Dodaj do ulubionych

obrażanie i poniżanie żony przez męża

03.01.13, 09:49
Witam wszystkich.
Przez jakiś czas nie zaglądałam na forum - starałam się trzymać wszystko w sobie ale jestem tak "rozbita", że muszę się po prostu wygadać bo jak nie to komuś albo sobie coś zrobię.
Osoby które często tu zaglądają wiedzą jaka jest u mnie sytuacja.
teraz doszły kolejne rzeczy chociaż powiązane z całą resztą.
31 grudnia kończyła mi się umowa w pracy więc od 27go miałam urlop (musiałam go wybrać), wyjechaliśmy na sylwestra do innego miasta do znajomych.Po dwóch dniach zaczął się temat pracy,a właściwie tego,że nie pracuję.Nie wchodziłam w dyskusje bo stwierdziłam,że nic dobrego z tego i tak nie wyjdzie, powiedziałam nawet żebyśmy nie rozmawiali o tym bo tylko popsuje to niepotrzebnie atmosferę - no ale oni nieeee bo po co i dyskusja się nasiliła.
mój mąż był w 7 niebie bo znajomi przyznawali mu rację bo słów wyrwanych z kontekstu.
po jakimś czasie stracili wszelkie zahamowania i tak mąż zaczął wywody
"... no bo powiedzcie co sądzicie o kobiecie która 10 lat nie pracowała i ponad 10 lat pracy szuka..."
od razu dla tych co nie wiedzą sprostowanie - pracowałam na czarno a pracy intensywnie szukałam ponad rok z przerwami kiedy tą pracę miałam.
mąż:"... tak bo ona to by chciała pracę od 8 - 16 i to biurową więc nigdy pewnie do pracy nie pójdzie..."
taka praca to tylko moje marzenie, a zatrudnienia szukam w różnych miejscach.
Później zaczęło się nagadywanie na moich rodziców,głównie na mamę ponieważ mężowi bardzo przeszkadza to,że po tym jak zostali małżeństwem moja mama przestała pracować ponieważ razem z moim tatą tak postanowili.
temat pracy i innych zawiłości długo nie schodził z ich ust - w całym tym natłoku dowiedziałam się od męża,że - cytuję "jesteś nikim", "jesteś zerem", "nie potrafisz funkcjonować w dużym mieście". od znajomego, że dla innych jestem jak dziewuszka po szkole, a od znajomej cytuję:" jesteś leniem, wyżej sr.sz niż d..e masz","nie chce Ci się pracować po prostu bo pracy jest pełno tylko trzeba chcieć, o jejku jak ty z tą babą wytrzymujesz normalnie aż ci współczuję"

było tam jeszcze wiele chamskich i przykrych słów których nie jestem wstanie wszystkich tu przytoczyć, w każdym bądź razie po tej dyskusji mąż mnie ignorował podczas pobytu u znajomych, prawie ze mną nie rozmawiał, nawet obok mnie nie siedział, gdzie u znajomych ona robiła swojemu facetowi non stop awantury a on jeszcze jej słodził i przytulał co chwilkę.
po powrocie do domu mąż miał ochotę na miłe chwile w łóżku, gdy mu odmówiłam to był wielce zdziwiony i zaskoczony. powiedziałam mu,że zrobił ze mnie idiotkę przy innych i niezaradną babę która nic nie potrafi i sprawiło mi to przykrość, a teraz co myśli ,że pójdziemy do łóżka i już będzie ok to jest w błędzie, więc co....obraził się a wcześniej jeszcze nawrzucał mi chamskich tekstów.
Wygadałam się, trochę mi lżej.
Obserwuj wątek
    • ina_nova Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 10:03
      Czego oczekujesz? Od forum, od męża, od siebie? Chcesz by poklepać Cię po ramieniu za Twój ciężki los i będzie Ci lżej? Nic to nie da, uwierz. Nie możesz pozwalać na takie traktowanie swojej osoby. Zastanów się, czy chcesz by Twoje życie wyglądało w ten sposób przez najbliższe naście, dziesiąt lat, bo ludzie tak latwo się nie zmieniają. A właściwie to wcale.

      „Każdy facet boi sie tego, że po ślubie dziewczyna zetnie włosy,
      przybierze na wadze i przestanie dawać mu dupy"
    • stuletnia_stokrotka Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 10:07
      no cóż-przykro to mówić ale twój mąż to burak i buc. tylko od ciebie zależy co z tym zrobisz i czy pozwolisz się tak traktować.
      przechodzę kryzys małżeński,mamy swoje problemy ale nigdy,przenigdy mój mąż nie pozwolił sobie na taki brak szacunku wobec mnie.
      • sisley40 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 10:15
        stuletnia_stokrotka napisała:

        >
        > przechodzę kryzys małżeński,mamy swoje problemy ale nigdy,przenigdy mój mąż nie
        > pozwolił sobie na taki brak szacunku wobec mnie.


        i widzisz w tym jakas wieeeelka swoja zasluge? a inny sobie pozwala i nie ma to NIC wspolnego z tym jaka jestes. niejedna kobieta moze byc aniolem, a maz bedzie nia poniewieral. inna moze bym wrednym babsztylem, a maz nigdy nie okaze jej braku szacunku.

        wiec co ma niby zrobic ta, ktora maz poniewiera? w jaki sposob realnie wyegzekwowac ten szacunek? bo teksty "jak mozesz na to pozwolic" to nic nie wnoszace ogolniki. ja zawsze jestem ciekawa, co sie za tym realnie kryje. jak zabrania sie takiego traktowania?
        • princy-mincy Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 10:25
          a umiesz czytac ze zrozumieniem?
          przeciez ona nigdzie nie napisala ze to jej zasluga, tylko ze to kwestia kultury (czy raczej braku) meza
          jeden maz jest kulturalny i nawet w kryzysie umie sie zachowac, drugi nie, jest bucem, ktory obraza zone przy obcych
        • stuletnia_stokrotka Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 10:27
          naucz się czytać.
          napisałam,że mój mąż nie pozwala sobie na taki brak szacunku-oznacza to,że mam kulturalnego męża,szanującego swoją żonę.
          • sisley40 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 10:41
            i co z tego niby wynika ze masz kulturalnego meza w kontekscie przedstawionego problemu? to ze sama masz problemy z rozumieniem tresci, bo twoja logika jest taka, ze ci to zobrazuje jak krowie na rowie, ze jakby dziewczna napisala, ze ma niepelnosprawne dziecko i jak jej z tym zle, to ty bys napisala: a ja mam zdrowe
            • stuletnia_stokrotka Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 10:46
              z tego co napisałam wniosek jest jeden-ona ma męża buca,ja mam kulturalnego.co zrobić z mężem bucem to już jej decyzja.jakby mój mąż tak mi powiedział do dostałby kopa w dupę i walizki za drzwi.na szczęście jest dobrze wychowany.
              czep się kogoś innego.
              • sisley40 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 10:56
                stuletnia_stokrotka napisała:
                jakby mój mąż tak mi powiedział do dost
                > ałby kopa w dupę i walizki za drzwi.

                taaak..napewnowink
                > czep się kogoś innego.

                alez ja sie nie czepiam. zachecam jedynie do konstruktywnej dyskusji, a nie przedstawiania oczywistych oczywistosci, ze twoj kulturalny, a jej to cham.
                • stuletnia_stokrotka Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 11:20
                  sisley40 napisała:

                  >
                  > taaak..napewnowink
                  jednego pana w ten sposób pogoniłam więc uwierz-da się.a że ty w to nie wierzysz-twój problem

                  > zachecam jedynie do konstruktywnej dyskusji, a nie prz
                  > edstawiania oczywistych oczywistosci, ze twoj kulturalny, a jej to cham.

                  a ty co? moderator?
                • kk345 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 13:05
                  > alez ja sie nie czepiam. zachecam jedynie do konstruktywnej dyskusji, a nie prz
                  > edstawiania oczywistych oczywistosci, ze twoj kulturalny, a jej to cham.

                  Ok- konstruktywna dyskusja może zacząć się od tezy, ze do bycia ofiarą agresji (slownej, siłowej czy psychicznej) też ma się czasem jakieś predyspozycje, nie wierzę, ze maż tak nagle, po 20 latach zaczyna traktować żonę jak smiecia- wcześniej musiały być mniejsze sygnały, brzydkie odzywki, które zostały przez nią zignorowane. Skoro więc chamski maż wie, ze może się tak zachowywać, to dlaczego ma nie korzystać? Następuje eskalacja, a ofiara nie wyznacza granic, pozwalając sięm chocby obrazać przy znajomych.

                  Odniesiesz się jakoś do tego?
    • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 10:16
      Twój mąż to niesamowity cham. W jednym ma rację - musisz znaleźć dobrą pracę, choćby po to, żeby go spokojnie kopnąć w d...

      Nie dość, że cham, to idiota - po takim występie chciał jeszcze "pieszczot"??? Reakcji znajomych też nie skomentuję.
      Nie rozumiem jednego - dlaczego ta siedziałaś jak ostatnia sierota i pozwalałaś na zabawę swoim kosztem.
      • a.nancy Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:29
        mąż mężem
        nie kumam reakcji znajomych - jak można robić taką masową nagonkę na kogoś? i nikt nie zareagował, nie przerwał tego, nie powiedział "sorry, ale nie mam zamiaru tego dłużej słuchać"?
        • lily-evans01 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 06.01.13, 17:05
          Powiem szczerze, że mnie reakcja znajomych wprawiła w większe osłupienie niż brak kultury męża.
          Różne osoby znam i przeróżne mam opinie na ich temat, ale nie wyobrażam sobie zajmowania stanowiska w sprawach, które należą do czyjejś sfery osobistej. Nikt by mnie w to nie wciągnął, choćbym nawet uważała, że jedna ze stron konfliktu ma 100% racji.
          Ech, znajomych to masz dopiero buraków, większych niż pan małżonek.
      • 58ola do amonette 03.01.13, 13:37
        amonette napisała:
        > Nie rozumiem jednego - dlaczego ta siedziałaś jak ostatnia sierota i pozwalałaś
        > na zabawę swoim kosztem.

        na zabawę swoim kosztem nie pozwoliłam. krótko powiedziałam jakie mam zdanie na ten temat ale wtedy było jeszcze gorzej więc po tym co usłyszałam stwierdziłam,że dalsza dyskusja nie ma sensu bo przecież oni "wszystko wiedzą najlepiej"
        • amonette Re: do amonette 03.01.13, 13:42
          Dlaczego nie wyszłaś?
          • mal_kontentka Re: do amonette 03.01.13, 15:06
            spakowałabym się i wyjechała
            nie pozwoliłabym tak się poniżać, szczególnie przez osoby obce (ale to, co mąż zrobił to też przemocą psychiczną śmierdzi z daleka)
        • aneta-skarpeta Re: do amonette 03.01.13, 13:50
          to w takiej sytuacji wychodzisz zimprezy

          musisz miec wiece wewnetrznej siły

          pracowalas, on sobie zrobili z Ciebie chłopca do bicia?
          wstajesz, mówisz- dziekuję bardzo, ale ja wychodzę

          i wychodzisz

          a potem sie martwisz jak wrócic do domuwink
        • a.nancy Re: do amonette 03.01.13, 14:29
          "powiedziałaś jakie masz zdanie" - czyli się tłumaczyłaś. z obliczu chamstwa nie warto się tłumaczyć. w zależności od ochoty i temperamentu możesz: odpowiedzieć złośliwie (trzeba umieć i mieć refleks), kazać im się zamknąć, zawinąć się i wyjść - ale nic nie tłumaczyć.
          • amonette Re: do amonette 03.01.13, 14:35
            Wyjść tak, żeby nawet pijane głupki ten fakt odnotowały smile. A nie zachowywać się tak, że główny dręczyciel chce jeszcze seksu, bo nie zanotował żadnej zmiany w zachowaniu po swoich występach uncertain
            Chyba, że to totalny sadysta i dręczenie autorki go jeszcze podkręciło...
        • rita75 Dlaczego po prostu nie wyszlas? 03.01.13, 15:53
          > na zabawę swoim kosztem nie pozwoliłam. krótko powiedziałam jakie mam zdanie na
          > ten temat ale wtedy było jeszcze gorzej więc po tym co usłyszałam stwierdziłam
          > ,że dalsza dyskusja nie ma sensu

          powinnas wstac, zawolac taxi i wyjsc, trzaskajac drzwiami, a nie dyskutowac z chamami
          • lily-evans01 Re: Dlaczego po prostu nie wyszlas? 06.01.13, 17:08
            Taxi? To chyba było w innym mieście. Może już pociągu nie było? Może da się dojechać tylko autem?
            Niefajna i chora sytuacja.
            • rita75 Re: Dlaczego po prostu nie wyszlas? 07.01.13, 11:28
              To chyba było w innym mieście. Może już pociągu nie było? Może da się doj
              > echać tylko autem?

              aha
              • lily-evans01 Re: Dlaczego po prostu nie wyszlas? 07.01.13, 15:27
                Powiem szczerze, że koszmarna sytuacja.
                Utknąć na imprezie i nie móc opuścić towarzystwa, które Ci nawsuwa, ile się da.
                Przeżyłam kiedyś sylwestra takiego rodzaju - jako pilotka wycieczki, której zostawić nie mogłam. Oprócz normalnych klientów - banda ledwo co dorosłej hołoty, rzygającej po autokarze, wyzywającej innych uczestników i kierowców.
                DO tego czasu nie przepadam za sylwestrem wink.
                • rita75 Re: Dlaczego po prostu nie wyszlas? 07.01.13, 19:06
                  > Powiem szczerze, że koszmarna sytuacja.

                  ten sylwester to taka metafora jej zycia z tym panem...i ta depresja nie dziwna....byl taki film "Sypiajac z wrogiem", chociaz nie do konca to ta skala
    • edelstein Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 10:24
      Moj tekst bylby taki:kotku musisz sie zalic,ze kiepsko zarabiasz i nie jestes w stanie mnie utrzymac mimo,ze dokladam z pracy na czarno?Popatrz na x,jego zona w zyciu palcem nie kiwnela,bo ma zaradnego,utalentowanego meza.Czy to moja wina,ze wyszlam za niedorajde.

      A pozniej zakonczylabym to cos co ty nazywasz malzenstwem raz na zawsze.
      • gryzelda71 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 10:29
        Na tekst: czy to moja wina,że wyszła za niedorajdę jest tylko jedna odpowiedź,tak,twoja,więc może lepiej ten fragment pomiń w razie czego.
        • edelstein Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 10:42
          Interesujace,rozumiem,ze ty juz w chwili poznania wiedzialas o nim wszystko,ja po latach dowiaduje sie ciagle czegos nowego.Ambitny facet moze byc na pokaz.Znam takich.Jak tylko sobie znajda zywiciela ich ambicja niknietongue_out
          • gryzelda71 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 11:41
            Wszystko nie.ale to co trzeba przed ślubem i owszem.jedynie jakim będzie ojcem nie wiedziałam.
            • edelstein Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:35
              Masz szczescie,ze sie nie rozpil albo nie odkryl,ze rola ojca mu nie pasi.Niestety na pewne rzeczy wplywu nie mamy,poki nie przetestujesz,nie wiesz.
              • gryzelda71 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:44
                Człowiek nie rozpija się z dnia na dzień.
                I pewne jednostki ojcostwa nie rozpatrują na zasadzie pasi,nie paski.pisze o odpowiedzialnych facetach.
                • aneta-skarpeta Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:01
                  ok a taka sytuacja

                  mlodzi, oboje pracują, ale marza o dzieciach etc

                  ona jest bardzo chetna, marzy o 2 i w zasadzie moznaby sie starac 2 lata po slubie

                  biora slub, ale ona znajduje nieoczekiwanie zajeb...robote.. wymaga ona dodatkowych szkolen, ale zaczyna ja pochłaniac, bo jest pasjonująca, ma szanse na awans wiec che przelozyc ciaze na za kolejne kilkalat

                  lata miajają, a ona coraz mniej chce dziecka, bo ma fajne, ciekawe zycie, ciagle odklada dziecko na potem

                  w koncu po latach pojawia sie dziecko, ale ona po 2 latach juz wie, ze nie ma ochoty na kolejne

                  a męzwoi sie nie zmienilo

                  przeciez to się zdarza- ludzie sie czesto zmieniają, zmieniaja im sie priorytety etc

                  trudno tez miec do niej pretensje, ze jej sie lekko odwidzialo
                  • princesswhitewolf Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:06
                    trudno tez miec do niej pretensje, ze jej sie lekko odwidzialo

                    no ale zwiazek to relacja 2ga ludzi i trzeba tutaj isc na kompromis a nie samemu decydowac i potem biadolic ze "maz niemily".
                    Trzeba rozmawiac na kazdym etapie i wspolnie ewoluowac, a nie stawiac faceta w sytuacji "bo tak chce i juz".
                    • aneta-skarpeta Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:15


                      kompromis to sytuacja, gdy obie strony sa niezadowolonewink

                      chodzi mi o to, ze trzbea ze soba rozmawiac i siebie szanowac, ale miec tez swiadomosc ze sie zmieniamy, a nie wychodzic z zalozenia- taka byla cicha i mila ta kasia jak ja sobie brałem, a terazzzz

                      jednoczesnie nie mozna oczekiwac, ze " poslubie sie zmieni" bo mozna sie rozczarowac
                    • gryzelda71 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:19
                      Akurat kwestia posiadania dziecka lub nie to jednostronna decyzja.Któraż ze stron MUSI zrezygnować.
                      • princesswhitewolf Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:26
                        Akurat kwestia posiadania dziecka lub nie to jednostronna decyzja.Któraż ze stron MUSI zrezygnować.

                        A dlaczego musi? Czasem oboje chca dziecko. A kto powiedzial ze ktos musi rezygnowac z pracy?
                        Tak sie sklada ze jestem w 36 tyg ciazy i nie mam zamiaru rezygnowac z pracy poza 10 tyg macierzynskiego. NIKT u mnie w rodzinie, zadna kobieta nie rezygnowala z pracy. Dziecmi zajmowaly sie w godzinach pracy nianie, babcie, przedszkole i szkola. Zadne z tych dzieci nie ucierpialo, skonczylo sensowne wyzsze studia i zostalo bardzo dobrze wychowane.
                        • gryzelda71 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:36
                          Wyraźnie pisałam o POSIADANIU DZIECI,nie pracy.
                          Jak dla mnie możesz wprost z porodówki wracać do roboty,tylko na Boga nie wymagaj tego od innych kobiet.
                          • princesswhitewolf Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:39
                            Jak dla mnie możesz wprost z porodówki wracać do roboty,tylko na Boga nie wymagaj tego od innych kobiet.

                            nie wymagam. W Polsce i innych krajach mozna miec wiele miesiecy macierzynskiego i nie zwalniac sie.

                            Wyraźnie pisałam o POSIADANIU DZIECI

                            to tez wybor dwojga ludzi. Poza wpadkami kiedy nikt nic nie planowal. Ale to i tak maja wybor potem co dalej w zaleznosci od ich systemu wartosci.

                            • aneta-skarpeta Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:43
                              zeby sie nie zwalniac z pracy trzeba miec umowe na czas nieokreślonywink
                              • princesswhitewolf Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:46
                                zeby sie nie zwalniac z pracy trzeba miec umowe na czas nieokreślony

                                niekoniecznie. Nie kazdy kontrakt na czas okreslony oznacza ze nie bedzie przedluzony. Moja matka( lekarz) w ostatnich latach pracowala na roczne kontrakty bo przychodnie tak teraz zatrudniaja. Szpitale teraz same maja kontrakty z NFZ coroczne i dlatego tak tez zatrudniaja.

                                Macierzynski przysluguje bez wzgl na rodzaj umowy.
                                • aneta-skarpeta Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:58
                                  ja nie znam kobiety, ktora mialaby zaklepaną pracę i do niej nie wróciła po macierzynskim

                                  generalnie ludziom kasy brakuje i chca miec wiecej
                            • gryzelda71 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:56
                              Ja chcę mieć dziecko,mąż nie.Jaki jest wybór bez rezygnacji jednej ze stron.
                              • princesswhitewolf Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 16:01
                                Ja chcę mieć dziecko,mąż nie.Jaki jest wybór bez rezygnacji jednej ze stron.

                                no ale rezygnacja= kompromis meza i zgoda.
                                Jesli maz chce z toba byc musi sie zgodzic na dziecko. Realia. Inaczej - wykop i nastepny Pan z kolejki prosze.
                                • gryzelda71 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 16:09
                                  czyli ktoś ustępuje.Albo się rozchodzą.To nie jest kompromis.
                                  • princesswhitewolf Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 16:12
                                    Kompromis jest wtedy jesli obie strony ida na ugode czy czesciowa rezygnacje by spotkac sie w jakims wspolnym punkcie.

                                    Jesli to hipotetyczne to ok. Jesli faktycznie- rob tego dzieciaka. Faceci najczesciej odkrywaja ze chca dziecko jak juz jest wokol. A jak nie to inny sie znajdzie a ty juz bedziesz miec dzieckosmile Zegar biologiczny tyka
                                    • aneta-skarpeta Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 16:19
                                      moj ex wprost przeciwnie- najpierw bardzo chciał, ale jak juz dziecko bylo, to tak jakby mu się odwidziało

                                      ja akurat dobrze na tym wyszłam, ale tez mialam duzo szczęscia

                                      jednak wiem, ze troche zartujesz, ale wrabianie kogokolwiek w dzieciaka, bo jak juz bedzie to pokocha, jest głupie
                                    • gryzelda71 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 16:21
                                      Nie ma spotkania w połowie drogi w ty wypadku.Takie jest moje zdanie.I nie ważne,że potem pan,pani oszaleje na punkcie dziecka.Przez pewien czas czuje się ktoś oszukany i pokrzywdzony.
                                      • princesswhitewolf Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 16:30


                                        Przez pewien czas czuje się kto
                                        > ś oszukany i pokrzywdzony.


                                        kompromisem ze strony kobiety byloby zatem tutaj po jej decyzji ryzyko ze facet odejdzie albo bedzie zrzedzil i zrzedzil zanim sie nie oswoi z sytuacja...Nie sa to latwe wybory
                                        Im dluzej kobieta zwleka tym mniejsze szanse na zajscie w ciaze i ryzyko downa wyzsze. No i z wiekiem ciaza jest coraz trudniejsza. Mam 40.5 lat i 36 tydzien ciazy- mowie na podst doswiadczenia.
                                        • gryzelda71 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 17:01
                                          dla ciebie wrobienie faceta w ciąże to kompromis,dla mnie nie.Jak pan panią zapłodni wbrew jej woli to też kompromis?
                                          • princesswhitewolf Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 17:08
                                            dla ciebie wrobienie faceta w ciąże to kompromis,dla mnie nie.Jak pan panią zapłodni wbrew jej woli to też kompromis?

                                            Oczywiscie, ze nie. I oczywiscie, ze ona powinna miec jego zgode na to. Ale jesli sie na to zdecyduje to kompromisem z jej strony jest jej pogodzenie sie z faktem iz moze to byc koniec ich zwiazku albo stanie sie ow zwiazek toksycznym zrzedzeniem.

                                            Jesli chodzi o mnie to cale zycie czekalam na faceta jaki laskawie bedzie chcial miec dzieci, wiec jakos na kompromis szlam z nimi ulegajac ich checi bycia wolnym od pieluch.

                                            Jak pisalam wczesniej: ja bym zaprosila kolejnego Pana z kolejki adoratorow jesli on nie chce.
                                            Albo ... istnieja banki nasienia. Bo zegar biologiczny tyka.

                        • aneta-skarpeta Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:38
                          zalezy jaka ma sie prace,

                          jesli praca wymaga duzo zaangazowania, wyjazdów, poswiecenia to ucierpi na tym macierzystwo- bo doba ma tylko 24 godziny

                          nikt nie mówi tutaj o porzycaniu pracy, bo dziecko- chodzi o to, ze czasem trafia nam sie szansa na milion, nagle swiat nam sie wywraca do góry nogami i zaczynaja nam sie zmieniac priorytety

                          moze tez byc w druga stronę

                          mąz karierowicz- robi zawrotne pieniadze, ale praca go wypala i wykancza
                          ciagnie tak kilkanascie lat, ale to dramat emocjonalny dla niego i mowi- mam dosc, musze rzucic prace i robic cos spokojnego, co wiąże sie ze znacnym spadkiem poziomu zycia, a zona mowi- heloł, jak ty sobie to wyobrazasz, ze nagle zaczniesz zarabiac 1/5 tego co zarabiałes, bo musisz sie zresetowac?

                          nigdy kariera nie byla dla Ciebie wazna, po prostu chcesz miec spokojną fajna pracę, az tu nagle otwieraja sie nowe mozliwosci i widzisz szanse, ktorych nigdynie miałas i zaczynasz myslec inaczej

                          dlatego obie strony musza byc gotowe na zmiany i miec swiadomosc, ze ludzie sie zmieniają ( bo o tym rozmawiamy),a nie wychodzic z zalozenia, ze przed slubem to ustalalismy inaczej
                          inaczej zwiazek sie rozpada
                          • princesswhitewolf Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:43
                            heloł, jak ty sobie to wyobrazasz, ze nagle zaczniesz zarabiac 1/5 tego co zarabiałes, bo musisz sie zresetowac?

                            a czy ona pracuje i podobnie zarabia skoro tak mowi, czy tez kolejna jakiej jest wygodnie jak maz sie wykancza robota jakiej nie lubi bo ma gdzies jego potrzeby? roznie moze byc.

                            > jesli praca wymaga duzo zaangazowania, wyjazdów, poswiecenia to ucierpi na tym
                            > macierzystwo- bo doba ma tylko 24 godziny


                            no to sie szuka innej pracy. Boze, znam dziesiatki kobiet jakie zmienily stanowiska pracy wewnatrz firmy (albo po macierzynskim na inna firme) aby byc w stanie przezyc zdrowo ciaze bez nieustannych podrozy i stresow i choc troche codziennie pouczestniczyc w zyciu dziecka.
                            • aneta-skarpeta Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:50

                              > a czy ona pracuje i podobnie zarabia skoro tak mowi

                              pracuje, ale pracuje mniej, normalnie, za mniej, bo ktos sie musi popoludniami zajmowac dziecmi, jak pan robi kariere

                              ja np sobie nie wyobrazam, zeby moj maz robił zawrotna karierę i ja, bo wtedy dom lezy i kwiczy, a nie poto mam dzieci, zeby sie z nimi nie widywać.

                              ale mówiac bardzo osobiscie- nie ma absolutnie znaczenia czy pani zarabia mniej czy wiecej- bo to nie jest miara jest przydatnosci w związku- chodzi o relacje, ze zona przyzwyczaiła sie do takiego trybu zycia, a maz juz nie daje rady- musi cos zmienic bo jest wypalony
                              jesli zona zarabia tak samo- to mowi- ok damy rade przeciez, ja dobrze zarabiam... albo ok, bedzie trudniej, bedzie skromniej, ale bedziemy mieli wiecej czasu dla siebie

                              ja na swojego meza nie patrze tylko przez pryzmat peiniedzy- nie jest to jedyna miara tego jak go oceniam jako męza- ze duzo pieniedzy przynosi
                              • princesswhitewolf Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:58
                                ja np sobie nie wyobrazam, zeby moj maz robił zawrotna karierę i ja, bo wtedy dom lezy i kwiczy, a nie poto mam dzieci, zeby sie z nimi nie widywać.

                                aa tam, ludzie jacy pracuja zawodowo za dobre pieniadze maja sprzataczki, do pomocy z dziecmi sa nianie, babcie czy przedszkole, a po 17tej sa z dziecmi. Moja mama i ojciec tak funkcjonowali i calkiem normalne 2 corki wychowali.
                                Ja tez pracuje i dom jest czysty: mamy sprzataczke raz w tygodniu.

                                Nie kazdy jednak musi tak chciec i masz prawo do innego stylu zycia.
                                ALE:

                                aneta ale ty masz uklad z mezem i on sie na to godzi. To zupelnie inna historia. Ten Pan z tego watku sie nie godzi. Nie kazdy maz zarabia tez tyle aby wystarczylo na chocby przyzwoite utrzymanie rodziny.

                                • aneta-skarpeta Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 16:10
                                  princess zrozum, nie kazdy zyje po to zeby pracowac

                                  niektorzy ludzie pracuja zeby zyc

                                  wole np sama sprzatac, ale miec wolny wieczor, czas w weekend, miec czas dla dzieci

                                  oczywiscie nie chce zyc w biedzie, ale nie musze np jezdzic zagranice na wakacje ( mysle drogie wakacje), moge jezdzic na mazury.

                                  mam wrazenie, ze oceniasz ludzi w zasadzie jedynie przez pryzmat tego gdzie pracuja i jakie zyski generują

                                  wiesz mozna zarabiac kokosy, miec pania do sprzatania, nianke do dzieci, esc w restauracji a z mezem widziec sie na skype

                                  ale w takim wypadku, po co rodzina? jak sie nie ma na nia czasu?
                                  pewnie ze ona funkcjonuje, ale zastanawialabym sie po co mi ona, jak z "niej nie korzystam" i generuje ona ogromne koszty, a niewiele przyjemnosci, bo na te przyjemnosci nie ma po prostu czasu
                                  • princesswhitewolf Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 16:16
                                    mam wrazenie, ze oceniasz ludzi w zasadzie jedynie przez pryzmat tego gdzie pracuja i jakie zyski generują

                                    chyba nie przeczytalas mojej odpowiedzi o 3 tys zlotych bo cos tu marudzisz dosc tendencyjnie szufladkujac mnie...

                                    Nie chodzi o to ILE.
                                    Chodzi o to by pieniadze nie byly problemem w zyciu i wystarczalo na godne zycie. Czesto jest tak ze jak kobieta nie pracuje chocby za te 3 tys zlotych to nie wystarcza im nawet na Mazury. Co to za zycie gdzie ledwo starcza na jedzenie i oplaty a o jakichs naprawach w domu nie wspomne? O takiej sytuacji mowie...
                                    • aneta-skarpeta Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 16:28
                                      przeczytałam

                                      ale dla kazdego godne zycie oznacza cos innego

                                      jedni zyja za 4 tys w miesiacu i jest im ok, inni maja 7 i im nie starcza

                                      np jesli maz zarabia 5 tys to zona nie musi zarabiac tez 5 zeby byc cokolwiek warta w mazenstwie. moze zarabiac np 2 i miec wiecej czasu dla dzieci, zeby nie wychowywala ich niania non stop. nawet jak zarabia 1tys to nadal maja pieniadze nazycie- zakladam, ze nie zżera ich kredyt.

                                      choc zarabia duzo mniej niz mąz, a moglaby wiecej - generuje inne dobra dla rodziny, które sa tez bardzo cenne

                                      i jest tyle samo warta co swoj mąż- bo jest pozyteczna na roznych plaszczyznach
                                      • princesswhitewolf Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 16:40
                                        jedni zyja za 4 tys w miesiacu i jest im ok, inni maja 7 i im nie starcza
                                        (...)
                                        np jesli maz zarabia 5 tys to zona nie musi zarabiac tez 5 zeby byc cokolwiek warta w mazenstwie


                                        aneta ale to nie jest cos co ty i ja mozemy sobie ustalic bo kazdy zwiazek ma inne priorytety i inne wymagania. To kwestia indywidualnego malzenstwa. Dlatego napisalam "widzialy galy co braly" odnosnie tego Pana. Jesli marzyla jemu sie jakas prawniczka czy dyrektorka to czemu sie z nia ozenil. Sa tez faceci jacy wola miec zone w domu i zarabiaja tyle ze im wystarcza na zycie bez klotni i stresow ( jakakolwiek to dla nich suma)- tez ok jest.

                                        Nie moze byc jednak tak, ze kobieta nie pracuje, a na niezbyt zarabiajacego barkach meza spoczywa cale utrzymanie jesli on sobie tego nie zyczy i chce by zona pracowala tez i zarabiala ( tyle co on, czy mniej- wszystko zalezy od ich ukladow). Wtedy i on musi sprzatac i zajmowac sie dziecmi tak samo jak ona.
                                        • aneta-skarpeta Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 16:42
                                          pan tez widział, co brał
                                          wiedzial, ze tesciowa nie pracuje od zawsze

                                          i nie ma prawa miec pretensji
                                          wink

                                          to dziala w obie stronysmile
                                  • princesswhitewolf Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 16:20
                                    ale w takim wypadku, po co rodzina? jak sie nie ma na nia czasu?

                                    A jak facet nie ma czasu bo pracuje od rana do nocy to ok?
                                    Jestem za wspolnym udzialem w wychowywaniu dziecka i organizacji domu. Dziecko tez potrzebuje ojca. Dlaczego to kobieta ma rezygnowac z pracy by tworzyc ta rodzine? Dlaczego dzieci maja miec wychowanie przez matke a maly udzial przez ojca a nie po rowni?

                                    Poza tym jesli ktos sie decyduje na rodzine to powinien miec prace by ta rodzine utrzymac a nie tkwic na zasilkach spolecznych bo... dziecko nie moze isc do przedszkola i powinno byc z mama.( znam takie Panie). Dziecko ( zwlaszcza jedynak) ma sie socjalizowac z rowiesnikami od 3 roku zycia a nie siedziec z matka.
                                    • aneta-skarpeta Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 16:41
                                      princesswhitewolf napisała:

                                      > A jak facet nie ma czasu bo pracuje od rana do nocy to ok?

                                      nie jest ok

                                      i powinien wyposrodkowac to wszytko

                                      > Jestem za wspolnym udzialem w wychowywaniu dziecka i organizacji domu. Dziecko
                                      > tez potrzebuje ojca. Dlaczego to kobieta ma rezygnowac z pracy by tworzyc ta ro
                                      > dzine? Dlaczego dzieci maja miec wychowanie przez matke a maly udzial przez ojc
                                      > a a nie po rowni?

                                      nie musi, ale ma prawo chciec. mozna role odwrocic, ale ilu facetów chce siedziec w domu i gotwac obiady?

                                      >
                                      > Poza tym jesli ktos sie decyduje na rodzine to powinien miec prace by ta rodzin
                                      > e utrzymac a nie tkwic na zasilkach spolecznych bo... dziecko nie moze isc do p
                                      > rzedszkola i powinno byc z mama.( znam takie Panie). Dziecko ( zwlaszcza jedyna
                                      > k) ma sie socjalizowac z rowiesnikami od 3 roku zycia a nie siedziec z matka.

                                      jak najbardziej sie zgadzam. i nawet smiem twierdzic, ze powinno sie decydowac na dziecko wtedy gdy mozesz sobie pozwoli na niepracowanie i nie generowanie zysków gdy dziecko tego potrzebuje- np nie przez rok, ale 2 lata
                                      nie mowie o nie pracowaniu w ogole
                                      bo jakbym nawet nie pracowala to do rpzedszkola bym posłała

                                      chodzi mi o to, że z twoich postów wg mnie wyłania sie ogromna potrzeba udowadniania, ze dziecko nic nie zmienia, ze trzeba byc tak samo aktywnym jak sie bylo przed. To ze nadal pracujesz,a niedlugo rozwiazanie- ok masz siłe, alejak kobieta tej siły nie ma to wg mnie jesli ma mozliwosc to powinna odpoczywac, mniej pracowac, a nie udowadniac na sile, ze nic sie nie zmienia

                                      tak samo przy dziecku
                                      niektore kobiety chcą szybko wrocic do starego rytmu, a inne chcą sie nacieszyc młodym matkowaniem- nic w tym złego- jednoczesnie sory- wypadniecie z obiegu zawodowego na rok czy 2 to nie jest koniec swiata- nie jestesmy biologami chemicznymi, zeby powodowało to cofniecie sie intelektualne do poprzedniej epoki

                                      wykonując normalna prace biurową spokojnie po 2 latach wpada sie szybko w trybiki


                                      nie mowie tutaj o grzaniu dupy przy serialach, tylko o prawie kobiet do cieszenia sie z macierzystwa

                                      kwestia ojcoskie to kolejny temat zreka- natomiast z moich obserwacjiwynika to, ze jak ojciec chce byc aktywnym ojcem to nim po prostu jest, a jak nie chce to ucieka w miliony wymówek, zeby siebie usprawiedliwic, a dzieckiem sie nie zajmowac
                                      • princesswhitewolf Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 16:51
                                        ale ilu facetów chce siedzi
                                        > ec w domu i gotwac obiady?


                                        Dlatego ja jestem za wspoludzialem. Np jesli ona pracuje do 16tej a on dluzej to on w soboty zabiera dzieciaki na basen czy grac w pilke a ona moze zajac sie soba itd.

                                        To ze nadal pracujesz,a niedlugo rozwiazanie- ok masz siłe, alejak kob
                                        > ieta tej siły nie ma to wg mnie jesli ma mozliwosc to powinna odpoczywac, mniej
                                        > pracowac, a nie udowadniac na sile, ze nic sie nie zmienia


                                        No ale nie ma co dyskutowac o indywidualnych przypadkach. Ja pracuje do 2 dni przed porodem ( no chyba ze wczesniej bedzie) ale pozwala mi na to NATURA mojej pracy. Otoz siedze w lozku w dresie z laptopem. Tu sobie pisze z Toba i robie plan marketingowy na 2013. Taka mam prace a nie inna. Napracowalam sie ( edukacyjnie i zawodowo) cale lata by taka miec gdzie moja glowa i wzrok jest im tylko potrzebny. Gdybym pracowala w kasie w Biedronce to oczywiscie ze od 7 miesiaca bym byla na zwolnieniu bo od 7 dmego ledwo laze ( rwa kulszowa). Nie przesadzajmy z praca na sile kosztem zdrowia czy rozwoju plodu. Matkoboskojezusiemaryjo!

                                        tak samo przy dziecku
                                        > niektore kobiety chcą szybko wrocic do starego rytmu, a inne chcą sie nacieszyc
                                        > młodym matkowaniem


                                        Tu w UK mozna siedziec na macierzynskim ( bez rezygnacji z pracy) do 52 tygodni. To dlugo. W Polsce tez macierzynski nie jest krotki
                            • aneta-skarpeta Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:54
                              odnosnie drugiej czesci

                              princes
                              powiem konretnie

                              kobieta robi kariere, duzo ja to kosztuje i czasu i energii- jest szczesliwa, zarabia duzo

                              pojawia sie dziecko, jakos daje rade, szybko wraca do pracy, zeby nie wypasc z ryznku

                              ale czuje ze jej cos ucieka, ze nie chce tak gonic. zmienia prace na duzo mniej płatną, spokojna, w ktorej trzaska drzwiami o 16stej, ale zamiast 8 tys zarabia 3

                              bo praca dla niej nie jest juz najwazniejsza- pracuje, oczywiscie, ale to nie jest jej priorytet

                              bo nie cche wiecznie gonic, bo chce miec spokojne weekendy i sie cieszyc zyciem, a nie tylko gnac i gnac, bo jedynym miernikiem tego ile jest warta w oczach meza to jest to ile zarabia
                              • princesswhitewolf Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 16:06
                                ale czuje ze jej cos ucieka, ze nie chce tak gonic. zmienia prace na duzo mniej płatną, spokojna, w ktorej trzaska drzwiami o 16stej, ale zamiast 8 tys zarabia 3

                                no i spoko, bo te 3 tysiace to calkiem ok wklad w rodzine jesli maz tez zarabia.Zupelnie to rozumiem. To calkiem dobre rozwiazanie i dla dziecka i dla domu jesli nie ma idealnie czyli: wysokie zarobki+ praca do 16tej-17tej

                                Ale tu mowa o Paniach jakie nie pracuja wcale ( albo przynosi taka 500zl miesiecznie z cwierc etatu) mimo, ze pensja meza ledwo starcza na utrzymanie domu + mu nie odpowiada niepracujaca zona.
                                To troche inna sytuacja...

                                • aneta-skarpeta Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 16:18
                                  wiesz, mozemy teraz generowac jakdrastyczniejsze scenariusze- wyobraźnie mam bujną

                                  jednak jesli widzę, ze moj mąż totalnie sie nie garnie do roboty/ vel moja zona, ktora ma 1/4 etatu za grosze i widze, ze jestem robiona w lolo i rozmowy, prosby i groźby nic nie dają to się rozchodzimy. nie widzę sensu wyzywac meza od zer i czekac az sie otrząsnie

                                  ma iles czasu na otrzasniecie, nie kuma, ok, spadam

                                  sa pewne jednostki niereformowalne, leniwe i smierdzące

                                  ale jesli pani/panu rzez 10lat nie przeszkadza zycie na minimum socjalnym mimo, ze ma szanse zmiany stanu rzeczy to tutaj nie ma pola manewru
                  • gryzelda71 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:17
                    Ale to nie to samo,co wymiksowanie się z rodzicielstwa prawda?Urodziło się dziecko i pan lub pani stwierdza,że to jednak nie to...i zabiera walizki i wychodzi.
                    Na marginesie zawsze mnie śmieszy,jak na forum pada,to nie uzgodniliście tego przed ślubem?
      • aneta-skarpeta Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 11:21
        moj mąz ma przezabawną teorię- mąż, ktory nie szanuje zony po prostu za mało się jej boiwink i przyznał, że mnie sie boi dosc bardzo.
        nie chodzi o to, że sie boi że mu natłukę, ze go szykanuję. Wie, ze ja sobie nie dam w kasze dmuchac i nie pozwalam sobie na pewne zachowania w stosunku do mnie

        i boi sie tego co by sie stalo, gdyby mnie nie traktowal nalezyciewink
        ale wynika to chyba z tego, ze ja sama siebie cenie i szanuję
        • zuzi.1 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 11:38
          o to, to aneta, to jest własnie przyczyna, gdyby czuł do niej respekt i szacunek nigdy by sobie na coś takiego nie pozwolił, a że żona żadnych granic nie wyznaczyła plus na imprezie siedziała po chamskich tekstach do niej dalej, zamiast zebrac się, pieorznac drzwiami i wyjsc w ciągu kilku sekund, to pozwalała nie szanowac się nie tylko mężowi ale i obcym ludziom, dla mnie to niepojęte, jak można nie miec do siebie samej grama szacunku?????
          • aneta-skarpeta Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 13:36
            dokładnie\jakby na mnie wsiedli i maz i znajomi- a w szególnosci bezzasadnie to bym wstała, powiedziała- do widzenia- i bym wyszła

            wyszłabym na tyle szybko,zeby nie było czasu na dyskusje, przekonywanie etc
            • zuzi.1 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:01
              dokładnie, ja jeszcze na koniec bym tak pier...a drzwiami, że tylko by futryna zahuczała,
              to byli znajomi zapewne pana męża i zgodnie z trendem przez niego wyznaczonym potraktowali ją tak samo jak pan pseudo mąż
    • barbibarbi Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 11:27
      przykra sprawa, twój mąż to chamidło i burak. Może powinnaś być bardziej pyskata i asertywna, nie wyobrażam sobie, że jakakolwiek znajoma czy koleżanka wyjechałaby do mnie z podobnymi tekstami. Nie wiem czy to kwestia dobrania towarzystwa, czy moi znajomi doskonale zdają sobie sprawę, że nie pozwolę sobie na brak szacunku, albo odpowiedziałabym takiej Loli aż by jej buty spadły, albo po prostu wzięłabym torebkę i pojechała do domu. Albo będziesz marnować kolejne lata u boku buraka, albo pójdziesz własną drogą. Na to, że taki cham przestanie nagle być chamem, nie liczyłabym zbytnio.
    • blond_suflerka Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 11:32
      Mechanizm jest prosty. Trzeba mieć predyspozycje, żeby pozwalać się tak traktować. Osoba, która ma odpowiednie poczucie własnej wartości nie pozwoliłaby na takie zachowanie zarówno ze strony męża jak i znajomych. Ty jesteś w roli ofiary, która pozwala by inni robili co chcą a Ty masz z kolei kłopot w ustaleniu swoich granic, których nikt nie ma prawa przekraczać.
      I nic się nie zmieni jeśli to Ty się nie zmienisz. Przypuszczam, że wydaje Ci się, że to ponad Twoje siły albo że może nie jest aż tak okropnie jakby się mogło wydawać.
      No ale skoro nie jesteś szczęśliwa, jesteś jak piszesz 'rozbita, przychodzisz się żalić to znaczy, że jednak czujesz, że to nie jest normalna sytuacja.
      Wygadania, płakanie, itd przynosi chwilową ulgę a może nawet i nie bo pewnie nie chcesz słyszeć, że musisz wziąć się do pracy na sobą i że nie ma innego wyjścia z tej sytuacji.
      Nie wiem czy masz dzieci ale pomyśl sobie czy chciałabyś takiego życia dla swojego dziecka i spójrz na siebie jak na dziecko, którym trzeba się zaopiekować i nie pozwolić by inni zadawali mu ból.
    • triss_merigold6 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 11:35
      A tak szczerze, to ile czasu nie pracowałaś?
      Burak nie burak, jakby mój facet od lat nie pracował albo pracował tylko na czarno lub dorywczo, to na nieprzyjemnych tekstach by się nie skończyło.
      • gryzelda71 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 11:45
        Takie teksty w stosunku do siebie też usprawiedliwiłabyś?
        • triss_merigold6 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 11:55
          Nie mam problemu z brakiem pracy, wieloletnim poszukiwaniem pracy czy pracą na czarno - bez świadczeń i zabezpieczenia rentowego dla dzieci.
          Bezrobocie kilkumiesięczne każdemu może się zdarzyć, bezrobocie kilkuletnie... uuuu to trzeba się postarać.uncertain
          • gryzelda71 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 11:59
            A gdybyś miała,wiesz tak sobie pogdybaj,to też uważałabyś takie teksty za zasłużone?
            Dopuszczasz chamstwo?
            • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:00
              Prawda jest w życiu najważniejsza wink. Nie forma, treść, pani, treść...
              • gryzelda71 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:04
                W sumie.....
                Mnie tylko ciekawi jak Triss przyjęła by taką prawdę.
                • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:07
                  Nie ma takiej opcji, żeby musiała Takie Coś przyjmować do wiadomości i to na swój temat. A po co zajmować się zdarzeniami niemożliwymi?
                  • gryzelda71 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:12
                    Tysiące innych możliwości i okoliczności,żeby bliska osoba zachowała się chamsko.
                    widzę,że jest to dopuszczalne,a jak większą publika tym lepiej.
                    • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:15
                      To wtedy standardowa podpowiedź - kop w dupkę, walizki przez okno, zamki zmienione tongue_out
                    • triss_merigold6 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:18
                      Może pan desperacko liczy na to, że takie uderzenie butem w czoło panią zmobilizuje i ruszy tłusty tyłek do roboty?
                      • blond_suflerka Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:22
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Może pan desperacko liczy na to, że takie uderzenie butem w czoło panią zmobili
                        > zuje i ruszy tłusty tyłek do roboty?

                        No to już wiadomo dlaczego bronisz męża. 'Tłusty tyłek'? Brak słów.
                        • triss_merigold6 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:27
                          Mam niską tolerancję dla ludzi, którzy przez całe lata twierdzą, że nie mogą znaleźć pracy i tworzą problemy.
                          • blond_suflerka Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:31
                            A ja na przemocowców i ludzi z niską inteligencją emocjonalną.
                          • pade Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:41
                            "otóż mam prawie 30 lat, tylko średnie wykształcenie z maturą, trzymiesięczny staż jako pracownik biurowy na którego potwierdzenie mam tylko zaświadczenie o odbyciu stażu i trzymiesięczną pracę w pewnej firmie na potwierdzenie której mam tylko 3 umowy zlecenie.
                            pozostałe lata to praca na czarno bez umów"

                            No i jak to się ma do tego, co piszesz?
                            • aneta-skarpeta Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 13:43
                              jakby moj maz pracował całe lata na czarno, ale by pracował to bym w zyciu nie powiedziala, ze jest smierdzacym leniem z tłusta dupą

                              i nie mialabym do niego pretensji o to, bo przeciz ludzie nie pracuja na czarno bo tak wola, tylko albo zarabiaja wtedy duzo wiecej, albo nie moga liczyc na inna pracę
                          • 58ola do triss_merigold6 03.01.13, 13:46
                            triss_merigold6 napisała:

                            > Mam niską tolerancję dla ludzi, którzy przez całe lata twierdzą, że nie mogą zn
                            > aleźć pracy i tworzą problemy.

                            nie napisałam nigdzie,że całe lata szukam pracy.miałam początkowo legalną pracę a jak skończyła się umowa to przyszło mi pracować na czarno i jakoś nie było z tym wcześniej problemu.później kolejna praca na umowę , w międzyczasie własna działalność gospodarcza, ponownie praca na czarno, a z końcem roku zakończyłam "legalną pracę".
                            a tak na marginesie - nie mam tłustej dupy jak to napisałaś i żadnej innej obiekcji co do mojej osoby
                            • zuzi.1 Re: do triss_merigold6 03.01.13, 14:04
                              nie przejmuj się Ola, w tym wątku triss niestety pokazała, że słoma jej z butów wyłazi... a fuuuu
                              • suazi1 Re: do triss_merigold6 08.01.13, 22:04
                                Słomy u tej pani dostatek, nie tylko w butach...
                          • suazi1 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 08.01.13, 22:00
                            Z daleka widać, że jesteś oderwana od rzeczywistości, jaka obecnie panuje na rynku pracy. Obyś nie musiała w najbliższym czasie szukać pracy... Nie życzę tego najwiekszemu wrogowi.
                      • gryzelda71 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:26
                        Zawsze się dziwnie po co baby takie wątki zakładają.Nie dość,że rady nie dostaną,bo i jaką niby,to jeszcze przeczytają,ze mąż cham dobrze zrobił,a i znajomi też spoko smile
                      • pade Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:34
                        weź się opanuj Triss
            • triss_merigold6 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:10
              Och błagam... owszem, dopuszczam bezkompromisowe ulanie sobie z pojeżdżeniem dobitnie.
              • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:16
                Publika ci potrzebna do osiągnięcia ulgi?
    • pade Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 11:47
      Ale porady...koń by się usmiał. Jedna przez drugą chwali się jakiego ma wspaniałego męża i ona to nigdy by sobie nie pozwoliła...
      A co to autorkę obchodzi? Co jej to da?
      Do autorki: to, co wyżej napisały dziewczyny, to tez próba poprawienia sobie nastroju Twoim kosztem, tak jak u tych znajomych.
      Twój mąz i znajomi zachowali się karygodnie. Mąz pewnie nie pierwszy raz, prawda?
      Co masz zrobić? Popracować nad poczuciem własnej wartości. Tylko i aż tyle.
      Przejdź się do biblioteki, pożycz jakies poradniki, poczytaj. Na forum życie rodzinne na pewno polecą Ci stosowna literaturę. Poza tym zdobądź nową umiejetność. Jakąkolwiek. Albo taką, która przyda Ci się w przyszłej pracy, albo taką, która sprawi przyjemność.
      Nie wiem skąd jestes, i nie wiem jak wyglada obecnie sytuacja, ale jeszcze niedawno moja koleżanka zajmowała się organizowaniem bezpłatnych kursów dla bezrobotnych kobiet. Może warto się rozejrzeć? Na takim kursie mogłabys poznac kobiety w podobnej do Twojej sytuacji, to raz, a dwa...życie dziwnie sie toczy. Ja kiedyś byłam na takim kursie, poznałam tam koleżankę, która, gdy dostała pracę, od razu zarekomendowała mnie. I tak, nawet nie musiałam szukać, praca sama się znalazła.
      Chciałabys pracwać w biurze? Może kurs dotyczący programów komputerowych? fakturowania? Nie wiem, co potrafisz, co byś chciała robić, więc tak sobie strzelam.
      A niania? Myślałaś o tym?
      Nie daj sobą pomiatać mężowi. Nie zaslugujesz na to. To, że nie masz pracy, nie czyni Cię gorszym człowiekiem. To, że Twój mąż zachowuje się w stosunku do Ciebie tak, a nie inaczej, świadczy o NIM, nie o TOBIE.
      powodzenia! trzymam kciuki za Ciebie
      • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 11:52
        Sorry, ale troszkę to rady z unijnych kursów dla bezrobotnych wink. Zrób coś dla siebie, popraw fryzurę, pójdź na kurs księgowości z 15 godzinami języka angielskiego w biznesie i będzie git tongue_out.
        Autorka o wiele za mało napisała, żeby jej coś sensownie poradzić.
        • pade Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:05
          > Autorka o wiele za mało napisała, żeby jej coś sensownie poradzić.

          Stąd takie a nie inne poradysmile
          Krytykować każdy głupi potrafi, niestetysmile
          • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:13
            Gupio radzić w celu poprawy własnego samopoczucia niestety też wink.
            Nie wiem, czy ona coś z tym jest w stanie dalej zrobić. Szczerze mówiąc sama miałabym trudności z pozbieraniem się z takiego niebytu będąc do tego uzależniona fnansowo od socjopatycznego chama...

            Tak z moich obserwacji - wszelkie kursy dla takich osób z pracą biurową jako elem do osiągnięcia i sposobem na samodzielność i życie są niestety o kant doopy potłuc. To co sie realnie sprawdza i pozwala uszyć z miejsca to małą działalność typu np pieczenie ciast. Coś bardzo praktycznego. Mam gdzieś "na orbicie" kilka pań (w tym jedna etatowa matka-polka z przekonania), które takim sposobem powoli wypełzają na prostą.
            • pade Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:26
              A z mojego doświadczenia, a nie obserwacji, to nieprawda co piszesz. I co teraz?
              Będziesz się ze mną przekomarzać aż do skutku, żeby Twoje było na wierzchu?
              Ja nie poprawiam sobie samopoczucia, próbując dodać otuchy autorce, to Ty się dobrze bawisz negując każde moje słowo. W jakim celu? Przeciez to nie o nas wątek. Tylko o dziewczynie, która doświadcza przemocy psychicznej i która ma poczucie wartości na poziomie rowu mariańskiego. Na razie dywagujemy, co mogłoby jej pomóc. Może się za chwilę odezwie i powie co robiła do tej pory?
              A tak w ogóle, przyszło Ci do głowy Amonette, że kobiety, które przyjechały z małych miast i wsi, na wyśmiewane przez Ciebie kursy unijne, były zachwycone samą mozliwością wyrwania się z domu i ujrzenia rzeczywistości z trochę innej perspektywy? Już samo takie doświadczenie wzbogaca. Jedna pójdzie dalej, inna nie. Ale próbowac coś zmienić, cokolwiek, zawsze warto.
              Mój przekaz był taki, żeby się dziewczyna nie poddawała i zawalczyła o siebie.
              Jesli Ciebie to śmieszy..to wybacz, ale zakończę rozmowęsmile
              • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:39
                Nie bawie się w przekomarzanki tylko dzielę się obserwacjami. A te są takie, że ww kursy dają złudną nadzieję, nic nie wnoszą i de facto pomagają jedynie firmom je organizującym.

                Także gdybym miała szczerze komuś poradzić, jak zrobić pierwszy krok w takiej sytuacji, to prędzej bym go wysłała do piekła myć kafelki pod kotłem niż na taki kurs, do fryzjera czy na spa.
                Ta dziewczyna nie jest zahukaną kretynką - nie ma stałej pracy, wpisów w CV i pomysłu co dalej. Nie przesiedziała tego czasu na d... Ale mąż, znajomi - i chyba część nas widzi w niej taką właśnie ociężałą leniwą kretynkę. Na pewno to bardzo pomaga. Komuś się dowartościować. Ale na pewno nie jej.
                • pade Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:48
                  A ja się podzieliłam doświadczeniem. Czyżby moje doświadczenie było gorsze od Twoich obserwacji?tongue_out
                  W którym miejscu traktuję autorkę jak kretynkę i dowartościowuję się jej kosztem?
                  Chyba pomyliłaś osoby.

                  Do autorki: byłaś u doradcy zawodowego w PUP?
                  • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:52
                    W kwestii kretynki pisałam w liczbie mnogiej, o "nas" jako "doradczyniach", nie personalnie do Ciebie.
                    A która obserwacja dot. skuteczności i jakości kursów jest słuszniejsza - moja czy twoja - zostawmy osądowi publiki wink. Osobiście dla mnie taki kurs nie ma żadnej wartości jeśli chodzi o zatrudnienie kogokolwiek. Miałam okazję się temu BARDZO dokładnie przyjrzeć.
                • princesswhitewolf Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 13:56
                  Ta dziewczyna nie jest zahukaną kretynką - nie ma stałej pracy, wpisów w CV i pomysłu co dalej. Nie przesiedziała tego czasu na d... Ale mąż, znajomi - i chyba część nas widzi w niej taką właśnie ociężałą leniwą kretynkę.

                  no to niech udowodni, ze nie jest kretynka czy leniwcem i znajdzie stala prace. Nie musi byc w biurze. Rozumiem bezrobocie ale ILE czasu mozna szukac stalej pracy? 10 lat? A co z emerytura? ja nie pojmuje- serio...
                  • aneta-skarpeta Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:05
                    to, ze pani nie moze zagrzac nigdzie miejsca nie oznacza od razu ze jest leniwa
                    byc moze brak jej umiejetnosci jakis- moze cech charakteru, moze ma pecha- pracownika najnizszego szczebla łatwo zwolnic, bo latwo go zastąpic

                    jasne, powinna sie rozwijac i doszkalac

                    ale nie zmienia to faktu, ze przez te 10 lat pracowała, a mąz uważa, ze nie, bo wg niego praca na czarno to nie praca, 3 miesiace to nie praca, stanie na stoisku to nie praca

                    jak pani zacznie np studia to sie zaczna schody zapewne, ze wymysliła sobie jakies bzdury, zamiast sie wziac do roboty, a przeciez i tak nic z niej nie bedzie

                    zeby sie rozwijac, majac rodzine, trzeba miec duze wsparcie małzonki, małzonka

                    i dlatego , ze ciezko wszystko pogodzic i dlatego, że czesto traci sie zapał, bo nadmiar obowiazków przygniata, a jak jeszcze dostajesz ciagle zjebke od dołu do góry to naprawdę masz ochote rzucic siere, a nie udowadniac wszystkim, że nie jestes wielbłądem

                    co innego jakby pani gniła na kanapie i mowila, ze za 1000 to jej sie nie oplaca z kanapy zwlec

                    wtedy tylko patelnia przez łeb i modlic się, zeby dotarłosmile
                    • lauren6 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:25
                      Po raz kolejny: nic nie wiemy co to były za prace. Równie dobrze mogło to być dorywcze zbieranie owoców u sąsiada lub stanie na promocji w supermarkecie 6h w tygodniu. Działalność gospodarcza to mogło być sprzedawanie kosmetyków Avon, na którym ups nie da sie zarobić.
                      I potem zdziwienie, że mąż nie traktuje takiej pracy jako poważnej pracy.
                      • aneta-skarpeta Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:32
                        autorka nie pisze jaka to byla praca, ale pewnie napisze

                        rownie dobrze mogla pracowac normalnie w skleie na kasie, a wiadomo co to za robota- siedzisz na dupie i wciskasz klawisze

                        a moze ukladala kosmetyki na tasmie, do kartonów na pol etatu

                        niemniej jednak z tego co pisala- to pracowala, a nie "drapała sie po jajach"

                        nie chce przypisywac jej tego czego nie wiem i obraca tego przeciwko niej, bo moze po prostu sprzatala, robila jakies totalnie dupne roboty i nie miala ochoty chwalic sie tym w pierwszym poscie

                        jakby to nie jest cluo problemu- co by nie robila to zarabiala i pracowala, moze za malo, ale pracowala, a maz uwaza, ze tego nie robiła
                      • 58ola do lauren6 RODZAJ PRACY 09.01.13, 22:36
                        lauren6 napisała:

                        > Po raz kolejny: nic nie wiemy co to były za prace. Równie dobrze mogło to być d
                        > orywcze zbieranie owoców u sąsiada lub stanie na promocji w supermarkecie 6h w
                        > tygodniu. Działalność gospodarcza to mogło być sprzedawanie kosmetyków Avon, na
                        > którym ups nie da sie zarobić.
                        > I potem zdziwienie, że mąż nie traktuje takiej pracy jako poważnej pracy.

                        jeśli chodzi o działalność gospodarczą to nie była to praca w Avonie tak jak sugerujesz - gdybym pracowała w takim charakterze to nazwałabym to dorabianiem - w moim przypadku dorabianie to rękodzieło na które mam zamówienia, a moja działalność gospodarcza to legalnie działający sklep był.
                        mam Ci wymienić wszystkie miejsca w których pracowałam i stanowiska jakie zajmowałam?????
                        pracowałam w urzędach, szkołach i innych instytucjach państwowych jako pracownik administracyjny, współpracuje z jedną z firm od ponad 7 lat gdzie dostaje zlecenia do wykonania w domu, do tego dochodzi kilka lat sprzątania biur i inne prace.
                        niestety z tego wszystkiego niewiele jest/było na umowę o pracę.
                        łatwo jest mówić tym co mają ciepłą posadkę od kilku lat i nie byli zmuszeni szukać ostatnio pracy.
                        sytuacja na naszym rynku pracy bardzo się zmieniła niestety na gorsze - człowiek bierze to co uda mu się dostać i nie patrzy na to czy jest umowa czy jej nie ma.
                        może w Twoim mieście jest dużó pracy - w moim niestety nie mimo tego iż lokalne gazety są pełne ogłoszeń o pracę - ale co z tego - Ci którzy nie szukają pracy bo są gdzieś zatrudnieni to tylko potrafią mówić ,że tyle ogłoszeń w prasie i internecie więc pewnie jak ktoś mówi "nie ma pracy" to pewnie jest leniem według Ciebie. tylko weź i poczytaj te ogłoszenia i podzwoń to zobaczysz ,że od miesięcy są non stop te same oferty które niczego nowego nie wnoszą.
                        dosłownie wczoraj pewien sklepikarz wdał się ze mną w rozmowę na temat pracy - mówił,że dużo się nasłucha jak klienci przychodzą - jego wnioski:"nie masz znajomości albo dobrze ustawionej rodziny to nie masz nic w dzisiejszych czasach"
                  • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:06
                    I jeszcze niech przedstawi trzy niezależne opinie, że nie jest wielbłądem. Z pieczątką.
              • zuzi.1 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:06
                Ola, przeczytaj sobie koniecznie ten wątek:

                forum.gazeta.pl/forum/w,898,139374645,139374645,Cechy_charakteru_i_zachowania_przemocowca_.html
    • lauren6 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 11:52
      Jakby mój chłop od 10 lat nie pracował, jedynie dorywczo i zamiast brać pracę na miarę własnych możliwości i wykształcenia kręcił nosem, że szuka lekkiej pracy biurowej to też by mnie szlag trafił i jeśli nie kopnęłabym go w zad to skończyłoby się na ośmieszaniu przed znajomymi. Zastanowiłaś się w ogóle na ile zarzuty męża i znajomych są prawdziwe i słuszne, czy też skończyło się na świętym oburzeniu za formę przekazania tej informacji? Nie wierzę, że mąż nigdy nie rozmawiał z tobą o pracy, nie narzekał na zarobki i siedzenie w domu i nagle wybuchnął u znajomych. Alkohol na pewno zdziałał swoje i puściły hamulce, ale takie problemy nawarstwiają się od lat. Nie pochwalam formy w jakiej mąż ci to przekazał, ale sam przekaz już tak.
      • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 11:55
        I to ośmieszenie przed znajomymi ma pomóc? Tylko skrajny słabeusz stosuje takie zagrywki. Upokorzyć publicznie tzw bliską osobę? Żenada na całej linii.
        • triss_merigold6 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:00
          Ja bym ośmieszyła bez większego wahania nie pracującego od 10 lat faceta. Chociaż nie... wcześniej bym się go pozbyła.
          • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:01
            Otóż to. Chyba, że byś była Śpiącą Królewną, zbudziła się po 10 latach i nagle zarejestrowała niepracującego faceta.
            • lauren6 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:42
              Toż przecież napisałam wyżej, że nie wierzę, żeby mąż nie poruszał wcześniej tego tematu w domowym zaciszu. A na sylwestrze był alkohol, więc i język się rozwiązał i hamulce puściły.
              • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:44
                Podejrzewam, że nie pierwszy raz uncertain.
                Jako worek treningowy w kopaniu socjopatów w d... wykorzystałabym znajomych wink
                • aneta-skarpeta Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 13:57
                  nie wiemy jak jest naprawdę
                  autorka mowi, ze pracowała, maz ze nie pracowala
                  ale
                  jest pewien typ ludzi- dziwne, ale głównie meżczyzn- którzy uwazaja, że kobieta generalnie nigdy nie pracuje
                  ani w domu, a ni w sklepie, ani w biurze, a przy dzieciach odpoczywa

                  tylko on jeden mądry, pracowity i zmęczony

                  dziewczyna nie moze znalesc miejsca, ale z tego co pisze pracuje- a że marzy jej sie praca biurowa? kazda ma jakies wyobrazneie pracy idealnej

                  jakby faktycznie byla tak straszliwym leniem smierdzącym to co ten chlop z nia robil przez 10 lat?

                  no chyba, ze praca na czarno, raczej prosta, skoro marzneiem jest praca biurowa nie jest wg pana meża pracą

                  pan sobie obmyslił plan jaka ta praca powinna byc

                  ale prawda jest taka, ze nawet jakby pani zapierd... od switu do nocy i ogarniała dzieci to by mial pretensje, ze jest oziebła, a rola zony jest dbanie o zaspokajanie potrzeb meża

                  btw- facet nie chciał nia wstrząsnąc, dla niego to bylo normalne, ze sobie pojeździł po zonie. luzik- wieczorem mial ochote na seks i byl wielce sfochowany, ze zona nie miala- wiec pan bawił sie wybornie
                  • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:03
                    Gdyby nawet zaczęła pracować w tym wymarzonym biurze, też pewnie by było źle, ponieważ: obija się, zarabia za mało, maluje sie do pracy i na pewno ma tam kochanka. I za mało czasu poświęca rodzinie a mężulkowi zwłaszcza.
                    • aneta-skarpeta Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:07
                      wszyscy wiemy, ze praca biurowa polega na malowaniu paznokci, kawce i plotkach

                      wiec sorrytongue_out
                      • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:11
                        Jak się nie obrócisz, doopa z tyłu. Ale jest pozytyw - bardzo dobry temat do interesującej konwersacji ze znajomymi big_grin.
                        • aneta-skarpeta Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:18
                          mozna jeszcze na imprezce rzucic facetom temat bombę

                          kobieta ma wychowawczym sie obijatongue_out

                          ja sie zawsze smieje, jak moj mąż tak zaczyna marzyc- jak mu sie marzy taki dom tradycyjny, zona dba o ognisko domowe pełna parą, jest jasny podział obowiązków w konwencji tradycyjnej

                          a ja na to- swietnie sie składa, ty zacznij zarabiac min.15 tys na ręke, a ja zacznę byc kurą domowąz twoich snów

                          no problemtongue_out

                          i temat jakos tak dziwnie umierasmile
                          • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:20
                            Kura ze snów też by szybko zdechła z radości wink.
                            • aneta-skarpeta Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:35
                              mogłabym potajemnie pracowac np 4h dziennie, tak dla zabicia czasuwink
                              • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:38
                                Kura Ze Snów nie ma czasu do zabijania, gdyż ponieważ z pełnym oddaniem Służy Rodzinie. Inne warianty kury omawia się na imprezach towarzyskich.
                                • aneta-skarpeta Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:44
                                  fakt, musialabym duzo gotowac
                                  sprzatac to tak jak teraz- obsesji on nie ma

                                  ale z gotowaniem faktycznie- mogłabym sie nieźle udupic;D

                                  musze jeszcze to przemyslec, może podbiję stawke do 30tys na reke?wink
                      • zuzi.1 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:11
                        Dokładnie dziewczyny, z tego męża to jest chyba kawał sk....a....tylko współczuc
                  • lauren6 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:20
                    aneta-skarpeta napisała:

                    > jest pewien typ ludzi- dziwne, ale głównie meżczyzn- którzy uwazaja, że kobieta
                    > generalnie nigdy nie pracuje
                    > ani w domu, a ni w sklepie, ani w biurze, a przy dzieciach odpoczywa

                    Zgodzę się z tym, bo faktycznie jest sporo panów, którzy tak mają. Ale to jedna sprawa.

                    Druga sprawa to panie, którym się zapomniało, że żyją w XXI, a nie XIX wieku. Chciałby żyć na utrzymaniu męża, a jednocześnie czerpać garściami z równouprawnienia kobiet. Jeśli już życie lub otoczenie zmusi je do pójścia do pracy traktują to jako dopust boży i szukają okazji by powrócić do oczekiwanego stanu by tak jak wcześniej matka i babka nie pracować zawodowo.

                    Autorka zręcznie omija wszelkie pytania o wykształcenie, rodzaj wykonywanych prac, dlatego sądząc po zarzutach jej męża skłaniam się jednak w stronę drugiej tezy. Sama znam takie panie, które na głowie staną byle tak szukać pracy by jej nie znaleźć. Przypadkiem są to córki nigdy nie pracujących matek. Przypadkiem idealną wymówką jest wychowywanie dzieci, chociaż dzieci już dawno wyrosły z pieluch, pod ręką są niepracujące babcie, a komornik już wlazł na pensję męża.
                    • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:23
                      Nie znam zbyt dużo takich pasożytów, ale mężowie większości z nich raczej nie mają komornika na głowie. Więcej - jeden nawet jest komornikiem wink
                      Osobiście uważam taki układ za niefajny, ale są ludzie odmiennego zdania i ja muszę z tym żyć.
                      • princesswhitewolf Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:43
                        Nie znam zbyt dużo takich pasożytów, ale mężowie większości z nich raczej nie mają komornika na głowie. Więcej - jeden nawet jest komornikiem

                        a ja znam kilka leniwych bab wg jakich zadaniem faceta jest je utrzymywac czy jemu sie to podoba czy nie. Utrzymywanie jest ok o ile obie strony dlugoterminowo sie na to godza. Coz z tego ze nie maja komornika na glowie? Czy jedynym usprawiedliwieniem niecheci do utrzymywania kogokolwiek musi byc noz na gardle i komornik?

                        Ja widze jeden problem z tym Panem pt. "widzialy galy co braly" bo inaczej to pytanie sie pojawia czy przed slubem pracowala i teraz tak go rozczarowala? Dlaczego takich spraw nie przedyskutowali przed slubem? Klamala?

                        • gryzelda71 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:56
                          U pana widzisz jedyny problem,za to u pani .......
                          Jednak co portki to portki.
                          • princesswhitewolf Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:58
                            U pana widzisz jedyny problem,za to u pani .......
                            Jednak co portki to portki.


                            skad ci do glowy to przyszlo? Myslisz tendencyjnie Nie czytalas moich innych wpisow tutaj. Ja wypiep...leniucha w portkach z domu wlasnie z tego powodu i sie z nim rozwiodlam. Tu nie chodzi o plec. Tu chodzi o wykorzystywanie drugiej strony.
                            • zuzi.1 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:02
                              princess ale za bardzo patrzysz na ten watek przez pryzmat Twojego ex i to Ci zaburza widzenie
                              • princesswhitewolf Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:08
                                princess ale za bardzo patrzysz na ten watek przez pryzmat Twojego ex i to Ci zaburza widzenie

                                Nie tylko. Rowniez znajomych wykorzystywaczek facetow. ( ciekawe jest to ze zadnej z nich matka nie pracowala na stale.Czesto to dziedziczne) Patrze przez pryzmat kazdej baby jaka nie moze znalezc rzekomo stalej pracy od matkobosko...10 lat.
                                • zuzi.1 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:13
                                  słuchaj Polska to nie Wielka Brytania i szczególnie w małych miejscowosciach jest z tym naprawdę realny problem
                              • lauren6 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:14
                                Wiesz, ja nie mam takiego ex jak princess, ale jak dla mnie wiele padających tu wypowiedzi jest mocno subiektywna i nakierunkowana na płeć.
                                Zdanie obrończyń uciśnionej kobiety już poznaliśmy. Warto też poznać zdanie drugiej strony, w tym wypadku kobiety, która musiała utrzymywać wiecznie szukającego pracy partnera.
                            • gryzelda71 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:04
                              Serio uważasz,że autorka wykorzystuje pana?Ztego co pisze nie.
                              • princesswhitewolf Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:15
                                Serio uważasz,że autorka wykorzystuje pana?Ztego co pisze nie.

                                Aby byc tego pewnym ze nie odpowiedz by byla ile pracuje i czy wnosi jakas tam sensowna sume do domu co miesiac. Jesli facet nie chce zony utrzymanki, a ona jest zdrowa i nie spelnia kryterium z mojego tutaj pierwszego zdania to jest to wykorzystywanie.
                                {W razie czego :No sorry ja pracuje i miliony kobiet i domem tez sie zajmuje. Zaslanianie sie praca w domu jest smieszne...}

                                Utrzymywanie jest OK jesli obie strony sie godza. Zale do meza, ze ma pretensje o to sa conajmniej dziwne...

                                • gryzelda71 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:24
                                  Czyli to o ilość godzin chodzi i kasę która wpływa na konto.Jak za mało tych godzin i za mało kasy pan może panią publicznie w dupe kopać.
                                  Pani ma żal do męża,że zachował się jak cham,choć zdaniem kilku osób miał do tego święte prawo.
                                  • princesswhitewolf Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:32
                                    Jak za mało tych godzin i za mało kasy pan może panią publicznie w dupe kopać.

                                    Publicznie jest to niedopuszczalne i niewlasciwe zachowanie. Ale moze sie schlal i nie kontrolowal sie. Nie wiesz jak zdesperowany juz jest.
                                    • gryzelda71 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:40
                                      Wiem za to,że jest chamem.I jakoś nie wydaje mi się że stać go na pogonienie pani.
                                      • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:44
                                        Nie sądzę, żeby chciał ją pogonić. I psuć sobie zabawę.
                                        Princess - przez ile czas ty tolerowałaś pasożytnictwo partnera? A ile trwał ostry konflikt?
                                    • aneta-skarpeta Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:41
                                      on jest tak zdesperowany, ze nawet tesciowej sie oberwałowink
                                • aneta-skarpeta Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:25
                                  jestes nikim, jestes zerem to nie sa żale

                                  dodatkowo to, ze jego wkurza ze tesciowa nigdy nie pracuje- no kuzwa, a co go to obchodzi? jego problem?

                                  znam dziewczyne, ktora ma problem z tesciowa- tesciowa owdowiala- mieli bardzo dobry bizness, ktory przekazali synom, oni maja kase z wynajmow i odlozone- jak tesc zyl to zyli dosc skromnie, jak umarł to tesciowa postanowila z zycia skorzystac- 2 razy w roku zagrnaiczne wycieczki, kosmetyczka, remont domu

                                  po prostu straszne- kobita po 60tce zapragnela jakos sobie zycie umilic

                                  no i sprzedala samochod i kupila nowy- synowa zobaczyal przypadkiem umowe, w ktorej widniala suma ponad 200 tys za auto

                                  i synowa jest OBUZONA- jak mozna tyle pieniedzy wydac na auto!!!! i tez ciagle- a po co ona sobie to kupuje, a juz nie ma na co kasy wydawac?
                                  jakby synowej zabierała
                                  • gryzelda71 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:53
                                    > jakby synowej zabierała

                                    Uszczuplała masę spadkową,czyli jakby zabierała big_grin
                            • aneta-skarpeta Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:10
                              co do wykorzystywania drugiej strony, zeby nie okazało sie, ze ten pan to pracuje jako sprzedawca betonu w kanciapie za 2 tys

                              a ona jako np jako pakowaczka za 1200 na pelen etat i jeszcze musi ugotowac po pracy, bo Pan głodny. a dziecmi po robocie to kto sie zajmuje, pan bieze l4 na dzieci, zeby zona miala szanse na lepsza pracę?

                              czy ten pan sam sie tak strasznie rozwija, uczy i doszkala, awansuje etc? a moze pracuje na dziale budowlanym w <rówce czy innym OBI i sobie gebe wyciera innymi?

                              inna kwestia- niepracujaca tesciowa

                              a ch.j go obchodzi czy jego tesciowa pracuje czy nie- nie jego biznes, nie jego sprawa.

                              i tez w sumie mozna mu powiedziec- widzialy galy co braly- dzieci sobie z nia robic nie musiales, wiec nie jęcz

                              wink
                              • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:21
                                Dokładnie tak.

                                Też już o tym pisałam powyżej - autorka nie wspomina nic o sytuacji zawodowej i tzw rozwoju ogólnym męża.
                                A moim zdaniem mogłoby to ciekawe światło rzucić na całokształt.
                                Bo może być i tak, że te "marne grosze" przynoszone przez żonę z niewyjściowych zajęć to słuszne 50% domowego budżetu, a tzw stałą praca pana to niskopłatne, nierozwojowe zajęcie. Tylko legalne.
                              • 58ola do aneta-skarpeta i innych 09.01.13, 23:06
                                aneta-skarpeta napisała:

                                > co do wykorzystywania drugiej strony, zeby nie okazało sie, ze ten pan to pracu
                                > je jako sprzedawca betonu w kanciapie za 2 tys
                                >
                                > a ona jako np jako pakowaczka za 1200 na pelen etat i jeszcze musi ugotowac po
                                > pracy, bo Pan głodny.

                                co do kwot wypłat to powiem Ci,że niewiele się pomyliłaś.
                                w moim rejonie gdzie mieszkam jak załapiesz się w miejsce gdzie zapłacą Ci najniższą średnią krajową to już sukces.
                                ja w swojej ostatniej legalnej pracy na pełny etat zarabiałam 800 zł.
                                w innych pracach bywało więcej ale to nie zmienia faktu,że i tak zawsze jest/była mowa ,że nie pracuje i że zarabiam gó...ane pieniądze.

                                co do obiadów i pozostałych posiłków oraz wszystkiego co z domem związane to wszystko jest na mojej głowie.
                        • barbibarbi Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:58
                          a ja znam takiego faceta, którego żona pomagała mu 10 lat w zakładzie jubilerskim, razem tam pracowali po 10 godzin dziennie. Dodatkowo ona utrzymywała dom z renty, a on wszystkie dochody chował, czyli niby oszczędzał. Po dziesięciu latach pracy on zgarnął całą kasę, okradł rodzinę, a dodatkowo twierdził że ona nigdy nie pracowała tylko "psuła"! Ona jest próżniak i leń, i nigdy nie pracowała, a on bohater i powinna mu jeszcze dziękować, że chciał ją utrzymywać!
                          • princesswhitewolf Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:02
                            Po dziesięciu latach pracy on zgarnął całą kasę, okradł rodzinę, a dodatkowo twierdził że ona nigdy nie pracowała tylko "psuła"! Ona jest próżniak i leń, i nigdy nie pracowała, a on bohater i powinna mu jeszcze dziękować, że chciał ją utrzymywać!

                            tego typu niesprawiedliwe sytuacje istnieja oczywiscie, co nie oznacza jednak ze "facet to swinia" i bec i nigdy nie ma racji. Sama mam 2 kolezanki jakie maja dokladnie ten sam problem co osoba jaka zalozyla ten watek. Jedna sie rozwiodla z mezem bo za malo pieniedzy dawal i awanturowal sie ze ona nie chce isc do pracy. Ona nie chce isc do innej pracy bo boi sie alimenty od niego na nia straci. Ma 42 lata i nigdy nie pracowala na stale poza dorywczymi parogodzinnym pracami.
                    • aneta-skarpeta Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:26
                      pewnie autorka nie pisze konkretnie, bo pewnie nie ma sie czym chwalic, natomiast z tego co pisze pracowac pracowala

                      moze xle sie do tego zabiera, moze robi jakis błąd

                      ale nie widze tutaj "leże i pachnę" a pan niech robi

                      bardziej sklaniam sie ku tezie, ze pan lubi sobie ego podnosic kosztem zony i kompletnie nie docenia tego co robi, ze robi cokolwiek

                      jakby nie patrzec ocena meza byla mocno niesprawiedliwa, gdy mowil, ze 10 lat szukala pracy i nie racowała- kwestionował to ze jednak cos robila, przeskakiwala z pracy do pracy, miala czasowe zatrudnienie, ale pracowała- kiepska to byla robota, ale byla

                      dlaczego nie mowi- weźcie powiedzcie mojej Kaśce, ze powinna pojsc na kurs, zeby mogła znalesc lepsza prace? ciagle chwyta sie bylejakich dorywczych prac, bo brakuje jej....

                      on uwaza, ze ona NIC NIE ROBI- a to niesprawiedliwe
                      • aneta-skarpeta Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:28
                        jeszcze zauwaz jak on o tym mówił

                        nie zalił sie znajomym " ze nie wie juz jak z nia rozmawiac"

                        zaczał sie z nije nabijac, nakrecil znajomych i potem uznał, ze wszystko jest ok (sex) i o co jej chodzi
                        • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:32
                          Dokładnie tak...

                          Zupełnie nie rozumiem osób akceptujących takie zachowanie jako terapię wstrząsową dla lenia uncertain.
                          Toż to był lincz, któremu przyglądała się durna gawiedź, jeszcze podkręcając akcję.
                          Zwyczajny przemocowiec.
                  • barbibarbi Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:39
                    > jest pewien typ ludzi- dziwne, ale głównie meżczyzn- którzy uwazaja, że kobieta
                    > generalnie nigdy nie pracuje
                    > ani w domu, a ni w sklepie, ani w biurze, a przy dzieciach odpoczywa
                    >
                    > tylko on jeden mądry, pracowity i zmęczony
                    >

                    O właśnie! Do takiego nic nie dotrze, zawsze będzie źle, choćby nie wiem co robiła. Dlatego myślę, że problemem jest tu natura tego męża, a nie tego że ona nie pracuje. Przecież pisze dziewczyna że pracowała, na zlecenie, na czarno, działalność itd. I w przypadku takich osobowości narcystycznych faceta, często jako druga połówka występuje uległa, pokorna, niepewna siebie kobieta, której on może dokopać. I nie dlatego, że ona taka się stała przy nim, ona już taka prawdopodobnie była i on ją sobie wypatrzył, taką ofiarę, i jemu to pasuje. A czym bardziej on ją gnębi, tym bardziej ona spuszcza głowę, a jego to jeszcze bardziej nakręca i pozwala sobie na coraz więcej.

                    Jedyne wyjście to zbudować w sobie pewność siebie, podnieść głowę i nie pozwolić dłużej na pozycję ofiary. Może jakieś grupy wsparcia, poradniki, może psychoterapeuta? Wyjście do ludzi, aktywność, ja bym się chwytała każdej okazji, każdej pracy aby nie patrzeć na takiego "przyjemniaczka". A najlepiej zamienić pana na takiego z lepszym charakterem, wtedy nagle się okaże, że mądra, pracowita, zaradna, itd.
                    • princesswhitewolf Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:55
                      Przecież pisze dziewczyna że pracowała, na zlecenie, na czarno, działalność itd

                      pytanie jak dlugo i ile godzin na tydzien... no bo serio, jesli pracowala 6 godzin na tydzien jak moj ex...
                      • pade Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 16:27
                        aleś się uczepiła tych godzin
                        powiedz mi w takim razie, jesli ja pracuję na pół etatu a zarabiam tyle, co inni na cały, to jestem od nich gorsza? leń ze mnie, czy jak? bo wg Twojej teorii wychodzi, że tak
                      • 58ola do princesswhitewolf - ILOŚĆ godzin pracy 09.01.13, 23:16
                        princesswhitewolf napisała:

                        > Przecież pisze dziewczyna że pracowała, na zlecenie, na czarno, działalność
                        > itd

                        >
                        > pytanie jak dlugo i ile godzin na tydzien... no bo serio, jesli pracowala 6 god
                        > zin na tydzien jak moj ex...

                        jeśli chodzi o godziny pracy to w instytucjach państwowych etat po 8 h od poniedziałku do piątku.
                        w przypadku działalności gospodarczej pracujesz cały dzień - byłam sobie szefem, sprzedawcą , dostawcą i księgową.
                        jeśli chodzi o zlecenia w domu zdarzają się miesiące gdzie pracuję po 18 godzin dziennie
                        sprzątanie biur - zależy od powierzchni
                        DALEJ MAM WYMIENIAĆ I WYLICZAĆ?????
      • blond_suflerka Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:04
        lauren6 napisała:

        > Jakby mój chłop od 10 lat nie pracował, jedynie dorywczo i zamiast brać pracę n
        > a miarę własnych możliwości i wykształcenia kręcił nosem, że szuka lekkiej prac
        > y biurowej to też by mnie szlag trafił i jeśli nie kopnęłabym go w zad to skońc
        > zyłoby się na ośmieszaniu przed znajomymi. Zastanowiłaś się w ogóle na ile zarz
        > uty męża i znajomych są prawdziwe i słuszne, czy też skończyło się na świętym o
        > burzeniu za formę przekazania tej informacji? Nie wierzę, że mąż nigdy nie rozm
        > awiał z tobą o pracy, nie narzekał na zarobki i siedzenie w domu i nagle wybuch
        > nął u znajomych. Alkohol na pewno zdziałał swoje i puściły hamulce, ale takie p
        > roblemy nawarstwiają się od lat. Nie pochwalam formy w jakiej mąż ci to przekaz
        > ał, ale sam przekaz już tak.

        A nie wpadłabyś na to, żeby się dowiedzieć dlaczego ukochany mąż nie może tej pracy znaleźć? Gdzie leży problem? Ośmieszanie przed znajomymi miałoby rozwiązać ten problem? Ośmieszanie to forma przemocy, żadna forma pomocy.
        • triss_merigold6 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:13
          Oczadziałaś? Przez 10 lat się nie ogarnął?
          • blond_suflerka Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:20
            triss_merigold6 napisała:

            > Oczadziałaś? Przez 10 lat się nie ogarnął?

            A co w tym dziwnego jeśli cały czas ma miejsce jakiś nierozwiązany problem? Załóżmy, że kobieta ma niskie poczucie własnej wartości i nie umie wykorzystać pojawiających się szans, źle wypada na rozmowa kwalifikacyjnych, nie umie przedstawić swoich zalet, itd. Czy nie sądzisz, że można ją wesprzeć i zmotywować do zmian zamiast ośmieszać czy wkurzać? Przecież to nic nie da, tylko powiększy istniejący problem.
            • lauren6 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:51
              Atak męża na niepracującą matkę żony sugeruje, że mąż ma silne podstawy by podejrzewać, że żona za przykładem matki postanowiła wygodnie ustawić się w życiu i obowiązek utrzymania rodziny w całości przerzucić na faceta. O ile w małżeństwie teściów obu stronom to pasowało, tak temu panu to nie pasuje, bo chce mieć ambitną żonę, a nie garkotłuka.

              Poza tym umówmy się, że jeżeli babka w ciągu roku zaliczyła kilka firm gdzie trzymali ją przez krótki czas (w ostatniej pracy miała jakiś urlop więc rozumiem, że nie była to dorywcza robota na czarno) to jak mąż może jej pomóc, skoro najwyraźniej wg pracodawców jest kiepskim pracownikiem, któremu nie warto przedłużyć umowy? Kto wie czy celowo nie pracuje tak by tej pracy nie utrzymać?

              Sprawę oceniam po dość stronniczym wpisie jednej ze stron, ale i tak juz na pierwszy rzut oka widać, że pretensje męża mogą być mocno uzasadnione.
              • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 13:00
                Chciałby mieć ambitną żonę - he-he, dobre sobie. Sądząc z całokształtu chodzi mu raczej o pokornego garkotłuka przynoszącego dodatkowo pieniądze. Może taki model był u niego, a tutaj zonk - żonce jedna z funkcji szwankuje.
                Ambitna żona nie psuje do takiego chama - ani takiemu chamowi. A jeszcze nie daj Boze lepsza od niego - no way! Na kim by się wyżywał?
                • lauren6 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 13:18
                  Jakiego całokształtu? Ja tu widzę opis jednej rozmowy, po pijaku u znajomych. Myślę, że w dzisiejszych czasach normą jest raczej, że i mąż i żona pracują i razem się dorabiają, a nie że facet haruje, a żona ma leżeć i pachnieć. Wyjątkiem są matki małych dzieci, ale tu o dzieciach nie było słowa, z resztą rodzice małych dzieci raczej nie jeżdżą sami do znajomych na kilka dni. Wygląda więc na to, że pan czuje się oszukany i stąd te oskarżenia, że żona nie potrafi się odnaleźć w miejskiej rzeczywistości, cały czas jest jak dziewuszka po szkole: czyli nie ma żadnego doświadczenia zawodowego, żadnej wiedzy nie zdobyła przez te 10 lat. Dla mnie to poważne oskarżenia.
                  • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 13:26
                    Powtarzam - za mało wiemy. Ciekawe, co pan mąż osiągnął przez te 10 lat - czy tak znowu wiele? Może właśnie na tyle mało, że musi mieć kogoś do kopania?
                    • lauren6 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 13:52
                      Dokładnie, za mało wiemy. A Ty na podstawie opisu jednej rozmowy wyrobiłaś sobie obraz męża przemocowca psychicznie pastwiącego się nad biedną żoną i każdy kolejny post piszesz pod tą tezę, która nie musi być prawdziwa. Wiemy tylko tyle, że raz panu się ulało i pani ma o to focha, aż walnęła poruszającego posta na forum licząc na zbiorowy lincz męża w imię solidarności jajników.

                      Jedyne co w tej historii mnie dziwi, to udział znajomych i stosunki panujące między nimi. Autorka coś wspominała, że znajomi przy nich również się między sobą kłócili, dlatego podejrzewam, że w tamtych dniach wszyscy musieli sobie zdrowo wypić, skoro hamulce im aż tak puściły. To, że mężowi się wtedy ulało w atmosferze zachęcającej do prania brudów, nie oznacza, że na codzień prześladuje swoją żonę.
                      • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 13:56
                        Nie wierzę w jednorazowy chamski wybryk tego kalibru. Trzeba naprawdę mieć drugą osobę za robaka, żeby ją w ten sposób publicznie potraktować. Ludzie o zdrowych relacjach nigdy by sobie czegoś takiego nie zrobili.
                        • aneta-skarpeta Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:56
                          no mi tez ta teza nie pasuje

                          poniewaz potem był seks- mial byc

                          i teraz tak, jesli to byl jakis koszmarny wybryk to mąz poczułbym sie do udobruchania zony, bo troche przesadzil- mowie o normalnym- sory, przesadzilem, ponioslo mnie, kiepska byla atmosfera na imprezie, nie gdniewaj sie
                          natomiast on uwazal, ze wsyztsko gra i on nie kuma, ze pani nie ma w tej sytuacji ochoty na seks i sie wziął i obraził
                      • pade Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 16:31
                        jak wejdziemy w wyszukiwarkę, to wiemy wiecej
                        wystarczy poczytać
                        np. rozpaczliwy post z kwietnia ubiegłego roku
                  • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 13:36
                    Jeszcze coś dodam. Pracowała u nas kiedyś Pani, z której BEZROBOTNY mąż się wyśmiewał, że sprząta i opiekuje się dziećmi, bo tylko do tego widocznie się nadaje. Socjopata będzie dokopywał swojej ofierze zawsze, niezależnie od tzw prawdy obiektywnej.
                    • princesswhitewolf Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 13:54
                      a moze nie psychopata? a moze jest sfurstrowany ze ma pasozyta na utrzymaniu?
                      Ja sie rozwiodlam z facetem co pracowal dorywczo po 6 godzin w tygodniu. Nie ma co sie klocic z leniami tylko robi sie im wykop. Teraz musial isc do pracy bo nie ma durnej zony jaka go utrzymuje, chyba ze kolejna naiwna znajdzie...
                      • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 13:58
                        To niech złoży pozew rozwodowy, a nie wyciera autorką podłogę ku radości innych głupków. Niech się zachowa jak dorosły, a nie chory gnojek.
                        • princesswhitewolf Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:01
                          To niech złoży pozew rozwodowy, a nie wyciera autorką podłogę ku radości innych głupków. Niech się zachowa jak dorosły, a nie chory gnojek.

                          jesli maja dzieci to wiele ich wiaze. Facet moze ma poczucie odpowiedzialosci. Ja bym na jej miejscu poszukala stalej pracy. Jesli nadal by ja gnebil = gnojek.

                          Poza tym powaznie.... 10 lat poszukiwania pracy? no badzmy powazni... ok 2. ale nie 10!
                          • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:05
                            Ale przecież ona pracowała praktycznie przez cały ten czas... Tylko nie była to praca ze snów i marzeń, ale taka, którą mogła znaleźć.
                        • lauren6 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:10
                          To akurat o mężu dobrze świadczy, że zamiast składać wniosek rozwodowy i wykopać bezrobotną żonę na bruk stara się jakoś walczyć o swoje małżeństwo.
                          Nie popieram tej formy, ale widocznie jak sobie popił w sylwestra to wpadł na pomysł, że jeśli ją poniży przed znajomymi i ci znajomi go poprą to może w jej umyśle urodzi się myśli, że jej zachowanie nie jest w porządku. Pomysł głupi i jak widać bez sensu, co najważniejsze jednak nigdzie autorka nie pisze, że częściej tak robi, co potwierdza moją tezę o jednorazowym chamstwie po pijaku. Myślę, że facet czuje się bezradny wobec zachowania żony i myślę, że stąd ten głupi pomysł z publicznym obrażaniem.
                          • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:13
                            Pewnie autorka zaraz doprecyzuje.
                          • aneta-skarpeta Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:37
                            przypomnialo mi sie jak moj ex uznał, że najlepszym sposobem na pogodzenie sie z poronieniem bedzie znalezienie sobie baby na boku

                            tez w sumie mial dobre checibig_grin
                            • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:40
                              Ciesz się, że Ty nie musiałaś JEGO pocieszać. Zadbał o Ciebie wink
                            • lauren6 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:17
                              No rzeczywiście to było bardzo na temat uncertain
                              • aneta-skarpeta Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:30
                                jak najbardziej na temat
                                maz autorki dla dobra zwiazku nazywa ją zerem przy znajomych, a moj ex mnie zdradzał, żeby sie otrząsnąc dla wspolnego dobra
                                • zuzi.1 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:52
                                  dokładnie, gdyby mnie mój mąż nazwał zerem czy to w domu, czy u znajomych, to byłby to nasz ostatni kontakt, ktoś, kto nie ma żadnych hamulców w stosunku do własnej żony, nawet w obecnosci osób trzecich NORMALNY nie jest na pewno
                                  • zuzi.1 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:54
                                    i kwestia czy misio był po alkoholu czy na trzezwo nie ma żadnego znaczenia, skoro do tego stopnia puszczają mu jakiekolwiek hamulce oznacza to, że powinien się trzymac od ludzi z daleka lub isc na leczenie
                                    • princesswhitewolf Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 16:02
                                      i kwestia czy misio był po alkoholu czy na trzezwo nie ma żadnego znaczenia, skoro do tego stopnia puszczają mu jakiekolwiek hamulce oznacza to, że powinien się trzymac od ludzi z daleka lub isc na leczenie

                                      Zgodze sie+ A ona do stalej pracy powinna isc a nie odgrywac meczennice oprawcy meza
                                      • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 16:12
                                        Zgadzam się. Najlepsza byłaby praca na drugiej półkuli w kraju, do którego palanta nie wpuszczą. Chyba, ze w klatce.
                                        • scibor3 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 16:30
                                          Też się zgodzę. Tylko przypomnij mi nazwę tego kraju, chorych na pracę, ludzi, do którego nie wpuszczają pracowitych, bo jakoś mi z głowy wyleciała ;-P.
                                          • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 17:00
                                            Eee, no ja mówię o kraju do którego nie wpuszczają socjopatycznych palantów. To chyba jednak gdzie indziej niż ty się wybierasz wink
                                            • scibor3 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 21:05
                                              > Eee, no ja mówię o kraju do którego nie wpuszczają socjopatycznych palantów.

                                              No to druga juz cecha tego kraju. Bardzo jestem ciekaw nazwy kraju w którym dostatecznym powodem niepodjęcia pracy jest to, że teściowa może myszkować w mieszkaniu podczas gdy pani zajmuje się robotą.

                                              To
                                              > chyba jednak gdzie indziej niż ty się wybierasz wink

                                              Akurat nigdzie się nie wybieram a z drugiej półkuli znam jedynie Australię, NZ (tą drugą jedynie turystycznie) i o mało co Argentynę. wink
                  • 58ola do lauren6 03.01.13, 14:11
                    lauren6 napisała:

                    > Jakiego całokształtu? Ja tu widzę opis jednej rozmowy, po pijaku u znajomych. M
                    > yślę, że w dzisiejszych czasach normą jest raczej, że i mąż i żona pracują i ra
                    > zem się dorabiają, a nie że facet haruje, a żona ma leżeć i pachnieć. Wyjątkiem
                    > są matki małych dzieci, ale tu o dzieciach nie było słowa, z resztą rodzice ma
                    > łych dzieci raczej nie jeżdżą sami do znajomych na kilka dni. Wygląda więc na t
                    > o, że pan czuje się oszukany i stąd te oskarżenia, że żona nie potrafi się odna
                    > leźć w miejskiej rzeczywistości, cały czas jest jak dziewuszka po szkole: czyli
                    > nie ma żadnego doświadczenia zawodowego, żadnej wiedzy nie zdobyła przez te 10
                    > lat. Dla mnie to poważne oskarżenia.

                    potomstwo oczywiście jest ale nie w takim wieku,że może samo w domu zostawać.
                    pracowałam przed ciążą ale,że umowy miałam na zlecenie to nie miałam po porodzie dokąd wracać a z noworodkiem jakoś nikt się nie kwapił aby mnie przyjąć bo obawiali się,że będę brała l4 na dziecko.lata niestety leciały, a pracować gdzieś trzeba było więc skoro miałam wybór - praca na czarno lub umowę o dzieło albo brak pieniędzy to chyba logiczne ,że wybrałam to pierwsze.
                  • pade Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 16:30
                    aa, czyli jak po pijaku to ubliżanie jest usprawiedliwione
                    no jasne, zasłużyła sobie
                    i to jeszcze przy obcych ludziach...
                    rany, dziewczyny, ogarnijcie się, przestańcie bronić gościa, to jest chamskie zachowanie i koniec kropka
                    takie rzeczy się w domu OMAWIA, a nie szydzi z partnera przy innych
              • 58ola do lauren6 03.01.13, 14:05
                lauren6 napisała:


                > Poza tym umówmy się, że jeżeli babka w ciągu roku zaliczyła kilka firm gdzie tr
                > zymali ją przez krótki czas (w ostatniej pracy miała jakiś urlop więc rozumiem,
                > że nie była to dorywcza robota na czarno) to jak mąż może jej pomóc, skoro naj
                > wyraźniej wg pracodawców jest kiepskim pracownikiem, któremu nie warto przedłuż
                > yć umowy? Kto wie czy celowo nie pracuje tak by tej pracy nie utrzymać?


                wiesz lauren chyba się trochę zagalopowałaś z tymi swoimi tekstami.
                NIGDZIE NIE NAPISAŁAM ,że zaliczyłam kilka firm w ciągu roku a to,że pracowałam po kilka miesięcy legalnie nie wynika z tego ,że jestem złym pracownikiem tylko z tego,że mam umowę na zastępstwo za kogoś więc skoro dana osoba wraca to logiczne jest to,że ja muszę odejść bo taka jest treść umowy, a okres stażu ustala urząd pracy a nie ja więc skoro umowa stażu się kończy to moja praca również.
                wyobraź sobie,że w pracach na czarno pracowałam długo i to bez urlopów więc nie rozumiem Twojej słownej agresji w moim kierunku.

                a tak na marginesie, referencje po skończonej legalnej pracy mam bardzo dobre.

                • lauren6 Re: do lauren6 03.01.13, 15:50
                  Odniosę się do twoich dwóch powyzszych wpisów.

                  Po pierwsze, sama straciłam pracę jak dziecko było w pieluchach. Wiem co to znaczy szukać pracy mając małe dziecko, wiem co to znaczy oddawać całą pensję na opiekę nad dzieckiem, by móc pracować. Myślisz, że sama nie chciałam posiedzieć w domu, patrzeć jak moje dziecko stawia przysłowiowe pierwsze kroki? Takie myśli się pojawiały, ale cały czas miałam z tyłu głowy, że mogę wylądować w takim położeniu jak ty teraz.
                  Mam również na względzie to, że twoje problemy z pracą zaczęły się w czasach prosperity, kiedy na rynku pracy nie było tak ciężko jak teraz. Dlatego śmiem sądzić, że dziecko to tylko wymówka i uczciwiej by było gdybyś napisała wprost, że wolałaś się zająć dziećmi, zamiast pracować. Teraz po takiej przerwie w legalnym zatrudnieniu, przy najwyższym od kilku lat bezrobociu, nie ma prawa być łatwo ze znalezieniem etatu. Tego nie neguję. Zastanawia mnie jedynie na ile pretensje twojego męża mogą być uzasadnione. Myślę, że w pewnym stopniu są, chociaż oczywiście nie ma usprawiedliwienia dla jego chamskiej formy przekazu.

                  Zapędziłaś się w postawę, że mąż cham ze znajomymi cię prześladują, ale nie widzę tu refleksji, że być może mają choć trochę racji. Może warto się jednak przemyśleć to co powiedzieli? Jeśli oddzielić treść od chamskiej formy to zarzuty są poważne. Ja jednak zainteresowałabym się gdyby ktoś, kto mnie dobrze zna twierdził, że po 10 latach jakieś pracy zawodowej nadal jestem na początku kariery jak dziewuszka zaraz po szkole.
      • princesswhitewolf Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 13:51
        Jakby mój chłop od 10 lat nie pracował, jedynie dorywczo i zamiast brać pracę na miarę własnych możliwości i wykształcenia kręcił nosem, że szuka lekkiej pracy biurowej to też by mnie szlag trafił i jeśli nie kopnęłabym go w zad to skończyłoby się na ośmieszaniu przed znajomymi.

        dokladnie. To samo pomyslalam.
        Mam conajmniej 2 kolezanki jakie podobnie postepuja bo wiecznie marudza ze praca w sklepie nie, w swietlicy nie, w pubie nie.... I tak od kilkunastu lat...
        • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:09
          Autorka kilka rzeczy chyba wyjaśniła. Nie rozpędzajcie się tak.
      • 58ola do lauren6 03.01.13, 13:56
        lauren6 napisała:

        > Jakby mój chłop od 10 lat nie pracował, jedynie dorywczo i zamiast brać pracę n
        > a miarę własnych możliwości i wykształcenia kręcił nosem, że szuka lekkiej prac
        > y biurowej to też by mnie szlag trafił i jeśli nie kopnęłabym go w zad to skońc
        > zyłoby się na ośmieszaniu przed znajomymi.

        gdzie przeczytałaś ,że ja od 10 lat nie pracuję???? i w którym miejscu,że kręcę nosem i wybrzydzam?????
        • zuzi.1 Re: do lauren6 03.01.13, 15:11
          Ola, napisz czy mąż Cie kiedykolwiek wspierał, pomagał Ci w obowiązkach, poczuwał się sam bez proszenia do wypelniania domowych obowiązków, opieki nad dziecmi itp. czy czułas się kiedykolwiek zaopiekowana przez niego, jego zachowanie na i po imprezie jest b. dziwne, ta kwestia wymagania seksu po całej akcji i fochy i obrażanie zakrawa na zachowanie nie tylko przemocowca ale i socjopaty.
          • zuzi.1 Re: do lauren6 03.01.13, 15:16
            pl.wikipedia.org/wiki/Socjopatia
            uciekamydoprzodu.blog.pl/socjopata-ktoz-to-taki-katalina/
          • 58ola Re: do zuzi.1 - obowiązki 09.01.13, 23:28
            zuzi.1 napisała:

            > Ola, napisz czy mąż Cie kiedykolwiek wspierał, pomagał Ci w obowiązkach, poczuw
            > ał się sam bez proszenia do wypelniania domowych obowiązków, opieki nad dziecmi
            > itp. czy czułas się kiedykolwiek zaopiekowana przez niego.

            nie mogę powiedzieć,że mnie wspierał bo tego nie zaznałam - nigdy nie usłyszałam od niego np" wspólnie damy radę","nie martw się na pewno na rozmowie pójdzie Ci dobrze", żadnego zrozumienia , wsparcia i motywacji.obrażanie mnie i chamskie teksty nie dodają mi motywacji a wręcz przeciwnie po jakimś czasie jak człowiek non stop słyszy,że nie pracuje,że nic nie robi,że beznadziejna praca,że gó...ane pieniądze idt to ma się już dość.
            od 2,5 roku jest gorzej niż było wcześniej. jakimś cudem udało mi się wyjść z depresji ale przez te ostanie 2,5 roku muszę bardzo walczyć aby ponownie w nią nie wpaść a niestety mąż mi tego nie ułatwia.
            jeśli chodzi o obowiązki domowe - nie pomaga w niczym.
            zaraz mi tutaj niektóre osoby napiszą "nierób nic i niech zobaczy jak to jest" - ale to nic nie da tylko wszystko brudem zarośnie a później i tak ja będę musiała to ogarnąć.
    • helufpi Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:08
      Twój mąż wygląda na przemocowca psychicznego, natomiast Ty na najbardziej typową ofiarę prezentującą postawę, "chciałabym żeby ktoś mi dał pracę, ale biurową, choć nic nie umiem i nie mam w niczym doświadczenia" z czego wynika wprost: BEZ NIEGO NIE DAM SOBIE RADY. Tak bym w skrócie tłumaczyła fenomem, dlaczego pozwalasz, żeby Cię tak gnoił - boisz się kąsać rękę, która Cię karmi, że zacytuję klasyka.
      Jest rzeczą oczywistą, że na razie dobrej pracy nie dostaniesz, tym bardziej, że Twoja samoocena jest pewnie jeszcze poniżej umiejętności. Więc bierz cokolwiek i uniezależnij się finansowo i psychicznie.
      Bywają oczywiście świetne związki, w których kobieta nie pracuje, a mąż darzy ją wielkim szacunkiem. Szkopuł jednak w tym, że w takich związkach ta kobieta zwykle bardzo dużo daje rodzinie (w naturze, nie w formie monetarnej). I często to właśnie zarabiający mąż ma wtedy poczucie, że by sobie bez niej nie poradził. Zastanów się, czy tak przypadkiem nie było u Twoich rodziców.
      • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:48
        Dokładnie na tym polegały takie układy. I stąd też się brali mężowie "nie potrafiący wody na herbatę ugotować", ale jednocześnie uzależnieni od żony i mający tego świadomość. Jeśli o tym zapominali, żony oczywiście przypominały. Tak ze 40 razy dziennie odpowiednim tonem wink.
        Ciekawe, jaki jest wkład "obsługowy" autorki w rodzinę. Moze całkiem duży, ale mąż tego nie raczy zauważać, bo zawsze tak funkcjonował.
        • helufpi Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 13:52
          > Dokładnie na tym polegały takie układy. I stąd też się brali mężowie "nie potra
          > fiący wody na herbatę ugotować",
          Na pewnym poziomie przybiera to formę gotowania herbaty i podawania kapci. Ale może też być inaczej - dbanie przez żonę o liczną gromadkę dzieci na wysokim poziomie (rozwój intelektualny, zajęcia pozalekcyjne), organizacja uczestnictwa w kulturze, rozrywce i sporcie dla całej rodziny, organizacja wyjazdów, załatwianie spraw urzędowych dla domu i firmy męża plus oczywiście zadbany dom z ciepłym obiadem. I wtedy mąż może nawet podawać śniadanie do łóżka w niedzielę, nie jest stratny. Póki dzieci są małe praca domowa jest dużo warta (wysoki koszt alternatywny opieki).
          Oczywiście taki równy partnerski układ może ulec wykrzywieniu - np. pani idzie do pracy, ale pan się przyzwyczaił, że żona robi też wszystko inne. Albo w drugą stronę - dzieci dorastają, a pani się przyzwyczaiła, że do pracy nie idzie.
          • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:07
            Włącz ironię jako i ja uczyniłam wink
    • mruwa9 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:21
      ja tu widze 2 sprawy: maz cham i buc, oraz twoje bezrobocie.
      Czy nie jest tak, ze corki niepracujacych matek czesto powielaja schemat i uznaja model, gdy kobieta siedzi w domu, a na barkach mezczyzny spoczywa odpowiedzialnosc za utrzymanie rodziny?
      Nic nie usprawiedliwia chamstwa, ale czy w jego zarzutach nie ma odrobiny prawdy (i strachu przed powieleniem modelu z twojego domu rodzinnego)?
      Dlaczego przez tyle lat nie masz pracy? Jakie masz wyksztalcenie, zawod, kompetencje?Gdzies tkwi haczyk.
    • kon_tro_janski Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:27
      juz nie pierwszy raz piszesz tu o sobie i o swoim mezu, chamie. i co? i nic.
      • pade Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:32
        przyzwyczajenie drugą naturą człowieka
    • beverly1985 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:30
      Ludzieee.. przecież to nie jest tak, że dziewczyna od 10 lat nie pracuje! Ostatnio miała prace, a wczesniej miała pracę bez umów, bo taka praca była dostępna! Jej maz nie dość, że ja obraża, nie szanuje, to jeszcze przekreca rzeczywistość.

      A faceci wyjeżdżający za granicę do pracy? Jakże często jest to praca nielegalna! Przed wstapieniem do UE o legalnej pracy za granicą mozna było pomarzyć, wiec wielu ludzi wyjezdzało na czarno i nikt nie mówił, ze są nierobami! A niańki, pomoce domowe? ludzie, których same zatrudniacie do przystrzyżenia chodnika czy wyprowadzenia psa, to też nieogarniete nieroby, bo nie mają legalnego zatrudniania podczas gdy pracy wokolo mnóstwo?

      Co więcej ostatnia praca autorki jak najbardziej była "na umowę"- skoro miała urlop. I trzymam kciuki, by szybko znalazla kolejną dobrą posadę a od męża zaczęla wymagać szacunku- a jak nie to aby kopnęla go w cztery litery!
      • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:45
        Dokładnie.
      • lauren6 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 12:54
        Dla mnie jedynie jest zastanawiające, że tych prac było tyle, ostatnia nawet na jakąś umowę, tylko nigdzie nie chcieli jej zatrudnić na dłużej. Albo babka ma mega pecha w życiu, albo rzeczywiście wybrzydza niewspółmiernie do swojej wiedzy i osiągnięć zawodowych.
        • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 13:01
          Zależy co to były za prace. Może jakieś bardzo sezonowe? Nic de facto autorka nie powiedziała.
        • alienka20 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:39
          Autorka wyjaśniła tę kwestię trochę wyżej zdaje się.
    • chyba.ze Autorko gdzie jesteś? 03.01.13, 12:42
      Może to troll?
      • pade Re: Autorko gdzie jesteś? 03.01.13, 12:52
        jaki znowu troll
        poczytaj sobie:
        forum.gazeta.pl/forum/w,567,140363116,,tesciowa_w_moim_domu_od_3_miesiecy_mam_dosc.html?v=2
        • heca7 Re: Autorko gdzie jesteś? 03.01.13, 13:02
          A mnie w tym wszystkim zadziwia postawa znajomych. Bo to chyba dobrzy znajomi skoro pojechaliście do nich na parę dni? Oni tak zawsze tacy chamscy i obcesowi? Wcześniej byli fajni i kulturalni? I wytrzymałaś z nimi parę dni po tej dyskusji?
    • sisley40 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 13:04
      niby kazdy czytac umie, a jednak widzi co chce widziec. przeciez dziewczyna pisze, ze PRACOWALA robila co mogla, brala rozne prace na czarno, a nie lezala i pachniala. do tego pewnie tez zajmowala sie dziecmi i domem. no jej pech polega tylko na tym, ze nie jest wysokiej klasy specjalistka w waskiej dziedzinie w dobrze prosperujacej korporacjiwink
      • hellulah Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 04.01.13, 13:34
        A wiesz ty co? właśnie w wielu branżach aby dojść do pozycji wysokiej klasy specjalistki w wąskiej dziedzinie (no fakt nie w korpo) przez LATA trzeba jako freelancer, z doskoku, na wolontariacie itd., budując portfolio, siatkę kontaktów czy zdobywając uprawnienia. Super zajeświetnie że princesswhitewolf z marszu miała etat. Znam kupę ludzi, którzy może i obecnie, po 10-, 15-tu latach zarabiają w miarę w miarę, są praktycznie nie do zastąpienia, ale przez długi czas musieli pracować na umowach cywilnoprawnych, nawet na działalność (ach te polskie realia) nie było ich stać.
    • maggorlo Co wy z tymi 10latami? 03.01.13, 13:21

      Z tego co czytam tej liczby użył mąż ( i tak mąż zaczął wywody
      > "... no bo powiedzcie co sądzicie o kobiecie która 10 lat nie pracowała i ponad
      > 10 lat pracy szuka..."
      ), a dziewczyna pod tym cytatem pisze, że pracowała (> od razu dla tych co nie wiedzą sprostowanie - pracowałam na czarno a pracy inte
      > nsywnie szukałam ponad rok z przerwami kiedy tą pracę miałam.
      )

      Może pan mąż nie wlicza pracy na czarno do puli lat przepracowanych, ale z tekstu nie wynika, że autorka nic przez tyle czasu nie robiła....
    • kowalka33 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 13:39
      Olu, tu nie miejsce na wyżalanie się nad sobą, tutaj można tylko się utopić jak człowiekowi poradzą. Latwo jest gadać pracującym paniom, zapewne specjalistkom z każdej dziedziny (bo wszak ematka to specjalistka) . Kursy i szklenie z pup, innych organizacji to zwykle klepanie kasy dla tych ktorzy te szkolenia organizują badż szkolą zdesperowanych ludzi. kasa na własny biznes tak jak masz ciocie , wujka w pupie...Wy nie macie o tym pojecia drogie emamy....ktoś kto pół życia siedzi w domu (ciekawe czy przypadkiem nie wychowywal w tym czasie dzieci , nie gotowal obiadow i nie sprzatał , zapewne maż oli nie mial do tego głowy) nie ma znajomych, zwłaszcza ustawionych znajomych którzy coś podpowiedzą, polecą kogoś...Ma kiepskie poczucie wartosci, słabe kwalifikacje (choć tak naprawdę do fakturowania, układania paierków nie potrzeba zadnych studiów ) i męża gnojącego na każdym kroku . Nie chce cie olu głaskać po głowce, bo nie oto chodzi sama mu pozwolilaś. Znajomi zachowali się strasznie tak jak twoj stary.
      A dla triss, jakim jest się człowiekiem kiedy sie wiąze z alkoholikiem , znosi sie alkoholizm. Ktoś ci powiedział kiedys ze może przez ciebie twoj kolejny partner pił (to stary numer pijaków , wmowić wokol ze to innych wina ze pija)
      • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 13:45
        Uff, myślałam już że jestem niesłusznie uprzedzona do bardzo skutecznych i profesjonalnych doradców prowadzących rewelacyjne kursy doskonalenia zawodowego dla długotrwale bezrobotnych big_grin. Albo miałam do czynienia z samymi hochsztaplerami, ja nieszczęsna...
        • pade Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 13:59
          uff, jaka ulga, wyszło na mojetongue_out
          współczuję doświadczeń, musiały byc naprawdę traumatyczne...
          • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:16
            A żebyś wiedziała. Na mnóstwo sposobów można niszczyć unijną (?) kasę, ale ten jest jednym z durniejszych i bardziej bezczelnych kantów jakie widziałam. Na dużą skalę.
    • alpha.sierra Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:06
      Jak się z tym czujesz? Co CHCESZ z tym zrobić? Czy masz siłę, żeby to zrobić?

      Co do pracy: zaczep się gdziekolwiek. Zdobądź doświadczenie, nawet za kiepskie pieniądze. Zagryź zęby na chwilę (dłuższą). Staniesz na swoje nogi i będziesz mogła podziękować panu mężowi za współpracę. Łatwo powiedzieć, cholernie trudno zrobić.

      Pobieżnie przejrzałam wątek, przyznaję. Ale Tobie mówią, że praca jest, ja dostaję po łbie w swojej dyskusji, że pracę rzuciłam, bo przecież kryzys i nie znajdę nic innego wink.
      • amonette Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:18
        Idź na jakiś coaching i kurs dla bezrobotnych. Tudzież do fryzjera.
        Poza tym może jakaś kasa na założenie firmy gdzieś sie jeszcze zaplątała? Tutaj mówię nie do końca żartem.
      • rhaenyra Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 14:28
        >Ale Tobie mówią, że praca jest, ja dost
        > aję po łbie w swojej dyskusji, że pracę rzuciłam, bo przecież kryzys i nie znaj
        > dę nic innego wink.

        a to klasyka juz big_grin
      • lauren6 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 15:29
        > Pobieżnie przejrzałam wątek, przyznaję. Ale Tobie mówią, że praca jest, ja dost
        > aję po łbie w swojej dyskusji, że pracę rzuciłam, bo przecież kryzys i nie znaj
        > dę nic innego wink.

        Bo ten kryzys nie trwa 10 lat.
        • muchomorczerwony Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 18:49
          przebrnelam tylko przez cwierc watku...
          skomentuje tylko posty krytykujace "leniwe babska o grubych tylkach, ktorym nie chce sie pracowac"
          nie kazdy mieszka w warszawie-brak pracy w malych miejscowosciach to problem bardzo realny, przez 10lat mozna pracy nie znalezc,a zeby dojezdzac do duzego miasta, trzeba miec odpowiednie warunki(przy malych dzieciach to nie jest latwe) i duzo sie na tym traci-dlatego czesto tylko jedna osoba pracuje zawosodowo,a druga robi reszte.

          z 25osobowej klasy mojego syna nie pracuje polowa mam
          • princesswhitewolf Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 19:12
            Chalupnictwo. Sa zawody tez takie jak tlumacze, informatycy i wiele innych w jakich jak sie chcialo to mozna sie wyksztalcic i mozna pracowac z domu. Mam kolezanke jaka szyje stroje ludowe dla firmy odleglej setki km od niej. Przez 10 lat to i wyksztalcenie i zawod mozna znalezc. Dzieci tez nie sa male przez 10 lat.
            Jak sie chce to mozna znalezc.
            Ja rozumiem jesli jest uklad z mezem i kazdyemu pasuje to ze ona nie pracuje. No ale jak sie mozna narazac na takie upokorzenia jesli jemu to nie odpowiada?
            • czar_bajry Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 19:14
              Tak mnie jedno zastanawia czemu do diabła tam zostałaś? Ja po takich tekstach zabrała bym swoje zabawki i zmieniła podwórko a dokładniej wróciła na swoje
              • zuzi.1 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 19:17
                bo np. ma obniżone poczucie własnej wartosci i nie wie gdzie są jej własne granice, może to wskazywac na bycie DDA
                • princesswhitewolf Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 19:26
                  wiec jesli nie chce zmienic nic... to widac jest ok.
                  • muchomorczerwony Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 19:48
                    jak sie ma stała i pewna pracę, to trudno uwierzyc, ze mozna jej nie miec,a bezrobotni wydaja sie takimi nieudacznikami...

                    jak ma sie wysoka samoocenę i własciwe poczucie wartosci albo normalnego wspierającego męza, to nie mozna uwierzyc,ze ktos po prostu pozwala sie obrazac, ponizac i nie potrafi nic z tym zrobic...

                    nie przezyłas/es , to nie potrafisz zrozumiec? ze u kogos moze byc inaczej? ze na efekt sklada sie mnostwo czynnikow?
                    tak, zawsze ejst jakies wyjscie, ale niektore wyjscia sa bardzo trudne i dlugie(10lat?)
                    • princesswhitewolf Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 20:14
                      nie przezyłas/es , to nie potrafisz zrozumiec? ze u kogos moze byc inaczej? ze na efekt sklada sie mnostwo czynnikow?

                      jasnowidzka jestes ze wiesz co przezylam? Jak dodam wszystkie okresy na bezrobociu to zliczy sie 3.5 roku bez pracy. Ale zawsze walczylam o nowa: wysylalam CV w tysiacach calymi godznami, az w koncu prace dostawalam. Nie mozna sie poddawac. Nikt nie dostaje pracy po wyslaniu pare CVkow

                      jak ma sie wysoka samoocenę i własciwe poczucie wartosci albo normalnego wspier
                      > ającego męza


                      samooceny jej tutaj nie poprawimy jesli sama nie zechce tego zmienic. Mnie nikt nie wspieral raczej to na mnie wisiano.

                      > tak, zawsze ejst jakies wyjscie, ale niektore wyjscia sa bardzo trudne i dlugie
                      > (10lat?)

                      a co juz ma prace na stalym etacie ze to wyjscie jest?

                      Poza tym z tego co aneta mowi to maz Pani zakladajacej watek to gnojek i nie tylko o jej prace chodzi. Tym bardziej powinna szukac stalej pracy by stac sie niezalezna od niego i byc moze odejsc jesli sie on nie zmieni.
                      • muchomorczerwony Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 04.01.13, 11:56
                        princesswhirewolf, to nie bylo personalnie do Ciebie, tylko ogólne stwierdzenie,ze wiekszosc z nas jak sama czegos nie przezyje,to nie chce, nie potrafi zrozumiec, postawic sie w polozeniu innych. dla nich od razu mamy gotowe rady i odpowiedzi, jakze oczywiste i proste.to,co dotyczy innych wydaje sie łatwe i takie oczywiste. dopiero gdy dotyczy nas samych, zaczynaja sie schody.

                        cop do męza autorki watku, to juz po tresci tegoz jedynego, widac,ze to gnojek.
              • 58ola do czar_bajry - dlaczego nie wyszłam... 09.01.13, 23:36
                czar_bajry napisała:

                > Tak mnie jedno zastanawia [b]czemu do diabła tam zostałaś? Ja po takich tekstac
                > h zabrała bym swoje zabawki i zmieniła podwórko a dokładniej wróciła na swoje[/
                > b]

                zostałam ponieważ wyjątkowo nie pojechaliśmy tam samochodem, pociągu do siebie już nie miałam a do domu ponad 500 km - i to był wieczór sylwestrowy.
            • aneta-skarpeta Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 19:49
              prnces, ja sobie poczytalam stare wątki autorki i tam jest głebszy problem
              on generalnie srdnio ja szanuje, za to bardzo jest mocno zzyty z matką, która nie ejst zbyt przychylna synowej- mocna kontrola, maz nie widzi w tym nic złego, ze sobie mamusia pobuszuje w szafkach, zeby potem powywlekac

              i jakos pan nie moze ukrócic kontaktów z matką- a ma relacje mocno zaciesnione, zeby nie powiedziec, ze pępowina nie odcieta

              ona np pracując na pol etatu szukala pracy lepszej, a dostawala zjebki od meza, ze za zamło, że źle, że nie tak

              generalnie chłop raczejz takich co niczego nie doceni, a sam sie nie garnie do aktywnosci domowej ( mamusi ma czas pomoc, w domu nie moze)

              tam kiepska praca autorki jest tylko jednym z elementów- jakby miala lepszą prace to by wiecej szacunku ze strony meza nie było
              • princesswhitewolf Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 20:08
                jakby miala lepszą prace to by wiecej szacunku ze strony meza nie było

                No to nie ma rady tylko poprobowac terapii malzenskiej a jak nie rozejsc sie...
              • lauren6 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 04.01.13, 08:38
                aneta-skarpeta wszystko to może być prawda. Jest jak zwykle jedno ale. Można zostać ofiarą męża przemocowca na niemal własną prośbę i można mieć cholernego pecha w życiu. Ja tu jednak widzę przypadek nr 1. Nie od dziś wiadomo, że kobiety, które decydują się na pozostanie w domu z dziećmi są bardziej narażone na przemoc. Czytam kolejne wpisy autorki w tym wątku i jak na razie utwierdzają mnie one w przekonaniu, że pani wcześniej nie zrobiła nic, żeby wyrwać się z tej sytuacji. Teraz doradzać jej rzucenie męża i znalezienie sobie dobrej pracy na etacie to jak doradzanie osobie, która przez 10 lat utuczyła się do wagi 100kg+ jak wcisnąć się w sukienkę w rozmiarze 36.

                Pani tłumaczy się, że przez wiele lat nie szukała pracy, bo dzieci. Tylko, że z wątku wynika, że ma niepracującą matkę, niepracującą teściową, mieszka w dużym mieście, gdzie i łatwiej o samą pracę i państwowy żłobek lub przedszkole. No nad czym ja mam się litować i czego współczuć?! Są kobiety, które wylądowały w ciemnej pupie nie z własnej winy, nie mają perspektyw na zmianę sytuacji. Ta babka miała i najwyraźniej je wszystkie zmarnowała. Zawsze najłatwiej rozłożyć ręce i płakać: no kto przyjmie do pracy matkę małego dziecka. Jak się tej pracy nie szuka, to faktycznie nikt. Znam kobiety, które dały radę w dużo gorszej sytuacji startowej: wywoziły dzieci na wieś do rodziców, by móc pracować i dzieci widywały tylko w weekendy. Sama oddawałam pensję na opiekę dla dziecka. Więc pytam znowu: komu mam współczuć? Tej co wybrała wygodne życie i teraz po latach obudziła się z ręką w nocniku?
                • kon_tro_janski Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 04.01.13, 09:13
                  > Pani tłumaczy się, że przez wiele lat nie szukała pracy, bo dzieci. Tylko, że z
                  > wątku wynika, że ma niepracującą matkę, niepracującą teściową,


                  gdzies Ty to wyczytala? autorka wyraznie napisala, ze pracowala, tyle tylko, ze byla to praca na czarno.
                  co do pracy matki i tesciowej, to tesciowa pracuje o czym nie tak dawno ola sama napisala.
                  ogolnie rzecz biorac maz to cham i buc, o czym tez ola pisala wczesniej nie raz. najbardziej mi utkwila mi w pamieci jej DG, ktora jej mezowi rowniez nie odpowiadala.
                  • lauren6 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 04.01.13, 09:35
                    > gdzies Ty to wyczytala?
                    A stąd forum.gazeta.pl/forum/w,567,141490494,141497345,do_lauren6.html
                    Ja zrozumiałam, że nie pracuje, ale mniejsza z tym. O swojej matce sama pisała, że nie pracuje z wyboru. Sama również pisała, że mąż zarzuca jej, że nie potrafi się odnaleźć w mieście. Czyli nie jest to dziewczyna mieszkająca na wsi, gdzie ani pracy, ani przedszkoli, ani perspektyw nie ma - jak to kilka osób w tym wątku sugerowało.

                    > najbardziej mi utkwila mi w pamieci jej DG, ktora jej mezowi rowniez nie odpowiadala.

                    Wiesz, DG szczególnie jak się nie ma doświadczenia zawodowego i kontaktów w branży (o co autorki wątku nie podejrzewam, po jej problemach z zaczepieniem się gdziekolwiek do pracy) to DG może być bardzo dużym ryzykiem finansowym dla całej rodziny. To nie jest dla mnie argument, że mąż to buc, bo się DG czepiał. Może miał ku temu podstawy.
    • kosmitka06 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 21:39
      Zaprosiłabym teraz "swoje" towarzystwo i tak dowaliła Panu aby Cie popamiętał... jak i równie mile spędzony wieczór lub wyjazd!
      Powinnaś dokopać dziadowi że jest nieudacznikiem! Nawet dla zasady powiedzieć że gdyby był kimś to powinien zarobić na wasze życie i mieć kobietę która leży i pachnie, a że on jest nikim i zerem tak Ty musisz się tułać po byle czym bo on zarabia marne grosze!!! Zwymyślała go od brudasów czy łajdaków!
      Swoją drogą powiem Ci że w życiu nikt do mnie nie używał takich słów i nigdy bym sobie nie pozwoliła na takie traktowanie! To jest Twój problem i już i nikt nie powinien Ci wypominać że jesteś taka czy inna! Ohhhh dla mnie taki człowiek to zwykła szuja!!!
      • scibor3 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 03.01.13, 23:00
        Niewykształcony kocmołuch z dwiema lewymi rękami nie nadaje się na panią która leży i pachnie. Na takie dictum, facet chyba zejdzie ze śmiechu.
        • gryzelda71 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 04.01.13, 10:04
          Czemu tak wiele pań broni chama?Bo takiego ma w domu?
        • muchomorczerwony Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 04.01.13, 12:38
          scibor3 napisał:

          > Niewykształcony kocmołuch z dwiema lewymi rękami nie nadaje się na panią która
          > leży i pachnie. Na takie dictum, facet chyba zejdzie ze śmiechu.

          TY zartujesz, prawda??
          jedynymi osobami, ktore cale zycie leżą i pachną sa wlasnie niewyksztalcone kocmoluchy z dwiema lewymi rekami...ze sie odstrzela w drogie ciuchy i zrobia sobie ekstra fryz, niczego nie zmienia
    • kropkacom Oberwała za wszystkich byłych i aktualnych mężów, 04.01.13, 09:04
      Przeczytałam wątek i zdejmijcie do cholery tekst, że tu się można wyżalić, poskarżyć! Autorka została nazwana grubą dupą, leniem śmierdzącym, kocmołuchem i tak dalej. Oberwała za wszystkich byłych i aktualnych mężów, nielubiane teściowe, sąsiadki i szwagierki. Normalnie czuje się brudna po przeczytaniu tego wszystkiego...
      • kon_tro_janski Re: Oberwała za wszystkich byłych i aktualnych mę 04.01.13, 09:15
        kropkacom napisała:

        > Przeczytałam wątek i zdejmijcie do cholery tekst, że tu się można wyżalić, posk
        > arżyć!


        jestem za.





      • scibor3 Re: Oberwała za wszystkich byłych i aktualnych mę 04.01.13, 12:26
        >zdejmijcie do cholery tekst, że tu się można wyżalić, posk
        > arżyć!

        Przecież można. Nikt nie posłał postu do dev/null. I nie ma w opisie tekstu, że można się wyżalić i poskarżyć i niezależnie od wszystkiego będzie się poklepanym po ramieniu. A może się mylę?
        • kropkacom Re: Oberwała za wszystkich byłych i aktualnych mę 04.01.13, 13:38
          Nie, ten tekst jest bardzo mylący. Ja lubię nawalanki, ale nie agresję kilku zdesperowanych bytów w kierunku jednej żalącej się forumce.
          • scibor3 Re: Oberwała za wszystkich byłych i aktualnych mę 04.01.13, 15:43
            A ta, desperacja, ma na czym, niby, polegać?
            • kropkacom Re: Oberwała za wszystkich byłych i aktualnych mę 05.01.13, 19:20
              No to chyba ty musisz o tym napisać.
      • makurokurosek Re: Oberwała za wszystkich byłych i aktualnych mę 04.01.13, 15:13
        Ja natomiast po kolejnym wątku autorki o tym jaki to ciężki jest los niepracującej z własnej woli kobiety, podziwiam ludzi pracujących w pomocy społecznej. Żal mi, że takie pasożyty jak autorka niszczą i wypaczają ciężką pracę jaką wykonały feministki.
        • kropkacom Re: Oberwała za wszystkich byłych i aktualnych mę 05.01.13, 19:22
          No ja tez wobec tego wypaczam. big_grin A mój mąż nie obraża mnie, nie poniża i tak dalej. Oczywistość zdawałoby się. Najbardziej feministką szkodzą kobiety, które obrażają inne. To nie jest feminizm.
    • kon_tro_janski Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 09:17
      a ty to powinnas z liscia w morde zarobic raz a dobrze. moze wtedy przestalabys lzyc wszystkich tych, ktorzy od ciebie maja w zyciu gorzej podla babo.
      • lauren6 Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 09:39
        Zamiast obrażać odnieś się do oskarżenia, bo to poważna rysa na idealnych referencjach bohaterki forumowego edrama jeśli ostatnią pracę straciła po 2-3 miesiącach.
        • kon_tro_janski Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 09:44
          zamiast pisac pierdoly, wroc do podstawowki. tam ucza czytac ze zrozumieniem.
          • lauren6 Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 13:09
            Zamiast obrażać wszystkich wokół idź do psychiatry, niech ci przepisze coś na uspokojenie.
            • kon_tro_janski Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 13:36
              ukonczylas podstawowke? bo z tego, co tu piszesz, mozna wywnioskowac, ze z wielkim trudem.

        • pade Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 12:53
          ONA TĘ PRACĘ DOSTAŁA NA ZASTĘPSTWO! Praca na zastępstwo jest czasowa, z definicji.
          Rany boskie, tak ciężko doczytać, poszukać, zanim się kogoś oceni?


          też jestem za skasowaniem tego opisu forum
          w ogóle na wszystkich forach powinno wisieć ostrzeżenie: jeśli masz jakiś problem, zastanów się zanim cokolwiek napiszesz, bo zostaniesz zmieszana z błotem
      • makurokurosek Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 13:07
        Nie no mam lenia głaskać po główce. Wybacz ale nigdy nie ma nic za darmo, albo tworzy się rodzinę i jest się współodpowiedzialnym zarówno za wychowywanie dzieci jak i za finanse rodziny, albo jest się utrzymanką i za swoje utrzymanie płaci się dupą.
        • gryzelda71 Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 13:15
          Znaczy jak pani dokłada do budżety to dupy nie dajebig_grin,czy jakoś inaczej?
          • makurokurosek Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 13:35
            To daje kiedy ma ochotę, a w przypadku autorki mówimy o prostytucji małżeńskiej.
            • kon_tro_janski Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 13:37
              ty uwazaj, bo zaraz tu ograzmu dostaniesz, tlumoku.
              • makurokurosek Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 15:02
                Widzisz takim tłumokiem jestem, ale nie jestem na garnuszku męża od 10 lat i nie muszę żalić się jak to ciężko mi spełniać swoją rolę utrzymanki, nie muszę również liczyć na doprowadzenia męża do samobójstwa w celu zdobycia renty po nim bo dupy mi sie z łóżka nie chce podnieść i rączek splamić pracą.
                • kon_tro_janski Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 16:34
                  powiedziec ci, ze jestes tlumokiem, byloby dla ciebie w tym momencie komplementem...
                • imasumak Ona nie była na utrzymaniu męża matole 07.01.13, 18:05
                  Pracowała częściowo na czarno, częściowo legalnie, miała też swją firmę w między czasie.
            • gryzelda71 Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 13:55
              A jak nie ma ochoty to mąż idzie na dziwki tak to wygląda w partnerskim małżeństwie?
              A przed ślubem jak się bzykaką to co to jest?
            • imasumak Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 07.01.13, 18:04
              makurokurosek napisała:

              To daje kiedy ma ochotę, a w przypadku autorki mówimy o prostytucji małżeńskiej

              Ale bezczelne chamidło z ciebie
              .
        • kropkacom Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 13:35
          makurokurosek, zbadaj sobie hormony. Może i kupę na robaki daj big_grin Jesteś tak agresywnym bytem forumowym (i nie tylko w tym wątku), że czytając ciebie czuje wstyd. O kim ty ciągle myślisz? Były mąż?
          • kon_tro_janski Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 13:38
            kropkacom napisała:

            > makurokurosek, zbadaj sobie hormony. Może i kupę na robaki daj big_grin Jesteś tak ag
            > resywnym bytem forumowym (i nie tylko w tym wątku), że czytając ciebie czuje ws
            > tyd. O kim ty ciągle myślisz? Były mąż?


            byly maz wiedzial, co robi, zanim zostal tym bylym.
            kto normalny wiazalby sie z takim durniem, jak ona?
            • makurokurosek Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 15:04
              Ten kto nie bawi się w znajdowanie utrzymanek przez internet , no cóż później taka znaleziona autorka szybko wrabia pana w dziecko i pozbywa się roli utrzymanki na rzecz roli prostytutki w zalegalizowanym związku
              • kon_tro_janski Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 16:33
                a ty w kogo sie tutaj bawisz?
          • makurokurosek Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 15:05
            Wstyd to przede wszystkim powinno być autorce.
            • kropkacom Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 15:10
              Może jest wstyd. Podejrzewam, ze dumna nie jest. Ty za to jesteś dumna bo jak miliony innych kobiet pracujesz. Klękajcie narody... Skąd w tobie tylko ta pogarda chciałabym zrozumieć.
              • makurokurosek Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 15:18
                Autorka od 10 lat nie podjęła właściwie żadnej pracy i nie mówię tu o pracy legalnej ale nawet tej na czarno się nie chwytała, co jasno wychodzi w innych wątkach o tej samej tematyce, które pojawiają sie z częstotliwością 2 razy/ rok.
                Brak pracy nie jest powodem do wstydu ale psychiczne niszczenie i pasożytowanie od 10 lat na drugim człowieku już tak. Autorka zwyczajnie nigdy nie szukała i nie chciała szukać pracy
                • kropkacom Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 15:23
                  Przepraszam, nie wiedziałam, że znasz autorkę i jej męża.
                  • makurokurosek Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 16:01
                    Brałam udział we wcześniejszych dyskusjach. Autorka w październiki nie miała pracy i teraz też jej nie ma, w odpowiedzi na propozycję poszukiwania pracy odpowiedziała, tak za tydzień, za miesiąc ale jeszcze nie teraz bo.....
                    • imasumak Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 07.01.13, 18:17
                      Niby matołek brał udział w dyskusjach, ale nie wiele zapamiętał tongue_out
                    • 58ola do makurokurosek-czytaj dokładnie i ze zrozumienie 09.01.13, 23:52
                      makurokurosek napisała:

                      > Brałam udział we wcześniejszych dyskusjach. Autorka w październiki nie miała pr
                      > acy i teraz też jej nie ma, w odpowiedzi na propozycję poszukiwania pracy odpo
                      > wiedziała, tak za tydzień, za miesiąc ale jeszcze nie teraz bo.....

                      w październiku miałam pracę legalną więc nie wiem o czym mówisz makurokurosek chyba Ci się coś pomyliło.od początku roku jestem na bezrobociu ale nadal (ponad 7 lat) współpracuję z jedną firmą bez umowy
        • claudel6 Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 15:38
          Tłumoku, jak ma dzieci i męża z dwiema lewymi rączkami, to zapierdziela w domu na pełen etat, bez urlopów i czasu wolnego w uikendy.
    • saszanasza Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 04.01.13, 09:23
      Masz toksycznego męża i równie toksycznych znajomych. A najgorsze jest to że pozwalasz na takie traktowanie. Moja matka była przez mojego ojca psychicznie i fizycznie upokarzana. W życiu nie pozwoliłabym aby coś takiego mnie spotkało. 9 lat temu mojemu małż. szajba do łba strzeliła i raz jeden mnie uderzył. Nie dość że mu oddałam to i zapowiedziałam że na następny raz się z nim rozwiodę. Nigdy więcej tego nie zrobił, chociaż w związku tak naprawdę to raczej ja jestem trudnym przypadkiem. I też aktualnie nie pracuję pozostawiając na utrzymaniu męża.

      Weż się dziewczyno w garść, bo póki co twoim głównym problemem jest brak wiary w siebie, zaniżona samoocena i brak poczucia własnej wartości.
      • znowu.to.samo Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 04.01.13, 15:11
        Są faceci którzy zawsze żonę będą traktować jak gó...no, i jedyna rada to jak najszybciej sie uniezaleznić, a do tego czasu próbować utrzec m nosa. Np jak zacznie cie krytykować to ubierz sie i wyjdż mówiąc, że nie będziesz słuchać żałosnych tekstów frustrata. Nie masz innego wyjścia jak sie odciąć od tego prostaka. Co do forumek: Niektórzy nie rozumieją że są rejony gdzie pracy po prostu nie ma. Gdzie szanse na zatrudnienie są po znajomości.
        • makurokurosek Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 04.01.13, 16:06
          W przeciągu 10 ostatnich lat były dwa poważne kryzysy na rynku pracy jak i poważny wzrost zatrudnienia i płac, tak więc nie piernicz że są rejony w których przez ostatniej 10 lat nie można było znaleźć pracy.
    • muchomorczerwony Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 12:46
      Makurokurosek, gdy kiedys Ty znajdziesz sie pod wozem (a znajdziesz sie), to z pewnoscia znajdzie sie taki czlowiek jak Ty, ktory popchnie woz tak,aby jeszcze koło na Ciebie najechalo
      • lauren6 Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 13:17
        Nie no jasne, lepiej głaskać lenia po główce i utwierdzać ja w przekonaniu, że cały świat jest zły, zaprzyciężył się przeciwko niej, a ona jest biednym niewiniątkiem, które zupełnie nie z własnej winy znalazło się w takiej, a nie innej sytuacji. Pracodawcy niedobrzy, bo nie chcą jej zatrudniać. Mąż cham i przemocowiec, bo śmiał powiedzieć prawdę o jej karierze prosto w oczy. Znajomi chamstwo i patologia, bo go poparli. Tylko ona idealna i niewinna.

        Jak mówi stare przysłowie, boże broń mnie od takich przyjaciół, z wrogami jakoś sobie poradzę.
        • gryzelda71 Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 13:26
          Pani ma męza chama.To istota tego wątku,na to skarżyła się autorka.Ale grupa pań ochoczo męza poparł,bo przecież widać,ŻE MA POWÓD,ŻEBY ŹLE PANIĄ TRAKTOWAĆ.Nie wiem z czego to poparcie CHAMSKIEGO zachowania wynika,może w domu panie mają tak samo?Może jak na forum na kogoś się napluje to w domu łatwiej znosić swój los?
          • lauren6 Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 13:40
            Buahaha, jak już zabrakło argumentów w obronie uciśnionego lenia to zaczęły się wycieczki osobiste. A może ciebie mąż gnoi na każdym kroku, dlatego łączysz się z nią w bólu?

            Jakbyś nie zauważyła, to nigdzie nie napisałam, że popieram chamstwo męża, a wręcz kilkakrotnie pisałam, że go nie popieram big_grin big_grin big_grin Uważam natomiast, że pomijając chamski przekaz jego argumenty mogą być w 100% trafione.
            • gryzelda71 Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 13:52
              Może trafione,może nie.Tego nie wiesz,założyłaś,że pani leń i już.Ale zjebka fajna rzecz.I troszkę ciśnienie zejdzie co nie?
              • lauren6 Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 13:59
                Tylko moja teza o lenistwie ma jednak jakieś podstawy. Chociażby to zdanie 3 osób, które znają olę osobiście: jej męża i 2 znajomych. Poza tym osoba, która przez 10 lat zajmuje się wychowaniem 1 dziecka, ogarnięciem 1 mieszkania oraz od czasu do czasu dorobi na czarno jest rzeczywiście przodowniczką pracy w dzisiejszych czasach. Medal jej!
                • gryzelda71 Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 14:15
                  Zwłaszcza znajomi to wiarygodni świadkowie hehehehe dobre.
                  Oczywiście,że nie jest przodownicą.Jak znam życie nigdy nie była.Mąż ślepcem był?Choć pewnie chamem zawsze,tylko wielu paniom to takie zabawne na początku wydaje.....
                • pade Lauren 04.01.13, 14:20
                  Czy Tobie w ogóle przyszło do głowy, że możesz się mylić?
                  Przyszło Ci do glowy, ze swoją niekonstruktywną krytyką możesz zrobic krzywdę tej dziewczynie?
                  Kto Cię upowaznił, do takiego traktowania innych ludzi? Kto Ci dał prawo do dorabiania sobie faktów i przekształcania tego, co napisała autorka, tak, by wyszło na Twoje?
                  Jesteś niesprawiedliwa, bardzo, i bronisz chama, bo inaczej męża autorki nie mozna nazwać.
                  Może i autorka jest leniem (moim zdaniem jest nieasertywna i brak jej silnej woli), ale to nie TY ją utrzymujesz. Może i mąż ma dosyć takiej sytuacji, ale nic nie usprawiedliwia jego chamskiego zachowania!!!
                  Uważasz, że można UPOKORZENIEM wpłynąć na czyjeś decyzje?
                  Czy poniżanie jest Twoim zdaniem motywujące?
                  • lauren6 pade 04.01.13, 14:37
                    Czy Tobie do głowy przyszło, że to Ty wyrządzasz tej dziewczynie krzywdę?
                    Dokładnie tak, dobrze przeczytałaś. Ty oraz inne głaskaczki, które utrzymujecie ją w przekonaniu, że mąż to przemocowiec i cham, a ona biedna, zagubiona w życiu kobieta.
                    Wbrew temu co piszesz nie mam najmniejszego celu w upokorzeniu oli. Po prostu rozwala mnie jak głupie i nieżyciowe rady dostała na forum po rzuceniu hasła w stylu: facet to świnia. No super, solidarność jajników się włączyła. A tymczasem trzeba obejrzeć się za siebie i zacząć w końcu myśleć, a nie tylko zakładać kolejne wątki na forum, że mąż zły, teściowa zła, pracodawcy niedobrzy, bo zatrudnić nie chcą.
                    Tej pani głaskanie nie pomoże, bo forum ją głaszcze od dobrych wielu miesięcy. Może pomoże kop w zadek żeby zaczęła słuchać, co inni jej mają do powiedzenia na temat jej postawy w życiu. Może coś w końcu do niej dotrze.

                    Zadałaś sobie choć trochę trudu żeby przejrzeć historię wpisów tej pani na forum? Poznać historię jej małżeństwa, dowiedzieć się czegoś o mężu zanim wylałaś z innymi na niego wiadro pomyj i powyzywałaś od najgorszych? Mąż nie powinien się zachować po pijaku jak się zachował. Co nadal nie zmienia faktu, że pani wykazuje zero refleksji wobec jego krytyki. A moim zdaniem powinna. Kolejnym razem może już nie być chamskiego wybuchu tylko po prostu wystawi jej walizki za drzwi i zażąda rozwodu, a taki scenariusz jest dla kobiety bez zawodu i środków do życia bardzo niekorzystny. To może ostatni dla niej dzwonek by się ogarnęła zanim straci rodzinę.
                    • pade Re: pade 04.01.13, 14:51
                      Bo mąż to przemocowiec. Jesli siłą, biernym oporem, wyzwiskami, chce się uzyskac zmianę czyjegoś zachowania to jest się przemocowcem i tyle.
                      No widzisz, czyli jednak prawdą jest, że widzimy, to, co chcemy zobaczyć.
                      Ja mam zupelnie inne niż Ty spostrzeżenia po lekturze innych wątków autorki. I co teraz? Moje są spaczone, Twoje obiektywne?
                      Gdzie zobaczyłas wiadro pomyj, które wylałam temu biedakowi na głowę? Możesz zacytować?
                      Nie zauważyłaś też jednej podstawowej rzeczy: oceniłam zachowanie męża i znajomych. Złe zachowanie, którego nic nie usprawiedliwia. Twoim zdaniem istnieją okolicznosci łagodzące, nawet dla znajomych, i tu się różnimy. I to bardzo.
                      Łatwo doradzać siedząc z kawką i lapkiem na kolanach: idź do roboty, zostaw męża...Ale te rady świadczą jedynie o doradzających. Autorka ich nie wykorzysta, bo nie jest w stanie. Choćby dlatego, że ma dwie silne osobowości wokół siebie i dlatego, że jest uzależniona finansowo od męża. Jej jest potrzebna praca z fachowcem, który krok po kroku nauczy ją jak się wzmocnić i uwierzyć w siebie.
                      Pomyje wylewane na nią w necie nie zwiększą jej poczucia własnej wartości, nie pomoga jej w życiu, wręcz przeciwnie.
                      Najbardziej jednak bulwersuje mnie fakt, że gdyby autorka napisała: mam depresję, nie mam pracy, a mąż zachował się tak a tak, to zostałaby potraktowana zupełnie inaczej.
                      A nie zdziwiłabym się, gdyby autorka w tej depresji, łagodnej, juz od dawna była.
                      • pade no i proszę 04.01.13, 15:05
                        akurat wątku o pracy z teściową wczesniej nie czytałam, ale teraz zagłebiłam się w lekturę i co znalazłam?:
                        "tylko według mnie nie da się pracować z kimś do kogo ma się uraz od kilku lat po wielu przykrych słowach.do tego jestem po przebytej depresji, leczyłam też nerwicę i szczerze mówiąc staram się unikać sytuacji które doprowadziłyby mnie znów do takiego stanu."

                        wszytskim obrończyniom męża polecam lekturę watków autorki, nie ma ich wiele, uczyńcie ten wysiłek
                      • lauren6 Re: pade 04.01.13, 16:09
                        Po pierwsze, nigdzie nie bronię znajomych, którzy postanowili poobrażać swojego gościa. Zagalopowałaś się.

                        Tak samo jak w przypinaniu mężowi łatki przemocowca na podstawie opisu jednej awantury. Nigdzie nie znalazłam informacji, że częściej ją nazywa zerem, które nic nie osiągnęło, poza tą jedną kłótnią po pijaku. Nie ma wzmianek o przemocy fizycznej, ekonomicznej. Na ematce padają gorsze epitety wśród rozmówczyń: i co one wszystkie też są przemocowcami?

                        > Najbardziej jednak bulwersuje mnie fakt, że gdyby autorka napisała: mam depresj
                        > ę, nie mam pracy, a mąż zachował się tak a tak, to zostałaby potraktowana zupeł
                        > nie inaczej.

                        Oczywiście, że tak. Jednak napisała to inaczej. Cały pierwszy wpis to wypisanie zarzutów męża, które w odczuciu autorki są niesprawiedliwe i krzywdzące. I tu mi szczęka opadła, a po prześledzeniu jej starych wątków jedynie utwierdziłam się w przekonaniu, że jest to krytyka w dużej mierze uzasadniona. Od wczoraj piszę jedno i w zasadzie to samo: zamiast zacietrzewiać się i obudowywać w swojej postawie wiecznie krzywdzonej ofiary niech ona wreszcie oprzytomnieje i spojrzy realistycznie na swoje życie. To nie jest wina męża, że znajduje się w takim, a nie innym miejscu w życiu. Mąż ją przed tym od dawna ostrzegał, niemal za uszy ciągnął w stronę dorosłego życia. Ona wolała wygodę to teraz ma duży problem i depresję.
                        • pade Re: pade 04.01.13, 16:43
                          Nie bronisz, ale nie potepiasz. Alkohol NICZEGO nie usprawiedliwia, niczego, rozumiesz?
                          Łatki nie przypinam, takie zachowanie jest przemocą i tyle.
                          Raz nazwanie kogoś zerem to za mało..aha..a ile razy trzeba to usłyszeć, żeby się oburzyć?
                          Tak, na ematce jest mnóstwo psychicznej przemocy, w tym wątku również.
                          Cały pierwszy wpis...wg Ciebie, ale znowu: ja widzę co innego, Ty co innego.
                          Są niesprawiedliwe i krzywdzące, bo np. nie ma prawa obrażać jej matki przy obcych ludziach, nie ma prawa jesj upokarzać itd.
                          Autorka dobrze widzi, które zachowania są niedopuszczalne, nie umie tylko stawiac granic. Poza tym ona MA PRAWO czuć się źle potraktowana, bo została źle potraktowana to raz, a dwa, chyba nie zamierzasz dyskutowac z jej uczuciami?
                          Przyczyny takiego a nie innego zachowania męża to już zupelnie inna sprawa. Mozna nawet komuś napisać, że jest winien frustracji bliskiej osoby, albo ma takie a nie inne wady, ale w taki sposób, by tej osoby nie dobic, nie wyszydzic, nie upokorzyć. Bo jaki to ma cel?
                          Wolała wygodę to ma depresję, za karę chyba, co?
                          Wiesz co, Lauren, a jesli jest odwrotnie? Ma depresję od dawna i nie jest stanie nic robić.
                          Nie będę dopisywała ciągu dalszego, bo nie mam zamiaru teoretyzować. Po prostu, nic nie jest czarno białe. Dla Ciebie autorka jest czarna, mąż biały. I nie wypieraj sie, bo tak jest.
                        • 58ola do lauren6 10.01.13, 00:05

                          lauren6 napisała:
                          > Tak samo jak w przypinaniu mężowi łatki przemocowca na podstawie opisu jednej a
                          > wantury. Nigdzie nie znalazłam informacji, że częściej ją nazywa zerem, które n
                          > ic nie osiągnęło, poza tą jedną kłótnią po pijaku.

                          nigdzie nie napisałam,że była to awantura po pijaku.nie wiem w ogóle skąd się wzięła teza,że wszyscy byli wypici.
                          nikt z nas nie był zalany - każdy był w pełni świadomy tego co robi i co mówi
                      • 58ola Re: pade - depresja 10.01.13, 00:01
                        > Najbardziej jednak bulwersuje mnie fakt, że gdyby autorka napisała: mam depresj
                        > ę, nie mam pracy, a mąż zachował się tak a tak, to zostałaby potraktowana zupeł
                        > nie inaczej.
                        > A nie zdziwiłabym się, gdyby autorka w tej depresji, łagodnej, juz od dawna był
                        > a.

                        wiesz pade trafiłaś z tą depresją.udało mi się z niej wyjść jakiś czas temu ale w ostatnich latach znów walczę aby ponownie w nią nie wpaść bo to bardzo ciężka choroba.
                        dodam tylko,że wyśmiewana przez mojego męża - jak brałam leki i chodziłam do lekarzy to wyśmiewał się z tego i okreśłał to moim wymysłem.
                • pade i jeszcze jedno 04.01.13, 14:23
                  Znajomi Twoim zdaniem też są w porządku, zapraszając autorkę do siebie, jako GOŚCIA, i obrażając ją?
                  Sama sobie wystawiasz złe świadectwo akceptując takie zachowania.
        • hellulah Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 13:40
          Może autorka zmyśla, ale z tego co pisze to widać, że ty nie potrafisz czytać (banał, ale sorry na miejscu). Pani szukała pracy i zdobywała pracę, tyle, że na zastępstwo (więc musiała ustępować miejsca powracającym z urlopów, zwolnień), albo nie na umowę o pracę (nie etat), tylko bez umowy, na czarno.

          Świat nie jest "cały zły" tylko laska ma takie a nie inne wykształcenie (zasadniczo - żadne, ani techniczne, zawodowe, ani wyższe, specjalistyczne), mieszka gdzie mieszka, i widocznie tam akurat taki jest a nie inny rynek pracy. Mąż jest cham bo potraktował ją po chamasku. Prosto w oczy można przekazać treść na 100 sposobów, on wybrał poniżenie i chamówę.
          • lauren6 Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 13:47
            Swoją mową obronną udowadniasz, że sama masz problemy z czytaniem tekstu pisanego. Zanim zaczniesz pouczać ludzi zacznij od siebie.

            Pani wbrew pozorom ma lepsze warunki do szukania pracy niż wiele innych młodych matek, bo: mieszka w dużym mieście (to już na lepszy rynek pracy w Polsce nie może liczyć), może poprosić o pomoc przy dziecku swoją niepracującą matkę. Dodatkowo to dziecko jest jedno, podrośnięte, a pani stara się nim wytłumaczyć swoją 10-letnią dziurę w CV.

            > Prosto w oczy można przekazać treść na 10 0 sposobów, on wybrał poniżenie i chamówę.

            Przejrzyj forum. Przecież ta pani przynajmniej od kwietnia żali się na męża, że wysyła ją do pracy i posądza, że jak jej mamuśka rozsiadła się w domu na 4 literach i nie chce dokładać się do domowego budżetu. Facet potraktował ją może i po chamsku, ale jak staram się wczuć w jego sytuację to w 100% się nie dziwię jego frustracji i rozżaleniu z powodu posiadania takiej żony.
            • kropkacom Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 13:52
              Czemu pan się z panią nie rozwiedzie? Skoro ta jego frustracja jest tak straszna to czeka na co? Niech ją zacznie lać kijem i wtedy nadal będzie biedny, sfrustrowany.
              • kropkacom Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 13:53
                Bo chyba na Wersal i lepsze stosunki w tym związku nie można liczyć już, prawda?
              • lauren6 Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 14:06
                A jak się rozwiedzie to co? Pani z podkulonym ogonem wróci do rodziców na wieś i będzie żyła na utrzymaniu ojca, bo matka też nie ma własnych pieniędzy. Dziecko oczywiście zostanie z ojcem, bo żaden sąd nie da go matce bez środków do życia. Tego jej życzysz? Może mąż ją mimo wszystko kocha i dlatego nie grozi jej rozwodem i taką poniewierką. A nie, przepraszam, forum już sobie dopowiedziało, że to cham i sadysta i na 100% jest z nią w związku, po to by się nad nią pastwić.
                • kropkacom Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 14:11
                  O kurcze, sorki. Ten pan się o nią troszczy. Faktycznie nie zajarzyłam wink I to dziecko przy panu... No fakt, musi znosić tą straszna kobietę.
                • gryzelda71 Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 14:17
                  Ależ kocha ją,kocha.Przecież niekochanego lenia i garkotłuka z tłustą dupą(nie moje określenia) nie chciał by wyru..... wieczorem.
                  • lauren6 Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 14:43
                    I kto tu teraz się dowartościował cudzym kosztem? Ty na pewno wiesz najlepiej, którzy mężowie r... (jak to sama ładnie napisałaś) swoje żony z miłości, a którzy traktują je jako pogotowie seksualne. Dobrze, żebyś chociaż wiedziała to o swoim mężu big_grin
                    • gryzelda71 Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 15:30
                      A czyim kosztem sie dowartościowałam?Meża chama czy pani co dupy nie dała,choć zdaniem jednej pani powinna,bo nie zarabia?I co ma do tego mój mąż?
            • hellulah Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 14:47
              Nie pouczam, tylko fakt obserwuję. Nie piszesz, że pani kłamie, tylko piszesz, że pani jest leniem itd.. Tymczasem z jej wpisów nie wynika, że nie pracowała, tylko że nie pracowała na stałą umowę o pracę, natomiast jej kwalifikacje są bardzo niskie, nie predysponują do znalezienia stałej pracy na etat. Nie mam obowiązku przeglądania forum ani bycia czyjąkolwiek psycho- czy niepsychofanką. Odnoszę się do wpisów w tym wątku.

              Wiele młodych matek z podobnym jak ta pani bezwykształceniem nie ma stałej pracy na umowę o pracę. Mieszkanie w dużym mieście nie powoduje, że tak słabo kwalifikowana osoba znajdzie stałą, rozwojową (w sensie nie zwolnią jej gdy wróci zastępowana osoba) pracę na umowę o pracę. A propos znajomości innych wątków - a był choćby taki o propozycji rządku co do wydłużenia urlopów macierzyńskich. Ile tam było wpisów o małej dostępności stałych umów o pracę.

              Pani z tego wątku pracowała, ma dziurę w cv ale nie oznacza to, że nie robiła nic na rynku pracy.

              Ty oczywiście jak tam wolisz, ja nie wczuwam się dla zasady w psychikę chama, który lubi sobie jechać po bliskiej osobie ot tak. To co sugerujesz? że jak pan sfrustrowany, to może i zrozumiałym będzie, że ją w twarz walnie?

              BTW, "posiadanie żony", hmm ten zwrot w kontekście twoich wpisów wiele wyjaśnia smile
              • makurokurosek Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 16:17
                Sytuacje autorki znam z jej kilku innych postów które napisała w przeciągu kilku lat i które tematyką nie różnią się od tego.

                "> Pani z tego wątku pracowała, ma dziurę w cv ale nie oznacza to, że nie robiła n
                > ic na rynku pracy.
                > "

                Pani nie ma dziury w cv, pani po prostu nawet nie ma cv bo wybacz ale kilka miesięcy pracy zaraz po szkole i to ponad 10 lat temu to nawet trudno nazwać epizodem, później ciąża, opiekunka się nie opłaca, babcia owszem chętna do pomocy ale nie na stałe, po dwóch latach kolejna ciąża no i kolejne 4 lata w domku bo trzeba poczekać na przedszkole. Od września dziecko w przedszkolu no ale przecież pracy jeszcze nie moze szukać wszak dziecię na pewno będzie chorować, nie ma sensu również pracy szukać bo jak dziecko akurat zachoruje a ona będzie miała rozmowę. Sorry ale co pani niby ma wpisać w cv siedzenie w domu, leżenie na kanapie, czy może gotowanie.

                "> Ty oczywiście jak tam wolisz, ja nie wczuwam się dla zasady w psychikę chama, k
                > tóry lubi sobie jechać po bliskiej osobie ot tak"

                ten cham od kilku lat mówi o konieczności podjęciu przez autorkę pracy. Widać sama jestem chamką i to sto razy większa niż mąż autorki bo nie wyrobiłabym i zwyczajnie wystawiłabym pasożytowi walizki za drzwi.
                • aneta-skarpeta Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 16:31
                  niezaleznie od tego jak mało jest ogarnieta zawodowo i jak wiele miala pecha, nieumiejetnosci korzystania z szans to traktowanie jej jakby byla pasozytem jest nie halo

                  w sumie mezowi dzieci odchowuje, co by nie mówic- jednak to nie jest takie nic

                  dziewczyna odchowała 2 małych dzieci, przeszła depresje, ma trudne relacje domowo-rodzinne

                  ja powiem szczerze, nie wiem czy bylabym tak zajebiscie przebojowa na jej miejscu
            • asia_i_p Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 05.01.13, 18:11
              Lauren, ta 10 letnia dziura w CV to jest wymysł męża. W rzeczywistości kobieta nie pracuje od kilku miesięcy. Chyba, że liczymy tylko umowy o pracę, ale wtedy pół kraju to lenie.
              • makurokurosek Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 05.01.13, 18:41
                Kobieta nie pracuje od 10 lat i to nie jest wymysł jej męża

                "Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie
                Autor: nikola.25 22.09.12, 15:40
                Dodaj do ulubionych Skasujcie
                Odpowiedz cytując Odpowiedz
                ...Tak trudno zrozumiec, że skoro wypadłam z rynku pracy na ponad 6 lat to cięzko wrócic? I tak na własne zyczenie!!!
                Za rady w stylu, tam jest dużo kwiatków, serdecznie dziękuje, idz radzic komus innemu! "

                "Jestem zaborcza żoną-nie radze sobie z tym
                Autor: nikola.25 07.10.10, 10:23
                Dodaj do ulubionych zarchiwizowany

                Wiem, że danie mu wiecej luzu nie spowoduje, że ucieknie od razu do innej.
                Może problemem jest, że siedze od 5 lat w domu na wychowawczym, mamy 2 dzieci.
                Prosze o porade, zanim zwariuje i doprowadze do szaleństwa mojego męża."

                Autorka z własnej woli nie pracowała od 10 lat i zawsze miała wytłumaczenie aby pracy nie szukać.
                • 58ola do makurokurosek - mylisz osoby, nicki i wątki 10.01.13, 00:16
                  makurokurosek napisała:

                  > Kobieta nie pracuje od 10 lat i to nie jest wymysł jej męża
                  >
                  > "Re: Mąż mnie nazwał darmozjadem i potrzebuje mnie
                  > Autor: nikola.25 22.09.12, 15:40
                  > Dodaj do ulubionych Skasujcie
                  > Odpowiedz cytując Odpowiedz
                  > ...Tak trudno zrozumiec, że skoro wypadłam z rynku pracy na ponad 6 lat to cięz
                  > ko wrócic? I tak na własne zyczenie!!!
                  > Za rady w stylu, tam jest dużo kwiatków, serdecznie dziękuje, idz radzic komus
                  > innemu! "
                  >
                  > "Jestem zaborcza żoną-nie radze sobie z tym
                  > Autor: nikola.25 07.10.10, 10:23
                  > Dodaj do ulubionych zarchiwizowany
                  >
                  > Wiem, że danie mu wiecej luzu nie spowoduje, że ucieknie od razu do innej.
                  > Może problemem jest, że siedze od 5 lat w domu na wychowawczym, mamy 2 dzieci.
                  > Prosze o porade, zanim zwariuje i doprowadze do szaleństwa mojego męża."


                  > Autorka z własnej woli nie pracowała od 10 lat i zawsze miała wytłumaczenie aby
                  > pracy nie szukać.


                  O CZYM TY PISZESZ KOBIETO???? PRZECIEŻ TO NIE MÓJ NICK I NIE MOJE SŁOWA????
                  mylisz mnie z kimś innym, nie czytasz dokładnie i na dodatek obrażasz
      • makurokurosek Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 13:33
        Każdy, raz jest na wozie raz pod wozem. Wybacz ale dla mnie strzelanie sobie dzieci jako sposób ucieczki przed pracą jest zwyczajnie chore i tworzy wypaczony obraz macierzyństwa. Autorka od 10 lat nie robi kompletnie nic by choć pracy poszukać, ot jak mąż zbytnio przyciska i robi się nieciekawa atmosfera wyżali się na forum. Widać mąż coraz bardziej załamany sytuacją skoro wątek pojawił się niespełna 2 miesiące po ostatnim. Ciekawe czy autorka liczy na alimenty czy na rentę po mężu.
        • kon_tro_janski Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 13:39
          sama jestes wypaczona, glabie.
          • lauren6 Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 13:49
            Potrafisz napisać coś poza obrażaniem ludzi? Przedmówczyni ma 100% racji.
            • kon_tro_janski Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 14:27
              ja niby obrazam tego chama, ktorym jest makuro????
              nie zartuj, proszebig_grin
              • makurokurosek Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 15:08
                Cóż sa ludzie którzy argumentować swoje stanowisko , są też i tacy którzy z powodu braku argumentów wolą iść w obelgi.
                • kropkacom Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 15:11
                  big_grin
                  • makurokurosek Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 05.01.13, 13:04
                    zaskakujesz mnie, zawsze miałaś bardzo wyważone i dość obiektywne spojrzenie na sprawy. W ostatnich kilku wątkach które czytałam, odnoszę wrażenie jakby ktoś inny pisał z twojego loginu. A podobno charakter pisma się nie zmienia smile.
                    • kropkacom Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 05.01.13, 13:12
                      Wiesz, trafiła kosa na kamień. Ja pamiętam twój nick z "dawnych lat" ( chyba z Wychowania)i od jakiegoś czasu szczękę z podłogi zbieram jak czytam jak piszesz. Zrób prosty eksperyment: poczytaj swoje wypowiedzi na ematce z ostatnich dwóch lat i wtedy napisz mi co sie porobiło z twoim życiem.
                • kon_tro_janski Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 04.01.13, 16:43
                  makurokurosek napisała:

                  > Cóż sa ludzie którzy argumentować swoje stanowisko , są też i tacy którzy z pow
                  > odu braku argumentów wolą iść w obelgi.

                  oj, nie poplacz sie tu tylko. takie chamidlo, jakim jestes, powinno byc odporne na tego typu obelgi.
                  • makurokurosek Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 05.01.13, 13:01
                    Jestem odporna na prymitywne zachowania i argumentacje, tym bardziej że takie zachowanie nie uderza we mnie tylko w tym przypadku w ciebie. Ja mimo swoim radykalnym poglądom potrafię z argumentować swoje stanowisko , a twoja argumentacja a dokładnie jej brak i zastąpienie jej stekiem obelg świadczy tylko i wyłącznie o poziomie jaki reprezentujesz.
                    Nie ma się co dziwić twojemu poparciu patologicznych zachowań autorki, swój popiera swego.
                    • kon_tro_janski Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 05.01.13, 15:27
                      ode mnie odwal idaj sobie spokoj z ta swoja argumentacja z dupy wzieta i nie zadawaj sobie trudu analizowania mojego poziomu, tylko zajmij się swoim, prymitywie.
                      .tobie wolno komus wymyslac i to jest ok. ty to nazywasz argumentacja?big_grin

                      • makurokurosek Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 05.01.13, 15:48
                        Podaj konkretną wypowiedz w tym wątku w której bym komuś ubliżała.
                        • jagienka75 Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 05.01.13, 15:52
                          problemy z pamiecia? to proponuje przeczytać ci jeszcze raz swoje wpisy i zastanowić się nad sobą.
                          twoja agresja w stosunku do autorki watku, jest nieuzasadniona a jeśli nie potafisz napisac czegos, co choć w najmniejszym stopniu nie traci chamstwem, lepiej zamilcz.

                          • makurokurosek Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 05.01.13, 17:31
                            Nazwałam autorkę leniem i jak najbardziej nim jest, jeżeli to chamskie okreslenie to Brzechwa jest chamem.
                            " na tapczanie leży leń nic nie robi cały dzień".
                            Nazwałam ją utrzymanką i również nie ma w tym chamstwa tylko stwierdzenie stanu faktycznego, autorka od 10 lat jest na utrzymaniu męża.
                            Nazwałam, że to co robi jest prostytucją małżeńską i to również nie ma nic wspólnego z chamstwem a ze stanem faktycznym, seks za korzyści to jakby nie było prostytucja.
                            • gryzelda71 Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 05.01.13, 17:44
                              Autorka jest leniem,utrzymanką i prostytutką.
                              A jak pracuje też?Czy potrzebna jest umowa na stałe,czy wystarczą przelewy na konto.A może ona już zawsze będzie leniąca się prostytutką?Czy prostytutka się leni?A skoro jest prostytutką to czy nie zarabia........
                              • aneta-skarpeta Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 05.01.13, 18:23
                                i do tego co napisała Gryzelda, to oczywiscie jak nie pracuje to musi lezec, bo jakze by inaczejwink

                                pomijam fakt, ze wciagu tych 10 lat pani dwoje dzieci urodzila i odchowała- samo sie nie zrobiło,

                                przykre jest to, jaki obraz małzenstwa niektórzy mają- ze wartosc wspolmałzona to li jedynie kasa, którą wniesie. zresztą mąż autorki tez tak uwaza, bo uwaza, ze skoro zarabia to wystarczy i jest zajebistym mężem i ojcem- na resztę mozę laske połozyc i sobie ulewać

                                kobieta w ciagu 10 lat przeszła 2 ciaze ( 2 lata), dwoje dzieci ( liczmy po 2 lata) to juz 6, w tym depresja
                                facet traktuje ją jak popychado, ale robi sobie z nią dzieci- wiec chyba mu pasuje układ, albo jest bezdennie głupi, albo lubi miec ofiarę w domu i wychodzi z załozenia, ze bedzie stawiał przed nią tylko oczekiwania i wbijał szpile- jak w obozie pracy, zeby sie ogarnęła- i byle dotkliwiej i byle bardziej bolało

                                mam sytuacje z domu, gdy moj tata ładnych kilka lat przed emeryturą- ponad 10 zrezygnował z pracy, bo był w złym stanie psychicznym ( mniejsza o wiekszosc) i zywicielką byla moja mama- i tak jest do dzisiaj

                                i moj tata jest kurem domowymtongue_out

                                i tez " nic nie robi", czyli sprzata, gotuje, robi zakupy i mojej mamie to nie przeszkadza

                                teraz to w ogole, bo pracuje w domu- ale dom ogarnia tata, a mama jest zarządcą i nigdy nie wypowiadała się o swoim mężu z lekcewazeniem i pogardą, że jest leniem, ze jest nikim- mogłby w sumie sie przeciez ogarnąc i jakąs robotę znalesc- jakąkolwiek, choc jest niedosłyszący, ale sie nie nadaje z róznych względów. Wiec się na nim nie wiesza, nie ocenia go tylko przez pryzmat tego, ze nie zarabia, ze jest dla niej ciężarem, bo spełnia inne funkcje małzenskie, oferuje jej cos innego, co jest rownie cenne.

                                i mimo wielu przywar i wad, jest uzyteczny i cos wnosi do związku.

                                jak my bylismy mali to moja mama nie pracowala kilka lat i tata do dzis mówi o tym okresie jako cięzkim i pracowitym dla mamy, mimo ze nie wnosila kasy wtedy.
                                • hellulah Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 05.01.13, 20:13
                                  I to aneto (o twoich rodzicach) to jest właśnie ten ideał - nie nie chodzi mi o wymuszony okolicznościami czy chorobą brak pracy, ale o to wzajemne traktowanie się z szacunkiem, wsparcie, partnerstwo, nieprzeliczenie wszystkiego jedynie na kasę.

                                  Nie znam innych wątków autorki, za to mi się oberwało. Na podstawie tego widzę, że między nią a męzem jest mocno nie halo, i to wcale nie dlatego, że ona nie znalazła pracy za 10k miesięcznie z ubezpieczeniem w Lux Medzie. Raczej dlatego, że nie udało im się wypracować więzi. A jej mąż zachowuje się jak cham.
                                  • imasumak Hellulah 07.01.13, 18:53
                                    Ja część poprzednich wątków czytałam i wnioski mam zgoła inne niż obrończynie pana męża.
                            • asia_i_p Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 05.01.13, 18:14
                              W takim razie, jakby nie patrzeć, jestem prostytutką. W końcu orgazm to korzyść niemała.
                              • aneta-skarpeta Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 05.01.13, 18:25
                                asia_i_p napisała:

                                > W takim razie, jakby nie patrzeć, jestem prostytutką. W końcu orgazm to korzyść
                                > niemała.
                                >

                                to jest satysfakcja z pracytongue_out

                                u mnie mysle, że to mój mąz jest prostytutem moimwink ciekawe jak się z tym czuje...
                            • kon_tro_janski Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 05.01.13, 19:27
                              makurokurosek napisała:

                              > Nazwałam autorkę leniem i jak najbardziej nim jest, jeżeli to chamskie okreslen
                              > ie to Brzechwa jest chamem.
                              > " na tapczanie leży leń nic nie robi cały dzień".
                              > Nazwałam ją utrzymanką i również nie ma w tym chamstwa tylko stwierdzenie stanu
                              > faktycznego, autorka od 10 lat jest na utrzymaniu męża.
                              > Nazwałam, że to co robi jest prostytucją małżeńską i to również nie ma nic wspó
                              > lnego z chamstwem a ze stanem faktycznym, seks za korzyści to jakby nie było pr
                              > ostytucja.


                              co ty pie...sz kobieto? ty rozumiesz znaczenie takich slow jak utrzymanka i prostytucja?
                • imasumak Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 07.01.13, 18:38
                  I kto to mówi big_grin
                  • rita75 Re: weź się do roboty leniu śmierdzący 07.01.13, 18:44
                    > I kto to mówi big_grin

                    Jeśli ktoś Kalemu zabrać krowy (...) to jest zły uczynek (...). Dobry, to jak Kali zabrać komu krowy.
        • 58ola do makurokurosek - mylisz osoby, nicki i wątki 10.01.13, 00:18
          makurokurosek napisała:

          Widać mąż coraz bardziej załamany sytuacją skoro wątek pojawił się n
          > iespełna 2 miesiące po ostatnim. Ciekawe czy autorka liczy na alimenty czy na r
          > entę po mężu.

          dwa miesiące temu miałam pracę na etat i z umową więc to nie mógł być mój wątek.
          tak jak wspomniałam - czytaj dokładnie a nie mieszaj mnie z inną osobą
    • girl.anachronism Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 05.01.13, 14:38
      Na to jest jedna odpowiedź w stronę mężulka:
      "Facet z jajami i łbem na karku nie robi swojej żonie problemów gdy chwilowo nie ma pracy, bo jest w stanie utrzymać rodzinę. W sumie nie dziwię się, że ty masz z tym taki problem, ale to akurat kiepsko o tobie świadczy."

      Poza tym to szukaj tej pracy i staraj się uniezależnić, przyda ci się żeby go jak najprędzej kopnąć w dupę. Wiem, że czasy ciężkie, ale buractwa nic nie usprawiedliwia.
      • makurokurosek Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 05.01.13, 14:59
        Rozumiem, że poczucie czasu jest względne ale założenie, że 10 letnia przerwa w pracy jest chwilowym brakiem pracy to już duże nadużycie.
        • asia_i_p Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 05.01.13, 18:15
          Tylko te 10 lat to nie fakt, tylko figura retoryczna w wypowiedzi męża.
        • girl.anachronism Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 06.01.13, 09:58
          Przecież autorka napisała wyraźnie, że to nieprawda - pracowała przez te 10 lat na czarno i szukała innej pracy. To że mąż uważa, że nie pracowała to nie znaczy, że nie przynosiła do domu pieniędzy.
          • lily-evans01 Re: obrażanie i poniżanie żony przez męża 06.01.13, 21:59
            No właśnie, co to w końcu za różnica dla domu - praca na etacie, na UoD czy pieniążki wypłacane pod stołem?
            Nie chce mi się śledzić całego wątku, bo zwyczajowe dla pewnych nicków obrzucanie danej osoby obelgami i przekonanie, że "ja wiem lepiej, jaka tam jest u niej sytuacja" - to po prostu nudne.
            Faktem jest, że autorka w pierwszym poście pisze o pracy, która zakończyła się 27 grudnia bodajże.
            Co do tych 10 lat na czarno - niestety i takie rzeczy są możliwe. Znajoma wyjechała ok. 10 lat temu do Niemiec, bo w swoim miasteczku po studiach humanistycznych nie miała ŻADNEJ pracy. I tak pracuje, to dorywczo, to na czarno - zaraz 10 lat beknie. Sprząta. Skończy się jedna robota, to szuka następnej. Kasę do domu regularnie przynosi. Jej mąż nie ośmieliłby się jej zarzucić, że nie pracuje.
            • zuzi.1 Re: inne wątki Oli 06.01.13, 23:26
              forum.gazeta.pl/forum/w,567,135245854,135245854,30_lat_na_karku_brak_doswiadczenia_co_napisac_w_CV.html
              forum.gazeta.pl/forum/w,567,137752953,137752953,tesciowa_w_naszym_domu_bez_pytania_mnie_czy_mam_na.html
              forum.gazeta.pl/forum/w,567,136237642,136237642,chcialybyscie_pracowac_z_tesciowa_ktora_.html

              forum.gazeta.pl/forum/w,567,140363116,140363116,tesciowa_w_moim_domu_od_3_miesiecy_mam_dosc.html
              58ola napisała:
              "Witam.
              ostatnio czytałam na forum opinie na temat osób które szukają pracy i szczerze mówiąc zbyt miłe one nie były.

              ja tak jak niektóre osoby tutaj piszące również szukam pracy już parę miesięcy i do tej pory jej nie mam, a co gorsza nie widzę żadnych perspektyw na to aby ktoś mnie zatrudnił.
              DLACZEGO ?-SPYTACIE.
              otóż mam prawie 30 lat, tylko średnie wykształcenie z maturą, trzymiesięczny staż jako pracownik biurowy na którego potwierdzenie mam tylko zaświadczenie o odbyciu stażu i trzymiesięczną pracę w pewnej firmie na potwierdzenie której mam tylko 3 umowy zlecenie.
              pozostałe lata to praca na czarno bez umów.

              mężatka od 10 lat, dziecko w wieku wczesnoszkolnym.mieszkam w dużej aglomeracji.

              jak mam dostać pracę gdy wszędzie wymagane jest doświadczenie, co napisać w cv?

              tyle przemądrzałych osób tutaj przesiaduje i wymądrza się nazywając innych leniami , nierobami, utrzymankami i jeszcze innymi - no tak łatwo się mówi gdy samemu nie było się w takiej sytuacji.

              powiedzcie mi więc jak w tym kraju dostać pracę bo nerwowo i psychicznie już nie wytrzymuję. "

              "pieniądze oczywiście są nam potrzebne ale ja mam taką dorywczą pracę na której wychodzę tak jak ze stawką na pół etatu a w międzyczasie szukam intensywnie stałej pracy.
              u teściowej nie wiem czy mają wolne etaty - to takie gderanie mojego męża,że pewnie gdybym spytała to znalazłoby się tam miejsce.
              tylko według mnie nie da się pracować z kimś do kogo ma się uraz od kilku lat po wielu przykrych słowach.do tego jestem po przebytej depresji, leczyłam też nerwicę i szczerze mówiąc staram się unikać sytuacji które doprowadziłyby mnie znów do takiego stanu."


              i jeszcze cos takiego na koniec:

              "mąż jak ma nocna zmiany to nigdy nic przed pracą nie załatwia. wstanie ok 14ej, obiadek kawka i lenistwo - o cokolwiek bym nie poprosiła to jest" nie bo za niedługo idę do pracy".
              wcześniej nigdy też nie wstanie bo później jest niewyspany.a tu w tym tygodniu potrafi wstać po 3 godzinach snu i mamusi sprawy załatwiać, potrafi przed pracą jej sprawy załatwiać i wracać tuż przed wyjściem do pracy, a jak ja poprosiłam aby pojechał ze mną w piątek do lekarza bo źle się czułam to powiedział,że nie może bo do pracy przecież idzie a tam nie wiadomo ile czasu zejdzie i że mogę sama sobie pojechać."
              • lily-evans01 Re: inne wątki Oli 06.01.13, 23:57
                I co takiego bulwersującego z tego wynika?
                Cóż, samo życie.
                Codzienność wielu matek małym dzieciom, w niewielkich miejscowościach, bez specjalnych kwalifikacji sad.
                Czasami z zazdrością myślę o czasach mojej matki - po powrocie z wychowawczego miała nadal swoje miejsce pracy, jeśli musiała, brała zwolnienia lekarskie, pracodawca zwalniał kobiety w Wigilię wcześniej do domu itp.
                Co miała wypracować, wypracowała, teraz może cieszyć się emeryturą.
                A nasze pokolenie musi być cyborgami, żeby nie stać się sfrustrowanymi paniami domu, pracującymi na czarno i wykluczonymi z normalnego rynku pracy.
                • zuzi.1 Re: inne wątki Oli 07.01.13, 00:21
                  a no to, że dziewczyna wcale nie obija się od 10 lat, jak jej to niektórzy zarzucili, tylko radzi sobie jak wiele jej podobnych osób, na takie sposoby, jakie jej się po prostu trafiają, w tym jeszcze 2 dzieci też wychowała, bez pomocy, więc pasożytem to jej raczej nie można nazwac...
                  • lily-evans01 Re: inne wątki Oli 07.01.13, 00:32
                    Otóż to.
                    Miała możliwość - wychowywała małe dzieci. W międzyczasie pracowała. I nadal pracuje.
                    Życiorys, jak każdy inny, w dzisiejszej rzeczywistości.
                    Nie za bardzo rozumiem, o co te jazdy na ponad 300 wątków.
                    Że ktoś nie dał dzieci do żłobka, tylko mógł sam wychowywać, to od razu leń śmierdzący?
                    • triss_merigold6 Re: inne wątki Oli 07.01.13, 11:39
                      Żeby dziecko dostało się do publicznego żłobka rodzice muszą pracować. Life is brutal, przy deficycie żłobków miejsca są dla dzieci pracujących ludzi, którzy potrafią pracę udokumentować.
                      • lily-evans01 Re: inne wątki Oli 07.01.13, 15:24
                        Wiem, ale w ten sposób koło się zamyka.
                        Dziewczyna pracująca na zleceniach czy UoD nie ma szans na żłobek, a charakter pracy często taki sam, jak osoba na etacie. Albo więc musi z tej pracy zrezygnować, albo jej umowa nie jest przedłużana.
                        Chory kraj. Wszyscy bez przerwy opłacamy jakieś podatki. I co? I g...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka