Wiem, że o snach było już trochę wątków, ale mnie męczy jeden. W sumie już od kilku miesięcy, aż się boję co będzie. Otóż w kwietniu w tamtym roku śnił mi się mój znajomy, który nie żyje. Że przyszedł do knajpy, w której siedzieliśmy wszyscy i powiedział, że przyjdzie po mnie za rok

Może śnił mi się dlatego, że chwilę przed pójściem spać rozmawiałam o nim z mężem. Nie wiem sama co o tym myśleć