Dodaj do ulubionych

Myśli o śmierci...

14.07.04, 13:11
Witam. Nie wiem czemu, ale ostatnio zaczęłam bardzo intensywnie myśleć o śmierci. O tym, jak to będzie, gdy przyjdzie mi umrzeć. Nie wierzę w Boga, więc można powiedzieć, że zaczęłam bać się tej nieskończonośći. Wiem, że każdy ma czasami takie myśli, ale częstotliwość moich przekracza normę. Może to ma jakiś związek z urodzeniem Synka? Ciągle dopada mnie i dołuje nawet w chwilach radości ta świadomość, że umrę. Myślę o tym, jak o czekającym na mnie nieprzyjemnym, tragicznym wręcz; a nieuniknionym zdarzeniu, które i tak mnie dopadnie. Może się starzeję po prostu?
Obserwuj wątek
    • umasumak Re: Myśli o śmierci... 14.07.04, 13:19
      sakada napisała:

      > Witam. Nie wiem czemu, ale ostatnio zaczęłam bardzo intensywnie myśleć o
      śmierc
      > i. O tym, jak to będzie, gdy przyjdzie mi umrzeć. Nie wierzę w Boga, więc
      można
      > powiedzieć, że zaczęłam bać się tej nieskończonośći. Wiem, że każdy ma
      czasami
      > takie myśli, ale częstotliwość moich przekracza normę. Może to ma jakiś
      związe
      > k z urodzeniem Synka? Ciągle dopada mnie i dołuje nawet w chwilach radości ta
      ś
      > wiadomość, że umrę. Myślę o tym, jak o czekającym na mnie nieprzyjemnym,
      tragic
      > znym wręcz; a nieuniknionym zdarzeniu, które i tak mnie dopadnie. Może się
      star
      > zeję po prostu?
      >

      Myśle że to nie ma nic wspólnego ze starzeniem się. Czasem tak jest, że
      człowiekowi wydaje się że jest "zbyt szczęśliwy" i wtedy dopadają go złe myśli.
      Miedzy innymi o śmierci właśnie. Spróbuj w takich chwilach zająć się czymś co
      pochłonie Cię na tyle, żeby nie myśleć o przykrych rzeczach. Zapewniam Cię, że
      każdy ma takie gorsze okresy. Pozdrawiam.
      • sakada Re: Myśli o śmierci... 14.07.04, 13:27
        Dziękuję. Myślę, że w tym co piszesz jest wiele racji. Gdy człowiek zajmuje się walką o byt, walką z innymi - nie zajmują go takie sprawy. A gdy wszystko się już ułoży i pozostaje nam pozornie tylko cieszenie się życiem... Wtedy wyłażą takie kwestie. Mam nadzieję, że mi przejdzie.
        Pozdrawiam.
        • pesteczka5 Re: Myśli o śmierci... 14.07.04, 16:42
          Trochę się martwię o Ciebie, połączyłam to z Twoimi snami o synku
          Usiadź, zastanów się dogłębnie, co Cię gryzie? I nam napisz albo niesmile)

          Pozdrawiam gorąco
          pesteczka

    • justyna1212 Re: Myśli o śmierci... 15.07.04, 09:17
      Mnie niestety tez bardzo często dopadają myśli o ... nawet nie skończę. Boję
      się, nie wiem, czemu tak często o tym myślę, nie wiem, co jest przyczyną...
      • grzalka Re: Myśli o śmierci... 15.07.04, 11:03
        Mysli o smierci nawiedzaja mnie od dziecka. Pamietam, jak pierwszy raz
        uswiadomilam sobie, ze smierc jest nieunikniona (to bylo w przedszkolu). Od
        tamtej pory nawiedzaja mnie paralizujace mysli o smierci mojej i moich
        bliskich. Tez nie jestem wierzaca (ale raczej niezdecydowana, niz zadeklarowana
        ateistka) wiec jest mi trudniej. Moze z czasem, w miare ewolucji mojej
        psychiki, bedzie mi sie latwiej z tym pogodzic....
    • aluc Re: Myśli o śmierci... 15.07.04, 11:10
      kiedyś myśl o śmierci mnie przerażała, ale dlatego, że wiązała się z myślami o
      szczególnym udręczeniu - należę jeszcze do pokolenia wożonego we wczesnej
      podstawówce do Majdanka i Oświęcimia na wycieczki szkolne, gdzie oglądaliśmy
      sugestywne bardzo filmy, potem przyszedł okres fobii na punkcie ataku
      nuklearnego...

      nadal boję się śmierci bliskich, ale własnej - jako zjawiska, nie jej
      konsekwencji - już nie, po części właśnie dlatego się nie boję, że nie wierzę -
      po prostu śmierć to koniec, po którym niczego już nie ma, więc czego tu się
      bać? i dlaczego mam się obawiać własnego nieistnienia, skoro to już nie będzie
      mój problem?

      i prawdę mówiąć, kiedy myślę o jakichś strasznych katastrofach, wypadkach, albo
      kiedy samolot zaczyna wpadać w turbulencje - bardziej się boję, że przeżyję...
    • martelia1 Re: Myśli o śmierci... 15.07.04, 11:16
      Doskonale Cie rozumiem. Bo mam to samo. W chwilach gdy jestem szczesliwa, gdy nie mam juz wiekszych problemow, dopadaja mnie straszne mysli o smierci. Staralam sie zaakceptowac ten fakt, ze to naturalne i ze taka jest kolej rzeczy. ALe dla mnie najgorszy strach to ta nieswiadomosc w jaki sposob umre, czy to bedzie bolesne, czy tragiczne, czy moze szybkie i bezbolesne. I ta niewiedza, co jest potem. U mnie jest tak: gdy ogladam np w telewizji jakas tragiczna historie o kims, ze byl szczesliwy, mial rodzine itd i nagle zostal zamordowany, wyszedl z domu i juz nigdy wiecej nie powrocil, dopasowuje to do siebie i zaczynam nawet wierzyc ze mi sie to napewno zdarzy, zaczynam sie potwornie bac, poglebiam sie w tych czarnych myslach, czuje niepokoj. I w tym starchu probuje sie bronic twierdzeniem, ze im wiecej bede o tym myslec, to łatwiej zapobiegne jakiemus tragicznemu wypadkowi. Podswiadomie jakby przygotowuje sie na cos strasznego, a potem gdy mnie sie to przytrafia potrafie walczyc, bo psychicznie jestem na to gotowa. To glupie, wiem o tym, bo ja marnuje zycie na zamartwianie sie czyms co mnie nie dotyczy, czasem o tym zapominam, ale chcialabym nie myslec w ogole lub coraz rzadziej ale jak to zrobic?
      To jesli chodzi o mnie, bo starch o moje dzieci jest jeszcze wiekszy i silniejszy mysl, ze moglabym moje dzieci starcic napawa mnie takim bolem i takim lekiek, ze po prostu mozna oszalec. Czy ze man jest cos nie tak? Juz sama nie wiem.

      I przytocze tu pewnien cytat: "Smiierc faktycznie nas nie dotyczy, bo gdy jestesmy to jej nie ma, a gdy przychodzi to nas juz nie ma"

      Marta
    • agmar3 Re: Myśli o śmierci... 15.07.04, 12:24
      Ja mam czasem podobnie. Do tego stopnia, że prowadząc samochód myślę o wypadku.
      Mam nadzieję, że niedługo przejdzie.
      • ladydark Re: Myśli o śmierci... 15.07.04, 13:20
        Znam to doskonale z autopsji. Zawsze w chwilach kiedy w naszej rodzinie sie
        świetnie układa, nie żremy się z mężem, Młody ma wyjątkowo spokojny etap, firma
        dobrze prosperuje i wogóle wszystko jest cacy, ja zaraz znajduję sobie całe
        mnóstwo problemów, w tym także te związane ze śmiercią. czasem do tego stopnia,
        że wyobrażam sobie swój czy męża czy czasem o zgrozo dziecka pogrzeb. Rozmyślam
        o róśżnych nieptrzewidzianych sytuacjacjach, wypadkach, chorobach,
        nieszczęściach. Mój mąż mówi, że ja po prostu MUSZĘ się czymś martwić i bez
        tego nie mogłabym normalnie funkcjonować. Jak nie ma problemów to ja zawsze
        muszę sobie jakieś wykombimować. Czyżbym była psychiczną masochistką????
      • smutna5 Re: Myśli o śmierci... 15.07.04, 13:21
        Ja też od jakiegos czasu o tym myślę. Dodatkowo mam problemy ze swoim
        partnerem. Niestety czuję, że zaczynam powoli wpadać w depresję. Boje się, że
        umrę i moje najukochańsze dziecko zostanie bez mamy. Staram się o tym nie
        myśleć, ale to jest trudne.
        Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka