Narty, sanki, balwany, istne szalenstwo. Nawet samochodem sie fajnie jezdzi - ciuchutko, mieciutko, wolniutko. Nikt sie nie spieszy, kazdy nagle ma czas

Moja Mloda pierwszy raz w zyciu jechala na sankach. Pol dnia brnelysmy w sniegu. Pobliskie lasy wygladaja jak z bajki. Obie patrzylysmy na to jak zaczarowane, az zal wracac do krainy deszczowcow