Dodaj do ulubionych

alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Poradźcie

14.01.13, 19:04
Mam dylemat dotyczący wysokości alimentów i prośbę o pomysły/komentarza/opinie. Rozwód bez orzekania o winie ale po prawdzie wina bardziej moja niż byłego męża. Wyrok zapadł już 8 blisko 9 lat temu. Dziecko przy mnie, alimenty w wys 500zł (od rozwodu, taką kwotę zaproponował były mąż). Ja zawsze zarabiałam więcej, ta kwota nigdy nie była dla mnie istotna w sensie "być albo nie być". Od tego czasu wyszłam ponownie za mąż, mam jeszcze jedno dziecko. Były ożenił się, dzieci brak. Płaci sumiennie, zabiera dziecko co 2 tyg na weekend i raz w roku na wakacje, relacje mają b. dobre, my - poprawne. Moja sytuacja materialna jeszcze się bardzo poprawiła - jego jest (chyba) mniej więcej bez zmian (zarabia pewnie ok 3-4tys. zł na rękę, jego żona pewnie podobnie). Dziecko żyje na moim poziomie - który jest nieporównywalnie wyższy. Pytanie - jak wyliczyć koszty dziecka? Biorąc pod uwagę moje na dziecko wydatki - wydaję na nie więcej niż on zarabia (prywatna szkoła, sporty, zajęcia dodatkowe, wyjazdy językowe, dobre jakościowo ubrania i buty, wakacje zimowe, letnie i świąteczne, "udział" w kosztach utrzymania domu, paliwo na dojazdy, ekologiczne jedzenie itd.). Problem w tym, że widzę, ze tata się specjalnie nie stara - dziecko dostaje byle jakie prezenty (bo przecież mama kupi coś lepszego), wakacje nad Bałtykiem (a sam pokazuje potem dziecku zdjęcia z wyjazdów z żoną w tropiki), bo mama weźmie na "prawdziwe wakacje". Wielokrotnie obiecywał dziecku, że wyjadą czy zrobią coś szczególnego - zawsze kończył się na obietnicach i pokazywaniu zdjęć -chcę go trochę zmotywować. Przez 9 lat nie występowałam o podwyżkę, alimenty ustalił sobie sam. Teraz chcę wystąpić - ale o jaką kwotę - na oko?
Ps. Nick zmieniony ofkors - spraw finansowych pod "stałym" nie roztrząsam.
Obserwuj wątek
    • estragonka Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 19:09
      w takiej sytuacji o nic bym nie wystepowala, nie widze w tym zadnego sensu.
      • gato.domestico Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 19:12
        pomijam wszystko ale 500zl alimentów to zart...wiem ze sady zasadzaja pewnie mniej ale jak kobieta mialaby np utrzymac dziecko za taka kase gdyby musiala?
        • wegatka Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 19:49
          gato.domestico napisała:

          > pomijam wszystko ale 500zl alimentów to zart...wiem ze sady zasadzaja pewnie mn
          > iej ale jak kobieta mialaby np utrzymac dziecko za taka kase gdyby musiala?

          Wierz mi, że jest wiele takich kobiet, niektóre mają zasądzone nawet dużo mniejsze kwoty i jakoś muszą dać radę. Jednak nie zapominajmy o tym, że obowiązek utrzymania dziecka dotyczy obojga rodziców, więc nie powinno być tak, że ojciec płaci 500 zł i matka ma za to utrzymać dziecko. Ona też musi łożyć na jego utrzymanie.
          Z racji pracy, jaką wykonywałam do niedawna, sporo się nasłuchałam jęków obu stron. Owszem, najczęściej to faceci się migają od płacenia na dzieci ale wkurzające też są kobiety, które przez lata robią z siebie ofiary typu "bo ja z dziećmi żyję tylko z tych alimentów". A przecież alimenty są dla dzieci nie dla matki (poza niektórymi szczególnymi przypadkami), która na swoje utrzymanie powinna jednak sama zarobić.
    • emila.dudek Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 19:47
      Gdyby Ci brakowało to bym podniosła ale w twojej sytuacji nie widzę potrzeby. Co mają powiedzieć matki, które dostają tyle na dwoje dzieci i to nie co miesiąc? I dzieci ojca nie widzą i nie znają.
      Ja bym nic nie zmieniała, chyba że chcesz coś udowodnić. Dziecko ma wszystko.
      • verdana Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 19:58
        500 zł na dziecko oznacza, ze na dziecko powinno się wydać ok 800-1000 zł miesiecznie (obie strony mają łożyć mniej-więcej równo, przy czym liczy się też wkład pracy, więc powiedzmy - matka mniej). To wcale nie jest mało, powiedziałabym - zupełnie wystarczająco.
        Ojcec tez nie ma obowiązku brać dziecka w tropiki. Nie rozwiedzenie rodzice też czasem sami fundują sobie wypasione wakacje bez dziecka, któremu naprawdę wystarczy Bałtyk.
        • kubekwkropki Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 20:06
          No właśnie nie wiem - ile "standardowo" wydaje się na dzieci - bez wypasu ale i bez biedowania - nie umiem tego wyliczyć - nie wiem jak - z sufitu mam brać? Czym jest standard? Jaki przyjąć? Wakacje w domu? W Karwi na kwaterze? W Chorwacji? W Turcji? Na Kanarach? Kurtka w Tesco, H&M, Zary czy Gapa? Zajęcia dodatkowe tak czy nie? Jak policzyć "wkład" w wydatki domowe - jeśli my mieszkamy w dużym domu pod miastem? Itd
          • kkokos Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 20:33
            kubekwkropki napisała:

            > No właśnie nie wiem - ile "standardowo" wydaje się na dzieci - bez wypasu ale i
            > bez biedowania - nie umiem tego wyliczyć - nie wiem jak - z sufitu mam brać? C
            > zym jest standard? Jaki przyjąć? Wakacje w domu? W Karwi na kwaterze? W Chorwac
            > ji? W Turcji? Na Kanarach? Kurtka w Tesco, H&M, Zary czy Gapa? Zajęcia dodatkow
            > e tak czy nie? Jak policzyć "wkład" w wydatki domowe - jeśli my mieszkamy w duż
            > ym domu pod miastem? Itd

            wszystko da się wyliczyć i podzielić - akurat mieszkaniowo-prądowo-ogrzewaniowe były chyba najprostsze. na forum samodzielna mama były jakieś tabelki, które to ułatwiają. kobiety, dla których walka o podwyższenie alimentów jest walką o przetrwanie, jakoś to potrafią.
            ale może się zdarzyć, że sędzia ci powie, iż nie musisz tyle wydawać na paliwo - możesz sprzedać tego suva i kupić coś mniej paliwożernego. i tak dalej.
            • kubekwkropki Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 20:41
              No właśnie o to chodzi, że ja z góry zakładam, że nie chcę występować o kwotę wynikającą wprost z takich wyliczeń. Zdaję sobie sprawę, że mój SUV ma 3litry, a dom 300m2 i prosty podział wyjdzie "od czapy" bo będzie zawierał moje "fanaberie" - dlatego zastanawiam się ciężko jak to oszacować.
              • berkano8 Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 21:05
                Policz ile miesięcznie kosztuje szkołą i żarcie i podziel na dwa, na pewno da to wyższą kwotę niż obecne alimenty. Gdybyś sama pisała pozew o podwyższenie alimentów możesz napisać np że chcesz TYLKO połowy kosztów jedzenia i edukacji, całą resztę (sporty, języki, etc) bierzesz na siebie. Bo to i tak na tobie wisi. To bardzo koncyliacyjny punkt wyjścia.
      • kubekwkropki Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 20:00
        Ale jak to -mama załatwia wszystko, płaci za całokształt, płaci za ekstrasy, wychowuje, odrabia lekcje, wozi do lekarzy (ba, ubezpieczenie prywatne opłaca), pilnuje szczepień, ortodonty i ortopedy, pielęgnuje w chorobie, dokształca, ukulturalnia. Tylko mama coraz bardziej czuje się jak łoś... W końcu niby dlaczego to ja mam ponosić wszystkie koszty - a tata daje z siebie - nie tylko finansowo - coraz mniej? W końcu przez te 9 lat nawet tylko inflacja spowodowała, że realnie tej kasy jest przynajmniej 30% mniej. Więc zdecydowałam, że go trochę zdyscyplinuję - w rozmowie niestety się nie da - kasy nie ma - a od dziecka wiem, że zbiera na kolejne elektroniczne gadżety - w końcu dziecko ma zadbane - przeze mnie...
        • doral2 Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 20:07
          nie rozdrabniaj się, wystąp o pięć milionów miesięcznie.
          w końcu twoje dziecko sroce spod ogona nie wypadło i powinno też chodzić w szynszylach, jeździć na seszele i studiować na oxford.
          co se będziesz żałować?
          a staremu po grzyba kasa?
          jeszcze se jakichś gadżetów elektronicznych nakupuje i na waciki mu zostanie.
          nie ma tak dobrze, oskubać dziada do skarpetek!!
          niech tynk ze ściany wpieprza!!
        • kkokos Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 20:17
          W końcu niby dlaczego
          > to ja mam ponosić wszystkie koszty - a tata daje z siebie - nie tylko finansowo
          > - coraz mniej?

          połowy z tych kosztów byś nie ponosiła, gdyby nie było cię na nie stać. nie są to koszty niezbędne, tylko wynikające z tego, że masz życzenie posyłania dziecka do prywatnej szkoły, szkół językowych w tropikach itd. gdyby cię nie było na to stać, do głowy by ci posyłanie tam dziecka nie przyszło - a czy ojca koniecznie musi być stać na twoją wypasioną wizję wychowywania waszego dziecka?
          tekst o bałtyku śmieszny jest trochę i żałosny.

          zupełnie inna sprawa to uczestniczenie ojca w życiu dziecka na co dzień, codzienna opieka, lekarze, wożenie na zajęcia itd. tu doskonale rozumiem, że czujesz się trochę jak łoś - a tatuś jeszcze pewnie puszy się przed światem, jakie to mądre i obyte ma dziecko (choć to zupełnie nie jego zasługa). tatuś powinien uczestniczyć bardziej, ale jeśli nie zechce, to nie zmusisz. tyle czy w ogóle próbowałaś w ogóle ustalić coś w rodzaju "ja wożę dziecko na balet w poniedziałki i środy, byłoby miło, gdybyś woził na ugrofiński we wtorki i czwartki. chyba że wolisz odwrotnie?"?

          zamiast walczyć o alimenty - bo to zawsze powoduje wojnę, no chyba że do niej dążysz - w podobny sposób spróbuj powalczyć o podział kosztów. "ja płacę pierwszy semestr szermierki, ty opłać drugi, ja płacę obóz zimowy, ty opłać letni". tyle że wtedy może się okazać, że ojca zwyczajnie nie stać na tak drogie rozrywki, jakie fundujesz dziecku ty.

          • kubekwkropki Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 20:28
            Zdaję sobie sprawę, że przynajmniej część wydatków to moje "fanaberie", dlatego nawet nie myślę o prostym podziale "na pół" i wcale nie wymagam wydatków "ponad stan" taty - dlatego właśnie mam dylemat jak wyliczyć "sprawiedliwy" poziom alimentów - taki żeby tata też odczuł, że ma dziecko, że dziecko rośnie, zmienia potrzeby, że jest inflacja. W codzienne załatwianie spraw się nie zaangażuje raczej - próbowałam - do szkoły na wywiadówkę nie pójdzie, lekarz mu akurat nie pasuje, ledwo wymuszam bywanie na koncertach dziecka (2x w roku), czy zawodach (też z kilka razy w roku)- bo to weekend, najczęściej rano - trzeba odespać przecież... Raz miał przygotować strój na przedstawienie, w którym dziecko grało (było akurat u taty na weekend a strój na poniedziałek) - dobrze, że Galeria Handlowa była do 20.00 czynna i niedaleko - ledwo zdążyliśmy...
            • kkokos Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 20:38
              no to twoim problemem w ogóle nie są pieniądze, tylko tatusiowe wdupiemanie - a pieniądze mają go tylko za to ukarać? przywołać do porządku? nie wiem, czy warto się w to bawić.

            • berkano8 Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 20:54
              Doskonale cię rozumiem z powodu mojej sytuacji, która niegdyś była do bólu podobna. Ja utrzymywałam dziecko, a tatuś dawał na waciki. Nie miałam nawet sądownie ustalonych alimentów, bo płacił regularnie a ja nie piłowałam, skoro na wszystko wystarczało, poza tym lubię być niezależna. Guzik mnie interesowały komentarze, że inne matki mają taką kwotę na dwójkę dzieci, więc powinnam być zadowolona i chyba w dupie mi się przewróciło.
              Sytuacja zmieniła się z powodu siły wyższej- mój ex niestety zmarł, zapisawszy cały majątek aktualnej żonie pomimo wcześniejszych zapewnień, czego to nasz syn nie odziedziczy. Zapewnień, oczywiście, na gębę. Pomijam całą związaną z tym masakrę emocjonalną, bo nie o tym jest ten wątek. Teraz toczy się sprawa spadkowa, będzie kolejna-o zachowek i inne szopki. Renta po ojcu jest wyższa niż alimenty.Mój adwokat twierdzi, że warto czasami schować honor i ambicję do kieszeni dla dobra dziecka. Choćby po to, żeby te wyższe alimenty odkładać na konto, na studia, na cokolwiek. Zgadzam się z tym. Powiem tak -idź do dobrego adwokata, wyliczcie sensowne i możliwe do uzyskania alimenty, takie, żeby tatuś nie musiał iść na żebry ale czuł, że ma dziecko a jednocześnie żebyś ty nie miała poczucia,że to wszystko wisi wyłącznie na tobie . I życzę twojemu eksowi jak najdłuższego życia w pełnym zdrowiu i wydolności finansowej wink Tobie oczywiście też.
          • gato.domestico Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 21:27
            Na wysokość alimentów mają wpływ: usprawiedliwionee potrzeby uprawnionego oraz sytuacja majątkowa, w jakiej znajduje się zobowiązany.

            Przykładowo, przy ocenie wysokości alimentów należnych wobec dziecka sąd będzie brał pod uwagę takie okoliczności jak: potrzeby dziecka związane z jego wiekiem, sytuacja zdrowotna dzieckai możliwości zarobk, a także sytuacja finansowa zobowiązanego do płacenia alimentów, jego wiek, stan zdrowia. Strony mogą również zawrzeć umowę, w której określą wysokość alimentów.
            Wysokość alimentów na ogól liczona jest od statusu osoby która ma obowiązek alimentacyjny. Tak więc jeżeli w tym przypadku ojciec jest "majętny" od matki to dzieci powinny posiada przyjemniej przybliżony status majątkowy jak ich ojciec. Status majątkowy matki również jest ważny jeżeli matka jest majętniejsza od ojca alimenty najprawdopodobniej nie będą wysokie. Choc to nie zasada zależy do dobroci sędziego.

            nie wiem jak to jest w praktyce ale teoretycznie sad moze stwierdzic ze prywatna edukacja to nie usprawiedliwiona potrzeba etc
        • wjw2 Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 15.01.13, 11:17
          Cóż, żebyś się nie zdziwiła, czego oczywiście nie życzę.
          Dużo zależy od sędziego orzekającego w sprawie alimentów.
          Są tacy, którzy "nie widzą przesłanek do podwyższenia alimentów, bo potrzeby dziecka są całkowicie zaskokajane przez jednego z rodziców (powoda)".
          • berkano8 Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 15.01.13, 12:21
            I dlatego potrzebny jest dobry adwokat.
    • koronka2012 Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 20:07
      Jeśli ojca stać na tropiki (zakładam że mówimy o czymś lepszym niż Egipt), to jego poziom życia nie jest tak dramatycznie niski, żeby kwota 500 zł była wystarczająca. Tyle to bezrobotnym potrafią wlepić.

      Kwota 1500 zł w przypadku takich wydatków na dziecko i takiego poziomu życia rodziców (obojga) jest jak najbardziej ok.
    • robitussin Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 20:31
      > Teraz chcę wystąpić - ale o jaką kwotę - na oko?

      O żadną.
      Rozwiodłaś się na własne życzenie, wydajesz na dziecko więcej niż zarabia jego ojciec i jeszcze chcesz z niego ciągnąć? Jakie to miałoby mieć uzasadnienie, jeśli nie brakuje Ci środków na utrzymanie dziecka i to na bardzo wysokim poziomie?
      • koronka2012 Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 21:26
        Aha, to jak matce wystarcza, to tatuś powinien być z automatu zwolniony ze wszelkich obowiązków?

        A czemuż to? za karę, że dobrze zarabia?

        Z alimentów można dziecku odłożyć na pierwszą ratę na mieszkanie, na studia. Dlaczego matka ma go tego pozbawiać? to nie jej pieniądze, tylko dziecka, dlaczego niby miałaby je dziecku odbierać?

        500 zl to kwota żałosna, w sytuacji, kiedy ojca stać na życie na wysokiej stopie - dlaczego wszelkie koszty ma ponosić matka?
        • robitussin Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 21:54
          koronka2012 napisała:

          > Aha, to jak matce wystarcza, to tatuś powinien być z automatu zwolniony ze wsze
          > lkich obowiązków?

          A gdzie wyczytałaś taką głupotę? Bo ja niczego takiego nie napisałam.

          > Z alimentów można dziecku odłożyć na pierwszą ratę na mieszkanie, na studia. Dl
          > aczego matka ma go tego pozbawiać? to nie jej pieniądze, tylko dziecka,
          > dlaczego niby miałaby je dziecku odbierać?

          Zastanów się o czym Ty piszesz. W przyznaniu określonej kwoty alimentów nie chodzi o to, by spełniać wszelkie widzimisia jednego z rodziców (tego mieszkającego z dzieckiem), tylko, by dziecko żyło mniej więcej na takim samym poziomie, jak przed rozwodem, a drugi rodzic miał pełną możliwość wygospodarowania kwoty, która nie zruinuje jego dochodów. Gdyby to ojciec zarabiał kokosy, a matka grosze, to jak sądzisz, czy matce sąd również zasądziłby takie same wysokie alimenty, jak bogatemu ojcu?

          > 500 zl to kwota żałosna, w sytuacji, kiedy ojca stać na życie na wysokiej stopi
          > e - dlaczego wszelkie koszty ma ponosić matka?

          Ależ nie musi. Gdyby nie miała tak wysokich dochodów, to wystarczyłby jej normalny standard życia, czyż nie? Chce luksusów dla progenitury? To niech płaci, jeśli ją na to stać. Dlaczego uważasz, że to bogatszy rodzic ma wyznaczać standardy, wg których powinno żyć dziecko Nie biorąc przy tym pod uwagę, w jaki sposób to wpłynie na poziom życia ex-małżonka i jego rodziny. Dla mnie to po prostu czysta chciwość, a nie racjonalne myślenie.
          Wyobraź sobie siebie w takiej sytuacji, gdy masz dochody kilka razy niższe, niż Twój małżonek, a on żąda od Ciebie podwyższenia alimentów, bo tak mu się uwidziało. I nie ma sytuacji, że Waszemu dziecku pogorszyły się warunki życia. Nie, on po prostu uznał, że mogłabyś płacić więcej, bo tak.

          A w tym opisywanym przypadku podkreślę jeszcze fakt, że rozwód, jak sama autorka podkreśliła, choć bez orzekania o winie, był spowodowany raczej jej wnioskiem. To też nie jest bez znaczenia.
          • koronka2012 Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 15.01.13, 16:04
            robitussin napisał:

            > Zastanów się o czym Ty piszesz. W przyznaniu określonej kwoty alimentów nie cho
            > dzi o to, by spełniać wszelkie widzimisia jednego z rodziców (tego mieszkająceg
            > o z dzieckiem), tylko, by dziecko żyło mniej więcej na takim samym poziomie, ja
            > k przed rozwodem, a drugi rodzic miał pełną możliwość wygospodarowania kwoty, k
            > tóra nie zruinuje jego dochodów. Gdyby to ojciec zarabiał kokosy, a matka grosz
            > e, to jak sądzisz, czy matce sąd również zasądziłby takie same wysokie alimenty
            > , jak bogatemu ojcu?

            Chyba żyjesz w innych realiach niż tatuś jeżdżący na wakacje w tropikach (to koszt rzędu 6-8 tysięcy na osobę). Nie napisałam, ze ojciec jest zobligowany do pokrywania wszystkich widzimisię - ale że powinien partycypować w kosztach utrzymania dziecka na poziomie adekwatnym do poziomu życia jaki prowadzi. A to jest mocno odległe od kwoty 500 zł.

            Gdyby miał dokładać się do utrzymania na poziomie, który wynika z realnych kosztów tu zasygnalizowanych, to podejrzewam, że musiałby wyłożyć 2-3 tysiące. Ani ja, ani autorka tego nie oczekuje - chce wyliczyć średnią adekwatną do poziomu zycia ojca, a nie swoich realnych wydatków, o których wie, że są z wyższej półki. Nawet przy poziomie alimentów 1500 zł ojciec zapewne nie pokryje nawet 30% kosztów utrzymania dziecka.

            Kto zainicjował rozwód i dlaczego nie ma żadnego znaczenia w przypadku alimentów na dziecko.
            • robitussin Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 15.01.13, 17:06
              > Chyba żyjesz w innych realiach niż tatuś jeżdżący na wakacje w tropikach (to ko
              > szt rzędu 6-8 tysięcy na osobę).

              Walnij od razu 20 tys. A co sobie będziesz żałować absurdów.

              > Nie napisałam, ze ojciec jest zobligowany do p
              > okrywania wszystkich widzimisię - ale że powinien partycypować w kosztach utrzy
              > mania dziecka na poziomie adekwatnym do poziomu życia jaki prowadzi.

              A skąd Ci do głowy przychodzą takie kurioza??
              Tatuś może żyć na bardzo wysokim poziomie, choć nie osiągać dużych dochodów, bo np. utrzymuje go żona. Żaden sąd nie zasądzi podwyższenia alimentów na takiej podstawie.

              > Gdyby miał dokładać się do utrzymania na poziomie, który wynika z realnych kosz
              > tów tu zasygnalizowanych, to podejrzewam, że musiałby wyłożyć 2-3 tysiące. Ani
              > ja, ani autorka tego nie oczekuje - chce wyliczyć średnią adekwatną do poziomu
              > zycia ojca

              Ale to jest bzdura w swojej najczystszej postaci i jak wyżej - żaden sąd nie zasądza kwoty alimentów na podstawie poziomu życia rodzica, tylko na podstawie jego dochodów (między innymi oczywiście). Tych udokumentowanych notabene.

              > Kto zainicjował rozwód i dlaczego nie ma żadnego znaczenia w przypadku alimentó
              > w na dziecko.

              Kolejna bajka, ale nie chce mi się już dyskutować na ten temat.
              Pomijam już aspekt etyczny takiego postępowania.
      • gato.domestico Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 21:32
        mimo rozwodu tata ma obowiazek wobec dziecka ... to ze matce dobrze sie powodzi raczej zasluga tatusia nie ejst i jak na razie to on na tym korzysta
        • robitussin Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 21:44
          gato.domestico napisała:

          > mimo rozwodu tata ma obowiazek wobec dziecka ...

          Ależ oczywiście, ale finansowo wg własnych możliwości i tego, co ustali sąd, a nie wg widzimisię mamy, która być może życzyłaby sobie, by dziecko żyło co najmniej w standardach kulczykowsko-czarneckich.
          Abstrahuję od tego, że ojciec posiada obowiązki pozafinansowe, ale nie o tym tutaj mowa.

          > to ze matce dobrze sie powodzi raczej zasluga tatusia nie ejst

          Nie jest, ale co to ma do rzeczy?

          > i jak na razie to on na tym korzysta

          A w jaki sposób? Gdyby matce nie powodziło się dobrze, to ojciec też płaciłby 500 zł, ale standard życia dziecka po prostu by się obniżył. Nigdzie jednak nie jest powiedziane, że rodzic, który zarabia mniej, musi wysokością alimentów dorównać do takiej kwoty, by dziecku leciała manna z nieba. Byłoby to cokolwiek absurdalne. Znam orzeczenia sądu całkowicie lub częściowo zwalniające z opłat alimentacyjnych rodzica, którego dochody bardzo znacząco odbiegają od dochodów drugiego rodzica, a sytuacja dziecka w takim przypadku nie ulega pogorszeniu.
          • gato.domestico Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 21:50
            zawsze moze wystapic zarowno tata jak i mama o obnizenie/podwyzszenie alimentów...sad na piekne oczy nie wydaje wyroku smile
            tata zyskuje wg mnie wink bo mogla juz dawno wystapic z wnioskiem o podwyzszenie alimentów.
            tak jak napisalam w innym poscie sad tak czy inaczej bierze pod uwage uzasadnione potrzeby dziecka.
            • robitussin Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 22:02
              > tak jak napisalam w innym poscie sad tak czy inaczej bierze pod uwage uzasad
              > nione
              potrzeby dziecka.

              Tak, do tego stopnia uzasadnione, że mojej przyjaciółce obciął z wnioskowanych 1400 zł na 800 zł (po wytargowaniu przez adwokata, bo miało być 700 zł), ponieważ uznał, że dziecko nie musi uczestniczyć w takich czy śmiakich zajęciach oraz wyjazdach, skoro do tej pory nie uczestniczyło, a rodzice nie doszli w tej kwestii do porozumienia (pomysł na te zajęcia i wyjazdy był tylko mojej przyjaciółki). I całe szczęście, że tak orzekł, bo tym sposobem mamusia mogłaby sobie wymyśleć, że dziecko potrzebuje np. samochodu na dojazdy do szkoły i sąd musiałby uznać jej kaprys suspicious
          • berkano8 Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 21:51
            ...i dlatego potrzebny jest dobry adwokat, na wypadek gdyby zdarzył się sędzia-idiota który uważa, że 500 PLN to w tej konkretnej sytuacji stosowna kwota alimentów...wink
            • robitussin Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 21:56
              berkano8 napisała:

              > ...i dlatego potrzebny jest dobry adwokat, na wypadek gdyby zdarzył się sędzia
              > -idiota który uważa, że 500 PLN to w tej konkretnej sytuacji stosowna kwota ali
              > mentów...wink

              Nie idiota, tylko realista.
            • bsl Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 23:18
              berkano8 napisała:

              > ...i dlatego potrzebny jest dobry adwokat, na wypadek gdyby zdarzył się sędzia
              > -idiota który uważa, że 500 PLN to w tej konkretnej sytuacji stosowna kwota ali
              > mentów...wink

              moje szczescie , miałam fajnego sędziego , masz pan płacic bo masz z czego ,
              mój pech , od 5 lat nei mogę tych alimentów odzyskać , szybko ex zbankrutował a reszta majątku jest przepisana na obecną żonę
    • beverly1985 Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 20:55
      Moim zdaniem mozesz wystąpic o podniesienie alimentów o jakieś 100-200 zl argumentujac to po prostu tym, ze dziecko rośnie i ceny sie zmieniają (inflacja, ach ta inflacja...). Tylko wczesniej porozmawialabym z ojcem, aby zabral dziecko na dodatkowe wakacje (niech bedzie i Baltyk) albo weekend majowy, a ty za to o podwyzke nie wystąpisz. Bo tej podwyzki w ogóle nie odczujesz, a zalezy ci tak naprawde na wiekszym zaangazowaniu ojca.
    • imasumak Zacznij utrzymywać dziecko 14.01.13, 21:23
      za 1000 zł miesięcznie wtedy będzie sprawiedliwie. tongue_out

      A tak na poważnie, o ile eksowi nie zmieniły się znacząco dochody, to wystąpiłabym tylko o powiększenie alimentów o inflacje.
      • koronka2012 Re: Zacznij utrzymywać dziecko 14.01.13, 21:49

        > A tak na poważnie, o ile eksowi nie zmieniły się znacząco dochody, to wystąpiła
        > bym tylko o powiększenie alimentów o inflacje.

        Ale ona nie wie czy eksowi zmieniły się dochody - i nie dowie się tego (tzn. dopiero w sądzie się dowie). Osoby z dochodami 3-4 tysięcy nie jeżdżą raczej "w tropiki", więc można domniemywać, że te dochody są jednak odczuwalnie wyższe. Dlaczego ma się kierowac inflacją, skoro teraz ojciec pokrywa tak na oko ze 20% kosztów utrzymania dziecka, albo i mniej? przecież on płacąc więcej na własne dziecko też nie będzie sobie od ust odejmował.

        Wystarczy przyjąć metodę ilościową - ile młody potrzebuje butów, kurtek, spodni itd - przyjąć ceny średniopółkowe, to samo jeśli chodzi o wyjazdy, szkołę czy zajęcia.
        Tzn. punktem odniesienia powinno być to, na co byłoby ich stać dla dziecka gdyby zarabiali po równo. Resztę powinien brać na siebie rodzic lepiej zarabiający.
        • gato.domestico Re: Zacznij utrzymywać dziecko 14.01.13, 21:52
          wszystko jest wzgledne smile te tropiki tez ja pare lat temu za 2000zl polecialam na miesiac do Indii smile
        • kubekwkropki Re: Zacznij utrzymywać dziecko 14.01.13, 22:06
          O to też jest dobry pomysł. Tylko jak to policzyć? Siedzę i liczę - wychodzi, że przy odrzuceniu kosztów stałych (współutrzymanie domu, paliwo itd.), wakacji z nami (zostaje wyjazd językowy, narty, obóz ze szkoły), tata musi dołożyć przynajmniej drugie tyle - a i tak daleko bedzie do 50/50.
        • robitussin Re: Zacznij utrzymywać dziecko 14.01.13, 22:07
          > Ale ona nie wie czy eksowi zmieniły się dochody

          Przecież napisała, ile prawdopodobnie zarabia. Z głowy to wzięła?

          > Osoby z dochodami 3-4 tysięcy nie jeżdżą raczej "w t
          > ropiki",

          A niby dlaczego? Może sobie odłożyli na taki wyjazd, może trafili na tańszą ofertę.
          Nie przesadzaj, wyjazd do ciepłych krajów to nie jest lot na Marsa.

          > Tzn. punktem odniesienia powinno być to, na co byłoby ich stać dla dziecka gdyb
          > y zarabiali po równo.

          Po równo, czyli ile? Wg jej zarobków czy wg jego?

          > Resztę powinien brać na siebie rodzic lepiej zarabiający.

          I tak właśnie jest.
    • irima2 Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 21:59
      Rodzice powinni zapewnić dziecku taki poziom jaki sam mają. Tata jeździ w tropiki? Powinien tyle płacić żeby dziecko tez mogło (albo je ze sobą zabrać). Tata ubiera się w markowe ciuchy - dziecku też powinien to zapewnić. Tak argumentowała pani sędzia prowadząca sprawę alimentów płatnych przez mojego ojca. Tego się trzymaj i tak policz jaka to powinna być kwota. Jeżeli ojciec żyje za 3-4 tys miesięcznie to dziecku należy się znacznie więcej niż 500 zł.
      Argumenty typu: stać Cię to niech ojciec nic nie płaci, albo nie występuj o podwyżkę bo inne matki dostają mniej pozostawię bez komentarza.
    • lady-z-gaga Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 22:03
      Myślę, że spokojnie da się wyliczyć koszty utrzymania dziecka w tym wieku - bez żadnych fanaberii wymyslonych przez matkę przekroczą one 1000 zł. Dochod ojca, z tego co piszesz, pozwala mu na płacenie wyższych alimentow bez odejmowania sobie od ust masełka do chleba wink
      Myślę też, że wątek założyła Triss, chociaz to akurat nie ma żadnego znaczenia smile))
      • olewka100procent Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 22:08
        nick zmieniony bo bałaś sie krytyki ? moim zdaniem jesteś pazerna , co cie obchodzi że mąż jedzi na wakacje w tropiki ? może jego żona nie ma potrzeby spędzania wakacji z twoim dzieckiem ? i słusznie bo nie ma takiego obowiązku . Ważne, że sie dzieckiem interesuje, ale jeśli ty chcesz popsuć relacje miedzy wami, to składaj pozew o podwyższenie. aha nie wiem, czy wiesz ale tam musisz szczegółowo wyjaśnić powody twojego roszczenia
        • kubekwkropki Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 22:17
          Zmieniłam nicka bo w zwykłych forumowych pogaduszkach i dyskusjach nie ma znaczenia czy i ile mam/zarabiam i wiem, że stan posiadania wpływa na emocje. Tu musiałam ów stan posiadania określić. Nie wiem ile tata zarabia - wiem ile zarabiał 9 lat temu, ad tego czasu znacząco nie awansował ale czy i ile miał podwyżek - nie wiem. Właśnie dlatego, że muszę szczegółowo uzasadnić zastanawiam się jak to zrobić - wyliczyć wszystkie realne wydatki - i niech sąd tnie, czy zastosować jakiś algorytm - ktoś proponował tylko szkołę i jedzenie - no i już jesteśmy przy 2tys/mies - a gdzie reszta?
          • beverly1985 Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 22:26
            Zastosowałabym algorytm inflacyjny.
            Nie wiem, ile wynosiła inflacja przez ostatnie 9 lat, ale liczac średnio 5% to to 9 latach

            500zł * (1.05)^9= 775 zł
          • robitussin Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 22:27
            > ktoś proponował tylko szkołę i jedzenie - no i już jesteśmy
            > przy 2tys/mies - a gdzie reszta?

            Ale kobieto czy Ty nie rozumiesz podstawowej rzeczy, że żaden sąd nie zasądzi Twojemu mężowi alimentów wg faktycznych wydatków ponoszonych na dziecko, jeśli te wydatki nie są w żaden sposób realnie uzasadnione? I niestety, ale wydatki na szkołę i jedzenie w wysokości 2000 zł dla dziecka to są chyba jakieś jaja. Tzn. ok, ja wiem, że można i więcej wydawać i nic nikomu do tego, ale żaden sędzia przy zdrowych zmysłach nie uzna, że taka wysokość ma jakiekolwiek uzasadnienie.
            Jeśli byłaby to jakaś szkoła specjalna (i do żadnej innej Twoje dziecko chodzić by nie mogło) a dziecko musiało stosować leczniczą, a przy tym drogą dietę, to ok. Przypuszczam jednak, że taka sytuacja u Ciebie nie występuje.
            • berkano8 Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 23:01
              Ale jakie jaja?o czym mówisz? 2000 PLN na prywatną szkołę i jedzenie dla dziecka to kosmos?znam orzeczenia w kilku sprawach o alimenty, gdzie zasądzono kilkutysięczne kwoty biorąc pod uwagę możliwości zarobkowe rodzica płacącego a nie oficjalny, często zaniżany na potrzeby sądu dochód. Jeżeli ojciec zarabia 3-4 tys i nie ma innych dzieci, 500 PLN to jakaś kpina, sorry. Alimenty w wysokości 30% dochodu to norma.
              • robitussin Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 23:17
                berkano8 napisała:

                > Ale jakie jaja?o czym mówisz? 2000 PLN na prywatną szkołę i jedzenie dla dzieck
                > a to kosmos?

                Kosmos w tym sensie, że zwyczajowo tyle się na edukację i wyżywienie dziecka nie wydaje. Jasne, że można wydać i 4000 zł, bo się rodzina stołuje w restauracjach, a szkoła kosztuje 2000 zł miesięcznie. Ale nie w tym rzecz. Chodzi o uzasadnione wydatki, a nie fanaberie i kaprysy.

                > znam orzeczenia w kilku sprawach o alimenty, gdzie zasądzono kilkut
                > ysięczne kwoty biorąc pod uwagę możliwości zarobkowe rodzica płacącego a nie o
                > ficjalny, często zaniżany na potrzeby sądu dochód.

                Ależ oczywiście, jeśli rodzice zarabiają z grubsza na tym samym poziomie, a nie w sytuacji, gdy matka dziecka, jak sama pisze, wydaje na to dziecko dużo więcej, niż zarabia jego ojciec. Więc o czym my tu w ogóle mówimy?

                > 500 zł to kpina

                Kpina czy nie, ale jakie realne uzasadnienie miałoby mieć podwyższenie tych alimentów? Jeśli dzieciakowi niczego do życia i szczęścia nie brakuje, to wychodzę z założenia, że wnioskowanie o podwyżkę jest tylko fanaberią matki. Bo niczego ta dodatkowa kwota w jej budżecie nie zmieni, ale zmniejszy znacząco budżet ojca. O to chodzi? Może właśnie o to, ale niech autorka to napisze wyraźnie i szczerze.

                > Alimenty w wysokości 30% dochodu to norma.

                Tak, a świstak i tak dalej ...
                • berkano8 Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 23:21
                  Ależ zapewniam cię, naprawdę istnieją środowiska, i nie jest to jakaś egzotyka, które tyle wydają. Co więcej, sądy wiedzą o ich istnieniu i orzekając nie równają do minimalnej krajowej ale do "zwyczajów" z danego środowiska, w którym wychowuje się dziecko.
                  • robitussin Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 23:43
                    berkano8 napisała:

                    > Ależ zapewniam cię, naprawdę istnieją środowiska, i nie jest to jakaś egzotyka,
                    > które tyle wydają. Co więcej, sądy wiedzą o ich istnieniu i orzekając nie równ
                    > ają do minimalnej krajowej ale do "zwyczajów" z danego środowiska, w którym wyc
                    > howuje się dziecko.

                    Wydawało mi się, że dość przejrzyście napisałam, że jeśli zarobki rodziców kształtują się na zliżonym poziomie, to przy wyliczaniu kwoty alimentów problem wysokich kosztów utrzymania dziecka nie istnieje. Niemniej jednak tutaj NIE MA takiej sytuacji, bo zarobki rodziców różnią się znacząco, skoro matka jest w stanie WYDAĆ na JEDNO dziecko więcej niż równowartość pensji ojca. Zatem sąd będzie się kierował możliwościami finansowymi ojca, a nie tym, że "są środowiska, które tyle wydają"
                    • berkano8 Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 23:56
                      > Wydawało mi się, że dość przejrzyście napisałam, że jeśli zarobki rodziców kszt
                      > ałtują się na zliżonym poziomie, to przy wyliczaniu kwoty alimentów problem wys
                      > okich kosztów utrzymania dziecka nie istnieje. Niemniej jednak tutaj NIE MA tak
                      > iej sytuacji, bo zarobki rodziców różnią się znacząco, skoro matka jest w stani
                      > e WYDAĆ na JEDNO dziecko więcej niż równowartość pensji ojca. Zatem sąd będzie
                      > się kierował możliwościami finansowymi ojca, a nie tym, że "są środowiska, któr
                      > e tyle wydają"

                      No ja się tez bardzo przejrzyście wypowiadam i właśnie dlatego operuję tymi 30% dochodu ojca big_grin , i nie optuję za tym, by drania obciążyć połową kosztów utrzymania, jeszcze by mu na waciki zabrakło. Prawo jasno mówi, że jak się ma i się może mieć, to się płaci, a nie zasądza minimalnej krajowej równo dla wszystkich.Nie ma w polskim prawodawstwie przepisu, który zwalniałby jednego rodzica z obowiązku alimentacyjnego bądź obniżał kwotę alimentów, bo drugi rodzic dobrze zarabia.
                      • robitussin Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 15.01.13, 00:18
                        > No ja się tez bardzo przejrzyście wypowiadam i właśnie dlatego operuję tymi [b
                        > ]30%[/b] dochodu ojca big_grin ,

                        Ale skąd Ci się to 30% w ogóle wzięło?
                        Przecież żaden sąd nie wylicza w tak prosty sposób alimentów.

                        > Nie ma w polskim prawodawstwie przepisu, który zwalniałby jednego rodz
                        > ica z obowiązku alimentacyjnego bądź obniżał kwotę alimentów, bo drugi rodzic d
                        > obrze zarabia.

                        No niestety, ale bardzo się mylisz.
                        • berkano8 Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 15.01.13, 00:33
                          tu się akurat nie mylę, alimenty mogą być zniesione tylko wtedy, kiedy DZIECKO ma majątek, z którego może się utrzymać.Dziecko, nie drugi rodzic.
                          • aguila_negra Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 15.01.13, 10:44
                            berkano8 napisała:

                            > tu się akurat nie mylę, alimenty mogą być zniesione tylko wtedy, kiedy DZIECKO
                            > ma majątek, z którego może się utrzymać.Dziecko, nie drugi rodzic.

                            Nie masz racji. Alimenty mogą być zniesione lub zdecydowanie zredukowane, gdy rodzic nie ma żadnych dochodów lub jego dochody są nieproporcjonalnie małe w porównaniu do dochodów drugiego rodzica, tego, który zajmuje się dzieckiem.
                            Na przykładzie - mama zarabia 20 tys., dziecko jest na jej utrzymaniu, nic mu nie brakuje. Ojciec zarabia 1500 zł. Żaden sąd nie zasądzi w takim przypadku 1/3 dochodów ojca jako alimenty na utrzymanie dziecka. Będzie się kierował także względami finansowymi ojca. W skrajnym przypadku (np. duże koszty utrzymania nowej rodziny ojca przy jego małych dochodach) sąd może oddalić wniosek o przyznanie alimentów dla dziecka np. przez jakiś czas. Piszę to na podstawie może nie własnych, ale bliskich mi doświadczeń (rodzina).
                            Tutaj podałam bardzo dużą dysproporcję, ale takie przypadki zdarzają się także i przy mniejszych dysproporcjach. Co bardziej przykre, sąd kieruje się tylko i wyłącznie tymi kwotami, które są udokumentowane, więc jeśli tatuś ma 1500 zł pensji na umowie, a na czarno wyciąga 10 x tyle, to i tak nie ma to dla sądu żadnego znaczenia sad
                          • robitussin Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 15.01.13, 17:06
                            berkano8 napisała:

                            > tu się akurat nie mylę, alimenty mogą być zniesione tylko wtedy, kiedy DZIECKO
                            > ma majątek, z którego może się utrzymać.Dziecko, nie drugi rodzic.

                            Nie, nie tylko.
                    • cersei8 Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 23:59
                      robitussin napisał:

                      Zatem sąd będzie
                      > się kierował możliwościami finansowymi ojca, a nie tym, że "są środowiska, któr
                      > e tyle wydają"

                      Wreszcie cos madrego smile
                      A almienty w wysokosci 1/3 zarobkow na JEDYNE dziecko jak najbardziej sa w zasiegu MOZLIWOSCI ojca. Pamietaj, ze to OBOJE rodzice sa odpowiedzilani za utrzymanie dziecka,
                      a to, ze matka zarabia wiecej nie zwalnia ojca z odpowiedzilanosci, takze finansowej
                      • robitussin Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 15.01.13, 00:13
                        > A almienty w wysokosci 1/3 zarobkow na JEDYNE dziecko jak najbardziej sa w zasi
                        > egu MOZLIWOSCI ojca.

                        Ależ bynajmniej. Traktujesz 1/3 dochodów jako dogmat, nie znając nawet sytuacji konkretnego człowieka i ponoszonych przez niego kosztów.
                        U mojej znajomej sąd między innymi dlatego obciął wnioskowane przez nią alimenty, że uznając jej roszczenia za niezasadne, podparł się jeszcze faktem, że są one (wnioskowane alimenty) zbyt wysokie w stosunku do zarobków i kosztów jej exa (leczył się na przewlekłą chorobę). To naprawdę nie jest tak, że sądu nie obchodzi, czy osoba płacąca alimenty będzie w stanie przeżyć za to, co jej zostanie czy nie. Bierze się pod uwagę wszelkie okoliczności.

                        > Pamietaj, ze to OBOJE rodzice sa odpowiedzilani za utrzymanie dziecka,

                        Nawet przez moment o tym nie zapomniałam.

                        > a to, ze matka zarabia wiecej nie zwalnia ojca z odpowiedzilanosci, takze finan
                        > sowej

                        A czy gdziekolwiek to napisałam?
                        • cersei8 Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 15.01.13, 00:27
                          Nie traktuje tego jak dogmat, a jedynie jako realna kwote, ktora ten pan jest w stanie zaplacic. Przy takich zarobkach zostalaby mu jeszcze kwota 2-3 tysiace, chyba jest w stanie za to przezyc, prawda? Nawet jesli leczy sie na przewlekla chorobe...

                          Chociaz mysle, ze akurat w tej sytuacji pan jest po prostu wygodny i pewnie ma raczej jakies kosztowne hobby, a nie schorzenie...


                          robitussin napisał:

                          > > A almienty w wysokosci 1/3 zarobkow na JEDYNE dziecko jak najbardziej sa
                          > w zasi
                          > > egu MOZLIWOSCI ojca.
                          >
                          > Ależ bynajmniej. Traktujesz 1/3 dochodów jako dogmat, nie znając nawet sytuacji
                          > konkretnego człowieka i ponoszonych przez niego kosztów.
                          > U mojej znajomej sąd między innymi dlatego obciął wnioskowane przez nią aliment
                          > y, że uznając jej roszczenia za niezasadne, podparł się jeszcze faktem, że są o
                          > ne (wnioskowane alimenty) zbyt wysokie w stosunku do zarobków i kosztów jej exa
                          > (leczył się na przewlekłą chorobę). To naprawdę nie jest tak, że sądu nie obch
                          > odzi, czy osoba płacąca alimenty będzie w stanie przeżyć za to, co jej zostanie
                          > czy nie. Bierze się pod uwagę wszelkie okoliczności.
                          • robitussin Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 15.01.13, 17:13
                            cersei8 napisał(a):

                            > Przy takich zarobkach zostalaby mu jeszcze kwota 2-3 tysiace,
                            > chyba jest w stanie za to przezyc, prawda?

                            Nie wiem, nie znam jego kosztów utrzymania.
                            Ale skoro jego dziecko nie jest w stanie przeżyć za kwotę powyżej 3-4 tysięcy, to ... suspicious

                            > Nawet jesli leczy sie na przewlekla chorobe...

                            Abstrahując już, że to akurat pisałam o mężu swojej znajomej, to szczerze podziwiam Twoją niezachwianą pewność, że 2-3 tysiące to wystarczająca kwota, by leczyć się przewlekle.

                            > Chociaz mysle, ze akurat w tej sytuacji pan jest po prostu wygodny i pewnie ma
                            > raczej jakies kosztowne hobby, a nie schorzenie...

                            Jesssu, przecież to nie było o mężu autorki!
                            Widać teraz jak Wy uważnie czytacie uncertain
                        • berkano8 Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 15.01.13, 00:31
                          ale utrzymanie dziecka to koszt podstawowy!pozostałe wydatki i zobowiązania -kredyty itp ojciec ma obowiązek dostosować do wysokości alimentów! wiadomo,że musi gdzies mieszkac i cos jeść.I nie rozumiem, uczepiłaś się jak pijany płotu,że ktoś mu chce zabrać całą pensję- gdzie to wyczytałaś, na boginię?
                          • kubekwkropki Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 15.01.13, 00:36
                            Dziękuję berkano - zrozumiałaś co mnie gnębi i dajesz sensowne rady. smile
                          • robitussin Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 15.01.13, 17:08
                            berkano8 napisała:

                            > ale utrzymanie dziecka to koszt podstawowy!pozostałe wydatki i zobowiązania -kr
                            > edyty itp ojciec ma obowiązek dostosować do wysokości alimentów!

                            Wybacz, ale opowiadasz kolejne głupoty i szczerze mówiąc odechciewa mi się w związku z tym kontynuować dyskusję. Przedstawiłaś się jako osoba doświadczona w tych kwestiach, a ja odnoszę wrażenie, że jest dokładnie na odwrót.

                            > I nie rozumiem, uczepiłaś się jak pijany płotu,że
                            > ktoś mu chce zabrać całą pensję
                            - gdzie to wyczytałaś, na boginię?

                            A gdzie napisałam coś takiego? Bo doprawdy nie przypominam sobie.
                            • berkano8 Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 15.01.13, 19:34
                              wiesz co Robitussin, żyjemy w dwóch różnych światach. W twoim alimenty na dziecko wylicza się wg zaniżonych do minimum socjalnego na potrzeby sądu dochodów tatusia,który się miga, a w moim to wygląda nieco inaczej. Jakoś widzę dookoła inne alimenty, inne wyroki, inne orzeczenia.Znam osobiście takiego tatusia, który rozwiódł się z zoną, a raczej żona z nim-zostawiła go dla innego. Mieli wspólne dziecko. Tatuś wykonuje wolny zawód, ma duzo czasu acz zarobki zmienne. Jego żona zarabia zdecydowanie lepiej. Mają łaczoną opiekę-dziecko mieszka z nim 2-3 dni w tygodniu. Szkoła prywatna-płaci ojciec, to jego koszt, tak ustalili. Exżona pokrywa resztę wydatków, przyjmijmy,że u nich rzeczywiście te wydatki dzielą się w miarę równo na pół. Tatuś jest obecny w życiu dziecka, poświęca mu czas, wozi na zajęcia pozalekcyjne, pielęgnuje w chorobie. Kasa na szkołę syna to dla niego priorytet, jeśli ma słabszy finansowo miesiąc, nie kupuje sobie zabawek związanych z hobby, nie wspomaga staruszek i nie chodzi na sushi. Bo wydatki na dziecko są priorytetem.Zasługuje na medal? Pomnik? Nie, kurna, to jest dla mnie norma i minimum. Nie robi nic ponad to, co jest jego psim obowiązkiem. Robi po prostu dokładnie to, co matka.
                              Teraz zakumałaś wreszcie, co mam na myśli mówiąc o współodpowiedzialności?
                              • robitussin Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 15.01.13, 21:50
                                > Teraz zakumałaś wreszcie, co mam na myśli mówiąc o współodpowiedzialności?

                                Ja nie muszę niczego "zakumywać", bo doskonale wiem o co chodzi. A Ty nadal jesteś pięć kroków z tyłu i nadal nie pojmujesz, że wnioskowanie o podwyższenie alimentów nie rozwiąże tych problemów, z jakimi boryka się autorka wątku i nie zamieni automagicznie tatusia dziecka w takiego osobnika, jakiego opisałaś powyżej. I nie wiem doprawdy jak mam to jaśniej tłumaczyć. Dlatego dziękuję za rozmowę, ale więcej się produkować na ten sam temat nie zamierzam.
                                • berkano8 Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 15.01.13, 23:08
                                  Guzik wiesz i guzik rozumiesz. Nawet mnie nie czytasz ze zrozumieniem, tylko próbujesz łapać za słowa , przekręcasz to, co wyszło spod mojej klawiatury i odnosisz się do własnej pokręconej interpretacji a nie właściwego sensu tego, co napisałam.
                                  Gdzie napisałam,że podwyższenie alimentów rozwiąże wszystkie problemy Kubka?doczytaj może co było powyżej, niezły trening czytania ze zrozumieniem, polecam serdecznie, ja też nie będę po raz kolejny tłumaczyć tego samego.
                                  Widzisz może chociaż,że moja i twoja definicja współodpowiedzialności mocno się różnią?
                                  To pytania retoryczne były, nie sił się na odpowiedzi.
            • jak.z.nut Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 15.01.13, 11:50
              Prywatna szkoła minimum 1000 zł. plus zajęcia pozalekcyjne, odzież, wyżywienie i ...uwaga...atrakcje dla dziecka...wyjdzie zdecydowanie więcej. Autorka jest uczciwa w swoich planach, nie zamierza występować o połowę wydatkowanych kwot, bo wie że Pana na to nie stać. Całkowicie natomiast rozumiem, ze w wątku tym największymi przeciwniczkami będą panie, których mężowie, partnerzy płacą alimentysmile
            • koronka2012 Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 15.01.13, 16:12
              robitussin napisał:

              > Ale kobieto czy Ty nie rozumiesz podstawowej rzeczy, że żaden sąd nie zasądzi T
              > wojemu mężowi alimentów wg faktycznych wydatków ponoszonych na dziecko, jeśli t
              > e wydatki nie są w żaden sposób realnie uzasadnione? I niestety, ale wyd
              > atki na szkołę i jedzenie w wysokości 2000 zł dla dziecka to są chyba jakieś ja
              > ja. Tzn. ok, ja wiem, że można i więcej wydawać i nic nikomu do tego, ale żaden
              > sędzia przy zdrowych zmysłach nie uzna, że taka wysokość ma jakiekolwiek uzasa
              > dnienie.

              a przyszło ci do glowy, że uzasadnienie jest inne dla dziecka prezesa, a inne dla dziecka dozorcy?

              Znam kilku panów, którzy placą alimenty na dziecko kwoty rzędu 3,5 tysiąca - i jakoś uzasadnienie nie budziło kontrowersji.
              • arwena_11 Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 15.01.13, 16:24
                Ale ex autorki nie jest prezesem, może właśnie bliżej mu do dozorcy.
                • koronka2012 Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 15.01.13, 17:51
                  O ile dobrze pamiętam, gość 9 lat temu zarabiał ca 4 tysiące. To jest wg ciebie pensja dozorcy? Ciekawe, nie znam żadnego ciecia, którego stać na wakacje w tropikach.
                  • robitussin Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 15.01.13, 18:05
                    koronka2012 napisała:

                    > O ile dobrze pamiętam, gość 9 lat temu zarabiał ca 4 tysiące.

                    I z tego, co pisała autorka nadal tyle zarabia, a być może i mniej.
                    Nie są to bynajmniej jakieś kokosy.

                    > To jest wg ciebie pensja dozorcy? Ciekawe, nie znam żadnego ciecia, którego stać na
                    > wakacje w tropikach.

                    Strasznie Cię widzę męczą te tropiki.
                    Uwierz w końcu, że to już dawno przestał być luksus dostepny tylko dla wybrańców.
                    Może czas zweryfikować swoją wiedzę na ten temat.
        • jak.z.nut Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 15.01.13, 11:47
          Jasne, niech mamunia zadba o całą logistykę z dzieckiem, niech zagwarantuje rozwój dziecka a tatusia zostawi w spokoju bo może się biedaczek zdenerwować.
          500 zł alimentów to minimum, facet powinien odczuć ze ma dziecko i ze myśli się nie tylko o kromce chleba dla niego ale i o jego przyszłości. Jeśli jego nowa żona nie ma ochoty spędzać wakacji z jego dzieckiem to czy nie byłoby sprawiedliwe, żeby dokładał się do pozostałych wyjazdów dziecka, wszak wakacje mają 2 m-ce i trzeba ten czas jakoś dziecku zagospodarować.
          Uzasadnienie...prosta sprawa, chociażby to ze od 9 lat alimenty nie były podnoszone a udział Pana w wychowaniu i organizowaniu znikomy.
    • nandadevir Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 14.01.13, 22:31
      mój ojciec nigdy nie wziął mnie na wakacje, nawet wycieczkę, nie dal żadnego prezentu, były tylko alimenty 300zł ale to ponad 15 lat temu. Także nie narzekaj na "tatę".
      Chyba możesz z nim porozmawiać i on to zrozumie, że wszystko drożeje i jak on uważa ile może dać więcej na dziecko.
      • jak.z.nut Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 15.01.13, 11:54
        a inni ojcowie wracają pijani do domu, urządzają awantury itd więc nie narzekaj na swojego ojca, wszak mógł ci się trafić gorszy...nic mi tak ciśnienia nie podnosi niż wskazywanie korelacji, które nie istnieją
    • lady-z-gaga przecieram oczy 14.01.13, 22:41
      wygląda na to, że ojciec ma łozyc na dziecko w zalezności nie od własnych dochodow, ale od tego, ile była małzonka zarabia? a jak ma farta i matka jest w stanie zaspokoic wszystkie potrzeby dziecka, to tatus za zaoszczędzone na alimentach pieniądze ma swięte prawo zawieźć tyłek w tropiki? tak, to jest jego nagroda za to, że zarabia mniej od byłej żony big_grin
      • robitussin Re: przecieram oczy 14.01.13, 22:59
        lady-z-gaga napisała:

        > wygląda na to, że ojciec ma łozyc na dziecko w zalezności nie od własnych docho
        > dow, ale od tego, ile była małzonka zarabia?

        W zależności od jednego i drugiego.
        Oraz tego, czy sąd uzna roszczenia matki za zasadne.

        > a jak ma farta i matka jest w stan
        > ie zaspokoic wszystkie potrzeby dziecka, to tatus za zaoszczędzone na alimentac
        > h pieniądze ma swięte prawo zawieźć tyłek w tropiki?

        Uważasz, że sytuacja, gdy ojciec wyskoczy z 1/3 dochodów, a z kolei matka pojedzie w owe czy inne tropiki (zresztą i bez tego byłoby ją na to stać) jest w jakiś sposób bardziej sprawiedliwa? Czy to jest czyjaś wina, że się zarabia mniej niż były partner? Czy ktoś powinien być za to karany większymi alimentami? Bo tym razem to ja przecieram oczy ze zdumienia nie rozumiejąc jakie uzasadnienie miałyby mieć te większe alimenty w tej konkretnej sytuacji? Dla mnie tylko takie, że matce się nagle coś uwidziało. Sama bowiem napisała, że dla niej ta kwota nie ma żadnego znaczenia. OK, nagle po 9 latach poczuła się jak łoś, ale sorki, poczuła się tak chyba na własne życzenie, skoro decyzja o rozwodzie to był jej pomysł, jak również wina leży po jej stronie (tak przynajmniej napisała).
        • berkano8 Re: przecieram oczy 14.01.13, 23:05
          ale tu nie chodzi o karanie ojca, tylko o jego współodpowiedzialność finansową za dziecko!zauważcie,że wyższe dochody matki i tak zdejmują mu z głowy 90% problemów związanych z wychowaniem i utrzymaniem dziecka, czy to taka straszna kara, jeśli będzie odpowiedzialny nie w 10 a w 20%?
          • robitussin Re: przecieram oczy 14.01.13, 23:28
            berkano8 napisała:

            > ale tu nie chodzi o karanie ojca, tylko o jego współodpowiedzialność finansową
            > za dziecko!

            Ależ jest współodpowiedzialny.
            Tyle, że mama uznała, że za mało, bo dziecko ma wg jej mniemania żyć na bardzo wysokim poziomie. Więc zapytam - jeśli mama uzna, że dziecko jak nastolatek powinnno mieć własne auto z szoferem i ochroniarza, to ojciec ma się i do tego przyłożyć, choćby go nie było na to stać?

            > zauważcie,że wyższe dochody matki i tak zdejmują mu z głowy 90% pro
            > blemów związanych z wychowaniem i utrzymaniem dziecka,

            > czy to taka straszna kara, jeśli będzie odpowiedzialny nie w 10 a w 20%?

            Ale co to zmieni w dotychczasowym życiu tego dziecka? Weź mi to realnie wytłumacz, bo nie rozumiem. Dostanie jeszcze nowszy model ajfona i kolejne wypasione buty? Gdyby dziecko w istocie potrzebowało nowych ciuchów, pieniędzy na wycieczkę, zabawek i tak dalej, a matka nie byłaby w stanie odłożyć pełnej kwoty, to byłaby to kompletnie inna sytuacja. A tutaj dziecko żyje jak pączek w maśle, niczego mu nie brak, matka bynajmniej nie odejmuje sobie od ust, więc co miałoby to zmienić oprócz tego, że matka miałaby satysfakcję, że oskubała exa na trochę większą kwotę? Mąż zarabia mniej, niż ona wydaje na jedno dziecko, a Wy naprawdę nie dostrzegacie w tym absurdu?
            • berkano8 Re: przecieram oczy 14.01.13, 23:43
              Co to zmieni? Uczyni ojca TROCHĘ BARDZIEJ współodpowiedzialnym, bo do pełnej współodpowiedzialności jeszcze bardzo daleko i kubek nawet jej nie oczekuje. I może trochę ulży matce. Ulży w sensie emocjonalnym. Przeczytaj może ze zrozumieniem post kubka o wakacjach i pożyczaniu kasy od dziecka przez cwanego tatusia.
              Ale twoim zdaniem, Robitussin, trzeba chyba biednego misia całkiem zwolnic z alimentów, bo przecież dziecku i tak nie ubędzie, wszak matka stanie na głowie i zapewni mu to co potrzeba ?
              Ja z kolei nie rozumiem, dlaczego nazywasz podwyższenie alimentów 'oskubaniem' . Czy ktoś tu (poza Doral wink) rzucił hasło,że faceta trzeba wyczyscić do zera?Ja mówiłam o 30% dochodu, to twoim zdaniem za dużo na JEDYNE dziecko tego pana?
              • robitussin Re: przecieram oczy 14.01.13, 23:54
                berkano8 napisała:

                > Co to zmieni? Uczyni ojca TROCHĘ BARDZIEJ współodpowiedzialnym,

                Naprawdę przelew na 1000 zł uczyni go bardziej współodpowiedzialnym?
                Do tej pory sądziłam, że odpowiedzialność rodzica polega na czymś zgoła innym, aniżeli sama kwota na koncie.

                > I może trochę ulży matce. Ulży w sensie emocjonalnym.

                Jaja sobie chyba robisz. Dziewczyna sama pisze, że niewiele ta kwota zmieni w jej budżecie, więc o jakiej uldze mówisz? Emocjonalnej? Naprawdę dostając 500 zł więcej poczuje się lepiej? No może tak, mając świadomość, że pozbawiła byłego jakiejś tam sumy, która dla niej niewiele znaczy.

                > Przeczytaj może ze zrozumie
                > niem post kubka o wakacjach i pożyczaniu kasy od dziecka przez cwanego tatusia.

                Przeczytałam i nawet odpowiedziałam. Nie w pieniądzach jest problem, tylko w czymś innym. I podwyżką alimentów się tego problemu nie rozwiążę, to tylko oszukiwanie samej siebie.

                > Ale twoim zdaniem, Robitussin, trzeba chyba biednego misia całkiem zwolnic z al
                > imentów, bo przecież dziecku i tak nie ubędzie, wszak matka stanie na głowie i
                > zapewni mu to co potrzeba ?

                Nie, po prostu podwyżka alimentów niczego w tej sytuacji nie zmieni w życiu dziecka i postaraj się to w końcu zrozumieć.

                > Czy ktoś tu (poza Doral wink) rzucił hasło,że faceta trzeba wyczyscić do zera
                > ?Ja mówiłam o 30% dochodu, to twoim zdaniem za dużo na JEDYNE dziecko tego pana

                Owszem, 30% jest to sporo.
                Na dwójkę dzieci wydajemy z mężem 1/5 wspólnych dochodów, czasem ciut więcej.
                • berkano8 Re: przecieram oczy 15.01.13, 00:27
                  Wiesz co Robitussin, nie zrozumiemy się chyba.
                  Współodpowiedzialność finansowa-to miałam na myśli, jeśli nie łapiesz.

                  Jaja sobie chyba robisz. Dziewczyna sama pisze, że niewiele ta kwota zmieni w j
                  > ej budżecie, więc o jakiej uldze mówisz? Emocjonalnej? Naprawdę dostając 500 zł
                  > więcej poczuje się lepiej? No może tak, mając świadomość, że pozbawiła byłego
                  > jakiejś tam sumy, która dla niej niewiele znaczy.
                  Znowu nie rozumiesz -tu chodzi o zasadę, skowroneczku, o zmianę ustalonego rytmu- jest tak, że ona buli za wszystko, a on za waciki i jeszcze pożycza kase od dziecka na własne wydatki, a ma płacic za waciki i masełko na chlebie. Zawsze jakiś postęp.Kto wie, może on zacznie lepiej zarabiać i wpadnie na pomysł, żeby dzielić się wydatkami równo po połowie? wink
                  Nie silę się na rozwiązywanie wszelkich problemów emocjonalnych Kubka, raczej ograniczam się do porad praktycznych dotyczących kwestii finansowych.
                  Czy ta podwyżka niczego nie zmieni? nie byłabym taka pewna. W relacjach między biologicznymi rodzicami zmieni sporo, więc na dziecko to też wpłynie. Zdaję sobie sprawę , że jeśli tatuś jest wredny, może zacząć karać dziecko swoim zachowaniem za niecne plany mamusi, więc trzeba rozważyć, czy lepsze byle jakie ojcostwo i niskie alimenty czy byle jakie ojcostwo i ciut wyższe alimenty.
                  Wątek zdaje się powstał, bo Kubek w obecnej sytuacji czuje się źle i chciałaby coś zmienić. Napisałam, co mogłam, by pomóc, bo akurat mam takie a nie inne doświadczenia i rozumiem tą sytuację.Poczucia krzywdy, że ojciec za mało daje dziecku emocjonalnie nie uleczą żadne pieniądze i ja o tym wiem. Pieniądze natomiast mogą znacząco zmniejszyć poczucie, że Kubek odpowiada za wszystko finansowo a ojciec dziecka się ślizga.Bo tak jest.O ten rodzaj ulgi mi chodziło. Kasa z alimentów może być dla dziecka czymkolwiek-lokatą, komputerem, wycieczką 'od tatusia'. Komunikat,że to od tatusia też będzie dla dziecka istotny- zwłaszcza w świetle wyjazdów do Rzymu i pożyczek.
                  • kubekwkropki Re: przecieram oczy 15.01.13, 00:37
                    Dokładnie tak! Dzięki jeszcze raz.
                    • berkano8 Re: przecieram oczy 15.01.13, 00:45
                      Ju łelkamwink
                  • robitussin Re: przecieram oczy 15.01.13, 17:37
                    berkano8 napisała:

                    > Wiesz co Robitussin, nie zrozumiemy się chyba.
                    > Współodpowiedzialność finansowa-to miałam na myśli, jeśli nie łapiesz.

                    Łapię i przecież napisałam wyraźnie, że przecież jest współodpowiedzialny - płaci alimenty, funduje wakacje, zabiera chłopaka na weekendy. Nie musi być współodpowiedzialny w identycznej kwocie, jeśli o to Ci chodzi.

                    > Znowu nie rozumiesz -tu chodzi o zasadę,

                    No więc bingo, dokładnie o tym pisałam. Nie chodzi o realne potrzeby, bo dziecko przymiera głodem czy choćby po prostu marzy o nowej zabawce, wymaga leczenia, wyrosło ze wszystkich ciuchów, matka straciła pracę i tak dalej, i tak dalej.
                    Chodzi o ZASADĘ. Dowalmy tacie więcej alimentów, bo ważne są ZASADY. Nic poza tym. Nieistotne, że dziecko kompletnie nic na tym nie zyska, ważne są zasady i dobre samopoczucie jego mamy.
                    Tak to w skrócie wygląda.

                    > skowroneczku, o zmianę ustalonego rytm
                    > u- jest tak, że ona buli za wszystko, a on za waciki i jeszcze pożycza kase od
                    > dziecka na własne wydatki, a ma płacic za waciki i masełko na chlebie.

                    Ale to ona ma problem sama ze sobą, jeśli w istocie męczą ją takie rzeczy. I nie rozwiąże tego problemu wnioskując o podwyżkę alimentów. Bo za chwilę pojawią się kolejne żale, że ona jeździ z dzieckiem do lekarza 2 razy w tygodniu, a on tylko 1, że ona musi wstawać rano, a on nie musi, że ona dziecku Mauritius, a on tylko Zakopane. I co - znów będzie wnioskować o kolejną podwyżkę, żeby wzbudzić w ojcu większe zainteresowanie dzieckiem, bo ona się źle z tym czuje?
                    Szczerze? Miałabym totalnie wylane na faceta, który ma w dupie własne dziecko i jeśli byłoby mnie stać na jego bezproblemowe utrzymanie, to ostatnią rzeczą, którą bym zrobiła, to wnioskowanie o podwyżkę alimentów. Bo znaczyłoby to, że robię to tylko i wyłącznie po to, żeby mu pokazać, gdzie jest jego miejsce, a nie po to, by zrobić dobrze dziecku (bo ono jest w tym wszystkim najważniejsze, a nie emocje matki czy obojętność ojca).

                    > Czy ta podwyżka niczego nie zmieni? nie byłabym taka pewna. W relacjach między
                    > biologicznymi rodzicami zmieni sporo, więc na dziecko to też wpłynie.

                    Co zmieni? Wytłumacz mi CO konkretnie zmieni fakt, że dziewczyna wystąpi o podwyższenie alimentów w sytuacji, gdy nie ma finansowego uzasadnienia do takiej podwyżki?

                    > Zdaję sob
                    > ie sprawę , że jeśli tatuś jest wredny, może zacząć karać dziecko swoim zachowa
                    > niem za niecne plany mamusi, więc trzeba rozważyć, czy lepsze byle jakie ojcost
                    > wo i niskie alimenty czy byle jakie ojcostwo i ciut wyższe alimenty.

                    Łał, zaczynasz w końcu myśleć! smile

                    > Wątek zdaje się powstał, bo Kubek w obecnej sytuacji czuje się źle i chciałaby
                    > coś zmienić.

                    OK, czuje się źle i zabiera się za rozwiązanie problemu od dupy strony.
                    Padło dzisiaj wiele trafnych wypowiedzi na ten temat, nie będę się więc powtarzać.

                    > Poczucia krzywdy, że ojciec za mało daje dzie
                    > cku emocjonalnie nie uleczą żadne pieniądze i ja o tym wiem. Pieniądze natomias
                    > t mogą znacząco zmniejszyć poczucie, że Kubek odpowiada za wszystko finansowo a
                    > ojciec dziecka się ślizga.

                    I Ty naprawdę wierzysz w to, że to przyniesie jakąkolwiek ulgę? OK, jeśli ktoś działa tylko i wyłącznie z niskich pobudek, to może tak, właśnie na zasadzie, że nic tu już nie wskóram, to chociaż niech gnojek płaci więcej, mimo, że tych pieniędzy mi tak naprawdę nie potrzeba. Czy to zmieni coś w relacjach ojciec-dziecko? Nie, niczego nie zmieni. Będzie się ślizgał dalej tylko w inny sposób. Może i zapłaci więcej alimentów, jeśli dostanie taką decyzję, ale już nie zabierze małego na wakacje, będzie się wymigiwał od spotkań, a w prezencie da cukierka.

                    > Bo tak jest.O ten rodzaj ulgi mi chodziło. Kasa z al
                    > imentów może być dla dziecka czymkolwiek-lokatą, komputerem, wycieczką 'od tatu
                    > sia'. Komunikat,że to od tatusia też będzie dla dziecka istotny- zwłaszc
                    > za w świetle wyjazdów do Rzymu i pożyczek.

                    Rozumiem, że ten komunikat będzie do końca szczery, czyli że tatuś zgodził się na podwyżkę dopiero po decyzji sądu, bo wcześniej nie przyszło mu to do głowy.
                    Jeśli nie, to jaki sens ma przedstawianie dziecku połowicznych informacji? Równie dobrze możnaby płacić na lokatę samemu i też mówić, że to od tatusia.
                    • kropkacom robitussin, jedno pytanie 15.01.13, 18:40
                      robitussin, jedno pytanie - twój mąż ma dziecko z pierwszego małżeństwa i zasądzone alimenty na nie?
                      • robitussin Re: robitussin, jedno pytanie 15.01.13, 21:52
                        kropkacom napisała:

                        > robitussin, jedno pytanie - twój mąż ma dziecko z pierwszego małżeństwa i zasąd
                        > zone alimenty na nie?

                        Nie.
                • aguila_negra Re: przecieram oczy 15.01.13, 10:57
                  > Nie, po prostu podwyżka alimentów niczego w tej sytuacji nie zmieni w ży
                  > ciu dziecka i postaraj się to w końcu zrozumieć.

                  I to jest chyba sedno.
                  Wynika z tego, że podwyżka alimentów zaspokoi tylko i wyłącznie dobre samopoczucie Kubka (bo na pewno nie jej sytuację finansową).
                  Ale czy o to chodzi? Czy taka jest rola alimentów, które z zasady są dla dziecka?
                  I co więcej - czy ta podwyżka alimentów w jakikolwiek sposób wpłynie na poprawę relacji ojca z synem i na jego stosunek do dziecka? Pytanie chyba retoryczne.


                  • polifonia1983 Re: przecieram oczy 15.01.13, 16:35
                    > I co więcej - czy ta podwyżka alimentów w jakikolwiek sposób wpłynie na poprawę
                    > relacji ojca z synem i na jego stosunek do dziecka? Pytanie chyba retoryczne.

                    Na pewno smile Jeśli facet zarabia odpowiednio mało, to skończą się hulanki nad Bałtykiem i będzie można powiedzieć, że ojciec nigdzie dziecka nie zabiera, nawet nad polskie morze tongue_out
        • lady-z-gaga Re: przecieram oczy 14.01.13, 23:05
          Ona na to zarobiła, żeby i dziecku zapewnic wszystko, co trzeba, i w tropiki pojechac.
          Tatuś może zrobic dokładnie to samo.

          • robitussin Re: przecieram oczy 14.01.13, 23:34
            lady-z-gaga napisała:

            > Ona na to zarobiła, żeby i dziecku zapewnic wszystko, co trzeba, i w tropiki po
            > jechac. Tatuś może zrobic dokładnie to samo.

            Nie, bo nie da rady, skoro jego zarobki są mniejsze niż miesięczne koszty utrzymania dziecka.
            A podwyżka o kolejne 500 zł nadszarpnie jedynie jego budżet, w budżecie matki nie czyniąc z kolei żadnych spektakularnych zmian.
            Jeśli tego nie rozumiesz, to jaśniej już nie potrafię.
            • jak.z.nut Re: przecieram oczy 16.01.13, 08:46
              A dlaczego tatuś nie może postarać się o podniesienie swojego dochodu? 500 zł uznajesz za wystarczające dla dziecka natomiast 500 zł obciążające budżet tatusia już za kosmiczną kwotę?
        • cersei8 Re: przecieram oczy 14.01.13, 23:47
          Ale dlaczego zaraz karany? Bo musi placic na wlasne dziecko? To jest takie niesparawiedliwe?

          W sytuacji gdyby byli w zwiazku malzenskim z matka dziecka, albo gdyby po rozwodzie matka dziecka zarabiala ok 3-4 tys. netto, to wydatki ojca na dziecko bylyby z cala pewnoscia wyzsze niz 500 zl. Przy tej wysokosci zarobkach nikt raczej dziecku nie odmawia dodatkowych lekcji jezykow obcych, zajec sportowych, wycieczek szkolnych, ortodonty, w miare dobrych ubran i butow, kieszonkowego.

          Ok, szkola prywatna to w tym przypadku bonus wynikajacy z wysokich zarobkow mamy, ale w innych wydatkach ojciec powinien partycypowac nieco bardziej realnie niz do tej pory, a wspomniana 1/3 wydaje sie kwota normalna.

          To jest wlasnie uzasadnienie dla wyzszych alimentow - wieksze potrzeby dziecka. Sa to jak najbardziej uzasadnione roszczenia w przypadku kogos zarabiajacego wiecej niz na kasie w Biedronce (bo wtedy te 500 zl byloby ok)

          robitussin napisał:

          Uważasz, że sytuacja, gdy ojciec wyskoczy z 1/3 dochodów, a z kolei matka pojedzie w owe czy inne tropiki (zresztą i bez tego byłoby ją na to stać) jest w jakiś sposób bardziej sprawiedliwa? Czy to jest czyjaś wina, że się zarabia mniej niż były partner? Czy ktoś powinien być za to karany większymi alimentami? Bo tym razem to ja przecieram oczy ze zdumienia nie rozumiejąc jakie uzasadnienie miałyby mieć te większe alimenty w tej konkretnej sytuacji? Dla mnie tylko takie, że matce się nagle coś uwidziało. Sama bowiem napisała, że dla niej ta kwota nie ma żadnego znaczenia. OK, nagle po 9 latach poczuła się jak łoś, ale sorki, poczuła się tak chyba na własne życzenie, skoro decyzja o rozwodzie to był jej pomysł, jak również wina leży po jej stronie (tak przynajmniej napisała).
          • robitussin Re: przecieram oczy 14.01.13, 23:57
            cersei8 napisał(a):

            > Ale dlaczego zaraz karany? Bo musi placic na wlasne dziecko? To jest takie nies
            > parawiedliwe?

            Wybacz cersei, ale nie chce mi się już powtarzać tych samych argumentów.
            Znajdziesz je w innych postach. Sorki smile

            > To jest wlasnie uzasadnienie dla wyzszych alimentow - wieksze potrzeby dziecka.

            Jak większe? Takie, że przewyższają miesięczne dochody ojca?
            No błagam, litości dziewczyny.
      • cersei8 Re: przecieram oczy 14.01.13, 23:05
        Coz wyglada jeszcze na to, ze eks-zona powinna byc wrecz wdzieczna za to, ze ojciec kontaktuje sie z ich wspolnym dzieckiem i siedziec cicho byleby tylko nie zlapal focha.
        Nawet przy rozsadnym wyliczeniu wydatkow, tj. jedzenia, ubran, kosztow dentysty, ortodonty, ewentualnych lekarstw, nauki jezyka, zajec sportowych, wycieczek szkolnych wyjdzie wiecej niz 2000.
        Jesli chodzi o udzial w rachunkach to kolezanka z pracy - tez mieszkajaca w duzym domu, ktorego koszty utrzymania bulwersowaly jej bylego i jego adwokata - wyliczyla je jako 1/8 srednich kosztow w przypadku 3-pokojowego mieszkania w naszej okolicy + srednie rachunki za media. Mozesz zrobic podobnie, w jej sytuacji sad to uznal. Wywiad mozesz przeprowadzic jak ona w pracy lub wsrod znajomych. Wyliczenia kosztow paliwa tez mozesz obnizyc do jakiejs sredniej klasy osobowki.
        • kubekwkropki Re: przecieram oczy 14.01.13, 23:21
          To dobry pomysł - dziękuję. Napisałam, że wina bardziej moja - bo taka pewnie jest prawda. Mogłam napisać, że się nam nie ułożyło - też by pewnie była prawda, albo, że nam się drogi, ambicje i postawy życiowe mocno rozeszły. Nieważne. Ważne, że uważam, że to nie ma nic do rzeczy. A w tacie irytuje mnie coraz bardziej postawa, że on nic nie musi wobec dziecka - mama załatwi wszystko. Ostatnio odebrałam alimenty i zaraz potem robiłam przelew za szkołę (smutne) i zaraz potem dziecko rozmawiało z tatą - a potem przyszło pogadać -czytaj - pożalić się. Okazało się, że tata "pożyczył" sobie kasę od dziecka (zbierało u taty to co dostawało od tamtych dziadków - na telefon dotykowy - ja nie daję - uważam, że to niepotrzebna w tym wieku fanaberia) i kupił coś tam do auta. I tak od słowa do słowa - wypłynęły żale, że tata obiecał, że do Rzymu weźmie, a w końcu z żoną tylko pojechał, że już raz kasę wziął i dołożył do konsoli (niby jest dziecka - ale przecież u taty stoi i tata głównie się nią cieszy), że obiecał w zeszłym roku wyjazd nad Morze Śródziemne a w końcu pojechał tylko z żoną, a dziecko z babcią wysłał do Rowów (podejrzewam niestety, że babcia sama wyjazd opłaciła - kocha dziecko i jest naprawdę dla dziecka kochana). I coś we mnie pękło.
          • robitussin Re: przecieram oczy 14.01.13, 23:40
            Więc to jednak nie o pieniądze tu chodzi, tylko o coś kompletnie innego, a mianowicie zwyczajne olewanie potrzeb emocjonalnych dziecka.
            Jeśli wydaje Ci się, że podwyżka alimentów w jakikolwiek sposób ten problem rozwiąże, to pozbądź się złudzeń. Moim zdaniem chcesz się w ten sposób jedynie na nim odegrać i pokazać, że stać Cię na odrobinę złośliwości, a to naprawdę nie ma sensu.
            Szukasz rozwiązania nie tam, gdzie trzeba.
            • kubekwkropki Re: przecieram oczy 14.01.13, 23:53
              Nie. Chodzi o to, że dziecko ma określone potrzeby materialne. Obowiązkiem obydwojga rodziców jest je zaspokajać. Jeśli jedno z rodziców, korzystając z tego, że drugie ma więcej środków, zaspokaja coraz mniej potrzeb, to drugie czuje się wykorzystane. Aby wyrównać tą dysproporcję można albo też zacząć redukować zaspokajanie potrzeb dziecka albo wymusić na drugim rodzicu większy wkład. Co zamierzam uczynić. Zastanawiam się jedynie jak oddzielić "fanaberie" wynikające z mojego statusu materialnego od uzasadnionych potrzeb dziecka. Tyle.
              • robitussin Re: przecieram oczy 15.01.13, 00:06
                kubekwkropki napisała:

                > Nie. Chodzi o to, że dziecko ma określone potrzeby materialne. Obowiązkiem obyd
                > wojga rodziców jest je zaspokajać.

                Owszem, pod warunkiem, że koszt tych potrzeb nie przekracza kwoty, jaką zarabia jeden z rodziców. A tak jest w Waszym przypadku, więc wybacz, ale nijak nie mogę się przychylić do Twojej opinii w kwestii refinansowania tych "określonych potrzeb dziecka"

                > Jeśli jedno z rodziców, korzystając z tego,
                > że drugie ma więcej środków, zaspokaja coraz mniej potrzeb, to drugie czuje się
                > wykorzystane.

                Myślę, że nie czułabyś się wykorzystywana, gdybyś ciągle nie podwyższała poprzeczki owych "określonych potrzeb dziecka". Chcesz więcej i więcej, rozumiem, masz prawo, bo zarabiasz i stać Cię, ale nie wymagaj, by ex biegł za Tobą w tym samym tempie. On może mieć zupełnie inne priorytety, jeśli chodzi o finanse, jakich wymaga utrzymanie dziecka i nie możesz mieć o to do niego pretensji.

                > Aby wyrównać tą dysproporcję można albo też zacząć redukować zas
                > pokajanie potrzeb dziecka albo wymusić na drugim rodzicu większy wkład.

                Stawiałabym na pierwsze, co wynika z tego, co stwierdziłam na samym początku, a mianowicie wyraźną dysproporcję między wydatkami na dziecko, a zarobkami Twego exa.

                > Zastanawiam się jedynie jak oddzielić "fanaberie" wynikające z m
                > ojego statusu materialnego od uzasadnionych potrzeb dziecka. Tyle.

                Będzie trudno.
    • kol.3 Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 15.01.13, 07:01
      Mojemu koledze sąd nie zasądził większych alimentów, bo uznał, że dochody matki są znacząco wyższe od dochodów ojca. Z tym, że kolega miał jeszcze dwójkę dzieci.
      Obawiam się że w tej sytuacji ugrasz 200 zł. może nieco więcej.
      To że ex jeździ w tropiki o niczym nie świadczy, może nowa żona go wozić za swoje.
    • maggorlo Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 15.01.13, 07:56
      A może tata nie płaci więcej bo ma inne zobowiążania finansowe i nie daje rady? Kredyty, pożyczki, pomaga rodzicom, itp. Policzyłaś ile on faktycznie wydaje? Te wakacje nad paskudnym Bałtykiem nie są wcale takie tanie - jest wielu ludzi, którzy rezygnują z takich luksusów. Te 2 weekendy z dzieckiem to też wydatki. Zakładam, że tacie zależy na fajnie spędzonym czasie i jest np basen (jedno wyjście na cały dzień do aquaparku rodzic + dziecko + jakies lody to 100zł) czy kino (dwa bilety, popcorn, cola, itp - 50-70), a przy zarobkach na podanym przez Ciebie poziomie (3-4tys) to są już odczówalne w budżecie kwoty. Te marnej jakości prezenty też nie są za darmo, najbanalniejsza zabawka w Smyku kosztuje 50-100zł mimo, że wygląda jak z darów dla powodzian.... Oczywiście nie wiem tego, ale może jego odmowa nie wynika ze złej woli?

      W idealnym świecie zajmowałby się dzieckiem przez połowę czasu dobowego, ale świat nie jest idealny. I czasami z idealnie obmyślonych planów wychodzi okropny gniot. Możesz osiągnąć swój cel i mieć większe alimenty bez kosztów z tym związanych (czego życzę jak najbardziej), ale przemyśl wszystkie możliwe konsekwencje jakie mogą się z tym wiązać. Ty go oczywiście znasz lepiej niż całe forum razem wzięte, ale scenariusze mogą być np takie:
      - facet pytany o dobrowolne podniesienie składki na dziecko odmówił - nie chce/nie może/ nie da. Dostanie pozew - wkurzy się. Jednym pismem możesz stracić "poprawne" kontakty, a uwierz mi widziałam kilka niepoprawnych i najgorszym wrogom nie życzę.
      - faktycznie go nie stać a podniesienie alimentów zmniejszy jego możliwości na finasowanie pozostałych atrakcji. Co zrobisz jak powie: ok, płacę więcej ale nie stać mnie na wakacje. Albo: ok płacę Ci 900zł, ale rezygnuję z 1 weekendu w miesiącu?
      - jest bucem i zawziętym palantem i zrobi to co powyżej, ale w mało kulturalnej formie.
      - walnie koncertowego focha i przez pól roku nie pojawi się wcale.
      Może się okazać, że te 200/300/400... ileśtam zł (których nie potrzebujesz) będą sporo kosztowały w dobrach niematerialnych. Dziecko zamiast być nad morzem spędzi wakacje z tatą w domu. Zamiast mieć fajne weekendy będzie znudzone siedziało u taty przed tv. Zamiast prezentów zacznie dostawać czekoladki. Koniec końców to ono za to zapłaci i to w najgorszej walucie: poczuciem odrzucenia, olania, obniżeniem jakości lub ilości czasu spędzanego z tatą. Oby nie. Ale warto robiąc listę plisów i minusów rozpoczęcia sądowego dochodzenia roszczeń wziąć każdą ewentualność pod rozwagę.


    • olena.s Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 15.01.13, 09:33
      Na twoim miejscu wystąpiłam o podwyżkę - zdecydowanie - i wnosiłabym o pokrycie realnej połowy kosztów szkoły, zajęć pozaszkolnych, opieki medycznej, wyżywienia, odzieży, połowy 'standartowych' kosztów wakacyjnych (np. przyzwoitych kolonii). Dodałabym, że nie wnosisz o połowę kosztów mieszkania, luksusowych wakacji, czyli takich poważnych ekstrasów, które są fanberyjne.
      Facet się nieco miga: można nie jechac z dzieckiem na Arubę, ale byłoby miło, gdyby zabrało się je na spływ tratwą po Biebrzy. Można nie kupować z nim u Diora, o ile zabiera się je na mecz, do lekarza i na treningi. Weekendowe ojcowanie nie jest wzięciem połowy odpowiedzialności za dziecko.
      • volta2 Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 15.01.13, 10:44
        olena, żaden sąd nie przyklepie kosztów szkoły prywatnej.

        nie w polsce, i nie od rodzica zarabiającego 3-4 tysiące. pani w standardzie może się domagać wydatków jakie generuje szkoła publiczna, czyli udzialu w radzie rodziców, składkach i ewentulanie w dojazdach(ale po to jest rejonizacja, by dziecko sobie mogło na nogach do szkoły iść, jak szkoła na wsi, to jest gimbus) - ale to też nie koniecznie, chyba że dziecko starsze i chodzi do liceum daleko od domu.

        udział finanswoy w zajeciach pozalekcyjnych już jest wskazany, w wakacjach - raczej sąd odrzuci, jeśli ojciec ma dowody, ze nad bałtyk zabiera dziecko, na swój koszt, to udziału w tropikach matka nie wywalczy(chyba, że ojciec doszacuje do wyjazdu w tropiki koszt bałtyku rezygnując z niego i dzieciak pojedzie dalej i egzotyczniej, ale raz i bez ojca)

        żeby matka mogła tu coś ugrać, musi się powołać na inflację i wzrost potrzeb dziecka - ale potrzeb na poziomie statystycznym - bo sobie statystycznego ojca dla dziecka wybrała. gdyby upolowała milionera, to by mogła go ścigać za poziom życia jako uzasadniony, ale nie w przypadku ojca średniaka.
        co do ojca jeszcze, jeśli nie ma z nową żoną dzieci i oboje zarabiają podobnie, to znaczy razem mają ok. 8000 m-c. wyjazd w najdalsze nawet tropiki dla 2 osób nie jest poza mozliwościami tych ludzi. ale przy takich dochodach 4 osobowa rodzina miałaby już problem z wyjazdem. nie oszukujmy się.

        to, na czym bym się skupiła w sytuacji autorki, to nie na walce o wyższe alimenty, bo dużo wyższych nie dostanie, tylko na bajaniach ojca o zabieraniu dziecka do rzymu czy krymu i nie wywiązywaniu się z obietnic. inna sprawa to wartościowanie tych wyjazdów przez samo dziecko. tak ważne jest dla niego ile wyjazd kosztuje i gdzie jest realizowany? moim dzieciom jest tak samo fajnie w stegnie jak w tunezji, nie mają świadomości, która impreza jest droższa, i dlaczego ani tym bardziej kto za to płaci. może trzebaby nad tym popracować? zamiast kupować więcej i więcej a dzieciak i tak nieszczęśliwy...

        • aguila_negra Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 15.01.13, 10:47
          > to, na czym bym się skupiła w sytuacji autorki, to nie na walce o wyższe alimen
          > ty, bo dużo wyższych nie dostanie, tylko na bajaniach ojca o zabieraniu dziecka
          > do rzymu czy krymu i nie wywiązywaniu się z obietnic. inna sprawa to wartościo
          > wanie tych wyjazdów przez samo dziecko. tak ważne jest dla niego ile wyjazd kos
          > ztuje i gdzie jest realizowany? moim dzieciom jest tak samo fajnie w stegnie ja
          > k w tunezji, nie mają świadomości, która impreza jest droższa, i dlaczego ani t
          > ym bardziej kto za to płaci. może trzebaby nad tym popracować? zamiast kupować
          > więcej i więcej a dzieciak i tak nieszczęśliwy...

          O to to! Mądrze gadasz, nalać Ci wódki? wink
        • volta2 Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 15.01.13, 10:49
          nie przyklepie kosztów szkoły prywatnej.

          no chyba, że masz ustalone z mężem na piśmie że on wyraża zgodę na taką szkołę i bierze na klatę jej połowiczny koszt.

          tu wystarczy się przyjrzeć konfliktowi górniak-krupa(jedno do szkoły francuskiej drogiej chce wysłać dziecko, krupa do milanówka do publicznej zdaje się, i nie wyraża zgodny na edukację prywatną i ma chyba do tego prawo, a tym bardziej prawo do niepłacenia za taką fanaberię mamy)
          • aguila_negra Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 15.01.13, 11:00
            > no chyba, że masz ustalone z mężem na piśmie że on wyraża zgodę na taką szkołę
            > i bierze na klatę jej połowiczny koszt.

            Albo w sytuacji, gdy dziecko jeszcze przed rozwodem do takiej szkoły uczęszczało.

        • lauren6 Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 15.01.13, 13:59
          volta2 napisała:

          > olena, żaden sąd nie przyklepie kosztów szkoły prywatnej.

          Przyklepie, o ile się to dobrze uzasadni. Sama znam przypadek jak babka pozwała męża o wyższe alimenty tak by również pokrywały połowę czesnego na prywatną szkołę córki i w sądzie wygrała. Inna sprawa, że tatuś po tym owszem grzecznie płacił, ale też zerwał wszelkie kontakty ze swoim dzieckiem.
    • niunia19851 Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 15.01.13, 10:08
      uzyskasz dajmy na to nie 500 czy 700 zł a może dostaniesz nawet 900-1000 a ojciec całkiem zleje dziecko i nie da ani 1 zł więcej już o wakacjach czy jakiś rozrywkach nie wspominając! smile) Ale Ty będziesz wygrana no nie?? Buhahaha czasem żal mi takich kobiet ...
      • berkano8 Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 15.01.13, 10:14
        Jednym słowem, nie dochodź sprawiedliwości, bo tatuś okaże się bydlęciem karzącym dziecko i będzie to twoja wina, a nie jego big_grin
        Nie chodź w miniówce, bo cię zgwałcą,i to będzie twoja wina, nie pyskuj mu, bo ma słabe nerwy i ci przyleje i to będzie twoja wina- nie widzicie, że to ten sam mechanizm?
        • niunia19851 Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 15.01.13, 10:26
          Tu nie chodzi o ten sam mechanizm ale wystarczy poczytać wątki na rozwód i co dalej ... kobieta ma "szczęście" że facet ma stały kontakt z dziećmi, że robi coś więcej oprócz alimentów ... gdzieś tam doczytałam, że ojciec zarabia ok. 3-4 tys na rękę ... owszem podniosą mu alimenty i będzie płacił więcej ale czy będzie chciał (czy będzie go stać) na to aby zabrać dziecko jeszcze na wakacje nad morze (taki koszt to przecież też z ok 3-4 tys.) facet też ma nową rodzinę, też musi opłacać pewnie jakieś kredyty, rachunki stałe itp ... znam wiele takich przypadków gdzie mamusia podwyższyła alimenty a później w brodę sobie pluła bo dziecko tylko na tym straciło ... gdyby mamusia zarabiała podobnie to ciekawe czy dziecko miało by to wszystko o czym pisze (pewnie nie). Dlatego piszę tak jak piszę ...
        • aguila_negra Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 15.01.13, 10:31
          berkano8 napisała:

          > Jednym słowem, nie dochodź sprawiedliwości, bo tatuś okaże się bydlęciem karząc
          > ym dziecko i będzie to twoja wina, a nie jego big_grin

          Pytanie tylko o co tak naprawdę chodzi? O to, by ojciec faktycznie przyłożył się do wychowania dziecka i zajmowania się nim więcej i sensowniej niż dotychczas? Czy o to, by dołożył się do tego finansowo, bo teraz płaci grosze? Co zyska Kubek, jeśli wywalczy nawet 2000 zł alimentów? Ba! Może nawet i 3000 zł, bo okaże się, że ojciec jednak dobrze zarabia. Zyska tylko i wyłącznie pieniądze, nic więcej. Czy na pewno o to jej chodzi?
          Zgadzam się, że 500 zł to kropla w morzu potrzeb i spokojnie można wnioskować o wyższą kwotę, ale dziecku Kubka nie więcej pieniędzy potrzeba, tylko zainteresowania ojca.
      • aguila_negra Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 15.01.13, 10:33
        niunia19851 napisała:

        > uzyskasz dajmy na to nie 500 czy 700 zł a może dostaniesz nawet 900-1000 a ojci
        > ec całkiem zleje dziecko i nie da ani 1 zł więcej już o wakacjach czy jakiś roz
        > rywkach nie wspominając! smile) Ale Ty będziesz wygrana no nie?? Buhahaha czase
        > m żal mi takich kobiet ...

        Brutalnie napisane, ale niestety co do treści to mam dokładnie takie samo wrażenie.
        • arwena_11 Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 15.01.13, 11:16
          Mam pytanie, kto zadecydował, ze dziecko pójdzie do szkoły prywatnej, że na ten konkretnie kurs jezykowy, wybrał obóz czy wyjazd na narty?
          Podejmowaliscie te decyzje wspólnie czy Ty sama? Bo jeżeli wspólnie to jak najbardziej ojciec powinien płacić na nie, ale jak ty sama, to sorry ale można wybrać państwową szkołe, wakacje za 1000 zł a nie 3000. Zima w Polsce a nie w Alpach. I wtedy jak najbardziej ojciec powinien partycypować w kosztach. Tylko, że przypuszczam iż koszty miesięczne dziecka nie przekroczyłyby 1600 zł, więc podwyżka max o 300 miałaby sens.
          • koronka2012 Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 15.01.13, 18:00
            arwena_11 napisała:

            >ale jak ty sama, to sorry ale można wyb
            > rać państwową szkołe, wakacje za 1000 zł a nie 3000. Zima w Polsce a nie w Alpa
            > ch. I wtedy jak najbardziej ojciec powinien partycypować w kosztach. Tylko, że
            > przypuszczam iż koszty miesięczne dziecka nie przekroczyłyby 1600 zł, więc podw
            > yżka max o 300 miałaby sens.

            Chyba żartujesz - moje dziecko do prywatnej szkoły nie chodziło, ubrania kupowałam ze średniej półki, wakacje/ferie organizowałam całościowo, ale bez szału (czyli wyjazd na 3-4 turnusy w roku) i dobre 6 lat temu to dało ok. 3 tysięcy miesięcznie. Wliczywszy w to zajęcia dodatkowe typu angielski, żaden wypas w dzisiejszych czasach.

            Przypominam, że określając zarobki eksa autorka bazuje na jego zarobkach sprzed 9 lat. Nawet jeśli nie awansował znacząco, to jego zarobki zapewne ruszyły z miejsca.
            • robitussin Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 15.01.13, 18:12
              > Chyba żartujesz - moje dziecko do prywatnej szkoły nie chodziło, ubrania kupowa
              > łam ze średniej półki, wakacje/ferie organizowałam całościowo, ale bez szału (c
              > zyli wyjazd na 3-4 turnusy w roku) i dobre 6 lat temu to dało ok. 3 tysięcy mie
              > sięcznie.

              No widzisz, a Ty uważasz, że 3-4 tys. to są bardzo dobre zarobki i przy takiej pensji spokojnie stać kogoś na wyjazdy w tropiki. Nie zauważyłaś, że zabrakło Ci konsekwencji w poglądach i gryziesz właśnie swój ogon?

              > Przypominam, że określając zarobki eksa autorka bazuje na jego zarobkach spr
              > zed 9 lat
              . Nawet jeśli nie awansował znacząco, to jego zarobki zapewne rusz
              > yły z miejsca.

              Zapewne, bo Koronka tak twierdzi, więc tak na pewno być musi.
              • koronka2012 Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 15.01.13, 18:35
                Kolejny raz - nie pisalam nigdzie że to dobre zarobki dziś. 9 lat temu z pewnością były niezłe.

                Może się zdziwisz, ale ludzie dostają podwyżki, nawet bez awansów, w ciągu 9 lat pensja spokojnie może urosnąć 2 krotnie, nawet jeśli firma stosuje tylko standardowe coroczne podwyżki. Nie znam nikogo, kto zarabiałby tyle samo przez tyle lat.

                I IMO jeśli stać go na wakacje w tropikach (a wiem skądinąd ile kosztuje taka przyjemność) to zakładam, że zarabia sporo więcej. Albo nie ma większych wydatków typu kredyt itd, bo zwyczajnie wtedy na tropiki by nie wystarczyło.
                • robitussin Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 15.01.13, 21:57
                  koronka2012 napisała:

                  > Kolejny raz - nie pisalam nigdzie że to dobre zarobki dziś. 9 lat tem
                  > u z pewnością były niezłe
                  .

                  Ale nic nie wskazuje na to, by teraz one były inne.
                  Jeśli sama autorka to napisała, to jaki masz cel w podważaniu jej zdania?

                  > Może się zdziwisz, ale ludzie dostają podwyżki, nawet bez awansów, w ciągu 9 la
                  > t pensja spokojnie może urosnąć 2 krotnie, nawet jeśli firma stosuje tylko stan
                  > dardowe coroczne podwyżki. Nie znam nikogo, kto zarabiałby tyle samo przez tyle
                  > lat.

                  I czego miałoby to dowodzić? A ja nie znam żadnego Chińczyka. Czy to znaczy, że nie istnieją?
                  Weź już odpuść te argumenty o tym, ile ten facet teraz może zarabiać, tylko skup się na faktach, a przynajmniej na tym, co napisała sama autorka. No chyba, że chcesz dyskutować sama z własnymi teoriami.

                  > I IMO jeśli stać go na wakacje w tropikach (a wiem skądinąd ile kosztuje taka p
                  > rzyjemność) to zakładam, że zarabia sporo więcej.

                  Już Ci napisałam - zweryfikuj swoją wiedzę na temat cen wyjazdów w tropiki.

                  > Albo nie ma większych wydatków typu kredyt itd, bo zwyczajnie wtedy na tropiki by nie
                  > wystarczyło.

                  Albowiem? Twierdzisz tak, bo Tobie by nie starczyło?
                  • koronka2012 Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 15.01.13, 22:48
                    Dla ciebie nic nie wskazuje, ze w ciągu 9 lat dostaje się podwyżki? przykro mi, że masz takie doświadczenia, ja mam inne, wszyscy dookoła zarabiają więcej, i dla mnie wzrost coroczny pensji to dość logiczne założenie.

                    Prawdopodobieństwo, że akurat jego pensja stoi w miejscu przy takim trybie życia jest małe.

                    Dlaczego twoje założenie, że zarabia tyle samo co 9 lat temu jest lepsze/bardziej logiczne od mojego, że jego pensja wzrosła w międzyczasie, nawet bez awansu? firmy podnoszą pracownikom pensje, w tym czasie spokojnie mogła się zdublować.

                    Nie muszę weryfikować cen wyjazdów w tropiki, bo znam je z autopsji. Z 3-4 tysięcy pensji i przy kredytach nie wystarczyłoby na luksusy.
                    • robitussin Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 16.01.13, 00:10
                      koronka2012 napisała:

                      > wszyscy dookoła zarabiają więcej, i dla mnie wzrost coroczny pensji to dość logiczne
                      > założenie.

                      Zejdź na ziemię kobieto!
                      Gdzie pracujesz? W budżetówce zapewne, bo nie pisałabyś takich głupot.
                      W większości branż pensje mają raczej tendencję utrzymywania się na tym samym poziomie a podwyżki są jedynie inflacyjne.
                      Nie mówię o awansach, bo to inna broszka. Ale tutaj nie wiemy, czy ojciec awansował, czy cały czas pracuje na tym samym stanowisku. Uprzedzę, bo może nie wiesz, coroczne awanse też nie są normą suspicious

                      > firmy podnoszą pracownikom pensje, w tym czasie spokojnie mogła się zdublować.

                      Jasne, tak, oczywiście, to jest norma, bo Ty tak uważasz. Proszę ponownie - zejdź na ziemię.

                      > Nie muszę weryfikować cen wyjazdów w tropiki, bo znam je z autopsji. Z 3-4 tys
                      > ięcy pensji i przy kredytach nie wystarczyłoby na luksusy.

                      Ale to Twój problem. Innym jakoś starcza. Najwyraźniej przepłaciłaś suspicious
                    • claudel6 Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 16.01.13, 13:46
                      > dla mnie wzrost coroczny pensji to dość logiczne założenie.

                      Może i logiczne, tylko nierealne. Pracowałam w 6 firmach i tylko 1 dawała roczne podwyzki, ale rzędu inflacji. W tej, w ktorej kończe pracę teraz (firma osiągająca spore zyski aczkolwiek na konkurencyjnym rynku) ludzie nie widzieli żadnych podwyżek odkąd tu pracują (6-7 lat). I to jest raczej norma teraz.
              • jak.z.nut Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 16.01.13, 09:05
                Nie znam nikogo kto zarabiałby tyle samo przez ostatnie 9 lat. Chyba że leniwy baran, bez ambicji, który na podwyżkę po prostu nie zasługuje.
      • jak.z.nut Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 15.01.13, 12:08
        Jasne, bidulek na własne dziecko się obrazi bo wreszcie poczuje co to znaczy mieć dziecko, przynajmniej w wymiarze finansowym. I wiesz co...bardziej żal mi takich tatusiów.
        • berkano8 Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 15.01.13, 12:20
          tak w temacie żalu, to chyba niektórym żal dupę ściska, że Kubek zarabia, że stać ją na własne dziecko (a nie wiemy, ile pracy i nerwów kosztuje ją zapewnienie takiego poziomu życia !) więc 'niesprawiedliwe społecznie' by było, gdyby dla zasady domagała się wyższych alimentów. Ot, typowa polska zawiść.
          • aguila_negra Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 15.01.13, 12:48
            berkano8 napisała:

            > więc 'niesprawiedliwe społecznie' by było, gdyby dla
            > zasady domagała się wyższych alimentów.

            Nie ma potrzeby ironizować. Takimi dokładnie względami kierują się sądy, a nie sądzę, by robiły to dlatego, że "żal im dupę ściska". Nie ma czegoś takiego, jak alimenty "dla zasady" czy z uzasadnieniem "ja pokażę kto tu rządzi" czy dla odmiany "niech se tatusiek nie myśli".
            A niestety chyba takimi względami kieruje się Kubek. W każdym razie bardzo trudno nie odnieść takiego wrażenia, bo zamiast skupić się na polepszeniu pozamaterialnej strony relacji ojca z dzieckiem, skupiła się tylko na stronie finansowej, choć żadnych wymiernych korzyści dziecko z tego tytułu nie osiągnie (wszak niczego mu prócz prawdziwego ojca nie brakuje).
            • berkano8 Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 15.01.13, 13:14
              Widać, że zupełnie nie rozumiesz o czym piszę.Sorry.
              Alimenty łatwiej wyegzekwować niż odpowiedzialne podejście do wychowania.
              • aguila_negra Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 15.01.13, 14:11
                berkano8 napisała:

                > Widać, że zupełnie nie rozumiesz o czym piszę.Sorry.

                Możliwe. Ty widać nie rozumiesz tego, co piszą inni, a których zdanie ja z kolei podzielam ;-P

                > Alimenty łatwiej wyegzekwować niż odpowiedzialne podejście do wychowania.

                Oczywiście, że łatwiej, ale co to miałoby zmienić w konkretnej sytuacji Kubka i jej dziecka?
                Moim zdaniem nic.
                To tak, jakbyś zarabiając 15 tys., wydając na dziecko 5 tys. wyciągnęła od byłego męża, który zarabia 3 tys. dodatkowe 1000 zł. Jakie te pieniądze miałyby dla Ciebie, dla dziecka znaczenie przy kwotach rzędu kilkunastu tysięcy miesięcznych obrotów? Ja szczerze mówiąc wypięłabym się na nie, zwłaszcza mając świadomość, że mojemu byłemu mężowi obniżam znacząco standard życia, choć nie muszę tego robić. Ani by mi to nie ulżyło w codziennych stresach związanych z wychowaniem dziecka (szkoła, choroby, lekarze, wyjazdy itp.) ani nie poprawiło humoru. Poziomu życia też by nam nie podniosło, więc po co się szarpać? Chyba właśnie tylko i wyłącznie dla zasady. Jeśli tak, to przykro mi, ale nie zwykłam robić pewnych rzeczy tylko i wyłącznie "dla zasady". Dlatego dziwię się, że komuś takie pomysły przychodzą do głowy.
                • berkano8 Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 15.01.13, 14:24
                  Każdy może mieć własne zdanie,żyjemy w wolnym kraju.Co zyskałoby dziecko i matka, napisałam już tu :
                  forum.gazeta.pl/forum/w,567,141775254,141784246,Re_przecieram_oczy.html?wv.x=2
                  Nie będę się powtarzać.
                • jak.z.nut Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 15.01.13, 14:32
                  Tego czy większe alimenty coś zmienią czy nie, nie ma co rozważać. Większe alimenty, niż aktualna głodowa kwota, można przekazać na ubezpieczenie czy fundusz dodatkowy dla dziecka, taki pakiet startowy...ale rozumiem, że ojciec czuje się ojcem tylko dlatego, że widzi córkę raz na 2 tygodnie i bron boszsz go denerwować wyższymi alimentami bo jego nowa zona się obrazi albo on obrazi się na dziecko.
                  Kubek jako prawny opiekun dziecka, nie powinna odpuszczać alimentów, tylko dlatego ze sama dobrze zarabia, z prostej przyczyny - to nie są jej pieniądze. Poza tym Kubek wie o różnicach majątkowych między sobą a ojcem dziecka, stąd jej pytanie jak to normalnie rozliczyć, bez szkody dla ojca dziecka. Jeśli ojciec dziecka nie rozumie, że jego dziecko rośnie, ma większe potrzeby czy chociażby jakieś hobby, i że z wiekiem koszty rosną...to z niego d..pa nie ojciec.
                  • aguila_negra Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 15.01.13, 15:09
                    jak.z.nut napisała:

                    > Tego czy większe alimenty coś zmienią czy nie, nie ma co rozważać.

                    Ależ właśnie jest po co rozważać i to jest w tym wszystkim całe sedno problemu.

                    > Jeśli ojciec dzi
                    > ecka nie rozumie, że jego dziecko rośnie, ma większe potrzeby czy chociażby jak
                    > ieś hobby, i że z wiekiem koszty rosną...to z niego d..pa nie ojciec.

                    Też bym nie rozumiała, jeśli mój były mąż wydawałby na dziecko dużo więcej niż ja zarabiam i oczekiwał ode mnie, że wyskoczę bez bólu z kolejnych pieniędzy, nie zastanawiając się ani trochę jak to wpłynie na moją jakość życia.
                    • jak.z.nut Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 15.01.13, 15:40
                      Tatuś dziecka płaci od 9 lat te samą kwotę alimentów i oczekuje ze wszystkie koszty utrzymania poniesie mama, bo dobrze zarabia. Zakładam, ze ty przez ostatnie 9 lat dostałaś jakąś podwyżkę w pracy? Dlaczego tylko na matce ma spoczywać obowiązek dbania o teraźniejszość i przyszłość dziecka?
                      Jak już gdzieś pisałam: wakacje mają 2 miesiące, w czasie których trzeba dziecku zagwarantować opiekę. Tatuś dziecka zabiera na tydzień wakacji i umywa rączki bo spełnił już swój obowiązek. Ubrania - w tym roku wymieniałam CAŁĄ garderobę dziecka bo wiesz...ono rośnie...ale co to tatę obchodzi, spelnia sój obowiązek widzeń i zapłaty astronomicznej kwoty 500zł. Pozostały czas musi zorganizować matka...uważasz ze 500 zł miesięcznie to dużo?
                      • arwena_11 Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 15.01.13, 16:08
                        No dobrze, ale mama może ubierać dziecko w lumpeksach, sieciówkach albo drogich butikach. Nie powiesz mi, ze tata ma zapłacić za wszystkie fanaberie ex?
                        Bo szkoła prywatna, wyjazdy w tropiki, drogie kursy, to są fanaberie. A ojciec jeżeli nie było to z nim uzgadniane to nie powinien płacić.
                        Jak najbardziej powinien dokładać sie do kosztów szkoły państwowej, wyjazdów wakacyjnych na poziomie dla przecietnego kowalskiego.
                        A i jeszcze jedno, to ze tatuś jedzie w tropiki, nie musi oznaczać, że go stać, tylko może jego druga żona za to płaci?
                        • koronka2012 Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 15.01.13, 18:05
                          Nie za fanaberie - ale za zestaw niezbędnych dziecku ubrań wg cen średniopółkowych. Autorka nie oczekuje, i nie domaga się partycypowania w kosztach wynikających z tego, że kupuje droższe. To bierze na siebie. Ale tatuś powinien choć partycypować w zakupach na poziomie, na który jego stać. A nie rzucać ochłap w postaci 5 stówek i umywać ręce.

                          PS. Kto to jest "przeciętny" Kowalski i jak spędza wakacje? na działce u kuzynki, czy 2 tygodnie AL w Egipcie?
                          • volta2 Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 15.01.13, 18:55
                            . Kto to jest "przeciętny" Kowalski i jak spędza wakacje? na działce u kuzynk
                            > i, czy 2 tygodnie AL w Egipcie?

                            nie jest ci znany przeciętny dochód/zarobki w kraju? to zajrzyj do statystyki
                            wyjdzie z niej że pan zarabia raczej przeciętnie - w/g statystyki i już możesz sobie odpowiedzieć na pytanie, jak wygląda jego życie.
                            no, kawioru raz w tygodniu ja tu nie widzę i szampana prosto z szampanii

                            zestaw niezbędnych dziecku ubrań wg cen średni
                            > opółkowych.
                            jest jakiś obowiązek nabywać średniopółkowe ciuchy? bo bezapelacyjnie jest obowiązek zapewnienia dziecku ubrań. jakich to raczej wypadkowa potrzeb i zarobków.
                            już pominę detal średniopółkowych w cenach wyjściowych i wyprzedażowych - jest obowiązek kupowania na wyprzedażach czy nie ma?


                            i tak w nieskończoność.

                            ps.
                            nie zapomnę jak matka młodego roszczeniowego gimnazjalisty skarżyła się mi na wzrastające uzasadnione potrzeby syna - typu sportowe nike, kurtka adidas z pobliskiej galerii handlowej. i że jak ona mu nie zapewnia to on może ją pozwać o alimentację(to ze szkoły taka wiedza)
                            szybko go uświadomiłam, że jak milszy nie będzie dla rodziny to matce podam adres zaufanego lumpeksu i tam mu razem wyszperamy te nike i adidasy.
                            • kai_30 Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 15.01.13, 20:02
                              > nie jest ci znany przeciętny dochód/zarobki w kraju? to zajrzyj do statystyki
                              > wyjdzie z niej że pan zarabia raczej przeciętnie - w/g statystyki i już możesz
                              > sobie odpowiedzieć na pytanie, jak wygląda jego życie.

                              Średnia krajowa 9 lat temu wynosiła niewiele ponad 2k BRUTTO. Zatem pan zarabiał więcej niż dwukrotność tej średniej. Jeśli jego zarobki rosną w zwyczajnym tempie, zgodnie z tym, jak rośnie średnia krajowa, dzisiaj powinien zarabiać ok. 8 tys. brutto, to jest ok. 5,5k na rękę. To nie jest przeciętny dochód.
                              • robitussin Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 15.01.13, 22:02
                                > Jeśli jego zarobki rosną w zwyczajnym te
                                > mpie, zgodnie z tym, jak rośnie średnia krajowa, dzisiaj powinien zarabiać ok.
                                > 8 tys. brutto, to jest ok. 5,5k na rękę.

                                Kocham ematkę.
                                Tutaj każdy może się dowiedzieć prawdy o sobie.
                                Tym razem dowiadujemy się, ile powinnismy zarabiać i ile na pewno zarabiamy, bo przecież każdy ma podwyżki (nie ma innej opcji) i każdemu pensja rośnie z roku na rok w taki sam sposób (nie ma innej opcji).
                                I ch... tam, że fakty mówią co innego.
                                Tym gorzej dla faktów uncertain
                                • aneta-skarpeta Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 15.01.13, 22:16
                                  ilu ja znam ludzi, ktorzy 10 lat temu zarabiali np 15 tys/ mcznie, a teraz- nietracąc prestizu np 8- bo koniunktura sie zmienila, bo konkurencja iweksza i milion rzeczy

                                  mało tego, moj osobisty mąż na tym samy stanowisku potrafił zarabiac w ogromnych widełkach, robil to samo- w innych firmach, w innym czasie etc
                                  • olewka100procent Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 15.01.13, 22:23
                                    będziecie sie teraz sprzeczać , a po wpisie autorki postu widać , że cięta na pieniądze. Skoro wylicza, że mąż kupuje tanie zabawki .. no bez komentarza . Ciesz się , że i takie zabawki dostaje, bo niektóre dzieciaki nie mają nic . Tylko alimenty za które matka musi zrobić opłaty
                                    • jak.z.nut Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 16.01.13, 09:23
                                      A inne dzieci nie mają rodziców, albo mają rodziców dysfunkcyjnych. Poinformuję o tym moje dziecko i powiem że od dziś będzie dostawał suchy chleb, bo przecież w Afryce dzieci głodują. Dlaczego ma mieć lepiej.
                        • jak.z.nut Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 16.01.13, 09:03
                          OMG
                          Po kie licho autorka zakładała wątek? Jak myślisz? Żeby uzyskać poradę na temat alimentów i sposobu ich obliczenia, biorąc pod uwagę różnice w dochodach. Ona nie pyta jak udupić kolesia podnosząc mu alimenty. Przy dochodach ok4 tys. ze spokojem uzyska alimenty w wysokości 800-1000 zł. a sąd poradzi Panu, żeby wziął się do roboty, skoro go na alimenty nie stać. A wiesz dlaczego? Bo Kubek zarabia, mimo posiadania na stanie dziecka, wychowywanego bez współudziału ojca. I temu dziecku te pieniądze się po prostu należą, bez wchodzenia w stan majątkowy matki dziecka. Tak samo poradziłby matce, gdyby wystąpiła o podwyżkę sama zarabiając najniższą krajową.
                          • gato.domestico Re: Idź do Sądu WALCZ o podwyżkę i .. 16.01.13, 13:13
                            dla matki z najnizsza krajowa to czesto byc albo nie byc a w tym przypadku....mnie by sie najzwyczajniej w swiecie nie chcialo uzerac i denerwowac bo sprawy sadowe do przyjemnych nie naleza.
                            Nie wiadomo co to za koles- tata smile ale byc moze to odbije sie tez na dziecku i ich relacjach...
    • gato.domestico ? 16.01.13, 13:07
      "relacje mają b. dobre, my - poprawne" i w imie tych "groszy" chcesz to zmienic? chyba nie warto ale ocen sama... smile
    • saszanasza Re: alimenty - jaka kwota w takim przypadku? Pora 16.01.13, 14:07
      Nie bardzo rozumiem...stać cię na wiele, masz kasę, dziecko chowane jest na wysokim poziomie, po jakiego wała chcesz więcej....brakuje ci kasy czy co? Rozumiem że dzieci powinno wychowywać wspólnie i wydatkować na nie wspólnie, ale ty raczej nie masz problemów z wychowywaniem dziecka sama. Przez tyle lat odpowiadało ci 500 zł. nagle pomimo tego że twoja sytuacja materialna nawet się polepszyła chcesz więcej???

      Moim zdaniem z jakiegoś powodu postanowiłaś nagle wsadzić szpilę byłemu, bo nie wierzę że te 1500 czy 2000 zł. robią ci różnicę, no chyba że planujesz zabrać dziecko na księżyc i zbierasz na statek kosmiczny.

      Ucierpi dziecko, bo jakoś nie moge sobie wyobrazić że twój były płacąc podwyższone almienty nadal będzie tak ochoczo zabierał dzieciaka nawet na te "tandetne" wczasy nad polskim morzem.

      Co to znaczy że tata się specjalnie nie stara, bo daje mniej kasy...litości...stara się skoro relacje twojego dziecka z ojcem są dobre, skoro chce przebywać z dzieckiem, ale stara się na swój sposób, nie twój. Nie ma innych dzieci, może się po prostu nie znać i nie wiedzieć czy kupuje zabawkę tandetną czy nie, choć myśląc twoimi kategoriami zapewne każda zabawka warta mniej niż 500 złotych może być tandetna.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka