Dodaj do ulubionych

Oburzające zachowanie profesora

19.01.13, 18:54
Studiuję zaocznie, mam trudną sytuację bo w zeszłym roku urodziłam dziecko. Z tego powodu dopiero teraz "zbieram podpisy" w kartach i indeksach, żeby zaliczyć letni semestr. Brakowało mi tylko jednego podpisu którego potrzebowałam aby złożyć indeks i rozliczyć semestr. Specjalnie po ten wpis jechałam dzisiaj na uczelnię (2 godziny pociągiem, zimno jak nie wiem), wiedząc, że profesor ma dziś wykłady. Nawet dziś rano upewniłam się w dziekanacie - tak, jest od rana, proszę go łapać. Po wykładzie bardzo grzecznie poprosiłam o wpis, że mi tylko od niego brakuje, a potrzebuję na cito bo dziekanat zamkną, pociąg mi ucieknie... Zamiast zrobić mi ten wpis co nie zajęło by ani jednej minuty, powiedział, żebym przyszła do niego do gabinetu, ale dopiero za - uwaga - GODZINĘ (!!!) bo teraz idzie na obiad (!!!) bo przyjechali do niego goście z innej uczelni itp.!!! Nie chciałam dać za wygraną, skoro za pół godziny zamykali dziekanat, znalazłam go na stołówce, rzeczywiście siedział z jakimiś gośćmi, prosiłam, błagałam wręcz o ten wpis, wtedy mi powiedział, że się rozmyślił, że w ogóle nie dostanę dzisiaj wpisu, żebym przyjechała w tygodniu na dyżur... Nosz q..., jak można być tak nieludzkim? Wracałam do domu z płaczem, indeks zostawiłam w dziekanacie, panie obiecały zająć się tym wpisem...
Przepraszam, ale chciałam się tylko wyżalić. Profesor - a słoma z butów....
Obserwuj wątek
    • falka_85 Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 18:59
      Dobrze, że nie próbowałaś go złapać w toalecie wink
    • bbkk Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 18:59
      To u Ciebie na uczelni daja wpis bo sie o niego prosi? Bez egzaminu? Jaka to uczelnia?
      • chipsi Re: Oburzające zachowanie profesora 21.01.13, 10:40
        A u Ciebie się nie sprawdza i nie ocenia egzaminów przed wpisem i daje wpisy za samo dotarcie na egzamin? Co to za uczenia? big_grin
    • mruwa9 Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 19:03
      niestety na studiach takie traktowanie to normalka. Tez zdarzalo mi sie jechac po jeden podpis na uczelnie, telepac sie tramwajami przy 25-stopniowym mrozie, w zagrozonej ciazy, wygrzewac stolek przed sekretariatem przez 2 godziny, zeby po tym czasie odejsc z kwitkiem, a tu sesja i ja, zamiast uczyc sie do egzaminow, biegam za podpisami ( a prosto z egzaminu trafilam do szpitala, bo ciaza poleciala i tak). Ale mimo wszystko nigdy nie mialabym czelnosci przeszkadzac profesorowi w obiedzie, zwlaszcza, gdy mial gosci. To, ze profesor jest zlosliwym chamem, pokazujacym studentom, gdzie ch miejsce w szeregu, nie uprawnia cie do znizania sie do tego samego poziomu. Wpadanie z indeksem i przeszkadzanie w obiedzie jest ponizej jakiejkolwiek krytyki. Niezaleznie od twojej sytuacji rodzinnej.
      • amandaas Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 19:10
        Absolutnie się z Tobą zgadzam- z resztą autorka rozlicza dopiero letni semestr, kiedy termin skladania indeksów minął 30września. Niech się cieszy, że ktokolwiek jeszcze z nią rozmawia.
        • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 19:54
          amandaas napisała:

          > Absolutnie się z Tobą zgadzam- z resztą autorka rozlicza dopiero letni semestr,
          > kiedy termin skladania indeksów minął 30września. Niech się cieszy, że ktokolw
          > iek jeszcze z nią rozmawia.

          Której literki nie rozumiesz w:
          mam trudną sytuację bo w zeszłym roku urodziłam dziecko. Z tego powodu dopiero teraz "zbieram podpisy"
          • angazetka Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:25
            Wzruszające, doprawdy tongue_out
            • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:27
              angazetka napisała:

              > Wzruszające, doprawdy tongue_out

              Najpierw sobie poplułyście jadem, a teraz zbiorowe szlochy? wink
              Tobie też chusteczkę?
          • amandaas Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 09:24
            Pokaż mi w regulaminie studiów literki które mówią o tym, że jak komuś się urodzi dziecko to może sobie pół roku później zbierać podpisy.
            Dziecko to nie rak, na Boga! Są nianie na tym świeciesmile
          • e_r_i_n Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 11:49
            Urodzenie dziecka to nie jest trudna sytuacja.
    • i_love_tweety Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 19:06
      Studia to nie przedszkole...
    • kozica111 Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 19:10
      Okazał sie nieżyczliwy - fakt.........ale z tym obiadem to pojechałaś.
      • echtom Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 19:19
        No ale rozmawiała z nim przed jego wyjściem na ten obiad. Mentalność kadry to główny powód, dla którego nie chciałam zostać na uczelni. Potem miałam okazję poobserwować różne profesorskie zachowania jako pracownik biblioteki naukowej.
        • yenna_m Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 19:31
          pytanie, czy miał ze sobą protokoły i notatki (albo inny kajet z zaliczeniami z zeszłego roku) żeby ten wpis zrobić (na jakiejś podstawie trza ten wpis robić a nie na podstawie pięknych oczu panny; to samo z protokołami - widać gość bał się, że zapomni nazwiska, nie wpisze oceny do protokołu i potem by go ciągali po dziekanatach w celu składania wyjaśnień, czy takiej studentce takie zaliczenie wpisał)

          a że facet wkurzył się na stołówce - wcale się nie dziwię
          trzeba było chwilę poczekać

          są WYZNACZONE godziny konsultacji, nawet dla zaocznych
          facet też ma prawo do przerwy obiadowej
          • anaconda12 Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 19:43
            Qrde, myślałam że matka inną matkę zrozumie. Wiecie, jak to jest jak się pracuje w tygodniu, studiuje w weekendy i ma małe dziecko. Naprawdę ciężko jest wykroić choćby chwilkę. Pewnie że chciałam wcześniej załatwić ten wpis, ale się nie dało - siła wyższa, dziecko chore... A profesor co prawda nie miał notatek, ale powiedziałam mu, jaką ocenę dostałam - jaki miałabym interes w tym, żeby go okłamać, no jaki??? Przecież w dziekanacie mają także protokoły, gdyby była niezgodność, to by mi nie zaliczyli semestru...

            To, że łapałam profesora przy obiedzie, to był akt mojej desperacji żeby zdobyć ten wpis i zaliczyć semestr, i wracać do domu bo później już nie miałam pociągu uncertain a co to przepraszam profesor to jakaś święta krowa żeby nie można było go podczas obiadu zagadnąć? A iluż to kolegów czy koleżanki się nieraz zagadywało przy obiedzie? A profesor to jakiś nadczłowiek jest czy co??? Myślałam, że jak zobaczy że bardzo mi zależy na tym wpisie, to się zlituje, ale okazał się zwykłym chamem...
            • i_love_tweety Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 19:47
              Profesorowi należy się szacunek z racji tytułu, jakim by nie był człowiekiem... zwłaszcza jak się jest studentem.
              I naprawdę problemy z dzieckiem, dojazdem, chorobami, czymkolwiek, to są TWOJE problemy. Nikt Ci na ręke z tego powodu iść nie musi. Może nawet mieć to w dupie. Ty chcesz coś załatwić, on w tym żadnego interesu nie ma.
              Mniej egocentryzmu...
              • elisanet Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 19:58
                >Profesorowi należy się szacunek z racji tytułu, jakim by nie był człowiekiem... zwłaszcza jak się jest studentem.

                Dobreee..... dawno nie słyszałam czegoś tak głupiego. A co to profesor jest jakimś lepszym gatunkiem homo sapiens niż student?
                • i_love_tweety Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:09
                  Nie, nie jest. Ale jest profesorem, a student dopiero studentem. Bez szacunku wiele raczej nie załatwi. Tylko tyle.
              • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 19:58
                i_love_tweety napisała:

                > Profesorowi należy się szacunek z racji tytułu, jakim by nie był człowiekiem...

                Chyba Cię zdeczko pogrzało.

                > I naprawdę problemy z dzieckiem, dojazdem, chorobami, czymkolwiek, to są TWOJE
                > problemy. Nikt Ci na ręke z tego powodu iść nie musi. Może nawet mieć to w dupi
                > e.

                Oczywiście, dlatego właśnie jest jego zachowanie było oburzające, to proste.
                Normalny człowiek weźmie pod uwagę okoliczności sytuacji i nie będzie komuś piętrzył problemów bez powodu.

                > Ty chcesz coś załatwić, on w tym żadnego interesu nie ma.

                Nie, on tam na tej uczelni łaskę wszystkim robi, że w ogóle przychodzi.

                > Mniej egocentryzmu...

                Dużo mniej głupoty, bo porażasz na odległość.
                • i_love_tweety Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:07
                  jacie na psychoanalize się jeszcze załapałam big_grin
                  profesor nie jest tylko po to żeby dawać wpisy kiedy kto chce. Ma wyznaczone dyżury, ma maila, telefon. Wystarczy się umówić wcześniej, a nie wymagać "bo ja tu jestem i chce już".
              • nanuk24 Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 23:20
                w rodzinie wszyscy zdrowi?
                • przystanek_tramwajowy Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 23:30
                  Pracowałam kiedyś w branży, której przedstawiciele 2 razy w roku spotykali się na konferencjach. Były wykłady, prezentacje etc, etc. A największe kontrakty uzgadniano wieczorem w nocnym klubie przy barze lub w dyskotece. Co najdziwniejsze, rano wszyscy pamiętali, co uzgodnili i nikt się nie wycofywał smile. Sekretarkom takim, jak koleżanka Robitussin pozostawało tylko przesłać odpowiednie dokumenty i nikt ich nie wtajemniczał w kulisy zawarcia umowy. Pamiętam, że raz przy śniadaniu spotkałam przedstawicielkę dużej zagranicznej firmy. Poskarżyła się, że strasznie nogi ją bolą, bo wytańczyła sobie w dyskotece 5 kontraktów z polskimi firmami.
                  • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 23:42
                    > Pracowałam kiedyś w branży, której przedstawiciele 2 razy w roku spotykali się
                    > na konferencjach. Były wykłady, prezentacje etc, etc. A największe kontrakty uz
                    > gadniano wieczorem w nocnym klubie przy barze lub w dyskotece. Co najdziwniejsz
                    > e, rano wszyscy pamiętali, co uzgodnili i nikt się nie wycofywał smile. Sekretarko
                    > m takim, jak koleżanka Robitussin pozostawało tylko przesłać odpowiednie dokume
                    > nty i nikt ich nie wtajemniczał w kulisy zawarcia umowy. Pamiętam, że raz przy
                    > śniadaniu spotkałam przedstawicielkę dużej zagranicznej firmy. Poskarżyła się,
                    > że strasznie nogi ją bolą, bo wytańczyła sobie w dyskotece 5 kontraktów z polsk
                    > imi firmami.

                    Uwielbiam takie REPowskie anegdoty smile
                    I to podjaranie szarego człowieczka, że się rozmawiało z przedstawicielką DUŻEJ ZAGRANICZNEJ FIRMY.
                    • przystanek_tramwajowy Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 23:46
                      To żadna anegdota, fakt i tyle. Ale sekretarki o takich rzeczach zazwyczaj nie wiedzą smile Dla nich jest wersja, że wszystko uzgadnia się w gabinetach, podczas poważnych biznesowych debat smile
                      • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 23:58
                        przystanek_tramwajowy napisał:

                        > To żadna anegdota, fakt i tyle. Ale sekretarki o takich rzeczach zazwyczaj nie
                        > wiedzą smile

                        Kochanie Ty moje tramwajowe, takie fakty to ja słyszę właśnie od swoich własnych sekretarek i REPów, tak więc naprawdę nie musisz mi nic tłumaczyć.
                        Ale dziękuję, że się tak uroczo odkryłaś smile
                        • przystanek_tramwajowy Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 00:04
                          obitussin napisał:

                          >
                          > Kochanie Ty moje tramwajowe...


                          Robitussin! Nie pij więcej, bo jutro łeb cię będzie strasznie napier... smile
                          • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 00:14
                            > Robitussin! Nie pij więcej, bo jutro łeb cię będzie strasznie napier... smile

                            W odróżnieniu od Ciebie ja jeszcze nawet nie zaczęłam pić smile
                            • przystanek_tramwajowy Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 00:16
                              robitussin napisał:

                              > W odróżnieniu od Ciebie ja jeszcze nawet nie zaczęłam pić smile

                              O matko! Ty tak na trzeźwo? Jestem zszokowana!
                        • przeciwcialo Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 07:53
                          Mało wiarygodna biznesowo sie robisz wink
                          • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 14:34
                            przeciwcialo napisała:

                            > Mało wiarygodna biznesowo sie robisz wink

                            Wybacz, Twoje opinie są dla mnie kompletnie bezużyteczne.
                            Jeszcze nie zgłupiałam do tego stopnia, by przejmować się ocenami mojej pracy zawodowej przez sforę anonimowych i żądnych krwi mamusiek ;-P
                      • sel.avi Re: Oburzające zachowanie profesora 22.01.13, 12:29
                        hahahahsmile oj wiedzą wiedząwink
                        pamiętam negocjacje, które mój dawny szef prowadził z zarządem. chodziło o przyszłość firmy - miało dojść do ogłoszenia upadłości, on uparł się ratować i miał przeciwko sobie trzy osoby. wpadł więc na pomysł "wytańczenia" sobie poparcia wink

                        po takich nocnych negocjacjach odbierałam go z domu jednego z członków zarządusmile przy okazji widziałam "dziewczęta" opuszczające ów domwink.
                        osobiście pomagałam mu doprowadzić się do formy za pomocą również substancji niedozwolonych wink

                        o 10 rano był rześki jak słowik, zadowolony z siebie i dwoma członkami zarządu po swojej stronie big_grin

                        reszta firmy faktycznie była przekonana, że negocjacje przeciągnęły się co prawda do późna wieczora, ale odbywały się w pełni profesjonalnie i że tak powiem "biurowo" big_grin
            • yenna_m Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 19:49
              a wiesz, jak to jest, jak się pracuje w tygodniu i w łykend, ma się rodzinę (a więc również dzieci/wnuki) i nawet nie ma się warunków, żeby załatwić SPRAWY ZAWODOWE w czasie obiadu, bo mu studenci, szczególnie w trakcie sesji, nawet w czasie obiadu spokoju nie dają?
              • yenna_m Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 19:51
                a oczekiwanie, że prof. wpisze ocenę na piękne oczy, to jednak dziecinne jest

                i tak, studenci kłamią, potrafią nawet próbować zastraszać albo w inny sposób zdobywać oceny

                zdziwiłabyś się, gdybym Ci zaczęła opowiadać, na jakie zachowania studenckie się napatrzyłam, gdy pracowałam parę lat temu jako pracownik naukowo-dydaktyczny na pewnej uczelni...

                zresztą - cała masa dziewczyn tutaj pracuje/pracowała na uczelni i pewnie też miałyby wiele do opowiedzenia w tej materii wink
                • jak_matrioszka Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 19:53
                  yenna, to Ty mi powiedz: czy profesorowie maja maile i czy ich uzywaja?
                  • yenna_m Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 19:54
                    mają, używają
                • anaconda12 Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:07
                  >i tak, studenci kłamią, potrafią nawet próbować zastraszać albo w inny sposób zdobywać oceny

                  Nie kłamałam, nie zastraszałam... i już wcześniej mówiłam: to przecież nie byłoby w moim interesie kłamać jaką mam ocenę, bo z powodu niezgodności (jest przecież jeszcze protokół) nie dostałabym zaliczenia semestru!
                  • yenna_m Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:08
                    ale pan nie jest jasnowidzem i nie widzi, czy kłamiesz

                    poza tym wpisanie oceny za piękne oczy nie bardzo zgodne jest z regulaminem oceniania wink

                    facet za cos takiego nawet dyscyplinarke moglby miec tongue_out
                    myslisz, że dla glupiej panny podlozyl by sie?
                    • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:22
                      yenna_m napisała:

                      > ale pan nie jest jasnowidzem i nie widzi, czy kłamiesz

                      Yenna, ale zlituj się. Stoi przed Tobą zmarznięta dziewczyna, która tłumaczy, że specjalnie tu przyjechała, bo wcześniej nie miała możliwości, że bardzo jej zależy na wpisie, bo za chwilę zamkną dziekanat i ucieknie pociąg. Naprawdę to jakiś ponadnormatywny wysiłek fizyczny i umysłowy, by zaprosić ją do gabinetu, zajrzeć w notatki i wpisać ocenę? Ile to zajmie? 10 minut? Świat mu się zawali, gdy zacznie jeść obiad trochę później, ale zrobi komuś uprzejmość i uszczęśliwi go tym? Rozumiem, gdyby wymagała cudów na kiju - przejrzenia jakiejś pracy, konsultacji czy generalnie czegoś, co wymaga czasu. Ale tutaj ewidentnie facet wykazał się totalnym brakiem wyczucia i empatii. Dla mnie to zwykły bufon i tyle.
                      Oczywiście jednocześnie bardzo źle oceniam to podejście dziewczyny do niego na obiedzie, bo było to wyjątkowo niegrzeczne. Posiłku się nikomu nie przerywa, niezależnie od tego, czy je profesor czy student. Ale z drugiej strony rozumiem desperację kogoś w takiej sytuacji, w jakiej była Anakonda.
                      • stara.kociara Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:26
                        Naprawdę to j
                        > akiś ponadnormatywny wysiłek fizyczny i umysłowy, by zaprosić ją do gabinetu, z
                        > ajrzeć w notatki i wpisać ocenę? Ile to zajmie? 10 minut?

                        Protokół trzeba wyciągnąć z dziekanatu, bo tam ląduje po sesji, nie trzyma się go na pamiątkę. Ale co tam, niech goście czekają.
                        • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:30
                          > Protokół trzeba wyciągnąć z dziekanatu, bo tam ląduje po sesji, nie trzyma się
                          > go na pamiątkę.

                          No więc tym lepiej - idą od razu do dziekanatu. Widzisz gdzieś problem?

                          > Ale co tam, niech goście czekają.

                          Przepraszam najmocniej - czy ten profesor to jest na uczelni dla gości czy dla studentów? Bo może przez ostatnie 20 lat pozmieniały się zasady i czegoś nie wiem.
                          • yenna_m Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:33
                            profesor ma obowiązek również pracować naukowo i z tego się rozliczać
                            są godziny konsultacji

                            i jak verdana napisała - trzeba było napisać maila i umówic się z człowiekiem
                            facet na pewno ma służbowego maila
                            mało tego - ma na bank telefon w gabinecie i można było nawet do niego zadzwonić w tygodniu w godzinach dyżurów i spróbować się z nim umówić na wpis
                            • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:41
                              yenna_m napisała:

                              > profesor ma obowiązek również pracować naukowo

                              Chcesz powiedzieć, że obowiązki te wypełnia między schabowym a surówką?
                              Nawet jeśli robi to w obecności gości naukowców?

                              > i z tego się rozliczać są godziny konsultacji

                              I naprawdę nie ma w tym miejsca na odrobinę elastyczności i życzliwości?

                              > i jak verdana napisała - trzeba było napisać maila i umówic się z człowiekiem
                              > facet na pewno ma służbowego maila

                              Tutaj się zgadzam w pełni.
                              Ale ja osobiście nie lubię rad "trzeba było" w momencie, gdy coś już się stało.
                              • yenna_m Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:43
                                a wiesz, że może wypełniać, uzgadniając np szczególy wspolpracy naukowej? omawiajac szczegoly wspolnie wydawanej publikacji czy badan naukowych? albo dogrywajac szczegol;y wspolnie organizowanej konferencji?

                                niewielkie masz wyobrazenie o pracy na uczelni
                                • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:00
                                  yenna_m napisała:

                                  > a wiesz, że może wypełniać, uzgadniając np szczególy wspolpracy naukowej? omawi
                                  > ajac szczegoly wspolnie wydawanej publikacji czy badan naukowych? albo dogrywaj
                                  > ac szczegol;y wspolnie organizowanej konferencji?

                                  Na OBIEDZIE?? No litości - gdyby szedł na konferencję czy wykład czy prowadził za chwilę jakieś seminarium i faktycznie by się spieszył, to normalne, że mógłby odmówić. Ale szedł na obiad, na którym dyskutowano by głównie o smaku mięsa, pogodzie w Budapeszcie i dupie panny Krysi. Omawianie kwestii zawodowych przy posiłkach jest zwyczajnie nietaktowne. Obiad jest po to, by spokojnie się posilić i miło spędzić czas, a nie dyskutować o nowych dokonaniach profesora Iksińskiego. Od tego są spotkania przed lub po posiłku.

                                  > niewielkie masz wyobrazenie o pracy na uczelni

                                  Mam wystarczające, nie musisz mi wierzyć.
                                  • nigella123 Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:04
                                    > Na OBIEDZIE?? No litości - gdyby szedł na konferencję czy wykład czy prowadził za chwilę jakieś seminarium i faktycznie by się spieszył, to normalne, że mógłby odmówić. Ale szedł na obiad, na którym dyskutowano by głównie o smaku mięsa, pogodzie w Budapeszcie i dupie panny Krysi.

                                    Widać że koleżanka cokolwiek nieobyta smile
                                    • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:10
                                      > Widać że koleżanka cokolwiek nieobyta smile

                                      A mnie się wydaje, że w przeciwieństwie co do niektórych, chyba wręcz przeciwnie smile
                                      W każdym razie standardy w moim środowisku zawodowym są zgoła inne i obiad służy do tego, do czego ma służyć - czas na rozprostowanie kości, posiłek i zmianę tematów na luźny i niezobowiązujący - a nie stanowi zastępnika formalnego spotkania służbowego.
                                      • memphis90 Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 16:42
                                        Konferencja to konferencja. A rozmowy w kuluarach to rozmowy w kuluarach.
                                  • verdana Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:06
                                    Być moze. Wazne jest jednak takze z kim - bo jesli np. z waznym partnerem, ktry by się obraził i uznał, ze z uczelnią, która lekceważy ewentualnych współpracowników współpracować nie warto - to naprawdę, obiad jest wazniejszy.
                                    Nigdy w życiu nie słyszałaś o spotkaniach biznesowych? Nie słyszałaś, ze nie wypada wystawiać zaproszonych gości na takich spotkaniach do wiatru?
                                    • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 22:11
                                      > Nigdy w życiu nie słyszałaś o spotkaniach biznesowych?

                                      Na obiedzie? Nie, a uwierz bywałam na niejednym.
                                      Owszem, na obiad się szło. W TRAKCIE przerwy na spotkaniu biznesowym.
                                      Na obiad, na siusiu, na fajkę (jeśli kto palił).
                                      Na ponowne omawianie spraw wracało się do miejsca spotkania.

                                      > Nie słyszałaś, ze nie wy pada wystawiać zaproszonych gości na takich spotkaniach do
                                      > wiatru?

                                      A kto tu miałby wystawić do wiatru zaproszonych na spotkanie biznesowe gości? To był obiad i spóźnienie się nań nie spowodobałoby, że goście sobie wyjdą oburzeni. Nie raz, nie dwa miałam takie sytuacje, że ktoś nie zjawiał się na obiedzie, ale oczywiście przychodził na część oficjalną spotkania, bo to było istotniejsze.
                                      Naprawdę macie takie - dość specyficzne powiedziałabym - doświadczenia, wedle których normą jest, że spotkania naukowe odbywają się w stołówkach uczelnianych? Bo za moich czasów te w większym gronie odbywały się w salach konferencyjnych, te mniejsze w gabinetach, a na obiady to się szło na przerwie.
                                      • stara.kociara Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 22:20
                                        > Naprawdę macie takie - dość specyficzne powiedziałabym - doświadczenia, wedle k
                                        > tórych normą jest, że spotkania naukowe odbywają się w stołówkach uczelnianych?

                                        Tak, naprawdę. Co tydzień umawiam się z szefem na obiad w celu omówienia postępów grantu i różnych bieżących spraw.
                                        • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 22:26
                                          > Tak, naprawdę. Co tydzień umawiam się z szefem na obiad w celu omówienia postęp
                                          > ów grantu i różnych bieżących spraw.

                                          A co ma spotkanie z Twoim szefem do tego, o czym rozmawiamy?
                                          • stara.kociara Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 22:43
                                            A czego nie rozumiesz? Rozmawiamy o sprawach naukowych właśnie przy obiedzie.
                                            • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 22:52
                                              stara.kociara napisała:

                                              > A czego nie rozumiesz? Rozmawiamy o sprawach naukowych właśnie przy obiedzie.

                                              Ale co to ma wspólnego z tym, o czym my dyskutujemy? Czyli co mają wspólnego relacje naukowe między Tobą a Twoim szefem z relacjami naukowymi profesorów z dwóch różnych uczelni pracującymi nad niekoniecznie tymi samymi zagadnieniami?
                                              Zdarza się, że z moimi podwładnymi rozmawiam o sprawach biznesowych w samochodzie. Czy to miałoby być argumentem za tym, że spotkania biznesowe mogą się odbywać w samochodzie?
                                              • stara.kociara Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 22:56
                                                Ależ już ci napisałam, nie widzę powodu, żeby powtarzać po raz trzeci.
                                                • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 23:03
                                                  stara.kociara napisała:

                                                  > Ależ już ci napisałam, nie widzę powodu, żeby powtarzać po raz trzeci.

                                                  Tak, coś napisałaś, ale nie odpowiedziałaś na pytanie.
                                                  Ale luz, nie produkuj się specjalnie dla mnie, nie łaknę tej wiedzy aż tak bardzo.
                                              • yenna_m Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 23:12
                                                robitussin, nie obraz sie,ale mam wrażenie, że się czepiasz

                                                1. facet wyznaczył dziewczynie czas, gdy może się z nią spotkać i moim zdaniem stwierdzenie "proszę przyjść za godzinę" bo w tej chwili "ma ważne spotkanie na obiedzie" nie jest odległym wyznaczeniem terminu

                                                nie kazał przyjść panience za kilka dni

                                                a że panienka zrobiła gościowi wjazd na obiad i postawiła faceta w niezręcznej sytuacji (skoro coś omawia przy obiedzie, to przecież JASNE JEST, że nie odejdzie od obiadu i gości do gabinetu po dokumentację, żeby zweryfikować ocenę i JASNE JEST, że ponieważ profesorowi NIE WOLNO wpisywać ocen studentom na twarz a musi to zrobić po ustaleniu, jaka ocena zostala WPISANA DO PROTOKOŁU (panienka chyba nie miala karteczki z dziekanatu, że przedmiot jest zaliczony na taką a taką ocenę?) to nie naruszy przepisow dot. zasad wystawiania ocen tym bardziej PRZY ŚWIADKACH? big_grin

                                                poza tym tak zwyczajnie - facet w tym wieku to i cukrzycę miec moze i z uwagi na stan zdrowia musi pilnować godzin posilkow wink

                                                oraz nawet gdyby nie mial tej cukrzycy,to nie ma obowiązku dostosowywać się do kazdego studenta, to w takim wypadku ŻADEN wyklad profesora by się nie odbyl w sytuacji, pan profesor ma zajecia na kilku b. licznych kierunkach i tak z 10 proc studentow w okresie przedsesyjnym mialoby do niego interes wink
                                                • yenna_m Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 23:14
                                                  > oraz nawet gdyby nie mial tej cukrzycy,to nie ma obowiązku dostosowywać się do
                                                  > kazdego studenta, to w takim wypadku ŻADEN wyklad profesora by się nie odbyl w
                                                  > sytuacji, gdy pan profesor ma zajecia na kilku b. licznych kierunkach i tak z 10 pr
                                                  > oc studentow w okresie przedsesyjnym mialoby do niego interes wink
                                                  >
                                                • anaconda12 Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 23:25
                                                  >poza tym tak zwyczajnie - facet w tym wieku to i cukrzycę miec moze i z uwagi na stan zdrowia musi pilnować godzin posilkow

                                                  W jakim, kurcze, wieku? Toż on chyba ledwie czterdziestkę ma. Mój tato jest sporo od niego starszy, i jakoś wytrzymuje długo bez obiadu. Ale nie o wiek tu chodzi, tylko o zrozumienie i życzliwość. Przecież mu obiadu nie zabierałam sprzed nosa.

                                                  PS. Dzięki za zrozumienie, robitussin... jak widzę, to jest forum pracowników uczelni, a nie matek...
                                                  • kkokos Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 23:44
                                                    Przecież mu obiadu nie zabierałam sprzed
                                                    > nosa.
                                                    > PS. Dzięki za zrozumienie, robitussin... jak widzę, to jest forum pracowników u
                                                    > czelni, a nie matek...

                                                    ależ ja cię też doskonale rozumiem! przecież gdybyś go dogoniła w kiblu, też nie wyrywałabyś byś mu rolki papieru z ręki!

                                                    nie matek, powiadasz... rozumiem, że ty jedna na świecie kończyłaś studia z dzieckiem na ręku i dlatego wszyscy powinni padać przed tobą plackiem. a już na pewno inne matki - bo przecież żadna nie była w twojej sytuacji, prawda?

                                                    ciekawe, skąd oburzenie, gdy taki mikołejko (cholera, też profesor) pisze o rozwydrzonych, egocentrycznych, potwornie roszczeniowych wózkowych...
                                                  • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 00:02
                                                    > nie matek, powiadasz... rozumiem, że ty jedna na świecie kończyłaś studia z dzi
                                                    > eckiem na ręku i dlatego wszyscy powinni padać przed tobą plackiem. a już na pe
                                                    > wno inne matki - bo przecież żadna nie była w twojej sytuacji, prawda?

                                                    Nie, ona się właśnie dziwi, że tu tyle matek i pewnie znalazłoby się parę byłych matek-studentek, a empatii zero. Bardzo charakterystyczna cecha wielu kobiet, które odchowały już swoje potomstwo i zapomniały, jak to jest trudno. A jak nie zapomniały, to tym gorzej dla nich, że nie są w stanie zrozumieć kogoś, kto przeżywa to, co same przeżywały.
                                                  • kkokos Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 00:29
                                                    A jak ni
                                                    > e zapomniały, to tym gorzej dla nich, że nie są w stanie zrozumieć kogoś, kto p
                                                    > rzeżywa to, co same przeżywały.

                                                    o przepraszam, nie przeżywałam.
                                                    kończyłam studia nie tylko jako matka, ale jako samotna matka, pracując na cały etat, zmuszona po wznowieniu studiów do zdawania sześciu egzaminów (bo w tak zwanym międzyczasie zmienił się program, a studia były jak najbardziej dzienne, a nie zaoczne) - i jakoś wszystko udało mi się w terminie pozaliczać, wpisy pozdobywać, w obiadach nie przeszkadzać.

                                                    to prawda, nie był to lekki rok. ale nie miałam do nikogo pretensji, że nie chce mi dać czegokolwiek wbrew zasadom i na piękne oczy oraz dlatego, że "jestem matkom".

                                                    nie, nie czuję, że skoro nie głaszczę roszczeniowej pannicy po główce, tym gorzej dla mnie. niby w czym gorzej?

                                                  • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 01:35
                                                    > kończyłam studia nie tylko jako matka, ale jako samotna matka, pracując na cały
                                                    > etat, zmuszona po wznowieniu studiów do zdawania sześciu egzaminów (bo w tak z
                                                    > wanym międzyczasie zmienił się program, a studia były jak najbardziej dzienne,
                                                    > a nie zaoczne) - i jakoś wszystko udało mi się w terminie pozaliczać, wpisy poz
                                                    > dobywać, w obiadach nie przeszkadzać.
                                                    > to prawda, nie był to lekki rok.

                                                    Więc tym bardziej powinnaś zrozumieć jak to jest.
                                                    Ale nie, po co. Lepiej sobie poużywać, odbić sobie na młodej dziewczynie wszystko to, co się samemu przeżywało. Czemu ona ma się czuć lepiej, skoro mnie było tak cholernie ciężko.
                                                    Typowe dla ludzi pozbawionych inteligencji emocjonalnej uncertain
                                                  • przeciwcialo Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 08:10
                                                    U mnie jedna na roku usprawiedliwiała się bo dziecko...szybko sprowadzono ja na ziemię że dziecko to jej problem i nikogo nie obchodzi żo ona ma dziecko. Traktowali wszystkich równo a nie bo ja mam dziecko to klękajcie narody a dzieci na roku było kilka sztuk.
                                                    Student z kacem tez mógłby się usprawiedliwiac że on nie mógł przez pół roku wpisu zdobyc i musi go mieć teraz juz.
                                                  • hanna_sty Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 14:03
                                                    Studia NIE są obowiązkowe. Jeżeli ktoś nie ma siły/czasu/warunków na studiowanie niech NIE studiuje a nie wymusza określonych zachowań od innych.
                                                    Urodziłam dziecko PO studiach. Broniłam się w ciąży. NIE wymagałam aby ktoś traktował mnie jakoś szczególnie- moje dziecko, moja ciąża, mój problem. Chociaż nie, nie tylko mój, bo do ciąży trzeba dwóch osób- więc jeszcze mojego męża. Decydując się na potomstwo braliśmy pod uwagę niedogodności związane z moim ewentualnym samopoczuciem, zawaleniem czegoś itd.
                                                    Anaconda 12 widocznie jest zdania, że fakt posiadania dziecka jest jednoznaczny z przyznaniem jej szerokich praw na uczelni i....problematycznego zachowania wobec profesora.
                                                  • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 23:49
                                                    > PS. Dzięki za zrozumienie, robitussin... jak widzę, to jest forum pracowników u
                                                    > czelni, a nie matek...

                                                    Bo tu niektóre matki to już mają dzieci w Twoim wieku i pozapominały jak to wół cielęciem był wink Spoko, gdybym była na miejscu tego profesora byłabym w stanie wybaczyć Ci nawet to najście podczas obiadu, bo nie jestem sztywniarą i rozumiem, że ludzie w desperacji popełniają nawet większe faux-pas.
                                                  • marianna72 Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 10:32

                                                    anaconda12 napisał(a):

                                                    > PS. Dzięki za zrozumienie, robitussin... jak widzę, to jest forum pracowników u
                                                    > czelni, a nie matek...

                                                    Konczylam studia w zeszlym roku (obronilam sie w pazdzierniku), pracujac i z trojka dzieci na karku.Nie wymagalam dla siebie specjalnego traktowania po prostu wszystko duzo wczesniej odpowiednio planowalam bo wiedzialm ,ze nie moge sobie pozwolic na latanie w ostatniej chwili tak jak moje wolne kolezanki .
                                                    Nie wyobrazam sobie dla siebie jakiegos specjalnego traktowania, nie uzywalam moich dzieci jako wymowki w zadnej sytuacji , studia byly moja decyzja moglam ich nie konczyc, nie ma chyba jeszcze przymusu posiadania wyzszego wyksztalcenia
                                                  • hellulah Re: Oburzające zachowanie profesora 22.01.13, 14:06
                                                    > PS. Dzięki za zrozumienie, robitussin... jak widzę, to jest forum pracowników u
                                                    > czelni, a nie matek...

                                                    Nie, no kuvva, bo pracownikowi uczelni nie wolno być matką. Otóż wiele tu dziewczyn jest matkami oraz pracownikami naukowymi - dały radę studia skończyć, habilitacje porobić i nie wycierały sobie gęby macierzyństwem.

                                                    Uświadom sobie, że zawaliłaś sprawę, próbując wymusić otrzymanie wpisu za pięć dwunasta. Mogłaś uzgodnić termin wpisu mailowo, telefonicznie, przekazać indeks przez osobę trzecią czy nawet zostawić w sekretariacie. Mogłaś zorganizować opiekę do dziecka, np. zlecić ją partnerowi.

                                                    Zachowałaś się po chamsku i rozszczeniowo i jeszcze się putlasz. A wystarczyło wysłać maila i upewnić się, kiedy możesz przyjść po wpis, albo wykorzystać inne możliwości (choćby ten sekretariat), a nie uwieszać się komuś u łockia.

                                                • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 23:36
                                                  yenna_m napisała:

                                                  > robitussin, nie obraz sie,ale mam wrażenie, że się czepiasz

                                                  A Ty jesteś jakoś mało elastyczna tongue_out

                                                  > 1. facet wyznaczył dziewczynie czas, gdy może się z nią spotkać i moim zdaniem
                                                  > stwierdzenie "proszę przyjść za godzinę" bo w tej chwili "ma ważne spotkanie na
                                                  > obiedzie" nie jest odległym wyznaczeniem terminu

                                                  No toż jest, bo dziekanat za godzinę będzie zamknięty, a jej pociąg zwieje. Więc równie dobrze mógł powiedzieć, żeby spadała na drzewo. Przecież nie chodziło o to, że jej się nie chciało czekać, tylko, że nie miałoby to sensu. I on o tym wiedział, a mimo to uznał, że ważniejszy jest obiad z goścmi.
                                                  Nie wiem, jak cholernie musiałoby być ważne to spotkanie (chyba, że faktycznie ze sponsorem i wtedy nie ma zmiłuj się), by nie móc pomóc komuś w takim drobiazgu i przyjść na ten obiad z lekki poślizgiem.

                                                  > a że panienka zrobiła gościowi wjazd na obiad i postawiła faceta w niezręcznej
                                                  > sytuacji

                                                  Tutaj nie ma dyskusji i zgadzam się w pełni.
                                                  Nawet gdyby gadali o kochankach, to nie miała prawa mu w tym obiedzie przeszkadzać.

                                                  > poza tym tak zwyczajnie - facet w tym wieku to i cukrzycę miec moze i z uwagi n
                                                  > a stan zdrowia musi pilnować godzin posilkow wink

                                                  No też tak pomyślałam, ale czy to problem powiedzieć wtedy "Kobieto, z miłą chęcią, ale jak za 5 minut nie zjem schabowego to zejdę tutaj przed tobą i będziesz miała problem"

                                                  > oraz nawet gdyby nie mial tej cukrzycy,to nie ma obowiązku dostosowywać się do
                                                  > kazdego studenta,

                                                  Jasne, że nie ma i nikt tego nie wymaga.
                                                  Chodziło o odrobinę życzliwości. Tylko o to.
                                                  • yenna_m Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 23:45
                                                    tak, tylko brak życzliwości nie znaczy,że komuś słoma z butów wychodzi i że jest chamem

                                                    nie, po prostu może być formalistycznym, mało elastycznym wink człowiekiem wink

                                                    to jeszcze nie lokuje gościa w szufladzie z napisem "tu siedzą chamy i prostaki,którym słoma z butów wychodzi"

                                                    bo u mnie o te okreslenia chodzi

                                                    tak, zgodzę się, że facet mógł zdobyć się na większą życzliwość
                                                    tak, zgodzę się, że facet skoncentrował się na swoim obiedzie

                                                    ale jak napisałam - za mało mam danych (przecież nie znamy relacji drugiej strony), żeby jednoznacznie powiedziec studence, że profesor to cham i prostak, za to ona to kobieta z klasą

                                                    no i całe szczęście - dziewczynie udało się tak czy inaczej załatwić sprawę
                                                  • ichi51e2 Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 21:13
                                                    Zaskakujące to jest to ze można skończyć studia wyższe ńie wiedząc ze celem istnienia uniwersytetu jest pomnazanie przetwarzanie i przechowywanie wiedzy dlatego każda praca naukowa (czyli np spotkanie z wydawca, goście z innej uczelni pisanie edycja artykułu etc) ma pierwszeństwo i jest ważniejsza od pracy dydaktycznej (a juz na pewno od papierologii - dlaczego dziewczyno nie miałas indeksu na egzaminie?!) studenci na uczelni sa jedynie sposobem na utrzymanie calego tego bajzlu... Nigdy cię nie zastanawiała dlaczego profesor ma tylko jeden dzień (a w nim kilka godzin zaledwie)na spotkania ze studentami a resztę tygodnia na "bujanie w chmurach"? To nie szkoła na litość boska...
                                                  • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 22:26
                                                    ichi51e2 napisała:

                                                    > Zaskakujące to jest to ze można skończyć studia wyższe ńie wiedząc ze celem ist
                                                    > nienia uniwersytetu jest pomnazanie przetwarzanie i przechowywanie wiedzy dlate
                                                    > go każda praca naukowa (czyli np spotkanie z wydawca, goście z innej uczelni pi
                                                    > sanie edycja artykułu etc) ma pierwszeństwo i jest ważniejsza od pracy dydakty
                                                    > cznej

                                                    Znasz jakąś uczelnię bez studentów albo z nikłą ich ilością?
                                                    Skoro to takie mało istotne.
                                                    Dlaczego uczelnie od kilku dobrych lat wręcz walczą o studentów, bo liczba chętnych kandydatów na wiele kierunków rokrocznie spada?
                                                    Niechże uczelnie zamiast walczyć, zajmą się spokojnie pracą naukową. Przynajmniej nie będą miały problemów z niesubordynowanymi studentami.

                                                    > studenci na uczelni sa jedynie sposobem na utrzymanie calego te
                                                    > go bajzlu...

                                                    No brawo!
                                                    Więc chyba to jasne, że dojnej krowy się nie zarzyna.
                                                    Ani nie stawia się jej jako ostatniej w szeregu.
                                                    Nie zapominaj też, że kadra akademicka nie spada z nieba, tylko bierze się właśnie z tych pętających się pod nogami byłych studentów.
                                                  • imasumak Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 22:56
                                                    robitussin napisał:
                                                    Nie zapominaj też, że kadra akademicka nie spada z nieba, tylko bierze się właśnie z tych pętających się pod nogami byłych studentów.

                                                    Raczej nie zaocznych i nie tych, którzy zaliczenia zdobywają pól roku po terminie.
                                                  • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 23:34
                                                    > Raczej nie zaocznych

                                                    A dlaczego nie?
                                                    Studia zaoczne są dla osób, które z jakichś przyczyn nie mają możliwości studiowania dziennego. Ot i cała różnica. Bywają głąby i ćwoki na studiach dziennych, bywają osoby ponadprzeciętne na studiach zaocznych. Różnie się potem toczą losy tych drugich.
                                                    U mnie kierownikiem jednej z katedr i jednocześnie wybitnym profesorem był pan, który po wojnie zaczął pracę, a dopiero parę dobrych lat później właśnie studia zaoczne (żeby było śmiesznie to z zupełnie innej dziedziny). Tak mu się spodobało, że postanowił zmienić plany i poświęcić się pracy akademickiej.
                                                  • imasumak Re: Oburzające zachowanie profesora 21.01.13, 08:33
                                                    Proszę Cię, nie porównuj pokolenia powojennego, do dzisiejszych większości dzisiejszych studentów. To zupełnie inna jakość.
                                      • carmensitas Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 22:21
                                        No to mało wiesz o świecie.
                                        Są branżę, w których nie ma biur. Są branże, w których pracuje się w domu. Dom jest prywatny, więc w domu nikt na spotkanie biznesowe umawiać się nie chce. Zostają restauracje, kawiarnie.
                                        Mój mąż dosyć często umawia się na stricte biznesowe lunche/obiady. Nie idzie tam gadać o pierdołach, ale załatwić ważne sprawy. Nawet umowy zdarza mu się podpisywać przy schabowym. A mąż biuro ma i te drugie strony spotkania z reguły też. Tylko nie zawsze każdemu też to biuro pasuje i nie zawsze jest na to czas. To nie są całodniowe spotkania z klientem, kiedy wyskakuje się na obiad i opowiada o nurkowaniu w Egipcie, tylko spotkania krótkie, konkretne, poprzedzone licznymi mailami i telefonami, na których dogrywa się najistotniejsze szczegóły.
                                        I to, że tego nie widziałaś, to nie znaczy, że nie istnieje. Byłaś sobie na niejednym "obiedzie biznesowym", ale w swojej malutkiej działeczce, a piszesz, jakbyś obrabiała całe hektary.
                                        • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 22:35
                                          > o nie są całodniowe spotkania z klientem, kiedy wyskakuje się na obiad i opowia
                                          > da o nurkowaniu w Egipcie, tylko spotkania krótkie, konkretne,

                                          A co to ma wspólnego z opisywaną tu sytuacją? Gdy na uczelnię przyjeżdżają goście, naukowcy z innej uczelni, więc zapewne z innego miasta czy może nawet kraju? Co oni by mieli krótkiego i konkretnego załawić, czego nie da się załatwić telefonicznie czy mailowo? Naprawdę uważasz, że to normalne, że w takim celu ktoś przyjeżdża na raptem godzinny obiad i spotyka się w tym celu w uczelnianej stołówce? Jeśli tak, to nie mam więcej pytań.

                                          > I to, że tego nie widziałaś, to nie znaczy, że nie istnieje. Byłaś sobie na nie
                                          > jednym "obiedzie biznesowym"

                                          Nie, byłam na niejednym spotkaniu biznesowym, gdzie obiad jest obiadem, a nie clou spotkania. Z kolei pierdółki i szczególiki to się właśnie ustala już mailem czy telefonicznie, a nie spotykając na jednej nodze na obiedzie na mieście, bo szkoda czasu. Ale możliwe, że w innych branżach, zwłaszcza tych "bezbiurowych" tak to może wyglądać. Nie ma to jednak nic wspólnego z przyjazdem gości naukowców z innej uczelni.
                                          • i_love_tweety Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 22:40
                                            A może skoro przyjeżdżali, to nie tylko do tego profesora? Mieli ileś spotkań "biznesowych" w różnych miejscach/z różnymi osobami, a z nim się umówili akurat wtedy i akurat tyle czasu mogli mu poświęcić? A jemu na tym bardzo zależało?
                                          • memphis90 Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 16:52
                                            Gdy na uczelnię przyjeżdżają gośc
                                            > ie, naukowcy z innej uczelni, więc zapewne z innego miasta czy może nawet kraju
                                            > ?
                                            Matko, dziewczyno, a kto gdziekolwiek napisał, że to był światowej sławy profesor z innego kraju? Profesor miał gości, nic więcej nie wiesz.Mógł być to dziekan czy profesor z innego wydziału, z którym miał kilka spraw do obgadania. I wtedy, owszem, gość lub gospodarz mógł mieć konkretnie jedną godzinę przed kolejnym wykładem, radą czy egzaminem.

                                            Nie ma to jednak nic wspólnego z przyjazdem gości naukow
                                            > ców z innej uczelni.
                                            Może znasz specyfikę spotkań biznesowych, ale zupełnie nie znasz się na pracy na uczelni czy specyfice spotkań naukowych.
                                          • iksa_igrekowska Re: Oburzające zachowanie profesora 25.09.13, 20:51
                                            "A co to ma wspólnego z opisywaną tu sytuacją? Gdy na uczelnię przyjeżdżają goście, naukowcy z innej uczelni, więc zapewne z innego miasta czy może nawet kraju? Co oni by mieli krótkiego i konkretnego załawić, czego nie da się załatwić telefonicznie czy mailowo? Naprawdę uważasz, że to normalne, że w takim celu ktoś przyjeżdża na raptem godzinny obiad i spotyka się w tym celu w uczelnianej stołówce? Jeśli tak, to nie mam więcej pytań"

                                            A może przyjechali z pobliskiego miasta tylko na dwie godziny, a spraw do omówienia jest wiele, więc trzeba się spieszyć?
                                      • memphis90 Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 16:43
                                        > Owszem, na obiad się szło. W TRAKCIE przerwy na spotkaniu biznesowym.
                                        Ale spotkanie naukowe nie jest tożsame z biznesowym.
                                      • iksa_igrekowska Re: Oburzające zachowanie profesora 25.09.13, 20:21
                                        Ale Ty opisujesz dwie zupełnie różne rzeczywistości! Możliwe, że podczas spotkań biznesowych jest inaczej, możliwe nawet, że w jakiejś uczelni jest inaczej. Ale u mnie jest tak jak u dziewczyn. I przede wszystkim, gdyby przyszedł do mnie student jakieś pół roku po zakończeniu semestru, z którego zbiera wpisy, to musiałby mieć zgodę dziekana na późniejsze oddanie indeksu, żeby nie było, że bezprawnie dałam wpis po terminie. Bez tego mam zakaz wpisywania czegokolwiek, nie ma to nic wspólnego z moją wolą.
                                        A poza tym musiałabym mieć np. kartkę z ocenami albo "egzamin" (kartkę z odpowiedziami studentki smile), bo skąd mogę wiedzieć, czy akurat Jasia Kowalska jest uczciwa i skoro mówi, że zaliczyła, to rzeczywiście zaliczyła? Idźmy dalej wink, skoro musiałabym mieć jakieś potwierdzenie, to musiałabym wcześniej wiedzieć, że tego dnia ktoś przyjdzie w tej sprawie do mnie. U mnie trzyma się egzaminy do końca sesji, później albo się je składuje w odpowiednim miejscu, albo (zazwyczaj) zabiera do domu, rzadko mam tak o pod ręką egzaminy wszystkich studentów (a skąd mogę wiedzieć, na który dyżur przyjdzie ktoś z półrocznym opóźnieniem?).
                                        Ogólnie chodzi o to, że wystarczy napisać, że ma się sprawę do wykładowcy i że nie może się jej załatwić w godzinach dyżuru. Mogłabym się umówić ze studentem przed zajęciami, zaplanować spotkanie po zajęciach, a nawet przyjechać na uczelnię w dniu, w którym w ogóle miało mnie na niej nie być. Ale musiałabym wcześniej wiedzieć, że ktoś będzie czegoś ode mnie potrzebował.

                                        Co do obiadów, to właśnie tu opisujesz inną rzeczywistość. Na uczelni są ustalone godziny dydaktyczne, ale nie ma czegoś takiego, że "spotkanie biznesowe" trwa od 8 do 16 z przerwą obiadową od 13 do 14. Wiele spraw omawia się właśnie podczas obiadu, bo każdy ma zajęcia i inne obowiązki w tak różnych godzinach, że czasami trudno się spotkać. Nigdy podczas obiadu nie rozmawiałam o pogodzie czy smaku mięsa, ale jak najbardziej ustałam kto którą część referatu pisze, dopracowywałam harmonogram konferencji, omawiałam wyniki badań. Tak już jest, nie zawsze można być do dyspozycji studentów (nawet jeśli bardzo się chce) i dla bezpieczeństwa studentów lepiej by było, gdyby po prostu się umawiali wcześniej.
                                  • carmensitas Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:12
                                    Gdzieś ty się uchowała w tej nieświadomości co do biznesowego charakteru niektórych posiłków??
                                    Muszę mojego chłopa pogonić. Ostatnio co drugi dzień ma biznesowe śniadania i biznesowe obiady. Pewnie kłamie, oj kłamie. Na pewno na tych śniadaniach i obiadach gada o dupie panny Krysi.


                                    Tylko kiedy on pracuje???
                                    • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 22:24
                                      carmensitas napisała:

                                      > Gdzieś ty się uchowała w tej nieświadomości co do biznesowego charakteru niektó
                                      > rych posiłków??

                                      Nie rozumiem pytania "gdzieś się uchowała"?
                                      Piszę o swoich doświadczeniach zawodowych. W środowisku, w którym się obracam, są takie zasady. I jeśli zaprasza się kogoś jako firma na spotkanie biznesowe, to nie idzie się w tym celu na obiad, tylko obiad jest po prostu częścią, przerywnikiem takiego spotkania albo posiłek przybiera formę kolacji już po spotkaniu. Nie tylko ja tak robię, ale robią tak również moi kontrahenci, firmy zaprzyjaźnione. Nie spotkałam się z sytuacją, żeby spotkanie mające na celu szczegółowe omówienie współpracy czy podpisanie jakiejś umowy odbyło się stricte w lokalu gastronomicznym, a już takie spotkanie w stołówce uczelnianej to jakiś kosmos.
                                      • mondovi Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 22:46
                                        Tyle, że nie do końca o to chodzi - kto i co załatwia w porze obiadowej. Studentka - i to z problemem - nie zadbała o to, aby umówić się z wykładowcą, jechała w ciemno - i tu subiektywnie - współczuję, obiektywnie jej bajka - nie dopełniła obowiązku, a ramy czasowe są szerokie.
                                      • memphis90 Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 16:55
                                        Nie spotkałam się z sytuacją, żeby spotkanie mające na celu szczegółow
                                        > e omówienie współpracy czy podpisanie jakiejś umowy odbyło się stricte w lokalu
                                        > gastronomicznym, a już takie spotkanie w stołówce uczelnianej to jakiś kosmos.
                                        Ale kto mówi o podpisywaniu jakiejkolwiek umowy z kontrahentem??? Ja bardzo często spotykam się w bufecie w pracy obgadując szybko szczegóły np. spotkań szkoleniowych dla pacjentów. Nie, nie organizuje się w tym celu specjalnych spotkań biznesowych z obiadkiem, tylko w pół godziny obgaduje najważniejsze punkty przy drożdżówce.
                                      • totorotot Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 20:57
                                        Nie spotkałam się z
                                        sytuacją, żeby spotkanie mające na
                                        celu szczegółow
                                        > e omówienie współpracy czy
                                        podpisanie jakiejś umowy odbyło
                                        się stricte w lokalu
                                        > gastronomicznym


                                        No to przyjmij do wiadomości, ze bardzo często właśnie między zupa a deserem omawia się sprawy biznesowe.
                                        • landora Re: Oburzające zachowanie profesora 22.01.13, 16:15
                                          > No to przyjmij do wiadomości, ze bardzo często właśnie między zupa a deserem om
                                          > awia się sprawy biznesowe.

                                          ...a także w trakcie gry w golfa czy w klubie nocnym. I często są to sprawy ważne i dotyczące naprawdę sporych sum.
                                  • totorotot Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 19:38
                                    Omawianie kwestii
                                    zawodowych przy p
                                    > osiłkach jest zwyczajnie
                                    nietaktowne Obiad jest po to, by
                                    spokojnie się posili
                                    > ć i miło spędzić czas, a nie
                                    dyskutować o nowych dokonaniach
                                    profesora Iksiński
                                    > ego


                                    i nie by dokonywać wpisów studentom


                                    > Od tego są spotkania przed
                                    lub po posiłku.


                                    Ot co.
                                    • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 19:39
                                      totorotot napisała:

                                      > Omawianie kwestii
                                      > zawodowych przy p
                                      > > osiłkach jest zwyczajnie
                                      > nietaktowne Obiad jest po to, by
                                      > spokojnie się posili
                                      > > ć i miło spędzić czas, a nie
                                      > dyskutować o nowych dokonaniach
                                      > profesora Iksiński

                                      > i nie by dokonywać wpisów studentom

                                      Oczywiście, nigdzie nie twierdziłam inaczej.
                                      • jul-kaa Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 19:41
                                        To o co ci generalnie chodzi w tym wątku? Ja się zgubiłam muszę przyznać. Jak powinien był wg ciebie zachować się profesor?
                                        • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 19:52
                                          jul-kaa napisała:

                                          > To o co ci generalnie chodzi w tym wątku? Ja się zgubiłam muszę przyznać. Jak p
                                          > owinien był wg ciebie zachować się profesor?

                                          Pisałam gdzieś prawie na samym początku, nie będę tego powtarzać.
                                          • jul-kaa Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 20:18
                                            Napisałaś, że powinien był ją od razu zaprosić do gabinetu i wpisać ocenę lub iść z nią do dziekanatu. Dowodzono ci, że mogłoby mu to zająć więcej czasu (jego czasu wolnego), czym obraziłby gości, z którymi był umówiony.
                                            Wytłumacz mi, dlaczego anonimowa w zasadzie dziewoja ma być dla niego ważniejsza (w jego czasie wolnym, powtórzmy) niż umówieni goście. Może oni również mają pociąg, zamykają im dziekanat i tak dalej.
                              • verdana Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:43
                                Tak, wczoraj wypełniałam obowiązek służbowy między pomidorową a pstrągiem. Konferencja, na której musiałam się pojawić. Żadnemu studentowi bym wówczas nie zaliczyła, bo wymagałoby to ode mnie obrazenia zagranicznych gości.
                                • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 22:38
                                  verdana napisała:

                                  > Tak, wczoraj wypełniałam obowiązek służbowy między pomidorową a pstrągiem. Konf
                                  > erencja, na której musiałam się pojawić.

                                  Nie bardzo rozumiem. Miałaś konferencję naukową podczas obiadu?
                                  Czy po pomidorowej musiałaś pojawić się na konferencji, a dopiero później wrócić na pstrąga?
                                  • carmensitas Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 22:44
                                    Nie rozumiem.
                                    Kilka osób ci powtarza (już abstrahując od tematu wątku) , że bywa regularnie na takich spotkaniach. Bywa osobiście. I mówią ci i te, co w przeciwieństwie do ciebie pracują naukowo (w przypadku Verdany chyba nikt tego nie podważy), i te, które znają to z biznesu. A ty jak nakręcona - niemożliwe, niemożliwe, niemożliwe, bo ja na takich nie bywam, u mnie to inaczej.
                                    Masz jakiś defekt odbioru?
                                    • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 23:02
                                      carmensitas napisała:

                                      > Nie rozumiem.

                                      Czego nie rozumiesz?
                                      Zapytałam Verdanę, czy tę konferencję naukową miała podczas obiadu czy też po skończeniu pomidorowej musiała pojawić się na konferencji, by potem wrócić na pstrąga.

                                      > A ty jak nakręcona - niemożliwe, niemożliwe, niemożl
                                      > iwe, bo ja na takich nie bywam, u mnie to inaczej.

                                      Tak, "u mnie" jest inaczej, więc jestem zdziwiona, że ludzi chodzą na obiady prezentować swoje dokonania, wyniki badań, przedstawiać oferty czy podpisywać umowy podczas posiłku. I to jeszcze w stołówce na uczelni.
                                      "U mnie" robi się to w czasie spotkania zorganizowanego w tym celu w odpowiednio przystosowanym miejscu, a posiłek jest jedynie częścią tego spotkania. Na samym spotkaniu oczywiście nie wyklucza się napojów czy drobnych przegryzek.

                                      > Masz jakiś defekt odbioru?

                                      Nie.
                                      • yenna_m Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 23:05
                                        bo specyfika pracy na uczelni jest inna
                                        a skąd wiesz, czy goście nie spotkali się w innym towarzystwie w czasie,gdy profesor miał wykłady i jedyny moment, gdy profesor mógł cokolwiek uzgodnić w ramach pracy badawczej to właśnie to okienko na obiad?

                                        przypominam - jako pracownik naukowo-dydaktyczny miałam ciurkiem z zaocznymi zajęcia od 8 do 20, z małą przerwą na obiad i z dwugodzinnym dyżurem

                                        skąd wiesz, że ten profesor nie miał tak planu ustawionego?
                                      • i_love_tweety Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 23:07
                                        A skąd wiesz, że ten profesor nie miał spotkania z tymi goścmi wcześniej, a ten posiłek był jak piszesz częścią rozmów? I jako, że to byli jego goście nie wypadało mu ich zostawić samym sobie i zajmować się studentami którzy akurat czegoś chcą?
                                      • memphis90 Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 17:01
                                        Wytłumaczę prosto, jak dziecku. Podczas konferencji naukowej siedzisz na d... i słuchasz wykładów, prezentacji, doniesień. Podczas rozmów w kuluarach możesz odnieść się do wykładu, zaproponować zaprzyjaźnionej katedrze współpracę przy takim czy innym projekcie, pogadać o odbyciu stażu itd. Najczęściej znasz dobrze tych ludzi, pracowaliście razem wcześniej. Ile razy mój kolega przybiegał do mnie w skowronkach "słuchaj, zgadałem się z X czy Y, chcą dołączyć do naszych badań na taki czy inny temat - albo zaproponowali nam udział w swoim badaniu". Takich rozmów nie prowadzi się w trakcie wykładów, bo wtedy grzecznie jest słuchać, a nie gadać z sąsiadem.
                                  • verdana Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 23:07
                                    Obiad był podczas konferencji i wyobraź sobie - dyskutowano dalej nad referatami. Zabawiano zagranicznych gości, co jest przyjętym sposobem eleganckiego zachowania sie wobec nich. Nie ma mowy, aby ktoś, kto przewodniczy sesji, czy organizuje konferencję, czy zaprasza gości pojawił sie 15 minum później. Choćby dlatego,z ę obiadu sie nie podaje, póki go nie ma i w efekcie spóźnia sie ciąg dalszy konferencji.
                                    Bycie na tym obiedzie jest częścią służbowych obowiązków.
                                    • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 23:29
                                      verdana napisała:

                                      > Obiad był podczas konferencji i wyobraź sobie - dyskutowano dalej nad referatam
                                      > i.

                                      W sposób, że się tak wyrażę zobowiązujący czy raczej luźny? Bo nie wydaje mi się, by do tego stopnia po macoszemu potraktować przerwę na posiłek i jednocześnie odpoczynek, by zmuszać uczestników do czynnego udziału w dyskusjach podczas żucia kotleta.
                                      Dla mnie to jest właśnie brak profesjonalizmu i szacunku dla uczestników konferencji.

                                      > Nie ma mowy, aby ktoś, kto przewodniczy sesji, czy organi
                                      > zuje konferencję, czy zaprasza gości pojawił sie 15 minum później.

                                      Ale przecież tutaj nie było takiej sytuacji. Facet wyszedł z wykładu i udawał się do stołówki, gdzie dopiero mieli pojawić się goście. Nigdzie nie jest powiedziane, że on prowadził jakąś konferencję czy inne seminarium, a oni w tym uczestniczyli.
                                      • verdana Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 23:37
                                        Mam przed oczyma uczestników konferencji jedzacych obiad , a nad nimi stojącą straż i napominającą, aby dyskutowali powaznie i na temat. Wyobraź sobie, ze na takich konferencjach nikt nikogo nie zmusza do dysklusji na temat w czasie obiadu. Ludzie dyskutują, bo są ciekawi, co inni o pewnych sprawach myślą, bo mają rzadką okazje porozmawiać z aurorami i zapytać, co własciwie mieli na myśli, mozna też czasem złośliwie obmówić pare nieudanych wystąpień. Jak ktoś chce porozmamwiać o ostatnim romancie wybitnej pani profesor, to też nie ma przeszkód. Ale być trzeba.
                                        Na faceta w stołówce czekali goscie. Miał dla nich niewiele czasu. Szczytem chamstwa jest spóźnić sie na umówione spotkanie bez waznej przyczyny - a fakt, ze pojawiła sie o pół roku spóźniona studentka i nie jest w stanie czekać ani chwili - zadnym powodem nie jest.
                                        • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 00:13
                                          verdana napisała:

                                          > Mam przed oczyma uczestników konferencji jedzacych obiad , a nad nimi stojącą s
                                          > traż i napominającą, aby dyskutowali powaznie i na temat. Wyobraź sobie, ze na
                                          > takich konferencjach nikt nikogo nie zmusza do dysklusji na temat w czasie obia
                                          > du.

                                          No bingo, czyli takie obiady nie są spotkaniami zobowiązującymi do czegokolwiek. Dyskusje są luźne i dobrowolne. Skąd więc założenie, że obiad, na który gnał profesor, miałby mieć inny charakter i jego spóźnienie miałoby być bardzo niemile widziane? Zwłaszcza, że spóźnił się robiąc komuś naprawdę ogromną przysługę, więc z przyczyn można powiedzieć szlachetnych i wybaczalnych wink
                                          A nie dlatego, że bzyknął sobie kochankę w gabinecie.

                                          Moja wersja jest taka, że był głodny, więc zły, chciał się spotkać z tymi ludźmi, bądź musiał, ale niekoniecznie była to sprawa życia i śmierci (w takim wypadku nie umawia się na styk po wykładach, tylko z większym luzem, właśnie po to, by mieć rezerwę czasową na swobodne dojście). I to wszystko do kupy spodowowało, że olał dziewczynę, nawet przez moment nie zastanowiwszy się nad tym, że ona nie będzie miała innej możliwości zdobycia tego podpisu w danym dniu.

                                          > Na faceta w stołówce czekali goscie. Miał dla nich niewiele czasu. Szczytem cha
                                          > mstwa jest spóźnić sie na umówione spotkanie bez waznej przyczyny - a fakt, ze
                                          > pojawiła sie o pół roku spóźniona studentka i nie jest w stanie czekać ani chwi
                                          > li - zadnym powodem nie jest.

                                          Mam inne zdanie na ten temat. Ważnym powodem nie jest jak wyżej - bzyknięcie kochanki w międzyczasie czy wyskoczenie do sklepu po małe zakupy. Poświęcenie chwili uwagi własnej studentce i to w dość określonych okolicznościach (dziewczyna ma ostatni pociąg, za moment zamkną dziekanat), uważam za powód ważki. Bez problemu zostałby zrozumiany. Ty byś nie wybaczyła będąc na miejscu któregoś z gości?
                                          • kkokos Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 00:43
                                            I to wszystko do kupy spodowowało
                                            > , że olał dziewczynę, nawet przez moment nie zastanowiwszy się nad tym, że ona
                                            > nie będzie miała innej możliwości zdobycia tego podpisu w danym dniu.

                                            tak, robitussin, popodbijaj jej jeszcze bębenka. wydawało się, że zrozumiała, iż jednak przegięła, że sama sobie sporo winna - ale po twojej żarliwej obronie będzie się czuła jeszcze bardziej skrzywdzona i będzie mieć jeszcze większe poczucie, że inni mają OBOWIĄZEK łamania reguł specjalnie dla niej, gdyż jej się WSZYSTKO NALEŻY. jako matce, co ma pociąg.

                                            następnym razem naprawdę dogoni go w kiblu.
                                            będziesz mogła być z siebie dumna.
                                            • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 01:41
                                              > tak, robitussin, popodbijaj jej jeszcze bębenka. wydawało się, że zrozumiała, i
                                              > ż jednak przegięła,

                                              W czym przegięła? W tym, że przyjechała na uczelnię po podpis i poprosiła gościa, żeby to zrobił zanim zamkną dziekanat?
                                              Zrozumiała, że nie powinna się pchać na obiad. I co do tego ja sama też nie mam wątpliwości, że zrobiła źle.
                                              Sytuacja wcześniejsza nijak jej jednak nie obciąża. Za to stawia w niezbyt fajnym świetle wykładowcę.

                                              że sama sobie sporo winna - ale po twojej żarliwej obronie
                                              > będzie się czuła jeszcze bardziej skrzywdzona i będzie mieć jeszcze większe poc
                                              > zucie, że inni mają OBOWIĄZEK łamania reguł specjalnie dla niej, gdyż jej się W
                                              > SZYSTKO NALEŻY. jako matce, co ma pociąg.

                                              Głupiaś czy tylko udajesz?
                                              Gdzie ona pisze, że się jej należy?
                                              Przyjechała z prośbą, a nie żądaniem!
                                              Nie wiem, jakim trzeba być zerem emocjonalnym, by nie potrafić się wczuć w jej sytuację i jeszcze manipulować w taki perfidny sposób.

                                              > następnym razem naprawdę dogoni go w kiblu.
                                              > będziesz mogła być z siebie dumna.

                                              Więc jednak głupiaś, bo nic nie zrozumiałaś.
                                              • przeciwcialo Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 08:14
                                                Zadziwiające że przez pół roku wpisu nie miała i cud że uczelnia jeszcze to toleruje.
                                              • verdana Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 09:50
                                                Nie będzie mogła zdobyć podpisu w danym dniu? I co z tego? Miała pół roku na zdobycie podpisu i nawet do głowy jej nie przyszło sie umówić. To znaczy, zę kompletnie zawaliła sprawę i zlekcewazyła wszysko, bo ma dziecko, to się jej nalezy. To nie jest tak, zę był jeden dzień na zdobycie podpisu, a profesorowi sie nie chciało - to jest tak, że dziewczyna sama sobie wyznaczyła termin i godzinę, w której profesor będzie do dyspozycji.
                                                W tej sytuacji nie ma mowy o niezyczliwości, jest mowa o zachowaniu przepisów i dyscypliny.
                                              • kkokos Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 10:13
                                                > Gdzie ona pisze, że się jej należy?
                                                > Przyjechała z prośbą, a nie żądaniem!

                                                po czym ma ogromne pretensje, że jej prośbę odrzucono! no co za chamstwo! przecież ona prosi!
                                                czyli jednak psim obowiązkiem jest tej prośby spełnienie. a to jest właśnie myślenie "mnie się należy".

                                                > Nie wiem, jakim trzeba być zerem emocjonalnym, by nie potrafić się wczuć w jej
                                                > sytuację i jeszcze manipulować w taki perfidny sposób.

                                                jakim trzeba być emocjonalnym i intelektualnym zerem, żeby tego co powyżej nie rozumieć.

                                                manipulację to stosowała twoja protegowana, używając - w pół roku po terminie - argumentów dziecko, pociąg i dziekanat.
                                                jeśli to popierasz, to ty jesteś perfidna. tym bardziej że przedstawiasz się jako obrońca uciśnionych.

                                                > Więc jednak głupiaś, bo nic nie zrozumiałaś.

                                                mamy o sobie dokładnie to samo zdanie. durnaś jak onuca, zarozumiała jak wesz na aksamicie, a dziewczynie robisz krzywdę.
                                        • memphis90 Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 17:04
                                          Verdano- jak jesz, to nie gadasz. Na stołówce cisza ma być! Człowiek na poziomie dyskutuje wyłącznie podczas wykładu znanego profesora!
                                          • verdana Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 17:06
                                            Jak ma być cisza, to jakże mogę odpowiedzieć na apel zrozpaczonej studentki o wpis? Musze usta otworzyć, aby zapytać o ocenę, a to naganne jest.
                                      • iksa_igrekowska Re: Oburzające zachowanie profesora 25.09.13, 21:04
                                        "W sposób, że się tak wyrażę zobowiązujący czy raczej luźny? Bo nie wydaje mi się, by do tego stopnia po macoszemu potraktować przerwę na posiłek i jednocześnie odpoczynek, by zmuszać uczestników do czynnego udziału w dyskusjach podczas żucia kotleta.
                                        Dla mnie to jest właśnie brak profesjonalizmu i szacunku dla uczestników konferencji"

                                        Ale to nie jest żadne zmuszanie! Jeżeli podczas konferencji spotykają się ludzie z różnych miast, którzy mają okazję porozmawiać o swoich dokonaniach kilka razy w roku lub rzadziej, to chcą ten czas maksymalnie wykorzystać i o coś zapytać, skonsultować swoje teorie i tak dalej. Ludzie tego chcą! I tym się pewnie różni praca naukowa od biznesowej - w tej pierwszej ludzie pracują nad tym co ich pasjonuje, co pochłania o wiele więcej ich czasu niż godziny ustawowo wyznaczone i dlatego CHCĄ podczas posiłku porozmawiać o czymś z osobami z odległych ośrodków. Pewnie, że można to zrobić mailowo lub telefonicznie, ale wyobraź sobie, że masz okazję osobiście porozmawiać z ulubionym autorem, zapytać o coś, może zainteresować swoimi badaniami i zachęcić do współpracy - zrezygnowałabyś z tego dla kontaktu telefonicznego?
                              • zazou123 Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:06
                                chodzi o wpis z sesji letniej....
                                Jesli zawaliłam- opusciłam terminy olałam wykładowcę, to ponosze konsekwencje. niestety.
                          • kawka74 Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:35
                            Bo może przez ostatnie 20 lat pozmieniały się zasady i
                            > czegoś nie wiem.

                            Oprócz obowiązków dydaktycznych pracownicy uczelni mają sporo innych, nie mniej ważnych obowiązków - to się akurat nie zmieniło. Studenci są ważni, ale nie ważniejsi, niż wszystko inne.
                            • verdana Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:39
                              Profesor jest i dla gosci i dla studentów. Goście sa bardzo często gośćmi służobowymi - to raz.
                              Dwa - profesor jest dla studentów w godzinach dyżurów, a nie w godzinach obiadu. Nie jest dla studentów 24 godziny na dobę.
                            • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:43
                              > Oprócz obowiązków dydaktycznych pracownicy uczelni mają sporo innych, nie mniej
                              > ważnych obowiązków - to się akurat nie zmieniło.

                              No ba, na przykład obiad i popierdółki podczas obiadu.
                              Wybacz, ale nie wmówisz mi, że na obiadach omawia się kwestie naukowe smile

                              > Studenci są ważni, ale nie ważniejsi, niż wszystko inne.

                              Uczelnia żyje ze studentów, więc byłabym ostrożna w takich opiniach.
                              • verdana Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:44
                                Cóż, omawia sie. Na przykład zasady podziału pracy i wydania pracy po wielkim grancie omawiałam w bardzo przyjemnej knajpie na Starym Mieście.
                                • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:14
                                  verdana napisała:

                                  > Cóż, omawia sie. Na przykład zasady podziału pracy i wydania pracy po wielkim g
                                  > rancie omawiałam w bardzo przyjemnej knajpie na Starym Mieście.

                                  Szczerze? Dla mnie to po prostu nieprofesjonalne, ale to przecież nie mój cyrk smile
                                  • araukaria29 Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:15
                                    robitussin napisał:

                                    > verdana napisała:
                                    >
                                    > > Cóż, omawia sie. Na przykład zasady podziału pracy i wydania pracy po wie
                                    > lkim g
                                    > > rancie omawiałam w bardzo przyjemnej knajpie na Starym Mieście.
                                    >
                                    > Szczerze? Dla mnie to po prostu nieprofesjonalne, ale to przecież nie mój cyrk
                                    > smile
                                    >
                                    No jak to.... przed studentami się ukrywali.....wink
                                  • verdana Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:16
                                    Dlaczego nieprofesjonalne? Bardzo profesjonalne - przy jedzeniu często o wiele lepiej sie rozmawia, niż sztywno siedząc przy stole. Szczególnie, gdy ludzie przyejeżdżaja z różnych miast jest wiecej czasu, bo przynajmniej nikt nie spieszy się, aby coś zjeść przed wyjazdem.
                                  • kkokos Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:58
                                    > > Cóż, omawia sie. Na przykład zasady podziału pracy i wydania pracy po wie
                                    > lkim g
                                    > > rancie omawiałam w bardzo przyjemnej knajpie na Starym Mieście.
                                    >
                                    > Szczerze? Dla mnie to po prostu nieprofesjonalne, ale to przecież nie mój cyrk

                                    naprawdę? to skąd te wszystkie biznesowe lunche, na których ludzie się spotykają? ach, wszyscy uprawiają ściemę, że dobre relacje, mogące skutkować np. dobrymi kontraktami, buduje się w sytuacjach mniej formalnych, np. przy wspólnych posiłkach - i na całym świecie miliony przełożonych tych pseudoprofesjonalistów tę ściemę łykają?
                                    • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 22:47
                                      > naprawdę? to skąd te wszystkie biznesowe lunche, na których ludzie się spotykaj
                                      > ą? ach, wszyscy uprawiają ściemę, że dobre relacje, mogące skutkować np. dobrym
                                      > i kontraktami, buduje się w sytuacjach mniej formalnych, np. przy wspólnych pos
                                      > iłkach - i na całym świecie miliony przełożonych tych pseudoprofesjonalistów tę
                                      > ściemę łykają?

                                      A czy ja mówię, że ludzie ze świata biznesu czy nauki nie spotykają się na lunchach? Owszem, ale tak jak piszesz - chodzi głównie o podtrzymanie kontaktów, rozluźnienie relacji* i gadki głównie o dupie Maryni. Jesli nawet rozmawia się o sprawach zawodowych, to w luźnym, ogólnym zarysie. Konkrety omawia się w zupełnie innych okolicznościach, a pierdółki i szczególiki dopieszcza choćby mailem.
                                      Jak sobie wyobrażasz podczas obiadu np. szczegółowe zaprezentowanie jakiejś oferty, albo pokazanie dokumentacji czy to w formie papierowej czy elektronicznej, czy w końcu podpisanie danej umowy albo dla odmiany podzielenie się doświadczeniami również poprzez prezentację ich w jakiejś formie? Nie wszystko da się załatwić "na gębę".

                                      * co niekoniecznie musi być mile widziane przez klienta, ponieważ wolałby on utrzymać bardziej oficjalne relacje

                                      --
                                      R.
                                      • carmensitas Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 22:52
                                        Oj nienienienie, to ty chyba nie rozumiesz. A może po prostu o tym nie wiesz, bo jesteś właśnie od tych popierdółek.
                                        Te wszystkie oferty i dokumentacje pokazuje się mailowo czy na innych spotkaniach, często w dużo szerszym gronie. Wtedy są pokazy, prezentacje i tak dalej. A przy obiedzie załatwia się clou, czyli "no dobrze, to teraz porozmawiajmy o cenie".
                                        • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 23:17
                                          carmensitas napisała:

                                          > Oj nienienienie, to ty chyba nie rozumiesz. A może po prostu o tym nie wiesz, b
                                          > o jesteś właśnie od tych popierdółek.

                                          Ale czego konkretnie nie rozumiem albo nie wiem? Nie wiem, w jaki sposób JA załatwiam sprawy we własnej firmie? Albo w jaki sposób ludzie z innych firm załatwiają te sprawy ze mną? Chcesz powiedzieć, że ktoś poza moją świadomością organizuje cichcem obiady stricte biznesowe i dopina wtedy wszystko na ostatni guzik, a ja głupia torba myślę, że ja to załatwiłam wcześniej NIE na obiedzie, tylko w innym miejscu?

                                          > Te wszystkie oferty i dokumentacje pokazuje się mailowo czy na innych spotkania
                                          > ch, często w dużo szerszym gronie. Wtedy są pokazy, prezentacje i tak dalej.

                                          No brawo! I o tym cały czas piszę. Że spotkania takie nie mają formy obiadu, tylko ... spotkania. A obiad jest dodatkiem, przerywnikiem.

                                          > przy obiedzie załatwia się clou, czyli "no dobrze, to teraz porozmawiajmy o cen
                                          > ie".

                                          No widzisz, a inni takie sprawy załatwiają znacznie wcześniej i w inny sposób.
                                          A na obiad idą później, na luzie i popitolić już głównie o pogodzie i dzieciach.
                                          Właśnie po to, by posiłek zjeść w miłej i już nie tak zobowiązującej atmosferze.
                                          I co więcej - nie chodzi się wówczas na taki obiad do stołówki, a o ile mnie pamięć nie myli, chyba od tego się zaczęło.
                                      • memphis90 Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 17:16
                                        > A czy ja mówię, że ludzie ze świata biznesu czy nauki nie spotykają się na lunc
                                        > hach? Owszem, ale tak jak piszesz - chodzi głównie o podtrzymanie kontaktów, ro
                                        > zluźnienie relacji* i gadki głównie o dupie Maryni.
                                        Ja w godzinach pracy nie mam czasu na spotykanie się na luźnych obiadkach i gadanie o d... Maryni. Już widzę, jak dyrektor pieje z radości, ze płaci mi za takie lanczyki uncertain Tym bardziej nie mam ochoty podtrzymywać relacji zawodowych po pracy za darmochę.

                                        > Jak sobie wyobrażasz podczas obiadu np. szczegółowe zaprezentowanie jakiejś ofe
                                        > rty, albo pokazanie dokumentacji czy to w formie papierowej czy elektronicznej,
                                        > czy w końcu podpisanie danej umowy albo dla odmiany podzielenie się doświadcze
                                        > niami również poprzez prezentację ich w jakiejś formie?
                                        Podczas spotkania z kolegą-naukowcem nie przedstawiasz mu oferty byznesowej (nie robisz byznesu z kolegą naukowcem...), nie podpisujesz żadnych umów (niby czego miałyby dotyczyć???) i nie wyświetlasz prezentacji w PP uncertain
                                        • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 17:55
                                          > Podczas spotkania z kolegą-naukowcem nie przedstawiasz mu oferty byznesowej (ni
                                          > e robisz byznesu z kolegą naukowcem...), nie podpisujesz żadnych umów (niby cze
                                          > go miałyby dotyczyć???) i nie wyświetlasz prezentacji w PP uncertain

                                          Dawno już zeszliśmy z tematu spotkań naukowych. Śledź dyskusję uważniej.
                                  • memphis90 Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 17:06
                                    Taaa, powinna była zorganizować spotkanie byznesowe dla zainteresowanych z obiadem w pakiecie. A kto by za to zapłacił?
                              • yenna_m Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:46
                                kochana, powiem Ci, że nawet w wyzszych biznesowych sferach kontrakty (te duze) omawia sie przy schabowym wink
                                • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:15
                                  yenna_m napisała:

                                  > kochana, powiem Ci, że nawet w wyzszych biznesowych sferach kontrakty (te duze)
                                  > omawia sie przy schabowym wink

                                  Wiesz coś o tym z autopsji prawda? big_grin
                                  • i_love_tweety Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:29
                                    Gorzej... Większość ludzi wie.
                                    • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:57
                                      i_love_tweety napisała:

                                      > Gorzej... Większość ludzi wie.

                                      en.wikipedia.org/wiki/Filetongue_outaris_Tuileries_Garden_Facepalm_statue.jpg
                                      • i_love_tweety Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 22:00
                                        walcz sama z całym światem jak to dla Ciebie normalniejsze.
                                  • imasumak Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 16:58
                                    Ja akurat nie jestem z wyższych biznesowych sfer, ale moja mama już tak. I owszem, często omawia się bardzo poważne sprawy w ścisłym gronie przy obiedzie, czy kolacji.
                                    W tym konkretnym przypadku, nawet jeśli jeśli ów profesor nie miał omawiać poważnych spraw przy obiedzie, to i tak nie wypadało mu spóźnić się na obiad, na który byli zaproszeni goście.
                                  • yenna_m Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 18:30
                                    robitussin napisał:

                                    > yenna_m napisała:
                                    >
                                    > > kochana, powiem Ci, że nawet w wyzszych biznesowych sferach kontrakty (te
                                    > duze)
                                    > > omawia sie przy schabowym wink
                                    >
                                    > Wiesz coś o tym z autopsji prawda? big_grin

                                    oj, żebyś się nie zdziwiła...
                                    (jak napisałam, nie zwykłam bardzo prywatnymi informacjami machać w necie)
                                    • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 18:35
                                      yenna_m napisała:

                                      > oj, żebyś się nie zdziwiła...
                                      > (jak napisałam, nie zwykłam bardzo prywatnymi informacjami machać w necie)

                                      Nie musisz machać w necie, pewne informacje wychodzą poza nim smile
                                      • yenna_m Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 18:51
                                        no i co w związku z tym?

                                        sorry,jesli dla Ciebie wygranie dyskusji na temat tego, czy studentka miala racje czy nie, polega na wyciaganiu jakis prywatnych historii,to tylko pogratulować klasy rodem z hmm... jarmarku? wink

                                        jeszcze mnie za wlosy chwyc, od glupich wyzwij, zeby caly swiat wiedzial, ze masz racje big_grin

                                        no MASZ RACJE WE WSZYSTKIMbig_grin big_grin big_grin
                                        Twoje najtwojsze i moze być najmojsze big_grin

                                        priorytety Ci się pozajączkowaly big_grin
                                        • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 19:15
                                          yenna_m napisała:

                                          > sorry,jesli dla Ciebie wygranie dyskusji na temat tego, czy studentka miala rac
                                          > je czy nie,

                                          Nie, nie rozmawiałyśmy już w tym momencie o studentce, tylko zaczęłaś się puszyć swoją wiedzą o obiadach biznesowych w wyższych sferach. Dyskredytując tym samym moją wiedzę, którą posiadam z własnego poletka.

                                          > polega na wyciaganiu jakis prywatnych historii,to tylko pogratulowa
                                          > ć klasy rodem z hmm... jarmarku? wink

                                          A czy ja coś wyciągam? Ja tylko piszę, że nie musisz się zwierzać w necie, by ktoś mógł coś na Twój temat wiedzieć więcej.
                                          A od wyciągania prywaty na forum, to specjalistką jesteś raczej Ty, więc ciut więcej pokory plis smile

                                          > priorytety Ci się pozajączkowaly big_grin

                                          A Tobie już chyba wszystko do kupy smile
                                          • yenna_m Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 19:19
                                            nie, nie zaczelam puszyc sie swoją wiedzą
                                            jesli odbierasz to na zasadach puszenia sie, to wspolczuję kompleksow
                                            • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 19:27
                                              yenna_m napisała:

                                              > nie, nie zaczelam puszyc sie swoją wiedzą
                                              > jesli odbierasz to na zasadach puszenia sie, to wspolczuję kompleksow

                                              Nie mam kompleksów, ale nie lubię, gdy ktoś mnie traktuje i poucza jak głupią dziunię, sam niewiele mając do powiedzenia w temacie. A tak było w tym konkretnym przypadku.
                                              • yenna_m Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 19:53
                                                w tym konkretnym przypadku to się mylisz akurat big_grin

                                                a ze traktuje jak głupią dziunię
                                                ktoś siebie do tego poziomu niestety sprowadził

                                                to jest tak, że jak jednak osoba ci mowi, ze nie masz racji, to rzeczywiscie - mozna to olac
                                                ale jak wszyscy ci mowia, ze tej racji nie masz, to trza sie zastanowic nad soba, bo nie jest to tak, ze caly swiat sie myli wink tylko ty taka odwaznie nonkonformistyczna

                                                (PS: na uczelni pracowalam 10 lat, pewną wiedzę mam, zupelnie nieporownywalna do Twojej wiedzy, bo i doswiadczenie wieksze, i pensum pewnie kilkakrotnie wieksze - bo byly lata,ze MUSIALAM robic i 350 godzin rocznie samej dydaktyki, organizujac rownoczesnie jakiejs konferencje wink )
                                                • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 20:08
                                                  > a ze traktuje jak głupią dziunię
                                                  > ktoś siebie do tego poziomu niestety sprowadził

                                                  Traktujesz mnie jak głupią dziunię w kwestiach, na których się nie znasz.
                                                  Nie podważam Twojej wiedzy akademickiej i związanej z pracą na uczelni, nie śmiałabym.
                                                  Ale pouczanie mnie w kwestiach, w których z kolei nie masz doświadczenie jest zdeko niepoważne.

                                                  > to jest tak, że jak jednak osoba ci mowi, ze nie masz racji, to rzeczywiscie -
                                                  > mozna to olac
                                                  > ale jak wszyscy ci mowia, ze tej racji nie masz,

                                                  Ale tutaj nie chodzi o to, kto ma rację, bo racji jest tyle, ile ludzi.
                                                  Ja mam swoje zdanie, Wy macie swoje.
                                                  Naprawdę musimy wypracowywać jakiś kompromis w dyskusji?

                                                  > (PS: na uczelni pracowalam 10 lat, pewną wiedzę mam, zupelnie nieporownywalna d
                                                  > o Twojej wiedzy, bo i doswiadczenie wieksze, i pensum pewnie kilkakrotnie wieks
                                                  > ze - bo byly lata,ze MUSIALAM robic i 350 godzin rocznie samej dydaktyki, organ
                                                  > izujac rownoczesnie jakiejs konferencje wink )

                                                  Yenna, nie kwestionuję tego nawet w drobnym procencie i nie o to przez chwilę miałam żal czy pretensje do Ciebie.
                              • nigella123 Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:54
                                > No ba, na przykład obiad i popierdółki podczas obiadu.

                                Cóż, profesor też kiedyś zjeść musi...
                                • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:19
                                  nigella123 napisał(a):

                                  > > No ba, na przykład obiad i popierdółki podczas obiadu.
                                  >
                                  > Cóż, profesor też kiedyś zjeść musi...

                                  Toż nie przeczę. Ale nie spotkałam się z sytuacją, że na spotkanie strice służbowe/naukowe zaprasza się kogoś bezpośrednio na obiad i ten czas podczas posiłku poświęca na poważne i szczegółowe omawianie kwestii zawodowych. No chyba, że to ma z góry zaplanowany charakter luźno-popierdółkowo-kurtuazyjny. Takie pitu-pitu, spotkamy się na obiadku i niezobowiązująco sobie pogadamy, choć i tak nic konkretnego z tego nie wyniknie.
                                  • i_love_tweety Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:28
                                    a może po prostu miał zdobyć nowe kontakty, nawiązać jakąś współpracę z uczelnia z innego miasta. No cokolwiek. Nie wiemy na ile ważny to profesorna tej uczelni.
                                    Zresztą pomijając wszystko miał prawo po prostu nie chcieć kolejny raz, poza dyżurami, oglądać roszczeniowej studentki (przypuszczam, nie wiemy przecież jak ta rozmowa i latanie za nim z indeksem wyglądała).
                                    • przeciwcialo Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:31
                                      Facet bchciał zjeść obiad, nie wiem dlaczego dla panny to dziwne.
                                      • verdana Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:34
                                        Własnie. Być moze zwyczajnie chciał zjeść.
                                        Zwracam uwagę,z ę to weekend. Zaoczne. Miałam rok, gdzie w soboty miałam 12 godzin wykładów. I trzy kwadranse na obiad. Każdego, kto by mi kazał w czasie tych trzech kwadransów robić cokolwiek, zabiłabym bez wahania.
                                        • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 22:02
                                          verdana napisała:

                                          > Własnie. Być moze zwyczajnie chciał zjeść.

                                          Więc tym bardziej 10 minut obsuwu nic by nie zmieniło.

                                          > Zwracam uwagę,z ę to weekend. Zaoczne. Miałam rok, gdzie w soboty miałam 12 god
                                          > zin wykładów. I trzy kwadranse na obiad.

                                          Ale on miał na obiad godzinę, a potem czas wolny.
                                          Więc to chyba logiczne, że nie musiałby się spieszyć.
                                          • przeciwcialo Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 22:03
                                            Bezczelny, godzina na przerwę obiadowa wink
                                          • memphis90 Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 17:19
                                            Gdyby po obiedzie miał czas wolny, to obiad zjadłby zapewne w domu...
                                            • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 17:57
                                              memphis90 napisała:

                                              > Gdyby po obiedzie miał czas wolny, to obiad zjadłby zapewne w domu...

                                              No i widać, jak Ty czytasz.
                                              Miał czas wolny po obiedzie, skoro kazał dziewczynę przyjść za godzinę, a tyle mniej więcej mógł trwać obiad z gośćmi.
                                              • verdana Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 18:01
                                                Ależ nie - po obiedzie mógł mieć na przykład dyżur. Albo 15 minut przed kolejnym wykładem.
                                                • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 18:19
                                                  verdana napisała:

                                                  > Ależ nie - po obiedzie mógł mieć na przykład dyżur. Albo 15 minut przed kolejny
                                                  > m wykładem.

                                                  Co "ależ nie"?
                                                  Przecież napisałaś dokładnie to, co ja wcześniej, tylko innymi słowami.
                                                  "Czas wolny" czyli właśnie albo dyżur, albo przerwę, albo cokolwiek innego.
                                                  Nie odczytuj wszystkiego do bólu literalnie, bo czepiasz się już przez to tylko dla zasady.
                                                  • yenna_m Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 18:36
                                                    dyżur to nie czas wolny
                                                    czas wolny jest wtedy, gdy leżę w domu do góry brzuchem i robię to, co mi się podoba a nie świadczę pracę w ramach stosunku pracy

                                                    robitussin, strasznie agresywna się zrobiłaś w tym wątku
                                                    przyznałaś, że tak, przerywanie obiadu to chamówa
                                                    ale generalnie chamówa to nie powód do tego, żeby komuś odmówić przysługi, bo jak cham wyjedzie z ryjem, to trza mu koncertowo w tyłeczek wejść i powiedzieć, że miło było

                                                    otóż nie
                                                    na chamskie zachowania jednak reagować trzeba grzecznie i asertywnie
                                                    bo za duże jest przyzwolenie na chamstwo w spoleczeństwie
                                                  • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 19:03
                                                    yenna_m napisała:

                                                    > dyżur to nie czas wolny czas wolny

                                                    Czas wolny od: obiadu, wykładu, spotkania z gośćmi.
                                                    Wydawało mi się to jasne w konteście całej dyskusji.

                                                    > robitussin, strasznie agresywna się zrobiłaś w tym wątku

                                                    Też byś była na moim miejscu, zapewniam.
                                                  • yenna_m Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 19:09
                                                    nie wiem, czy bym była
                                                    chyba jednak bym odpusciła

                                                    przyznam, że w dupie mam, czy moje będzie na wierzchu na forum
                                                    to tylko forum
                                                  • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 19:19

                                                    > przyznam, że w dupie mam, czy moje będzie na wierzchu na forum
                                                    > to tylko forum

                                                    Doprawdy choć się staram, to trudno przyznać Ci rację.
                                                  • yenna_m Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 19:20
                                                    cóż, zakończyłam dyskusję z Tobą smile
                                                    i wygaszam Cię, bo nie interesuje mnie poziom jarmarku tongue_out
                                                  • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 19:29
                                                    yenna_m napisała:

                                                    > cóż, zakończyłam dyskusję z Tobą smile
                                                    > i wygaszam Cię, bo nie interesuje mnie poziom jarmarku tongue_out

                                                    Prawda w oczy kole Panno Hipokrytko? smile
                                              • iksa_igrekowska Re: Oburzające zachowanie profesora 25.09.13, 21:18
                                                "No i widać, jak Ty czytasz.
                                                Miał czas wolny po obiedzie, skoro kazał dziewczynę przyjść za godzinę, a tyle mniej więcej mógł trwać obiad z gośćmi"

                                                big_grin Kazał przyjść za godzinę, bo wtedy miał dyżur, nie czas wolny. Nie mógł w trakcie dyżuru spędzać czasu z gośćmi, bo dyżur jest właśnie dla studentów wink
                                      • anaconda12 Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:42
                                        Rzuciłyście się wszystkie na mnie jak sfora psów... dobra, może trochę przesadziłam z tym obiadem, ale byłam naprawdę zdesperowana... Tu dziekanat zamykają za chwilę, tu mi ostatni pociąg umyka (kolejnym musiałabym wracać późno w nocy), w domu czeka dziecko... A facet mnie strasznie wkurzył po prostu, kompletny brak życzliwości, miałam wrażenie, że zrobił to na złość. Jakoś inni wykładowcy wierzyli mi na tzw. "piękne oczy", wpisy dostawałam mimo że nie mieli przy sobie protokołów. Ile razy mam tłumaczyć, że gdybym kłamała, to w pierwszej kolejności byłby to dla mnie kłopot???? Dało się to rozwiązać? Dało. Tylko trzeba chcieć. A profesor wykazał po prostu brak ludzkich odruchów, i tyle.
                                        • i_love_tweety Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:50
                                          Mimo wszystko ja Cię rozumiem. Ale czemu szłaś do niego na ostatnią chwilę? Nie dało się tego załatwić wcześniej, jak zdobywałaś te pozostałe wpisy? Albo chociaż z nim umówić, a nie tylko sprawdzić, że ma w tym czasie jakieś INNE zajęcia?
                                          Jakby czas Cię nie gonił, pewnie inaczej byś zareagowała na to wszystko...
                                        • kkokos Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:53
                                          Jakoś inni wykładowcy wi
                                          > erzyli mi na tzw. "piękne oczy", wpisy dostawałam mimo że nie mieli przy sobie
                                          > protokołów.

                                          czyli inni łamali zasady, a ten jeden, parszywa świnia, nie chciał? rzeczywiście facet poniżej krytyki!
                                        • bergamotka77 Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 01:02
                                          Oburzajace to jest twoje zachowanie a nie twojego profesora, Nic dziwnego ze zrobil ci na zlosc i wpisu nie dal (dlaczego nie wpisal oceny po egzaminie - u mnie na studiach, dziennych co prawda, tak zawsze bylo) bo pannica sie nie moze dostosowac i wszyscy na kolana bo przyjechalam i zadam! Teraz studenci sa strasznie roszczeniowi, zwlaszcza zaoczni. Nie maja czasu, uczyc im sie czesto nie chce, ale wpisy maja byc bo mam dziecko, prace, kochanka....A co to profesora obchodzi? Nie kazdy musi skonczyc studia. A ojciec dziecka nie moze z nim zostac gdy zalatwiasz sprawy na uczelni albo mama czy tesciowa?
                                        • nangaparbat3 Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 08:56
                                          Jakoś inni wykładowcy wierzyli mi na tzw. "piękne oczy", wpisy dostawałam mimo że nie mieli przy sobie protokołów.

                                          No i to jest skandal, a sprawa z profesorem jest tylko skutkiem ich postępowania, namieszali Ci w głowie, uznalaś, że tak własnie - bez sprawdzania, powinno sie zaliczać. Nie powinno. Profesor się wkurzyl i mial rację, chociaż uwazam, ze wkurzyć sie powinien nie tyle na Ciebie, co na swoich kolegow.
                                          • verdana Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 09:51
                                            E, na kolegów też nie. Skąd miał wiedzieć, jak wpisywali inni?
                                          • asia_i_p Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 16:52
                                            No i to jest skandal, a sprawa z profesorem jest tylko skutkiem ich postępowani
                                            > a, namieszali Ci w głowie, uznalaś, że tak własnie - bez sprawdzania, powinno s
                                            > ie zaliczać. Nie powinno. Profesor się wkurzyl i mial rację, chociaż uwazam, ze
                                            > wkurzyć sie powinien nie tyle na Ciebie, co na swoich kolegow.
                                            Nanga, nie przesadzajmy. Ona jest dorosłą kobietą i zapewne podpisywała kiedyś, że zapoznała się z jakimś statutem czy regulaminem uczelni, na jakiej studiuje. Dorosły człowiek przestrzega już pewnym zasad sam z siebie, a nie dlatego, że tak jest wytresowany.
                                        • duzeq Anaconda, czego sie spodziewalas? 20.01.13, 16:17
                                          > Rzuciłyście się wszystkie na mnie jak sfora psów... dobra, może trochę przesadz
                                          > iłam z tym obiadem, ale byłam naprawdę zdesperowana...

                                          Nie, nie rzucilysmy sie jak sfora psow. Przedstawilysmy tylko punkt widzenia, ktory nie jest ci na reke. Bo zamiast poglaskac, pocieszyc i potwierdzic, ze zadzgalybysmy takiego chama jak tylko bysmy go gdzies spotkaly, czesc osob stara sie wytlumaczyc, ze twoje zachowanie bylo i nieodpowiednie i, nazwijmy to, naiwne.
                                          Masz dziecko, musisz sie nauczyc inaczej planowac swoj czas. Improwizacja ma to do siebie, ze nie zawsze przynosi efekty (jak widac). A moglas to rozwiazac prosciej, szybciej i bez irytowania siebie i tego profesora (ktorego reakcja na twoje wparowanie na stolowke, wybacz, ale nie dziwi w ogole).
                                    • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 22:00
                                      i_love_tweety napisała:

                                      > a może po prostu miał zdobyć nowe kontakty, nawiązać jakąś współpracę z uczelni
                                      > a z innego miasta. No cokolwiek. Nie wiemy na ile ważny to profesorna tej uczel
                                      > ni.

                                      Chyba mało ważny, skoro goście wpadli do niego tylko na godzinę i tylko na obiad, na który pędził galopem, by nie uronić ani jednej cennej minuty.
                                      • i_love_tweety Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 22:04
                                        A to już sobie sama dopowiadasz. Może to oni nie mieli więcej czasu a on chciał z nimi coś załatwić dla nauki/uczelni/siebie? Miał prawo nie mieć czasu dla studentki i koniec. Chamstwem by było gdyby ją tak potraktował jak potraktował w godzinach dyżuru dla studentów, albo jakby była z nim wcześniej umówiona.
                              • asia_i_p Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:04
                                Mój ojciec na obiadach omawia kwestie zawodowe. A nawet jeśli omawia je z klientem już po obiedzie, spóźnienie się na obiad byłoby bardzo niezręczne.
                                Podobnie tutaj, obiad z tymi gośćmi mógł być zawodowym obowiązkiem profesora. I to oni byli z nim umówieni, nie studentka, więc to oni zasługiwali na punktualność.
                              • kawka74 Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:18
                                > No ba, na przykład obiad i popierdółki podczas obiadu.
                                > Wybacz, ale nie wmówisz mi, że na obiadach omawia się kwestie naukowe smile

                                Studiowałaś coś w ogóle kiedyś? Wyższa Szkoła Gotowania na Gazie?

                                > Uczelnia żyje ze studentów, więc byłabym ostrożna w takich opiniach.

                                Nie każda uczelnia, a już na pewno nie państwowa.
                                • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:45
                                  > Studiowałaś coś w ogóle kiedyś? Wyższa Szkoła Gotowania na Gazie?

                                  Tak i żeby Cię już zupełnie dobić, to przez dwa i pół roku byłam też słuchaczem studiów doktoranckich, a przy okazji asystentem. Niestety, z kariery uczelnianej zrezygnowałam w momencie, gdy pojawiła się normalna i zdecydowanie bardziej atrakcyjna oferta pracy w zawodzie, ale poza uczelnią. Wystarczy czy podać jeszcze jakieś inne szczegóły z mojego życia?

                                  > > Uczelnia żyje ze studentów, więc byłabym ostrożna w takich opiniach.

                                  > Nie każda uczelnia, a już na pewno nie państwowa.

                                  Nie, oczywiście, one są jak rząd. Wyżywiają się same.
                                  Ciekawe tylko skąd od kilku już dobrych lat ten strach i obłęd w oczach uczelnianych władz i coraz bardziej drastyczne obniżanie kryteriów rekrutacji w celu nałapania jak największej ilości kandydatów.
                                  • kawka74 Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 22:47
                                    > Tak i żeby Cię już zupełnie dobić,

                                    Żeby mnie co????? I czym???? big_grinDD
                                    Co z tego, że byłaś dwa lata słuchaczem, skoro Twoje pojęcie o pracy profesora jest... hm... zerowe?

                                    > Ciekawe tylko skąd od kilku już dobrych lat ten strach i obłęd w oczach uczelni
                                    > anych władz i coraz bardziej drastyczne obniżanie kryteriów rekrutacji w celu n
                                    > ałapania jak największej ilości kandydatów.

                                    Faktycznie, ciekawe.
                                    • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 00:20
                                      kawka74 napisała:

                                      > > Tak i żeby Cię już zupełnie dobić,

                                      > Żeby mnie co????? I czym???? big_grinDD

                                      No przecież tym, że nie mam kompletnie żadnego pojęcia o pracy na uczelni.

                                      > Co z tego, że byłaś dwa lata słuchaczem, skoro Twoje pojęcie o pracy profesora
                                      > jest... hm... zerowe?

                                      No faktycznie, bo pracowałam przecież wśród sprzątaczek i panów technicznych.
                                      Zresztą na studiach było to samo. Gdzie tam jakieś profesory czy nawet doktory, zapomnij. Chyba, że na obiadach z gośćmi. Wtedy tak, ale to były tylko momenty z naszego uczelnianego życia. Skąd więc mam wiedzieć, jak w rzeczywistości wyglądała ich praca?

                                      > Faktycznie, ciekawe.

                                      No widzisz.
                                      Te Twoje Profesory Ci nie mówią dlaczego tak jest? smile
                                      • kawka74 Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 00:23
                                        > No przecież tym, że nie mam kompletnie żadnego pojęcia o pracy na uczelni.

                                        A masz? Bo jakoś nie widać.

                                        > No faktycznie, bo pracowałam przecież wśród sprzątaczek i panów technicznych.

                                        Bardzo możliwe.
                                        Jakoś więcej zaufania mam do Verdany choćby, niż do niespełnionej doktorantki, w dodatku całkowicie osamotnionej w swoich dwuipółletnich poglądach sprzed ćwierćwiecza.
                                        • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 00:35
                                          > A masz? Bo jakoś nie widać.

                                          Może pora na okulistę.

                                          > > No faktycznie, bo pracowałam przecież wśród sprzątaczek i panów techniczn
                                          > > ych.

                                          > Bardzo możliwe.

                                          Nie tyle możliwe, ile takie są fakty.
                                          No przestań, tutaj też mi nie wierzysz?

                                          > Jakoś więcej zaufania mam do Verdany choćby

                                          A czy ja Ci każę mieć do mnie więcej zaufania, niż do Verdany?

                                          > niż do niespełnionej doktorantki,
                                          > w dodatku całkowicie osamotnionej w swoich dwuipółletnich poglądach sprzed ćwie
                                          > rćwiecza.

                                          Dodaj jeszcze sekretarki.
                                          I że pewnie z pryszczami na plecach i właściwie to fspułczujesz moim dziecią.
                                          Dopełni to mojego obrazu i zaśniesz dziś w pełni usatysfakcjonowana tym, że udało Ci się mi dosr... smile
                                          • kawka74 Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 09:21
                                            Kiepsko się bronisz i kiepsko bronisz autorki wątku.

                                            > Dopełni to mojego obrazu i zaśniesz dziś w pełni usatysfakcjonowana tym, że uda
                                            > ło Ci się mi dosr... smile

                                            Nie histeryzuj. Powtórzyłam dokładnie to, co sama o sobie napisałaś i wyciągnęłam wnioski z tego, jak piszesz i o czym piszesz.
                                            • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 14:39
                                              kawka74 napisała:

                                              > Kiepsko się bronisz

                                              Bronię się? Kpię z Ciebie od kilku postów, bo żenuje mnie ta rozmowa polegająca już tylko na rozkminianiu mojego byłego życia akademickiego. Przykre, że tego nie widzisz.
                                              • kawka74 Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 18:59
                                                >Kpię z Ciebie od kilku postów,

                                                To też Ci idzie kiepsko.
                                                Twoje życie akademickie mam gdzieś, to Ty się na nie powołujesz, ale okazuje się, że Twoje doświadczenia są żadne - to wszystko.
                          • stara.kociara Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:37
                            > Przepraszam najmocniej - czy ten profesor to jest na uczelni dla gości c
                            > zy dla studentów? Bo może przez ostatnie 20 lat pozmieniały się zasady i
                            > czegoś nie wiem.

                            Dla studentów jest na zajęciach i dyżurach.
                          • nigella123 Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:42
                            > > Protokół trzeba wyciągnąć z dziekanatu, bo tam ląduje po sesji, nie trzym
                            > a się
                            > > go na pamiątkę.
                            >
                            > No więc tym lepiej - idą od razu do dziekanatu. Widzisz gdzieś problem?

                            Widzę. Załóżmy, że dziekanat jest w innym budynku niż profesor miał wykład. Wtedy trzeba iść do szatni po płaszcz i przejść do tego innego budynku (5-10 minut), a następnie poczekać 15 minut aż panie z dziekanatu zlokalizują protokoły, i dokonać wpisu. Następnie trzeba jeszcze dojść do stołówki, rozebrać się, przywitać z gośćmi, i tak te "jedynie 5-10 minut" robią ponadpółgodzinne spóźnienie.

                            >
                            > > Ale co tam, niech goście czekają.
                            >
                            > Przepraszam najmocniej - czy ten profesor to jest na uczelni dla gości c
                            > zy dla studentów? Bo może przez ostatnie 20 lat pozmieniały się zasady i
                            > czegoś nie wiem.

                            Widać, że masz nikłe pojęcie o pracy naukowej i funkcjonowaniu uczelni. Profesor jest nie tylko dla studentów, ale również dla gości, innych naukowców, z którymi uczelnia współpracuje np. w ramach projektów badawczych. To nie szkoła podstawowa, pracownicy naukowi są rozliczani przede wszystkim z osiągnięć naukowych.

                            A studentka miała całe pół roku na załatwienie swoich spraw.
                            • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:51
                              > Widać, że masz nikłe pojęcie o pracy naukowej i funkcjonowaniu uczelni.

                              Mam wystarczające pojęcie. Chyba, że od 20 lat coś się zmieniło, a nie sądzę.

                              > r jest nie tylko dla studentów, ale również dla gości, innych naukowców, z któr
                              > ymi uczelnia współpracuje np. w ramach projektów badawczych. To nie szkoła pods
                              > tawowa, pracownicy naukowi są rozliczani przede wszystkim z osiągnięć naukowych

                              I co to ma wspólnego z obiadem z gośćmi? Te osiągnięcia naukowe i projekty badawcze? Nie twierdze, że profesor jest tylko dla studentów. Ale w sytuacji student kontra obiad z gościem sprawa jest w moim mniemaniu prosta. To student jest klientem, który płaci, więc on w tym momencie jest priorytetem. A gość na obiedzie jest tylko gościem na obiedzie. No chyba, że to był bardzo bogaty sponsor finansujący badania naukowe czy wyposażający laboratoria i pracownie na wydziale pana profesora.

                              > A studentka miała całe pół roku na załatwienie swoich spraw.

                              Najwyraźniej nie mogła, co ma w ogóle piernik do wiatraka?
                              Gdyby leżała w szpitalu przez ten czas, to też byś takie głupie argumenty rzucała?
                              • yenna_m Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:55
                                rozumiem, że gdy w pracy dyrektor spotyka się z innym dyrektorem na obiedzie, to w kazdej chwili klient moze wparowac do gabinetu/sali, gdzie dyrektor z goscmi ten obiad spożywa?
                                bo on jest klient i w pas się wszyscy kłaniajcie?

                                no jednak nie bardzo

                                każda instytucja ma jakies procedury określające jej funkcjonowanie (tutaj: okreslające godziny przyjec studentow)

                                studia nie są obowiązkowe
                                jak i korzystanie z uslug konkretnej firmy - rowniez
                                • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:55
                                  yenna_m napisała:

                                  > rozumiem, że gdy w pracy dyrektor spotyka się z innym dyrektorem na obiedzie, t
                                  > o w kazdej chwili klient moze wparowac do gabinetu/sali, gdzie dyrektor z goscm
                                  > i ten obiad spożywa?

                                  Ależ manipulujesz sad
                                  Przecież napisałam, że nie podobała mi się sytuacja z wparowaniem Anakondy do stołówki, więc porównanie nietrafione. Natomiast gdybym wybierała się właśnie na obiad z moim dostawcą, a do firmy przyszedłby mój odbiorca, to tak, zdecydowanie poświęciłabym czas odbiorcy, dostawcę przepraszając za spóźnienie. Bo to ten, który zostawia u mnie kasę jest priorytetem.

                                  > bo on jest klient i w pas się wszyscy kłaniajcie?

                                  Złośliwie powiem, że chyba masz niewielkie pojęcie o prowadzeniu biznesu wink

                                  > każda instytucja ma jakies procedury określające jej funkcjonowanie (tutaj: okr
                                  > eslające godziny przyjec studentow)

                                  No dobrze, ale są sytuacje, gdy można z życzliwości trochę się uelastycznić.
                                  Nic mnie tak nie mierzi, jak nadgorliwość i służbistość (jest taki wyraz?) za wszelką cenę.

                                  > studia nie są obowiązkowe
                                  > jak i korzystanie z uslug konkretnej firmy - rowniez

                                  Tak, zdecydowanie masz niewielkie pojęcie o prowadzeniu biznesu.
                                  • yenna_m Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 22:48
                                    ino studia to nie biznes big_grin
                                    a zajęcia dydaktyczne nie są jedynym celem statutowym uczelni (niestety, albo stety - za moich czasów mimo wszystko najważniejsza była - i pewnie jest nadal - praca naukowa tongue_out )

                                    a wykształcenie wyższe nie jest obowiązkowe

                                    wiesz, jestem w stanie zrozumieć frustrację dziewczyny
                                    nie jestem w stanie zrozumieć wparowania do stołówki i domagania się wpisu od jedzącego obiad profesora

                                    tak - jak celnie jedna z forumek napisała - lepiej tylko byłoby łapać profesora w toalecie

                                    a ze studentami tak jest, że niestety - przeginają, korzystając z życzliwości ludzkiej

                                    bo prawda jest taka - po to jest dyżur, żeby na niego w razie draki przyjść
                                    ew. trzeba było zostawić ten indeks w dziekanacie tydzień wcześniej i poprosić panie o uzupełnienie wpisu

                                    i tak, też mi się wydaje, że uczelnia jest prywatna smile
                                    • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 00:23
                                      > a zajęcia dydaktyczne nie są jedynym celem statutowym uczelni

                                      Nie są jedynym, ale bardzo ważnym, kasa do uczelni idzie głównie dlatego, że uczelnia prowadzi zajęcia dydaktyczne.

                                      > a wykształcenie wyższe nie jest obowiązkowe

                                      Ale co to ma do rzeczy?
                                      Znasz jakąś uczelnię bez studentów?
                                      • yenna_m Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 18:41
                                        akurat mniej studentów dobrze by zrobiło temu krajowi big_grin

                                        ale widać się nie znam, studiowałam w czasach, gdy byle, za przeproszeniem, debil, nie mógł skończyć studiów

                                        teraz, w dobie wyższych szkol wydawania dyplomów, to jest mozliwe - wystarczy jedynie zapłacić wink
                              • przeciwcialo Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:02
                                No ale w szpitalu nie leżała.
                                Dziecko, jego choroby i praca to sa jej sprawy, jesli zawala obowiązki studenta to ma za swoje.
                                • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 00:27
                                  przeciwcialo napisała:

                                  > Dziecko, jego choroby i praca to sa jej sprawy, jesli zawala obowiązki studenta
                                  > to ma za swoje.

                                  Wiesz co, wstydziłabyś się tak pisać, poważnie to mówię.
                                  Wyłazi z tych słów taki zupełnie bezsensowny brak życzliwości.
                                  Klasyczna dopie...nka, żeby jeszcze kopnąć leżącego.
                                  Pomijam już to, że nie masz racji, bo dziewczyna za studia zapłaciła uczelni grube pieniądze, więc aż chciałoby się napisać, że psim obowiązkiem uczelni jest sprostać jej zwykłym prośbom.
                                  • kkokos Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 00:36
                                    dziewczyna za studia zapłaciła uczelni gr
                                    > ube pieniądze, więc aż chciałoby się napisać, że psim obowiązkiem uczelni jest
                                    > sprostać jej zwykłym prośbom.

                                    rozumiem - płatne studia to po prostu zapłata za dyplom bez żadnych wymagań.

                                    no bo jeśli psim obowiązkiem uczelni i wykładowców jest 1. przymknąć oko na pannicy półroczny poślizg w rozliczeniu sesji, 2. dawać wpisy na podstawie pięknych oczu, a nie rzeczywistego dorobku, ewentualnie mieć dorobek pannicy na zawołanie w głowie 3. dawać te wpisy w dowolnie przez pannicę wybranym miejscu i czasie - to chyba jest to dyplom kupiony, a nie uczciwie wypracowany nauką i spełnieniem wymogów formalnych?

                                    naprawdę dziwię się, że autorka wątku nie użyła tego argumentu. przecież płaci, ma prawo wymagać, że wszyscy będą wokół niej tańczyć.
                                    • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 00:46
                                      > rozumiem - płatne studia to po prostu zapłata za dyplom bez żadnych wymagań.

                                      Nie, ale nie podejmuję się tłumaczyć, bo wierzę, że sama za chwilę dojrzysz ten banalny błąd w swoim rozumowaniu.

                                      > no bo jeśli psim obowiązkiem uczelni i wykładowców jest 1. przymknąć oko na pan
                                      > nicy półroczny poślizg w rozliczeniu sesji, 2. dawać wpisy na podstawie pięknyc
                                      > h oczu, a nie rzeczywistego dorobku, ewentualnie mieć dorobek pannicy na zawoła
                                      > nie w głowie 3. dawać te wpisy w dowolnie przez pannicę wybranym miejscu i czas
                                      > ie - to chyba jest to dyplom kupiony, a nie uczciwie wypracowany nauką i spełni
                                      > eniem wymogów formalnych?

                                      Dla mnie napisałaś właśnie stek głupot nie nadających się nawet do komentarza, ale jak wyżej - może uda Ci się wrócić na właściwą ścieżkę rozumowania.

                                      > naprawdę dziwię się, że autorka wątku nie użyła tego argumentu. przecież płaci,
                                      > ma prawo wymagać, że wszyscy będą wokół niej tańczyć.

                                      Może w Twoim pojęciu to ten kto płaci ma jeszcze dodatkowo zatańczyć, ale ja się obracam w nieco innych realiach. Znacznie zdrowszych jak sądzę. Ale Ty możesz i płacić i tańczyć smile
                                      • verdana Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 09:55
                                        Ten, kto płaci moze wymagać tego, za co płaci. A więć aby zajęcia sie odbywały, profesorowie siedzieli na dyżurach, egzaminy były rzetelne, a wpisy odbywały sie o czasie.
                                        Nie moze natomiast wymagać, aby pracownicy uczelni byli na jego usługi o dowolnej porze, nie moze wymagać, aby dokonywano wpisów "na piękne oczy", nie moze wymagać, aby uwzględniano, ze nie spełnia wymagań studenta, bo ma trudną sytuację domową. Przeciwnie, za swoje pieniądze studenci powinni wymagać, aby uczelnia była rzetelna i nie wydawała dyplomów wszystkim jak leci, czy się starają, czy nie.
                              • nigella123 Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:02
                                >I co to ma wspólnego z obiadem z gośćmi? Te osiągnięcia naukowe i projekty badawcze? Nie twierdze, że profesor jest tylko dla studentów. Ale w sytuacji student kontra obiad z gościem sprawa jest w moim mniemaniu prosta. To student jest klientem, który płaci, więc on w tym momencie jest priorytetem. A gość na obiedzie jest tylko gościem na obiedzie. No chyba, że to był bardzo bogaty sponsor finansujący badania naukowe czy wyposażający laboratoria i pracownie na wydziale pana profesora.

                                Po pierwsze, badania naukowe, z których naukowcy są rozliczani, finansowane są nie przez studentów, ale właśnie z projektów. Z tychże projektów finansowany jest także zakup komputerów i sprzętu do laboratoriów, z których korzystają również studenci. Więc proszę nie wmawiaj mi, że badania finansują studenci...

                                Po drugie, może ci goście przyjechali z zagranicy, tego nie wiemy, i spotkanie z nimi było już od dawna ustalone. Może mieli niewiele czasu. Ty naprawdę nie słyszałaś o tzw. "business lunch"? Nie wiedziałaś, że najważniejsze decyzje zapadają właśnie przy posiłku? No to teraz wiesz. Spróbuj sobie zatem znaleźć związek pomiędzy pracą nad projektem badawczym a obiadem służbowym...
                                • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 00:40
                                  > Więc proszę nie wmawiaj mi, że badania finansują studenci...

                                  Boszdrogi sad
                                  I Wy podobno te inteligentne, z uczelni, tak?
                                  Gdzie ja Ci wmawiam, że badania naukowe finansują studenci?

                                  > Nie wiedziałaś, że najważniejsze decyzje zapa
                                  > dają właśnie przy posiłku?

                                  Nie, w moim środowisku branżowym najważniejszych decyzji nie podejmuje się w stołówce.
                                  Wybacz, miałam prawo tego nie wiedzieć. Ale masz rację - teraz już wiem.
                          • mondovi Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:45
                            hm, zapewne gośćmi nie byli szwagrowie. Dla studentów są dyżury, można uprzedzić, można - o zgrozo - po zdanym egzaminie - poprosić kogoś z grupy, aby wziął indeks do podpisu w terminie.
                      • yenna_m Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:28
                        wiesz, pytanie, w jakim stylu ona to zrobiła...
                        mogła przyjąć pozę "bo mi się należy"

                        biorąc pod uwagę twórczość forumową, wcale bym się nie zdziwiła, gdyby facet właśnie to tak odebrał

                        facet też mógł być "przyciśnięty" mógł dostać polecenie od szefa (nawet rektora) żeby pójść porozmawiać z tymi ludźmi z innej uczelni

                        za mało danych

                        jednak to, co pisze dziewczyna, nie bardzo mnie przekonuje do wersji "biedna, przemarznięta"
                        • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:37
                          yenna_m napisała:

                          > wiesz, pytanie, w jakim stylu ona to zrobiła...
                          > mogła przyjąć pozę "bo mi się należy"

                          Pewnie. Mogła też przyjść z nożem ukrytym za pazuchą, przystawić mu do gardła i wysyczeć Wpisuj celujący, tu i teraz. A jak mi gnoju pociąg ucieknie, to nie wiem, co ci zrobię. A facet struchlały aż do stołówki zwiał, by się przed nią ukryć.
                          Też przecież tak mogło być.

                          A poważnie - po co robić założenia inne niż to, co ona sama napisała. Tak to mogłybyśmy sto lat dyskutować wink

                          > facet też mógł być "przyciśnięty" mógł dostać polecenie od szefa (nawet rektora
                          > ) żeby pójść porozmawiać z tymi ludźmi z innej uczelni

                          10 minut spóźnienia na obiad, zwłaszcza, gdy było to od razu po wykładzie, to naprawdę nie jest jakies wielkie faux-pas. Chyba nie chodziło o audiencję u królowej Elżbiety.
                          Gdyby jeszcze wytłumaczył, że musiał się nad studencinką biedną pochylić, to tylko by na tym zyskał.

                          > jednak to, co pisze dziewczyna, nie bardzo mnie przekonuje do wersji "biedna, p
                          > rzemarznięta"

                          A co takiego pisze?
                          • verdana Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:42
                            Z gośćmi był umówiony - miał więc przedw wszystkim obowiązek wobec nich. Na obiad miał godzinę - jesli chodziło o rozmowę służbową, to absolutnie nie może sie spóźniać, bo studentka nie chce poczekać.
                            W odrotnej sytuacji - studentka jest umówiona, a inny student czegoś chce - to studentka moze sobie czekać, czy nie? Czy jednak jako umówiona ma pierwszeństwo?
                            • yenna_m Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:48
                              verdana, przecież i tak dziewczyna nie zrozumie,o co kaman
                              • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 00:48
                                yenna_m napisała:

                                > verdana, przecież i tak dziewczyna nie zrozumie,o co kaman

                                Masz rację, nigdy nie rozumiałam logiki urzędników.
                            • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:05
                              verdana napisała:

                              > Z gośćmi był umówiony - miał więc przedw wszystkim obowiązek wobec nich. Na obi
                              > ad miał godzinę - jesli chodziło o rozmowę służbową, to absolutnie nie może sie
                              > spóźniać,

                              Powiem tak - nigdy w swoim życiu zawodowym nie spotkałam się z sytuacją, że obiad traktuje się jako stricte spotkanie służbowe. Jest to po prostu przerywnik w spotkaniu właściwym. Jestem przekonana, że i tutaj tak było. Obiad był po prostu obiadem. Toż goście nie przyjechali z innego miasta tylko i wyłącznie na tę jedną godzinę i to w celu spożycia posiłku oraz omówienia spraw uczelnianych. I wierzę, że nic by się strasznego nie wydarzyło, gdyby przychodząc później przeprosił tłumacząc, że obowiązki wobec swojego studenta go do tego zmusiły. Dla mnie zyskałby tylko szacunek.
                              • stara.kociara Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:07
                                > Powiem tak - nigdy w swoim życiu zawodowym nie spotkałam się z sytuacją, że obi
                                > ad traktuje się jako stricte spotkanie służbowe.

                                Nigdy nie widziałam Pigmeja. Jestem więc przekonana, że żadni Pigmeje nie istnieją.
                              • verdana Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:09
                                A ja w swoim życiu zawodowym nie spotkałam sie z sytuacją, gdy kazano mi naprawić zepsutą kanalizację. Dopuszczam jednak myśl, ze w obowiązkach służbowych niektórych profesji ten punkt jest uwzględniany.
                                Wczoraj - tak wczoraj - byłam na obiedzie w ramach służbowych obowiązków, poaz zwykłymi godzinami pracy, goście byli z odległych krain i wykręcić sie nie dałam rady.
                              • nigella123 Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:22
                                > Toż goście nie przyjechali z innego miasta tylko i wyłącznie na tę jedną godzinę i to w celu spożycia posiłku oraz omówienia spraw uczelnianych.

                                Ale być może ten profesor miał tylko godzinę dla nich w tym dniu (resztę zajmowały mu wykłady). Jak dla mnie spóźnienie się na wcześniej ustalone spotkanie z gośćmi z innego miasta - to dopiero nietakt. Zastanów się co piszesz:

                                >I wierzę, że nic by się strasznego nie wydarzyło, gdyby przychodząc później przeprosił tłumacząc, że obowiązki wobec swojego studenta go do tego zmusiły.

                                Co by sobie Ci goście pomyśleli? Że w czasie, gdy się z nimi umówił, umówił się także ze studentem? No bo jeśli się nie umówił ze studentem - tak jak było w tym przypadku - to nie są to żadne "obowiązki" wobec studenta, ale za to wobec gości, z którymi był umówiony...
                                • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 00:57
                                  > Co by sobie Ci goście pomyśleli?

                                  A co Ty byś sobie pomyślała? Wyszłabyś oburzona z obiadu, bo profesor śmiał poświęcić 10 minut swojej studentce, ponieważ jej sytuacja była WYJĄTKOWA, a nie typowa? Naprawdę jesteś do tego stopnia sztywna, że trudno byłoby Ci się zdobyć na uśmiech i "nic się nie stało, pogawędziliśmy sobie chwilę bez pana"? Toż u licha nie konstruowali chyba rakiety kosmicznej, która miała być gotowa za godzinę, tylko spotkali się na obiedzie. Niechby nawet służbowym, ale tylko obiedzie.
                                  Nakręcacie się dziewczyny jak zegarki, bez sensu. Trochę obiektywizmu poproszę.

                                  > Że w czasie, gdy się z nimi umówił, umówił się także ze studentem?

                                  Nie umówił się. Spotkał ją po drodze, sytuacja była wyjątkowa, dla niej podpis był niezmiernie ważny, jemu nie sądzę, by obsuwa 10 minut zaszkodziła w karierze zawodowej, ponieważ spraw aż tak ważnych i dotyczących rzeczy fundamentalnych oraz prowadzonych z osobami decyzyjnymi bądź wybitnymi nie załatwia się na litość boską w stołówce na uczelni.
                                  • verdana Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 09:56
                                    Jej sytuacja nie jest wyjątkowa. Wyjątkowa to była sytuacja mojej studentki, której dziecko umierało w szpitalu. Nie jest żadną wyjątkową sytuacją, ze studentka po pół roku decyduje, ze musi otrzymać wreszcie wpis w takich godzinach, w jakich ma ochotę.
                                    • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 14:45
                                      verdana napisała:

                                      > Jej sytuacja nie jest wyjątkowa.

                                      To podpiszmy wobec tego protokół rozbieżności w tym właśnie miejscu.
                                      Bo dla mnie jej sytuacja w tym konkretnym momencie była wyjątkowa.

                                      Poza tym nieistotne dlaczego nie załatwiła tego wcześniej (to jej prywatna sprawa, może nie ma ochoty pisać publicznie). Nikt jej z tego problemu nie robił, przede wszystkim nawet sama uczelnia, więc po co to roztrząsać i stawiać jako argument w tej dyskusji?

                                      > Wyjątkowa to była sytuacja mojej studentki, której dziecko umierało w szpitalu.

                                      Naprawdę trzeba AŻ umierać, żeby ktoś okazał odrobinę wyrozumiałości?
                                      • verdana Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 15:13
                                        Była wyjątkowa z jej własnej wyłącznej winy. Tak samo wyjątkowa jak kogoś, kto po północy błaga, aby pani z poczty wróciła do pracy, bu musi wysłać PIT.
                                        Nie jest nieistotne, dlaczego nie załatwiła tego wczesniej. Bo to było pół roku, nie dwa dni.
                                  • carmensitas Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 10:11
                                    I tu chyba pies pogrzebany.
                                    Bo według ciebie to była sytuacja wyjątkowa. Według studentki też. A według profesora była to sytuacja typowa, bo codziennie spotyka się z takimi wyjątkami. Bardzo proszę o będące na sali panie, żeby powiedziały, ile takich "wyjątków" mają w okresie sesji.
                                    • kai_30 Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 10:58
                                      B
                                      > ardzo proszę o będące na sali panie, żeby powiedziały, ile takich "wyjątków" ma
                                      > ją w okresie sesji.

                                      Potwierdzam - takie "wyjątki" są nieomal codziennością. Moim osobistym szczytem było złapanie mnie przez byłego studenta DWA LATA po terminie, kiedy pracowałam już gdzie indziej, bo wcześniej nie miał czasu przyjść po wpis. I też, podobnie - domagał się wpisu tu i teraz, bo on się za chwilę broni, a nie ma ode mnie zaliczenia z pierwszego roku. (Pomijam już kwestię tego, jak to w ogóle możliwe, żeby być na trzecim roku nie mając zaliczenia z pierwszego... Uczelnia prywatna, zaoczna.). I też był foch i obraza majestatu, że go nie pamiętam i kłody pod nogi rzucam.
                                    • aretahebanowska Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 11:04
                                      B
                                      > ardzo proszę o będące na sali panie, żeby powiedziały, ile takich "wyjątków" ma
                                      > ją w okresie sesji.
                                      Miliony. Zaliczam praktyki wakacyjne. Wyznaczam na to miesiąc, od końca sierpnia do końca września, 3-4 razy w tygodniu, mniej więcej po trzy godziny. Ogłaszam to w necie, wywieszam ogłoszenie na drzwiach katedry. I co? Część studentów przyjeżdża np. na początku sierpnia, kiedy jestem na urlopie, a potem mają pretensje, że mnie nie było. Część przyjeżdża o dowolnych porach i łapią mnie np. przy wyjściu z budynku. Część przyjeżdża w październiku, a część nie przyjeżdża wcale bo "tak jakoś zapomniałam i myślałam, że uda się to załatwić". Nie jestem wredna. Często takich pozaterminowych załatwiam, wracając np. z powrotem do biura z windy. Ba, zapominalskich sama często poszukuję, wysyłam maile, dzwonię, bo jestem też opiekunem roku i wolę mieć porządek w papierach pod koniec września - wtedy na szybko trzeba ustalić ostateczny plan i grupy, muszę wiedzieć ilu dokładnie będzie na roku. Zaliczam jeśli mogę to zrobić, ale jeśli student przychodzi poza wyznaczonymi godzinami a ja mam radę pedagogiczną/inne ważne spotkanie/sprawdzam egzamin/spieszę sie po dziecko do przedszkola to albo każę czekać albo wyganiam. Na piękne oczy też nie zaliczam - strasznie dużo ostatnio naciągaczy, co jest oczywiście głupie i zawsze się wyda, ale próbują. Studenci ogólnie ciekawi się ostatnio zrobili. Największe kuriozum spotkało mnie w tym roku. Była to skarga do dziekana na mnie jako opiekuna roku, że kontakt ze mną był utrudniony, w związku z tym student musiał załatwiać spraw z moim zastępcą (wnioskował więc o odebranie mi funkcji opiekuna). Kontakt utrudniony był faktycznie - byłam na macierzyńskim, co zostało wszem i wobec ogłoszone.
                                      • przeciwcialo Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 11:13
                                        Studenci z nową maturą , cóż się dziwić. wink
                                      • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 14:50
                                        > Miliony.

                                        Naprawdę masz miliony studentów z ledwo urodzonymi dziećmi, którzy z tego powodu nie mogli stawić się w określonym terminie, a i generalnie każde inne pojawienie się na uczelni to dla nich był pewien problem? Zwłaszcza, że mieszkają z dala od miasta akademickiego?
                                        To gdzież ten osławiony niż demograficzny ...
                                        • verdana Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 15:15
                                          Jak studentka urodziła dziecko dwa tygodnie temu, to stanę na głowie, aby zrobić wpis szybko i dostosować się do jej terminu. Jesli dziecko ma pół roku - to wybacz, nie jest to zadne wytłumaczenie. Podobnie nie jest wytłumaczeniem mieszkanie daleko - skoro student decyduje się na dojazdy, to rozumie, że się to wiąże z pewnymi problemami.
                                          • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 15:28
                                            verdana napisała:

                                            > Jak studentka urodziła dziecko dwa tygodnie temu, to stanę na głowie, aby zrobi
                                            > ć wpis szybko i dostosować się do jej terminu. Jesli dziecko ma pół roku - to w
                                            > ybacz, nie jest to zadne wytłumaczenie.

                                            Dlatego mówię - podpiszmy protokół rozbieżności. Ja mam dzieci spore, ale doskonale pamiętam ogromne problemy logistyczne z tamtego okresu. I ta odrobina empatii jeszcze we mnie pozostała, mam nadzieję, że na starość nie zaniknie zupełnie.
                                            Poza tym zasadniczo nie interesuje mnie, dlaczego ktoś nie mógł. Widocznie nie mógł.
                                            I widocznie powód był ważny. Nie muszę znać szczegółów czyjegoś prywatnego życia i narażać go na dyskomfort wynikający z prywatnych zwierzeń. Nigdy nie wykorzystuję swojej pozycji do takich celów i generalnie brzydzę się czymś takim.

                                            > Podobnie nie jest wytłumaczeniem mieszk
                                            > anie daleko - skoro student decyduje się na dojazdy, to rozumie, że się to wiąż
                                            > e z pewnymi problemami.

                                            Nie przyszło Ci do głowy, że podczas studiów mieszkała w akademiku?
                                            Nie wyobrażam sobie codziennych, 2-godzinnych dojazdów na uczelnię.
                                            Teraz po prostu przyjechała z domu, z miejscowości, do której pociąg najwyraźniej nie jeździ co 15 minut, tylko 2-3 razy dziennie. Jak to trudno zrozumieć cudzą sytuację, gdy samemu żyje się inaczej.
                                            • verdana Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 15:33
                                              Nie mieszkała, studiuje zaocznie, skoro profesora szuka w sobotę.
                                            • memphis90 Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 17:43
                                              > Poza tym zasadniczo nie interesuje mnie, dlaczego ktoś nie mógł. Widocznie nie
                                              > mógł.
                                              > I widocznie powód był ważny.
                                              Byłabyś idealnym wykladowcą dla mojego małżonka! On też był z gatunku wiecznieprzekładających z "ważnych powodów". Aż jeden z jego profesorów zszedł był z tego padołu nie złożywszy wcześniej wpisu do indeksu - i nagle mój ukochany wpadł w bagno po uszy... Kocham go bardzo, ale student był z niego wyjątkowo nieogarnięty i beztroski.
                                              • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 18:22
                                                > Aż jeden z jego profesorów zszedł był z teg
                                                > o padołu nie złożywszy wcześniej wpisu do indeksu - i nagle mój ukochany wpadł
                                                > w bagno po uszy...

                                                Albowiem? Każdy z nas może zejść w najmniej spodziewanym momencie.
                                                Czy to oznacza koniec świata?
                                                Zgadzam się, że mógł mieć techniczny problem ze zdobyciem podpisu, ale żeby od razu "wpadł w bagno po uszy"?
                                            • m_incubo Re: Oburzające zachowanie profesora 21.01.13, 00:55
                                              Poza tym zasadniczo nie interesuje mnie, dlaczego ktoś nie mógł. Widocznie nie mógł.
                                              I widocznie powód był ważny.

                                              Więc może przyjmij do wiadomości, że i profesor nie mógł i nic nikomu do tego, czemu nie mógł.
                                              Tłumaczą ci tu jak krowie na rowie a ty dalej udajesz (?) idiotkę.
                                      • memphis90 Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 17:40
                                        I co roku są z dwa przypadki "bo ja za miesiąc mam obronę pracy licencjackiej, a jeszcze nie zaczęłam, proszę mi przypomnieć jaki właściwie mam mieć temat..." albo "napisałam pracę licencjacką i muszę złożyć ją jutro, proszę mi to sprawdzić i poprawić". Nie żartuję! big_grin
                                    • mondovi Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 12:00
                                      Studentka przyjechała po wpis do domu rodziców - inicjatywa własna, jej autorski genialny pomysł. Tata był na ogrodzie i kosił trawę. Studentka widziała ojca, on jej nie. Dzwoniła dzwonkiem przy płocie - ojciec nie słyszał rzecz jasna. dziewczyna przelazła przez płot, zaszła tatę od tyłu i wykrzyknęła: dzień dobry, ja po wpis, machając przy tym indeksem.
                                      • a.va Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 15:31
                                        big_grin O matko, umarłam ze śmiechu.
                                      • iksa_igrekowska Re: Oburzające zachowanie profesora 25.09.13, 21:47
                                        "Studentka przyjechała po wpis do domu rodziców - inicjatywa własna, jej autorski genialny pomysł. Tata był na ogrodzie i kosił trawę. Studentka widziała ojca, on jej nie. Dzwoniła dzwonkiem przy płocie - ojciec nie słyszał rzecz jasna. dziewczyna przelazła przez płot, zaszła tatę od tyłu i wykrzyknęła: dzień dobry, ja po wpis, machając przy tym indeksem"


                                        Ale ekstra! Ciekawe, czy wcześniej Cię śledziła, skoro wiedziała, gdzie mieszkają Twoi rodzice smile
                              • memphis90 Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 17:35
                                Jest to po prostu przerywnik w
                                > spotkaniu właściwym. Jestem przekonana, że i tutaj tak było.
                                Jakim spotkaniu właściwym? Przed obiadem były wykłady dla studentów, a po obiedzie- wg. Twoich słów profesor miał czas wolny. To gdzie ta konferencja naukowa? Dla mnie sprawa jest prosta: umawiam się z kolegą z branży, bo musimy coś omówić (wspólną publikację, badania naukowe, pracę doktoranta czy co tam); oboje jesteśmy zapracowani, ale znajdujemy wspólne wolne okienko, konkretnie jedna godzina w sobotę o 13. Nie, nie zamierzamy w tym czasie składać sobie nawzajem ofert biznesowych, omawiać szczegółów kontraktu ani przedstawiać prezentacji w PP wychwalających produkt, który -jak to zapewne ma miejsce w branży biznesowej- usiłujemy opchnąć kontrahentowi. Obydwoje się spieszymy, bo za chwilę kolejne wykłady albo jestem umówiona z mężem (w końcu to sobota!). I na to wpada studentka, żąda natychmiast wpisu i strzela focha, że jej pociąg ucieknie. Ok, zostanę dłużej, dam jej wpis, ale mam pewne zobowiązania. A tu nagle owa studentka wparowuje podczas rozmowy z kolegą, która jest spotkaniem związanym z pracą, i dalej nagabuje mnie o wpis, bo musi mieć go natychmiast!!!
                      • verdana Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:31
                        Oczywiście,że tak. Bowiem, a. profesor nie ma gasbinetu. b. profesor ma jednak wykład, który ma obowiązek odbyć, nie mozę zatem radośnie powiedzieć studentom - mam co innego do roboty i wyjść na min. 15 minut, bo tyle zajmuje odnlezienie oceny w dziekanacie. c. ew. profesor jest umowiony z gośćmi na obiad i tym bardziej nie moze sie spóźnić o 15 minut., d. dziekanat było otwarty przez poprzednie pół roku, profesor moze zatem domniemywać, zę studentce nieszczególnie sie spieszy.
                      • przeciwcialo Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 22:07
                        Przez pół roku nie znalazła czasu???
                        • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 00:59
                          przeciwcialo napisała:

                          > Przez pół roku nie znalazła czasu???

                          A to coś dziwnego, że mogła nie mieć możliwości?
                          No ale fakt, powinna teraz szczegółowo opisać dlaczego nie znalazła tego czasu uncertain
                          • hellulah Re: Oburzające zachowanie profesora 22.01.13, 14:27
                            Ty serio nie rozumiesz?

                            Studentka nie musi niczego tłumaczyć. Studenta jest osobą dorosłą, poczytalną, i bierze odpowiedzialność za swoje studia. Serio nikt nie będzie przez pół roku dochodził, dlaczego nie mogła; nikt nie będzie jej wiedzy łyżeczką do dziubka podawał. Autorka miała wiele mechanizmów pozwalających aby ogarnąć tę sytuację (a choćby umówienie się przez mail), nie zrobiła tego. No ale żyjemy w wolnym kraju, widocznie nie miała na jakiekolwiek działania ochoty. Kto ponosi za to odpowiedzialność? o rany nie mów tylko, że niedoly pań plofesol, bo nie zmienił malutkiej dzidzi pampersika i nie załatwił za nią tego, co było w jej gestii.
                      • memphis90 Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 16:38
                        Naprawdę to j
                        > akiś ponadnormatywny wysiłek fizyczny i umysłowy, by zaprosić ją do gabinetu, z
                        > ajrzeć w notatki i wpisać ocenę? Ile to zajmie? 10 minut? Świat mu się zawali,
                        > gdy zacznie jeść obiad trochę później, ale zrobi komuś uprzejmość i uszczęśliwi
                        > go tym?
                        A sądzisz, że to jedyna taka studentka? Niestety tak nie jest. Z reguły są to całe stada różnych spóźnialskich, bo dziecko, bo choroba, bo wyjazd, bo dziekanka, bo tak wyszło, bo indeks zaginął itd.
                  • yenna_m Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:10
                    acha, protokół pewnie jest u faceta big_grin
                  • ruda_henryka Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 11:23
                    U mnie na uczelni nikt nie dał by Ci podpisu jakbyś go złapała ot tak sobie na korytarzu. Mimo, że jesteśmy nawet bardzo przyjaźni studentom i prorodzinni też ( studentki w ciąży mają specjalne traktowanie ). Wpis musi się zgadzać z protokołami i nawet jak w dziekanacie się nie zgodzi to sam podpisujący może mieć potem nieprzyjemności ze strony dziekana. Indeks to nie jest byle papierek, że można sobie podpisać byle co. Ludzie są różni i studentów masa ( zwłaszacza zaocznych ) - takie podpisywanie indeksów jest po prostu niezgodne z protokołem. Najlepiej takie rzeczy załatwiać przez sekretariat - zostawić indeks do wpisu i masz z głowy.
                    Uczelnia przyjazna studentom powinna mieć każdą jednostkę naukową wyposażoną właśnie w sekretariat z wyznaczonymi godzinami przyjęć.
                    A przeszkadzanie w obiedzie jest bardzo niegrzeczne i nie dziwię się, że się wkurzył.
                    • maggielka Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 11:58
                      A możecie mi łaskawie wyjaśnić, dlaczego uważacie że aż tak "naganne" jest podejście do profesora podczas obiadu? Czy temu panu by korona z głowy spadła, gdyby - jak ktoś tu pisał - odłożył był na chwilę łyżkę i ten wpis zrobił?! Ja też jestem studentką, i nieraz podchodziliśmy do wykładowców w kawiarni czy na stołówce, coś zagadywaliśmy czy pytaliśmy, i nie było żadnego problemu, nikt nas nie wyganiał, nie krytykował... a jeden z profesorów sam się do nas przysiadł i razem jedliśmy obiad. Nigdy bym nie przypuszczała, że jest w tym coś nie tak...
                      • kai_30 Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 12:06
                        maggielka napisał(a):

                        > A możecie mi łaskawie wyjaśnić, dlaczego uważacie że aż tak "naganne" jest pode
                        > jście do profesora podczas obiadu? Czy temu panu by korona z głowy spadła, gdyb
                        > y - jak ktoś tu pisał - odłożył był na chwilę łyżkę i ten wpis zrobił?! Ja też
                        > jestem studentką,

                        Aż strach pytać, jakiej uczelni. Ale OK, wyjaśnię Ci. "Ten pan" usiłował umówić się ze studentką za godzinę w swoim gabinecie. Za godzinę, nie za rok. Nie pogonił jej na drzewo, nie zbluzgał brutalnymi słowy, że mu d. zawraca pół roku po terminie nie umówiwszy się wcześniej, tylko zwyczajnie powiedział, kiedy może jej dać wpis. Najwyraźniej nie wiesz, że na większości uczelni zaliczeń nie daje się na piękne oczy, ale zgodnie z tym, co jest wpisane w protokole/notatkach własnych/innych źródłach, zdecydowanie nie odczytuje się oceny ze schabowego. Stąd prośba o przyjście do gabinetu.

                        Jeśli natomiast nie widzisz różnicy między profesorem, który sam się do Was przysiadł, a profesorem, który oznajmia, że nie ma teraz czasu, bo ma gości, to coś u Ciebie nie styka na łączach.
                        • maggielka Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 12:14
                          >"Ten pan" usiłował umówić się ze studentką za godzinę w swoim gabinecie. Za godzinę, nie za rok.

                          Równie dobrze mógł to zrobić za rok, skoro zamykali dziekanat.

                          > Jeśli natomiast nie widzisz różnicy między profesorem, który sam się do Was prz
                          > ysiadł, a profesorem, który oznajmia, że nie ma teraz czasu, bo ma gości, to co
                          > ś u Ciebie nie styka na łączach

                          Ja nikogo nie obrażam. A niby kim jest profesor - że może się "przysiąść" do studenta, a student do niego już nie...? Kurde, jakieś święte krowy normalnie...
                          • mondovi Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 12:32

                            > Równie dobrze mógł to zrobić za rok, skoro zamykali dziekanat.

                            Dziewczyna miała pół roku, żeby uzyskać wpis. Dodam, że nie trzeba być na wpisie osobiście. W jej interesie leżało, by zdać indeks do dziekanatu w terminie, mogła się zjawić chociaż tydzień wcześniej, umówić, wysłać indeks pocztą - uprzedzając panie z dziekanatu w czym rzecz. Swoją drogą, za moich czasów skreślano z listy studentów za takie opóźnienie w listopadzie, licząc, że ktoś miał przedłużoną sesję.


                            > Ja nikogo nie obrażam. A niby kim jest profesor - że może się "przysiąść" do st
                            > udenta, a student do niego już nie...? Kurde, jakieś święte krowy normalnie...
                            Słoma z butów wychodzi. Zakładając, że stołówka jest ogólna, nie dla personelu - petent może się "przysiąść", przeszkodzić w rozmowie, bo.. jest petentem? I jak żyję nie widziałam, żeby profesor przysiadł się do studentów bez wcześniejszego zaproszenia.
                          • memphis90 Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 17:50
                            > Ja nikogo nie obrażam. A niby kim jest profesor - że może się "przysiąść" do st
                            > udenta, a student do niego już nie...? Kurde, jakieś święte krowy normalnie...
                            Brak słów... Jaka uczelnia - tacy absolwenci...uncertain Kiedyś ukończenie studiów gwarantowało jednak jakiś poziom absolwenta, dziś studiującym obce są podstawowe zasady dobrego wychowania. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby przeszkadzać profesorowi w spotkaniu; w takiej sytuacji najwyżej podchodzę się przywitać, jeśli się znamy i nie zawracam głowy.
                      • e_r_i_n Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 13:09
                        Jakby mi ktoś w czasie ustawowo przysługującej przerwy zawracał dupę, to też bym pogoniła.
                        Tak po prostu.
                      • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 16:07
                        maggielka napisał(a):

                        > A możecie mi łaskawie wyjaśnić, dlaczego uważacie że aż tak "naganne" jest pode
                        > jście do profesora podczas obiadu?

                        Bo jest to niegrzeczne po prostu. Ja też patrzę krzywo, gdy mi ktoś w pracy, podczas posiłku wparowuje do jadalni i zaczyna pytać o sprawy zawodowe, a nie daj Boże podaje telefon, że X dzwoni. Przeważnie zachowuję spokój i rozmawiam, bo mi korona z głowy nie spadnie, ale bywają momenty, że zimno odpowiadałam "Przepraszam, nie widzisz, że w tym momencie nie mam możliwości rozmawiać, bo jem?" i delikwent speszony ucieka.

                        > jestem studentką, i nieraz podchodziliśmy do wykładowców w kawiarni czy na stoł
                        > ówce, coś zagadywaliśmy czy pytaliśmy,

                        Zależy o co zagadywaliście. Jeśli to tylko dzień dobry, jak leci, to pół biedy. Jeśli zapowiada się na dłuższą konwersację, to naprawdę wolę jednak najpierw spokojnie zjeść. Bo dla mnie posiłek, to posiłek, a nie dodatek do rozmowy.
                        • nigella123 Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 16:46
                          >bywają momenty, że zimno odpowiadałam "Przepraszam, nie widzisz, że w tym momencie nie mam możliwości rozmawiać, bo jem?" i delikwent speszony ucieka.

                          No właśnie. A nie mogłabyś przerwać na chwilę ten posiłek i porozmawiać? Przecież korona by Ci z głowy nie spadła... odrobinę życzliwości...
                          • memphis90 Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 17:52
                            Taa, a za chwilę podejdzie kolejny student, i kolejny, i kolejny... Pół biedy, jeśli podejdzie porozmawiać, bo jest zainteresowany tematem wykładu. Wtedy to sama przyjemność (no, chyba, że głód kiszki ściska). Ale jak podchodzi ileśtam osób, bo wpis, bo ja zapomniałem, bo kiedy termin poprawki itd...
                          • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 17:59
                            nigella123 napisał(a):

                            > >bywają momenty, że zimno odpowiadałam "Przepraszam, nie widzisz, że w tym
                            > momencie nie mam możliwości rozmawiać, bo jem?" i delikwent speszony ucieka.
                            >
                            > No właśnie. A nie mogłabyś przerwać na chwilę ten posiłek i porozmawiać?

                            Czytasz uważnie? Przecież napisałam, że tak właśnie robię.
                            Bywają momenty, to znaczy, że bywają, a nie są normą.

                            > Przecież korona by Ci z głowy nie spadła... odrobinę życzliwości...

                            No i po co Ci był ten nietrafiony sarkazm?
                            • nigella123 Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 18:05
                              >Czytasz uważnie? Przecież napisałam, że tak właśnie robię.
                              Bywają momenty, to znaczy, że bywają, a nie są normą.

                              A może profesor też miał właśnie taki moment... Przyganiał kocioł garnkowi...

                              > No i po co Ci był ten nietrafiony sarkazm?

                              E tam sarkazm od razu. To było na poważnie smile
                              • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 23:27
                                nigella123 napisał(a):

                                > >Czytasz uważnie? Przecież napisałam, że tak właśnie robię.
                                > Bywają momenty, to znaczy, że bywają, a nie są normą.

                                > A może profesor też miał właśnie taki moment... Przyganiał kocioł garnkowi...

                                Może miał.
                                Ale przecież nie mam pretensji, że nie podpisał jej indeksu podczas obiadu!
                                Ile razy mam jeszcze napisać, że ten fragment opowieści Anakondy również wywołał moje zaskoczenie?
            • kawka74 Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 19:51
              A profesor co prawda nie miał notatek, ale
              > powiedziałam mu, jaką ocenę dostałam - jaki miałabym interes w tym, żeby go ok
              > łamać, no jaki???

              Bądź poważna.

              a co to przepraszam profesor to jakaś święta krowa żeby nie można było go
              > podczas obiadu zagadnąć?

              Ale zagadnęłaś go wcześniej i on Ci powiedział, kiedy i gdzie może załatwić ten wpis. Mimo tego polazłaś za nim, a on się wkurzył i g... będziesz miała, a nie wpis.
            • a-ronka chamem ? 19.01.13, 19:51
              bo jadł obiad z innymi naukowcami ?
              Ty masz dziecko i inni mają dostosować się do ciebie ?
              O rany, na miejscu profesora uziemiłabym cię na następnym roku i znówu i znowu. Ot taki lajcik dla chamki obarczonej bachorem.
              • maggorlo Re: chamem ? 19.01.13, 20:02
                w imieniu koleżanki przepraszam za "bachora". Obrażanie Twojego niczemu winnego dziecka jest większym nietaktem niż przerwanie nieszczęsnego obiadu.
              • anaconda12 Re: chamem ? 19.01.13, 20:03
                > bo jadł obiad z innymi naukowcami ?

                Talerza mu nie wyrywałam, poprosiłam tylko o wpis. Korona z głowy mu spadła?

                > Ty masz dziecko i inni mają dostosować się do ciebie ?

                Nie chodzi o dostosowanie się - a o drobną życzliwość.

                > O rany, na miejscu profesora uziemiłabym cię na następnym roku i znówu i znowu.
                > Ot taki lajcik dla chamki obarczonej bachorem.

                Chamką to się okazałaś również i ty.
                • yenna_m Re: chamem ? 19.01.13, 20:06
                  ale do szefa też tak przychodzisz?
                  odpowiedz smile

                  przecież to zupełne zaburzenie zależności służbowej (bo taka zależność jest na linii student - profesor)
                • lady-z-gaga Re: chamem ? 19.01.13, 20:08
                  anaconda12 napisał(a):

                  > > bo jadł obiad z innymi naukowcami ?
                  >
                  > Talerza mu nie wyrywałam, poprosiłam tylko o wpis. Korona z głowy mu spadła?

                  Ty jednak jesteś strasznym ćwokiem big_grin
                  • yenna_m Re: chamem ? 19.01.13, 20:09
                    10/10
                    big_grin big_grin big_grin
                • robitussin Re: chamem ? 19.01.13, 20:12

                  > Nie chodzi o dostosowanie się - a o drobną życzliwość.

                  Anakonda, za późno na tłumaczenia, bo machina jadu i niczym nieuzasadnionej nienawiści już ruszyła wink Są już tak nawzajem nakręcone, że nie zobaczą nic, prócz tego, że aroganckie chamidło z bachorem (pewnie jeszcze bękartem) śmiało na bezczela przyjechać na uczelnię i zawracać gitarę Szanownemu Panu Profesoru i - o zgrozo! - poprosić go o wpis do indeksu.
                  • kawka74 Re: chamem ? 19.01.13, 20:15
                    > Anakonda, za późno na tłumaczenia, bo machina jadu i niczym nieuzasadnionej nie
                    > nawiści już ruszyła wink

                    Wzruszające.
                    • robitussin Re: chamem ? 19.01.13, 20:24
                      > Wzruszające.

                      Chusteczkę?
                      • kawka74 Re: chamem ? 19.01.13, 20:30
                        Koniecznie, bo się obsmarkałam po kolana - tak mnie ujęła ta historia.
                        Wiele razy miałam ciężkie pretensje do wykładowców, niejednokrotnie zasłużone (było paru takich, którzy na dyżurach się nie pojawiali, na ćwiczeniach nie mieli czasu, a jeden rekordzista wywieszał na tablicy wiele wnoszące informacje: "Dziś dyżuru nie było"), ale pewnych rzeczy się nie robi. Autorka wątku tego widać nie wie, ale dość boleśnie się o tym przekonała.
                        • robitussin Re: chamem ? 20.01.13, 01:02
                          > ale pewnych rzeczy się nie robi.

                          Ale czego się nie robi? Cóż ona takiego niewybaczalnego zrobiła (poza tym najściem na obiedzie)? Że przyjechała po podpis? Inni wykładowcy podpisali bez problemu, więc chyba nie popełniła żadnego przestępstwa?
                          • duzeq Re: chamem ? 20.01.13, 15:27
                            > Ale czego się nie robi? Cóż ona takiego niewybaczalnego zrobiła (poza tym najśc
                            > iem na obiedzie)? Że przyjechała po podpis?

                            Przyjechala po podpis BEZ umawiania sie czyli bez szacunku dla czasu drugiego czlowieka (abstrahuje od stosunku sluzbowego). Zachowanie pewnych regul postepowania powoduje duzo wieksza skutecznosc dzialan.

                            Inni wykładowcy podpisali bez probl
                            > emu, więc chyba nie popełniła żadnego przestępstwa?

                            Ona nie, oni czesciowo tak. Kazdy odpowiada za siebie, ten profesor tez. Nie chcial dac wpisu na piekne oczy? Mial do tego jak najbardziej prawo. Dlatego ostatnim epitetem na jaki zasluguje to "cham".

                            I przestan mieszac w glowie anakondzie. Idiotycznie utwierdzasz ja w przekonaniu, ze to swiat wokol niej powinien dostosowac sie do obecnej sytuacji zyciowej, podczas gdy ona powinna zrozumiec, ze dziecko zawsze powoduje zmiany w organizacji czasowo-logistycznej, ktore to zmiany zaplanowac trzeba z uwzglednieniem czasu innych ludzi, a nie, tak jak teraz, wiercic sie nerwowo na krzesle roszczeniowosci "bom matka".
                            • robitussin Re: chamem ? 20.01.13, 15:32
                              > Przyjechala po podpis BEZ umawiania sie czyli bez szacunku dla czasu drugiego c
                              > zlowieka (abstrahuje od stosunku sluzbowego).

                              Zadzwoniła do dziekanatu, gdzie potwierdzono, że profesor jest w takich, a takich godzinach i że ma przyjechać i wtedy go "złapać". Nie przyszło Ci do głowy, że nie zawsze jest możliwość indywidualnego umawiania się z daną osobą, tylko robi się to choćby w taki sposób?
                              Nie, najwyraźniej nie przyszło.

                              > I przestan mieszac w glowie anakondzie.

                              Wybacz, ale nie będziesz pouczać mnie, co mam robić, a czego nie.
                              Śmieszna jesteś z tym swoim żądaniem, zwłaszcza, że to jest forum dyskusyjne i mam prawo napisać cokolwiek.
                              • verdana Re: chamem ? 20.01.13, 15:37
                                Jest. A nie ma dyżur. Jest oznacza, ze ma wykład, a nie że ma czas na przyjmowanie studentów. "Łapanie " profesora jak najbardziej się udało, profesor gdzecznie odrzekł, ze będzie miał czas za godzinę. To absolutnie normalne, wiadomo, ze skoro się kogoś łapie w przelocie, to nie oznacza, zę będzie miał czas natychmiast. Trzeba sobie zarezerwować więcej czasu, po prostu.
                                Dlaczego nie zapytała o dyżur? Wtedy mogłaby spokojnie przyjechać i wpis dostać. ZAWSZE można się indywidualnie umówić z profesorem, wystarczy wysłać maila.
                                • robitussin Re: chamem ? 20.01.13, 16:12
                                  verdana napisała:

                                  > Jest. A nie ma dyżur.

                                  Co więc stało na przeszkodzie, by panie z dziekanatu powiedziały "profesor jest, ale zaraz po wykładzie ma obiad, więc niech się pani umawia indywidualnie, bo dyżur ma w innym czasie" I podały na niego namiary.

                                  > To absolutnie normalne, wiadomo, ze
                                  > skoro się kogoś łapie w przelocie, to nie oznacza, zę będzie miał czas natychm
                                  > iast.

                                  I nikt tego nie wymagał. Dziewczyna wyraziła prośbę i liczyła tylko i wyłącznie na zrozumienie i życzliwość.
                                  • duzeq Re: chamem ? 20.01.13, 16:30
                                    > Co więc stało na przeszkodzie, by panie z dziekanatu powiedziały "profesor jest
                                    > , ale zaraz po wykładzie ma obiad, więc niech się pani umawia indywidualnie, bo
                                    > dyżur ma w innym czasie" I podały na niego namiary.

                                    To panie z dziekanatu mialy jej powiedziec czy ona powinna sie byla sama o to spytac? Litosci!

                                    > I nikt tego nie wymagał.

                                    Skoro nikt nie wymagal, to dlaczego nagle okazuje sie, ze byl chamem skoro nie podpisal?

                                    Dziewczyna wyraziła prośbę i liczyła tylko i wyłącznie
                                    > na zrozumienie i życzliwość.

                                    Nie, nie, nie. Ona liczyla na podpis, nie na zrozumienie. Podpisu nie bylo, bo prof nie mial czasu, to przybrala postawe "liczylam na zrozumienie, zyczliwosc i chwc jeszcze, a tu cham mnie olal, bo powiedzial, ze przyjdzie za GODZINE!!!!!".
                                    • verdana Re: chamem ? 20.01.13, 16:33
                                      Panie z dziekanatu odpowiedziały na zadane pytanie. Nie są jasnowidzami - zresztą dobrze odpowiedziały, bo autorka złapała profesora, a ten obiecał wpis. Profesor okazał zrozumienie i zyczliwość, ale dziewczyna uznała, że profesor ma obowiązek rzucić wszystko i dac jej wpis, bo ONA przecież czekać nie moze. Ona nie ma czasu - profesor ma obowiązek mieć.
                                      • robitussin Re: chamem ? 20.01.13, 18:04
                                        verdana napisała:

                                        > Panie z dziekanatu odpowiedziały na zadane pytanie. Nie są jasnowidzami - zresz
                                        > tą dobrze odpowiedziały, bo autorka złapała profesora,

                                        Nie trzeba być jasnowidzem. Odpowiedziały jak tępe urzędniczki. Tak, profesor jest jutro
                                        Ale do głowy im nie przyszło uzupełnić tej informacji, że mimo to i tak będzie nieuchwytny.
                                        Ale tutaj się nie dziwię. Panie z dziekanatu to temat na oddzielne dyskusje.
                                        • nigella123 Re: chamem ? 20.01.13, 18:08
                                          >Ale do głowy im nie przyszło uzupełnić tej informacji, że mimo to i tak będzie nieuchwytny

                                          A skąd mogły to wiedzieć? Myślisz, że panie z dziekanatu mają obowiązek znać rozkład dnia każdego prowadzącego? Może spojrzały na plan profesora - o, ma 90 minut przerwy pomiędzy wykładami, wtedy można go łapać. Nie są wróżkami i nie przewidziały, że akurat w tym dniu profesor ma umówione spotkanie.
                                          • robitussin Re: chamem ? 20.01.13, 18:14
                                            nigella123 napisał(a):

                                            > A skąd mogły to wiedzieć?

                                            Nie wiem, może dlatego, że dziekanat to biuro administracyjne wydziału? Wydawało mi się, że naturalną sprawą jest informowanie dziekanatu o zmianach w swoim planie dziennym. W przeciwnym razie - jeśli nie ma możliwości bezpośredniego kontaktu z wykładowcą, a on zmieni sobie plan dnia, to jakim cudem inni mają to wiedzieć?

                                            > Myślisz, że panie z dziekanatu mają obowiązek znać ro
                                            > zkład dnia każdego prowadzącego?

                                            Rozkład dnia podczas jego pracy na uczelni?
                                            Jak wyżej - sądziłam, że to norma, a nie cuda wianki.
                                            Chyba, że wykładowcy mają teraz swoje własne, oddzielne biura i osobiste sekretarki.
                                            • duzeq Re: chamem ? 20.01.13, 18:23
                                              > Nie wiem, może dlatego, że dziekanat to biuro administracyjne wydziału? Wydawał
                                              > o mi się, że naturalną sprawą jest informowanie dziekanatu o zmianach w swoim p
                                              > lanie dziennym. W przeciwnym razie - jeśli nie ma możliwości bezpośredniego kon
                                              > taktu z wykładowcą, a on zmieni sobie plan dnia, to jakim cudem inni mają to wi
                                              > edzieć?

                                              Ale jaki to plan dzienny zmienil sobie profesor? Zagospodarowal swoja godzine wolnego czasu, co nie jest zadna zmiana planu. Zmiana planu dotyczy nieobecnosci na wykladach, ich przesuniecia badz przesuniecia dyzurow.

                                              Rozkład dnia podczas jego pracy na uczelni?
                                              > Jak wyżej - sądziłam, że to norma, a nie cuda wianki.

                                              No toz te "tepe urzedniczki" z dziekanatu poinformowaly pania matke z dzieckiem, ze profesor ma wtedy i wtedy wyklady i ze konczy o tej i o tej. Co robi z godzina czasu wolnego nie musza wiedziec.
                                              Walczysz ze straconej pozycji i wymyslasz coraz to bezsensowniejsze argumenty.
                                            • nigella123 Re: chamem ? 20.01.13, 18:39
                                              >Nie wiem, może dlatego, że dziekanat to biuro administracyjne wydziału? Wydawało mi się, że naturalną sprawą jest informowanie dziekanatu o zmianach w swoim planie dziennym. W przeciwnym razie - jeśli nie ma możliwości bezpośredniego kontaktu z wykładowcą, a on zmieni sobie plan dnia, to jakim cudem inni mają to wiedzieć?

                                              Przepraszam, albo jesteś tak... oporna na informację, albo trollujesz. Bo każda osoba mająca choć minimalny kontakt z uczelnią uznałaby Twój zarzut za absurdalny. Profesor miał przerwę na obiad pomiędzy wykładami. I poszedł na obiad. O czym tu informować panie z dziekanatu? O tym, że wyjątkowo będzie na tym obiedzie z gośćmi? Bo inaczej można założyć, że w trakcie tej przerwy profesora każdy może złapać, podsunąć mu indeks do wpisu, poprosić o wytłumaczenie zadania itp.? No litości...
                                              • przeciwcialo Re: chamem ? 20.01.13, 18:42
                                                Profesor jeśc nie musi jak spóxniona o pół roku studentka przyleci z indeksem. Rzucic ma wszystko i pokłony bic że raczyła go nawiedzić wink
                                              • robitussin Re: chamem ? 20.01.13, 19:07
                                                > osoba mająca choć minimalny kontakt z uczelnią uznałaby Twój zarzut za absurda
                                                > lny. Profesor miał przerwę na obiad pomiędzy wykładami. I poszedł na obiad. O c
                                                > zym tu informować panie z dziekanatu? O tym, że wyjątkowo będzie na tym obiedzi
                                                > e z gośćmi?

                                                Skoro to taki WAŻNY obiad, którego nie można przesunąć, to owszem. Tak bym postąpiła ja, informując wcześniej sekretariat, by ten z kolei powiadamiał interesantów, że w tym czasie niech nawet nie próbują mnie łapać. Ale widocznie tutaj panuje inna kultura biznesowa.
                                                • yenna_m Re: chamem ? 20.01.13, 19:14
                                                  no ale może sekretariat katedry informował, tylko pani nie poszla do sekretariatu, ino bezpośrednio łapała głodnego człowieka w trakcie jedzenia kotleta

                                                  no dalej nie rozumiem o co Ci chodzi

                                                  piszesz, ze przerwanie obiadu przez studentkę nie było przejawem dobrego zachowania
                                                  a jednoczesnie odmawiasz (płacząc nad "ludzkością" sytuacji i domagając się bycia "ludzkim czlowiekiem" ludzkości, i wyzywając przy okazji inne dziewczyny, które mają inne zdanie - dla mnie to już niepojęte i blisko tu już do poziomu takiej jednej forumki, co to uwielba, żeby psice jej udowadniały każdą tezę) temu, co je obiad ludzkich słabości (też mógł się wkurzyć) czy ludzkich potrzeb

                                                  ni choinki nie rozumiem tej pokręconej filozofii Kalego
                                                • nabakier Re: chamem ? 20.01.13, 19:16
                                                  Żartujesz..dziekanaty by nie wyrobiły, gdyby miały się zajmować takimi sprawami. Panie z dziekanatu to nie osobiste sekretarki poszczególnych wykładowców.
                                                  Ja to załatwiam na stronie internetowej zajęć.
                                                • nigella123 Re: chamem ? 20.01.13, 19:18
                                                  Tak bym post
                                                  > ąpiła ja, informując wcześniej sekretariat, by ten z kolei powiadamiał interesa
                                                  > ntów, że w tym czasie niech nawet nie próbują mnie łapać. Ale widocznie tutaj p
                                                  > anuje inna kultura biznesowa.

                                                  Kochana coś Ci się pomyliło. To był WOLNY CZAS profesora, jego przerwa na odpoczynek i posiłek pomiędzy kolejnymi wykładami. Akurat w tym wolnym czasie umówił się wcześniej z gośćmi na obiedzie - miał takie prawo. Może gdyby szedł na obiad sam, byłby skłonny tej studentce zrobić wpis. Cóż, miała pecha. A Ty też informujesz sekretariat za każdym razem jak udajesz się na przerwę obiadową w pracy, i z kim będziesz ten obiad jadła? Czy też uważasz, że obiad nie jest Twoim prywatnym czasem?
                                                  • robitussin Re: chamem ? 20.01.13, 19:25
                                                    > Kochana coś Ci się pomyliło. To był WOLNY CZAS profesora, jego przerwa na odpoc
                                                    > zynek i posiłek pomiędzy kolejnymi wykładami.

                                                    Nie, no błagam. Jeszcze miliard postów temu obowiązywała teza, że ten obiad to było bardzo ważne spotkanie naukowe z bardzo ważnymi gośćmi, bo praca profesora nie polega przecież tylko na dydaktyce, ale także, a może i przede wszystkim na pracy naukowej, w tym na spotkaniach naukowych. Więc w końcu co? Prywatny, wolny czas od pracy poświęcony na obiad czy jednak spotkanie naukowe z innymi pracownikami, w czasie pracy połączone z obiadem?
                                                  • duzeq Re: chamem ? 20.01.13, 19:27
                                                    No nie, blagam, profesor w czasie obiadu mogl drapac sie po pepku i tak samo zaproponowac pani matce z dzieckiem przyjscie za godzine. I nie uzgadniac tego z dziekanatem, bo to jego bajka co robi z WOLNYM czasem. Po prostu.
                                                  • jul-kaa Re: chamem ? 20.01.13, 19:28
                                                    robitussin napisał:
                                                    >Więc w końcu co? Prywatny, wo
                                                    > lny czas od pracy poświęcony na obiad czy jednak spotkanie naukowe z innymi pra
                                                    > cownikami, w czasie pracy połączone z obiadem?

                                                    Prywatny wolny czas, którym wykładowca rozporządza samodzielnie. Zdecydował się w tym czasie na spotkanie z gośćmi z innej uczelni. Czego tu nie rozumiesz?
                                                  • verdana Re: chamem ? 20.01.13, 19:32
                                                    Tak.
                                                    Własnie na tym polega praca na uczelni. Wiele bardzo waznych spodkań odbywa się we własnym prywatnym czasie wolnym. Konferencje też są w czasie wolny, a mimo to iść trzeba. Idiotyczne zebrania komisji są w czasie wolnym. Połowa rzeczy jest w czasie teoretycznie wolnym.
                                                  • robitussin Re: chamem ? 20.01.13, 19:36
                                                    > Własnie na tym polega praca na uczelni. Wiele bardzo waznych spodkań odbywa się
                                                    > we własnym prywatnym czasie wolnym. Konferencje też są w czasie wolny, a mimo
                                                    > to iść trzeba. Idiotyczne zebrania komisji są w czasie wolnym. Połowa rzeczy je
                                                    > st w czasie teoretycznie wolnym.

                                                    Więc może po prostu nie ma większego sensu nazywać go czasem wolnym, skoro z zasady taki nie jest.
                                                  • nigella123 Coś mi się wydaje że robitussin to troll. 20.01.13, 23:56
                                                    > Więc może po prostu nie ma większego sensu nazywać go czasem wolnym, skoro z za
                                                    > sady taki nie jest.

                                                    Sorry, ale po tym już ci nie wierzę, że pracowałaś na uczelni. W ogóle się zastanawiam, czy cokolwiek studiowałaś. Najlepiej spytaj "wujka Gugla", co to jest nienormowany czas pracy, poczytaj, na czym polega praca naukowa, a potem wypowiadaj się na forum.

                                                    A tak poza tym mam nieodparte wrażenie, że jesteś jednak trollem.
                                                  • robitussin Re: Coś mi się wydaje że robitussin to troll. 21.01.13, 00:08
                                                    > Sorry, ale po tym już ci nie wierzę, że pracowałaś na uczelni. W ogóle się zast
                                                    > anawiam, czy cokolwiek studiowałaś. Najlepiej spytaj "wujka Gugla", co to jest
                                                    > nienormowany czas pracy, poczytaj, na czym polega praca naukowa, a potem wypowi
                                                    > adaj się na forum.

                                                    Ależ ja wiem, co to jest nienormowany czas pracy, bo sama w takim systemie pracuję (widzisz nie tylko naukowcy dostępują tych "zaszczytów"). Nie oznacza to bynajmniej, że w tej sytuacji pracuje się w "wolnym czasie". Skoro się pracuje, to ten "wolny czas" automatycznie przestaje być "wolnym czasem", a staje się "czasem pracy".
                                                    Aby to pojąć, naprawdę nie trzeba być profesorem zwyczajnym uczelni wyższej.

                                                    > A tak poza tym mam nieodparte wrażenie, że jesteś jednak trollem.

                                                    Ależ proszę Cię bardzo, nie krępuj się.
                                                    Możesz mnie nawet uznać za Marsjankę, jeśli Cię to uszczęśliwi smile
                                                  • womanscientist Re: Coś mi się wydaje że robitussin to troll. 21.01.13, 01:06
                                                    Skoro się pracuje, to ten "wolny czas" automatycznie przestaje być "wolnym czasem", a staje się "czasem pracy".

                                                    No to teraz widzisz, jak absurdalne są Twoje zarzuty w stosunku do pań z dziekanatu, że nie wiedziały, czy profesor idący na obiad ma jeszcze "czas wolny" (gdy idzie sam) czy już "czas pracy" (gdy idzie na obiad "służbowy" z gośćmi z innej uczelni). Można jeszcze dywagować, czy jak 10 minut będą rozmawiać o "dupie Maryni", a pozostałe 50 minut o projekcie badawczym, to czy te 10 minut było jego "czasem wolnym"? A może jeszcze powinien to doprecyzować w dziekanacie?

                                                    Chyba naprawdę jesteś trollem. Bo ciężko mi uwierzyć, że ktoś może być aż tak tępy...
                                                  • stara.kociara Re: Coś mi się wydaje że robitussin to troll. 21.01.13, 01:14
                                                    > Chyba naprawdę jesteś trollem. Bo ciężko mi uwierzyć, że ktoś może być aż tak t
                                                    > ępy...

                                                    Wiesz, pracowałam kiedyś w gimnazjum, poziom zbliżony. Różnica taka, że tam były dzieciaki i mogły jeszcze zmądrzeć...
                                                  • robitussin Re: Coś mi się wydaje że robitussin to troll. 21.01.13, 01:32
                                                    > Wiesz, pracowałam kiedyś w gimnazjum, poziom zbliżony. Różnica taka, że tam był
                                                    > y dzieciaki i mogły jeszcze zmądrzeć...

                                                    Jedno mnie dziwi, a właściwie zaczyna już bawić.
                                                    Takie perły polskiego szkolnictwa wyższego, a chce im się jeszcze z trollującą, tępą idiotką po nocach dyskutować.
                                                    O czym to świadczy? Chyba tylko o Waszym ubogim życiu intelektualnym.
                                                    Jestem poza tym zażenowana, że osoba, która "pracowała w gimnazjum", więc jak sądzę powinna prezentować trochę wyższy od takiej miernoty jak ja, poziom kultury, zniża się do takiego poziomu dyskusji.

                                                    Ja w każdym razie w obliczu tego, że dyskusja owa przybrała postać personalnych dopier.dalanek w moim kierunku, żegnam panie w tym wątku. Bawcie się beze mnie.
                                                  • aurita Re: Coś mi się wydaje że robitussin to troll. 21.01.13, 13:30
                                                    Nie ma rzeczy niemozliwych, zgadzam sie z robitussin: mnie tez dziwi, ze macie ochote po nocach dyskutowac z ta....


                                                    > Jedno mnie dziwi, a właściwie zaczyna już bawić.
                                                    > Takie perły polskiego szkolnictwa wyższego, a chce im się jeszcze z trollującą,
                                                    > tępą idiotką po nocach dyskutować.
                                                  • robitussin Re: Coś mi się wydaje że robitussin to troll. 21.01.13, 01:16
                                                    > Chyba naprawdę jesteś trollem. Bo ciężko mi uwierzyć, że ktoś może być aż tak t
                                                    > ępy...

                                                    Jak najbardziej może. Jesteś tego wystarczającym dowodem.
                                                    Sorki, że tylko tak krótko i personalnie, ale sama podjęłaś tę grę.
                                                  • michal_powolny12 Re: Coś mi się wydaje że robitussin to troll. 21.01.13, 14:50
                                                    Czy ty naprawdę nie rozumiesz że profesor zobowiązał się do złożenia wpisu? Nie miał on ani obowiązku ani tym bardziej prawa aby go złożyć bez spojrzenia w dokumentację? Poszedł na rękę nieumówionej wcześniej studentce proponując jej ekstra spotkanie poza dyżurem. Zachował się odpowiednio. Tak samo zresztą jak panie z dziekanatu. Przekazały jej bowiem kompletną informację kiedy profesor ma wykłady i dyżur. Porządny student nawiązuje z wykładowcą kontakt e-mailowy lub telefoniczny i umawia swoje spotkanie. Bohaterka wątku zachowała się dziwnie.
                                                  • carmensitas Re: Coś mi się wydaje że robitussin to troll. 21.01.13, 08:03
                                                    Przestaję wierzyć, że ty w ogóle pracujesz. Gdybyś pracowała i to jeszcze w nienormowanym czasie pracy, to byś wiedziała, że dla takiej osoby bardzo często nie ma czegoś takiego jak "czas pracy" i "czas wolny". U osoby z nienormowanym czasem pracy, kiedy praca jest jeszcze jego pasją, to się zazębia. Jeśli ktoś jest artystą i np. maluje obrazy, ale i je sprzedaje, ale i je wymyśla, ale i łapie wenę na wystawach, to kiedy on ma czas pracy, a kiedy czas wolny?

                                                    Mój mąż ma pracę, która jest jego hobby. Prowadzi firmę. W firmie potrafi być awaria o 3 nad ranem i wtedy ją naprawia. Od rana pracuje. Jak przychodzi do domu, to czasem o godzinie 22 rozmawia częściowo na temat pracy, a częściowo prywatnie.
                                                    "Cześć Józek, co u ciebie?" - czas wolny
                                                    "No u mnie też spoko, chociaż dzieciak chory" - czas wolny
                                                    "Tak, załatwiłem tę awarię, ale jeszcze jutro muszę jechać" - czas pracy
                                                    "Aha, po drodze przy okazji zajadę do castoramy, bo muszę kupić w końcu ten uchwyt do szafki w domu" - czas wolny
                                                    "A, ok, to kupię od razu te wkrętaki do roboty" - czas pracy.

                                                    Czy to była rozmowa służbowa czy prywatna? Masz nienormowany czas pracy, na pewno wiesz. A jeszcze jak pracuje się z przyjaciółmi, to cholera - tego już nigdy nie da się rozdzielić. Jedzie się z takim przyjacielem na wakacje i rozmawia o przyszłym projekcie. Czy to wakacje, czy wyjazd służbowy?
                                                  • imasumak Robittussin, a ja błagam 20.01.13, 19:41
                                                    zrozum wreszcie, że naukowiec ma nienormowany czas pracy i poza ustalonymi godzinami dyżurów czy wykładów, nikt go z czasu poświęconego pracy nie rozlicza, ale też jednocześnie w tym pozostałym czasie ów profesor swoją pracę wykonuje na różne sposoby, również jedząc obiad z pracownikami innych uczelni, ale też zapoznając się nowymi trendami w swojej dziedzinie, pisząc publikacji itp. I wtedy też pracują wyobraź sobie.
                                                    A mój chrzestny, profesor fizyki, często pracuje myśląc. Tak, siedzi w ulubionym fotelu i myśli. I nikt mu nie może wtedy przeszkadzać, bo to też jego praca, chociaż poza godzinami urzędowania na uczelni.
                                                  • verdana Re: Robittussin, a ja błagam 20.01.13, 19:44
                                                    Większość pracy odbywa się w "czasie wolnym". Jesli nie rozumiesz, przypomnij sobie odrabianie lekcji w szkole. Teoretycznie po szkole uczeń ma czas wolny. Praktyczniemusi w tym czasie odrobić lekcje. Jednak nikt nie twierdzi, że szkoła trwa 10 godzin dziennie.
                                                  • duzeq Re: Robittussin, a ja błagam 20.01.13, 19:47
                                                    Verdana, podziwiam poklady cierpliwosci.
                                                  • verdana Re: Robittussin, a ja błagam 20.01.13, 19:49
                                                    Studenci mnie nauczylismile
                                                  • duzeq Re: Robittussin, a ja błagam 20.01.13, 19:55
                                                    big_grin.
                                                    Ale w sumie trzeba przyznac, ze Robittussin jest kreatywna. Polegla na calej linii, ale sie nie poddaje smile. Takich studentow tez masz?
                                                  • verdana Re: Robittussin, a ja błagam 20.01.13, 19:59
                                                    Mam. Pewna dama obudziła się na trzy tygodnie dni przed oddaniem pracy i usiłowała mnie przekonać, ze ona jest tak dobra, że zdoła przez ten czas zrobić ankietę, policzyć i napisać całość. Kiedy jej tłumaczyłam,z ę raczej to niemozliwe, dostałam maila, ze ona wzięłą urlop, więc nie ma problemu. Odpowiedziałam jej jeszcze dosyć spokojnie, ze JA nie wzięłam urlopu, czytam prace kolegów i nie ma szans, abym wszystko rzuciła i czytała na tempo jej dzieło. Dostałam maila, aby dać jej szansę, bo ona potrafi.
                                                    Cóż, nie potrafiła.
                                                  • robitussin Re: Robittussin, a ja błagam 20.01.13, 20:04
                                                    verdana napisała:

                                                    > Większość pracy odbywa się w "czasie wolnym".

                                                    Większość powiadasz. No cóż.
                                                    Co to w takim razie dzieje się w faktycznym "czasie pracy"?
                                                    Odbywa się wówczas mniejszość pracy?
                                                    Nie, nie musisz odpowiadać.
                                                  • verdana Re: Robittussin, a ja błagam 20.01.13, 20:09
                                                    Otóż tak.
                                                    Pensum profesora w zależności od uczelni waha się od 120 do 240 godzin dydaktycznych . Rocznie. Dodaj do tego dwie godziny dyżurów tygodniowo + nieustające zebrania. To może wypadnie 300-350 godzin. Przeclicz sobie to na dni pracy.
                                                    Jednoczesnie jednak kazdy pracownik naukowy ma obowiazek publikowania, uczesniczenia w konferencjach itd - i z tego jest rozliczany. Napisanie książki zajmuje czesto całe lata, gdy siedzi się w laboratorium/bibliotce/archiwum i zbiera materiały. Dobry arrtykuł to ze dwa-trzy miesiace pracy, a czasem i rok.
                                                    Poza tym pozostaje sprawdzanie prac. Też poza pensum
                                                    Dziś (niedziela) - pół godziny - przygotowywanie tematów egzaminacyjnych. Dwie godziny - czytanie prac rocznych. Godzina - pisanie książki. Tak mało, bo to niedziela.
                                                    Tak, faktyczny czas pracy to mniejszość pracy.
                                                  • imasumak Re: Robittussin, a ja błagam 20.01.13, 21:54
                                                    robitussin napisał:

                                                    Co to w takim razie dzieje się w faktycznym "czasie pracy"?

                                                    Pozostały czas pracy, też faktycznym czasem pracy, tyle że nie rozliczanym godzinowo, a z efektów. Rozumiesz?


                                                    No pewnie, bo jeszcze trafiłaby w sedno, co?
                                                • duzeq Re: chamem ? 20.01.13, 19:25
                                                  > Skoro to taki WAŻNY obiad, którego nie można przesunąć, to owszem. Tak bym post
                                                  > ąpiła ja, informując wcześniej sekretariat, by ten z kolei powiadamiał interesa
                                                  > ntów, że w tym czasie niech nawet nie próbują mnie łapać. Ale widocznie tutaj p
                                                  > anuje inna kultura biznesowa.

                                                  Ale to byl jego wolny czas, a nie dyzur! Rozporzadzanie czasem wolnym profesora nie wchodzi w kompetencje sekretariatu. Coz trudnego jest w zrozumieniu takiego prostego faktu, na milosc boska..? Juz nie mowiac o tym, ze profesor dal sie zlapac, nie mogl tylko przewidziec, ze pani petentka ma dla niego az 15 minut czasu wolnego.

                                                  Twoja kultura biznesowa rozni sie od kultury uczelnianej - temu zdazylas juz dac wyraz.
                                            • verdana Re: chamem ? 20.01.13, 18:44
                                              Ależ profesor niczego nie zmieniał i był uchwytny - jak najbardziej. Nawet miał czas na dokonanie wpisu - tylko po godzinie, a nie natychmiast.
                                              Nie istnieje zaden dziekanat na swiecie, który by mógł informować studenta, czy będzie musiał poczekać, czy też nie.
                                              • joa66 Re: chamem ? 20.01.13, 18:56
                                                A podsumowując:

                                                profesor wykazał się zrozumieniem dla trudnej (macierzyństwo) sytuacji studentki i dlatego nie pogonił jej za brak wpisu z sesji letniej , tylko chciał iść jej na rękę i w ogóle taki wpis dać.

                                                profesor nie wykazał zrozumienia dla natarczywości i bezczelności studentki. Musiał? W jaki sposób macierzyństwo utrudnia korzystanie z maila?

                                                Studentka znalazła się w opisywanej sytuacji na własne zyczenie a pretensje ma do świata.

                                                I niestety czasami trzeba użyć twardych metod, żeby kogos wychować.
                                        • duzeq Re: chamem ? 20.01.13, 18:17

                                          > Nie trzeba być jasnowidzem. Odpowiedziały jak tępe urzędniczki.

                                          Ja nie wiem juz czy to jest wyraz arogancji, celowej ignorancji czy kompletnej bezmyslnosci.
                                          O tobie mowie, nie o tych "tepych urzedniczkach".

                                          > Ale do głowy im nie przyszło uzupełnić tej informacji, że mimo to i tak będzie
                                          > nieuchwytny.

                                          Oprocz tego, ze nie mialy obowiazku zadnego uzupelniac informacji na temat grafiku profesora, nieuchwytny jest absolutnie niewlasciwym slowem i manipulacja. Uchwytny byl, godzine pozniej nawet dostepny.

                                          > Ale tutaj się nie dziwię. Panie z dziekanatu to temat na oddzielne dyskusje.

                                          Caly swiat wokol ciebie to temat na oddzielne dyskusje. Kelnerzy - jadlopodawcze, lekarze -konowaly, panie z dziekanatu. Kurde, to musi byc straszne - jak w takim swiecie da sie zyc?
                                          • robitussin Re: chamem ? 20.01.13, 18:28
                                            > Kurde, to musi byc straszne - jak w takim swiecie da sie zyc?

                                            Da się jak widzisz.
                                            Ale cieszę się, że dla Ciebie cały świat jest idealny.
                                            Tylko nie rozumiem skąd w takim razie w Tobie tyle jadu.
                                            Już któryś z kolei wątek, a Ty przypier.dalasz się do mnie personalnie.
                                            Ty się zastanów, a ja się pożegnam. Nie sil się na odpowiedź, bo jej nie przeczytam.
                                            • duzeq Re: chamem ? 20.01.13, 18:36
                                              Nie obchodzi mnie, ze jej nie przeczytasz - inni owszem.

                                              Doczepilam sie do twoich, nazwijmy to eufemistycznie, niezbyt trafionych argumentow. Wszyscy tutaj zawalili, profesor okazal sie chamem, panie z dziekanatu tepymi urzedniczkami. Kolejnym oprawca stalyby sie zapewnie niewydolne PKP za brak pociagow co 15 minut do domu biednej studentki z dzieckiem, ofiary straszliwego systemu edukacji i 'zer emocjonalnych' z forum

                                              Litosci, litosci i jeszcze raz litosci.
                                  • magata.d Re: chamem ? 20.01.13, 17:10
                                    No to teraz oprócz profesora, jeszcze panie z dziekanatu sa winne, że dziewczyna nie dostała wpisu wink Biedactwo, wszyscy sie na nią uwzięli wink
                                    Ludzie, to nie jest przedszkole tylko studia!
                                  • memphis90 Re: chamem ? 20.01.13, 17:55
                                    > Co więc stało na przeszkodzie, by panie z dziekanatu powiedziały "profesor jest
                                    > , ale zaraz po wykładzie ma obiad,
                                    A skąd niby panie z dziekanatu mają znać plan dnia każdego profesora???
                                    • verdana Re: chamem ? 20.01.13, 18:46
                                      Jeszcze nigdy w życiu nie informowałam dziekanatu o swoich prywatnych planach na czas wolny.
                                      Bo - o dziwo - wykładowcy pracują w godzinach, w których mają zajęcia czy konsultacje. Okienka to ich prywatny, wolny czas, nawet jeśli nie opuszczają terenu uczelni.
                                      • robitussin Re: chamem ? 20.01.13, 19:10
                                        verdana napisała:

                                        > Jeszcze nigdy w życiu nie informowałam dziekanatu o swoich prywatnych planach n
                                        > a czas wolny.

                                        A to przepraszam - ten obiad z naukowcami to był jego prywatny czas wolny?
                                        Jeśli tak, to nie mam więcej pytań.
                                        • yenna_m Re: chamem ? 20.01.13, 19:15
                                          przepraszam,ale przerwa między zajęciami nie wlicza się do pensum ani do czasu pracy+ i jest to jak najbardziej prywatny czas wolny człowieka
                                        • nigella123 Re: chamem ? 20.01.13, 19:21
                                          >A to przepraszam - ten obiad z naukowcami to był jego prywatny czas wolny?

                                          Nareszcie załapałaś... trochę Ci zeszło, ale lepiej późno niż wcale.
                                          • robitussin Re: chamem ? 20.01.13, 19:30
                                            nigella123 napisał(a):

                                            > >A to przepraszam - ten obiad z naukowcami to był jego prywatny czas wolny?
                                            >
                                            >
                                            > Nareszcie załapałaś... trochę Ci zeszło, ale lepiej późno niż wcale.

                                            Nie, to był sarkazm sad Nie zrozumiałaś, prawda?
                                            Sądziłam, że "ludzie z uczelni" to elita tego kraju.
                                            • verdana Re: chamem ? 20.01.13, 19:33
                                              Przepraszam, bo ja, jako elita nie rozumiem absolutnie, gdzie tu był sarkazm. Prosiłabym o wytłumaczenie.
                                              • robitussin Re: chamem ? 20.01.13, 19:38
                                                verdana napisała:

                                                > Przepraszam, bo ja, jako elita nie rozumiem absolutnie, gdzie tu był sarkazm. P
                                                > rosiłabym o wytłumaczenie.

                                                Z zasady nie tłumaczę dowcipów, ironii i sarkazmu.
                                                Może po prostu nie jesteś elitą?
                                                • kai_30 Re: chamem ? 20.01.13, 19:43
                                                  > Może po prostu nie jesteś elitą?

                                                  O ja pierdziu. Robitussin, Tobie coś zaszkodziło? Dajesz w tym wątku taki popis agresji, że bijesz na głowę nawet swoje własne dokonania z przeszłości. Jeśli Cię widzę w jakimś wątku, to w 90% w roli czepiającego się małego burka, który jazgocze i jazgocze, i po łydkach kąsa, i najlepiej, jak całe forum przeciwko! W czymś Ci to pomaga, takie spuszczenie z krzyża, czy po prostu hobby takie masz? Z życzliwości pytam, bo już sama nie wiem, czy odpowiadać na serio, czy machnąć ręką, bo wariatów to ja się boję. No chyba że tak lubisz po prostu, różne bywają zainteresowania.
                                                  • robitussin Re: chamem ? 20.01.13, 19:59
                                                    > O ja pierdziu. Robitussin, Tobie coś zaszkodziło? Dajesz w tym wątku taki popis
                                                    > agresji, że bijesz na głowę nawet swoje własne dokonania z przeszłości. Jeśli
                                                    > Cię widzę w jakimś wątku, to w 90% w roli czepiającego się małego burka, który
                                                    > jazgocze i jazgocze, i po łydkach kąsa, i najlepiej, jak całe forum przeciwko!

                                                    Doprawdy? Z tego, co kojarzę, to były raptem dwa takie wątki.
                                                    Nie udzielam się tak regularnie, jak główny trzon tego forum.
                                                    A już na pewno nie w każdym wątku jestem agresywna.
                                                    Owszem, nie mam stylu bycia potulnej dziewuszki, bo taką po prostu nie jestem. Ale stwierdzenie, że w 90%, niezależnie od dyskusji kąsam po łydkach to nadużycie.
                                                    Chyba, że miałaś pecha trafiać tylko do takich dyskusji.

                                                    > W czymś Ci to pomaga, takie spuszczenie z krzyża, czy po prostu hobby takie mas
                                                    > z? Z życzliwości pytam, bo już sama nie wiem, czy odpowiadać na serio, czy mach
                                                    > nąć ręką, bo wariatów to ja się boję. No chyba że tak lubisz po prostu, różne b
                                                    > ywają zainteresowania.

                                                    Ty tak poważnie?
                                                    Bo też nie wiem, czy odpowiadać na serio czy machnąć ręką.
                                                    A z tym "z życzliwości pytam" to już poszłaś na całość.
                                                    Ja bardzo dziękuje za taką "życzliwość" smile

                                                    I jeszcze coś - jeśli chcesz dyskutować dalej na MÓJ temat, to uprzedzam, że dyskusji nie podejmę.
                                                • stara.kociara Re: chamem ? 20.01.13, 20:01
                                                  > Może po prostu nie jesteś elitą?

                                                  Wydajesz certyfikaty? Co do Verdany - rozumiem, że znasz jej dokonania naukowe i oceniasz krytycznie (w końcu jako niedoszły doktor masz odpowiednie doświadczenie i warsztat). Czy tak sobie rzucasz błotem dla zabawy?
                                                  • verdana Re: chamem ? 20.01.13, 20:03
                                                    Ależ być może nie jestem elitą, nie pretenduję zresztąsmile Tylko dowcipu nadal nie rozumiem.
                                                  • duzeq Re: chamem ? 20.01.13, 20:10
                                                    Ja mysle, ze ten dowcip to jak scenka z amerykanskich filmow sensacyjnych: dzielna brygada walczy z groznym przestepca, w koncu go dorywaja, ten dostaje kula w zebro, wyciaga ja wlasnymi zebami, oni dokladaja jeszcze jedna, on sie zatacza i pada na podloge, ci sie skradaja, myslac, ze to juz koniec, a on jeszcze wyciaga reka z ukrytym gdzies piatym sztyletem i probuje kogos zadzgac.

                                                    Widzowie wiedza, ze nic z tego nie bedzie i on w koncu polegnie, czekaja tylko z niecierpliwoscia kiedy wink.
                                                  • robitussin Re: chamem ? 20.01.13, 20:13
                                                    stara.kociara napisała:

                                                    > > Może po prostu nie jesteś elitą?

                                                    > Wydajesz certyfikaty?

                                                    Aby być uznanym za elitę, należy mieć potwierdzający to certyfikat?
                                                    Nie wiedziałam.

                                                    > Co do Verdany - rozumiem, że znasz jej dokonania naukowe
                                                    > i oceniasz krytycznie (w końcu jako niedoszły doktor masz odpowiednie doświadcz
                                                    > enie i warsztat). Czy tak sobie rzucasz błotem dla zabawy?

                                                    A Ty w ogóle zrozumiałaś o czym była mowa?
                                                    Co ma piernik do wiatraka czyli dokonania naukowe Verdany do jej braku umiejętności (tutaj) zrozumienia sarkazmu?
                                                  • verdana Re: chamem ? 20.01.13, 20:17
                                                    Trudno, nadal sarkazmu nie rozumiem. Obawiam się wręcz, ze to nie był sarkazm.
                                                  • jul-kaa Re: chamem ? 20.01.13, 20:21
                                                    Musi biedaczka tłumaczyć, że to był sarkazm, inaczej zgodnie z własnemi słowy musiałaby zamilknąć. A że to jest niewykonalne, brnie dalej...
                                                  • stara.kociara Re: chamem ? 20.01.13, 20:22
                                                    Skoro nikt cię nie rozumie, to może trzeba się nauczyć precyzyjniej wyrażać myśli?

                                                    O elicie napisałaś ty sama, więc ciekawa byłam, jakie przyjmujesz kryterium. Dziękuję za odpowiedź, już wiem - podzielanie twojego rozumienia sarkazmu. Oryginalne tertium comparationis, ale oczywiście masz do niego prawo.
                                        • jul-kaa Re: chamem ? 20.01.13, 19:22
                                          Tak, przerwa obiadowa jest czasem wolnym wykładowcy, sam decyduje, co w tym czasie robi.
                                          Rozumiem, że skoro uzyskałaś potwierdzenie, to już nie będziesz się w tym temacie wypowiadać.

                                          Mam w rodzinie wykładowcę akademickiego. To bardzo, bardzo ugodowy, łagodny, wyrozumiały człowiek. Często idący studentom na rękę. Pracuje na uczelni państwowej oraz na prywatnej, ma bardzo wielu studentów. Nie chcesz wiedzieć, jak często robią go w wała, jakie absurdalne kity wciskają chcąc wymusić podpis, ile razy w roku grzebią babcie i rodzą dzieci.
                                        • burina Re: chamem ? 21.01.13, 10:46
                                          Czy Ty jesteś pewna, że nie trollujesz?

                                          Naprawdę wyobrażasz sobie sytuację w której jakimś gościom, w zasadzie po drodze na umówiony wcześniej obiad, mówisz, że jednak zmiana planów?

                                          To nie jest kwestia życziwości wykładowcy, to jest kwestia ostrożności: co chce ugrać student, który stawia mnie w takiej sytuacji, zamiast po ludzku przyjść na dyżur albo wcześniej się umówić.

                                          A poza tym: nie wiem, jak to jest w świecie biznesu, ale u mnie na uczelni jest tak, że to ja jestem panią swojego czasu. Nikomu nie muszę raportować z kim zjem obiad, a z kim pójdę na kawę. Bywają dni, że więcej czasu spędzam w kawiarni niż w biurze. Natomiast jestem skrupulatnie rozliczana ze współpracy z innymi ośrodkami naukowymi, z inicjatyw 'socjotwórczych', z networkingu. Pewnych rzeczy nie da się ustalić, sytuacji nie da się wytworzyć na oficjalnych biznesowych lunchach zaraportowanych w dziekanacie. Naprawdę nie wyczuwasz tego niuansu? (Jeśli już zostawienie gości na lodzie za pięć dwunasta nie wydaje Ci się pewną niezręcznością.)

                                          Trochę z zarządzania kreatywnością się podszkól, a potem nam tu napisz wnioski na temat tego, czy profesor mający np. 300 osobową grupę powininen być na zawołanie każdego ze studentów do roku po zakończeniu z nimi zajęć, czy może jednak powinien mieć czas na działalność pozadydaktyczną.
                                      • nabakier Re: chamem ? 20.01.13, 19:13
                                        Ja też. Dyżury mam ogłoszone, ale na stronie zajęć umieściłam informację, że zmiany w dyżurach (wyjazdy, choroby, konferencje itp) będą zamieszczane. I zamieszczam. W sprawach pilnych-mail, adres mailowy podany. Wystarcza. Generalnie w sprawach gardłowych studenci piszą, zamawiając się na dyżur albo i na kiedy indziej. Ich broszka, gdyby się nie umówili i ryzykowali moją nieobecność.
                              • duzeq Re: chamem ? 20.01.13, 15:43
                                "Specjalnie po ten wpis jechałam dzisiaj na uczelnię (2 godziny pociągiem, zimno jak nie wiem), wiedząc, że profesor ma dziś wykłady. Nawet dziś rano upewniłam się w dziekanacie - tak, jest od rana, proszę go łapać"

                                To jest UMAWIANIE SIE z profesorem o podpis w indeksie? Czy to jest beznadziejnie nieskuteczna metoda na tzw. lapanke?

                                Nie przyszło Ci do głowy,
                                > że nie zawsze jest możliwość indywidualnego umawiania się z daną osobą, tylko r
                                > obi się to choćby w taki sposób?
                                > Nie, najwyraźniej nie przyszło.

                                Oczywisciel, ze nie przyszlo mi do glowy, bo szanuje zarowno moj czas i jak i czas drugiej osoby. A tobie przyszlo do glowy, ze mogla poprosic o dni i godziny dyzuru badz jego emaila? Nie, nie przyszlo. Ale coz, nie dziwie sie.

                                > > I przestan mieszac w glowie anakondzie.
                                >
                                > Wybacz, ale nie będziesz pouczać mnie, co mam robić, a czego nie.
                                > Śmieszna jesteś z tym swoim żądaniem, zwłaszcza, że to jest forum dyskusyjne i
                                > mam prawo napisać cokolwiek.

                                Owszem, masz prawo napisac cokolwiek. Ja tez. Wiec jeszcze raz: przestan pitolic anakondzie, ze jest poszkodowana ofiara systemu i chamskich profesorow, bo odwalasz krecia robote. Im szybciej zrozumie, ze dziecko nie uprawnia jej do nieuzasadnionych oczekiwan, tym lepiej dla niej, dla dziecka i dla wszystkich dookola.
                                • robitussin Re: chamem ? 20.01.13, 16:15
                                  > Wiec jeszcze raz: przestan pitolic anakondzie,

                                  Więc ja też jeszcze raz.
                                  ODCZEP SIĘ ode mnie i przestań mnie pouczać, bo sobie tego nie życzę.
                                  Czy to wystarczająco zrozumiałe?
                                  • duzeq Re: chamem ? 20.01.13, 16:25
                                    A co mnie to obchodzi, ze ty sobie nie zyczysz, zebym pisala to, co pisze? Nie obrazam cie, nie naruszam etykiety, a ze uwazam, ze pitolisz, to inna sprawa.

                                    Ja mam wielka nadzieje, ze anaconda badz anacondzie podobne to przeczytaja i zrozumieja, na czym polega beznadziejnosc takiej roszczeniowej postawy. Bo w tego typu wypadkach roszczeniowosc powoduje tylko jeszcze mizerniejszy efekt i trzeba by sie bylo nad tym zastanowic. I zastosowac normalne i efektywne procedury zachowania na drugi raz.
                              • hanna_sty Re: chamem ? 20.01.13, 15:52
                                W dobie internetu powinna napisać maila i BARDZO GRZECZNIE P O P R O S I Ć o spotkanie w godzinach obecności ( nie dyżuru) profesora I nie obrażać się jeśli będzie musiała czekać. To i tak bardzo dużo i olbrzymie ułatwienie, bo w zasadzie są dyżury, godziny i świat nie keci się wokół anacondy czy innej osoby tylko dlatego, że JEJ tak wygodniej.
                  • przeciwcialo Re: chamem ? 19.01.13, 21:28
                    Lekarza też łapiesz na obiedzie żeby ci receptę wypisał? Urzędniczke wracasz z ulicy żeby ci zaświadczenie wypisała?
                    Ludzie, szanujcie innych to i was poszanują.
                    • robitussin Re: chamem ? 20.01.13, 01:09
                      przeciwcialo napisała:

                      > Lekarza też łapiesz na obiedzie żeby ci receptę wypisał? Urzędniczke wracasz z
                      > ulicy żeby ci zaświadczenie wypisała?

                      A żebyś wiedziała, że parę razy zdarzyło mi się załatwiać coś "na schodach", bo nagle wyszło, że pilne i jak tego nie będzie, to się wszystko inne zesra. Praktycznie nigdy nikt nie robił problemów po wysłuchaniu, że to sprawa życia i śmierci.
                      I w drugą stronę - mało to razy robiłam coś na urlopie, bo było na gwałt komuś potrzebne? Albo jechałam do pracy w sobotni wieczór spędzany u znajomych, bo okazało się, że ktoś ma problem i trzeba mu pomóc. Też mogłam olać, miałam takie prawo.

                      > Ludzie, szanujcie innych to i was poszanują.

                      Prośba, zwłaszcza uzasadniona ważną potrzebą, to nie jest brak szacunku dla innych.
                      Dziw, że trzeba takie banały tłumaczyć.
                      • duzeq Re: chamem ? 20.01.13, 16:02
                        A żebyś wiedziała, że parę razy zdarzyło mi się załatwiać coś "na schodach", bo
                        > nagle wyszło, że pilne i jak tego nie będzie, to się wszystko inne zesra.

                        Przyklad nieadekwatny. Tutaj nic nie bylo "nagle" i "pilnie".

                        > I w drugą stronę - mało to razy robiłam coś na urlopie, bo było na gwałt komuś potrzebne?

                        Przyklad nieadekwatny. Zbieranie podpisow to nie "gwalt".

                        >Albo jechałam do pracy w sobotni wieczór spędzany u znajomych, bo okazało się, że ktoś ma problem i trzeba mu pomóc. Też mogłam olać, miałam takie prawo.

                        Przyklad nieadekwatny. Proste umowienie sie z profersorem droga mailowa nie jest naglym, sobotnim problemem.

                        > Prośba, zwłaszcza uzasadniona ważną potrzebą, to nie jest brak szacunku
                        > dla innych.
                        > Dziw, że trzeba takie banały tłumaczyć.

                        Prosba zostala wysluchana, pan obiecal, ze sie zajmie tym za godzine, bo kolejna godzine mial zajeta. Zrealizowanie prosby o podpis w przeciagu dwoch godzin bez wczesniejszego umawiania sie ze strony studenta uwazam za doskonale zachowanie.
                        Dziw tylko, ze takie banaly trzeba tlumaczyc.


                        • robitussin Re: chamem ? 20.01.13, 16:18
                          > Przyklad nieadekwatny. Tutaj nic nie bylo "nagle" i "pilnie".

                          Dla niej było pilne, bo zamykali dziekanat i odjeżdżał jej pociąg.
                          Dla pani urzędniczki moja pilna sprawa też mogła się wydawać nieważna.
                          Dla mnie sprawa człowieka, tego z soboty, to też była pierdoła, która mogła (wg mnie) poczekać. Wg niego nie mogła.
                          Więc przykłady jak najbardziej adekwatne.

                          > Prosba zostala wysluchana, pan obiecal, ze sie zajmie tym za godzine,

                          Wiedząc doskonale, że za godzinę niczego nie załatwią, bo dziekanat będzie już nieczynny.
                          Więc BŁAGAM, o czym my mówimy?
                          • verdana Re: chamem ? 20.01.13, 16:23
                            Nie było pilne - gdyby było pilne, to by była po wpis dwa miesiące temu. Nie można uznać, ze ktoś ma uwzgledniać, zę sprawa teraz jest dla nas pilna, skoro było mnóstwo czasu i nawaliliśmy.
                            • robitussin Re: chamem ? 20.01.13, 18:09
                              verdana napisała:

                              > Nie było pilne - gdyby było pilne,

                              Verdana, litości, od kogo, jak od kogo, ale od Ciebie wymagam trochę więcej finezji w rozumowaniu.
                              Było pilne tego akurat dnia i w tym momencie, bo zamykali dziekanat i uciekał pociąg.
                              A nie że było pilne w ogóle i jak dziś nie dostanie, to tylko się powiesić.

                              > Nie mo
                              > żna uznać, ze ktoś ma uwzgledniać, zę sprawa teraz jest dla nas pilna, skoro by
                              > ło mnóstwo czasu i nawaliliśmy.

                              Bez sensu staje się ta rozmowa, bo kręcisz się wokół własne osi.
                          • duzeq Re: chamem ? 20.01.13, 16:49
                            > Dla niej było pilne, bo zamykali dziekanat i odjeżdżał jej pociąg.

                            Oczywiscie, DLA NIEJ bylo pilne akurat tamtego dnia, ale skoro na zbieranie podpisow miala pol roku, to sprawa sama w sobie nie byla pilna w ogole. Laska sama sobie jest winna, ze oczekiwanie umiescila na w mozgu na miejscu "zalatwione".

                            > Dla pani urzędniczki moja pilna sprawa też mogła się wydawać nieważna.

                            Przed chwila uroczo pisalas, ze gdyby nie cos tam na schodach, to wszystko inne mogloby sie zes.rac. Cos w tym wypadku sie zes.ralo ? Nic. Pani musi jeszcze raz przyjechac po podpis.
                            Przyklad nieadekwatny.

                            Dla mnie sprawa człowieka, tego z soboty, to też była pierdoła, która mogła (wg
                            > mnie) poczekać. Wg niego nie mogła.

                            No to sie zebralas i za iles tam dojechalas. No to profesor chcial zjesc obiad i wpisac jej ocene za godzine. Przyklad nieadekwatny.

                            > Wiedząc doskonale, że za godzinę niczego nie załatwią, bo dziekanat będzie już
                            > nieczynny.
                            > Więc BŁAGAM, o czym my mówimy?

                            Profesor dostosowal sie do prosby studentki o podpis. Ze wgledu na inne zobowiazania (np. gosci, ktorzy zapewne z nim umowili sie wczesniej na konkretny dzien i konkretna godzine) mogl to zrobic za godzine. Problem zamykania dziekanatu nie byl JEGO problemem, tylko laski, ktora zalozyla, ze na zdobycie podpisu starczy jej 10 minut.

                            Jezeli ty pojechalas od znajomych do kolesia z pracy, to uznalas, ze zobowiazania wobec znajomych nie sa tak wazne. Zobowiazania profesora byly najwyrazniej wazniejsze od wpisu do indeksu jakiejs studentce, ktora nie raczyla sie umowic wczesniej ani zarezerwowac wiecej niz 15 minut.

                          • iksa_igrekowska Re: chamem ? 25.09.13, 22:17
                            "Dla niej było pilne, bo zamykali dziekanat i odjeżdżał jej pociąg.
                            Dla pani urzędniczki moja pilna sprawa też mogła się wydawać nieważna.
                            Dla mnie sprawa człowieka, tego z soboty, to też była pierdoła, która mogła (wg mnie) poczekać. Wg niego nie mogła.
                            Więc przykłady jak najbardziej adekwatne"

                            Ale to wszystko jest do załatwienia w inny sposób. Jeśli profesor nie mógł, to mogła zapytać panią z dziekanatu, czy może zostać 10 minut dłużej. Albo czy może jej ten indeks zostawić w portierni/szatni, a ona to sobie odbierze następnego dnia. Sama miałam taką sytuację na studiach, po godzinach zostawiłam indeks w portierni, a po powrocie do domu wysłałam przypominający mail, że zgodnie z umową zostawiłam i takie tam. A następnego dnia zadzwoniłam i upewniłam się, że pani odebrała. Można? Można, tylko trzeba trochę pokombinować.
                • hanna_sty Re: chamem ? 19.01.13, 20:57
                  Może by spadła ta korona? Dobrze, że nie porosiłaś go, żeby robił wpis siedząc na sedesie- też mogłaś w ramach "odrobiny życzliwości".
              • robitussin Re: chamem ? 19.01.13, 20:06
                > O rany, na miejscu profesora uziemiłabym cię na następnym roku i znówu i znowu.
                > Ot taki lajcik dla chamki obarczonej bachorem.

                Przedawkowałaś coś?
                • a-ronka Re: chamem ? 19.01.13, 20:16
                  heheh nie brałam, piszę jak jest do chamki, która dalej nic nie rozumie. Jad zalał mi oczy, zółć mi się podniosła i tak klikam i klikam pościki o bezczelnej dziewczynie vel chamce która próbuje załatwić coś z tekstem na ustach "ALE JA MAM DZIECKO"
                  Kuźwa,profesor zmachał jej tego bachora że w rozmowie przytacza to ? Poza tym czas na podpis już był i na miejscu profesora,jakby jakaś pinda przeszkodziła mi w obiedzie to tak jak wyżej pisałam-uziemienie na 3 lata. Studentka psia mać.
                  • anaconda12 Re: chamem ? 19.01.13, 20:19
                    Widać, że chamką to jesteś ty. Twoje wyzwiska pod moim adresem - żenada, świadczą tylko o tobie.
                    • a-ronka [...] 19.01.13, 20:20
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • robitussin Re: chamem ? 19.01.13, 20:25
                    a-ronka napisała:

                    > heheh nie brałam,

                    No i dlaczego kłamiesz?
              • totorotot Re: chamem ? 20.01.13, 16:28
                > O rany, na miejscu profesora
                uziemiłabym cię na następnym roku
                i znówu i znowu.

                Dokładnie.
            • yenna_m Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 19:54
              > A profesor to jakiś nadczłowiek jest czy co??? Myślałam, że jak
              > zobaczy że bardzo mi zależy na tym wpisie, to się zlituje, ale okazał się zwykł
              > ym chamem...

              nie, kochana
              chamem to Ty się okazałaś

              do swojego szefa (np dyrektora) też przychodzisz w trakcie obiadu i podsuwasz dokumenty do podpisiku?
              jeśli tak - to noł koments wink
            • sumire Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:15
              no właśnie o to chodzi - profesor to nie kolega ani koleżanka i wasza relacja nie podlega zasadom, które możesz stosować w życiu towarzyskim. wykładowca może pójść studentowi na rękę, ale nie wcale musi. ludzie by mu na głowę wleźli, gdyby rozdawał wpisy metodą 'pan mi wpisze szybciutko czwórkę, bo się śpieszę'.
            • echtom Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:20
              A iluż to kolegów czy koleżanki się nieraz zagadywało
              > przy obiedzie? A profesor to jakiś nadczłowiek jest czy co???

              No jest różnica - zwłaszcza, że obiad był z gośćmi. Ale chyba nie wyszło najgorzej, skoro indeks w dziekanacie zostawiłaś i panie obiecały, że pomogą z tym wpisem.
            • hanna_sty Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:52
              Nie, nie święta krowa, ale Twój wykładowca i choćby z tego powodu nalezy mu się szacunek.To Ty zachowałaś się po chamsku.
              Czy matka matkę zrozumie? Zrozumie jesli ta matka zachowuje się normalnie a nie jak roszczeniowa pinda. Świat nie musi padać Ci do stóp z racji obowiązków i posiadania dziecka.
              Ja studiowałam na dziennych studiach i do głowy by mi nie przyszło tak się zachowywać.
              • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 01:11
                > Ja studiowałam na dziennych studiach i do głowy by mi nie przyszło tak się zach
                > owywać.

                A co ma do rzeczy tryb studiów?
                • hanna_sty Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 10:04
                  Najczęściej ( nie z reguły, ale właśnie najczęściej) na studiach dziennych jest inny rodzaj studentów. Na studia zaoczne, zwłaszcza na uczelniach prywatnych, idą ludzie, którzy nie powinni studiować a do tego prezentują postawę roszczeniową- płacę to wymagam ( tylko wykładowcy nie mają prawa od nich wymagać wiedzy). płacę to domagam się ( tylko druga strona nie ma prawa domagać się szacunku i dobrego wychowania).
                  Dyskusja na forach siła rzeczy jest ograniczona i skrótowa, ale już na podstawie części wypowiedzi widać sylwetkę takiego "studenta".
                  Fakt, że ktos ma dziecko, że jechał NIEUMÓWIONY nawet przez kilka godzin, że płaci nie upoważnia go do zachowań "studentki" anakondy.
                  • wioskowy_glupek Re: Oburzające zachowanie profesora 21.01.13, 11:36
                    Nie bądź śmieszna i lecz kompleksy gdzie indziej.
                    Studiowałam zaocznie i dziennie w szkole prywatnej i na uniwetrku.

                    Wszędzie studenci byli tacy sami, pilni albo nie, grzeczni albo nie, roszczeniowi albo nie...
                    • hanna_sty Re: Oburzające zachowanie profesora 21.01.13, 12:01
                      I kto tu ma kompleksy???
                      Tak się złożyło, że miałam do czynienia ze studentami i prywatnych uczelni i publicznych, dziennymi i zaocznymi/wieczorowymi. Niebo i ziemia.
                      Zaryzykuję twierdzenie, że na studiach prywatnych ( czy płatnych) zdecydowana większość ( nie wszyscy, ale właśnie większość) nie powinna studiować. Ci ludzie nie mają głodu wiedzy, gdyby mogli dosłownie kupić dyplom ( a nie czegoś nauczyć się) to by to zrobili. Materiał na tym samym kierunku dla "państwowych dziennych" jest nie do zrozumienia dla kolegów ze studiów płatnych. Wykładowcy więc redukują co się da, obniżają wymagania.
                      Zupełnie inaczej patrzą potencjalni pracodawcy na dyplomy Wyższej Szkoły Mieszkania w Garnku i uniwersytetu.
                      Jeśli ktoś tego nie widzi, oburza się to nie ma racji, ma natomiast kompleksy złego wykształcenia.
                      Perełki oczywiście się zdarzają, ale jest to klika osób na roku.
                      Żeby do beczki miodu dodać łyżkę dziegciu nie będę wychwalała pod niebiosy wszystkich studentów studiów dziennych i uczelni publicznych. Zwłaszcza na pierwszym roku są studenci, których noga nie powinna przekroczyć progu uczelni ( chyba, że w innym charakterze). Zwykle takich ludzi wylewa się po pierwszym semestrze, rzadziej roku i dalej są już, najczęściej wyselekcjonowani. O studentach "płatnych" na uczelniach publicznych , bo są i tacy, i z nich w dużym stopniu żyją uczelnie nie czas tu pisać.
                      Wracając jednak do zjawiska studiowania w szkołach prywatnych. Prawda, nieprzyjemna, jest taka, że studiuje tam drugi sort. Potwierdzają to wszyscy wykładowcy i wielu pracodawców lub potencjalnych pracodawców.
                      • yenna_m Re: Oburzające zachowanie profesora 21.01.13, 16:03
                        hanno, mam dokładnie takie samo zdanie
                        • verdana Re: Oburzające zachowanie profesora 21.01.13, 16:09
                          A ja zauważyłam jeszcze jedno. Na prywatnych (poza kilkoma naprawdę dobrymi uczelniami prywatnymi, które potrafią być lepsze od panstwowych) zdecydowanie lepsi są studenci zaoczni od dziennych. Dzienne w prywatnej szkole Tego i Owego to rozpacz. W tej samej szkole na zaocznych można trafić na zupełnie rozsadnych studentów. Na państwowych znacznie niższy jest poziom zaocznych, często zaoczni ze słabej prywatnej są lepsi...
                          Dlaczego?
                          • raohszana Re: Oburzające zachowanie profesora 21.01.13, 16:19
                            verdana napisała:
                            > Na państwowych znacznie niższy jest poziom zaocznych, często zaoczni z
                            > e słabej prywatnej są lepsi...
                            > Dlaczego?
                            *
                            Studia dzienne to nadal bardziej prestiżowe, bo na zaoczne, jakiekolwiek, idą przecież tylko głąby, no przecież zawsze tak było. Poza tym jak jesteś na dziennych to się rodzice mniej czepiają i nie musisz do pracy jak nie chcesz, no bo studia, nie? A jak jesteś leser to idziesz na dzienne prywatne i masz spokój.
                            Druga sprawa to to, że zaoczne państwowe to jest często kpina, a nie zaoczne. Po 4,5 roku dziennych studiów przyczyny techniczne zmusiły mię do skoczenia uczelni w trybie zaocznym i to był koszmar był. Nikogo nie obchodziło, że w tygodniu to nas wcale ma nie być, a gdzie tam! Dyżury, egzaminy, ba! wykłady i ćwiczenia w tygodniu, bo niektórym jaśniepaństwu nie chciało się w weekend. Zajęcia o 15 w piątek to norma, potem bez sensu zawalona sobota i w niedzielę np. jedna godzina o jakiejś dziwnej porze. Poza tym masą zaocznych, poza sensownym ludem, były odrzuty z mojego rocznika, które nie dały rady na dziennych, a na zaocznych "łatwiej".
                            • jamesonwhiskey Re: Oburzające zachowanie profesora 21.01.13, 16:52



                              > były odrzuty z mojego rocznika, które nie dały rady na dziennych, a na zaocznyc
                              > h "łatwiej".

                              no i taki geniusz w efekcie skonczyl z tymi odrzutami
                              • raohszana Re: Oburzające zachowanie profesora 21.01.13, 16:56
                                Jamie, naprawdę? Tylko na tyle Cię stać, na pyskówę, na latanie po wątkach w których się nie udzielasz i pyskówkę z kimś, na czyje proste pytanie nie odpowiedziałeś w miejscu, w którym gardłujesz. Buuu, nie no, naprawdę, weź_się.
                          • hanna_sty Re: Oburzające zachowanie profesora 21.01.13, 19:48
                            Też słyszałam taką opinię od osoby mającej zajęcia w obu rodzajach szkół.
                          • nerri Verdana... 21.01.13, 19:55
                            Bo na zaoczne na państwowych i dzienne na prywatnych idą Ci, którzy się nie dostali na dzienne na państwowych, albo im się nie chce wysilać.

                            Na zaoczne na prywatnych (na te z dobrą lub niezłą renomą) idą Ci, którzy z jakiś powodów chcą lub muszą iść, jednocześnie niezależnie od powodu CHCĄ się czegoś przy okazji nauczyć.
                            Dodatkowo czesne na prywatnej uczelni na zaocznych jest niższe niż analogicznie na państwowej uczelni. A wykładowcy sensowni albo nawet ci sami co na państwowej...
                            No i szkołę prywatną łatwiej wybrać jesli chodzi o lokalizację. Dodatkowo moja uczelnia ma wszystkie budynki w jednym miejscu i ma windy do wszystkich budyków(studiuję z mężem, dla którego ta kwesti to podstawa)
                            Studiuję zaocznie na prywatnej uczelni - na pierwszym roku było ponad 60 osób - teraz na drugim jest 30...
                            Zostały tylko osoby które chcą się uczyć.



                            Zachowania autorki nawet szkoda komentowaćwink
            • purpurowa_komnata Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 17:17
              Jeśli masz się na kogo oburzać to najlepiej na siebie.
            • jamesonwhiskey Re: Oburzające zachowanie profesora 21.01.13, 16:48
              wozkowa w pelnej krasie
              na marginesie jestes wyjatkowo chamskim pustakiem
            • katriel Re: Oburzające zachowanie profesora 23.01.13, 00:08
              > A profesor co prawda nie miał notatek, ale
              > powiedziałam mu, jaką ocenę dostałam - jaki miałabym interes w tym, żeby go ok
              > łamać, no jaki???

              Wybacz, złotko, ale w tym momencie zaczynam rozumieć profesora.
    • lilka69 Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 19:14
      zaloze sie, ze rozmowe z profesorem zaczelas od slow: mam male dziecko, jechalam tyle i tyle czasu...

      czlowiek niezyczliwy ale kazdy kto studiuje wie, ze sa i tacy.
    • nigella123 Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 19:20
      Jakiś czas temu, był taki wątek na innym forum, o profesorze który zrobił studentowi przysługę i przyjął go podczas obiadu, POZA GODZINAMI konsultacji, bo ów student w godzinach konsultacji przybyć nie mógł. A potem ten student napisał na forum, że czuł się urażony że profesor zachował sie nieodpowiednio bo jadł w jego obecności... wielu komentatorów było zdania, że profesor powinien był pogonić delikwenta na regularny dyżur samemu w spokoju spożywając lunch.

      No więc ten Twój profesor zachował się prawidłowo. A na jakiej podstawie miał Ci dać wpis - na piękne oczy? Jeśli już zdawałaś egzamin, to wszystkie oceny miał pewnie w gabinecie - przecież nie nosi ich na każdy wykład, tym bardziej, że się Ciebie nie spodziewał. Odesłał Cię do swojego gabinetu za godzinę, bo był umówiony na obiedzie z gośćmi. Co miał zrobić - biec do swojego gabinetu (być może w innym budynku) tylko po to żeby Tobie dać wpis, "na cito" bo nie chciało Ci się załatwić tego wcześniej tylko zostawiłaś na ostatnią chwilę? Weź się dziewczyno opamiętaj...
      • falka_85 Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 19:42
        Otóż to. Powiedzmy, że zdanie o pracownikach naukowo-dydaktycznych mam jakie mam, ale może bez przesady.
    • lady-z-gaga Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 19:23
      Urodziłas dziecko, więc pora wydorośleć. Punkt pierwszy: Twoje problemy nie muszą być najważniejsze dla innych ludzi.
      Zachowałaś się jak smarkata, w dodatku bez kultury, profesor - co najwyżej nieżyczliwie.
    • jak_matrioszka Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 19:25
      Znaczy sie asertywny byl? Pewnie e-mate czytuje wink
    • b.bujak Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 19:27
      anaconda12 napisał(a):

      > Zamiast zrobić mi ten wpis co nie zajęło by ani jednej minuty

      i tu popełnilaś pierwszy błąd; profesor to nie jest jakiś tam celebryta, który rozsiewa beztrosko autografy; rozumiem faceta, że chciał usiąść w gabinecie, zamienić parę słów ze studentką, zapytać kto Ty jesteś i czego od niego chcesz, załozyć okulary, zobaczyć co i komu podpisuje...
      za numer przy obiedzie potraktował Cię całkiem adekwatnie;

      btw - za moich czasów każdy pracownik dydaktyczny miał wyznaczone godziny konsultacji, w czasie których miał siedzieć na tyłku i byc do dyspozycji studentów; jeśli go nie było w wyznaczonych godzinach to było uzasadnienie do złości, ale jak się próbowało kogoś łapać w przelocie między zajęciami a obiadem to się brało poprawkę, że może się nie udać;

      wnioski z tego wydarzenia radzę zapamiętać na dłużej, bo przed Tobą jeszcze wiele tego typu spraw z pewnością się pojawi...
    • jak_matrioszka Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 19:28
      Ja mam takie pytanie: czy profesorowie na uczelniach maja adresy e-mail i korzystaja z takiego wynalazku jak internet i komunikacja przez droga elektroniczna? Studiuje poza granicami Polski i do glowy by mi nie przyszlo jechac na uczelnie w ciemno, najpierw wysylam maila i umawiam sie na konkretny dzien i godzine, a z postu autorki to wyglada tak jakby taka opcja wogole nie istniala.
      • angazetka Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:27
        W wiekszości wypadków opcja taka istnieje, ale widać autorka uznała, że fraza "urodziłam dziecko" wszystko załatwi.
    • a.va Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 19:32
      Pewnie, że mógł być bardziej życzliwy, ale na jakiej podstawie miał ci dać ten wpis? Pamięta, że chodziłaś na zajęcia? Może w gabinecie miał jakieś dokumenty, potwierdzające twój udział w zajęciach albo chciał ci zadać jakieś pytania, po których ustaliłby, czy chodziłaś?
      W każdym razie łapanie go na obiedzie to pomysł roku wink
      A w ogóle czemu od razu nie pojechałaś na dyżur? Dyżury właśnie po to są, oszczędziłabyś sobie problemów.

      • i_love_tweety Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 19:38
        Bo jej sie należy,bo ma trudną sytuację, urodziła dziecko, jechała długo w mróz pociągiem. Więc powinien profesor być tak miły i jej ten wpis dać od razu! A nie jeszcze jakiś obiad jeść i spotkania mieć z kimś innym podczas gdy ona przyjechała specjalnie do niego. Skandaliczne zachowanie profesora!
    • kawka74 Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 19:35
      Specjalnie po ten wpis jechałam dzisiaj na ucz
      > elnię (2 godziny pociągiem, zimno jak nie wiem), wiedząc, że profesor ma dziś w
      > ykłady. Nawet dziś rano upewniłam się w dziekanacie - tak, jest od rana, proszę
      > go łapać.

      Moje studenckie doświadczenie mówi mi, że zawsze należy umawiać się z wykładowcą, jeśli jest to sprawa do załatwienia indywidualnie, poza dyżurami. Żaden dziekanat, żaden sekretariat - tylko bezpośrednio.

      Zami
      > ast zrobić mi ten wpis co nie zajęło by ani jednej minuty,

      A nie musiał mieć do tego jakichś podstaw - chodzi mi o listy czy coś podobnego?

      powiedział, żebym pr
      > zyszła do niego do gabinetu, ale dopiero za - uwaga - GODZINĘ (!!!) bo teraz id
      > zie na obiad (!!!) bo przyjechali do niego goście z innej uczelni itp.!!!

      Można się wkurzyć, ale nie było to zachowanie bezpodstawne.

      rzeczywiście siedział z jakimiś gośćmi, prosiłam, błagałam wręcz o
      > ten wpis, wtedy mi powiedział, że się rozmyślił, że w ogóle nie dostanę dzisiaj
      > wpisu, żebym przyjechała w tygodniu na dyżur...

      Tu już mu się nie dziwię za bardzo...
    • stara.kociara Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:01
      Kiedy jeszcze pracowałam na uczelni, zawsze starałam się iść na rękę studentkom z dziećmi, ale jakieś granice istnieją - też bym pogoniła. Nie mam przy sobie protokołu, po pół roku mam prawo nie pamiętać ocen (ba, nawet twarzy), nie mam teraz dyżuru, za to ważne spotkanie - wystarczająco dużo powodów, żeby nie dać wpisu. Jeśli kiedykolwiek narzekałam na studentów, to niniejszym odwołuję, z taką bezczelnością nie miałam do czynienia.
      • anaconda12 Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:05
        >z taką bezczelnością nie miałam do czynienia.

        Z jaką bezczelnością? Co ja złego zrobiłam? Że pokazałam, jak bardzo mi zależy na wpisie???
        • yenna_m Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:07
          bo nie uszanowałaś GODZINY przerwy faceta, być moje JEDYNEJ godziny tego dnia, gdy miał czas usiąść cos zjeść
          (w soboty i niedziele nierzadko miewałam zajęcia od 8 do 20, z przerwą na konsultacje i jakiś szybki obiad)
        • stara.kociara Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:10
          Tak, łapanie podczas obiadu, czy ważnego spotkania jest bezczelne. Na spotkania z wykładowcami przychodzi się na dyżury, po to one właśnie są. A jak komuś bardzo zależy na innym terminie, to się to umawia wcześniej, np. mailowo. Lekarza też łapiesz, żeby cię badał na korytarzu, bo godziny przyjęć ci nie pasują?
          • yenna_m Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:12
            no wiesz, przeciez male dziecko ma big_grin to sie jej należy, bohaterce smile
            • jak_matrioszka Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:18
              U mnie na roku 2 w ciazy, jedna rodzi na dniach, druga w czasie sesji majowej. Pierwsza wlasnie rozpoczela praktyki i stwierdzila ze z miejsca praktyk ma do szpitala rownie blisko jak z domu czy z uczelni, druga pewnie podejdzie do sesji, chyba ze jej wody odejda i nie zdazy. Struganie bohatera z powodu ciazy i urodzenia dziecka to mocno naciagana sprawa :p
            • verdana Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:21
              Jako, ze jestem profesorem, z reguły życzliwym, to się wypowiem.
              1.Profesor ma dyżur. Na dyżurze jest do dyspozycji studentów.
              2.Nie wpisuje sie zaliczeń do indeksu bez dowodu, że student zaliczył. Dokładnie tak samo, jak nie wypłaca sie w banku pieniedzy, gdy student zarecza, zę ma je na koncie. Student musi stawić sie albo z kartką z dziekanatu, ze taka ocena widnieje w protokole, albo profesor sam musi do tego dziekanatu sie udać. Cóż - ma to zrobić kosztem wykladu czy kosztem umówionego spotkania?
              3. Profesorowie mają maile. Można sie z nimi umowić. Jeśli nie mozna - patrz p. 1
              4. Godzina czekania, jesli studentka sama czekała pół roku, aby się zgłosić, to nie wieczność. Nieumówiony student, jesli chce coś załatwić, musi liczyć sie z tym, ze będzie trzeba poczekać. Jesli godzina to za długo, to widocznie studentowi nie zalezy
              5. Nie przeszkadza sie NIKOMU poza jego godzinami urzedowania, wymagajac, aby był do dyspozycji studenta czy je, czy idzie do toalety.
              6. Dziecko moze byc czasem wytłumaczeniem - nie obleję studentki w 9 miesiacu, nie każe jej czekać trzy godziny w korytarzu, nie nie każę stawić sie na egzamin tydzień po porodzie. Ale student ma obowiazek wypełniać obowiązki studenta, czy ma jedno dziecko, czy szescioro. A nie uznać, że jak ma dziecko, to nalezy mu sie więcej niz innym.
              Innymi słowy - sama bym Cie pogoniła.
              • a-ronka No Verdana 19.01.13, 20:24
                100 % racji, samej racji,świętej racji. Zgadzam się jak nigdy dotąd z Tobą.
                • nangaparbat3 Re: No Verdana 20.01.13, 09:01
                  Też się zgadzam, ale zakladam, ze oprocz pogonienia pogadalabys z kolegami o zaliczaniu "na slowo". Bo jednak ryba psuje sie od głowy, jak zwykle sad
                  • verdana Re: No Verdana 20.01.13, 09:58
                    Chyba by,m nie pogadała, bo nie miałabym pojęcia, ze reszta zaliczyła "na słowo". Mnie samej zdarza się czasem np. pamiętać studenta i jego ocenę.
              • hanna_sty Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:00
                10/10!
              • kosc_ksiezyca Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:49
                I wypowiedzi Verdany w tym wątku szukałam.

                Nic dodać, nic ująć.
            • memphis90 Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 18:02
              Ta, najlepiej, żeby lekarz za darmo w sobotę w nocy przyjechał - do DZIECKO!
        • hanna_sty Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:58
          Nie rozumiesz czy nie chcesz zrozumieć, że zachowałaś się bezczelnie?
        • przeciwcialo Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:11
          Konsultacje dla studentów było od zawsze i wtedy nalezało się stawić.
        • asia_i_p Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:12
          On ci pokazał, jak bardzo mu zależy na spokojnym zjedzeniu obiadu. Uznałaś to za chamstwo.
        • totorotot Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 16:27

          > Z jaką bezczelnością? Co ja złego
          zrobiłam? Że pokazałam, jak bardzo
          mi zależy
          > na wpisie???


          Za słabo jak widać mu pokazałas. Trzeba mu było jeszcze napluć do talerza czy cus.

    • inguszetia_2006 Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:16
      Witam,
      Jesteś groteskową tupeciarą. Też bym cię pogoniła, gdzie pieprz rośnie. Takie błaganie pomiędzy kęsami kotleta a ziemniaka zostało odczytane jako próba szantażu. Stanęłaś z życiem prosto w twarz. I co z tym zrobisz, czy będziesz pielegnować niesłuszną urazę, czy doczytasz podręcznik dobrego wychowania, to już twoja sprawa. Wszystko w twoich rękach. W każdym razie - powodzenia. I doczytaj o urlopach dziekańskich, koniecznie doczytaj o tych właśnie urlopach!
      Pzdr.
      Ing
    • angazetka Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:34
      Trzeba było nie czekać z podpisami za letnią sesję do stycznia (!). Tak, wiem, urodziłaś dziecko - to się urlop bierze albo załatwia sprawę w inny formalny sposób. Nic dziwnego, że profesor nie chciał dać na cito (!) zaliczenia osobie, która przychodzi po pół roku i jeszcze ma roszczenia. A już proszenie go o podpis w jego czasie prywatnym, podczas obiadu, robienie sceny... Żałosne i niepoważne.
    • hanna_sty Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:49
      Przeczytałam 2 razy i, przepraszam, ale słoma z butów wystaje.....nie, nie profesorowi.
      Po pierwsze- to nie profesor ma się do Ciebie dostosować, zwłaszcza gdy przyjechałaś w godzinach, w których nie ma dyżuru tylko zajęcia. Inne zajęcia.
      Po drugie- Twoja trudna sytuacja życiowa nie musi obchodzić profesora. Zacznijmy oddzielać studia/pracę od życia prywatnego. Studia nie są obowiązkowe są natomiast czasochłonne. Jesli nie ma się czasu to trzeba z nich zrezygnować.
      Po trzecie- studia to, jak ktoś zauważył to nie przedszkole. Trzeba się dostosować do realiów a nie tpać, błagać itd. Nie dziwię się profesorowi, że się wkurzył i rozmyslił skoro usiłowałaś wymusić na nim odpowiadające Ci zachowanie. Ciekawe czy następnym razem będziesz wymuszała zalicznie egzaminu?
      Założe się, że jest to prywatna uczelnia- a studenci z kategorii "płacę więc wymagam od wykładowców ...nie, nie rzetelnego przekazywania wiedzy, ale dostosowania się do moich planów/czasu/dziecka".
      Pan profesor jest chyba jednym z niewielu na studiach prywatnych, który okazał się chłopem z jajami.
      P.S. Zastanów się na zimno czy świat ma się kręcić wokół Ciebie?
    • podkocem Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 20:50
      No tez tak latałam za wpisami. Norma na polskich uczelniach. Dlatego zawsze powtarzam, że studia są dla wolnych dwudziestolatków a nie dzieciatych. Albo w przyszłym tygodniu przyjedziesz i znów poprosisz albo sobie daruj.
    • laquinta Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:14
      anaconda12 napisał(a):

      Zami
      > ast zrobić mi ten wpis co nie zajęło by ani jednej minuty, powiedział, żebym pr
      > zyszła do niego do gabinetu, ale dopiero za - uwaga - GODZINĘ (!!!) bo teraz id
      > zie na obiad (!!!)

      Sposob w jaki napisalas powyzsze zdanie daje bardzo duzo informacji o Tobie, i nie sa to informacje pozytywne. Mysle, ze profesor postapil wobec Ciebie grzecznie, natomist Ty zachowalas sie wobec niego grubiansko.
      • lady-z-gaga Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 22:03
        No nie? sama tez z podziwem czytałam...
        obiad - trzy wykrzykniki
        goście z innej uczelni - trzy wykrzykniki big_grin
        zgorszenie....Jak on śmie? co prawda nie ma dyżuru, ani nie był mailowo umówiony ze studentką, ale mimo wszystko...obiadu mu się zachciewa, profesorzynie....big_grin a tu MATKA przyszła....łaskawie i pół roku po terminie - i spieszy się na pociąg. Na kolana przed nią (trzy wykrzykniki) big_grinbig_grinbig_grin
        • girl.anachronism Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 13:39
          10/10 big_grin
    • araukaria29 Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:18
      Ja tam nie wiem, ale mnie to trollem zalatuje...wink
      • verdana Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:21
        Możliwe, aczkolwiek od czasu, gdy studentka oświadczyła mi, że nie moze przyjść na dyzur, bo pracuje i wobec tego przyjdzie innego dnia (kiedy dla odmiany ja nie pracuję) - a chodziło o podpis na pracy magisterskiej, dwa dni przed ostatecznym terminem złożenia - to ja już uwierzę we wszystko.
        Ps. byłam chamska i napisałam,z ę albo będzie na dyżurze, albo nie podpiszą. Świnia ze mnie, wolnego dnia mi sie zachciało.
        • przeciwcialo Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:23
          big_grin
        • stara.kociara Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:25
          > Możliwe, aczkolwiek od czasu, gdy studentka oświadczyła mi, że nie moze przyjść
          > na dyzur, bo pracuje i wobec tego przyjdzie innego dnia (kiedy dla odmiany ja
          > nie pracuję) - a chodziło o podpis na pracy magisterskiej, dwa dni przed ostate
          > cznym terminem złożenia - to ja już uwierzę we wszystko.

          Do mnie kiedyś przyszła dziewczyna na egzamin (bardzo dobra studentka zresztą), rozpłakała się i wychlipała "Bo ja się tak zakochałam, że nie mogłam się skupić na nauce". Od tej pory też już niewiele rzeczy mnie dziwi. I tak mnie rozbroiła, że jej nie oblałam.
          • verdana Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:27
            A nie, to ja bym też uwzględniłasmile
            • kub-ma Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:33
              Dziewczyny, a Wy na jakiej uczekni, bo ja się na podyplomowe szykuję? Może jakieś ulgi dacie skoro macie takie miękkie serce smile
              • verdana Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:34
                Na podyplomowych nie mam zajęćsmile
              • stara.kociara Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:39
                > Dziewczyny, a Wy na jakiej uczekni, bo ja się na podyplomowe szykuję? Może jaki
                > eś ulgi dacie skoro macie takie miękkie serce smile
                >

                Niestety, już na uczelni nie robię smile
        • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 01:22
          > Ps. byłam chamska i napisałam,z ę albo będzie na dyżurze, albo nie podpiszą.

          Oczywiście złotego środka i kompromisu nie dało się wypracować?
          • verdana Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 10:01
            Nie. Jesli dziewczyna po dwóch latach pisania pracy nie ma czasu przyjść na dyżur, o którym wie kiedy jest, to nie widzę powodu, dlaczego miałabym poświęcać czas na dojazd na uczelnię w terminie, kiedy jej pasuje. To ostatecznie jej praca i jej sprawa - gdybym była na uczelni o godzinach pasujących kazdemu, to w ogóle bym z niej nie wyszła.
            A gdyby studentka nie oddawała pracy ostatniego dnia, to miałaby możliwość manewru.
    • kosc_ksiezyca Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 21:48
      Zaliczenie semestru letniego jest do 30 września (na mojej uczelni do 20.), a Ty się w połowie stycznia pojawiasz i na gębę chcesz wpisów, tak? Doprawdy, urocze wink

      Zgadzam się ze wszystkim, co napisały wyżej osoby mające coś wspólnego z uczelnią od drugiej strony. Cud, że w dziekanacie ktoś w ogóle chce z Tobą jeszcze rozmawiać
      • tosterowa Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 23:14
        To jeszcze na uczelniach są indeksy i karty? Sądziłam, że to już przeżytek i wszędzie się tego dziadostwa pozbyli...
        • kosc_ksiezyca Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 23:26
          Na mojej już nie ma, ale to niewiele zmienia - żeby wpisać ocenę do systemu wykładowca nadal musi mieć protokoły. I oddać je do dziekanatu. Znika tylko to, co jest po stronie studenta.
          • tosterowa Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 23:31
            No ale nie trzeba tracić czasu i biegać za jakimiś durnymi wpisami, a profesorowie nie tracą czasu na wpisywanie tego do kilku dokumentów. I oceny też chyba wpisujecie od razu po sprawdzeniu wyników egzaminu, w każdym razie do 30 września każdy się wyrabia. Zdziwiona jestem, że do tej pory nie polikwidowano jeszcze indeksów na wszystkich uczelniach.
        • verdana Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 23:40
          Likwidują sie dosyć szybko. Ale ci, którzy studiowali na wcześniejszych latach, muszą mimo wszystko uzyskać wpis.
          Poza tym studenci wcale zachwyceni tym nie są. Z jednej strony nie trzeba latać po wpisy - z drugiej - wykładowcy sa omylni. Kiedyś indeks był dowodem, ze otrzymało sie ocenę - mozna było to zweryfikować. Teraz, jak źle wpisze do protokołu elektronicznego, to student traci bez porównania wiecej czasu, bo muszę znalęźć jego pracę. A przy egzaminach ustnych jest przegrany w ogóle.
          • tosterowa Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 23:56
            > Likwidują sie dosyć szybko. Ale ci, którzy studiowali na wcześniejszych latach,
            > muszą mimo wszystko uzyskać wpis.

            A tego to nie rozumiem, jak w takim razie elektroniczny indeks ma ułatwiać studiowanie, skoro niby jest, a jednak go nie ma?
            Na UJ w zeszłym roku całkowicie zrezygnowano z normalnych indeksów, nikt nie musi z nich korzystać, również ci, którzy studia zaczynali z indeksem (no, chyba, że chce się komuś latać po wpisy). I z tego, co mi wiadomo, system działa bardzo sprawnie.
            Również na tej samej uczelni już raczej rzadko kiedy pojawiają się tradycyjne listy z ocenami zawieszone na ścianie, oceny są od razu w Usos, więc tak naprawdę czasem student nawet nie wie, czy ktoś mu źle wpisał ocenę. Ale przy dwójach chyba rzeczywiście jest więcej chętnych do obejrzenia własnej pracy, na wszelki wypadek... Są plusy i minusy, chyba jednak im mniej papierologii tym lepiej.
            • kosc_ksiezyca Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 00:20
              I tak, i nie. Tzn na niektórych uczelniach (jak widać na UJ) wycofano indeksy hurtem, ale to zależy chyba od uchwały senatu uczelni - u nas ci, którzy zaczęli z indeksami, z nimi musieli też skończyć.

              To jest elektroniczny indeks, a nawet więcej - widzisz tam swoje oceny, rejestrujesz się na zajęcia, możesz sprawdzić syllabusy i wymagania do zaliczeń, masz swój własny, autorski plan. Na mojej uczelni są również ankiety, które studenci wypełniają po zakończeniu zajęć smile

              Ale tak, jak pisze Verdana, w przypadku pomyłki przy wystawieniu oceny na egzaminie ustnym w zasadzie jest się przegranym. I tak źle, i tak niedobrze.
      • robitussin Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 01:27
        kosc_ksiezyca napisała:

        > Zaliczenie semestru letniego jest do 30 września (na mojej uczelni do 20.),
        > Zgadzam się ze wszystkim, co napisały wyżej osoby mające coś wspólnego z uczeln
        > ią od drugiej strony. Cud, że w dziekanacie ktoś w ogóle chce z Tobą jeszcze ro
        > zmawiać

        Skoro w dziekanacie nikt nie robił problemów, problemów nie robili profesorowie, właściwie ten ostatni też spokojnie chciał podpisu dokonać, to czemu miał służyć cały Twój powyższy komentarza? Chciesz powiedzieć, że lepiej wiesz co powinni byli zrobić pracownicy tej uczelni?
    • carmela_soprano Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 23:26
      Tak sobie czytam ten wątek i zastanawiam się, dlaczego w dobie komputerów student musi biegać z papierowym indeksem po to, żeby jaśnie wielmożny profesor przepisał ocenę z jednej kartki na drugą, w dzienniczku uczniowskim, narażając się przy tym na niezdrowe biegi między budynkami i urażenie innych ważnych person, którym stygnie obiad w oczekiwaniu na spóźnionego belfra.
      Nie czas już może na elektroniczne systemy oceniania i pożegnanie się z indeksem?
      Ilekroć słyszę o tym, co się dzieje na polskich uczelniach, myślę sobie, że cały system zbudowany jest wokół tego, by mógł się sam wyżywić, przy okazji pokazując maluczkim (studentom, doktorantom, asystentom, adiunktom), kto tu rządzi, a nie po to, by działać sprawnie w celu kształcenia gramotnych absolwentów i prowadzenia sensownych badań.
      • verdana Re: Oburzające zachowanie profesora 19.01.13, 23:41
        Bo wielmożni anowie profesorowie po prostu uwielbiają wpisywać oceny do kilkuset indeksów. Taka miła rozrywka w wolnych chwilach.
    • nabakier Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 00:04
      Nie dałabym Ci wpisu. Nie pamiętam na oko ani listy obecności ani innych "szczegółów" typu: oddane prace, referaty, inne (co tam kto wymaga)...
      Od tego są dyżury i maile.
      • elisanet Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 00:33
        Tak czytam ten wątek, i sobie myślę, że żałośni są ci polscy naukowcy, nadęte bufony...

        Dziewczyna prosi o przysługę, bo za chwilę ma jedyny pociąg, zamykają dziekanat. W akcie desperacji posuwa się nawet do tego, że łapie profesora na stołówce. Ja bym się w takiej sytuacji zlitowała, i dała ten cholerny wpis. Ale wielki profesor udał wielce oburzonego - no jak to, jakaś studentka śmie mu przerywać obiadek? No to niech spada, wpisu nie dostanie!

        Kurde, ileż razy ja podchodzę do stolika moich współpracowników czy szefa, on do nas, coś zagadujemy, razem jemy obiad albo nie, a profesor to kto? Niby w czymś lepszy od tej studentki? Z jakiej racji należy mu się nabożna cześć i "nieprzeszkadzanie" w obiedzie? Cóż by się stało, gdyby na chwilę odłożył łyżkę i zrobił jej ten wpis??? Bo nie rozumiem...
        • kosc_ksiezyca Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 01:08
          Studentka powinna oddać wypełniony wpisami indeks (w najlepszym wypadku) do 30 września. Ubiegłego roku.
          • bergamotka77 Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 01:12
            anaconda a kiedy urodzilas dziecko i czy jest chore non stop od wrzesnia? Kazdy ma dziecko i rozne obowiazki i musi z tym zyc. Nie wierze ze nikt ci nie pomaga przy maluchu skoro pracujesz i studiujesz...
        • nabakier Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 08:07
          Właśnie na takie "przypadki" jestem uczulona. z reguły są to próby wyłudzenia wpisu za frico -bo się nie oddało pracy na czas, bo trzeba się wytłumaczyć z nieobecności i je nadrobić (jeśli można, u nas np. można , by my nasze zajęcia nagrywamy, trzeba wtedy je odsłucha i napisać pracę na ich temat) itp. Ale to wszystko wymaga wcześniejszego uzgodnienia.
          Student, który nie ma nic do ukrycia, korzysta z normalnych procedur, a jeśli jest w sytuacji szczególnej, to nie załatwia tego na korytarzu,/stołówce na szybkiego" "bo mu się spieszy/bo pociąg/bo dziecko". Można, a nawet trzeba, napisać maila z wyjaśnieniem, przyjść na dyżur.
          Autorka zachowała się, jakby się urwała z choinki, za przeproszeniem.
        • i_love_tweety Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 14:07
          Taki, że miała na to całe pół roku, a wybrała się w ciemno bez wcześniejszego uzgodnienia. powiedział, że ma przyjść za godzinę i ten wpis dostanie. Miał prawo z jakichkolwiek przyczyn nie mieć czasu skoro to było poza jego dyżurem i nie był umówiony! Mimo to powiedział, że za godzinę ją przyjmie. Chciał pewnie wszystko sprawdzić w protokołach, żeby potem nie latać i nie wyjaśniać jak coś się nie będzie zgadzało.
    • magiczna_marta Re: Oburzające zachowanie profesora 20.01.13, 04:08
      Trzeba było iść do dziekanatu, poprosić o papier w potwierdzeniem że zaliczyłaś egzamin i na jaką ocenę i dopiero udać się do Profesora a nie odstawiać szopkę "bo mi pociąg ucieknie, mam małe dziecko, jestem biedna pokrzywdzona przez los".
      A przerywanie służbowego obiadu to już totalne buractwo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka