Zdrowy facet bez potrzeb?

24.01.13, 11:15
Od pewnego czasu spotykam się w większym gronie m.in. z grupą młodych mężczyzn w wieku 20-30 lat. Wszyscy pracują, część po studiach, żaden większej kariery nie robi, mieszkają z rodzicami. Żaden z nich nie jest i nie był w stałym związku. Ba, gdyby krowy nosiły staniki to większość z nich by nie wiedziała jak wygląda cycek. Zdeklarowani hetero, nie kulawi. Nie mam odwagi zapytać dlaczego żaden nawet nie zagada do kobiety, więc pytam tutaj tongue_out
Jakaś moda na bycie singlem? Zawyżone wymagania? A może grupowa wstydliwość?
    • tully.makker Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 11:26
      Tez sobie zadaje to pytanie w odniesieniu do mojego najstarszego syna. Miewa jakis podrywy czy zauroczenia ale generalnie chyba jeszcze nie trafil na laske, ktorz by go zainteresowala bardziej niz jego zainteresowania. I co z nim jest?
    • lelija05 Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 11:32
      Może mamusia nie pozwala, kobiety to samo zło przecież smile
      • tully.makker Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 11:56
        Ja pozwalam, nawet zachecam tongue_out
        • girl.anachronism Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 26.01.13, 11:21
          Jak dzieciak w wieku wstydliwym, to może i ma laskę, ale dopingująca mamusia ostatnia się o tym dowie tongue_out
    • beataj1 Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 11:41
      Pewnie to męskie odpowiedniki singielek szukających rycerza na białym koniu.

      W końcu która normalna kobieta ma szanse konkurować z panią o nazwisku .avi albo .jpg
      Taka pani zawsze chętna, piękna i zadowolona z życia. A te z reala jakieś takie normalne i czasem mają zły humor.

      Tak więc panowie (panie też) realizują swoje niebanalne oczywiście pasje i marzą o nieistniejącym ideale.
    • noname2002 Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 11:47
      Moze uprawiaja niezobowiazujacy seks albo korzystaja z agencji towarzyskich i sie tym nie chwala?
    • irenka.pucikova Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 11:52
      Co maja się schylać, skoro dzisiaj to dziewczyny starają się o facetów. Poza tym, jeśli mieszkają z rodzicami, to może jeszcze chłopcy, a nie mężczyźni?
      • josef_to_ja A może nie mają kasy by mieszkać samemu? 24.01.13, 18:53
        Teraz o dobrze płatną pracę nie jest łatwo. A facet po studiach może woleć pracę biurową za 1500 zł od fizycznej za 2500 zł.
    • ksionzka Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 11:56
      Oni po prostu wiedzą, że laski, które im się podobają lecą na wygląd lub/i kasę z naciskiem na to drugie.
      • chipsi Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 12:00
        Gdy ich słucham to myślę że możesz mieć rację. Takie "nie mam nic ciekawego do zaoferowania ale moja kobieta musi być (i tu litania wymagań)".
        • tosterowa Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 12:04
          Czyli zwyczajnie mają kompleksy. Biedaki;P
          • josef_to_ja Bo nawet przeciętne dziewczyny są wymagające. 24.01.13, 18:13
            Nie kompleksy, a po prostu wymagania od życia i wiedzą, że super panien to oni nie zadowolą. Zazwyczaj już przeciętna z wyglądu, ale sympatyczna i o miłej aparycji dziewczyna ma swoje wymagania, które małe nie są.
        • iwles Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 13:14

          chipsi napisała:

          > Gdy ich słucham to myślę że możesz mieć rację. Takie "nie mam nic ciekawego do
          > zaoferowania ale moja kobieta musi być (i tu litania wymagań)".

          same josefy normalnie tongue_out
          • josef_to_ja Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 18:28
            Jestem po prostu realistą. Może jako imprezujący student byłem OK, ale teraz jestem już tylko nudnym, infantylnym pierdzielem.
            • dziennik-niecodziennik Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 25.01.13, 10:08
              ale wymagania względem dziewczyny to masz ze hoho, nie? big_grin
              • josef_to_ja Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 25.01.13, 17:05
                Wolę być samemu niż z nieokrzesaną i prostą dziewczyną, ledwo od pługa oderwaną. Szukam po prostu normalnej, elokwentnej i w miarę konkretnej życiowo, sensownej dziewczyny. Poza tym jakiś mega brzydki nie jestem, więc potrafiłem sobą jakieś zainteresować, nawet jeśli chodziło głównie o sprawy powierzchowne, a nie o to co mam w głowie. big_grin
      • josef_to_ja Każdy jakoś tam patrzy na wygląd. 24.01.13, 18:55
        Jak się jest samemu średnim z wyglądu, to można być przez płeć przeciwną olewanym.
        • aneta-skarpeta Re: Każdy jakoś tam patrzy na wygląd. 25.01.13, 10:49
          zdecydowana większosc ludzi srednio wygląda i do kazdego mozna sie przyczepic

          ale wiekszosc ludzi nie ma zamairu z tego powodu sobie zycia marnowac
          • josef_to_ja Re: Każdy jakoś tam patrzy na wygląd. 25.01.13, 17:06
            Jak ktoś jest niezaradny to do związku się nie nadaje. tongue_out
    • sumire Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 12:05
      bo mieszkają z rodzicami smile po co się certolić, skoro mamusia obiad podsunie, pościel zmieni i koszulę wyprasuje?
      poza tym czas dorastania chyba się wydłuża - większość znanych mi facetów w tym przedziale wiekowym jest zainteresowana raczej tłuczeniem w Diablo przez całą noc (z wyjątkiem piątków, bo wtedy idą pić).
      • tully.makker Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 12:11
        No ale sexu a mamusia niet, a o tym jest ten watek uncertain
        • jamesonwhiskey Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 12:24
          No ale sexu a mamusia niet, a o tym jest ten watek uncertain


          no ale taniej lepiej i szybciej zaplacic 100 profesionalistce
          • chipsi Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 12:28
            Może się mylę ale oni się czerwienią jak słyszą o striptizerce na kawalerskim u kumpla, więc gdzie tam by skorzystali z płatnych usług big_grin
            • aneta-skarpeta Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 12:29
              nie korzystają
              do tego trzeba byc albo mega zdesperowanym, albo lekko obytym z kobietami
          • aneta-skarpeta Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 12:28
            trzeba spytac józkawink

            a powaznie, to czym mniej sie seksu uprawia tym mniej się go potrzebuje- np na przestrzeni kilku lat mozna w zasadzie znikomu odczuwac potrzeby seksualne, bo nie uprawia sie seksu- to proces dlugotrwaly, ale ludzie nie usychaja z braku seksuwink- lew starowicz
          • kolpik124 Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 13:28
            100 profesjonalistce?

            Napisz coś więcej, fajnie poczytać doświadczonych big_grin
        • sumire Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 12:36
          po co seks? internet jest.
          • chipsi Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 12:42
            Czy człowiekowi mogą wystarczać suplementy partnerstwa?
            Potrzebuje towarzystwa - ma kumpli,
            potrzebuje gospodyni - ma matkę
            potrzebuje seksu - ma internet, tudzież agencje
            potrzebuje miłości - nie potrzebuje, toż to facet (??)
            • imasumak Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 12:48
              potrzebuje miłości - nie potrzebuje, toż to facet (??)

              Ma kota wink
              • jamesonwhiskey Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 12:52
                facet potrzebuje spokoju a nie nieprzewidywalnej wiecznie nabzdyczonej nie zadowolonej baby
                ktorej h... wie o co chodzi
                • chipsi Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 12:58
                  Gdyby nie info że nie przebywasz w Polsce to bym pomyślała że to z Tobą byłam ostatnio na kręglach wink
                  A tak poważnie, naprawdę mężczyźni tak postrzegają kobiety i dlatego się z nimi nie wiążą? Jakaś tam potrzeba bliskości nie jest silniejsza niż obawa przed zmierzłą babą?
                  • jamesonwhiskey Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 13:11
                    w wieku 20-30 rachunek zyskow i strat raczej nie przemawia za zwiazkiem
                    taka panienka kosztuje kupe kasy nie wiele oferujac w zamian
                    a do tego mocno ogranicza inne ciekawe aktywnosci



                    • chipsi Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 13:27
                      Nie chcę się kłócić (tym razem tongue_out) i naprawdę poważnie pytam: skąd pomysł że panienka kosztuje i ogranicza? Większość panien w tym wieku pracuje i podziela zainteresowania kolegów. No i o co chodzi z tym oferowaniem w przypadku kobiety, czego się od panienki oczekuje?
                      • jamesonwhiskey Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 14:02
                        > osztuje i ogranicza? Większość panien w tym wieku pracuje i pod

                        no co ze pracuje, placic za wyjscie tak nie chce no bo przeciez jest kobieta

                        > podziela za interesowania kolegów. No i o co

                        gry ?, ipmrezy do rana, spotkania z kumplami
                        nie wydaje mi sie




                        • chipsi Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 14:09
                          Tu mogę uwierzyć że o kumpli chodzi, tzn baby to zaborcze zazdrośnice czasem i facet faktycznie mógłby się obawiać uwiązania w chałupie. Z drugiej strony jako baba chętnie na takie imprezy chodzę, pograć lubię, chłopa własnego wyganiam na takowe, więc normalne baby też istnieją (napisała nieskromnie tongue_out)
                          • tanebo Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 14:36
                            Tylko widzisz - baba straciła monopol na rozrywkę. Do kina, do teatru, do restauracji mogę iść sam, na wakacje mogę jechać sam i świetnie się bawić. Jeśli spotykam się ze znajomymi obojga płci to w konfiguracji mieszanej na stopie wyłącznie towarzyskiej. Czyli odpada funkcja rozrywki. Funkcja porządkowa też. Gotować i sprzątać umiem. Co w zamian? Nabzdyczona baba z planem na resztę życia: rok na narzeczeństwo, ślub a po roku dziecko. A potem bież frajerze nadgodziny bo trzeba to wyżywić....
                            • chipsi Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 14:47
                              Oj, lecisz brzydkimi stereotypami. Osobiście znam 2 baby, które chciały za mąż wychodzić. Reszta została zaciągnięta przed ołtarz przez faceta właśnie. No a opowieści o żywicielu sępów (żona, dzieci) to takie trochę przedpotopowe bym rzekła.
                              Wolisz imprezować niż mieć rodzinę - rozumiem, bardziej niż myślisz, ale nie dorabiaj ideologii o złej kobiecie wysysającej krew z zaharowanego i nieszczęśliwego małżonka smile
                            • iwles Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 15:04

                              ale do tego, żeby iść do kina, teatru czy na kolację nie trzeba związku. Naprawdę nie umawiasz się z dziewczynami nawet jednorazowo, żeby fajnie spędzić czas ? Nie masz takiej potrzeby ?
                              • tanebo Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 15:09
                                Nie mam takiej potrzeby.
                                • aneta-skarpeta Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 15:18
                                  zebym dobrze zrozumiała

                                  kobieta Ci nie jest potrzebna
                                  -do spedzania wspolnie czasu
                                  - do seksu

                                  do wolnego czasu masz znajomych, do seksu masz prostytutki

                                  ok

                                  i teraz pytanie

                                  czy seks z prostytutką jest tak samo fajny ( w kazdym aspekcie) jak seks z fajną dziewczyną?

                                  bo ja, choc mam dosc sportowe podejscie do seksu to wolę seks z osoba ktorej nie musze płacic zeby udawala, że jej ze mną dobrze
                                  • iwles Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 15:20

                                    Aneto, żeby odpowiedzieć na twoje pytanie trzeba miec porównanie tongue_out
                                  • tanebo Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 15:23
                                    Nigdy nie byłem z kobietą, prostytutką też. Jestem hetero. Lat 30 parę.
                                    • aneta-skarpeta Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 15:35
                                      i nie czujesz potrzeby tak po prostu, czy masz jakies leki przed kontaktem z kobietą?- nie mowie o samym kontakcie fiz.
                                      • tanebo Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 16:31
                                        Nie czuję.
                                    • przeciwcialo Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 16:35
                                      No to musisz byc pandą, one tez nie czuja potrzeb seksualnych i wymierają wink
                                      • tanebo Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 16:39
                                        Cholera, nawet nie przypuszczałem... To dlatego ludzie dziwnie się do mnie uśmiechają i dają mi ten babus?
                                        • chipsi Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 25.01.13, 09:15
                                          Tanebo, na mnie też się teraz dziwnie w pracy patrzą jak się brechtam do monitora tongue_out
                                  • jamesonwhiskey Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 15:27
                                    > bo ja, choc mam dosc sportowe podejscie do seksu to wolę seks z osoba ktorej ni
                                    > e musze płacic zeby udawala, że jej ze mną dobrze


                                    ale to kobiety kupcza dupami nie mezczyzni wiec zdaje sie troche mylisz pojecia
                                    • iwles Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 15:30

                                      co to znaczy "kupczyć dupami"?
                                      • jamesonwhiskey Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 15:34
                                        pracuaja w burdelelach na ulicy puszczaja sie z szejkami w zamian za pieniadza albo inne kozysci
                                        • aneta-skarpeta Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 15:38
                                          a chlopy są w egipcie i kenii sa meskimi prostytutkami
                                          nie wpsominając o meskich utrzymankach bardzo bogatych starych, znanych bab
                                          • jamesonwhiskey Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 15:47
                                            > a chlopy są w egipcie i kenii sa meskimi prostytutkami

                                            nie mieszkamy w egipcie

                                            > nie wpsominając o meskich utrzymankach bardzo bogatych starych, znanych bab

                                            no widzis zprzynajmniej sie chlopy cenia a nie za 50 zloty czy wino w krzokach

                                            • aneta-skarpeta Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 15:49
                                              powiedzmy sobie szczerze

                                              czesc chlopów, jak i czesc bab nie ceni sie wcale


                                              naprawdę kobiety w wiekszosci mają z seksu taka samą przyjemnosc jak mezczyzni i nie kupczą dupą, zeby miec darmową kolację

                                              to nie tak
                                              • jamesonwhiskey Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 16:02
                                                > naprawdę kobiety w wiekszosci mają z seksu taka samą przyjemnosc jak mezczyzni
                                                > i nie kupczą dupą, zeby miec darmową kolację
                                                >
                                                > to nie tak


                                                no to maja darmnowa kolacje jak i przyjemnosc
                                                • aneta-skarpeta Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 16:08
                                                  no i jak sie spodoba kazdej ze stron to nastepna kolacja jest u niej i ona "stawia"

                                                  inna kwestia, ze wiekosc kobiet na poczatku woli placic za siebie, aby w razie czego nie było oczekiwań- kupiłem ci kolacje, idzesz ze mna do łózka, bo w ciebie zainwestowałem
                                                  • tanebo Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 16:34
                                                    Czasami zbiajałem taki argument słowami:"kupiłem kolację nie ciebie."
                                        • iwles Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 15:39

                                          Smutne masz doświadczenia, serio.
                                          Ale próbowałeś kiedyś spotkać się z "normalną" kobietą? czy od razu sobie odpuszczasz?
                                          • chipsi Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 25.01.13, 09:18
                                            Kolejny dowcip z rana big_grin
                                    • aneta-skarpeta Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 15:36
                                      zapewniamCię, że kobiety nie muszą kupczyc, robią to dla przyjemnosci, tak jak meżczyzni
                              • jamesonwhiskey Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 15:12
                                > dę nie umawiasz się z dziewczynami nawet jednorazowo, żeby fajnie spędzić czas
                                > ? Nie masz takiej potrzeby ?


                                spedzic fajnie czas to mozna ze znajomymy
                                a takie jakies jednorazowo bez pukania mija sie zupelnie z celem
                                • aneta-skarpeta Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 15:18
                                  czyli kobieta to w zasadzie 3 dziurki?big_grin
                                • iwles Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 15:19

                                  skąpiradło jesteś i chytrus, pukanko tak, ale żadnych nakładów finansowych.
                            • aneta-skarpeta Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 15:13
                              tanebo napisał:

                              > Tylko widzisz - baba straciła monopol na rozrywkę. Do kina, do teatru, do resta
                              > uracji mogę iść sam, na wakacje mogę jechać sam i świetnie się bawić. Jeśli spo
                              > tykam się ze znajomymi obojga płci to w konfiguracji mieszanej na stopie wyłąc
                              > znie towarzyskiej. Czyli odpada funkcja rozrywki. Funkcja porządkowa też. Gotow
                              > ać i sprzątać umiem. Co w zamian? Nabzdyczona baba z planem na resztę życia: ro
                              > k na narzeczeństwo, ślub a po roku dziecko. A potem bież frajerze nadgodziny bo
                              > trzeba to wyżywić....

                              moze zmnieńcie targettongue_out

                              bo az krew mrożą te opowiesci

                              najlepiej gustowac w pustych dziuniach, z obsesja wyłącznosci i miec potem pretensje do bab, że są złe
                              • tanebo Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 15:26
                                To nie tak. Mam paczkę znajomych płci obojga. Spotykamy się w różnych konfiguracjach. Ostatnio z jedną ze znajomych byłem na zakupach. Potem z inną na spacerze. W międzyczasie z kolegą na piwie. A w weekend cała paczka była u mnie na ognisku. Obcujemy ze sobą w różnych konfiguracjach bez seksu.
                                • aneta-skarpeta Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 15:48
                                  ok, ale przeciez seks jest fajny

                                  na tyle fajny, ze warto inwestowac aby go miec- inwestowac czas, energie, pieniadze, emocje
                                  • jamesonwhiskey Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 15:50
                                    > na tyle fajny, ze warto inwestowac aby go miec- inwestowac czas, energie, pieni
                                    > adze, emocje

                                    to co ty musisz zainwestowac to nic w porownaniu z tym co facet musi zainwestowac
                                    wiec po raz dwudziesty niektorym sie poprostu nie chce
                                    a niektorzy moja inne lepsze dla nich zajecia
                                    • aneta-skarpeta Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 15:55
                                      a co takiego inwestuje fajny facet, ktory chce puknąc babke, ktora na niego leci?

                                      2, 3 randki, piwo, kawa, roza

                                      jak jest dobry to wystarczy 1tongue_out

                                      ani randki, ani seks to nie orka na ugorze- zlituj się
                                      • jamesonwhiskey Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 16:01
                                        > jak jest dobry to wystarczy 1tongue_out

                                        jak ma hate i fajna fure to nawet i bez
                                        ale jak wpis obok bo mieszka z mamusia bo ma slaba prace bo cos tam
                                        i zainteresowanie jakos dziwnie pryska
                                        • aneta-skarpeta Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 16:07
                                          to wtedy trzeba nadrabiac
                                          tak jak brzydka babka musi sie bardziej starac zbey byc w oczach płci przeciwnej atrakcyjna

                                          tak jest ze wszystkim

                                          jeden ma dobra genetykę i chodzi od niechcenia na silownie i po prostu lubi kurczaka z ryzem i wyglada bosko
                                          a inny musi zapieprzac

                                          bogatej babce tez jest latwiej, bo jak masz pieniadze latwiej byc ciekawym, podrozowac, zadbac o sobie, kupic majty od ck, a koszulkę od lacosty

                                          gorzej jak mieszkasz w jednej ozbie z 3 rozenstwa i w zyciu nie miales na sobie chocby bluzki z HM

                                          tu nie ma rozgraniczenia na płec
                                          • jamesonwhiskey Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 16:12
                                            jak jest brzydka to ma pecha
                                            ale i tak moze szukac w swoim targecie

                                            bieda nie ma nic do rzeczy mezczyzni w wiekszosci ni sa interesowni
                                            i status materialny panienki raczej ich nie obchodzi
                                            • aneta-skarpeta Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 16:25
                                              ale kobieta zadbana, fajnie zrobina jest atrakcyjniejsza- do tego potrzebna jest kasa
                                              kobieta z pasjami, wykształcona jest ciekawsza- do tego potrzebna jest kasa

                                              nie wpsominając tego, że kobieta z kasą nie liczy na to aby wieszac sie na chlopie za byle kolacje
                                              • jamesonwhiskey Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 16:35
                                                > ale kobieta zadbana, fajnie zrobina jest atrakcyjniejsza-


                                                jak jest ladna to jest ladna bez zadnego kamuflarzu

                                                > kobieta z pasjami, wykształcona jest ciekawsza- do tego potrzebna jest kasa

                                                zazwyczaj zimna suka ktora wyzej sra niz dupe i szuka ksiecia bo jest taka wyjatkowa

                                                • aneta-skarpeta Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 16:37
                                                  boszzz
                                                  naprawdę znasz tylko takie kobiety?
                                                • chipsi Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 25.01.13, 09:26
                                                  > jak jest ladna to jest ladna bez zadnego kamuflarzu

                                                  Jakoś nie zauważyłam żeby któryś facet obejrzał się za laską w starym dresie z odrostami i bez makijażu. Mnie samą też inaczej traktują mężczyźni gdy idę rano po bułki a inaczej gdy się już ogarnę - i nie jestem ani brzydka ani nie noszę kilograma tapety. Podkreślić należało by też ze ładna/przystojny to pojęcie względne i zależne od jakże zróżnicowanego gustu.
                                                  • jamesonwhiskey Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 25.01.13, 14:16
                                                    i nie jestem ani brzydka ani nie noszę

                                                    to akurat twoja ocena , nie do konca moze sie pokrywac tym co sadza mezczyzni
                                                    poza tym tutaj to nawet 100 kg potwory nazywaja sie fajna babeczka
                                                  • iwles Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 25.01.13, 14:22

                                                    jaka by nie była, to jest szczęsliwa i ma satysfakcjonujący bezpieczny seks w ilości ją zadowalającej, bez "wysilania się" w postaci biletu do kina tongue_out
                                                  • chipsi Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 25.01.13, 14:58
                                                    Są gusteczka i są gusta, pisałam o tym. A 100 kg potwór jak najbardziej może się nazwać fajna babeczką jeśli jest lubiana i ma wzięcie u facetów jak, za przeproszeniem, klucz od sracza big_grin Czego nie może powiedzieć o sobie nawet najprzystojniejszy cham i prostak, który nie przekonał do siebie ani kaszalota.
                                              • znaniemiecki Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 27.01.13, 01:50
                                                > kobieta z pasjami, wykształcona jest ciekawsza

                                                teoretycznie. W praktyce opowieści o tych pasjach bywają strasznie nudne.
                                                • iwles Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 27.01.13, 12:50
                                                  znaniemiecki napisał:

                                                  > > kobieta z pasjami, wykształcona jest ciekawsza
                                                  >
                                                  > teoretycznie. W praktyce opowieści o tych pasjach bywają strasznie nudne.


                                                  w praktyce, to kiedy kobieta zajmuje sie swoimi pasjami, facet w tym samym czasie może zajmować się swoimi.
                                                  • josef_to_ja Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 27.01.13, 13:25
                                                    Poza tym bycie z taką kobietą jednak podbudowuje ego, że się nie trafiło na żadnego pustaka, a kobietę z pasją i charakterem, która ma wiele do zaoferowania.
                                          • tanebo Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 16:37
                                            Ale to nadrabianie się nie opłaca. Po co siedzieć w domu z brzydką, głupią i wymagającą babą dla której człowiek się naszarpał jak można robić 100 innych, ciekawszych rzeczy.
                                            • aneta-skarpeta Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 16:38
                                              a dlaczego uwazasz, ze nie moze to byc fajna, mila wyluzowana i dosc ladna dziewczyna?
                                              tylko od razu glupia, pazerna, wredna, czepliwa no i koniecznie brzydka?
                                              • tanebo Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 16:39
                                                aneta-skarpeta napisała:

                                                > a dlaczego uwazasz, ze nie moze to byc fajna, mila wyluzowana i dosc ladna dzie
                                                > wczyna?
                                                Bo to nie mój target.
                                                • aneta-skarpeta Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 16:42
                                                  czyli to nie chodzi o to ze sex i kobiety są beee

                                                  masz slaby target wiec dorabiasz do tego ideologie o tym jakie to beznadziejne- ten seks i w ogole
                                                  • tanebo Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 16:43
                                                    No wiesz... po co się męczyć ze słabym targetem?
                                                  • aneta-skarpeta Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 16:45
                                                    bez sensu
                                                    bez sensu tez cwiczyc tenis, jak Ci nie idzie

                                                    ale nie trzeba dorabiac do tego ideologii, ze kazda rakieta jest di dupywink
                                                  • tanebo Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 16:47
                                                    Nikt nie mówi że rakieta. Po prostu tenis mi nie podchodzi.
                                                  • aneta-skarpeta Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 16:52
                                                    no ale zeby to wiedziec to trzeba spróbowac

                                                    oczywiscie w sumie mozna i nie próbować, ale na mysl o rakiecie krew nie krąży w zyłach szybciej, a na mysl o kobiecie i owszem
                                              • jamesonwhiskey Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 16:41
                                                > a dlaczego uwazasz, ze nie moze to byc fajna, mila wyluzowana i dosc ladna dzie
                                                > wczyna?


                                                nie uwazam
                                                poprostu istnieja w dosc ograniczonej ilosci
                                                • aneta-skarpeta Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 16:42
                                                  dlatego nie ma na co czekacwink
                                                  • iwles Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 17:57
                                                    aneta-skarpeta napisała:

                                                    > dlatego nie ma na co czekacwink

                                                    no chyba, ze on czeka, az podrosnie nastepne pokolenie wink
                            • barbibarbi Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 26.01.13, 09:46
                              znam kilka par, gdzie kobieta jest lokomotywą finansową, a facet jest sprytnie podczepiony. Nie wiem skąd takie myślenie, że bycie w związku się nie opłaca finansowo? Najczęściej bardzo się opłaca obu stronom, tylko trzeba najpierw chcieć to zrozumieć. Ale jeśli facet ma doświadczenia jedynie z pustymi roszczeniowymi pannami, to już wiadomo skąd takie przekonania. Trzeba umieć odróżnić głupią lalę, która potrafi tylko mrugać rzęskami i sączyć drinka, od wartościowej dziewczyny, która ma własne ambicje i nigdy sobie nie pozwoli na bycie sponsorowaną.
                              • josef_to_ja Ambitna może chcieć zaradnego. 26.01.13, 12:58
                                I po prostu zarabiający dużo gorzej od niej może wydawać się niemęski.
                        • przeciwcialo Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 14:56
                          Podobno panny teraz nowoczesne i równouprawnienie szaleje .
                      • soczek_bez_gazu Re: Ano właśnie, czy to wystarcza? 24.01.13, 14:13
                        kolega ma dziewczyne i mu mówił.
                      • ciociacesia nawet jak pracuje to kosztuje 25.01.13, 14:59
                        jak zaczełam z moim liczyc ile juz kasy utopił w tym zwiazku to powaznie sie zastanawiam jak mu sie to kalkuluje, ale pociesza mnie ze jakby nie na nas to by pewnie na jakies tablety i inne nowe gadzety wydał, wiec spoko
      • josef_to_ja Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 19:19
        To ja znam młodych facetów zgoła innych. wink
    • zebra12 Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 13:13
      A ja nie rozumiem dlaczego tak trudno pojąć, że są ludzie, którzy mają duże potrzeby, są i tacy, którzy mają mniejsze, małe lub bliskie zeru i każdy z nich jest zdrowy.
      Po prostu jesteśmy różni i nie ma jakiejś normy.
      Są różne rzeczy, które ludzi kręcą. Dla jednych to seks, dla innych sport czy jakieś hobby.
      Co tutaj tak Cię dziwi chipsi?
      • chipsi Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 13:24
        Tak jak już napisałam, zastanawiam się chłopaki kierują, brakiem potrzeb takich czy innych, modą, brakiem wiary w siebie, brakiem sympatii do płci przeciwnej? Jedne sprawy potrafię zrozumieć z innym mogę mieć problem.
        • josef_to_ja Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 20:01
          Może ten brak wiary w siebie wygrywa po części. Można mieć potrzeby, ale do tanga trzeba dwojga, a jak dwojga nie ma, to zostaje rączkowska renia.
          • chipsi Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 25.01.13, 09:32
            A ja się zastanawiam na ile to brak wiary a na ile lenistwo czy głupota. Na pewnej imprezie zobaczyłam ze kumpel tańczy z jakąś laską, nie wiem kto kogo zagadał ale bawili się świetnie. Dowiedziałam się że facet w niej zakochany od dawna. Laska patrzyła na niego jakby go miała zjeść. Potem powiedziała że musi wracać i co? Ten baran jej nawet nie odprowadził...
            • josef_to_ja Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 25.01.13, 17:08
              Może na nic nie liczył, bo było to zbyt piękne, żeby się spełniło. Mnie np. wyjście z inicjatywą ze strony dziewczyny, która mi się podobała peszyło jak nic. Boję się zresztą bliskości i zaangażowania. No i uważam, że na żadną sensowną dziewczynę nie zasługuję.
      • echtom Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 21:48
        > Są różne rzeczy, które ludzi kręcą. Dla jednych to seks, dla innych sport czy jakieś hobby.

        Mówiąc językiem bardziej naukowym, potrzeby seksualne można sublimować. Poza tym niewielki odsetek populacji stanowią zdrowe osoby, które nigdy nie odczuwały takich potrzeb.
        • josef_to_ja Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 21:55
          Same potrzeby nie muszą zamienić się w czyn.
    • nabakier Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 13:27
      Mój syn lat 20 niekochliwy, nigdy nie miał stałej dziewczyny, raz czy dwa był zakochany, ale szybko mu przeszło, homo nie jest. Wiem, bo o tym ze mną rozmawia. Koledzy nadal to jest jego centrum wszechświata, w żadnym razie nie baby.
      Młodszy lat 14 też z dziewczynami ni huhu (tylko koledzy), ale on się jeszcze do mamy potrafi przytulać na dobranoc, więc smark.. Zastanawiam się, gdzie są ci 14-15letni gwałciciele, jak patrzę na tego dzieciucha.
      Może obaj dziwni, jacyś tacy niebabiaci.
      • edelstein Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 18:43
        A moj czterolatek juz tam jakas pocalowal,obrazki milosne dostajebig_grinogolnie mowi,ze ktoras mu sie podobabig_grinja jestem ciekawa co bedzie dalejwink
    • kobieta_z_polnocy Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 13:27
      A moze to tylko kobietom sie wydaje, ze sa niezastapione? wink

      Szczerze mowiac w dobie internetu, gier komputerowych i innych rozrywek naprawde nie dziwie sie, ze wielu mezczyzn uznaje, iz po prostu nie oplaca im sie za dziewczynami gonic. Wystarczajaco duzo fajnych bodzcow moga znalezc przed komputerem tudziez spelniajac sie w jakis wybranych hobby.

      To kobiety uwielbiaja myslec o facetach w kategorii 'zwierza', ktory zawsze chce. No moze nie zawsze im sie chce, moze tez staja sie coraz bardziej wymagajacy, moze podobaja im sie jedynie kobiety z gornej polki, a na te mniej ciekawsze po prostu szkoda im czasu i zachodu, moze nie czuja sie pewnie finansowo i lozkowo i uwazaja, ze nie maja czym fajnym kobietom imponowac?
      Ze fajnie jest do kogos sie przytulic wieczorem po pracy? Jasne, zwlaszcza im czlowiek starszy. Tyle tylko, ze moze wysilek jaki musieliby w osiagniecie takiego ukladu wlozyc po prostu im sie nie kalkuluje?
      • chipsi Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 13:30
        > A moze to tylko kobietom sie wydaje, ze sa niezastapione? wink

        E no, Ematka JEST niezastąpiona tongue_out
      • tanebo Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 14:26
        Kobiety odczuwają tylko popyt. Na co czasami reagują podażą. Ci którzy nie wykazują popytu z większością kobiet po prostu nie spotykają się na płaszczyźnie towarzyskiej. Więc dla przeciętnej kobiety każdy facet jest napalony.
    • lady-z-gaga Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 13:48
      Rodzice, głownie mamuski, najpierw cieszą się, jakie mają wspaniałe dziecko
      nastolatek nie mysli o dziewczynach? świetnie, ma czas
      nie chodzi na imprezy, nie ma towarzystwa? wspaniale, nauka jest najwazniejsza
      w wieku 19 lat nadal jeżdzi z rodzicami na wczasy? cudownie, jaka piękna więź, widocznie są dla siebie interesującym towarzystwem
      weekendy na rodzinnej działce z rodzicami i babcią? w kochającej się rodzinie to nic niezwykłego
      i tak dzieciątko kończy studia, idzie do pracy, mija jeszcze 2-3 lata, albo 5 i rodzina zaczyna się martwić - bo teraz to oni chcieliby miec synową i wnuki
      Taki własnie scenariusz mialam okazję zaobserwowac u długoletnich znajomych.
      A może nie należało trzymać dzieciaka pod spódnicą i cieszyć się, że za cały świat wystarczy rodzinka.
      Nie chciałabym aby to wyglądalo na podłe przysrywanie, ale widzę w wątku Tully. I przypominają mi się jej boje o to, że spanie z matką (czy może obojgiem rodzicow, nie pamiętam dokładnie) nie jest niczym dziwnym u dużego całkiem chłopaka. Jak to się ma do tej dyskusji? ano tak, że inaczej widzę model wychowywania chłopaka, nawet jesli ktoś miałby chęc zarzucić mi stereotypowe myślenie smile
      Reasumując: określone wychowanie kształtuje jednostki nie potrafiące się usamodzielnić i nawiązywać relacji odpowiednich dla dorosłego człowieka. Internet jako samo zło stawiałabym co najwyżej na drugim miejscu wsrod przyczyn takiego stanu rzeczy.
      Charakterystyczne, że odpowiedniki maminsynkow wśrod dziewczyn spotyka się rzadko.


      • jamesonwhiskey Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 13:57
        > Charakterystyczne, że odpowiedniki maminsynkow wśrod dziewczyn spotyka się rzad
        > ko.

        no bo te wielogodzinen codzienne telefony i pierdzielenie o bzdetach i konsultoanie kazdego pierdniecia to zupelnie nie jest odpowiednik maminsynkla
      • nabakier Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 14:12
        Lady, nakresliłasśskrajny obraz, a sa warianty mieszane. Mój dziewczyn nie bardzo, ale kolegów już tak. Z rodzicami absolutnie na wczasy nie jeździ, własnie się chce wyprowadzać. I co? Różnie bywa.

        Po prostu: czas ustabilizowanych związków się odsunął. Z 20-25 na 30-35(?) Tak myślę.
        • lady-z-gaga Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 14:34
          >Po prostu: czas ustabilizowanych związków się odsunął.

          Przesunął się, nikt nie lubi biedy klepać, młodzi ludzie zmądrzeli i nie pakują się zbyt wczesnie w rodzinę i dzieci.
          Natomiast kompletny brak zainteresowania płcią odmienną świadczy chyba o tym, że ktoś nie czuje się istotą seksualną. A to już niepokoi.
          • noname2002 Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 14:43
            > Przesunął się, nikt nie lubi biedy klepać, młodzi ludzie zmądrzeli i nie pakują
            > się zbyt wczesnie w rodzinę i dzieci.

            A potem jest placz, ze tych dzieci nie ma, bo plodnosc z wiekiem maleje.
            • jamesonwhiskey Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 14:46
              > A potem jest placz, ze tych dzieci nie ma, bo plodnosc z wiekiem maleje.


              dla mezczyzny wiek to nie jest problem
              • przeciwcialo Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 15:15
                Myslisz że plemniki sie nie starzeją i ich ilosc nie spada z wiekiem?
                Ja wiem że taki Chaplin to maja chyba 70 lat został ojcem ale to wyjątek a nie norma.
                • jamesonwhiskey Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 16:07
                  > Myslisz że plemniki sie nie starzeją i ich ilosc nie spada z wiekiem?


                  a niech se spada, wystarczy jeden
                  • aneta-skarpeta Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 16:09
                    zasada prawdopodobienstwa jest nieubłaganatongue_out
                  • przeciwcialo Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 16:29
                    Przy skromnych zasobach plemników to trzeba biopsję jąder robić wink
                    • jamesonwhiskey Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 16:38
                      cokolwiek trzeba robic wiek dla faceta nie ma zbnaczenia
                      • chipsi Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 25.01.13, 09:37
                        ok, załóżmy nawet że facet ma zapasy na 200 lat. Starzeje się i wtedy dochodzi do wniosku ze jednak chce dzieci, rodzinę, wyszalał się, tak? No i kobieta by się przydała. I teraz albo wiąże się z kobietą dla której to JUŻ problem albo zostaje pedofilem.
                  • kura28 Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 17:21
                    Tia, to dlaczego faceci z np.2-5 mln plemników w mililitrze nasienia są niepłodni lub maja bardzo obniżoną płodność? Aktualna norma według WHO to 15mln/ml.
                    Jednym plemnikiem nie powojujesz.
          • riki_i Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 20:18
            lady-z-gaga napisała:

            > Natomiast kompletny brak zainteresowania płcią odmienną świadczy chyba o tym, ż
            > e ktoś nie czuje się istotą seksualną. A to już niepokoi.

            Błądzisz. Pikselowymi panienkami są zainteresowani jak najbardziej, więc popęd i seksualność są obecne. Po prostu wielu młodym mężczyznom szkoda czasu na kontakty w realu, zwłaszcza, że takie panie jak na filmach są poza ich zasięgiem. Marne to bardzo, ale cóż, takie czasy.
            • lady-z-gaga Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 22:36
              riki_i napisał:

              Po prostu wielu młodym mężczyznom szkoda czasu na kont
              > akty w realu, zwłaszcza, że takie panie jak na filmach są poza ich zasięgiem. M
              > arne to bardzo, ale cóż, takie czasy.


              Marne, bo nie wiedzą, co czynią smile)))
              Wyrzec się czegos świadomie można pod warunkiem, że się to poznało dogłębnie, inaczej mamy syndrom kwasnych winogron
      • tully.makker Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 18:13
        Nie chciałabym aby to wyglądalo na podłe przysrywanie, ale widzę w wątku Tully.
        > I przypominają mi się jej boje o to, że spanie z matką (czy może obojgiem rodz
        > icow, nie pamiętam dokładnie) nie jest niczym dziwnym u dużego całkiem chłopaka

        Rozczaruje cie, ale trafilas kula w plot, Moj najstarszy syn nie byl wychowywany w systemie c-sleepingu, bo nie chial tego ex, a ja dalam sie zbajerowac. Na wakacje od lat jezdzi z nami tylko wtedy, gdy mamy w ofercie interesujace lokalizacje - od lat Chorwacja juz go nie kreci. Moze gdybysmy skoczyli do Bankoku, to by rozwazyl,a i w to watpie. No iod poczatku roku intensywnie oglada mieszkania do wynajecia z grupa kolegow, choc nie wiem, kiedy zmaterializuje swoje plany.

        Dziewczynami za to interesuje sie 7-latek, ktoremu wciaz zdarza sie sypiac z nami i naszym 17-miesiecznym bratem... Moze dlatego ze jednak ma lepszy model rodziny przed oczami?
    • mocmuszki Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 14:04
      A ja ostatnimi czasy,mowilam do kolezanek,ze wolnych(czyli singli)po 30-tce to juz nie ma,wygineli albo zapadli sie pod ziemie.Zostali juz sami rozwodnicy albo resztki kawalerow.Ci najlepsi juz na pewno zajeci,na bank!smilesmilesmile
      • jamesonwhiskey Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 14:07
        > Ci najlepsi juz na pewno zajeci,na bank!smilesmilesmile

        ci najlepsi nie maja potrzeby sie wiazac
        ci sredni to tak juz wypadli z rynku
        zostaja jak mowisz odpady

        ale z drugiej strony skad przekonanie ze wszystkie kobiety sa takie suoper
        wiekszosc nie jest
        • iwles Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 14:21

          czyli preferowany seks bez zobowiązań? bo w dobrowolne całkowite wyzbycie się seksu w wieku 20-30 lat nie wierzę smile
          • przeciwcialo Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 14:38
            Dokładnie.
          • tanebo Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 14:40
            A w czym seks jest lepszy od gry w tenisa?
            • lady-z-gaga Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 14:44
              mniejsze zagrożenie kontuzją suspicious
            • iwles Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 14:52

              nie wiem, nie jestem facetem i nie mam 20 lat tongue_out
            • aneta-skarpeta Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 15:58
              przelec jakas panne, to zrozumieszbig_grin
              • lady-z-gaga Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 16:16
                Tak, to jest hit tego wątku: 30- letni prawiczek rozprawiający o seksie i związkachbig_grin
                • tanebo Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 16:29
                  Lepsza jest 14-letnia prosty... przepraszam, modelka?
    • tanebo Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 14:18
      Jako reprezentant singli dopowiada: bo mam lepsze rzeczy w życiu do roboty. Z miłości zrobił się wyścig szczurów. Mężczyzna ma być: przystojny, ale nie za bardzo bo nie może być ładniejszy ode mnie. Zadbany, ale nie za bardzo bo to nie męskie. Popularny ale prawiczek. Doświadczony ale była ma być martwa. Bogaty ale bez dużą ilością wolnego czasu. Z hobby ale nie zajmującym wolnego czasu bo wolny czas ma poświęcać na mnie. Rodzinny ale nienawidzący mamusi. I to wszystko w jednym facecie. A jak wiadomo baba żywemu nie przepuści więc wokół tyła każdej kręci się kilku absztyfikantów. Dzięki czemu może ona wybierać. dziś ten a jutro może ten. Wiecie co? Całujcie się w swoje kościste tyłki! Zamiast robić z siebie głupka wolę zrobić coś pożytecznego. Poświęcić się karierze. Podróżować. Studiować. Kobieta nie jest mi też potrzebna do utrzymania domu. Pralka jest? Jest. Kuchenka mikrofalowa i książka kucharska toże. Żelazko też umiem obsługiwać. A seks? Po jakimś czasie libido nie istnieje i seksu nie brakuje.
      • antyideal Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 14:24
        Gdyby nie to wygaszone libido pomyslalabym,
        ze Cie skads znam big_grin
        • tosterowa Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 16:05
          Ależ trafiłaś, nierozdziewiczony troll zmienił nickasmile
          • josef_to_ja Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 18:31
            Tanebo jest na forum od lat.
            • tosterowa Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 18:51
              Powinniście zostać parą.
              • josef_to_ja Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 18:57
                Za mało zaradny jestem dla niego, on raczej nie potrzebuje pasożyta z pensją około 1500 zł. big_grin
      • aneta-skarpeta Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 15:59
        Popularny ale prawiczek

        że co?

        wink
        • tanebo Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 16:30
          Popularny wśród kobiet, paniała?
          • aneta-skarpeta Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 16:35
            ja od razu paniała


            kobiety pragna prawiczków?

            z choinki sie urwałeś?big_grin
            • tanebo Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 16:40
              Raczej odwrotnie - każda chciała mu dać tylko on zachował... wianuszek dla niej.
              • aneta-skarpeta Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 16:44
                nie, nie
                to nie tak
                to tylko mezczyzni uwazają dziewictwo za cnotę

                kobiety wolą w lozku kogos kto wie jak sie za kobiete zabrac
                • tanebo Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 16:49
                  I rozumiem że bierzesz referencje od jego byłej...
                  • aneta-skarpeta Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 16:56
                    nie
                    uwierz, wiekszosc widac na zwyklej randce i pierwszych musnieciach jak przepuszcza mnie w drzwiach

                    potem widac jak sie zachowuje gdy chce uderzyc- ma pewną smialość i pewność, ktora buduje napiecie

                    a prawiczek jest jak dziecko we mgle- oczywiscie ma szanse, ale naprawde kobiety 20-30letnie nie marzą po nocach o prawiczkach

                    jakbys naogladał się tenisa i potem wszedł na kort i probował zagrać całkiem dobry mecz
                  • aneta-skarpeta Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 16:57
                    nie marzą o prawiczakch- chyba ze są brzydkie, grube i nieciekawe i nigdy seksu nie uprawiały
                    wtedy biorą sobie wizję seksu z kosmosu i sobie roją dziwne akcje w głowie
              • iwles Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 18:07
                tanebo napisał:

                > Raczej odwrotnie - każda chciała mu dać tylko on zachował... wianuszek dla niej
                > .


                czyli ze jednak szukasz i czekasz na ta jedna jedyna ?
                czyli jednak jest w tobie potrzeba uczuc i potrzeba stworzenia stalego zwiazku ?
                Tylko nie znalazles jeszcze, to po kiego to dorabianie ideologii, ze bez kobiet lepiej ?
                • tanebo Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 18:10
                  A gdzie ja napisałem że we mnie? No gdzie? Powtarzam po raz wtóry - jestem w celibacie bo nie zamierzam spełniać karuzeli wzajemnie w sobie sprzecznych wymagać królewien.
                  • przeciwcialo Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 18:19
                    E tam, nie trafiłeś na tą jedna jedyną. Życze zakochania na wiosnę, takiego szczerego i obustronnego.
                    • josef_to_ja Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 18:51
                      On już ma ponad 30 lat. Może być mu ciężko. Kobiety mają w kim wybierać i prawiczka mogą się bać.
                      • chipsi Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 25.01.13, 10:41
                        Josef, nie prawiczka tylko d.py wołowej. Z tym że jeśli trafi taki na kobietę, która chce prawiczka bo zazdrosna o inne baby - to ma przechlapane. Mi tam osobiście zwisa czy facet jest dziewica o ile nie dorabia do tego stanu rzeczy ideologii. Wolę nawet takiego niż mężczyznę po przejściach porównującego mnie do swoich nastoletnich kochanek z przed lat. I nie, nie mam kompleksów smile Poza tym chwalenie/użalanie się przyszłej partnerce że się już z kimś spało czy nie uważam niepotrzebne (delikatnie ujmując).
                        • aneta-skarpeta Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 25.01.13, 10:55
                          chipsy, przeciez takie pierdy moga glosic tylko chłopcy, ktorzy nawet nie stali koło jakiegokolwiek zwiazku i relacji damsko-meskiej

                          ja tam boginią nie jestem, ale jak sie okazało wsrod sredniakow facetow jest zdecydowanie wiecej fajnych facetow niz wsrod tych pieknych i bogatych- widze jakie problemy mają np kolezanki z niektorymi samcami alfa

                          i tak naprawdę najlepiej uklada sie tym sredniakom,
                          • josef_to_ja Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 25.01.13, 17:01
                            O ile ten średniak jest zaradny i życiowy. Ja jestem średniakiem, ale z głową w chmurach i mało przedsiębiorczym, więc do związku się nie nadaję.
                        • josef_to_ja Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 25.01.13, 17:00
                          A po co Ci byłby prawiczek? tongue_out Poza tym prawiczek w Twoim wieku by musiał być trochę dziwakiem. tongue_out
      • tully.makker Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 18:05
        Popularny ale prawiczek.

        Rozczaruje cie, ale teraz to nawet 16 latka nie chcialaby prawiczka.
        • josef_to_ja A jak prawiczek jest przystojnym karkiem? :P 24.01.13, 18:23
          Z tatuażami i grubym złotem łańcuchem? tongue_out
          • aneta-skarpeta Re: A jak prawiczek jest przystojnym karkiem? :P 25.01.13, 10:33
            ... to nie jest prawiczkiemtongue_out
    • maggi9 Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 14:24
      To, że nie są w związku to nie znaczy, że nie uprawiają seksu.

      Mówili Ci, że nie uprawiają?Siedzisz u nich pod łózkiem?Serio, żeby uprawiać seks nie trzeba mieć stałego partnera z którym się dzieli życie.A jeśli uprawiają jednorazowy czy tez wialorazowy seks ale tylko z partnerką przeznaczoną do seksu to czym mają się chwalić?

      Mam kolegę w tym wieku.Wyrwać nie za bardzo miał jak, niesmiały deczko.Trafiła mu się w końcu czyjaś żona w wieku jego matki.On to określa mianem "związku" ja to określam mianem seksu na boku.Czym on ma się pochwalić?Powiedzieć, że bzyka czyjąś żonę i to starszą o 20 lat?Zaprosić też jej nie zaprosi na spotkanie w gronie znajomych bo jak?
      • chipsi Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 14:33
        Jest w tym gronie jeden taki, którego reszta za to gani wielce. Dałaś mi do myślenia czy ta reszta naprawdę taka święta czy tylko stwarzają pozory by ukryć trupa w szafie smile
        • zuzi.1 Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 14:49
          a ja myślę, że ci panowie mają jak najbardziej potrzeby, tylko zaspokajają je z Ulą Rączkowską, bo tak jest im łatwiej i taniej, przy kobiecie trzeba się wysilac i jeszcze jakąs kaską dysponowac, żeby na jakieś kino czy piwo zaprosic, a to już problem, najlepiej po najmniejszej linii oporu wink
          • maggi9 Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 16:30
            Bez przesady.Wyrwać pannę do seksu (ale do seksu nie związku) to nic trudnego.I wysilać się nie trzeba i specjalnie kasą szastać.
            • zuzi.1 Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 20:07
              Ale z Ulką Rączkowską jest jeszcze łatwiej, niż z panną do seksu wink)
              • tanebo Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 20:26
                Oj nie koniecznie. Czasami może zdrętwieć.
            • josef_to_ja Ale trzeba jakoś wyglądać. 24.01.13, 20:19
              I być w miarę modnym, rozrywkowym gościem. Takie studentki-klubowiczki z byle kim nie sypiają.
              • chipsi Re: Ale trzeba jakoś wyglądać. 25.01.13, 10:47
                Studentki-klubowiczki też bywają byle jakie. I kurde no, Jozef... co mają takiego te laski czego by Ci brakowało w innych? Są kobiety po studiach, przed studiami, bez studiów, pracujące, bawiące się poza klubami i niebalujące i to o różnorodnej aparycji.
                I normalna kobieta nie określi gościa jako "byle kto" o ile on sam się w takim świetle nie przedstawi.
                • josef_to_ja Re: Ale trzeba jakoś wyglądać. 25.01.13, 17:42
                  Pisałem o seksie bez związku. Żeby iść do łóżka z jakąś frywolną damą, to trzeba jakoś wyglądać.
                  • josef_to_ja Re: Ale trzeba jakoś wyglądać. 26.01.13, 14:49
                    A związek mnie nie interesuje, nie nadaję się do niego. Interesuje mnie tylko ewentualny seks bez związku. Nie wiem czy byłbym w stanie taki uprawiać, ale chciałbym już jednak życie seksualne rozpocząć.
          • josef_to_ja Nie chodzi o kasę, ale o powodzenie u kobiet. 04.02.13, 17:56
            Jak się jest nieatrakcyjnym to można pracować itp., a kobiet brak. wink
    • redheadfreaq Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 15:07
      Może po prostu zauważają, że bez baby też da się żyć? Może napatrzyli się na durne memy, że kobita to gorzej niż kula u nogi, histeria, PMSy, napatrzyli na spieprzony związek rodziców i myślą, że tak to ma wyglądać?

      Trudno powiedzieć, ludzie ze sobą nie rozmawiają i nawet nie próbują się zrozumieć. Osobiście nie znam takich przypadków.
    • beverly1985 Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 15:54
      Może dlatego, ze jak mówisz kariery nie robia, u mamusi mieszkają- kiepska partia.
      Ja tam trzymałam się zawsze daleko od męzczyzn nadmiernie związanych z rodzicami (mieszkających z nimi, odwiedzajacych tydzień tydzień, dzwoniących do nich 2 razy dziennie aby się zameldować itp.)
      • nabakier Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 17:16
        Model włoski, 40-letniego maminsynka, faktycznie do kasacji. Ale w Polsce tak nie jest, mamuśki nie są tak bogate, by ich utrzymywać bez końca. Żyją sobie sami...dojrzewając powoli, bardzo powoli.
        • echtom Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 21:58
          > mamuśki nie są tak bogate, by ich utrzymywać bez końca.

          Zdziwiłabyś się.
      • josef_to_ja A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie stać? 24.01.13, 18:26
        Nawet jak się pracuje, to w przypadku wyprowadzki mogłyby się skończyć pieniądze na dobre jedzenie, nowy sprzęt, dobre ciuchy, często imprezowanie, podróże itp.
        • aga90210 Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 24.01.13, 22:47
          Jak na wyprowadzke nie stać to też typ stracony.
          • tanebo Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 24.01.13, 22:49
            No i zaczyna się wyścig szczurów...
          • josef_to_ja Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 24.01.13, 22:56
            Myślisz, że za 1500-2000 zł tak łatwo się samemu utrzymać?
            • tanebo Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 24.01.13, 23:05
              No co ty! Zamiast studiować i kształcić się powinieneś wyprowadzić się od rodziców w wieku lat siedemnastu i ciężko tyrać kopiąc rowy by zarobić na waszego bachora i białe kozaczki. Potem wraz z jej wymaganiami powinieneś awansować na wysokie stanowisko kierownicze w korporacji.
              • josef_to_ja Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 24.01.13, 23:24
                Bo kobieta zmienną jest i w różnych okresach życia różne ma wymagania. big_grin
              • iwles Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 25.01.13, 09:33

                tanebo, ty idealista jesteś.
                Żyjesz nadzieją, że od razu ta pierwsza, z którą zaczniesz chodzić na randki, będzie tą jedyną i na zawsze ?
              • chipsi Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 25.01.13, 10:52
                Chłopcy weźcie się w końcu zdecydujcie - laska potrzebuje gościa z kasą - dziwka, laska jest samodzielna i nie dba o kasę gościa - darmowa k.wa, nie ma kasy i nie wymaga jej od gościa - puszczalska menelka. Przepraszam ale tak to widzę po Waszych wypowiedziach.
                • tanebo Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 25.01.13, 11:05
                  Ale dlaczego kobiety spłycają problem do kasy? Może dlatego że zranione w przeszłości przez bliską osobę szukają bezpieczeństwa jakie daje kapitał? A przecież nie chodzi o kasę a o priorytety. Czy mężczyzna ma założyć sobie homonto i tańczyć jak kobieta mu zagra czy zająć się sobą.
                  • chipsi Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 25.01.13, 11:15
                    My? Przecież to właśnie Wy widzicie problem w pieniądzach. Jozef pisze że za mało zarabia i dlatego go nie chcą, Jasiojabol że kobiety są za drogie i szkoda na nie kasy a Ty że na babę trzeba zaiwaniać. Dobrze piszesz że nie chodzi o kasę a o priorytety. Jeśli facet nie pracuje bo woli pić z kumplami to właśnie dlatego jest złą partią a nie z uwagi na brak gotówki - bo dorosłe kobiety pracują same na siebie. Kobieta owszem ma instynkt samozachowawczy mówiący jej ze gdy założy rodzinę i urodzi dziecko to będzie do tego potrzebowała pomocy i pieniędzy a niepracujący leber jej tego nie zapewni (rodziny nie białych kozaczków).
                    • tanebo Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 25.01.13, 11:21
                      OK. A co facet ma z rodziny? Poza garbem?
                      • aneta-skarpeta Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 25.01.13, 11:26
                        to samo co kobieta

                        naprawde uwazasz, ze rodzina- zona, maż i dzieci to tylko garb?

                        nic wiecej?

                        zwiazek z kobietą traktujesz jako homonto i li tylko seks?
                        nic wiecej nie umiesz wykrzesac z tego?
                        • tanebo Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 25.01.13, 11:45
                          Czy nic więcej? Chcę tylko powiedzieć że niektórzy faceci wycofują się z życia towarzyskiego bo koszty przewyższają zyski. Koszty: dziś facet musi o wiele bardziej się starać niż dawniej. Standardy poszły w górę. I nie chodzi o kolacje w drogich restauracjach. Znikły konwenanse i pani może mieć wiele adoratorów co niesie dla facetów konsekwencje w postaci konkurencji. Dziś facet musi ostro rywalizować z innym by w ogóle wyjść na tą kolację. Nieuniknionym więc jest że część przegrywa. A później po prostu poddaje się. Zyski: życie towarzyskie. Czyli dla faceta czasami bardziej opłacalna jest samotność. Nie ma życia towarzyskiego ale nic go to nie kosztuje. Za to ma czas dla siebie.
                          • aneta-skarpeta Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 25.01.13, 12:17
                            dziś facet musi o wiele bar
                            > dziej się starać niż dawniej. Standardy poszły w górę.

                            oczywiscie, ale dla kobiet tez
                            dla obu płci jest trudniej

                            co do zycia towarzyskiego- oczywiscie to jest kwestia priorytetów
                            jednak powiem o sobie i moim męzu
                            oczywiscie duzo pracujemy, trzeba zając sie dzieckiem, domem i tymi nudnymi pierdami- ale we dwoje łatwiej ogarnąc 1 dom, niz kazdemu z osobna, osobne domy
                            łatwiej gotowac na 2 niz na 1 i sobie pomagac
                            taniej zyc za dwie oensje w 1 domu niz na odwrót

                            jednoczesnie sama widze, że oboje mamy wolnosc w postaci robienia czegos dla siebie, spedzamy czas wspolnie w towarzystwie, ale tez osobno, duzo czasu spedzamy po prostu razem i jest nam po prostu najlepiej razem- rodzinnie

                            nie tłamsimy sie, lubimy podobne rzeczy, a jak nie lubimy o nikt fochów nie strzela

                            tak wiec nie rozumiem tak naprawde co do mnie mówisz z tym garbem, wyzyskiem etc

                            bo w moim odczuciu zycie z partnerem dobrze dobranym jest duzo latwiejsze i prostrze niz samemu

                            tylko kwestia wybrania odpowiedniego partnera
                            nie patrzec na to, zeby znajomi zazdroscili, tylko czy nam odpowiada jego/jej sposob bycia, spojrzenia na swiat etc
                            • aneta-skarpeta Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 25.01.13, 12:19
                              co do przegrywania
                              jasne, człowiek musi sie kilka razy sparzyc

                              ale tak jest ze wszytskim

                              chcesz podrozowac, nie kazdy wyjazd sie udaje, chcesz nauczyc sie tanczyc, nie zawsze od razu trafisz na dobrego nauczyciela, z gotowaniem tez musisz ugotowac pare gniotów, aby zaczac gotowac dobrze
                            • claudel6 Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 28.01.13, 00:17
                              o, jakbyś mówila o moim związku smile nam jest fajniej i łatwiej razem.
                          • iwles Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 25.01.13, 12:46

                            Ale wiesz, że w Polsce więcej jest kobiet niż mężczyzn, więc nie wiem, czemu wychodzi ci, że to na jedną kobietę przypada kilku facetów i stąd taka konkurencja ?
                            • tanebo Zasada Pareto 25.01.13, 13:11
                              Wynika to z zasady Pareto. 80% kobiet obsługiwana jest przez 20% mężczyzn. To znaczy że 20% mężczyzn ma 4 i więcej kobiet. Nie na raz oczywiście. Choć i to nie jest oczywiste. A co robi pozostałe 80% mężczyzn? Część zadowala się tymi 20% najmniej atrakcyjnych kobiet, część się nimi dzieli z innymi a część rezygnuje z kobiet w ogóle.
                              • iwles Re: Zasada Pareto 25.01.13, 13:26

                                ale zdajesz sobie sprawę, że zasada Pareto z rzeczywistością ma niewiele wspólnego ?
                                Naprawdę wszystkie swoje życiowe decyzje podejmujesz pod wpływem globalnych statystyk ? big_grin
                                • aneta-skarpeta Re: Zasada Pareto 25.01.13, 13:32
                                  zawsze jak mowa o statystyce, to przypomina mi sie, że jak idę z psem na spacer, to wtedy każde z nas ma po 3 nogiwink
                      • iwles Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 25.01.13, 11:30

                        Ma tyle z rodziny, ile sam w nią włoży, jeśli wlożysz w nią miłość, otrzymasz miłość, jeśli zaś włożysz w nią tylko pieniądze, nie dziw się, że będziesz postrzegany przez pryzmat pieniędzy.
                        • tanebo Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 25.01.13, 11:45
                          Oj nie zawsze.
                        • josef_to_ja Miłością się garnka nie napełni. 25.01.13, 19:05
                          Poza tym nie w każdym związku jest miłość.
                          • claudel6 Re: Miłością się garnka nie napełni. 28.01.13, 00:21
                            ale singiel też miłością własną garnka nie napełni. zdrowy emocjonalnie człowiek nie wiąże się po to, by napełnić sobie garnek, tylko po to, by napełnić sobie serce.
                            • josef_to_ja Re: Miłością się garnka nie napełni. 28.01.13, 00:32
                              Ale singiel może dziadować nikogo tym nie obarczając i samotnie znosić swoje nieudacznictwo. A jak już pisałem, miłość nie jest dana każdemu, nie w każdym związku się pojawi.
                              P.S. Wrażliwa jesteś, wydajesz się idealistką.
                              • claudel6 Re: Miłością się garnka nie napełni. 28.01.13, 00:48
                                stary, nie jestem idealistką, jestem po prostu doświadczona. przezyłam wszystko - seks bez zobowiązań w duzych ilościach, miłośc szczęśliwą i nieszczęśliwą, zdrady, zazdrość, uwodzenie, odbijanie facetów, nielojalność przyjaciółek.
                                i wiem, ze na samym koncu, na samym tym ostatecznym koncu liczy się to ile się przeżyło (emocjami), nie ile się zarobiło/odłozyło kasy/kupiło.
                                moje najbardziej szalone związki były w biedzie, nikt na nikogo nie zarabiał, kasa w ogóle nie była kwestią.
                                • josef_to_ja Re: Miłością się garnka nie napełni. 28.01.13, 17:33
                                  To Ty taka rozrywkowa byłaś? Myślałem, że jesteś osobą pewną siebie, ale ustatkowaną i poważną od dawna.
                      • chipsi Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 25.01.13, 11:44
                        A co kobieta ma z rodziny czego facet by nie miał? Naprawdę myślisz że kobiety rodzą się z instynktem myśliwego, którego celem jest MĄŻ? Że zostanie żoną to nasz życiowy cel i pełnia szczęścia? No to nie dziwota że baby cię omijają szerokim łukiem uncertain
                        • tanebo Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 25.01.13, 11:46
                          Nie wszystkie kobiety takie są. Ale jakieś 80%.
                          • chipsi Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 25.01.13, 12:58
                            Skąd ty bierzesz takie kobiety? Jesteś pewien że to nie wytwór twojej wyobraźni? Bo wiesz że osobiście odbieram to jako obelgę. Sprowadzasz kobietę do bezmózgiego twora myślącego macicą, bez jakichkolwiek uczuć i potrzeb, jednocześnie przedstawiając mężczyznę jako skrzyżowanie boga i ofiary.
                            • tanebo Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 25.01.13, 13:12
                              Maleńka, natury nie oszukasz. Znam jedynie pojedyncze egzemplarze kobiet którym nie rzuca się macica na mózg w pewnym okresie.
                              • aneta-skarpeta Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 25.01.13, 13:16
                                a chlopom to sie nie rzuca?
                                zna wielu facetow, gdy to ONI chcieli miec dziecko i nalegali, że juz czas etc

                                moj mąż także zresztą
                                • triss_merigold6 Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 25.01.13, 13:23
                                  A to coś obciachowego, przepraszam, jest?
                                  Potrzeba przedłużenia gatunku, najnormalniejsza z normalnych.
                                  Stawianie zarzutu kobietom, że w pewnym momencie chcą mieć dzieci, to negowanie biologii.
                                  • aneta-skarpeta Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 25.01.13, 13:24
                                    własnie nie jest

                                    i nie jest tez dla mezczyzn, ktorzy tak samo chca sobie przedluzyc gatunek

                                    wiec nie rozumiem, jak mozna z tego robic zarzut wobec kobiet
                                    • triss_merigold6 Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 25.01.13, 13:36
                                      To tylko projekcja lęków mentalnych 14-latków. Biedactwa, boją się że im ktoś ograniczy granie na psp i każe iść do roboty i przynosić w zębach kasę bez użalania się nad ich ciężkim losem.
                                      • aneta-skarpeta Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 25.01.13, 13:44
                                        big_grin
                              • claudel6 Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 28.01.13, 00:27
                                mi się nigdy nie rzuciła. urodziłam dlatego, że wiedziałam, ze mój facet chce dziecka. dzień, w którym dowiedziałam się o ciązy był jednym z najgorszych dni w moim zyciu. na szczęście dzień, w którym urodziła się moja córka - najpiękniejszym.
                                • josef_to_ja Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 28.01.13, 00:33
                                  Bo czasem w trakcie ciąży zarówno facet i kobieta stają się często momentalnie gotowi. smile
                                  • claudel6 Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 28.01.13, 00:57
                                    no, natura to tak sprytnie wymyśliła, na szczęście smile
                                    • josef_to_ja Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 28.01.13, 17:34
                                      Inaczej by źle było. Stąd też liczba aborcji nie jest i nie będzie duża, bo instynkt rodzicielskie to czysta fizjonomia.
                          • triss_merigold6 To żenujące 25.01.13, 13:15
                            To żenujące, usprawiedliwiać własne nieudacznictwo/aseksualizm/inny poważny feler rzekomymi wygórowanymi oczekiwaniami kobiet.
                            I kto Ci biedaku powiedział, że kobiety chcą prawiczka?! Niewiele dorosłych kobiet chce w ten sposób realizować zapędy nauczycielskie.uncertain
                          • claudel6 Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 28.01.13, 00:23
                            albo ty nic o babach nie wiesz (obstawiam, bo to co piszesz to jakieś durne stereotypy), albo obracasz się w środowisku kobiet z bardzo niskimi aspiracjami.
                            • josef_to_ja Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 28.01.13, 00:27
                              Na czyj post odpowiadałaś i do kogoś? A co to są kobiety z bardzo niskimi aspiracjami?
                              • claudel6 Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 28.01.13, 00:53
                                na tanebo, ten, ze babom chodzi tylko o złapanie męża.
                                • josef_to_ja Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 28.01.13, 17:35
                                  Po tylu latach abstynencji on ma prawo być już trochę zgorzkniały i zrezygnowany.
                      • claudel6 Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 28.01.13, 00:07
                        ja ci powiem, co może mieć. nie tyle z rodziny, co ze związku/relacji z kobietą. te wszystkie wspólne cele, kasa, spędzanie czasu to są pierdy. życie singla na tym tle może być dużo fajniejsze - np. bardziej beztroskie i wypełnione ludźmi. ale jest jedna rzecz, którą można mieć tylko z pogłebionej relacji z drugim człowiekiem - to jest miłość. tak, miłość - wiem, ze nie wiesz co to jest, ale to jest coś w przyrodzie istniejącego i co się naprawdę ludziom zdarza. a jeśli w tym układzie dwojga jeszcze zdarzy się dziecko (czyli ta przeklęta rodzina - kula u nogi), to można miec nie tylko miłość, ale i Milość. kosmiczną, wszechogarniającą, nierównającą się żadnemu innemu ludzkiemu doświadczeniu. redefinującą cię na nowo. będącą ultymatywnym doświadczeniem życia.
                        i mówi ci to kobieta, która jako szczęśliwy spełniony towarzysko singiel spędziła połowę dorosłego życia, finansowo na związkach z facetami głównie traciła, a instynktu macierzyńskiego nie miała w sobie za grosz.
                        • josef_to_ja Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 28.01.13, 00:30
                          Nie w każdym związku jest miłość. Poza tym do tanga trzeba dwojga. Nie jest łatwo trafić dobrze. Np. znając mojego pecha to pewnie za 15 lat jakbym był już koło 40tki mógłbym dopiero trafić na miłość, jakbym zaczął się spotykać z kobietami poprzez umawianie się z nimi na randki. big_grin
                          • claudel6 Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 28.01.13, 00:56
                            ale oczywiście, ze tak. ale odpowiadam na pytanie, po co facetowi w ogóle rodzina (w domyśle związek z baba). w moim świecie wszystkim moim kumplom (a mam bliskich bardzo kumpli sporo) kobieta, a potem rodzina była po to, by zrealizować miłość.
                            • josef_to_ja Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 28.01.13, 17:36
                              Ja też czasem czuję, że potrzebuję bliskości, ale w związku się póki co nie widzę.
          • znaniemiecki Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 27.01.13, 02:15
            > Jak na wyprowadzke nie stać to też typ stracony.

            No co ty, faceci wprost marzą o wspólnym spłacaniu kredytu przez 30 lat.
            • iwles Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 27.01.13, 12:52

              zawsze może splacać sam, ale skoro w wieku 30+ woli mieszkać w swoim pokoiku u mamusi...
              • josef_to_ja Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 27.01.13, 13:21
                Mówimy tutaj o facetach trochę młodszych.
                • iwles Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 27.01.13, 13:43

                  myślalam, że ty, tanebo i inni wlączyli sie czynnie do dyskusji ze swoimi doświadczeniami.
                  • josef_to_ja Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 27.01.13, 14:18
                    No, ale mi do 30tki jeszcze sporo brakuje.
                    • claudel6 Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 28.01.13, 00:30
                      tylko nie skończ jak tanebo józinek, bo to mogiła. odłoż kasę na panienkę z agencji, rozdziewicz się fachowo, a zobaczysz, ze ten dzień zmieni Twoje życie. seks nie jest przereklamowany. miłość jest niezrównanym doświadczeniem. a związki naprawdę bywają źrodłem szczęścia.
                      • josef_to_ja Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 28.01.13, 00:34
                        Nie interesuje mnie seks, za który bym płacił, a to czy się jakiejś spodobam to nie ode mnie zależy. Poza tym mogę się zwyczajnie do związku nie nadawać. Sam nie wiem, czy nie mam CHAD albo borderline.
                        • claudel6 Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 28.01.13, 01:47
                          no ale chcesz zacząć czy nie? nie zaczniesz z dziewczyną z takim nastawieniem. ale jak stracisz dziewictwo, to ci sie zmieni nastawienie i zmieni ci się emploi - nabierzesz pewności siebie i później już z dziewczynami pójdzie jak z płatka.
                          • josef_to_ja Re: A może mieszkają, bo na wyprowadzkę ich nie s 28.01.13, 17:37
                            Prędzej bym już wolał zrobić to przygodnie albo w relacji fuck friends.
    • josef_to_ja Może nie chcą się angazować lub czują się biedni? 24.01.13, 18:02
      A może nie mają szans u tych kobiet, u których by chcieli? A może mają kompleksy? Może nie czują stabilizacji? Może uważają się za brzydkich? Powodów jest wiele.
      • aneta-skarpeta Re: Może nie chcą się angazować lub czują się bie 25.01.13, 10:37
        czy tylko wobec kobiet jestescie tacy wymagający i niesprawiedliwi?

        czy jak nie stac Cie na jeansy levisa- nowki, to nie nosisz innych, bo reszta to badziewie?
        jak nie masz w okolicy profesjonalnego boiska do nogi, a lubisz grac, to nie grasz, bo na byle jakim to nie bedziesz grał? etc?
        • josef_to_ja Re: Może nie chcą się angazować lub czują się bie 25.01.13, 17:42
          Nie przesadzajmy. Ale nie każdy chciałby być z mało rozgarnięta i prostą dziewczyną. Ja tam pięknej nie szukam, wolę przeciętną, ale seksowną i sympatyczną. wink
    • josef_to_ja Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 18:43
      Ja potrzeby mam, ale nie widzę szansy na ich realizację. Konkurencja duża. Pełno facetów z wyglądem klubowych przystojniaków i całkiem fajnymi samochodami, do tego lubiących się modnie ubierać (ja lubię ubierać się porządnie, ale na pewno nie jest to styl modny), więc przeciętny chłopak może nie mieć siły przebicia. Ja do tego jestem niebieskim ptakiem i greckim filozofem od siedmiu boleści, co by gdybał godzinami na tematy typu czy proboszcz za niedawania na tacę powinien karać chłostą, a może powieszeniem? A może strzałem w tył głowy? tongue_out
      Nie mam dobrej pracy, nie widzę się w związku, nie chce mi się robić prawa jazdy. Moje królestwo nie jest z tego świata, jestem nieżyciowy. Nie wyglądam aż tak źle, ale przystojniakiem typowym też nie jestem. Dlaczego dziewczyna by miała wybrać mnie, skoro na ulicach pełno młodych, naprawdę fajnych facetów?
      • josef_to_ja Dodam, że wygląd już ten co kiedyś. 24.01.13, 19:27
        Więc z imprezującego studenta zrobił się totalny pierdziel.
        • chipsi Re: Dodam, że wygląd już ten co kiedyś. 25.01.13, 10:57
          No to kufa dorośnij i przyjmij do wiadomości że studentem nie jesteś, tak jak i kobiety w Twoim wieku. Czas też zrozumieć to że z ładnej miski się nie najesz - więc przestań szukać księżniczki bo z tego co widzę wcale byś takiej nie chciał.
          • josef_to_ja Re: Dodam, że wygląd już ten co kiedyś. 25.01.13, 17:03
            Nie szukam księżniczki, a wolę ciut młodsze dziewczyny, bo dla tych w moim wieku jestem za bardzo dziecinny. Tylko konkurencja jest duża. Dziewczyna może mieć wokół siebie adoratorów, którzy nawet jeśli nie są przystojniakami, to są zaradni i mają samochody.
            • josef_to_ja Re: Dodam, że wygląd już ten co kiedyś. 29.01.13, 19:37
              Uwierz, że naprawdę kobiety mają w kim przebierać, zarówno jeśli chodzi o facetów do związków, jak i do czystego seksu.
      • claudel6 Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 28.01.13, 00:34
        >Moje królestwo nie jest z tego świata
        smile))) to może zwiąż się z Chrystusem? on miał małe wymagania, zbawił wszystkich jak leci wink
        • josef_to_ja Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 28.01.13, 00:37
          Ale jego namiestnicy na Ziemi mają wymagania spore. wink Słono sobie życzą za sakramenty i obrzędy, nawet za tak należące się człowiekowi z samego szacunku dla niego jak pogrzeb.
    • edelstein Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 18:51
      No coz,ludzi i tak jest za duzo,dobrze,ze nie wszyscy czuja potrzebe seksu,ktory niestety moze sie wiazac z powiekszeniem populacji.Moze trafilas na aseksualnych albo co?wink
      • josef_to_ja Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 18:56
        A może są mało zaradni i średni z wyglądu i wiedzą, że nie mają wiele kobiecie do zaoferowania?
    • echtom Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 24.01.13, 22:00
      Fajny wątek ci wyszedł, Chipsi, o pandach i tenisie smile
      • chipsi Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 25.01.13, 11:03
        Tenis przez "P" jak panda... no jakoś się układa wink
    • aniaurszula Re: Zdrowy facet bez potrzeb? 25.01.13, 12:49
      zapomnialas ze dzisiaj jest komputer najwazniejszy. czasem wchodze na czat erotyczny a tam sami "super'' mezczyzni i kobiety kochajacy przez czat , twakie zwiazki tworza, zabawiaja sie przed kamerka. ale coz jedni wola jesc cukierki drudzy tylko polizac papierek
    • triss_merigold6 To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 13:12
      To jakieś porażki są, a nie zdrowi faceci.
      Może dorosło jakieś pokolenie onanistów, którzy z jednej strony są zbyt leniwi żeby ruszyć się sprzed kompa, a z drugiej tkają iluzje o niesamowitych oczekiwaniach kobiet?
      Curiosum w każdym razie. To nie jest normalne, żeby młody facet nie miał w ogóle odruchów rywalizacyjnych i nie starał się o dostęp do seksu (czytaj: żywej kobiety).
      • tanebo Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 13:14
        80% kobiet obsługiwana jest przez 20% mężczyzn. To znaczy że 20% mężczyzn ma 4 i więcej kobiet. Nie na raz oczywiście. Choć i to nie jest oczywiste. A co robi pozostałe 80% mężczyzn? Część zadowala się tymi 20% najmniej atrakcyjnych kobiet, część się nimi dzieli z innymi a część rezygnuje z kobiet w ogóle.
        • triss_merigold6 Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 13:21
          Zasada Pareto nie działa w relacjach związkowych.
          Nawet jeśli te 20% najatrakcyjniejszych ma sumarycznie sporo kobiet, to ostatecznie lądują z jedną, a te pozostałe są wolne lub wchodzą w związki z innymi.
          Rozumiem chwilową rezygnację ze związków, ale tak całkowicie? W młodym wieku? Trzydziestolatek bez żadnej historii, bez żadnych doświadczeń, jest głęboko podejrzany, nie może być normalny. Zdrowemu chłopu nie wystarczą koleżanki na kawę/spacer/rolki, znaczy mogą byc i koleżanki pod warunkiem, że je bzyka.
          • tanebo Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 13:28
            Po pierwsze dziś nawet śnięty węzeł małżeński nie oznacza końca życia seksualnego. Po drugie te 80% jest normalne tylko że nie może zawrzeć satysfakcjonującej ich relacji. Dlaczego ma się zmuszać?
            • triss_merigold6 Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 13:34
              Skoro nie potrafią zawrzeć satysfakcjonującej relacji i nigdy nie potrafili do 30. roku życia, to znaczy, że są felerni. Nie oszukuj się.
            • aneta-skarpeta Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 13:40
              ale o jakies satysfakcjonującej relacji mówisz, jak żadnych relacji nie nawiązuje?

              zeby powiedziec- mam dosc kobiet- to trzeba przeleciec pare zwiazków

              a nie teoretyzowac

              nie mozna miec dosc czegos, czego sie nie miało

              mam dosc tego tenisa, choc nigdy nie mialam rakiety w dłoniwink
          • aneta-skarpeta Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 13:30
            nie oszukujmy sie, randki, seks, spotykanie się, flirty

            boszzz, przeciez to jest super

            poco sie tego pozbawiac?

            ja np tez fajnie wspominam nawet srednio udane spotkania, bo moge się z tego np posmiac, ale tez mam takie wpsomnienia, ze nic nie wyszlo, ale ta randka etc była bardzo fajna

            w sumie znam tez kobiety, ktore sa same, bo " mezczyzni to tylko dupa i cycki" nie liczy sie nic innego, sa pusci, prózni, tylko zalezy im zeby zaliczyc i porzucic

            i tak sobie więdną

            więdną bo tak naprawdę to chcialyby kogos, ale nie chcą/ nie umieją się postarac, zaryzykowac, spróbowac
            • redheadfreaq Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 15:44
              ...lub przyznać, że w ich podejściu jest coś nie halo, a nie w całym świecie... Znam taką osobę.

              I myślę, że taka postawa dotyczy też tychże facetów - baby są be, nie warto się starać.
            • josef_to_ja Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 19:18
              O ile ktoś chce z nami flirtować. Ja nie muszę być brzydki, wystarczy że niezła pierdoła ze mnie jest i szansa na kobietę znikoma. tongue_out
        • ledzeppelin3 Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 13:23
          To nie są mężczyźni. Mężczyzna jest odważny, silny, nie boi sie odpowiedzialności, jest zdolny do heroizmu. To są maleńcy chłopaczkowie przerażeni życiem, produkt zakochanych w nich mamuś i olewających ojcow. To jest klęska naszych czasów. To jest stracone pokolenie.Dobrze, że nie przekażą dalej genów, bo nie sa w stanie kochać, poświęcac sie, dzielić, czerpać radość z życia. Są w stanie walic gruchę i ściskać myszkę komputera. Boja sie wszystkiego. To jest skutek wychowania pt "Możesz wszystko, jesteś najlepszy, nic nie musisz" i debilizmu podkrecajacych ten klimat mediów: "Moja osoba wyraża w ten sposób swoja osobowość, to jest zdanie mojej osoby i moja osoba ma prawo je wyrażać".
          • triss_merigold6 Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 13:26
            Coś w tym rodzaju. Ślepy zaułek ewolucji nakręcany przez korpokulturę singli.
            Przede wszystkim mężczyzna rywalizuje i nie boi się, a nawet jak się boi to nie przekazuje swoich lęków wszystkim naokoło.
            Biedni onaniści.
          • jamesonwhiskey Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 14:19
            > To nie są mężczyźni. Mężczyzna jest odważny, silny, nie boi sie odpowiedzialnoś
            > ci, jest zdolny do heroizmu


            cos jeszcze masz do powiedzenia na temat jaki ma byc mezczyzna
            to sa twoje jakies wizje i projekcje i nikogo one nei obchodza
            mezczyna moze byc kim chce
            • sundry Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 08:51
              Ależ oczywiście! Tylko niech nie narzeka, że te złe baby go nie chcąsmile
              • tanebo Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 08:54
                Dlaczego, skoro go nie chcą?
                • sundry Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 09:01
                  Bo nie chcą nie z tego powodu, że są złe, tylko z powodu tego, że on nie znosi kobiet, co z pewnością ma wyraz w jego zachowaniu.
                  • tanebo Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 09:05
                    Wręcz przeciwnie. Znam wielu facetów którzy załapali się na te 80% facetów pareto i lubią kobiety. Zwykle łapią się na "przyjaciółkę z penisem". Co nie oznacza że lubią robić za marionetkę lub być z przymusu z kimś kto ich nie pociąga...
                    • sundry Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 09:17
                      Marionetki i będący z kimś, kto ich nie pociąga (z przymusu? jak wygląda związek z przymusu?), to chyba tylko w wyobraźni istnieją, mnie się to w głowie nie mieści. Osobiście nie znam żadnego mizogina ( zresztą kobiet nienawidzących mężczyzn też nie), widuję ich tylko na forum, w związku z tym nie przestają mnie zadziwiaćsmile
                      • tanebo Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 10:23
                        Związek z przymusu? Znam sporo kobiet w takich związkach - no przecież nie rzucę go bo muszę być z kimś bo te samotne to jakieś wybrakowane są, bo co to za kobieta która nie ma wianuszka adoratorów? I przerzuca się to na facetów - jeśli samotny to jakiś wybrakowany musi być...
                        • sundry Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 10:40
                          Myślałam, że o mężczyznach gadamy. Hm, widzę, że mam duże szczęście, że obracam się w gronie wiecznych singli, gdzie fakt braku partnera czy nawet brak jakichkolwiek doświadczeń w tej materii nie był niczym niezwykłym. O wianuszku adoratorów to już nawet nie wspominamsmile
                          • tanebo Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 10:42
                            To akurat nie jest argument.
                            • sundry Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 10:53
                              "To" czyli co konkretnie?
                              • tanebo Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 10:59
                                "To" czyli powoływanie się na znajomość osób które są w sytuacji braku przymusu posiadania partnera. Bo ja akurat znam takie. I czyje jest na wierzchu?
                                • sundry Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 11:17
                                  Tyle, że ja znam same osoby, które nie mają przymusu posiadania partnera, nie znam żadnych desperacko poszukujących ani będących z byle kim. Znam albo osoby we względnie szczęśliwych związkach, albo względnie szczęśliwych singli. Ba, nie znam też wyrachowanych kobiet- suk, ani facetów sprowadzających wszystkie relacje do łóżka. Czyje jest na wierzchu? Chyba niczyje, myślałam, że to luźna dyskusja, a nie wielkie dowodzenie, czyja racja jest lepsza.
                                  • tanebo Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 12:36
                                    Już tłumaczę. Chodzi mi o to że argument:"a ja mam inaczej" niczego nie wnosi. Nie twierdzę że ludzie o których mówisz nie istnieją. Natomiast co ich istnienie wnosi do dyskusji? Istnieją i tacy i tacy. Istnienie singli nie znosi istnienia ludzi sparowanych. Chodzi mi o coś innego. O presję społeczną na mężczyzn. Zauważ że w tej dyskusji dla większości kobiet mężczyzna świadomie rezygnujący z życia seksualnego są nienormalni. Trudno nazwać to inaczej niż presją. To że część poddaje się jej a część nie to inna sprawa.
                                    • iwles Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 12:47

                                      nie, w tym watku chodzi o znalezienie odpowiedzi: dlaczego "mężczyzna świadomie rezygnuje z życia seksualnego" ?

                                      I nie tylko seksualnego, dlaczego świadomie rezygnuje z życia uczuciowego?
                                      • tanebo Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 12:51
                                        Odpowiedź: bo nie chce mu się po raz dziesty dostać kosza na sucho.
                                        • sundry Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 13:00
                                          A takie zdanie jak praca nad sobą jest mu całkiem obce?
                                          • tanebo Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 13:05
                                            A dlaczego zakładasz że facet jest zaniedbany?
                                          • tanebo Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 13:07
                                            Poza tym czy to jakiś konkurs jest?
                                            • sundry Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 13:13
                                              To tak jak byś pisał, że ludzie, którzy jedzą, biorą udział w konkursie, całkowicie nietrafione porównanie. Potrzeby uczuciowo-seksualne mają jednak tę przewagę nad głodem i pragnieniem, że gdy są niezaspokojone, to wyłączają się i/lub można je zaspokoić czymś innym. Ale zawsze to będzie tylko substytut, tak mi się wydaje.
                                              • tanebo Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 13:16
                                                To powiem ci z doświadczenia że można je spokojnie zastąpić inną aktywnością.
                                                • sundry Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 13:20
                                                  Wiem, bo moje życie uczuciowe należy do raczej przeciętnie udanych, ale będę podtrzymywać twierdzenie, że inna aktywność nie da porównywalnej satysfakcji.
                                          • sundry Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 13:10
                                            Nic nie pisałam o zaniedbaniu, pisząc o pracy nad sobą miałam raczej na myśli charakter. Dziewczyny napisały tu już masę o tym, co jest kluczowe w zdobywaniu kobiet, więc nie będę powtarzać.
                                            • josef_to_ja Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 13:50
                                              Jak nie ma chemii, to ciężko ją przeskoczyć.
                                              • sundry Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 13:57
                                                Chemia z kosmosu nie spada, o kobietę trzeba się postarać.
                                                • tanebo Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 14:05
                                                  Czyli znowu wracamy do wyścigu szczurów. A podobno miłość to nie konkurs...
                                                  • sundry Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 14:09
                                                    Piszesz tak, jak by dla facetów to nie była przyjemność.
                                                  • tanebo Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 14:14
                                                    To tak jakbyś twierdziła że pies skacząc za patykiem który trzymasz w ręce zanim mu go rzucisz odczuwał przyjemność z samego skakania. Jasne że w tej zabawie liczy się suma. Czyli i to podskakiwanie i to że wreszcie mu go rzucisz. Ale gdy kilka razy będziesz się z nim droczyć by w końcu nie rzucić patyka to zabawa się skończy.
                                                  • sundry Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 14:25
                                                    Od niejednego faceta słyszałam, że z samego flirtowania z kobietą ma uciechę, nawet jak do niczego nie dojdzie.
                                                  • josef_to_ja Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 14:31
                                                    No ja też mam, ale kobieta musi być do tego flirtu chętna.
                                                  • sundry Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 14:34
                                                    No, nie spróbujesz, to się nie dowiesz.
                                                  • josef_to_ja Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 14:37
                                                    Czasem to czuć, że dziewczyna jest chętna do flirtu, wychodzi to samo i wtedy ten flirt mi się zdarzał.
                                                • josef_to_ja Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 14:12
                                                  A Ty byś chciała żeby o Ciebie starał się jakiś niezaradny Pan Józio? Kobiety lubią adorację, ale adoracja ze strony kogoś totalnie nieinteresującego na różnych płaszczyznach może być męcząca.
                                                  • sundry Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 14:27
                                                    Na pewno nie pan Józio ( z przyczyn wielokrotnie omawianych), ale nikt nie ma w oczach rentgena, żeby wiedzieć, czy nowo poznana osoba jest zaradna, czy nie. Nikt nie ma na twarzy wypisanej zaradności, liczy się bajera.
                                                  • josef_to_ja Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 14:33
                                                    Ale już niepewność siebie może szybko wyjść. Poza tym trzeba się jakoś spodobać dziewczynie. A ja np. nie lubię zagadywać obcych dziewczyn i wolę te, które już trochę znam.
                                                  • sundry Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 14:35
                                                    Pewność siebie można spokojnie udawaćwink
                                                  • josef_to_ja Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 14:37
                                                    I ja to próbuję robić, ale nie wiem na ile skutecznie. smile
                                                  • barbibarbi Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 14:45
                                                    josef_to_ja napisał:

                                                    > A Ty byś chciała żeby o Ciebie starał się jakiś niezaradny Pan Józio? Kobiety l
                                                    > ubią adorację, ale adoracja ze strony kogoś totalnie nieinteresującego na różny
                                                    > ch płaszczyznach może być męcząca.

                                                    Już sam fakt starania się może świadczyć o zaradności. Facet który jest wystarczająco uparty aby nie ustawać w adoracji, może zdobyć plusa. To oznacza, że będzie prawdopodobnie równie uparty w staraniu się o swoją pozycję zawodową itd.
                                                    Facet który "wymięka" już na starcie, jest do odstrzału, oznacza to ,że albo nie jest naprawdę zainteresowany (a to duży minus), albo jest tchórzliwy i mało wytrwały - innymi słowy pierdoła.
                                                  • josef_to_ja Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 14:48
                                                    A po co walczyć o pannę, której się nie podobam? Skoro przystojniak idzie sobie z nią do łóżka godzinę od momentu poznania? Dlaczego ja mam miesiącami o nią walczyć? A na starcie niekoniecznie muszę być kobietą wielce zainteresowany. Po prostu może mi się wydawać fajna i sensowna. Zresztą mnie związki nie interesują, na razie interesuje mnie tylko seks bez związku.
                                                  • tanebo Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 14:50
                                                    Bo do wyścigu potrzebne są co najmniej dwa szczury.
                                                  • sundry Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 14:53
                                                    Po
                                                    > prostu może mi się wydawać fajna i sensowna.

                                                    Na początek wystarczy. Nie wydaje mi się, żeby w społeczeństwie dominowały niedostępne księżniczki odporne na podryw.
                                                  • josef_to_ja Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 15:28
                                                    Zależy kto podrywa. wink
                                                  • sundry Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 17:17
                                                    Cóż, zarówno misterów świata, jak i potworów z bagien jest ułamek społeczeństwa, więc największe jest prawdopodobieństwo, że będzie to ktoś pośrodku, czyli przeciętny.
                                                  • znaniemiecki Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 27.01.13, 02:33
                                                    > A po co walczyć o pannę, której się nie podobam?

                                                    No jak to - po to, żeby podbudować pannie ego oraz posłużyć za dowód tezy, że nie sypia z każdym smile
                                                  • iwles Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 27.01.13, 12:54

                                                    no i mamy impas, nie chce mu się nawet starać o pannę, ktorej on sie nie podoba, i jednocześnie sam podbudowuje sobie ego, odrzucając te, które jemu się nie podobają. Gem set mecz Renia Rączkowska.
                                                  • josef_to_ja Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 27.01.13, 13:21
                                                    A może tu chodzi o to, że do tanga trzeba dwojga? Trzeba skrajności podawać? Czemu facet ma walczyć o pannę, która z innymi chodzi do łóżka od razu i miesiącami ją do siebie przekonywać?
                                                  • claudel6 Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 28.01.13, 01:04
                                                    józek, znajdź sobie laskę, która jest tak samo niesmiała i niezrealizowana jak Ty, ale jest ładna. istnieja takie. nie będzie głupia - zazwyczaj takie laski mają mnóstwo czasu i czytają np. tony książek, zagłębiają się w filozofię oraz różne izmy.
                                                  • josef_to_ja Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 28.01.13, 17:38
                                                    Mówisz o niezrealizowaniu seksualnym?
                                                  • riki_i Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 27.01.13, 13:38
                                                    barbibarbi napisała:

                                                    > Facet który jest wystarczająco uparty aby nie ustawać w adoracji, może zdobyć plusa. To
                                                    > oznacza, że będzie prawdopodobnie równie uparty w staraniu się o swoją pozycję
                                                    > zawodową itd.
                                                    > Facet który "wymięka" już na starcie, jest do odstrzału, oznacza to ,że albo nie jest
                                                    > naprawdę zainteresowany (a to duży minus), albo jest tchórzliwy i mało wytrwały

                                                    Heh. Ja za młodu odpuszczałem, gdy panna nie dawała się szybko bzyknąć , ale to tylko i wyłącznie z powodu tego, że miałem wokół inne kandydatki, równie urodziwe i pozbawione oporów. Uporczywa adoracja przy braku widocznego odzewu była mi zawsze rzeczą wstrętną, bo kojarzyła się z -niepotrzebne skreślić- x) wyrachowaniem kobiety xx) innym konkurentem o którym nie wiedziałem xxx) skrzywieniem typu kościółek-oaza xxxx) odlotem psychicznym xxxxx) faktycznym brakiem mojej atrakcyjności u tej konkretnej kobiety
                                                  • josef_to_ja Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 27.01.13, 13:52
                                                    Dokładnie!
                                      • josef_to_ja A czemu świadomie a nie z konieczności? 26.01.13, 13:45
                                        Czasem ktoś może nie mieć szans u kobiet, które mu pasują, a związać się z kimś na siłę, "z rozsądku" nie każdy potrafi.
                                    • sundry Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 12:58
                                      Chyba nie o presję tu chodzi, tylko o to, że potrzeby seksualne są traktowane przez ludzi jako jedne z podstawowych, obok jedzenia i picia ( pewnie podstawą jest dążenie do przetrwania gatunku, nic innego). Ludzie, którzy nie uprawiają seksu, bez względu na powód, są w mniejszości, stąd też budzą zdziwienie jako wyjątkowe zjawisko. Nie ma tu moim zdaniem potrzeby dorabiania ideologii. Nie wydaje mi się, żeby motywacją większości ludzi do uprawiania seksu było poddawanie się jakiejś presji. Robią to, bo seks jest fajny.
                                      • tanebo Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 13:10
                                        Ale bez seksu w przeciwieństwie do jedzenia można się doskonale obyć. Nie jest niezbędny do życia.
                                        • sundry Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 13:17
                                          To oczywiste, natomiast trudno mi uwierzyć w dobrowolność takiego stanu.
                                          • josef_to_ja Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 13:48
                                            Są ludzie o niskim libido, są też osoby, którym ciężko znaleźć odpowiedniego partnera. Ja to bym musiał się naprawdę namęczyć, żeby znaleźć jakąś która mnie zechce, a przy tym będzie mi pasować.
          • josef_to_ja Żeby zakładać rodzinę trzeba mieć pieniądze. 25.01.13, 18:01
            1500 zł to można sobie gdzieś wsadzić, a dużo młodych tyle zarabia.
        • chipsi Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 13:51
          > 80% kobiet obsługiwana jest przez 20% mężczyzn. To znaczy że 20% mężczyzn ma 4
          > i więcej kobiet. Nie na raz oczywiście.

          Załóżmy że ten bełkot ma się jakoś do rzeczywistości to: skoro nie na raz to znaczy że są w obiegu tak? czyli do wzięcia tyle ze nie dziewice.

          > pozostałe 80% mężczyzn? Część zadowala się tymi 20% najmniej atrakcyjnych kobi
          > et,

          to i tak nieźle ze tylko 20% kobiet jest mało atrakcyjna przy 80% nieatrakcyjnych mężczyznach, a więc 60% kobiet musi się zadowolić mężczyznami nieatrakcyjnymi mimo że same atrakcyjne są.
          • tanebo Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 13:54
            Nie. Te 60% zadawala się tymi 20% atrakcyjnych mężczyzn.
            • iwles Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 14:14

              czyli każdy mąż/mężczyzna ematki ma dodatkowo 2 kochanki na boku ?
              Ty, jesteś lepszy niż detektyw rutkowski big_grin
            • chipsi Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 14:31
              Żadna zdrowa i atrakcyjna kobieta nie będzie się dzieliła facetem z 3 innymi nooo.
              • tanebo Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 14:38
                Przecież nie mówiłem że ma je naraz. Rozwodnicy i seryjni monogamiści są popularni.
                • iwles Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 14:42

                  coś kiepski jesteś z matematyki. Skoro nie na raz, to znaczy, że w międzyczasie są atrakcyjne kobiety do wzięcia. Jak męzczyzna alfa jest z panią nr 1 to panie nr 2 i 3 są wolne. Jak jest z panią nr 2, to panie nr 1 i 3 są do wzięcia. A jak jest z panią nr 3, to panie nr 1 i 2 są do wzięcia.
                  I tutaj czas na ciebie.
                  Noszszsz, jasniej tego nie potrafię wyjaśnić.
                  • tanebo Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 14:46
                    Taaa... a wolne panie nr 2 lub 3 czekają na swego księcia a ja nadaję się na przyjaciela.
                    • aneta-skarpeta Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 14:53
                      nadajesz się tylko na przyjaciela, bo?

                      masz 3 nogi, czy 2 nosy?
                      • tanebo Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 14:59
                        "Bo nie jestem w ich typie".
                        • aneta-skarpeta Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 15:05
                          a wiesz co to znaczy?

                          ze masz słaby bajer

                          tylko tyle

                          znam facetów, ktorzy specjalnie uroda nie grzeszyli, majetni nie byli- w normie, zwykli, faceci- ale dziewczyny majtki przez głowę przy nich zdejmowaly- po popracowali nad taktykąwink
                          • josef_to_ja Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 13:52
                            Może byli po prostu pewni siebie, no i nie wyglądali tak totalnie źle. tongue_out
                      • chipsi Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 15:01
                        Bo brzęczy jak mucha jakie te kobiety są złeeeeee.
                      • iwles Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 15:04

                        aneta-skarpeta napisała:

                        > nadajesz się tylko na przyjaciela, bo?
                        >
                        > masz 3 nogi, czy 2 nosy?


                        bo jak wyjdzie na spacer z sunią, to statystycznie ma tylko jedno jajko tongue_out
                        • nanuk24 Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 17:36
                          Iwleees!big_grin
                          Zabilas mnie.
                    • iwles Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 14:58

                      z takim pesymizmem i rezygnacją w głosie jeszcze zanim spróbujesz to faktycznie wymarzonym księciem nie jesteś.
                      i potem kobieta słuchac ma całe życie, jak daleka jest od twojego ideału kobiecości, to też jest niefajnie.
                      Może to i lepiej, że jesteś sam? ale wiedz, że to nie w kobietach wina, a w tobie.
                      • chipsi Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 15:05
                        O właśnie, nawet najfajniejsze babeczki maja jakieś kompleksy. I jeśli słyszą że ta jest brzydka, ta za gruba, ta ma krzywe nogi i fuj i błe to omijają takiego faceta w obawie przed krytyką chociażby.
                        Z tych moich znajomych np. jeden zaczął wymieniać co to jego kobieta by musiała mieć i jak to pewna bardzo ładna aktorka mu się nie podoba nawet, to chociażby był szejkiem arabskim to bym kijem nie tknęła.
                        • josef_to_ja Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 13:05
                          Zdrowe masz poglądy. wink
                      • josef_to_ja Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 13:06
                        A może on zbyt odbiega od wymagań kobiet?
                        • iwles Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 13:10
                          josef_to_ja napisał:

                          > A może on zbyt odbiega od wymagań kobiet?


                          wszystkich kobiet ?
                          nie uwierzę big_grin
                          • josef_to_ja Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 13:21
                            Iwles, nie ma co generalizować, ale niektórym ciężko znaleźć partnerkę. Ja np. dla kobiet jestem kolegą, którego lubią, ale znam facetów, którzy ani koleżanek nie mają, ani nawet za bardzo znajomych.
                            A co ma zrobić facet, który jest np. inteligentny, ale niezbyt pewny siebie, nie ma super życia zawodowego i ma szansę u jedynie niezbyt rozgarniętych, "wiejskich", prostych dziewczyn, ledwo co od pługa odciągniętych albo u jakichś szarych myszek-sierotek marysiek?
                            • iwles Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 13:27

                              człowiek, który w ten sposób wyraża się o kobietach, nie może być inteligentny, sorry.
                              • josef_to_ja Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 13:40
                                Piszę akurat sarkastycznie, a takie określenia nie dotyczą żadnej konkretnej płci. Po prostu zwrot "od pługa odciągnięty" nawet jeśli brzmiący nieco obraźliwe to brzmi jednak dość "epicko", wzbogaca wypowiedź i nadaje jej charakter. Nawiasem mówiąc używany jest np. przez profesorów.
                    • josef_to_ja Mam podobnie. 26.01.13, 13:04
                      Po co kobieta ma się wiązać z facetem, który się do związku nie nadaje? Poza tym facet musi się podobać i powinien być seksualnie podniecający, a ja najwyraźniej nawet jak wyglądam w miarę estetycznie i nieodrażająco, to tego czegoś nie mam.
          • josef_to_ja Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 13:51
            Mnie to by pewnie nie-dziewica, która była z facetami samcami alfa nawet nie zechciała. Jak już to dla mnie ewentualnie by została dziewica, której nikt nie chciał. tongue_out
      • martishia7 Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 13:28
        Mam kilka takich przypadków w otoczeniu, obu płci. Wydaje mi się, że z wiekiem jest coraz trudniej podjąć pewne kroki, nauczyć się pewnych zachowań, jeśli się tego nie zrobiło, gdy był ku temu czas (czyt. w czasach szkolnych i studenckich). Wstydzą się i boją się porażki, bo rówieśnicy są już na zupełnie innym etapie życia i rozwoju w relacjach damsko-męskich. Więc racjonalizują.
        • triss_merigold6 Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 13:32
          To na pewno. W czasach kiedy rówieśnicy ogarniali tematy męsko-damskie, grzeczne córcie i synkowie siedzieli w domu + na licznych zajęciach i układali ścieżkę kariery + inwestowali w samorozwój. I co z tego, że niektórzy nawet tę karierę robią, skoro emocjonalnie są na poziomie czternastolatków.
          • ledzeppelin3 Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 13:39
            Prawda jest taka, ze potrzebne jest im wojsko. Poslużyliby dwa lata, staliby sie facetami.
            • triss_merigold6 Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 13:45
              Dokładnie. Przy wszystkich absurdach zsw, wojsko umożliwiało chłopcom dorośnięcie. Poza tym było znakomitym straszakiem i batem nad d..ą dla tych, którzy chcieli studiować - jeszcze moje pokolenie miało tę schizę.
              A tak, to mamy trzydziestoletnie dzieciątka przerażone światem zanim jeszcze czegokolwiek spróbowały.
              • aneta-skarpeta Ja juz wiem!!! 25.01.13, 13:47
                to logiczne
                nasi panowie ( 3) nie maja zbytnich kontaktów z płcia przeciwną, nawet kolezenskich

                bóg raczy wiedzieć czemu siedzą na ematce, ale ich to bawi i stad biora obraz kobiety


                big_grin

                a jaka jematka jest, kazdy widzibig_grin
                • josef_to_ja Re: Ja juz wiem!!! 26.01.13, 13:16
                  Mam sporo koleżanek, potrafiłem się również przyjaźnić z dziewczynami, ale te przyjaźnie się rozmyły, nawet zdarza mi się flirtować, lubię też kobiety komplementować, ale naprawdę nie widzę tego, żeby kobieta mogła we mnie widzieć partnera seksualnego.
              • josef_to_ja I faceci studiowali na siłę, by do wojska nie iść. 26.01.13, 13:08
                Taki to był bat. Studia się powinno kończyć z nieco innych przyczyn jak tylko dla samej ucieczki przed wojskiem.
            • jamesonwhiskey Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 14:20
              > Prawda jest taka, ze potrzebne jest im wojsko. Poslużyliby dwa lata, staliby si
              > e facetami.

              to moze ty idz do wojska
              pokibluj ile tam sie siedzi
              wroc i opowiedz czy stalas sie mezczyxzna
              • aniaurszula Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 14:59
                za czasow jak wojko bylo sluzba 2 letnia to facet pedzil jak glupi do baby a nie zniewiescialy siedzi przy kompie. a wiem o czym pisze bo mieszka w miescie gdzie zolnierzy bylo pod dostatkiem
                • jamesonwhiskey Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 15:05
                  > za czasow jak wojko bylo sluzba 2 letnia to facet pedzil jak glupi do baby a ni
                  > e zniewiescialy siedzi przy kompie. a wiem o czym pisze bo mieszka w miescie gd
                  > zie zolnierzy bylo pod dostatkiem

                  to jak taka jestes obeznana to powinnas wiediec ze za plotem uzedowaly koszarowy
                  • iwles Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 15:07

                    i wtedy Josef i Tanebo nie byliby prawiczkami i nie jęczeli tak na ematce tongue_out
                    • tanebo Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 15:13
                      A skąd wiesz że w wojsku nie byłem?
                      • aniaurszula Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 15:15
                        ile byles 9 mcy jak kobieta w ciazy to nawet poligonu z przemrozeniem tylka nie zaliczyles
                        • tanebo Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 15:17
                          Jakie 9 miesięcy? W Legii kontrakty są dłuższe...
                          • tanebo Zdjęcie z wojska 25.01.13, 15:27
                            Zdjęcie z wojska.
                            • przeciwcialo Re: Zdjęcie z wojska 25.01.13, 19:29
                              smile
                            • chipsi Re: Zdjęcie z wojska 28.01.13, 10:09
                              Tanebo, wstrętna pando, kto mi teraz monitor z kanapki wyczyści, no kto?!
                              • josef_to_ja Re: Zdjęcie z wojska 28.01.13, 17:31
                                Męża wzywaj. tongue_out
                          • aniaurszula Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 16:17
                            i walczyles z panda hahahah
                            • tanebo Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 16:24
                              Wyjaśnienie jest tutaj
                          • adellante12 Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 27.01.13, 03:20

                            W Legii kontrakty są dłuższe

                            Cette REP et quand ?
                      • iwles Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 15:19

                        a byłeś? ile? 6tygodni w przerwie międzysemestralnej ?
                    • josef_to_ja Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 13:11
                      Kiedyś bycie singlem było gorzej odbierane, a kobiety miały większe ciśnienie żeby mieć męża, bo mniej kobiet pracowało. Więc nawet brzydki niewykwalifikowany robotnik bez problemu mógł mieć żonę. A teraz tego ciśnienia nie ma i nikt nie bierze pierwszego lepszego partnera.
                      • chipsi Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 28.01.13, 10:12
                        Słusznie prawisz Josef. Kiedyś bycie starą panna to był największy wstyd we wsi. A starą panną zostawało się już w wieku ok 25 lat smile No i za coś trzeba było żyć. No ale z drugiej strony jak to tak że te od pługa też posiadały mężów?
                        • josef_to_ja Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 28.01.13, 18:56
                          Widzisz, kiedyś i facetowi wypadało mieć żonę. Poza tym było inaczej, a kobieta np. miała wnosić do małżeństwa posag. Zresztą teraz też związki chyba zwykle zawierane są przez ludzi z tych samych lub podobnych klas społecznych. Jakoś nie wyobrażam sobie, że adwokat poczuje na wiosnę motyle w brzuchu i będzie przy goleniu śpiewał tę pieśń:
                          www.youtube.com/watch?v=Wj-19pZoEBI
                  • aniaurszula Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 15:13
                    o to wlasnie chodzi kazdy wiedzial do czego baba sluzy a teraz obsluguje sie przez internet. niestety zisiaj panuje moda na homo i facetow coraz mniej
                    • josef_to_ja Najpierw baba musi być chętna. 25.01.13, 19:33
                      Kobiety też mają swoje wymagania. Wykształcona, pracująca dziewczyna byle kogo nie zechce.
                      • aniaurszula Re: Najpierw baba musi być chętna. 25.01.13, 19:58
                        jedno jest pewne nie wezmie takiego co nigdy w zyciu palcem nie ruszyl i byl na utrzymaniu rodzicow. mam meza po zawodowce z dobra praca a znam sporo par gdzie on po zawodowce dobrze zarabia a ona po studiach pracy nie moze znalesc. wiec tu nie o wyksztalcenie chodzi a o zaradnosc zyciowa. spora czesc spoleczentwa ma znajomych wirtualnych z prawdziwymi juz gorzej
                        • josef_to_ja Re: Najpierw baba musi być chętna. 25.01.13, 20:01
                          Ja mieszkam z rodzicami i dorzucam się do budżetu, ale łatwo o dobrą pracę nie jest.
                      • aniaurszula Re: Najpierw baba musi być chętna. 25.01.13, 20:01
                        i moje zdanie jest takie ze wojsko robilo z chlopaka mezczyzne , musial walczyc aby przetrwac a dzisiaj najmniejszy problem jak pryszczyk na buzi urasta do rangi tragedii narodowej
                        • josef_to_ja Re: Najpierw baba musi być chętna. 25.01.13, 20:09
                          Bo i kobiety mają wymagania nie wiadomo jakie i młodym pannom marzą się faceci o wyglądzie opalonych piłkarzy z włosami na żel albo plastusie ala Kubuś Wojewódzki. Poza tym na ulicach pełno facetów, którzy godzinami siedzą na siłowni, dzisiaj łatwiej wyrobić muskulaturę, jest pełno siłowni, znane są metody treningowe, dostępne są suplementy i sterydy, dla chcącego nic trudnego. Ja np. wyglądam przeciętnie, nie mam prawa jazdy, nie mam super pracy, jako facet nie istnieję dla kobiet. big_grin Przeciętniak powinien się czymś wyróżniać. tongue_out
                          • aniaurszula Re: Najpierw baba musi być chętna. 25.01.13, 20:30
                            owszem nastolatkom tak ale nie wierze ze wartosciowe ziewczyny szukaja plastusiow ala wojewodzki ble, moj jest przecietny owszem mialam pewne aspiracje przez ciebie wspomniane ale wyszlo inaczej i nie zaluje. niestety te lepsze dziewczyny tez maja kompleksy bo figura nie modelki itp a wiekszosci z was szuka barbi tylko jak potem z taka lala zyc. w obecnych czasach wyglad jest najwazniejszy reszta to nic tylko ja niewyobrazam sobie byc z facetem ktory dba tylko o swoj wyglad albo siebie wiecznie przed lusterkiem
                            • josef_to_ja Re: Najpierw baba musi być chętna. 25.01.13, 20:43
                              Widocznie jesteś starsza. Ja jestem jeszcze młody i wiem jakie osoby wokół mnie są. Zresztą facetów zaradnych jest sporo, więc z góry przegrywam. A bycia z mało bystrą i niezbyt rozgarniętą panną, ledwo od pługa odciągniętą sobie nie wyobrażam. Podobają mi się kobiety przeciętne, ale elokwentne, bystre, ironiczne i pewne siebie, świadome swojej seksualności.
                              • claudel6 Re: Najpierw baba musi być chętna. 28.01.13, 01:37
                                józek, mieszkasz na wsi, że tak z tym pługiem ciągle?
                                • josef_to_ja Re: Najpierw baba musi być chętna. 28.01.13, 17:32
                                  Po prostu lubię niektóre cięte powiedzonka. wink
                • josef_to_ja Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 13:12
                  Kiedyś ludzie byli też mniej wymagający, wiązali się z braku laku. Teraz jednak wygląd i status społeczny się mocno liczą, nie każda dziewczyna zwiąże się z nieatrakcyjnym portierem, nie każdy facet będzie chciał być ze sprzątającą dorywczo dziewczyną o wątpliwej urodzie.

                  josef_to_ja napisał:

                  > Kiedyś bycie singlem było gorzej odbierane, a kobiety miały większe ciśnienie ż
                  > eby mieć męża, bo mniej kobiet pracowało. Więc nawet brzydki niewykwalifikowany
                  > robotnik bez problemu mógł mieć żonę. A teraz tego ciśnienia nie ma i nikt nie
                  > bierze pierwszego lepszego partnera.
                  • iwles Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 13:18

                    ale pojechałeś nieładnie uncertain

                    jak dziewczyna zarabia sprzątaniem to automatycznie musi byc brzydka i nieciekawa ?
                    Wiesz co, własnie sam sobie wystawiłeś świadectwo. Brzydkie świadectwo.
                    • josef_to_ja Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 13:31
                      Czytaj uważnie. Pisałem o połączeniu tych wszystkich cech. A ludzie dzisiaj pracują różnie, ten podział na robotników i pracowników umysłowych dawno już zaginął. Ludzie wykształceni pracują fizycznie, bo po studiach nie mogą odnaleźć innej pracy. A czasem dlatego, że są właśnie ambitni i wolą pracować fizycznie za dobre pieniądze i do czegoś dążyć, niż umysłowo za sporo mniejsze. A ja szanuję wszystkie zawody, bo każdy jest potrzebny. I uważam, że każdy uczciwie pracujący człowiek powinien mieć prawo do godnego życia. Jednak w przypadku niektórych osób widać brak ambicji zawodowych. Np. w moim również. Bujam się od lat po biurach, kokosów nie zarabiam, ale nie zamieniłbym tej pracy na wyładunek w porcie w Hamburgu za dobre pieniądze, bo cenię sobie spokój i wygodę. I kobieta ma prawo mnie uważać za nieużytecznego lenia. Tak samo jak mógłbym nie chcieć dziewczyny, która jest leniwa i tylko czasem idzie komuś mieszkanie posprzątać jak papierosy się kończą.
                      • josef_to_ja Dla niektórych tylko wygląd się liczy. 26.01.13, 13:33
                        I to jest właśnie smutne, że ktoś może być bezrobotnym pustakiem bez żadnej szkoły, a będzie miał branie ze względu na wygląd i np. rozrywkową naturę. Mało to facetów weźmie dziewczynę pasożyta tylko dlatego, że ładna?
                        • riki_i Re: Dla niektórych tylko wygląd się liczy. 27.01.13, 13:57
                          josef_to_ja napisał:

                          > I to jest właśnie smutne, że ktoś może być bezrobotnym pustakiem bez żadnej szk
                          > oły, a będzie miał branie ze względu na wygląd i np. rozrywkową naturę. Mało to
                          > facetów weźmie dziewczynę pasożyta tylko dlatego, że ładna?

                          No, ale od tysięcy lat na tym życie polega, że faceci biorą sobie kobiety ŁADNE, a nie brzydkie. Najładniejsze na jakie ich stać.

                          To jest normalność, inne warianty nie. Niestety znam np. paru współczesnych Panów, którzy z wyrachowania, wygodnictwa i własnej glizdowatości wzięło sobie niekręcące ich Panie, za to z forsą i układami. Jest to z punktu widzenia zdrowego faceta podejście obrzydliwe.

                          Ty zaś Józuś nieodmiennie dziamgolisz i skarżysz się płaczliwie na wszystko, niczym mały kujonek w przedszkolu, z którym pozostałe dzieci nie chcą się bawić. Wypierdzasz setki żałosnych postów mających być uzasadnieniem własnej życiowej bezczynności. Jesteś przypadkiem beznadziejnym, bo zapatrzonym w siebie i nie potrafiącym przyjąć jakiejkolwiek rady płynącej od tych kobiet, którym jeszcze chce się z Tobą jałowo dyskutować. O ile przed tanebo widzę jakąś szansę bo gada bardziej do rzeczy, o tyle Ty zapewne zgnijesz za paręnaście lat przed kompem, płacząc nad swoimi zmarszczkami, siwizną, niską emeryturą/rentą i ogólnie wrednym światem, który się na Ciebie uwziął i na Tobie nie poznał.
                          • josef_to_ja Re: Dla niektórych tylko wygląd się liczy. 27.01.13, 14:23
                            Nie oskarżałbym siebie o bezczynność, robię w życiu to co lubię. Kobiet nie poznaję w celach matrymonialnych, bo w związku się nie widzę. No i może dla Ciebie tylko wygląd się liczy, ale dla mnie nie tylko. A z rad chętnie korzystam, ale z tych realnych. Jak ktoś mi pisze żebym podszedł na ulicy do dziewczyny, które nie znam, ale która mi się podoba to pasuję. Tak samo rady typu idź pracować na budowie, bo tam więcej płacą koło członka mi latają.
                            • riki_i Re: Dla niektórych tylko wygląd się liczy. 27.01.13, 14:43
                              josef_to_ja napisał:

                              > Jak ktoś mi pisze żebym podszedł na ulicy do dziewczyny, które nie znam, ale która mi się
                              > podoba to pasuję.

                              To bardzo źle. To jest jak nauka pływania poprzez rzucenie na głęboką wodę.

                              W młodości kolega kazał mi zaczepiać laski na Krupówkach w Zakopanem i żeby nie wyjść przed nim na dupka musiałem się spiąć i działać. Już po trzecim razie wpadłem w rutynę. Rzecz okazała się bajkowo prosta. I szybko nasz pobyt (pojechaliśmy we dwójkę) zaroił się od kobiet. Ps. Brzydkich nie zaczepiałem

                              I Józuś, kończę z Tobą dyskusję, bo zaraz mi coś niewyobrażalnie głupiego odpiszesz , typu "a ja nie mam samochodu i zarabiam 1500 więc nie mogę zaczepić dziewczyny na ulicy". EOT
                              • josef_to_ja Re: Dla niektórych tylko wygląd się liczy. 27.01.13, 15:02
                                Widocznie jesteś pewnym siebie przystojniakiem i u Ciebie to wrodzone. A po Tobie raczej bym się spodziewał komentarza: prawo jazdy musisz zrobić obligatoryjnie i kupić koniecznie auta, bo facet bez auta to nie facet. big_grin
                                • josef_to_ja Re: Dla niektórych tylko wygląd się liczy. 27.01.13, 15:03
                                  Poza tym mam często głupi wyraz twarzy i zagadując obce panny bym czuł, że mogę być odbierany jako zdesperowany, niezbyt rozgarnięty przygłup. big_grin
                • josef_to_ja Dziś ludzie mają odwagę nie kryć się z wymaganiami 02.02.13, 14:50
                  A nie jak kiedyś, że facet brał pierwszą lepszą babę i pędził się z nią do ołtarza. Dzisiaj jak facet chce mieć atrakcyjną, wykształconą "korpo" pannę, to jej szuka i robi wszystko by taką zdobyć.
                  • chipsi Re: Dziś ludzie mają odwagę nie kryć się z wymaga 04.02.13, 09:11
                    > A nie jak kiedyś, że facet brał pierwszą lepszą babę i pędził się z nią do ołta
                    > rza.

                    Przesadzasz Josef. Kiedyś czyli Twoi rodzice? Moi? Dziadkowie? No weź. Znam tylko jeden przypadek, który wygląda na to że facet się ożenił żeby miał gdzie mieszkać (a jak było naprawdę to nie wiem). Cała reszta to całkiem, hm, romantyczne historie. Jedyne co to ludzie szybciej decydowali się na małżeństwo (a nie "chodzili" po 5 lat) z uwagi na przekonania religijne itp.
                    • josef_to_ja Re: Dziś ludzie mają odwagę nie kryć się z wymaga 04.02.13, 17:40
                      Ale kiedyś jakby mniej było ludzi samotnych.
          • aneta-skarpeta Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 13:41
            nie sądzę, aby oni mieli wielkie kariery na głowie

            raczej zwykła robota i tyle
          • martishia7 Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 13:47
            A wiesz, z tym się do końca nie zgodzę. Oczywiście obserwuję sobie tylko swoje otoczenie, ale te osoby, które mam na myśli, to akurat jakieś szałowej kariery nie robią, ze szczurami się nie ścigają. Nie tędy droga raczej. Jak sobie wspomnę czasy studiów i liceum, to dobrzy uczniowie, studenci raczej w życiu osobistym też mieli ruch wink
            • aneta-skarpeta Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 13:53
              ja tez mam takie obserwacje

              zreszta osoby, ktore robią kariery muszą umiec sie poruszac w przestrzeni miedzyludzkiej, wiec i z kobietami nie mają problemów

              jak facet mało wyjsciowy to musipopracowac nad wyglądem- ubior, fryzura bo tak czy siak szału w robocie nie zrobi, a wtedy zaczyna byc atrakcyjny w oczach kolezanek

              mogą nie miec szczescia do zwiazków, ale co sobie pomoczyli to ich
              • josef_to_ja Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 26.01.13, 13:14
                Tylko dziewczyny niezobowiązująco raczej nie moczą z jakimiś quasimodo albo aseksualnymi przeciętniakami bez wyrazu.
      • aniaurszula Re: To jakieś porażki a nie zdrowi faceci 25.01.13, 14:57
        bo z komputerem latwiej, nie trzeba zabiegac, zbac o siebie i kobiete, no i zmeczenie mniejsze niz po seksie z kobieta.mam kolezanke atrakcyjna babka mieszka z mlodszym od siebie facetem , myslalam ze goracy seks to u nich podstawa a ona sie zali ze on oglada porno a jak juz dojdzie co do czego to zero zadbania o jej potrzeby. u meza jak byl dlugo po za domem tez zauwaylam ze mial tendencje do filmow zamiast mnie ale ze normalny jest to mu kierunki ustawilam
      • josef_to_ja Triss, a może oni są poza wymaganiami kobiet? 27.01.13, 19:21
        Kobiety w wielkich miastach nie mają małych wymagań, a taki facet wcale nie musi być leniwy, tylko przegrywać z innymi facetami w sprawach oczywistych. Dziewczyna przeciętna, o miłej aparycji i sensownym charakterze, mająca jakąś tam pracę może być zwyczajnie adorowana przez wielu facetów, również przez tych może nie jakichś wielce przystojnych niczym modele, ale wysportowanych, zaradnych, z własnym kwadratem, furą (i biznesem, jeśli go nie kochasz, to pokochaj jego kieszeń).
    • amilos chipsi - napisałam na priv 27.01.13, 12:12
      odbierz pocztę
    • josef_to_ja A jak ktoś ma CHAD, borderline, ADHD albo DDA? 27.01.13, 13:50
      To od razu jego wina?
      • sundry A co to ma do rzeczy? n/t 27.01.13, 13:57

        • josef_to_ja Re: A co to ma do rzeczy? n/t 27.01.13, 14:19
          Zwyczajnie taka osoba może mieć problemy z tworzeniem związków.
          • sundry Re: A co to ma do rzeczy? n/t 27.01.13, 15:56
            Umówmy się, tworzenie związków to jedna z trudniejszych rzeczy w życiu i praktycznie nie znam osoby, która nie ma z tym problemów. Deal with it.
            • josef_to_ja Re: A co to ma do rzeczy? n/t 27.01.13, 16:00
              No, ale CHAD, borderline to poważne sprawy i taka osoba nie jest zdrowa. Ciężko ją porównywać z osobą "normalną", gdyż taka osoba może mieć ogólnie problem z nawiązywaniem zdrowych relacji na wszystkich płaszczyznach i we wszystkich możliwych relacjach.
              • sundry Re: A co to ma do rzeczy? n/t 27.01.13, 16:10
                Tak to już jest, lepiej być młodym, pięknym i zdrowym, niż starym, brzydkim i chorymsmile Każdy ma jakieś problemy, wiadomo. Trzeba sobie z nimi radzić.
                • josef_to_ja Re: A co to ma do rzeczy? n/t 27.01.13, 16:14
                  Zaburzenia psychiczne skutecznie mogą utrudniać życie. Z trądzikiem można sobie poradzić, twarz zoperować plastycznie, sylwetkę poprawić, studia skończyć, znajomości wyrobić i przynajmniej stwarzać pozory kogoś okrzesanego, żeby się zakręcić na ciepłej posadce. Spraw związanych z psychiką tak łatwo się nie przeskoczy.
                  • sundry Re: A co to ma do rzeczy? n/t 27.01.13, 16:18
                    A ktoś powiedział, że będzie łatwo?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja