nie-matka
25.01.13, 14:43
Mam na stanie obecnie 4miesięczniaka, do pracy już wróciłam, ale tak raczej na pół gwizdka, opiekę nad maluchem dogrywamy z M., oboje mamy nienormowany czas pracy. Przy czym może się to okazać niewystarczające w najbliższych miesiącach. Już teraz zaczęłam się zastanawiać jak to najlepiej zorganizować.
Problem nr 1, właśnie mój nienormowany tryb pracy, czasem jestem cały dzień w domu, czasem pół dnia, czasem muszę nagle jechać do klienta po jego telefonie i potrzebowałabym opieki na 2-3godziny. Zatrudniać niani na cały etat się zwyczajnie mi nie opłaca, na pół etatu w sztywnych ramach czasowych też nie, bo czasem nie będzie mnie rano 4 godziny, a czasem 7 godzin w porze popołudniowej.
Problem nr 2 jest taki, że mamy dużego psa, który jest po szkoleniach, ale posłuszny jest zasadniczo tylko wobec mnie i M, dalszej rodzinie i innym ludziom tylko jak ma w tym interes, obcych ludzi zasadniczo ma w odwłoku. Mieszkamy w bloku, więc nie ma możliwości odizolowania go podczas naszej nieobecności w innym pomieszczeniu. Obawiam się zostawić obcą osobę z niemowlakiem i psem.
Jedna babcia mieszka 40km od nas, jak najbardziej się może zająć dzieckiem, ale raczej od czasu do czasu i ze względu na odległość wchodzi w grę tylko cały dzień, weekend. Teściowie mieszkają 200km dalej, więc to odpada.
Widzę rozwiązania następujące przy czym każde ma jakieś minusy:
- chciałabym znaleźć jedną osobę, która zajmowałaby się naszym maluchem, ale czy ktoś zgodziłby się na takie warunki zatrudnienia, nie wiadomo kiedy i na ile będę potrzebowałabym opieki dla dziecka. Ze względu na okres niemowlęcy nie wyobrażam sobie pozostawiania dziecka, za każdym razem pod opieką innej/obcej osoby np. z agencji niań
- Załóżmy, ze znajduję odpowiednią osobę, która pójdzie na taki dziwny układ. Niania przychodzi dorywczo do nas - ale nasz pies, obawiam się ze względu na bezpieczeństwo zostawić obcą osobę z psem i niemowlakiem, o tragedię niełatwo, a wolę dmuchać na zimne. Nie, pies się nie rzuca na dzień dobry do gardła, ale jak napisałam jest posłuszny i podporządkowany tylko mi i M,a tak będzie robił co chciał, tym bardziej, że będzie uważał, że to on jest na swoim terenie.
- zawozimy dziecko do niani, ale wtedy mam zawozić ze wszystkimi gratami? Wózkiem, zabawkami, ubrankami na zmianę, jedzeniem, miseczkami, pieluchami i tym wszystkim co używa się przy dziecko w pierwszym roku życia...? Jak dla mnie to jakiś koszmar, samo zbieranie się i zapakowanie do samochodu zajmie mi z godzinę czasu, da się tego jakoś uniknąć?
- żłobek odpada, ewentualnie jakiś klub malucha, ale to chyba w przyszłości...?
Jakieś pomysły rady, jak to logistycznie można rozwiązać?