Dodaj do ulubionych

Facet niezdecydowany na ślub...

28.01.13, 08:19
Nick założony na potrzeby wstydliwej dla mnie sprawy.
Wiem, że jematki nie mają pewnie takich problemów, ale może... Do brzegu: jestem z facetem ponad 4 lata, mieszkamy razem. Jakiś czas temu zaczęły się rozmowy o ślubie. Kilka tygodni temu podczas napadu sprzątania odkryłam pierścionek. Facet jak się dowiedział to podsumował, że czeka na odpowiednią chwilę. Ok. Minęło sporo czasu i wczoraj mi się zebrało na nocne polaków rozmowy i zaczęłam drążyć temat. Wyszło na to, że on się waha. Raz chce się oświadczać a następnego dnia już taki pewny nie jest. Noż kurza melodia...co ja mam zrobić. Ja jakaś wybrakowana jestem, bo jest to drugi długoletni związek gdzie facet mi mówi takie rzeczy. Tamten się w końcu rozpadł. Kurcze niestety należę do grona kobiet, które bardzo chcą ślubu i ciężko mi zrezygnować z własnych marzeń. On mówi, że niby chce, ale mam jakąś blokadę, żeby nacisnąć ten ostateczny guzik i to przyklepać. Czy któraś z was miała taką sytuację? Ja nie wiem co mam dalej z tym fantem robić. Z jednej strony dobrze nam razem i nie wyobrażam sobie rozstania. Z drugiej strony ja się zamęczę z własnymi myślami. On mówi, że kocha i nie chce się rozstawać. Tylko jak kurna kocha jak formalnie nie chce się zdeklarować. Twierdzi, że jest pierdoła i chyba ma rację... Kumy radźcie jak dacie radę.
Obserwuj wątek
    • vesper_lynd_1 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 08:35

      A jak wygląda Wasze codzienne życie? Kto jest stroną decyzyjną, dominującą w związku?
      Jeśli facet "pierdoła" to podejrzewam, że Ty....
      I teraz wyobraź sobie, że w końcu on, właśnie on, musi się zdecydować...
      A ten poprzedni związek też nie był z podobnym facetem, aby?
      • franka77 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 08:49
        No raczej ja nie da się ukryć. On jest z gatunku tych co jak sójka za morze - przy każdej sprawie musi przemyśleć, przemyśleć, przemyśleć...I ja to wiem. Dlatego grzecznie czekałam. No, ale kurna-tyle czasu? Temat wypłynął we wrześniu!!! I wiem, że powinnam unieść się dumą, pieprznąć drzwiami i zostawić takiego rozmemłańca. A nie umiem. Kurczę. Naprawdę dobrze nam razem. I on też mówi, że nie mamy żadnych związkowych problemów i wie, że chce ułożyć sobie ze mną życie, ale nie wie czy już dostatecznie dorósł do taakiej decyzji. Ehhh oszaleję. Akurat ślub to jest moje wielkie marzenie od zawsze. I jakoś nie mogę trafić na faceta, który jak normalny człowiek wie czego chce.
        Poprzedni facet o dziwo był typem szybkomyślącym i tutaj akurat nie wiedział czy jestem dobrą partnerką na całe życie, czy raczej jest ze mną z przyzwyczajenia i braku lepszej opcji, więc kwestia rozstania była łatwiejsza. Koleżanki mi mówią, że powinnam się wyprowadzić to może by się otrząsnął- może. Jak szmata się czuję. Niewarta żeby ktoś mnie ostatecznie zechciał. Toż go nie będę prosić.
        I wiem, że teoretycznie jak nie wie do końca to pewnie znakiem tego tak naprawdę nie chce i powinnam wysłać go do diabła. Z drugiej strony wiem, że dla niego zakup chipsów to ogromny dylemat (kupić, nie kupić, a jakie kupić, a może te, a może tamte, a może w innym sklepie..więc facet totalnie z gatunku tych myślicieli...) i dlatego mam trochę więcej wyrozumiałości.
        • bri Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 09:41
          Ale czego on ma jeszcze chcieć skoro już nawet z nim mieszkasz. W takiej sytuacji papierek to czysta formalność, która za specjalnie nic w jego życiu nie zmieni, a dodatkowo jeszcze może generować spore koszty.
        • ta_ruda Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 16:03
          Ale w jakim sensie slub jest twoim marzeniem ? Czy chodzi ci o to ze ceremonia jest dla ciebie marzeniem i chcesz ja odbyc? Czy chodzi ci o to ze chcesz 'przypieczetowac' zwiazek formalnie?
          franka77 napisał(a):

          Akura
          > t ślub to jest moje wielkie marzenie od zawsze. I jakoś nie mogę trafić na face
          > ta, który jak normalny człowiek wie czego chce.
          > Poprzedni facet o dziwo był typem szybkomyślącym i tutaj akurat nie wiedział cz
          > y jestem dobrą partnerką na całe życie, czy raczej jest ze mną z przyzwyczajeni
          > a i braku lepszej opcji, więc kwestia rozstania była łatwiejsza. Koleżanki mi m
          > ówią, że powinnam się wyprowadzić to może by się otrząsnął- może. Jak szmata si
          > ę czuję. Niewarta żeby ktoś mnie ostatecznie zechciał. Toż go nie będę prosić.
          > I wiem, że teoretycznie jak nie wie do końca to pewnie znakiem tego tak naprawd
          > ę nie chce i powinnam wysłać go do diabła. Z drugiej strony wiem, że dla niego
          > zakup chipsów to ogromny dylemat (kupić, nie kupić, a jakie kupić, a może te, a
          > może tamte, a może w innym sklepie..więc facet totalnie z gatunku tych myślici
          > eli...) i dlatego mam trochę więcej wyrozumiałości.
      • elza.303 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 12:18
        Mój też był niezdecydowany.....ale dostałam 13-tkę i pojechałam kupić suknię ślubną .Po powrocie oświeciłam go ,że może wkrótce wyjść z mody ....no i ślub był taki jak chciałamsmilePotrzebował mój mąż bodźca hahaha. Ale nie polecam wszystkim tej metody bo potem trudno odsprzedać suknię smile
    • princy-mincy Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 08:37
      a czemu mu sie przyznalas, ze znalazlas ten pierscionek?
      w zyciu bym nie powiedziala facetowi, ze znalazlam pierscionek
      wcale mu sie nie dziwie, ze on teraz nie umie podjac decyzji, bo czuje na plecach oddech oczekiwania
      • pannamigottka Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 08:50
        A po co ma się żenić? Ma seks, posprzątane a jak się znudzi to po prostu sobie pójdzie.
      • franka77 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 08:50
        Bo ja szybkostrzelna jestemsadI gęby na kłódkę nie umiem utrzymać. No ni uja nie umiemsad( A poza tym mógł lepiej schowaćbig_grin ( żart, wiem zła kobieta jestem...)
    • beverly1985 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 08:52
      Ty masz prawo chcieć ślubu, stabilizacji. Jeśli to dłużej potrwa rozejrzałabym się za bardziej chętnym partnerem.
      Nie pakuj się na pewno w żadne dzieci, kredyty w twojej sytuacji- bo u was nie ma porozumienia w kwestii tego, czy chcecie być razem.
    • nabakier Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 08:55
      A cóż to za problem, żebyś Tu się oświadczyła? Korona z głowy spadnie? Stereotypy? Pan się będzie musiał opowiedzieć: wóz albo przewóz.
      Co to za problem: postawić warunki? Chcę tego i tego i albo to możliwe, albo nie- zatem: wóz albo przewóz.
      To tylko facet ma prawo?
      Nie rozumiem takich postaw , jak Twoja. Serio. Ale ja należę do osób decyzyjnych. I decyduję o swoim życiu. Chcę być żoną, to o tym mówię po ludzku. a nie ciągnę nie wiadomo co, które mi nie odpowiada.
      • nabakier Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 08:55
        ...żebyś TY (nie- Tu) się oświadczyła...pardon
      • araceli Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 09:05
        nabakier napisała:
        > Nie rozumiem takich postaw , jak Twoja. Serio. Ale ja należę do osób decyzyjnyc
        > h. I decyduję o swoim życiu. Chcę być żoną, to o tym mówię po ludzku. a nie cią
        > gnę nie wiadomo co, które mi nie odpowiada.

        Bo jej nie zależy na małżeństwie tylko na kulturowej otoczce małżeństwa pt. 'jestem coś warta bo jakiś facet mnie CHCIAŁ'. Straszne co presja społeczna robi z ludźmi uncertain
        • taka-sobie-mysz Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 09:14
          tak bym nie napisała.

          Każdy ma inne potrzeby i inne marzenia. Autorka akurat potrzebuje ślubu, by wiedzieć, że faktycznie jest dla faceta ważna i że on się ostatecznie deklaruje. Zresztą trudno się dziwić, skoro ma juz za sobą jeden konkubinat, który doprowadzil do niczego.


          A co do presji społecznej - to każdy jej podlega, w różnych względach i w różnym stopniu - ale każdy - bo niby czemu codziennie się myjesz, starasz się ładnie ubierać, nie klniesz przy przełożonym jak szewc? Bo tak zostałas wychowana, ze tego oczekuje od ciebie spoleczenstwo.
          • araceli Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 09:18
            taka-sobie-mysz napisała:
            > tak bym nie napisała.

            Ale przecież napisałam dokładnie to co Ty big_grin Tak - każdy ma inne potrzeby i marzenia - jej potrzebą jest 'bycie chcianą', 'bycie wybraną' wyrażone poprzez oświadczyny. I tak - każdy ulega presji społecznej pod tym czy innym względem. Tylko czy to jest dobre?
          • franka77 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 09:19
            Dzięki mysza. Ujęłaś to w dziesiątkę.
            • nabakier Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 09:28
              Jeżeli Ty po czterech latach nie wiesz, czy on naprawdę chce z Tobą być, w dodatku boisz się o to normalnie zapytać, to moim zdaniem ...masz odpowiedź. Przynajmniej ja bym miała.
              Moim zdaniem nie tylko on jest sierota, Ty też. Bawicie się w kotka i myszkę czy co?
              Powiedz, czego się boisz w zapytaniu go o to?
              • franka77 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 09:33
                Ależ ja go zapytałam wczoraj - chce czy nie, bo jak nie to szkoda naszego czasu, żeby żyć razem i mieć kompletnie rozmijające się plany. No to usłyszałam, ze chce, ale jeszcze nie teraz. Zapytałam w takim razie kiedy, bo ponad cztery lata to wystarczająco długo, żeby wiedzieć czego się chce. No to usłyszałam, że to wcale nie tak długo 4 latasmile I na koniec powiedział, żebym dała mu kilku dni to ta rozmowa może go zmobilizuje i popchnie do działania. I może potrzebował takiego "plaskacza", ale no musi to przegryźć. Grrr
                • vocativa Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 09:41
                  To w tym momencie na Twoim miejscu, chyba przez miesiąc postarałabym się nie wracać do tematu i dała mu szansę w ten sposób,żeby forma i termin oświadczyn była jego inicjatywą. Jeśli przez miesiąc nic się nie wydarzy, to pewnie wróciłabym do rozmowy...Ale nie wiem... każdy człowiek jest inny. Poza tym kwestia jest też taka, czy Tobie zależy na małżeństwie (tylko), czy też oprócz tego na całej otoczce(przygotowane przez niego oświadczyny itd.).Bo jeśli to drugie, to nie wiem czy poczujesz radość z oświadczyn jeśli poczujesz, że musiałaś jakoś szczególnie o nie zabiegać. Więc chyba na razie bym odpuściła. W każdym razie życzę Ci szybkiego spełnienia marzeńsmile
                • nabakier Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 09:41
                  No to się trzymaj tych kilku dni, a potem zadziałaj. Musisz sama wiedzieć, czego chcesz i jakie masz warianty alternatywne. Wiedzieć, co zrobisz na okoliczność, gdy pan znowu ":nie będzie wiedział, co robić".
                  Rozumiem, że nie chodzi o wasze bycie razem, tylko o samą formułę ślubu? Teraz już precyzyjniej. Nie rozumiem jednak, dlaczego panu zajmuje rozważanie tej kwestii tyle lat, przecież to jest proste merytorycznie. Ślub to ślub i albo się go chce, albo nie. Co tu rozkminiać? Jakiś niedowład intelektualny czy co...

                  Swoją drogą masz szczególne gusta osobowe, nie obraź się, ja bym takiego faceta spuściła ze schodów, taki rozmamłaniec nie dla mnie. Jak będziesz w ciąży, to też nie będzie wiedział, czy chce dziecka czy nie?
                  No, ale to rzeczywiście de gustibus...
                • araceli Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 09:41
                  franka77 napisał(a):

                  > Ależ ja go zapytałam wczoraj - chce czy nie, bo jak nie to szkoda naszego czasu,
                  > żeby żyć razem i mieć kompletnie rozmijające się plany.

                  Zapytałaś czy chce z Tobą być, czy chce się z Tobą ożenić?

                  > I może potrzebował takiego "plaskacza", ale no musi to przegryźć. Grrr

                  Moje gratulacje. Jak się teraz oświadczy to do końca życia nie będziesz wiedziała, czy tego chciał czy po prostu uległ szantażowi.
                  • ardzuna Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 14:54
                    Dziwne masz podejście. Jeśli zdecyduje się na ślub po to żeby się z nią nie rozstać to znaczy że chce i ślubu i z nią być.
                    4 lata to naprawdę wystarczająco długo żeby biedny miś wejrzał w siebie i się zastanowił czy chce być z osobą z którą tyle czasu spędził.
                    • araceli Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 14:58
                      ardzuna napisała:
                      > Dziwne masz podejście. Jeśli zdecyduje się na ślub po to żeby się z nią nie roz
                      > stać to znaczy że chce i ślubu i z nią być.
                      > 4 lata to naprawdę wystarczająco długo żeby biedny miś wejrzał w siebie i się z
                      > astanowił czy chce być z osobą z którą tyle czasu spędził.

                      'Chce z nią być' nie koniecznie oznacza 'chce wziąć ślub'. Szczególnie pod wpływem ultimatum.
                      • lusitania2 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 15:01
                        szukaj sobie innego frajera.
                        • franka77 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 15:50
                          Czemu frajera?
                      • ardzuna Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 15:06
                        Ale jeśli nie weźmie to znaczy że naprawdę nie chciał. Jeśli weźmie to znaczy że jednak chciał. Od zaręczyn jest milion okazji żeby uciec przed ślubem, z bardziej lub mniej wydumanych powodów. Traktujesz tego faceta jakby był amebą ale zdaje się że jakąś wolę jednak wykazuje.
                        • araceli Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 15:17
                          ardzuna napisała:
                          > Ale jeśli nie weźmie to znaczy że naprawdę nie chciał. Jeśli weźmie to znaczy ż
                          > e jednak chciał. Od zaręczyn jest milion okazji żeby uciec przed ślubem, z bard
                          > ziej lub mniej wydumanych powodów. Traktujesz tego faceta jakby był amebą ale z
                          > daje się że jakąś wolę jednak wykazuje.

                          Bo dla Ciebie jest tylko jedna słuszna droga bycia razem - ślub. I kto tu jest amebą?
                          • ardzuna Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 23:26
                            Chyba ty jednak nie - wykazujesz tylko bardzo wiele złej woli. Przeczytałaś w ogóle o czym jest wątek? Nie wygląda na to.
                • beverly1985 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 16:04
                  Ale jakm rozumiem on juz kilka razy ci mówił, ze "chce ale nie teraz", że "kocha ale nie moze się zdecydowac" itd.... Teraz znów kilka dni. No to poczekaj te kilka dni, a potem (założę się, ze on sie wcale nie oswiadczy) zacznij się pakować.
            • burina Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 10:21
              franka77 napisał(a):

              > Ujęłaś to w dziesiątkę.

              Masłowska?
          • nabakier Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 09:30
            > A co do presji społecznej - to każdy jej podlega, w różnych względach i w różny
            > m stopniu - ale każdy - bo niby czemu codziennie się myjesz, starasz się ładnie
            > ubierać, nie klniesz przy przełożonym jak szewc? Bo tak zostałas wychowana, ze
            > tego oczekuje od ciebie spoleczenstwo.

            Eeee...chcesz powiedzieć, że decyzyjność ludzka to mit? Czy tylko decyzyjność kobiety? I że człowiek nie przekracza granic wychowania, które otrzymał? Ojesu...
      • kon_tro_janski Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 09:29
        nabakier napisała:

        > A cóż to za problem, żebyś Tu się oświadczyła? Korona z głowy spadnie? Stereoty
        > py? Pan się będzie musiał opowiedzieć: wóz albo przewóz.
        > Co to za problem: postawić warunki? Chcę tego i tego i albo to możliwe, albo ni
        > e- zatem: wóz albo przewóz.


        to juz desperacja pachnie.
        tegpo kwiatu pol swiatu a ona ma za nim latac, jakby byl ostatnim chlopcem we wsi?
        na miejscu takiego faceta dopiero bym wiala, gdzie pieprz rosnie.
        • nabakier Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 09:31
          Czyli jak facet się oświadcza, to desperat? wink
          • kon_tro_janski Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 09:37
            nabakier napisała:

            > Czyli jak facet się oświadcza, to desperat? wink

            facet ma sie oswiadczac, bo tego CHCE a nie dlatego, bo sie boi, ze mu zdobycz ucieknie sprzed nosa, badz robi to tylko dlatego, bo zadna inna go nie zechce.
            troche honoru kobieto! gdzie Twoja godnosc?
            • nabakier Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 09:46
              Heh, a co ma tu akurat moja godność tu do rzeczy? Odwróć płeć i zadaj te same pytania, a zobaczysz, co Ci wyjdzie.
              No przecież o to własnie chodzi, by wiedzieć, czego pan chce. Czy nie? swoja droga, jak po czterech latach nie wie, to chyba dobrze nie jest? I teraz, gdzie godność kobiety, która pozwala się tak traktować jak autorka wątku?

              Własnie w imię godnosci, w imię wyznawanych zasad, kierowania swoim życiem, starałabym się to uregulować. Raczej nie w stronę małżeństwa z tym panem, swoja drogą.
    • mayaalex Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 09:07
      Jesli naprawde Ci zalezy to mu to powiedz wyraznie.
      i albo facet sie zdecyduje na slub bo bedzie wiedzial ze to dla Ciebie wazne albo moze przynajmniej przemysli i powie dlaczego on slubu nie chce a Ty bedziesz musiala zdecydowac czy jego powod jest na tyle istotny ze dla Ciebie wazniejszy jest zwiazek z nim, nawet bez slubu, czy jednak slub.
      A dzieci chcesz miec? Bo to chyba powazniejsze w sumie decyzja niz slub i moze wymagajaca szybszych decyzji (zwlaszcza jesli 77 to rok urodzenia wink moj to 75, zeby nie bylo ze sie czepiam smile
      Jesli tak to powiedz mu ze chcesz miec dziecko i to w miare szybko i dajesz mu teraz troche czasu na przemyslenie sprawy i decyzje (i daj mu konkretny czas i tego sie trzymaj).
      Ja tak zrobilam dwa lata temu i teraz mam i meza i dziecko wiec metode wyprobowalam na sobie smile
      • franka77 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 09:16
        Nie, młodsza jestem 86. Więc teoretycznie czas jeszcze mam. Tylko...no ja chcę. Wstrętna zazdrośnica jestem. A teraz to taki okres, że sporo osób pokończyło studia i chcą się hajtać i jakoś tak chodzimy na te wesela, chodzimy i prawie na każdym pod wpływem chwili słyszę, że za rok to już my. No od ponad trzech lat tak sobie słucham. Dzieci chcemy oboje, ale dobrze wiemy, że na razie to zły moment pod względem finansowym i mieszkaniowym. Zresztą temat dzieci też wypłynął-on w ogóle ma jakieś dziwne wyobrażenia o małżeństwie. Twierdzi, że jako małżeństwo nie powinniśmy mieszkać na wynajmowanym ( no to mu mówię, że na swoje to możemy jeszcze z 10 lat poczekać), że tak rok po ślubie to już dzieci powinny być, no a my na wynajętym..i jakieś tam takie pierdoły. Dziwny facet. Dziwne problemy...mam wrażenie, że szuka sobie problemów na siłę.
        • szpil1 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 20:53

          franka77 napisał(a):

          > Dzieci chcemy oboje, ale dobrze wiemy, że na razie to zły m
          > oment pod względem finansowym i mieszkaniowym. Zresztą temat dzieci też wypłyną
          > ł-on w ogóle ma jakieś dziwne wyobrażenia o małżeństwie. Twierdzi, że jako małż
          > eństwo nie powinniśmy mieszkać na wynajmowanym ( no to mu mówię, że na swoje to
          > możemy jeszcze z 10 lat poczekać), że tak rok po ślubie to już dzieci powinny
          > być, no a my na wynajętym..i jakieś tam takie pierdoły. Dziwny facet. Dziwne pr
          > oblemy...mam wrażenie, że szuka sobie problemów na siłę.

          Nie chcę brzmiec brutalnie, ale czy to Ci nie daje do myślenia? Przychodzą mi na myśl dwie opcje:
          1. Masz słuszne wrażenie, że on szuka problemów na siłę. Bo on o prostu czuje, że jednak wasz związek to nie to.
          2. Ciamajda - tak jak napisałaś, podjęcie błahej decyzji zajmuje mu godzinę albo jest mu wygodnie, bo Ty się wszystkim zajmiesz i on ma problemy z głowy. I moim zdaniem to źle rokuje na przyszłośc. Bo o ile teraz to się wydaje rozczulające/śmieszne/nieznaczące to w przyszłości może generowac ogromne problemy, kiedy Ty się poczujesz zmęczona byciem wiecznym szefem. No, chyba, że to lubisz.
          A w ogóle, to jako żywo przypominasz moją znajomą - już 3 lata czeka na pierścionek zaręczynowy, już w myślach zaplanowała ślub, wesela, jaka suknia. Tylko chłop oporny, mimo kilku rozmów ni cholery nie chce się oświadczyc.
    • chusteczka4 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 09:15
      Nic się nie przejmuj, ja jestem w nie co gorszej sytuacji smile Zaręczona jestem od 4 lat a ślubu jak nie było tak nie ma smile
      • wiecznie-zapominam-login nauki 29.01.13, 08:27
        Chusteczka.. jeżeli planujecie ślub kościelny zapiszcie się na nauki przedmałżeńskie (na naukach dowiecie się że ich "ważność" trwa tylko kilka miesięcy smile
    • a.va Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 09:18
      franka77 napisał(a):

      > I wiem, że powinnam unieść się dumą, pieprznąć drzwiami i zostawić takiego roz
      > memłańca.
      > Koleżanki mi m
      > ówią, że powinnam się wyprowadzić to może by się otrząsnął- może. Jak szmata si
      > ę czuję. Niewarta żeby ktoś mnie ostatecznie zechciał.

      Zwariowałaś? Nie słuchaj koleżanek, byłoby totalną bzdurą rozwalać dobry związek tylko dlatego, że facet trochę boi się ślubu. Większość ludzi się boi, to jest poważna decyzja, twój się boi trochę bardziej niż większość i chcesz z tego powodu zrobić sobie krzywdę?
      Zrób tak jak pisze Nabakier - powiedz mu - ok, stary, rozumiem, że ty się boisz/wahasz/cokolwiek, co ci powiedział, ale mnie zależy na ślubie. Ja bym chciała... i tu cała przemowa, czego dokładnie byś chciała, kiedy, jak, dlaczego. I co on na to.

      Kupił człowiek pierścionek, myślisz, że zadałby sobie ten trud, gdyby nie chciał cię za żonę? Myślisz, że byłby latami w związku z kobietą, która mu nie pasuje do stałego związku? Po jaką cholerę by z tobą mieszkał, jakby cię nie chciał?
      • kon_tro_janski Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 09:24
        > Kupił człowiek pierścionek, myślisz, że zadałby sobie ten trud, gdyby nie chcia
        > ł cię za żonę? Myślisz, że byłby latami w związku z kobietą, która mu nie pasuj
        > e do stałego związku? Po jaką cholerę by z tobą mieszkał, jakby cię nie chciał?


        zadne pierscionki, dlugoletnie zwiazki ani mieszkanie zwiazku, nie gwarantuja malzenstwa.
        na miejscu autorki nie podejmowalabym w ogole tematu slubu ani nie naciskala, ze chce JUZ, ZARAZ.
        sorry, ale to jest upokarzajace...


        • franka77 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 09:29
          Wiem, że upokarzające. Doskonale to wiem. Tylko, no ja jestem osoba, która robi wszystko szybko , konkretnie i bez zbędnych namysłów. I kurczę wiem czego chcę a nie mogę tego mieć. Frustrujące bardzo.
          • nabakier Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 09:35
            A bycie z nim w takiej niepewności nie jest upokarzające?? Przecież dla Ciebie jest, w końcu z tego powodu założyłaś wątek
            I możesz powiedzieć, co jest upokarzającego w fakcie, że kobieta wyjawia swoje warunki, mówi czego chce a czego nie?
          • kon_tro_janski Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 09:35
            no wlasnie.
            szkoda mi kobiet, ktore podejmuja temat slubu/zalegalizowanie zwiazku a faceci bujaja sie bez konca, az w koncu czesto puszczaja te dziewczyny w trabe.
            moze sie myle i zbyt podejrzliwa jestem, ale juz samo znalezienie pierscionka i fakt, ze facet nie spieszy sie z deklaracjami sprawiloby, ze zapalilaby sie mi sie w glowie czerwona lampka.
            nie sluchaj nabakier, ktora doradza Ci oswiadczanie sie.
            • nabakier Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 09:49
              Och, moja rada była spóźniona, bo autorka sama poprowadziła rozmowę., o czym we wpisie startowym nie napisała.
              Słusznie zrobiła, ze porozmawiała. Pytanie, czy będzie potrafiła być dalej konsekwentna.
        • a.va Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 09:56
          kon_tro_janski napisał(a):

          > > Kupił człowiek pierścionek, myślisz, że zadałby sobie ten trud, gdyby nie
          > chcia
          > > ł cię za żonę? Myślisz, że byłby latami w związku z kobietą, która mu nie
          > pasuj
          > > e do stałego związku? Po jaką cholerę by z tobą mieszkał, jakby cię nie c
          > hciał?
          >
          >
          > zadne pierscionki, dlugoletnie zwiazki ani mieszkanie zwiazku, nie gwarantuja m
          > alzenstwa.

          A co gwarantuje?
          Na absolutnie nic w życiu nie ma gwarancji. Ale pierścionek świadczy o tym, że facet chce, tylko z jakiegoś powodu to odwleka. Ty zakładasz, że odwleka, bo nie chce Franki za żonę. A ja uważam, że może być 1000 innych powodów, więc nie warto się obrażać, wyprowadzać, zrywać, tylko pogadać.
          Co jest w tym upokarzającego?
          • kon_tro_janski Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 10:32
            pogadac TAK.
            naciskac lub oswiadczac sie NIE.
      • franka77 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 09:24
        No właśnie tez sądzę, że jak kupił to kółko ( on! który jak mówię potrafi pół godziny chipsy wybierać!) to chyba jednak chce. W sumie sam mówi, że od stycznia się namierzał żeby kupić, więc teraz pewnie kolejnych kilka miesięcy potrzebuje na decyzję. Tylko mi się tak dłuży... i ciężko mi w takiej niepewności i oczekiwaniu żyć. Do wspólnego zamieszkania dwa lata się zbierał... Jaa skąd ja wytrzasnęłam takiego chłopa. Jakim cudem on po trzech dniach bycia razem mi powiedział, że chce ze mną być to ja nie wiem. Jakiś lepszy dzień chyba miałbig_grin
        • kon_tro_janski Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 09:27
          franka77 napisał(a):

          > No właśnie tez sądzę, że jak kupił to kółko ( on! który jak mówię potrafi pół g
          > odziny chipsy wybierać!) to chyba jednak chce


          jestes pewna, ze ten pierscionek byl dla Ciebie...?
          • imasumak Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 13:11
            kon_tro_janski napisał(a):

            jestes pewna, ze ten pierscionek byl dla Ciebie...?

            To okropne, ale też tak pomyślałam.
        • a.va Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 09:29
          Daj mu jeszcze trochę czasu, ale nie rób z tego tabu, że ty się zacinasz i w milczeniu obliczasz, że już czekasz 2 tygodnie, już miesiąc... jeszcze 3 dni nie uklęknie i się wyprowadzisz. Rozmawiajcie o tym, powiedz mu, co ty chcesz i dlaczego, to wcale nie jest upokarzające, jak tu poprzedniczka napisała. Każdy człowiek ma jakieś doświadczenia, może on ma akurat złe, jeśli chodzi o małżeństwo - np. małżeństwo jego rodziców było fatalne.
      • beverly1985 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 16:07
        > Zwariowałaś? Nie słuchaj koleżanek, byłoby totalną bzdurą rozwalać dobry związe
        > k tylko dlatego, że facet trochę boi się ślubu.

        Jaki on dobry? facet zwodzi ja od 3 lat. Dzieci nie chce dopóki mieszkania nie kupi, czyli za 10 lat. Teraz ona ma takiego "chłopaka do chodzenia", a chce partnera na całe życie i ojca dzieciom.
    • bri Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 09:38
      Czemu razem zamieszkaliście, skoro zależy Ci na małżeństwie, a nie miałaś pewności, że on chce tego samego? Teraz niestety pozostaje Ci jedno: możesz najwyżej cierpliwie czekać aż on podejmie decyzję albo powiedzieć mu, że mieszkanie bez ślubu przestało Ci odpowiadać i wyprowadzić się.
    • deelandra Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 09:53
      na swoim przykładzie ci powiem, że jak się chce ślubu, to nie ma żadnych wątpliwości
      • a.va Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 09:58
        A ja na swoim powiem, że wcale nie.
      • ledzeppelin3 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 10:05
        Ja bym na Twoim miejscu dała sobie spokój z myśleniem w kategorii- to upokarzające, ze chcę ślubu i na niego naciskam. Masz prawo chcieć ślubu i deklaracji stałości. Związek partnerski jest doskonalym układem na jakiś czas, ale często po jego zakończeniu zostaje się z niczym. Zwyczajnie chcesz się zabezpieczyć. I to jest starodawna bzdura że jak on się zgodzi, to ulegnie szantażowi. Natomiast on też ma prawo z jakiegoś względu ślubu nie chcieć. Może mu wygodnie, może się boi, moze nie jest pewien, ze Ty to ta na cale życie- bywa. Boli? Na pewno, ale nie wykonuj pochopnych ruchów. Jestes młodą dziewczyną, całe życie przed Tobą. Może jeszcze warto pożyć, nie ładować sie w małą stabilizację? Ja bym odpuściła temat na kilka miesięcy i poczekała. On już wie, co TY o tym sądzisz. I na wszelki wypadek nie inwestowałabym w ten związek całej siebie. On czeka, aż go olśni, i Ty poczekaj. Masz seks, masz z kim pójść na imprezę, resztę inwestuj w SIEBIE.



        Karmienie piersią to wspaniałe przeżycie,
        które będę pamiętała przez całe życie.
        Te chwile bliskości wież stworzyły wielką,
        dlatego nie karmiłam nigdy butelką.
        • altz Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 10:25
          ledzeppelin3 napisała:
          > Ja bym odpuściła temat na kilka miesięcy i poczekała. On już wie, co TY o tym sądzisz.
          Kobiety w tych czasach bardzo często inicjują kontakty damsko-męskie i, nie oszukujmy się, często same wybierają. Według mnie, mają też prawo się oświadczyć panu i oczekiwać odpowiedzi bez żadnych wątpliwości, że to jest takie czy śmakie, upokarzające albo i gorsze. Takie feudalne pozostałości dla mnie są po prostu niesmaczne, klękanie przed przyszłą żoną, proszenie ją i ojca o rękę, fajne wyłącznie jako ciekawostka historyczna, ale ogólnie poniżające dla obu stron. Najpierw wymaga się feudalizmu, a potem oczekuje partnerstwa. smile
          Wóz albo przewóz, ktoś tu musi nosić spodnie i niekoniecznie musi to być mężczyzna. Ludzie sobie robią taką tymczasowość przez wiele lat, a potem się dziwią, że życie im uciekło.
          • nabakier Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 10:33
            No, ale to jest taaakie upokarzające, jak się kobieta ośmiela chcieć decydować (tak, tak, powikłana konstrukcja, no nie?) o swoim życiu. Kobieta ma czekać jak mimoza, aż pan zechce. Ona nie ma prawa zechcieć, i już. Musi czekać jak krowa ta targu, aż ja zechce ktoś kupić, zamiast sama wybierać, w którą stronę pójdzie, np. w stronę wyjścia z targu. Pardon za porównanie, alem rozbawiona wink
            • ledzeppelin3 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 10:48
              Nie szkodzi. Takie nadinterpretacje i projekcje nazywają sie fachowo urojeniami.

              Autorko wątku: ślub to wspólna decyzja. Dotyczy obu osób. Obie muszą być na to zdecydowane. Wymuszanie niczego dobrego nikomu jeszcze nie przyniosło. Odpuść temat, kochaj pana trochę mniej i zajmij się sobą.
              • nabakier Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 11:34
                To podsyłam jeszcze jedno urojenie big_grin
                Scenka rodzajowa: pani kupuje pierścionek (taki za 5zł, najlepiej koszmarek z targu), zakłada garnitur, krawat i się oświadcza. W pakiecie z pierścionkiem pan dostaje prezent, którym jest książka: "Jak dorobić się cojones". Opcjonalnie można te cojones wyciąć sobie z papieru dokleić na czas oświadczyn w wiadomym miejscu.
                Ktoś dopisze ciąg dalszy?
                • marina2 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 11:49
                  bez sensu wpakowałaś się we wspólne mieszkanie.jest łatwa ,miła i dostępna i jeszcze masz ochotę na zobowiązanie w postaci ślubu.
                  jak światy światem kiełbasa nie może biegać za psem
                  chcesz ślubu z facetem,który tego nie chce-bo jak jest niezdecydowany to NIE CHCE.
                  wyprowadź się i pomyśl o tym kim jesteś i czego chcesz i szanuj siebie.
            • bri Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 11:02
              Masz prawo do wielu rzeczy, które wcale dla Ciebie dobre nie są. Może zamiast zastanawiać czy kobieta ma prawo się oświadczać czy nie, pomyśl czy to jest dla niej dobre, czy to jest w jej interesie? Oświadczyny oznaczają ryzyko. Można usłyszeć przykrą odmowę, można wziąć ślub z mężczyzną, który nie odmówił tylko dlatego, że głupio mu było, można wziąć ślub z mężczyzną, który nie odmówił bo w ogóle ciężko mu przychodzi podejmowanie jakichkolwiek decyzji i który przez resztę życia sam żadnej inicjatywy nie wykaże. Wreszcie można takim wyjściem przed szereg i oświadczynami zniechęcić mężczyznę, który potrzebuje czuć, że "zasłużył" na miłość swojej wybranki, który lubi, kiedy inicjatywa należy do niego, który lubi kiedy sprawy toczą się tradycyjnym torem itp. itp.

              Nie trzeba czekać jak krowa na rowie. Jeśli oczekiwane oświadczyny nie nadchodzą, mimo iż kandydat jest poinformowany, że tego chcemy należy zająć się sobą i rozważyć czy nie należałoby zmienić obiektu swojego zaangażowania.
              • nabakier Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 11:40
                Boshe, przecież żartuję. Tu już za późno na takie akcje. Tu przecież chodzi o zdefiniowanie problemu. I owszem, pan ma właśnie problem z podejmowaniem decyzji. To poważny problem. Czy pan coś z tym robi? No przecież nie. Ja bym takiemu opornemu wobec problemu delikwentowi spróbowała to zilustrować bardziej dosadnie, skoro normalna rozmowa nie pomaga.
                A co do opcji: odwrót od pana, toć przecież już wyżej napisałam, co sądzę.

                Sumując: problem ma teraz pani z sobą. Musi zdecydować, chce takiego mamałygę wlec za sobą przez życie. Ja bym nie chciała. No, ale to ja.
                • bri Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 11:45
                  Niby co ma dać taka ilustracja? Oświadczyny z podtekstem "ja to robię, bo ty nie masz jaj" to wspaniały pomysł, żeby facetowi sprawić przykrość lub dobrze go wku...ć. Jeśli naprawdę nie ma jaj, to po prostu sobie popłacze w kąciku, gorzej jeśli ma jaja i nie oświadcza się z innych powodów (np. skrycie kocha inną, albo uważa, że kobieta z którą jest ma istotne wady) i postanowi w odpowiedzi na takie subtelne wyznanie miłości powiedzieć wprost, co o oświadczającej się myśli, albo nawet więcej niż myśli.
                  • nabakier Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 12:21
                    Oj no zobacz: skoro słowo mówione (dialogowane) nie trafia, to może inscenizacja trafi. szansa jakaś jest. Jak by odpowiedział "tak", to oczywiście zaraz by padło "żartowałam, hehe, teraz to mi się już nie chce, o jakieś (tu wpisać: dwa, trzy) lata za późno". Jak by odpowiedział "nie", to by padło: "dziękuję, tylko czemu tak późno?".
                    Bo jak aktywizować takie niedojdy albo co gorsza ( w razie, gdyby kochał inną czy coś w ten deseń) kombinatorów?
                    A jeśli chodzi o subtelność, to wydaje mi się adekwatna do poziomu pana wink
                    • bri Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 12:29
                      Takie jak to nazwałaś "niedojdy" aktywizują się, kiedy spotkają osobę, przy której mają okazję poczuć się pewnie i która im zostawia przestrzeń do podejmowania inicjatywy. Obrażanie kogoś, żeby zrobił to, czego ty chcesz nie wzbudza ciepłych uczuć w obrażanym, nie dodaje mu odwagi, robienie czegoś za niego nie pozwala mu na wykazanie się inicjatywą.

                      • nabakier Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 12:39
                        Na pewno aktywizują taką jednostkę osoby nie napierające? Wszak autorka nie napiera od lat czterech, i jakoś to nic nie daje.
                        To nie jest napór, to jest szydera. Tak, dobrze czytasz: wyśmianie. To zasługuje na wyśmianie. I wyniku tego wyśmiania powinno do pana dotrzeć (jak ma komórki myślne sprawne), że ma problem, i że trzeba ruszyć d..., by ten problem rozwiązać. I nie chodzi już o małżeństwo, ale o cale podejście decyzyjne (którego brak).
                        • bri Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 13:14
                          > Na pewno aktywizują taką jednostkę osoby nie napierające? Wszak autorka nie nap
                          > iera od lat czterech, i jakoś to nic nie daje.

                          Jak to nie napiera? Mieszkają razem. Znalazła pierścionek i nawet wtedy nie powstrzymała się od uwag.

                          Moim zdaniem szydzenie z kogoś nie jest dobrą strategią w takiej sytuacji (to moim zdaniem jest dobre najwyżej wtedy, kiedy chcemy się kogoś ze swojego życia definitywnie pozbyć). Ale rozumiem, że Ty możesz wierzyć w co innego.
                          • nabakier Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 13:22
                            Do czasu znalezienia pierścionka pan miał czas, nie był napierany, a jednak jakoś mu to nie pomogło.
                            Znalezienie pierścionka też nie jest naporem. Po prostu się wydało. Jeżeli fakty mają być naporem, to wiesz...samo powietrze jest już naporem.

                            Na moje- z jakichś powodów bronisz niedecyzyjności tego pana. To błąd. Pan ma poważny problem. A autorka wraz z nim.

                            Tak, obśmianie to rzecz gust. Ja bym tak postąpiła na jakimś etapie problemu.
                            • bri Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 13:28
                              Pan może po prostu nie chce się żenić. I w związku z tym nie musi. To jego prawo niezależnie od tego jaki jest jego problem. Ja radzę autorce wątku, to co moim zdaniem jest w JEJ interesie, a nie interesie tego pana. Napieranie i zmuszanie do małżeństwa w jej sytuacji IMHO nie jest w jej interesie.
                              • nabakier Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 14:58
                                Jeszcze raz: ja piszę o OGÓLNYM problemie decyzyjnym, który pan ma.
              • altz Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 12:10
                bri napisała:
                > Oświadczyny oznaczają ryzyko. Można usłyszeć przykrą odmowę, można wziąć ślub
                > z mężczyzną, który nie odmówił tylko dlatego, że głupio mu było, można wziąć ślub
                > z mężczyzną, który nie odmówił bo w ogóle ciężko mu przychodzi podejmowanie
                > jakichkolwiek decyzji i który przez resztę życia sam żadnej inicjatywy nie wykaże.
                W drugą stronę to też tak działa. smile Pani może wyjść za mąż, bo nie będzie umiała odmówić, będzie jej głupio itd.
                Da mnie sprawa jest jasna. Pani mówi do pana, że darzy go uczuciem, ufa mu itd. i byłaby w stanie wyjść na za niego za mąż. Decyzje zostawia panu, ale tak jak obecnie nie chce już być za długo. Czy to takie trudne?
                Pan nie podejmuje tematu, to trudno, zaczynamy ewakuację. Lepiej nawet teraz popłakać, niż na 10 lat. Pan będzie stawiał warunki, że musi być mieszkanie, potem dom z werandą, a w zasadzie wszystko sprowadza się do czekania na nową fajniejszą panią. wink
                Zawsze można przyspieszyć dziecko, ale wtedy się o tym mówi jasnym tekstem, że pan ma dobre geny i pani chętnie z tych genów skorzysta, ale nie zamierza łykać pigułek czy truć się w inny sposób, jeśli pan nie chce dziecka, to zabezpieczenie jest od tej pory jego sprawą.
                Sprawa jest jasna i oczywista. Ja się dziwię, że ludzie nie rozmawiają o takich prostych sprawach wprost. Małżeństwo nie powinno być grą pozorów i teatrem w zabawy feudalne, ale zwykłą umową między równorzędnymi partnerami, którzy coś do siebie czują.

                > Wreszcie można takim wyjściem przed szereg i oświadczynami zniechęcić mężczyznę,
                > który potrzebuje czuć, że "zasłużył" na miłość swojej wybranki, który lubi,
                > kiedy inicjatywa należy do niego, który lubi kiedy sprawy toczą się tradycyjnym torem itp. itp.
                Ale dziwne podejście. "Zasłużył"? To niby pani jest ta lepsza? smile A potem się ludzie dziwią, że pan się odwrócił, bo zasłużył, a pani nie okazała się taka, jak się reklamowała. Jasne, że jest gra pozorów na początku, gonienie króliczka, ale podejmowanie decyzji w taki sposób, dla mnie jest dziwne. Potem, już w małżeństwie zabawa w flirt jest polecana.
                Nie ma czegoś takiego jak tradycyjny tor, ten potwór już dawno zdechł. smile
                • bri Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 12:24
                  Mi nie odpowiada małżeństwo będące "zwykłą umową". Moim zdaniem małżeństwo oznacza założenie rodziny, a rodzina to jest coś znacznie większego niż para ludzi po ślubie, którzy coś do siebie czują. Oświadczyny to nie jest żadna gra pozorów ani zabawa. Owszem jest to gest symboliczny, ale wiele mówiący i zmuszający do przemyślenia pewnych spraw. Zaręczyny i ślub mają znaczenie nie tylko dla samych małżonków, ale także wpływają bardzo na to, jak ich związek jest traktowany przez ich rodziny.

                  > Ale dziwne podejście. "Zasłużył"? To niby pani jest ta lepsza? smile

                  Dziwne, nie dziwne, wielu mężczyzn tak ma. Dziwi Cię też, że samce ptaków niektórych gatunków śpiewają dla swoich samic, budują im domki itp? Czy to oznacza, że samice są lepsze, bo to dla nich samce się puszą, ćwierkają itd.? Związki nie są wynalazkiem naszej epoki, a nas ludzi ukształtowały miliony lat ewolucji, i jeśli chodzi o rytuał łączenia się w pary jest to bardzo widoczne. Nie oznacza to, że związki zawiązane inaczej nie są możliwe - tak jest po prostu prościej. Sprawdziłam to.

                  > Nie ma czegoś takiego jak tradycyjny tor, ten potwór już dawno zdechł. smile

                  Ależ jest. Masz żonę?
                  • altz Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 12:38
                    bri napisała:
                    > Mi nie odpowiada małżeństwo będące "zwykłą umową". Moim zdaniem małżeństwo ozna
                    > cza założenie rodziny, a rodzina to jest coś znacznie większego niż para ludzi
                    > po ślubie, którzy coś do siebie czują.
                    Jedno drugiemu nie przeszkadza, ale coś mi się wydaje, że proponujesz zamiatanie problemów pod dywan. wink Ludzie powinni się dogadywać co do ważniejszych spraw. Mówią na przykład, że oszczędzają i będą się budować, że pani powinna pracować albo i nie, jeśli nie, to pan będzie się starał o pracę za co najmniej tyle i tyle. Jak się nie rozmawia, to potem są poważne konflikty. A traktowanie tego jak umowę, jest dla mnie jak najbardziej odpowiedzialne.

                    > Oświadczyny to nie jest żadna gra pozorów ani zabawa. Owszem jest to gest symboliczny,
                    > ale wiele mówiący i zmuszający do przemyślenia pewnych spraw. Zaręczyny i ślub mają
                    > znaczenie nie tylko dla samych małżonków, ale także wpływają bardzo na to, jak ich
                    > związek jest traktowany przez ich rodziny.
                    Ślub jest oznajmieniem środowisku, że to jest poważny związek, dla siebie jest umowa małżeńska, która w jakiś sposób zabezpiecza prawa małżonków, szczególnie przy trudnych sytuacjach. Zaręczyny są czasem próby i przygotowania się do związku.
                    Ja ogólnie lubię tradycyjne gesty, ale część z nich jest dla mnie niezjadliwa i poniżająca.

                    > Ależ jest. Masz żonę?
                    Miałem, ale zgodnie z tradycją oddałem ją matce. wink
                    • bri Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 12:52
                      Ludzie powinni się dogadywać co do ważniejszych spra
                      > w. Mówią na przykład, że oszczędzają i będą się budować,

                      Twoim zdaniem to są ważniejsze sprawy? Moim zdaniem to są sprawy mniej ważne. Rzeczy, które można ustalić i właśnie umówić się, co do nich, poczekać w razie czego. Czy chcę założyć rodzinę z daną osobą - tego ustalić się nie da, muszę to czuć, jest to niezależne od mojej woli. Rozmowy na ten temat nic nie dadzą. Owszem rozmawiać trzeba, dobrze jest dużo wiedzieć o planach i upodobaniach ewentualnego małżeństwa, bo miłość nie zawsze wystarczy, ale bez miłości to po prostu nie ma sensu, nawet jeśli wszystko inne "się zgadza".

                      >>Miałem, ale zgodnie z tradycją oddałem ją matce. wink

                      Sam po rozwodzie, ale innym doradzę jak to zrobić, żeby stworzyć szcześliwe, trwałe małżeństwo? wink

                      • altz Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 13:09
                        bri napisała:
                        > >Ludzie powinni się dogadywać co do ważniejszych spra
                        > > w. Mówią na przykład, że oszczędzają i będą się budować,
                        > Twoim zdaniem to są ważniejsze sprawy?
                        Tak uważam, bo to bardzo wpływa na poziom życia. Coś za coś, taka umowa na temat gospodarowania dostępnymi środkami.

                        > Czy chcę założyć rodzinę z daną osobą - tego ustalić się nie da, muszę to
                        > czuć, jest to niezależne od mojej woli. Rozmowy na ten temat nic nie dadzą.
                        Z tym się zgadzam, to trzeba czuć.
                        Ale już można się porozumieć co do sprawy czy się pobieramy czy nie, jeśli już para jest długo ze sobą. Są tacy, którzy traktują to tymczasowo, oboje nie mają lepszych ofert, więc siedzą ze sobą i nie podejmują decyzji małżeństwa czy rozstania. Jeśli komuś to pasuje, to mi też nie przeszkadza.
                        Traktowanie kogoś jak zgniłe jajo uważam za niepoważne, o nic nie można zapytać, nie można powiedzieć o swoich uczuciach, wyobrażeniach itd.? Mi osobiście taka partnerka byłaby niepotrzebna, bo ja nie chcę dekoracji. wink

                        > Sam po rozwodzie, ale innym doradzę jak to zrobić, żeby stworzyć szcześliwe, tr
                        > wałe małżeństwo? wink
                        Patrz najpierw na siebie! smile
                        Ja mam dzięki temu sporo doświadczeń i trochę więcej wiem, niż zakochani po uszy i nie mający żadnej wiedzy o życiu małolaty.
                        Tak sobie myślę, że ja chyba jestem bardziej feministyczny od feministek, a na pewno jestem bardziej za równouprawnieniem w związku od nich.
                        • bri Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 13:24
                          > Tak uważam, bo to bardzo wpływa na poziom życia. Coś za coś, taka umowa na tema
                          > t gospodarowania dostępnymi środkami.

                          Jeśli kwestie czy budować dom czy nie uważasz za ważniejsze niż "czy chcę być w tym małżeństwie" to nie mam pytań.

                          > Traktowanie kogoś jak zgniłe jajo uważam za niepoważne, o nic nie można zapyta
                          > ć, nie można powiedzieć o swoich uczuciach, wyobrażeniach itd.? Mi osobiście ta
                          > ka partnerka byłaby niepotrzebna, bo ja nie chcę dekoracji. wink

                          Ale gdzie ja piszę o traktowaniu kogoś jak zgniłego jaja? To nie są proste sprawy, przynajmniej nie dla każdego. Jeśli nasz partner wie, że zależy nam na małżeństwie, że kochamy go i chcemy z nim założyć rodzinę to wie już wszystko, co wiedzieć powinien w tym temacie. Jeśli nic z tym nie robi to znaczy, że on tego nie chce, nie jest w stanie podjąć zobowiązania, nie jest pewny czy tego chce itd. i w związku z tym decyzja, co dalej jest po naszej stronie. Mędzenie, nękanie i uporczywe wracanie do tematu mnie samą by męczyło i upokarzało. To nie ma nic wspólnego z traktowaniem partnera jako dekoracji.

                          > Ja mam dzięki temu sporo doświadczeń i trochę więcej wiem, niż zakochani po usz
                          > y i nie mający żadnej wiedzy o życiu małolaty.

                          Masz trochę więcej doświadczeń, ale złych. Może już wiesz, jak tego nie robić, ale nie wiesz jak to robić. Ja nie jestem zakochaną po uszy małolatą. Wzięłam ślub mając prawie 30 lat, i jestem mężatką od prawie 10 lat, i swojej decyzji nie żałuję.

                          • altz Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 14:07
                            bri napisała:
                            > Jeśli kwestie czy budować dom czy nie uważasz za ważniejsze niż "czy chcę być w
                            > tym małżeństwie" to nie mam pytań.
                            To nie są moje poglądy, ja tak nie napisałem, więc chyba Twoje! smile
                            Ja po prostu o pewnych kwestiach nie dyskutuję, ludzie się łączą, jeśli się zdecydują, przymusu nie ma.
                            Wypada się jednak zastanowić nad sposobem życia, bo takie niedomówienia mogą zabić każdy związek. Jeden będzie dążył do mieszkania na wsi, drugi tego nienawidzi i już jest poważny problem, a zauroczenie szybko mija i jakoś trzeba funkcjonować nie będąc już naćpanym od tej naturalnej chemii.
                            Dla mnie tutaj takim problemem jest postawienie choćby pytania: kiedy dziecko. Pan chce najpierw dom, pani, obawiam się, nie wytrzyma takiego ciśnienia i związek się rozpadnie.

                            > Ale gdzie ja piszę o traktowaniu kogoś jak zgniłego jaja? To nie są proste spra
                            > wy, przynajmniej nie dla każdego. Jeśli nasz partner wie, że zależy nam na małż
                            > eństwie, że kochamy go i chcemy z nim założyć rodzinę to wie już wszystko, co w
                            > iedzieć powinien w tym temacie. Jeśli nic z tym nie robi to znaczy, że on tego
                            > nie chce, nie jest w stanie podjąć zobowiązania, nie jest pewny czy tego chce i
                            > td. i w związku z tym decyzja, co dalej jest po naszej stronie.
                            Z tym się zgodzę w pełni.

                            > Mędzenie, nękanie i uporczywe wracanie do tematu mnie samą by męczyło i upokarzało.
                            Też prawda, ale stawianie pojedynczy raz sprawy uczuć planów i wyobrażeń, nie jest już nękaniem i nikogo nie obraża, ani nie upokarza. To zwykła rozmowa między dorosłymi ludźmi, chociaż na poważne tematy.

                            > Ja nie jestem zakochaną po uszy małolatą.
                            Trudno porównywać wyobrażenia ludzi, którzy nigdy nie byli w związku i nie mieli dzieci z tymi doświadczonymi, dlatego tak piszę. Wyobrażenia przed ślubem bywają niekiedy bardzo zabawne i nie związane rzeczywistością.
                          • lampka_witoszowska Re: Bri 29.01.13, 08:17
                            czepiasz się Altza, a on całkiem rozsądnie mówi w tym wątku - tylko przedstawia inny punkt widzenia, niż Ty przjmujesz za właściwy/poprawny/dobry

                            a swoją droga, szanujesz tradycję, a człowieka już nie bardzo - skoro Altz jest po rozwodzie to go zwyczajnie dyskredytujesz stwierdzeniami, że ma złe doświadczenia, więc "źle" wie - czy to znaczy, że jak komuś umrze dziecko to ma się nie wypowiadać w kwestii wychowania czy podejścia do dzieci? bez sensu
                            • bri Re: Bri 29.01.13, 10:14
                              Altza nie dyskredytuję jako człowieka, a jako doradcę do spraw małżeńskich. I nie czepiam się go, tylko z nim dyskutuję.

                              czy to znaczy, że jak komuś umrze dziecko to ma się ni
                              > e wypowiadać w kwestii wychowania czy podejścia do dzieci? bez sensu

                              Żona Altza nie umarła, o ile wiem. Czy słuchałabyś porad dotyczących wychowania od osoby, której dziecko postanowiło z rodziną wziąć rozwód tudzież zostało przez rodzinę odrzucone?

                              Moim zdaniem należy brać przykład z ludzi, którzy mają takie związki do jakich dążymy, a nie z ludzi, którym się to nie udało. Nie oznacza to, że dyskredytuję ludzi samotnych itp., jeśli już to dyskredytuję ich kompetencje jako doradców małżeńskich.
                              • nabakier Re: Bri 29.01.13, 12:23
                                To powinnaś rozmawiać z aniołami, bo nikt nie spełnia ideałów (rozmaitych).
                                • bri Re: Bri 29.01.13, 12:34
                                  Gdzie ja piszę o ideałach?

                                  Z dobrego serca dziewczynie radzę, to co uważam za sensowne w jej sytuacji. Dziwi mnie niezmiernie, dlaczego w kwestii związków przestają nagle działać zdroworozsądkowe zasady, żeby prosić o poradę ludzi, którym się coś udaję. Pytałabyś kobietę, która nie umie upiec ciasta, albo zawsze je przypala, niedopieka itp. jak upiec ciasto? Pytałabyś człowieka, który stracił cały majątek, jak zainwestować pieniądze? Chciałabyś, żeby pływać uczył Cię ktoś, kto sam panikuje, kiedy straci grunt pod nogami?
                                  • lampka_witoszowska Re: Bri 29.01.13, 14:53
                                    dyskusja polega na wymianie pogldów, o ile wiem, a nie na licytacji, kto się nadaje na doradcę czyli czyj głos jest wazniejszy i lepszy smile

                                    to miło, że Twoje małżeństwo jest tak doskonałe, ale czy idąc do lekarza naprawdę sprawdzasz wszystkie wyniki jego badań? i to aktualne, ma się rozumieć? a co z mężczyznami ginekologami? big_grin

                                    po 6ciu latach mojego związku w rozmowie przedstawiłam mojej wielkiej miłości, wpatrzonej we mnie jak w obrazek, moje oczekiwania: wyznaczyłam datę ślubu, do której brakowało wówczas roku i zapytałam, co on na to - a moja wielka miłość uznała, żę on nie ma zamiaru zakładac rodziny i mieć dzieci - i ok, rozstaliśmy się, do dziś mi tego nei wybaczył, rodzinę założył w wieku 40 lat nei wiem, czy szczęśliwą, niemniej mam taką nadzieję - ale są różne sytuacje w życiu, ludzie różni, a niektórzy nawet chcą decydować o swoim życiu

                                    wypada to zrozumieć

                                    natomiast nei rozumiem desperacji w znajdowaniu faceta - jak nie ten, to inny, byle był ślub
                                    • bri Re: Bri 29.01.13, 15:16
                                      > dyskusja polega na wymianie pogldów, o ile wiem, a nie na licytacji, kto się na
                                      > daje na doradcę czyli czyj głos jest wazniejszy i lepszy smile

                                      Pogląd dotyczący tego, kto się na doradcę nadaje i czyja porada jest lepsza, to też pogląd, zatem jak najbardziej dyskutujemy.

                                      > po 6ciu latach mojego związku w rozmowie przedstawiłam mojej wielkiej miłości,
                                      > wpatrzonej we mnie jak w obrazek, moje oczekiwania: wyznaczyłam datę ślubu, do
                                      > której brakowało wówczas roku i zapytałam, co on na to - a moja wielka miłość u
                                      > znała, żę on nie ma zamiaru zakładac rodziny i mieć dzieci - i ok, rozstaliśmy

                                      O czym to ma świadczyć, bo nie całkiem rozumiem, dlaczego o tym piszesz?

                                      > natomiast nei rozumiem desperacji w znajdowaniu faceta - jak nie ten, to inny,
                                      > byle był ślub

                                      Też tego nie rozumiem, ale nie rozumiem również czemu o tym wspominasz? Kto Twoim zdaniem zachowuje się desperacko?
                                      • lampka_witoszowska Re: Bri 29.01.13, 20:01
                                        a, to przepraszam, nie sądziłam, że próba zdyskredytowania Altza jako wartościowego opiniodawcy jest nadal dyskusją - w mojej opinii już nie jest

                                        dlaczego piszę o swojej historii? bo chcę smile tak po prostu smile
                                        pamiętam, czego dotyczy wątek i mam wrażenie, że jakoś może moje zdanie pomoże autorce wątku w poukładaniu swojej obecnie ważnej sprawy

                                        o, wlasnie tak smile

                                        miłego wieczoru smile
          • bri Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 10:51
            Łączenie się w pary to prymitywny, instynktowny rytuał - naturalnie rozum jest zaangażowany, ale jeśli nie ma chemii na poziomie czysto fizycznym szczególnie ze strony mężczyzny to po pewnym czasie bardzo trudno będzie satysfakcjonujący związek utrzymać.
    • ashraf Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 11:11
      4 lata do dużo. Oczywiście jeżeli komuś odpowiada życie w wolnym związku, nawet przez całe życie, to ok, ale kiedy jedna ze stron chce ślubu, a druga nie, to trzeba się na coś zdecydować. Facet oczywiście nie ma obowiązku się żenić, jeśli nie jest do tego przekonany, ale musi umieć się zdecydować i w razie czego dać dziewczynie szansę ułożenia sobie życia zgodnie z jej światopoglądem i oczekiwaniami. Nie można nazywać dobrym związku, w którym jedna osoba czuje się niespełniona, a druga przymuszana, wtedy naprawdę lepiej się rozstać. No i przez tak długi czas można sobie przemyśleć, czy chce się ze sobą być, szczególnie, jeżeli już się ze sobą mieszka i wiadomo, że większych niespodzianek nie będzie.
      • amandaas Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 11:50
        ehh... żeby każdy facet był taki mądry jak Ty, to życie byłoby prostsze...
        • ashraf Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 12:33
          No ale po co być z niemądrym? Ja też to przerabiałam i po dłuższym czasie dałam sobie spokój, poszukałam takiego, który wie czego chce i nie potrzebuje 20 lat na przemyślenia. Szkoda życia na wiecznie niezdecydowanych wink
    • tully.makker Przeczytaj 28.01.13, 11:21
      www.amazon.com/Not-Your-Mothers-Rules-Secrets/dp/1455512583/ref=sr_1_1?ie=UTF8&qid=1359368454&sr=8-1&keywords=not+your+mother+rules
    • brown_aurelia Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 11:55
      zastanów się, dlaczego tak bardzo chcesz ślubu.
      ja miałam fazę jakieś 3 lata temu pt. "musimy się zaręczyć". potem mi przeszło i nagle dostałam pierścionek. ślubu jeszcze nie mamy, ale nie narzekam tongue_out

      nie naciskaj na faceta, nie zmuszaj go do oświadczyn. uważam, że musisz poczekać.
      nie ma nic gorszego niż presja.
      musisz wytrzymać i czekać na rozwój sytuacji.
      powodzenia smile
    • franka77 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 12:14
      Widzę, że ile ludzi tyle opinii. Jak na razie to mam gonitwę myśli : od "daj sobie spokój to nie takie ważne" poprzez "nie chce ślubu no to coś jest nie tak i pewnie czeka, aby zmienić obiekt zainteresowania a na razie jest, bo tak wygodnie- dziewczyno wiej i szukaj bardziej zdecydowanego kolesia, bo to widocznie nie ten" i " niech spada na drzewo jak nie wie czego chce" do "biedny żuczek to taka trudna decyzja czego ja od niego wymagam" aż po " dobry facet jest, fajnie się żyje to sobie żyj z nim bez ślubu przecież mnóstwo ludzi tak ma i nie umiera" itd itp.... Zwariuję, jak cholera zwariuję. Po dziurki w nosie tego mam. Szkoda, że nie ma jakiegoś guzika reset, który mógłby mnie albo jego przeprogramować zgodnie z oczekiwaniami. Trudno, na razie poczekam. Zobaczę czy najbliższe dni coś zmienią - może powie jeszcze coś co mi rozjaśni we łbie. Jak nie, no to będzie trzeba ochlapać buzię, spakować się i szukać szczęścia gdzieś indziej, bez zbytnich żali i rozdzierania szat.
      Hmmm, ale z tego co widzę to żadna nie miała takiego "chłopa-jełopa"i analogicznej sytuacji. Albo nie chce się przyznać, bo sprawa rzeczywiście nie do pozazdroszczenia. Dzięki za wsparcie i próby doradzenia mismile Chce ktoś dziś się upić do towarzystwa? Tak ociupinkę?smile
      • zuzi.1 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 12:19
        dziwię Ci się, ze chcesz z takim chłopem jełopem spędzic życie i jeszcze dzieci z nim miec, a jak one też będą takie "decyzyjne" jak on to co wtedy??? życie z takim nieborakiem to nie jest życie, to jakaś masakra...
        • franka77 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 12:30
          Hmm..czasem jak się zastanawia 20 minut co chce zjeść to mnie trafia i sobie myślę - boże co za ciamajda jak ja z nim mam żyć. Tylko, że to takie momenty są a tak poza tym no to przywykłam, że ja mówię wstawaj dziś jedziemy kupić to, to czy tamto. A jako, że lubię porządzić no to tak często mnie to nie drażni. Zresztą są też sytuacje gdzie otwieram oczy, bo nagle ma dzień gdzie wszystko szybko ogarnia i w try miga ma porobione i wręcz mnie ustawia do pionu, bo się guzdram. Wiem, że to nieprawdopodobne, ale w większości spraw taki układ mi odpowiada. No tylko w tej konkretnej akurat zaczynam mieć pianę na pyskusmile
          • nabakier Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 12:46
            Franka, a on w ogóle WIE, że ma z tym problem- z decyzyjnością? Co o tym mówi?
            Bo może on jakiś indolentny umysłowo jest? Wybierał się kiedyś na jakąś terapię czy coś w tym stylu? Pracował nad tym?
            Wie, że to Tobie utrudnia życie?
            A może ze sobą o tym nie rozmawiacie? Może macie dodatkowo problem komunikacyjny?
            • yoko0202 dochodzimy do absurdów 28.01.13, 14:32
              nabakier napisała:

              > Franka, a on w ogóle WIE, że ma z tym problem- z decyzyjnością? Co o tym
              > mówi?
              > Bo może on jakiś indolentny umysłowo jest? Wybierał się kiedyś na jakąś terapię
              > czy coś w tym stylu? Pracował nad tym?

              wysyłanie na terapię faceta, który po prostu nie chce się żenić jest poniekąd niedorzeczne
              jak go trzaśnie, to się ożeni bez terapii.
              przypominam sobie takich trzech niezwykle niezdecydowanych, jeden wieczny singiel, dwóch w wieloletnich związkach (bez ślubu) - każdy w pewnym momencie poznał nową kobietę, i nagle magicznie dosłownie w ciągu 1,5 roku od poznania zapraszali na wesele. Aha, bez terapii.
              • nabakier Re: dochodzimy do absurdów 28.01.13, 14:57
                Ja się odnosiłam do jego generalnej indolencji decyzyjnej, a nie -do małżeństwa. To byłby absurd rzeczywiście.
      • altz Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 12:26
        franka77 napisał(a):
        > " dobry facet jest, fajnie się żyje to sobie żyj z nim bez ślubu przecież mnóstwo ludzi tak ma i nie umiera" itd itp.... Zwariuję, jak cholera zwariuję.

        Ludzie żyją bez ślubu i mają się dobrze, o ile oboje tak postanowili i wszystkim jest z tym dobrze. Wtedy wypada jakoś zabezpieczyć się wzajemnie materialnie, inaczej to jest dziecinada. Ludzie są śmiertelni, mają wypadki, potrafią leżeć nieprzytomni kilka lat, a w międzyczasie potrafi się urodzić wcześniej spłodzone dziecko.
      • bri Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 12:34
        Ja miałam - byliśmy ze sobą ponad pięć lat. Zrywałam z nim dwa razy. Za drugim ostatecznie. Mineło prawie dziesięć lat i przez ten czas z nikim się nie związał.
    • arim28 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 14:43
      To dlaczego sama nie oswiadczysz sie?
      W kregu moich znajomych mam kilka par gdzie to wlasnie dziewczyny oswiadczyly sie swoim partnerom.
      Odpowie TAK lub NIE. I bedziesz wiedziala.
    • franka77 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 14:45
      Wiem, że nękanie i naciskanie go nie ma sensu. Natomiast do wczorajszej nocy ja byłam przekonana, że to jest sprawa "kiedy" a nie "czy", więc, no tak na gorąco i emocjonalnie do tego podchodzę. Zresztą pewnie część z was wie jak to jest, gdy bardzo się czegoś chce a jeszcze do tego jest się osobą w gorącej wodzie kąpaną, impulsywną i nie cierpiącą czekać... Zresztą ciężko mi określić czego on tak naprawdę chce a czego nie. Wielokrotnie było tak, że on nad czymś dumał i się zastanawiał po czym ja nie wytrzymywałam robiłam sama i na koniec słyszałam, że dobrze się stało ( przykład: wyjazd okazyjny nad którym on dwa dni myślał, aż wzięłam zadzwoniłam, umówiłam i poinformowałam go, że w piątek wyjeżdżamy-na wycieczce usłyszałam, że świetna sprawa i super, że to szybko ogarnęłam, bo by nam okazja życia przepadła). Nie wiem czy w tym przypadku też tak jest - w końcu to nie kilkudniowy wyjazd... I ciężko mi określić czy jest to kolejna sprawa z serii "kochanie pomóż mi podjąć decyzję, bo sam się do usr.. śmierci nie zdecyduję" czy raczej opcja " to tylko moja decyzja i będę rozkminiał tak długo jak potrzebuję". Z jeszcze innej strony to pierścionek na pewno był dla mnie:p Sam powiedział, że już kilkakrotnie trzymał go w kieszeni i myślał, że dziś to zrobi a w ostatniej chwili tchórzył... (tak, nawet wiem kiedy - jak mnie targał w 10 stopniowym mrozie na górkę z pięknym widokiem albo ostatnio w restauracji - nawet wybąkał " kocham Cię, wiesz...." a potem zamknął dzioba i nic nie zrobił) No i co ja mam z takim dziadem zrobić? Kocham go bardzo i szkoda mi tego związku,b o jak już pisałam dobrze nam razem. Boję się, że jak go przyszpilę to za 20 lat przy kłótni usłyszę, że go zmusiłam. A z następnej strony to mam wrażenie, że jak go nie popchnę to będzie mnie targał po wszystkich okolicznych górkach i restauracjach i prędzej zbankrutujemy na te przyjemności nim on się określi raz a porządnie.
      Boże kochany - czemu ja nie mogłam pokochać jakiegoś macho, który by mnie wytargała jakby była potrzeba...ehhh
      • nabakier Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 15:01
        Ja Ci napisałam, co masz zrobić...ale nie chwytasz. No to nie wink
        • franka77 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 15:54
          Nabakier drogasmile Chwytam, chwytamsmile Tylko kurczę...sama siebie stopuję żeby nie spalić eee...stodoły razem z sianem:p bo z moim niewyparzonym jęzorem to jak pojadę to...no może być kiepsko.
      • bri Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 15:08
        >>>Zresztą ciężko mi określić czego o n tak naprawdę chce a czego nie.

        To nie jest Twoja rola, określać czego on tak naprawdę chce, a czego nie. Ty masz wiedzieć, czego Ty chcesz.

        po czym ja nie wytrzymywałam robiłam sama i na koniec słyszała
        > m, że dobrze się stało ( przykład: wyjazd okazyjny nad którym on dwa dni myślał
        > , aż wzięłam zadzwoniłam, umówiłam i poinformowałam go, że w piątek wyjeżdżamy-
        > na wycieczce usłyszałam, że świetna sprawa i super, że to szybko ogarnęłam, bo
        > by nam okazja życia przepadła)

        Weź pod uwagę, że jeśli się na związek z tym Panem zdecydujesz takie sprawy prawodpodobnie już zawsze będą należały do Twoich obowiązków. Teraz może się to wydawać drobiazgiem, ale jeśli kiedyś dorobicie się dziecka/dzieci będzie Ci bardzo ciężko decydować o wszystkim i wszystko samej załatwiać. Nie wystarczyło w powyższej sytuacji powiedzieć, że Tobie bardzo na tej wycieczce zależy? Czy to nie byłoby wystarczające dla Twojego chłopaka, żeby podjąć decyzję, skoro wiedział, że Ty tego chcesz? Jeśli nie to też jest cenna informacja, która powinna Ci dać do myślenia.

        > Boże kochany - czemu ja nie mogłam pokochać jakiegoś macho, który by mnie wytar
        > gała jakby była potrzeba...ehhh

        Z macho moglibyście się pozabijać, jeśli jak to określiłaś "lubisz sobie porządzić".

        Jak reagujesz na te jego podchody do zaręczyn? Co robisz/mówisz, kiedy on zagaja "wiesz, kocham cię"?

    • ksionzka Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 15:00
      Mam 2 wiadomości.

      Zła: Powiedz, ze odchodzisz.

      Dobra/zła: natychmiast się zdecyduje.
      • atoness Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 15:57
        Przerabiałam to. Mój były mąż, przed ślubem razem 13 lat, też się tak zastanawiał. Pół godziny nad chipsami, a jak w końcu ja wybrałam, to pytał, czy jestem pewna. Jestem, k... pewna, że jakieś bierzemy, i że nie ma wielkiego znaczenia jakie. Te drugie weźmiemy pojutrze.
        Ślub wzięliśmy, jak okoliczności przycisnęły. Nie te, co to wiadomo, wręcz przeciwnie. A potem nawiał, bo on jednak nie tego chciał. Teraz bardzo żałuje podobno. Niezdecydowanego na zdecydowanego się raczej nie przerobi.
    • przeciwcialo Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 17:42
      Wygodnie mu to co będzie zmieniał. Dla mnie ktoś taki wahający nie byłbydobrym partnerem.
      Moze czeka na ustae o konkubinatach? Ciebie ucieszy a i łatwiej mu będzie sie wyplątac ze związku.
      Smutne to w zasadzie.
      • ashraf Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 18:09
        Niestety zgadzam się uncertain
    • malwi.2 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 17:56
      nie jest to fajne czekać długo na oświadczyny.... uncertain
    • jak.z.nut Moze ja prostej budowy jestem 28.01.13, 19:00
      ale jeśli facet wie na czym zależy jego partnerce, a w tym wypadku jest to ślub, i gdy jest pewny swojego uczucia do niej, to nie powinien mieć z tym problemu. Po prostu wie ze z tą kobietą chce być, i dla niej realizuje kolejne etapy związku.
    • sheer.chance Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 19:49
      oswiadczyny i slub to pikus w porownaniu z cala reszta zycia z wiecznie niezdecydowanym chlopem...
    • raohszana Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 21:32
      Ale się chłopina ustawił! Ty chcesz, on sam nie wie czego chce, ale Ty i tak go usprawiedliwisz i zawsze za niego decyzje podejmiesz i każdy kit łykniesz. A pan jakby chciał to by się hajtnął, ślub to nic takiego wielkiego - i tak żyjecie jak małżeństwo i tak.
      A powody wymyśla, wybacz, durne. To już ja lepsze umiem.
    • triss_merigold6 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 28.01.13, 22:27
      Wygodne ma usprawiedliwienia.
      Zbyt pewnie się czuje i najwyraźniej wie, że może sobie pozwolić przy Tobie na takie wahania i niedecyzyjność.
    • ala1262 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 29.01.13, 09:49
      Masz racje, ze sie martwisz. 4 lata to sporo. Na jakims forum gdzies byl podobny watek jakiegos goscia, ktory po 9 latach takiego niezdecydowania i zwodzenia w koncu sie zdecydowal...na odejscie bo spotkal inna babke.

      • ashraf Re: Facet niezdecydowany na ślub... 29.01.13, 11:35
        U moich znajomych było tak samo - i mówię o kilku parach, nie o jednej. Jeśli facet po długim wspólnym zamieszkaniu (powyżej 3 lat) dalej wzbraniał się przed małżeństwem, to znaczyło, że:
        a. nie chce i nie wie jak to dobrze przekazać, żeby równocześnie nie wymiksować się z wygodnej obecnie sytuacji
        b. ma inną.
        • triss_merigold6 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 29.01.13, 11:44
          O toto. Też mam takie obserwacje, przechodzone związki się porozpadały, a panowie błyskawicznie gnali do usc z inną i energicznie robili dzieciątko.
          • ala1262 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 29.01.13, 12:01
            triss_merigold6 napisała:

            > O toto. Też mam takie obserwacje, przechodzone związki się porozpadały, a panow
            > ie błyskawicznie gnali do usc z inną

            to jest logiczne, jak sie nad tym zastanowic. Jesli po kilku latach facet nadal ma watpliwosci sortu "nie wiem czy chce z Toba byc w sformalizowanym zwiazku" to oznacza ze obawy sa grubego kalibru. To nie jest kwestia "po prostu nie lubie w jaki sposob ona przyrzadza jajecznice" tylko raczej "nam razem nie po drodze". Nic dziwnego, ze odfruwa przy nadarzajacej sie okazji.

            • gonabe Re: Facet niezdecydowany na ślub... 29.01.13, 12:53
              Ja się zgadzam z poprzednimi wpisami... Mój mąż przed naszym związkiem miał dwa 4-letnie właśnie, każda z nich chciała ślubu, oświadczyn etc. ostatniej się oświadczył po czym zostawił ją dwa tygodnie po, bo to jednak nie było to, a oświadczył się z musu-przymusu. Mi się oświadczył po 3 miesiącach bycia razem. Ślub był po roku.... jesteśmy dalej razem teraz mamy śliczne dziecko, staramy się o drugie, a planujemy czworo ( wcześniej z innymi partnerkami nie chciał dziecka). Jak zaczęłam z nim być to trochę się obawiałam jak to będzie z takim wiecznym singlem... ale jak widać jak się trafi na odpowiednią osobę wahania nie ma smile Ja sama byłam w takich związkach zwanych poczekadełko i wiedziałam że jak mi się oświadczą to się nie zgodzę bo to nie to...
            • arwena_11 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 29.01.13, 13:09
              To ja powiem jak to wygląda z drugiej strony.
              Na studiach miałam faceta, który był ode mnie 8 lat starszy. Ustawiony, świetna praca itd. Było fajnie ( nie mieszkaliśmy razem ), ale oświadczył się. Cóż pełne zaskoczenie dla mnie i chyba dlatego sie zgodziłam. I ok, zaręczyny fajnie, ale ślub nie musi być od razu. A tu okazało się, że on chciał jak najszybciej. Zaczęłam odwlekać terminy. Miałam jeszcze 1,5 roku do zrobienia dyplomu, więc kupę czasu. Zgodziłam się ostatecznie na najdalszy jaki dało się wynegocjować. I zaczęłam się dusić w związku. Ja chciałam poszaleć, poimprezować, on wybierać salę na weselesad. Codziennie się widzieliśmy, nie miałam czasu na spokojne pomyślenie czego chcę. W końcu na wakacjach pojechałam na Mazury do pracy. Miesiąc bez niego ( środek lasu nad jeziorem, brak prądu, telefonu ), pozwolił mi na zobaczenie czego chcę. Wróciłam, zerwałam zaręczyny i kontakt.
              I drugi związek. Męża znałam jeszcze z podstawówki, podobał mi się, ale nasze drogi się rozeszły. Spotkaliśmy się ponownie po studiach. Kilka godzin wystarczyło, że zostaliśmy parą. Po dwóch miesiącach byliśmy zaręczeni, a po pół roku był ślub. Oboje zdecydowani byliśmy więc na co czekać dłużej. Jesteśmy już po ślubie prawie 13 lat i nadal uważam że to była moja najlepsza decyzja.

              Podsumowując te dłużyzny, to jak ktoś naprawdę chce, to nie zawaha się. Jeżeli nie chce, to zawsze zdąży się wymiksować przed ślubem. Ja teraz wiem, że gdyby nie ten miesiąc spokoju na myślenie, to i tak rozstałabym się z ex narzeczonym, tylko byłoby dla niego to trudniejsze.
              Moja mama do tej pory się śmieje, że dopóki nie powiedziałam TAK przed ołtarzem, to się bała, że zwieję.
            • lauren6 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 29.01.13, 13:23
              Znam jeden związek, który zakończył się małżeństwem po 12 latach, bo facet rzeczywiście czekał z decyzją, aż będą na tyle ustawieni finansowo by założyć rodzinę (stabilna praca, własne mieszkanie). Reszta przechodzonych związków rozpadła się, a panowie pożenili się z innymi paniami, zazwyczaj w trybie błyskawicznym.
              Dlatego dziewczyna sama musi wyczaić, czy facet rzeczywiście czeka na lepsze czasy, czy ze zwykłego wygodnictwa wpędza ją w lata. Jeśli mieszkają razem to robi wokół niego jak żona, a on deklarować się nie musi i jest mu wygodnie. Z tym, że tego pierścionka nie traktowałabym jako zapowiedzi nadchodzących zaręczyn. Może postanowił jej kupić pierścionek na walentynki lub rocznicę, co wcale nie jest równoznaczne propozycji małżeństwa.
              • arwena_11 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 29.01.13, 13:37
                Ja też znam jeden taki związek. Ale oni zaczęli sie spotykac mając 15 lat. Ślub wzięli jak mieli po 28. Przypuszczam, ze gdyby się poznali mając lat dwadzieścia kilka to by ten ślub był wcześniej. Wśród własnych znajomych obserwuję, śluby po ok 2-3 latach związku max. No chyba że były to związki z czasów studiów czy liceum
                • cherry.coke Re: Facet niezdecydowany na ślub... 29.01.13, 13:49
                  Ja znam dwa zwiazki, ktore pobraly sie po 8 i 12 latach, i trzecie, ktory planuje podobnie. Ale to dlatego, ze to byly pary typu "tresc a nie forma, nie wierzymy w malzenstwo", a pobrali sie z przyczyn czysto biurokratycznych, bo im to cos tam ulatwialo.
              • lacitadelle Re: Facet niezdecydowany na ślub... 29.01.13, 13:51
                > Może postanowił jej kupić pierścionek na walentynki lub rocznicę, co wcale nie
                > jest równoznaczne propozycji małżeństwa.

                Ano dokładnie, w ogóle wyskoczenie z odkryciem tego pierścionka było wyjątkowo głupie moim zdaniem, o ile facet miał sprecyzowane co do niego plany, to autorka w ten sposób je popsuła.

                Powiem tak - rozumiem, że przeciwieństwa się przyciągają, ale chyba jednak nie zawsze i nie wszystkie. Facet jest rozmemłany, ale pani z kompletnie innego bieguna, też moim zdaniem trochę przegiętego (sama o sobie pisze, że w gorącej wodzie kąpana, kilku dni nie może wytrzymać w oczekiwaniu na decyzję dotyczącą w założeniu całego przyszłego życia). Jak już kilka osób pisało - nie widzę tego związku w przyszłości. Jasne, nad chipsami można rozmyślać pół godziny, ale przyjdą w życiu takie momenty, że będzie potrzebna szybka decyzja i działanie w ważnych sprawach, nie wierzę, że kobiecie nie zacznie brak decyzyjności u partnera mocno doskwierać. I sądzę, że przy innej dziewczynie facet jednak decyzyjności magicznym sposobem nabierze. Nie oceniam żadnego z osobna, tylko ich połączenie jako mało rokujące na przyszłość.

                Moje doświadczenia życiowe również potwierdzają zdanie poprzedniczek co do przechodzonych związków, sama zresztą z jednego bardzo fajnego (ale nie na całe życie) się wymiksowałam, jak facet zaczął wysyłać sygnały o zbliżających się zaręczynach. Z moją przyjaciółką przechodziłam gehennę takiego czekania na zaręczyny. Na początku próbowałam jej coś tłumaczyć, ale potem zrezygnowałam, bo widziałam, że dziewczyna sama tego nie zakończy, że tak tylko pogadać potrzebuje. Sytuacja była identyczna jak u Franki (z wyjątkiem pierścionka). Nie muszę dodawać, że po kilku latach mieszkania facet się wyprowadził i szybko ożenił z inną. Kobieta miała plan przed 30stką urodzić dzieci, potem plany ciągle przesuwała, aż w wieku 33 została na lodzie. Najśmieszniejsze jest to, że facet absolutnie niczego jej nie obiecywał - również zastanawiał się cały czas, twierdził, że małżeństwo to bardzo poważna decyzja, że trzeba ją dobrze przemyśleć itd. Podejrzewam jednak, że gdyby to ona go zostawiła, to pewnie cały czas by żałowała, że pochopnie, że może straciła życiową szansę.

                Do Franki (choć i tak pewnie nie uwierzysz): może ten facet nie wie, czego chce, ale na pewno wie, czego nie chce - brać z Tobą ślubu. Bo gdyby chciał, to by już dawno to zrobił.

                Nie sądzę, że z nim zerwiesz, ale przynajmniej spróbuj zająć się innymi sprawami bardziej, skupić trochę na sobie - wyjścia ze znajomymi, hobby, podróże, dokształcanie. Potraktuj faceta jako miły dodatek, a nie cel Twojego życia - to mogę w ciemno każdej kobiecie poradzić, moje małżeństwo znacząco się polepszyło, gdy zaczęłam tak robić.

                I jeszcze jedno mi się przypomniało - to, że znajomi pytają, kiedy wasza kolej, to wyjątkowo głupi powód, żeby naciskać na ślub.

      • malwi.2 Re: Facet niezdecydowany na ślub... 29.01.13, 14:07
        u mnie nie było wielkiego szału, zauroczenia, ale za to świetnie sie rozumielismy, pierscionek był po paru latach (no nie byłam z teo powodu zadowlona - zastanawiałam sie co mi brakuje??)
        u mojej przyjaciółki był szał, wielka miłosć, huczne wesele, szybko pierwsze dziecko

        i generalnie po ponad 10 latach w związku doszłysmy z koleżanką do tego samego etapu: gdy wiemy, że o związek, miłość, relacje trzeba dbać, że łatwo popaść w rutynę, uparcie obstawać przy swoim

        nawet u nas lepiej się układa niz u niej, miała takie tam przygody....(wcale nie piszę tego po to by sie pocieszyć)

        generalnie nie wiem jak jest recepta na udany związek
    • cherry.coke Re: Facet niezdecydowany na ślub... 29.01.13, 12:52
      Mnie sie w tej opowiesci znacznie gorsza niz kwestia malzenstwa wydaje niedecyzyjnosc faceta. Zycie z taka osoba to naprawde moze byc droga przez meke.

      Moj na szczescie taki nie jest, ale sama jestem z tych, co raczej wiedza, czego chca, i zdarzylo nam sie pare razy, ze ja cos zalatwialam/planowalam, a on sie przyczajal i korzystal, bo skoro i tak mam parcie, to czemu nie. I zdarzalo sie, ze na przyklad wchodzilo mi cos w parade albo robilam sie zmeczona, i trzeba mu bylo przypomniec "ty, ale ty tez sie wez do roboty, nie bede wszystkiego ciagnac". On przejmowal paleczke i po sprawie, to byly epizody. Ale gdybym miala chlopa, ktory tak miesiacami mamle kazda sprawe, wakacje, zmiane pracy, oswiadczyny, to chyba bym go zachlastala, albo siebie.

      Wyobraz sobie wspolne zycie, w ktorym sama musisz podejmowac decyzje i zalatwiac wszystkie wazne kwestie - domu/mieszkania, dzieci, ich wychowywania, szkol, samochodow, wyjazdow itp. A pan sobie memla w tle, jak cos zrobisz wlasnymi silami, to owszem skorzysta, ale jak go nie kopniesz w tylek, to sie z memlania nie wydobywa. To ja dziekuje uprzejmie... Moze te nie-oswiadczyny sa po prostu symptomatyczne i ostrzegaja przed zyciem z memlaczem.

      Ty juz swoje powiedzialas jasno. On nie jest idei przeciwny, jak wskazuje pierscionek. Zaplanuj teraz jakis miesiac ciszy i jesli nie podejmie tematu w zaden sposob, to rozwaz wasz zwiazek - pod katem memlania, nie samego slubu. No chyba ze lubisz byc klasyczna baba-gierojem.
      • lacitadelle Re: Facet niezdecydowany na ślub... 29.01.13, 14:18
        > sposob, to rozwaz wasz zwiazek - pod katem memlania, nie samego slubu. No chyba
        > ze lubisz byc klasyczna baba-gierojem.

        Problem z decyzjami jest nie tylko w procesie ich podejmowania, ale także, a może nawet bardziej - w braniu odpowiedzialności za ich konsekwencje. Za skutki decyzji podjętej wspólnie w naturalny sposób odpowiedzialne czują się dwie osoby. Jeżeli jedna osoba tylko się z boku przygląda, to bardzo prawdopodobne jest, że jak później coś pójdzie nie tak, to powie (lub pomyśli), że to niej wina, nie jej problem i umyje ręce. Franka pisała, jak to chłopak się cieszył, że ona sama zaplanowała wyjazd. A co by ten sam chłopak powiedział, gdyby wyjazd okazał się klapą?
        • cherry.coke Re: Facet niezdecydowany na ślub... 29.01.13, 14:33
          O, wlasnie. Ja bym nie chciala byc takim jednym ciagnacym koniem w zaprzegu dwoch.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka