Dodaj do ulubionych

jak Wam sie uklada z matkami

16.07.04, 12:05
Czesc,
jestem bardzo ciekawa jaki macie kontakt ze swoimi mamami.
Sama jestem juz mamą 3 miesiecznej Julii i bede sie bronila rekami i nogami
przed tym aby nie byc taka jak moja mama. Niestety nie mam w niej oparcia.
Problem jest nasilony poniewaz mieszkamy jeszcze razem. Sprobuje w skrocie
przedstaic sytuacje. Moja mama jest dosyc nadpobudliwa i zaczynam juz
zauwazac ze wszelkie czynnosci wyprowadzaja ja z rownowagi, z byle powodu
wpada w szal i histerie, szczerze mowiac z bardzo blachych powodow, a to musi
robic obiad, a to wydaje jej sie ze za wszystko co robi jest krytykowana,
nikt wlasciwie w rodzinie nie moze jej zwrocic uwagi bo ona zaraz placze i
mowi ze najlepiej by bylo gdyby sobie gdzies poszla i nie wrocila. Jestem na
macierzynskim, najpiekniejszym okresie mojego zycia- z nia w domu, a to
naprawde jest horror, wszystko robie nie tak, jesli juz cos mowi to w formie
zarzutu lub krytyki a co gorsza bywa tez ironiczna i szydercza. O fajnej
otwartej rozmowie nie ma mowy. Niczego bardziej nie pragne jak byc "fajną" co
kolwiek to znaczy mama dla swojej coreczki. Ciekawa jestem jak to bedzie. czy
popelnia sie bledy wlasnych matek, czy raczej dokladnie przeciwnie, bede
zupelnie inna. Prosze napiszcie jakie macie doswiadczenia jak sobie radzicie,
czy ma sens starac sie przekonywac, rozmawiac walczyc, czy lepiej sobie
odpuscic bo ona i tak sie nie zmieni....

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • anika11 Re: jak Wam sie uklada z matkami 16.07.04, 15:09
      Moje stosunki z mama sa obecnie poprawne, ale to pewnie tylko dlatego ze
      widujemy sie raz na 2 lata (mieszkam w Stanach). Gdy mieszkalam jeszcze w PL,
      szczegolnie w okresie kiedy mieszkalam z rodzicami nie bylo jednak zbyt
      cudownie. Moja mama jest rowniez bardzo nerwowa, byle co wyprowadza ja z
      rownowagi, a kiedy sie juz zezlosci potrafi powiedziec wiele raniacych slow.
      Kiedys myslalam, ze moja mama jest taka po prostu z przemeczenia. Teraz, kiedy
      sama jestem mama i poznalam inne mamy - widze, ze to nie byla do konca prawda -
      moja mama lubi poprostu robic z siebie meczennice. Jestem mama 11 miesiecznej
      dziewczynki i gdy czasami sobie mysle o przeszlosci to naprawde nie potrafie
      zrozumiec motywow postepowania mojej mamy szczegolnie gdy ja bylam malutkim
      dzieckiem. Moze byl to po prostu brak dojrzalosci. Pamietam np. wiele razy
      gdy jezdzilismy do babci, mama szla ze mna do ubikacji na dworcu autobusowym i
      krzykami, szarpaniem i biciem zmuszala mnie zebym zrobila siusiu (mialam wtedy
      3 lata). Ja plakalam, mowilam "juz, juz robie......probowalam cos tam
      wycisnac - bez rezultatu, a matka widzac to jeszcze bardziej mnie
      maltretowala. Koszmar. Potrafila zabic we mnie nawet najmniejsza odrobinke
      pewnosci siebie. Ciagle mnie do kogos porownywala, wszystko robilam zle, w
      kosciele idac do komuni cala dretwialam, bo wiedzialam ze mama gdzies tam
      spoglada z lawki i w domu bedzie opieprz za to ze znowu "nie tak wygladalam".
      Gdy w 7 klasie podstawowki pani od wf-u wybrala mnie do reprezentacji klasy w
      pilke nozna...... w domu uslyszalam od mamy " w pilke bedziesz grala? ty, taka
      ofiara? Kazdy dzien wypelniony byl wrzaskami. W sobote rano budzilam sie juz
      o 7 i lezalam w lozku trzesac sie, sluchajac klotni moich rodzicow (klocili sie
      w kazdy weekend) i czekajac az mama wpadnie z wrzaskiem do pokoju i kaze nam
      natychmiast wstawac. Mogla bym tak pisac i pisac......gdy patrze na moje
      dziecinstwo i okres nastoletni to nie wiem jak to wszystko wytrzymalam. Dodam,
      ze moja mama jest przekonana ze byla i jest wspaniala matka. Ja wierze, ze
      kocha mnie i moje rodzenstwo, tylko jakos tak jej reszta nie wyszla. Dlatego
      nie odcielam sie od niej, wybaczylam i wierze ze moze jako babcia bedzie
      potrafila dac mojej coreczce to czego nie potrafila dac mi jako matka.
    • kingaolsz Re: jak Wam sie uklada z matkami 16.07.04, 16:21
      A ja chcialabym byc taka jak moja Mama.
      Wiem, ze w czasach mojego dziecinstwa popelnila wiele bledow wychowawczych,
      ktore do tej pory czasem wracaja, ale to juz historia.
      Wszystko sie zmienilo jak ja bylam nastolatka, mialam baardzo silny charakter
      ale udalo nam sie dogadac. Fakt, ze wtedy odszedl od nas moj ojciec i
      tworzylysmy wspolny front, ale najwazniejsze ze zostalysmy partnerko-
      przyjaciolkami. Zawsze moglam na niej polegac i dawala mi rozwijac skrzdla.
      Pozwalala mi na bledne wybory i nie wtracala sie w nie.
      Teraz kiedy sama jestem matka chcialabym byc tak tolerancyjna, wyrozumiala i
      silna jak ona ( bo wiele razy musiala zacisnac zeby badz pozwolic mi na cos
      pomimo, ze bala sie o mnie bardzo) Wiem ze ja nie bede potrafila polowy z tych
      rzeczy kiedy moje dziecko dorosnie, a chyba chcialabym...
      Ogolnie mam fajna mame wink)))

      Kinga
    • sakada Re: jak Wam sie uklada z matkami 16.07.04, 16:50
      Ja akurat mam bardzo dobry kontakt ze swoją mamą. Mam jednak znajomą, która nie ma tyle szczęścia. Nikomu takiej matki jak jej bym nie życzyła... Kobietę znam głównie z opowiadań, ale jak poznałam ją - to już na pierwszym spotkaniu ona - przy obcej osobie (mnie) 3 razy obraziła swoją córkę. Zdążyłam się przedstawić, powiedzieć dzień dobry, a ona do mojej znajomej: "Jezu jaka ty gruba jesteś! Musisz schudnąć." Potem było jeszcze gorzej: "Jakie ty masz wstrętne, tłuste włosy, zrób z nimi coś" i "Masz okropną garsonkę, gdzieś ty się ubierała?" Normalnie mnie zatkało. Nie wiedziałam, co mam powiedzieć. A niby babka inteligentna, przedsiębiorcza, z klasą (takie pozory sprawia). Ona moją znajomą wini za wszystko, a głównie za to, że musiała ją urodzić i zrezygnować w kariery. Od dziecka jej to powtarza, gnoi ją na każdym kroku.
      Moja mama ma parę wad, ale jak się widzi coś takiego... Każda wada staje się tylko potknięciem.
      Pozdrawiam.
    • szyszunia75 Re: jak Wam sie uklada z matkami 16.07.04, 16:57
      Witaj. Ja z moją mamą miałam bardzo trudne relacje. Próbowała mnie zamknąć pod
      kloszem, odcinała od świata. Nie chodziłam do przedszkola, ani na podwórko.
      Często chorowałam, oddalona od świata byłam z nią związana strasznie blisko, a
      zarazem się dusiłam. Mama jest trudną osobą, bardzo emocjonalną, porusza się w
      skrajnościach: od samobójczych gróźb do euforii. Na pewno powinna przejść
      terapię, sama nie miała matki i w stosunku do mnie nie wiedziała chyba jak się
      zachować. Już jako dziecko czulam i wiedziałam, że to ja muszę się nią
      opiekować, czułam się jak jej matka. Długo by pisać. W każym razie "przez nią"
      trafiłam na psychoterapię, miałam spore porblemy ze sobą itp. Sytuacja się o
      niebo poprawiła, gdy poznałam mojego obecnego męża (miałam w nim wsparcie, a
      mama go zaakceptowała i przy nim była już dla mnie bardziej "normalna") i
      wyprowadziłam spod nadopiekuńczych skrzydeł. Ale wciąż były jakieś problemy.
      Cztery miesiące temu urodziłam córeczkę. Kiedyś bałam się panicznie, żeby
      własnych dzieci nie skrzywić (po takim dzieciństwie jak ja miałam, to możliwe),
      balam się mieć córkę. A tu okazało się, że jestem bardzo szczęśliwą wspaniałej
      dziewczynki i... odzyskałam mamę. Opiekuje się maleńką, troszczy o nas. Pomaga,
      ale nie wtrąca. A najważniejsze dla mnie było jedno zdanie które powiedziała.
      Tuliła do siebie wnuczkę i powiedziała: "Wyobrażasz sobie teraz jak ja ciebie
      kochałam? Jeszcze bardziej za tobą szalałam niż teraz za nią". Gdy powtarzałam
      to mężowi, popłakałam się. Pierwszy raz zrozumiałam, że ona mnie kochała, że
      wiele rzeczy wynikało z lęku o mnie itp. Nadal będę próbowała nie popełniać jej
      błędów, ale już bez tej niechęci, bez takiego zacietrzewienia, buntu.
      A co do Twojej sytuacji. Myślę, że problem polega na tym, że mieszkacie razem
      (tak zrozumiałam z postu). Bardzo trudno wtedy o normalne relacje, a sądzę, że
      mama może też mieć problemy ze zrozumieniem swojej roli babci, babci, nie mamy.
      Postarajcie się sobie jak najmniej wchodzić w drogę. MOże ustal z nią, gdzie
      przebiega granica między jej, a Twoimi sprawami. Jeśli musicie mieszkać pod
      jednym dachem, wydzielcie swoje terytorium i trzymajcie się go. Nawet za cenę
      np. gotowania dwóch osobnych obiadów itp. Poza tym, jeżeli dopiero teraz
      widzisz, że mama jest taka nadpobudliwa i nerwowa, to może to są u niej np.
      początki klimakterium (wtedy przejdzie samo, ale za parę latsad Pewnie
      próbowałaś już z nią rozmawiać. Jeśli nie, to spróbuj, czasem reakcja drugiej
      strony jest zaskakująca, okazuje się np. że ona nie zdawala sobie z pewnych
      rzeczy sprawy. A jesli tak i nic to nie dało, to staraj się po prostu trzymać
      jak najdalej od jej nerwowości, rozmawiać na mało konfliktowe tematy i puszczać
      komentarze mimo uszu. Bo spokój jest potrzebny Tobie i Twojej córeczce.
      Pozdrawiam ciepło!
    • julia2004 Re: jak Wam sie uklada z matkami 16.07.04, 17:22
      dzieki dziewczyny za listy. Jak bede miala czas to jeszcze napisze wiecej,
      zaraz ide na rehabilitacje bo mnie strasznie plecy bola po porodzie i Julia
      zaraz sie obudzi. Fajnie poczytac jak to jest u innych, nie czuje sie wtedy
      takiego jakby wyobcowania ze samej ma sie ten problem.
      Pozdrawiam
    • agab51 Re: jak Wam sie uklada z matkami 16.07.04, 19:13
      oj, bywa kiepsko między namisad
      i chociaż czasem możemy godzinami gadać przy kawce, to o konflikty nie trudno,
      różnimy się charakterami bardzo.
      np. ja luzara w stroju, w dżinach i w glanach biegam, przeciwniczka
      kolczykowania małych dziewczynek, jak dziś zobaczyłam moją asię (2,3)
      wymalowaną jak na bal, z czerwonymi pazurami i wytapirowaną, myślałam że zawału
      dostanę surprised mojej matce-elegantce nawet nie przyszło do głowy, że może
      wyniknąć z tego niezła chryja.
      poza tym gdy mieszka się razem, w dodatku prowadzi się wspólny interes to
      ciągle są spory.
      dziś przyjechałam z kilkudniowego pobytu na działce, zrelaksowana i wypoczęta,
      i od progu słyszę skargi na męża, moja mama mnie normalnie buntuje przeciw
      niemu. usłyszałam też, że ona jest stara i nie będzie nas ciągle utzrymywać, bo
      mąż to nierób. że ona ma coraz więcej obowiązków. po czym kupuje 1,5 cielęciny,
      bo to niby prezent dla dzieci. ona ciągle robi podchody, żebym to ja wzięła się
      za robotę, no bo "z nim to klepiesz biedę". wcale nie dogadują się. a w te
      konflikty matka mnie wciąga : powiedz mu to, powiedz mu tamto. a wszystko to
      pod płaszczykiem troski, oczywiście o mnie. i nie ważne, że ja nie mogę
      pracować (zawodowo), bo mam tyle w domu obowiązków, że czasowo i fyzycznie
      także, nie wyrabiam po prostu. przy dwójce malych dzieci, przy czym jedno
      chore, to ja nawet szans nie mam na pracowanie. a dla niej rozwiązanie jest
      banalne: weź opiekunkę. musiałabym przestać karmić piersią, i znalazć panią
      która by ugotowała (jedno na specjalnej diecie) i zrehabilitowała małą,
      zapanowała nad ciągle płaczącymi córeczkami (płaczą na zmianę lub w stereo wink.
      tylko gdzie takiego kogoś szukać?. nie raz już usłyszałam: a nie mówiłam, że
      nieporadzisz z dwójką. tak jakbym planowała sobie, że zrobię sobie dwójkę
      dzieci, w tym jedno chore i będę siedzieć z nimi w domu i "nic nie robiła" :-o
      w konfliktach mamy z mężem staram się brać jego stronę, choć niestety czasem
      muszę jej przyznać rację. nie daj boże gdy do niej wprost zacznę na niego
      narzekać (ot takie czasem moje biadolenie) to ona się tak rozkręca, że: a nie
      mówiłam, że on jest taki a siaki...
      okropność sad
      moja mama jest rozhisteryzowana, ciągle wpada w depresje, (ma za sobą kilka
      naprawdę porażających i traumatycznych przeżyć) i najgorzej jest zimą, gdy ma
      więcej czasu, przychodzi wtedy do mnie na górę i ja już po minie wiem, że zaraz
      zacznie swoje płacze, biadolenie i czepianie się o wszystko. najgorsze jest to,
      że muszę tego wszystkiego wysłuchiwać, a jak nie mam czasu/ochoty to wypomina,
      że jestem okropna, wyrodna itp.
      wydaje mi się, że ciągle opowiada na mnie i narzeka do mojej siostry (siostra
      nie mieszka z nami, są podobne do siebie,to takie nadwrażliwce, jak jest jakiś
      problem to się jeszcze bardziej nakręcają)i to, że ja jestem inna niż ona dwie,
      to także jest problem.
      odkąd pamiętam to jestem buntownikiem, staram się układać sobie życie po
      swojemu. to że się mamie (i mojej siostry też przy okazji) nie radzę o to też
      są pretensje. ja wiem, że te moje bunty wzięły się z tego, że mama wiele rzeczy
      próbowała mi w życiu narzucić, na siłę, albo prowadziła tzw. szantaż
      emocjonalny (tj. najpierw prośba, potem kłótnia, potem obrażała się, po czym na
      litość brała i tak w kółko, do skutku, po to bym na coś się zgodziła). więc
      staram się żyć po swojemu, kisić się we własnych słabościach i problemach, i
      nawet jeśli moja mama robi to wszystko przez troskę, to to nie jest w porządku,
      i ona o tym wie. nie raz jej to wykrzyczałam. sad.
      niestety i ja już u swojej córeczki (2,3) zauważam, że mała jest takim samym
      buntownikiem jak ja. myślę, że chyba w którymś momencie zaczęłam narzucać jej
      swoją wolę i za ostro reaguję na córeczki próby decydowania o sobie. chyba będę
      musiała coś zmienić w swoim postępowaniu, bo nie chciałabym powielić błędów
      wychowawczych swoich rodziców, zwłaszcza mamy.
    • psota69 Re: jak Wam sie uklada z matkami 16.07.04, 19:40
      Witaj Julio! Osobisnie z moja matka mam beznadziejny kontakt- obie jestesmy
      nadpobudliwe, wiec w domu o wszystko sa wojny. Musze Ci niestety napisac, ze
      bardzo czesto jest tak iz dziedziczymy po rodzicach czesciowo charakter- w
      koncu to oczami matki przez tyle lat patrzylysmy na swiat, ona nas prowadzila
      za reke, ona uczywa. Ale mozesz z tym walczyc! Chamuj sie przed wypuchami
      zlosci, przewrazliwieniem i histeria! Kochaj swe dziecko i to dla niego staraj
      sie zmienic.
      Osobiscie uwazam ( juz z wlasnego doswiadczenia),ze nawet wlasna matke trzeba
      czasem doprowadzic do porzadku! Nie pozwol zatruc sobie najpiekniejszych chwil
      zycia- Twojego zycia!
      • izabela78 Re: jak Wam sie uklada z matkami 17.07.04, 00:30
        Moja mama wyjechala do STanow gdy mialam 7 lat a moja siostra6. Zajmowal sie
        nami moj ojsciec(jedynak- sam sobie nie umial nic zrobic) i moja babka(matka
        ojca). To trwalo 13 lat. TE dwoje ludzi zniszczylo nam zycie. W czasie wakacji
        wolno nam bylo wyjsc na dwor na 2 godziny i po powrocie musialysmy opowiadac ze
        szczegolami co robilysmy. W czasie roku szkolnego nigdy nie wychodzilysmy na
        dwor. Nie mialysmy zadnych przyjaciol. Nie znalysmy co to imprezy czy dyskoteki.
        Babka wykanczala nas psychicznie. Za wszystko trzeba bylo jej dziekowac. Przez
        wszystkie te 13 lat ojciec z babka robili wszystko bym znienawidzila mame.
        Wyzywali ja , twierdzili ze ma mnie i siostre gdzies. Moja mama dzwonila,
        dostawalysmy paczki. Wiadomo jednak ze to nie wszystko. Kilka razy strarala sie
        o nas przyjazd , ale ojciec nigdy sie na to nie godzil. PO 13 latach mama
        przyleciala do POlski. Mogla wczesniej ale bala sie ojca i babki. Nigdy jej nie
        wybacze ze zostawila nas ludziom ktoryuch tak nie nawidzila.
        Jestem od 6 lat w STanach. Mam 2 i pol letnia corke . I zawsze sobie powtarzam
        ze moja corka nigdy nie bedzie miala takiego zycia jak ja. Bez matki. Odkad
        zaszlam w ciaze , zawsze sobie mowilam ze nie pozwole by ktos wychowywal moje
        dziecko.NIe mieszkam z moja mama. Odkad mala sie urodzila to mama stara sie mnie
        pouczac jak ja wychowywac. I w takich sytuacjach mowie mamie ze mogla mnie
        wychowac a nie zostawic. Ona zaluje tego co zrobila, ale mi tych 13 lat nikt nie
        wroci.Dobry mam z nia kontakt. Duzo mi pomogla gdy przylecialam do Usa, ale
        zawsze miedzy nami bedzie bariera.
        pozdrawiam wszystkie emamy
        IZA
    • almagrapa Re: jak Wam sie uklada z matkami 17.07.04, 11:46
      Moja Mama jak jej posłałam kartę na Dzień Matki (bardzo ładną rekodzieło +
      życznia od serca) odesłała z wielkim napisem napisanym czarnym pisakiem
      wewnątrz kartki:
      JA NIE MAM DZIECI!

      I tyle na ten temat crying

      Pozdrawiam. Ala
      -
      Moja Słodka Zuzia
    • martelia1 Re: jak Wam sie uklada z matkami 17.07.04, 21:23
      Czesc
      Teraz mam nawet dobry kontakt z moja mama, ja mieszkam w innym miescie, wiec moge w pelni decydowac o sobie sama, mama za wiele sie do mojego zycia nie wtraca, choc probowala nie raz, ale ja nie pozwolilam na to.
      Moja mama jest osoba bardzo nerwowa, o bardzo slabym charakterze, slabej woli. Gdy bylam mala dziewczynka, mama byla dla mnie najwazniejsza osoba w zyciu, bardzo ja kochalam, aloe gdy zaczelam dorastac i rozumiec juz co nieco powoli stwierdzalam, ze przez nia mam wiele problemow. Otoz pelna kontrola nade mna, nie mialam nawet swojego pokoju, nie chciala spac z tata, bo palil papierosy i ogladal telewizje do pozna, spala wiec ze mna, choc moj starszy brat i siostra mieli swoje pokoje i wiecej prywatnosci. Ja praktycznie nie mialam zadnej. Ona uwazala, ze jak jest moja matka, to ma prawo wszystko o mnie wiedziec, przeczytala nawet moj pamietnik, cholera takie intymne rzeczy tam byly-shit, do dzis mi ciary przechodza. Nie moglam jej tego wybaczyc, nadal tego nie zrobilam, ale czas leczy rany i sstosunek mam obojetny. Nie pozwalala mi na nic, na zadne wycieczki klasowe, nigdy nie bylam na koloniach, najlepiej dla niej to gdybym ciagle siedziala w domu. Ja sie buntowalam i stad latwa droga zeby popasc w zle towarzystwo. Gdy takowe znalazlam, jak najdluzej chcialam byc poza domem, nie chcialo mi sie wracac, bo oczywiscie po powrocie siedziala w moim pokoju i bylo przesluchanie. Wyzywala nas - czyli mnie, siostre i brata od k... i ch... gdy sie zdenerwowala.
      Jak bylismy mali bila nas guma i wyzywala.
      No i oczywiscie uwaza ze jest dobra mama.
      Gdy nie mogla nas przekonac do czekos, to nas przekupywala. Po klotni z matka, w ktorej sie stawiam, zawsze rekompensowala to nowym ciuchem a potem znowu byla tak sama.
      Wybaczylam jej, choc zal mam okropny, ale wiem ze to wina ojca, pije, zaprowadza rzady jak w wojsku, moze gdyby byl inny ona tez.
      Mimo jej wszystkich wad, to ona w glebi duszy jest dobra bo martwi sie o wsazystkich, teraz mi duzo pomaga, usluguje wszystkim, a pozniej sie uzala nad soba. wiem,ze nas kocha, lubie z nia naet gadac o zyciu.

      Oj to tyle, ale duzo bym jeszcze mogla pisac

      Marta
      • dyrgosia Re: jak Wam sie uklada z matkami 17.07.04, 21:33
        Ja z moją mamą mam bardzo dobry kontaky, pomimo iż mieszkamy prawie razem.
        Oczywiście nie zawsze tak było. Kiedyś usiłowałam udawadniać swoje racje. teraz
        już dawno sobie odpuściłam. Ona ma prawo do swoich humorów i ja też. Jak
        zaczyna iskrzyć, przeważnie o dzieci, każda idzie do swojego domu i mamy czas
        ochłonąć.
    • marta_km Re: jak Wam sie uklada z matkami 18.07.04, 00:46
      od czasu rozwodu rodziców źle. Matka miała mi za złe, że utrzymywałam kontakty
      z ojcem.
      Gdy dowiedziała się o mojej ciąży skwitowała to- nie licz, że ja się będę
      zajnmować (a jest na emeryturze), szukaj sobie opiekunki. Nie pomaga mi, choć
      mieskza parę kilometrów ode mnie. Zresztą, ja na jej pomoc nie liczę i jej nie
      potrzebuję. Sama świetnie sobie daję radę z niemowlęciem i jeszcze mam czas na
      dokształcanie się. Ostatni jej numer to sms z informacją, że nie przyjedzie na
      chrzciny- kara za to, że śmiałam mieć inne od jej zdanie na temat wychowywania
      dzieci.
      Mój Mąż ze stoickim spokojem stwierdził "a ja się cieszę- przynajmniej nam
      chrzcin małego nie zepsuje" (zepsuła już niejedną rodzinną i imprezę)
      • julia2004 Re: jak Wam sie uklada z matkami 19.07.04, 10:17
        ale wiesz to dobrze ze przynajmnie j nie mieszkacie razem, ja jeszcze z nia
        mieszkam, ale juz niedlugo. Trzeba sie cieszyc swoim zyciem i jego nawet
        najdrobniejszymi przyjemnosciami. Mysle ze ja tez odzyje jak bede juz na swoim,
        Pozdrawiam
        • anna_maria Re: jak Wam sie uklada z matkami 19.07.04, 12:20
          Moja jest dla mnie najlepszą przyjaciółką, zawsze mogę się jej zwierzyć i
          poradzić. Mam nadzieję, że też będę taką matką.
    • sowa_hu_hu epitety matki do córki.... 19.07.04, 10:39
      a czy któraś z was jest wyzywana przez swoją mame?

      ja owszem sad
      • sakada Re: epitety matki do córki.... 19.07.04, 12:14
        Ja usłyszałam Sówko, że jestem np: głąbem, idiotką, że jestem nienormalna, wariatka... Ale podtrzymuje moje zdanie, że mam fajną mamę. Te słowa powiedziała w gniewie i były to jednorazowe przypadki. Każdy ma prawo się zdenerwować a ja za młodu do aniołków nie należałam...smile
    • karanissa Re: jak Wam sie uklada z matkami 19.07.04, 13:24
      Jak sie uklada? Poprawnie - to dobre okreslenie.

      Moi rodzice nie byli dobrym malzenstwem: ciagle pretensje, klotnie,
      rozczarowania itd. Tzw. zimny dom. Matka ciagle miala do mnie jakies uwagi: rob
      tak, nie rob rego, musisz, itd. Najblahsze sprawy urastaly do rangi problemu:
      dlaczego biegasz bez kapci - kara: nie ma dzisiaj dobranocki. Zero
      elastycznosci. Oczywiscie to matka byla guru wychowawczym, ojciec nie wtracal
      sie wcale, istnial sobie gdzies tam na marginesie, zdominowany przez matke. Do
      dzisiaj pamietam duzo bolesnych slow wypowiedzianych przez nia na moj temat.
      Boze, te moje placze, jak przynioslam ze szkoly stopien gorszy niz 5: "mamo,
      mamuniu, obiecuje, ze sie poprawie, tylko nie gniewaj sie na mnie". Brrr.
      Bardzo szybko odcielam sie psychicznie od rodzicow, szybko wyprowadzilam sie z
      domu. Nigdy nie rozmawialam z rodzicami na temat tych zlych wspomnien.

      No i teraz moja mama opiekuje sie moim 9-mcznym synkiem. Poki co jest ok, ja
      staram sie za bardzo nie ingerowac - po prostu olewam szczegoly i nie wnikam,
      czy maly dostal kaszki kukurydzianej czy ryzowej. Mozna powiedziec, ze synek
      nas troche zblizyl, ale ciagle jest bardzo wyrazna bariera, dla mnie nie do
      przeskoczenia.

      Nie powiele bledow mojej matki - to sobie obiecalam (co nie znaczy, ze unikne
      innych bledow). Nie bede mojego synka z nikim porownywac, nie bede go
      zawstydzac mowiac: "widzisz? Ten-i-ten dostal 5, a ty?" Nie bede go karac nie
      odzywajac sie do niego przez tydzien za jakies drobne przewinienie. Nie bede
      zmuszac do jedzenia. Bede traktowala go z szacunkiem - tak, moja matka zupelnie
      nie szanowala moich odczuc ("masz zrobic to i koniec"). Mam nadzieje, ze nasz
      dom nie bedzie "zimnym domem" i slowa "kocham cie" beda pojawialy sie w nim o
      wiele czesciej niz w domu mojego dziecinstwa.
    • julia2004 mam za to super tesciową :) 19.07.04, 14:12
      Dziewczyny, ale wiecie co , ja mam za to super tesciowa, zyciowa, swietna do
      rozmowy, idącą przez zycie z ikrą, majaca wlasne zdanie , nie wtracajaca sie do
      niczego i swietnego męza!

      ps
      Nie mozna miec wszystkiego , ale i tak mam chyba wiele
      smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka