Dodaj do ulubionych

Tez tak macie?

25.02.13, 18:29
Zastanawiam się dlaczego ja dorosły człowiek nie mogę tak zwyczajnie normalnie opowiadac o sobie wlasnej matce, nie moze tego robic tez moj maz swojej,mało tego wiekszosc kolezanek i znajomych z ktorymi rozmawiam ma ten sam problem. Powiesz cos wiecej i zaraz na tobie wiszą, oceniaja komentuja doradzają przepytują bywa że wymuszają dalsze kroki , uwaga mowimy o ludziach 30 + , w pelni samodzielnych majacych swoje rodziny dzieci czesto w wieku szkolnym. Chryste Panie, co sie z tymi babami dzieje ( bo głownie kobiety tak dzialają, dziadkowie jak obserwuję troche rzadziej) to jest menopauza + coraz bardziej zanieczyszczone powietrze, cywilizacja im tak wplywa na mózgi?Wiekszosc rzeczy trzeba ukrywać aby miec swiety spokoj.Tez tak macie ?
Obserwuj wątek
    • kk345 Re: Tez tak macie? 25.02.13, 18:34
      > Tez tak macie ?

      Nie
    • klubgogo Re: Tez tak macie? 25.02.13, 18:47
      Tak, są pewne rzeczy, które muszę przemilczeć. Ukrywam niektóre problemy, żeby mama się nie martwiła. Ukrywam te, wobec których zaczęłyby się dziwne jazdy. Po co mi to, kłócić mi się nie chce.
    • marzeka1 Re: Tez tak macie? 25.02.13, 18:58
      Nie, ale to pewnie z powodu, ze nie żyją ani moi rodzice, ani moi teściowie, my sami jesteśmy najstarszym pokoleniem; jednak zgadzam się z tym, co piszesz, bo widzę coś takiego- dlatego też zbyt dużo z własnego życia nie ujawniam, by nie dać pożywki do gadania.
    • jematkajakichmalo Re: Tez tak macie? 25.02.13, 19:03
      Nie.
      Czasem czegos nie powiem, ale to tylko ze wzgledu na to, zeby sie mama nie martwila. Poza tym nie ma czegos takiego jak "jazdy".
    • na_pustyni Re: Tez tak macie? 25.02.13, 19:03
      nie, moja mama raczej z tych zbywających; o osobistych problemach z nią nie pogadam, bo wyznaje teorię, że nie lubi się wtrącać, w sumie jest to przykre
    • baltycki Re: Tez tak macie? 25.02.13, 19:17
      elizaj1 napisała:

      > Chryste Panie, co sie z tymi babami dzieje
      Od 20 lat szukam odpowiedzi.
      • marzeka1 Re: Tez tak macie? 25.02.13, 19:18
        I znalazłeś? Lub chociaż przybliżyłeś się do znalezienia odpowiedzi? big_grin
        • j_a_ch Re: Tez tak macie? 25.02.13, 19:23
          Baby są jakieś inne smile
        • baltycki Re: Tez tak macie? 25.02.13, 20:51
          marzeka1 napisała:

          > przybliżyłeś się do znalezienia odpowiedzi? big_grin
          Ani o krok,
          ani o pol,
          emamy nie ulatwiaja, wrecz przeciwniewink
    • rhaenyra tak n/t 25.02.13, 19:25
    • aquarianna Re: Tez tak macie? 25.02.13, 20:42
      > Tez tak macie ?

      Nie, mam ze swoją matką dobry i raczej bezproblemowy kontakt. Czasem coś skomentuje czy skrytykuje, czasem ja coś skomentuję czy skrytykuję, ale to normalne - jak gadam z koleżankami czy rodzeństwem, to też nie potakujemy sobie grzecznie.
      Natomiast z teściową nie da się porozmawiać, bo ona jest z gruntu nastawiona na krytykę dosłownie wszystkiego. Zawsze była jędzowata, ale teraz dochodzi powoli postępująca starość.
      • angazetka Re: Tez tak macie? 25.02.13, 20:51
        > Nie, mam ze swoją matką dobry i raczej bezproblemowy kontakt. Czasem coś skomen
        > tuje czy skrytykuje, czasem ja coś skomentuję czy skrytykuję, ale to normalne -
        > jak gadam z koleżankami czy rodzeństwem, to też nie potakujemy sobie grzecznie

        Otóż to. Też tak mam, na szczęście.
    • redheadfreaq Re: Tez tak macie? 25.02.13, 20:55
      Tak, bo wiem, że nie otrzymam od niej wsparcia, jakiego bym chciała, co najwyżej garść obaw okraszonych paniką.
      • xyxzza Re: Tez tak macie? 25.02.13, 21:09
        redheadfreaq napisała:

        > Tak, bo wiem, że nie otrzymam od niej wsparcia, jakiego bym chciała, co najwyże
        > j garść obaw okraszonych paniką.
        w 100% to samo mogłabym powiedzieć o swojej. Plus godzina jęków że JEJ to dopiero jest źle (a obiektywnie nie jest, a jeśli jest to zazwyczaj z jej winy). Poza tym czasem wydaje mi się, że moja matka oczekuje jakiegoś odwrócenia ról i jest to bardzo jednostronne - to ja mam ją wspierać, bezwarunkowo, nie ważne czy akurat mam na to siłę. Mama poza tym potrafi każde nieszczęście w rodzinie przekształcić w swoje osobiste nieszczęście (przykład - ja jestem rozwódką, siostra niedawno pogoniła męża qr.wiarza - komentarz matki - co ja takiego złego w życiu zrobiłam, że mnie coś takiego spotyka), W rezultacie mówimy jej mniej i mniej.
    • sarling Re: Tez tak macie? 25.02.13, 20:58
      I tak i nie, zależy co.
      Mojej mamie nie mogę się żalić na męża, bo jak rasowa ematka natychmiast mówi "to go spakuj i pogoń" (nawet jeśli rzecz dotyczy zostawiania mokrego ręcznika pod wanną) - resztę spokojnie mogę opowiadać.
      Teściowej głębokie problemy nie interesują, mogę mówić, ona i tak ich nie słyszy, za to sensacyjki, ploteczki, chętnie, chętnie.
    • lolinka2 Re: Tez tak macie? 25.02.13, 20:59
      do pewnego momentu tak miałam.
      Potem było zerwanie kontaktu na kawał czasu (nie, nie z okazji sposobu bycia mamusi, z innych powodów - poważniejszych), a potem mamusia się "wychowała".

      I teraz mogę na spokojnie powiedzieć jej wszystko, jeśli coś jest dla niej wyjątkowo nie do zniesienia - powie "nie mów mi o tym, proszę, bo za mocno się boję" - to główny argument. I wtedy z szacunku do matki ja milczę, a jeśli potem pochwalę się efektami czegoś-tam, to ona z szacunku do mnie nie będzie jojczeć, że "a po co ci to było... " tudzież "a ja myślałam, że źle wyjdzie....", tylko się ze mną cieszy i podnosi na duchu "bo ty jesteś mądra i podejmujesz dobre decyzje", "jesteś wielkim człowiekiem, córciu", "dobrym ludziom dobre pomysły dobrze wychodzą" smile i inne takie.

      W pewnym momencie ona sobie po prostu zdała sprawę, że często projektuje na mnie swoje lęki i swoją samoocenę. Gdy to sobie uzmysłowiła, przestała mieć ten problem.
      • lady-z-gaga Re: Tez tak macie? 26.02.13, 11:49
        > W pewnym momencie ona sobie po prostu zdała sprawę, że często projektuje na mni
        > e swoje lęki i swoją samoocenę. Gdy to sobie uzmysłowiła, przestała mieć ten pr
        > oblem.

        Genialnie napisane, trafiłas w samo sedno. Pisze Ci to matka dorosłej córki, ktora tez cierpi na tę przypadłość smile z ręka na sercu stwierdzam, ze nie zawsze udaje mi się powstrzymać, ale wytłumaczyłam to mojej córce i ona wie, że to wynika z moich obaw, a nie z chęci dołowania lub braku wiary w jej mozliwoścismile poza tym wie, że - mimo pierwszej reakcji, czasami panicznej - nie będę krytykować jej decyzji i zawsze może liczyć na moją pomoc i wsparcie
    • solejrolia Re: Tez tak macie? 25.02.13, 21:15
      tak, też tak mam. dokładnie tak samo.
      i za nic w świecie nie powiem mojej mamie ile co kosztowało- bo wtedy to już masakra- albo przepłaciłam, zwariowałam i nie mam na co kasy trwonić, albo kupiłam byle co, bo za tanio. a dalej to milion złotych rad i zaglądanie do mojego portfela...okropność.
      • solejrolia Re: Tez tak macie? 25.02.13, 21:37
        zapomniałam napisać o jeszcze jednej ważnej rzeczy: co zostało powiedziane mojej mamie, i bez znaczenia jak bardzo to jest prywatna/intymna informacja, to zostaje puszczone dalej w obieg- od tego momentu staje się to sprawą publiczną, komentowaną i omawianą z wszystkimi wszem i wobec, np z pracownicami mamy, z sąsiadkami, ciotkami, wujkami i innymi.
        za grosz przyzwoitości.
    • koronka2012 Re: Tez tak macie? 25.02.13, 21:29
      Nie, wychowałam sobie rodzicielkę, skutecznie oduczając takich występów, a gdybym tego nie zrobiła w porę, to miałabym tak jak ty, bo mamusia ma duuuży talent....

      pierwsze sygnały chęci monologu pt "co powinnam zrobić" ucinałam z miejsca komunikatem "mamo, nie zaprzątaj sobie tym głowy, ja już się dowiedziałam/wiem/ zrobiłam/ postanowiłam/ załatwiłam". Krótko, konkretnie, z uśmiechem - i do znudzenia "mamo, ale ja wiem co robię i nie prosiłam o radę...."

    • pibelle Re: Tez tak macie? 25.02.13, 21:30
      Ja sobie zwykle z mamy żartuję, że czegoś tam jej nie powiem, bo jej nadmiar wiedzy szkodzi smile
    • organza26 Re: Tez tak macie? 26.02.13, 10:50
      Tak, mamy. Ja matce w ogóle nie opowiadam o swoich problemach, czy o tym, że mnie coś złego spotkało bo ZAWSZE był z matki strony komentarz, że to pewnie moja wina. Bardzo często zdarzało się też tak, że zaczynała po prostu na mnie wrzeszczeć w takich sytuacjach. Tak, wrzeszczeć...uncertain Oczywiście już od prawie 10 lat o niczym jej prawie nie opowiadam, ani o mobbingu w pracy, ani o drobnej stłuczce sprzed pół roku, ani o skradzionej torebce 8 lat temu. Bo nie wsparłaby mnie żadnym dobrym słowem w tej sytuacji, a wręcz przeciwnie.

      Jak miałam 19 lat to dachowałam samochodem - to była moja wina, jechałam za szybko.
      Nic mi się na szczęście nie stało, to było późnym wieczorem, droga była pusta - taka wiejska żwirówka. Wydostałam się jakoś z samochodu i z rykiem pobiegłam do najbliższego domu, gdzie mieszkał chrześniak mojego ojca - to było ze 2-3 kilometry od domu. Zadzwoniłam stamtąd do rodziców, spali już. Przyszli za jakieś 20/30 minut i wiecie jaka była pierwsza reakcja mojej matki? Zaczęła po prostu na mnie wrzeszczeć i wyzywać, nie zapytała w ogóle czy coś mi się stało, ani słowa w tym stylu. Ja oczywiście nie pomyślałam wtedy, że to nie jest do końca normalna reakcja, byłam przerażona, było mi strasznie wstyd i czułam się potwornie winna, myślałam, że słusznie należy mi się 'opierdziel'. Ok rok później mój ówczesny chłopak powiedział mi, że jego kolega rozbił samochód a jego ojciec powiedział tylko 'samochód jest nieważny, najważniejsze, że tobie nic się stało' - pamiętam, że trochę ścięło mnie wtedy z nóg, bo przecież u mnie w identycznej sytuacji było tak zupełnie inaczej...

      Książkę bym mogła napisać o takich zachowaniach matki.

      Wiecie co jest najśmieszniejsze? Jeśli akurat matka nie ma 'swojego humoru', kiedy musi się na kimś wyżyć (jak jeszcze byłam w domu to byłam albo ja, albo ojciec), jeśli nie zwierzam się jej ze swoich kłopotów co niby ma oznaczać, że u mnie wszystko jest 'koncertowo' to jest czuła, dobra i wesoła i wtedy jest fajnie... Ona kocha mnie, ja kocham ją. Ale pod skórą zbiera się coraz więcej żalu...uncertain
    • nabakier Re: Tez tak macie? 26.02.13, 10:59
      Ojcu mogłam wiele powiedzieć, matce mniej.
    • dziennik-niecodziennik Re: Tez tak macie? 26.02.13, 12:37
      nie, mojej moge powiedziec wszystko. tylko musze odpowiednio ubierac w słowa, bo mama z tych przejmujących się i potrafi sie potem pierdólką zamartwiac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka