alina_ala-0
11.03.13, 15:33
Może niektórzy pamiętają mój wątek, zresztą założony w tamtym miesiącu, gdzie dostałam masę rad, ale dla przypomnienia, żeby uniknąć nieporozumień: forum.gazeta.pl/forum/w,567,142731685,142731685,Najgorszy_dzien_w_zyciu_i_nie_wiem_co_robic.html
Wyjechałam na jakiś czas, wczoraj wróciłam. I co usłyszałam od ,,kochanego'' męża? Żebym się wynosiła z jego domu, bo to jest jego mieszkanie, a nie moje, i jak mi się nie podoba to, co on robi, to proszę bardzo mogę wyjść, on nie stoi mi na przeszkodzie, a leczyć się nie zamierza, bo żadnym alkoholikiem nie jest.
Ścięło mnie z nóg, ale wyszłam. Nie zamierzam na siłę kogoś przekonywać do tego, czy owego.
Wtedy pisałam, że tamten dzień, jak odbierałam go pijanego z pracy, jest najgorszym dniem w życiu.
Ale wszystko wskazuje na to, że jest i będzie w najbliższym czasie niewiele lepiej.
Wiem, że pisze o raczej prywatnych sprawach, ale chcę się komus wyżalic. Chociaż tak.
Bo siła rzecz jest mi cieżko. I to nawet bardzo.
Za dużo złego się w krótkim czasie wydarzyło.