Szkoła z internatem

21.03.13, 18:35
Trwa dyskusja, czy sześciolatki należy posyłać do szkoły, przeciwnicy twierdzą, że nie są na to wystarczająco dojrzałe. Zwolenników wczesnego rozpoczynania nauki też nie brakuje, w sumie wiele zależy od danej szkoły i danego dziecka. Ale, moim zdaniem, są pewne granice. Właśnie się dowiedziałam, że czteroipółlatka dalekiej znajomej od września idzie do szkoły Z INTERNATEM. W domu będzie w weekendy, święta i wakacje. Dziś były w tej szkole i mała podobno już chciała zostać na noc. Pomijając, że w to ostatnie nie bardzo wierzę, zaliczyłam szok. Nie zamierzam ani perswadować, ani w ogóle wyrażać swojego zdania, to raczej luźna znajomość, ale czy wyobrażacie sobie coś takiego? Ja rozumiem, inna kultura (znajoma nie jest Polką, jest z kraju z długimi tradycjami internatowymi), rewelacyjna, bardzo droga szkoła, najlepsza w kraju (jeden z krajów afrykańskich). Ale jakie mogą być zalety takiego rozwiązania, które przeważyłyby nad wadami?
Wątek odreagowująco-terapeutyczny sad
    • imasumak Re: Szkoła z internatem 21.03.13, 18:48
      marcelina_szpak napisała:

      Wątek odreagowująco-terapeutyczny sad

      crying
    • gato.domestico Re: Szkoła z internatem 22.03.13, 13:21
      zalety u 4,5 latka? znajoma psycholog dziecieca odradzala mi przedszkole dla mojego 3 latka bo to wg niej duzo za wczesnie dla takiego malucha...
    • majenkir Re: Szkoła z internatem 22.03.13, 13:41
      marcelina_szpak napisała:
      Ale jakie mogą być zalety takiego rozwiązania, które przeważyłyby nad wadami?


      Dla czteroipollatki? IMO zadne, chyba, ze w domu rodzinnym bija, molestuja i nie karmia.
      • marcelina_szpak Re: Szkoła z internatem 22.03.13, 16:36
        Bo ja tak, panie dzieju, tylko retorycznie się zapytałam. Dla mnie zalety nie istnieją. Znajoma ponoć zawsze marzyła o tej szkole dla dziecka. Nawet z wódką nie razbiejriosz.
    • rhaenyra Re: Szkoła z internatem 22.03.13, 16:54
      no same zalety suspicious

      -nie trzeba szukac opiekunki, nie ma sie na glowie chorujacego smarkajacego buntujacego sie dzieciaka , moza sobie wyjsc o kazdej porze dnia i nocy i nie trzeba sie martwic co z dzieciakiem
      -nie trzeba sobie glowy zawracac takimi pie...mi jak wychowanie dziecka ( od tego sa wychowawcy ) , problemami szkolnymi dziecka, odrabianiem lekcji itd ( od tego sa wychowawcy) , nie trzeba sie martwic co dzieciak je w co sie ubiera itd , nastoletnimi buntami ( od tego sa wychowawcy ), no i co zlego to nie my tylko wychowawcy big_grin
      -dostaje sie na weekendy i swieta gotowy produkt ladnie wygladajacy przy stole ( manier tez pewnie w szkole nauczatongue_out)

      no zyc nie umierac suspicious

    • nabakier Re: Szkoła z internatem 22.03.13, 16:58
      Dawna kolonia brytyjska?

      Sama sprawa- poza moim pojmowaniem. Nie kumam i chyba nigdy nie zakumam. Ja bym miała obiekcje przy szkole średniej z internatem, a cóż dopiero tutaj.
      • verdana Re: Szkoła z internatem 22.03.13, 20:43
        Zalety - dziecko będzie umiało wiecej niż rówiesnicy. A tylko to sie liczy... O ile to Chiny czy Wietnam - dziecko nie musi być szczęśliwe, nie musi być zadowolone - jedynie wazne jest, aby było doskonałe, najlepsze i pracowite.
        Wobec tego nie jest wazne nic, poza nauką. Lepiej bowiem miec dziecko zestresowane, nieszxczęśliwe - a umeijące wiecej niz rówiwśnicy, niż szczęśliwe, ale umiejace mniej.
        Cóż.
      • marcelina_szpak Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 11:46
        Bingo.
    • joa66 Re: Szkoła z internatem 22.03.13, 22:09
      Hmmm..byłam kiedyś w relacji z mężczyzną, którego praca mogła obejmowac długie wyjazdy do krajów gdzie nie zawsze jest bezpiecznie. Zakładał, że żona zawsze towarzyszy mężowi a dzieci maja być bezpieczne i dlatego ...wybrał szkoły (podstawowe) z internatem dla naszych nieistniejących dzieci.


      Dla mnie cała sytuacja raczej nie do pojęcia, ale piszę, żeby przedstawić możliwy punkt widzenia.
    • edelstein Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 09:52

      A ja jestem zwolenniczka szkol z internatem,dla mnue minusem jest ich cena,ale mam nadzieje,ze dam rade syna poslac
      • thegimel Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 10:08
        Edel, ja też nie mam nic do szkół z internatem. Ale dla 4,5 latka?
        • edelstein Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 10:19

          Czytajac wypowiedzi jematek o srylionach zajec dodatkowych ich dzieci wychodzi na to,ze widuja je rankiem i wieczorem pare min.Co to wiec za roznica dom czy internat?z reszta we wspolczesnym swiecie wiekszosc rodzicow nie ma czasu, wiec internat jest raczej wybawieniem nie kara.
          “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
          Autorem powyzszego zdania jest Moofka.
          • thegimel Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 10:21
            Toteż ktoś u góry napisał, że jest to dobry wybór w przypadku patologicznego domu.
          • aquarianna Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 11:10
            > Czytajac wypowiedzi jematek o srylionach zajec dodatkowych ich dzieci wychodzi
            > na to,ze widuja je rankiem i wieczorem pare min.

            Jednak nadal nie w przypadku 4 latków.
            Choć nawet zakładając, że rodzice są z dzieckiem dopiero po 17-18 popołudniu, to jednak są. I są to rodzice, a nie obcy ludzie. A dziecko jest we własnym domu, własnym łóżku, w nocy zawsze może przyjść i przytulić się do własnej mamy czy taty.
            Internat dla 4 latka to jakiś kosmos.
            • marcelina_szpak Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 12:18
              No i właśnie. Nawet w żłobku mojego synka, gdzie jest jedna pani na troje-czworo dzieci, czasem nie wystarcza opiekunek, żeby przytulić wszystkich małych smutasków (jestem codziennie przez 15-20 minut i widzę czasem, ostatnio była "epidemia" ząbkowania i płakało po kilkoro na raz). Dla 4-5-latków wymagane proporcje opiekunów do dzieci są dużo mniej korzystne. A w dodatku to jest obca osoba, z czasem się ją polubi albo nie, ale wciąż nie mama i nie tata. Od 17-18 codziennie to wciąż sporo czasu, dzieci często same to jakoś regulują. Mój synek nie śpi już w żłobku, w domu jesteśmy ok. 14, od razu pada z nóg i śpi do jakiejś 17. Czas na podwieczorek/kolację, trochę zabawy i po 18 wraca tata. I młody z tatą i mamą buszuje do 21-22. Może to niewychowawcze, ale mamy to w nosie. Wysypia się dodatkowo w dzień, a za to ma oboje rodziców dłużej wieczorem.
            • edelstein Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 12:35

              To bardzo optymistyczne zalozenie,mnostwo mych znajomych plus moj facet sa w domu po 20 pon-sob.a dzieci sa juz w lozkach o 20.bo o 6musza wstac,by o 7byc w przedszkolu.Z reszta 4lata to w wielu krajach czas rozpoczecia nauki szkolnej.
              • kannama Re: Szkoła z internatem 06.04.13, 14:09
                to skoro rodzice nie widują się z dziećmi to po co je mają?
                • przystanek_tramwajowy Re: Szkoła z internatem 06.04.13, 14:23
                  kannama napisał:

                  > to skoro rodzice nie widują się z dziećmi to po co je mają?

                  Powodów może być bez liku:

                  1. Bo gumka pękła,
                  2. Bo partner chciał,
                  3. Bo wypada mieć dzieci,
                  4. Bo inni mają, to ja też,
                  5. Bo ubranka i gadżety dla dzieci są takie śliczniusie,
                  6. Bo Pani się nudziła,
                  7. Bo teściowie powiedzieli, że przepiszą dom na wnuki,
                  8. Bo koleżanka w pracy ładnie wyglądała w ciąży,
                  9. Bo mi się nie chciało pracować.
                  • agagutka Re: przystanek tramwajowy 06.04.13, 15:52
                    Fajne wnioski wyciągnęłaś i zgadzam się z Tobą , że w takim przypadku można oddać staruszków bez wyrzutów do (jak ujęłaś ) przedszkola ale ...
                    Wyobraź sobie jedziesz samochodem i w wyniku wypadku np. tracisz swoje cenne zdrowie i od tego dnia potrzebujesz wsparcia osób drugich .
                    Czy w takim przypadku chciałabyś być oddana do Domu Opieki Społecznej i aby rodzice zapomnieli że istniejesz ???
                    Dzieci przeważnie mamy , bo chcemy i jesteśmy od tego aby uczyć ich miłości i szacunku do drugiego człowieka . Spędzać razem wolne chwile tzn. chodzić na spacery , rozmawiać , pocieszać , opieprzać gdy trzeba itd.
                    Internat to jest życie w grupie obcych ludzi , dla mnie to jak Dom Dziecka dla tak małego dziecka tylko w lepszym wydaniu .
                    • joa66 Re: przystanek tramwajowy 06.04.13, 18:00
                      Internat to jest życie w grupie obcych ludzi , dla mnie to jak Dom Dziecka dla tak małego dziecka tylko w lepszym wydaniu.

                      I Twoim zdaniem Dom Dziecka może być i jest ok? Nie jest ogromną krzywdą wyrządzoną dziecku przez dorosłych?
                      • agagutka Re: joa66 06.04.13, 23:19
                        Sorki ale nie miałam na myśli że Domy Dziecka są super , tylko dla mnie są trochę podobne warunki z internatem czyli: konkurencja aby przetrwać jak najlepiej w grupie i nie ważne są uczucia . A jeśli chodzi o dzieci i ich odczucia z pobytu w DD to mam córkę z adopcji i ona nie wspomina swojego życia jako coś okropnego, ani u swojej biologicznej mamy ,gdzie była przez 6 lat , ani z DD gdzie spędziła kolejne 2 lata. Moje wnioski : to co jest dla nas okrutne to dla tych dzieci jest normalne, bo są do tego przyzwyczajone i nie znają innego życia .
    • nangaparbat3 Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 10:10
      Nie dalej jak wczoraj rozmawialam z panią, ktora trafila do internatu majac lat szesnascie. Powiedziala: kazdy przechodzil przez okres zalamania. Jeśli mieszkasz w internacie, dom juz nie jest do końca domem, a w internacie nie jestes wcale "u siebie". I chodziło o osoby, ktore podejmowaly przynajmniej w czesci samodzielna i swiadomą decyzje, same - z najrozniejszych powodow - chcialy wyjechac z domu, albo były got owe wyjechac z domu, żeby realizowac swoje cele.
      Co do czterolatkow - coz, wysylajac do elitarnej szkoły z internatem zapewniam dziecku "najlepsze" warunki,opieke i perspektywy, wiec jestem bardzo dobrym rodzicem - mając dziecko z głowy. Pewnie ta pani sama zostala kiedys odeslana z domu, wszystko jedno, w doslownym czy przenośnym sensie. Biedna.
      • edelstein Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 12:40

        I na podstawie tej jednej osoby wysuwasz wniosek,ze internat jest be.Znam mnostwo ludzi,ktorzy mieszkali w internatach,w tym moj brat i wszyscy byli zadowoleni i nie postrzegali tego jako kary.
        Te bajery o "odeslaniu"z domu mozesz sobie oszczedzic,bo to bzdury sa.Uwielbiam przypisywanie traum i chorob ludziom,ktorzy wybrali inny model niz ogolnie przyjety.

        “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
        Autorem powyzszego zdania jest Moofka.
        • nangaparbat3 Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 12:54
          Ta "jedna osoba" byla powiernicą i "opiekunka" mnostwa innych. Znam ją na tyle dobrze, by moczeżeń bez zastrzaufac jej zdaniu. I bylam nawet zaskoczona - nie wiedzialam wcześniej, ze wyjazd do internatu jest dla wielu tak trudny.
          Powiedziala: najgorsze, że kazdy ukrywa przed innymi co czuje, i wydaje mu sie, ze jest jedynym, ktory cierpi, że innych to nie dotyczy, i że cos z nim nie tak. A to nieprawda, wszyscy ktorych znam przez to przeszli lub własnie przechodzą.
    • olena.s Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 10:52
      Wszystkie, jak forum długie i szerokie jesteśmy więźniami swojej kultury i doświadczeń, jakie ona narzuca.
      Mi sie system internatów nie podoba - w ogóle. I nie chciałabym dziecka do szkoły z internatem posłać. Ale pamietacie Małą Księżniczkę? Agnisię Niechcicównę? Te rozmaite panienki z dworków z międzywojennej literatury? Jakos sam fakt zycia w internacie nie był ani pzez Burnett, ani przez Dąbrowską postrzegany jako specjalnie krzywdzący....
      Może więc my tak go postrzegamy, by byłyśmy wychowywane w szkołach dziennych?
      Afryka jest inna niż Europa.
      Inaczej funkcjonują rodziny, inaczej układają się wektory pomiędzy dziećmi wychowywanymi w gromadzie.
      Kapuściński pisał kiedyś, że w całej Afryce jest kilka księgarni (dosłownie wyliczał na palcach). Dzieciaki z mojej szkoły zbudowały własnymi białymi rączkami i za własne pieniądze małą szkółke w Etiopii, gdzie dzieci przeciętnie mają do pokonania nie pamiętam, 7 kilometrów w jedną stronę na piechotę, czy może 8. Pięciolatki czy sześciolatki codziennie ruszają w taką drogę...
      Gdyby przerzuciło nas do tamtej, afrykańskiej rzeczywistości to trzeba by dokonać rekalkulacji zysków i strat. I być może nawet najzajadlej krytykujące zmieniłyby zdanie - czy lepsza świetna szkoła z internatem dla pięciolatki, czy lepsza kiepska szkoła dzienna plus 15 kilometrów na piechotę po niebezpiecznej - być może - drodze. Jeżeli doszłabym do wniosku, że moje dziecko będzie bezpieczniejsze w internacie, a w dodatku będzie miało dzięki temu zapewnioną przyszłość, to pewnie bym się nie wahała.
      • verdana Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 11:02
        Tu na pewno nie chodzi o bezpieczeństwo.
        Dziecko w internacie to dziecko wychowywane przez obcych ludzi, na które po prostu nie ma sie już żadnego wpływu.
        • nabakier Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 11:33
          Gdy miałam niecałe trzy lata, ojciec zachorował na gruźlicę. Wtedy traktowali prewencyjnie całą rodzinę, nie- obowiązkowo, ale zalecali. No i już po wyleczeniu ojca mnie wysłano do prewentorium p/gruźl. (rodzaj sanatorium dla dzieci). Na dwa miesiące.
          Rodzice przyjeżdżali co tydzień z wizytami. Matka była nieustępliwa- miałam odbyć turnus do końca. Pewnego razu, jak opowiadał ojciec, zobaczył wyraz moich oczu. Wziął mnie na ręce i wyniósł, zostawiając ciuchy, niczego nie tłumacząc, wsio. Mówi, że NIGDY i NIKOMU, żadnemu dziecku, nie wolno tego robić. Przy czym klął jak szwc na wszystkie instytucje oraz siebie, matkę i świat wokół, że się dał namówić (bo był zasadniczo przeciw).
          • thegimel OT 23.03.13, 12:09
            Z ciekawości - kiedy to było. Mój ojciec,też gruźlica, do kompletu wykryta po dłuższym czasie (obowiązkowe rtg w pracy nie było takie złe), też miałam 3 lata i już nie musiałam nigdzie jechać, tylko do 18 roku życia chodziłam do poradni chorób płuc i rtg miałam co jakiś czas.
            • nabakier Re: OT 23.03.13, 12:21
              Jestem 65 rocznik. Czyli ok. 68 -9 roku.
              To nie był przymus, tylko "rada" przychodni. Bo byłam zdrowa. tez nie rozumiem, po co tam mnie wysłali. Były tam same zdrowe dzieci, których rodzice byli chorzy.
              • thegimel Re: OT 23.03.13, 12:58
                Ok, ja trochę później, ok 83 roku. U nas zalecenia sanatorium już nie było - ojciec tylko był. Za to pamiętam do dziś jak zwiewałam pielęgniarkom przed próbą tuberkulinową (trochę ich miałam), bolesne pieroństwo. Wychodziły duże zawsze. Muszę sobie rtg zrobić chyba, tak dla spokoju sumienia.
                • nabakier Re: OT 23.03.13, 13:09
                  Też miałam sad
                  • thegimel Re: OT 23.03.13, 14:01
                    I jak, też miałaś wielkie? Bo w sumie się tak zastanawiać zaczęłam po artykule w ostatniej Polityce - dużo z nas jest nosicielami. DO 18 mnie pilnowali, a teraz - rtg do pracy nie trzeba robić, chyba pogadam z lekarzem czy nie warto byłoby prześwietlenia zrobić. Próba tuberkulinowa zawsze mi bardzo duża wychodziła, na tyle duża, że na początku pielęgniarka w szkole panikowała.
                    • nabakier Re: OT 23.03.13, 14:12
                      Nie, były w normie. I szybko zrezygnowano. Po kilku latach. Ale pamiętam je.
                      • nabakier Re: OT 23.03.13, 14:13
                        Ps. rentgenów pilnuję sama.
                        • thegimel Re: OT 23.03.13, 14:26
                          Ja się muszę zebrać właśnie. Zwłaszcza, że ostatnio mi trochę odporność osłabła.
          • verdana Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 13:53
            Moja matka przeżyła getto, obóz koncentracyjny i pół roku DD - bo rodzice po wojnie nie mieli warunków, aby ją zabrać. Tego DD nie darowała im nigdy. I mam wrażenie, że to był "gwóźdź do trumny" wojennych przezyć, z których nigdy się nie otrząsnęła. Jesli przyjazny dom dziecka, z dobrym wyżywieniem, ciepły i spokojny moze byc taką traumą dla osoby, które przez pięć lat była stale na pograniczu śmierci, w tym dwa lata z głodu - to chyba jednak nie jest to dobre miejsce dla dziecka. A w tym wyapdku pełnił własnie rolę internatu.
            • nabakier Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 14:15
              sad
              No więc własnie, przecież własnie dlatego rezygnujemy z idei domów dziecka, że nie zabezpieczają rozwoju dziecka. A internat miałby zapewniać?
            • olena.s Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 18:07
              Oglądałam jakiś dokument o dzieciach z otwockiego domu dziecka dla żydowskich sierot - bardzo ciepło o nim mówiły jako o miejscu, które dało im poerót do normalności i kościec.
              • lily-evans01 Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 18:37
                No właśnie - sierot.
                Te sieroty świetnie rozumiały, że DD jest dla nich jedyną możliwością i odnalazły w nim namiastkę domu.
                Ale jeśli masz rodziców, którzy nie chcą/nie mogą Tobą się zająć - sprawa musi wyglądać zupełnie inaczej.
                • olena.s Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 18:45
                  Niekoniecznie, tam była bardzo ważna kwestia tego, że dzieci zmuszone do ukrywania swojej tożsamości nagle znalazły się w towarzystwie innych dzieci, które przeżyły to samo. Bardzo ważne była też możliwość wypowiadania swojej traumy rówieśnikom. Myślę, że to zagrało najbardziej.
                  • verdana Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 18:47
                    Barszo wazne dla dzieci bylo przede wszystkim to, ze były bezpieczne. Na pewno lepsze byłoby dla nich towarzystwo rodziców, tylko ci rodzice zostali zamordowani. Dla dzieci, których rodzice przezyły, były lepsze miejsca, naprawdę.
                    • olena.s Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 19:06
                      Mozliwe, że masz rację, chociaż ja myslę, że w tamtej ubiegiej rzeczywistości najlepsze pewnie byłoby połączenie domu z terapeutyczną grupą dzieci podobnie straumatyzowanych. Tam zresztą część dzieci miała rodziny, które je stopniowo odnajdowały.
                      • verdana Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 21:39
                        Tak, terapia byłaby potrzebna. Ale dla dzieci mieszkających w swoim własnym domu, z rodzicami - na pewno nie oderwanych od rodziców, zazwyczaj po raz kolejny.
                        No i zupełnie czym innym, co staram się wytłumaczyć, jest dom dziecka dla dziecka, które nie ma rodziców, które tam znajduje dom, a czym innym dla dziecka, które ma rodziców i tam traci dom.
              • verdana Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 18:45
                No więc mojej matce nie dało. Być może dom dziecka dla sierot to miejsce, gdzie sieroty czują się bezpieczniej niz pod mostem. To samo miejsce dla dzieci, które mają rodziców, ale z różnych przyczyn nie sa z nimi - jest zupełnie innym miejscem.
        • olena.s Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 11:46
          BArdzo możliwe, że tu nie chodzi o bezpieczeństwo, pytanie zadane przez wątkodawczynię było teoretyczne, nie zamykało się w zachęcie do obrobienia tyłka jakiejś nieznanej nam afrykańskiej matce, prawda?
          • marcelina_szpak Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 12:42
            Nie ma co obrabiać tyłka, to dla mnie po prostu wyższy poziom abstrakcji, zwłaszcza w kontekście naszej polskiej debaty o dojrzałości szkolnej sześciolatków.
            Bezpieczeństwo może mieć coś do rzeczy, kraj jest średnio stabilny, głównie ekonomicznie, ale zbliżają się przemiany polityczne chyba. Zimbabwe. Dziecko już chodzi do jakiejś szkoły, chyba system brytyjski, teoretycznie (bo nie wiem, jaka to szkoła) mogłoby kontynuować. Czy w praktyce, nie wiem.
            Oststnio czytałam wypowiedzi ludzi, którzy, odesłani do internatu w wieku 8-10 lat, do tej pory nie mogą się otrząsnąć. Ale jak to statystycznie wygląda, nie mam pojęcia. Może pytanie było tak zadane, że prowokowało do odezwania się właśnie osoby ze złymi doświadczeniami.
            A wychowywanie dzieci w kibucach? Nawet nie wiem, szczerze mówiąc, czy to jeszcze się praktykuje. Czy ktoś zna jakieś badania nt skutków?
            • olena.s Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 12:56
              Jakbym mieszkała w Zimbabwe, to bym dziecko nawet na księzyc wystrzeliła. Plus malaria....
              W kibucach to był inny uklad - cos w rodzaju sztucznej rozszerzonej rodziny, jakby niegdysiejsze plemię.
              • marcelina_szpak Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 12:58
                One tam nie musiały wracać. Znajoma chciała, to było jej marzenie. Szkołę w takim razie musiała planować od dawna.
              • marcelina_szpak Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 13:04
                Ona tam nie musiała wracać (a mała jechać, urodziła się w Europie), to było znajomej marzenie.
                • marcelina_szpak Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 13:06
                  Przepraszam za dubel, myślałam, że mi się skasowało.
            • thegimel Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 14:06
              Zimbabwe? Nie chcę być nieuprzejma, ale moja pierwsza myśl brzmi: pogięło ją? W sumie jeśli MUSI siedzieć w tym kotle, to się trochę nie dziwię, że dziecko chce stamtąd wysłać. Ale cóż, kolejny człowiek który chce realizować swoje pasje kosztem dziecka. A tatuś dziecka gdzie? Pisałaś, że rozwiedzeni...
              • marcelina_szpak Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 14:33
                Został w Europie. Ostatnio był z odwiedzinami chyba. Stosunki raczej poprawne.
        • przeciwcialo Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 18:55
          Dziecko siedzące poza domem od 7 do 17 potem wozone na treningi czy instrument to przez kogo wychowywane? Raczej nie przez rodziców.
      • aquarianna Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 11:14
        > Ale pamietacie Małą Księżniczkę?

        Tak i ciągle zapłakaną małą Lottie.
      • nangaparbat3 Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 11:43
        Tu jednak nie chodzi o bezpieczeństwo - szkola jest bardzo droga, wiec zapewne rodzice mogliby nawet zmienic miejsce zamieszkania w razie czego. Raczej tradycja.
        Znam osobiscie tylko dwie osoby wychowywane w ekskluzywnych szkołach z internatem - Brytyjkę i Szwajcara. Oboje wspominaja szkołe z nienawiścią. Ona nie ma dzieci, on posłal wlasne - do ekskluzywnej szkoły z internatem.
        • olena.s Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 11:53
          Nanga, nie twórz scenariuszy.
          Może by mogli sie przenieść, a może nie. Może są uwiązani pracą czy rodziną w jakiejś lokalizacji, a może dziecko ma prawo do stypendium na czesne - są miliony róznych kombinacji, a każda z nich wywołałaby inne spojrzenie na sprawę. Najważniejsze jest zaś to, że w jakiejś cywilizacji jakieś zachowanie uznaje się za normę i akceptuje.
          Afryka ze szkołami misyjnymi i bardzo niedoskonałym systemem szkolnictwa powszechnego musi akceptować rozmaite formy nauki, także takie, od których ematce włos się unosi na głowie.
          Jak pewnie wiesz, dzieci wysłane z Londynu z okazji Blitzu, rozrzucone po wsiach i miasteczkach często zostały głęboko skrzywdzone, zwłaszcza sieroty.
          A dzieci wyszarpnięte przez Anglików z Czechosłowacji ocalały tylko dzięki temu, że ich rodzice mniej bali się rozstania niż nadciągającej wojny, bo sami rodzice niemal co do sztuki zginęli.
          Różnie bywa.
          • nabakier Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 12:35
            Olena, konieczność a dobrowolność to różnica. wojna, katastrofa- wiadomo. Ale co stoi za tym rodzajem mentalności, która dziecko wyzbywa z rodziny, wiesz? No ja nie jarzę tego "dobra" za tym stojącego. Wiem, że to kulturowe, tradycja, zwłaszcza brytyjska itd. Ale w konkrecie- co tym osiągają? Czemu ma służyć ten zimny wychów? Dyspozycyjne maszyny?
            • edelstein Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 12:44

              Tradycja brytyjska,wiekszosc mlodziezy w Pl,po gimnazjum,z malych wsi mieszka w bursach i internatach bo a)pobliska szkola srednia jest 30km dalej b)jej poziom zwala z nog.
              • nabakier Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 12:56
                To wiemy. Ale jaka filozofia za tym stoi?
              • landora Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 18:28
                Po gimnazjum, a nie w wieku 4 lat.
            • olena.s Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 13:04
              Kiedy ta konieczność - co pokazałam na przykładzie Blitz- Holokaust - niekoniecznie wydaje się słusznie koniecznością, i przed faktem dość trudno to ocenić. Nie wiem, jak jakiś panel obradujący 40 lat po wojnie oceniłby rachunek zysków i z strat z wysłania londyńskich dzieci na prowincję? Co by przeważyło? Dzieci z Czechosłowacji wysłano absolutnie słusznie, każdy by się zgodził - post factum. Na bieżąco pewnie wyglądało to inaczej i pewnie ktoś podjął decyzję odwrotną.

              W obozie przejściowym w Pruszkowie po powstaniu warszawskim przy selekcji mój dziadek powiedział (zgodnie z tendencją na forum) - wyślijcie nas razem. I skierowali ich na wywózkę - nie wiem, czy trafiliby do koncentraka czy na roboty. Udało się to odkręcić, a ja logicznie uważam, że 'wszystko jedno gdzie, byle razem' nie zawsze jest najwłaściwszą strategią.

              Afryka to nie Europa, i tamtejszy rachunek zysków i strat z wielu powodów ma prawo wyglądać zupełnie inaczej niż nasz.
              • verdana Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 13:54
                Był taki panel! Uznał odesłanie dzieci za fundamentalny błąd.
                • olena.s Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 19:08
                  A, no widzisz. Czyli jedne dzieci wysłano słusznie (Czechosłowacja) a drugie niesłusznie (Londyn). O słuszności zadecydowało więc to, co wydarzyło się po wysłaniu dzieci w miejscu, z którego zostały wysłane, a nie sama decyzja o wysłaniu dzieci, żeby chronić je przed niebezpieczeństwem.
          • nangaparbat3 Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 12:46
            Chodziło mi o to, ze sytuacja opowiedziana przez Autorke wątku raczej nie przypomina opisanej przez Ciebie - to raczej nie alternatywa 15 km pieszo przez busz albo internat.
            Natomiast o ocalonych z Shoah czytalam, ze nawet wiele lat po wojnie, doskonale wiedzac, ze rozstanie uratowalo im zycie, wiedząc, ze dla rodzicow było dramatem i ostatecznoscia - czuja sie porzuconymi dziećmi. Ich doświadczenia są raczej dowodem na to, ze rozstanie z małym dzieckiem nie jest dla niego dobre.
        • marcelina_szpak Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 12:07
          Sytuacja jest dość zagmatwana, bo rodzice, a raczej matka (rozwiedziona niedawno) właśnie zmieniła miejsce zamieszkania. Znajoma czuła się chyba stłamszona i niezrealizowana, po rozwodzie dostała wiatr w żagle, spełniła swoje marzenie i wróciła do kraju rodzinnego (dawna kolonia bryt. w Afryce). Mieszka w stolicy, szkoła jest odległa o ok. 100 km, szczyci się lokalizacją na terenach wolnych od malarii i w łagodnym klimacie. Znajoma rozkręca własną firmę, jest w tym naprawdę dobra (absurd sytuacji wzmaga fakt, że zajmuje się uczeniem małych dzieci...), zamierza jeszcze poszerzyć działalność o coś więcej, szczegółów nie znam. Kontakt mamy rzadki i sporadyczny, znamy się słabo w ogóle. Wiem na pewno, że bardzo dla niej ważne jest bycie niezależną, panią swojego losu i życia, jest postrzegana jako osoba silna, ambitna i niedająca się zamknąć w schematy ani zaprząc do kieratu. Myślę, że córkę kocha i chce dla niej tego, co najlepsze, ale uważam, że specyficznie to "najlepsze" postrzega. Może po prostu uznała, że w ten sposób i ona, i mała będą miały optymalne warunki do dalszego rozwoju sad Nie znam jej szczegółów z jej dzieciństwa ani edukacji, być może sama chodziła do takiej szkoły albo właśnie nie chodziła i żałuje luk w wykształceniu, nie wiem. Pewnie się nie dowiem, bo raczej nie będę podtrzymywać tej znajomości.
        • edelstein Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 12:46

          Znam osobiscie mnostwo osob wychowanych w szkolach z internatem lub mieszkajacych w internatach.Jakos 70%mojej klasy mieszkalo w internatach i jak ja im kurde zazdroscilam😃
      • marcelina_szpak Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 12:31
        Ostatnio czytałam znowu "Tajemniczy ogród". Tam nie było internatu, ale dziecko pod opieką obcych, prawie nie widujące mieszkającej w tym samym domu matki. Kiedy wybuchła epidemia i wszyscy umarli, rodzice i opiekunka też, nikt nawet nie wiedział, gdzie tej małej ma szukać. I syn, którego ojciec nie widywał ze względu na okoliczności śmierci matki. Jakim kontrastem była rodzina Sowerby, ciepła i blisko ze sobą związana! Albo szkoła w Lowood z "Jane Eyre" - z deszczu pod rynnę, z patologii w patologię. Nawet w literaturze nie jest tak słodko... Albo "Nicholas Nickleby". A słyszałyście o "baby farming" (zdaje się nawet Jane Austen miała z tym do czynienia jako dziecko)? Oczywiście nie tylko Anglosasi mają za uszami, ale to tak w kontekście. Nawet do Hogwartu bym nie posłała...
        • marcelina_szpak Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 12:47
          To tak w kontekście małych dzieci te smutne obrazy z literatury, i w kontekście "Małej księżniczki".
      • marcelina_szpak Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 12:55
        olena.s napisała:
        I być może nawet najzajadlej krytykujące zmieni
        > łyby zdanie - czy lepsza świetna szkoła z internatem dla pięciolatki, czy lepsz
        > a kiepska szkoła dzienna plus 15 kilometrów na piechotę po niebezpiecznej - być
        > może - drodze.
        Nie znam szczegółów aż tak dobrze, ale w Zimbabwe jest, zdaje się, trzymająca się ściśle razem, społeczność brytyjska, w stolicy kraju są szkoły, uniwersytet itp. Szkoła, o której mowa, jest naprawdę droga, wątpię (choć pewności nie mam), żeby alternatywą była wiejska szkoła odległa o 15 km po gruntowej drodze, pieszo.
      • azja-odkuchni Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 17:42
        Ha ha .... ja właśnie podobny post wysmarowałam jak Olena i na te same " bohaterki " się powołałam...Singapurskie szkoły są pełne dzieciaków , które mieszkają nawet nie w internacie, ale u obcych ludzi którym się płaci za opiekę nad dzieckiem. Gdy w zeszłym roku lecieliśmy tanimi liniami z Singapuru do Kuala Lumpur to samolot pełen był dzieciaków w szkolnych mundurkach ...dzieci w różnym wieku i z rożnych szkół.Z kolei w biednych krajach Azji ( Kambodża, Birma, Laos) internat to często jedyna szansa na edukację.
    • grave_digger Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 12:27
      Szok.
      A ja mojej 8+latki nie chcę puścić na zieloną szkołę, bo będę za nią tęsknić suspicious
      4,5-latek w internacie... szok. To jest dla mnie porzucenie dziecka.
      Mam w dupie wysokie wyniki w nauce i najlepsze szkoły. Moje dzieci mają być szczęśliwe i kochane.
      • edelstein Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 12:48

        Bo ty bedziesz za nia teskinic😃paradne😃mam nadzieje,ze corka podziela twa tesknote.Problem z odcieciem pepowiny masz.
    • alfabetta Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 13:37
      Podstawa to nie mierzyć wszystkiego swoją miarką i naszymi polskimi schematami. Wydaje mi się, że w pewnych okolicznościach, w pewnej rzeczywistości mogłabym podjąć podobną decyzję... Nie jest to dla mnie jakieś absolutne science fiction.
      • verdana Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 13:57
        Mozna podjąć taka decyzję , jesli stawką jest życie dziecka. W tym wypadku matka "marzyła" o tej szkole - oznacza to po prostu, zę interesuje ja tylko poziom wykształcenia córki, nie zaś jej psychika czy wychowanie.
        • riki_i Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 15:54
          Szkoła z internatem to jest taka nauka pływania poprzez rzucenie w głębinę. Jeden wypłynie, a drugi już nie bardzo. Wyłowią go kijem i do końca życia będzie miał traumę.

          Angole uwielbiają taki "zimny wychów cieląt" i faktycznie szkoły z internatem dawały im przez stulecia całe kompanie zimnych sqrwysynów, przydatnych do wypełniania misji kolonizowania świata.

          Internat ZAWSZE jest terapią szokową. ZAWSZE. Tego nie da się uniknąć. Czy to jest dobre? Dla niektórych jednostek, zwłaszcza tych o cechach przywódcy stada, zapewne tak. Ale ja swemu dziecku bym tego nie zafundował raczej nigdy.
          • verdana Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 16:20
            Nie ma 5-latków, dla których internat byłby dobry. Nawet w "Małej księżniczce" , gdzie internat jest czymś oczywistym, pokazuje sie pięciolatke w internacie jako coś zdecydowanie złego. Oddał ja tam niezbyt odpowiedzialny ojciec, po prostu dlatego, ze nie umiał zająć sie dzieckiem, a Lotka była głęboko nieszczęśliwa. Czyli nawet w Anglii, w czasach, gdy normalne było wysyłanie dzieci do szkół z internatem - to nie jest miejsce dla małego dziecka.
            • riki_i Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 16:31
              Nie no, nie mówmy o 5 latkach! To w ogóle pominąłem, bo to jakiś obłęd.
            • olena.s Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 18:08
              Lotka nie miała pięciu lat - miała chyba 3? I zauważcie, nie była pokazana jako dziecko nieszczęśliwe (Ermengarda była nieszczęśliwa), tylko raczej rozgrywające swoje sieroctwo.
              • aquarianna Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 18:29
                olena.s napisała:

                > Lotka nie miała pięciu lat - miała chyba 3?

                Miała dokładnie 4 lata.
          • nabakier Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 16:36
            10/10
      • aquarianna Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 18:21
        > Wydaje mi się, że w pewnych okolicznościach, w pewnej rzeczywistości mogłabym
        > podjąć podobną decyzję...

        Ale w jakim celu? Bo oczywiste jest, że gdybyśmy zostali zmuszeni przez okoliczności, to chyba nikt nie miałby wątpliwości, że skoro mus, to mus. Ale dobrowolnie?

        • olena.s Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 18:32
          Wtedy kiedy potencjalne zyski przeważałyby nad potencjalnymi stratami.
          • aquarianna Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 18:45
            olena.s napisała:

            > Wtedy kiedy potencjalne zyski przeważałyby nad potencjalnymi stratami.

            Do głowy przychodzi mi tylko alternatywa - dobra szkoła z internatem albo żadna szkoła.
            Ale dla mnie to raczej okoliczności, które niejako zmuszają nas do podjęcia decyzji. Więc znów nie do końca zależne od nas.
            • olena.s Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 19:02
              Dobra szkoła dająca szanse na wykształcenie średnie czy wyższe albo szkoła podstawowa, po której będziesz co najwyżej zasuwać na polu manioku. Dla mnie to by mógł być argument.
              Miejsce bezpieczne (bezpieczniejsze) kiedy ja muszę być w miejscu mniej bezpiecznym.
    • jo-asiunka Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 18:24
      Główna zaleta to chyba święty spokój w domu? Taki czteroipółlatek potrafi zrobić niezły sajgonwink
      • bi_scotti Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 20:10
        Mam sasiadow z Afryki. Oboje z zamoznych (chyba bardzo) rodzin, oboje po internatach, swietnie wyksztalceni, bardzo religijni, super przyjemni. Ich dzieci, urodzone i wychowane w Kanadzie, oczywiscie juz nie byly w interenatach, choc pomysly byly zeby jeszcze dwoje najstarszych wyslac do rodzinnego kraju do internatu zanim tu zaczeli elementary school. Nie wiem czemu sie w koncu nie zdecydowali, moze jednak koszty. To co widze po latach zyczliwych sasiedzkich stosunkow to przede wszystkim zupelnie inne podejscie do tego, co my okreslamy jako "obcy ludzie". Ktos wyzej napisal, ze odsylajac dziecko do internatu, godzimy sie na to, ze wychowaja je obcy. Z punktu widzenia moich sasiadow, obcy to sa ci, ktorzy sa spoza ich (bardzo szerokiego!) kregu plemienno-rodzinno-sasiedzkiego a temu kregowi mozna swobodnie powierzyc wlasne (nawet bardzo malenkie) dzieci jak "swoim". To dziala w kazda strone. U wspomnianych sasiadow mieszkala przez kilka miesiecy dziewczyna z ich afrykanskiego sasiedztwa, ktora wlasnie zaczynala swoja droge imigrancka w Toronto. Miala jakies 18-19 lat i do mojej sasiadki (no blood relatives) od pierwszego powitania na lotnisku zwracala sie "mother" choc z biologiczna matka co tydzien przez telefon rozmawiala i za nia tesknila. Zwyczaj, inny zwyczaj ale przeciez nie tylko samo slowo - wszystko co sie za nim kryje tez.
        Ja bym swoich dzieci do interenatu nie poslala ale ja sie nie wychowalam w Afryce, mam czasem skrajnie sie przejawiajaca potrzebe prywatnosci i "zamknietego kregu bliskich", odpowiada mi "nasza" kultura indywidualistow i malych rodzin.
        Mam wrazenie, ze zwyczajnie nie mamy tu pojecia o czym mowimy - nikt z nas nie wychowal sie/nie zyl in their shoes ...
        • verdana Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 21:44
          Chyba jednak nie mowimy tu o 4,5 letnich dzieciach, tylko o nastolatkach. Spora różnica. Nastolatek potrzebuje edukacji, małe dziecko - rodziny. Poza tym krąg plemienny to naprawde jest zupełnie co innego niż internat m- tam dziecko nadal jest dzieckiem, kimś z rodziny, a nie wyłącznie uczniem, którego przeżycia nie bardzo kogokolwiek interesują.
          • olena.s Re: Szkoła z internatem 23.03.13, 22:02
            Raczej wątpię - w postbrytyjskich systemach dzieci zaczynają szkołę w wieku pięciu lat. Tak jak to dziecko z założycielskiego wątku, które ma iść we wrześniu do szkoły.
            • agagutka Re: Szkoła z internatem 06.04.13, 10:07
              Dziecko jest w stanie przyzwyczaić się praktycznie do każdych warunków w których żyje , czyli jeśli jest w rodzinie patologicznej czy w Domu Dziecka to zna tylko takie życie i ono jemu pasuje i wystarczy . Jeśli oddamy do internatu to również przyzwyczai się i odnajdzie tak jak w każdej innej sytuacji .
              Mi osobiście nasuwa się pytanie czy chcemy zostać robotami dążącymi tylko do sukcesu pozbawionymi uczuć , współczucia , miłości itd.
              Ile jest warte samo egoistyczne życie bez rodziny dążące do sukcesu za wszelką cenę ?
              Czy jest granica w której stwierdzamy że mamy już wszystko ?
              Ja wychowałam się w domu gdzie ojciec pił , mama była wiecznie w pracy (na tamten czas kobieta sukcesu ) i co to mi dało ?
              Problem z prawdziwym uczuciem miłości .
              Czy warto ?

              • przystanek_tramwajowy Re: Szkoła z internatem 06.04.13, 13:56
                A ja uważam, że się czepiacie. Takie rozwiązanie ma kupę plusów. Po pierwsze z niektórymi matkami lepiej nie nawiązywać więzi, bo ta więź później zaczyna przypominać gruby i ciężki łańcuch. A po drugie - to dziecko nie będzie miało za kilkadziesiąt lat żadnych jazd emocjonalnych, jak odda mamusię do Domu Starców, oczywiście luksusowego. Dom Starców to przecież taki internat dla zdziecinniałych rodziców.
    • maggorlo Re: Szkoła z internatem 06.04.13, 16:10
      Czytałaś "Nianię w NOwym Yorku"?
      Nie wiem czy dla dziecka z takiego domu jaki tam opisano nie byłoby lepszym rozwiązaniem spędzać czas w szkole. Świat jest pełen rodziców o marnych kompetencjach, emocjonalnie niezdolnych do ciepła, okazywania uczuć i ich wiecznie głodnych minimum zainteresowania dzieci.
      Poza tym co w jednej kulturze niedpuszczalne w innej jest normą. Skoro w innym kraju jest długa tradycja wysyłania dzieci do szkoł z internaem to chyba się ona sprawdza. Nasz rodzimy sposób wychowywania dzieci wcale nie musi być najlepszym.
      • verdana Re: Szkoła z internatem 06.04.13, 17:43
        Wątpię, czy jest kraj, który ma długą tradycję odsyłania 5-latków do szkoły z internatem. To wiek, w którym dziecko w internacie spokojnie może nabawić się choroby sierocej, a wtedy żadne wykształcenie nie pomoże mu żyć szczęśliwie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja