kamea_chateau
29.03.13, 13:46
było już ze 100 razy, ale............
czy naprawdę tak trudno zrozumieć, że sąsiad mieszkający piętro niżej ma prawo do chwili spokoju??
Nade mną mieszka młode małżeństwo z 3-4 letnią dziewczyną, mili sympatyczni ale właśnie "ale"
dziecko co rusz płacze, zawodzi, histeryzuje z byle powodu. Biega jak zakatarzony nosorożec od rana do nocy. Tupie, rzuca zabawkami. W nocy też wyje, a mama pędzi jak ciężka artyleria przez całe mieszkanie.
Ja wiem, że jak mi źle to mogę sobie domek itd.
Pytam jedynie czy człowiek-sąsiad piętro niżej, chcący czasem odetchnąć to jakiś gorszy ginący gatunek??