kosmopolis
16.05.13, 17:35
www.tvn24.pl/kultura-styl,8/zakaz-dla-rozmiaru-xl-nie-chcemy-grubych-klientow-ale-chudych-i-pieknych,324725.html
Oburzenie jest bardzo duże, firma musi się tłumaczyć. Przed sklepami protesty.
Tylko... Dlaczego to jest ZAWSZE w jedną stronę? Byłam dzisiaj w dwóch znanych sieciówkach - C&A i Marks&Spencer. Potrzebuję normalnych spodni na lato. Takich bardzo normalnych, nie rureczek, jegginsów czy innych obciskaczy. W dwóch powyższych sieciówkach znalazłam takie bez trudu- fajne, ładne, niedrogie, w super kolorach. I co? I niestety - obie sieciówki nie produkują mojego rozmiaru. Lub jeśli produkują, to go nie wystawiają. Ale z tego, co mówiły sprzedawczynie - nie produkują, bo sklepy mają inny target. Kobiety 30+, w rozmiarze trochę większym. I fakt - w C&A bez problemu znajdzie się owe spodnie w rozmiarze 50. Tak samo w M&S.
A mój rozmiar to 36. A raczej dawne 36 (w czasach licealnych). W rzeczy licealne z trudem się mieszczę (tak, mam kilka u rodziców - "do ogrodu"), a jednak teraz noszę 34. Cuda panie, cuda!
Mam też kilka starych rzeczy z Reserved w rozmiarze 36. W dzisiejszym Reserved nawet na takie nie patrzę, od razu biorę 34.
I nie jestem chuda. Jestem szczupła, ale też bez przesady. Tyłek mam, biust mam.
M&S i C&A jeszcze do niedawna oferowały w Polsce rozmiar 6 czy 34. Teraz jest dostępny jedynie w limitowanych seriach dla młodzieży. Czy mogę iść i protestować?