Dodaj do ulubionych

Spul school...

22.05.13, 12:40
Taki tytuł mi się nasuwa- spulanie (oddalanie, odpychanie,zrzucanie na kogoś) spraw szkolnych
Chociaż Ameryki raczej nie odkrywam
Od lat uczestniczę w życiu szkoły aktywnie (idiotka?!), Rada Szkoły, Rada Rodziców, Trójka Klasowa, Skarbnik, teraz z innymi rodzicami organizujemy BalSzóstoklasisty, w międzyczasie jakies inne role pieczenia ciast, przywiezienia papieru, kupienia prezentów. Whatever.
Co roku jest to samo-od lat.
Rodzice narzekają na dzieci, na społeczeństwo, na postawy, na wychowanie.
A zarazem w odwłoku mają życie szkolne, które dotyczy ich dziecka.
Nie przychodzą na zebrania-nagminne. Nie płacą klasowego. Nie płacą na Radę Rodziców-to już standard. Nie wspomagają w pracach na rzecz szkoły.
Ostatnie zebranie odnośnie balu- na 4 klasy i zgoszłonych kilkunastu rodziców-tylko kilku. Oczywiście prace rozłożone na tych kilka osób. Bo inni mają gdzieś. Samo się zrobi, samo przywiezie, samo się załatwi. Najlepiej przyjść na gotowe i jeszcze mieć pretensje, że miało się inne wizje.
Tak, wkurza mnie to. Wkurza,że tak chętnie my-rodzice narzekamy na wszystko wokół, a sami nie robimy nic by to zmienić. Przekazujemy takie postawy wdupiemania naszym dzieciom, którym też się nie chce podejmować jakiegokolwiek wysiłku. Eh, rozgoryczona jestem. I zmęczona. Za rok pewnie też się zgłoszę , zostanę wybrana (heh uncertain), będę się angażowała by na koniec roku znowu czuć rozczarowanie.
Żeby nie było- za moich czasów też tak chyba było. Moi rodzice chodzili tylko na zebrania- nie robi nic POZA.
A szkoda..
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Spul school... 22.05.13, 12:50
      Wiesz, nie wszyscy rodzice mogą robic coś "poza". Wystarczy, że pracują w godzinach popołudniowych, albo mają dużo zajęć w domu. Tez kiedyś uczestniczyłam w życiu szkoły, byłam w trójce klasowej w przedszkolu - potem zmieniłam pracę - i nie było mowy, amym mogła być dyspozycyjna i przychodzić na zebrania regularnie. To nie zawsze jest niechęć do podejmowania wysiłku - bardzo często po prostu to niemozliwe. Był rok, kiedy miałam troje dzieci w szkole. Tak, angazowałam sie w sprawy jednej klasy - w pozostałych byłam tą, co nic nie robi.
      • guderianka Re: Spul school... 22.05.13, 12:55
        Verdano- przecież ja nie leżę i nie pachę, tez mam zajęcia i obowiązki, problemy których nie ma większość, angażowałam się gdy pracowałam zawodowo i gdy bywałam w ciążach/na macierzyńskim/wychowawczych. Owszem, to co piszesz może być tłumaczeniem ale żeby na 85 rodziców chętnych do pracy (piszę o balu) była kilka osób (6-8) ? Na 25 osób w klasie żadnego chętnego by dzieciakom zrobić prezenty ? Upiec ciasto ?
        • mearuless Re: Spul school... 22.05.13, 13:00
          ja tez jestem w 3 kalsowej,RR.
          i nie mam pretensji ze inni nic nie robią bo jak napisala verd.moze nie mogą.

          natomiast boli mnie co innego.
          czlowiek sie narobi, nadzwiga, najezdzi pokupuje, ustawi a przyjdzie ten co nic nie robil i kreci nosem ze a to picie nie takie a to jego dziecko akurat tych rzeczy nie lubi, taką zabawka to sie bawic nie bedzie a takie ksiazeczki to ono juz ma itd...

          a kwiaty nie byly tak okazałe jak on myslal ze będą.

          i co roku sobie obiecuje za mam to w nosie. przyjde , zaplace tą wielka klasowa skladke w kwocie 5 zeta miesiecznie i juz.
          • verdana Re: Spul school... 22.05.13, 13:04
            O tak, to mnie też strasznie denerwuje.
            Natomiast rozumiem, że sporo rodziców naprawdę nie moze byc na balu. Ja chodziłam na bale przedszkolaków z malutkim dzieckiem, ale na szkolną dyskotekę z niemowlęciem nie poszłam. Podobnie szybko okazało sie, ze gdy czasem pracuję po południu, to nie mogę się zobowiązywać do bycia na zebraniach. Przez trzy lata ani razu nie poszłam z dziećmi z klasy na basen, choć wielu rodziców chodziło - ja raczej sie dziwiłam, ile osób moze w godzinach pracy pojechać gdzieś z dziećmi...
        • melancho_lia Re: Spul school... 22.05.13, 13:03
          ja poki co obserwuję odwrotną tendencję. Ciast aż nadto, rak do pomocy także.
          Ale to są ciągle te same osoby (czyli np. w szkole udzielają się ci co w przedszkolu pomagali).
          Praca moze i tłumaczy, ale np. upiec ciasto czy zapakowac prezenty mozna już wieczorem. Wystarczy chcieć.
          • gazeta_mi_placi Re: Spul school... 22.05.13, 14:02
            Nie każdy umie piec ciasto, nie każdy ma lekką pracę gdzie po przyjściu wieczorem do domu ma jeszcze mnóstwo siły na inne rzeczy. Ciasto lepiej zakupić w cukierni, po co komuś kłopot potem z SANEPIDEM, w dużych miastach cukiernia na każdym rogu, a cena kupnych ciast nie jest drastycznie wysoka.
            Ja umiem piec kilka podstawowych ciast, ale średnio co drugie lubi wychodzić z zakalcem.
            • melancho_lia Re: Spul school... 22.05.13, 14:12
              Ciasto z cukierni też nie jest gwarantem braku zatrucia.
              • gazeta_mi_placi Re: Spul school... 22.05.13, 14:15
                Jasne, ale wtedy pretensje są do cukierni (i na nią spada odpowiedzialność za zatrucie) a nie do prywatnej osoby.
                Ja bym się bała dawać domowe ciasta, poza tym co na to SANEPID?
                • oqoq74 Re: Spul school... 22.05.13, 14:34
                  Dlatego na tego typu spotkania najlepsze są ciasta bez kremów, typu: drożdżowe, jabłecznik, sernik.
                  • gazeta_mi_placi Re: Spul school... 22.05.13, 15:28
                    Wszystkie te ciasta zawierają jako składnik jajka, a ser do sernika może być nieświeży.
                    Poza tym naprawdę SANEPID dopuszcza domowe ciasta (robione Bóg wie w jakich warunkach, może u kociar, może z nieświeżych składników, w domu nikt tego nie kontroluje) na masowe imprezy szkolne?
                    • gryzelda71 Re: Spul school... 22.05.13, 15:34
                      Nikt nie zapytuje sanepidu,czy można i z próbką po fakcie też nie leci.
                      • kozauwoza Re: Spul school... 26.05.13, 21:09
                        gryzelda71 napisała:

                        > Nikt nie zapytuje sanepidu,czy można i z próbką po fakcie też nie leci.

                        I żle! Mnie irytuja zawsze "domowe" potrawy na masowych imprezach. Niczego nie tykam.
                        • gryzelda71 Re: Spul school... 27.05.13, 11:00
                          Jedzenie domowego ciasta nie ejst obowiązkowe.Zawsze można w drodze powrotnej zakupić palce lizać w sterylnych warunkach pieczony ciastem z pobliskiej cukierni hehehehehe
                    • oqoq74 Re: Spul school... 22.05.13, 15:39
                      Bosz... Chodzi o surowe jajka, które mogą powodować zatrucie sallmonellą, a nie poddane pieczeniu.
                      Znając życie, Sanepid potrzebowałby z tydzień, by się zastanowić, kiedy placówkę odwiedzi itd. W międzyczasie o imprezie nikt by już nie pamiętał.
                    • majenkir Re: Spul school... 22.05.13, 16:48
                      gazeta_mi_placi napisała:
                      > Poza tym naprawdę SANEPID dopuszcza domowe ciasta (robione Bóg wie w jakich war
                      > unkach, może u kociar, może z nieświeżych składników, w domu nikt tego nie kont
                      > roluje) na masowe imprezy szkolne?


                      To chyba jest inicjatywa oddolna,wiec sanepid nie ma nic do tego. Przynajmniej do czasu, kiedy sie ktos nie struje big_grin.

                      Nigdy nie jadam tych potraw przygotowywanych Bog wie w jakich warunkach. Tym bardziej, ze dzieci czesto "pomagaja" mamom swoimi brudnymi paluchami, bleee....
                      • misterni Re: Spul school... 23.05.13, 14:31
                        Możesz sobie nie jeść, ale nie gadaj głupot - sama piekę czasem ciasta na imprezy szkolny, w warunkach bardzo dobrych i jeśli dziecko mi pomaga, najpierw myje ręce. Jakie masz podstawy, żeby opowiadać takie rzeczy, sama pieczesz w bóg wie jakich warunkach i brudnymi paluchami?
          • aneta-skarpeta Re: Spul school... 22.05.13, 15:09
            pamietam jak dzis
            jakas impreza w przedszkolu
            mielismy piec ciasta
            miałam robic sernik na zimno- w sumie miało byc tylko to, ale na szczęście ktos jeszcze zrobił jakieś inne ciasto

            przynoszę sernik na impreze, a że chciałam sie popisac to dolożyłam różne owoce, ładnie udekorowałam... ale nie wiedziałam, że nie wolno dawać kiwi

            sernik płynął...masakrabig_grin

            co się wstydu najadłam....
        • gazeta_mi_placi Re: Spul school... 22.05.13, 13:59
          Nie lepiej kupić ciasto? Finansowo wychodzi na jedno, a może nawet ciut taniej (w zależności od rodzaju ciasta i cukierni) i masz pewność, że jakby jakieś dziecko się zatruło to nie Ty odpowiadasz tylko cukiernia.
          Swoją drogą co SANEPID na ciasta robione w domu przez rodziców?
          Co do reszty - nie każdy ma duszę aktywisty i nie można zmuszać ludzi do wolontariatu, powinno to być dobrowolne, ze zmuszania bądź jechania na poczuciu winy ( "Patrz ja w ciąży, pracująca zawodowo itp. tyle robię, a inna matka nic") daleko nie zajedziesz.
          • guderianka Re: Spul school... 22.05.13, 14:14
            To niech KTOŚ kupi tongue_out
            Jasne, że nie każdy
            Ale prawie każdy jej nie ma
            A potem narzeka, wybrzydza i się dziwi
            • gazeta_mi_placi Re: Spul school... 22.05.13, 14:17
              Co do narzekania - zgadzam się, ktoś się nie angażuje niech nie krytykuje.
          • bri Re: Spul school... 22.05.13, 18:21
            Zaręczam Ci, że finansowo nie wyjdzie na jedno, a już z pewnością nie będzie taniej - szczególnie, jeśli mowa o Warszawie i jeśli chcemy dać dzieciom ciasto, które będzie się nadawało do jedzenia.

            Ja nie mam duszy aktywisty. Robię to z obowiązku, bo uważam, że wycieczki, imprezy itp. bardzo uprzyjemniają dzieciom szkołę, budują szkolną społeczność i stanowią też specyficzną dodatkową okazję do nauki pewnych umiejętności. Organizacja takich imprez bez znacznego udziału rodziców byłaby bardzo droga. Chcę znać koleżanki i kolegów mojej córki, ciekawa jestem jak ona zachowuje się w środowisku szkolnym. Oczywiście nie można nikogo zmuszać do takiej pracy i wiele ludzi naprawdę nie może lub nie jest w stanie w żaden sposób pomóc. Ale sporo rodziców w klasie mojej córki znam także prywatnie i wiem, że są wśród nich tacy, którzy mają znacznie więcej czasu i nie mniej pieniędzy niż ja, a nie robią nic, bo im się po prostu nie chce. Nie nazwałabym tego wolontariatem - to w końcu dotyczy naszych dzieci.
            • guderianka bri 23.05.13, 08:45
              dziękuję za te słowa
              ale taka postawa nie jest zbyt popularna
          • asia_i_p Re: Spul school... 28.05.13, 21:32
            Nie wychodzi finansowo na jedno. Kiedy ja piekę ciasto, piekę je za swoje pieniądze i inni rodzice już nie muszą się zrzucać na słodycze na imprezę. Idea jest taka, żeby za każdym razem robił to kto inny, no ale to nie działa, zazwyczaj rzeczywiście są to te same osoby. Co mnie akurat nie przeszkadza, mam wygodną pracę, blisko do pracy, blisko do szkoły dziecka, mogę to robić.
    • kocianna Re: Spul school... 22.05.13, 13:08
      Ja pracuję i nie mogę być w pełni dyspozycyjna. Ale organizuję klasie wycieczki. Zamówienie przewodnika i autokaru dużo czasu nie zajmuje, a na tutejszych muzeach się znam i nawet wiem, który przewodnik nadaje się do jakiej grupy wiekowej. Ktoś protestuje? Proszę bardzo, może nie posyłać dziecka albo wyrazić swoje zdanie na zebraniu albo przez dziennik elektroniczny. Klasowe płacę bez szemrania i jeśli nie pasuje mi jakiś wydatek mówię sobie: mogłam przy tym być. Ciasta piekę, jeśli mogę, albo kupuję mandarynki po drodze do szkoły, jeśli czasu brak.
      Jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził. Więc tych nielicznych, co tylko marudzą, a sami nic nie robią mimo braku obiektywnych przyczyn - po prostu zlewam.
    • a.nancy Re: Spul school... 22.05.13, 13:39
      mam 4-latka. nagminnie nie przychodzę na zebrania w przedszkolu. nie jeżdżę na wycieczki, nie piekę ciast.
      jestem w zaawansowanej ciąży, pracuję do 17, potem odbieram dziecko z przedszkola i o 18 jesteśmy w domu, idziemy na spacer albo się bawimy, jemy kolację i kładę młodego spać. po czym zazwyczaj sama lecę na pysk. jeszcze jakoś wyrabiam, kiedy mąż może mi pomóc, ale kiedy ma więcej pracy albo choruje (jak ostatnio), nie znajduję siły i czasu nawet żeby posprzątać i ugotować obiad.
    • an_ni Re: Spul school... 22.05.13, 13:47
      zostawiam to niepracujacym lub majacym wolne zawody rodzicom
      daje wszystko dziecku co potrzeba do szkoly, oplacam skladki , odpowiadam na maile, oddaje podpisy , chodze na zebrania
      i wystarczy
      uwazam ze szkoly i gminy powinny zorganizowac wolontariuszy, albo z gminy oplacanych jakis opiekunow, skoro takie bezrobocie a nie opierac sie tylko na rodzicach
      chyba ze to szkola spoleczna

      • gazeta_mi_placi Re: Spul school... 22.05.13, 14:04
        Zgadzam się.
    • olena.s Re: Spul school... 22.05.13, 13:53
      Mogę ci doradzić jedno, co u mnie się świetnie sprawdza.
      Popraw komunikację.

      Niech rodzice dostaną wczesniej maila z informacja, co jest planowane, jaka pomoc potrzebna, o czym mogą zadecydować.
      W największych imprezach szkolnych pomaga u mnie pewnie lekko licząc do 20+ procent rodziców. Ale nie ma zebrań, na które przyjdę, albo nie, nie ma ogólnikowych wezwań.
      Jest informacja konkretna: na festyn potrzebna pomoc do np obsadzenia zjeżdżalni, sprzedaży biletów. Dyżury po godzinie, od do, konkretnie, jeszcze wprowadzili zapisy online, tak, że wpisujesz się na odpowiednią szychtę i automatycznie blokują się dla ciebie pożądane godziny.
      • gazeta_mi_placi Re: Spul school... 22.05.13, 14:05
        Ale Ty mieszkasz w kraju gdzie duża liczba kobiet nie pracuje zawodowo, weź z łaski swojej to pod uwagę porównując sytuację kraju arabskiego do polskiego gdzie normą jest, że kobieta pracuje zawodowo i nie musi wychodzić na ulicę z bratem lub mężem lub zakrytą twarzą.
      • guderianka Re: Spul school... 22.05.13, 14:16
        Że co ?
        Ja nie mam problemu z komunikacją-chyba mają ją wszyscy nauczyciele,którzy przekazują informacje nt potrzeb.
        • olena.s Re: Spul school... 22.05.13, 14:35
          Dobra, wyjaśnię szerzej.
          Jeżeli człowiek czuje się przypierany do muru (jak na zebraniu, kiedy oczekuje się natychmiastowej deklaracji uczestnictwa) to ma skłonność do odmowy z automatu.
          Jezeli dostaje coś mailem, może spokojnie przeczytać i się zastanowić, co więcej, ma precyzyjnie określone oczekiwania w sensie godzin i konkretnych działań, to jest większa szansa że się zgodzi.
          Zmiana systemu wymiany informacji może - moim zdaniem - poprawić sytuację.
          • guderianka Re: Spul school... 22.05.13, 14:42
            Mam zupełnie inne zdanie w tej kwestii-i doświadczenia- niż Ty
            • olena.s Re: Spul school... 22.05.13, 15:41
              To już ci nic nie wymyślę. sad
            • nenia1 Re: Spul school... 22.05.13, 16:03
              guderianka napisała:

              > Mam zupełnie inne zdanie w tej kwestii-i doświadczenia- niż Ty

              A ja się zgodzę z Oleną, bo dokładnie miałam zawsze taki odbiór jak to Olena przedstawia, i sorry, ale z twoich wypowiedzi wyłania mi się taki obraz mam, które mnie zawsze totalnie odrzucały na zebraniach - umęczone, niedoceniane męczennice, wywołujące w innych poczucie winy.
              Sorry, mnie to skutecznie odtrącało od wszelkiej pomocy.
              • guderianka Re: Spul school... 22.05.13, 16:13
                To o czym pisze Olena ma rację bytu-w przypadku jednej klasy-pod warunkiem że jest wola rodziców i frekwencja na zebraniach

                A co neniu konkretnie Cię odrzuca? Ja nie czuję się niedoceniona i umęczona-jestem zmęczona mentalnie, rozgoryczona postawą rodziców olewających sprawy szkolne ich dzieci. Wywołanie winy-nie myślałam o tym zakładając wątek ale widać uderz w stół itd....
                • nenia1 Re: Spul school... 22.05.13, 16:28
                  No widzisz, o właśnie o coś takiego mi chodziło, taka mała manipulacja, "nie myślałam o tym, ale uderz w stół...", tak to się właśnie odbywało...niewinne szpileczki, he, he...
                  Te mamusie na zebraniach też właśnie takie społecznice, nie rozumiejące "jak rodzice mogą olewać sprawy szkolne - w domyśle własne dzieci". A tymczasem ludzie są różni, jak tu ci dziewczyny piszą, mają własną wizję spędzania wolnego czasu, poza tym te "mamusie-działaczki" zazwyczaj nie pracowały i nadmiar skumulowanej energii buchał im uszami, wszystko już było opracowane i człowiek mógł jedynie "wykonywać rozkazy" i na ogół jeszcze wysłuchiwać jakie to dzieci są niegrzeczne.
                  Są po prostu ludzie, którzy świetnie się czują organizując innym czas wolny i narzucając integrację (to samo dzieje się w niektórych firmach - urodziny, imieniny, wigilie, wyjazdy w teren, biesiady itd), a są ludzie, którzy tego nie lubią.
                  Osobną kwestią jest narzekanie a nic nie robienie - tu oczywiście masz rację, nie wypada tak się zachowywać.
                  • guderianka Re: Spul school... 22.05.13, 16:35
                    Jaka manipulacja, jakie szpileczki-czy Ty czytasz coś innego niż ja piszę-bo nie rozumiem?
                    Ja nie znam TYCH mamuś ma zebraniach, kobiety które działają są aktywne zawodowe, mają więcej niż jedno dziecko. Niektóre są społcznicami-faktycznie, lubią to co robią, sprawia im to radość , mają masę energii-czasem jednak gubią wiatr bo nie da rady przejść pewnych spraw.
                    Mnie dziwi kwestia , że na tylu rodziców aż tak niewielu chce/lubi zrobić coś dla swojego dziecka, nawet tu padają głosy, że szkoła to tylko edukacja, tylko czas lekcji, potem wara bo sobie sama organizuję itp.
                    Nie-szkoła też wychowuje, między innymi poprzez postawy -w tym rodzicielskie
                    • nenia1 Re: Spul school... 22.05.13, 17:11
                      guderianka napisała:

                      > Jaka manipulacja, jakie szpileczki-czy Ty czytasz coś innego niż ja piszę-bo ni
                      > e rozumiem?

                      Ale czego nie rozumiesz? Powiedzeń, których używasz? Nie wiesz co znaczy związek frazeologiczny "uderz w stół, a nożyce się odezwą"? Bo właśnie takiego zwrotu użyłaś, więc jaki w takim razie był jego wydźwięk?

                      > Mnie dziwi kwestia , że na tylu rodziców aż tak niewielu chce/lubi zrobić coś d
                      > la swojego dziecka, nawet tu padają głosy, że szkoła to tylko edukacja, tylko c
                      > zas lekcji, potem wara bo sobie sama organizuję itp.

                      No właśnie, o tym piszę, po co takie kategoryczne sformułowania na tylu rodziców aż tak niewielu chce/lubi zrobić coś dla swojego dziecka, to twoim zdaniem nie jest sugerowanie rodzicom, że nie dbają/olewają/mają gdzieś swoje dziecko?
                      Po co w ten sposób formułujesz swoje zdanie? Ty masz taką wizję organizacji czasu dla dzieci, ktoś ma zupełnie inną, to tak trudno zrozumieć, trzeba od razu uderzać w wysokie tony "nie chcesz nic zrobić dla swojego dziecka"? Odpowiem ci, tak na takie dictum uciekam gdzie pieprz rośnie i zupełnie nie chce mi się w nic angażować.
                      • guderianka Re: Spul school... 22.05.13, 17:16
                        Ja wiem jakich słów użyłam -i w jakim kontekście. A mianowicie gdy padły Twoje słowa o poczuciu winy, o którym ja nie pisałam, to nie o tym wątek. Skoro przyszło Ci to na myśl, to pomyślałam, że może Ty je masz i stąd taki odbiór moich słów. Gdzie ta szpilka?

                        Te kategoryczne sformułowania jak je nazywasz-to opis faktów i próba ich interpretacji. Chyba mogę mieć takie odczucie?
                        Jakby ktoś miał inna wizje to bym się cieszyła! Jeśli nie mialby zadnej- ok, bywa. Ale wizji brak a pretensje są-ot, paradoks.
                        • nenia1 Re: Spul school... 22.05.13, 17:51
                          guderianka napisała:

                          > Ja wiem jakich słów użyłam -i w jakim kontekście. A mianowicie gdy padły Twoje
                          > słowa o poczuciu winy, o którym ja nie pisałam, to nie o tym wątek. Skoro przys
                          > zło Ci to na myśl, to pomyślałam, że może Ty je masz i stąd taki odbiór moich s
                          > łów. Gdzie ta szpilka?

                          Guderianko, naprawdę tak trudno zrozumieć, że sformułowania w stylu "jest niewielu rodziców, którzy chcą coś zrobić dla swojego dziecka" w efekcie są odbierane jako próba wywarcia presji na tych "opornych" poprzez udowadnianie im, że nic nie robią dla własnego dziecka. Nazywasz to swoimi odczuciami, ok, ale to nie znaczy, że wszystko co przychodzi ci do głowy a/ jest prawdą, b/ należy publicznie wygłosić.
                          Ludzie mają różne modele "robienia czegoś dla swoich dzieci" i nie muszą to być modele zbieżne z twoim jak i z innymi mamusiami, które akurat uważają, że nie ma to jak aktywność na forum szkoły. Własne odczucia można analizować, zastanawiać się nad nimi a nie traktować jak prawdę absolutną i objawioną. Bo oceniasz właśnie dużą grupę ludzi, którzy z różnych powodów zachowują się odmiennie niż oczekujesz. Oceniasz ich uderzając w ich obraz jako rodziców - twierdzisz, że nie chce im się nic robić dla własnych dzieci, dokładnie tak samo jak panie z moich zebrań, piszę ci jak to może być odbierane - ja to odbieram jak próbę grania na mojej matczynej ambicji, a ja bardzo nie lubię manipulacji, nawet jak jest stosowana nieświadomie.
                          • guderianka Re: Spul school... 23.05.13, 08:48
                            tak, tak uważam
                            takie mam odczucia
                            ba , powtarzam
                            "niewielu jest rodziców, którzy chcą coś zrobić dla swojego dziecka"- w aspekcie szkoły, imprez szkolnych i innych
                            Takie są fakty
                            Przyczyny są różne jak widać po tym wątku-niechcęć rodzica, wdupienianie dodatkowych spraw w szkole które budzą irytytację, brak czasu i brak siły.
                            faktow to jednak nie zmienia-
                            Nie musisz też uświadamiać mi co oznacza, że mam jakieś odczucia. Czy są one blisko prawdy, bliżej, calkiem daleko-nie zmienia faktu, że ja mam i mogę je mieć, że je mogę wyrażać i wyrażam. Kogoś urażę, ktoś zrozumie. Life.
              • kobieta306306 Re: Spul school... 23.05.13, 13:25
                Również zgadzam się z Oleną i Ninią. Informacja w porę i konkretna ułatwia taką organizację. Są jednak mamy, które celowo nie poinformują aby później mogły biadolić jak autorka jacy to ludzie są aspołeczni i źli i że wszystko na ich umęczonych barkach. Tymczasem wiele mam chętnie pomoże ale zwyczajnie nie wie jakie są oczekiwania.
                • guderianka Re: Spul school... 23.05.13, 13:27
                  Ty chyba biadolenia nie słyszałaś suspicious
                  Żaden problem w informacji- wystarczy przyjść na zebranie w szkole. Upssss-to takie proste ? Ani widzisz-takie proste smile
                  • kobieta306306 Re: Spul school... 23.05.13, 13:34
                    chodzę zawsze na wszystkie zebrania. Opłacam wszelkie składki klasowe z góry na rok.
                    Twoja postawa natomiast trąca patologią, którą w szkole też obserwuję, a jakże.
                    To jest w sumie taka ludzka przywara. Wiele kobiet w domu tak postępuje. Umęczone, utrute, jadaczą na starego, że nie pomoże, że nawet nóg nie podniesie jak one odkurzaczem jadą ale latami ust nie potrafią otworzyc, celem cywilizowanego wyartykułowania swoich oczekiwań.
                    Poproś konkretnie aby pani Kasia kupiła balony, pani Ania przyniosła CD z muzyką, a pani Zosia zadzwoniła tam i tam celem rezerwacji wyjazdu i będzie ok. Ale przecież można wszystko , jak siłaczka , wzią na swoje barki.
                    • guderianka Re: Spul school... 23.05.13, 13:38
                      mylisz się bardzo i strzelasz w ciemno-pani Kasia już chętnie działa bo ją poruszyła moja konkretna prośba tongue_out
                      moja postawa trąci patologią-a niech tam! oby takich więcej! big_grin
                      • kobieta306306 Re: Spul school... 23.05.13, 13:41
                        no widzisz. Czyli ta pani Kasia nie taka zła, jak ją poprosić o konkretne działanie.
                        To przemów jeszcze ludzką mową do pani Zosi, Krysi i pana Jureczka i będzie więcej chętnych.
                        • guderianka Re: Spul school... 23.05.13, 13:46
                          to była ironia
                          sciana
                          • kobieta306306 Re: Spul school... 23.05.13, 13:52
                            zwyczajnie nie wierzę w to, że żadna z osób poproszona o KONKRETNE działanie nie pomoże.
                            • guderianka Re: Spul school... 23.05.13, 13:55
                              może ktoś by się zgodził -przyparty do muru
                              na 25 dzieci frekwencja na zebraniach wynosi 50%
                              Te 50% już są zmęczone bo zebrania po południu, czasu szkoda-wiadomo, każdy to rozumie
                              i z tych 50% kolejne 50% absolutnie nie bierze czynnego udziału w zebraniu-w sensie rozmów, dyskusji, propozycji, zgłoszenia się
                              zostaje więc kilkoro rodziców-zazwyczaj tych samych, już obsadzonych w jakichś rolach
                              • kobieta306306 Re: Spul school... 23.05.13, 14:02
                                to jakaś dziwna szkoła.
                                50 % na zebraniu, zawsze tylko?
                                • guderianka Re: Spul school... 23.05.13, 14:03
                                  Nie zawsze i nie tylko
                                  Statystycznie
                                  Frekwencja jest na pierwszym i drugim, potem lipa, potem około kwietnia i propozycji ocen rocznych-potem lipa
                                  • kobieta306306 Re: Spul school... 23.05.13, 14:15
                                    a nie macie kontaktu mailowego ze sobą? przeciez poza zebraniem też można się jakoś skomunikować.
    • gryzelda71 Re: Spul school... 22.05.13, 14:28
      Jako ta co zawsze pomaga i robi i zbiera i kupuje to powiem,że bardziej wkurzaja mnie mamuśki,co zgłoszą się a potem ubolewają jak to ciężka praca.
      • guderianka Re: Spul school... 22.05.13, 14:48
        U nas takich nie ma, nie ma narzekania na pracę-bardziej na taki trend "olewania" tego co się dzieje
        Ja osobiście jestem zmęczona na poziomie mentalnym-jak co roku wink
        • gryzelda71 Re: Spul school... 22.05.13, 14:52
          To po co co roku sie zgłaszasz?
          • guderianka Re: Spul school... 22.05.13, 15:01
            Bo we wrześniu jestem już wypoczęta i chcę mieć realny wpływ na to, w jakiej szkole moje dziecko się uczy
            • gryzelda71 Re: Spul school... 22.05.13, 15:02
              A twoja obecność w RR jak szkołę zmienia?wink
              • gazeta_mi_placi Re: Spul school... 22.05.13, 15:29
                No, są ciasta na imprezach.
                • gryzelda71 Re: Spul school... 22.05.13, 15:30
                  Ciasta były,są i będą.
                  • gazeta_mi_placi Re: Spul school... 22.05.13, 15:32
                    Bo są ludzie którzy pieką jak Guderianka.
                    • gryzelda71 Re: Spul school... 22.05.13, 15:33
                      Tez piekę,ale nijak nie wpływa to na życie szkolnesmile
              • guderianka Re: Spul school... 22.05.13, 16:15
                Serio pytasz , bo jesteś ciekawa czy szukasz sposobu jak dogryźć ?
                Jeśli serio to Ci odpowiem :
                - po pierwsze mam wiedzę na bieżąc co się dzieje
                - po drugie mam wpływ na to, jak wydatkowane są pieniądze
                -po trzecie mam wpływ na wybór nagród dla dzieci
                -po czwarte mam wpływ na kształt imprez
                -po piąte-mam kontakt z dyrekcją dla której nie jestem anonimową mamą ale mamą z imienia i nazwiska-to się przydaje
                pewnie jeszcze by mi się cos przypomniało ale nie wiem czy warto nie znając Twoich intencji
                • gryzelda71 Re: Spul school... 22.05.13, 17:33
                  O jak się boisz że dokopie nie powinnaś odpisywac.A tak nie masz wpływu na moją odpowiedżsmile
                  Jak rodzic chce to zawsze ma wiedzę co się dzieje w szkole,to nie jest wiedza tajemna dla wtajemniczonych.Serio masz wpływ jak wydatkowana jest kasa?Ach te nagrodu,ta radość dzieci z tych drobiażdżków.
                  Przeceniane wpływy.
                  • guderianka Re: Spul school... 22.05.13, 17:35
                    tak, mam wpływ
                    tak jest radość
                    głupie te dzieci, drobiazgami się cieszą
                    • gryzelda71 Re: Spul school... 22.05.13, 17:39
                      Tak trzymaj jak tak.I nie narzekaj tylko ciesz się.
                      • guderianka Re: Spul school... 22.05.13, 17:42
                        Cieszę się Gryz od września do maja. Ale w maju już ogarnia mnie zmęczenie materiału
                        Dlaczego nie mogę ponarzekać ?
                        • gryzelda71 Re: Spul school... 22.05.13, 17:46
                          Bo to takie bez sensu.Skoro we wrześniu i tak będziesz dalej to robiła,aż dzieci szkoły pokończą.
                          Jak miałam dość to powiedziałam,dziękuję,ale w tym roku nie chcę.O dziwo ciasta były nadal na imprezach,i składki zebrane.
                • kobieta306306 Re: Spul school... 23.05.13, 13:28
                  guderianka napisała:
                  > -po piąte-mam kontakt z dyrekcją dla której nie jestem anonimową mamą ale mamą
                  > z imienia i nazwiska-to się przydaje


                  no można oceny lepsze wydreptać dla pociechy big_grin
                  • guderianka Re: Spul school... 23.05.13, 13:31
                    ...każdy mierzy swoją miarą...
                    • kobieta306306 Re: Spul school... 23.05.13, 13:36
                      do czego przydają się Tobie zacieśnione kontakty z dyrekcją?
                      Rozumiem jeszcze z wychowawcą klasy, bo on chociaż dziecko na codzień obserwuje i może coś podpowiedzieć, pomóc, ale dyrekcja??!!! Po co?
                      • guderianka Re: Spul school... 23.05.13, 13:40
                        Mam niepełnosprawne dziecko-często działania podejmowane z nauczycielami nie dają efektów. Dyrekcja inaczej podchodzi do osoby, którą zna i zna jej historię, bardziej się angazuje-co jest zresztą naturalne gdy w grę wchodzą głębsze emocje. Anonimowość sprzyja większej obojętności.
                        • przystanek_tramwajowy Re: Spul school... 23.05.13, 13:41
                          Czyli, gdybyś miała pełnosprawne dziecko, to byś się nie angażowała, bo poradziłoby sobie samo? No to, o co masz pretensje do innych rodziców. Oni najwidoczniej niczego nie muszą swojemu dziecku załatwiać poprzez bliskie kontakty z dyrekcją i nauczycielami.
                          • kobieta306306 Re: Spul school... 23.05.13, 13:45
                            brutalnie powiedziane ale prawdziwe. Masz interes i własne oczekiwania w tym pomaganiu, więc nie jest to takie zupełnie krystaliczno idealistyczne podejście do pomocy w szkole.
                            • guderianka Re: Spul school... 23.05.13, 13:49
                              no jasne, że tak
                              robię to dla moich dzieci
                              przecież ciagle o tym piszę'
                          • guderianka Re: Spul school... 23.05.13, 13:47
                            nie, jakbys nie zauważyła to był jeden z punktów
                            a jak cos oznacza ze jest jedno "z" to nie można (chociaż jak widać można!) skupiać się na tym jednym tylko
                            • kobieta306306 Re: Spul school... 23.05.13, 14:00
                              ok to przelećmy po kolei pozostałe punkty:

                              - po pierwsze mam wiedzę na bieżąc co się dzieje
                              raczej większość rodziców ma wiedzę co się dzieje w szkole (relacja dzieci, rozmowy z innymi matkami, strona internetowa, dzienniczek ucznia, zebrania itd.)

                              - po drugie mam wpływ na to, jak wydatkowane są pieniądze
                              klasowe - wydatkowane na klasowe uroczystości zazwyczaj, ksero, kwiaty na koniec roku . Wielkiego pola manewru nie ma.


                              -po trzecie mam wpływ na wybór nagród dla dzieci
                              czyli decydujesz czy będzie to samochodzik na dzień chłopca, czy skakanka na dzień dziecka - mało istotna kwestia, bo zazwyczaj omawiana na zebraniu rodziców (kwota/co/kto przywiezie)

                              -po czwarte mam wpływ na kształt imprez
                              większość imprez i tak na jedno kopyto.

                              -po piąte-mam kontakt z dyrekcją dla której nie jestem anonimową mamą ale mamą z imienia i nazwiska-to się przydaje

                              to chyba najistotniejsze.
                              • guderianka Re: Spul school... 23.05.13, 14:08
                                Ty trywializujesz i umniejszasz-ja nie mam ochoty udowadniać że jest inaczej. Mam głos w decyzjach w sprawy klasy i szkoły, w finanse klasy i szkoły, w działania w klasie i w szkole.
                                Dla Ciebie to nieistotne, nieważne i błahe.
                                Dla mnie ważne
                                Dlatego się angażuję . A inni nie.
                                Proste prawda >?
                                • kobieta306306 Re: Spul school... 23.05.13, 14:11
                                  czyli podsumowując masz interes w tym.
                                  Zatem musisz się bardziej udzielać w porównaniu z matkami, które nie mają aż takiego interesu jak Ty.
                                  • guderianka Re: Spul school... 23.05.13, 14:15
                                    mam wielki interes
                                    no właśnie, szkoda, że rodzice nie mają interesu..

                                    o tym piszę..
                                    • kobieta306306 Re: Spul school... 23.05.13, 14:16
                                      na pewno nie jest tak, że całej reszcie na dzieciach nie zależy.
                        • kobieta306306 Re: Spul school... 23.05.13, 13:42
                          Moim zdaniem to własnie wychowawca/nauczyciel ma realny wpływ na dziecko. Dyrektor to figurant.
                          • guderianka Re: Spul school... 23.05.13, 13:48
                            czasami nauczyciel potrzebuje "wstrząsu" od przełożonego
                • marianna72 Re: Spul school... 27.05.13, 12:30
                  guderianka napisała:

                  > Serio pytasz , bo jesteś ciekawa czy szukasz sposobu jak dogryźć ?
                  > Jeśli serio to Ci odpowiem :
                  > - po pierwsze mam wiedzę na bieżąc co się dzieje
                  > - po drugie mam wpływ na to, jak wydatkowane są pieniądze
                  > -po trzecie mam wpływ na wybór nagród dla dzieci
                  > -po czwarte mam wpływ na kształt imprez
                  > -po piąte-mam kontakt z dyrekcją dla której nie jestem anonimową mamą ale mamą
                  > z imienia i nazwiska-to się przydaje
                  > pewnie jeszcze by mi się cos przypomniało ale nie wiem czy warto nie znając Two
                  > ich intencji
                  No to masz wymierne korzysci nie robisz tego tylko z dobrego serducha ale rowniez dlatego ,ze sa z tego jakies korzysci dla siebie cos za cos.Ci rodzice , ktorzy nie sa zainteresowani nie maja w zamian tych przywilejow . J
                  Ja nie lubie za to narzekaczy tez kiedys b.udzielalam sie na roznych festynach , trojkach itp ale robilam to bo lubilam bo mi sprawialo satysfakcje i mialam gleboko czy inni tez sie udzielaja robialam to dla siebie .Teraz od kilku lat sie wylogowalam bo zaczelam pracowac zawodowo i czasowo juz nie wyrabiam pomagam przy dorbnych rzeczach ale juz sie tak nie angazuje i tez widze te znaczace spojrzenia , coz wszystkim nie dogodzisz

    • 77kunda Re: Spul school... 22.05.13, 14:34
      jestem w przedszkolu i teraz w szkole w trójce i RR i czasami już mówię nie pomagasz nie wtrącaj się...Rodzice by chcieli nie płacić i mieć wszystko.
      A co do ciast...jak u nas jedna mama stwierdziła nie lubi piec ale ma po drodze cukiernie i zamiast w domu piec kupi i przywożąc dziecko podrzuci...da się da...
      • kietka Re: Spul school... 22.05.13, 14:43
        ja zdecydowanie po drugiej stronie barykady, wkurza mnie ilosc okazji/bali, zeby wlasnie leciec z ciastem i kasa do szkoły....czy tego nie jest za duzo? składki, składki, składki...zabrania....
        kiedys tego nie było, poczatek roku, choinka, dzien dziecka i koniec roku...nawet dzien nauczyciela nie byl taki jak teraz, ot wiazanka dla wychowawczyni, czesto kwiatow z ogrodu/działki albo czesciej wlasnorecznie zrobione prezenty od dzieci...to se ne wrati!
        kwiaty kupowało sie TYLKO na koniec roku i to kazdy jakies symboliczne 3 gozdziki a nie wiechec 1m/1m najlepiej w plecionym koszu, bo IIa juz taki dala...
        moze troche sie ogarnac z tymi okazjami, a ludzie beda chetniej w tym uczestniczyc i jeszcze to migdalenie sie do nauczycieli...brrrr wole trzymac sie z daleka.
        • guderianka Re: Spul school... 22.05.13, 14:47
          Ale przecież teraz nadal są te okazje , o których piszesz, zwłaszcza w Starszych klasach
          U maluchów wiadomo-inaczej bo inaczej przebiega proces socjalizacji
          Kwiaty dla wychowawczyni -ok
          Ale chyba szkoły podstawowej nie kończy się codziennie i normalne jest, że uczniowie-rodzice-dyrekcją- chcą by to uczcić
          • kietka Re: Spul school... 22.05.13, 14:49
            ile twoim zdaniem powinny trwac takie przygotowania?
            na pewno macie kontakt mailowy/sms owy z rodzicami, my tak ustalamy "obowiazki" nie wyobrzam sobie biegac na zebranie celem ustalenia kto ma upiec ciasto, a kto ma je zjesc
            • kietka Re: Spul school... 22.05.13, 14:51
              poza tym PO CO organizowc w dniu zakonczenia szkoły jakies posiadówy dla nauczycieli i rodzicow.
              czy uczczenie wiazanka kwiatow dla wychowawczyni to juz za mało?
              • guderianka Re: Spul school... 22.05.13, 14:52
                Jakie posiadówy ? Nie rozumiem ?
                Kwiaty nauczyciel dostanie na zakończenie roku przy dawaniu świadectw
            • guderianka Re: Spul school... 22.05.13, 14:51
              A Twoim zdaniem ile ?
              Bal na 85 dzieci + opiekunowie+dyrekcja
              • kietka Re: Spul school... 22.05.13, 14:54
                bal na na 85 osob, to faktycznie małe wesele narobic sie trzeba...tylko nie wymagajcie od wszystkich takiego entuzjazmu...
                nie lepiej w knajpie 150 od ryjka i z glowy, poza tym przetrze sie droge na przyszlosc, bo pare okazji jeszcze bedzie, no i mozna lumuzyna podjechac.
                • guderianka Re: Spul school... 22.05.13, 15:00
                  Nawet nie ma od kogo wymagać-bo jak pisałam-jest kilka osób wink
                  Nie można w lokalu-to dzieci 13 letnie, a impreza szkolna- Pożegnanie ze szkołą
                  • gazeta_mi_placi Re: Spul school... 22.05.13, 15:31
                    Jest jeszcze catering który dowozi dania i ciasta na życzenie pod wskazany adres wraz z pojemnikami jednorazowymi.
              • oqoq74 Re: Spul school... 22.05.13, 14:54
                Sam pomysł balu na zakończenie 6 klasy uważam za przesadę. Rozumiem uroczyste zakończenie szkoły, ale bal.
                • ashraf Re: Spul school... 22.05.13, 15:32
                  Ja jeszcze proponuję małą studniówkę na koniec przedszkola. Bal dla gimnazjalistów? wink
                  • gryzelda71 Re: Spul school... 22.05.13, 15:37
                    A co dziwnego w tym balu dla gimnazjalistów.Jeszcze zaraz jakaś ematka mojego rocznika napisze,że ona nie miała i tez dobrzebig_grin
                    • ashraf Re: Spul school... 22.05.13, 15:44
                      Tak szczerze to wyrzucanie pieniędzy. Rozumiem jakąś uroczystość z okazji zakończenia roku, ale bal to za moment będzie powtórka ze studniówki - suknie, fryzjerzy, limuzyny itd.
                      • gryzelda71 Re: Spul school... 22.05.13, 15:46
                        Ale on nie jest obowiązkowy.Nie chcesz nie płacisz dzieciak nie idzie.A do studniówki 3 lata można uciułać kasę.
                      • oqoq74 Re: Spul school... 22.05.13, 15:48
                        U nas jeszcze tego nie ma, choć nie wiem, czy ktoś na to nie wpadnie. Mnie podobałoby się ew. jakieś mało formalne zakończenie, typu ognisko, piknik z grillem. Takie bardziej na luzie.
                        • gryzelda71 Re: Spul school... 22.05.13, 15:50
                          Ale to ma być frajda dla dzieciaków nie ich rodziców.U nas chętnie idą na ten bal,na ognisko nie chcieliby.
                          • guderianka Re: Spul school... 22.05.13, 16:18
                            A Wy nie miałyście żadnej imprezy na zakończenie szkoły podstawowej ?
                            U nas na zakończenie VIII klas była dyskoteka, poczęstunek, wspólne wyjście żeby zakopać tarcze. Fajnie było wink
                            Co do ognisk- dzieci z klasy mojej córki mają je organizowane-w ramach klasy
                            Bal -to impreza ogólnoszkolna, takie poważne potraktowanie młodych ludzi, odświętnie, z zaproszeniami, z kotylionami pamiątkowymi itd
                            • panidemonka Re: Spul school... 22.05.13, 16:26
                              Nie wiem czy inne e-mamy miały, piszę za siebie.
                              Kończyłam ośmioklasową podstawówkę, Po zakończaniu szkoły prawie nikt nie miał ochoty na imprezę szkolną. Urządziliśmy sobię własną, prywatną imprezę w zgranej grupie. Był bardzo dyskretny i nienachalny dozór rodziców.
                            • oqoq74 Re: Spul school... 22.05.13, 16:29
                              Ja też kończyłam ósmą klasą podstawówkę. Ponad 20 lat temu. Było uroczyste zakończenie roku szkolnego, a później poszliśmy paczką na lody.
                              • panidemonka Re: Spul school... 22.05.13, 16:33
                                Uroczyste zakończenie jest zawsze, to ostatnia konieczność bycia w szkolewink Tym bardziej, że zazwyczaj wiąże się z odebraniem świadectwa.
                                • panidemonka Re: Spul school... 22.05.13, 16:40
                                  Chociaż nie poszłam na oficjalne zakończenie roku szkolnego e liceum.
                                  Po zdaniu matury deklarowało się na jaki studia i na jaką uczelnię człowiek się wybiera, a szkoła wysyłała swiadectw. Przynajmniej tak było w roku, kiedy ja kończyłam liceum.
                                  z nauczycielami , z którymi chciałam się pożegnać, pożegnałam się wcześniej, świadectwo ukończenia ósmej klasy, zdeponowane w sekretariacie szkoły odebrałam w czasie wakacji. Byłam wolna i nie musiałam brać udziału w nudnej i nadętej akademii.
                            • ashraf Re: Spul school... 22.05.13, 16:52
                              Nie, i na zakończenie gimnazjum też nie. Po gimnazjum spotkaliśmy się natomiast we własnym gronie na nieformalnej imprezie. Zresztą, tak szczerze, to w wieku 13 lat bardziej atrakcyjne były dla nas prywatki bez rodziców, a nie bale wink
                            • ga-ti Re: Spul school... 22.05.13, 17:00
                              guderianka napisała:

                              > A Wy nie miałyście żadnej imprezy na zakończenie szkoły podstawowej ?
                              > ...

                              Miałyśmy smile 20 lat temu.
                              Była dyskoteka w szkole na sali gimnastycznej, słodki poczęstunek (składkowy), DJ jakiś, nawet sukienki, makijaże ... Ostatnie tańce z 'ukochanymi'. Ja wspominam bardzo miło i z rozrzewnieniem. Człowiek czuł się już prawie dorosły. Kończył coś, co trwało 8 lat, żegnał się z ludźmi, z którymi znał się 8 lat albo i dłużej ( + 3 lata przedszkola). Nasz 'bal' był w piątek, a w następnym tygodniu mieliśmy uroczyste zakończenie roku. Po tym oficjalnym zakończeniu poszliśmy swoimi paczkami na lody i nielegalne piwo i papierosy.
                              Myślę, że impreza bardziej zasadna niż bale gimnazjalne, bo dłużej się znaliśmy i bardziej byliśmy zżyci.
                              • guderianka Re: Spul school... 22.05.13, 17:05
                                u nas podobnie było wink
                                bal- z nazwy
                                będą tance i poczęstunek, kreacje i zabawa wink
                        • ashraf Re: Spul school... 22.05.13, 15:52
                          O coś takiego mi chodziło. A 13-latki mają chyba ciekawsze rozrywki niż bale, studniówka ma to do siebie, że dotyczy ludzi u progu dojrzałości. Co do kasy, to uciułać zawsze można, pytanie, czy rozsądne jest urządzanie balu, uczestnictwo w którym lekką ręką kosztuje ponad 1000 zł.
                          • guderianka Re: Spul school... 22.05.13, 16:19
                            Skąd ty wzięłaś tę kwotę ?
                            Składamy się po 70zł/dziecko
                            • ashraf Re: Spul school... 22.05.13, 16:29
                              1000 zl to w odniesieniu do postu wyzej o studniowce.
                              • guderianka Re: Spul school... 22.05.13, 16:35
                                Ufff, bo aż zbladłam wink
                          • gryzelda71 Re: Spul school... 22.05.13, 17:37
                            Jaki tysiak?U córki kosztuje 80zeta ze składką na kwiaty na koniec roku.
                            I jakie13latki?Konczac gimnazjum ma się 16lat.
                            • ashraf Re: Spul school... 22.05.13, 17:48
                              Piszę o studniówce, na którą, jak pisałaś, można uciułać.
                              • gryzelda71 Re: Spul school... 22.05.13, 17:59
                                Wiesz studniówka nie jest z dnia na dzień i gdzie kosztuje tysiąc?
                                I najważniejsze,nie jest obowiązkowa,znam osoby które na swojej nie były.
                                • ashraf Re: Spul school... 22.05.13, 18:47
                                  Sama impreza kilkaset zl + sukienka - juz za moich czasow od 500 zl w gore, a gdzie dodatki, makijaz? Fajnie robic dla dzieci szkolna impreze nawet za 5000 zl z zalozeniem, ze jest nieobowiazkowa, szkoda tylko, ze dzieci, ktorych nie stac, beda wyrzutkiem spolecznym. Na tej zasadzie mozna nawet zrobic zielona szkole w Alpach szwajcarskich. Studniowki w obecnej formie to przerost formy nad trescia i pole do popisu dla rodzicow dorobkiewiczow, ktorzy musza pokazac, ze maja gest.
                                  • gryzelda71 Re: Spul school... 22.05.13, 19:28
                                    O rany no jak sie uprzesz to i 3 tysie bedzie mało,zwłaszcza jak dodatki będą diamentowesmile
                                    I jakim wyrzutkami będą,toż za parę dni i tak sie rozejdą.Wydumałaś problemsmile
                                    • ashraf Re: Spul school... 22.05.13, 20:12
                                      Nie trzeba się upierać, wystarczy sprawdzić cenę. Czesanie to koszt rzędu min. 100 zł, a sukienkę owszem, można dostać i za 100 zł, ale raczej na wesele w remizie, a nie na bal studniówkowy. Dodatki to choćby buty, chyba że nastolatka ma pójść w półbutach czy w adidasach. O cenie garnituru dla chłopaka nie wspomnę.
                                      I trochę się mylisz z tymi paroma dniami, u mnie rozmawiało się o studniówce z pół roku (aż do mdłości), a te parę osób, które nie poszło, zostało obmówione jako antysocjalne dziady uncertain Nie wierzę, że młodzież aż tak się teraz zmieniła na korzyść. Przy czym i tak u nas rodzice przejęli się kilkoma dziewczynami z ubogich rodzin, zafundowali im i samą studniówkę i sukienki smile Tylko po co stwarzać takie sytuacje? Czy naprawdę trzeba się bawić w najdroższym hotelu w mieście zajadając się krewetkami i popijając różowym szampanem?
                                      • gryzelda71 Re: Spul school... 22.05.13, 20:23
                                        Bosze,u nas w klasie nie poszły 4 DZIEWCZYNY.Nikt ich nie obmawiał,inne czasy ?
                                        No i proszę cię,to że u ciebie jakieś dziwne rzeczy się działy to nie jest norma.
                                        A może zakazać wszystkiego w szkołach,aparatów na zeby też bo Krysi będzie nieprzyjemnie z jej wystająca jedynką.
                                        Na marginesie garnitur potrzebny na maturę a kiecki widziałam z tego roku i jakoś szczerze watpię ze 500 to była najniższa cena.Buty też panny w tym wieku juz mają i serio nie musza wszystkiego mieć nowego.No ale można koszta w nieskończoność windować i pisac ze TANIEJ NIE DA RADY bo wyśmieją.
                                        • ashraf Re: Spul school... 22.05.13, 20:42
                                          Raczej norma jest windowanie cen, co widać po coraz większym szaleństwie studniówkowym. Chodzilam do jednego z lepszych liceów w Krakowie i opisuje tylko co się dzialo, w szkołach moich znajomych nie było lepiej.
                                          Nie mowie o zakazywaniu, to tylko kwestia zdrowego rozsądku rodzicow. A ci coraz częściej traktują imprezy dziecka jako okazje do szpanowania kasa. Nastolatki nakrecaja się wzajemnie, nikt mi nie wmówi, ze nadęty bal wyfiokowanych panien to najlepsza forma rozrywki w tym wieku.
                                          • gryzelda71 Re: Spul school... 23.05.13, 11:24
                                            nikt mi nie wmówi, ze nadęty bal wyfiokowanych panien
                                            > to najlepsza forma rozrywki w tym wieku.

                                            Zapytaj tych panien.Ile woli bal a ile ognisko.
                                            I gdzie są rodzice gdy rozważane sa koszta takich imprez?A tak wiem zarabiają na kiecki za tysiak,nie mają czasu powiedzieć stop.
                                            • guderianka Re: Spul school... 23.05.13, 11:27
                                              I gdzie są rodzice gdy rozważane sa koszta takich imprez?A tak wiem zarabiają n
                                              > a kiecki za tysiak,nie mają czasu powiedzieć stop.


                                              trafiony, zatopiony
                                            • ashraf Re: Spul school... 23.05.13, 13:04
                                              Właśnie się zastanawiam gdzie są i czemu zgadzają się na organizację tego typu imprez o randze wesela. Ale widocznie to jest wg nich najrozsądniejszy sposób wydawania pieniędzy. Jak kto wolil
                                              • gryzelda71 Re: Spul school... 23.05.13, 13:20
                                                Czyli jak rodzicom pasi to gdzie problem.
                                                • ashraf Re: Spul school... 23.05.13, 13:23
                                                  Pisałam wyżej. Uważam wywalanie pieniędzy na bal na tysiąc par, z foix gras itd. za niepotrzebną przesadę. Jak już, to konsekwentnie, wychowujmy młodzież i nie kończmy na walcu, tylko zamówmy kwintet smyczkowy i zaproponujmy standardy tańców towarzyskich. A tak, tańczenie w sukni balowej do popu i disco jest delikatnie mówiąc śmieszne.
                                                  • gryzelda71 Re: Spul school... 23.05.13, 13:29
                                                    To twoja opinia.I mam nadzieję,że wygłosisz ja jak twoje dziecko osinie wiek okołostudniówkowy.Bo rozumiem,że zdanie dziecka jest najmniej ważne,ważne jest twoje.
                                                    Zawsze możesz nie dac kasy i dzieciak spędzi czas zabawy w domu z tobą. StUdniówka,bal na zakończenie gimnazjum,podstawówki NIGDZIE NIE JEST OBOWIĄZKOWY,także luz
                                                  • ashraf Re: Spul school... 23.05.13, 14:06
                                                    U nas na szczescie nie ma takich pomyslow, podobnie jak komunii z calym tym szalenstwem. Gdyby moje dziecko chcialo, to by poszlo, ale na pewno nie ukrywalabym swojej dezaprobaty dla tego przedsiewziecia w takiej formie na zebraniu. Duzo bardziej naturalna jest juz osiemnastka w gronie znajomych w klubie.
                                                  • gryzelda71 Re: Spul school... 23.05.13, 14:11
                                                    No nigdy nie zrozumiem głoszenia dezaprobaty,skoro coś wcale nie musi nas dotyczyć.
                                                    Dzieciak nie idzie i cześć.Co zrobią inni to już nie twoja sprawa.
                                                  • ashraf Re: Spul school... 23.05.13, 14:53
                                                    Trudno powiedziec, ze innych dzieci nie dotyczy, skoro wywierana jest presja i robione kolo calej sprawy zamieszanie. A forum jest od dyskutowania - takze na tematy, ktore nas nie dotycza.
                                                  • gryzelda71 Re: Spul school... 23.05.13, 15:07
                                                    Jak wywiera się presję odnośnie studniówki?Albo balu na zakończenie gimnazjum?
                                                  • ashraf Re: Spul school... 23.05.13, 15:09
                                                    Dzieci wywierają między sobą.
                                                  • gryzelda71 Re: Spul school... 23.05.13, 15:39
                                                    Dziwne.U córki w szkole nie ma tego zjawiska.
                                                  • ashraf Re: Spul school... 23.05.13, 15:45
                                                    W liceum? Czy w gimnazjum?
                                                  • gryzelda71 Re: Spul school... 23.05.13, 15:48
                                                    I w gimnazjum i w liceum.
                                                  • ashraf Re: Spul school... 23.05.13, 16:01
                                                    To tylko się cieszyć. Niestety nie jest to powszechne.
                                                  • gryzelda71 Re: Spul school... 23.05.13, 16:08
                                                    Trudno mi to sobie wyobrazić,naciski 19latków na rówieśników,że mają iść na studniówkę.Sytuacja,że oby takowa się odbyła wymagana jest 100% frekwencja tez szyta grubymi nićmi.
                                                    Bo rodziców co wymyślają to i owszem,ale takich się stopuje.
                                                  • ashraf Re: Spul school... 23.05.13, 16:13
                                                    Ja sobie nie muszę wyobrażać, ja pamiętam takie sytuacje w liceum moim i znajomych. A co potrafią wymyślić rodzice i jaką histerią podszyta jest realizacja studniówki miałam okazję obserwować w pracy (w wysokiej klasy hotelu organizującym studniówki).
                                                  • guderianka Re: Spul school... 23.05.13, 14:11
                                                    na pewno nie ukrywalaby

                                                    im dzieci starsze tym rzadziej używam podobnych sformułowań wink
                                                    Lata świetlne temu to nawet mówiłam " ja nigdy"!- dzisiaj już tego nie robię wink
                                                  • ashraf Re: Spul school... 23.05.13, 14:56
                                                    A na starosc poglady znowu sie wyostrzaja, wiec jeszcze wszystko przed Toba, nie mow hop wink
    • daisy Re: Spul school... 22.05.13, 15:09
      Mogę powiedzieć, dlaczego sama przestałam płacić składki na Radę Rodziców: z powodu braku jakiegokolwiek wpływu na ich przeznaczenie i wydawanie. To, że na koniec roku przedstawiane jest rozliczenie, to pięknie, ale nic nie zmienia. Nikt nie pytał rodziców o zdanie nt. przeznaczenia tych pieniędzy. Nie widzę sensu.
      • panidemonka Re: Spul school... 22.05.13, 15:21
        daisy napisała:

        > Mogę powiedzieć, dlaczego sama przestałam płacić składki na Radę Rodziców: z po
        > wodu braku jakiegokolwiek wpływu na ich przeznaczenie i wydawanie. To, że na ko
        > niec roku przedstawiane jest rozliczenie, to pięknie, ale nic nie zmienia. Nikt
        > nie pytał rodziców o zdanie nt. przeznaczenia tych pieniędzy. Nie widzę sensu.

        W gimnazjum mojej córki też nikt nie miał na to wpływu. Totalny pic na wodę.
      • tumigutek5 Re: Spul school... 22.05.13, 15:33
        Nie jestem typem społecznika, NIENAWIDZĘ sie udzielać tam gdzie sie nie czuję powołana do tego , w swoim życiu upiekłam ze trzy placki - wszystkie trzy nie jadalne , wiec sorki . Na zebrania swoich dzieci chodze, chociaż uważam że comiesieczne spotkania to jakaś przeginka jest ... te wszystkie bale, uroczystosci i składki, składki, składki to są bezsensowne wymysły.
        Ja miałam bal na koniec 8 klasy - organizowany przez szkołe i RR , na terenie szkoły i też było fajnie ... bal maturalny organizowałysmy sobie sami , taki jaki chcielismy , tam gdzie chcieliśmy ....
        • guderianka Re: Spul school... 22.05.13, 16:21
          Tumigutku- fajnie, że jesteś szczera wink
          Co do balu-Ty mogłaś mieć na zakończenie podstawówki a dzisiejsze dzieci mieć nie mogą ? wink
          • tumigutek5 Re: Spul school... 23.05.13, 14:09
            Jasne że może ale jak mówie organizowany on był przez RR ( a w RR byli rodzice do tego powołani wink) na terenie szkoły ... a nie przez wszystkich rodziców , składka to była jakaś smieszna kwota na dj i jakieś słodycze.
            Rozumiem idee zbierania klasowych pieniędzy, żeby były na dziń dzicka, kobiet chłopaka czy jeszcze jakiegoś dziwnego świeta , nie rozumiem tylko że wymagasz aby wszyscy rodzice się w to angażowali , bo i po co ?
            • guderianka Re: Spul school... 23.05.13, 14:13
              rozumiem tylko że wymagasz aby wszyscy rodzice się w to angażowali , bo i po co ?

              wymagam aby wszyscy się angażowali ? wink
      • gazeta_mi_placi Re: Spul school... 22.05.13, 15:44
        A czy Twoje dziecko korzystało z tych składek np. jadło na klasowych imprezach?
        • gryzelda71 Re: Spul school... 22.05.13, 15:47
          Ze składki na RR nie opłaca sie później napojów w 3 c.Na napoje zrzuta poza składką.Łapiesz?
          • gazeta_mi_placi Re: Spul school... 22.05.13, 15:57
            To na co to idzie? Za moich czasów szło to np. na żarcie i picie z okazji zabawy szkolnej, np. oranżadkę i napoleonki.
            • panidemonka Re: Spul school... 22.05.13, 16:02
              Czasem na kredę, papier dla kancelarii albo na wyposażenie pracowni np. geograficznej jeśli dyrektor jest geografem.

              Sporadycznie na dofinansowanie (niewielkie) zielonych szkół i wycieczek.l
      • guderianka Re: Spul school... 22.05.13, 16:20
        Daisy-rozumiem
        U nas RR omawia plan wydatków, jest głosowanie na temat tego co można kupić, ile, dla kogo.
        • daisy Re: Spul school... 22.05.13, 17:55
          Nie żebym poddała się bez walki. Najpierw próbowałam skłonić członków Rady do przeprowadzenia na początku roku szkolnego konsultacji z rodzicami (wystarczy choćby prosta ankieta), ale kiedy ten kosmiczny pomysł został storpedowany, zbojkotowany i obsobaczony, stwierdziłam, że dziękuję za współpracę.
          Na waszych warunkach pewnie bym płaciła - o ile uznałabym ostateczne ustalenia za sensowne (dla możliwie największej ilości dzieci).
          • olena.s Re: Spul school... 22.05.13, 18:34
            No bo ta komunikacja jest jednak ogromnie ważna.
            Są ludzie, którzy chętnie będą zarządzali całością. I są tacy - jest ich całkiem sporo - którzy zgodzą się przyłożyć rękę do pługa, o ile zostaną spełnione jakieś warunki.
            Dla ciebie to uszanowani, czy choćby dostrzeżenie twojego zdania. Dla mnie - konkretne postawienie zadania i jasno wyznaczone granice. A także brak przymusu. DLa innych mogą to być jeszcze inne kwestie.
            I całość będzie gładziej chodzić, jeżeli te kwestie w jakiś sposób będą uwzględnione.
    • panidemonka Re: Spul school... 22.05.13, 15:18
      Nie miałam nigdy w odwłoku życia szkolnego moich dzieci. Chodziłam na zebrania do czasu aż były pełnoletnie, Potem już z wielka ulgą przestałam tracić czas na godzinne ględzenie o niczym, bo oceny dzieci i tak znałam. składki grzecznie płaciłam, uważam, że to wystarczy, bo wielu rodziców nie płaciło.
      W imprezy szkolne angażowałam się tylko wtedy kiedy zależało na tym moim dzieciom, czemu nie. Skąd pomysł, że w szkole należy spędzać więcej czasu niż trwają godziny lekcyjne?
      Jeśli chodzi o kontakty towarzyski, przyjaźnie itp. to nawet uczniowie jednej klasy niekoniecznie muszą się przyjaźnić, a po szkole utrzymują kontakty, spotykają się z tymi ludźmi, z którymi chcą.
      Szkoła nie jest drugim domem, szkoła jest instytucją. Nawet jeśli nawet mniej lub bardziej przyjazną to jednak instytucją. No chyba, że to ma być przygotowanie dzieci młodzieży do pracy w korporacji? Takie pranie mózgu zawczasu?
      W gimnazjum córki dałam się wrobić w trójkę klasową-wytrzymałam tylko rok.
      I nigdy nie oczekiwałam od szkoły niczego więcej niż nauczanie przedmiotów.
      Wychowywaniem wolała, zająć się sama, tym bardziej, że poglądy kilku nauczycielek i nauczycieli były daleko od moich.
      Czuję się usprawiedliwiona.
      • natalia.nat Re: Spul school... 22.05.13, 16:24
        Dokładnie tak samo uważam.
        Chodzę na wszystkie wywiadówki i zebrania.
        Natomiast nie rozumiem tego organizowania tych wszystkich świąt, bali, wigilii, dni wszystkiego, planowania, przynoszenia, obdarowywania itd. To wszystko dzieje się zresztą kosztem nauki. Szkoła ma uczyć, wychowywać (i tak średnio sobie radzi), a nie co chwilę coś świętować.
        Święta i uroczystości obchodzimy w domu w gronie bliskich i przyjaciół.
        • guderianka Re: Spul school... 22.05.13, 16:38
          Napisałaś , jakby tych świąt bali była cała masa
          Przecież tak nie jest-po co tworzyć mity ?
          Wigilia-to niestety część tradycji-niestety bo też wolałabym, by nie była obchodzona
          Co do świat-Boże Narodzenie, Nowy Rok, Wielkanoc- to chyba nie pretensje do rodziców i szkoły ale instancji wyższej się należą , która ustanawia święta i dni wolne od pracy.?
          Masz jednak rację-świąt jest za dużo. Osobiście uważam, że nawet wakacje są za długie-ale-co to ma do rzeczy ? jest jak jest.
          • natalia.nat Re: Spul school... 22.05.13, 17:14
            Właśnie uważam, że wakacje nie są za długie. W ciągu roku szkolnego ciągle są jakieś wolne dni od nauki albo "dni świąteczne" (dzieci idą do szkoły ale nie ma lekcji), zrobiłby się z tego pewnie cały dodatkowy miesiąc wakacji.
            Akurat pisząc o świętach miałam na myśli nie dni wolne, tylko te wszystkie dni które są normalne dniami szkolnymi ale nie ma nauki i wg mnie jest ich sporo (dzień wiosny, dzień patrona, dzień sportu, dzień sprzątania świata, dzień zdrowego żywienia, dzień dziecka itd. wigilia, jajeczko). Dzieci się nie uczą a rodzice angażują w różny sposób. Jeżeli szkoła chce/musi robić te Dni Wszystkiego, to niech sobie radzi sama. I dobrze by było, żeby przy tym nauczanie dzieci utrzymywała na dobrym poziomie, skoro musi świętować.
            • guderianka Re: Spul school... 22.05.13, 17:21
              To co opisujesz jest organizowane -u nas- w dużej mierze przez nauczycieli
              Rodzice zajmują się pomocą przy wyjściu, ew. wigilia i prezentami dla maluchów, końcem roku
              • 77kunda Re: Spul school... 22.05.13, 20:39
                u nas składka na RR dobrowolna tylko mam jedną uwagę nie płacisz nie korzystaj np na zakończenie roku wszystkie dzieci z przedszkola dostają książki finansowane z RR i jeszcze żaden z rodziców który nie zapłacił nie powiedział przepraszam nie płaciłem wiec nie wezmę...wszyscy biorą
                • guderianka Re: Spul school... 23.05.13, 08:51
                  No tak
                  To jest dylemat
                  U nas kiedyś też tak było-nie płacisz, nie dostajesz
                  Teraz jest wizja by nie karać dzieci za błędy rodziców (zaznaczam, że nie chodzi o brak kasy bo osoby ubogie, rodziny wielodzietne są dobrymi płatnikami)
                  Nie wiem czy tak powinno być bo dzieciak od małego uczy się ślizgania i wykorzystywania innych
                  • gryzelda71 Re: Spul school... 23.05.13, 13:49
                    Wiesz u nas w końcu powiedziano basta.Zbieraliśmy kasę na choinkę i prezent,i jedna pani tradycyjnie nie dała,bo inni rodzice mają się zrzucić dla jej dziecka,bo jak to nie damy jej dziecku i tak 3 rok.I nie dali i już.Dziecko zostało w świetlicy.Przeżyło i pierwszy raz matka nie zrobiła rabanu,a wczesniej była afera za każdym razem jak dawało się jej info o zbiórce na coś .
        • margotka28 Re: Spul school... 22.05.13, 21:38
          Zgadzam się z iwonaw. Jak chcę to się w projekt angażuję, jak nie chcę to odpuszczam. Jak się nie angażuję to na etapie planowania zgłaszam pomysły lub sprzeciwy. Sama jestem w RR i trójce klasowej. Mam odmienne zdanie niż ty guderianka. Jestem bo chcę coś robić i nie marudzę, że inni nie chcą. Mają do tego prawo. I nie czuję się ani wypalona ani wykorzystana. Po pierwsze zgodziłam się, po drugie zostałam wybrana, po trzecie mam zgrany zespół ludzi którym się chce. I nie wymagam od pani x lub y aby upiekła ciasto. Sama też nie piekę. Bo mi się nie chce. Zresztą - każda szkoła ma swojego dyrektora i mamuśki (choć u nas jest dużo tatuśków którym się chce), niech oni decydują, niech oni działają. No w końcu po to są. Chcieli być.
          Mam nawiedzoną przedowniczącą RR - nową. Chciałaby po swojemu odzyskiwać składki na radę. Pytam po co, skoro są dobrowolne. A ona na to - trzeba to zmienić. I co? Przez rok się jej nie udało, bo skoro w klasie X zbierają na nowy regał to nich z góry nie będzie im dyktował, że mają tę kasę ( z dobrowolnych składek) przeznaczyć np: na kwiaty pod pomnik czegoś tam. I ja to popieram.
          • 77kunda Re: Spul school... 23.05.13, 06:47
            u nas na pierwszym zebraniu RR decydujemy na co będą pieniądze przeznaczone i tak co roku już dajemy na drobiazg na pasowanie uczniów 1 klasy, organizujemy bal karnawałowy z poczęstunkiem z konkursami dla wszystkich dzieci, dajemy dotacje do zapustów i zielonej szkoły i kupujemy picie i poczęstunek na dzień sportu w ciągu roku są kupowane 2 bukiety na dzień nauczyciela i na zakończenie roku i naprawdę są w okolicach 30 zł....i jeszcze są kupowane książki na zakończenie roku....więc tą składkę 30 zł na rok dziecko odbierze
            Jak u nas ktoś ma inne pomysły na co wydać pieniądze to niech przyjdzie na zebranie RR niech poprosi o spotkanie i zaproponuje co zrobimy w danym roku.
            • guderianka Re: Spul school... 23.05.13, 08:52
              a ja marudzę raz w roku wink
          • bri Re: Spul school... 23.05.13, 09:37
            Ja też nie marudzę, ale ja nie robię zbyt wiele - np. jestem w obstawić może ze dwie wycieczki w roku. Tyle razy nadprogramowo mogę się z roboty zwolnić, żeby to nie generowało dla mnie i firmy problemów. Ale są rodzice, którzy np. jeżdżą z dziećmi na basen, co tydzien, przez cały rok - ja byłam raz i wracając do pracy czułam szczerą ulgę, to jest naprawdę ciężka praca. Ciężka ale niezbędna - dzieci w klasach 1-3 muszą mieć w takich okazjach asystę. Nie mam pretensji do osób, które nie są w stanie się w żaden sposób zaangażować, ale już "nie lubię" to jest IMHO słaba wymówka. Niedawno byłam z klasą (prawie 30 dzieci) na wycieczce do centrum miasta, autobusem w godzinach szczytu - bez co najmniej czterech osób do opieki (oprócz nauczycielki) taka wycieczka stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa dzieci!

            Skupiacie się tutaj na szkolnych imprezach i ciastach, a to jest tak naprawdę pikuś; największy problem to właśnie opieka podczas wycieczek czy innych wyjść ze szkoły. Nie trzeba mieć do tego duszy aktywisty, zdolności kulinarnych czy artystycznych - wystarczy dorosły, odpowiedzialny opiekun, który w porę złapie za kołnierz dziecko, które chce wysiąść nie na tym przystanku itp. U nas w klasie większość wyjść obstawia niewielkie kółko rodziców - oni IMHO naprawdę mają prawo czuć się wykorzystani i mieć pretensje o brak zaangażowania wobec reszty rodziców, których dziećmi się opiekują.
            • wuika Re: Spul school... 23.05.13, 09:47
              Nie każdy jednak ma możliwość zwolnienia się choćby na dwie wycieczki w roku. Będąc np. nauczycielem nie można sobie wziąć ot tak dnia wolnego. Albo wystarczy mieć tak ponaciągane urlopy (bo co chwila chore dzieci, więc głupio iść na kolejne l4) lub pracować w instytucji, która oczywiście działa zgodnie z KP, bo jakżeby inaczej, ale urlopy to tylko w czasie wakacji po 2-3 tygodnie, w wyznaczonym terminie, a pojedyncze dni w ciągu tygodnia - pomarzyć sobie można, żeby nie mieć możliwości bezproblemowego urywania sobie dnia czy dwóch.
              • guderianka Re: Spul school... 23.05.13, 09:49

                Bywałam na imprezach wyjściowych w klasie Starszej 1-3- zresztą musiałam (klasa integracyjna)
                U Młodszej w zerówce nie byłam ani razu-obstawiałam inne "obowiązki" tudzież zaplecze wyjściowe obstawiała jako opiekun babcia.
                Teraz od września I klasa-to się zacznie wink
                • wuika Re: Spul school... 23.05.13, 09:55
                  Jakże tak? Korzystałaś z tego, co zrobili inni rodzice? Zero zaangażowania się? Czyżbyś nie miała czasu / możliwości? wink
                  • guderianka Re: Spul school... 23.05.13, 10:41
                    Wiesz, nawet ja nie dam rady się rozdwoić wink
                    Dlatego na wycieczki/kino -szła babcia wink
              • bri Re: Spul school... 23.05.13, 09:51
                Ależ ja właśnie jestem w takiej sytuacji, dlatego m.in. czuję się w obowiązku odciążać osoby najbardziej zaangażowane przy innych okazjach, kiedy mogę zrobić coś po pracy. Poza tym w klasie mojej córki są osoby, które w ogóle nie pracują i ani razu nie zgłosiły się do opieki. Nie usłyszały od nikogo złego słowa, nikt ich nie zmusza, ale po prostu dziwi mnie ich postawa.
                • guderianka Re: Spul school... 23.05.13, 09:54
                  Szkoda, że więcej osób nie ma takiego spojrzenia jak Ty
                • panidemonka Re: Spul school... 23.05.13, 10:08
                  bri napisała:

                  A to już inna sprawa. Mnie prawie nic nie dziwi, co nie znaczy, że wszystko mi się podoba.

                  > Ależ ja właśnie jestem w takiej sytuacji, dlatego m.in. czuję się w obowiązku o
                  > dciążać osoby najbardziej zaangażowane przy innych okazjach, kiedy mogę zrobić
                  > coś po pracy. Poza tym w klasie mojej córki są osoby, które w ogóle nie pracują
                  > i ani razu nie zgłosiły się do opieki. Nie usłyszały od nikogo złego słowa, ni
                  > kt ich nie zmusza, ale po prostu dziwi mnie ich postawa.
              • asia_i_p Re: Spul school... 28.05.13, 21:37
                Są dni opieki na dziecko - właśnie biorę jutro i pomagam przy dniu dziecka w szkole mojej córki.
            • moofka Re: Spul school... 26.05.13, 21:22
              Nie mam pretensji do osób, które nie są w stanie się w żaden sposób zaangażować, ale już "nie lubię" to jest IMHO słaba wymówka. Niedawno byłam z klasą (prawie 30 dzieci) na wycieczce do centrum miasta, autobusem w godzinach szczytu - bez co najmniej czterech osób do opieki (oprócz nauczycielki) taka wycieczka stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa dzieci!

              no wybacz
              to jest problem szkoły i ich obowiazek
              to dyrektor ma obowiazek zapewnic wystarczajaca liczbe opiekunkow
              i nie moga to byc rodzice
              ja chce zeby nad moim dzieckiem nadzor sprawowal pedagog w czasie pracy a nie pani kowalska spoleczniczka
              ktora moze jest niedowidzaca moze ma kaca albo zwyczajnie jest idiotka
              • olena.s Re: Spul school... 27.05.13, 07:49
                A czy szkoła ma najmniejsze szanse żeby z ciała pedagogicznego wydłubac 4 opiekunów?
                • moofka Re: Spul school... 27.05.13, 08:10
                  1 opiekun na pietnastke dzieci ma byc zgodnie z przepisami
                  u nas rodzice w charakterze opiekunow nie wystepuja
                  zadna z placowek, ktore mam okazje znac tego nie praktykuje
                  to jest po prostu nielegalne
                  • bri Re: Spul school... 27.05.13, 09:47
                    I serio czujesz się bezpiecznie mając świadomość, że na piętnaścioro dzieci do lat 9 jest jeden opiekun, tylko dlatego, że to pedagog? Co jeśli mu się sr... zachce - piętnaścioro dzieci biega sobie wtedy samopas, ale wszystko jest git, bo teoretycznie przynajmniej są pod opieką pedagoga?
              • bri Re: Spul school... 27.05.13, 08:53
                Jasne, można ignorować rzeczywistość i żyć w świecie fantazji, w którym polska szkoła jest w stanie zapewnić kilkoro dyplomowanych opiekunów dla każdej wycieczki. Co kto lubi.

                BTW, pedagog też może być niedowidziący, mieć kaca oraz być zwyczajnie idiotką.
                • moofka Re: Spul school... 27.05.13, 09:02
                  ale jest na sluzbie i ponosi odpowiedzialnosc za dzieci rowniez karna
                  to ozbowiazuje
                  pani kowalska nie ponosi tylko robi łaskę
                  • bri Re: Spul school... 27.05.13, 09:26
                    W czasie każdej wycieczki jest przecież nauczyciel, który ponosi odpowiedzialność za dzieci i to właśnie ten odpowiedzialny za dzieci nauczyciel prosi rodziców o pomoc, bo jest świadomy, że samodzielnie nie jest w stanie dzieciom bezpieczeństwa zapewnić. Mając świadomość własnej odpowiedzialności nie dobiera sobie do opieki idiotów na kacu, robiących łaskę.
                • wuika Re: Spul school... 27.05.13, 09:25
                  Ale jest przynajmniej w teorii przygotowany do opieki nad dziećmi. Nie jest brany z łapanki i przypadku i - odpukać - jak się coś komuś stanie, to jest pociągany do odpowiedzialności. Jakby na rodzicach - bez zapłaty i odpowiedniego przygotowania - ciążyła taka odpowiedzialność, to nikt by się nie zgłaszał. Szkołom się dziwię, że idą na takie coś, bo w razie czego, rodzice wolontariusze nie są liczeni jako normalna opieka.
                  • bri Re: Spul school... 27.05.13, 09:38
                    W klasie mojej córki nie zdarzyło się, żeby ktokolwiek przeciw wycieczkom protestował, albo słówkiem pisnął, że opieka składająca się z jednego nauczyciela i kilkorga rodziców jest nieodpowiednia. Zatem najwyraźniej klasy mojej córki obiekcje, jakie wyrażacie Ty i Moofka nie dotyczą, bo ktoś by wstał i o tym powiedział, tudzież po prostu nie puszczał swojego dziecka na wycieczki, a takich przypadków nie ma.

                    Rozumiem, że Wy w klasach Waszych dzieci glośno o tym mówicie i jakoś ten temat na forum klasy przedyskutowałyście, Wasze dzieci na wycieczki z nieodpowiedzialnymi opiekunami puszczane nie są itp.

                    Ja piszę o sytuacji w klasie mojej córki, gdzie nikt przeciwko wycieczkom nie protestuje, a rodzicie, którzy nigdy na żadną w roli opiekunów nie pojechali mają dużo do powiedzenia, jeśli chodzi o planowanie kolejnych wyjść i trzeba ich wręcz tonować, bo np. znacznie przeceniają wytrzymałość dzieci.
                    • oqoq74 Re: Spul school... 27.05.13, 11:25
                      To, że nie protestują w wiekszości wynika z niewiedzy. Dopiero jak się zdarzy wypadek, wtedy wszyscy są mądrzy. Tego typu sytuacje nie dotyczą tylko szkoły. Efekty można zobaczyć oglądając wiadomości - wypadki drogowe, w pracy, w szkołach, katastrofy...
                      Bo rodzic, który zadzwoni na policję by sprawdzono autokar i kierowców jest oskarżany o utrudnianie, bo rodzic, który zwróci uwagę, że jest niewłaściwa opieka nad dziećmi zostaje uznany za czepialskiego. Niestety, nauczyciele też często przymykają oko na nieprawidłowości. Byle było.
                      • bri Re: Spul school... 27.05.13, 11:59
                        Moim zdaniem 25 sztuk ośmio- i dziewięciolatków jest bezpieczniejsze z jedną wychowawczynią i czworgiem rodziców niż z dwojgiem nauczycieli. Nie trzeba mieć wykształcenia pedagogicznego, żeby bezpiecznie przeprowadzić dzieci przez ulicę - tu chodzi raczej o zasięg ramion i fizyczną możliwość ogarnięcia kilkorga dzieci.

                        Kwestie odpowiedzialności karnej czy cywilnej, wypłaty ubezpieczenia w razie wypadku to są sprawy drugorzędne. Przede wszystkim chodzi o to, żeby dzieciom zapewnić bezpieczeństwo, a polisa OC zapewnia bezpieczeństwo nie dzieciom, a opiekunowi. Możliwość łatwiejszego pozwania opiekuna wycieczki wcale mnie jakoś nie uspokaja.
                        • wuika Re: Spul school... 27.05.13, 12:06
                          Kwestie odpowiedzialności są drugorzędne, dopóki się nic nie zdarzy. Bo rodzice nie są odpowiedzialni za to, co się z dziećmi dzieje. Moralnie może i tak, ale nie organizacyjno-prawnie (podpisują jakieś papiery? biorą na siebie odpowiedzialność za określoną ilość dzieci? określana jest granica tej odpowiedzialności). I dalej - jak się coś stanie, to policja i prokurator nie pytają, ilu rodziców było na doczepkę, tylko ilu było faktycznych opiekunów, z odpowiednimi kwalifikacjami etc.
                          • bri Re: Spul school... 27.05.13, 13:14
                            Ależ oczywiście, że rodzice jadący na wycieczkę są odpowiedzialni prawnie za dzieci, które jadą z nimi na wycieczkę - podpisuje się dokument, w którym jest się wymienionym jako jeden z opiekunów wycieczki. O ile się orientuję w przypadku wycieczki typu "autobusem do muzeum i z powrotem" żadne kwalifikacje nie są konieczne (co innego wycieczki w góry, spływy kajakowe itp.).
                            • wuika Re: Spul school... 27.05.13, 13:38
                              Aż zapytałam koleżankę z pracy, która z racji częściowego etatu czasem się w taką pomoc bawi. W życiu nic nie podpisywała. Chodziło i o odwiezienie / przywiezienie / pomoc na basenie, wycieczkę do muzeum i wycieczkę krajobrazowo-jakąś tam (dzień łażenia po górach).
                              • bri Re: Spul school... 27.05.13, 14:10
                                U nas w szkole trzeba podpisywać.
                                • guderianka moof 27.05.13, 16:05
                                  A tak w ogole mogę pisać moof ? Bo pisze tak stale a piszę tak dlatego, że Cie lubię ale nigdy nie spytałam czy mogę się tak spoufalać

                                  Więc
                                  Mamy szkołę jaką mamy, w rzeczywistości takiej a nie innej
                                  Nie mam siły przebicia ani ochoty by w pojedynkę zwalczać ten stan rzeczy np. poprzez 'bojkot" i założenie, że szkoła powinna a nie rodzice
                                  Nie będę kosztem moich dzieci siedzieć na doopie i nic nie robić, jeśli mogę mieć realny wpływ na kształt zajęć, wyjść, bezpieczeństwo czy te durne ciasta.
                                  Gdyby szkoła była lepiej dotowana, wyposażona, z kadra która zapewnia wszystko-pewnie nie angażowałabym się aż tak będąc spokojna o dzieci
                                  A tak -nie jestem
            • joxanna odpowiedzialność rodziców 27.05.13, 10:18
              Nie chcę jątrzyć, ale z ciekawości pytam - jak jest z odpowiedzialnością rodziców-opiekunów, jeśli dojdzie do wypadku w czasie takiej wycieczki? nauczyciele pewnie mają ubezpieczneie, a rodzice? Wykupujecie ubezpieczenie dla rodziców?

              • bri Re: odpowiedzialność rodziców 27.05.13, 10:45
                Rodzice-opiekunowie ponoszą odpowiedzialność za bezpieczeństwo dzieci, przecież po to jadą na wycieczkę. Ja się nie ubezpieczałam.
                • moofka Re: odpowiedzialność rodziców 27.05.13, 11:00
                  byc moze tak jest
                  i jezeli jest wybor - nie jedziecie wcale albo jedziecie w rodzicami w roli opiekunow
                  to ja sie oczywiscie nie dziwie, ze rodzice jada i dobrze, ze sa ci chetnie
                  ale mnie sie to nie podoba
                  role rodzicow w szkole to ja widze jako wspomagajaca wlasnie i organizacyjna
                  - poza podstawowymi zadaniami, ktore szkola ma organizowac
                  a wycieczki - ma - to jest walor i edukacyjny i poznawczy i integracyjny i wychowawczy
                  a jak z wynagrodzeniem?
                  jest odpowiedzialnosc, jest nielatwa praca
                  nauczyciel ma liczona dniowke i mu zaplacą, a rodzic za free?
                  sorry - to problem szkoly jak to rozwiaze

                  - А еcли я cкaжy кaкyю-нибyдь глyпocть?
                  - Скaжи c yверенным лицoм, тoгдa этo нaзывaетcя тoчкa зрения
                  • 77kunda Re: odpowiedzialność rodziców 27.05.13, 15:50
                    Rozwiązanie jest kosztem innych dzieci bo z jedna klasą jedzie wychowawca i nauczyciele np angielskiego i matematyki i w klasach innych w tym dniu wypadają te zajęcia...
          • nenia1 Re: Spul school... 23.05.13, 15:20
            margotka28 napisała:

            > Zgadzam się z iwonaw. Jak chcę to się w projekt angażuję, jak nie chcę to odpus
            > zczam. Jak się nie angażuję to na etapie planowania zgłaszam pomysły lub sprzec
            > iwy. Sama jestem w RR i trójce klasowej. Mam odmienne zdanie niż ty guderianka.
            > Jestem bo chcę coś robić i nie marudzę, że inni nie chcą. Mają do tego prawo.
            > I nie czuję się ani wypalona ani wykorzystana.

            Święte słowa, niestety rzadka postawa. Wiesz czemu nie czujesz się wypalona?
            Bo skupiasz się na sobie, na tym co sama robisz. Nie masz potrzeby oceniania, nie tracisz energii na to by zmieniać innych, nie czujesz się sfrustrowana bo obcy ludzie zachowują się inaczej niż w twoich wyobrażeniach. Zadziwiająco dużo ludzi wytwarza sobie w głowie wizję czegoś, a potem ma pretensje, że ktoś może coś widzieć inaczej.
    • edelstein Re: Spul school... 22.05.13, 15:33

      Udzielamy sie,ostatnio pieklismy ciastka.Syn chodzi do przedszkola.Jak jest impreza to na tablicy wisi potrzebujemy do sprzatania,zbudowania,upoeczenia,pomocy przy i kazdy wpisuje gdzie mu pasuje.Jeden woli piec,inny na czas w tym dniu na posprzatanie.W ten sposob kazdy na cos do roboty i nic nie spada na czterech chetnych,bo reszta sie wykruszyla.Jakbym miala robic wszystko,bo czesc olala to za zadne skarby swiata nie zglosilabym sie ponownie.Nie besten spolecznica,ani ofiara losu,by sie mna wysugiwac.

      “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
      Autorem powyzszego zdania jest Moofka.
    • twinmama76 Re: Spul school... 22.05.13, 15:49
      jak mnie to w...ia
      nie, nie to, co ciebie

      W.....ia mnie wymaganie od rodziców angażowania się w życie szkoły, wykraczające POZA godziny lekcyjne i świetlicowe.

      Nie mam najmniejszej ochoty ani organizować, ani być obecna na rozpoczęciu roku, zakończeniu roku, święcie szkoły, święcie klasy, święcie patrona, święcie zimy, mikołajkach, jajeczku, balu 3-klasistów, balu 6-klasistów i jakiejkolwiek tego typu imprezie angażującej MÓJ WOLNY CZAS.

      Mam mnóstwo pomysłów na spędzanie z moimi dziećmi czasu wolnego i żaden z tych pomysłów nie jest nawet luźno związany ze szkołą.
      Na zebrania chodzę, składki płacę hojną ręką i oczekuję NIEANGAŻOWANIA mnie.

      Jak ktoś lubi, niech piecze sobie ciasta wieczorami i stroi salę gimnastyczną. Mnie się nie chce.
      • kietka Re: Spul school... 22.05.13, 16:04
        wlasciwie szkola, to szkola, a nie miejsce wiecznych imprez z kazdej okazji (zawsze sie znajdzie okazja na składke i chetni do organizacji czegos tam)...wezcie pod uwage, ze nie kazdy ma czas, nie kazdego stac i nie kazdy ma ochote.
        pytaliscie rodzicow, czy chca tego balu? czy dostali od razu termin spotkania i kote skladki?
        • guderianka Re: Spul school... 22.05.13, 16:25
          Przecież to impreza dla dzieci-a nie dla rodziców wink
          Tak, rodzice od początku roku wiedzą o balu. Mają szansę by wyrazić swoją opinię. Jednak nawet to mają w poważaniu. Ja śnięte ryby płyną z prądem.
          • oqoq74 Re: Spul school... 22.05.13, 16:37
            A może dla nich ten bal to kolejna impreza w szkole i nie podchodzą do tego tak poważnie jak ty?
            • guderianka Re: Spul school... 22.05.13, 16:40
              To, że się angażuję w organizację znaczy, że podchodzę poważnie ?
              Może i być , że poważnie. Dzieci się cieszą , doświadczenia lat poprzednich pokazują, że bawią się świetnie. Poza tym-to nie jest kolejna impreza w szkole-ale pierwsza tej rangi, coś wyjątkowego i niepowtarzalnego.
              • oqoq74 Re: Spul school... 22.05.13, 16:44
                Dla Ciebie to pierwsza impreza tej rangi, dla innych być może kolejna, czy też uff ostatnia w tej szkole.
                A faktem jest, że ludzie wolą jak inni się angażują i coś robią, a później jeszcze skrytykują. Zanm to z autopsji, ale nie ze szkoły.
                • guderianka Re: Spul school... 22.05.13, 16:50
                  ależ ja nie wymagam, by każdy miał takie samo podejście, nudno by było wink
                  skoro nie chce nic robić-niech nie robi-oby płacił, nie wybrzydzał i nie krytykował działań innych
                  • oqoq74 Re: Spul school... 22.05.13, 16:56
                    No, tylko jak płaci, to uważa, że może skrytykować i wymagać. wink bo przecież zapłacił.
                    Swoją drogą, jak widzę niekompetencję Rady Rodziców u mnie w szkole, w kwestii obowiązujących przepisów, obowiązków itd. to odechciewa się wszystkiego.
                    I nie mam na myśli organizowania imprez, raczej rozliczanie się z kasy, wspólpraca ze szkołą, dyrekcją, nieznajomość przepisów.
                    • guderianka Re: Spul school... 22.05.13, 16:57
                      U nas RR działa naprawdę prężnie i klarownie
                      Szkoły są biedne-taka prawda- dzięki RR dzieciaki mają wiele fajnych rzeczy
                      • oqoq74 Re: Spul school... 22.05.13, 17:10
                        Być może, ale to i tak nie do końca to co ja mam na myśli, chodzi mi o zupełnie inny aspekt działania RR. Ale to nie miejsce na ten temat.
      • guderianka Re: Spul school... 22.05.13, 16:24
        Twinmama-nikt nie wymaga
        Ale niech Twoje dzieci w takim razie nie korzystają z atrakcji, które przygotowali Ci, którzy tak Cię w.....a. Proste, prawda ?
        • iwoniaw Re: Spul school... 22.05.13, 17:38
          Cytatguderianka napisała:

          > Twinmama-nikt nie wymaga
          > Ale niech Twoje dzieci w takim razie nie korzystają z atrakcji


          Sugerujesz, że skoro ktoś np. nie jeździ z klasą na basen jako opieka, to jego dzieci nie powinny "korzystać z atrakcji" uczestnictwa w obowiązkowych zajęciach szkolnych? Albo jeśli poprzestaje na składce na ciasto, to dzieci mają go nie dostać, skoro ich rodzic nigdy nie piecze/nie kupuje osobiście owego ciasta?

          Skoro szkoła sobie nie radzi z przeprowadzeniem wymyślonych akcji bez obowiązkowej pomocy rodziców w ilości, jaka się nie zgłasza, to może czas przystopować z ilością/zakresem tychże akcji? Proste, prawda?
          • guderianka Re: Spul school... 22.05.13, 17:41
            Nie pisze o OBOWIĄZKOWYCH zajęciach-po co ten przykład ?
            Piszę o braku zaangażowaniu w ogole (płacenie tez jest formą zaangażowania)
            jak ktoś w tyle to niech poniesie konsekwencje-nie płaci, to dziecko nie dostaje. Bo w ten sposób hoduje się roszczeniowców , które korzystają z prac/składek/dóbr innych nic nie dając w zamian

            Tych akcji nie jest aż tyle by przy ODROBINIE DOBREJ WOLI nie móc ich przeprowadzić-to nie kwestia szkoły, ale rodziców którzy chcą by coś się działo ale sami ręki nie przyłożą
            • iwoniaw Re: Spul school... 22.05.13, 17:53
              Przykład z basenem pojawił się tu już wcześniej w co najmniej dwóch postach różnych forumek, więc mi się skojarzył. Zresztą był tu kiedyś cały wątek na temat basenu konkretnie i argumenty padały właśnie o braku zaangażowania w sprawy dziecka, wd.piemaniu jego zdrowia i komfortu, a nawet braku zainteresowania jego postępami w pływaniu (!) No i akurat na moim podwórku jest to temat, który przewija się często w dziedzinie "szkoła oczekuje od rodziców i wyraża krytyczne uwagi (choćby tylko ustami pojedynczych nauczycieli) w razie braku chętnych do zaangażowania się".
        • twinmama76 Re: Spul school... 22.05.13, 18:12
          Guderianka napisała:

          > Twinmama-nikt nie wymaga
          > Ale niech Twoje dzieci w takim razie nie korzystają z atrakcji, które przygotow
          > ali Ci, którzy tak Cię w.....a. Proste, prawda ?

          a czemuż to, skoro płacę? i to za każdziutkim razem podwójnie oczywiście uncertain

          A co do wymagania - otóż wymaga - dyrekcja, wychowawca oraz inni rodzice. Przecież to nie dzieci wymyśliły sobie Piknik zdrowia obowiązkowo w tygodniu o 17.00. i MUSZĄ na nim bbyć, bo każda klasa ma swój program. A więc i rodzice MUSZĄ na nim być, bo któż się tymi dziećmy zaopiekuje po 17.00? Przecież nie nauczycielka.
          To tylko jeden przykład z wielu.
      • graue_zone Re: Spul school... 22.05.13, 20:32
        A ja się bardzo dziwię takiej postawie. I zgadzam się z autorką wątku w 100%. Mam wrażenie, że wielu rodziców po prostu nie rozumie, ze szkoła to nie tylko nauka i świetlica, że to bardzo ważny, nie wiem, czy przez jakiś czas nawet nie najważniejszy element życia dziecka i warto sprawić, by był to czas ciekawszy i lepiej zapamiętany niż podstawa zapewniana przez szkołę.
        • joa66 Re: Spul school... 22.05.13, 20:44
          Bez względu na to czy nazwiemy szkołę "tylko instytucją" czy "drugim domem", nie da się ukryć, że nasze dzieci spędzają tam 5-8 godzin dziennie przez 12 lat. Ja byłam zawsze zainteresowana tym, żeby to miejsce było przyjazne i ciekawe dla mojego dziecka i w miarę potrzeby włączałam się w to co mogę. A w przypakach kiedy nie mogłam , byłam wdzięczna tym , którzy się tym zajmują.
        • ashraf Re: Spul school... 23.05.13, 13:07
          I to miejsce nagle zrobi się ciekawsze przez organizację święta tego i owego z ciastami i zestawem długopisów w prezencie?
    • ashraf Re: Spul school... 22.05.13, 16:03
      Jak kto lubi. Ja od szkoły nie oczekuję niczego innego, poza nauczaniem. Życie społeczne dziecka zorganizujemy sami - mamy znajomych i przyjaciół z dziećmi, są zajęcia pozalekcyjne, sporty, kursy językowe, muzyczne itd. Sama nie cierpiałam tych wszystkich jasełek, akademii itd., mąż nie uczestniczył, bo ćwiczył na instrumencie w każdej wolnej chwili, więc raczej nie podejrzewam, żeby synek był fanem takich imprez wink Składkę chętnie zapłacę, ale wolny czas spędzam z rodziną i nie zamierzam tego w przyszłości zmieniać. Ciast nie piekę nawet w domu, zakupy w XXI w. można zorganizować przez internet (i tu bym się podjęła, ale jeżdżenia i noszenia już nie), bale na zakończenie szkoły na szczęście mają u nas raczej formę festynu niż imprezy w lokalu, a organizacją festynu zajmuje się szkoła. Oczywiście są placówki, gdzie rodzice są co drugi dzień i załatwiają milion spraw, ale nie ma obowiązku decydowania się na taką, to opcja dla chętnych.
      I nie za bardzo rozumiem jak to się ma do "wdupiemania" - jak ktoś wyżej wspomniał, szkoła to instytucja, w pracy też urządzacie co tydzień nową imprezę, pieczecie ciasta i obchodzicie święto wiosny? Toż nawet na jajeczko najczęściej zamawia się catering. Życie towarzyskie naprawdę nie musi ograniczać się do szkolnych murów.
    • ann.38 Re: Spul school... 22.05.13, 16:05
      Mialam mozliwość pomagać, bo pracowałam w nienormowanym czasie pracy. Chodziłam z klasą córki cały rok na basen. Ale zgadzam się z tym, co wyżej zostało napisane, że szkoła nie powinna w tak wielu sprawach opierać się na rodzicach. Owszem, fajnie jak rodzice się angazują i integrują, ale czasem bywało tak, że bez rodzica ani rusz. Nauczycielka sama nawet nie może chyba wyjść z dziecmi jako jedyny opiekun. Bywało, że dzieci nie wyszły na zaplanowane wyjście, bo nie było drugiego opiekuna. W dzień wyjścia na basen kiedyś nie było naszej nauczycielki, była zastępczyni i ja jako jedyny rodzic. Nauczycielka zastępczyni nie miała obuwia zmiennego i nawet nie weszła dalej jak do poczekalni. Ja sama z dzieciakami i czuprynami do wysuszenia.....
      Co do składek na Radę Rodziców, to są to dobrowolne darowizny i nie powinny być wymuszane.
      No i wyłamię się- ja uważam, że nawet jak ktoś sam nie zaproponował pomocy, to owszem może krytykować, jak jest źle zrobione. Może ktoś się własnie dlatego nie pcha, bo wie, że nie ma predypsozycji, a jak ktoś się zgłasza, to powinien robić porządnie. Jedna mama miała porobić zdjęcia na zakończenie, były przygotowane w formie bardzo fajnych pamiętek-dyplomików dla dzieci, a jedno z dzieci zupełnie zasłonięte przez inne. Wszyscy się cieszą, nauczycielka chwali, jaka super pamiątka, a jedno dziecko smutne. To uważam jest powód do krytyki- zobowiązała się, to powinno być zrobione dobrze. Albo inna mama poleciała kupować prezenty i pokupowała bardzo popularne książeczki Tuwima, które dzieciaki szkolne zazwyczaj mają już w domu.
      Teraz mieszkamy za granica- szkoła zaprasza rodziców na spotkania w sprawach organizacyjnych dotyczących całej szkoły, prosi o wypełnianie kwesitonariuszy, zgłasznaie uwag, ale z resztą dają, tyle, że faktycznie nie organizuje się tak wiele imprez i wycieczek.
      • ann.38 Re: Spul school... 22.05.13, 16:08
        "ale z resztą dają, tyle, że faktycznie nie organizuje się tak wiele imprez i wycieczek. "

        miało być "ale z resztą dają radę sami ....."
    • kropkacom Re: Spul school... 22.05.13, 17:13
      Nie narzekam na szkołę, nie narzekam na dzieci. Na zebrania chodzę ja albo maż. Mimo iż nie cierpimy to chodzimy. Składki popłacone w terminie. Cieszę się, ze nie muszę się angażować big_grin Mimo iż należę (przynajmniej w teorii) jestem dyspozycyjna. Szkoła sobie beze mnie doskonale radzi.
      • kropkacom Re: Spul school... 22.05.13, 17:15
        Sorki, koncepcja zdania zmieniła mi się w trakcie pisania tongue_out
        > Mimo iż należę (przynajmniej w teorii) jestem dyspozycyjna.
    • iwoniaw Rozdzieliłabym dwie sprawy 22.05.13, 17:30
      Po pierwsze, zgadzam się z tym, co pisze twinmama76 czy panidemonka - szkoła często oczekuje, że rodzice zaangażują się w rzeczy, którymi de facto ani muszą się interesować ani chcą w nich uczestniczyć - i mają, ci rodzice, do tego prawo; jeśli posyłają wyposażone w przybory i podręczniki dziecko do szkoły w godzinach przewidzianych obowiązkowym rozkładem lekcji, to naprawdę wystarcza i nikt nie powinien się ich czepiać. Oczywiście, są ludzie, którzy lubią/uważają, że trzeba się integrować/wspólnie bawić/organizować dzieciom w szkole atrakcje - no więc jeśli lubią/chcą i organizują, to doskonale. Nie powinni osądzać jednak motywacji i postępowania tych, którzy nie chcą/nie mogą jeździć z klasą na basen/wypiekać ciast na spotkanie przedświąteczne/dekorować sali gimnastycznej przed imprezą szkolną.

      Z drugiej jednak strony, skoro ktoś nie chciał się zgłosić/zostać wybranym do jakichś zadań, to niechże nie ma pretensji, że sala udekorowana krzywo, kwiatki dla wychowawcy w złym kolorze i za drogie, a nagrody na koniec roku nie takie, jakby im/ich dzieciom się podobały. Jeśli mi zależy na czymś szczególnie, to się angażuję osobiście albo przynajmniej wygłaszam opinię, kiedy jest czas po temu (tzn. w fazie projektu, a nie po fakcie). Jeśli mi coś powiewa na tyle, że nie chce mi się angażować w żaden sposób, to uwagi na temat jakości bukietu i ilości ciasta zachowuję dla siebie.

      PS
      Nie dziwi mnie brak zaangażowania tłumów rodziców w bal 6-klasisty. Dla mnie to przerost formy nad treścią i możliwe, że wielu rodziców uważa podobnie. Zresztą skoro to impreza (nie takich malutkich już) dzieci, to może one powinny być zaangażowane np. w dekorację sali, obmyślenie programu artystycznego itp?
      • guderianka Re: Rozdzieliłabym dwie sprawy 22.05.13, 17:37
        Wiesz co iwonia-ale oczekiwania wychodzą od rodziców, oczekiwania by dziecko dostało upominek na mikołaja, by zrobić cos na dzień dziecka, itd. Myślę że to fajne-nie tylko nauka, podręczniki i przybory

        dzieci, to może one powinny być z
        > aangażowane np. w dekorację sali, obmyślenie programu artystycznego itp


        świetny pomysł-zaproponuję następnym razem wink

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
        • iwoniaw Ha, takich to już się nauczyłam pionować ;-) 22.05.13, 17:46
          Cytat> Wiesz co iwonia-ale oczekiwania wychodzą od rodziców, oczekiwania by dziecko do
          > stało upominek na mikołaja, by zrobić cos na dzień dziecka, itd.


          Też uważam, że to fajne, ale samo się nie zrobi. Więc jeśli ktoś konkretny zaczyna wspominać o konieczności zorganizowania mikołaja czy dnia dziecka, to natychmiast dostaje pytanie, jakie ma propozycje i czego się wobec tego jest gotów podjąć: pojedzie na zakupy? Przebierze się za Mikołaja w godzinach lekcyjnych? A może będzie malował buźki na drugiej godzinie lekcyjnej we środę (bo wówczas by to najlepiej wypadło organizacyjnie )? I część ludzi się podejmuje (i przy okazji doświadcza na własnej skórze, że spakowanie 30 prezentów nie trwa pięciu minut np.), a część szybciutko weryfikuje swe oczekiwania, bo gdy się okazuje, że to oni mieliby dostarczyć 20 drożdżówek na środę na 10.15 zbierając uprzednio na nie składkę, to jakoś tak od razu lepszy jest pomysł, że każdy rodzic kupuje dziecku drożdżówkę sam, a w ogóle to co się tak te dzieci będą cukrem opychać wink

          Po paru takich akcjach przynajmniej kończy się marudzenie na to, co zrobione zostało - przeciwnie, wszyscy się robią jacyś tacy wdzięczni i zadowoleni ze wszystkiego, nawet ze składką się tak nie ociągają wink
          Polecam big_grin
          • przeciwcialo Re: Ha, takich to już się nauczyłam pionować ;-) 22.05.13, 17:59
            Na mikołaja dzieci dostały po czekoladowymmikołaju i bilecie do kina. Bawiły się świetnie. Nie były potrzebne żadne prezenty typu ksiązka, zabawki czy inne bzdety.
      • przeciwcialo Re: Rozdzieliłabym dwie sprawy 22.05.13, 17:56
        Bal szóstoklasisty to dyskoteka a jako wyżerka pizza i napoje. Co tu organizowac?
        • asia_i_p Re: Rozdzieliłabym dwie sprawy 28.05.13, 21:42
          Muzykę, pizzę i napoje. Opiekunów, w tym mężczyzn stojących na bramce, żeby się na dyskotekę nie próbowali wciskać "z miasta".
    • poecia1 Re: Spul school... 22.05.13, 17:49
      Bo te wszystkie bale, prezenty, mikołajki, jajeczka to nic innego jak zwykłe durnoty i zawracanie gitary. I jeszcze te wieczne składki na bóg wie co. Sztuczne napędzanie młyna w dodatku z pretensjami, że inni w tym młynie nie chcą uczestniczyć.
      • 3-mamuska Re: Spul school... 22.05.13, 18:25
        U mnie w szkole było tak ze na dzień dziecka/chłopaka/kobiet... Itp. Skladalismy sie w klasie bez wiedzy rodziców, to znaczy dawali kasę ale nie musieli nic kupować szukać biegać.
        Od nauczycieli wychowawcy dostaliśmy ołówek paczki i sok, chlopcom same dziewczyny kupowaly, a na dzień kobiet chłopcy składali sie na symbolicznego kwiatów dla dziewczyn.
        Na zakończenie roku nioslo sie kwiata dla nauczycieli i koniec.

        U moich dzieci w szkole jest tak ze dostajemy listy z zawiadomieniem co będzie i za ile. Podpisuje płace i zaznaczam czy chce pomagać czy nie.
        Nie ma RR.
        Szkola organizuje wycieczki a jako opiekun jedzie nauczyciel i asystenci nauczyciela. Trzeba mieć papier o niekaralności a to koszt i rodzice po prostu nie maja tego zaświadczenia.

        Raz do roku jest impreza wieczorem od 18-21, wtedy niosę ciasto , jakieś danie.
        W ciagu roku czesem ciasta lub babeczki.
        • joa66 Re: Spul school... 22.05.13, 19:23
          U nas podobne imprezy typu Wigilia były organizowany w sposób, który się sprawdzał - przynajmniej w naszej szkole.

          Było tyle dań/produktów ile dzieci w klasie.

          Obok każdego dania wpisywali się chętni. Dużą popularnością cieszyły się punkty "serwetki" i " napoje" big_grin Ale na ciasta i inne też byli chętni.

          Dzieci same się obsługiwały, nikogo do pilnowania nie potrzebowano.


          • joa66 Re: Spul school... 22.05.13, 19:28
            Dodam, że nie było żadnych składek na KR, więc siłą rzeczy nie było "managera projektu" wink, poza samymi uczniami przy pomocy wychowawcy.
    • grave_digger Re: Spul school... 22.05.13, 19:44
      O guderianko, jesteś moim marzeniem big_grin
      Dziś na moim zebraniu były 4 mamy...
      Wczoraj na zebraniu w klasie mej córki pani się pyta, który ojciec pomoże w noszeniu ławek na pikniku. Oczywiście cisza. Chociaż kobity nie darzę wielką lubości jak pamiętasz, to zobaczyłam siebie jak proszę rodziców o coś i jak grochem o ścianę - więc zgłosiłam mego chłopa tongue_out
      Tak było zawsze i tak będzie zawsze. Dlatego często gęsto ja robię wszystko sama, bo nie mam siły o nic już nikogo prosić.
      • 77kunda Re: Spul school... 22.05.13, 20:51
        bo mamy są bardziej chętne choć ja już podchodzę to panów i proszę o pomoc i nawet mi nie odmawiają
        • guderianka graue_zone, grejw, bri 23.05.13, 08:56
          ,Tylko kilka osób rozumie wagę włączania się rodzica w życie szkolne dziecka-w to co dziecko robi, z kim, jak gdzie.
          Pozostali-pomijam osoby które nie lubią , są zapracowane-negują sam fakt takiej aktywności, potrzebę angażowania się w życie szkolne, ba-negują sam fakt wagi życia szkolnego.
          Kurde, przykre to uncertain
          p.s. a potem zdziwienie , że "dzisiejsza młodzież", " nie radzę sobie z dzieckiem", "narkotyki -co robić", 'itp. itd. . Może takie postawy mają początek właśnie w tym braku zainteresowania szkołą-która ma uczyć tylko-a nie zajmować się innymi sprawami, świętami, i wychowywaniem ? uncertain
          • panidemonka Re: graue_zone, grejw, bri 23.05.13, 09:26
            guderianka napisała:

            Tylko to często zależy nie tyle od zaangażowanie rodziców, co od samej szkoły. I dyrekcji, i nauczycieli. szkoła może mieć nawet dobrą opinie, a rodzice mimo to wolą wychowywać swoje dzieci sami. Ja wolałam.
            Córka dorosła, syn wczoraj zaliczył ostatni egzamin maturalny.
            zawsze byli dobrymi uczniami, nie było narkotyków ani innych nadzwyczajnych ekscesów związanych z okresem dojrzewania. Co najwyżej typowe dla tego wieku "humorki".
            Oboje inicjowali i organizowali fajne akcje w szkole. Nauczycielom się podobało. Poza szkołą częściej.
            A ja byłam właśnie taką olewającą mamuśką, która robiła minimum-płaciłam składki, na zebraniach bywałam tylko jeśli było to absolutnie koniczne i nie wmawiałam dzieciakom, że muszą być w szkole lub zajmować się sprawami szkoły nawet jeśli nie muszą.
            Jeśli sami się decydowali zrobić coś więcej, to sami tego pilnowali. I tyle.
            Nie, nie czuję się atakowana ani oskarżana.
            Wyrażam tylko swoje zdanie.


            > Pozostali-pomijam osoby które nie lubią , są zapracowane-negują sam fakt takiej
            > aktywności, potrzebę angażowania się w życie szkolne, ba-negują sam fakt wagi
            > życia szkolnego.
            > Kurde, przykre to uncertain
            > p.s. a potem zdziwienie , że "dzisiejsza młodzież", " nie radzę sobie z dziecki
            > em", "narkotyki -co robić", 'itp. itd. . Może takie postawy mają początek właś
            > nie w tym braku zainteresowania szkołą-która ma uczyć tylko-a nie zajmować się
            > innymi sprawami, świętami, i wychowywaniem ? uncertain
            • guderianka Re: graue_zone, grejw, bri 23.05.13, 09:31

              a rodzice mimo to wolą wychowywać swoje dzieci sami. Ja wolałam

              To raczej nie możliwe, bo szkoła jest po rodzinie drugim istotnym środowiskiem wychowawczym dziecka

              Super, że u Was tak było
              Super, że robiłaś to minimum-płacąc składki wink
              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
              • panidemonka Re: graue_zone, grejw, bri 23.05.13, 09:41
                No cóż, wiedziałam, że nie tylko rodzina miała wpływ na moje dzieci, szkoła i podwórko oraz parę innych czynników teżwink
                Minimum z mojej strony było uczciwym podejściem do sprawy, bo nie oczekiwałam od szkoły niczego więcejtongue_out
                • guderianka Re: graue_zone, grejw, bri 23.05.13, 09:42
                  wink ok
              • joa66 Re: graue_zone, grejw, bri 23.05.13, 09:45
                Czy nam się to podoba czy nie szkoła też wychowuje - po prostu środowisko w jakim człowiek sie obraca także go wychowuje.

            • bri Re: graue_zone, grejw, bri 23.05.13, 09:44
              > Jeśli sami się decydowali zrobić coś więcej, to sami tego pilnowali. I tyle.
              > Nie, nie czuję się atakowana ani oskarżana.
              > Wyrażam tylko swoje zdanie.

              W starszych klasach to w ogóle nie jest problem, to oczywiste. W klasach 1-3 to co innego. Z pewnością wiem, że dzieci osób, które nigdy nawet palca nie przyłożyły do organizacji jakiekolwiek szkolnej atrakcji z przyjemnością biorą udział w imprezach organizowanych przez innych rodziców.
              • panidemonka Re: graue_zone, grejw, bri 23.05.13, 10:06
                bri napisała:

                Masz sporo racji.
                Pisałam już w tym wątku, że na jakiejś akcji czy imprezie moim wtedy jeszcze podstawówkowym dzieciakom zależało, to bez problemu pomagałam w organizowaniu tychże imprez.
                Do pilnowania dzieci na wycieczkach szkolnych zazwyczaj było sporo chętnych mam, nawet więcej niż było potrzeba. Spora część. mam nie pracowała.
                Tak, szkoła też wychowuje, ale rodzina rodzina również.
                Niestety tak jak zdarzają się rodziny niewydolne wychowawczo, tak zdarza się, że dzieci przynoszą ze szkoły "dziwne" poglądy przekazywane przez niektórych nauczycieli.. "dziwne" to z braku lepszego określenia, takiego, które nie byłoby zbyt pejoratywne.
                Wiedziałam kto będzie moje dzieci w szkole, znałam wcześniej wielu nauczycieli. Szkoła całkiem fajna i blisko więc tam dzieciaki posłałam. Czasem tylko musiałam naprostować ich (dzieci) myślenie o życiu i świecie.
              • twinmama76 Re: graue_zone, grejw, bri 23.05.13, 14:12
                bri napisała:

                > Z pewnością wiem, że dzieci osób, które nigdy nawet palca nie przył
                > ożyły do organizacji jakiekolwiek szkolnej atrakcji z przyjemnością biorą udziałł w imprezach organizowanych przez innych rodziców.

                już kolejny zarzut tego typu się pojawia

                a jakie te dzieci i ich olewający rodzice mają wyjście?

                Przecież skoro nieolewające mamuśki wymyśliły dajmy na to Jasełka czy Mikołajki i koszt przygotowań podzieliły na ilość dzieci w klasie to co - mam nie płacić? Zaraz mnie obsmarują na forum tongue_out A skoro płacę, to dzieci korzystają i się oczywiście cieszą z upominku czy ciasteczka.

                Ale nie znaczy to, że sama dzieci inicjują te atrakcje czy też byłby bardzo strapione, gdyby ich nie było.
          • ashraf Re: graue_zone, grejw, bri 23.05.13, 13:13
            Widzisz, a ja uważam, że radzenie sobie z dzieckiem nie zależy od organizacji akademii ani od pieczenia ciast. Zależy od czasu, który spędza się z dzieckiem (ilość i jakość), od relacji z dzieckiem i z mężem, od metod wychowawczych itd. Nie oczekuję, że szkoła wychowa mi dziecko. Ma nie przeszkadzać mi w wychowaniu, tj. nie przekazywać treści światopoglądowych (religia itp.), wymagać kulturalnego zachowania, dyscypliny, regularności w nauce, szacunku i pomocy kolegom. Tylko i aż tyle. Nie kwestionuję wartości wycieczek czy festynów, ale nie na tym powinno się koncentrować szkolne życie i kontakt z rodzicami. Wpływu środowiska oczywiście nie można pominąć, ale tu, znowu, ważniejsze od święta wiosny jest wybranie dobrej szkoły i rozwijanie relacji towarzyskich i społecznych (niekoniecznie w szkole).
          • panidemonka Re: graue_zone, grejw, bri 23.05.13, 13:51
            guderianka napisała:
            .....

            Już na ten ten post odpisywałam, ale tym razem napiszę bez owijania w bawełnę.
            Gdym zdała się, albo raczej pozwoliła na to, żeby szkoła jako instytucja i zbiór bardzo różnych osób wychowujących moje dzieci miała znaczący wpływ na ich wychowanie, to uznałabym to za moją osobistą porażkę jako rodzica i krzywdę dla dzieci.
            I to wszystko z mojej strony w tym wątku.
          • nenia1 Re: graue_zone, grejw, bri 23.05.13, 15:13
            guderianka napisała:

            > Kurde, przykre to uncertain
            > p.s. a potem zdziwienie , że "dzisiejsza młodzież", " nie radzę sobie z dziecki
            > em", "narkotyki -co robić", 'itp. itd. . Może takie postawy mają początek właś
            > nie w tym braku zainteresowania szkołą-która ma uczyć tylko-a nie zajmować się
            > innymi sprawami, świętami, i wychowywaniem ? uncertain

            Widzę, że coraz bardziej się nakręcasz. Jak pisałam od początku, dokładnie taka histeryczno-oceniająco-potępiająca postawa mamuś odrzucała mnie od wszelkiej współpracy.
            O czym właściwie można z taką mamusią w trakcie organizacji imprez rozmawiać?
            Obgadywać inne niedobre mamusie i załamywać ręce nad nieuchronnym losem dzieci - przyszłych narkomanów?

            Moja córka już jest dorosła, jakoś nie została narkomanką, co więcej nawet papierosów nie pali, nigdy też nie miałam z nią żadnych problemów wychowawczych i każdemu życzę takiego dziecka, więc te twoje kasandryczne wizje są mocno na wyrost i przekonują mnie jedynie, że bardzo dobrze robiłam omijając taka mamusie szerokim łukiem.
    • kandyzowana30 Re: Spul school... 23.05.13, 11:39
      pa
      mietam w jakim szoku bylam gdy moj szef wyslal swoja corke do jednej z lepszych, jeszcze nie elitarnej, szkoly w uk. Szkola wymagala zaangazowania rodzicow i juz. Nie bylo wyboru. Szef nagminnie bral wolne bo w szkole cos tam. Jesli rodzic nie angazowal sie w zycie dziecka w szkole niestety szkola uznawala ze nie jest w stanie spelnic swojej funkcji tak jak powinna i sugerowano przenesienie dziecka gdzie indziej. Na tumiwisizm nie bylo miejsca.
      • guderianka Re: Spul school... 23.05.13, 13:40
        kandyzowana-ale patologię opisujesz! smile
        • kandyzowana30 Re: Spul school... 23.05.13, 14:35
          ba malo tego, jeszcze sporo placic za to kazali sobie. nie jakies tam marne skladki na rr
    • slonkotoja Re: Spul school... 23.05.13, 13:51
      Mam dwoje dzieci i z ochotą od przedszkola udzielałam się w trójkach klasowych. Pełna wigoru i zaangażowania smile. Imprezy wigilijne, wyjazdy, wycieczki ,,,a co tam....niech dzieciaki mają coś fajnego . Oczywiście większość rodziców była biernych, kilkoro właściwie można powiedzieć rządziło wink
      Ale nie o tym. W gimnazjum trafiłam na rodzinę, która skutecznie obrzydziła mi wszelkie chęci robienia czegoś dla szkoły , dzieci itp. Głównie pan ciągle miał jakieś pretensje, a wszystko mu nie odpowiadało, bez szczegółów- oskarżył mnie nawet o dawanie łapówek nauczycielom!!!! Skończyło się oczywiście na publicznym przeproszeniu mnie na zebraniu, czego zażądałam razem z dyrektorem szkoły.
      Ale mi obrzydził !!! Mam dośc!!! U drugiego dziecka siedzę cicho, szkoda mi nerwów big_grin.
    • jowita771 Re: Spul school... 23.05.13, 13:59
      U nas też część rodziców się udziela, reszta niechętnie. trochę rozumiem, bo niektórzy naprawdę dużo pracują. Niedługo mamy w szkole festyn i dwie osoby z klasy musza przygotować coś do jedzenia - zgłosiłam się ja i jeszcze jedna mama. Potem okazało się, że jeszcze dwie rodziny są potrzebne do udziału w zawodach rodzinnych i tutaj to już był problem ogromny. Też się zgłosiłam, bo jak każdy się będzie migał, to będzie lipa a nie zabawa. Wiedziałam, że mąż będzie kręcił nosem, a córka będzie wniebowzięta. Mąż faktycznie zrobił wielkie oczy, córka aż podskoczyła ze szczęścia.
    • misterni Coś z organizacją u Was nie tak 23.05.13, 14:40
      U nas nawet rodzice, którzy nie są w trójce klasowej sporo pomagają. Wygląda to tak, że na początku roku szkolnego ustala się jakie imprezy i kiedy, do tych imprez przydziela się rodziców po kolei jak leci w dzienniku (istnieje możliwość zamiany między rodzicami), ustala się wysokość składki na daną imprezę, kto piecze ciasto, a kto przychodzi w dniu imprezy żeby czuwać nad jej przebiegiem. Naprawdę to jest proste. Ludziom trzeba tylko przydzielić zadania. Konkretne. I to działa. Przypadki, kiedy ktoś się wyłamuje należą do rzadkości.
      Poza tym dobrze mieć z rodzicami kontakt mailowy.
      • 77kunda Re: Coś z organizacją u Was nie tak 23.05.13, 15:07
        U nas coś takiego by nie przeszło bo panie we wrześniu nie wiedzą kiedy np zrobią dzień matki a ja nie przewidzę co wtedy będę robić dlatego u nas na zebraniach rozmawiamy o najbliższej imprezie i wtedy pada decyzja o wyborze konkretnego terminu godziny i pomocy
      • olena.s Re: Coś z organizacją u Was nie tak 23.05.13, 15:31
        Otóż to, otóż to!
      • sniyg Re: Coś z organizacją u Was nie tak 23.05.13, 15:38
        Dokładnie, zamiast tego u nas na zebraniu wstawała zaangażowana mamusia i lamentowała jak to innym nic się nie chce. Po czymś takim mnie osobiście odechciewało się wszystkiego a już najmniej współpracy z taką mamusią.
    • gaskama Re: Spul school... 23.05.13, 15:13
      Nie chce mi się czytać całego wątku. Ale rozumiem Cię w 100%. Też mnie strasznie to wnerwia. Oczywiście też jestem w trójce, która u nas jest dwójką. Nie udało się znaleźć trzeciej osoby, która by była chętna się poudzielać. U nas nie ma problemu z płaceniem, szkoła społeczna, ale generalnie do robienia czegokolwiek zaprzęga się zawsze te same osoby. A tak 3/4 jest zbyt zapracowane, co sugeruje, że osoby chętne do zrobienia czegokolwiek dla własnych dzieci, to k...a w totka wygrały i z nudów udzielają się w szkole. Ja też nie do wszystkiego i nie zawsze się rwę, ale żal m doopę ściska, jak ktoś do czegoś jest potrzebny, nauczycielka prosi, a tu wszyscy kontemplują sufit. I wychodzę na taką nadaktywną, która ma za dużo czasu wolnego. A to nie prawda. Pracuję na cały etat. A najmniej czasu mają mamy, które nie pracują zawodow ale mają np. dwójkę albo trójkę dzieci.
    • ida771 Re: Spul school... 26.05.13, 20:31

      > A zarazem w odwłoku mają życie szkolne, które dotyczy ich dziecka.

      Tam są zatrudnieni ludzie otrzymujący wynagrodzenie za prowadzenie życia szkolnego tego dziecka. Nie widzę żeby pracowali tak intensywnie jak ja w swojej pracy.
      Ja nie zapraszam wolontariuszy aby pomagali mi w pracy wiec nie widze powodu by nauczyciele mieli tego wymagac ode mnie.
      Dzieci wychowuję na gruncie prywatnym.

      > Nie przychodzą na zebrania-nagminne. Nie płacą klasowego. Nie płacą na Radę Rod
      > ziców-to już standard. Nie wspomagają w pracach na rzecz szkoły.

      Zapisałam dziecko do szkoły państwowej która jest już opłacona z podatków m.in. moich i mojej rodziny. Zebrania u nas to tylko wyciąganie kasy na papier toaletowy, papier do drukarki tonery, malowanie sali które mamy i sfinansowac i dokonac (!!!)...
      > Samo się zrobi, samo przywiezie, samo się załatwi. Najlepiej przyjść na gotowe
      > i jeszcze mieć pretensje, że miało się inne wizje.

      Przyprowadziłam córkę na dyskoteke andrzejkową. 5zł wstępu.
      Nawet lania wosku panie nie zorganizowały dzieciom.

      gdybym widziała że warto...
      ale nie warto.
    • pe.tronela semantycznie 26.05.13, 20:55
      Rzeczywiscie tak ktos mowi? "Spulanie" ze znaczeniem "spychanie na kogos"? Nastolatki tak mowia? Czy wszyscy a tylko mnie to jakos ominelo? I czy ktos wie skad sie to slowo wzielo?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka