Czy wierzycie w takie cos, ze ktos ma do mnie o cos pretensje i przez jego zle, uporczywe myslenie o mnie ja nie spie nocami? albo ze cos sie stalo zlego i ja wiem, bo mi sie snia koszmary? Nie, nie zwariowalam

mam tylko zszargane nerwy. Przyklad na potwierdzenie tego, ze mi sie to sprawdza: zginal mi kot bezdomny, cala noc nie moglam spac, ale nie wiedzialam, ze cos mu sie stalo, poniewaz to nie zwierze domowe, lazi sobie gdzie chce. No ale ja nie spie, dusze sie (cierpie na ataki paniki) i ogolnie cos mi jest, rano znajduje kota rozjechanego prawie pod moim domem

Teraz kolejna sytuacja z ostatnich dni, mam koszmarne sny, przerazaja mnie tak bardzo, ze nawet nie powiem tutaj o czym sa, bo za bardzo sie boje. I wiem z pewnego zrodla, bo od Mamy mojej wlasnej, ktorej ufam 100% ze osoba jedna z rodziny, ma ogromny zal i zlosc do mnie, wciaz jest rozmowa, z aluzjami na moj temat. W snach osoba sie przewija jakby w tle, nie jest jakby glownym tematem. Co myslicie? Mozliwe to, czy zaczac szukac dobrego psychiatry?