Dodaj do ulubionych

choroba tesciowej

15.06.13, 16:08
moja tesciowa jest hipochondryczka. Maz mowi, ze ma tak od zawsze. Znana jest w rodzinie, nawet kraza o niej i jej chorobach anegdoty rodzinne , zreszta ona sama potrafila sie z tego smiac. Ale od jakiegos roku jest gorzej. Kobieta jakby gasnie, wydaje mi sie, ze hipochondria nia zawladnela, przerodzila sie w depresje. Zwierzyla mi sie raz, ze ona boi sie zasnac, bo moze umrec we snie, boi sie jak ja zab zaboli, bo slyszala o jakiejs kobiecie, ktora od tego dostala zapalenia opon mozgowych, boi sie jak jej w uchu zadzwoni, bo slyszala o innym przypadku , kiedy byla to oznaka guza mozgu i tak ma ze wszystkim. Ona zyje w srachu i ja to zzera.
pogooglowalam nieco o hipochondrii. To jest rodzaj nerwicy , prawda? Leczy sie to tak samo jak nerwice? Czy musi to leczyc psychiatra? Nie wiem jak tesciowa by zareagowala na propozycje wizyty u psychiatry....Czy lekarz ogolny moze sie tym zajac?
Zal mi jej, nigdy wiekszych zgrzytow nie mialysmy. Jest jeszcze wciaz mloda kobieta.
Obserwuj wątek
    • bi_scotti Re: choroba tesciowej 15.06.13, 16:16
      Zapewne forma depresji i nerwicy, zrodlo moze w typowym cry for attention, moze w takim a nie innym przezywaniu menopauzy ... Teoretycznie family doctor powinien na to zwrocic uwage przy standartowym wywiadzie i zasugerowac diagnoze/leczenie; pytanie czy zwrocil uwage? Ufacie temu lekarzowi, to jest ktos kto zna tesciowa od dawna? Jesli nie przez lekarza to pewnie musi wkroczyc rodzina i to juz musicie jakos w grupie zdecydowac kto podejmie temat, w jaki sposob no i w jakim kierunku chececie dzialan. Bo cos jej trzeba bedzie zaproponowac - wizyte tu czy tam, u tego czy tamtego etc. To sa zawsze trudne rozmowy. Good luck.
      • verdana Re: choroba tesciowej 15.06.13, 16:18
        Tak, hipochondrię się leczy, ale tu wydaje się,z ę hipochondria jest pewnie objawem depresji, niż dolegliwością samą w sobie. Więc szybko do psychiatry.
        Moze też być tak, ze hipochondria maskuje prawdziwą, somatyczną chorobę.
        • natkagatka Re: choroba tesciowej 15.06.13, 16:25
          no wlasnie z tego co wyszperalam w necie, ponoc hipochondria to choroba sama w sobie.
          a z tym maskowaniem prawdziwej somatycznej choroby, nie wiem. Bo tesciowa ma to od zawsze, odkad ma pamieta, nawet jak byl malym dzieckiem. gdyby to byla jakas choroba, cos juz by chyba sie rozwinelo. Poza tym jej co 5 minut cos innego jest.
          CZytalam tez, ze wlasnie hipochondria moze dawac rozne objawy chorob. Ludzie naprawde czuja bol.
        • majenkir Re: choroba tesciowej 15.06.13, 16:29
          verdana napisała:
          > Moze też być tak, ze hipochondria maskuje prawdziwą, somatyczną chorobę.


          Mam nadzieje, ze jej tesciowa tego nie przeczyta wink.
    • kota_marcowa Re: choroba tesciowej 15.06.13, 16:42
      Ja bym to podciągnęła pod jakąś formę nerwicy lękowej, depresji. Tak czy siak rodzinny jej nie pomoże, powinniście pójść z teściową do psychiatry i to jak najszybciej, bo z czasem i z wiekiem będzie już tylko gorzej.
      Ewentualnie możecie pogadać z lekarzem pierwszego kontaktu i może on by teściową namówił na wizytę u psychiatry, może od obcego i to lekarza lepiej by taką sugestię przyjęła.
      • zmyslona2 Re: choroba tesciowej 26.06.13, 19:28
        >powinniście pójść z teściową do psychiatry i to jak naj
        > szybciej, bo z czasem i z wiekiem będzie już tylko gorzej.

        tez polecam psychiatrę,ale chyba tesciowa moze sama to załatwić autorka napisała, ze to jeszcze młoda , sprawna kobieta, za rękę raczej jej nie trzeba prowadzić

        hipochondrycy to egocentryczne piranie, wykanczają głównie otoczenie a nie siebie, moim zdaniem najlepszym lekarstwem na nich jest ignorowanie, konsekwentne nie robienie za widownie to i przedstawienia z czasem się skonczą( przynajmniej w przypadku mojej tesciowej to skutkuje, a wystepy robiła koncertowe)
    • vivaluna Re: choroba tesciowej 26.06.13, 19:52
      Wydaje mi się, że można to leczyć. Sama mam z tym problem tyle, że nie zamęczam rodziny a siebie. Pierwszy raz mnie dopadło po śmierci matki, teraz drugi raz po śmierci ojca. Dręczące urojenia dotyczące każdego objawu chorobowego pojawiają się przy każdej dolegliwości. Zaczyna mi się wydawać, że mam raka i zaraz umrę. Nie mogę spać, doszukuję się nowych symptomów. W rezultacie pojawiają się objawy somatyczne - bóle, arytmia, zawroty głowy, drętwienie kończyn, brak łaknienia. Też boję się, że umrę we śnie lub gdzieś nagle na ulicy...To rodzaj depresji bądź nerwicy lękowej. Myślę, że właściwą diagnozę może postawić tylko lekarz. Walczę z tym sama ale z miernym skutkiem.
      Moja koleżanka leczy nerwicę lękową u psychologa, została tam skierowana przez lekarza sor gdy dostała ataku przypominającego zawał serca. Myślę, że lekarz pierwszego kontaktu mógłby rozsądnie pokierować - psychiatra czy psycholog...
      • wespuczi Re: choroba tesciowej 26.06.13, 21:44
        ja mam bardzo podobnie - branie lekow powodowalo ze mialam wszystkie mozliwe skutki uboczne.
        co mi pomoglo - gimnastyka, jesli sie skupie na wysilku fizycznym na godzine dziennie, produkuja sie endorfiny - naturalny lek wink i po miesiacu czulam sie lepiej..
        do tego moja lekarka nie wysmiewa mnie nie przewraca oczami, tylko rozumie nature choroby i moj kazdy objaw traktuje powaznie i metoda zdartej plyty mi tlumaczy ze jestem zdrowa i nie padne trupem..
        do tego wielka nauczka bylo ze jak bylam faktycznie chora - grypa - to moja glowa nie wariowala, bo moje cialo bylo skupione na walczeniu z infekcja i bylam naprawde spokojna, a nie moglam faktycznie oddychac, ani lykac ani spac ale bylam spokojna.

        ile to u ciebie trwa?
    • redheadfreaq Re: choroba tesciowej 26.06.13, 20:04
      W czasie najostrzejszych faz nerwicy lękowej też miałam etapy hipochondrii - wydawało mi się np. że właśnie mi pęka tętniak, każdy ból brzucha interpretowałam jako atak wyrostka, po którym niechybnie umrę, ból głowy oczywiście był wylewem, a lekka arytmia, która nasila mi się w czasie silnego stresu - zawałem serca. Leżałam w ciemności nocy i bałam się poruszyć, będąc pewną, że każdy następny oddech będzie moim ostatnim. Ile ja badań wtedy nie zrobiłam...

      Leki od psychiatry pomogły.
      • vivaluna Re: choroba tesciowej 26.06.13, 20:27
        Ja też zrobiłam cały zestaw, łącznie z badaniamy na choroby genetyczne uncertain
        Przy obecnym rzucie tylko kilka malutkich prześwietleń wink i jedno usg, które jak się okazało było przydatne i wykazało że mimo najgorszych przeczuć będę żyła. Powinnam iść na operację ale panicznie się boję, że umrę na stole operacyjnym, koszmar...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka