Idąc rano do sklepu zobaczyłam coś/kogoś-co wywołało uśmiech. Zobaczyłam punka. Siedział na plecaku, obok śpiwór. Miał dużego zielonego irokeza, okularki (lenonki) arafatkę, kurtkę moro, spodnie 3/4, glany. Fajnie. Ale jakiś taki dokładny był, ugrzeczniony, chusta ładnie zawiązana, buty nówki. Z drugim kolegą trochę mniej punkowym-jechali chyba na Woodstock, czekali na przystanku na autobus. Wyglądali dziwnie, ludzie się patrzyli, dziwowali w sumie i dla mnie-bylej punkówy-było to zjawisko. Za moich czasów (hehe

) punków było dużo, niemal na każdym kroku, trzymaliśmy się grupami, chodziliśmy na koncerty i imprezy tematyczne, "walczyliśmy' ze skinami. Heh. A teraz ten jeden samotny samiuśki-przebrał się czy co ? I jeszcze jedno-to mnie zabolało. Kurtka moro miała flagę polską na ramieniu-a koleś otwierał browara. Dla mnie niedopuszczalne- "za moich" czasów jednak był szacunek do symboli narodowych, ja-część znajomych-poważnie do tego podchodziliśmy, byłam też członkiem organizacji paramilitarnej o tle historycznym, flaga bialo -czerwona już wtedy mimo że byłam gó...ara-miała dla mnie znaczenie.
Puenta-widujecie u siebie przedstawicieli subkultur ?