capa_negra Re: nerwowy sąsiad 06.08.13, 16:49 Sąsiad ma prawo się bać. Ty nie masz prawa wypuszczać luzem psów poza plac. Mieszkam za miastem, mam TRZY psy i nie przeszło by mi przez głowę wypuszczać ich nawet pojedynczo. Moi sąsiedzi również maja psy i nikt tego nie robi. Gdybyś była moja sąsiadką i tak robiła miałabyś kłopoty. Odpowiedz Link Zgłoś
zurekgirl Re: nerwowy sąsiad 06.08.13, 17:22 Ja nie mam najmniejszej fobii, sama posiadalam psy duze i raczej agresywne. Jednak jak widze szesc psow biegnacych w moja strone, to o ile nie sa to yorki, nie jestem pewna, czy dam rade ochronic siebie i dziecko w razie naskoczenia, pogryzienia itd. Nie ulatwia sprawy fakt, ze moje dziecko psow sie boi panicznie (po tatusiu, ktory w dziecinstwie zostal udziabany na wsi przez pieska, co to w zyciu nawet nie szczeknal) i zaczyna plakac, uciekac, krzyczec, tupac, zachowuje sie zupelnieodwrotnie od tego, czego ja ucze na wypadek spotkania z lagodnymi kundelkami bez smyczy. Moi rodzice maja psa w domu, po podworku chodzi samopas, jak tylko trzeba otworzyc brame, pies jest przyczepiany, zeby nawet szansy zwiac i kogos wystraszyc nie mial. Na spacery ubierany w smycz i kaganiec. Odkad mam dziecko nie toleruje nic wiekszego od yorka bez smyczy. I dziadkowi z laska sie nie dziwie, jesli ma taka fobie jak moj maz, pomimo ze sama jestem z tych co to z rottweilerami w jednym lozku sypiaja. Odpowiedz Link Zgłoś
aka667 Re: nerwowy sąsiad 06.08.13, 17:33 Dziadek ma prawo się bać psów a ty powinnaś zająć się ich przypilnowaniem zamiast szukać objawów demencji i debilizmu w tym że ktoś nie lubi twoich dziubdziusiów.. Mnie kiedyś ugryzł taki niegroźny psiak. Jak zadzwoniłam do furtki to właściciel najpierw udawał że go nie ma a potem właśnie tłumaczył że tego psa nie należy się bać. Absurd, biorąc pod uwagę to że słuchałam tych tłumaczeń krwawiąc obficie W skrócie: pilnuj swoich zwierząt. Odpowiedz Link Zgłoś
zakonna Re: nerwowy sąsiad 06.08.13, 17:44 no ja jestem psiara do szpiku kości, ale Ty wg mnie nieźle przeginasz. Psów luzem i bez nadzoru się nie wypuszcza na drogę, nawet jeżeli jest to mało uczęszczana droga. Są ludzie, którzy się psów boją i mają rację, że nie życzą sobie, żeby w miejscu publicznym psy latały bez nadzoru. Poza tym, narażasz swoje psy na niebezpieczeństwo, może ktoś je otruć, może jakiś małoletni sąsiad motor testować na tej drodze, może kto je zwyczajnie ukraść albo zmaltretować. Bardzo nieodpowiedzialnie postępujesz Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: nerwowy sąsiad 06.08.13, 18:55 Kurde, ludzie, gdzie ja napisałam, ze psy sa bez nadzoru ??? Wychodza ze mna i jestem caly czas z nimi. Nie podchodzą do ludzi, chyba, ze to zaprzyjaźniony sąsiad i sam kuca, by się z nimi przywitać. Godzine temu bylam akurat z nimi na zewnątrz, podjechal do sąsiada kurier - tylko poweszyly w jego kierunku z odleglosci paru metrow i poszly dalej. Szału dostają tylko na widok tego jednego faceta - i sam sobie to wypracował. Przy czym "szał" to tylko oszczekiwanie z daleka. Uderzenie laską zdarzyło się, gdy facet wyszedł akurat prosto na psa i zdazył go uderzyć zanim pies uciekł. Ale Wy oczywiście wiecie lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
aka667 Re: nerwowy sąsiad 06.08.13, 19:06 Niezły to musi być dziadek, jeśli goni za uciekającą sforą psów i w dodatku jest od nich szybszy Niestety na takich niereformowalnych właścicieli psów co tak sobie tylko obwąchają i nigdy przenigdy nie ugryzą nie ma rady. Sąsiad już raz cię prosił żebyś sfory nie wypuszczała bo się ojciec boi. Ale to oczywiście nadal nie twoja wina, tyko staruszka-debila z demencją. Odpowiedz Link Zgłoś
kremciapciulkowy Re: nerwowy sąsiad 06.08.13, 19:42 Zawsze uważałam, że powinna być jakaś ustawa nakazująca przed kupnem/adopcją psa odbycie szkolenia przez przyszłego właściciela. Pies jest zwierzęciem, podlega instynktowi. Można go wyszkolić, może przez wiele lat nic się nie wydarzyć. I nagle opss!! pies kogoś gryzie. Natura jest nieprzewidywalna i tylko zadufanemu w sobie człowiekowi wydaje się, że jest władcą wszechświata i panuje nad wszystkim. Otóż nie, żadnego psa nie można być w stu procentach pewnym. Gdybym ja spotkała na swojej drodze sforę psów bez smyczy i kagańca natychmiast zgłosiłabym sprawę straży miejskiej lub innej instytucji. Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Podobnie jest z ludźmi 06.08.13, 22:32 kremciapciulkowy napisała: Pies jest zwierzęciem, podlega instynktowi. Można go wyszkolić, może przez wiele lat nic się nie wydarzyć. I nagle opss!! pies kogoś gryzie. Odpowiedz Link Zgłoś
koronka2012 Re: nerwowy sąsiad 06.08.13, 19:37 default napisała: > Kurde, ludzie, gdzie ja napisałam, ze psy sa bez nadzoru ??? Wychodza ze mna i > jestem caly czas z nimi. A ta dalej nie rozumie.... I co z tego, skoro biegną same? dziadek wyszedł znienacka i tak samo może wyjść ktokolwiek inny, ale ty i tak uważasz, że winni są wszyscy poza tobą. Dość typowe dla pewnego gatunku psiarzy.... Jeśli fakty są przeciwko nam, tym gorzej dla nich. I dziwić się, że gdzieniegdzie ograniczają psom wstęp do parków itd. No pewne rzeczy nie dotrą do niektórych nigdy i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
zakonna Re: nerwowy sąsiad 06.08.13, 20:34 ja zrozumiałam z twojego pierwszego posta, że psy sobie swobodnie biegają po drodze przy której stoją domy i jest normalnie uczęszczana przez ludzi. Nawet jeżeli jesteś cały czas z nimi (co mi nie pasuje do tego co napisałaś w pierwszy poście) to nie jest usprawiedliwienie żeby podbiegały do każdego. Rozumiem, że Ty swoje psy kochasz i je dobrze znasz, ale dla postronnych to po prostu OBCE ZWIERZĘTA, których mają prawo się bać Odpowiedz Link Zgłoś
ladnyusmiech Re: nerwowy sąsiad 06.08.13, 21:10 Fakty: pies poza posesją ma być na smyczy. Twoje nie są. Nie ma tutaj miejsca na dyskusje. Bo o czym? Dziadzia ma racje. I nie ma znaczenia czy to droga mniej czy bardziej wiejska, czy domów tam jest 6,8 czy 20. Nie wiem czego nie rozumiesz. Możesz udowadniać, że stworzenia są miłe, inni sąsiedzi za nimi przepadają, mają małe rozmiary i od razu słuchają poleceń stałego nadzoru, pod którym zawsze się znajdują. Ale czy to zmieni fakt, ŻE POZA TWOJĄ POSESJĄ MAJĄ BYĆ NA SMYCZY ??? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: nerwowy sąsiad 06.08.13, 21:14 Nie wyjaśnisz czemu nie możesz z psami wychodzić na innych zasadach? Odpowiedz Link Zgłoś
mapewoj Re: nerwowy sąsiad 06.08.13, 20:26 u mnie akurat problemem sa male puszczane luzem pieski, co to wlasciciele maja pretensje akurat do tych co swoje prowadza na smyczy. jest to dosc spore osiedle. I te malutkie pieseczki są cholernie agresywne, bo w ramach wychowania, wlasciciele tluką je rowno Odpowiedz Link Zgłoś
kerri31 Re: nerwowy sąsiad 06.08.13, 20:32 Ty te psy wypuszczasz poza posesję czy na terenie ogrodzonej, zamkniętej swojej posesji ???? Bo jeśli latają luzem ( tak wiem: przyjazna rasa, znają wszystich mieszkańców, nigdy nikogo nie ugryzły) bez kagańca i smyczy to na miejscu sąsiadów zadzwoniłabym do dzielnicowego i złożyła skargę. Za co ś takiego są mandaty. PSy mają być na smyczy, albo zamkniętej posesji , jeśli to rasa groźna to też w kagańcu. I nie przetłumaczysz nikomu, że są przyjazne, to tylko zwierzę i nie wiesz kogo i za co upierd..li. Odpowiedz Link Zgłoś
mynia_pynia Re: nerwowy sąsiad 06.08.13, 20:42 Nic nie poradzisz. Saba, cudny wilczur mojej babci był agresywny tylko w stosunku do sąsiada który ją drażnił jak była młoda. Przez kolejne 16 lat rzucała się na ogrodzenie z wielką agresja jak tylko ten facet szedł, jakby była wypuszczona to pewnie by go zagryzła. Odpowiedz Link Zgłoś
b_aania Re: nerwowy sąsiad 06.08.13, 21:15 A te psie kupy to sprzątasz czy radośnie liczysz że same znikną? Średnio licząc 1 spacer dziennie to sześć kup. po tygodniu to już 42. Oj nie chciałabym mieszkać przy tak zababranej ulicy.. Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: nerwowy sąsiad 06.08.13, 21:58 nie obchodzi mnie, czy psy sa znajome, czy nieznajome (takoz wlasciciel). W przestrzeni publicznej maja byc na smyczy, godnie z prawem i elementarnymi zasadami kultury. Ja psow nie lubie (wlasnie przez takich wlascicieli, jak ty), a moje dzieci boja sie ich. Nie akceptuje zeby sie do mnie zblizaly , obwachiwaly i slinily i nie obchodzi mnie , czy one sa dobrze ulozone, czy nie. Nie chce czuc sie ograniczana w mozliwosci opuszczania wlasnego podworka, bo glupia sfora kundli zawlaszczyla droge. Nie potrafisz wszystkich psow utrzymac na smyczy? To zredukuj sfore do wielkosci, nad ktora jestes w stanie zapanowac. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: nerwowy sąsiad 06.08.13, 23:56 nie obchodzi mnie, czy psy sa znajome, czy nieznajome (takoz wlasciciel). W przestrzeni publicznej maja byc na smyczy, godnie z prawem i elementarnymi zasadami kultury. Ja psow nie lubie (wlasnie przez takich wlascicieli, jak ty), a moje dzieci boja sie ich. Nie akceptuje zeby sie do mnie zblizaly , obwachiwaly i slinily i nie obchodzi mnie , czy one sa dobrze ulozone, czy nie. Nie chce czuc sie ograniczana w mozliwosci opuszczania wlasnego podworka, bo glupia sfora kundli zawlaszczyla droge. Nie potrafisz wszystkich psow utrzymac na smyczy? To zredukuj sfore do wielkosci, nad ktora jestes w stanie zapanowac. Dobrze ze nie muszę mieć styczności z takimi ludźmi jak ty. Pies to nie lama i nie pluje z kilku metrów. One nie podchodzą gdy nikt ich nie zaczepia. Twoje dzieci boja sie psow bo ty je tak wychowujesz, i ja takie dzieci nie tylko twoje uważam za głupie. Po prostu głupie. Jak idę ze swoim psem, na smyczy a dzieci uciekają i wrzeszcza jakby dinozaura zobaczyly to i sie śmiać chce. I mam chęć puścić psa. Wtedy miałyby powód do takiego zachowania. Tu w UK nie muszą byc na smyczy, o ile nie są agresywne. Mój labek prędzej by umarł niż był do kogoś agresywny Wy wciąż nie rozumiecie jaka to przestrzeń. To koniec domków dalej pola lasy, 30 minut dziennie. To nie jest żadne ograniczenie dla ludzi. To jest po prostu śmieszne , to nie środek miasta tylko łąki i polna droga. ----------------------- Myśl o tym co mówisz... Nie mów tego co myślisz... Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 00:22 3-mamuska napisała: > Wy wciąż nie rozumiecie jaka to przestrzeń. > To koniec domków dalej pola lasy, 30 minut dziennie. > To nie jest żadne ograniczenie dla ludzi. > To jest po prostu śmieszne , to nie środek miasta tylko łąki i polna droga. znaczna część nie tylko tego nie rozumie, ale jeszcze werbalnie kąsają jak wściekłe - default wyzwoliła w paniach mentalne krystyny pawłowicz do kurzych móżdżków nie docierają szczegóły takie jak lokalizacja na zadupiu (default na pewno kłamie) i fakt że problem jest jednostkowy (default na pewno kłamie). rozczulająca jest również troska o zanieczyszczenie ugoru sześcioma kupami na raz (default na pewno nie zbiera, ba! nie dość że nie zbiera, to jeszcze podrzuca sąsiadowi na wycieraczkę, przecież to oczywiste). tak, uważam że psy generalnie powinny być na smyczy/w kagańcu w miejscach publicznych. ale uważam również, że trzeba być elastycznym w poglądzie, zwłaszcza jeśli ma się do dyspozycji tylko opis a miejsca się nie widziało. istnieje też subtelna różnica między stwierdzeniem - robisz źle, powinnaś mieć psy na smyczy, a czymś co tu zostało zaprezentowane, z analizą nie tylko sytuacji ale i przyległościami. forumka forumce ujadającym kundlem trzym się default. ja bym pewnie schizy dostała i pracowicie zapinała przed spacerami sześć zamkniętych kagańców, bo bałabym się świra że zechce trutki podsypać na ugorach. Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 00:29 Właśnie, trzeba być elastycznym. Można psy doprowadzać na smyczy i spuszczać dopiero na ugorze, zamiast wyzywać sąsiada od debili z demencją. A nawet jeżeli ten pan ma demencję, to tym bardziej nie należy robić choremu człowiekowi na złość. Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 00:33 padło stwierdzenie że zachowuje się jak debil, oraz przypuszczenie demencji. wyzwiska zrobiła z tego forumowa sprawiedliwość na osiemnastu kołach Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 a zresztą 07.08.13, 00:43 czy przeczytałaś gdzieś że psy nie będą zapinane i basta? bo ja znalazłam póki co stwierdzenie, że brakuje rąk, że to czasochłonne, ale żadnej deklaracji że tak nie będzie. podobnie jak nie znalazłam żądań sąsiadów pani zapinaj pani te psy, tylko wzmiankę o prośbie żeby nie wypuszczać. panie zogniskowały się na tym co je osobiście boli, znajdując okazję do werbalnej emocjonalnej kompensacji własnych lęków. naginając, nadpisując i robiąc tyle rejwachu, co nie przymierzając - poszóstne stadko default Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: a zresztą 07.08.13, 00:52 kosheen4 napisała: naginając, nadpisując i robiąc tyle rejwachu, co nie przymierzając - poszóstne stadko default Eee tam, więcej Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 Re: a zresztą 07.08.13, 00:59 misterni napisała: > kosheen4 napisała: > > naginając, nadpisując i robiąc tyle rejwachu, co nie przymierzając - poszós > tne stadko default > Eee tam, więcej linczu się pipom zachciewa, a że ochotnik się trafił... Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: a zresztą 07.08.13, 01:28 Kurcze, mnie tylko wkurza, że niektórzy nie rozumieją jak można bać się psów i to wyśmiewają. Ja np. wrzeszczę na widok pająka, zwłaszcza takiego tłustego, wiem, ze to głupie, ale na tym m.in. polega fobia. Każdy się czegoś boi, nie ma człowieka, który nie boi się niczego, na tego nieszczęśnika padło, że akurat psów. I nie oszukujmy się default założyła wątek, żeby po gościu pojechać, no to nie dziwota, że forumki odpowiedziały w podobnym tonie. Ja pewnie będąc na jej miejscu pomyślałabym też o tym panu brzydko, ale trudno, spróbowałabym załatwić sprawę po dobroci, choćby po to, żeby nie robić sobie dymu wśród sąsiadów. Ale także i ze względu na bezpieczeństwo samych psów, jak dojdzie do eskalacji wzajemnej niechęci i pretensji, to nie wiadomo jak ten człowiek może się zachować. Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: a zresztą 07.08.13, 07:45 Kosheen - dzięki za wsparcie i zrozumienie Faktycznie, 95 % komentujących nie przeczytało moich wpisów, a jedynie na podstawie wybranych stronniczo słów (wypuszczanie, luzem, agresja, sfora itp.) oraz własnych fobii i lęków zbudowało sobie własny ogląd sytuacji - i tego się trzyma, więc nie będę już nikogo przekonywać, że jest inaczej. Forum orzekło, że: - mam 6 ogromnych agresywnych brytanów (które jednocześnie nachalnie łaszą się do obcych ludzi, drąc im rajstopy ), - mieszkam w środku miasta, gdzie po ulicy spaceruje mnóstwo ludzi, w tym wiele bezbronnych dzieci, - wypycham psy za furtkę, po czym nie troszcząc się co robią, oddalam się do swoich zajęć, - psy całymi dniami snują się po całej okolicy bez opieki, siejąc popłoch oraz obsrywając wszystko. Dobra, niech tak będzie Co do sąsiada - ja ze swojej strony poszłam na kompromis (ograniczam wychodzenie z psami do minimum, wychodzę tylko o świcie i wieczorem, kiedy szanse spotkania sąsiada są praktycznie zerowe), i szczerze przyznaję, że wkurza mnie podejście, jakie on prezentuje, tzn. "ja mam świra, a świat niech się do mojego świra dostosuje". Proponowałam panu, by wszedł kiedyś do nas na kawę - wiem z doświadczenia, że gdyby psy raz zobaczyły, że gościmy go u nas w domu, że normalnie z nim rozmawiamy, to przestałyby tak wariować. Ale odmówił, kategorycznie i z wielce obrażoną i nadętą miną. Gdybym ja miała jakąś fobię tego typu, to raczej starałabym się ją zwalczyć i ukryć, a nie hodować w sobie i terroryzować nią otoczenie. Bo, doprawdy - nie ma się czym chwalić. Ponadto to przykre, że akurat psy i ich właściciele tak chętnie i ochoczo obrzucani są wszelkimi możliwymi i niemożliwymi zarzutami i obelgami - psy od tysiącleci towarzyszyły ludziom i nagle, od kilkunastu lat (i to akurat u nas, w Polsce) stały się bezrozumnymi, niebezpiecznymi, brudnymi bestiami, które należy bezwzględnie tępić oraz dowalać jak się da ich posiadaczom. Panu nie przeszkadza smród kóz, trzymanych w prymitywnych warunkach za płotem jego posesji, ale to że psy przelecą dwa, góra trzy razy dziennie przez drogę stanowi problem nie do przejścia. Przykre. Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: a zresztą 07.08.13, 08:39 W przypadku zastrzeżeń do luźno latających psów, pan nie ma świra, tylko rację. Nie dotarło jeszcze? Wychodzenie tak, żeby na pana nie trafić to żaden kompromis, nadal wychodzisz z dużą ilością psów bez smyczy. Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: a zresztą 07.08.13, 08:47 Ale na wsi, na odludziu, na polnej drodze. I psy SĄ pod nadzorem. Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: a zresztą 07.08.13, 08:53 Jakby było odludzie, to by nie spotykała nikogo. A skoro spotyka kogoś, komu 6 psów przeszkadza, to sorry, ale ona powinna się dostosować, a nie na odwrót. Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: a zresztą 07.08.13, 08:56 Na tej zasadzie, to psy nigdy nie powinny być puszczane luzem, bo przecież zawsze może ktoś się napatoczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: a zresztą 07.08.13, 09:31 Na polnej drodze? Zrozumiałam, że to droga prowadząca do ulicy z kilkoma domami, a nie polna dróżka wśród nieużytków? Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: a zresztą 07.08.13, 09:33 Dokładnie to jest droga wśród łąk i nieużytków, przy której jest kilka posesji. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: a zresztą 07.08.13, 09:46 Czyli Pan nie uwziął się specjalnie na Ciebie, bo jak rozumiem odwiedzając swojego syna nie ma innej drogi (możliwości) aby dojść do domu syna, prawda? Nie chodzi po faktycznie leśnych odludnych ścieżkach aby Cię prześladować, po prostu odwiedzając syna musi skorzystać z owej drogi czy mu się to podoba czy nie. Niestety nawet mieszkając przy uliczce z dwoma domami na krzyż musisz się liczyć z sąsiadami. Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: a zresztą 07.08.13, 10:26 On nie chodzi do syna, on z nim mieszka. Piechotą po drodze przemieszcza się rzadko, przeważnie jeździ samochodem. Za szybko. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: a zresztą 07.08.13, 10:48 Ale jak rozumiem na tej uliczce (dróżce) nie ma on możliwości innego dostania się do domu (inną trasą, drogą) niż ta na której spotyka Twoje psy, tak? Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: a zresztą 07.08.13, 12:40 Samochodem - nie ma. Pieszo - owszem, bo rozgrodził sobie sąsiadującą z nim niezagospodarowaną działkę, należącą do kogoś innego i zrobił sobie przez nią ścieżkę, którą może dojść do najbliższej większej ulicy. Odpowiedz Link Zgłoś
capa_negra default 07.08.13, 14:43 Domy stawia się na działkach budowlanych, a nie łąkach czy nieużytkach. Sama mieszkam przy takiej drodze, przy której są 4 domy zamieszkałe i 2 w budowie, a działek ze dwadzieścia. Mieszkam na końcu tej drogi. Fakt reszta działek wygląda jak łąka, niektóre raczej jak las. Mam 3 psy i jestem psiara, ale przez głowę by mi nie przeszło puścić ich luzem za bramę. Sąsiedzi też mają psy i w naszej i sąsiedniej uliczce i NIKT nie puszcza ich luzem. Kiedyś jeden sąsiad chodził luzem ze swoimi małymi psami, nigdy nikomu nie zrobiły krzywdy, ale same doznały krzywdy. Podbiegły wszystkie naraz, z jazgotem do wilczura na smyczy i ten się wkurzył. W jednym tygodniu dziabnął jednego, w kolejnym drugiego i dopiero wtedy właściciel zaprzestał takich spacerów. Na pewno masz większa działkę niż 3 ary ( jak to czasem bywa w mieście) wiec pieski maja wystarczająco miejsca na placu. Ma 12 arów i moim wystarcza, a na spacery chodzą rotacyjnie na smyczy. Pewnie, że wygodnie jest jak się psy załatwiają poza placem, ale to nie oznacza że obojętnie czy 2 czy 6 sztuk można puścić luzem. Po prostu tak się nie robi i prawo tego zabrania - zapytaj w gminie. My po swoich po prostu sprzątamy, a gdy przychodzą goście to najczęściej zamykamy w kojcu. Nawet ludzie którzy lubią psy niekoniecznie lubią gdy te im się plątają kolo stołu. Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: default 07.08.13, 15:09 > Podbiegły wszystkie naraz, z jazgotem do wilczura na smyczy i ten się wkurzył. > W jednym tygodniu dziabnął jednego, w kolejnym drugiego i dopiero wtedy właścic > iel zaprzestał takich spacerów. Tak w ogóle to przyznaję Ci rację - skoro u Ciebie tak jest, to bardzo dobrze, ale ten kawałek to trochę mało logiczny argument za prowadzaniem psa na smyczy Bo tu akurat pogryzł pies na smyczy i nic ona nie pomogła. A w przypadku ataku innego psa, pieski luzem przynajmniej mają szansę ucieczki. Piszesz, że pan przestał prowadzać niegroźne pieski luzem - a co zrobił właściciel wilczura ? Zaczął go wozić w klatce ? Odpowiedz Link Zgłoś
capa_negra Re: default 07.08.13, 16:19 Nie zrozumiałaś mnie. Nie chodziło o psa na smyczy tylko o te bez. Gdyby one były na smyczy to: a. nie podbiegły by do wilczura, a on by się nie zdenerwował bo 3 małe ujadaczki mogą najspokojniejszego psa wkur... b. nie byłoby konfrontacji c. nie zostały by pogryzione . Wilczur chodzi na smyczy jak chodził, małe tez chodzą na smyczy i jest spokój. Wilczur jest spokojny i ogólnie przyjacielski, małe też . Całe towarzystwo przychodzi na smyczy do mnie pod bramę obwąchać się z moimi, ale kiedyś mojej suce owczarka belgijskiego też prawie nerwy puściły gdy nagle na spacerze do niej podbiegły. Obeszło się bez gryzienia, a suka z gatunków takich co to wszystkich kocha ( nawet pana z gazowni) i możne godzinami na dywanie z dziećmi leżeć. Kocham psy i do pewnego stopnia cie rozumiem, ale .... Tez mam sąsiadów, którzy lubią wszystkie nasze psy( moje i sąsiedzkie), głaszczą z nimi na placu i .... zastygają jak słup soli gdy sporadycznie się zdarzy, gdy któryś pies wyskoczy na pól minuty za bramę. Kiedyś też nie rozumiałam o co chodzi ludziom co się burzą na psa bez smyczy. Coś do mnie dotarło jak na spacerze radośnie oblizał mnie amstaf puszczony luzem. Jestem psiara, miałam różne psy w tym doga i dobermana, ale tamto zdarzenie zapamiętałam jako mało komfortowe. Najbardziej do mnie dotarło, że po prostu prawo tego zabrania, a mając więcej psów niż jeden jesteś pod większym obstrzałem. Amstaf dalej mnie oblizuje, ale teraz jest zawsze na smyczy pod kontrola pana. A co do twojego sąsiada.... masz nie fart bo z tego co doczytałam to jemu generalnie wszystko przeszkadza. Powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 08:13 Póki co (z opisu sytuacji) demencja objawia się tym, że Pan się boi i/lub nie lubi sfory biegających luzem po drodze psów. Szczerze mówiąc strach się bać bycia w wieku starszym niż 55 plus i zwrócić jakąkolwiek uwagę, okazać niezadowolenie aby nie dostać łatki osoby z demencją czy Alzheimerem. Żałosne wypominanie komuś wieku i nazywanie "dziadkiem". Uwagę zwracać mogą tylko matki dzieciom, osoby starsze nie - bo pewnie z demencją i ze starości złośliwe, bezdzietne nie bo co wiedzą o życiu, Panie w średnim wieku też nie -bo pewnie menopauza. Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 10:13 gazeta_mi_placi napisała: > Żałosne wypominanie komuś wieku i nazywanie "dziadkiem". napieraj lepiej do wątków w których czekasz na wyliczenia najbrzydszych polskich aktorek, albo tam gdzie da się komuś wsadzić szpilę że jest gruby. tam realizujesz się o wiele lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 10:20 Jakoś nikt się nie burzył na wątek o najpiękniejszej aktorce (mój był odpowiedzią na tamten), zatem czemu się burzysz na wątek analogiczny o najbrzydszej? Albo uznamy, że wyglądu aktora nie należy oceniać (tylko jego np. grę, warsztat, zdolności) i wtedy nie zakładamy wątków o najpiękniejsze aktorce (z największymi melonami, najzgrabniejszej itp. ) ani o najbrzydszej, albo uznajemy, że można i wygląd oceniać, a skoro tak (można oceniać wygląd) to czemu nie można założyć także wątku o najbrzydszych aktorach? Trąci mi to hipokryzją. Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 10:30 gazeta_mi_placi napisała: > Trąci mi to hipokryzją. o widzisz, widzisz, dobrze ci idzie. tylko teraz spróbuj w tamtych wątkach. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: nerwowy sąsiad 09.08.13, 19:57 aha czyli na zadupiu psy już mogą biegać, ciekawe a czy na zadupiu można kopać psa? odpowiedź brzmi - nie można nie można nigdzie kopać psa czyli też nie można nigdzie puszczać samopas stado psów, trzeba je mieć pod kontrolą chyba, że niektórzy zwyczajnie biorą sobie z przepisów to co im pasuje w danej chwili jak ty czy autorka wątku Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: nerwowy sąsiad 06.08.13, 22:26 Sąsiad cię prosił o nie wypuszczanie sfory, bo ojciec się panicznie boi, a ty widzisz tylko zdemęciałego, psychicznego dziadka? Ja też się boję wolno biegających psów i nie, nie mam irracjonalnej fobii, tylko zostałam pogryziona przez takiego niegroźnego kundelka sąsiadów. Gdybym zobaczyła sforę 6 wałęsających się psów, pewnie od razu zadzwoniłabym po sm, gdybyś była moją sąsiadką poprosiłabym o to, żeby psy nie latały luzem po drodze, gdybyś je nadal wypuszczała, to pewnie sm czy policja często by gościły na tej ulicy. I nawet jeżeli dziadek ma demencję, irracjonalną fobię, czy co tam tylko chcesz, to prawo i tak jest po jego stronie czy ci się to podoba, czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Chyba trochę przesadzacie 06.08.13, 22:38 Dafault od lat opiekuje się zwierzętami i wie, jak należy przestrzegać zasad bezpieczeństwa. Polna droga, kilka domów gdzie wszyscy się znają, psy są posłuszne, nie atakują, idą pod nadzorem. IMO w tej sytuacji smycz jest zbędna. Swoją drogą, w nieznanym miejscu, na pustej drodze, prędzej wystraszę się człowieka niż psa. Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: Chyba trochę przesadzacie 06.08.13, 22:51 Misterini, ale to nie w tym rzecz czy wie, czy nie wie. Choćby była mistrzem tresury, a psy aniołami, to postronna osoba, zwłaszcza jeżeli boi się psów tego nie wie i może podchodzić nieufnie. Dla kogoś kto się boi psów, 6 latających luzem burków, stanowi realne zagrożenie. Jeżeli wszystkim sąsiadom by to pasowało, ok, niech biegają, ale skoro jednym to przeszkadza, to należy to uszanować, a nie wypisywać na forum, że obok mieszka stuknięty dziadek, który nie kocha jej pupilków. Ja też mam zwierzęta, ale nie zmuszam wszystkich wokół do obcowania z nimi. Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: Chyba trochę przesadzacie 06.08.13, 23:02 Jednemu to przeszkadza. Pewnie w tej sytuacji dla świętego spokoju zapinałabym je na smycze i puszczała dopiero na tym ugorze. Ale uważam, że pan przegina. Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: Chyba trochę przesadzacie 06.08.13, 23:33 Dla osoby, która boi się psów stanowią one realne zagrożenie, bo wyczuwają lęk i uruchamia im się instynkt drapieżnika. Moje dziecko zostało poturbowane przez takiego wypuszczonego za furtkę pieska, "łagodnego jak baranek", który "nigdy nikomu nic złego nie zrobił". Pies rzucił się biegiem do wysiadającego z auta dziecka, dziecko się wystraszyło, krzyknęło (bo pies duży i obcy), piesek który najprawdopodobniej wstępnie chciał "tylko powąchać" nagle zmienił zamiar, skoczył na dziecko, przewrócił je i złapał zębami za kurtkę. Na szczęscie skończyło się na kilku siniakach, podartej kurtce i panicznym lęku przed psami, z którym potem bardzo długo walczyliśmy. Ale jakby akurat było ciepło i dziecko byłoby lekko ubrane, to podejrzewam że skończyłoby się pogryzieniem (pies był z tych sporych i dziurę w kurtce wydziabał imponujacą). Dlatego, jak słyszę od jakiegoś psiarza, żebym się nie bała, bo pies na pewno nie ugryzie, bo jest łagodny/wyszkolony/kocha dzieci to nie wiem czy mam się śmiać czy płakać. Na pewno to wiadomo tylko tyle, że pies jest zwierzęciem i w sytuacji stresowej instynkt bierze u niego górę nad wszystkimi wyuczonymi zachowaniami. Nie ufam włascicielom psów, zwłaszcza kiedy są tak pewni siebie i lekkomyślni jak autorka wątku. Jak grzeczne prośby o trzymanie psiska z daleka ode mnie i moich dzieci nie skutkują, to bez skrupułów dzwonię na policję lub straż miejską. Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: Chyba trochę przesadzacie 06.08.13, 23:36 No ale ona trzyma te psy koło siebie. Raz się zdarzyło, że weszli prosto na tego człowieka i wtedy zdzielił laską jednego po grzbiecie. I po tym zdarzeniu ja osobiście zapinałbym psy na smycze, bo obawiałbym się o ich bezpieczeństwo. Takiemu człowiekowi nietrudno byłoby zapewne podrzucić im trutkę. Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: Chyba trochę przesadzacie 06.08.13, 23:51 Trzymanie psów blisko siebie może nie wystarczyć. Wielokrotnie widziałam, jak rzekomo posłuszne i świetnie wyszkolone psy nagle szły w długą i nie reagowały na jakiekolwiek polecenia - a to pies zwęszył suczkę i za nią pobiegł, a to zobaczył w lesie zająca, postanowił zapolować i tyle go było widać, a to wystraszył się huku kiedy w przejeżdżającym nieopodal aucie trzasnęła opona i zwiał w losowym kierunku... Miny właścicieli w tych wszystkich sytuacjach zdradzały kompletne zaskoczenie i bezradność. Odpowiedz Link Zgłoś
vivaluna Re: Chyba trochę przesadzacie 06.08.13, 23:58 Czyli według ciebie każdy pies bezwzględnie powinien spędzić całe swoje życie na smyczy? Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: Chyba trochę przesadzacie 07.08.13, 00:17 Nie, ale należy liczyć się z tym że pies może zachować się nieprzewidywalnie i swoje eskapady z psem planować w taki sposób by przed skutkami psiej nieprzewidywalności chronić ludzi i samego psa. Czyli - nie spuszczać ze smyczy na terenie gdzie przebywają obcy ludzie jeśli ci zgłaszają że pies im przeszkadza lub że się go boją. Nie puszczać luzem gdzieś, gdzie może wpaść pod samochód lub uciec i się zgubić. Po prostu pracować wyobraźnią i pilnować, zupełnie jak dziecka Ja też nie zawsze i nie wszędzie mogę pozwolić dzieciom się wybiegać - nie puszczam biegiem na chodniku wzdłuż ruchliwej ulicy, między stolikami w restauracji, lub między supermarketowe półki - tylko na placu zabaw, w parku, na boisku, w ogrodzie. W pozostałych miejscach idą za rękę (lub młodszy jedzie w wózku, zapięty szelkami), choć nie zawsze im się to podoba. Odpowiedz Link Zgłoś
vivaluna Re: Chyba trochę przesadzacie 07.08.13, 01:10 Co takiego jest nieprzewidywalnego w spokojnym, uległym psie? Nie zamieni się nagle w wilka. Częściej nieprzewidywalni są ludzie niż psy. Dobrze wyszkolony pies nie ucieknie nawet jak odpali się przy nim petardę. Pies to nie małe dziecko i nie ma tu zbyt dużo analogii. Psie "dzieciństwo" trwa bardzo krótko, jeśli ten czas wykorzysta się na dobre przeszkolenie psa a potem będzie się kontynuować to staniemy się posiadaczami całkiem rozsądnego przyjaciela a nie rozbrykanego wariata, któremu pstro w głowie. Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: Chyba trochę przesadzacie 07.08.13, 07:07 Wybacz, ale po swoich doświadczeniach, jak widzę obcego psa puszczonego luzem na ulicy i zmierzającego w moją stronę, to na jakiej podstawie mam ocenić czy jego własciciel jest odpowiedzialnym człowiekiem, który szkoli swoje psy i trzyma je w ryzach, czy też tylko mu się tak wydaje? Bo niestety, ale z mojej obserwacji wynika że puszczanie psa luzem zwykle idzie w parze ze skrajną niefrasobliwością i lekceważeniem innych ludzi. Trafiłam już na psa, co do którego właścicielce się zdawało że ma go pod kontrolą, a jak skoczył na moje dziecko to pani nie zdążyła nawet ust otworzyć. Na powtórkę z rozrywki nie mam ochoty, dziękuję bardzo. Dopóki będę się natykać na natrętne, niepilnowane psiska i włascicieli którzy mój brak entuzjazmu wobec kontaktów z obcym psem wyśmiewają i nazywają irracjonalną fobią, doputy każdego napotkanego obcego psa będę traktować jako potencjalne zagrożenie - bo go nie znam i nie znam własciciela, więc nie mam możliwosci zweryfikować jego zapewnień że panuje nad psem, a już raz poniosłam konsekwencje tego, że uwierzyłam w podobne zapewnienia a one okazały się być bez pokrycia. Bezpieczeństwo moje i moich dzieci jest dla mnie priorytetem. Wolę zareagować na wyrost niż zafundować któremuś z dzieci kolejną przygodę z pieskiem "który tylko chciał się przywitać". Odpowiedz Link Zgłoś
vivaluna Re: Chyba trochę przesadzacie 07.08.13, 12:17 Dla mnie to o czym piszesz (ta przygoda z psem) to sporadyczny wypadek. Też mam na podwórku taką babę, która puszcza luzem psa atakującego inne psy oraz dzieci.Tyle, że ta baba ma nierowno pod sufitem i żadne prośby, groźby na nią nie działają. Na kilkadziesiąt psów na osiedlu jeden jest nieobliczalny, reszta zachowuje się normalnie. Musiałabym być psychiczna żeby bać się z tego powodu wszystkich kilkudziesięciu. Jeśli mam obiekcje co do psa to proszę o zapięcie na smycz lub zabranie - to w przypadku podbiegaczy. Jeżeli jednak jakiś pies idzie sobie spokojnie i wącha kwiatki to nie widzę powodu aby lać po nogach ze strachu. Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: Chyba trochę przesadzacie 07.08.13, 13:08 Ja okoliczne psy, należące do ludzi zamieszkałych wokół mojego podwirka z grubsza kojarzę. Większość jest dopilnowana i mi nie zawadzają, jest jeden gość co spaceruje z wielkim wilczurem bez smyczy, ale jak tylko ktoś się pojawia na horyzoncie to przywołuje psa do nogi - bo, jak sam stwierdził, on wie że jego pies jest zdyscyplinowany i wyszkolony ale nie każdy z przechodniów musi o rym wiedzieć i to zrozumiałe że ktoś się może wielkiego psa zwyczajnie bać. I ok, znam faceta, widzę że psa kontroluje to się nie boję. Problemem są dla mnie obce psiska, które pierwszy raz w życiu widzę na oczy, jeżeli naruszają moją przestrzeń osobistą (gonią moje dziecko na placu zabaw, pchają nos w torbę z zakupami, skaczą mi łapami po spodniach) - takie zachowanie psa z miejsca sugeruje mi że jest on kompletnie nieułożony i może zrobić co rylko mu przyjdzie do głowy, a własciciel ma w du...e czy ja mam ochotę na spoufalanie się z jego pupilem czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
vivaluna Re: Chyba trochę przesadzacie 07.08.13, 13:31 Też nie cierpię nachalnych podbiegaczy a niestety ze względu na to, że mam psy mam do czynienia z takowymi. Ostatnio jakiś pies chciał "zgwałcić" moją nogę więc został potraktowany z buta. Jak już na tej nodze tkwił to właściciel zaczął mamrotać, że mam się nie przejmować bo on zaraz przestanie. Powiedziałam, że wiem i pies dostał w łeb. Rzeczywiście przestał dużo szybciej niż się właściciel spodziewał. Na sytuacje gdy obcy pies w realny, nachalny sposób narusza przestrzeń osobistą trzeba reagować równie zdecydowanie. Dla mnie podstawą kultury jest trzymanie psa przy nodze i nie pozwalanie na podłażenie do innych psów czy ludzi. Jeśli jakiś pies idzie spokojnie i nie zwraca na nas uwagi bądź zachowuje się przyjaźnie i delikatnie to nie mam żadnych obiekcji. Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: Chyba trochę przesadzacie 07.08.13, 08:37 Dużo może być nieprzewidywalnego. Mój brat ma dobrze ułożonego, spokojnego, uległego psa. Pech chce, że dużego. Ale naprawdę, grzeczniutki, cichutki, zero agresji. Byliśmy sobie kiedyś na działce, był pies brata i mój pies też. Generalnie nie zwracają na siebie uwagi, czasem zabierają sobie jakieś zabawki, przy pierwszym sygnale, że jednemu psu nie podoba się to, że drugi jakąś zabawkę zabrał, oba zabawki zostawiali i rozchodzili się po kątach (duża działka). WTEM! Poszliśmy na spacer, mój pies wpadł w takie błoto, że masakra, cuchnął, jak cholera. Wróciliśmy na działkę, chciałam go umyć, nie zdążyłam - ten poszedł po zabawki (jak zwykle przecież), duży się wkurzył za zabieranie zabawek przez jakieś obce i cuchnące zwierzę, nie poznał go po prostu, zamknął pysk na jego łbie. Zakończyło się megapaniką, utraconym okiem i zmniejszoną funkcjonalnością mięśni karkowych (tam została zamknięta paszcza). Za łagodność, ułożenie i brak agresji psa mojego brata każdy dałby sobie rękę uciąć. I co? I g...o. Każde zwierzę na skutek niefortunnych zdarzeń (przyjdzie małe nierozpoznane i się panoszy) może zaatakować. I nie jest to problem tych zaatakowanych, tylko opiekunów psa. Odpowiedz Link Zgłoś
vivaluna Re: Chyba trochę przesadzacie 07.08.13, 12:07 Moim zdaniem miała tu miejsce inna sytuacja. Nie chodziło o to, że pies nie rozpoznał drugiego bo ten się ubrudził - to jest śmieszne bo psy poznają się po zapachu i ten zapach jest dla nich wyjątkowo czytelny i silny nawet mimo zabrudzeń. Prawdopodobnie psy miały ze sobą na pieńku już od dłuższego czasu tylko nikt tego nie zauważył. Psy dają sobie nawzajem oraz ludziom mnóstwo sygnałów, problem w tym że ludzie ich nie czytają a inne psy nie respektują. Twój pies nie zrozumiał, że zabawki to zasób drugiego i nie może sobie ich brac kiedy zechce więc dostał manto bo czara goryczy się przelała. Wy nie zrozumieliście, że zasobów pilnujecie wy a nie pies i pozwalaliście psom samym decydować co należy do którego i macie efekt. Problem nie leży w agresji tylko w głupocie właścicieli. Daliście psom "wolną rękę" to psy rozprawiły się z problemem po swojemu. Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: Chyba trochę przesadzacie 07.08.13, 12:31 Nie wiem dokładnie, co było powodem, że jeden zaatakował drugiego. Ale winy nie zrzucam na psy, tylko ona była w nas, ktoś z nas nie dopilnował, nie pomyślał, nie coś tam. I to wśród osób, które psy mają od lat i umieją je prowadzić. Opowiastka nie miała na celu pokazanie, jakie to durne zwierzęta są, tylko pokazanie, że to jest tylko zwierzę, nie da się go zrozumieć w 100% i nie da się wszystkich reakcji przewidzieć. Do tej pory łagodne stworzenia atakują jeden drugiego, bo stało się coś, czego człowiek nie przewidział i nie zapobiegł temu. O to mi chodziło. Odpowiedz Link Zgłoś
vivaluna Re: Chyba trochę przesadzacie 07.08.13, 13:20 Pewne rzeczy da się przewidzieć. Jeżeli psy "kłócą się" o zabawkę to zabieramy i chowamy przedmiot sporu. Jest to zasada elementarna. Trudno mi uwierzyć, że ludzie ogarnięci mogą dopuścić do takiej eskalacji problemu gdzie jeden pies wygryza oko drugiemu. Może się to zdarzyć w przypadku jeśli mamy psa nieprzewidywalnego, agresywnego, bez odpowiedniego przywołania i jeśli sami nie jesteśmy w stanie odpowiednio z psem postępować. Pies ugodowo nastawiony do wszystkich przedstawicieli swojego gatunku to rzadkość i o tym warto pamiętać. Musi to być zwierzę spokojne, wyjątkowo pewne siebie o charakterze osobnika alfa. Taki pies nie będzie rozwiązywał konfliktów z innym przez "przemoc". Tylko, że ze świecą szukać takiego psa. Jednak relacji między psami nie można przekładać na relacje ludzko-psie. To zupełnie inna para kaloszy, nie jesteśmy wszak jednym gatunkiem. Dlatego też "agresywne" podjazdy psa w stosunku do innego psa nie będą się przekładać na stosunek tegoż psa do ludzi. To, że psy dały sobie po razie nie oznacza wprost, że my oberwiemy jak będziemy chcieli sięgnąć po psią piłeczkę. Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: Chyba trochę przesadzacie 07.08.13, 13:30 Halo? Jakiej eskalacji? Wcześniej nie było żadnych oznak czegokolwiek. Psy spędzały i spędzają co jakiś czas kilka godzin razem, na terenie, który nie należy do żadnego z nich. Jest tam kilka zabawek, jakieś patyki, etc., bardziej działkowe, niż psowe. Które zwierzę chce, tym się bawi. Jak jeden się bawił czymś, a drugi chciał to samo, to pierwszy rezygnował. Często zainteresowanie jednego psa tym, co miał drugi w pysku powodowało w ogóle porzucenie tej akurat rzeczy na jakiś czas. Widzę, że trafiłam na psiego eksperta, który mi właśnie udowodni, że wszystko było do przewidzenia i zapobieżenia. Tylko nie o tym jest mowa. Są dwa psy, które nie zachowują się wobec siebie agresywnie, które bardziej się olewają, niż wspólnie bawią. Po czym dzieje się COŚ (jak już wiemy, nie chodzi o to, że jeden pies przyszedł cały w gnoju i cuchnął?) i jeden drugiego chce zeżreć. Czy ja twierdzę, że nie dało się zapobiec? Jakoś przewidzieć? Pewnie się dało. Ale jeśli nie jesteś w stanie przewidzieć zachowania dwóch psów, które od lat się znają, widują, przebywają od czasu do czasu na tym samym terenie, to co tu można mówić o zachowaniu obcych psów w ilości znacznej? O tym jest ten wątek - że niby takie poukładane i znane pieski, to jak można się ich bać? A jak ktoś ma jakieś 'ale' w temacie ich wspólnego przebywania bez smyczy na otwartej drodze, to na pewno histeryk i przesadza, zamiast się leczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
vivaluna Re: Chyba trochę przesadzacie 07.08.13, 13:43 Popełniasz podstawowy błąd - przekładasz relacje między psami na relacje ludzko psie. Tu nie ma analogii. To, że jeden pies doskoczy do drugiego to nie oznacza, że będzie się agresywnie zachowywał w stosunku do ludzi. Co do eskalacji - objawy wzajemnej niechęci psów musiały być wcześniej widoczne. Czasami jest to ustawienie uszu, ogona, wyraz oczu. Niestety przy kilku psach, które jeszcze na dodatek nie należą do jednego stada trzeba mieć takie niuanse na uwadze. Mam dwa psy, wszyscy moi znajomi mają psy, chodzę na treningi z psami gdzie jest dużo obcych psów i wiem, że trzeba mieć oczy dookoła głowy. Między psam, które się od lat znają mała iskra może być zaczątkiem przykrej reakcji. Psy rzadko gryzą się tak aby zrobić sobie krzywdę. Jeśli twój pies stracił oko w tej potyczce jest także prawdopodobieństwo, że drugi pies nie zrobił tego specjalnie tylko przypadkiem (czyli nie miał wytrenowanego tzw. miękkiego pyska) lub wcale nie jest tak ugodowo nastawiony do przedstawicieli własnego gatunku jak wam się to wydaje. Zazwyczaj przy potyczce psów lecą tylko kłaki i jest dużo jazgotu i na tym się kończy. Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 Re: Chyba trochę przesadzacie 07.08.13, 13:53 vivaluna napisała: > Zazwyczaj przy potyczce psów lecą tylko kłaki i jest dużo > jazgotu i na tym się kończy. po jednej akcji między moimi sukami znalazłam na podłodze wybity ząb - jedynkę wraz z korzeniem. do dzisiaj nie wiem w jaki sposób udała się ta ekstrakcja sygnały, faktycznie, mogą być na pierwszy rzut oka trudne do uchwycenia i bardzo dyskretne dla ludzkiego oka - stulone na mgnienie oka uszy, błyskawicznie pokazane zęby, spojrzenie. a co do zabawek i kilku psów, to w każdym programie wychowawczym klasykiem jest ostrzeżenie - psy w ilości większej niż jeden bawią się zabawkami wyłącznie pod kontrolą człowieka, bo dym może pójść o wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
vivaluna Re: Chyba trochę przesadzacie 07.08.13, 14:04 "po jednej akcji między moimi sukami znalazłam na podłodze wybity ząb - jedynkę wraz z korzeniem. do dzisiaj nie wiem w jaki sposób udała się ta ekstrakcja " trafiła na coś twardszego niż oko tak na seri ząb mógł być już wcześniej obruszany np. wyniku zapalenia dziąsła chyba że to był ząb "mleczny" Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 Re: Chyba trochę przesadzacie 07.08.13, 14:32 vivaluna napisała: > "po jednej akcji między moimi sukami znalazłam na podłodze wybity ząb - jedynkę > > wraz z korzeniem. do dzisiaj nie wiem w jaki sposób udała się ta ekstrakcja > " > trafiła na coś twardszego niż oko > tak na seri ząb mógł być już wcześniej obruszany np. wyniku zapalenia dziąsła c > hyba że to był ząb "mleczny" mleczny u pięciolatki - lol, nope podejrzewam że zaszedł przypadek w rodzaju przypadkowego pchnięcia np na kant szafy tudzież ktoś komuś stanął przypadkiem na głowie - psy są o masie ok. 30kg, incydent miał miejsce nad ranem Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: Chyba trochę przesadzacie 07.08.13, 14:05 Popełniasz podstawowy błąd - przekładasz relacje między psami na relacje ludzko > psie. Tu nie ma analogii. To, że jeden pies doskoczy do drugiego to nie oznacz > a, że będzie się agresywnie zachowywał w stosunku do ludzi. Hmmm... a nam na zajęciach z dogoterapii pani powiedziała, że jeśli chodzi o dzieci to jest pewna analogia - bo z racji kurduplowatego wzrostu i narwanego zachowania pies może potraktować obce dziecko, które nieświadomie czymś mu podpadnie, jak szczeniaka, czyli istotę stojącą niżej od niego w hierarchii stada. I tak też będzie się próbował z nim rozprawić - dlatego małe dzieci dużo częsciej niż dorośli są ofiarami niespodziewanych ataków "łagodnych i ułożonych" psów. Odpowiedz Link Zgłoś
vivaluna Re: Chyba trochę przesadzacie 07.08.13, 14:16 Nie jak szczeniaka ale jak uciekającą zdobycz. W pogoni psa za dzieckiem (dodatkowo piszczącym) przejawia się instynkt łowiecki. U psa pasterskiego może pojawić się opcja zaganiania czyli też w pewnym sensie bazująca na instynkcie łowieckim. Psy kochają swoje szczeniaki i wcale się z nimi nie rozprawiają. Karcą je delikatnie aczkolwiek stanowczo. Szczeniaki mają u psów "taryfę ulgową". Szczeniak w stadzie nie ma jeszcze żadnej hierarchii. Może o nią zawalczyć dopiero jako osobnik dorosły. Pies nie jest debilem i odróżnia innego człowieka (nawet małego) od psa. To, że w niektórych przypadkach potraktuje go jak zdobycz to już prawo natury. Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: Chyba trochę przesadzacie 07.08.13, 14:50 Ale pies nie musi chcieć dziecka zjeść żeby mu zrobić kuku, zwłaszcza jak dziecko to ważący 12 kg trzylatek, a pies jest z tych masywnych i silnych. Wystarczy że kłapnie paszczą na postrach ale trafi niefortunnie (np. twarz), albo właśnie próbuje zaganiać i przewróci. Ten pies, który poturbował mojego syna prawdopodobnie też nie miał złych intencji, tylko dziecko nieświadomie go sprowokowało a pies zadziałał odruchowo. Dlatego uważam że w przypadku interakcji dzieci z psami ostrożności nigdy za wiele, a właścicieli psów, którzy lekceważą moje obiekcje w tym temacie, odbieram jako nieodpowiedzialnych. -- doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ? Dresden www.trageschule-dresden.de Odpowiedz Link Zgłoś
vivaluna Re: Chyba trochę przesadzacie 07.08.13, 15:17 Bardzo rzadko zdarza się, że pies trafi niefortunnie zębami lub "niechcący" zlapie zbyt mocno. Psy przebywając z ludźmi uczą się tzw. miękkiego pyska czyli respektują, że skóra człowieka jest delikatniejsza niż psia oslonięta futrem. Pies jeśli chce ugryźć mocno to to zrobi a jeśli tylko chwyci to nie zostawi śladu lub lekkie draśnięcie. Tak samo słynne "kłapnięcie" - pies nie kłapie aby uszkodzić tylko aby ostrzec. Wypadek może się zdarzyć ale trzeba mieć wyjątkowego niefarta. Psy są niezwykle szybkie, sprawne. Trenuję z psami frisbee i wierz mi nie ma tu przypadku. Pies precyzyjnie namierza i łapie dysk wyrzucony z różnych pozycji i na różne odległości.Dlaczego w takim razie mialby pomylić się w odmierzeniu odległości między sobą a stojącym człowiekiem w trakcie kłapnięcia? "Słynne" pogryzienia dzieci to nie sa ugryzienia "karcące" , świadczą o tym głębokie i liczne rany. Jakby pies tak chciał karcić szczeniaki to żaden by nie przeżył. Pies, który złapał twoje dziecko złowił zdobycz i nic więcej a że jest w miarę cywilizowany to puścił. Wina leży po stronie właściciela. Zazwyczaj nie jest to jednorazowy przypadek. Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: Chyba trochę przesadzacie 07.08.13, 00:22 > Czyli według ciebie każdy pies bezwzględnie powinien spędzić całe swoje życie n > a smyczy? Nie, ale to nie jest jeden pies, tylko SZEŚĆ!, których sąsiad się boi. Czy aż tak dużym problemem jest pójście na kompromis i doprowadzenie tych psów na łąkę na smyczy? Odpowiedz Link Zgłoś
vivaluna Re: Chyba trochę przesadzacie 07.08.13, 01:02 Poszłabym na kompromis ale nie z tego powodu, że sąsiad się boi. Raczej bałabym się, że coś zrobi moim psom. Chronicznie nie znoszę histeryków, którzy wpadają w panikę tylko dlatego, że idzie pies. Ogarnia mnie śmiech na widok matek zasłaniających dzieci jak tylko zobaczą psa nawet na smyczy. Nie rozumiem dzieci piszczących ze strachu na widok psa idącego spokojnie i nie zwracającego na nic uwagi. Czy tak trudno zachować się neutralnie? Nie podbiegać do psa ani nie wrzeszczeć w panice? Przejść spokojnie, minąć? Dla mnie człowiek, który kopie czy bije kijem spokojnie idącego psa jest nienormalny i to on stwarza zagrożenie. Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: Chyba trochę przesadzacie 07.08.13, 00:02 run_away83 napisała: a to pies zwęszył suczkę i za nią pobiegł, Wykastrowany pies ma suczki w poważaniu. Nie dam głowy, ale wydaje mi się że Default swoje zwierzęta sterylizuje. a to zobaczył w lesie zająca, postanowił zapolować i tyle go było widać, Jeśli pies jest naprawdę posłuszny, to co takiego nie ma miejsca. A Default zajmuje się psami wiele lat i zapewne wie, na co może sobie z nimi pozwolić. a to wystraszył się huku kiedy w przejeżdżającym nieopodal aucie trzasnęła opona i zwiał w losowym kierunku... Na polnej drodze? Hmm Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: Chyba trochę przesadzacie 07.08.13, 08:20 Tak, moje psy i suki są kastrowane. Mam psy całe życie i znam je "na wylot". Znam charakter każdego z obecnie posiadanych i wiem, któremu co może przyjść do głowy. Że małe są nieufne i za nic nie podejdą do obcej osoby. Że "babci" trzeba pilnować jak leci motolotnia albo helikopter - bo pobiegnie na oślep, goniąc "ptaszysko". Że Czarna lubi dzieci i trzeba ją odwołać, gdy widzę nieznane dziecko na horyzoncie, bo może chcieć "dać mu buzi". Że Rudego trzeba przywołać do nogi, gdy przechodzimy koło posesji, gdzie jest pies za płotem, bo będzie na niego darł mordę. Itp. Ludzie, którzy nie mają psów, boją się psów, czy nawet ci co je mają, ale nie "wyczuwają" ich zbyt dobrze, zawsze będą gardłować o "nieprzewidywalnoścI", "głosie instynktu" itp. No i nic dziwnego, ale czemu nie są w stanie uwierzyć, że ktoś może mieć inaczej ? Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: Chyba trochę przesadzacie 07.08.13, 08:45 To teraz przeczytaj kawałeczek o psie mojego brata. Pies szkolony profesjonalnie, tylko nikomu nie wpadło do głowy, że reakcja na ubrudzonego drugiego psa będzie AŻ taka. Bo nie winię tutaj psa, tylko ogólne nieogarnięcie tematu, nikt nie wiedział, że wystarczy, że znajomy pies wpadnie w cuchnące błoto, żeby drugi pies go nie rozpoznał i zaatakował za normalne zachowanie (zabranie wspólnych zabawek). I tak, wiem, Ty znasz psy doskonale, Twoja okolica nie ma przed Tobą tajemnic i w ogóle, ale jak się pojawi obce dziecko, kiedy będziesz przechodzić koło jakiejś tam posesji, niech coś jeszcze przeleci - masz stado tak reagujących zwierząt, że trzy trzeba ustawić do pionu i się nimi zająć. Nadal wszystko ok? Nadal nic Cię nie zaskoczy? Co z tego, że wiesz, jak każde z nich z osobna reaguje na jakieś tam sytuacje, skoro fizycznie nie ogarniesz ich wszystkich, jak kilka zjawisk zdarzy się w jednym momencie? I tak, ludzie mają prawo bać się 6 psów łażących luzem, zwłaszcza, kiedy któreś z nich wymaga reakcji w odpowiedzi na jakieś swoje konkretne zachowanie. Wyobraź sobie: idziesz sobie z watahą, odwołujesz jednego psa, odwołujesz drugiego, przywołujesz do porządku trzeciego. No świetnie, jak ktoś się boi psów i widzi ich 6, z czego co drugi wymaga co chwilę interwencji, to się nie dziw, że można nie być zachwyconym, spotykając Cię na spacerze. Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: Chyba trochę przesadzacie 07.08.13, 09:14 Wiesz, z takim podejściem, to powinnam w ogóle pozamykać je na całe życie w klatkach, w dodatku każdego osobno. Wypadki się zdarzają, choćby się stawało na głowie, by zminimalizować ich prawdpodobieństwo. Równie dobrze można by spekulować, że matka idąca na spacer z dwojgiem czy trojgiem dzieci jest nieodpowiedzialna i lekkomyślna, bo przecież każde może pobiec w inną stronę, albo jedno się przewróci i kiedy będzi je podnosić, to inne w tym czasie wpadnie pod samochód. Zgrane stado zachowuje się inaczej niż przypadkowe zbiorowisko kilku psów, one się nie raczej nie rozbiegają w różnych kierunkach, tylko trzymają w kupie, nawet jak jeden na chwilę odejdzie/zatrzyma się, to widząc oddalającą się grupę, natychmiast za nią podąży. Trochę jak barany Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: Chyba trochę przesadzacie 07.08.13, 09:46 > Równie dobrze można by spekulować, że matka idąca na spacer z dwojgiem czy troj > giem dzieci jest nieodpowiedzialna i lekkomyślna, bo przecież każde może pobiec > w inną stronę, albo jedno się przewróci i kiedy będzi je podnosić, to inne w t > ym czasie wpadnie pod samochód. Owszem. To jest poprawna spekulacja w przypadku niektórych dzieci. Dlatego właśnie kupiłam tandemowy wózek bo czekam na trzeciego potomka, a mam na stanie dwulatka, który jest cudowny i raczej posłuszny, ale jest tylko dwulatkiem i czasem mu odwala A ja nie mam trzech rąk, żeby prowadzić dwojkę starszych za łapki jednocześnie pchając wózek, dlatego muszę mieć możliwość spacyfikowania średniaka. Odpowiedz Link Zgłoś
zakonna Re: Chyba trochę przesadzacie 07.08.13, 09:29 wiesz co, ja też mam psy i psów jako takich się nie boję, ale to nie zmienia faktu, że nie lubię jak obce psy podbiegają do mnie luzem i bez nadzoru. Właśnie dlatego, że psy znam, wiem, że pies to TYLKO ZWIERZĘ I NALEŻY BYĆ OSTROŻNYM W OBECNOŚCI PSÓW, KTÓRE SĄ DLA NAS OBCE. I dla mnie to jest oczywiste, że mój pies to OBCE ZWIERZĘ dla innych ludzi i mogą oni nie mieć ochoty na jakikolwiek kontakt z moim pupilem. Poza tym, jak już pisałam, narażasz swoje psy na niebezpieczeństwo bo droga na której poruszają się inni ludzie oraz pojazdy NIE JEST BEZPIECZNYM miejscem do puszczania psów luzem. Na dodatek Ty masz kilka psów do ogarnięcia na raz i nie masz oczu dookoła głowy, więc sto razy wyprowadzisz je spokojnie ale przy sto pierwszym, któryś z nich zrobi coś nieprzewidywalnego albo jakiś człowiek np kopnie któregoś psa za podbieganie. W mojej ocenie, a powtórzę, że psy kocham, postępujesz nieodpowiedzialnie i nieodpowiednio. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Chyba trochę przesadzacie 07.08.13, 00:07 run_away83 napisała: > Trzymanie psów blisko siebie może nie wystarczyć. Wielokrotnie widziałam, jak > rzekomo posłuszne i świetnie wyszkolone psy nagle szły w długą i nie reagowały > na jakiekolwiek polecenia - a to pies zwęszył suczkę i za nią pobiegł, a to zob > aczył w lesie zająca, postanowił zapolować i tyle go było widać, a to wystraszy > ł się huku kiedy w przejeżdżającym nieopodal aucie trzasnęła opona i zwiał w lo > sowym kierunku... > > Miny właścicieli w tych wszystkich sytuacjach zdradzały kompletne zaskoczenie i > bezradność. > Jak żyje nie widziałam nigdy nic takiego. A ze jestem psiara, styczność z psami mam spory. Gdy pies nie słucha, to właściciel najczęściej wie. Mojego męża pies bal sie huku. Za suka pobiegnie. Kazdy właściwie wie co moze zrobić ich pies. Ja wiem ze mój kocha ludzi wszystkich, dzieci i inne psy. I czasem cieżko go odwołać. Ale jest młody 7 miesięcy labrador. Na jesień idziemy na szkolenie. Nie widziałam w życiu agresywnego labradora. A spotykam ich teraz całe mnóstwo. Wczesniej nie spodziewalam sie ze jest ich w mojej okolicy aż tyle. Psy są najczęściej agresywne gdy ludzi zrobili im krzywdę. Ale maja smutnych właścicieli co chcą mieć agresywne pieski. Odpowiedz Link Zgłoś
pcoska Re: Chyba trochę przesadzacie 07.08.13, 00:04 jezu, jaka masakra, mam nadzieje, ze na tym forum to jednak nie jest probka reprezentatywna dla calego spoleczenstwa jak dla mnie puszczanie psow luzem na prawie wiejskiej drodze jest jak najbardziej normalne coz, moze niedlugo dziadek kipnie i bedzie spokoj, cala uliczka bedzie sie cieszyc, ze rano widzi Twoja sfore Odpowiedz Link Zgłoś
mamasiasiulki Re: Chyba trochę przesadzacie 30.08.13, 10:31 Wiesz, ja mam za sąsiadkę (blok, drzwi wejściowe oddalone o jakieś 20 cm.) psiarę pełną gębą - w domu niemal schronisko dla zwierząt (zadbane, żadnego dyskomfortu typu smród, choć chyba z pięć kotów i cztery psy), mieszkanie czteropokojowe towarzystwu opieki nad zwierzętami zapisała. Ma starego, małego psa, który rzeczywiście jest oazą spokoju i pieszczochem. I co? Ano - zawsze, gdy moje dzieci chcą go pogłaskać bierze go na ręce, trzyma pyszczkiem w bok, tłumaczy, jak głaskać i tłumaczy, że z pieskiem nigdy nic nie wiadomo Oczywiście pogłaskać pozwala. Poza tym: piesek zawsze na smyczce, choć stary i chory, pani zawsze z woreczkiem w ręku. Wychodząc z mieszkania pani wypuszcza na klatkę schodową jednego z kotów - gdy raz zdarzyła mu się mała "wpadka" pani podłogę po kotku wypucowała chyba lepiej, niż ja we własnym domu. I jest fantastycznie - panią i jej zwierzyniec naprawdę kochamy. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Chyba trochę przesadzacie 06.08.13, 23:58 misterni napisała: > Jednemu to przeszkadza. Pewnie w tej sytuacji dla świętego spokoju zapinałabym > je na smycze i puszczała dopiero na tym ugorze. Ale uważam, że pan przegina. Jedna mądra osoba. Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 Re: Chyba trochę przesadzacie 07.08.13, 00:28 3-mamuska napisała: > misterni napisała: > > > Jednemu to przeszkadza. Pewnie w tej sytuacji dla świętego spokoju zapina > łabym > > je na smycze i puszczała dopiero na tym ugorze. Ale uważam, że pan przegi > na. > > Jedna mądra osoba. > o, za pozwoleniem! Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 Re: Chyba trochę przesadzacie 07.08.13, 00:25 misterni napisała: > Dafault od lat opiekuje się zwierzętami i wie, jak należy przestrzegać zasad be > zpieczeństwa. ależ panie wiedzą lepiej. MC Dziad & MC prof. poseł Krystyna Pawłowicz "Marsz Szmat"! Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 00:02 Boję się obcych psów, zwyczajnie się boję. Mam prawo. Na widok biegającej po ulicy chmary spanikowałabym. Nie chciałabym, by ktoś złośliwie - bo jak inaczej rozumieć to, że byłaś proszona o zmianę postępowania, wiesz, że ten człowiek się ich panicznie boi - puszczał ją obok mnie dzień w dzień. Porażka. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 00:21 angazetka napisała: > Boję się obcych psów, zwyczajnie się boję. Mam prawo. Na widok biegającej po ul > icy chmary spanikowałabym. Nie chciałabym, by ktoś złośliwie - bo jak inaczej r > ozumieć to, że byłaś proszona o zmianę postępowania, wiesz, że ten człowiek się > ich panicznie boi - puszczał ją obok mnie dzień w dzień. Porażka. No tak obca chmara psow bez właściciela ok. Ale psy znane od lat. Mieszkają tam wychodzą, ludzie je głaszcza i sie z nimi sami z siebie witają. To mięsa obce psy. Pan po prostu nie lubi psow. Jest złośliwy (niszczenie drzewek) Moja ciocia miała taka babcie. Biła psy i koty, jesli np. Któreś z dzieci poglaskalo zwierze, to ona je ,laska walila, bo nie wolno glaskac a to były ich zwierzeta. Bo zwierze ma łowić myszy i pilnować domu. Na szczęście umarła i problem z głowy. O wszystko sie czepiala. Cały dzień na ławce przed domem i darla gębę o wszystko. Jej własne wnuki mówili do niej zamknij sie stara babo. Bo zyc sie nie dało. I myśle ze ten pan to taki wlasnie człowiek , bedzie sie czepial o byle goowno. I widzenie tu masę takich wlasnie ludzi za x lat. Czepiać sie mozna jesli jest o co. Kiedyś na wsi, sąsiedzi mojej rodziny chodzili z psam po wsi. Nawet w niedziele pod kościołem niektóre pieski czekały. Gdy wchodzili do domu psy albo czekały pod furtka, albo leżały koło domu. Teraz panuje przekonanie ze tylko ludzie mogą i maja prawo zyc, uczy sie dzieci strachu i agresji do zwierząt. Dzieciaki męczą koty, zamyka sie okna piwnic żeby koty nie wchodziły. Nie dziwie sie ze wiele gatunków zwierząt jest pod ochrona. Bo ludzie myślą tylko w własnych doopach. Egoizm. Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 08:05 Wracacie mi wiarę w ludzi - 3-mamuska, kosheen, misterni, pcoska, majenkir i kilka innych osób, które nie uległy zbiorowej histerii, którą moim wątkiem wywołałam Nie wiem naprawdę, skąd obecnie w narodzie taka niechęć i obawa przed psami - one naprawdę nie są krwiożerczymi bestiami, rodzą się i istnieją po to, by towarzyszyć człowiekowi i go kochać. Dużo większe niebezpieczeństwo stanowią choćby kierowcy - porównajcie ile osób dziennie w skali kraju zostaje poszkodowanych w wypadku, a ile pogryzionych. Tak a propos kierowców - mój nerwowy sąsiad (oraz jego synowa) mają zwyczaj wjeżdżać w nasz zaułek (zakręcający pod kątem prostym obok naszego domu) z prędkością 60 km/h. Nie jest to zbyt rozsądne, zza zakrętu nie widać czy ktoś akurat jest na drodze, albo z niej wyjeżdża. Były już sytuacje o włos od czołowego zderzenia. Były prośby z naszej strony - bezskuteczne. No ale pewnie uznacie, że sąsiad ma prawo odgrywać Kubicę - w końcu ma fobię, jest nerwowy i prześladowany przez sforę krwiożerczych bestii, więc musi jakoś odreagować, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 08:45 Może dlatego, ze każdy kto ma inne zdanie miał jakieś przejścia. No sorki, mnie latający luzem jeden pies (nie wataha) ugryzł w kostkę. Mogę czuć się źle kiedy zobaczę psa latającego luzem? Napiszesz w końcu czemu tak wyprowadzasz te psy? Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 08:46 Masz się leczyć przecież Zamiast swoją fobią terroryzować wszystkich dookoła Odpowiedz Link Zgłoś
misterni A ja myślę, że ten facet nie ma żadnej fobii 07.08.13, 08:54 tylko ma ogromny wewnętrzny imperatyw, żeby postawić na swoim. Są tacy ludzie, którzy zawsze będą wszystko robić na przekór, tylko po to, żeby zrobić komuś na złość. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: A ja myślę, że ten facet nie ma żadnej fobii 07.08.13, 08:58 Może jest starym chorym ramolem. Bywa. Tylko, ze nadal nie rozumiem czemu kochana autorka nie zachowa się inaczej. czemu te psy nie może wyprowadzać na innych zasadach? Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: A ja myślę, że ten facet nie ma żadnej fobii 07.08.13, 09:00 Tylko tutaj autorka ma pecha, bo to ten pan, z fobią, czy bez, z potrzebą udowadniania wszystkim dookoła, że on ma racje, jest w prawie. Przepisy są po jego stronie. Nie wolno w taki sposób wyprowadzać psów. Wiadomo, nie każdy jest idealny, każdy ma coś swojego za uszami, ale tutaj jest sytuacja, gdzie ktoś wyraźnie prosi / żąda stosowania się do przepisów. Nic nie zrobisz z tym, że prawo stoi po stronie owego 'dziadka', choćby był najupierdliwszym dziadunią na świecie. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: A ja myślę, że ten facet nie ma żadnej fobii 07.08.13, 09:36 A możecie przestać używać w stosunku do starszych osób (nawet faktycznie upierdliwych) słów takich jak "dziadek" (chyba że piszecie o członku rodziny), "dziadunio" lub "ramol"? Dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 08:50 kropkacom napisała: Napiszesz w końcu czemu tak wyprowadzasz te psy? Już napisała. Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 09:31 Bo wychodzę tylko na parę minut, przechodzę raptem jakieś 150 m , do ugoru na końcu drogi, na który i tak nie wejdę, bo jest zarośnięty chwastami, ostami i pokrzywami i tylko psy w nim chętnie buszują i załatwiają się (i owszem - nie zbieram psich kupek z owego chaszczowiska. Za ugorem jest łąka, na niej czasem pasą się krowy i konie - i wyobraź sobie pan rolnik też nie zbiera po nich kup ). Poza tym nie mam 6 rąk, a psy trzymane na smyczach po 3 sztuki w każdej ręce raczej się nie załatwią - one też potrzebują pewnej intymności, by się wypróżnić. Do lasu idę tylko z czterema (stare są już za słabe na długie spacery). Mam je na smyczach, ale szczerze powiedziawszy zapinam je dla ich bezpieczeństwa - przechodzę kawałek jezdnią bez pobocza, po której, mimo ograniczenia do 40 km/h, śmigają często rożni domorośli rajdowcy i jest trochę niebezpiecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 09:36 Ok. Czyli tak ci jest wygodnie. W skrócie. Teraz pomyśl, że jest sprawa, która ci się nie podoba a ciebie pośrednio dotyka. Uznałabyś takie tłumaczenie? Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 10:47 kropkacom napisała: > Ok. Czyli tak ci jest wygodnie. W skrócie. Teraz pomyśl, że jest sprawa, która > ci się nie podoba a ciebie pośrednio dotyka. Uznałabyś takie tłumaczenie? Psom jest wygodnie - bo zapinanie i odpinanie wszystkich po kolei ze smyczy je zdezorientuje i zamiast się wysikać i wrócić do domu, zaczną się wygłupiać i skakać z radości, że idą na spacer. A tu zonk. Wiem, po jakimś czasie zrozumiałyby. Ale ja nie chcę aż tak radykalnych zmian z powodu focha starszego pana. Możesz mnie nazwać egoistyczną babą, czy jakoś tak. Czy ja bym uznała ? Pewnie tak, ja jestem dość tolerancyjna, do tego mało zawzięta i łatwo odpuszczam. Jakiś czas walczyłam z kozami sąsiadki, które śmierdzą, łażą czasem samopas po okolicy, dewastują zieleń itp. Sąsiadka stwierdziła, że ma za duży teren, by go szczelnie ogrodzić, ja się poddałam, do smrodu się przyzwyczaiłam, strach/wstręt wobec kóz przemogłam i umiem je przegonić sprzed mojej posesji. Niedaleko jest stajnia, na terenie mają kilka dużych psów (owczarków niemieckich), w dzień siedzą w kojcu, wieczorem i w dni, gdy nie ma jazd, biegają luzem po terenie, też słabo ogrodzonym, więc czasem wyskakują na przechodzących i oszczekują. Raz powiedziałam o tym właścicielowi stajni, ale nic nie zrobił w kwestii dziur w płocie, więc po prostu nie chodzę tamtędy, gdy wiem, że psy są poza kojcem. Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 10:49 To teraz masz po jednej stronie wygodę psów (niech będzie, że to wcale nie tak, że nie chce Ci się łazić N razy na jeden spacer), a po drugiej prawo, wygodę i bezpieczeństwo pana. I nadal będziesz przeganiać sforę, bo tak jest wygodniej? Oczywiście, że będziesz. Bo pan histeryzuje i generalnie można jego prawa olać. Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 11:52 Pan JEST bezpieczny. I histeryzuje. Oraz nikt z sąsiadów go nie lubi, nie tylko ja. Ja jestem zawsze skłonna do rozmów i kompromisów, ale jak ktoś prezentuje postawę "nie, bo nie i nie i już", to mi się włącza opór. Poza psami panu przeszkadza wiele rzeczy - drzewa rosnące wzdłuż mojego płotu (gałęzie wystają), garb spowalniający usypany przed zakrętem drogi (auto mu podskakuje na nim), sama droga - że została przez grupę mieszkańców (on odmówił udziału w przedsięwzięciu)utwardzona asfaltowym destruktem (nierówno i mu się nie podoba), ciężarówka sąsiada zaparkowana przed bramą (za wąsko mu przejechać). Odpowiedz Link Zgłoś
monarose Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 10:09 Z ludźmi nie wygrasz. Wychowałam się na wsi i było dla mnie normalne, że psy biegają po drodze między domami. Nikt nie miał z tym problemu, nikt też nie bał się kundli. Potem ludzie zaczęli się odgradzać płotami, na drodze było coraz więcej samochodów i psy siedziały na podwórkach. Podejście było jednak inne. Sąsiad idący do nas z wizytą, czy nawet listonosz wiedział jak należy się zachować w stosunku do psów. Nikt nie tupał i nie odganiał ich laską, bo gospodarze pukaliby się w głowę. Natomiast dziś obserwuję całkiem inne zachowanie. Ostatnio byliśmy na wycieczce i zabraliśmy naszego kundelka. Piesek prowadzony był przez starówkę na smyczy, mimo to dwa razy spotkaliśmy histeryczne matki i ich dzieci, które omijały psa szerokim łukiem lub chowały się w za rodzicielki. Te zamiast ich uspokoić patrzyły na nas z mordem w oczach. Dziwię się takiemu zachowaniu bardzo, ale nie moja sprawa. Mam wrażenie, że kiedyś psy miały większe prawo do przebywania w społeczeństwie, dziś psów się po prostu nie cierpi. Też jestem psiarą, miałam w życiu co najmniej 7 psów, teraz też zastanawiamy się nad wzięciem towarzysza dla naszego, ale staram się zawsze ustępować ludziom, nie wdaję się w dyskusję. Nie ma sensu, bo psiarz zawsze z góry jest na przegranej pozycji. Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 10:44 Piesek prowadzony był przez st > arówkę na smyczy, mimo to dwa razy spotkaliśmy histeryczne matki i ich dzieci, > które omijały psa szerokim łukiem lub chowały się w za rodzicielki. Te zamiast > ich uspokoić patrzyły na nas z mordem w oczach. Dziwię się takiemu zachowaniu b > ardzo, ale nie moja sprawa. Mój syn po przygodzie z wielkim psiskiem, które go przewróciło i podarło mu kurtkę (miał trzy lata, a piesek zdaniem włascicielki "chciał się tylko przywitać bo bardzo kocha dzieci") przez ponad półtora roku tak reagował na każdego mijanego na ulicy psa, nawet jak to był prowadzony na smyczy york - chowaniem się za mną. Jak jakiś pies się do nas zbliżył na odległość mniejszą niż 2-3 metry to syn dostawał takiej histerii, że trudno mi go było uspokoić. Prawie rok chodziliśmy na dogoterapię, oswajaliśmy go w kontrolowanych warunkach z psiakami rodziny i znajomych, ale bardzo dużo czasu upłynęło zanim się pozbył tego panicznego lęku wobec psów. Dlatego do szału mnie doprowadzało, jak co drugi mijany na ulicy pies musiał moje dziecko obszczekać i obwąchać, dziecko reagowało krzykiem, ja grzecznie mówiłam że dziecko się boi i prosiłam o skrócenie smyczy, a własciciele piesków patrzyli na mnie jak na wariatkę. Może te matki, które patrzyły na was "z mordem w oczach" też miały podobne doświadczenia i dlatego omijały was szerokim łukiem? -- doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ? Dresden www.trageschule-dresden.de Odpowiedz Link Zgłoś
monarose Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 12:11 Nie popatrzyłabym na ciebie jak na wariatkę i zawsze ściągam smycz jak mijam ludzi. Nieważne czy dziecko czy nie, nie wkładajmy wszystkich właścicieli psów i samych psów do jednego worka. Mój pies nie łazi po mieście na 2 metrowej smyczy, tylko blisko przy nodze, ale mam wrażenie, że niektórym przeszkadza nawet to. Zgadzam się, że psiarzom często brakuje rozwagi, ale niestety tak samo jest z drugą stroną. Ja np. nie pozwalam zbliżać się dzieciom do mojego psa, wiem, że jak zacznie się bawić to będzie podgryzał i wiem, że wielu właścicieli ma dobre podejście. Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 10:22 To na te kilka minut - na smycze. Jak nie dajesz rady ogarnąć swojej sfory, to wyprowadzaj ją na raty. Jak nie dajesz rady ogarniać spacerów na raty, to może należało się zastanowić, zanim sobie sprawiłaś 6 psów? Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 12:20 Ja nie chciałam mieć aż 6 psów. Tak wyszło, po prostu. Mamy za dobre serce - i ja, i mój mąż, on to nawet bardziej. 2 to przybłąkane znajdy, 2 uratowane od utopienia w wieku niemowlęcym, jednego musiałam zabrać od mamy, gdy już nie miała sił się nim zajmować. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 14:17 Dobre serce chwalebna rzecz, ale często człowiek zaczyna tracić możliwość prawidłowej oceny. Niestety to widać u ciebie. Zatraciłaś proporcje. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 14:27 I jeszcze jedno. Gdyby psy były na twojej posesji napisałabym, że dziadek jest nie bardzo. Tak niestety rację przyzna ci tylko drugi właściciel psa, który robi podobnie. To nie jest obiektywna opinia. Odpowiedz Link Zgłoś
mamasiasiulki Re: nerwowy sąsiad 30.08.13, 10:43 Widzę, że dobre serce nie obejmuje starszych ludzi... Wiesz, ja dotychczas olewałam nieodpowiedzialnych właścicieli, ale dzięki Tobie będę teraz wzywała policję każdorazowo, gdy zobaczę jakiegokolwiek futrzaka bez smyczy. Podczytuję ten wątek od jakiegoś czasu i właśnie weszłam, by się pochwalić. Nie dalej, jak wczoraj widziałam stado kundysów - m. in. amstaff, husky i owczarek - baraszkujących radośnie na krakowskich bulwarach, bez smyczy, kagańca, jakieś 15, może 20 metrów od nieogrodzonego placu zabaw na tzw. plaży krakowskiej. Widok policji wlepiającej - po moim telefonie - mandaty? Bezcenny... Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 09:00 Zbiorowej histerii? Co jest histerycznego w stwierdzeniu faktu, że pies to tylko zwierze i z niezrozumiałych dla człowieka przyczyn może zaatakować? A ty beztrosko wyprowadzasz swoje kundle bez smyczy na przestrzeń publiczną i w razie czego nie masz żadnej szansy zapobiec tragedii. Chyba, że wyrosło ci nagle 6 rąk i masz siłę niczym Superman by w każdej chwili złapać swoją watahę i ochronić potencjalną ofiarę? Zachowujesz się idiotycznie, nieodpowiedzialnie i swoim zachowaniem narażasz inne zwierzęta oraz osoby postronne na nieszczęście. Swoim psom też dobrze nie robisz, bo gdy rzucą się na kogoś grozi im uśpienie, a tobie kryminał. Jakby ci sąsiad zwracał uwagę, żebyś nie strzelała na polnej drodze z broni palnej, bo jeszcze kogoś trafisz i zabijesz, to też byś leciała na forum pisać jaki to głupi dziadyga? Kilka przedmówczyń pisało, że padło ofiarą lub były świadkami ataku psa, którego właściciel też określał jako niegroźnego i niegryzącego. Przyjmij do swojej ograniczonej świadomości, że nie jesteś obiektywna w ocenie zagrożenia, jakie niosą ze sobą twoje psy. Nie jesteś pępkiem świata, nie zjadłaś wszystkich rozumów i w tej sytuacji warto posłuchać co mają do powiedzenia inni. Ale już widzę, że równie dobrze można rzucać grochem o ścianę, bo ty już uznałaś się za najmądrzejszą psiarę na forum. Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 09:08 Pies mojego brata nadal jest dobrze ułożonym, grzecznym, spokojnym i nie agresywnym psem Tylko mój już prawie nie widzi (mogło paść na dziecko? nietrudno sobie wyobrazić sytuację, że to dziecko wlatuje w jakiś gnój, po czym radośnie wraca do zabawy z pieseczkiem). I problem nie był w żadnym z tych psów. Problem był w nas, bo NIKT nie wpadł na to, że znające się psy mogą tak zareagować, ludzi było trochę i nikomu do głowy nie wpadło, żeby ich nagle bardziej pilnować Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 09:56 Oczywiście, że tak jest. Ja kiedyś zostałam zaatakowana przez "łagodnego" psa po tym jak wcześniej bawiłam się u koleżanki z jej kotem. Zapach pozostał niewidoczny, zwierze zareagowało jak zareagowało. Mi nic się nie stało, ale mam nauczkę, że zwierzętom nie wolno ufać, bo ich mózg pracuje inaczej niż mózg człowieka i są rzeczy, których nie da się przewidzieć. Ja na prawdę nie wiem jak osoba, która ma 6 psów może nie mieć takiej fundamentalnej wiedzy o tych zwierzętach. Klapki na oczach. Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 13:08 lauren6 napisała: > Oczywiście, że tak jest. Ja kiedyś zostałam zaatakowana przez "łagodnego" psa p > o tym jak wcześniej bawiłam się u koleżanki z jej kotem. Zapach pozostał niewid > oczny, zwierze zareagowało jak zareagowało. Mało prawdopodobne. Tzn. wierzę Ci, że pies Cię zaatakował (jak ? zawarczał? ugryzł ?), ale raczej nie z powodu zapachu kota. Powód musiał być inny, tylko uszedł Twojej uwadze. Zapach kota pies by dokładnie i z zainteresowaniem wywąchał (dla niego to jak dla Ciebie przeczytanie ciekawego newsa w gazecie), ale nie miałby powodu atakować Ciebie - nawet jeśli kotów nie lubi. Jeśli wydaje Ci się, że pachnąc kotem stajesz się dla psa kotem, a nie kobietą - to właśnie Ty nie masz podstawowej wiedzy o psach i ich myśleniu. > zwierzętom nie wolno ufać, bo ich mózg pracuje inaczej niż mózg człowiek > a i są rzeczy, których nie da się przewidzieć. Jeśli się owego odmiennego trybu myślenia nie zna i nie rozumie, to faktycznie nie da się przewidzieć i lepiej nie ufać (sobie ). > > Ja na prawdę nie wiem jak osoba, która ma 6 psów może nie mieć takiej fundament > alnej wiedzy o tych zwierzętach. Klapki na oczach. Za pozwoleniem, ale klapki to Ty masz. Skoro nie dociera do Ciebie, że inni mogą mieć wiedzę i doświadczenie, którego Tobie brak. Uwierz, można tak dobrze poznać język ciała psów i sygnały, jakie wysyłają, że zaczyna się "myśleć po psiemu" Nie twierdzę, że jestem Cesar Millan w spódnicy , ale mam dobry kontakt z psami - i mówię o psach w ogóle, a nie tylko o moich. Nie chwaląc się, jestem w kręgu bliższych i dalszych znajomych rodzajem amatorskiego pogotowia poradniczego w kwestiach behawioralnych. Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 10:28 lauren6 napisała: > Co jest histerycznego w stwierdzeniu faktu, faktu? > kundle bez smyczy na przestrzeń publiczną i w razie czego > nie masz żadnej szansy zapobiec tragedii. > watahę > potencjalną ofiarę? > rzucą się na kogoś grozi im uśpienie, a tobie kryminał. nie no, siła spokoju, zero hiperbolizacji i jakże racjonalne argumenty powalające jest przyjmowanie tylko połowy argumentów (dziadek się boi), odrzucenie wyjaśnienia co do warunków topograficznych i społecznych (niewiele osób, pojedynczy sprzeciw) > Jakby ci sąsiad zwracał uwagę, żebyś nie strzelała na polnej drodze z broni palnej, bo je > szcze kogoś trafisz i zabijesz a jakby w całej spółdzielni mieszkaniowej jeden sąsiad szurał że mu korytarz wózkiem zastawiasz i stwarzasz zagrożenie pożarowe, przy czym reszta uznałaby że wszystko jest ok, to już widzę twój ocean wyrozumiałości, cierpliwości i zrozumienia dla pojedynczego dziadygi który może i formalnie ma rację, ale w rzeczywistości utrudnia życie... Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 10:34 Nie trzeba aż protestów sąsiadów, żeby wiedzieć, że zostawianie wózków na klatce czy puszczanie luzem kilku psów są działania niezgodnymi z prawem. I nie powinny mieć miejsca, zwłaszcza, kiedy ktoś już zgłasza obiekcje. Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 10:57 wuika napisała: > Nie trzeba aż protestów sąsiadów, żeby wiedzieć, że zostawianie wózków na klatc > e czy puszczanie luzem kilku psów są działania niezgodnymi z prawem. I nie powi > nny mieć miejsca och proszę tyle w teorii, ale co do praktyki to - idąc dobrym wzorem tego wątku - stawiam dolary przeciwko orzechom, że w większości przypadków to co poleci na głowę pojedynczego praworządnego człowieka w wieku emerytalnym to nie będą błogosławieństwa, ale soczyste, klasyczne joby. podejrzanie często robi się wyjątki gdy w grę wchodzi własny interes. Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 10:59 A czy to świadczy o tym, że pan nie ma racji, czy raczej, że trafił na buraków? Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 10:40 > a jakby w całej spółdzielni mieszkaniowej jeden sąsiad szurał że mu korytarz wó > zkiem zastawiasz i stwarzasz zagrożenie pożarowe, p I miałby rację, bo zagracanie przestrzeni wspólnej to buractwo, a klatka to nie śmietnik ani składzik. Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 10:37 default napisała: > porównajcie ile osób dziennie w skali kraju zostaje poszkodowanych w > wypadku, a ile pogryzionych. pogryzienia są bardziej spektakularne, zwłaszcza jeśli ulegają im małe dzieci. w przekazie tv śmiertelne wypadki drogowe zamykają się w statystykach - w weekend zginęło tylu a tylu kierowców - przypadek dziecka z pokiereszowaną twarzą jest o wiele bardziej nośny medialnie. pokaż mi forumkę która będzie się zagłębiała w tragedię rodzin osób które zginęły w wypadku. forum żyje newsem i newsy pamięta, zwłaszcza jeśli może się z nimi utożsamić. Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 10:42 A jakie to ma znaczenie w zderzeniu z faktem, że pani wyprowadza 6 psów luzem, a panu to przeszkadza? Co do tego ma statystyka wypadków, otruć, porwać, zamachów bombowych i wąglika w listach? Nic. Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 11:01 wuika napisała: > A jakie to ma znaczenie w zderzeniu z faktem, że pani wyprowadza 6 psów luzem, > a panu to przeszkadza? Co do tego ma statystyka wypadków, otruć, porwać, zamach > ów bombowych i wąglika w listach? Nic. czekałam na to pytanie tak samo jak historyjki o pogryzionych dzieciach, poturbowanych przez inne psy psach i osobistych fobiach forumek do tej konkretnej sytuacji, z sześcioma psami i jednym dziadkiem. dokładnie tak samo: nijak. Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 11:06 Ale duża część tych histeryzujących mamusiek MIAŁA do czynienia z psami, które zaatakowały czy je, czy dzieci, czy inne zwierzęta. Nie muszą podpierać się statystykami, żeby wiedzieć, że zwierzę to tylko i aż zwierzę i nie da się nad nim w 100% zapanować, tym bardziej w przypadku kilku zwierząt na raz. Pan zresztą nie musi się obawiać zagryzienia na miejscu - bo tych jest mniej niż wypadków na drodze. Może się bać polizania po ręce, powąchania - ma prawo mieć fobie. Prawo stoi po jego stronie. Pan ma prawo do bycia nie wąchanym, nie obskakiwanym i nie nagabywanym przez obce psy, które się poruszają w sforze po kilka sztuk. To, że jak sobie 'bezpiecznie' przejdzie drogą obok psinek, zaraz go walnie auto z pijanym kierowcą, nie ma nic do rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 11:50 wuika napisała: > Pan ma prawo do bycia nie wąchanym, nie ob > skakiwanym i nie nagabywanym przez obce psy, które się poruszają w sforze po ki > lka sztuk. To, że jak sobie 'bezpiecznie' przejdzie drogą obok psinek, zaraz go > walnie auto z pijanym kierowcą, nie ma nic do rzeczy. z tego co zrozumiałam, pan już nie jest nagabywany ani obwąchiwany, a krokiem w stronę naprawy pożycia sąsiedzkiego jest dokładne badanie terenu, czy typa akurat w pobliżu nie niesie. z tego co również zrozumiałam, nie sytuacja jako taka miała być przedmiotem wątku, ale pożalenie się na sytuację. z którą można się zgadzać lub nie, ale uzurpowanie sobie wszechwiedzy - co jak dla mnie w przypadku wielu wypowiedzi miało miejsce (aprioryczne sformułowania dotyczące charakteru ulicy, podejścia innych sąsiadów, zdupywzięta wiedza na temat charakteru posadzonych drzewek w stylu: bo my już dobrze wiemy jak to się takie drzewka sadzi i na pewno w sposób niepraworządny) - to wszystko naprawdę ma elementy zbiorowej histerii i byłoby dobrym przykładem na badanie zachowań (internetowego) tłumu. Odpowiedz Link Zgłoś
ladnyusmiech Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 12:37 kosheen4 napisała: > to wszystko naprawdę ma elementy zbiorowej histerii i byłob > y dobrym przykładem na badanie zachowań (internetowego) tłumu. No chyba trochę przesadziłaś. Mam właściwie jedno pytanie do takich osób jak ty. Czy autorka wątku ma prawo puszczać we wspólnej przestrzeni jej i sąsiada psy beż smyczy? Ma czy nie? Tak albo nie? Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 13:02 ladnyusmiech napisała: > No chyba trochę przesadziłaś. o rly? nie wydaje mie sie otóż. > > Mam właściwie jedno pytanie do takich osób jak ty. Czy autorka wątku ma prawo p > uszczać we wspólnej przestrzeni jej i sąsiada psy beż smyczy? Ma czy nie? Tak a > lbo nie? wszystko zależy od interpretacji przepisów - otóż, uwaga uwaga, chociaż właściciel ponosi pełną odpowiedzialność za zachowania swojego psa, to choćby wszystkim straumatyzowanym żyłka pękła, nie ma w Polsce jednolitych przepisów, które nakazywałyby prowadzenie psa w kagańcu i na smyczy. Art. 10a. 3 ustawy o ochronie zwierząt głosi, że „Zabrania się puszczania psów bez możliwości ich kontroli i bez oznakowania umożliwiającego identyfikację właściciela lub opiekuna.” o interpretację oczywiście można się spierać dowolnie, nieprawdaż podobnie jak o brzmienie Art. 77 kodeksu wykroczeń, stanowiącego że „kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany.” dyskusja oczywiście nie ma sensu w sytuacji w której panie za monitorem wiedzą lepiej. odpowiadając na twoje pytanie wprost: o ile lokalne przepisy nie stanowią inaczej to tak, autorka ma prawo poruszać się we wspólnej przestrzeni z psami bez smyczy, pod warunkiem posiadania możliwości ich kontroli. a o to, czy dziadkowe zachowanie świadczy o braku tejże kontroli całościowo, można się dalej spierać dowolnie. przypuszczam że osoby argumentujące własnymi/dzieciowymi pogryzieniami nie zawiodłyby w tej materii jak dotychczas. tymczasem, gwoli sprawiedliwości, wymachujący laseczką typek, zdzielający psa po grzbiecie owąż laseczką, na podstawie zeznań właścicielki psa mógłby aktualnie beknąć zgodnie z Artykułem 78KW: "Kto przez drażnienie lub płoszenie doprowadza zwierzę do tego, że staje się niebezpieczne, podlega karze grzywny do 1 000 złotych albo karze nagany.” zakładając że prawdą jest stwierdzenie o tym że sam nakręcił psy do oszczekiwania się i agresji w swoim kierunku, no cóż, równolegle może ponieść tego konsekwencje (podobnie jak każdy inny gieroj, wyskakujący do psa z gazem, czy opędzająca się od psa mamusia z fobią). dziękuję, dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 13:55 kietka napisała: > ty tak powaznie? to sie namachałas... nie sprawia mi trudności wyszukiwanie potrzebnych informacji oraz formułowanie myśli, a ty masz z tym jakiś kłopot? współczuję. Odpowiedz Link Zgłoś
kietka Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 14:02 w słusznej sprawie oczywiscie, pokaz mi psa, a paragraf sie znajdzie hahahahah juz widze, jak dziadek biega za bogu ducha winnymi psiakami i okłada je laseczką (bo chyba o tym traktował przytoczony przez ciebie akt prawny)...nie moge po prostu, bęc! Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 14:22 kietka napisała: > w słusznej sprawie oczywiscie, pokaz mi psa, a paragraf sie znajdzie hahahahah dziś pytanie, dziś odpowiedź > > juz widze, jak dziadek biega za bogu ducha winnymi psiakami i okłada je laseczk > ą nie wątpię że widzisz. wątek cudów normalnie, nie jesteś pierwsza >bo chyba o tym traktował przytoczony przez ciebie akt prawny)...nie moge po > prostu, bęc! akt prawny, boża krówko, jeśli nie jest doprecyzowany, ma to do siebie że można podejmować próby jego, uwaga, trudne słowo, interpretacji. z czego mogą wynikać różnorakie, uwaga, kolejne trudne słowo, precedensy. ps. to prawda </sarkazm> Odpowiedz Link Zgłoś
kietka Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 14:24 pamietaj, ze kazdy kij ma dwa konce, oprocz procy oczywiscie Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 14:39 kietka napisała: > pamietaj, ze kazdy kij ma dwa konce, oprocz procy oczywiscie o pierwszym końcu naprodukowano już cały oburzony wątek, tak że tego. masz jeszcze coś odkrywczego do wychichotania bądź przewracania się bęc? Odpowiedz Link Zgłoś
kietka Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 15:27 nie chodzi mi o subiektywne opinie na zadany temat, pisałam odnosnie trudnych słów, o jakich wspominałas, ktorych nie powtorze, bo juz po 15... ogłaszam, ze juz nie ma granic absurdu, były, ale sie, jak widac zmyły )))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 15:53 wybacz ale twoje skróty myślowe są nieczytelne Odpowiedz Link Zgłoś
kietka Re: kosheen, kocham Cię ;-) nt 07.08.13, 14:06 hahahah, nastepnym razem powiedz dziadkowi, ze pies go oblizał, obszczekał i zrobił kupę do rowu zgodnie z art. 78 KW, powinno go to "ostudzic", przynajmniej na jakis czas hahahaa Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: kosheen, kocham Cię ;-) nt 07.08.13, 16:11 Rany.. Z tym już się chyba nic nie da zrobić Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 Re: kosheen, kocham Cię ;-) nt 07.08.13, 14:45 czasem dla sportu można podjąć próby przewiercenia muru łyżeczką Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 13:19 > No tak obca chmara psow bez właściciela ok. > Ale psy znane od lat. Mieszkają tam wychodzą, ludzie je głaszcza i sie z nimi s > ami z siebie witają. To mięsa obce psy. Nie moje, więc obce. A osoba, która się boi, nie działa logicznie. Od lęku daleka droga do znęcania się nad kotkami. Odpowiedz Link Zgłoś
kietka Re: nerwowy sąsiad 07.08.13, 13:48 sama świnia worek drze i sama kwiczy... Odpowiedz Link Zgłoś
suazi1 Re: nerwowy sąsiad 30.08.13, 14:59 A ja się zastanawiam, jak to możliwe nie potrafić zrozumieć, że ktoś się psów boi, nie lubi ich, nie toleruje, itp. Masz rację, ludzie są dziwni, a punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
raczek47 Re: nerwowy sąsiad 30.08.13, 19:27 Kiedy przyjeżdżają do nas do Polski w odwiedziny nastoletnie dzieci kuzynki z Niemiec, nigdy nie wychodzą na spacer-po osiedlu, czy u babci w małej mieścinie typu wiocha, bo boja się właśnie psów puszczanych bez smyczy, latających luzem po chodnikach.Dla nich jest to nienormalne i po prostu się boją.Mówią,że w Niemczech to jest niedopuszczalne. Ja lubię psy, ale nienawidzę latających luzem wokół bloku czy po parku tych wszystkich pudli i spanieli, które pańcie wypuściły "na chwilę".A do szału mnie doprowadza,jak z odległości kilkunastu metrów pańcia wrzeszczy:"on nie gryzie, pani się nie boi"! A ja się kuźwa boję, bo do obcego psa nigdy nie będę miała zaufania.A nie po to wychodzę na spacer do parku czy lasku,żeby się bać.Mój mąż , który psów nie lubi nie raz dał kopa takiemu kundlowi, który przyleciał go obwąchiwać, oczywiście pańcie robiły awantury,ale wystarczyło postraszyć strażą i się zamykały, ja po prostu wyjmowałam telefon, robiłam zdjęcie i straszyłam strażą miejską. Ale musiałbym wzywać straż codziennie, bo takie puszczanie psów luzem jest naszym polskim obyczajem.Odpuściłam sobie,przechodzę na drugą stronę, albo omijam szerokim łukiem, jak widzę latającego luzem psa. Żeby nie było-psy bardzo lubię,wspomagam czasem w okresie zimowym schronisko karmą czy robię zbiórkę okryć dla zwierzaków, ale nie cierpię, jak nieznany mi pies podlatuje do mnie,każdemu właścicielowi psa wydaje się,że zna swoje zwierzę i może za nie ręczyć, jest w stanie przewidzieć jego zachowania.Bzdura, zwierzę(każde) jest nieobliczalne.Słyszałam o przypadku, gdy jamnik ,będący w rodzinie od chyba ponad 10-lat niespodziewanie tak ugryzł w twarz kilkuletnie dziecko(z tej rodziny, które znał od jego urodzenia),że chłopiec stracił oko. Tak,że szanowni właściciele psów więcej samokrytyki i tolerancji dla innych, którzy nie muszą zachwycać się waszymi pupilami. Odpowiedz Link Zgłoś