Skręciłam kostkę tydzień temu ( btw w moje urodziny) no i muszę leżeć, nie nadwyrężać nogi, bo może się skończyć operacją. Więc leżę nic nie robię. Mąż ogarnia dom, podaję mi jedzenie do łóżka kawki herbatki etc. zajmuję się córką i ogólnie nie narzeka ale mi jest tak jakoś głupio... że leżę i nic nie robię

chyba jestem trochę popieprzona, że się tak dołuję. Nawet mąż się ze mnie śmieje, że powinnam się raczej cieszyć, mogę sobie leżeć i pachnieć

ale mi jakoś smutno... powiedzcie mi szczerze ? Głupia jestem co ?