nisar
21.08.13, 11:52
Z lenistwa czystego, bo kwestie "wypada/nie wypada" kompletnie mnie nie interesują. Nie wzięłam, bo mi się zwyczajnie nie chciało ich robic, w sumie mam pieniądze na to, żeby przez dwa tygodnie zjeść w restauracjach, po cholerę to ze sobą wlec, a jak się zepsuje, a spróbować miejscowego jedzenia itepede.
No i klęłam się w żywe kamienie. Fakt, byłam w Szklarskiej Porębie, pretendującej już do miana kurortu, więc miejsc w których można zjeść było mnóstwo. Tylko co z tego, skoro w każdym praktycznie zestaw dań taki sam, na dodatek niestety kuchnia tamtejsza dla mnie zbyt ciężka - królują smażone ziemniaki i mięso. Dwa razy zrobiłam obiad w domu, ale nie mając żadnych półproduktów było to jednak dla mnie za dużo roboty, zwłaszcza po sześciu godzinach łażenia po górkach. Gdybym miała - tak jak w biedniejszych czasach - weki z np. gotowym gulaszem, to dogotowanie do tego kaszy i obranie pomidora zajęło by mi pięć minut. A tak byłam zdana na restauracje, w których było nawet smacznie, ale cóż, wątroba wysiadła mi koncertowo, a mały przyzwyczajony do domowego jedzenia jadł tyle, żeby nie paśc z głodu (to akurat mnie nie przerażało).
W sumie na osiem obiadów wydaliśmy ponad tysiąc złotych i nikt nie był zachwycony.
Za rok biorę weki. Na pewno.