klaviatoorka
02.09.13, 16:08
taka sytuacja: pewni rodzice wyjechali do pracy za granicę, pozostawili dwoje dzieci (6 i 12 lat) pod opieką starszej pani o bardzo wątpliwej reputacji- najczęściej widać ją pod osiedlowym sklepem w stanie wskazującym na spozycie napojów wysokosiarczanowych... Dziadkowie mieszkają w innej miejscowości, nie wykazują chęci zajęcia się wnukami, argumentując to ich trudnym charakterem (dzieci z trudnościami w zachowaniu)
Nie bardzo mogę się wtrącić, nie znam bliżej tej rodziny, ale znam z pewnych sytuacji tę wątpliwą "opiekunkę",oraz tych dziadków- oni też za kołnierz nie wylewają. Ponoć szkoła jest powiadomiona o tej "opiece".
Co można zrobić dla takich opuszczonych dzieci? Porozmawiać ze szkolnym pedagogiem? Ile można mu powiedzieć? Powiadomienie policji może mieć miejsce tylko wtedy, jeśli osoba sprawująca opiekę jest w stanie nietrzeźwym- przecież nie będę codziennie jej podglądać, mieszkam w innej miejscowości, a nie znam ichnich sąsiadów. Nie bardzo wierzę w jej trzeźwość podczas sprawowania nocnej opieki. Poradźcie jakąś sensowną pomoc tym dzieciakom, jedno chodzi z moim do klasy, ale bardzo niechętnie opowiada o rodzinie