Sytuacja wygląda tak:
- mąż od urodzenia dziecka jest w delegacji, przyjeżdża co drugi tydzień na weekend.
- dziecko skończyło 1 rok i 4 msc. poszło do żłobka, ja do pracy.
- dziecko skończyło 2 lata, zmieniłam pracę.
- dziecko ma już prawie 3 lata, chodzi do przedszkola, a ja mam dosyć...
Dodam, ze dziecko jest na maksa chorowite. Średnio raz w miesiącu. Czasami trwa to dłużej, czasami krócej. Jestem sama w obcym kraju. Do tego nie mam tu przyjaciół, ponieważ po urodzeniu dziecka zmieniliśmy miasto zamieszkania.
I szczerze mówiąc mam już tak serdecznie dość, ciągle jakieś zwolnienia, bieganie po lekarzach, zakupy, sprzątanie, gotowanie, rachunki, dosłownie wszystko jest na mnie.
Teraz mam wykonać kupę badań młodemu i kompletnie nie mam kiedy tego zrobić. Zastanawiam się czy nie olać tej pracy...
Plusy:
praca fajna (komfort psychiczny)
Minusy:
- Pracuję na miejscu dziewczyny, która zaraz wraca z macierzyńskiego. Oddział jest malutki, więc raczej nie dostanę tu pracy, chociaż moje kompetencje są nieco wyższe (dużo tłumaczę).
- Płacą raczej mało, ale wróciłam do pracy, żeby wyjść do ludzi, nie ze względów finansowych.
- Mąż mnie olał, w sensie ma swoją pracę i nic poza tym.
Rzucić wszystko w cholerę i pojechać na trochę do niego, ale co potem?
Doradź, droga Ematko