Dodaj do ulubionych

Do niepracujacych mam...

18.09.13, 11:24
Nic do nikogo nie mam, nie interesuje mnie dlaczego nie pracuje, chcialabym zadac jedno pytanie - czy jestescie dobrze zoranizowane (jak tak to jak to robicie)? Juz wyjasniam skad to pytanie.
Zauwazylam takie zjawisko jak bylam np. na urlopie (zreszta wiele moich zanjomych tez), ze im wiecej wolnego czasu mam tym niej udaje mi sie zrobic wink

Mloda miala wolne w przedszkolu (3 tyg.), to spalysmy do 11, potem jakies sniadanie, ubieranie sie albo snucie sie w pizamie. O 14 zaczynalam pichcic jakis obiad (niezbyt skomplikowany), potem przychodzil maz, zjadalimy, maz lecial do pracy, a my szlysmy gdzies na spacer czy plac zabaw, ewentualnie zakupy. Potem nagle robil sie wieczor i tak sie dzien konczyl.
Ani nie mialam super posprzatane, ani super nie gotowalam, pranie wstawilam co kilka dni i przeprasowalam, masakra jakas, do niczego nie moglam sie zmusic.

A taki przykladowy dzien pracujacy (np. wczorajszy dzien). Pobudka przed 7, sniadanko, mloda wyszykowana i odwieziona do przedszkola, ja do pracy. Powrot z pracy o 13:30, obiad (szykowany od podstaw). Przyszedl maz, zjedlismy obiad, on wrocil do pracy a ja robilam zakupy. Zeby nie bylo nie byly to zakupy w supermarkecie tylko wszystko w roznych sklepach. Do tego pojechalam jeszcze na poczte pozalatwiac i do krawca. Potem odebralam corke, zawiozlam ja na zajecia dodatkowe (w tym czasie zrobilam jeszcze jedne male zakupy). Przyjechalysmy do domu to do mlodej przyszla sasiadka a ja zlapalam za odkurzacz, potem mopa i scierke. Wstawilam i potem rozwiesilam 2 prania. Skonczylam o 19, akurat przyszedl maz wiec sie przebralam i poszlam na zebranie w przedszkolu...

Wrocilam, polozylam dziecko spac i mialam jeszcze kupe czasu dla siebie...
Jak tak teraz pomysle to az strach sie bac co by bylo jakbym caly czas w chacie siedziala. Chyba bym zgnila z nierobstwa no i chata by mi zarosla.

Powiedzcie mi jak Wam sie chce cokolwiek robic?

Aha, wlasnie rozmawialam z kolezanka, ktora od stycznia nie pracuje (na wlasne zyczenie) i twierdzi, ze wtedy wszystko zalatwila, a teraz nie ma czasu na nic big_grin
Obserwuj wątek
    • chipsi Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 11:29
      Prawda, to dziwne zjawisko. Jak nie pracowałam to i nie miałam na nic czasu. Ale nie będę głosić jaka to teraz jestem zorganizowana bla bla bla. Po prostu teraz z robienia wielu rzeczy zrezygnowałam lub robię raz w tygodniu zamiast codziennie. No dobra, śpię nieco krócej smile
    • dziennik-niecodziennik Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 11:30
      > Zauwazylam takie zjawisko (...) ze im wiecej wolnego czasu mam tym mniej udaje mi sie zrobic wink

      bo to jest inaczej jak masz wakacje i takie poczucie że masz wolne od wszystkiego, a co innego jak masz do rozplanowania obowiazki domowe. "siedząc w domu" mozna miec bardzo mało wolnego czasu smile
      jak bylam z małą w domu to miałam plan dnia - dość dokładny, choc bez terroru - i starałam sie go trzymac. dzieki temu mialam wszystko zrobione, chyba ze akurat zadecydowałam ze odpuszczam smile
      • jematkajakichmalo Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 11:34
        U mnie to nie dzialalo sad Siedzialam z mloda dokladnie 2 lata w domu. Bylo to samo, nawet jak musialam troche wczesniej wstac, bo ona sie budzila. No doslownie na wszystko brakowalo mi czasu. Moze tylko dom byl troche bardziej zadbany. Dodam, ze dziecko mialam bardzo latwe w obsludze i jakbym chciala to bym wieeeeele mogla zrobic.

        Zreszta ja nie pracuje codziennie i tez widze, ze o wiele wiecej zalatwie w dni pracujace anizeli niepracujace.
    • heet_joe Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 11:33
      Ja tak mam. Odkąd nie pracuję, robię o wiele mniej rzeczy i mam o wiele brudniej w mieszkaniu. Wcześniej nie było opcji, żeby zostawić naczynia na noc w zlewie i nie posprzątać kuchni przed położeniem się spać, bo wiedziałam, że jak pójdziemy do pracy nikt tego nie zrobi. Dziś moją mantrą jest zrobię to potem. Taaaaaa
      • tezee Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 11:39
        Co kto lubi ja tam nie cierpię być dobrze zaprogramowanym robotem wieloczynnościowym,nie daje mi to satysfakcji, odbiera radość a lenistwo uwielbiam. Gdybym mogla sobie pozowlić to bym sie tak snuła leniwie i byłabym w tym stanie z pewnością szczesliwa.
        • heet_joe Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 11:52
          Lenistwo bardzo łatwo pomylić z niechlujstwem i nieróbstwem.
          • tezee Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 11:55
            wiec ja mam mentalność niechluja i nieroba i dobrze mi z tym, robię bo muszę inaczej życ sie nie da w moim przypadku ale jesli nie bede musiała kiedyś to przestanę i bede szczesliwa.
            • mayaalex Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 12:40
              O, to, to wlasnie smile ja tez smile
    • claudel6 Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 11:35
      powrót z pracy o 13:30?? no jakbyś wracała z pracy o normalnej porze, to inaczej bys śpiewała z tą organizacja czasu. nagle by Ci ubyło z dnia 5 godzin.
      • mag1982 Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 11:51
        Ja aktualnie nie pracuję (L4) ale jak pracowałam to wychodziłam 7:30 a wracałam 17-18 czasem później. Do Młodej przychodziła niania a zakupy i obiad mąż załatwiał bo on do 15:30 pracował i szybciej był w domu. Ja w tygodniu tylko pranie wstawiałam, pozmywałam, coś tam przeprasowałam i z grubsza odgruzowywałam chatę. Młoda spać chodziła późno tzn. ok.22 i często z nią zasypiałam bo pobudek kilka w nocy mnie czekało. Sprzątanie gruntowne było w weekendy tzn. jedno (najczęściej ja) wychodziło z młodą na spacer i zakupy a drugie sprzątało. Gdybym pracę kończyła tak jak autorka to też myślę że miałabym lepiej ogarnięte. Teraz rano Młodą zaprowadzam do przedszkola na 8:30, blisko mam bo 5 min. dosłownie. Wracając kupuję chleb i ew. jakieś drobiazgi w pobliskim sklepiku, bo grubsze zakupy mąż załatwia wracając z pracy. Z grubsza ogarniam chatę i mam czas odpocząć, poczytać itp. pranie wstawię i powieszę. Do obiadu przygotuję jeśli coś można wcześniej zrobić. O 14:30 do przedszkola po dziecko, chwilkę się poprzytulamy czy pobawimy, wstawiam obiad, pozmywam i to z grubsza wszystko co robię. No ale ja jestem w ciąży, kręgosłup mnie boli i nie czuję się na siłach zasuwać. Gdybym się czuła tobym pracowała...Wiem że po porodzie będę musiała się sprężyć, tym bardziej, że mężowi awans się kroi ale przy tym powroty do domu o 16 staną się marzeniem...
      • igge Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 11:57
        właśnie sobie czytam starą książkę z biblioteki Thomasa Eriksena "Tyrannia chwili" i jest tam odpowiedź na Twoje wątpliwości smile)
        U mnie różnie, unikam monotonii więc spontanicznie decyduję codziennie czy mam ochotę na bycie zorganizowaną mamuśką i wtedy robię szybko i wydajnie tysiąc spraw na minutę przez cay dzień. Czy wolę poświęcić całe przedpołudnie na lekturę, las, zwierzaki, gazety a np sprzątanie i zakupy, pranie, gotowanie zostawić mężowi i dzieciom względnie babciom. I tak i tak jest fajnie a ja zadowolona. Popołudnie organizują mi sprawy okołodzieciowe.
    • eilian Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 11:52
      Ciekawe jak by było gdybyś pracowała na cały etat plus dojazdy...
      • jematkajakichmalo Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 12:07
        Wierz mi, ze jest podobnie, tylko zalatwianie spraw urzedowych wyglada inaczej, bo ograniczaja mnie godziny otwarcia urzedow.
        Jak sa u mnie moi rodzice to oni odbieraja mloda z przedszkola a ja z przerwa na obiad wracam z pracy czasem i po 19.

        CHodzi o to, ze wtedy jest ten "naped", tu podjade pod rodze, tam podjade, tu cos zalatwie itp., a jak nie mam nic do zrobienia to leniwieje koszmarnie.
    • nihiru Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 12:26
      U mnie to różnie bywa. Faktycznie bywa, że się trochę "snuję" po domu, ale najczęściej mam całą listę zadań do zrobienia i chcę się do nich jak najszybciej zabrać, więc robota dość sprawnie mi idzie. Z tym że są to zwykle sprawy nierutynowe, typu odnawianie mebli, jakieś szycie, uporządkowanie biblioteki, której na codzień nie sprzątam, roboty ogródkowe itp.


      ------------------------------------------------------
      forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
    • heca7 Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 12:26
      A bo widzisz. To wcale nie jest proste być w domu i nie zgnuśnieć, nie zapuścić się, wyglądać codziennie jak człowiek wink Trzeba umieć trzymać się w ryzach i organizować sobie czas. Co nie ukrywam jest trudniejsze niż wtedy kiedy się chodzi na konkretną godzinę do pracy.
      Mój dzień zaczyna się o 7.15 wstaję wtedy do dzieci i budzę je do szkoły. Szkoła 2min samochodem. Starsza córka budzi się o 6.30 i zawsze jest już po śniadaniu i stoi przy drzwiach razem z psem - ona do szkoły wychodzi o 7.20! bo... nie chce się spóźnić. A uczy się w tej samej szkole co młodsi bracia i mogłaby podjechać samochodem pół godziny później. Ale nieeee, przecież można przed lekcjami jeszcze coś powtórzyć aby być idealną suspicious
      No więc robię śniadanie synom, do szkoły też. Odwozi tata. Chyba, że średni ma na późniejszą godzinę - to wtedy jego odprowadzam ja. Jak już towarzystwo wyjdzie, szykuję się na zakupy. Idę pieszo chyba, że pada lub mam do odebrania jajka od "chłopa" wtedy jadę samochodem. Pozostała część dnia wygląda różnie w zależności od godzin odbioru dzieci, pory roku(grzyby! basen, rower), zajęć dodatkowych, angielskiego, moich znajomych itd. Mąż pojawia się zwykle koło 20-21.00 i wtedy je obiad.
      • hugo43 Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 12:31
        wszystko zalezy od organizacjismilewstalismy o 8,tj.ja i przedszkolak,maz i coreczka spali.zawiozlam synka do przedszkola,po powrocie zjadlam z mezem sniadanie,nakarmilam mala i pojechalam oblukac co tam w tk maxx ciekawegosmilezaraz biore sie za wieksze porzadki(zawsze 2xtydzien),jakis obiad ukrece,poczytam sobie,pojde na spacer z dzieckiem,jakies biznesowe telefony wykonam i bedzie 16 i pojde po synka i tak dzien zleci.zawsze ktos po poludniu przyjdzie,my gdzies pojdziemy.maz chyba wybiera sie na silownie i do pracy dzis.odkad nie pracuje mam mnostwo czasu na wszystko.
    • mayaalex Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 12:38
      Z jednej strony chyba masz racje - ja tez jak mam wolne, to zyje sobie powolutku, pospimy, zjemy, pobawimy sie, poczytam gazetke, etc. A jak ide do pracy to w tych samych 24 godzinach zmiesci sie wiecej czynnosci (chociaz ja i tak w zasadzie nie gotuje i nie sprzatam, robie tylko pranie i ogarniam mieszkanie tak ogolnie, czyli np. zbieram zabawki z podlogi jak mi zaczynaja przeszkadzac). Tylko pytanie brzmi: czy to, ze wiecej zrobisz, sprawia, ze jestes naprawde szczesliwsza? Ja tam lubie sie snuc i nie widze wielkiej wartosci w np. umyciu podlogi. I nie krytykuje tutaj, bo kazdemu cos innego pasuje w zyciu (albo na danym etapie zycia) tylko zakladam, ze komus takie snucie moze dobrze robic na psychike. Do parku sobie pojde, na kanapie posiedze, z dzieckiem pobawie - dobrze mi z tym. Ale moze dlatego, ze jak akurat pracuje, to pracuje intensywnie i duzo wyjezdzam (i w zwiazku z praca, i przyjemnosciowo) wiec jak juz mam wolne to nicnierobienie doceniam. Bo czy koniecznie taki wypelniony dzien jest lepszy - i dlaczego - od dnia snuja?
      • butch_cassidy Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 12:54
        Nie mam problemu z organizacją.
        Pobudka o 7. Śniadanie. 8.30 mąż zabiera małą do przedszkola i jedzie do pracy. Jak mam coś do załatwienia w mieście, to przy okazji kawa z koleżanką czy shopping i wracam też razem z nimi. Obiad wtedy jemy na mieście.
        Jak nigdzie nie wychodzę to:
        tak do 10-11 ogarniam dom, zaglądam do sieci
        do 12 spaceruję z psem
        potem różnie: sprzątanie, czytanie, inne hobby, robienie ciasteczek czy przetworów (dziś np. grzyby czekają), czasem film (ale rzadko mi się udaje całe 2h wygospodarować), praca w ogrodzie (jeśli jest)
        ok. 15 biorę się za obiad, a jak już wstawiony to zwykle czytam lub wchodzę na forum smile
        Rodzina wraca o 16.30-18 (zależy od dnia). Jemy razem. Potem zabawy z córką. Jak moja kolej usypiania to ok. 19-20 kąpiel dziecka. Jak kolej męża to znów coś czytam, albo hobby.
        Potem wspólny wieczór przy filmie, albo kolacyjka. Jeszcze trochę poczytam, a przed północą śpię. I tyle smile
        Nie odnotowałam czasu na nudę i rozlazłość wink
        Nie chodzę w dresiku, makijaż noszę subtelny - i robię go popołudniu, od rana raczej maseczkę, co któryś dzień.
      • jematkajakichmalo Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 14:11
        oczywiscie rozumiem osoby, ktore duzo pracuja i potem doceniaja ten czas wolny, to co innego.
        Ja tez na poczatku urlopu oceniam to inaczej i ciesze sie z tego, ale teraz np. mialam te 3 tygodnie przymusowo i z jednej strony myslalam, ze wlasnie pozalatwiam to i owo, ale prawie nic mi nie wyszlo (zaraz bedzie, ze wyrodna matka nie cieszyla sie na 3 tygodnie spedzone z dzieckiem w domu wink )
        Ja juz taka jestem, ze jak nie mam kopa i nie "wystartuje" to zgnije smile Niby z jednej strony nie rusze sie do sprzatniecia, ale z drugiej nie otrafilabym usiasc i czytac, bo by mnie brudna podloga do nerwicy doprowadzila.

        Chodzi tez o to, ze np. wracajac z pracy mam godzine czy dwie do odebrania dziecka z przedszkola i ten czas wykorzystam maksymalnie i zalatwie jeszcze 20 spraw, a jak siedzie w domu to wychodze z zalozenia, ze co? godzina? i tak nic nie zdaze zrobic...
    • caroninka Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 12:49
      Gdy pracowalam na swoim, nie moglam wogole zorganizowac pracy w domu. Wtedy jeszcze nie maz, przejmowal obowiazki na tyle na ile mogl. Gdy zaczelam pracowac na zmiany ogarnialam wiele spraw naraz i organizacja czasu byla latwiejsza.
      Teraz nie pracuje, dzien mam zorganizowany, choc moge sobie czasem odpuscic. Nie zasne, jak nie bede miala blysku w kuchni i oogolnego porzadku. Mam czas dla siebie (odpoczynek po terapii), przygotowanie sie na nadejscie corki i nacieszenie sie czasem z synem.
    • run_away83 Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 12:54
      To chyba kwestia doświadczenia i opracowania algorytmów działania na różne okoliczności. Jak miałam jedno dziecko i siedziałam w domu dopiero kilka tygodni to też byłam jeszcze kiepsko zorganizowana.

      Teraz mam trójkę a czasu jakby przybyło - mieszkanie ogarnięte, lodówka pełna, ja z pomalowanymi pazurami makijażem i fryzurą, dzieciaki oporządzone, wywietrzone i wybiegane. I jeszcze mam czas na książki i gry komputerowe (to wieczorami). I na forum wink

      Problem jest tylko, jak ktoś się zaczyna litować że taka jestem zarobiona i przyłazi mi pomagać. Wczoraj moi rodzice przyszli bez zapowiedzi (niby że akurat byli w okolicy) jakoś po 18, jak usiłowałam zapędzić młodocianych do sprzątania i mycia i tak mi rozbrykali dzieciaki że zamiast o 19 kąpiel była o 21 a spanie zamiast o 20 wypadło o 23. Efekt - dwójka dzieci wyjących ze zmęczenia i ja z dymem idacym nosem i uszami. Mój wieczorny seans PS3 poszedł się paść oczywiscie. Tylko najmłodszy nie zauważył całej zamoty, jemu jeszcze wszystko jedno, byle mleko było wink
    • yenna_m Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 12:55
      pracująca jestem o niebo lepiej zorganizowana
      • tezee Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 13:01
        Nie rozumiem dlaczego te co teoretycznie mogą,nie chcą sobie spokojnie leniwie gnuśnieć chocby czasowo, boicie sie oceny innych? macie wewnetrznego żandarma?a moze sie spełniacie się w myciu umywalki,
        PS tekst nie usnę jak nie mam czystej kuchni mnie rozwalił big_grin
        • butch_cassidy Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 13:33
          tezee napisał:

          > Nie rozumiem dlaczego te co teoretycznie mogą,nie chcą sobie spokojnie leniwie
          > gnuśnieć chocby czasowo,

          Gnuśnieć czasowo? No gnuśniejemy wink Choćby na forum tongue_out To miłe gnuśnienie smile
          A poza tym nie mam żandarma big_grin Jednak jak po mieszkaniu latają z kąta w kąt koty z sierści i kurzu, to je usuwam - wkurzają mnie, tak mam. Znalazłam taką proporcję między "gnuśnieniem" a obowiązkami, która mi odpowiada. No i co z hobby czy filmem? A czytanie? Jak romansidło, to gnuśnienie, jak literatura popularnonaukowa to rozwój? big_grin Bo się gubię... wink Poza tym niektóre czynności można uznać za obowiązki, można - za przyjemność (dla mnie do tej kategorii zalicza się ogród i przetwory np. - niby to tzw. pożyteczne zajęcie, ale jak bym nie lubiła, to bym nie robiła).
        • caroninka Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 18:24
          To nie jest smieszne uncertain to jest natrectwo i powinnas nade mna plakac : p
      • agunia777 Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 13:15
        Ja niepracująca z 1,5 roczniakiem w domu.

        Uważam, że jestem dość dobrze zorganizowana, po prostu robię wszystko od ręki. Wstajemy o 7:00 (równo, pospałabym dłuzej ale synek nie). Wrzucam mięso do gara na zupę, robię kawę, ogarniam dziecko, daję mu jeść (mimo KP jest nadal głodny baardzo), najczęściej jest to owsianka/kasza manna/naleśniki etc. Syn nie uznaje mm ani błyskawicznych kaszek. Zazwyczaj jemy razem. Dorzucam warzywa do zupy. Następnie wstawiam pranie (codziennie jedno). Wyłączam zupę wink Później jeśli jest dobra pogoda idziemy na dwór, na spacer lub na dłuższą wycieczkę (wczoraj byliśmy 30 km pociągiem u mojej mamy - choć padało; mamy bilet roczny do ZOO, często chodzimy na basen o tej porze, bo pusto). Po drodze robię szybkie zakupy (duże robimy raz w tygodniu). Wracamy ok 14:00 - jemy zupę wink) i mały idzie spać. Śpi 1,5 - 2 godziny. Ja w tym czasie czytam, później przygotowuję obiad, jeśli nie mam ugotowanego, odpoczywam. Dziecko je, wychodzimy na dwór lub bawimy się (rano mały często bawi się sam, po południu te zabawy mu organizuję). Ok 18.00 wraca mąż, ja mam wolne od dziecka i wtedy zwykle idę pobiegać, lub na rower. Jeśli nie ćwiczę, źle się czuję psychicznie smile Wtedy też mogę zrobić coś dla siebie (wiadomo). Często zalegam z książką na balkonie. Mogę wyjść zobaczyć się ze znajomymi. Syn zasypia o 21.00 (samodzielnie).
        Co do sprzątania - na bieżąco. Zmywarkę mamy, więc naczynia nie stoją w zlewie. Zmiany pościeli - raz na dwa tygodnie. Nie mamy zwierząt i nie palimy wink.
        Generalnie w domu jest mi dobrze, i cieszę się, że mam tyle czasu na wszystko, że mogę gotować zdrowo, że dziecko może tyle zobaczyć, że jest czas, żeby mu wszystko tłumaczyć, oraz samemu też korzystać z tego błogiego czasu, który pewnie niedługo się skończy.
    • 18lipcowa3 Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 12:59
      Nie pracuję jeszcze- odkąd jestem w domu mam ugotowane , posprzątane, wszystko załatwione.
      Jak pracowałam też tak było, ja po prostu jestem dobrze zorganizowana, szybka i łatwo mi takie rzeczy przychodzą.
    • eliza_b Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 13:02
      Myślę, ze ciężko też porównywać nawet Twoją Autorko sytuację. Mam na myśli czas niepracujący i w pracy zawodowej.
      Podejrzewam, że wcześniej dziecko było sporo mniejsze i wymagało większej Twojej uwagi. Dzisiaj piszesz, że bawi się z koleżanką. A to już różnica, bo zyskujesz czas na swoje sprawy
      Obecnie nie pracuję, bo wychowuję dzieci, najmniejsze niespełna 21 m-cy. I nigdy nie śpię do 11-tej, wstaję średnio koło 7. Zakupy robimy w weekend. Obiad jest na czas dla wszystkich. Rytm dnia niezakłócony pomimo posiadania dzieci w szkole i przedszkolu. Czasu jest i mało i dużo, zależy na co. Zawsze staram się mieć plan na dany dzień i sprostać zadaniom domowym. Jeśli o mnie chodzi nie mam takiego wrażenia jak Autorka.
      Jestem przekonana, że pracując na etacie i tracąc czas na dojazdy (W-wa) czasu na pewno by mi zabrakło.
      W moim odczuciu z całą pewnością mogę powiedzieć, że organizacja moja jest znacznie sprawniejsza przy 3 dzieci niż przy 1, co kiedyś wydawało mi się nierealne. Doświadczyłam tego stąd takie wnioski. Nie mogę sobie pozwolić na "zbałamucenie" czasu, nie przeszłoby tosmile Zaznaczam, ze regularnie miewam wolne chwile i dla siebiesmile
    • meresanch Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 14:57
      jakoś tego nie zauważyłam
      nie pracuję od kilu lat już
      jeszcze przed ciążą nie pracowałam
      zawsze wstaję o 7.15 by mieć czas na kąpiel mycie głowy i makijaż w tym czasie mąż ma oko na syna
      potem zakupy, kanapki i .... zwykły plan dnia którego nie ma
      są dni kiedy mniej zrobię bo syn chce bajki na moich kolanach oglądać
      dziś robiłam sesje fotograficzną jak bajkę oglądał, teraz czekam na zakupy które do domy przyjadą a z nich obiad robię
      mam tylko problem z pracami takimi jak np mycie okien czy prasowanie bo nie chce pomocy 3 latka więc czekam z nimi na weekend
    • cruzbos Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 16:06
      Normalna sprawa. Jeśli zwykle pracujesz, a na tydzień, dwa czy trzy masz wolne, to oczywiste, że sobie odpuszczasz, dajesz luz, przynajmniej na początku. Jeśli nie pracujesz zawodowo, to raczej z jakiegoś powodu, coś na tyle Cię zajmuje, że nie mogłabyś pracować. I to coś wypełnia czas. Ja rano ogarniam syna, zawożę do szkoły na 8.30, zakupy, sprzątanie, robię częściowo obiad, pranie, odbieram syna o 13, jedziemy do domu coś zjeść, później na rehabilitację, wracamy na obiad, później wywieszanie prania, prasowanie czasami, ćwiczenia z synem w domu, jakaś zabawa, przygotowanie kolacji. W międzyczasie coś zjeść, książka i gazeta, komp, organizowanie różnych spraw rodzinnych, spędzanie czasu z córką i wieczorem z mężem. Do tego czasami wizyta u lekarza lub zebranie w szkole.
    • nanuk24 Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 16:31
      Nie, nie jestem.
    • agni71 Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 16:53
      jematkajakichmalo napisała:

      > Mloda miala wolne w przedszkolu (3 tyg.), to spalysmy do 11, potem jakies sniad
      > anie, ubieranie sie albo snucie sie w pizamie. O 14 zaczynalam pichcic jakis ob
      > iad (niezbyt skomplikowany), potem przychodzil maz, zjadalimy, maz lecial do pr
      > acy, a my szlysmy gdzies na spacer czy plac zabaw, ewentualnie zakupy. Potem na
      > gle robil sie wieczor i tak sie dzien konczyl.

      No, ale zobacz ty opisujesz sytuacje wyjątkową, a normalny dzień w roku szkolnym tak nie wygląda.

      Zazwyczaj nie można się wylegiwac do 11 (poza wakacjami) bo trzeba chociażby dzieci wyszykowac do szkoły...

      > Ani nie mialam super posprzatane, ani super nie gotowalam, pranie wstawilam co
      > kilka dni i przeprasowalam, masakra jakas, do niczego nie moglam sie zmusic.

      A to jest jakis obowiązek pranie wstawiac codziennie. Tez piorę co kilka dni, nawet co kilkanaście czasem. Prasowanie zbieram i w 1-2 dni ogarniam przy TV, nie chce mi sie z deską do prasowania latac codziennie w te i z powrotem wink Co do gotowania - jak pracowałam gotowałam podobnie, tylko, że na 2 osoby zajmowalo mi to znacznie mniej czasu niz na 5 smile Owszem, czasem mam niechcieja, a innym razem od rana dużą energię - po prostu dostosowuje swoją aktywnośc do danego nastroju. Jak mam chęć to np. robię jakies większe porządki w szafach, wystawiam na Allegro itp., a jak mi się nie chce - to tego nie robię, tylko zalegam na sofie z książką... Mam ten komfort, że cos mogę, ale nie muszę. Jednak kiedys w końcu to robię, nie odkładam wiecznie wink

      >
      > A taki przykladowy dzien pracujacy (np. wczorajszy dzien). Pobudka przed 7, sni
      > adanko, mloda wyszykowana i odwieziona do przedszkola, ja do pracy. Powrot z pr
      > acy o 13:30,

      No wybacz, ale to raczej nietypowa pora powrotu z pracy. W ostatnim miejscu pracy mialam 3/4 etatu, ale i tak byłam w domu ok. 17.00, więc w porównaniu z toba byłabym 4 godziny w plecy....

      > Wrocilam, polozylam dziecko spac i mialam jeszcze kupe czasu dla siebie...

      Niepracujące z wyboru maja zazwyczaj więcej niz jedno dziecko, więc trochę inaczej to wygląda, i po południu (dzieci wracają ze szkoly i trzeba dac im jeść, pomóc w lekcjach itp.), i wieczorem.


      > Jak tak teraz pomysle to az strach sie bac co by bylo jakbym caly czas w chacie
      > siedziala. Chyba bym zgnila z nierobstwa no i chata by mi zarosla.

      Raczej nie. Po prostu przestawiłabys sie na inny, nieco wolniejszy rytm dnia.
      >
      > Powiedzcie mi jak Wam sie chce cokolwiek robic?

      czasem się chce, czasem sie nie chce, to nie jest tak, że niechcieja się ma non-stop.
      >
      • bei Re: Do niepracujacych mam... 18.09.13, 17:41
        Więcej obowiązkow motywuje do dobrej organizacji.
        Wystarczy wieczorem lub rano zaplanować co chcemy zrobić i tyle.
        Później tylko wykreślam już wykonane i tyle.
    • mamusia1999 Re: Do niepracujacych mam... 19.09.13, 10:03
      ale oczywiscie, ze masz. glownie do siebie a w konsekwencji do innych tez.
      masz to, czego nas wszystkich nauczono.

      ze to przemaszerowany z zegarkiem w reku dzien B jest wartosciowy, ze konczy sie milym uczuciem dobrze wypelnionych obowiazkow. dobrze by bylo, gdyby w bilansie pojawily sie jeszcze jakies inne pozytywne uczucia.
    • eliszka25 Re: Do niepracujacych mam... 19.09.13, 10:52
      podstawowa roznica jest taka, ze dla mnie to nie wakacje. ja nie moge spac z dzieciakami do 11, tylko pobudke mam o 6.45. najpierw sniadanie i wyszykowanie do szkoly starszego. w miedzyczasie budzi sie mlodszy, jesli nie, to ja go budze. starszy wychodzi do szkoly o 7.40. mlodszy je sniadanie. o 8.45 wychodzimy razem i prowadze go na spielgruppe. w drodze powrotnej robie zakupy. potem mam pol godzinki na hula hop. przygotowuje rzeczy do obiadu, o 10.50 wychodze, zeby odebrac mlodszego. po powrocie gotuje obiad. ok. 12 starszy przychodzi na obiad, wiec najdalej 13.30 siadamy do stolu. pozniej starszy wraca do szkoly, ja sprzatam po obiedzie, ogarniam dom, ew. mam chwile dla siebie czy ide z mlodszym na spacer. ok. 15.15 przychodzi starszy. przed 16. jest podwieczorek, potem jakies wyjscie na dwor (czasem idziemy gdzies razem, czasem chlopaki sa na podworku, a ja np. robie pranie czy jakies wieksze sprzatanie). jeszcze trzeba odrobic lekcje ze starszym, potem kolacja i ok. 20 dzieciaki trzeba polozyc spac.

      dodatkowo w poniedzialki np. wioze chlopakow na basen na 17, wiec dzien mamy wypelniony po brzegi. na wylegiwanie sie w lozku do 11, to ja mam czas co najwyzej raz w tygodniu, choc i to tylko czasami. zapewniam cie, ze czasu na nude mi zdecydowanie brakuje tongue_out
    • ichi51e Re: Do niepracujacych mam... 19.09.13, 14:20
      U mnie latwo bo z malym dzieckiem nawet kiedy korzystam z kibla i jem mam zaplanowane. Moze potem sie rozmemlam. Z planem B w wypadku deszczu burzy sniezycy.
      Wakacje masakra faktycznie - czas miedzy palcami.
    • lily-evans01 Re: Do niepracujacych mam... 19.09.13, 14:22
      Może tak się dzieje dlatego, że Twój normalny rytm dnia wygląda inaczej i jak masz wolne, to się pewnie rozprężasz...
      Pracując w domu mogę powiedzieć tylko tyle, że jak nie mam super mega pilnych zleceń, to robię codzień to, co sobie zamierzyłam i nie snuję się bez sensu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka