Nic do nikogo nie mam, nie interesuje mnie dlaczego nie pracuje, chcialabym zadac jedno pytanie - czy jestescie dobrze zoranizowane (jak tak to jak to robicie)? Juz wyjasniam skad to pytanie.
Zauwazylam takie zjawisko jak bylam np. na urlopie (zreszta wiele moich zanjomych tez), ze im wiecej wolnego czasu mam tym niej udaje mi sie zrobic
Mloda miala wolne w przedszkolu (3 tyg.), to spalysmy do 11, potem jakies sniadanie, ubieranie sie albo snucie sie w pizamie. O 14 zaczynalam pichcic jakis obiad (niezbyt skomplikowany), potem przychodzil maz, zjadalimy, maz lecial do pracy, a my szlysmy gdzies na spacer czy plac zabaw, ewentualnie zakupy. Potem nagle robil sie wieczor i tak sie dzien konczyl.
Ani nie mialam super posprzatane, ani super nie gotowalam, pranie wstawilam co kilka dni i przeprasowalam, masakra jakas, do niczego nie moglam sie zmusic.
A taki przykladowy dzien pracujacy (np. wczorajszy dzien). Pobudka przed 7, sniadanko, mloda wyszykowana i odwieziona do przedszkola, ja do pracy. Powrot z pracy o 13:30, obiad (szykowany od podstaw). Przyszedl maz, zjedlismy obiad, on wrocil do pracy a ja robilam zakupy. Zeby nie bylo nie byly to zakupy w supermarkecie tylko wszystko w roznych sklepach. Do tego pojechalam jeszcze na poczte pozalatwiac i do krawca. Potem odebralam corke, zawiozlam ja na zajecia dodatkowe (w tym czasie zrobilam jeszcze jedne male zakupy). Przyjechalysmy do domu to do mlodej przyszla sasiadka a ja zlapalam za odkurzacz, potem mopa i scierke. Wstawilam i potem rozwiesilam 2 prania. Skonczylam o 19, akurat przyszedl maz wiec sie przebralam i poszlam na zebranie w przedszkolu...
Wrocilam, polozylam dziecko spac i mialam jeszcze kupe czasu dla siebie...
Jak tak teraz pomysle to az strach sie bac co by bylo jakbym caly czas w chacie siedziala. Chyba bym zgnila z nierobstwa no i chata by mi zarosla.
Powiedzcie mi jak Wam sie chce cokolwiek robic?
Aha, wlasnie rozmawialam z kolezanka, ktora od stycznia nie pracuje (na wlasne zyczenie) i twierdzi, ze wtedy wszystko zalatwila, a teraz nie ma czasu na nic