saguaro70
23.10.13, 12:10
Witam po dłuższej nieobecności i serdecznie pozdrawiam.
A teraz do rzeczy. Przedstawię pokrótce swoją obecną sytuację.
Mieszkam z rodzicami i w chwili obecnej jestem na ich utrzymaniu. Z racji choroby posiadam, jak wiecie rentę inwalidzką w wysokości 567 złotych. Dochody moich rodziców to 1800 złotych z czego prawie 1000 to opłaty. Zostaje więc na życie 800 złotych na miesiąc na 3 osoby. Aha, rodzice sprzedali wczoraj mieszkanie.
Dwa miesiące temu rozstałem się z żoną, z którą mamy ponad 6 letnią córkę. Dochody mojej małżonki to 1450 złotych pensji, coroczny zwrot podatku z Urzędu Skarbowego 1100 złotych oraz coroczna zapomoga z pracy w wysokości 2500 złotych. Córka, jako, że jest niepełnosprawna otrzymuje 153 złote zasiłku. Leczenie małej kosztuje miesięcznie teraz 50 złotych, mniej więcej jej utrzymanie kosztuje około 150 złotych miesięcznie( ubranie, jedzenie, wycieczki szkolne).
Z mojej renty spłacam wspólny dług w wysokości 309 złotych oraz daję dobrowolnie 70 złotych na dziecko. Nie osądzajcie mnie, po prostu więcej nie mam. Gdybym mógł dałbym i kilka setek, aby córce nie brakło. Tak więc z mojej renty zostaje na moje skromne potrzeby w granicach 180 złotych. Wiem co pomyślicie- mała 50 złotych a ja 180. Tylko ja jeszcze muszę kupić leki na depresję za 80 złotych.
Małżonka powiedziała, że do sądu o alimenty mnie nie poda. Ponieważ życie pisze różne scenariusze chciałbym się spytać, ile sąd by zasądził alimentów ode mnie na małą, gdyby jednak żona zdecydowała się na taki krok.
Jakie czynniki są brane pod uwagę? Jeśli nie ze mnie to ile z moich rodziców?
Czytam linki, ale wszędzie to samo i mało konkretów.
Dziękuję i pozdrawiam.