Dodaj do ulubionych

Kolej na mnie!

    • goodnightmoon matokk 24.10.13, 12:03
      Wysłałam Ci wiadomość na priv. Mam nadzieję, że skorzystasz.
      Trzymaj się!!!! kiss
      • matokk Re: matokk 25.10.13, 11:08
        Dzięki dziewczyny za wsparcie i próbę oblania mnie zimną wodą (przyda się).
        Gadałam wczoraj z mężem, nie wie co się z nim dzieje i czemu tak się zachowuje. "Pogubił się" i "zobojętniał". Nie chce, żebyśmy jechali do niego, bo "to nie będzie dobre ani dla nas, ani dla niego". Pytam, więc, jaki sens utrzymywać ten związek? Milczy. Prosi, żebym poczekała aż wróci.
        Może poczekam, a może nie, w każdym bądź razie kasę przelałam na swoje konto, uprzedzając go o tym, że nie zabrałam tej kasy sobie, tylko ją odłożyłam dla nas.
        Nigdy nie udało nam się niczego odłożyć, więc czas zacząć. Nie jest to dużo, paręnaście tysięcy, ale zawsze coś. Niedługo wypłata, więc na życie starczy, odłożone będą sobie leżeć. Mieszkania nie mamy,więc nie ma czego dzielić. Dziwi mnie, że niczego nie odpisuje, pewnie jest w szoku smile
        • kariwitch00 Re: matokk 25.10.13, 13:06
          Nie wiem mi się wydaje że on może ma romans, skoro tak ucina kontakt, ma sie czym zając i ktos go zaspokoaja emocjonalnie oraz winnych aspekatch byc moze, nie podejrzewasz tego?
          A czy z romowy z nim cos wynika?Wyczuwasz ze mu zalezy na was czy raczej granie na czas przeciaganie w czasie jakis decyzji o ktorych nie chce narazie mowic?
        • minor.revisions Re: matokk 25.10.13, 13:57
          > Gadałam wczoraj z mężem, nie wie co się z nim dzieje i czemu tak się zachowuje.

          aaahahahaha
          > "Pogubił się" i "zobojętniał".


          ta jasne

          > Nie chce, żebyśmy jechali do niego, bo "to nie
          > będzie dobre ani dla nas, ani dla niego".

          No więc tak: co jest dla Ciebie dobre, to wiesz Ty, nie pan.
          Co jest dla pana dobre, to wie pan, ale ponieważ jego priorytetem nie jest to, co jest dobre dla Ciebie, nie może od Ciebie wymagać, żeby twoim priorytetem było jego dobro.
          Ergo: należy jechać tongue_out
        • d.o.s.i.a Re: matokk 25.10.13, 14:34
          W zyciu bym nie pojechala do Pana na Twoim miejscu. Zyj tak, jakby go w Waszym zyciu juz nie bylo, zobaczysz jak wroci z podkulonym ogonem.
          • lelija05 Re: matokk 25.10.13, 14:37
            Też nie, szkoda czasu i kasy. Facet pewnie ma kogoś na miejscu i teraz się zastanawia co dalej.
            • minor.revisions Re: matokk 25.10.13, 17:20
              lelija05 napisała:

              > Też nie, szkoda czasu i kasy. Facet pewnie ma kogoś na miejscu i teraz się zast
              > anawia co dalej.

              ten ktoś może o istnieniu pani i dziecka nie mieć pojęcia i jeśli planuje założenie z panem własnej rodzinki, może dobrze, żeby był świadomy, że na panu już ciążą zobowiązania, co najmniej natury finansowej. Postawa "zlac pana" w wypadku, w ktorym on sobie wije gniazdko z kim innym odbije się na autorce wątku i poprzednim dziecku.
              • d.o.s.i.a Re: matokk 25.10.13, 17:30
                No i coz, ze Pan sobie zaklada inna rodzinke? Czy to jest autorki obowiazek uswiadamiac tamta pania?
                W zyciu by mnie jakas obca baba nie obchodzila. Misiu nie chce wrocic do domu? Zegnam Misia. Po cholere mi taki misio?
                • minor.revisions Re: matokk 25.10.13, 17:39
                  d.o.s.i.a napisała:

                  > No i coz, ze Pan sobie zaklada inna rodzinke? Czy to jest autorki obowiazek usw
                  > iadamiac tamta pania?

                  nie obowiązek, ale interes. Pani i dziecku się należą alimenty, nieprawdaz. a ich wysokośc zalezy jdnak w jakimś stopniu od sytuacji życiowej pana i ewentualnych dodatkowych dzieci.

                  > W zyciu by mnie jakas obca baba nie obchodzila.

                  ale to nie jest wątek o twoim misiu. Autorka zrobi, co sama uważa za słuszne, po przeanalizowaniu swoich potrzeb oraz opcji, związanych z różnymi posunięciami. Ja po prostu sygnalizuję, że istnieje możliwość, iż jakaś pani zagięła parol na misia, nie mając pojęcia o jego zobowiązaniach, za to chcąc go wpakowac w zobowiązania wobec siebie. Nie jest rozsądne wobec takiej możliwości przyjęcie postawy "a co mnie to obchodzi" w momencie, w którym się jeszcze ma jakies ruchy.
                  • minor.revisions Re: matokk 25.10.13, 18:20
                    > > W zyciu by mnie jakas obca baba nie obchodzila.

                    a no i pamiętaj Dosiu, ze dowód na istnienie obcej baby to szansa na alimenty na siebie (rozpad małżeństwa z winy pana)
                    • d.o.s.i.a Re: matokk 25.10.13, 18:30
                      No chyba ze tak, to wtedy ewentualnie moznaby sie w to bawic.
          • minor.revisions Re: matokk 25.10.13, 17:17
            d.o.s.i.a napisała:

            > W zyciu bym nie pojechala do Pana na Twoim miejscu. Zyj tak, jakby go w Waszym
            > zyciu juz nie bylo, zobaczysz jak wroci z podkulonym ogonem.

            ale to zależy od tego, czego pani chce: powrotu pana? rozwiania wątpliwości? jeszcze czegoś? sama sobie na to musi odpowiedziec i w związku z tym dobrać działania, byle te działania byly podyktowane tym, czego ONA chce i potrzebuje i wie, że będzie dla niej dobre, a nie tym, co pan mówi.
            • 3-mamuska Re: matokk 25.10.13, 17:28
              A z drugiej strony jedyne co mozesz zrobić, to pojechać bez uprzedzenia i sprawdzić co u pana słychać. Tak zeby sie przekonać zobaczyć co jest na miejscu.
              Załatwić przelot hotel. Lub wynająć detektywa który w 2-5 dni zorientuje sie co jest grane i dostarczy dowodów.

              To ze masz czekać az pan wróci, no to super tylko nie wiesz kiedy. A jesli ma kogos na boku to przed wyjazdem do domu zerwie związek i wróci do ciebie a ty bedziesz niczego nie świadoma.
              Albo wpadnie zabierze rzeczy i wyjedzie do innej.

              Tylko nie wiem czy masz sile na to no i czy nie szkoda kasy?
              • d.o.s.i.a Re: matokk 25.10.13, 17:31
                Pewnie ze szkoda kasy. Nie rozumiem co by autorka miala osiagnac tym manewrem?
                • minor.revisions Re: matokk 25.10.13, 17:46
                  d.o.s.i.a napisała:

                  > Pewnie ze szkoda kasy. Nie rozumiem co by autorka miala osiagnac tym manewrem?

                  nie rozumiesz, bo nie masz dzieci pana na utrzymaniu.
                  Bierz pod uwagę, że ja nie mówię o sytuacji "przegonić panią i żyć długo i szczęśliwie"., tylko o uświadomieniu pana i ewentualnej flamy, że pan ma zobowiązania wobec potomstwa i raczej nie zawahamy się, żeby je egzekwować.
                  • d.o.s.i.a Re: matokk 25.10.13, 18:29
                    > Bierz pod uwagę, że ja nie mówię o sytuacji "przegonić panią i żyć długo i szcz
                    > ęśliwie"., tylko o uświadomieniu pana i ewentualnej flamy, że pan ma zobowiązan
                    > ia wobec potomstwa i raczej nie zawahamy się, żeby je egzekwować.


                    Ale co to zmieni? Pan przegoni nowa pania? A moze do konca zycia nie znajdzie sobei innej? Tak czy siak, autorka bedzie miala konkurencje w obcym potomstwie. To, ze ona przyjedzie i tupnie nozka nie oznacza, ze pan zaniecha rozmnazania sie z inna pania.
                    • minor.revisions Re: matokk 25.10.13, 18:48
                      > Ale co to zmieni? Pan przegoni nowa pania?

                      nie wygłupiaj się, nie wiadomo, co tam dokładnie na miejscu jest, więc trudno dokładnie powiedzieć, co zmieni. ALE: jest prawdopodobienstwo, ze pani, mająca plany matrymonialne, a nieswiadoma ogona pana, sama sie wymiksuje. jest tez prawdopodobieństwo, że pani jest świadoma ogona, ale myśli, że ogon nie będzie podskakiwał. Jest też prawdopodobne, ze pan sam zacznie sobie podliczać, ile go będzie kosztować utrzymanie kilku osób z alimentów, jak sobei zacznei to dodawać i jak zobaczy - to ważne - że zona nei jest typem Dosi ani pierwszej małżonki i zameirza swoje prawa egzekwować. Natomiast nei jest prawdopodobne, że pani na widok małżonki zakrzyknie "misiu, to ty już masz żone i dziecko? How cute!"

                      POza tym, żona będzie miec w ręku dowód na winę męża.
              • minor.revisions Re: matokk 25.10.13, 17:44
                3-mamuska napisała:

                > A z drugiej strony jedyne co mozesz zrobić, to pojechać bez uprzedzenia i spraw
                > dzić co u pana słychać. Tak zeby sie przekonać zobaczyć co jest na miejscu.

                no oczywiście.

                > To ze masz czekać az pan wróci, no to super tylko nie wiesz kiedy.

                i to może wykańczać, no oczywiscie nei ematkę, która w razie niepewności dotyczącej małżłeństwa potrafi to z siebie otrząsnąć jak gęś wodę i powiedzieć "super, olałabym, niech spada".

                > Tylko nie wiem czy masz sile na to no i czy nie szkoda kasy?

                moim zdaniem na jedno rozwiązanie trzeba siły (czekanie w niepewności nei wiadomo ile i nie wiadomo na co, już nie mówiąc o tym, ze w ten sposób oddaje się panu decyzję dotyczącą jego i SIEBIE) a na drugie (wyjazd lub detektyw) kasę, siły znacznie mniej, bo potrzebna znacznie krócej.
        • anorektycznazdzira Re: matokk 25.10.13, 18:13
          Matokk, nad czym Ty się zastanawiasz w ogóle. Postaw się z tej drugiej strony- nie wiem co Ci wychodzi, ale ja za siebie powiem tak: takie dyrdymały jak "nie przyjeżdżaj bo to bez sensu", "zobojętniałam" etc, wygłosiłabym facetowi tylko w sytuacji, kiedy by już mi ktoś inny dobrze zajął myśli i emocje. Nie widzę innego uzasadnienia. I bardzo Cię proszę, nie daj z siebie zrobić debilki rzewnymi opowieściami jakie-to-on-ma-bóle-egzystencjonalne, bo to zawsze jest to samo: ktoś inny na oku albo i w łóżku.
          I teraz decyzja: jedziesz tam sama z aparatem foto i dyktafonem w ręce (oszczędzasz kasę, szarpiesz nerwy) czy wysyłasz detektywa (oszczędzasz nerwy i inwestujesz w to kasę). Zostawiam 5-10% na to, że co innego wyjdzie, ale nie więcej...

          Nie zgadzam się też z dosią z pomysłem olewania i życia jak gdyby nigdy nic. Może ktoś tak umie, ja lubię mieć klarowną sytuację życiową i rozwód z orzeczeniem o winie męża, plus rozsądne alimenty. I nie lubię robić prezentów komuś, kto ze mnie w jawny sposób robi głupią.

          Współczuję Ci i trzymam kciuki.

    • merit_p Re: Kolej na mnie! 25.10.13, 18:36
      Ja bym poszukała spokojnie pracy "u ciebie", po czym spakowała dziecko i pojechała. Niech on teraz szuka Was. Jeśli mu zależy a Ty go będziesz chciała nadal.
      Z tego co piszesz rozwód nie powinien być skomplikowany w razie czego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka