Dodaj do ulubionych

edukacja domowa

28.10.13, 15:05
Na fali sąsiedniego wątku:
Nie mogę zrozumieć, czemu edukacja domowa wzbudza tyle negatywnych emocji, agresji i niezrozumienia. Jest w Polsce kilka tysięcy ludzi, którzy tak edukują dzieci. Ba, jest pewnie tu gdzieś forum dla nich.
Czemu przeszkadza Wam to, że ktoś edukuje swoje dzieci w inny sposób?
Dajcież innym żyć jak chcą.
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: edukacja domowa 28.10.13, 15:08
      Mnie edukacja domowa cudzych dzieci nie przeszkadza absolutnie. Czemu niby miałaby?
      • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 28.10.13, 15:10
        To zobacz wątek o liście do WO. Tam przeszkadza wszystkim.
        • iwoniaw Re: edukacja domowa 28.10.13, 15:14
          Jakoś nie widzę, by atakował tam ktokolwiek ideę edukacji domowej. Może konkretny post zalinkuj, bo na przebijanie się przez pyskówki multitematyczne szkoda mi czasu.
    • olena.s Re: edukacja domowa 28.10.13, 15:14
      Bo ludzie uważają, że edukujący domowo się wywyższają, uznając pozostałych za plebs i mierzwę. Plus nie ma tradycji. Plus pojawia się mnóstwo wąpliwości zarówno co do przyczyn jak i efektów takiej edukacji.
      • ichi51e Re: edukacja domowa 28.10.13, 15:18
        Tradycje ma tyle ze burzujska.
        Mnie dziwi za to niewiara ludzi w siebie i swoje dziecko i ta obsesja przedszkolna- bo bez przedszkola dzieciakowi druga glowa wyrosnie...
        • ichi51e Re: edukacja domowa 28.10.13, 16:20
          A bardziej odnosnie watku...
          Juz Baranczak pisal - jak bierzesz sie za tlumaczenie Szekspira to musisz wszystkim tym ktorzy przetlumaczyli przed toba miec cos do zarzucenia. Przedszkole dla wszystkich dzieci jest ok a dla twojego nie jest wystarczajaco dobre? Zarzucasz nam ze oddajemy dzieci do przechowalni?! No i to rodzi agresje...
          • afro.ninja Re: edukacja domowa 28.10.13, 20:50
            ichi51e hehe smile
        • olena.s Re: edukacja domowa 29.10.13, 11:42
          Burżujską, czyli sprzed 75 lt - a więc tak kształcono co najwyżej babki, a częściej - prababki obecnych ematek.
          • morekac Re: edukacja domowa 29.10.13, 15:26
            Ostatnio wyczytałam (na wiki, więc pewności nie ma), że przed II WŚ większość miejsc w publicznych szkołach średnich to były miejsca w szkołach męskich. Znaczącą część - dla jasności, bo jakieś 70%. Kilkanaście procent - szkoły koedukacyjne. Siłą rzeczy dziewczęta były kształcone za kasę. Jeśli były, bo rodzice mogli nie mieć kasy albo chęci.
    • gryzelda71 Re: edukacja domowa 28.10.13, 15:18
      Chyba bardziej w sąsiednim wątku razi twoje przesuwania dzieci z placówek bo TOBIE coś nie pasowało. W takim układzie faktycznie najlepszym rozwiązaniem dla CIEBIE będzie edukacja domowa.
    • paszczakowna1 Re: edukacja domowa 28.10.13, 15:24
      O ile mnie pamięć nie myli, najstarsze dziecko masz w wieku przedszkolnym. Jaka edukacja domowa? Po prostu nie posyłasz dziecka do przedszkola (nie jak kilka, tylko jak kilkaset tysięcy ludzi w Polsce). A o edukacji domowej to na razie tylko fantazjujesz.
    • iuscogens Re: edukacja domowa 28.10.13, 15:32
      To nie tak, że przeszkadza edukacja domowa, tylko całokształt twojej kreacji forumowej jest dość kontrowersyjny.
    • merit_p Re: edukacja domowa 28.10.13, 16:01
      Mi się taki sposób edukacji kojarzy z ultrasami religijnymi. Ponieważ nie przepadam za ultrasami, to i nie jestem szczególną zwolenniczką.

      Ale są przypadki, kiedy to jest najlepsze rozwiązanie z możliwych. Nie neguję metody, ale nie podoba mi się środowisko które (w większości) ją promuje.
    • aandzia43 Re: edukacja domowa 28.10.13, 20:47
      Zasadniczo nic nie nam do edukacji domowej. Ma zalety. Ma i wady. Ale ns pewno dobrze byłoby, gdyby rodzic zabierający sie za taką robotę miał stabilną psychikę, a w dalszej kolejności naprawdę coś do zaoferowania jako nauczyciel. Dziecko zamknięte sam na sam z nawiedzoną toksycxną mamusią, owładniętą poczuciem misji pedagogicznej... masakra.
      • triss_merigold6 Re: edukacja domowa 28.10.13, 20:57
        A znasz innych fanów edukacji domowej? Wszyscy mają ideolo jobla.

        Pomijam sytuacje: Australia i 500 km do najbliższej szkoły, dziecko skrajnie zaburzone/chore.
        • ichi51e Re: edukacja domowa 28.10.13, 21:10
          E tam. Normalni chyba tez sa... Chyba...
          • triss_merigold6 Re: edukacja domowa 28.10.13, 21:18
            Pliz, wskaż.
            I proszę bez przykładów burżuazji z początków XX w.

            Są dzieci, które ze względu na deficyty przeróżne nie nadają się do masowej szkoły ale to inne sytuacje.
            • ichi51e Re: edukacja domowa 28.10.13, 21:30
              Ja nie twierdze ze edukacja domowa robi z dziecka niewiadomo kogo. Ja tylko uwazam ze dobrze poprowadzona daje pewnego siebie w pelni wyksztalconego czlowieka w niczym nie odstajacego od ludzi po szkole powszechnej a nie dziw z dwoma glowami.
              • triss_merigold6 Re: edukacja domowa 28.10.13, 21:35
                Tak, może być zupełnie normalny społeczniepomimo edukacji domowej.
                • ichi51e Re: edukacja domowa 28.10.13, 21:38
                  No powiedzmy. Ale za to z odrobine szerszym horyzontem niz przecietniak... suspicious
                  • triss_merigold6 Re: edukacja domowa 28.10.13, 21:43
                    Przeciętniak czyli kto? Szkoła publiczna/niepubliczna/elitarna nie jest dla dziecka, wszystko jedno zdolnego czy mało bystrego, jedynym źródłem wiedzy.
                    Te szersze horyzonty, to fanatyczna i lękowa matka ma niby zapewnić? ROTFL.
                    • ichi51e Re: edukacja domowa 28.10.13, 21:58
                      Nazywanie zaburzonymi swirami wszystkich homeschoolujacych to przesada. Aczkolwiek pewnie pieniaczy i patologicznie wystraszonych sporo.
                      ;p
                  • mamma_2012 Re: edukacja domowa 29.10.13, 12:25
                    Dlaczego uważasz, ze dziecko uczone w domu bedzie miało "szersze horyzonty"?
                    Dzieci, ktore chodza do szkoły masowej nie rozwijają sie i nie uczą tylko w klasie pod okiem 'gupich', niedouczonych i sfrustrowanych nauczycielek (taki model nauczyciela obowiązuje w internecie). Wiele z nich po szkole czyta, rozwija pasje, rozmawia z rodzicami, chodzi do muzeów i teatru, na dodatkowe zajacia. A i pewna cześć nauczycieli to pasjonaci.
                    Oczywiscie sa dzieciaki zaniedbane, bez pasji, pozostawione same sobie, ale to nie jest tak, ze to obowiązujący model współczesnego ucznia.
                    • ichi51e Re: edukacja domowa 29.10.13, 14:25
                      Dlatego ze czasu masz wiecej - nie musisz czekac az najwiekszy glab w klasie pojmie.
                      • memphis90 Re: edukacja domowa 30.10.13, 17:11
                        A jesli to Twoje dziecko byłoby tym największym głąbem? big_grin
                    • mamma_2012 Re: edukacja domowa 29.10.13, 15:20
                      A skad założenie, ze homeschooler jest potencjalnym prymusem we wszystkich dziedzinach? Moze to na niego klasa musiałaby czekać?
                    • olena.s Re: edukacja domowa 29.10.13, 15:52
                      Może mieć szersze horyzonty - to prawda. Bo ma więcej czasu, bo może odrzucić wychowanie techniczne i inne tego typu zjadacze szkolnego czasu, bo nauczyciel uważniej obserwuje jednego ucznia i może wykorzystywać zainteresowanie żeby go poprowadzić dalej. Więc może, ale nie musi.
                  • merit_p Re: edukacja domowa 29.10.13, 12:34
                    Albo z dużo węższym i totalnie odpalonym ideologicznie.
            • cherry.coke Re: edukacja domowa 28.10.13, 23:51
              triss_merigold6 napisała:

              > Pliz, wskaż.
              > I proszę bez przykładów burżuazji z początków XX w.

              Czy burzuazja sama ksztalcila swoje dzieci? Chyba raczej zalatwiali guwernerow. Tyle, ze dziecko nigdzie nie lazilo i grupka byla mala (z rodzenstwem).
              • ichi51e Re: edukacja domowa 29.10.13, 06:23
                Ale wlasnie homeschooling wcale nie zaklada ze rodzic uczy. Rownie dobrze (a nawwt lepiej) jak uczy korepetytor.
    • triss_merigold6 Re: edukacja domowa 28.10.13, 20:56
      Rozumiem, że nie mówimy o dzieciach przewlekle chorych lub ciężko zaburzonych psychicznie?

      IMO w wypadku zdrowych dzieci, edukacja domowa jest przejawem albo skrajnego i lękowego fanatyzmu rodziców, albo posuniętą do granic formą realizacji potrzeby bycia potrzebną. Też lękowe, skądinąd.
      • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 28.10.13, 21:03
        Cóż za brak tolerancji, doprawdy.
        Czy każdy, kto nie myśli tak jak Ty, musi być od razu nienormalny? Nie może być po prostu inny?
        • triss_merigold6 Re: edukacja domowa 28.10.13, 21:15
          Myli Ci się tolerancja z akceptacją. Tolerować = znosić.
          Tolerancyjna jestem - gdybym nie była, to zgłosiłabym opiece społecznej, że świadomie i z premedytacją uniemożliwiasz dzieciom normalny rozwój i zagrażasz ich zdrowiu psychicznemu, kontaktom społecznym i uzależniasz od siebie.
          Akceptować nie muszę, uważać za szkodliwe - mogę.
          Pytałaś co sądzimy o edukacji domowej = masz odpowiedź, nie musi Ci się podobać.
          Sprzedajesz lękowe nastawienie do otoczenia swoim dzieciom i z dzieci zrobiłaś sobie tarczę przed konfrontacją ze światem.
      • ichi51e Re: edukacja domowa 28.10.13, 21:11
        Przesada. Dobra edukacja domowa wymaga kasy i poswiecenia i to jest jej jedyny minus.
        • triss_merigold6 Re: edukacja domowa 28.10.13, 21:17
          Co znaczy dobra i czego nie można osiągnąć w prywatnej elitarnej szkole z małymi klasami, świetnie zorganizowanymi pracowniami itd.
          • ichi51e Re: edukacja domowa 28.10.13, 21:27
            Bardziej chodzi o to ze przecietne dziecko jest w stanie przerobic program roczny w 2 miesiace - 10 mcy masz na wycieczki podroze zycie towarzyskie i ekstra wiedze - zalezy jak sobie tylko rozlozysz. Tylko ze to kasy i zaangazowania wymaga o czym juz wspomnialam.
        • mamma_2012 Re: edukacja domowa 29.10.13, 12:45
          Moim zdaniem nie jedyny, dlatego chociaż miałabym możliwość zorganizować swoim dzieciom ED na najwyższym poziomie, to tego nie robięwink
      • nangaparbat3 Re: edukacja domowa 28.10.13, 21:46
        Do dzieci przewlekle chorych i z zaburzeniami psych. tym bardziej powinni przychodzić nauczyciele - lepiej dla ich rozwoju, jesli bedą mialy kontakty z większą liczba róznych osob, a dla rodzicow to chyba i ulga, chwila oddechu?
        • triss_merigold6 Re: edukacja domowa 28.10.13, 21:49
          To wtedy nazywa się nauczaniem indywidualnym, a nie edukacją domową. Moja kuzynka miała przez niemal całą podstawówkę w latach 80-tych, strasznie chorowała i każdy prawie kontakt z większą grupą kończył się infekcją i szpitalem.
    • podkocem Re: edukacja domowa 28.10.13, 21:05
      w uk popularne i nie widzę w tym nic złego, zwłaszcza gdy:
      - rodziców nie stac na dobrą prywatną szkołe
      - w rejonie są nieciekawe szkoły a nie mozna zmienic miejsca zamieszkania

      Dla dzieci uczonych w domu są organizowane zajęcia np sportowe by mogły nawiązać znajomości z rówieśnikami
    • zebra12 Re: edukacja domowa 28.10.13, 21:16
      Mój szwagier uczy swoje córki w domu. Są trochę zamknięte w sobie i nie bardzo umieją się odnaleźć wśród dzieci na podwórku. A szwagier zawsze ze wzgardą patrzy na moje dzieci mówiąc, że zachowują się jak ta cała szkolna zdegenerowana młodzież... - cokolwiek to znaczy.
      Fakt jest taki, że jedna z ich córek zażądała chodzenia do przedszkola, a potem szkoły i ulegli, ale nie na długo.
      Mają 4 dzieci, wszystkie edukowane w domu. Są nawiedzeni religijnie i chcą je uchronić przed tym całym złym światem.
      • majenkir Re: edukacja domowa 28.10.13, 21:29
        zebra12 napisała:
        > Mają 4 dzieci, wszystkie edukowane w domu. Są nawiedzeni religijnie i chcą je u
        > chronić przed tym całym złym światem.


        O to to. Ja tez znam pare rodzin, w ktorych dzieci nie chodza do szkoly. Wiekszosc z nich ma religijnego zajoba, a wszyscy sa, delikatnie mowiac, dziwni.
        • ichi51e Re: edukacja domowa 29.10.13, 06:28
          Wydaje mi sie ze mylicie skutek z przyczyna - w ww przypadku facet jest dziwny i do tego homeschooluje (rezultaty widac) a nie dzieci zdziwaczaly bo sa uczone w domu.
        • mamma_2012 Re: edukacja domowa 29.10.13, 13:54
          Ja znam tylko jedna taka rodzine i tez sa meeeega religijni.
    • run_away83 Re: edukacja domowa 28.10.13, 21:26
      My tymczasowo uczymy syna w domu, jeszcze przed wakacjami wiedzieliśmy że w październiku/listopadzie będziemy się przeprowadzać na stałe za granice i uznaliśmy że zrobilibyśmy dzieciakowi krzywdę posyłając go tutaj do pierwszej klasy i wyrywając ze szkoły po kilku tygodniach, ledwo zapuści korzonki. W nowym miejscu zamieszkania normalnie pójdzie do szkoły.

      Moje obserwacje: edukacja domowa jest o wiele efektywniejsza od szkolnej jeżeli rodzic wie co robi, zna program - bo dokładnie zna mocne i słabe strony swojego dziecka, wie, na co poświęcić więcej czasu i uwagi, a co można potraktować lekko bo przychodzi dziecku bez trudu. Po niespełna dwóch miesiącach nauki w domu moje dziecko czyta proste teksty po polsku i zaczyna czytać po angielsku (literuje, potrafi przeczytać kilkadziesiąt wyrazów), liczy do 1000, wykonuje działania matematyczne (dodawanie i odejmowanie liczb dwucyfrowych, mnożenie liczb jednocyfrowych, nie zna jeszcze całej tabliczki mnożenia ale kuma o co chodzi), rozwiązuje proste zadania tekstowe (typu obliczanie reszty z zakupów albo ile samochodzików jest razem w dwóch pudełkach), potrafi wskazać na mapie kontynenty i kraje Europejskie oraz stolice większości z nich, wie jak posługiwać się mapą i nawigacją, śpiewa kilkanaście piosenek po polsku i po angielsku, tworzy proste programy komputerowe (aplikacja do nauki programowania dla dzieci nie umiejących pisać i czytać coś w srylu rogramowania robota) - w ten sposób przyswoił podstawowe pojęcia logiczne, rozumie idee zbiorów i podzbiorów, części wspólnej, etc, rozpoznaje i prawidłowo nazywa figury geometryczne (po polsku i angielsku), wie co to jest ekologia, ochrona środowiska, efekt cieplarniany, recykling. Komunikuje się po angielsku w podstawowych sprawach. Nie mamy sztywnego harmonogramu zajęć, mam w domu jeszcze dwuipółlatka i malutkie niemowlę, uczymy syna na zmianę z mężem, w nauce angielskiego opieramy się na lektorce, która przychodzi do nas do domu (2-3 razy w tygodniu).

      Dodatkowym plusem jest fakt że dwuipółletni braciszek szkolonego w domu pierwszoklasisty niechcący nauczył się tego i owego i co jakiś czas znienacka demonstruje umiejętności których się po nim nie spodziewamy - przywswoił niektóre litery, liczy prawidłowo gdzieś tak do 20 i trochę gada po angielsku big_grin

      Ale jest jedna ogromna wada - dziecko nie przebywa w grupie rówieśniczej, na czym cierpi jego rozwój społeczny. A trójka koczkodanów non-stop w domu to już totalny kociokwik tongue_out Tylko najostatniejsza ostateczność skłoniłaby mnie do zastosowania takiego modwlu edukacji na stałe.
      • verdana Re: edukacja domowa 28.10.13, 21:38
        Edukacja domowa jest efektywniejsza tylko jeśli bierzemy pod uwagę przerabianie programu i nauczenie dziecka konkretnych rzeczy. Ja sama przerobiłam z dzieckiem program zerówki w dwa miesiące, bo do zerówki nie szedł, tylko od razu do pierwszej klasy. W takiej edukacji domowej nie ma nic złego.
        Zło - tak, własnie zło - zaczyna sie wtedy, gdy dziecko uczy rodzic - nie wynajęci nauczyciele, nie w formie zajęć z paroma osobami w małej grupie. I nie dlatego, że wyjazd, choroba, zdarzenie losowe - ale dlatego, ze uważa swoje nauczanie za lepsze.
        I nie chodzi mi nawet o kontakt z dziećmi, tylko zadufanie rodzica, który sadzi, ze nikt poza nim nie moze dziecka nauczyć czegoś nowego. Że dziecku wystarczy poznanie jednego rodzaju rozumowania, jednych poglądów i jednej interpretacji światłego rodzica. Że nie potrzebuje poznania innych poglądów, innych zainteresowań, innego sposobu myślenia - innymi słowy, inni ludzie nie mają dziecku niczego do zaoferowania.
        Być może dziecko zda lepiej egzamin i lepiej będzie znało szkolny program. Ale, aby być światłym człowiekiem, trzeba znać więcej niz jedno spojrzenie na świat.
        • ichi51e Re: edukacja domowa 28.10.13, 21:40
          Czyli asnie sie wsystko o kase rozbija. Z tym ze wydaje mi sie ze oni sie jednak wymieniaja? Tzn jest spolecznosc rodzicow i jeden uczy chemii inny polskiego nastepny biologii - kazdy tego co umie najlepiej - nie ma tu miejsca na ego.
          • run_away83 Re: edukacja domowa 28.10.13, 21:52
            Ja nie bardzo sobie wyobrażam jak rodzice mieliby sami ogarnąć nauczanie wszystkich przedmiotów na poziomie powyżej nauczania początkowego... my np. spokojnie ogarnęlibyśmy matematykę, fizykę, chemię i informatykę do matury włącznie gdyby była taka potrzeba, ale żadne z nas nie podjęłoby się uczyć dziecka w drugiej połowie podstawówki języka polskiego, historii, geografii, wiedzy o społeczeństwie, biologii... no nie jestem aż takim człowiekiem renesansu, a mój mąż to już w ogóle specjalista w wąskiej dziedzinie tongue_out
            • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 28.10.13, 21:56
              run_away83 napisała:

              ale żadne z nas nie podjęłoby się uczyć dziecka w drugiej
              > połowie podstawówki języka polskiego, historii, geografii, wiedzy o społeczeńs
              > twie, biologii... no nie jestem aż takim człowiekiem renesansu, a mój mąż to ju
              > ż w ogóle specjalista w wąskiej dziedzinie tongue_out

              To jest błąd myślenia o nauce. Przywykliśmy uważać, że trzeba wiedzę spreparować do łatwo-przyswajalnej papki i zapodać dziecku do zapamiętania. A dziecko nie chce tej papki.
              Przedstawia się problem, sposób rozwiązania, a ty dziecko zapamiętaj teraz to, co ja wiem i co ci przekazuję.
              Dziecko może sięgnąć po wiedzę samo, samo szukać rozwiązań, samo przeczytać podręcznik, poszukać materiałów itd.
              • przystanek_tramwajowy Re: edukacja domowa 28.10.13, 21:59
                Twój problem polega na tym, że po 6 latach siedzenia w domu i bycia wyłącznie matkę, nie bardzo widzisz siebie w innej roli. Pozostaje ci, albo nie pozwolić dzieciom na odcięcie pępowiny albo urodzenie kolejnych.

                ---
                Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
                • triss_merigold6 Re: edukacja domowa 28.10.13, 22:00
                  Uzasadnianie swojej potrzeby bycia potrzebną. Wszystko, żeby tylko nie zderzyć się z realiami rynku pracy.
              • ichi51e Re: edukacja domowa 28.10.13, 22:02
                Jestem zywym dowodem ze jest to mozliwe. Zaliczylam eksternistycznie 8klase (robiac jednoczesnie 1 liceum) w 6 mcy. Dostawalam material do przerobienia potem zdawalam wgzaminy kuratoryjne. Bez niczyjej pomocy. Da sie i naprawde jestem przecietna.
              • run_away83 Re: edukacja domowa 28.10.13, 22:32
                Owszem, dziecko może poszukać, przeczytać, nauczyć się samo. Tylko przypominam, że dzieci edukowane w donu obowiązuje normalny program nauczania, co semestr muszą zdać egzaminy ze wszystkich przedmiotów, a jeśli chcą pójść na studia, to muszą zdać maturę, a często także egzamin wewnętrzny na uczelni. Ja, nie mając odpowiednio głębokiej wiedzy z pewnych dziedzin, nie będę w stanie zweryfikować czy wiedza i umiejętności, które dziecko przyswoiło samo lub z moją pomocą, są wystarczające żeby zapewnić mu zaliczenie stosownych egzaminów z pożądanym wynikiem.

                Mogę robić w domu doświadczenia, pokazywać zjawiska chemiczne i fizyczne, uczyć matematyki poprzez zastosowanie jej do rozwiązywania realnych problemów ( życie codzienne, ekonomia, opis matematyczny zjawisk przyrodniczych). Ale nie podjęłabym się omawiania wierszyz podręcznika z czternastolatkiem. Albo budowy geologicznej Karkonoszy. Albo rozbiorów Polski. Moja wiedza jest zbyt płytka.
                • ichi51e Re: edukacja domowa 28.10.13, 22:39
                  Wydaje ci sie. Dziecko jest w stanie te zagadnienia ogarnac w klasie 31 osob a ty nie jestes sie w stanie tak przygotowac zeby to ogarnac? Please. Trzeba chciec miec czas i kase.
                  • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 28.10.13, 22:43
                    jeszcze trzeba umieć uczyć- wbrew pozorom
                    • ichi51e Re: edukacja domowa 28.10.13, 22:46
                      To na pewno! I miec duzo cierpliwosci - nie mowiac juz o tym ze najtrudniej sie uczy wlasne dziecko.
                      • mamma_2012 Re: edukacja domowa 29.10.13, 13:59
                        Otóż to! Z własnym potomstwem idzie najgorzejwink
                  • run_away83 Re: edukacja domowa 29.10.13, 07:35
                    O przedmioty ścisłe byłabym spokojna, o humanistyczne już nie bardzo... I wiem co mówię, bo od 15 roku życia udzielałam korepetycji - z matematyki, fizyki i chemii, przez jakiś czas także z biologii (jeszcze w liceum, jak byłam na bieżąco, potem już nie bo na studiach nie miałam kontaktu z tą dyscypliną wiedzy i wiele rzeczy wywietrzało mi z głowy). Ale nigdy nie podjęłam się np. udzielać korepetycji z polskiego, choć pisałam świetne wypracowania i jestem mocno oczytana - to nie moja bajka, nie wiem jak się zabrać do przekazania twgo typu wiedzy. Mogę wspomóc nauczyciela - np. dyskutując z dzieckiem na temat książek - ale go nie zastąpię.

                    A dziecko samo się nauczy albo nie - zależne jest to od jego predyspozycji, chęci, ale też warunków i pomocy naukowych. W szkole nauczyciel jest w stanie zweryfikować to czego się dziecko nauczyło i ewentualnie podpowiedzieć nad czym trzeba popracować. Rodzic nie posiadający odpowiedniej wiedzy z danego przedmiotu (nie mylić z wykształceniem w danym kierunku!) niekoniecznie poprawnie zweryfikuje postępy dziecka, a ewentualne niedociągnięcia wyjdą prędzej czy później na egzaminie.

                    I najbarfziej newralgiczny moment to moim zdaniem druga połowa podstawówki, dziecko już na tyle duże że ma wyraźne zainteresowania i preferencje, jednych przedmiotów będzie się uczyło z zapałem - bo lubi; inne oleje - bo go nudzą; a jeszcze za małe żeby w pełni ogarnąć konsekwencje, jakie mogą wyniknąć z zaniedbań w nauce. I tutaj kluczowe jest żeby ktoś mógł na bieżąco weryfikować jakie dziecko robi postępy.
    • araceli Re: edukacja domowa 28.10.13, 21:42
      Zdecydowanie nie chodzi o fakt domowej edukacji ale POWÓD dla którego taka się odbywa.

      Osobiście znam jeden przypadek, gdzie mocno przewrażliwiona mamusia nie mogła posłać z miliona powodów dziecka do przedszkola a później jak już poszło do szkoły to chciała je zabrać (po drodze próbując załatwiać zwolnienie z wf, zaświadczenia o różnych 'dys'), bo nie okazało się najlepsze. Na szczęście ojciec dziecka walnął pięścią w stół i dziecko zostało w szkole. Rozwija się normalnie smile

      Chcesz edukować dzieci w domu bo świat nie spełnia Twoich 'norm'. Ale dzieci wcześniej czy później będą w tym świecie żyły. Im dłużej nie pozwolisz im normalnie funkcjonować - tym bardziej je skrzywdzisz.
      • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 28.10.13, 21:52
        araceli napisała:

        > Chcesz edukować dzieci w domu bo świat nie spełnia Twoich 'norm'. Ale dzieci wc
        > ześniej czy później będą w tym świecie żyły. Im dłużej nie pozwolisz im normaln
        > ie funkcjonować - tym bardziej je skrzywdzisz.

        Z tym właśnie się nie zgadzam. Polska szkoła to skostniała instytucja, która oducza życia w świecie, oducza samodzielnego myślenia, odpowiedzialności, kreatywności itd. itp. To dziwaczny, sztuczny twór, który istnieje z niepojętych powodów.
        Wg mnie dziecko bez szkoły będzie funkcjonować normalniej.
        • araceli Re: edukacja domowa 28.10.13, 21:55
          aleksandra1357 napisała:
          > to skostniała instytucja, która oducza życia w świecie,

          Tiaaa... świat to szkoła a nie mamusia.
        • kawka74 Re: edukacja domowa 28.10.13, 21:59
          Na moje oko Twoich... hm... standardów nie spełniłaby żadna, ale to żadna szkoła, nawet Summerhill.
          Tu już nie chodzi o edukację domową, tylko o to, że w Twojej wyobraźni świat to miejsce kaźni, piekiełko, które zaczyna się już za progiem Twojego domu.
          Byłoby to nawet ciekawe, gdyby nie było tak przygnębiające i gdyby nie rozciągało się na innych ludzi.
          • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 28.10.13, 22:19
            kawka74 napisała:

            > Na moje oko Twoich... hm... standardów nie spełniłaby żadna, ale to żadna szkoł
            > a, nawet Summerhill.

            Summerhill spełnia moje standardy smile Jestem mocno wkręcona w ten nurt ostatnio, a w Polsce szkoły demokratyczne rosną jak grzyby po deszczu.
            • kawka74 Re: edukacja domowa 28.10.13, 22:23
              Przypuszczam, że po pierwszym miesiącu w Summerhill zabrałabyś dziecko ze szkoły. To nie w szkole jest problem, tylko w Tobie.
              • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 28.10.13, 22:32
                kawka74 napisała:

                > Przypuszczam, że po pierwszym miesiącu w Summerhill zabrałabyś dziecko ze szkoł
                > y. To nie w szkole jest problem, tylko w Tobie.

                Summerhill ma pewne wady, ale jestem neofitką tego ruchu i moje dzieci do pierwszego niezdanego egzaminu na pewno będą w takiej szkole.
              • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 28.10.13, 22:38
                nie znam się, ale może wiecie

                przykładowo zapisuję dziecko do Summerhill, ale wychodzi tak, że mimo najszczerszych chęci dziecko uczyc sie zbytnio nie chce

                na lekcje nie chodzi, bo nie musi, egzaminy zaliczna po najniższej linii oporów, rywalizacja z kolegami nie robi na nim wrażenia. w końcu w sumie nic nie musi to i zdawać egzaminów nie musi

                i co wtedy? wiem, że zostaje zapewne wydalone ze szkoły, ale czy faktycznie demokratyczna edukacja tak wpływa podprogowo, że dziecko samo z siebie się chce edukować? a co jak szkoła i brak przymusu powoduje, ze ono uczyc sie nie planuje?
                • ichi51e Re: edukacja domowa 28.10.13, 22:44
                  Raczej jednak presja grupy (i rodzicow) zmusza. No i dzieci maja naturalny ped do wiedzy i sa raczej ciekawe swiata jesli sie tego nie zabije. Naprawde spotkalas w zyciu dziecko ktore w ogole nie chcialo sie niczego nauczyc?
                  • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 28.10.13, 22:48
                    każdy chce się czegos nauczyc, ale niekoniecznie matematyki czy historii- moze wolec uczyc się obslugi kompa, nauki jazdy na desce czy gry na gitarze

                    sama nie wiem czy jako np nastolatka mialabym taką ambicję, żeby się sama z siebie uczyc i chodzic na lekcje choc nikt ode mnie tego nie wymaga zamiast np bawic sie z kolegami- po latach jest refleksja, ale trudno oczekiwać np od 12latka rozsądku dorosłej osoby
                • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 28.10.13, 22:49
                  aneta-skarpeta napisała:

                  > i co wtedy? wiem, że zostaje zapewne wydalone ze szkoły, ale czy faktycznie dem
                  > okratyczna edukacja tak wpływa podprogowo, że dziecko samo z siebie się chce ed
                  > ukować? a co jak szkoła i brak przymusu powoduje, ze ono uczyc sie nie planuje?

                  W teorii brak przymusu sprawia, że dziecko uczy się szybciej.
                  W Summerhill były podobne spektakularne przypadki uczniów, którzy nie uczyli się niczego. Nie zostają wydaleni ze szkoły, bo nie ma przymusu nauki. Wydalone może być tylko dziecko, które uporczywie łamie zasady ustalone przez społeczność.
                  Zbyt dużą wagę przywiązuje się do wiedzy książkowej. Czy za 20 lat tytuł magistra będzie nadal potrzebny do pracy?
                  Dziecko nie uczy się, tylko 8h dziennie gra na gitarze? Będzie gitarzystą.
                  Gra tylko na komputerze? Może będzie pisać scenariusze gier, choć rodzic nie tak wyobrażał sobie przyszłość swego pieszczoszka.
                  Nie każdy musi być prawnikiem.
                  • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 28.10.13, 22:58
                    to wszystk jest piekne w teorii

                    dziecko gra na gitarze wiec zostanie gitarzystą- ale chyba gitarzyscie poza grą na gitarze też jest coś jeszcze potrzebne? chocby umiejętnośc czytania ze zrozumieniem, matematyka- poza tym- nie samą gitarą człowiek żyje- a co jak nie będzie mógł grać?

                    poza tym pewna wszechstronna wiedza jest ludziom potrzebna- choc pozornie jest niepotrzebna

                    a jak dziecko uzna, że chce byc piłkarzem to w sumie mu matematyka nie potrzebna? albo co, bedzie sie uczył dodawania w wieku lat 25 jak nie bedzie umiał przeliczyc kontraktu, albo kazdy bedzie robił go w lolo, bo bedzie mało kumaty?

                    oczywiscie trzeba dziecka uczyc bycia dobrym, dystansu do życia w pospiechu etc etc, ale musi się tez nauczyc zyc w takim środowisku w jakim żyje- aby mogło realnie zdecydować jak cche życ

                    pewnie, takie rozwiązanie jest pewnie dobre dla pewnej grupy dzieci- ale nie dla każdego odgórnie

                    dlatego w moim odczuci każde dziecko na początek swojej drogi zyciowej powinno miec taki ogólny pakiet wiedzy, aby mogło jaknajbardziej obiektywnie ocenic co cche robic w zyciu

                    zakładając, że 10latek sam wie czego warto się uczyc jest dla mnie w założeniu kuriozalne
                    • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 28.10.13, 23:04
                      aneta-skarpeta napisała:

                      > zakładając, że 10latek sam wie czego warto się uczyc jest dla mnie w założeniu
                      > kuriozalne

                      Ależ wie! Tylko niekoniecznie Tobie musi się to podobać, bo może chce się uczyć tylko o kosmosie.

                      > a jak dziecko uzna, że chce byc piłkarzem to w sumie mu matematyka nie potrzebn
                      > a? albo co, bedzie sie uczył dodawania w wieku lat 25 jak nie bedzie umiał prze
                      > liczyc kontraktu, albo kazdy bedzie robił go w lolo, bo bedzie mało kumaty?

                      Wielu rodziców się tego obawia. Bezpodstawnie. To tak jakbyś się bała, że dziecko bez chodzika nie nauczy się chodzić. To się sprawdziło na setkach dzieci. Po Summerhill zdawalność do collage'u jest naprawdę dobra, a nauka jest dobrowolna.
                      Matematykę potrzebną do życia i przeliczania pieniędzy opanuje w miesiąc każdy 10-latek, nie przesadzajmy.
                      Ja też byłam z początku przerażona, jak pomyślałam, że moje dziecko nigdy się nie dowie, kto to był Juliusz Cezar i nie będzie znało tzw. kodu kulturowego. I wiesz, co mnie przekonało? Choć może to trochę głupi argument: 80% gimnazjalistów nie wie, kto to Hitler, a 75% maturzystów nie umie wymienić kontynentów. Uspokojona? wink
                      • ichi51e Re: edukacja domowa 28.10.13, 23:08
                        To cie uspokaja? Zalanalam sie.
                        • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 28.10.13, 23:11
                          chi51e napisała:

                          > To cie uspokaja? Zalanalam sie.

                          W pewnym sensie uspokaja, bo skoro moje dziecko ma być analfabetą po zwykłej szkole, to może być też analfabetą bez szkoły wink
                      • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 28.10.13, 23:13
                        mysle, że mozna spokojnie połączyc wiedze o Hitlerze i pasję wiedzy o kosmosie

                        nie jest to tez wybitnie trudne

                        • crises Re: edukacja domowa 29.10.13, 10:23
                          Mam wśród dzieci znajomych taką potencjalną ofiarę niełączenia.

                          Jasio od młodych lat interesował się biologią, więc rodzice doinwestowywali biologię, a odpuszczali wszystko inne, bo przecież wybitny biolog albo lekarz nie musi wiedzieć, kto to był Hitler.

                          Jasio gdzieś na przełomie gimnazjum i liceum odkrył z bólem, że biologia to nie tylko hodowanie mrówek, obserwowanie ptaków i wycieczki do Białowieży, ale także budowa ściany komórkowej i anatomia pantofelka. Oraz to, że poważne zajmowanie się biologią wymaga opanowania chemii, której Jasio nie lubi i nie rozumie.

                          Obecnie Jasio jest na etapie takim, że w ogóle nie wie co ze sobą zrobić, a matura w przyszłym roku. Biologiem ani lekarzem raczej na pewno nie zostanie. Zapewne podzieli los starszego rodzeństwa, czyli wyląduje w Wyższej Szkole Lansu, Kosmetologii i Grillowania, opłacanej przez rodziców, po której zostanie utrzymywanym przez rodziców bezrobotnym. (W przypadku starszego rodzeństwa problemem była z kolei patologiczna niechęć do czytania i trzymanie się zasady "Nie chce, to niech nie czyta, może kiedyś polubi", co oczywiście nigdy nie nastąpiło).
                          • aandzia43 Re: edukacja domowa 29.10.13, 12:46
                            > Jasio gdzieś na przełomie gimnazjum i liceum odkrył z bólem, że biologia to nie
                            > tylko hodowanie mrówek, obserwowanie ptaków i wycieczki do Białowieży, ale tak
                            > że budowa ściany komórkowej i anatomia pantofelka. Oraz to, że poważne zajmowan
                            > ie się biologią wymaga opanowania chemii, której Jasio nie lubi i nie rozumie.

                            Tak, zgadza się. Wzruszające są panie przekonane, że "dziecko samo się nauczy, jak zechce". Otóż nie nauczy się niczego na poziomie wyższym niż przygotwanie do wycieczki do Białowieży, jeśli nie ma wykształconych nawyków regularnego, systematycznego, solidnego uczenai się. Nie bezdurnego zakuwania, ale UCZENIA SIĘ. A to się wyrabia między innymi ucząc się rzeczy niekoniecznie w danym momencie szczególnie interesujących delikwenta. Mnie się podoba dowcip o studentach:
                            "Zlecono studentom nauczenie się na pamięć książki telefonicznej. Student uniwersytetu zapytał "a po co?", studnet politechniki "jak?", a student medycyny "na kiedy?". Gotowość i umiejętność do przyswojenia (ze zrozumieniem, choć tego w kawale nie było wink) dużej porcji wiedzy to wstęp do solidnego wykształcenia.
                            • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 29.10.13, 13:30
                              własnie, poruszyłas wazny aspekt

                              fajnie, mozna wszystkiego dziecka nauczyc w 1 miesiąc ( cały rok szkolny), ale czy to słuszne podejscie? wiadomo, z naszego doswiadczenia, że najlepiej sie uczyc ciągiem i regularnie- dlatego trudno wrocic do nauki bo dluzszej przerwie etc
                            • crises Re: edukacja domowa 29.10.13, 13:48
                              Bo tym wszystkim entuzjastom to się wydaje, że "takie sobie czytanie o tym, co nas interesuje", jest tożsame z uczeniem się. Otóż nie. Uczenie się to znacznie bardziej skomplikowany proces.

                              Nie czarujmy się - znakomita większość dzieci, którym pozostawi się wolną rękę w temacie tego, czego mają się uczyć, poczyta sobie trochę o dinozaurach, poogląda zdjęcia zwierzątek, a w najlepszym razie zainteresuje się, jak działa wahadło Newtona. To nie ma nic wspólnego z systematycznym nabywaniem wiedzy. I większość tych dzieci skończy jak Jasio, który latami robił za cudowne dziecko opowiadające o ubarwieniu pokryw żuków, aż okazało się, że tak naprawdę nabył jakieś rozczłonkowane strzępy i kawałki wiedzy, które nijak nie mogą posłużyć za podstawę do dalszej edukacji.
                              • morekac Re: edukacja domowa 29.10.13, 14:58
                                W polskich warunkach warunkiem homeschoolingu jest zaliczanie materiału z semestru/roku w formie egzaminów - nie ma po prostu możliwości uczenia się czegokolwiek bądź. To tak dla tych, co to wyobrażają sobie, że hs to uczenie się tylko przyjemnych rzeczy i rzeczy zbędne można ominąć.
                                • crises Re: edukacja domowa 29.10.13, 15:02
                                  Ale my tu nie rozprawiamy o homeschoolingu jako takim, tylko o pomysłach z gatunku Summerhill.
                                  • morekac Re: edukacja domowa 30.10.13, 14:13
                                    Jaki bym ten pomysł nie był - dziecko ma obowiązek realizować obowiązek szkolny. I albo robi to chodząc do szkoły, w której kryterium zaliczenia jest chociażby obecność na zajęciach (nie może zupełnie nie chodzić do szkoły, obawiam się, że kuratorium po prostu nie zatwierdzi statutu) albo rodzice występuję o ED - i wtedy może sobie chodzić albo nie chodzić, musi natomiast zdawać egzaminy klasyfikacyjne. Musi też zdawać egzaminy - obowiązkowe i bez możliwości wyboru (wybrać może sobie dopiero na maturze).
                                    Tak więc w warunkach polskich edukacja będzie zawierała jakiś element przymusu. Pytanie tylko, czy do nauki będzie zapędzał rodzic czy nauczyciel...
                                    • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 30.10.13, 14:20
                                      morekac napisała:

                                      > Tak więc w warunkach polskich edukacja będzie zawierała jakiś element przymusu.
                                      > Pytanie tylko, czy do nauki będzie zapędzał rodzic czy nauczyciel...


                                      Ja jednak mam nadzieję, że tego zapędzania będzie ilościowo znacznie mniej przy ED niż przy tradycyjnej szkole. I że to zapędzanie będzie z większym szacunkiem, bez kar i pogróżek.
                                      Poza tym to zapędzanie u wielu uczniów nie przynosi efektu - i tak się nie uczą, mimo groźby jedynki czy braku propocji.
                                      • morekac Re: edukacja domowa 30.10.13, 15:08
                                        Jeśli konsekwencje byłyby naprawdę groźne, trzeba spasować.
                                        Cóż, jesli dziecko nie będzie się chciało uczyć, będziesz je musiała jakoś do tego skłonić: groźbą lub zachętą.

                                        Poza tym to zapędzanie u wielu uczniów nie przynosi efektu - i tak się nie uczą
                                        > , mimo groźby jedynki czy braku propocji
                                        Bo może trzeba po prostu czasami usiąść z nimi i im pomóc? No,wiem , że odczuwasz wewnętrzny opór przed wzięciem książki do ręki i przeczytaniem czegokolwiek z powodu szkolnych stresów (albo lenistwa), ale to naprawdę nie jest takie trudne.
                                        • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 30.10.13, 15:16
                                          ja potwierdzam po moim synu, gdy czegos nie załapie od razu to się zniechęca- a temat nie jest ciekawy

                                          natomiast wystarczy go czasem delikatnie przymusić do nauki, pomoc w zrozumieniu, samemu poszukać, dac wzór dziecku etc i nagle dzieki lekkiej pomocy dziecko załapuje i dalej leci juz samo
                                      • memphis90 Re: edukacja domowa 30.10.13, 17:27
                                        Poza tym to zapędzanie u wielu uczniów nie przynosi efektu - i tak się nie uczą
                                        > , mimo groźby jedynki czy braku propocji.
                                        Jak to- a gdzie pęd do wiedzy? Dopiero co pisałaś, ze dzieci same prą do nauki....
                  • memphis90 Re: edukacja domowa 30.10.13, 17:22
                    > Gra tylko na komputerze? Może będzie pisać scenariusze gier, choć rodzic nie ta
                    > k wyobrażał sobie przyszłość swego pieszczoszka.
                    Wyjątkowo naiwne myślenie.... Zdziwiłabys sie ile w zwykłych grach jest odnośników np. do literatury, historii, sztuki. Matoł, który potrafi tylko grać w gierki na FB, nie ma szans na pisanie scenariuszy, chyba, ze ma byc to aplikacja do puszczania bąków. A i to wymaga wiedzy programistycznej. Na tysiące nastolatków, które godziny spędzają gtając na gitarze promil zrobi jakąś karierę, reszta skończy nalewając piwo w pubie i będąc do 40 na garnuszku mamusi.
                • landora Re: edukacja domowa 29.10.13, 10:25
                  Dziecko nie zostaje wydalone ze szkoły, bo tam samo decyduje, czy chce się uczyć i zdawać egzaminy, czy nie. Szkoła Summerhill twierdzi, że wcześniej czy później każde dziecko zaczyna się interesować nauką - chociażby z nudy.
                  "The Inspectors are blind to the fact that Summerhill runs on the principle that if the emotions are free the intellect will look after itself. And to be fair to them they can inspect the teaching of Maths but they cannot inspect sincerity, balance, tolerance, happiness, but then no one should try to. One cannot teach anything of importance... to love, to have charity, and one cannot inspect anything of importance."
                  Wierzę, że to działa, bo Summerhill istnieje od 1921 roku i nie została zamknięta mimo prób ze strony rządu. Ale Summerhill nie ma nic wspólnego z edukacja domową - wręcz przeciwnie, przede wszystkim uczy życia w grupie.
                  • ichi51e Re: edukacja domowa 29.10.13, 10:29
                    Niestety - prawo nie ma nic do powiedzenia w sprawie szkol ktore nie ucza niczego. Na pewno nie w us. No i domyslam sie ze Summerhill jest platna i to niemalo? Jak jestes milionerem z fortuna to naprawde mozesz miec wyjebane na to jakie szkoly skonczy twoje dziecko - ono i tak ma przyszlosc zapewniona i moze rozwijac osobowosc. Najbardziej o edukacje dzieci i jakosc szkol dbaja ludzie ktorym sie nie przelewa i aspirujacy.
                  • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 29.10.13, 13:16
                    Szkoła Summerhill twierdzi, że wcześniej czy późn
                    > iej każde dziecko zaczyna się interesować nauką - chociażby z nudy.

                    a jesli nie chodząc do szkoły się nie nudzi? bo np calymi dniami jeżdzi na desce/gra na gitarze/rysuje komiksy +znajomi, komp

                    ?

                    i jak kończy się taka szkołę, jesli np tego pedu do nauki za bardzo nie ma?
                    • landora Re: edukacja domowa 29.10.13, 14:39
                      Dzieci z Summerhill zdają egzaminy z dobrymi wynikami, wiele z nich dostaje się na studia.
                      Z FAQ szkoły:
                      "When children leave Summerhill most go on to study for appropriate qualifications (A
                      -level, BTEC, GNVQ) at Colleges of Higher Education. Some will go to university, some
                      will not – it is a case of personal choice. Because of the unconventional schooling they
                      have had they tend to look at it with a balanced view, not just thinking that “you have to
                      go to university to get anywhere”. They know that it is not the only answer to happiness in life!
                      Their careers are very varied. We have artists, doctors, lawyers, teachers, university
                      professors, carpenters, scientists, musicians, chefs, actors, gardeners, farmers,
                      newspaper reporters, filmmakers, technicians, photographers, dancers, computer
                      programmers, writers, illustrators, carers for the handicapped, and entrepreneurs. . . "


                      Gdyby szkoła nie udowodniła (przed sądem!), że to działa, to już dawno zostałaby zamknięta. Ale nikt nie twierdzi, ze to działa dla każdego dziecka. Nie przyjmują też starszych dzieci - maksymalny wiek rozpoczęcia nauki w Summerhill to 11 lat.
                      • memphis90 Re: edukacja domowa 30.10.13, 17:30
                        Szkoła waldorfska tez ma takie piękne informacje na swojej stronie... Dokładnie takie same- ze samorozwoj, ze horyzonty, ze zdawalnosc na studia... Nawet byłam gotowa posłać tam dzieci. Dobrze, ze podrążylam dalej!
                • asia_i_p Re: edukacja domowa 29.10.13, 17:07
                  > i co wtedy? wiem, że zostaje zapewne wydalone ze szkoły,
                  Nie zostaje. Nie w takiej szkole, jak Summerhill. Tam może sobie być i nie chodzić na lekcje, dopóki płacisz.
            • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 28.10.13, 22:31
              do czego dążysz? czego chcesz nauczyc swoje dzieci- jakie mają byc?

              jaki wzorzec rodzica chcesz swoim rodzicom przekazac i gdzie w tym wszystkim jest ojciec?
              • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 28.10.13, 22:40
                aneta-skarpeta napisała:

                > do czego dążysz? czego chcesz nauczyc swoje dzieci- jakie mają byc?
                >

                To trudne pytanie. Wymieniłabym wiele cech, ale kolejność trudno mi ustalić. Chcę, żeby moje dzieci były m.in.: dobre dla innych, odpowiedzialne, rozwiązujące konflikty bez przemocy, samodzielne, silne psychicznie, spokojne, otwarte, wesołe, wewnętrznie zmotywowane, nie uzależnione od opinii innych ludzi.
                Czytałam o szkołach steinerowskich, montessori i różnych innych nurtach, ale prawdziwie przekonała mnie dopiero tzw. wolna edukacja (pierwsza taka szkoła do Summerhill). Właśnie te cechy kształtują się w dzieciach w szkole tego typu - tam współpraca jest ważniejsza niż rywalizacja, każdy może decydować o sobie i całej społeczności, nie ma tego wstrętnego przymusu i władcy-nauczyciela.
                Myślę, że to dobre miejsce dla dzieci. I nie widzę tu ryzyka, bo większym ryzykiem wydaje mi się tradycyjna szkoła.
                • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 28.10.13, 22:46
                  a Ty jaką edukację skończyłas? tradycyjną?

                  i czy uważasz, że jak bedą chodziły do tradycyjnych szkół to nie nauczą się byc dobre dla innych, TY ICH NIE NAUCZYSZ wiary w siebie, otwartości etc?

                  • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 28.10.13, 22:56
                    aneta-skarpeta napisała:

                    > a Ty jaką edukację skończyłas? tradycyjną?

                    Tak i widzę jej negatywne skutki. Przede wszystkim szkoła zabiła wszystkie moje zainteresowania i pozbawiła mnie wewnętrznej motywacji. Bez oceny mi się nie chce, bo i po co.

                    >
                    > i czy uważasz, że jak bedą chodziły do tradycyjnych szkół to nie nauczą się byc
                    > dobre dla innych, TY ICH NIE NAUCZYSZ wiary w siebie, otwartości etc?

                    Ja staram się tego uczyć. Ale dzieci przebywają w szkole 8h dziennie i nasiąkają. Poza tym szkoła może poważnie podkopać wiarę w swoje możliwości. Wiele dzieci przychodzi do szkoły ufnych i radosnych, a po paru latach wydają się sobie głupkami, bo z jakiegoś przedmiotu są gorsze, bo mają mniejsze predyspozycje, bo nauczyciel jest niezbyt mądry. Szkoła tradycyjna uczy wielu złych cech.
                    • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 28.10.13, 23:02
                      a we mnie nie zabiła, w mojej mamie też nie- moj tata ma swoje hobby, mój mąż też ciągle czegoś sie uczy, cos go fascynuje- z racji zainteresowań znam mnóstwo kobiet mega zafiksowanych na artystyczne pasje, kombinują, próbują, mają chęc do poznawania nowych rzeczy- nawet emerytki

                      może to nie wina szkoły, że nie masz zainteresowań?

                      sama choc nie byłam jakas wybitna nigdy nie czulam sie głupkiem, mialam wiarę w siebie etc- choc nie byłam dobra ze wszystkiego, natomiast mam duzo fajnych wspomnien ze szkoły, nawet te gorsze są dla mnie mega ciekawym wspomnieniem- to też jest nauka życia, doswiadczenie- a każde doswiadczenie jest wazne
                      • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 28.10.13, 23:07
                        aneta-skarpeta napisała:

                        > a we mnie nie zabiła, w mojej mamie też nie- moj tata ma swoje hobby, mój mąż t
                        > eż ciągle czegoś sie uczy, cos go fascynuje-

                        Ja też potrafię szydełkować z pasją, ale jak wiem, że muszę otworzyć książkę i się czegoś nauczyć, to czuję jakiś wewnętrzny opór. Wydaje mi się, że to pozostałość po przymusie szkolnym.

                        nawet te gorsze są dla mnie mega ciekawym wspomnieniem- to t
                        > eż jest nauka życia, doswiadczenie- a każde doswiadczenie jest wazne

                        Tak, każdy ma takie wspomnienia. Ja miałam kilku wspaniałych nauczycieli i piękne wspomnienia. Myślę, że moje dzieci będą miały równie piękne po szkole demokratycznej. Nie brakuje tam też konfliktów i smutnych przeżyć, wiadomo. Ale na pewno żadne z moich dzieci nie będzie się rano bało iść do szkoły, bo nie odrobiło zadania z fizyki.
                        • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 28.10.13, 23:15
                          > Ja też potrafię szydełkować z pasją, ale jak wiem, że muszę otworzyć książkę i
                          > się czegoś nauczyć, to czuję jakiś wewnętrzny opór. Wydaje mi się, że to pozost
                          > ałość po przymusie szkolnym.

                          niestety nie- dowodem na to jest fakt, ze kazdy z nas mial przymus szkolny, a jednak wiele osob ma wewnetrzną potrzebe rowijania sie, uczenia, zgłebiania wiedzy
                        • morekac Re: edukacja domowa 30.10.13, 14:01
                          ale jak wiem, że muszę otworzyć książkę i się czegoś nauczyć, to czuję jakiś wewnętrzny opór. Wydaje mi się, że to pozostałość po przymusie szkolnym.

                          Może to lenistwo po prostu?
                          • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 30.10.13, 14:12
                            morekac napisała:

                            > ale jak wiem, że muszę otworzyć książkę i się czegoś nauczyć, to czuję jakiś w
                            > ewnętrzny opór. Wydaje mi się, że to pozostałość po przymusie szkolnym.
                            >
                            > Może to lenistwo po prostu?

                            Nie wykluczam, ale łatwiej mi dorobić do tego ideologię smile
                            • morekac Re: edukacja domowa 30.10.13, 14:19
                              ech, mam wrażenie, że łatwiej dorabiasz sobie ideologię do czegokolwiek bądź, niż powiesz dziecku "Nie, ja się na to nie zgadzam".
                      • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 28.10.13, 23:08
                        zobacz- bylysmy wychowywane w tym samym kluczu edukacyjnym, ale pewnie w innych rodzinach

                        po 1 moja mama dała mi wzór, ze warto robic cos dla siebie, warto poznawać różne rzeczy dla samej przyjemności poznania

                        robię mnóstwo rzeczy choc tak realnie nie mam z tego żadnych korzyści poza zwykłą przyjemnością - np chodzenie na jakies kursy nikomuniepotrzebne, ale sprawiające mi przyjemność

                        szkoła nie nauczy dzieci pasji, jesli rodzice pasji nie mają.

                        czy chcac dziecko uczyc sama jestes takim szalonym ptakiem, ktory ma pasję poznawczą? czy twoj maz ją ma?

                        jak chcecie nauczyc tego dzieci jak nie ma w tobie checi zrobie nia czego tylko dla wlasnej przyjemności? nie ma jakiejkolwiek pasji, bzika, zafiksowania?
                        • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 28.10.13, 23:14
                          aneta-skarpeta napisała:

                          > po 1 moja mama dała mi wzór, ze warto robic cos dla siebie, warto poznawać różn
                          > e rzeczy dla samej przyjemności poznania

                          No i super.

                          > jak chcecie nauczyc tego dzieci jak nie ma w tobie checi zrobie nia czego tylko
                          > dla wlasnej przyjemności? nie ma jakiejkolwiek pasji, bzika, zafiksowania?

                          Wydaje mi się, że mam dużo bzików wink Tylko takiego stricte uczenia się stąd-dotąd nie znoszę.
                          Poza tym wydaje mi się, że dziecko rozwija swoje pasje też niezależnie od rodziców, byle mu nie przeszkadzać, nie zabijać w nim tego.

                          > czy chcac dziecko uczyc sama jestes takim szalonym ptakiem, ktory ma pasję pozn
                          > awczą? czy twoj maz ją ma?

                          Nie mamy, bo szkoła w nas zabiła wink Każdy z nas ma jakieś pasje, niektóre jeszcze nieodkryte.
                        • verdana Re: edukacja domowa 30.10.13, 14:37
                          Nie tylko o to chodzi. Rodzice mogą mieć jedną pasję, no, ze trzysmile Nauczyciele mogą do tych pasji dodać jeszcze własne. Dziecko, uczone przez obcych, ma znacznie większy wybór.
                      • aneta-skarpeta takie tam glupie pytanie 28.10.13, 23:24
                        skoro pierwsze takie szkoły powstawąły jeszcze przed 1900 rokiem i w sumie to swietna i bardzo efektywna metoda nauczania to czemu po ponad 150 latach nadal nie jest popularna?
                        • ichi51e Re: takie tam glupie pytanie 29.10.13, 06:25
                          Kasa kochana kasa. Edukacja to kosztowna sprawa. Przyzwyczilismy sie ze za darmo a to dokladnie jak z ubezp zdrowotnym. Taniej uczyc hurtem niz osobno.
                        • landora Re: takie tam glupie pytanie 29.10.13, 10:35
                          Większość dorosłych nie może się pogodzić z traktowaniem dzieci jak oddzielnych jednostek, które mogą o sobie decydować same.
                          Polecam fabularyzowany film o Summerhill, jest dostępny na Youtubie. Zrobiony jest w konwencji baśni, ale świetnie pokazuje stosunek większości ludzi do takich szkół - dzieci z natury są leniwe i na pewno nie będą się uczyć bez przymusu, więc trzeba je zmuszać i wciąż kontrolować. Wysłanie dziecka do takiej szkoły wymaga całkowitego przewartościowania swojego myślenia - zwłaszcza w naszym świecie, nastawionym na rywalizację i wyniki testów.
                          Myślę, że to trudne dla rodzica - pogodzić się z tym, że dziecko decyduje o sobie i może nie chodzić na lekcje, albo wybrać inne przedmioty, niż by sobie rodzic życzył. I dlatego właśnie takie szkoły pozostają niszowe.

                          Poza tym, na pewno są dzieci, dla których Summerhill się nie sprawdzi.
                          • ichi51e Re: takie tam glupie pytanie 29.10.13, 10:39
                            Szkola jest z internatem przyjmuja od 5 roku zycia. 3000-5000£ semestr (3 sa o ile sie nie myle rocznie) obecnie 68 uczniow z czego polowa tylko to brytyjczycy - reszta glownie azjaci. Dzieci glosuja i rzadza ale np nie sprzataja i nie gotuja (przepisy nie pozwalaja i szkola nie moze pozwolic sobie na wpadke) jak sie chce mozna biegac nago.
                            Raj? Bajka?
                            Nie sadze.
                    • ruda_henryka Re: edukacja domowa 29.10.13, 07:27
                      Sorry, ale nie można cech swojego charakteru składać na karb kiepskiej edukacji. Jestem produktem powszechnej edukacji ( ja i wszyscy moi znajomi ) i mi się chce uczyć, dalej jestem ciekawa świata i mam ogromną motywację do ciągłego doskonalenia się. Tego co dziwne nauczyła mnie szkoła powszechna i państwowe studia.
                • merit_p Jassne, idźmy za dzieckiem 29.10.13, 12:54
                  Moim zdaniem jest spore niebezpieczeństwo w takiej "demokratycznej edukacji". Dziecko po prostu nie potrafi patrzeć wielodziedzinowo, nie rozumie, że aby nabyć pewnych kwalifikacji, potrzebna jest wiedza różnego rodzaju, a nie "to co lubi robić".

                  To właśnie do dorosłego należy wyjaśnienie, że do tworzenia gier komputerowych potrzebna jest znajomość matematyki, logiki i wiedza ogólna. I dlaczego tak jest.
                  To dla mnie szkoła dla dzieciaków na tyle zamożnych, że wystarczy im kurs surfingu, narciarstwa, warsztaty keeperskie i nauka gry w golfa żeby miały co w życiu robić.
                  • heca7 Re: Jassne, idźmy za dzieckiem 29.10.13, 13:07
                    No właśnie to jedna z rzeczy , która mnie rozbawiła w wypowiedzi autorki wątku. Dziecko tylko chce grać w gry-> może będzie sławnym programistą komputerowym. Bzdura , po paru godzinach nieustannego grania dzień w dzień dziecko nabawi się problemów z kręgosłupem, oczami, uzależni od komputera albo nawet dostanie drgawek/ padaczki. Raczej drugiego Steve'a Jobsa z niego nie będzie tongue_out
                    • merit_p Re: Jassne, idźmy za dzieckiem 29.10.13, 13:11
                      Przecież grę się po prostu siada i pisze big_grin.
                      No i niestety, osoby o takiej świadomości chcą robić za JEDYNYCH przewodników swoich dzieci. Z przekonaniem, że im właśnie rozszerzają horyzonty i wyrywają z oków.
                      • aandzia43 Re: Jassne, idźmy za dzieckiem 29.10.13, 13:48
                        No i niestety, osoby o takiej świadomości chcą robić za JEDYNYCH przewodników s
                        > woich dzieci. Z przekonaniem, że im właśnie rozszerzają horyzonty i wyrywają z
                        > oków.

                        No i niestety, to jest właśnie powazne zagrożenie - zamknięcie dzieciaka w zaklętym kręgu oszołomstwa i wąskich horyzontów.
            • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 28.10.13, 22:42
              w Polsce szkoły demokratyczne rosną jak grzyby po deszczu

              a gdzie? bo sprawdziłam na stronach i była w łodzi ale przekształciła sie w tradycyjne liceum, może powstanie w poznaniu

              wiec jak na razie nie ma żadnej- chyba, że ich strona nie jest wiarygodnym zrodlem
              • landora Re: edukacja domowa 29.10.13, 10:39
                W Poznaniu powstała, ale to nie do końca jest to samo, co Summerhill. Tutaj dzieci są oficjalnie (w wersji dla Kuratorium) edukowane w domu, więc muszą co rok zdawać egzaminy. Jeżeli szkoła rzeczywiście zastosuje filozofię Summerhill i dzieci nie będą musiały chodzić na zajęcia, to być może część z nich tych egzaminów nie zda. I wtedy prawdopodobnie będą musiały wrócić do mainstreamowej edukacji, bo Kuratorium może nie wyrazić zgody na kontynuowanie edukacji domowej.
              • kawka74 Re: edukacja domowa 29.10.13, 13:36
                W Warszawie jeszcze i chyba pod Warszawą, gdzieś w okolicach Grójca, ale głowy nie dam. Jedna z tych warszawskich działa od września, więc jest świeżutka.
                Ciekawe, jak skończą, może tak, jak ta łódzka....
                • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 29.10.13, 15:07
                  kawka74 napisała:

                  > W Warszawie jeszcze i chyba pod Warszawą, gdzieś w okolicach Grójca, ale głowy
                  > nie dam. Jedna z tych warszawskich działa od września, więc jest świeżutka.
                  > Ciekawe, jak skończą, może tak, jak ta łódzka....

                  W Warszawie są dwie takie szkoły (Natolin i Bielany), pod Tarczynem jest prawie taka szkoła (od września 2014 będzie), w Trójmieście jest, w Poznaniu i tworzy się w Bielsko-Białej. W Warszawie jest już 100 oczekujących na miejsce w przyszłym roku, czyli pewnie powstanie kilka następnych szkół, bo te co są, nie przyjmą już nowych dzieci.
            • mamma_2012 Re: edukacja domowa 29.10.13, 09:55
              Moze nie jestem w temacie, ale chyba póki co jedna urosłasmile
        • aandzia43 Re: edukacja domowa 28.10.13, 22:05
          Polska szkoła oducza życia, powiadasz? A jak ty sobie radzisz w rzeczywistości? Taką jesteś w nie świetnie osadzona? Bo wiesz, jeśli się chce stanowić jedyny wzorzec, to trzeba mieć naprawdę bardzo dużo do zaoferowania. Inaczej mamy do czynienia wyłącznie z ucieczką matki od świata i dzieckiem w charakterze towarzysza podróży.
          • triss_merigold6 Re: edukacja domowa 28.10.13, 22:07
            Fantastycznie sobie radzi, lol.
            • capa_negra Re: edukacja domowa 28.10.13, 22:20
              Oczywiście, ze fantastycznie sobie radzi jak każdy naukowiec po 6 latach bez publikacji , rozrywany na rynku pracy
        • merit_p Re: edukacja domowa 29.10.13, 12:20
          Nie łatwiej jest ruszyć zad i poszukać dobrej szkoły? Ja cię zapewniam, że takie są, nawet publiczne.

          Chyba, że tak jest jak pisze Triss - pomysły na alternatywną edukację mają za zadanie stworzenie etatu dla mamy z obawy przed wyjściem na rynek pracy. Ale szczerze na to pytanie jedynie sama zainteresowana jest w stanie odpowiedzieć - samej sobie.
    • fomica Re: edukacja domowa 28.10.13, 21:51
      Nie znam nikogo kto tak wychowuje dzieci i nie mam powodu, żeby mi to przeszkadzało, bo niby w czym?
      Sama bym jednak takiej decyzji nie podjęła i pochwalać tego nie muszę.
      Przede wszystkim uważam, że szkoła nie tylko ma nauczyć rachowania i rozmnażania pantofelka, ale także pokazac możliwą różnorodność relacji, umożliwiać kontakt z różnymi sposobami myślenia, temperamentami, sposobami myślenia, przygotowywac do tego co można w świecie spotkać.
      Izolowanie dziecka od rówiesników w środowisku szkolnym uważam za pozbawianie go cennego doświadczenia, wspomnień, sentymentów, pewnego kodu kulturowego. Takie trzymanie pod kloszem nie daje dziecku szansy zapoznania się z innym mysleniem niż rodziców, tylko oni sa punktem odniesienia, jedynym znanym wzorem, autorytetem. Wcześniej czy później dojdzie do zderzenia z reszta świata.
    • inguszetia_2006 Re: edukacja domowa 28.10.13, 21:54
      Witam,
      Nie przeszkadza mi. Tylko koni, tylko koni, koni żal...;-P
      Pzdr.
      Ing
    • neffi79 Re: edukacja domowa 28.10.13, 22:05
      mi nie przeszkadza i myslę o tym
    • edelstein Re: edukacja domowa 28.10.13, 22:06

      Nie edukacja domowa,a edukacja domowa przez takich Jak ty wzbudza wiele emocji i wspolczucia dla twoich dzieci.Poki co nie masz jeszcze nic na temat edukacji domowej do powiedzenia,dziecko masz w wieku przedszkolnym,na szczescie.
      • capa_negra Re: edukacja domowa 28.10.13, 22:24
        Ale już się przymierza i kombinuje..
    • aagata4 Re: edukacja domowa 28.10.13, 22:47
      Znam kilka takich osób. Bardzo je lubię i podziwiam. Wg mnie taka nauka nie jest czymś złym. Ma swoje wady i zalety. Dzieci moich znajomych są uczone czasem indywidualnie a czasem zbiera się kilkoro dzieci z różnych takich domów i uczą się razem i przygotowują do egzaminów.
      Są do dzieci rodziców sporo podróżujących po świecie z racji swojej wiary. Być może nie mają umiejętności rozpychania się łokciami brania udziału w wyścigu szczurów, ale maja kontakt ze światem i przebywają w spokojniejszych środowiskach. Później gdy dorosną mają dużo kontaktów i możliwości zapewnienia sobie utrzymania. Akurat w ich przypadku taka nauka się sprawdza wg mnie. Te dzieci maja większe możliwości w życiu i akurat umiejętność rozpychania się łokciami nie jest taka potrzebna jak nam przeciętniakom.

      Swoje dzieci jednak posyłałam do przedszkola od 3 lat i teraz do szkoły. Uważam, że umiejętność bycia w środowisku jaki przeważa dookoła jest bardzo ważna w życiu. Jednak nie odważę się powiedzieć, że uczenie dzieci w domu jest czymś złym.

      pozdrawiam
      Agata
    • m_incubo Re: edukacja domowa 28.10.13, 22:53
      Edukacja domowa w twoim przypadku to słuszny wybór. Będziesz mogła bez problemu kontynuować karmienie piersią do bierzmowania.
    • kropkaa Re: edukacja domowa 28.10.13, 23:12
      Nie tylko mi nie przeszkadza, ale uważam, że to dobrze dla szkoły, że tych dzieci w niej nie ma, a już szczególnie ich rodziców...
      • tebacha Re: edukacja domowa 28.10.13, 23:28
        Dlaczego tak piszesz o ludziach, których nie znasz?
        • kropkaa Re: edukacja domowa 28.10.13, 23:35
          Poczytaj wątki powyżej, nic do dodania nie mam.
      • merit_p Re: edukacja domowa 29.10.13, 12:27
        Nieprawda. Czasem dla dzieci z przedziwnych środowisk grupa szkolna to jedyna szansa na weryfikację tego, co opowiadają im od małego rodzice. A oni z premedytacją trzymają dzieci pod kloszem i starają się odcinać od niewygodnych dla siebie informacji, za to wpajać różne sekciarskie teorie.

        Na wielodzietnych.org np jest grupka osób negujących teorię ewolucji czy uważających demokrację za zuo najgorsze, a oświecenie za przyczynę upadku cywilizacji. Dzieci oczywiście edukowane domowo.

        Ciekawe co wyrośnie z tych dzieci - czy rzeczywiście ludzie twórczy, świadomi i nie dający się wkręcić jako trybik do maszyny wrażego systemu, czy też nastraszeni światem jednostronni światopoglądowo i skołowani neurotycy w stylu ich rodziców?
    • plater-2 Re: edukacja domowa 29.10.13, 05:26
      Słyszałam duzo, a prywatnie znam jeden przypadek.
      Kolezanka (mgr pedagog wczesnoszkolny) poslubila mgr zootechnika. Wyjechali w Bieszczady i zalozyli tam gospodarstwo agroturystyczne.


      Do szkoly bardzo daleko. Wystapili do kuratorium o nauczanie domowe dla trojki dzieci i dostali.
      Trwalo to dobrych kilka lat. W chwili, gdy najmlodsze skonczylo program kl. III z ulgą wyslali dzieci do szkoly. Problem sie o tyle rozwiazal, ze pojawil sie autobus szkolny i wzieto ich w grafik autobusu.

      Z ulga, bo uczenie wlasnego dziecka jest bardzo trudne.
      • merit_p Re: edukacja domowa 29.10.13, 12:32
        Tylko lokalna szkoła w Bieszczadach dla "miejskiego" dziecka też może być porażką. To niestety cena realizacji marzeń o życiu w głuszy.
    • vilez Re: edukacja domowa 29.10.13, 07:32
      Zalety:
      - uczymy w dwa miesiące tego, co szkole zajmuje rok,
      - zindywidualizowany program i metody nauczania.

      Wady:
      - brak edukacji socjalnej,
      - brak ciągłości kulturowej (szkoła w naszym kręgu jest jedną z głównych osi kulturowych, dziecko nie chodząc do szkoły może nie zrozumieć, jak działa "to wszystko"),
      - brak możliwości nadrobienia braków szkolnych przez kontakty rówieśnicze (jeśli chodzi o wiedzę),
      - ew. skazanie na pieprznięty dom (brak alternatywy).

      Nie jestem zwolenniczką uczenia w domu. Ale mam coraz większe "ale" do szkoły. Ponieważ szkoła uczy coraz mniej, przeraźliwie coraz mniej, i ponieważ rośnie przepaść między wiedzą o świecie i umiejętnościami potrzebnymi do życia (także umiejętności uczenia się) wynoszonymi ze szkoły a samym światem, to zaczynam mieć poważne wątpliwości co do efektywności instytucji szkoły- co do jej sensu innego, niż socjalny.
      Pytanie, czy szkoła domowa coś w tej materii zasadniczo zmienia. Wszystko zależy od domu. Bo jeśli dom też taki niekumający świata, jak szkoła (tylko w inny sposób), to problem jest podobny, co ze szkołą. Tylko, że większy. Bo mimo wszystko- większe szanse ma dziecko w szkole- ze względu na rówieśników, od których może się sporo nauczyć POMIMO niewydolności samej szkoły.
      • tebacha Re: edukacja domowa 29.10.13, 09:16
        Jakie braki szkolne masz na myśli?
        I co to jest edukacja socjalna? Czy mozliwa jest tylko w sztucznej grupie 30 osób w tym samym wieku skumulowanych w klasie? Czy potem w zyciu będzie gdziekolwiek przebywało w takiej grupie?
        • vilez Re: edukacja domowa 29.10.13, 09:59
          Jakie braki szkolne? No napisałam, jakie. Szkoła nie nadąża za przyrostem wiedzy, nie potrafi się rozeznać w tym, co ważne, a co mniej ważne, nie kształtuje potrzebnych umiejętności.

          A edukacja socjalna? No nie żartuj, ze nie wiesz. Szkoła to system socjalny, klasa to grupa socjalna. A każda grupa jest konstruktem, już nie żyjemy w naturalnych stadach, to się skończyło w jakimś neolicie wink
          • ichi51e Re: edukacja domowa 29.10.13, 10:07
            Chodzi o to ze w zyciu potem nie zadajesz sie z grupa jednolita - wszyscy w twoim wieku plus przewodnik stada. Raczej zyjesz z roznymi ludzmi. Starszymi mlodszymi swoim szefem i sasiadem hydraulikiem.
            • vilez Re: edukacja domowa 29.10.13, 10:31
              Zadajesz się, tylko z innym typem. Np. jednorodna grupa specjalistów czy zawodowców plus przewodnik stada, czyli kadra kierownicza.
              • ichi51e Re: edukacja domowa 29.10.13, 10:47
                No wlasnie- jeden z argumentow homeschoolujacych jest taki ze szkola uczy zycia w spolecznosci korporacji czy fabryki - podporzadkowania i wypelniania polecen bezmyslnie. A oni chca jrztalcic ludzi wyjatkowych umiejacych zyc w systemie ale i jak ryba w wodzie czujacych sie w wolnych zawodach wlasnym biznesie itd. Tak przynajmniej w teorii.
                • vilez Re: edukacja domowa 29.10.13, 11:09
                  To trzeba by przemyśleć w ogóle idę wspólnotowego działania, bo rodzina w dzisiejszym wydaniu to też konstrukt i to opresywny wink Nie mniejszy, niż szkoła, tylko- inny.
                  Ale rozumiem, o co biega.
                • mamma_2012 Re: edukacja domowa 29.10.13, 16:01
                  Ale do tego nie jest potrzebna edukacja domowa.
                  Ja nie wiem jak Wy, ale moje dziecko uczy sie życia także poza szkola. Szkola daje to czego nie moze dać dom, a dom to czego nie daje szkola. Jesli ktos oddaje dziecko do najblizszej szkoły wychodząc z założenia, ze cała robotę naukowa i wychowawczą tam za niego odwala, a sam ma luzik, to rzeczywiscie moze spodziewać sie kłopotów.
                • iksa_igrekowska Re: edukacja domowa 10.11.13, 23:51
                  "No wlasnie- jeden z argumentow homeschoolujacych jest taki ze szkola uczy zycia w spolecznosci korporacji czy fabryki - podporzadkowania i wypelniania polecen bezmyslnie. A oni chca jrztalcic ludzi wyjatkowych umiejacych zyc w systemie ale i jak ryba w wodzie czujacych sie w wolnych zawodach wlasnym biznesie itd. Tak przynajmniej w teorii"

                  Znam wielu przedstawicieli wolnych zawodów, wszyscy są osobami dobrze funkcjonującymi w społeczeństwie, gdyby nie byli, to większość z nich nie dostawałaby zleceń.
                  Wszyscy oni też kończyli zwykłe szkoły i jakoś nie zabiły one ich samodzielnego myślenia. To raczej kwestia intelektu, nie szkoły.
                  Praca jako wolny strzelec wiąże się z jakąś pasją, którą często jednak rozwija szkoła. Nauczyciel zauważył, że ktoś pisze świetne wypracowania lub sprawozdania z wycieczek szkolnych, więc najpierw uczynił go klasowym kronikarzem, później polecił rodzicom zapisać na warsztaty dziennikarskie szkolne lub organizowane przez dom kultury. Jak rodzic miałby ocenić czy teksty jego dziecka są świetne? Jeśli nie jest polonistą pracującym z dziećmi w tym samym wieku, to nie ma żadnego porównania. Dziś taka osoba jest dziennikarzem.
                  Ktoś inny ze szkolnym informatykiem dyskutował o programowaniu, znalazła się grupka takich osób, więc informatyk założył dla nich kółko. Dziś wszyscy są programistami-wolnymi strzelcami.
                  Ktoś inny został wybrany na przewodniczącego klasy, później szkoły, a po studiach założył stowarzyszenie lub własną firmę, bo wiedział, że umie przewodzić ludziom.

                  Ja też nie kochałam mojej szkoły, nie lubiłam zaczynać lekcji o 8.00, nie lubiłam odrabiać prac domowych z nudnych przedmiotów. Ale już wtedy znalazłam swoją "niszę" i lubiłam się tego uczyć. Pewnie bym tego nie odkryła, choć mam wykształconych rodziców z własnymi pasjami. Po prostu zainteresowało mnie coś, czym oni się nie zajmują. Rodzice mnie wspierali, ale to jednak szkoła organizowała kółka przedmiotowe, na których nauczyciele przygotowywali mnie do olimpiad i zajęcia dodatkowe, na których rozwijałam "pozaprzedmiotowe" zainteresowania. Dzięki temu stało się to moją pasją (wtedy szkolną, dziś zawodową), inaczej mogłabym tego nigdy nie odkryć.
                  Poza tym, kiedy rodzice mają realizować własne pasje, jeśli muszą się uczyć szkolnych przedmiotów, żeby później móc nauczyć ich własne dzieci? A jeśli nie realizują, to jakim są autorytetem dla dziecka?
                  Poza tym zakładasz, że Twoje będzie chciało wykonywać wolny zawód. A co jeśli zechce zostać pracownikiem korporacji?
            • slonko1335 Re: edukacja domowa 29.10.13, 10:46
              Ale do szkoły też nie chodzą dzieci w jednym i tym samym wieku tylko jest to jakiś szerszy przedział wiekowy jednak, są nauczyciele, kucharki ,woźne, konserwator, stopek i ogrodnik...w klasie i owszem raczej wiek zbliżony ale jednak z całego pobytu w placówce to na lekcjach w klasie to moje dziecko kontakt z innymi dziećmi ma najmniejszy....
            • iksa_igrekowska Re: edukacja domowa 10.11.13, 23:32
              A to według Ciebie w takiej klasie są wszystkie dzieci jednakowe? Może skserowane?
              Nie - są dzieci naukowców, lekarzy, prawników, są dzieci hydraulików, piekarzy i osób bezrobotnych, są też dzieci artystów, dziennikarzy i (innych) przedstawicieli wolnych zawodów. Są też dzieci z wielodzietnych rodzin i jedynacy; dzieci, które mają niepełnosprawne sprawne rodzeństwo lub pełnosprawne. Są dzieci samotnych matek lub ojców, wychowywane przez rodziców lub dziadków. Są dzieci pochodzące z innych krajów. Są dzieci, które każde wakacje spędzają w egzotycznych krajach; są takie, które do szkoły wracają w połowie września lub rodzice przedłużają im ferie zimowe i zabierają gdzieś daleko; są i takie, które nigdy nie były dalej niż centrum własnego miasta. Są wreszcie dzieci, które poszły o rok-dwa wcześniej do szkoły (czyli młodsze) i takie, które z jakiegoś powodu poszły do szkoły o rok-dwa później lub nie zdały (czyli starsze).
              Poza tym są dzieci spokojne i nerwowe; uległe i zarządzające; koleżeńskie i egoistyczne; nieśmiałe i zbyt pewne siebie. Klasa, czy tego chcemy, czy nie, jest w pewnym stopniu przekrojem społeczeństwa. A z jej odniesieniem jest jak z nauką pierwszej pomocy - zanim zaczniesz komuś robić masaż serca, ćwiczysz symulacje.
          • tebacha Re: edukacja domowa 29.10.13, 10:15
            No ale Ty wpisałas to jako wady edukacji domowej. Że w edukacji domowej dzieci mają braki, a teraz sama piszesz, że w szkole.
            Jak chodzi o uspołecznianie to jednak naturalne jest przebywanie w zróżnicowanej grupie, a nie w jednolitej. To gwarantuje rozwój osobowości.
            • tebacha Re: edukacja domowa 29.10.13, 10:17
              to było do vilezsmile
            • vilez Re: edukacja domowa 29.10.13, 10:29
              Podłam braki i zalety edukacji domowej, a w komentarzu również braki szkoły. Nie rozumiem, o które CI teraz chodzi.
              • tebacha Re: edukacja domowa 29.10.13, 11:07
                O co mi chdzi:
                W wadach ED wymieniłaś:
                - brak możliwości nadrobienia braków szkolnych przez kontakty rówieśnicze (jeśli chodzi o wiedzę)

                Tego właśnie nie zrozumiałam. Mamy podstawę programową, więc mozna zrobić tylko więcej a nie mniej. Zapytałam jakie braki masz na myśli.
                • vilez Re: edukacja domowa 29.10.13, 11:13
                  Już tłumaczę, bo faktycznie może to zawile podałam. Chodziło mi o to, że nawet jak szkoła w czymś "zaszkodzi" (czy ma braki), to przez kontakt z rówieśnikami te braki mają szanse się jakoś wyrównać czy zmniejszyć. Np. nauczyciele mi tego nie wytłumaczy, ale rówieśnicy- tak. Lub nauczę się przez obserwację rówieśników. Czy przez zabawę z nimi. Coś takiego.
                  Gdy domowa edukacja zawiedzie, to już nie ma czego się chwycić, bo nie ma żadnej alternatywy, np. rówieśniczej.
                  • vilez Re: edukacja domowa 29.10.13, 11:15
                    Ps. Ja w ogóle uważam polską szkołę za złą. Ale uczenie w domu uważam summa summarum za jeszcze gorsze. Poza wyjątkami i koniecznością oczywiście.
                  • tebacha Re: edukacja domowa 29.10.13, 11:17
                    Ale my i znajomi z ED wymieniamy się doświadczeniem, dzieciaki się poznająsmile Jestesmy też w kontakcie ze szkołą w razie czego - zaraz mamy pierwszy egzamin (już całoroczny z historii). Chyba nie da się robić ED w izolacjismile
                    • vilez Re: edukacja domowa 29.10.13, 11:51
                      Nie jestem całkiem przeciw. Po prostu widzę wady i zalety. Jeżeli się Wam powodzi praktyka, to nic tylko życzyć sukcesów smile
                    • afro.ninja Re: edukacja domowa 29.10.13, 13:46
                      tebacha napisała:

                      > Ale my i znajomi z ED wymieniamy się doświadczeniem, dzieciaki się poznająsmile Je
                      > stesmy też w kontakcie ze szkołą w razie czego - zaraz mamy pierwszy egzamin (j
                      > uż całoroczny z historii). Chyba nie da się robić ED w izolacjismile

                      Moim zdaniem trzeba byc o wiele bardziej spoleczna jednostka, niz taki przecietny rodzic, ktory wysyla dziecko do placowki. wink

                      A mozesz napisac jak to jest z tymi egzaminami? Jak dzieci zdaja egzaminy z tylu przedmiotow?
                      To nie wyglada jak sesja na studiach? wink
                      • tebacha Re: edukacja domowa 29.10.13, 15:06
                        My zaczęliśmy dopiero w tym roku - V, IV klasa i zerówka (czwarte dziecko ma prawie 3 lata, więc nam towarzyszy). Egzaminy są z 6 przedmiotów: matma, polski, angielski, informatyka, historia i przyroda. Nasza szkoła proponuje zdawanie blokami, a nie wszystko na koniec roku i mi to odpowiada. Więc w listopadzie mamy zdać historię i informatykę. Z relacji rodziców wiem, że egzaminy są w ciepłej atmosferze, z każdego jest część pisemna i ustna. Podczas ustnej rodzic może być z dzieckiem na sali, ale podobno dzieci wcale nie chcą - tak miła jest komisja, która przyjeżdżasmile
                        Póki co nie udało mi się jeszcze zorganizować sensownego wf-u, ale wszystko przed nami.
                        Plusy, o których chyba nie wspomniano w dyskusji - szkoła nie trzyma nas w miejscu, możemy się uczyć gdziekolwiek jesteśmy, wakacje są dłuższe, rodzina i dom fajnie funkcjonuje, jest czas na wycieczki i spotkania ze znajomymi. Nie trzeba kupować podręczników, chyba że się chce. Szkoła pokrywa nieco wydatków na pomoce do nauki.
                        • edelstein Re: edukacja domowa 29.10.13, 16:44

                          A dlaczego tylko z 6?to jest niesprawiedliwe wobec dzieci chodzacych fo szkoly,te musza ogarnac kartkowki i spraedziany z wszystkich przedmiotow.

                          "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
        • memphis90 Re: edukacja domowa 30.10.13, 17:40
          Czy potem w zyciu będzie gdziekol
          > wiek przebywało w takiej grupie?
          Widziałaś kiedyś boksy w korporacyjnym biurze? Call center? Kasę w markecie? Panienkę z jogurtami na tacy na promocji? Przewodnika wycieczki? Sprzedawcę w mcD?

          Nieeeeee, z pewnością Twoje dziecko przenigdy nie będzie pracowało w miejscu, gdzie jest 20 osób naraz big_grin
    • maja.london888 Re: edukacja domowa 29.10.13, 09:30
      Nie czytałam całego wątku, więc nie wiem co myślą inni. Ja rodziców, którzy wybierają edukację domową podziwiam i szanuję, i trochę im zazdroszczę odwagi oraz poświęcenia. A uwagami krytycznymi nie przejmuj się, skoro wiesz, że dobrze postępujesz.
      • heca7 Re: edukacja domowa 29.10.13, 09:39
        A to właśnie warto tamten wątek przeczytać. Bo nie chodzi o samą w sobie edukację domową. Tylko o dziwne, pokręcone powody dla jakich autorka tego wątku ed uprawia smile Przy czym wychodzą różne kwiatki świadczące o tym, że tak naprawdę mało się na tym zna. A doświadczenie ma króciutkie. Bo i dzieci małe.
    • podkocem Re: edukacja domowa 29.10.13, 10:39
      Tymczasowo bedę uczyć młodą w domu przez pół roku.
    • mamma_2012 Re: edukacja domowa 29.10.13, 16:34
      Nie chciałabym snuć domyslow na temat przyczyn decyzji o rezygnacji ze szkoły, bo jestem przekonana, ze sa złożone.
      Chciałabym jednak zapytać, jak mama ucząca w domu odpowiada na pytanie dziecka, czemu ono nie moze jak inne dzieci maszerować rano z plecakiem do szkoły?

      Zastanawiam sie jaki własny obraz powstaje w głowie takiego dziecka (jestem zbyt wyjątkowy, aby chodzic do szkoły, jestem zbyt słaby itd.).

      Co myśli o kolegach, skoro został zamknięty w domu, by nie podzielić ich ponurego losu? Jaki ma obraz samej szkoły?

      Komu takie dziecko moze wyzalic sie na rodzicow? Jak rodzice zabezpieczają sie przed powstaniem zbyt silnej więzi z dzieckiem?

      Czym u takiego dziecka wypełnić pustkę, wynikająca z braku kontaktów z rówieśnikami? Porcja lodów, biletem do muzeum czy nowa książka, a moze wieczornym filmem z mama na kanapie? Domyslam sie, ze rodzice działają w celu zapewnienia dziecku kontaktów z rówieśnikami, ale zdaje sobie, ze nie beda one tak głębokie, jak te ktore tworzą sie w czasie setek wspólnie spędzonych z kolegami godzin.

      Jak sobie pomyśle, ze swoich wspomnień miałabym wymazać czas spędzony w przedszkolu czy szkole, wszystkich tych ludzi, ktorych poznałam, to aż smutno mi sie robi.
      • pole_koniczyny Re: edukacja domowa 29.10.13, 19:27
        Jakkolwiek staram sie nie oceniać radykalnie postępowania innych osób, tak w przypadku edukacji domowej ciśnie mi się na usta tylko jedno: koszmarna głupota. Wychowanie dziecka pod kloszem w którym nie ma chamstwa, strachu, stresu i rywalizacji. Tylko szkoda, że świat później taki nie jest.
        • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 29.10.13, 19:35
          pole_koniczyny napisała:

          > Wychowanie dziecka pod kloszem w którym nie ma chamstwa, strachu, stresu i rywa
          > lizacji. Tylko szkoda, że świat później taki nie jest.

          Po pierwsze: to nie jest wychowywanie pod kloszem. Chamstwo jest wszędzie - kłótnie i bójki z rodzeństwem, przepychanki z kuzynami, walki z rodzicami. Stresu i strachu jest akurat tyle, ile trzeba (w tradycyjnej szkole często jest za dużo stresu).

          Poza tym nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że trzeba żyć od małego wśród chamstwa i przemocy, bo świat taki jest i jak dziecko się nie przyzwyczai, to sobie nie poradzi. Jest moim zdaniem odwrotnie: jeśli dziecko w dzieciństwie nie zetknie się z chamstwem (lub w małym stopniu), to później lepiej sobie z nim poradzi w życiu. To takie teoretyzowanie, ale dajmy jakiś oczywisty przykład: czy dziecko bite czy wyzywane przez kolegów staje się przez to silniejsze i w przyszłości lepiej sobie poradzi z krytyką szefa? Wątpię. Dziecko, dla którego chamstwo będzie obce, będzie się umiało mu przeciwstawić, jako czemuś niedopuszczalnemu.
          • crises Re: edukacja domowa 29.10.13, 21:23
            Dziecko, dla którego chamstwo będzie obce, przy pierwszym kontakcie z takowy spi'doli z krzykiem i pobiegnie się wypłakać mamusi w rękaw.
      • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 29.10.13, 19:29
        mamma_2012 napisała:


        > Jak sobie pomyśle, ze swoich wspomnień miałabym wymazać czas spędzony w przedsz
        > kolu czy szkole, wszystkich tych ludzi, ktorych poznałam, to aż smutno mi sie r
        > obi.

        Masz rację. Nie wyobrażam sobie dziecka w domu, dziecko to stworzenie stadne.
        Dzieci edukowane domowo zwykle uczą się w grupach - kilka rodzin się dogaduje i uczą na zmianę.
        Mi osobiście najbliższa jest szkoła typu Summerhill - zapewnia kontakt z rówieśnikami, a jednocześnie daje wolność co do nauki. Tam kontakty między dziećmi są nawet głębsze, bo wszystkie dzieci razem ustalają prawa szkoły, mają zebrania, co się komu podoba, co nie - taka demokracja. To zbliża, uczy sztuki dyskusji i rozwiązywania konfliktów.


        > Co myśli o kolegach, skoro został zamknięty w domu, by nie podzielić ich ponure
        > go losu? Jaki ma obraz samej szkoły?

        Ja mówię mojemu dziecku, że chodzi do innej szkoły niż większość dzieci, bo ja i tata uważamy, że taka jest dla niego lepsza, ale on za bardzo nie jarzy, o co chodzi, bo nigdy nie był w zwykłej szkole. Czasem tylko nie wie, co odpowiedzieć, jak ktoś pyta, w której jest klasie. Ale myślę, że już niedługo ogarnie sytuację i będzie po prostu mówił, że w jego szkole nie ma klas, albo że jest w klasie, z której właśnie zalicza egzamin.
        Jeśli kiedykolwiek moje dziecko zapragnie iść do zwykłej szkoły, poślę je tam. Myślę jednak, że szybko wróci do unschoolingu smile
        • gryzelda71 Re: edukacja domowa 29.10.13, 19:38
          To twoje dziecko jest już w szkole czy sama je edukujesz?
          • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 29.10.13, 19:47
            gryzelda71 napisała:

            > To twoje dziecko jest już w szkole czy sama je edukujesz?

            Formalnie jest na nauczaniu domowym, praktycznie chodzi do tzw. wolnej szkoły, funkcjonującej w Polsce poza systemem edukacji. Nie ma tam nauczycieli ani nauczania.
            • gryzelda71 Re: edukacja domowa 29.10.13, 19:50
              A jak wygląda ta wolna szkoła?
              • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 29.10.13, 19:59
                gryzelda71 napisała:

                > A jak wygląda ta wolna szkoła?

                www.edukacjademokratyczna.pl/
                Pierwsza taka szkoła to Summerhill - są już o niej czytanki w podręcznikach do angielskiego. Wygoogluj sobie, jeśli Cię to interesuje.
                • gryzelda71 Re: edukacja domowa 29.10.13, 20:02
                  I juz tam dziecko masz tak?
                  • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 29.10.13, 20:05
                    Tak.
                    • gryzelda71 Re: edukacja domowa 29.10.13, 20:06
                      I jak to wygląda?
                      • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 29.10.13, 20:15
                        gryzelda71 napisała:

                        > I jak to wygląda?

                        O co konkretnie pytasz? Wszystko na temat takich szkół jest w linku, który Ci podesłałam. A jeśli chodzi o moje prywatne odczucia, to jestem zadowolona.
                        • gryzelda71 Re: edukacja domowa 29.10.13, 20:17
                          Linki nic mi nie wyjaśnił od strony organizacyjnej.
                          Zawodzisz tam dzieciak i odbierasz co tam robi podczas pobytu o konkrety pytam.
                          • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 29.10.13, 20:18
                            i w jakim wieku jest dziecko? bo to też ważne
                            • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 29.10.13, 20:21
                              aneta-skarpeta napisała:

                              > i w jakim wieku jest dziecko? bo to też ważne

                              Moje jest 6-latkiem zaledwie, więc luzik, dopiero zaczynamy, ale w szkole są dzieci do 15 roku życia i często rozmawiam z innymi rodzicami na temat egzaminów itp. Wiele dzieci z tej szkoły jest już po paru latach edukacji domowej i jakoś żyją wink
                              • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 29.10.13, 20:28
                                każdy jakoś żyje, ale co to za życietongue_out
                                a poważnie

                                czy dajesz swojemu 6latkowi prawo do decydowania samemu o tym kiedy ma się uczyc, czy w ogóle i kiedy ma zdać testy pozwalające zweryfikować jego wiedze dla MENu?
                                • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 29.10.13, 20:38
                                  aneta-skarpeta napisała:


                                  > czy dajesz swojemu 6latkowi prawo do decydowania samemu o tym kiedy ma się uczy
                                  > c, czy w ogóle i kiedy ma zdać testy pozwalające zweryfikować jego wiedze dla M
                                  > ENu?

                                  Tak, decyduje sam. Jeśli to zupełnie nie zadziała (mam nadzieję, że tak nie będzie), to zastanowię się, co dalej. Chcę uniknąć za wszelką cenę zachęcania go do nauki. To jest jego sprawa, kiedy i jak się nauczy. Jeśli będzie potrzebował pomocy, może poprosić. Mam też nadzieję, że przykład innych dzieci, słuchanie o ich egzaminach, sprawi, że dla niego będzie oczywiste, że trzeba się nauczyć i zdać.
                                  • paskudek1 Re: edukacja domowa 30.10.13, 13:37
                                    "Mam też nadzieję, że przykład innych dzieci, słuchanie o ich egzaminach, sprawi, że dla niego będzie oczywiste, że trzeba się nauczyć i zdać."
                                    HA HA HA HA tylko tyle ci moge napisać smile Przepraszam za bezpośredniść i za brak kultury ale jedyne co mi przychodzi do glowy jak czytam te twoje teorie na temat karmienia, wychowania i nauczania dzieci - jestes bezgranicznie głupia. Tak, wiem, zaden argument, ale argumenty juz tu dziewczyny pisały.
                          • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 29.10.13, 20:27
                            gryzelda71 napisała:

                            > Linki nic mi nie wyjaśnił od strony organizacyjnej.
                            > Zawodzisz tam dzieciak i odbierasz co tam robi podczas pobytu o konkrety pytam.

                            Dziecko robi dokładnie to, co chce: gra na instrumentach, rysuje, gania z innymi, siedzi w kącie, śpi, je, gra w piłkę, czyta itd. Wszystko dozwolone, byle nie przeszkadzać innym. Moje dziecko ostatnio siedzi na szczycie szafy i kręci bączkiem zrobionym z żołędzia. Uważam, że to bardzo rozwijające wink
                            • gryzelda71 Re: edukacja domowa 29.10.13, 20:31
                              Aha, czyli wozisz dzieciaka zeby pozbyć się go z domu?
                              Zeby pobrzdakał n instrumantach(jakich?) i powłaził na szafy? Rozumiem,że jadłospis pod twoje wymagania,czy może przywozic pudło orzechów i luz?
                              • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 29.10.13, 20:36
                                gryzelda71 napisała:

                                > Aha, czyli wozisz dzieciaka zeby pozbyć się go z domu?

                                Tak, ten cel też mi przyświeca. I żeby pobył w gronie dzieci. I żeby liznął demokracji.

                                ozumiem,że jadło
                                > spis pod twoje wymagania,czy może przywozic pudło orzechów i luz?

                                Codziennie szykuję mu pudełeczko orzeszków smile W szkole są reż skrzynki eko-jabłek, które zjada na obiad.
                                • gryzelda71 Re: edukacja domowa 29.10.13, 20:40
                                  I karton z suchym chlebem tez, pisałaś ze lubismile
                                  Z tego co napisałaś nie widzę w tym absolutnie nic, coby miało mnie zachęcić do takiego systemu..Ot dzieciak łazi i robi byle co byleby zabić czas, tak to wygląda z twojego opisu.
                                  • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 29.10.13, 20:43
                                    gryzelda71 napisała:

                                    > Z tego co napisałaś nie widzę w tym absolutnie nic, coby miało mnie zachęcić do
                                    > takiego systemu.

                                    Ależ zachęcenie Ciebie nie było moim zamiarem, gdyż nie porywam się na rzeczy niemożliwe. Tu masz porównania w tabelce edukacji tradycyjnej i demokratycznej:
                                    odpowiedzialnaszkola.pl/tradycyjne-nauczanie-a-wolna-szkola/
                                    • gryzelda71 Re: edukacja domowa 29.10.13, 20:46
                                      Jeśli moje dziecko miałoby się snuć wśród innych znudzonych dzieciaków podjadając jabkła eko ze skrzynki, sory tak to opisałaś, to porażka.
                                      To co można przeczytać na stronach nijak ma się do łażenia po szafach.
                                      • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 29.10.13, 20:57
                                        gryzelda71 napisała:

                                        > Jeśli moje dziecko miałoby się snuć wśród innych znudzonych dzieciaków podjadaj
                                        > ąc jabkła eko ze skrzynki, sory tak to opisałaś, to porażka.

                                        Gdzieś pisałam, że dzieci są znudzone? Dzieci w grupie nie potrafią się nudzić. Tobie się wydaje, że jak dzieci nie siedzą i nie zakuwają, to tracą czas. Czas spędzony na zabawie jest bardzo cenny - uczy zdolności interpersonalnych. W ogóle rozróżnienie na zabawę i naukę jest sztuczne. Dzieci powinny ucząc się bawić, i uczyć się bawiąc. Czy budowanie z klocków lego to nauka czy zabawa? A gra na gitarze?

                                        Ostatnio jedna matka ze szkoły demokratycznej mówi:
                                        "Moja 8-letnia córka ostatnie dwa miesiące nie zajrzała do żadnej książki, tylko wciąż skacze na trampolinie. To koniec, myślę, zmarnuje mi się dziecko. A potem myślę: problemem mojej córki była mała sprawność fizyczna, a na tej trampolinie ćwiczy salta i stanie na głowie. Ma też tendencje do nadwagi, a na trampolinie chudnie. Zaglądam do jej podręcznika, a tam nauka zegara. A ona na tej trampolinie skacze z zegarkiem w ręku, bo co pięć minut jest zmiana i opanowała liczenie minut do perfekcji. Dalej w podręczniku jest liczenie, dodawanie, zbiory itd. Moja córka robi w szkole listy dzieci, które chcą chodzić na jej kółko gotowania w różne dni. Robi listy, liczy dzieci, robi zbiory wspólne dzieci, które chodzą we wtorki i czwartki itd. Liczy potem, ile składników będzie potrzebować którego dnia dla danej liczby dzieci. Po prostu przerabia podręcznik, działając, a nie siedząc w ławce."
                                        • gryzelda71 Re: edukacja domowa 29.10.13, 20:59
                                          A czego nauczył się twój syn kręcąc bączka na szafie?
                                          • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 29.10.13, 21:05
                                            gryzelda71 napisała:

                                            > A czego nauczył się twój syn kręcąc bączka na szafie?

                                            Och, myślę, że wielu rzeczy. Rozwija motorykę małą (niełatwo zakręcić bączka tak, żeby nie spadł z szafy), robi też doświadczenia fizyczne ruchu wirowego (jak zachowuje się bączek w różnych stadiach kręcenia się). Poza tym widzi świat z góry, co jest nowym doświadczeniem, a każde nowe doświadczenie rozwija. Ćwiczy motorykę dużą, wspinając się tam. Ćwiczy zdolności interpersonalne, kręcąc bączkiem w gronie innych kręcących.
                                            • gryzelda71 Re: edukacja domowa 29.10.13, 21:09
                                              Buahahahaha
                                              proszę i trzeba za to bulić jak za zborze? Podwórka nie masz?
                                              a I CZY DZIECKO ZAWSZE DECYDUJE O SOBIE, NAWET JAK TO ZAGRAŻA JEGO ZDROWIU I ŻYCIU?
                                              To włażenie na szafy nie jest bezpieczne.
                                            • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 29.10.13, 21:09
                                              puscilabys go na plac zabaw- za darmo i uczyłby sie tego samego
                                              • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 29.10.13, 21:18
                                                aneta-skarpeta napisała:

                                                > puscilabys go na plac zabaw- za darmo i uczyłby sie tego samego

                                                Co tam plac zabaw - w domu ma to samo smile Pisałam pół żartem, wywołana do tablicy. 6-letnie dziecko przez cały dzień wynajduje sobie dziwne zajęcia, które mogą nam się wydawać stratą czasu, bo nie są "edukacyjne". Mam go uczyć liter i matematyki, żeby się rozwinął? Sensowniejsze jest wypełnianie książeczki ze szlaczkami niż bawienie się bryłką lodu w miseczce? Nie uważam tak. Nie doceniamy tych błahych, dziecięcych zabaw, odmawiamy im sensu. Mały kot bawiąc się, uczy się polować. To samo widzę w swoim dziecku.
                                                Mierzi mnie ta pogoń za rozumem - w oczach dorosłego sensowne jest tylko to, co edukacyjne, co daje wiedzę. Pomija się ciało, emocje itp. A przecież rozwój emocjonalny jest ważniejszy. 7-latek nie umie czytać? Spoko, nauczy się za rok, ale za to świetnie rozwiązuje konflikty w grupie i to jest cenna umiejętność, której nikt nie widzi i nie docenia.
                                                Na stronie "odpowiedzialna szkoła", którą zalinkowałam, w zakładce "materiały na temat wolnych szkół" są świetne filmiki z wykładami Kena Robinsona, gdzie m.in. śmieje się z profesorów, że ciało służy im do dostarczania głowy na spotkania. Ciało w szkole jest zbędne albo nawet przeszkadza, bo dziecko się niepotrzebnie rusza.
                                                Podsumowując: nie widzę nic złego w tym, że mój 6-latek w szkole kręci bączkiem zamiast uczyć się czytać.
                                                • gryzelda71 Re: edukacja domowa 29.10.13, 21:21
                                                  Ale uczy się czytac w innym czasie prawda?Tak sam z siebie,bo rozumie,że musi umiec co nie?
                                                • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 29.10.13, 21:26
                                                  mysle, że w zyciu 6 latka spokojnie jest czas w trakcie doby i na naukę literek i na naukę cyferek i kręcenie bączka czy bawienie się kostką lodu. dzień jest dlugi

                                                  widzę, że masz ogromny problem ze zrozumieniem, ze nauka literek, cyferek i czytania nie zabrania i nie ogranicza nauki relacji koleżenskich, biegania, skakania, przytulania etc

                                                  nie trzeba wybierac to, albo to


                                                  jesli Twoje dziecko nie przyswoi w tym roku tego co jego koledzy i bedzie z powodu braku zainteresowania literkami zmuszone do powrotu do zwykłej szkoły to przezyje dramat

                                                  bo tam dzieci będą juz coś umiały, bedzie musialo sie uczyc wielu rzeczy, ktore go nie interesują ( to straszne) itd itd

                                                  a poleganie na zdrowym rozsądku i perpektywicznym mysleniu u 6latka to jakaś komedia
                                                  • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 29.10.13, 21:33
                                                    Ciężko tyrają po 10-12 godzin na dobę, bo po 17, gdy szkoła się zamyka, mają jeszcze spotkania i omawiają, co dalej.

                                                    ja, spaczona PRLowską edukacją, jestem konkretną babą

                                                    ile dzieci jest w Waszej szkole? na ile grup podzielone, ilu jest "nauczycieli", albo ilu uczniow przypada na 1 nauczyciela?

                                                    i ja bym była przerażona, że moim dzieckiem zajmuje się przede wszystkim kadra przemęczona, która nie ma czasu nawet zjesc obiadu- moze jest ich za mało, ze pracują po 12h + zebrania dziennie?

                                                    bo to nie są warunki do efektywnego nauczania, kierowania młodymi uczniami- taki system pracy odbija się na nich i przede wszystkim na dzieciach

                                                    naprawdę tego nie widzisz?
                                                  • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 29.10.13, 21:34
                                                    oczywiscie chodziło mi o pracę 12h dziennie ( bez +zebrania)
                                                  • triss_merigold6 Re: edukacja domowa 29.10.13, 21:44
                                                    Na jakiej podstawie są zatrudniani? Nie mówię już o Karcie nauczyciela, ale obok Kodeksu Pracy to nawet nie stało. Ma toto status placówki szkoły niepublicznej zarejestrowanej i podlegającej kontroli MEN i kuratoriów oświaty?
                                                  • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 29.10.13, 21:48
                                                    triss_merigold6 napisała:

                                                    > Na jakiej podstawie są zatrudniani? Nie mówię już o Karcie nauczyciela, ale obo
                                                    > k Kodeksu Pracy to nawet nie stało. Ma toto status placówki szkoły niepubliczne
                                                    > j zarejestrowanej i podlegającej kontroli MEN i kuratoriów oświaty?

                                                    Nie ma toto statusu żadnej szkoły, bo nie realizuje programu. Nie wiem, jak jest zatrudniana kadra, pewnie na umowę o pracę przez fundację. Kuratorium nie ma czego szukać w naszej wolnej szkole, ot co.

                                                    PS Rany, mam wrażenie, że posłałam dziecko do tej szkoły tylko po to, żeby wywołać jatkę na forum uncertain
                                                  • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 29.10.13, 21:50
                                                    Triss, jeszcze nie padło pytanie, kto sprząta kible w tej szkole i gdzie jest Sanepid w tym wszystkim.
                                                  • triss_merigold6 Re: edukacja domowa 29.10.13, 21:55
                                                    Cóż, o to się nie czepiam, bo sądzę że mimo wszystko jest tam czyściej niż u Ciebie w domu, sądząc po barwnych opisach.
                                                  • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 29.10.13, 21:59
                                                    a co na to wszystko zywiciel i ojciec rodziny? bo autorka chyba nie pracuje, a pracuje mąż? czy nie?
                                                  • triss_merigold6 Re: edukacja domowa 29.10.13, 22:01
                                                    Ma w d..ie, bo nie ma go w domu od 7 do 20.
                                                  • triss_merigold6 Re: edukacja domowa 29.10.13, 21:54
                                                    Czyli jest to forma otwartego klubiku, a nie żadna szkoła i nie ma tam nauczycieli tylko kaowcy.
                                                  • iksa_igrekowska Re: edukacja domowa 11.11.13, 00:34
                                                    "Nie ma toto statusu żadnej szkoły, bo nie realizuje programu. Nie wiem, jak jest zatrudniana kadra, pewnie na umowę o pracę przez fundację. Kuratorium nie ma czego szukać w naszej wolnej szkole, ot co.

                                                    PS Rany, mam wrażenie, że posłałam dziecko do tej szkoły tylko po to, żeby wywołać jatkę na forum"

                                                    Raczej budzisz ciekawość, to chyba dobrze smile.
                                                    Czyli Twoje dziecko nie chodzi do szkoły, tylko na spotkania/do świetlicy fundacji wink.
                                                    A jak sobie wyobrażasz jego przyszłość?
                                                  • iksa_igrekowska Re: edukacja domowa 11.11.13, 00:32
                                                    "Ciężko tyrają po 10-12 godzin na dobę, bo po 17, gdy szkoła się zamyka, mają jeszcze spotkania i omawiają, co dalej.

                                                    ja, spaczona PRLowską edukacją, jestem konkretną babą

                                                    ile dzieci jest w Waszej szkole? na ile grup podzielone, ilu jest "nauczycieli", albo ilu uczniow przypada na 1 nauczyciela?

                                                    i ja bym była przerażona, że moim dzieckiem zajmuje się przede wszystkim kadra przemęczona, która nie ma czasu nawet zjesc obiadu- moze jest ich za mało, ze pracują po 12h + zebrania dziennie?

                                                    bo to nie są warunki do efektywnego nauczania, kierowania młodymi uczniami- taki system pracy odbija się na nich i przede wszystkim na dzieciach

                                                    naprawdę tego nie widzisz? "

                                                    To przecież jest chore! Praca nauczyciela, to nie przerzucanie papierów przez 8-10 godzin w biurze! To jest praca wyczerpująca - jednocześnie i fizyczna, i umysłowa. Nie wysłałabym dziecka do szkoły, która nie dba o higienę pracy nauczycieli, bo przede wszystkim cierpią na tym dzieci.
                                                    I nie umniejszam pracy w biurze, po prostu stwierdzam, że to inny rodzaj pracy i zmęczenia.
                                                  • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 29.10.13, 21:42
                                                    aneta-skarpeta napisała:


                                                    > widzę, że masz ogromny problem ze zrozumieniem, ze nauka literek, cyferek i czy
                                                    > tania nie zabrania i nie ogranicza nauki relacji koleżenskich, biegania, skakan
                                                    > ia, przytulania etc
                                                    >
                                                    > nie trzeba wybierac to, albo to

                                                    6-latek nie musi wybierać. Ale już w 4-6 klasie jest 6h nauki i godzina odrabiania lekcji w domu, plus judo i basen. Mało zostaje na swobodną, podwórkową zabawę. W gimnazjum i liceum prymusi uczą się przez cały dzień.
                                                    Jeśli 6-latek nie wykazuje zainteresowania literkami ani liczeniem, uważam, że nie trzeba go zmuszać. Przyjdzie moment, że dojrzeje do nauki.

                                                    > jesli Twoje dziecko nie przyswoi w tym roku tego co jego koledzy i bedzie z pow
                                                    > odu braku zainteresowania literkami zmuszone do powrotu do zwykłej szkoły to pr
                                                    > zezyje dramat

                                                    E tam, dramat. Materiał pierwszej klasy na minimum można opanować w miesiąc. Wierzę w moje dziecko.

                                                    > bo tam dzieci będą juz coś umiały, bedzie musialo sie uczyc wielu rzeczy, ktore
                                                    > go nie interesują ( to straszne) itd itd

                                                    No bez przesady, będzie dokładnie w tej sytuacji, co inne dzieci. Bo one też zwykle nie chcą się uczyć nudnych rzeczy i też nie są do tego jeszcze przyzwyczajone. A połowa klasy nie umie czytać, bo się zapóźniła. Spoko smile

                                                    > a poleganie na zdrowym rozsądku i perpektywicznym mysleniu u 6latka to jakaś ko
                                                    > media

                                                    Ja tam mu ufam, nigdy mnie to nie zawiodło.
                                                    Tak samo jak mu ufam w sprawach jedzenia - jeśli na obiad chce jabłko zamiast kotleta, to widocznie jego organizm potrzebuje jabłka.
                                                  • triss_merigold6 Re: edukacja domowa 29.10.13, 21:45
                                                    Do zapaści, tak?
                                                  • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 29.10.13, 21:46
                                                    Dobra, idę spać, bo widzę, że Was dziś nie przekonam do tej pięknej (jakże pięknej!) idei wolności... Wrócę na to forum za 5 lat i zdam relację wink
                                                  • gryzelda71 Re: edukacja domowa 30.10.13, 07:18
                                                    Ojej a jak nie wyjdzie to nie wrócisz?
                                            • 18lipcowa3 Re: edukacja domowa 29.10.13, 21:10

                                              > Och, myślę, że wielu rzeczy. Rozwija motorykę małą (niełatwo zakręcić bączka ta
                                              > k, żeby nie spadł z szafy), robi też doświadczenia fizyczne ruchu wirowego (jak
                                              > zachowuje się bączek w różnych stadiach kręcenia się). Poza tym widzi świat z
                                              > góry, co jest nowym doświadczeniem, a każde nowe doświadczenie rozwija. Ćwiczy
                                              > motorykę dużą, wspinając się tam. Ćwiczy zdolności interpersonalne, kręcąc bącz
                                              > kiem w gronie innych kręcących.




                                              boszzzzzzzzzzzzzzzzzzzz
                                              • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 29.10.13, 21:12
                                                tadak demo-szkoła to złoty intereswink

                                                a jak łatwo zmanipulowac dzieci- dając wolną reke do zabawy- a nauczyciele sobie odpoczywająwink
                                                • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 29.10.13, 21:21
                                                  aneta-skarpeta napisała:


                                                  > a jak łatwo zmanipulowac dzieci- dając wolną reke do zabawy- a nauczyciele sobi
                                                  > e odpoczywająwink

                                                  Kadra w szkole mojego syna nie ma czasu zjeść obiadu. Ciężko tyrają po 10-12 godzin na dobę, bo po 17, gdy szkoła się zamyka, mają jeszcze spotkania i omawiają, co dalej.
                                                  Nie stosują kar ani nagród, a muszą rozwiązywać tysiące konfliktów, które się pojawiają. Mają obłęd w oczach, ale dają radę. Jak społeczność dojrzeje, będzie łatwiej.
                                                  • gryzelda71 Re: edukacja domowa 29.10.13, 21:25
                                                    Daleko nie pociągną na tych jabłkachbig_grin
                                                  • heca7 Re: edukacja domowa 30.10.13, 08:34
                                                    Cieszysz się, że twoim dzieckiem zajmuje się osoba mająca obłęd w oczach?!? Nie przeszkadza ci, że te osoby nie mają kiedy zjeść obiadu?!? A sorry, nie przeszkadza, przecież twoje dziecko też nic nie może jeść i żyje tongue_out I ty krytykujesz zwykłą szkołę?!? To nawet nie jest śmieszne, to jest żałosne i niebezpieczne.
                                                  • verdana Re: edukacja domowa 30.10.13, 16:54
                                                    Mnie by przeszkadzały tysiące konfliktów. W niedemokratycznych szkołach też sa konflikty, ale a. rozsądni dorośli do części sie nie wtrącają, b. nie ma ich aż tak dużo....
                                                  • morekac Re: edukacja domowa 30.10.13, 17:25
                                                    Przeczytałam sobie o tym Summerhill. Niestety, mam jednoznaczne skojarzenia z tzw. kolektywem koleżeńskim za PRLu... wink
                                                    To w sumie nie jest tak, że dziecko ma tam swobodę i nie musi przestrzegać zasad. Chyba powinno - przynajmniej tych, które zostały ustalone przez kolegów. A co, jeśli nie zamierza się im podporządkować? Mniej lub bardziej klasyczny wpie...
                                                    Wolałabym już klasyczną szkołę prywatną czy społeczną. Albo grupę zaprzyjaźnionych dzieciaków, uczonych wspólnymi siłami korepetytorów/rodziców-pasjonatów danego przedmiotu. Natomiast jestem zdecydowaną przeciwniczką uczenia dziecka wszystkich bie przedmiotów osobiście - to może wykończyć obie strony.
                                                • iksa_igrekowska Re: edukacja domowa 11.11.13, 00:40
                                                  "tadak demo-szkoła to złoty intereswink

                                                  a jak łatwo zmanipulowac dzieci- dając wolną reke do zabawy- a nauczyciele sobie odpoczywająwink"

                                                  Załóżmy taką!
                                        • iksa_igrekowska Re: edukacja domowa 11.11.13, 00:23
                                          "Gdzieś pisałam, że dzieci są znudzone? Dzieci w grupie nie potrafią się nudzić. Tobie się wydaje, że jak dzieci nie siedzą i nie zakuwają, to tracą czas. Czas spędzony na zabawie jest bardzo cenny - uczy zdolności interpersonalnych. W ogóle rozróżnienie na zabawę i naukę jest sztuczne. Dzieci powinny ucząc się bawić, i uczyć się bawiąc. Czy budowanie z klocków lego to nauka czy zabawa? A gra na gitarze?"

                                          Pisałaś, że Twoje dziecko siedzi na szafie i kręci bączkiem. Czego się w ten sposób uczy?
                                          Jasne, że nauka przez zabawę jest najlepsza, ale ta zabawa musi być jakoś zorganizowana, w jakiś sposób zaplanowana, musi mieć jakiś cel. Czy dzieci są w stanie same o tym zadecydować? Nie, bo w ten sposób zdobędą jedynie wiedzę potoczną. Jeśli uczestniczą tylko w wybranych zajęciach organizowanych przez nauczycieli, to zdobywają wiedzę fragmentaryczną. Czyli coś tam niby wiedzą, ale nic z tego nie wynika. Czy tego chcemy, czy nie, to dzieci przez ok. 40 lat będą musiały pracować. A jakie zdobędą kwalifikacje, jeśli nie będą się niczego uczyły?
                                        • iksa_igrekowska Re: edukacja domowa 11.11.13, 00:27
                                          "Moja 8-letnia córka ostatnie dwa miesiące nie zajrzała do żadnej książki, tylko wciąż skacze na trampolinie. To koniec, myślę, zmarnuje mi się dziecko. A potem myślę: problemem mojej córki była mała sprawność fizyczna, a na tej trampolinie ćwiczy salta i stanie na głowie. Ma też tendencje do nadwagi, a na trampolinie chudnie. Zaglądam do jej podręcznika, a tam nauka zegara. A ona na tej trampolinie skacze z zegarkiem w ręku, bo co pięć minut jest zmiana i opanowała liczenie minut do perfekcji. Dalej w podręczniku jest liczenie, dodawanie, zbiory itd. Moja córka robi w szkole listy dzieci, które chcą chodzić na jej kółko gotowania w różne dni. Robi listy, liczy dzieci, robi zbiory wspólne dzieci, które chodzą we wtorki i czwartki itd. Liczy potem, ile składników będzie potrzebować którego dnia dla danej liczby dzieci. Po prostu przerabia podręcznik, działając, a nie siedząc w ławce."

                                          Brawo! Przez 2 miesiące nauczyła się tego, czego dzieci w szkole uczą się przez tydzień. Dobrze, że ćwiczy i nie ma nadwagi, ale to można osiągnąć ucząc dziecko, czegoś innego niż skakania i gotowania.

                                          Chociaż z drugiej strony, teraz wszyscy chcą studiować, brakuje pracy dla wielu absolwentów, rośnie zapotrzebowania na niewykwalifikowanych pracowników. Dobrze, że są rodzice, którzy chcą przygotować dzieci do "zapchania" tej dziury wink.
                                    • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 29.10.13, 20:56
                                      w tej tabeli jest coś takiego
                                      Dzięki takiej swobodzie ma okazję doświadczyć naturalnych konsekwencji swoich działań. W efekcie uczy się odpowiedzialności za swoje decyzje

                                      czyli jesli twoje dziecko przez cały rok bedzie siedziało na szafie to mu pozwolisz, jesli uzna, że nie chce zaliczać 1 kl w MEN to też mi pozwolisz- w ramach dbania o jego prawa demokratyczne?

                                      Dziecko wybiera, czego i jak się uczy, dzięki czemu robi to chętniej i wybiera sposób, który najlepiej mu odpowiada.

                                      jak chcesz ten punkt połączyc z zaliczaniem podstawy edukacyjnej w ramach domowej edukacji?

                                      mówie oczywiscie o tym roku
                                      • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 29.10.13, 21:03
                                        aneta-skarpeta napisała:

                                        > czyli jesli twoje dziecko przez cały rok bedzie siedziało na szafie to mu pozwo
                                        > lisz, jesli uzna, że nie chce zaliczać 1 kl w MEN to też mi pozwolisz- w ramach
                                        > dbania o jego prawa demokratyczne?

                                        Jeśli uprze się, że nie będzie się uczyć do egzaminu, to nie będę zmuszać. Nie zda, pójdzie na rok do tradycyjnej szkoły i wybierze, co woli. Jednak doświadczenie mnie poucza, że współpracy odmawiają dzieci, które są pozbawione prawa do decydowania. Jak się da dziecku trochę wolności, to ono nagle okazuje się bardzo odpowiedzialne. Oczywiście jest to ryzyko.

                                        > Dziecko wybiera, czego i jak się uczy, dzięki czemu robi to chętniej i wybi
                                        > era sposób, który najlepiej mu odpowiada.

                                        >
                                        > jak chcesz ten punkt połączyc z zaliczaniem podstawy edukacyjnej w ramach domo
                                        > wej edukacji?

                                        Oczywiście podstawa programowa jest narzucona, ale dziecko może wybrać, co realizuje w minimalnym zakresie, tylko żeby zdać, a co rozszerza. Poza tym jeśli zaliczy egzamin w styczniu, to resztę roku może poświęcić już wyłącznie temu, co je interesuje. Całkowita wolność jest tu niemożliwa, zgadzam się, ale jednak jest jej dużo więcej niż w szkole tradycyjnej.
                                        Ta tabelka była może pisana na podstawie innych krajów. W Summerhill dziecko może się uczyć przez 3 lata tylko matematyki, a potem przerzucić na biologię i tak się często dzieje. A jednak zdawalność matury w Summerhill jest podobna do tej po tradycyjnej szkole. Bez żadnego sterowania dzieckiem. Trudno w to uwierzyć, a ja postanowiłam to sprawdzić smile
                                        • iksa_igrekowska Re: edukacja domowa 11.11.13, 00:45
                                          "Oczywiście podstawa programowa jest narzucona, ale dziecko może wybrać, co realizuje w minimalnym zakresie, tylko żeby zdać, a co rozszerza"

                                          Czyli zakładasz, że Twoje dziecko będzie spełniało jedynie minimum wymogów? Czyli nie będzie nawet przeciętniakiem? Nie chcesz go motywować? Nie chcesz, żeby odkryło w sobie pasję? Nie chcesz mu pokazać własnego zainteresowania czymś?
                                        • iksa_igrekowska Re: edukacja domowa 11.11.13, 00:47
                                          "Ta tabelka była może pisana na podstawie innych krajów. W Summerhill dziecko może się uczyć przez 3 lata tylko matematyki, a potem przerzucić na biologię i tak się często dzieje. A jednak zdawalność matury w Summerhill jest podobna do tej po tradycyjnej szkole. Bez żadnego sterowania dzieckiem. Trudno w to uwierzyć, a ja postanowiłam to sprawdzić"

                                          Pamiętam, że Twoje dziecko nie jest w Summerhill i obowiązują je jednak inne zasady.

                                          Ostatnie zdanie mnie przeraziło! W imię własnych ideałów postanowiłaś przeprowadzić eksperyment na własnym dziecku?
                                          A jeśli nie wyjdzie to co? Urodzisz drugie i sprawdzisz coś nowego, co akurat będzie modne za kilkanaście lat?
                                          • iksa_igrekowska Re: edukacja domowa 11.11.13, 00:48
                                            Miało być "pamiętaj", nie "pamiętam"
                                          • ichi51e Re: edukacja domowa 11.11.13, 08:01
                                            Smieszne jestescie ze swoimi strachami o cudze dziecko. Naprawde w szkole publicznej nie ma rakiej wiedzy ktorej by sie nie dalo ogarnac samemu nawet siedzac na szafie - najlepszy dowod ze wszystkie matoly ja koncza...
                                            • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 11.11.13, 08:05
                                              to, że matoł skończył szkołę nie jest równoznaczne z tym, że przyswoił wiedzę

                                            • morekac Re: edukacja domowa 11.11.13, 08:09
                                              A czy ty myślisz, że każdy się do uczenia nadaje, zwłaszcza własnych dzieci?! Wiesz, ile dorosłemu zajmie przygotowanie się samemu do uczenia jakiegoś przedmiotu, zwłaszcza w klasach starszych? Bo żeby kogoś czegoś uczyć, to samemu trzeba mieć o tym pojęcie...
                                            • iksa_igrekowska Re: edukacja domowa 11.11.13, 13:11
                                              Skończenie szkoły a wiedza, to niekoniecznie to samo big_grin
                                    • memphis90 Re: edukacja domowa 30.10.13, 17:50
                                      Aha, brakuje w tabelce jednej pozycji: po lewej- kształcimy kadry kierownicze, naukowców, lekarzy i prawników; po prawej- kształcimy roboli bez wiedzy, za to z garstką umiejętności manualnych (Jasio umie zbić półkę z trzech deseczek).
                                      • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 30.10.13, 19:08
                                        mogłabys napisać co takiego wyczytałas o szkole waldorfskiej? chodzi mi o wady

                                        bo generalnie też dużo takich górnolotnych haseł- a jak jest?
                                        • iksa_igrekowska Re: edukacja domowa 11.11.13, 00:49
                                          Ja też poproszę o informacje smile
                                    • iksa_igrekowska Re: edukacja domowa 11.11.13, 00:19
                                      "Ależ zachęcenie Ciebie nie było moim zamiarem, gdyż nie porywam się na rzeczy niemożliwe. Tu masz porównania w tabelce edukacji tradycyjnej i demokratycznej:
                                      odpowiedzialnaszkola.pl/tradycyjne-nauczanie-a-wolna-szkola/"

                                      Ale jak te dzieci zdają egzaminy, jeśli uczą się czego chcą i nikt tego nie sprawdza?
                                      Jeśli nie zdają egzaminów, to nie kończą szkoły? Jak wygląda powtarzanie klasy?
                                      Jeśli nie kończą szkoły, to nie docierają też do matury i nie idą na studia. Co robią w wieku np. 20 lat? Co umieją?
                                      Wiem, że Twoje dziecko jest młodsze, ale nie wierzę, że nie sprawdziłaś takich informacji.
                                • inguszetia_2006 Re: edukacja domowa 29.10.13, 20:55
                                  aleksandra1357 napisała:
                                  W szkole są reż skrzynki eko-jabłek, które zjada na obiad.
                                  Witam,
                                  O, to popieram! Świetny kandydat na męża. Pomyślcie tylko. Co byś zjadł mężu na obiad? Jabłko, czy jabłko, czy może jabłko?;-D Ha! Bierę go dla córki;-P
                                  Pzdr.
                                  Ing
                                  • heca7 Re: edukacja domowa 30.10.13, 08:42
                                    inguszetia_2006 napisała:

                                    > aleksandra1357 napisała:
                                    > W szkole są reż skrzynki eko-jabłek, które zjada na obiad.
                                    > Witam,
                                    > O, to popieram! Świetny kandydat na męża. Pomyślcie tylko. Co byś zjadł mężu na
                                    > obiad? Jabłko, czy jabłko, czy może jabłko?;-D Ha! Bierę go dla córki;-P
                                    > Pzdr.
                                    > Ing
                                    O ile wcześniej nie spadnie z szafy i się nie zabije uncertain Albo matka go nie zagłodzi.
                                    • kj-78 Re: edukacja domowa 30.10.13, 12:14
                                      heca7 napisała:

                                      > inguszetia_2006 napisała:
                                      >
                                      > > aleksandra1357 napisała:
                                      > > W szkole są reż skrzynki eko-jabłek, które zjada na obiad.
                                      > > Witam,
                                      > > O, to popieram! Świetny kandydat na męża. Pomyślcie tylko. Co byś zjadł m
                                      > ężu na
                                      > > obiad? Jabłko, czy jabłko, czy może jabłko?;-D Ha! Bierę go dla córki;-P
                                      >
                                      > > Pzdr.
                                      > > Ing
                                      > O ile wcześniej nie spadnie z szafy i się nie zabije uncertain Albo matka go nie zagło
                                      > dzi.
                                      >

                                      Ale co wy z tym zaglodzeniem, bo w szkole je jablka? W zadnym norweskim przedszkolu ani szkole nie ma goracych posilkow, dzieci jedza kanapke oraz jablko. Obiad dostaja w domu (moje kolo 17-17.30). Rozwijaja sie calkiem normalnie. A po drugie skrzynka eko-jablek jako jedyny posilek w ciagu dnia byla dowcipna odpowiedzia na srednio madrze postawione pytanie, o ile mnie pamiec nie myli...

                                      Co do meritum sie nie wypowiem, bo ja jestem zdecydowana zwolenniczka posiadania pewnej ilosci ogolnej wiedzy, takze pamieciowej, z kazdego przedmiotu. Dziecko nie zdaje sobie sprawy co i do czego mu bedzie w przyszlosci potrzebne. I nie mowie o ewentualnej pracy, ale o prowadzeniu ogolnej rozmowy z inteligentnymi ludzmi na jakims poziomie. Ja bedac muzykiem bardzo sie ciesze, ze wiem kiedy byl chrzest Polski, jaki jest najwyzszy szczyt w Pl, Europie i na swiecie (i wysokosc ok) i co to jest chromosom oraz DNA, co to jest twierdzenie Pitagorasa oraz ile wynos liczba Pi, a takze co to jest syzyfowa praca i stajnia Augiasza. Watpie, zebym nauczyla sie tego wszystkiego dobrowolnie...
                                      • gryzelda71 Re: edukacja domowa 30.10.13, 13:07
                                        Pytanie było z sensem znając umiaowanie pani do chudej sylwetki i karmienie dzieciaka suchym chlebem. No cóz jest ponad to , zawsze dzieć może żywić sie energią z kosmosubig_grin
                                        • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 30.10.13, 13:25
                                          A propos głodzenia: mój syn nie chciał dziś śniadania. Spoko. Do szkoły zaproponowałam mu banana, chrupki ryżowe, grahamkę, orzeszki. "Nic nie chcę", odpowiedział. Na następny posiłek zapraszamy o 17. Mam mu rurą wpychać czy jak?
                                          • triss_merigold6 Re: edukacja domowa 30.10.13, 13:28
                                            Nie pytasz tylko sadzasz dziecko przy stole i ma zjeść śniadanie. Bez dyskusji.
                                            Niczego tych dzieci nie nauczyłaś, ani jeść, ani spać, ani zachowywać się normalnie jak ich rówieśnicy.
                                            • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 30.10.13, 13:35
                                              triss_merigold6 napisała:

                                              > Nie pytasz tylko sadzasz dziecko przy stole i ma zjeść śniadanie. Bez dyskusji.


                                              Współczuję Twoim dziecią.



                                              • gryzelda71 Re: edukacja domowa 30.10.13, 13:38
                                                Piszesz,że stawiasz na dziecko,że sama ma o sobie decydować. A przy -20 st zakłada tenisówki to też jest ok? Wypuszczasz go tak?
                                                • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 30.10.13, 13:41
                                                  gryzelda71 napisała:

                                                  > Piszesz,że stawiasz na dziecko,że sama ma o sobie decydować. A przy -20 st zakł
                                                  > ada tenisówki to też jest ok? Wypuszczasz go tak?

                                                  Traktujecie dzieci jak głupki.
                                                  W miniony weekend mój 3-latek postanowił wykąpać się w rzece. Pozwoliłam. Zamoczył nogi, żyje, nie ma kataru.
                                                  • gryzelda71 Re: edukacja domowa 30.10.13, 13:45
                                                    Zamoczyc nogi to nie wykapac się.
                                                    To jak pozwalasz w tenisówkach wyjąć na mróz, bo chce?
                                                  • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 30.10.13, 13:50
                                                    gryzelda71 napisała:

                                                    > Zamoczyc nogi to nie wykapac się.
                                                    > To jak pozwalasz w tenisówkach wyjąć na mróz, bo chce?

                                                    Oczywiście, że pozwalam, biorąc bury zimowe do plecaka. Z butami mi się to nigdy nie zdarzyło, ale z kurtką i czapką często.
                                                  • gryzelda71 Re: edukacja domowa 30.10.13, 13:52
                                                    I co pada śnieg a ty wleczesz dziecka bez kaptura bo on tak chce?
                                                    A jak chce na srodek ulicy wbiec to tez nie masz nic przeciwko? Ale nie, to zapewne się nigdy nie zdarzyło.
                                                  • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 30.10.13, 14:11
                                                    gryzelda71 napisała:

                                                    > I co pada śnieg a ty wleczesz dziecka bez kaptura bo on tak chce?

                                                    Dziecko traktowane jak człowiek nie działa nigdy na swoją niekorzyść. Tak robią dzieci, które próbują przeciwstawić się autorytarnemu rodzicowi. Jak dziecko widzi, że nie każesz mu wkładać czapki, zaczyna się zastanawiać, czy jest mu zimno, czy ciepło i podejmuje właściwą decyzję.

                                                    > A jak chce na srodek ulicy wbiec to tez nie masz nic przeciwko? Ale nie, to zap
                                                    > ewne się nigdy nie zdarzyło.

                                                    Nie zdarzyło się. Mieszkam w centrum miasta, jeżdżę wszędzie na rowerze. Obok mnie dzieci (młodszy na biegowym). Zawsze przed ulicą mówię "stop" i stają.
                                                    Tylko dziecko przesadnie pilnowane tak traci instynkt, żeby robić coś niebezpiecznego "bo i tak mnie mama złapie".
                                                    Doskonale widać to na przykładzie głębokiej wody w jeziorze, rzece. Dziecko, któremu nie zwraca się uwagi, pilnuje się samo. Dziecko, nad którym stoi mama i pokrzykuje "nie wchodź głębiej! Bo koniec kąpieli!", będzie wiecznie ciągnąć na tę głęboką wodę.

                                                    I jeszcze jedno: dziś 10 stopni, daję dziecku cieplejszą kurtkę, a dziecko mówi, że idzie w bluzie. Biorę kurtkę do plecaka. I co się okazuje? Mimo 10 stopni jest jakoś dziwnie ciepło, dziecko miało rację.
                                                  • gryzelda71 Re: edukacja domowa 30.10.13, 14:25
                                                    Zima tez popylacie na rowerkach?
                                                    Wiesz ja nie widziałam dziecka które odmawia jedzenia i się głodzi dopóki ciebie nie poczytałam.
                                                    Owszem może nie jesc tego czy tamtego ,ale żeby chleb bez mąki tylko i jabłka na obiad?
                                                    Ale jak nie ma wyboru to jak ma rozsmakować się w jedzeniu.
                                                    A w domu też na szafach siedzi?
                                                  • mamma_2012 Re: edukacja domowa 30.10.13, 14:52
                                                    Ja jestem bardzo ciekawa na czym ty opierasz te wszystkie swoje stanowcze tezy? To wszystko wyglada jak zbiór haseł z kilku 'modnych poradników', ktorych autorzy sami gubią sie w gąszczu bzdur, ktore wypisują.
                                                    Moze powinnas przepuścić to wszystko przez jakis filtr własnego zdrowego rozsądku, bo próbując dążyć do wychowania tego cudownie wolnego, samodzielnie myślącego i idealnie szczęśliwego dziecka niestety chyba niebezpiecznie zbliżasz sie do miejsca, gdzie w imię tych wznioslych ideałów niechcący mozesz skrzywdzić własne dzieci.
                                                  • morekac Re: edukacja domowa 30.10.13, 15:08
                                                    > Ja jestem bardzo ciekawa na czym ty opierasz te wszystkie swoje stanowcze tezy?
                                                    Na byciu mamą przedszkolaka...
                                                  • iksa_igrekowska Re: edukacja domowa 11.11.13, 00:55
                                                    "Ja jestem bardzo ciekawa na czym ty opierasz te wszystkie swoje stanowcze tezy?"

                                                    A ja się zastanawiam czy to wszystko prawda, czy autorka postów sobie wymyśla takie historyjki. Jeśli to prawda, to jestem ciekawa, co na to mąż autorki/ojciec dzieci.
                                                  • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 30.10.13, 14:55
                                                    I jeszcze jedno: dziś 10 stopni, daję dziecku cieplejszą kurtkę, a dziecko mówi, że idzie w bluzie. Biorę kurtkę do plecaka. I co się okazuje? Mimo 10 stopni jest jakoś dziwnie ciepło, dziecko miało rację.

                                                    widocznie Twój 6latek jest mądrzejszy od Ciebiewink

                                                    a jak pójdzie w bluzie, akurat sam i zrobi mu sie jednak bardzo zimno po 15 min, ale bedzie z dala od domu? to co?

                                                    nie umiesz przekonac dziecka- ok rozumiem, ze Ci ciepło, ale weź przynajmniej lżejsza kurtkę, bo za chwile pogoda moze sie zmienic
                                                    ?
                                                  • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 30.10.13, 15:05
                                                    poza tym
                                                    dziecko to jest dziecko- a nie dorosły

                                                    mimo, że ma swoje upodobania i swoj rozum to nadal to dziecko i potrzebuje przewodnika, opiekuna- kogos mądrzejszego od niego

                                                    jeszcze chwila. a w waszej rodzinie zamienia się rolę i dzieci będą musiały byc dorosłymi, a Ty bedziesz takim dzieckiem, któremu dorosły (dziecko) mówi co trzeba robic, czy warto sie uczyc czy nie warto- a Ty będziesz to przyjmowała z pokorą, bo przeciez np 11 latek " sam wie co dla niego najlepsze"
                                                  • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 30.10.13, 20:24
                                                    aneta-skarpeta napisała:


                                                    > nie umiesz przekonac dziecka- ok rozumiem, ze Ci ciepło, ale weź przynajmniej l
                                                    > żejsza kurtkę, bo za chwile pogoda moze sie zmienic

                                                    To nawet zabawne. Trochę wcześniej napisałam, że pozwalam iść w bluzie, ale biorę kurtkę do plecaka i zostałam skrytykowana, że to brak konsekwencji i nie powinnam brać kurtki. Jak trudno dogodzić wszystkim!
                                                  • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 30.10.13, 20:39
                                                    skup się na miłość boską!
                                                    To nawet zabawne. Trochę wcześniej napisałam, że pozwalam iść w bluzie, ale biorę kurtkę do plecaka i zostałam skrytykowana, że to brak konsekwencji i nie powinnam brać kurtki. Jak trudno dogodzić wszystkim!

                                                    no bo ja nie o tym piszę, piszę, abyś przekonała dziecko, aby wzieło ( samo, a nie ty) kurtkę na wszelki wypadek

                                                    rany boskie
                                                  • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 30.10.13, 20:57
                                                    aneta-skarpeta, czemu na mnie pokrzykujesz, żebym się skupiła? Właśnie tego nie akceptuję w szkole - tego traktowania z wyższością. Nawet głąbowi należy się odrobina szacunku.

                                                    Piszesz dosłowne tak:
                                                    > nie umiesz przekonac dziecka- ok rozumiem, ze Ci ciepło, ale weź przynajmniej l
                                                    > żejsza kurtkę, bo za chwile pogoda moze sie zmienic
                                                    > ?

                                                    Teraz już zrozumiałam, o co chodziło, że to są słowa kierowane do dziecka, ale nie było to bynajmniej napisane całkiem jednoznacznie. Brak cudzysłowu w Twoim zdaniu sprawił, że stało się ono dwuznaczne. Ja odczytałam je tak: Nie umiesz przekonać dziecka, "ok, rozumiem, że Ci ciepło" ale weź (to do mnie, nie do dziecka) przynajmniej lżejszą kurtkę.

                                                    Albo ja albo dziecko bierzemy do plecaka cieplejszą kurtkę na wszelki wypadek. Ja nie mam z tym problemu, dziecko też nie. Jednak rozumiem już, że jest to postępowanie patologiczne i ze wszech miar karygodne, świadczące o głupocie, nieudolności i braku stawiania granic, dziękuję za uświadomienie.
                                                  • paskudek1 Re: edukacja domowa 30.10.13, 21:08
                                                    no i co z tego, że czujesz się pouczana. Sory memory kobieto ale w zyciu nie zawsze i nie każdy będzie sie do ciebie odnosil z szacnkiem, grzecznie. Do twoich dzieci też nie i może warto żeby NAUCZYLY sie z tym zyć??? Kurcze, podstawowa wiedza i umiejętnosć. Wiedza, że nie każdy musi nas lubić, my nie każdego, nie każde dziecko będzie się z namni bawić, potem nie każdy dorosły przypadnie nam do gustu. W zyciu spotykamy setki ludzi, tysiące, rózne relacje nas czekają. Czasami szlag czlowieka trafia a musi sie pohamowac, zamknać dziób isłuchać. nawet dorosly. A ty czego chcesz dziecka nauczyć, że jak mu się ktos nie spodoba to ma sie odwrocic i pójsc sobie/ Bo się z szacunkiem nie odezwal? może sie uczyc albo nie uczyć, może robić co chce bo wie lepiej?
                                                    Przykro mi ale szkoła, oprocz tego że nauczyc jakiejś porcji wiedzy, nauczy tez wielu innych spraw, także dotyczących stosunków międzyludzkich. Nawet tego że owszem, szacunek każdemu się należy, ale... nie zawsze ten szacunek będzie nam okazywany. I z tym TEŻ musimy umiec sobie poradzić
                                                  • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 30.10.13, 21:17
                                                    paskudek1 napisała:

                                                    > no i co z tego, że czujesz się pouczana. Sory memory kobieto ale w zyciu nie za
                                                    > wsze i nie każdy będzie sie do ciebie odnosil z szacnkiem, grzecznie.

                                                    Trochę już żyję na tym świecie i ten fakt nie umknął mojej uwadze. Gdy ktoś odnosi się do mnie po chamsku, to po prostu zwykle mówię, że sobie tego nie życzę (albo zmieniam miejsce pobytu, jeśli chamstwo jest zbyt ewidentne.)
                                                    Czy takie postępowanie świadczy o tym, że wydaje mi się, że na świecie nie ma zła a ja jestem świętą krową?
                                                    Jak wg. Ciebie zatem jest prawidłowa reakcja na chamstwo czy brak szacunku?

                                                    > Przykro mi ale szkoła, oprocz tego że nauczyc jakiejś porcji wiedzy, nauczy tez
                                                    > wielu innych spraw, także dotyczących stosunków międzyludzkich. Nawet tego że
                                                    > owszem, szacunek każdemu się należy, ale... nie zawsze ten szacunek będzie nam
                                                    > okazywany. I z tym TEŻ musimy umiec sobie poradzić

                                                    Brak szacunku można spotkać tak często, że zupełnie się nie obawiam, że moje dzieci nie będą miały z nim kontaktu.

                                                    W tym rozumowaniu, że trzeba przyzwyczaić się do chamstwa , jest, jak pisałam, wielki błąd. Idąc tym tropem można dojść do wniosku, że najlepiej z agresją poradzi sobie dziecko bite, a z brakiem szacunku dziecko, którym ktoś pomiata. Twierdzę, że jest odwrotnie.
                                                  • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 30.10.13, 21:19
                                                    nie rozkręcajcie się z tym szacunkiemtongue_out

                                                    mozna mieć szacunek do kogoś, ale pisać do niego dość swobodnie

                                                    ja mam szacunek do każdego- taki elementarny- natomiast piszę dość swobodnie na forum, bo dla mnie to jest taki trochę jarmark, trochę plotki przy kawce- nie mam problemu z przeklinaniem itd

                                                    ale wynika to z mojego swobodnego stylu bycia, a nie braku szacunku czy traktowania kogoś z wyższością

                                                    niektórzy są po prostu przewrażliwieni na swoim punkcie
                                                  • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 30.10.13, 21:15
                                                    wykrzyknik nie oznacza pokrzywikania i chyba zapomniałaś, że nie jesteśmy w szkole, jestesmy obie dorosłe i równymi partnerkami w rozmowie
                                                    nie mieszaj relacji szkolnych z forumowymi dla dorosłych bab
                                                  • iksa_igrekowska Re: edukacja domowa 11.11.13, 00:58
                                                    "Teraz już zrozumiałam, o co chodziło, że to są słowa kierowane do dziecka, ale nie było to bynajmniej napisane całkiem jednoznacznie"

                                                    Raczej Aneta, to dość prostymi słowami napisała i całkiem logicznie.
                                                  • aandzia43 Re: edukacja domowa 30.10.13, 14:09
                                                    Czy twoje dziecko zna w ogóle jakieś granice?
                                                  • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 30.10.13, 14:14
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Czy twoje dziecko zna w ogóle jakieś granice?

                                                    Ależ całe mnóstwo. Ich wolność kończy się tam, gdzie zaczyna cudza krzywda. A że ja jestem przewrażliwiona w wielu punktach, więc muszą respektować mnóstwo granic. To są bardzo ułożone dzieci smile
                                                  • morekac Re: edukacja domowa 30.10.13, 14:18
                                                    Na razie, mam wrażenie, dajesz się niecnie młodzieży wykorzystywać. Moim zdaniem niech łazi sobie w bluzie, ale dlaczego ty masz targać jakieś bzdety na wszelki wypadek? Nie uczysz dzieci ponoszenia konsekwencji własnych decyzji, obawiam się - za to uczysz je, że cokolwiek nie wymyślą, mama stanie na rzęsach.
                                                  • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 30.10.13, 14:28
                                                    morekac napisała:

                                                    > Na razie, mam wrażenie, dajesz się niecnie młodzieży wykorzystywać. Moim zdanie
                                                    > m niech łazi sobie w bluzie, ale dlaczego ty masz targać jakieś bzdety na wszel
                                                    > ki wypadek? Nie uczysz dzieci ponoszenia konsekwencji własnych decyzji, obawiam
                                                    > się - za to uczysz je, że cokolwiek nie wymyślą, mama stanie na rzęsach.

                                                    Ja zawsze noszę w plecaku kurtki na zmianę przy takiej pogodzie jak teraz, więc to żaden problem. Jeśli akurat nie mogę wziąć kurtki na zmianę dla dziecka, to mówię to wprost przed wyjściem, żeby sobie jeszcze lepiej przemyślało decyzję i ewentualnie zmarznie. Albo samo pakuje coś ciepłego do swojego plecaka. Tak samo z braniem sobie jedzenia do szkoły - nie bierze, jest głodne.
                                                    Kiedyś byłam wielkim zwolennikiem ponoszenia przez dziecko konsekwencji za swoje czyny, ale w tym też trzeba znać umiar. Jeśli konsekwencje byłyby naprawdę groźne, trzeba spasować. Zresztą każdy ma prawo popełniać błędy, a rodzic może czasem pomóc. Nosić zeszyt do szkoły - jestem na nie. Ale trzeba być czasem elastycznym i odstępować od konsekwencji. Ja bym nie chciała, żeby mój mąż mi np. powiedział: "zgubiłaś gdzieś kluczyki do samochodu, to nie jeździsz. Co prawda mam zapasowe, ale musisz ponieść konsekwencje". No bez przesady, trochę miłosierdzia dla słabości jeszcze nikomu nie zaszkodziło.
                                                  • gryzelda71 Re: edukacja domowa 30.10.13, 14:31
                                                    To śmieszne,ze kurtkę zapasową czy czapke zapakujesz, a grahamki bez mąki już nie. Czyli wolisz, żeby w kwestii głodu ponosił konsekwencje.
                                                  • morekac Re: edukacja domowa 30.10.13, 15:07
                                                    a bym nie chciała, żeby mój mąż mi np. po
                                                    > wiedział: "zgubiłaś gdzieś kluczyki do samochodu, to nie jeździsz. Co prawda ma
                                                    > m zapasowe, ale musisz ponieść konsekwencje"
                                                    Mylisz szykany z konsekwencjami. Konsekwencją jest konieczność zapłacenia za nowe kluczyki, może i nowe zamki. Zakaz jeżdżenia jest szykaną. Ale to tylko moje zdanie.
                                                  • aandzia43 Re: edukacja domowa 30.10.13, 15:09
                                                    Ależ całe mnóstwo. Ich wolność kończy się tam, gdzie zaczyna cudza krzywda. A ż
                                                    > e ja jestem przewrażliwiona w wielu punktach, więc muszą respektować mnóstwo gr
                                                    > anic. To są bardzo ułożone dzieci smile

                                                    Sorry, ale to akurat normalne i nawet nie przyszło mi do głowy wymieniać.
                                              • aandzia43 Re: edukacja domowa 30.10.13, 14:07
                                                > Współczuję Twoim dziecią.

                                                A ja twoim. Nie sądzę, żeby Triss zmuszała do jedzenia dziecko, które nie może nic przełknąć. Jak znam życie i rozsądne, normalne matki, to dzieciak miał przynajmniej spróbować, a koniec końców coś tam zawsze zjadał. Bez większej traumy, za to z pożytkiem dla zdrowia. Za to znam też leniwe, rozlazłe baby, które dorabiają ideologię do tegoż lenistwa i udają, że trudno wpaść na pomysł, by dziecku, które nie chce jeść śniadań (zdarza się przecież) bez żadnego gadania dać do tornistra solidne drugie śniadanie. Dzieciaki, które nie chcą jeść w domu niedługo po przyjściu do szkoły robią się głodne i wymiatają zawartość pudełka śniadaniowego w try miga. Te, co pudełek nie mają, chodzą głodne z bolącym brzuchem i niskim cukrem.
                                                • triss_merigold6 Re: edukacja domowa 30.10.13, 14:18
                                                  Och, zmuszałam. Miał coś zjeść. Nie ma opcji, że dziecko rano wychodzi z domu z pustym żołądkiem. Syn był niejadkiem (ale jakoś słodycze zawsze by zjadł), jadł mało jak był dużo młodszy, odporność miał niską. Teraz je normalnie przy dużym ograniczaniu słodyczy.
                                                  • aandzia43 Re: edukacja domowa 30.10.13, 15:10
                                                    Oj, ja nie o takim "zmuszaniu" smile
                                            • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 30.10.13, 14:41
                                              dziecko MUSI! zjeść śniadanie

                                              jak nie chce to trzeba je tego NAUCZYĆ

                                              sniadanie to podstawa calego dnia i rozwoju

                                              to dziecko może jak nie chce jeść sniadania, albo jedzie cały dzień na bananie- bo obiad o 17stej to może jest osowiałe i dlatego kręci całe dnie te bączki?
                                              • black.emma Re: edukacja domowa 30.10.13, 14:43
                                                Nie wierzę, że to dziecko nie je cały dzień. Pewnie objada kolegów. I w sumie dobrze.
                                              • morekac Re: edukacja domowa 30.10.13, 15:10
                                                E, nie musi. Ale nie może nic nie jeść do 17-tej, bo padnie.
                                                Chyba że jest to dziecko z jakimiś zaburzeniami.
                                          • gryzelda71 Re: edukacja domowa 30.10.13, 13:29
                                            Szkoły? Przed chwila było ze to taki punkt zbiorczy a dziś juz szkoła?Zdecyduj się.
                                            I nic nie dawaj wszak skrzynki jabłek są.
                                            A pisałaś, ze karmisz bez maki? A grahamka to z czego?
                                            • srubokretka Re: edukacja domowa 30.10.13, 14:35
                                              na niewygodne pytania nigdy nie ma odpowiedzi smile
                                          • lily-evans01 Re: edukacja domowa 30.10.13, 13:37
                                            Wiesz co, czytałam ten wątek z lekkim rozbawieniem i umiarkowanym zainteresowaniem, ale nie zdzierżyłam w tym momencie. Jak zapytasz rasową anorektyczkę, czy chce coś zjeść, to też zdecydowanie odpowie, że NIE. Dzieciak ma skurczony żołądek i tyle.
                                            A do szkoły śniadania się nie proponuje, tylko daje. Chrupki, orzechy itp. nie popsują się, jeśli nie zostaną od razu zjedzone. A dziecku może przyjść ochota na zjedzenie ich. No, ale rozumiem, że oszczędzasz...
                                            Mamy w klasie też jednych takich rodziców eko-sreko, dzieciak nic nie je normalnego i kręcą sami sobie bat, bo w czerwcu jest zielona szkoła i menu standardowe, z ewentualnym uwzględnieniem alergii spożywczych. Ale z tego, co ta matka opowiada, to jedzą rzeczy dziwaczne, ale prawidłowo zbilansowane, więc chłopiec jest zdrowy, nie mdleje w szkole z głodu, no i wysportowany.
                                            Mam nieodparte wrażenie, że z dietą Twoich dzieci jest jak w tym kawale o chłopie i koniu, którego próbował oduczyć od jedzenia sad.
                                      • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 30.10.13, 20:37
                                        kj-78 napisała:


                                        Ja bedac muzykiem bardzo sie ciesze, ze wiem kiedy b
                                        > yl chrzest Polski, jaki jest najwyzszy szczyt w Pl, Europie i na swiecie (i wys
                                        > okosc ok) i co to jest chromosom oraz DNA, co to jest twierdzenie Pitagorasa or
                                        > az ile wynos liczba Pi, a takze co to jest syzyfowa praca i stajnia Augiasza.

                                        Spoko, to jest w podstawie programowej smile
                                • 18lipcowa3 Re: edukacja domowa 29.10.13, 21:10

                                  > Codziennie szykuję mu pudełeczko orzeszków smile W szkole są reż skrzynki eko-jabł
                                  > ek, które zjada na obiad.



                                  Eko jabłka na obiad??????????
                                  Biedne, biedne zagłodzone dziecko.
                                  • triss_merigold6 Re: edukacja domowa 29.10.13, 21:31
                                    I na tych jabłkach i suchej bułce dzieciak dostał zapaści z głodu. Cudnie.
                                    • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 29.10.13, 21:35
                                      dziecko wie co robi- widocznie uznało, że witaminy i zbilansowana dieta to fanaberia
                                      • triss_merigold6 Re: edukacja domowa 29.10.13, 21:39
                                        Bardzo śmieszne. Tym się powinien zająć sąd rodzinny.
                • aneta-skarpeta Re: edukacja domowa 29.10.13, 20:07
                  a jak rozwiązujesz kwestie zdawania do kolejnej klasy, pozniej egzaminu gimnazjalnego, matury?
                  w zwiazku z tym, że kombinujesz i oficjalnie jestes na nauczaniu domowym to musisz pewnie spełniać jakies zobowiązania względem tradycyjnej edukacji?
                  • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 29.10.13, 20:13
                    aneta-skarpeta napisała:

                    > a jak rozwiązujesz kwestie zdawania do kolejnej klasy, pozniej egzaminu gimnazj
                    > alnego, matury?
                    > w zwiazku z tym, że kombinujesz i oficjalnie jestes na nauczaniu domowym to mus
                    > isz pewnie spełniać jakies zobowiązania względem tradycyjnej edukacji?

                    Każde dziecko edukowane domowo zdaje raz w roku egzamin z podstawy programowej. Termin egzaminu wybiera samo. Wiele dzieci zdaje egzaminy w ziemie, żeby na wiosnę już mieć wolne. Jak dziecko nie zda egzaminu, wraca na rok do tradycyjnej szkoły, a potem może znów z niej odejść. Jednak statystyki zdawalności są bardzo wysokie, są też egzaminy poprawkowe.
        • mamma_2012 Re: edukacja domowa 29.10.13, 20:20
          Wlasnie to jest kłopot, ze takie dziecko rzeczywiscie miałoby problem z odnalezieniem sie w 'normalnej' szkole, ale czy to korzysc, jak na moje oko raczej nie. Moje dziecko chodzace do tradycyjnej szkoly, raczej bez trudu odnalazloby sie i w systemie demokratycznym, ale w druga strone moze juz nie pojsc tak prosto. W sumie, w takim razie, tez wątek powinien miec tytuł edukacja demokratyczna, a nie edukacja domowa.

          Widze, ze bardzo entuzjastycznie podchodzisz do tej idei, ale ponieważ to eksperyment, to czy masz jakis plan B na wypadek, gdyby sie nie powiodl?
          • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 29.10.13, 20:33
            mamma_2012 napisała:

            > Widze, ze bardzo entuzjastycznie podchodzisz do tej idei, ale ponieważ to ekspe
            > ryment, to czy masz jakis plan B na wypadek, gdyby sie nie powiodl?

            Jestem neofitką smile Plan B to powrót do szkoły tradycyjnej.

            > W sumie, w takim razie, tez wątek powinien miec tytuł edukacja demokratyczna,
            > a nie edukacja domowa.

            Ale to są pokrewne nurty, przeplatają się. Byłam ciekawa odbioru społecznego edukacji domowej, bo demokratyczna jest mało znana.

            > Wlasnie to jest kłopot, ze takie dziecko rzeczywiscie miałoby problem z odnalez
            > ieniem sie w 'normalnej' szkole, ale czy to korzysc, jak na moje oko raczej nie
            > . Moje dziecko chodzace do tradycyjnej szkoly, raczej bez trudu odnalazloby sie
            > i w systemie demokratycznym, ale w druga strone moze juz nie pojsc tak prosto.

            Obserwacje pokazują, że jest dokładnie odwrotnie. Te szkoły są już w Europie i w Stanach od kilkudziesięciu lat. Zdarza się, że rodzice przenoszą dziecko ze szkoły demokratycznej do tradycyjnej. To dziecko ma trochę trudności z adaptacją, jednak najczęściej uzyskuje świetne wyniki w nauce, bo wie, że uczy się dla siebie. Umie też odpuścić to, co go nie interesuje i zaliczyć na minimum, a to też ważna umiejętność. Bierze odpowiedzialność za swoją edukację, nikt nie musi zachęcać go do nauki.
            Do Summerhill przyjmują dzieci do 11 roku życia, bo później adaptacja po tradycyjnej szkole przebiega trudniej. Dziecko przeniesione ze szkoły tradycyjnej do wolnej musi przejść długi okres tzw. detoksu. Takie dziecko kompletnie przestaje się uczyć, całymi dniami się bawi. Takiego detoksu nie przechodzą dzieci nie znające szkoły tradycyjnej - od razu mają w sobie ciekawość i ochotę do nauki. Wreszcie dziecko po detoksie czuję nudę i zaczyna się zastanawiać, co naprawdę chce robić. I powoli, małymi kroczkami może zacząć uczyć się czegoś tylko dlatego, że tego chce. Bardzo trudno wykorzenić z psychiki przymus szkolny.
            • verdana Re: edukacja domowa 29.10.13, 21:14
              Wytłumacz mi, jak dziecko ma się uczyć "dla siebie" rzeczy, które go nie interesują? W Polsce jest obowiązek zdawania egzaminów z konkretnego programu - zatem, w każdej szkole, dziecko musi się nauczyć masy zbędnych i nudnych rzeczy, inaczej po prostu nie zda.
              Nie jestem fanką polskiej szkoły, ani polskiego programu nauczania, ale zdecydowana zwolenniczką nauczenia jednak dzieci, że warto uczyć się także rzeczy , które chwilowo nudzą. Tabliczki mnożenia. Zasady odmiany nieregularnych czasowników. To jest akurat umiejętność niezwykle przydatna w życiu - aby umieć cokolwiek, trzeba często przebić się przez sporo nudnych rzeczy. Osoba nauczona zasady "robię tylko to, co chcę" będzie miała problemy z dostosowaniem sie choćby do wymogów pracodawcy, do wymogów uczelni, więcej powiem - do wymogów partnera. Bo nie wie, ze czasami trzeba robić coś, co człowieka nie interesuje.
              • aleksandra1357 Re: edukacja domowa 29.10.13, 21:35
                verdana napisała:

                > Wytłumacz mi, jak dziecko ma się uczyć "dla siebie" rzeczy, które go nie intere
                > sują? W Polsce jest obowiązek zdawania egzaminów z konkretnego programu - zatem
                > , w każdej szkole, dziecko musi się nauczyć masy zbędnych i nudnych rzeczy, ina
                > czej po prostu nie zda.

                Mądrze prawisz, Verdana, często też nad tym myślę, ale...
                Po pierwsze: tabliczka mnożenia nie musi być nudna. Jak nie siedzisz w ławce, tylko leżysz na podłodze obok starszego kolegi, który to akurat przerabia, to wydaje ci się to fascynujące. Można też robić zagadki z tabliczki mnożenia i wtedy jest nauka i zabawa.
                Ale oczywiście zdarzają się zagadnienia nudne (choć w sumie może wszystko jest ciekawe, mnie fascynuje odmiana czasowników, może to szkoła sprawiła, że dzielimy rzeczy na nudne i nie?), no więc jeśli zdarzy się coś nudnego, to dziecko sobie myśli: "ale nuda, ale muszę się tego nauczyć, bo to będzie na egzaminie, a jak nie zdam, to wrócę do szkoły, której nienawidzę." Podobno dzieci przeniesione ze zwykłych szkół mają niesamowitą motywację, żeby do niej nie wrócić.
                Ostatecznie można nudne zagadnienia ominąć i z egzaminu dostać tróję. Co w tym złego? Po co uczyć się czegoś, co kogoś w ogóle nie interesuje? Minimum wystarczy.
                To nie jest tak, że w wolnej szkole dzieci robią, co chcą. W tej szkole jest mnóstwo zasad, tyle że wprowadzonych przez dzieci. Trzeba sprzątać (ustalonym systemem), robić dużo rzeczy, których się nie chce, ale które sami ustaliliśmy, więc robimy.
                Jak w domu mama każe sprzątać, dziecko się buntuje. W szkole, przedszkolu to samo. W wolnej szkole nikt nie każe dzieciom sprzątać. One same, zmęczone bałaganem, ustalają zasady, szukają rozwiązań. Uczą się na błędach.

                Osoba nauczona zasady
                > "robię tylko to, co chcę" będzie miała problemy z dostosowaniem sie choćby do w
                > ymogów pracodawcy, do wymogów uczelni, więcej powiem - do wymogów partnera.

                Od wielu osób słyszę ten argument. Szkoła demokratyczna jest wyjątkowa pod jednym względem: co tydzień dzieciaki mają zebrania i decydują, jakie zasady panują w szkole. Każdy ma prawo się wypowiedzieć i coś zmienić. Dzieci uczą się, że wszelki problem rozwiązuje się przez dyskusję, że inni mają inne zdanie, że trzeba się dostosować. Bo nie da się zadowolić wszystkich uczniów. Jednemu za głośno, drugiemu za cicho. Dzieci uczą się szanować prawa innych, słuchać, rozumieć. To najcenniejsze, co ta szkoła daje, wg mnie.
                Poza tym dziecko uczy się stawiać sobie cel i go osiągać. Często przez czynności nieprzyjemne. Nie doceniamy dzieci. Jak dziecko uczy się jeździć na rolkach, to przewraca się, cierpi, a mimo to wstaje i uczy się dalej. Tak samo ucząc się np. fizyki: musi przebrnąć przez coś nudnego, żeby dojść do czegoś ciekawszego. I dziecko potrafi to zrobić (szczególnie dziecko starsze), gdy nie jest oduczone odpowiedzialności przez szkołę.
                • verdana Re: edukacja domowa 29.10.13, 21:58
                  Mylisz się - nie wydaje sie fascynujące. Są rzeczy, które dla dziecka będą nudne niezależnie od okoliczności. Dla mnie, uczacej się dobrowolnie, odmiana czasowników nigdy ciekawa nie będzie. Nawet gdyby była komputerowa, z kotkami i przy winie. Trudno. Powiem więcej - nauczenie dziecka, ze uczy sie tylko rzeczy ciekawych, albo w sposób ciekawy nie pozwoli mu potem zapoznać się z instrukcją BHP, czy o zgrozo KRK. A trzeba. Zapominasz też o satysfakcji z nauczenia sie rzeczy trudnej i męczącej - to radość, którego nie tylko zostanie pozbawione dziecko, ale nie nauczy sie czerpać potem radości z tego typu pracy. A to może byc ważne, bo trzeba zrobić 100 doświadczeń, monotonnych, aby jedno wyszło.
                  Tak, z egzaminu można dostać tróję. Jednak jeśli nie interesuje mnie cały przedmiot - na przykład biologia - nie da sie przedmiotu ominąć. W dodatku w nauce domowej rodzic nie ma szans na zainteresowanie dziecka czymś, co jego samego niespecjalnie interesuje. Szkoła, pomijając jej wady, daje możliwość spotkania nauczycieli, które dadzą dziecku kompletnie nowe horyzonty. Dla mnie to była matematyka. Dla mojej córki poezja.
                  Moje dzieci NIGDY nie zmęczyły sie bałaganem, daję Ci słowo. A ja nie kazałam sprzątać.
                  To, co piszesz, to są pewne hasła, nie do końca mające pokrycie w rzeczywistości. Dziecko może bowiem zainteresować się tylko tym, co zna. Nie ma jednak możliwości przewidzenia, ze za niezbyt atrakcyjną tabliczką mnożenia kryje się wspaniała matematyka wyższa.
                  Nie wierzę też w demokrację dziecięcą. Nie działała nawet u Korczaka. Nie działa do końca na Bednarskiej. Nie działa, bowiem jest swoistym okłamywaniem dzieci - dorośli nie mogą zaakceptować pewnych rozwiązań. Dzieci sa dyskretnie manipulowane, a to jest z kolei to, czego ja nie znoszę.
                  I nie, wiele dzieci wcale nie uczy się osiągać celu, niestety. Dzieci są różne - część osiągnie cel własną pracą, część nauczy się , ze cel zmienia się przy pierwszej trudności.
                • gryzelda71 Re: edukacja domowa 30.10.13, 07:21
                  One same, zmęczone bałagan
                  > em, ustalają zasady, szukają rozwiązań. Uczą się na błędach.

                  Gdyby tak było, nie byłoby flej na świecie.
              • triss_merigold6 To ja powiem inaczej 29.10.13, 21:37
                To ja powiem inaczej. W Szwecji właśnie spektakularną porażkę ponosi ideolo w imię którego nauczyciele nie powinni tłumić naturalnego pędu do wiedzy, zasypując głowy dzieciątek zbędnymi informacjami.
                Otóż trzeba najpierw wiedzieć czego się chce uczyc, co interesuje i w jakim stopniu. A to, bez opanowania elementarza, jest niemozliwe. Dziecko znakomicie kręcące bączkiem, ale nieumiejące czytać i pisać, bedzie idiotą funkcjonalnym niezależnie od posiadanego IQ. Guano sobie poczyta o kosmosie, skoro nie będzie znało podstawowych pojęć i praw z fizyki i astronomii.
                Poza tym jestem zwolenniczką starej, dobrej pamięciówy czyli uczenia się solidnie, przekrojowo i systematycznie.
                • gryzelda71 Re: To ja powiem inaczej 30.10.13, 07:28
                  Cóż jakby na to nie patrzeć i ile by za to nie płacić niektóre rzeczy trzeba wykuć.
              • ponis1990 Re: edukacja domowa 29.10.13, 22:00
                Yyyy powiem tak. Jak mnie by wielu rzeczy sie w szkole uczyć nie kazali, to ich bym się nie uczyła bo mi się wtedy nie chciało. Uważam, że edukacja ogólna podstawowa jest bardzo ważna i jakiś ogół pojęć trzeba mieć. Że już nie wspomnę, że żal by mi było że ,,inni chodzą, a ja nie'' , żal byłoby wspomnień typu wesołe przerwy, wycieczki, koledzy z ławki, ,,złote myśli'' , wspólne wygłupy - czy taka edukacja domowa nie zubaża o kontakty z rówieśnikami? Przecież im więcej ludzi się zna, tym więcej doświadczeń, ,,kontaktów''... no,. jakoś gdybym nie musiała, to przekonana nie jestem.
        • iksa_igrekowska Re: edukacja domowa 11.11.13, 00:09
          "Masz rację. Nie wyobrażam sobie dziecka w domu, dziecko to stworzenie stadne.
          Dzieci edukowane domowo zwykle uczą się w grupach - kilka rodzin się dogaduje i uczą na zmianę"

          Czyli to wygląda tak, że np. Ty uczysz dzieci języka polskiego. Przychodzi 10 dzieci (2 Twoich + 8 obcych), na matematykę chodzą np. do państwa Kowalskich, na przyrodę do Nowaków itd.?
          To nie jest namiastka "prawdziwego" życia, bo dzieci zawsze przebywają na czyimś terenie, w zależności od tego, w którym domu akurat się uczą. Szkoła jest ich wspólnym miejscem, gdzie każde jest równe. Tutaj zawsze jest rodzic, który szybko rozsądzi spory, w szkole część konfliktów dzieci nauczą się same rozwiązywać. Uczycie tylko tych przedmiotów, które dzieci zdają na egzaminach? A co z plastyką, muzyką, ogólnie wiedzą o kulturze? Zgadzam się, że ona nie powinna być oceniania, ale nie można jej pominąć. A co jeśli dziecko zechce zostać muzykiem? Będzie tym grajkiem, co to niby talent ma, bo ciotki się zachwycają, ale do Akademii się nie dostanie, bo inni z takim samym talentem wprawiają się od kilkunastu lat.

          Ja nie krytykuję, po prostu pytam. Bo to by były moje podstawowe obawy, gdybym zastanawiała się na ED.

          A co z Wami? Macie czas na rozwijanie własnych pasji pozazawodowych? Macie czas na osiąganie sukcesów zawodowych? Bo wiesz, dzieci mają te 10-12 lat, ale pewnie za 7-9 zechcą pójść na studia, a tych już w ramach ED nie zorganizujecie, więc co Wam wtedy pozostanie? Nie żal Wam rezygnować z własnych ambicji?
        • iksa_igrekowska Re: edukacja domowa 11.11.13, 00:12
          "Mi osobiście najbliższa jest szkoła typu Summerhill - zapewnia kontakt z rówieśnikami, a jednocześnie daje wolność co do nauki"

          Jeśli już to mnie, a nie mi na początku zdania wink.
          Jest Ci bliższa, ale z niej nie korzystasz, więc to mało ważne dla sytuacji Twoich dzieci, bo one tego nie doświadczają. Czy Twoje dzieci mają jakiś kontakt z rówieśnikami, ale nie taki, który odbywa się pod okiem jednego z rodziców? Bo taki to i dzieci szkolne mają.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka