Dodaj do ulubionych

Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło...

09.11.13, 09:30
... niż żeby w ogóle nie mogło mieć dzieci.
Ciąża w młodym wieku jest przedstawiana jako koniec świata, jako odebranie wszystkich szans na normalne życie, jako wstyd i upokorzenie. Siedemnastolatkom, osiemnastolatkom tłucze się do głów, żeby tylko nie ciąża, tylko nie to, żeby wzięli szklankę wody na ostudzenie namiętności lub zabezpieczali się na wszystkie możliwe sposoby. I że szczęście to da im tylko dobre wykształcenie, dobra praca i dobre pieniądze.
A potem mija 7-8 lat i to samo otoczenie, które za tę wczesną ciążę by ukamieniowało, nagle zaczyna jej oczekiwać. Na początku cicho, a potem coraz głośniej i głośniej. I dopiero to jest dla młodej osoby koniec świata, jak tak bardzo, bardzo chce dziecka, a nie może go mieć. I wtedy to wykształcenie, robota, pieniądze przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. Tzn. mają o tyle, że parę stać na kolejne IV.

Wiem, bo widzę i głęboko w tym siedzę. I ostatnio z kilku ust usłyszałam "wolałabym już nastoletnią wpadkę".

Nie twierdzę, że u wszystkich tak jest, bo na pewno jest spora grupa osób, która nie chce mieć dzieci lub pogodziła się z ich brakiem. Ale nachodzą mnie takie myśli, że rodzice, społeczeństwo robi krzywdę młodym ludziom. Straszną krzywdę, bo nawet ciąża u dwudziestolatki traktowana jest jako wpadka i wstyd, a jeszcze w pokoleniu moich rodziców była to jak najbardziej ciąża "o czasie". Moja babcia urodziła dziecko w wieku 17 lat, już po ślubie, nie była to wpadka. Wyszła za mąż w wieku 16 lat, przed wojną to nie było coś zaskakującego. I tak było przez tysiąclecia, a niestety ewolucja ciała nie dogania ewolucji społecznej.

Ostatnio spotkałam mojego byłego chłopaka. Zanim dawno temu zaczęliśmy się spotykać, on był w dosyć długim związku, w którym była wpadka, było usunięcie ciąży, ponad 13 lat temu. Teraz od roku stara się ze swoją żoną o dziecko i są przed pierwszym podejściem do IV. Przez połowę spotkania mówił, co by było, gdyby tamta ciąża nie została usunięta. Niemal żyje tym dzieckiem, którego nigdy nie było.

Myślę ostatnio o tym wszystkim bardzo dużo, bo w moim otoczeniu jest co najmniej 5 par, które nie mogą. Najbliższym otoczeniu. Widzę ich cierpienie, ich upokorzenie u kolejnych lekarzy (z różnych powodów - kto to przechodził, ten wie). Widzę, jak ta ciąża staje się jedynym celem w ich życiu, jak już nic ich nie cieszy, nic. Żadne pieniądze, podróże itd. I absolutnie nie są to osoby, które poświęciły się dla kariery, a teraz mówią "ojej", jak to się często przedstawia. Normalni ludzie, którzy czasem za późno się znaleźli. Lub którzy po prostu wcześniej nawet o dziecku nie myśleli, no bo rzadko kto teraz o tym myśli w wieku nawet 25 lat.
Ja sama urodziłam pierwsze dziecko po trzydziestce. I tak, wcześniejsza ciąża pewnie byłaby dla mnie dramatem. Jednak gdybym dziecka mieć nie mogła w ogóle, to wolałabym ten dramat. Teraz staram się o drugie, nie wychodzi za bardzo, pewnie zaraz zaczną się badania. I nawet nie za bardzo mam komu się wygadać, jakie to dla mnie ciężkie. To tak, jakbym była trochę głodna i skarżyła się na to komuś, kto głoduje od wielu lat...
Obserwuj wątek
    • 18lipcowa3 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 09:33
      Zgadzam się z tobą.
    • triss_merigold6 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 09:39
      To chyba logiczne, że czego innego oczekuje się od 17-latków, a czego innego od osób o dekadę (lub więcej) starszych.
      Cóż, gdybym miała wybór: siedemnastolatka przynosi dzidzię vs. nigdy nie mieć wnuków, to wolalabym tę wpadkę.
      Teraz widzę dramaty rodziców kobiet 35+, jedynaczek, które są samotne i szanse na dzieci mają coraz mniejsze. Rodzice coraz starsi, chcieliby wnuki, chcieliby żeby córki nie były samotne i trudno im się dziwić.
      Drugie urodziłam mając 37 lat po krótkim wspomaganiu bromergeronem, b. szybko zrobiłam pełny profil hormonalny u dobrej endokrynolog.
      • lily-evans01 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 10:26
        No kurka, to dzieci się rodzi, żeby nasi rodzice mieli wnuki?
        Ciekawe założenie...
    • murwa.kac Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 09:39
      bzdura.
      nastoletnia wpadka to marnacja zycia.

      nie chcialam dla siebie, nie chce dla dziecka.

      od zawsze wiedzialam, ze nie chce wychowywac dziecka wczesniej niz po 30tce. i tak sie stalo i byl to moj wybor.
      gdybym nie mogla zajsc w ciaze (a mialam bardzo realne takie zagrozenie ze wzgledu na chorobe, ktora przeszlam) - trudno - to nie koniec swiata. i mozna adoptowac.
      • 18lipcowa3 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 09:49
        Tak se można iść i adoptować.
        • murwa.kac Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 09:53
          tak SE nie.
          oczywiste.
          kosztuje to sporo pracy i wysilku.
          ale mozna.
          • 18lipcowa3 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 14:03
            murwa.kac napisała:

            > tak SE nie.
            > oczywiste.
            > kosztuje to sporo pracy i wysilku.
            > ale mozna.


            ale nie każdy chce
            miec adopotowane
            • penelopa40 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 12.11.13, 11:21
              i nie zawsze można!
      • minor.revisions Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 14:00
        napisała:

        > bzdura.
        > nastoletnia wpadka to marnacja zycia.

        etam. Z założenia nie jest, jest tylko, jeśli środowisko postanowi młodą matkę ukarać ostracyzmem, na wszelki wypadek wywali ją ze szkoły czy z domu itd. Ale to nie jest nigdzie zapisane, że tak ma być. Tym sposobem to wlasciwie kazde macierzynstwo to marnacja życia, ileż kobiet traci pracę i mozliwosc powrotu, bo "dziecka im sie zachcialo," - wystarczy popatrzec na watek pani, ktora niania zastapila w pracy i na odpowiedzi, ze "a czego sie wlasciwie spodziewala, niech", zeby to zobaczyc. Znacznie latwiej jest w szkole, bo tam nie czyha nikt na twoje miejsce i caly narod z ministrem Rostowskim nie ma do ciebie pretensji o zwolnienie, a do tego jeszcze wszyscy sa chetni pomoc, bo taki dzidzius to nowosc i atrakcja. Znalam kilka nastoletnich matek, rodzice i szkoly znalazly sie na poziomie, dziewczyny w wieku lat 30 mialy juz odchowane nastolatki w domu i mogly zaczac zycie od nowa. W sumie im troche zazdroszcze tongue_out
        • 18lipcowa3 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 14:04
          . Znalam kilka nastoletnich matek, rodzice i szkoly znalazly sie na
          > poziomie, dziewczyny w wieku lat 30 mialy juz odchowane nastolatki w domu i mog
          > ly zaczac zycie od nowa. W sumie im troche zazdroszcze tongue_out

          ja tez po czesci zazdroszcze
          moja kuzynka urodzila młodo, teraz ma odchowanego gimnazjaliste, a sama mloda, piekna, kariere robi, z mezem jedzi na wczasy
          a ja sie zastanawialam, zastanawialam i siedze w pieluchach w najlepszych latach mojego zycia wink))))
        • murwa.kac Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 14:32
          nastolatka nie jest gotowa psychicznie ani fizycznie na dziecko.
          nie ma go za co utrzymac, kupic pampersow etc.
          a nauka? sama matura juz staje sie problemem. a gdzie studia?
          jasne. DA SIE.
          rodzice pomoga, zeby sie zacisnie i da sie.
          dziewczyna bedzie zaorana, sfrustrowana zanim skonczy 25 lat.
          zgorzkniala, bo nic tylko obowiazki, a rowniesnicy sie bawia i szaleje.
          i na dziecku sie to pozniej odbija (jak ktos zauwazyl - sliskie kocyki itepe.)


          nie nie nie.
          znacznie bardziej przemawia do mnie model - wyszalej sie, wybaw, popracuj chociaz troche, miej co w cv wpisac i bez wyrzutow, poczucia straty - urodz dziecko w okolicy 30ki.
          dzieciak dorosnie - od nowa zacznij po 40.
          dzisiejsza czterdziestka to nowa trzydziestka.

          ja urodzilam dziecko majac prawie 31 lat. najlepszy moment mojego zycia na to. kilka lat wczesniej - bylby to dramat, ktorego bym nie udzwignela. mimo, ze wiedzialam juz w wieku 23 lat, ze moge miec z zajsciem problem i im wczesniej tym lepiej (zdaniem lekarza)
          o wieku nastoletnim nie wspomne - na pewno tego dziecka bym nie urodzila.
          • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 14:52
            murwa.kac napisała:

            > rodzice pomoga, zeby sie zacisnie i da sie.
            > dziewczyna bedzie zaorana, sfrustrowana zanim skonczy 25 lat.
            > zgorzkniala, bo nic tylko obowiazki, a rowniesnicy sie bawia i szaleje.
            > i na dziecku sie to pozniej odbija (jak ktos zauwazyl - sliskie kocyki itepe.)

            Ale co ty opowiadasz, zazwyczaj takie dziecko jest pierwsze w rodzinie, jeśli ma faceta, młodych dziadków z jednej i z drugiej strony, czasem pradziadków, rodzeństwo itd.
            to chętnych do pomocy przy dziecku jest sporo. Do tego dziecko wychowywane jest w większej grupie, ma więcej kontaktów społecznych, najczęściej młode matki właśnie przez to, że nie są tak skupione na dziecku jak starsze, bardziej towarzyskie, wychowują je bardziej na luzie, wśród ludzi. Ryzyko nadopiekuńczości jest w tym wypadku znacznie niższe. Poza tym dziecko rośnie, tak samo mamom młodym jak i tym starszym. Kiedy ty zaczynasz pieluchy, ona ma je za sobą.


            • murwa.kac Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 15:08
              chyba za duzo filmow sie naogladalas.

              bo rzeczywistosc jest zgola inna.

              pochodze z malej miesciny. takiej, gdzie praktycznie kazdy sie zna.
              widzialam i widze co sie dzialo z laskami, ktore wczesnie powpadaly.
              w moim wieku. zmarnowane, sfrustrowane. przemeczone. te, ktore ambitnie probowaly pociagnac nauke - sfrustrowane do kwadratu, ze sie nie udalo. rodzina - poczatkowo nastawiona do pomocy - jakos dziwnie sie wymigiwala, miala wazniejsze sprawy (w sumie sie nie dziwie, ilez mozna cudzego dzieciaka nianczyc, zwlaszcza jak sie swoje odchowalo) i to w okolicy ledwo 2 roku dziecka.
              dziewczyny z wiecznym smutkiem w oczach, ktore nie umieja powiedziec NICZEGO pozytywnego o macierzynstwie, nie maja dobrych wspomnien z poczatkowych lat zycia dziecka, nie mialy do nich serca, czulosci. teraz dzieci w wieku nastoletnim sa dla nich obcymi ludzmi, a one nie maja do czego wracac i czego zaczynac, bo ledwo matura zrobiona, albo i nie i w cv moga co najwyzej wpisac umiejetnosc obslugi fb i nk.

              nie sadze, zeby w duzym miescie bylo mocno inaczej. co najwyzej ze wzgledu na wieksza liczbe takich przypadkow - latwiej bedzie trafic na jeden czy dwa gdzie rzeczywiscie wczesne macierzynstwo wyszlo im na dobre.
              i mam kolezanke, ktora zaliczyla wpadke w wieku 17 lat wlasnie.
              jest jedna z tych, ktorej sie udalo. z ojcem dziecka sa szczesliwym malzenstwem do dzis, mlody za rok na studia, oni teraz maja luzy, swietne prace, niedawno sobie fundneli chate na kaszubach etc, no bajka. naprawde, im sie UDALO.
              ale ona sama powtarza - choc kocha swojego syna, nikomu, po prostu nikomu nie zyczy takiej katorgi jaka mieli przez pierwsze lata. i sami mowia, ze jakby ich syn zaliczyl wpadke w tak wczesnym wieku - beda robic wszystko, zeby ciaza zostala usunieta i laska dziecka nie urodzila.
              • pysiaczek1234 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 16:15
                A gdzie Ty mieszkasz? Rzeczywistość inna a co wiesz o rzeczywistości nastoletniej mamy? W sumie wiesz więcej o mnie i dziewczynach , które znam niż ja sama surprised
                Chyba , że opowiadasz o bardzo dawnych czasach?
                Też mieszkam w małym mieście, za mąż wyszłam w wieku 17 lat (akurat tu rodzina miała wpływ duży na ślub ale ok smile żyjemy razem dalej ) .
                Ole urodziłam mając 17 i pół i była / jest pierwszym dzieckiem w obydwu rodzinach, ukochana córka i wnuczka, pomagali wszyscy, ja chciałam skończyć szkołę, iść na studia, zaoczne. Po dwóch tygodniach od porodu byłam w szkole bo się semestr kończył i a musiałam zaliczyć, a do ostatniego dnia ciązy chodziłam do szkoły. Mąż starszy o 5 lat, pracował , babcie siedziały z Olą na zmianę, mam też swoje dwie młode jeszcze babcie (prababcie moich dzieci) i one na emeryturze siedziały z nią. Skończyłam szkołę średnią zaszłam w drugą ciążę (też wpadka ale jest Jaśsmile) , miałam możliwość rozpoczęcia studiów i siedzenia z dziećmi w domu do czasu aż oboje pójdą do przedszkola i tak w sumie siedziałam z nimi 8 lat, studiując , dorabiając jako hostessa przy otwarciach sklepów, na choinkach itd. Obecnie mam 27 lat, prawie 10 letnią córkę i 7 letniego syna i psa smile , z mężem jak w większości małżeństw wzloty i upadki , szału nie ma ale żyjemy razem, mam pracę i spełniam się w niej, mam czas na imprezy ze znajomymi, wyjazdy, już więcej mogę z tymi moimi dziećmi zrobić wspólnie. I wiem , że są bardzo szczęśliwe mając taką młodą mamę która była z nimi zawsze gdy tego potrzebowały, na imprezach w przedszkolu , w szkole, miałam czas na zajęcia dodatkowe z nimi i przez te pierwsze ich lata byłam przy nich ale nie rezygnując z własnych przyjemności. Raczej teraz widzę, że jak zaczelam pracować jest trudniej z tym czasem na nasze wspólne wariactwa.
                Znam dziewczyny w podobnej sytuacji i te starsze które później mają dzieci i to chyba nie od czasu w jakim urodzi się dziecko zależy czy matka będzie przemęczona sfrustrowana itd. Różnie się w życiu układa i jak patrzą na mnie inni , Ci którzy nie dawali mi szans na udźwignięcie całej tej sytuacji (bo nie zaprzeczę że to niezła rewolucja dla nastolatki)dziś widzą młodą spełnioną mamę z już fajnie odchowanymi dziećmi smile zazwyczaj uśmiechniętą a nie sfrustrowaną.
                I nie mówię, że to jest super czas na rodzenie dzieci, nieeeeeee, ale nie pisz Murwa.kac, że te wszystkie młode matki to wiesz takie biedne i beznadziejne bo możesz się bardzo pomylić, a one też mogą Cię zaskoczyć swoją radością z życia , pozytywną energią i czasem jaki mają teraz dla siebie mając odchowane dzieci smile
                Jedno wiem na pewno wolę to moje nastoletnie macierzyństwo i to co mam przy moich dzieciach niż nie mieć ich w ogóle.
                • 18lipcowa3 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 16:20
                  zgadzam sie
                  poziom frustracji to nie od wieku zalezy
                • murwa.kac Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 17:26
                  w gdańsku.

                  w miescinie, w ktorej pochodze jest kilka dziewczyn, z mojej szkoly i podworka tak upupionych i ja to widze z okazji odwiedzin. widze i slysze przy spotkaniach z nimi. i to co opisalam - nie jest czyms uslyszanym.

                  Tobie sie udalo. gratulacje.
                  ale to nie znaczy, ze kazda ma takiego farta jak Ty.
                  • memphis90 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 22:29
                    > w miescinie, w ktorej pochodze jest kilka dziewczyn, z mojej szkoly i podworka
                    > tak upupionych i ja to widze z okazji odwiedzin.
                    Aha, a gdyby tak popracowały przez 3 lata na kasie w markecie albo posiedziały w tej mieścinie kolejne 5 na bezrobociu, to byłyby ustawione, zrealizowane i szczęśliwe uncertain
                    • murwa.kac Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 11.11.13, 05:48
                      memphis90 napisała:

                      CytatAha, a gdyby tak popracowały przez 3 lata na kasie w markecie albo posiedziały w tej mieścinie kolejne 5 na bezrobociu, to byłyby ustawione, zrealizowane i szczęśliwe uncertain

                      przede wszystkim - moglby z tej miesciny wyjechac.

                      poza tym - nawet jesli praca w tym markecie - co w niej zlego?
                      pravca jak praca.
                      zawsze to lepiej niz bezrobocie i kompletny brak doswiadczenia.
                • aandzia43 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:13
                  Twój optymistyczny post, Pysiaczku, to dowód na to, że udane bardzo wczesne macierzyństwo do praca bardzo, bardzo zespołowa. Gratuluję zespołu smile
                  • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:15
                    aandzia43 napisała:

                    > Twój optymistyczny post, Pysiaczku, to dowód na to, że udane bardzo wczesne mac
                    > ierzyństwo do praca bardzo, bardzo zespołowa. Gratuluję zespołu smile

                    Zgadza się i właśnie fajnie, że tak jest, zamiast izolacji i "ja wszystko sama".
                    • aandzia43 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:18
                      Pewnie że fajnie, ale ta izolacja i "ja wszystko sama", co to się czasem zdarza nie wynika z oślego uporu jednej z drugą, tylko z braku dobrego zespołu. Czy z racji okropnego charakteru i braku zgrania rodziny czy po prostu z braku możliwosci pomocy ze strony rodziny (choroba, bieda).
                      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:24
                        A czasem po prostu z racji pracy babć/dziadków.
                        Ja bym tam wolała, żeby moja potencjalna córka nie wpadła w wieku nastoletnim/studenckim.
                        Co nie znaczy, że byłaby to tragedia.
                        A ja sama nie wyobrażam sobie rozmnożyć się bez stałej (mam umowę na 5 lat, a nie na czas nieokreślony), ok płatnej pracy (ujdzie), mieszkania (to akurat zrealizowane), samochodu (też), rokującego chłopa (też) - to gdybym chciała mieć dziecko.
                        No i nie wyobrażam sobie zakładania, że ja będę szaleć, a dzieckiem zajmą się dziadkowie. Mogą, ale nie muszą.
              • minor.revisions Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:49
                murwa.kac napisała:

                > chyba za duzo filmow sie naogladalas.
                >
                > bo rzeczywistosc jest zgola inna.
                >
                > pochodze z malej miesciny. takiej, gdzie praktycznie kazdy sie zna.
                > widzialam i widze co sie dzialo z laskami, ktore wczesnie powpadaly.

                A ja pochodze z duzej miesciny. Trzy dziewczyny z mojej klasy mialy dzieci przed matura, wszystkei sobie poradzily. jedna faktycznie pochodzila z malej miesciny i tam urodzila, z matka sie przeniosla do duzej miesciny wraz z dzieckiem i skonczyla szkole. Ale gdyby urodzila w duzej miescinie, to by sie nie musiala nigdze przenosic.
                Wiec to moze byc tragedia lub nie nie w zaleznosci od wieku, tylko od otoczenia i tego, jak przyjmie.
                Podobnie, dorosla kobieta zostawiona sama w ciazy w malej miescinie z duzym bezrobociem jest raczej mocno w dupie, w przeciwienstwie do pani z duzego miasta, gdzie ma wiecej mozliwosci zorganizowania opieki, pracy, prawnika itp.
                • murwa.kac Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 09:07
                  i to znaczy, ze mamy nastoletnie ciaze traktowac jako wybawienie, sposob na zycie i wielka radosc?
                  bo piec lasek na sto sobie poradzily?

                  hmmm.
                  • echtom Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 10:51
                    Mam wrażenie, że większość dyskutujących w ogóle nie rozumie, o co chodzi autorce wątku. Nikt nie promuje nastoletnich ciąż, po prostu ktoś zwrócił uwagę na to, że problem jest za bardzo rozdmuchany, bo w sferze prokreacji zdarzają się większe nieszczęścia. Co do szaleństw młodości, których btw. jestem wielką entuzjastką - nastolatki miewają nieadekwatne do wieku obciążenia niezwiązane z ciążą: opieka nad młodszym rodzeństwem lub chorym rodzicem, przejęcie domowych obowiązków po śmierci matki itp. Z ewolucyjnego punktu widzenia ciąża jest w tym kontekście mniejszym nieszczęściem, bo przynajmniej inwestuje się w przyszłość i we własne geny.
                    • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 17:13
                      echtom napisała:

                      > Mam wrażenie, że większość dyskutujących w ogóle nie rozumie, o co chodzi autor
                      > ce wątku. Nikt nie promuje nastoletnich ciąż, po prostu ktoś zwrócił uwagę na t
                      > o, że problem jest za bardzo rozdmuchany, bo w sferze prokreacji zdarzają się w
                      > iększe nieszczęścia.

                      Dokładnie, ale do tego potrzeba trochę dystansu. A tak panie utwierdzają się w dokonaniu idealnego wyboru, który jest tym idealniejszy im większą tragedią jest ciąża w wieku innym niż ich własna.
                    • kawka74 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 17:46
                      po prostu ktoś zwrócił uwagę na t
                      > o, że problem jest za bardzo rozdmuchany, bo w sferze prokreacji zdarzają się w
                      > iększe nieszczęścia

                      A mógł zabić.
                      Zawsze może się zdarzyć większe nieszczęście, może urwać łeb zamiast nogi na przykład, to już totalny kanał.
                      W tych akademickich rozważaniach umyka Ci coś bardzo ważnego - tego, co się dzieje w czyimś życiu, nie ocenia się przez porównywanie ani w odniesieniu do wizji bliżej nieokreślonej i mglistej przyszłości. Rzecz dzieje się tu i teraz i trzeba sobie z nią poradzić tu i teraz biorąc pod uwagę aktualną sytuację, a nie Kowalską, co urodziła trojaczki będąc jeszcze licealistką, a teraz ma dom, mercedesa i miejsce na kuca.
                    • memphis90 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 22:32
                      Większośc się tu wypowiadających, traktujących ciążę jak największą tragedię, chyba nigdy nie spotkała się z czymś takim jak "obowiązki" w okresie lat -nastu... sad
                      • franczii Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 11.11.13, 06:17
                        Ja jestem najstarsza siostra z 4 rodzenstwa. Mama ogarniala wszystko sama bo ojciec czesto w rozjazdach , zreszta zmarl kiedy ja bylam na 1 roku studiow.n Zawsze mialam obowiazki w domu, wzgledem mlodszego rodzenstwa i najwieksza odpowiedzialnosc (sama swoim dzieciom takuej odpowiedzialnoci nie dam bo na wlasnym przykladzie nie zgadzam siez takim podejsciem ale akurat nie to jest przedmiotem dyskusji) ale kiedy przyszlo do podejmowania zyciowych moich zyciowych decyzji czyli tu wybor studiow, roczny wyjazd na studia za granice to bylam calkowicie wolna, rodzenstwo to nie wlasne macierzynstwo, z ktorym w dodatku w tak mlodym wieku dziewczyna najczesciej musi sie zmierzyc bez wsparcia ojca dziecka.
          • madzioreck Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:29
            Widzisz, mamy z mężem takich znajomych, co zaliczyli wpadkę w wieku lat 19. Przy pomocy rodziców dokończyli szkoły, dali radę. Dziś mają po 35 lat, odchowaną, 16-letnią fantastyczną córkę. Znajoma sama nic się nie zmieniła, wyglądają z córką jak siostry, biegają razem na różne zajęcia, fajnie się dogadują. Nikt nie jest zaorany.
            Scenariusze są różne.
            • echtom Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:36
              Bywa też, że ludzie, którzy zaliczyli wczesną wpadkę, po wstępnym odchowaniu dziecka i dokończeniu własnej edukacji (przeciętnie 6-7 lat) świadomie decydują się na drugie dziecko, zamiast nadrabiać szaleństwa.
          • minor.revisions Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:43
            murwa.kac napisała:

            > nastolatka nie jest gotowa psychicznie ani fizycznie na dziecko.

            trzynastolatka nie, ale siedemnastolatka? fizycznie jak najbardziej jest.

            > nie ma go za co utrzymac, kupic pampersow etc.

            moze ma, a moze nie ma, moze byc bogata z domu. Nie ma za co, jesli sie wszyscy na nia wypną (wiatropylna jest?), ale to dotyczy też np. czterdziestolatki, która od pietnastu lat zajmuje sie domem i dziecmi, zachodzi w ciaze i w tym momencie malzonek macha jej na pozegnanie i odplywa z nowszym modele. Wrecz smiem twierdzic, ze raczej zamienilabym sie z ta nastolatka, niz z ta czterdziestka.
            • claudel6 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 01:22
              Wrecz smiem t
              > wierdzic, ze raczej zamienilabym sie z ta nastolatka, niz z ta czterdziestka.

              really? byłaś kiedyś nastolatką? mnie by ciąża zmasakrowała psychicznie. jako samotna 40-latka, która ma wsparcie rodziny (jako dorosła kobieta w ciązy miałabym je znacznie większe niz jako gó...ara, która wpadła) poradziłabym sobie bez problemu. jako nastolatka - nie wyobrażam sobie tego. myślę, ze psychicznei nie uniosłabym ciężaru macierzyństwa, bo dojrzałam do tego grubo po 30-tce.
            • murwa.kac Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 09:05
              no sorry.
              ja po pierwsze nie dopuscilabym do sytuacji, ze mnie facet zostawia i nie mam NIC w wieku 30 czy 40 lat.
              i nie, na pewno z ta nastolatka bym sie nie zamienila.
    • vilez Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 09:44
      Błąd polegający na przeciwstawianiu sobie rzeczywistości niezestawialnych. Jedno (ciąża młodocianych) ma się nijak do drugiego (niepłodność) - inne rzeczywistości. To tak, jakbyś chciała wybierać między chlebem a słońcem.
      • aandzia43 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 16:35
        Otóż to.
    • purpurowa_komnata Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 09:48
      Żartujesz- prawda?
      Tobie się wydaje, że ciąża gimnazjalistki lub niewiele starszej dziewczyny to taki miód?
      Często to rzutuje na życiu tej osoby i jej dziecka do końca.
      Nie zawsze zdarzają się dobre zakończenia takich historii niestety.
      Czy chcesz chcesz czy nie żeby utrzymać rodzinę, dziecko- potrzebne są pieniądze -sama miłość nie wystarczy.
      Zachowujesz się tak jakby te osoby, które w wieku ok, 30 lat, które nie mają dziecka - a bardzo go pragną miałyby to wszystko plus dziecko z nastoletniej ciąży?
      Niestety bardzo często nie-bo dziecko wszystko zmienia, a takie z nastoletniej ciąży zwłaszcza-głownie dla matki.
      • minor.revisions Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:54
        > Często to rzutuje na życiu tej osoby i jej dziecka do końca.

        KAŻDA CIĄŻA rzutuje na życie matki i dziecka do końca. Nei da się inaczej smile
        • claudel6 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 01:24
          ale 30-latka bez nastoletniej ciązy osiagnie jakis tam status z palcem w dupie, nastolatka z ciążą osiągnie jakiś tam status tylko z wielkim szczęściem do rodziny i otoczenia.
          • minor.revisions Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 11.11.13, 06:08
            claudel6 napisała:

            > ale 30-latka bez nastoletniej ciązy osiagnie jakis tam status z palcem w dupie,
            > nastolatka z ciążą osiągnie jakiś tam status tylko z wielkim szczęściem do rod
            > ziny i otoczenia.

            nie. Jednej i drugiej jest potrzebne sprzyjające otoczenie. Trzydziestolatka osiagnie z palcem w dupie, jesli jest ematka-waska specjalistka z kochajacym mezem itd, ale jesli jest kajerka w dziurze o 15%bezrobociu, rozwedziona, z trudem ciulajaca na wynajem garsoniery albo mieszkajaca katem u rodzicow to raczej srednio ten palec w dupie widze.
    • heca7 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 09:52
      Ale to jakieś nielogiczne jest. Jeśli kobieta ma problemy z zajściem w ciążę, poważne problemy, to prawdopodobnie miałaby je i w wieku 18 lat. Nie wszystkim kobietom "psuje się coś" po 25 roku życia a wcześniej to były płodne jak królice tongue_out
      A ten przykład kolegi przed I IV. Wpadka była z inną kobietą a IV będzie z inną? Dobrze rozumiem? To co ma piernik do wiatraka??? Gdyby usunęli ciążę a potem przez 13 lat nie mogli mieć dzieci to jeszcze bym zrozumiała...
      Wyjmujesz ekstremalne przykłady z różnych historii i tworzysz jedną.
      • mayaalex Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 10:09
        No wlasnie, to sa dwie osobne sprawy. Jak ktos ma problemy z zajsciem, to je ma od poczatku, tylko o tym nie wie, bo jakos tam sie zabezpiecza zazwyczaj, albo przynajmniej mysli, ze sie zabezpiecza (jak moja kolezanka z liceum, ktora stosowala metode "on uwaza" i "on wie, kiedy wyjac" od 15-16 roku zycia i nie zaszla w ciaze mimo dosc regularnego wspolzycia - ale nie zaszla tez, gdy zaczela sie pozniej starac z innym partnerem, bo okazalo sie, ze u niej ciaza bez IV jest praktycznie niemozliwa a nawet przy IV trudna).
        Wiec to nie jest albo - albo.
        Ja bardzo sie ciesze, ze nie mam dziecka z nastoletniej wpadki - mialabym bardzo ciezko i jednak wolalabym dziecka nie miec wcale ale dojsc w zyciu do tego, co mam teraz, niz miec naprawde trudne zycie i dodatkowo swojemu dziecku nie moc dac wielu rzeczy (nie tylko materialnych ale tez czasu i wsparcia). Nie kazdy ma taka super sytuacje, ze nastoletnia ciaza niewiele zmieni w mozliwosciach zyciowych.
    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 10:00
      Ty sobie możesz woleć.
      Decyzja należy do dziecka.
      Ja wolałabym nigdy w życiu nie mieć dziecka niż urodzić przed 30 (a już w ogóle nastoletnia ciąża to jakiś koszmar). W sumie nie odczuwam potrzeby posiadania dziecka i na pewno nie zajdę w ciążę, dopóki sama nie będę tego chciała z powodu presji rodziny, społeczeństwa.
      Zresztą o wiele gorsze wydaje mi się zajście w ciążę, mimo, że się tego nie chce (depresja, śliskie kocyki, dziecko całe życie niekochane itp.) niż niemożność posiadania dzieci.
      Świat byłby o wiele lepszy, gdyby każdy był wewnątrzsterowny i nie podejmował decyzji o prokreacji na podstawie chcenia mamusi, tatusia, wujka czy cioci. Poza tym konsekwencje wczesnego i późnego rodzicielstwa są powszechnie znane, bez przerwy wałkowane, ematki piorą się w tym temacie ciągle po pyskach na forum, to nie jest tajemna wiedza.
      • rosapulchra-0 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 16:46
        wWC, ty naprawdę masz coś z psychiką.. sad
        • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 17:03
          Po pierwsze: uzasadnij.
          Po drugie: będziesz za mną łazić po wszystkich wątkach?
          • murwa.kac Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 17:30
            po trzecie: jakby Rosa miala psyche zdrowa.
      • capa_negra Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 18:06
        Świat byłby o wiele lepszy, gdyby każdy był wewnątrzsterowny i nie podejmował decyzji o prokreacji na podstawie chcenia mamusi, tatusia, wujka czy cioci. Poza tym konsekwencje wczesnego i późnego rodzicielstwa są powszechnie znane, bez przerwy wałkowane, ematki piorą się w tym temacie ciągle po pyskach na forum, to nie jest tajemna wiedza.

        Nic dodać, nic ując
    • kosheen4 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 10:00
      skariopus napisała:

      > Ostatnio spotkałam mojego byłego chłopaka. Zanim dawno temu zaczęliśmy się spot
      > ykać, on był w dosyć długim związku, w którym była wpadka, było usunięcie ciąży
      > , ponad 13 lat temu. Teraz od roku stara się ze swoją żoną o dziecko i są przed
      > pierwszym podejściem do IV. Przez połowę spotkania mówił, co by było, gdyby ta
      > mta ciąża nie została usunięta. Niemal żyje tym dzieckiem, którego nigdy nie by
      > ło.


      przed leczeniem bezpłodności to facet się nadaje na psychoterapię. może zrobić niezłe kuku swojej obecnej żonie z takim nastawieniem.
    • black_halo Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 10:03
      Masz troche racji. A z drugiej strony ludzie dojrzewaja duzo pozniej dzisiaj. Ilu jest trzydziestoletnich facetow, ktorzy nie chca sie zenic? Ile jest osob, ktore po studiach bujaja sie na smieciowych umowach, bez zadnej stabilizacji. Setki tysiecy osob maja kredyty 400 tys na nory 36m2 szumnie zwane apartamentami, we franku po 2 zeta, bez zadnej mozliwosci zmiany. To jest glowna przyczyna braku dzieci a latwiej sie przyznac rodzinie, ze sie nie moze niz ze nie stac nas bo i tak po 20stym kazdego miesiaca otwieramy ksiazke "ziemniaki na 100 sposobow".
      • volta2 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 10:50
        oj chyba bezdzietność ci sie na mózg rzuciła, co to za brednie?
        • black_halo Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 11:46
          volta2 napisała:

          > oj chyba bezdzietność ci sie na mózg rzuciła, co to za brednie?

          Jakie brednie, jak popatrze na nasza klase to z 34 osob 28 ma konto w tym serwisie. Prawie polowa z tych co widze nie ma nawet stalego partnera, nie mowie juz o slubie. z 28 osob tylko 14 osob ma dzieci, w tym 4 osoby maja dwojke. Nawet jesli niezalogowane 6 osob jakims cudem poprawiloby statystki to przyznasz, ze nie jest to oszalamiajacy wynik.
          • volta2 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 00:23
            I ci z tej twojej klasy w tym biedaregionie pokupowali nory za 4 setki ( solo) i teraz na dzieci ich nie stac?

            Jakies kosmiczne bzdury, moja pani...
    • kosheen4 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 10:07
      w moim odczuciu taki tok myślenia jest nie do przyjęcia
      wolałabym, żeby moja matka myślała: chcę żeby moje dziecko było szczęśliwe, bez względu na to, czy ma dzieci, czy nie..
      gdybym od własnej matki usłyszała taką złotą refleksję, poczułabym się wyjątkowo źle w każdej sytuacji: wybierając świadomie bezdzietność - miałabym poczucie, że lekceważy moje wybory. nie mogąc zajść w ciążę - pomyślałabym sobie, że moja matka jest po prostu głupia i okrutna.
      snucie takich refleksji to rozbijanie gówna na atomy.
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 10:09
        Zgadzam się w 100%.
    • guderianka Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 10:11
      Nie można myśleć w ten sposób
      Naprawdę uważasz, że lepiej żeby dziecko urodziło dziecko niż żeby dorosła osoba nie miała go wcale w sensie biologicznym?
      Myślisz tylko o biologii -ale poza nią są inne aspekty w wychowaniu dziecka-dojrzałość emocjonalna matki, dojrzałość społeczna, podejście otoczenia, edukacja, finanse i etc.
      Nie sztuka być matką- sztuka być dobrą matką a taka jest ta, która ma dziecko chciane a nie przypadkowe, gdy nie jest na nie gotowa
      • black_halo Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 10:25
        > Nie sztuka być matką- sztuka być dobrą matką a taka jest ta, która ma dziecko c
        > hciane a nie przypadkowe, gdy nie jest na nie gotowa

        Ale to nie zalezy tylko od kobiety, w procesie zaplodnienia bierze tez udzial mezczyzna i roznie kiepsko jest kiedy rodzi sie dziecko niechciane przez ojca. Po prostu dzieci powinni posiadac ludzie dojrzali emocjonalnie a nie dzieci. Z tym, ze to nie jest tak bardzo zalezne od wieku. Kiedys zupelnie normalne bylo, ze chlopak po wojsku sie zenil i zaraz mial dzieci, w wieku 21-23 lata. No ale z wojska wychodzil zazwyczaj mezczyzna. Dzisiaj spora czesc trzydziestolatkow "musi sie wyszumiec" bo do 30stki za malo czasu bylo. Pomijam juz niechecdo brania na siebie jakichkolwiek zobowiazan a dziecko zobowiazaniem jest.
        • memphis90 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 14:07
          Ale to my promujemy postawy, które sprzyjają przedłużającej się niedojrzałości. Nasze babcie i prababcie rodziły w wieku 17-18 lat i doskonale sobie radziły. Dziś 17-latkom mówi się "oby tylko nie, bo niczego w życiu już nie osiągniesz, jesteś za młoda, musisz się wyszumieć." Typowa 17-latka często sama nie potrafi sobie obiadu zrobić, majtek uprać czy dojechać na zajęcia. Racja, pensje są niskie, z pracą czasem trudno, ale czy nasze babcie podczas wojny czy prababcie w czasie międzywojennym miały naprawdę super łatwiej?
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 14:13
            Nie każdy chce równie beznadziejnego życia dla swoich dzieci. Ja bym nie chciała. Masakrycznym egoizmem jest dla mnie myślenie o swoich zachciankach i sprowadzanie dzieci na świat bez warunków ku temu.
            I bardzo dobrze, że promujemy takie postawy, 17 lat to nie jest czas na dziecko, pomijam dojrzałość psycho-fizyczną, którzy 17latkowie mają własne domy/mieszkania i stabilną pracę?
            Ludzie są mądrzejsi, antykoncepcja lepsza i powszechniej dostępna, ot co.
            • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 14:27
              wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisał(a):

              > Nie każdy chce równie beznadziejnego życia dla swoich dzieci. Ja bym nie chciał
              > a. Masakrycznym egoizmem jest dla mnie myślenie o swoich zachciankach i sprowad
              > zanie dzieci na świat bez warunków ku temu.

              Dajcie już spokój z tymi "warunkami ku temu". Człowiek aż tak wiele nie potrzebujesz do szczęścia, to konsumpcyjny styl życia, materializm i parcie na szkło produkuje takie teksty.
              Własne domy? Mam mnóstwo znajomych bez własnych domów, wynajmują mieszkania - nie powinni mieć dzieci? Stabilna praca? Raczej dzisiaj mało kto ma stabilną pracę - nie mieć dzieci? Czy ludzie są mądrzejsi można polemizować. Ludzie przede wszystkim są stadni, nie myślą samodzielnie, kierują się tym co robią inni. Kiedyś rodziło się wcześniej to większość tak rodziła, teraz później, bo zrobiła się moda na "mieć" i pojawiła się presja powielanych konsumpcyjnych bzdur jak twoje typu "to masakryczny egoizm urodzić dziecko nie mając wybudowanego domu."
              A prawda zazwyczaj taka, że powtarzają je panny, którym przed 30-tką nie udało się zajść w ciąże.
              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 14:34
                IMO raczej takie, które nie wyobrażają sobie posiadania dziecka na garnuszku u rodziców, bez stałej pracy z umową na czas nieokreślony. Nie jest sztuką zrobić sobie dziecko mieszkając i biorąc kasę od rodziców. Jeśli 20latkowie są dojrzali psychicznie, wyszumieli się albo nie mieli takiej potrzeby, mają stałą pracę i dochody pozwalające na godne życie z dzieckiem-nie u mamusi oczywiście-niech się rozmnażają na zdrowie.
                Ja nie lubię konformistów, nieważne z jakiej frakcji.
                • pysiaczek1234 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 16:35
                  Z tego co czytam na tym forum to wiele starszych małżeństw po 30 mieszka u rodziców ze swoimi dziećmi więc czemu 20 paro latkowie nie mogą?
                  Nie nie jestem osobą , która twierdzi że wow, super urodziłam jako nastolatka i teraz mam już fajnie. No nie było jak w bajce ale myślę, że tak jak w wielu rodzinach założonych w późniejszych latach, musiałam szybciej się ogarnąć stać się odpowiedzialna, wszystkiego od pierwszego dnia uczyła mnie mama i tak mieszkaliśmy pół roku, później chwila z teściami i na swoje.
                  Nie skreślajcie wszystkich nastoletnich matek ot tak, znam wiele niezaradnych dorosłych kobiet, które tylko stękają jak im, źle i ciężko, że teście źli , że rodzice be bo nie chcą pomagać itd. Moja mama i teściowa to młode kobiety które w tej chwili mają więcej czasu i siły, zdrowia dla swoich wnuków a już dorobiły się większej gromadki smile i też są szczęśliwymi babciami.

                  • claudel6 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 01:32
                    no widzisz, a ja jak urodziłam swoje dziecko to nie byłam na garnuszku mamusi, nikt mnie niczego nie uczył, bo o pielegnacji dziecka wiedzialam więcej niz moja matka (normy się zmieniły od lat 70-tych XX wieku) i naprawdę nie wyobrażam sobie inaczej.
              • murwa.kac Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 14:42
                lajente napisał(a):

                Cytat A prawda zazwyczaj taka, że powtarzają je panny, którym przed 30-tką nie udało się zajść w ciąże.

                a jezeli powtarzaja te, ktore po prostu nie chcialy?
                ba takie sa (vide - mła).

                wolalam miec mozliwosc zapewnienia dziecku niezbednego minimum, a nie latac do mopsu po pampersy.
                wolalam sie wyszalec, zeby nie wylewac na dziecko frustracji, ze siedze z nim w domu, a mi mlodosc ucieka.
                wolalam poczekaz z ciaza jak bede na nia gotowa.

                i nie, nie mam konsumcyjnego nastawienia, nie musial miec syn kolyski z brylantami, ba - w dalszym ciagu wynajmuje kawalerke, majac dziecko (szokers!).
                ale niezbedne minimum - nie zapewnilabym mu w wieku 17 czy 25 lat. i nie chodzi tylko o rzeczy, ale tez o sfere emocjonalna, psychiczna.
                • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 14:55
                  murwa.kac napisała:

                  > a jezeli powtarzaja te, ktore po prostu nie chcialy?
                  > ba takie sa (vide - mła).

                  To znaczy tylko tyle, że one nie chciały, a nie że jest to uniwersalna prawda dotycząca wszystkich.

                  > wolalam miec mozliwosc zapewnienia dziecku niezbednego minimum, a nie latac do
                  > mopsu po pampersy.
                  > wolalam sie wyszalec, zeby nie wylewac na dziecko frustracji, ze siedze z nim w
                  > domu, a mi mlodosc ucieka.

                  No cóż, młodzi też pracują, popytaj może kto jest klientami mopsu.
                  Nie wiem co rozumiesz, przez "wyszaleć"? Co takiego można robić jedynie do 30-tki czego nie można robić po 30-tce?
                  • murwa.kac Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 15:15
                    nie chodzi o to co mozna do 30 a co po.

                    chodzi o to, ze do 30 i masz sile i mozliwosci wlasnie szalec. jezdzic, zwiedzac, chodzic na imprezy, pic do rana, po prysznicu z imprezy leciec do pracy i prosto z niej - na kolejna impreze. poznawac kupe nowych ludzi, bawic sie w one night standy, spontaniczne spotkania, wyjazdy, imprezy.
                    po 30 odpornosc organizmu na takie szalenstwa spada po prostu.
                    i jednak do 30 zdecydowana wiekszosc ludzi tak szaleje. a Ty upupiona w domu z noworodkiem. to rodzi mega frustracje.

                    teraz po 30 na sama mysl o calonocnej imprezie mi slabo i jestem spiaca. spokojna domowka, wyjazd gdzies na weekend - moze byc.
                    dzika impreza w knajpie - o nie nie nie. ja juz podziekuje wink
                    i raczej malo sie 30latkow widuje (w porownaniu do 20latkow), a jesli juz - to desperaci, probujacy zlapac partnera.

                    tylko nie pisz, ze nie kazdy szalenstw potrzebuje wink bo to nieprawda. mlodosc ma swoje prawa.
                    • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 15:32
                      murwa.kac napisała:

                      > chodzi o to, ze do 30 i masz sile i mozliwosci wlasnie szalec. jezdzic, zwiedza
                      > c, chodzic na imprezy, pic do rana, po prysznicu z imprezy leciec do pracy i pr
                      > osto z niej - na kolejna impreze. poznawac kupe nowych ludzi, bawic sie w one n
                      > ight standy, spontaniczne spotkania, wyjazdy, imprezy.
                      > po 30 odpornosc organizmu na takie szalenstwa spada po prostu.

                      He, he, jeden z większych mitów, że młodość i studia = ciągłe imprezy.

                      Przeczytaj samą siebie i zastanów się.
                      Z jednej strony wychowanie dziecka to ogromna harówa, po której młode dziewczyny już się nie podnoszą. Z drugiej z wiekiem słabniesz, odporność organizmu spada, a jednocześnie masz siły na harówę z którą sobie młódki rady nie dawały?
                      W takim razie pokolenie naszych matek i babć musiałoby być pokoleniem sfrustrowanych, przybitych kobiet - jeszcze 20 lat temu średnia wieku pierwiastki to 23 lata.

                      > tylko nie pisz, ze nie kazdy szalenstw potrzebuje wink bo to nieprawda. mlodosc m
                      > a swoje prawa.

                      Może i każdy potrzebuje, ale i każdy je sobie inaczej wyobraża. Mam w swoim otoczeniu sporo młodych, poniżej 25 lat, osób i raczej nie wygląda to tak jak opisujesz. Imprezy są raz, góra dwa razy w tygodniu, na dłuższe wyjazdy mało kogo stać, i może cię to zdziwi, ale sporo ludzi pije mało lub wcale. Natomiast cała masa znanych mi studentów zamiast na imprezy biegnie do pracy i jeszcze się cieszy, że ją ma.
                      • skariopus Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 15:50
                        Ach, ten mit szaleństw, hehe.
                        Tak, wiem, że takie osoby się zdarzają. Ale mieszkam w Warszawie i znam sporo osób w tej chwili studiujących oraz zaczynających pracę. Najczęściej wyszaleli się pod koniec liceum lub w pierwszych latach studiów. Znam też mnóstwo takich, którym wystarczała jedna impreza raz na pół roku już od początku liceum. I jeszcze coś lepszego - moi teściowie, bardzo towarzyscy ludzie, szaleją do tej pory. I twierdzą, że teraz młodzi ludzie to w ogóle już się prawie nie bawią. Mają wielu znajomych, znają wiele młodych osób. Zresztą co tu dużo szukać - potwierdzają to forumowe wątki o tym, jak to ludziom po studiach często już się po prostu nie chce. Super zabawa, siedzenie na ematce dzień i noc wink
                        "Drogie dziecko, nie rozmnażaj się przed trzydziestką! Najpierw wyszalej się na fejsbuku, potem porozbijaj się autem w GTA, na koniec ostro poimprezuj na forum internetowym, a dopiero jak ci emocje opadną, to weź się za rozmnażanie".
                        • murwa.kac Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 17:17
                          no bo czesto juz sie nie chce po studiach.
                          po pierwsze juz wchodzisz w inny tryb zycia jednak
                          po drugie kiedys ten przesyt nastepuje.

                          mit szalenstw?
                          nie sadze.

                          widze jak sie to odbija i na dzieciach i na matkach, ktore wpadly wczesnie.
                          zmeczenie potworne dziecmi.
                          i jak sie taka matka wyrwie po 5 czy 10 latach kieratu w domu - zachowuje sie gorzej niz suka w rui ze smyczy spuszczona.
                          i wydaje jej sie, ze nadal ma te 17 czy 19 lat.
                          • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 17:33
                            murwa.kac napisała:

                            > no bo czesto juz sie nie chce po studiach.
                            > po pierwsze juz wchodzisz w inny tryb zycia jednak
                            > po drugie kiedys ten przesyt nastepuje.
                            >
                            > mit szalenstw?
                            > nie sadze.
                            >
                            > widze jak sie to odbija i na dzieciach i na matkach, ktore wpadly wczesnie.
                            > zmeczenie potworne dziecmi.
                            > i jak sie taka matka wyrwie po 5 czy 10 latach kieratu w domu - zachowuje sie g
                            > orzej niz suka w rui ze smyczy spuszczona.
                            > i wydaje jej sie, ze nadal ma te 17 czy 19 lat.

                            O jacie, masz poglądy jak moja ciotka, która kończyła szkołę przyklasztorną.

                            17 latka czy 19 latka po 5 latach ma odpowiednio 22 i 24 lata. Toż to faktycznie stara baba która już za wiele nie może, bo nie wypada.
                            A dopiero co sama wspominałaś swoje szaleństwa do 30-tki.
                            • murwa.kac Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 17:44
                              lajente napisał(a):

                              Cytat 17 latka czy 19 latka po 5 latach ma odpowiednio 22 i 24 lata. Toż to faktycznie stara baba która już za wiele nie może, bo nie wypada.

                              nie stara.
                              ale juz zmeczona obowiazkami i odpowiedzialnoscia, ktore za wczesnie na nia spadly.

                              CytatA dopiero co sama wspominałaś swoje szaleństwa do 30-tki.

                              tak. no i?
                              ja nie mialam dziecka w domu, nie musialam godzic macierzynstwa ze studiami, praca, odpowiedzialna bylam tylko za siebie.
                              matka, ktora wpadla w wieku 17 lat - sorry. do 30 nie poszaleje jak ja chocby nie wiem jak bardzo chciala.
                              • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 17:49
                                Oj murwa, murwa, musisz w końcu ustalić, czy macierzyństwo to harówa, która 20 latki zamienia we wraki, czy nie.
                                Bo na razie dorabiasz sobie niesamowicie do wszystkiego ideologię.

                                > matka, ktora wpadla w wieku 17 lat - sorry. do 30 nie poszaleje jak ja chocby n
                                > ie wiem jak bardzo chciala.

                                A ty nie poszalejesz jak ona w wieku lat 30, bo będziesz siedziała w pieluchach.
                                30 latki to nie stare prukwy, które marzą o siedzeniu w domu i pucowaniu okien i podłóg.
                                • murwa.kac Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 17:58
                                  nie poszaleje, bo nie musze.
                                  bo juz swoje wyszalalam.
                                  bez myslenia, ze mam dziecko w domu.

                                  a one, nawet jak teraz rusza w tany, w okolicy tej 30, to i tak maja JUZ DZIECKO W DOMU.
                                  czyli na hasło o 21 na imprezie - jedziemy z warszawy zwiedzic stare miasto w toruniu i wracamy porannym pociagiem - ona powie, ze wraca do domu.
                                  nie rozumiesz roznicy?

                                  i moze łopatologicznie.
                                  moje macierzynstwo w wieku 30 lat jest mniejsza harowa niz macierzynstwo takiej 17 latki.
                                  bo ja bedac na macierzynskim jedyne co musialam - ogarniac dziecia i dom pobieznie.
                                  17 latak - tego macierzynskiego nie ma, to po pierwsze, ale oprocz ogarniania dziecia i domu ma jeszcze:
                                  nauke,
                                  mature
                                  prace (tak, tak, ona juz musi pracowac, a nie bimbac sobie na macierzynskim)
                                  ewentualnie - jak ambitna - nauke na studiach.
                                  dorzuc do tego jeszcze kompletna niedojrzalosc i nieprzygotowanie do takiego zycia.

                                  teraz rozumiesz?
                                  • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 18:16
                                    murwa.kac napisała:

                                    > nie poszaleje, bo nie musze.
                                    > bo juz swoje wyszalalam.
                                    > bez myslenia, ze mam dziecko w domu.

                                    Zawsze jak czytam takie stwierdzenia, wiem jedno.
                                    Ale to "szalanie" musiało być w gruncie rzeczy nudne, jak się już nigdy nie chce do niego wracać smile

                                    >
                                    > a one, nawet jak teraz rusza w tany, w okolicy tej 30, to i tak maja JUZ DZIECK
                                    > O W DOMU.
                                    > czyli na hasło o 21 na imprezie - jedziemy z warszawy zwiedzic stare miasto w t
                                    > oruniu i wracamy porannym pociagiem - ona powie, ze wraca do domu.
                                    > nie rozumiesz roznicy?

                                    Nie, nie rozumiem, bo 13-latek czy 15-latek spokojnie może spać sam w domu.
                                    Nie mówiąc o tym, że zazwyczaj ma żyjących dziadków, których dzieci starszych rodziców
                                    coraz częściej nie poznają wcale.
                                    • murwa.kac Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 18:25
                                      lajente napisał(a):

                                      Cytat Zawsze jak czytam takie stwierdzenia, wiem jedno. Ale to "szalanie" musiało być w gruncie rzeczy nudne, jak się już nigdy nie chce do niego wracać smile

                                      a to juz Twoja nadinterpretacja smile

                                      CytatNie, nie rozumiem, bo 13-latek czy 15-latek spokojnie może spać sam w domu.

                                      taaaaaaaa, jasne!
                                      juz widze te rzesze zostawiajace na noc SAME 13 - 15 latki, ktore sa w najglupszym dla siebie wieku big_grin

                                      Cytat Nie mówiąc o tym, że zazwyczaj ma żyjących dziadków, których dzieci starszych rodziców coraz częściej nie poznają wcale.

                                      pewnie, ze maja dziadkow.
                                      ale co jezeli np 400 km od siebie?
                                      albo dziedkowie z fochem i sie wnukiem nie zajma?
                                      albo dziadkowie niereformowalni swiatopogladowo i strach dziecka z nim zostawic?

                                      nie pomyslalas o tym?
                                      juz nie mowiac o traktowaniu instytucji dziadkow jako o darmowej niani na telefon. nie musza wyrazic zgody i swiete ich do tego prawo.
                                      • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 18:29
                                        murwa.kac napisała:

                                        > taaaaaaaa, jasne!
                                        > juz widze te rzesze zostawiajace na noc SAME 13 - 15 latki, ktore sa w najglups
                                        > zym dla siebie wieku big_grin

                                        No nie przesadzaj, trochę zaufania do dzieci, bo wyrośniesz na typową starszawą nadopiekuńczą mamę, co to będzie 15 latka pilnować, żeby ręce na kołdrze trzymał.
                                        Widzisz teraz jak to działa, im człowiek starszy tym więcej lęków.

                                        > pewnie, ze maja dziadkow.
                                        > ale co jezeli np 400 km od siebie?

                                        A o opiekunce, sąsiadce, koleżance i bóg wie kim jeszcze słyszałaś?
                                        Ty poważnie sądzisz, że rodzice przez 15 lat nie wychodzą z domu na noc?
                                        • murwa.kac Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 18:33
                                          wiesz, akurat 13 - 15 lat to najglupszy wiek na zaufanie dziecku wink

                                          i jezuuuuuu, przestan robic NADINTERPRETACJE.

                                          NIE, nie uwazam, ze przez 15 lat rodzice nie wychodza z domu na noc.
                                          ale NIE MA juz miejsca na SPONTAN.

                                          comprendre?

                                          bo zaczynam miec wrazenie, ze rozmiawiam z nastolatka uncertain

                                          na pytania zadane przeze mnie w pprzednich postach odpowiesz?
                                          • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 18:38
                                            Ale o jakim spontanie mówisz? Ty żyłaś ciągle na totalnym spontanie? Też pewnie nie, bo jednak byla szkoła, praca, rodzice itd. Owszem miałaś więcej spontanu, ale teraz masz mniej.
                                            Dzieci rosną, ty będziesz miała 5 latka, mama młodsza 20 latka na studiach w innym mieście. Ona ma spontan, ty nie.

                                            > na pytania zadane przeze mnie w pprzednich postach odpowiesz?

                                            Zaraz zerknę na jakie.
                                            • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 18:40
                                              Chodzi ci o tych dziadków 400 km dalej?
                                            • claudel6 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 01:43
                                              jezu, Ty chyba nigdy nie zaznałaś takiego żcyia, skoro nie widzisz różnicy. szczere wyrazy współczucia, serio.
                                              moje życie jako bezdzietnej singielki a jako dzietnej niesingielki dzieli kosmos. w tym samym mieście, z takimi samymi przyjaciółmi, z takimi samymi możliwosciami zawodowymi. może dlatego, że uznaję priorytet potrzeb mojego dziecka nad moimi (w przeciwieństwie do młodocianych mam).
                          • guderianka Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 09:07
                            widze jak sie to odbija i na dzieciach i na matkach, ktore wpadly wczesnie.
                            > zmeczenie potworne dziecmi.
                            > i jak sie taka matka wyrwie po 5 czy 10 latach kieratu w domu - zachowuje sie g
                            > orzej niz suka w rui ze smyczy spuszczona.
                            > i wydaje jej sie, ze nadal ma te 17 czy 19 lat.


                            murwa-to że tak jest u Ciebie w miejscowości nie oznacza że jest wszędzie i jest to standard
                            ja nie znam ŻADNEJ takiej mamy, wręcz przeciwnie-problem z odnalezieniem się w nowej rzeczywistości, rezygnacje z dotychczasoweg trybu życia mają świeże mamy po 30 -35 tc-wygodne, wiedzące co sprawia im przyjemność, z dowolnie spędzanym czasem i nagle...płacz i pieluchy..
                        • claudel6 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 01:37
                          ja przeżyłam najlepsze imprezy w wieku licealnym a później 25-35 lat. ten ostatni etap był epicki. nigdy bym z tego nie zrezygnowala, nawet jak mialabym w ogóle nie mieć własnego dziecka (ale akurat ja nigdy nie wykluczalam adopcji)
                      • murwa.kac Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 17:10
                        nie ciiagle.
                        nie napisalam tego.
                        ale imprezy.
                        jakos studia skonczylam i swoje wyimprezowalam. majac dziecko w tym czasie - nie byloby na to szans.

                        owszem, macierzynstwo to ciezka praca, ale bez przesady, ze harowa az taka.
                        mam na to sily, jestem spokojna, spelniona, nie mam poczucia zalu, ze cos trace. mam partnera, ktory nie boi sie zobowiazan (a w wieku 17 lat - niewiadomo) i ktory czynnie uczestniczy w ogarnianiu logistyki domowo - dzieciecej (17 latek? juz widze jak sie garnie do sprzatania czy gotowania obiadu)
                        i tak. na macierzynstwo sily mam.
                        na imprezowanie jak 7 - 10 lat temu - juz nie.

                        Cytat Może i każdy potrzebuje, ale i każdy je sobie inaczej wyobraża. Mam w swoim otoczeniu sporo młodych, poniżej 25 lat, osób i raczej nie wygląda to tak jak opisujesz. Imprezy są raz, góra dwa razy w tygodniu, na dłuższe wyjazdy mało kogo stać, i może cię to zdziwi, ale sporo ludzi pije mało lub wcale. Natomiast cała masa znanych mi studentów zamiast na imprezy biegnie do pracy i jeszcze się cieszy, że ją ma.

                        no dokladnie o tym pisze.
                        studiowalismy, pracowalismy, imprezowalismy.
                        i wyobraz sobie, ze bez alkoholu tez imprezowalismy. i tez byli ludzie, ktorzy nie pili.
                        dluzsze wyjazdy - bez przesady - majatku nie potrzeba. no ale my jezdzilismy z paczka pod namioty np albo tanie domki, a nie hotele 5*.
                        nie rozumiem czemu na sile probujesz zaszufladkowac nagatywnie. ze pijusy, imprezowicze przez 7 dni w tygodniu, bez pracy, z kieszeni rodzicow siegali pewnie lenie jedne!

                        wyobraz sobie, ze mozna z umiarem wink
                        i i tak gdybym miala miec wtedy dziecko i nie przezyc tego co przezylam - mialabym do niego zal potworny i duze poczucie straty.

                        posiadanie dziecka kiedy jest sie nastolatkiem czy mlodym, kiedy jest sie niewyszmianym, kiedy nie ma sie zadnego doswiadczenia zawodowego - jest jedna z najwiekszych glupot jakie mozna strzelic.
                        • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 17:28
                          murwa.kac napisała:

                          > owszem, macierzynstwo to ciezka praca, ale bez przesady, ze harowa az taka.

                          No właśnie, i dokładnie tak samo jest z macierzyństwem jak jesteś młodsza, bez przesady, że harówa aż taka. A ty właśnie tak to przedstawiasz, jakby wcześniej harówą było a później już nie.
                          Więc skoro już to ustaliliśmy to sama widzisz, że skoro imprezy nie są codziennie, młoda mama też sobie na nie może wyskoczyć.
                          Tylko, że wiesz co? Otóż dzieje się to o czym pisze założycielka wątku.
                          Jak pójdzie młoda mama to okazuje się, że to niedorosły pasożyt na łasce rodziców.
                          Jak pójdzie starsza mama - a to wtedy mamy wyjście dla zachowania higieny psychicznej i nawiązania relacji wnuka z dziadkami.

                          > dluzsze wyjazdy - bez przesady - majatku nie potrzeba. no ale my jezdzilismy z
                          > paczka pod namioty np albo tanie domki, a nie hotele 5*.

                          A ja jednak widzę po sobie, że podróże kosztują. I sporo więcej i dalej zwiedzam po 40 niż po 20-tce. Dlatego, że teraz mnie stać. Wcześniej też jeździłam pod namiot tyle, że najdalej to na Mazury, jakoś nie udało mi się zwiedzić Lazurowego Wybrzeża czy Norwegii. Ale może miałam pecha i młodzież jeździ.

                          > nie rozumiem czemu na sile probujesz zaszufladkowac nagatywnie. ze pijusy, impr
                          > ezowicze przez 7 dni w tygodniu, bez pracy, z kieszeni rodzicow siegali pewnie
                          > lenie jedne!

                          A potrafisz zrozumieć dlaczego ty szufladkujesz młode mamy negatywnie? Że zaharowane, sfrustrowane, ze smutkiem w oczach?
                          Bo mnie się wydaje, że głównie dlatego że sama dokonałaś innego wyboru.
                          To dość charakterystyczne.
                          • murwa.kac Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 17:40
                            tylko ze mlode macierzynstwo musisz polaczyc czesto jeszcze z nauka, szkola srednia, studiami, praca. yhym, juz widze, ze to nie harowa.

                            moje macierzynstwo to tylko dziecko i praca.
                            wiec ten.


                            Ty masz dzieci?
                            mloda matka moze sobie wyskoczyc?
                            dobre sobie big_grin
                            mloda matka, ktora ma do ogarniecia dziecko, nauke, prace? czesto wypietych rodzicow czy niedojrzalego faceta migajacego sie od wszystkich obowiazkow?

                            tak tak, ona juz leci i pedzi raz w tygodniu na impreze big_grin

                            co do szufladkowania - czemu nie odpowiedzialas na moje pytanie? tylko zadajesz swoje?
                            brak argumentow? czy jak?

                            nie szufladkuje mlodych mam negatywnie.
                            napisalam jedynie to CO WIDZE i SLUCHAM od takich dziewczyn.
                            i napisalam rowniez, ze moze i w wiekszych miastach jest troche lepiej, bo wiecej takich wpadek, to latwiej znalezc takie, co im sie udalo.
                            jak rowniez napisalam, ze znam bardzo blisko dziewczyne, ktora zaliczyla wpadke w wieku 17 lat i JEJ SIE UDALO.

                            czytaj uwazniej.
                            • minor.revisions Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:33
                              murwa.kac napisała:

                              > tylko ze mlode macierzynstwo musisz polaczyc czesto jeszcze z nauka, szkola sre
                              > dnia, studiami, praca. yhym, juz widze, ze to nie harowa..

                              stare macierzynstwo też. Różnica jest ta, że: twoi rodzice są po czterdziestce, nie po sześcdiesątce i maja więcej sily, zeby ci pomoc, twoi nauczyciele/wykladowcy nie maja ZADNEGO interesu w tym, zeby cie podesrac, zwlaszcza na uczelni - na wielu kierunkach mozesz sobie zmienic tok nauczania, mozesz tez wziac dziekanke, ty sama jestes mlodsza i wytrzymalsza, praca - no sory ale praca w wieku nastoletnim to raczej nie na posadzie, na ktora sie zapracowywalo latami i jest trudny wybor "brac urlop i bac sie, ze ja strace czy jednak pokazac lojalnosc wobec pracodawcy i przerzucac te frytki do dnia porodu a potem wrocic zaraz po pologu?"
                              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:43
                                A możesz mi powiedzieć, skąd rozmnożone studiujące dziatki mają brać pieniądze na utrzymanie swoje i dzieciątka? Zrzucić ten malutki problemik na barki rodziców?
                                • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:52
                                  No wiesz, jeżeli ma się podejście - koniecznie trzeba mieć samochód, własny dom, wózek Siver Cross i drogie ciuchy firmowe to może być problem. W innym przypadku można iść do pracy, miodu od razu nie będzie, ale da się przeżyć, jak masz znajomych i rodzinę nie zginiesz, możesz zdobyć doświadczenie, uczyć się dalej i z wiekiem awansować albo otworzyć własną działalność
                                  i wieku 30 lat nie przejmować się żłobkami, przedszkolami i chorobami wieku dziecięcego tylko robić karierę zawodową.
                                  • triss_merigold6 Tia, można 09.11.13, 20:46
                                    Można, oczywiście że można. Urodzić, kończyć szkołę średnia, jednocześnie pracować i przez ładnych parę lat być uzależnioną od dobrej woli i pomocy innych. Sielankowa wizja.

                                    Dorosła kobieta, z pracą, z jakąś nawet niedużą własną kasą, może ale nie musi korzystać z pomocy rodziny i znajomych (o ile rodzina chce pomagać). Nastolatka bez matury musi korzystać z pomocy dorosłych. Nie ma opcji, żeby poradziła sobie sama.
                                    • lajente Re: Tia, można 09.11.13, 21:12
                                      triss_merigold6 napisała:

                                      > Nas
                                      > tolatka bez matury musi korzystać z pomocy dorosłych. Nie ma opcji, żeby poradz
                                      > iła sobie sama.

                                      To zupełnie tak samo jak nastolatka, która nie zaszła w ciąże.
                                      W czym więc ten dramat i tragedia?
                                      • triss_merigold6 Re: Tia, można 09.11.13, 21:35
                                        W tym, że nastolatka która zaszła w ciążę dodatkowo zwala na swoich rodziców ogromny ciężar - odpowiedzialności, finansowy, organizacyjny i prawny. Tak, prawny, bo dziecko nieletniej panienki musi mieć opiekuna prawnego.
                                    • minor.revisions Re: Tia, można 10.11.13, 04:08
                                      triss_merigold6 napisała:

                                      > Można, oczywiście że można. Urodzić, kończyć szkołę średnia, jednocześnie praco
                                      > wać i przez ładnych parę lat być uzależnioną od dobrej woli i pomocy innych. S
                                      > ielankowa wizja.
                                      >
                                      > Dorosła kobieta, z pracą, z jakąś nawet niedużą własną kasą, może ale nie mu
                                      > si
                                      korzystać z pomocy rodziny i znajomych (o ile rodzina chce pomagać). Nas
                                      > tolatka bez matury musi korzystać z pomocy dorosłych. Nie ma opcji, żeby poradz
                                      > iła sobie sama.

                                      Dorosla kobieta TEZ sobie sama nie poradzi. No nie rozdwoi sie, a male dziecko potrzebuje opieki doroslego non stop przez kilka lat. Wiec albo ktos utrzymuje ja i dziecko, albo ona pracuje, a ktos sie zajmuje (odplatnie lub nie) jej dzieckiem, trzecia opcja to - bycie bogata z domu i zycie z oszczednosci przez te pare lat, ale tu nie ma znaczenia, ile matka ma lat.

                                      Natomiast nawet nastolatki nie sa wiatropylne. I istnieje cos takiego, jak alimenty.
                                      • minor.revisions Re: Tia, można 10.11.13, 04:25
                                        > > Dorosła kobieta, z pracą, z jakąś nawet niedużą własną kasą, może ale
                                        > nie mu
                                        > > si
                                        korzystać z pomocy rodziny i znajomych (o ile rodzina chce pomagać
                                        > )

                                        Poza tym - Z PRACA. Ale nei kazda dorosla kobieta ma prace. To znaczy prace zarobkowa, bo wychowywanie dzieci i zajmowanie sie domem to tez praca. Jesli dorosla pani z takim zyciorysem zostanie porzucona przez meza w ciazy, to bez pomocy innych doroslych jest rownie w dupie, co nastolatka, a nawet bardziej, bo nastce szkola pomoze, nastka moze miec stypendium.

                                        generalnie jednak jest tak, ze jak czlowiek jest postawiony pod sciana i wie, ze musi TO SOBIE PORADZI. Na sposoby, jakei nie przychodza do glowy tym, ktorzy ni ebyli zmuszeni z nich korzystac. Przeciez gdyby tak nie bylo, to zadne dziecko by sie nie urodzilo w czasie wojny, wszystkei dziewczyny w ciazy by popelnily samobojstwo alboco. I nie ma znaczenia, czy mialy wybor "urodzic lub nie" czy nie mialy, ma znaczenie, ze musialy dac rade i jakos swiat od tego nie pekl.
                                        • echtom Re: Tia, można 10.11.13, 08:33
                                          > Jesli dorosla pani z takim zyciorysem zostanie porzucona przez meza w ciazy, to bez pomocy
                                          > innych doroslych jest rownie w dupie, co nastolatka, a nawet bardziej, bo nastce szkola pomoze, nastka moze miec stypendium.
                                          >
                                          > generalnie jednak jest tak, ze jak czlowiek jest postawiony pod sciana i wie, ze musi TO SOBIE PORADZI.

                                          No w sumie coś w tym jest - jakbym o sobie czytała smile
                                  • murwa.kac Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 09:14
                                    lajente napisał(a):

                                    Cytat No wiesz, jeżeli ma się podejście - koniecznie trzeba mieć samochód, własny dom, wózek Siver Cross i drogie ciuchy firmowe to może być problem. W innym przypadku można iść do pracy, miodu od razu nie będzie, ale da się przeżyć, jak masz znajomych i rodzinę nie zginiesz, możesz zdobyć doświadczenie, uczyć się dalej i z wiekiem awansować albo otworzyć własną działalność i wieku 30 lat nie przejmować się żłobkami, przedszkolami i chorobami wieku dziecięcego tylko robić karierę zawodową.

                                    tak. zecydowanie nie masz dzieci.
                                    ehhh.


                                    nie mam mieszkania, nie mam samochodu, nie wiem o co Ci chodzi z wozkiem? no wozek juz mialam. ciuchy, zadne drogie markowe, normalne sieciowki.
                                    nigdy mi na takich rzeczach nie zalezalo i nigdy nie stanowily priorytetu przy decyzji o dziecku.
                                    ALE
                                    przynajmniej nie musze latac do mopsu po pampersy i do karitasu po mleko czy maslo.
                                    bo oboje mamy prace, oboje mamy juz kase jakas odlozona, oboje mamy przepracowane lata, ktore pozwalaja na urlopy czy podjecie kolejnej pracy w przypadku straty obecnej.
                                    nastolatka tego NIE MA.
                                    nie ma kasy, nie ma pracy, nie ma wozka, pampersow ciuchow.
                                    jezeli naprawde tego nie rozumiesz to znaczy, ze jestes po prostu wyjatkowo nielotna umysłowo.
                                    • minor.revisions Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 11.11.13, 06:14
                                      > ALE
                                      > przynajmniej nie musze latac do mopsu po pampersy i do karitasu po mleko czy ma
                                      > slo.
                                      > bo oboje mamy prace, oboje mamy juz kase jakas odlozona, oboje mamy przepracowa
                                      > ne lata, ktore pozwalaja na urlopy czy podjecie kolejnej pracy w przypadku stra
                                      > ty obecnej.
                                      > nastolatka tego NIE MA.

                                      u mnie jest system taki, ze kobiety w ciazy i matki o niskich dochodach dostaja czeki na pieluchy i mleko. Widze, jak placa nimi w sklepie. Zadna z nich nie jest nastolatka.
                                • minor.revisions Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 04:15
                                  wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisał(a):

                                  > A możesz mi powiedzieć, skąd rozmnożone studiujące dziatki mają brać pieniądze
                                  > na utrzymanie swoje i dzieciątka? Zrzucić ten malutki problemik na barki rodzic
                                  > ów?

                                  no na przyklad moja rozmnozona kolezanka ze studiow w ramach tychze studiow wygrala meidzynarodowy konkurs i zainkasowala tlusty czek. Wiekszosc z nas w czasie studiow dorabiala, ale tez wiele projektow na studiach bylo za kase, czesc ludzi dostawala stypendium naukowe, czesc-socjalne, no i wszywtkie znajome mi mlode matki mialy tez ojcow tych dzieci.
                                  Istnieje tez cos takiego, jak urlop dziekanski oraz opcja studiowania wieczorowego. szczerze nie wiem, czym sie rozni sytuacja mlodej matki na dziekance od mlodej matki tuz po studiach, jesli chodzi o wartosc na rynku pracy, bo chyba nei magisterka, t raczej nikomu nie imponuje.
                              • claudel6 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 01:46
                                urwałaś się z drzewa chyba, minor, rodzice po 40-tce mają WLASNĄ pracę, ja za chwilę będe po 40-tce, jakby mi ktos podrzucił wnuka, to bym chyba smiechem zabiła. rodzice po 60-tce (pokolenie naszych starych) są po emeryturze.
                              • murwa.kac Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 09:02
                                minor.revisions napisała:

                                Cytat stare macierzynstwo też. Różnica jest ta, że: twoi rodzice są po czterdziestce,nie po sześcdiesątce i maja więcej sily, zeby ci pomoc,

                                bzdura.
                                przy starym macierzynstwie swietnie poradzisz sobie sama, nie musisz liczyc na laske rodzicow. i dasz rade sie tak zorganizowac, zeby dac sobie sama rade.
                                nastolatka w takiej sytuacji - musi juz na tych rodzicow liczyc jezeli chce isc do szkoly, na zajecia, zrobic mature etc.

                                a rodzice - moga pomoc, nie musza. oni swoje dzieci juz odchowali.


                                Cytattwoi nauczyciele/wykladowcy nie maja ZADNEGO interesu w tym, zeby cie podesrac, zwlaszcza na uczelni na wielu kierunkach mozesz sobie zmienic tok nauczania, mozesz tez wziac dziekanke,

                                czyli musisz kombinowac. zmieniac zajecia, kierunki. bo dziecko.
                                ja nie majac dziecka - nie muszialam.
                                dziekanka - opozniasz ukonczenie studiow. bo dziecko.

                                Cytatty sama jestes mlodsza i wytrzymalsza,

                                dokladnie. wiec mozesz pracowac wiecej godzin, odlozyc kasy wiecej, wiecej etatow, zeby miec doswiadczenie etc.
                                ale bedac matka - nie mozesz. bo dziecko.

                                Cytatpraca - no sory ale praca w wieku nastoletnim to raczej nie na posadzie, na ktora sie zapracowywalo latami i jest trudny wybor "brac urlop i bac sie, ze ja strace czy jednak pokazac lojalnosc wobec pracodawcy i przerzucac te frytki do dnia porodu a potem wrocic zaraz po pologu?"

                                no wlasnie o tym mowie.
                                nie ma wypracowanych lat, nie ma mozliwosci wziecia urlopu, nastolatka NIE MA NIC.
                                moze co najwyzej te fryty nieszczesne przerzucac.
                                co powinna robic w wakacje w ramach dorobienia do kieszonkowego, a nie zeby dziecko i siebie utrzymywac.
                                • minor.revisions Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 11.11.13, 06:23
                                  murwa.kac napisała:

                                  > czyli musisz kombinowac. zmieniac zajecia, kierunki. bo dziecko.
                                  > ja nie majac dziecka - nie muszialam.
                                  > dziekanka - opozniasz ukonczenie studiow. bo dziecko.

                                  a kobieta po 30 czy 40, pracujaca, to niby nie musi kombinowac? mnie sie snily te wszystkie wątki w deseń "jestem w ciazy szef na mnie krzywo patrzy i wiem, ze po macierzynskim nie bede miala gdze wracac" albo "za chwile konczy mi sie macierzynski, urlopu juz nie mam, pensja nie wystarczy na nianie a w zlobku miejsca sa na rok 2016" albo "chce znalezc prace, ale od urodzenia dziecka nikt mnie nie zatrudnil, cv zieje czteroletnia pustka i ja sama czuje, ze moje doswiadczenie jest lekko passe"?

                                  Roznica miedzy kombinowaniem przy studiach a kombinowaniem przy pracy jest taka, ze na studiach ci pomoga, bo nie oplaca im sie tracic studenta. W robocie jest jedak wieksze prawdopodobienstwo, ze ja stracisz i nastepej bedziesz szukac za rok czy dwa, startujac ze znacznie gorszej pozycji.
                    • guderianka Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 15:53
                      murwa- wiem, ze ciężko może to zrozumieć ale może nie każdy może pragnąć szaleństwa i imprez w wieku 25+ ? wink Ja swoje wyszumiałam jako nastolatka, potem zostałam matką-fakt że przez przypadek-ale najszczęśliwszy w moim zyciu. I nie ciągnie mnie do szaleństw, imprez, picia wódki itp. Ba gdy takowe były (praca)byłam pilnującą (i ludzi i rzeczy wink
                      • murwa.kac Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 17:20
                        ale ja mowie o imprezach w wieku nastolęctwa i wczesnej mlodosci. tak do tych 25 jak juz musimy granice doladne stawiac.

                        juz z dwojga zlego - lepsza ta ciaza w wieku 25 niz kurde 17, jak tu niektore probuja wcisnac. bo chociaz babka ma jakas edukacje za soba, moze i prace, a wiec doswiadczenie.
            • memphis90 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 22:34
              , którzy 17latkowie mają własne domy/miesz
              > kania i stabilną pracę?
              A ilu 30-latków ma...?
              • murwa.kac Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 11.11.13, 05:49
                no zdecydowanie wiekszosc ma.
                a 17latek - zaden.
          • echtom Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 14:17
            > Ale to my promujemy postawy, które sprzyjają przedłużającej się niedojrzałości.

            Otóż to. A potem 30-latka "nie jest jeszcze gotowa na dziecko". A kiedy w wieku 35 lat jest już gotowa i okazuje się, że jest niepłodna, zostaje mało czasu na leczenie.
            • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 14:36
              Echtom, pamiętam, że promowałaś postawę: Bóg da dzieci, da i na dzieci, z którą stanowczo się nie zgadzam.
              • murwa.kac Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 14:44
                tja.
                bo kazde dziecko z bochnem chleba na swiat przychodzi?
                cos w ten desen?

                wiekszej, sekciarskiej bzdury to chyba w zyciu nie slyszalam.
          • guderianka Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 15:49
            Ile lat żyła Twoja prababcia ? wink
            • memphis90 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 22:38
              Prababcia zginęła w W-wie po wejściu Rosjan, podczas ostrzału, więc z przyczyn niekoniecznie naturalnych sad
          • black_halo Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 17:37
            memphis90 napisała:

            > Ale to my promujemy postawy, które sprzyjają przedłużającej się niedojrzałości.
            > Nasze babcie i prababcie rodziły w wieku 17-18 lat i doskonale sobie radziły.
            > Dziś 17-latkom mówi się "oby tylko nie, bo niczego w życiu już nie osiągniesz,
            > jesteś za młoda, musisz się wyszumieć." Typowa 17-latka często sama nie potrafi
            > sobie obiadu zrobić, majtek uprać czy dojechać na zajęcia. Racja, pensje są ni
            > skie, z pracą czasem trudno, ale czy nasze babcie podczas wojny czy prababcie
            > w czasie międzywojennym miały naprawdę super łatwiej?

            No oczywiscie, tylko wez pod uwage, ze kiedys dzieci sie po prostu "robilo" i to doslownie. Umieralnosc byla wysoka, prababcia urodzila czternascioro dzieci, przezylo dziesiecioro. Druga prababcia urodzila zaledwie 9 sztuk, przezylo 7. Moja babcia wspominala, ze dziecku imie dawano w okolicach pierwszych urodzin kiedy juz wiedziano, ze dziecko jest raczej silne i przezyje. Dziecko chorowite nie mialo prawie zadnych szans. A kiedy juz podroslo do tych trzech lat to musialo zaczac pomagac w gospodarstwie czy w domu. Normalne bylo, ze szesciolatki ida do pracy w polu u "pana" albo pomagaja sasiadom przy pieleniu burakow, zniwach. Kilkulatek prowadzacy fure z koniem? Dwunastolatek za kierownica snopowiazalki? Normalka. Prababcie czy babcie nie mialy absolutnie latwiej ale dziescioro dzieci to byla raczej gwarancja, ze na starosc ktos sie rodzicami zajmie (nie bylo emerytur) i bedzie mial kto pracowac w polu. Dzisiaj podejscie do dzieci jest zgola inne i niektore mamuski nie wyobrazaja sobie nawet, zeby uczen trzeciej klasy podstawowki sam odrobil lekcje a tymczasem 70 lat temu dziesieciolatek lapal kurczaka i zabijal go na rosol a jego siedmioletnia siostra tego kurczaka sprawiala.
            • memphis90 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 22:43
              Moja prababcia urodziła czworo, do starości przeżyło czworo smile Dzieci miejskie, pradziadkowie mieli sklep, więc na pole czy do roboty żadne nie chodziło. Ale to szczegół, wiele rodzin miało tak, jak piszesz. Z tym, że ja chciałam się odnieść do czegoś innego- kobiety rodziły przed 20, prowadziły dom i nie była to trauma, ciężar nie do udźwignięcia. Były dojrzałe i odpowiedzialne, potrafiły zająć się dziećmi, ogarnięciem życia codziennego, praniem, pieczeniem chleba, szyciem itd. Więc czemu zakładamy, że dzisiejsza nastolatka z przyczyn biologicznych absolutnie nie jest w stanie zająć się dzieckiem sztuk jeden przy wsparciu rodziny?
              • murwa.kac Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 11.11.13, 05:54
                jezu, co Wy z tymu babciami i prababciami??

                przeciez to byly zupelnie inne czasy!

                skoro tak chetnie porownujecie - zacznijcie corki wydawac za maz w wieku 15 - 17 lat, nie posylajcie ich do szkol, na studia i bron boze, zeby taka do pracy jakiejs poszla poza gotowaniem obiadu i szydelkowaniem obrusow.

                bez sensu porownania.
              • guderianka Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 12.11.13, 07:57
                na jakiej podstawie piszesz
                prowadziły dom i nie była to t
                > rauma, ciężar nie do udźwignięcia. Były dojrzałe i odpowiedzialne, potrafiły za
                > jąć się dziećmi, ogarnięciem życia codziennego, praniem, pieczeniem chleba, szy
                > ciem itd. Więc czemu zakładamy, że dzisiejsza

                sugerując, że to było spełnienie ich marzeń i sama radość ?
                Nie była-była to ciężka harówka, często w zaaranżowanym małżeństwie, z życiem w cieniu męża, któremu pobłażano wszystkie zachowania- i pijaństwa, i skoki w bok

                Dzisiejsza nastolatka-też może być jak prababcia z Twego opisu-ale czy "radzić" sobie oznacza zawsze "być szczęśliwym" ?
    • echtom Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 10:19
      Też tak uważam. Na chwilę obecną wygląda na to, że żadna z moich córek nie zostanie matką przed 20. urodzinami, ale gdyby się którejś przytrafiło parę lat temu, to rodzina jest m. in. od tego, by wspólnie ogarniać problemy. Zresztą znam parę takich młodych matek, które nie zmarnowały życia ani nie trafił im się śliski kocyk. To bardziej społeczna fobia niż realny problem. Realny problem to ciężka choroba czy nałóg.
      • guderianka Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 10:23
        które nie zmarnowały życia ani nie trafił im się śli
        > ski kocyk


        fajnie, że takie znasz
        co nie znaczy- że takie nie istnieją-niestety
        młoda dziewczyna, niepełnoletnia ma więcej problemów z ogarnięciem rzeczywistości niż dorosla- która ma i dojrzałość i stabilność i wciąż rodzinę. Przecież gdy Twoje córki zajdą w ciążę po 30 tce-też im będziesz pomagała wink
    • lily-evans01 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 10:28
      Błąd logiczny.
      Bardzo często osoba wspomagająca się po trzydziestce różnymi technikami rozrodu, nie miałaby dzieci także jako 17-latka. Bo rozmaite schorzenia wpływają na jej płodność.
      • echtom Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 11:38
        Nie widzę błędu. Autorka nie przedstawia alternatywy: "albo nastoletnia ciąża, albo bezpłodność", tylko zestawia dwie sytuacje, których wspólnym mianownikiem jest brak korelacji ciąży z życiowymi planami.
      • claudel6 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 01:53
        poza tym ten spadek płodności jest mitem. ja w wieku 25 lat zostałam zdiagnozowana przez doktor endokrynolog jako niepłodna. miałam cykle bezowulacyjne. ona mi powiedziała, ze jak nie zajde teraz, to nie zajde nigdy. położyłam na te groźby laskę, bo nie chciałam mieć dziecka tylko dla samej idei. przez następne 10 lat brałam pigułki w zasadzie tylko jako regulator hormonalny, a nie antykoncepcję. po odstawieniu pigułek zrobiłam się płodna jak królik. zaszlam w ciąze podczas jednego zbliżenia.
    • amy.28 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 10:32
      To o czym mowisz to sytuacje nieporównywalne, no chyba ze każda z nas poza pralką i odkurzaczem w domu (względnie bidetem) posiadałą również srebrną kulę która jej wywróży przyszłość i mogła na etapie kiedy może podjąć odpowiednie decyzje.

      Ale w realu - zakładając że to normalna kobieta z normalnym tokiem myślenia - nie wpada się w wieku lat 16 i się zabezpiecza. Potem idzie się na studia i do 24-25 rż się dziennie studiuje albo pracuje + studiuje. Jak jest dziecko - nie ma ani pracy ani studiów.
      Po studiach - przychodzi czas na prace i wypadałoby te kilka lat przepracować - nie tylko by ustabilizować sobie sytuację zawodową ale też aby przez te kilka lat co i tak jest trudne stworzyć jakieś lokum dla siebie i rodziny przyszłej. No i w tym czasie większość ludzi się staje małżeństwami więc dopiero wtedy zwykle po kilku latach małżenstwa - zachodzi w ciąze .

      Jakby nie liczyć - przypada to na okolo 30 rok życia. W innych wypadkach to mieszkanie po rodzicach/super bogaty mąż/ etc. Czyli sytuacje ktore tą decyzję o dziecku przyśpieszą. A jeszcze kobieta musi chciec. A jak nie chce ona (bo nie czuje) jak nie chce partner (bo za wcześnie) bądz przeszkadzają sytuacje życiowe (chorzy rodzice, problemy, pieniąedze, praca etc) to się to opóźnia. Taką mamy rzeczywistość i co z tego że biologicznie optymalnie rodzić jest między 17 a 24 rokiem życia - to spolecznie nie jest wiek na dzieci.

      Bo 15 latka może miec docelowo szczęśliwe dziecko. Ale nie jest na to gotowa. Psychicznie nie jest dojrzala. Jej partner też nie. Ciąża to nie wyczekiwana radość tylko szok i wpadka. Nie radość tylko przerażenie. Nie gnanie do dziadków z wesołą nowiną tylko rozmowa z rodzicami pelna bólu, lez i pytań "co teraz?". To nie moment kiedy społecznie się tym cieszymy - przyjaciele gratulują, znajomi zazdrosza a mama rusza na podbój skleópów i urządza pokoik. To szukanie pieniędzy - kto utrzyma dziecko, to organizacja życia - co ze szkolą, kto pomoże przy dziecku, co z maturą itd. Kolezanki zamiast robić baby shower latają po skepach i imprezach i nie rozumieja mlodej mamy. A młoda mama nie ma z kim dzielić się radością tylko ma rozterki i zal do świata i losu. I mimo ze za parę lat ma cudownego dzieciaka - nie rozpamiętuje okresu ciąży i macierzynstwa jako okresu radosci, oczekiwania i ŚWIADOMEGO przezywania każdej chwili z dzieckiem bo swiadome macierzyństwo jest czym innym niż macierzynstwo z wpadki. I choć jedno i drugie bywa pełne radosci to nie jest to samo.

      Ja sie staralam 2,5 roku o dziecko. I się ciesze że mam je teraz. Jako 15 letnia g... niara nie przeżyłabym tego tak jak teraz.


      • bei Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 10:44
        Nastoletnia ciąża to nie nieszczęście, ale poważne skomplikowanie zycia rodzinnego.
        Nastoletni rodzice muszą mieć solidne wsparcie w rodzinie.
        Opieka nad dzieckiem, oprawa finansowa, kontynuacja kształcenia, wszystko razem dla mlodej mamy to zbyt dużo na jej sily.
    • eliszka25 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 11:25
      no niestety, ale dzieci nie ma sie po to, zeby dziadkowie mogli miec wnuki. nigdy w ten sposob do tego nie podchodzilam, choc moi rodzice sa bardzo fajnymi dziadkami i juz o tym wiedzialam, bo moje rodzenstwo mialo dzieci wczesniej niz ja.

      poza tym twoj tok myslenia jest nie do konca logiczny. to nie jest tak, ze w wieku 25 lat w organizmie kobiety przelacza sie guziczek i plodnosc spada na leb na szyje albo w ogole ustaje. owszem, plodnosc sie zmniejsza, ale jesli kobieta w wieku np. 30 lat ma problem z zajsciem w ciaze w ogole, to najprawdopodobniej wczesniej jej plodnosc tez nie byla taka, jak u innych. ja rodzilam dzieci w wieku 28 i 31 lat. za kazdym razem ciaza byla od pierwszego podejscia, choc teoretycznie plodnosc mialam juz mniejsza niz 20-latka. jesli 30-latka nie moze zajsc w ciaze w ogole, to raczej malo prawdopodobne, ze w wieku lat np. 20 mogla natrzaskac druzyne pilkarska za jednym razem. to sie nie dzieje z dnia na dzien.

      natomiast co do dziecka z wpadki, to opowiem ci historie mojej siostry. wpadla w wieku 21 lat, wiec w sumie nie jako dziecko, ale jednak samotna dziewczyna, mieszkajaca jeszcze u rodzicow, bez ustabilizowanej sytuacji zyciowej itd. pierwsza reakcja rodzicow byl szok i afera na cztery fajerki, lzy, wymowki itd. jednak ogarneli sie dosc szybko i siostra otrzymala pomoc na calej linii. kiedy z pracy dostala ultimatum, ze albo wraca, albo po macierzynskim otrzyma wymowienie uslyszala tylko "idz do pracy, damy sobie rade". miala pomoc przy dziecku, pomoc finansowa, wnuszek i sostrzeniec, jako najmlodszy w domu, byl kochany i rozpieszczany. teoretycznie sielanka.

      natomiast z drugiej strony moj siostrzeniec nigdy nie poznal swojego ojca, nigdy nie mial z nim zadnego kontaktu. fakt, dziadkow kochal jak rodzicow, ale to mimo wszystko nie do konca to samo. kiedy mial chyba 14 lat siostra wyszla za maz. wkrotce potem urodzila sie im coreczka. tatus, tez juz nie pierwszej mlodosci, bo po 40-stce, oszalal na punkcie coreczki i pasierba traktowal po macoszemu. wiem, wina mojej siostrzy, bo nie powinna pozwolic, tylko z drugiej strony - miala rozbic swoja rodzine i pozbawic ojca tez corke? dla niej byl dobrym ojcem i dobrym mezem, tylko z pasierbem sie nie dogadywali. sytuacja nieco patowa powiedzialabym. w efekcie chlopak bardzo szybko "wyszedl z domu", niekoniecznie z wlasnej woli, ma ogromny zal do matki i ojczyma. zycie go nie rozpieszczalo, ale mial wsparcie w dziadkach i reszcie rodziny. wyszedl na tzw. ludzi, ma swoja rodzine itd. jednak juz jako dorosly facet, bodajrze 2 lata temu przyszedl do mojej drugiej siostry, ulubionej ciotki z wodka i sie jej "wyplakal". z zewnatrz niby wszystko ok. jego matka miala wsparcie, pomoc, ale z punktu widzenia samego zainteresowanego wygladalo to zgola inaczej. w kazdym razie bycie "dzieckiem z wpadki" odcisnelo dosc mocne pietno na jego zyciu. ja bym tego nie chciala dla moich wnukow.
      • wredna1zmija Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 13:35
        Czyli dziadkowie odstawili rolę rodziców dla wpadkowego wnuka.

        Tak to się kończy gdy matka jest niedojrzała (w tym przypadku społecznie).

        Znam dorosłego już faceta którego urodziła 17. Jak myślę "jego matka" to w pierwszej kolejności mi do głowy przychodzi babcia, dopiero po chwili się poprawiam, że jego matką jest jej córka.
        • eliszka25 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 12.11.13, 02:48
          do pewnego momentu tak, wlasnie rodzicami byli bardziej dziadkowie. chyba moj siostrzeniec moich rodzicow tez czesciowo tak po rodzicielsku kocha, bo byli dla niego bardziej rodzicami niz dziadkami. dziadkowie sie spisali, mimo wszystko. moja siostra, choc przykro mi to mowic, no tak nie do konca.
      • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 14:38
        eliszka25 napisała:

        > w kazdym razie bycie "dzieckie
        > m z wpadki" odcisnelo dosc mocne pietno na jego zyciu. ja bym tego nie chciala
        > dla moich wnukow.

        No tak tylko właściwie na co to dowód? Bo na tu, na tym forum, są kobiety, które nie mają dzieci
        z wpadki, a mimo to są po rozwodach, moją kolejnych partnerów, kolejne dzieci z innymi ojcami.
        Czyli identycznie jak twoja siostra. Zdaje się, że jedna z najgłośniejszych dramatycznych przepychanek dotyczących walki o dziecko, mówię pani Samusionek, dotyczy dziecka urodzonego przez 30 letnią mamę w stabilnym związku małżeńskim.
        • eliszka25 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 12.11.13, 02:53
          lajente napisał(a):


          >
          > No tak tylko właściwie na co to dowód? Bo na tu, na tym forum, są kobiety, któr
          > e nie mają dzieci
          > z wpadki, a mimo to są po rozwodach, moją kolejnych partnerów, kolejne dzieci z
          > innymi ojcami.
          > Czyli identycznie jak twoja siostra. Zdaje się, że jedna z najgłośniejszych dra
          > matycznych przepychanek dotyczących walki o dziecko, mówię pani Samusionek, do
          > tyczy dziecka urodzonego przez 30 letnią mamę w stabilnym związku małżeńskim.

          to nie jest zaden dowod na nic. po prostu podalam przyklad na to, ze wpadka niekoniecznie konczy sie sielanka dla wszystkich zainteresowanych i to nawet w przypadku, kiedy mloda matka ma pelna pomoc i wsparcie rodziny.

          natomiast co do samusionek czy innych kobiet walczacych o dzieci po rozwodzie, to roznica jest taka, ze te dzieci przynajmniej znaja oboje rodzicow i przynajmniej przez jakis czas z tymi rodzicami tworzyly rodzine. moj siostrzeniec natomiast wszedzie jest takim jakby piatym kolem u wozu: u dziadkow nie, bo to przeciez nie rodzice, u matki nie, bo ma nowa rodzine itd. oczywiscie, ja nie twierdze, ze dzieci w takich konfliktach maja "lepiej". to po prostu inna sytuacja i ja bym tego nie porownywala.
      • minor.revisions Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 11.11.13, 05:59
        ale z punktu widzenia sam
        > ego zainteresowanego wygladalo to zgola inaczej. w kazdym razie bycie "dzieckie
        > m z wpadki" odcisnelo dosc mocne pietno na jego zyciu. ja bym tego nie chciala
        > dla moich wnukow.

        ale co to ma do rzeczy jesli chodzi o nastoletnie matki? gdyby siostra wpadla 10 lat pozniej a chlop ja porzucil, to cos by to zmienilo? a gdyby nie byla samotna tylko byla z nim i na wiesc o ciazy on ulotnil sie jak sen zloty?
        • eliszka25 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 12.11.13, 03:03
          minor.revisions napisała:


          > ale co to ma do rzeczy jesli chodzi o nastoletnie matki? gdyby siostra wpadla 1
          > 0 lat pozniej a chlop ja porzucil, to cos by to zmienilo? a gdyby nie byla samo
          > tna tylko byla z nim i na wiesc o ciazy on ulotnil sie jak sen zloty?

          a gdyby nastolatka wpadla 10 lat pozniej, to cos by to zmienilo? gdyby 10 lat pozniej, czy 15 lat pozniej wpadla i chlop by ja porzucil, to cos by to zmienilo? a gdybys zastanowila sie nad sensem calej wypowiedzi, to cos by to zmienilo?

          nie wiem, czy cos by zmienilo, gdyby siostra urodzila syna pozniej. gdyby byla samodzielna, na wlasnym utrzymaniu, miala wlasne mieszkanie itd., to jej sytuacja tez by nieco inaczej wygladala pewnie. chodzilo mi tylko i wylacznie o pokazanie tego, ze dziecko z wpadki niekoniecznie ma sielankowe zycie. nawet jesli matka tego dziecka niekoniecznie jest nastolatka i ma wsparcie rodziny. wlasnie to maja tu do rzeczy matki nastoletnie, bo jesli nie moga liczyc na wsparcie rodziny, to bywa duzo gorzej. dlatego stwierdzenie autorki watku, ze lepiej wpasc jako nastolatka niz nie miec dzieci jest dla mnie troszke od czapy, bo zadna z tych sytuacji nie jest "fajna".
          • minor.revisions Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 12.11.13, 03:18
            chodzilo mi tylko i wylacznie o pokaz
            > anie tego, ze dziecko z wpadki niekoniecznie ma sielankowe zycie.

            litości, żadne okoliczności urodzenia dziecka nie gwarantują, że będzie mieć sielankowe zycie. nA przykład taki syn berniego madoffa - no rodzice razem od szkoły sredniej, pobrali się na studiach, papa odniósł sukcesy a mimo tego startu potem tak sie wszystko posrało, że młody sie zabił.
    • kawka74 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 13:49
      > Ciąża w młodym wieku jest przedstawiana jako koniec świata, jako odebranie wszy
      > stkich szans na normalne życie, jako wstyd i upokorzenie.

      No, ale sam miód to też nie jest, wybacz.
      Jeśli się to przytrafi mojej córce, to trudno, oczywiście pomogę, będę wspierać, ale nie życzę jej takiego startu w dorosłe życie.

      > A potem mija 7-8 lat i to samo otoczenie, które za tę wczesną ciążę by ukamien
      > iowało, nagle zaczyna jej oczekiwać. Na początku cicho, a potem coraz głośniej
      > i głośniej.

      To niech otoczenie sobie samo zrobi dziecko. Olać i tyle.

      Przez połowę spotkania mówił, co by było, gdyby ta
      > mta ciąża nie została usunięta. Niemal żyje tym dzieckiem, którego nigdy nie by
      > ło.

      Panu potrzeba psychologa, zanim popadnie w obsesję.

      Jednak gdybym dziecka mieć nie mogła w ogóle, t
      > o wolałabym ten dramat.

      Nawet teoretycznie taki wybór nie ma sensu.
      • echtom Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 13:59
        > No, ale sam miód to też nie jest, wybacz.

        Nikt nie mówi o miodzie, tylko rozważamy sytuację mniejszego zła. Obie opcje są dla mnie na razie tylko teoretyczne, niemniej z lektury i obserwacji odnoszę wrażenie, że niemożność zajścia w ciążę bardziej ryje psyche niż ciąża przedwczesna.
        • kawka74 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 16:31
          > Nikt nie mówi o miodzie, tylko rozważamy sytuację mniejszego zła.

          Ja tu nie widzę ani mniejszego, ani większego zła, tylko dwie kompletnie do siebie nieprzystające sytuacje. Rozumiem, o co Ci chodzi, tylko widać w poście założycielki, że dla niej te dwie sytuacje tworzą pewien ciąg wydarzeń - a to tak nie działa.

          odnoszę w
          > rażenie, że niemożność zajścia w ciążę bardziej ryje psyche niż ciąża przedwcze
          > sna.

          Moim zdaniem to zależy od konkretnej osoby.
          • aandzia43 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 16:45
            > Ja tu nie widzę ani mniejszego, ani większego zła, tylko dwie kompletnie do sie
            > bie nieprzystające sytuacje. Rozumiem, o co Ci chodzi, tylko widać w poście zał
            > ożycielki, że dla niej te dwie sytuacje tworzą pewien ciąg wydarzeń - a to tak
            > nie działa.

            Dokładnie, to tak nie działa. Jedna i ta sama osoba jest w pewnych rejonach życia kompletnie inną osobą na przestrzeni kilkunastu lat. Kobieta jako nastolatka może być tak niedojrzała do macierzyństwa (bo np. niedojrzała psychicznie w ogóle) i do tego pozbawiona rzetelnego wsparcia psychicznego w rodzinie, że wczesne macierzyństwo może okazać się tragedią i życiową klapą dla wszystkich zaitneresowanych. Ta sama kobieta po kilkunastu latach jest już dojrzalszą osobą i dobrą matką dla dzieci urodzonych w porę.


            >
            > odnoszę w
            > > rażenie, że niemożność zajścia w ciążę bardziej ryje psyche niż ciąża prz
            > edwcze
            > > sna.
            >
            > Moim zdaniem to zależy od konkretnej osoby.

            Zgadzam się. Zależy od dojrzałości na poszczególnych etapach życia i od stosunku do rozmnażania się i do dzieci w ogóle.
        • k1k2 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 12.11.13, 06:38
          Ciaza tez potrafi zryc psychike. I cialo do tego.
    • majenkir Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 13:55
      skariopus napisała:
      > ... niż żeby w ogóle nie mogło mieć dzieci.


      A ja wole, zeby moje dziecko mialo cukrzyce niz raka.
      Sorry, ale to bardzo dziecinne porownania wink.
    • memphis90 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 14:23
      Ja jestem pewnie nietypowa, bo nie jest dla mnie szokiem ciąża w wieku lat 17 czy 18. Biologicznie właśnie wtedy dzieci mieć powinnyśmy i naprawdę jesteśmy na to przygotowane, a tylko obecna kultura czyni z dziewcząt jednostki upośledzone, jeśli chodzi o dojrzałość- co najmniej do 30, albo dłużej wink O mężczyznach już nawet nie mówię, ale ostatecznie nie oni z tym brzuchem chodzą. Czy nasze prababki były inne, niż my? Czy ich mózgi- a wraz z nimi dojrzałość emocjonalna, społeczna itd- z jakichś magicznych powodów rozwijały się szybciej? Tyle się mówi o akceleracji rozwoju, więc czemu dojrzałość ewidentnie się coraz bardziej opóźnia? Przecież nie z powodów stricte biologicznych... Dlaczego moja prababcia, która rodziła po ślubie w wieku 17 lat była świetną matką, a moja córka miałaby z definicji nie dać rady i zrujnować sobie życie?

      Ja akurat znam przykład wybitnie optymistyczny, matkę 15-letnią, która zajęła się dzieckiem (chorym) w sposób absolutnie genialny, bijąc na głowę wiele mam dojrzałych. I jedną, która mimo dzieciaka (16 lat) skończyła medycynę. No i są jeszcze "Gilmore Girls" wink. Dla równowagi znam też wiele przykładów dzieci rodziców dojrzałych, które nie znajdują wspólnego języka i wychodzą z domu z poczuciem krzywdy i brakiem więzi. Tak więc na nic nie ma reguły. Uważam jednak, że nastolatka jak najbardziej może być dobrą matką i pojawienie się dziecka to naprawdę nie jest tragedia. Nie chciałabym budować w moich dzieciach poczucia, że najgorsze, co może się zdarzyć, to ciąża. Szczególnie, że za kilka lat zmieniamy front i nagle ta sama ciąża staje się najważniejszym celem w życiu. I nie chodzi o porównywanie "trzeba było wpaść jako nastolatka, a nie teraz płakać po IV", bo nie o to autorce chodzi, tylko o sprzeczne wartościowanie samej ciąży - i to w odstępie ledwie kilku lat...
      • skariopus Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 15:40
        Dokładnie o to mi chodziło.
        O to, że gdy moja kuzynka miała lat 20, to wpadka byłaby przyjęta w jej części rodziny jako coś fatalnego, co zrujnuje jej życie. Koniec świata byłby - taka młoda, nie poradziłaby sobie itp. Za to teraz ma 28 lat i ten koniec świata jest, bo drugie IV się nie udało...

        Oczywiście wiem, że wielu kobietom udaje się zajść w ciążę za pierwszym podejściem, po trzydziestce. Wiem, bo sama jestem takim przypadkiem. Jeden cykl bez antykoncepcji i mam dziecko. Jednak to wcale nie jest tak, jak to niektóre w tym wątku próbują udowadniać - że jeśli w wieku 30 lat nie może mieć dzieci, to pewnie i w wieku 20 było coś nie tak. Mylą bezpłodność z niepłodnością. Myślałam, że już dawno każdy się nauczył, jaka jest różnica. Przynajmniej kobiety... Przyczyn niepłodności jest bardzo dużo. Np. taka endometrioza. Lek na endo? Ciąża. Jakie mogą być konsekwencje endo? Niepłodność. Endometrioza postępuje i niestety - łatwiej zajść w ciążę, gdy ma się dwa zdrowe jajniki, niż gdy ma się połowę jednego. Łatwiej zajść w ciążę, gdy ma się drożne jajowody. Łatwiej zajść w ciążę, gdy ma się wysoką rezerwę jajnikową. Gorzej, gdy ona drastycznie spada.

        Ktoś, kto ma swoje dzieci i nie ma bezpośredniego kontaktu z osobami niepłodnymi i bardzo chcącymi dziecka nie pojęcia, jaki jest to dramat. To jest potworna choroba, wokół której kręci się wszystko. Nie rozumie tego nawet ktoś, kto (jak jedna osoba tu pisała) miał problemy, ale w końcu mu się udało. A często otoczenie to bagatelizuje, rzuca jakieś bzdurne komentarze, rady od czapy.

        Z tym moim dzieckiem nie chodzi mi o to, że ja chciałabym być babcią. Ja jeszcze o tym nie myślę nawet, jestem matką małego dziecka. I dla mojego dziecka chcę wszystkiego, co najlepsze. Chcę, żeby było szczęśliwe. Większość ludzi tego chce dla swojego potomstwa. I również ta większość (nie piszę o ematkach, które czułyby satysfakcję ze spełnienia swojego dziecka w branży porno) uważa rozmnożenie jako ukoronowanie dobrego życia. Nawet tu - matura, studia (które często nic nie dają), po studiach dobra praca (i nieważne, że większość ludzi pracuje tylko dla pieniędzy, a nie dla spełnienia zawodowego), mieszkanie i wtedy wisienka na torcie - dziecko. I byle tylko nie pomieszały się szczebelki w tej drabinie, byle ta wisienka nie znalazła się między maturą a studiami, byle nie między studiami a pracą, byle nie między pracą a mieszkaniem. Tylko potem tej wisienki brak.
        Ja chcę, żeby moje dziecko było szczęśliwe, dlatego nie będę mu tej drabiny spełnienia życiowego do głowy wbijać.
        • kawka74 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 16:45
          Jednak to wcale nie jest tak, jak to niektóre w tym
          > wątku próbują udowadniać - że jeśli w wieku 30 lat nie może mieć dzieci, to pe
          > wnie i w wieku 20 było coś nie tak. Mylą bezpłodność z niepłodnością.

          Que?
          • skariopus Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 17:01
            Bezpłodność - trwała niemożność posiadania dzieci. Np. jeśli kobieta urodzi się bez jajników, to jest bezpłodna. I wtedy nieważne, czy będzie próbowała w wieku 15 czy 35.
            Niepłodność - wg Wikipedii - stan, w którym zachodzi niemożność zajścia w ciążę pomimo rocznego współżycia seksualnego z przeciętną częstotliwością 3–4 stosunków tygodniowo, bez stosowania jakichkolwiek środków antykoncepcyjnych.

            Przyczyn niepłodności może być mnóstwo. Może do niej prowadzić np. zapalenie przydatków, endometrioza, przyjmowanie leków, anoreksja itp.

            A w tym wątku padły stwierdzenia, że jeśli trzydziestolatka ma problem z niepłodnością, to zapewne w wieku dwudziestu lat również by z tym problem miała.
            • kawka74 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 17:31
              > Bezpłodność - trwała niemożność posiadania dzieci. Np. jeśli kobieta urodzi się
              > bez jajników, to jest bezpłodna. I wtedy nieważne, czy będzie próbowała w wiek
              > u 15 czy 35.
              > Niepłodność - wg Wikipedii - stan, w którym zachodzi niemożność zajścia w ciążę
              > pomimo rocznego współżycia seksualnego z przeciętną częstotliwością 3–4
              > stosunków tygodniowo, bez stosowania jakichkolwiek środków antykoncepcyjnych.

              To był lekki przekąs. Doskonale widzę różnicę między jednym a drugim, natomiast nie widzę związku między kwestią niepłodność/bezpłodność a wiekiem. To nie działa tak, że albo jakiś osobnik jest bezpłodny od chwili narodzin, albo zaczyna chorować dzień po 25 czy 30 urodzinach.

              > A w tym wątku padły stwierdzenia, że jeśli trzydziestolatka ma problem z niepło
              > dnością, to zapewne w wieku dwudziestu lat również by z tym problem miała.

              Bo może tak być, to oczywiste. Słowo, nie na wszystkie choroby powodujące niepłodność zapada się w wieku zbliżonym do balzakowskiego.
              • aandzia43 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 17:37

                >
                > Bo może tak być, to oczywiste. Słowo, nie na wszystkie choroby powodujące niepł
                > odność zapada się w wieku zbliżonym do balzakowskiego.

                Otóż to.
                A jest jeszcze kwestia płodności wsółczesnych panów, którym ilość plemników spada na łeb na szyję chyba szybciej niż nam poziom hormonów. Oni to dopiero powinni się spieszyć wink
                • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 17:45
                  aandzia43 napisała:

                  >
                  > >
                  > > Bo może tak być, to oczywiste. Słowo, nie na wszystkie choroby powodujące
                  > niepł
                  > > odność zapada się w wieku zbliżonym do balzakowskiego.
                  >
                  > Otóż to.

                  Otóż to co nie znaczy że nie ma takich przypadków i porównując sobie nawet procentowo
                  wskaźniki niepłodności mamy:
                  miedzy 20. a 29. rokiem życia 8%, w wieku 30-34 lat – 15%, w wieku 35-39 lat – 22%
                  co oznacza nie tylko procenty ale konkretne kobiety, które stały się niepłodne z wiekiem.

                  Nie oznacza to oczywiście, żeby namawiać do zachodzenia w ciąże w wieku 16 lat, ale nie czarujmy też rzeczywistości, że nie ma przypadków niepłodności pojawiającej się wraz z wiekiem, bo właśnie wiek kobiety odgrywa zasadniczą rolę w płodności.
                  • triss_merigold6 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 17:48
                    A nie wynika to stąd, że te młodsze się zwyczajnie nie badały pod kątem płodności? Płodne zachodziły w ciążę więc nie miały potrzeby sprawdzania, a te które nie chciały ciąży, zabezpieczały się i nie zachodziły tym bardziej nie miały potrzeby robienia badań.
                    • memphis90 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 21:05
                      Aha, ale trzebaby sprawdzić kiedy przeprowadzano badania. Bo jedno pokolenie temu w ciążę zachodziło się jeszcze po dwudziestce.
                      • triss_merigold6 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 21:37
                        To spójrz na ankietę Gazeta mi płaci w której forumki pisały w jakim wieku ich matki rodziły pierwsze, a w jakim ostatnie dziecko. I tych ciąż tuż po dwudziestym roku życia wcale nie było tak wiele. Moja matka rodziła mają 27 i 30 lat.
                      • echtom Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 21:46
                        W moim pokoleniu (roczniki 60-te) zdecydowana większość kobiet rodziła pierwsze dziecko między 19 a 28 rokiem życia. Z szerokiego kręgu znajomych na palcach jednej ręki mogłabym policzyć dziewczyny, które miały problemy z zajściem w ciążę - każdej się zresztą udało do 35. roku życia.
                        • aandzia43 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 23:14
                          Ja też z sześćdziesiątych lat. Tak, koleżanki z klasy licealnej pierwsze dziecko rodziły między 24. (koniec studiów) a 30. rokiem życia. To był wysyp. Trzy rozmnożyły się zaraz po dwudziestce i chyba ze trzy dobrze po trzydziestce. To piersze dzieci, bo drugie i kolejne to miały i około czterdziestki. Niektóre nie mają dzieci w ogóle. Niektóre leczyły się na okoliczność ciąży mając już 20 lat z hakiem, ale to rzadkość była i jakoś udawało im się w końcu. Teraz znam pary dwudziestoparoletnie z poważnymi problemami z zaciążęniem. Przynajmniej połowa z powodu mężczyzny. Jak dla mnie to główny problem jest w chłopach - mają beznadziejne nasienie już w młodości. Takich płodnych pierników jak Jagiełło to już dawno nie mamy.
                      • enatealie Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 22:14
                        Padło już na tym forum istotne stwierdzenie, że taka nastoletnia ciąża zatrzęsie całym życiem rodzinnym. Czasami może być tak, że najmniej dotknie samą zainteresowaną. Co zrobiłyby ematki, gdyby córka wpadła, a następnie wcale nie garnęła do opieki nad dzieckiem? Nie każda ciąża w młodym wieku od razu oznacza, że dziewczyna nie poczuwa się do odpowiedzialności nad dzieckiem, ale to się zdarza. U dorosłych kobiet też, ale one wówczas swoich matek nie obarczają koniecznością opieki nad niemowlakiem. Taka prawda.
                        • memphis90 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 22:47
                          Oj, sporo jest babć opiekujących się wnukami w pełnym wymiarze, bo matka cośtam... I nie zależy to od wieku matki.
                        • minor.revisions Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 11.11.13, 05:51
                          enatealie napisał(a):

                          Co zrobiłyby ematki, gdyby córka wpadła, a następnie wcale nie garnęł
                          > a do opieki nad dzieckiem? Nie każda ciąża w młodym wieku od razu oznacza, że d
                          > ziewczyna nie poczuwa się do odpowiedzialności nad dzieckiem, ale to się zdarza
                          > . U dorosłych kobiet też, ale one wówczas swoich matek nie obarczają koniecznoś
                          > cią opieki nad niemowlakiem. Taka prawda.

                          po pierwsze, w Polsce zdaje sie nieletnim matko prawa rodzicielskie sie odbiera z urzedu (bylo prae reportazy na ten temat). Po drugie, jesli dorosla kobieta nie garnie sie do opieki nad dzieckiem, to co? jak wlasciwie jest ta "prawda"? prawda sliskiego kocyka czy jak?
              • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 17:40
                kawka74 napisała:

                > To był lekki przekąs. Doskonale widzę różnicę między jednym a drugim, natomiast
                > nie widzę związku między kwestią niepłodność/bezpłodność a wiekiem.

                Z wiekiem ludzie częściej chorują. Odwrotnie raczej się nie dzieje.
                % niepłodności rośnie z wiekiem.
                • triss_merigold6 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 17:45
                  Ale to wcale nie znaczy, że 27-latka mająca problemy z zajściem w ciążę, dekadę wcześniej była płodna jak kotka. Jeżeli już to prędzej u panów niezdrowy tryb życia i wiek mają wpływ na jakość spermy, liczbę zdrowych plemników i w ogóle płodność.
                  Sorry, ale rozkminy wolałabym wpaść jako nastolatka u dorosłej baby są z lekka infantylne i nieuzasadnione, bo będąc nastolatką, z pewnością nie wolała wpaść.
                  • kawka74 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 18:03
                    Co by było, gdyby było, a gdybym wiedziała, to bym siedziała, a nie wstawała, a w ogóle wehikuł czasu to byłby cud - strata energii.
                    Pewnie, każdy by chciał podejmować decyzje na początku swojego życia mając wiedzę i doświadczenie z jego schyłku - ale nie może i ponosi konsekwencje swoich wyborów podejmowanych adekwatnie do stanu wiedzy/emocji/nastroju/horoskopu.
                    • triss_merigold6 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 18:07
                      Tia... a gdyby to była wasza matka? Matka siedzi z tyłu.

                      I ten pan, który teraz myśli co by było gdyby z panią nie zdecydowali się na usunięcie ciąży naście lat temu, bo wtedy nie chciał, a teraz chce. Do konsultacji u psychiatry.
                    • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 18:12
                      Wiek ma znaczenie jeśli chodzi o niepłodność i część osób nie będzie miała dzieci ze względu na to, że przesuwała macierzyństwo na później.
                      Nie dziwi mnie wcale to o czym pisze autorka wątku, bowiem faktycznie jest obecnie tendencja do udawania, że pewne wybory nie pociągają za sobą minusów, a wyłącznie same plusy, a takich wyborów w gruncie rzeczy nie ma.
                      Wszystko ma plusy i minusy. Macierzyństwo po 30-tce również.

                      Coraz więcej kobiet rodzi coraz później i zaczyna się przekonywanie, że to najlepsza, najrozsądniejsza, najmądrzejsza decyzja jaką można podjąć w sprawie macierzyństwa.
                      Ludzie wchodzą w to a potem u jakiejś grupy okazuje się, że niestety, bywa za późno.
                      Frustracja i rozczarowanie bywa tak duże, że nie ma co się dziwić, że twierdzą, że woleliby wpadkę w bardzo młodym wieku.
                      Oni chcą dziecka. Którego mieć nie będą bo być może posłuchali głosów mówiąc jak murwa w tym wątku - że to dramat, tragedia, nie da się poszaleć, frustracja, bieda, rozwód itd.
                      Ok. zrobili wszystko, żeby nie mieć w życiu dramatu i okazuje się, że spotkał ich jeszcze większy.
                      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 18:19
                        Przypominam, że wiek ojca jest równie ważny, o czym wiele ematek zdaje się zapominać.
                        • triss_merigold6 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 18:26
                          No zapominają, gorzej że panowie też zapominają.
                        • memphis90 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 21:09
                          A Kirk Douglas to w jakim wieku począł ostatnie dziecko...? Tak, wiek mężczyzny jest ważny, aczkolwiek zegar tyka im zdecydowanie wolniej - to raz. A dwa, że dużo większe znaczenie niż metryka mają inne czynniki, jak temperatura, toksyny, papierosy, dieta itd.
                          • triss_merigold6 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 21:41
                            I Anthony Quin. Jasne, ilu takich?
                      • kawka74 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 18:53
                        > Wiek ma znaczenie jeśli chodzi o niepłodność i część osób nie będzie miała dzie
                        > ci ze względu na to, że przesuwała macierzyństwo na później.

                        Jasne, tylko nie o tym mówimy - płodność obu płci obniża się w sposób naturalny i prawdopodobieństwo celnego strzału statystycznie spada. OK. Zapłodnienie nie jest jednak niemożliwe.
                        Ale autorka wątku pisała o chorobach powodujących niepłodność i tu będę się upierać, że zależność między wiekiem a zachorowalnością na takie choroby nie jest taka oczywista.

                        > Wszystko ma plusy i minusy. Macierzyństwo po 30-tce również.
                        >[ciach]
                        > Ok. zrobili wszystko, żeby nie mieć w życiu dramatu i okazuje się, że spotkał i
                        > ch jeszcze większy.

                        OK, tylko może nie posuwajmy się do traktowania wpadki w wieku licealnym jako recepty na ewentualny dramat za lat dziesięć.
                        Wszystkie wybory pociągają konkretne konsekwencje, a części z nich nie da się przewidzieć. Taki lajf.
                        • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:13
                          kawka74 napisała:

                          > OK, tylko może nie posuwajmy się do traktowania wpadki w wieku licealnym jako r
                          > ecepty na ewentualny dramat za lat dziesięć.

                          Zgadza się, natomiast autorka raczej zmierza do tego, żeby z każdej licealnej wpadki nie robić dramatu.
                          • kawka74 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:22
                            Ale jak to ocenić na bieżąco? Jak powiesz szesnastolatce czy osiemnastolatce, żeby się cieszyła z ciąży, bo za dwadzieścia lat może być za późno, to Cię pogoni i będzie miała rację, bo dla niej TERAZ to jest dramat.
                            • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:24
                              Może jej pomóc tak, że ciąża nie będzie żadnym dramatem.
                              Od tego ma się rodzinę, żeby się wspierać, nie dołować.
                              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:26
                                Nie każdy ma szczęście mieć wspierającą się rodzinę, na którą zawsze można liczyć.
                                • memphis90 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 21:11
                                  I z tego powodu mamy nie mieć dzieci? Któraś z dziewczyn pisała ostatnio, że jej matka nie zaakceptowała wnuka urodzonego.... 5 lat po ślubie. Więc co- miała się wyskrobać, bo jej rodzicielka miała taką wizję?
                                  • triss_merigold6 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 21:39
                                    No chyba jak małolatka nie ma wspierającej rodziny to tym bardziej powinna odroczyć rozmnażanie do bardziej sprzyjającego momentu.
                              • triss_merigold6 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:32
                                Guzik, to i tak jest dramat. Bo wstyd, bo koleżanki żyją jak uczennice, a potem studentki, a ona musi ponosić pełną odpowiedzialność za druga osobę - dziecko. I nie ma że boli, że się nie chce, że się znudziło, że zmęczona czy cokolwiek innego. Zwykle szczeniak z którym zalicza tę wpadę prędzej czy później przestaje chcieć bawić się w dom i pieluchy. Te szczytne wyjątki nastoletnich par, które przetrwały, to wyjątki właśnie, a nie reguła.
                                • memphis90 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 21:14
                                  o wstyd, bo koleżanki żyją jak uczennice, a potem
                                  > studentki, a ona musi ponosić pełną odpowiedzialność za druga osobę - dziecko.
                                  No i co z tego? Ja ponosiłam taką odpowiedzialność za duuużo młodszą siostrę, matkowałam jej w zasadzie do własnego ślubu. Żadnych samotnych wypadów w wakacje, żadnych wyjść ze znajomymi w tygodniu, po lekcjach spieszyłam do domu, żeby odebrać z przedszkola/szkoły/obiad ugotować/pomóc z lekcjami. I żyję, nie rozpaczam nad zmarnowaną młodością.
                                  • triss_merigold6 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 22:09
                                    Bo rodzice ten obowiązek na Ciebie zwalili i nie miałaś wyjścia. Odpowiedzialności finansowej i prawnej nie ponosiłaś, zostałaś po prostu sprawnie wytresowana. Współczuję, ale to nie powód żeby dorabiac ideolo do kwaśnych winogron.
                              • kawka74 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:35
                                Wsparcie wsparciem (Pyza Borejkówna mi się przypomniała - cud, miód i orzeszki, jakby dziecka nie miała), ale nastolatka może zwyczajnie nie chcieć, tak po prostu, nie chcieć i już. Wtedy to już nic nie pomoże, a już na pewno nie zapewnienia, że za dziesięć lat będzie skakać z radości, bo będzie miała endometriozę IV stopnia albo zespół policystycznych jajników.
                                • triss_merigold6 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:36
                                  Dokładnie, może nie chcieć. Pamiętam siebie i koleżanki w czasach liceum, perspektywa ciąży była horrorem, to była wizja gorsza od raka, wizja całkowitego końca dotychczasowego życia. I znakomita większość z tych, które zdecydowanie nie chciały jako 18-latki, ma teraz dzieci.
                                  • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:44
                                    triss_merigold6 napisała:

                                    > Dokładnie, może nie chcieć. Pamiętam siebie i koleżanki w czasach liceum, persp
                                    > ektywa ciąży była horrorem, to była wizja gorsza od raka

                                    No nastolatki są dość głupie, fakt.
                                    • kawka74 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:56
                                      Głupie są też i te, które chcą mieć dzidziusia, bo jest taki słodki i ładnie pachnie, i chcą się kimś opiekować.
                                      Taki wiek.
                                      • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 20:12
                                        kawka74 napisała:

                                        > Głupie są też i te, które chcą mieć dzidziusia, bo jest taki słodki i ładnie pa
                                        > chnie, i chcą się kimś opiekować.

                                        Rozumiem, że ta sama motywacja u pani 30+ już jest mądra?
                                        • kawka74 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 20:23
                                          Nie jest, ale jednak rzadziej się ją spotyka. Chodziło mi o to, że nastolatka nie widzi ciemnej strony mocy, nie jest zainteresowana trudami macierzyństwa. Taka, która potrafi ocenić sytuację i wziąć odpowiedzialność za dziecko, to jednak ewenement (albo postać z filmu). Większość z tych, które chciałyby dzidziusia, spokojnie zadowoliłaby się psem albo świnką morską, i dobrze.
                                          Wśród dorosłych kobiet też nie brakuje idiotek, ale proporcje jednak są nieco inne.
                                          • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 21:04
                                            kawka74 napisała:

                                            > Chodziło mi o to, że nastolatka n
                                            > ie widzi ciemnej strony mocy, nie jest zainteresowana trudami macierzyństwa.

                                            Ale to akurat może okazać się plusem.
                                            Nie jest nadopiekuńcza, wychowuje dziecko z większym luzem i jak ją zapraszasz na wesele
                                            czy inną imprezę dla dorosłych nie przytacha tam potomka, bo ona się z bejbisiem nie rozstaje.
                                            • triss_merigold6 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 21:06
                                              Krótkie proste pytanie: na czyj koszt - organizacyjny, czasowy, finansowy, mieszkaniowy - ta nastolatka wychowuje dziecko z owym większym luzem? Aaaa... rodziców... super.
                                            • kawka74 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 21:38
                                              Nie jest nadopiekuńcza, wychowuje dziecko z większym luzem i jak ją zapraszasz
                                              > na wesele
                                              > czy inną imprezę dla dorosłych nie przytacha tam potomka, bo ona się z bejbisie
                                              > m nie rozstaje.

                                              Powiem to córce, jeśli zdarzy się jej wpadka - na pewno się ucieszy ;p
                                              A tak serio: luz nastolatki jest odwrotnie proporcjonalny do zaangażowania rodziny. Też trzeba to wziąć pod uwagę.
                                              • aandzia43 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 23:20
                                                luz nastolatki jest odwrotnie proporcjonalny do zaangażowania rodz
                                                > iny. Też trzeba to wziąć pod uwagę.

                                                Święte słowa big_grin Jakby na to nie patrzeć: rodzicielstwo osoby niedojrzałej społecznie zawsze wiąże się z poważnym obciążeniem tej dojrzałej społecznie reszty rodizny. Jest to praca bardzo zespołowa i rola zespołu jest co najmniej tak samo ważna, jak rola młodcianego rodzica. Wczesne rodzicielstwo to sprawa bardzo czujna i deliaktna, a szanse na powodzenie patykiem na wodzie pisane.
                                • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:42
                                  kawka74 napisała:

                                  > Wsparcie wsparciem (Pyza Borejkówna mi się przypomniała - cud, miód i orzeszki,
                                  > jakby dziecka nie miała), ale nastolatka może zwyczajnie nie chcieć, tak po pr
                                  > ostu, nie chcieć i już.

                                  No wiesz, ale aborcji nie dokonują wyłącznie młode dziewczyny. Odsetek kobiet, które usunęły ciążę, jest wyższy w starszych grupach wiekowych.
                                  Jak ktoś nie chce mieć dziecka to generalnie nic nie pomoże, ani mąż, ani dom, ani praca, ani wiek.
                                  • echtom Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:48
                                    > Odsetek kobiet, które usunęły ciążę, jest wyższy w starszych grupach wiekowych.

                                    Ja wręcz uważam, że większą "tragedią" jest zajście w kolejną ciążę w wieku 40+ przy odchowanych dzieciach, kiedy mając w kościach naście lat harówki i wizję bliskiego wytchnienia, staje się przed perspektywą zaczynania wszystkiego od nowa.
                                  • kawka74 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:54
                                    Nastolatka znajduje się w kompletnie innym momencie życiowym, niż dorosła kobieta w związku, której pękła guma na przykład, żeby daleko nie szukać - ta pierwsza musi liczyć na cudzą pomoc, nie ma nic, musi gwałtownie wydorośleć, wyjść ze swojego środowiska, w którym najważniejsza jest najbliższa impreza, a nie cena pieluch. Dramat tej drugiej to jednak inna para kaloszy.
                                  • aandzia43 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:55

                                    > No wiesz, ale aborcji nie dokonują wyłącznie młode dziewczyny. Odsetek kobiet,
                                    > które usunęły ciążę, jest wyższy w starszych grupach wiekowych.

                                    Bo chyba czesciej w te ciaze po prostu zachodxa wink
                                    • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 20:13
                                      Pewnie tak, jednak jak widać ciąża może nie przyjść w porę nie tylko w bardzo młodym wieku.
                            • echtom Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:29
                              A co Ty byś powiedziała swojej córce, gdyby wpadła w tym wieku?
                              • triss_merigold6 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:34
                                Pewnie najpierw musiałabym wypić setkę duszkiem, żeby nie urwać młodej głowy i nie powiedzieć czego czego bym żałowała bardzo. Potem zaproponowałabym rozważenie dyskretnego zabiegu u życzliwego ginekologa.
                              • kawka74 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:36
                                Na pewno nie zaczęłabym od tego, żeby się cieszyła, bo uniknie dramatu za ćwierć wieku.
                                • triss_merigold6 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:38
                                  Amen. Ona może nie chcieć. Nie teraz, nie z tym chłopakiem i w ogóle nawet za 5 lat nie.
                              • aandzia43 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:41
                                Ja bym się bardzo dokładnie przyjrzała córce i zastanowiła, na ile w ogóle jest w niej psychiczna gotowość na urodzenie dziecka. Nie na zniesienie późniejszych trudów, tylko właśnie na zderzenie się z faktem "mam w sobie dziecko, a za chwilę będę je trzymać na rękach i patrzeć na nie". Bo jak się cały organizm burzy i woła "nie chcę!", to sobie można wyciągać rękę po pomoc, a i tak nic dobrego z całego zamieszania nie wyjdzie. Więc jakbym stwierdziła organiczną gotowość, to pomogłabym z całych sił.
                              • claudel6 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 02:06
                                przedstawiłabym konsekwencje posiadania dziecka bez mojego udziału w tym (czyli młoda matka zdana na siebie)
                • kawka74 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 17:51
                  Akurat wiek ma mniejsze znaczenie, jeśli chodzi o choroby prowadzące do niepłodności.
                  Takie zakażenie chlamydią, zapalenie przydatków, otyłość, choroby tarczycy to nie są choroby zarezerwowane dla trzydziestolatek.
            • echtom Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:03
              > A w tym wątku padły stwierdzenia, że jeśli trzydziestolatka ma problem z niepłodnością, to zapewne w wieku dwudziestu lat również by z tym problem miała.

              Mam znajomą - 28 lat, 3 lata po ślubie, oboje pracują i mają mieszkanie. Ma jakiś postępujący problem z jajnikami, lekarz naciska, by starała się zajść w ciążę w ciągu roku, bo potem nie będzie czego ratować, ale ona się waha, bo robi doktorat.
              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:10
                Nie każdy marzy o dziecku, nie wiem jak jest u Twojej znajomej. Nie wiem, czy decydowanie się na ciążę mimo wewnętrznej pewności, ze sporymi wahaniami jest odpowiedzialne. Raczej nie.
                • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:10
                  mimo braku pewności miało być.
                  • triss_merigold6 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:35
                    28 lat to panna już nie młodziutka, jesli teraz ma problemy a chce mieć dzieci, to powinna zastanowić się nad tym co mówi lekarz.
        • murwa.kac Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 17:13
          skariopus napisała:

          CytatZa to teraz ma 28 lat i ten koniec świata jest, bo drugie IV się nie udało...

          ale to wcale nie koniec swiata jest.
          mozna dziecko odpuscic.
          mozna adoptowac.
          ale nakrecac sobie depresje, ze nie mozna miec dzieci - bez przesady.

          .
      • aandzia43 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 16:59
        Czy nasze pr
        > ababki były inne, niż my? Czy ich mózgi- a wraz z nimi dojrzałość emocjonalna,
        > społeczna itd- z jakichś magicznych powodów rozwijały się szybciej? Tyle się mó
        > wi o akceleracji rozwoju, więc czemu dojrzałość ewidentnie się coraz bardziej o
        > późnia? Przecież nie z powodów stricte biologicznych... Dlaczego moja prababcia
        > , która rodziła po ślubie w wieku 17 lat była świetną matką, a moja córka miała
        > by z definicji nie dać rady i zrujnować sobie życie?

        Nasze prababki pewnie nie były inne, ale inne były wymagania społeczne wobec nich. Nie miały dostępu do dobrych zawodów, a więc tych, do których trzeba się długo i intensywnie kształcić więc na co miały przeznaczać młodość? Przyroda nie znosi pustki, jakoś trzeba wykazać swoją przydatność społeczenstwu? wink Całe rzesze kobiet pracujących w zawodach nie wymagających kształcenia (rolniczki, służące, robotnice, praczki itd.) albo wychodziły za mąż i zaczynały rozmnażanie przed dwudziestką, albo (co miało miejsce częściej) pracowały od trzynastego roku życia i zarabiały na posag, żeby za mąż wyjść po dwudzistce. Wszystkie moje babcie i prababcie wyszły za mąż po dwudziestce. Babice i prababcie mojego męża też.


        Dlaczego moja prababcia
        > , która rodziła po ślubie w wieku 17 lat była świetną matką, a moja córka miała
        > by z definicji nie dać rady i zrujnować sobie życie?

        Po pierwsze jak wyżej. Po drugie znam takie dziewczyny i dziś - urodzone do macierzyństwa, świetne matki od pierwszego dziecka urodzonego przed dwudziestką. Beznadziejnych matek z pokoleń dawno minionych też znam kupę przykładów. To kwestia osobnicza. Wiesz, mam wrażenie, że jak dziewczyna bardzo pragnie macierzyństwa i ma ku temu autentyczny talent, to znajduje drogę do realizacji swoich marzeń i planów i w dzisiejszych czasach. Gorzej, że pozbawione talentów i ochoty kobiety sprzed lat te dzieci jednak miały.
        • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 17:10
          No i dalej jest cała masa zawodów nie wymagających kształcenia, albo zupełnie innego niż jest obecnie.
          Inna sprawa że oczekiwania porobiły się takie, że aby stanąć za ladą albo malować paznokcie trzeba mieć wyższe wykształcenie.
          To jest właśnie to o czym pisałam wcześniej - ludzie działają stadnie, nie myślą samodzielnie, tylko oglądają się jeden na drugiego. Teraz wszyscy studiują.
          Po dobie transformacji powstał etos "kariery po studiach", która obecnie nie jest już taka prosta do realizacji i młodzi czy trzeba, czy nie trzeba walą na uczelnie.
          Już mamy nadprodukcję magistrów a poziom kształcenie poleciał na łeb i szyję.

      • echtom Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 18:48
        > Nie chciałabym budować w moich dzieciach poczucia, że najgorsze, co może się zdarzyć, to ciąża.

        Dokładnie o to chodzi. Ciąża w młodym wieku to komplikacja, nie tragedia. Nie chodzi przecież o to, by zachęcać, tylko o to, by nie demonizować.
    • lauren6 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 15:31
      Zgadzam się z Tobą. Młodzi ludzie nie zdają sobie sprawy jak poważnym i powszechnym problemem w dzisiejszych czasach jest niepłodność i jaką tragedię przeżywają pary nieskutecznie starające się o dziecko.

      Nastolatkowie, którzy zaliczą wpadkę, mają siebie nawzajem i rodziców, których obowiązkiem jest pomoc w takiej sytuacji. Niepłodnym parom pozostaje wydawanie olbrzymich sum pieniędzy i nadzieja, że będzie się w tym % szczęśliwców, którym IV się udało.
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 15:52
        Brak dziecka- no straszna tragedia.
        • bi_scotti Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 16:30
          Nasze dzieci ukladaja sobie (i powinny ukladac!) zycie niezaleznie od tego, co my bysmy wolaly lub nie. I chyba o to chodzi zeby wychowac czlowieka na umiejacego podejmowac samodzielne decyzje, gotowego ponosic konsekwencje tych decyzji etc. Jesli sie dzieci (dziewczynki i chlopcow, corki i synow!!!) uczy od malego jakie sa/moga byc konsekwencje radosnego sex'u au natural, to zmniejsza sie prawdopodobienstwo owej wpadki; jesli sie jednoczesnie uczy te same dzieci dbalosci o wlasne cialo, kontaktow z family doctor przynajmniej raz na rok etc., zmniejsza sie prawdopodobienstwo, ze osoba w wieku 35+ obudzi sie z reka w nocniku zaskoczona info, ze moze miec problemy z prokreacja. W dzieci nalezy inwestowac (czas, wiedze, energie, uczucia smile ) ale kwesie wyborow, co kto by wolal nalezy zostawic samym dzieciom!
          • ledzeppelin3 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 13.11.13, 13:07
            I dlatego rodzicom nie można nawet mieć żadnych preferencji. oczywiście. Nie mogę powiedzieć, że ewentualna bezpłodność jest dla mnie czymś strasznym , bo to niepoprawne politycznie według bi_scotti.

            chyba o to chodzi zeby wychowac czlowieka na umiejac
            > ego podejmowac samodzielne decyzje, gotowego ponosic konsekwencje tych decyzji
            > etc.

            To jest oczywiste nawet dla największych jełopów, ale zaprzeczanie własnym preferencjom co do życia dzieci to przykład wynaturzonej chęci bycia poprawnym.
            • echtom Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 13.11.13, 13:14
              > ale zaprzeczanie własnym preferencjom co do życia dzieci to przykład wynaturzonej chęci bycia poprawnym.

              Zgadzam się. Problemem nie są preferencje, bo to nasze prawo równie święte jak marzenia, tylko ewentualna niezdolność zaakceptowania rzeczywistości rozbieżnej z preferencjami.
              • echtom Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 13.11.13, 13:18
                Czyli przykładowo - jest czymś zupełnie normalnym, że rodzic chce, by jego dziecko było heteroseksualne i miało własne dzieci. Jeśli jednak okaże się, że jest homoseksualne i dzieci mieć nie będzie, rodzic powinien znaleźć w sobie dość siły, by ten problem przepracować i zaakceptować rzeczywistość. Deklaracja, że marzę o tym, by moje dziecko było bezdzietnym gejem, byłaby właśnie przykładem owej wynaturzonej chęci bycia poprawnym.
                • ledzeppelin3 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 13.11.13, 14:18
                  Czyli przykładowo - jest czymś zupełnie normalnym, że rodzic chce, by jego dzie
                  > cko było heteroseksualne i miało własne dzieci. Jeśli jednak okaże się, że jest
                  > homoseksualne i dzieci mieć nie będzie, rodzic powinien znaleźć w sobie dość s
                  > iły, by ten problem przepracować i zaakceptować rzeczywistość. Deklaracja, że m
                  > arzę o tym, by moje dziecko było bezdzietnym gejem, byłaby właśnie przykładem o
                  > wej wynaturzonej chęci bycia poprawnym.

                  Dokładnie o to chodzi- akceptować trzeba, chyba, że chce się stracić kontakt z własnym dzieckiem, ale daję sobie prawo do "wolenia", aby moje córki niekoniecznie były bezpłodnymi singielkami. Inna sprawa, że w ramach buntu przeciwko rodzicielce jest szansa, że zostaną lesbijkami ze wstrętem do rozmnażania wink
                • murwa.kac Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 14.11.13, 05:51
                  jest mo doskonale obojetne czy moje dziecko bedzie homo cz hetero.
                  najwazniejsze zeby bylo szczesliwe.

                  gej nie musi byc bezdzietny. wlasnie dlatego miedzy innymi walcze o prawa dla mniejszosci homoseksualnych, mozliwosc adopcji i rowne prawa dla nich, zeby w przyszlosci doczekac sie wnukow, niezaleznie od tego, ktora droga moj syn pojdzie.
      • vilez Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 16:26
        I w związku z tym mają się starać o dzieci od wczesnej młodości? Odważne...
      • purpurowa_komnata Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 16:39
        > Nastolatkowie, którzy zaliczą wpadkę, mają siebie nawzajem i rodziców, których
        > obowiązkiem jest pomoc w takiej sytuacji. Niepłodnym parom pozostaje wydawanie
        > olbrzymich sum pieniędzy i nadzieja, że będzie się w tym % szczęśliwców, którym
        > IV się udało.

        Te dwie sytuacje są identyczne w jednym, nastoletnia ciąża=się spory problem, niepłodna para=spory problem.

        Sama mam aktualnie spory problem, dla większości jest to mimo wszystko nietrudne do zrealizowania. Mnie ten brak niesamowicie utrudnia życie...
        Dla mnie oznacza to wydawanie ogromnych jak dla mnie pieniędzy i nie tylko - a to i tak nie daje mi gwarancji powodzenia, mimo iż jest to moim wielkim pragnieniem.
        Z dwojga złego wolę wydawanie swoich zarobionych przez siebie pieniędzy niż wyciąganie ręki po pomoc do rodziców.
        To tak jak z wpadką: w moim przypadku- rodzice by mi pomogli ale nie zapomnieli...
        Serio wolałabym leczenie za swoje pieniądze żeby mieć dziecko -niż czyjąś łaskę czy wypominanie.
    • saszanasza Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 16:38
      Moim zdaniem nigdy nie da się przewidzieć konsekwencji własnych wyborów.....
      Jest duzo ludzi którzy wpadli będąc nastolatkami i teraz żałują....może nie wpadki, ale tego co stracili zbyt wcześnie wchodząc w rolę rodzica. Właściwie każdy czegoś żałuje i to nie tylko na gruncie rodzinnym, ale na różnych płaszczyznach na których trzeba podejmować jakieś decyzje, bo co by było gdyby.....no właśnie, co????
    • 3-mamuska Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 17:16
      Zgadzam sie w 100% ciaza w wieku nastu lat, tonie tragedia. Wóz dobra organizacja i pomocą młodzi rodzice moga i skończyć szkole i spełnić marzenia.
      • purpurowa_komnata Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 17:25
        Wóz dobra organizac
        > ja i pomocą młodzi rodzice moga i skończyć szkole i spełnić marzenia.
        A jak nie ma wsparcia: tatuś dziecka się wypnie a rodzice dziewczyny powiedzą: trzeba było wcześniej myśleć i teraz radź sobie sama?
        Na moją koleżankę rodzina się wypięła, pomogła jej tylko matka sprawcy ciąży.
        Co więcej wymogła na swoim synu- ojcu dziecka pójście do pracy i utrzymywanie rodziny oraz zmianę studiów na zaoczne.
        Dziewczyna jest teraz po doktoracie, nadal są razem, teraz już z mężem-sama podkreśla jedno na wysokości zadania stanęła tylko przyszła teściowa - a oni musieli szybko dorosnąć.
        Gdyby nie matka chłopaka najprawdopodobniej musiałaby oddać dziecko do adopcji - a tego jak sama podkreśla nie wybaczyłaby sobie nigdy.
    • redheadfreaq Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 18:13
      W pierwszej chwili przyznałam Ci rację. Bo na karku 28 (a tu niektóre młodsze już dzieci względnie samodzielne i odchowane...), na jajnikach cuda-niewidy, partnera brak i może faktycznie było lepiej wtedy...?

      A potem przypominam sobie farmazony, jakie wyznawałam, depresję, z jaką walczyłam, swoje ogólne życiowe nieogarnięcie i podejście do macierzyństwa, to myślę, że skończyłoby się bardzo, bardzo źle, i mówię tu o opcji najgorszej z możliwych.
      • simply_z Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 19:54
        płodność aż tak drastycznie się nie obniża,jeśli kobieta ma problemy z zajściem w ciążę teraz ,to widocznie miałaby wcześniej ,albo jest to jakiś feler partnera.Nastoletnia ciąża? jakiś koszmar.Nie wyobrażam sobie tego,tych wszystkich fajnych rzeczy,które człowieka w międzyczasie ominą albo ominęły.Kiedyś czytałam art,o kobiecie,która twierdziła,że po tym jak odchowała dzieci chodzi z nimi na dyskoteki.Wszystko fajne ale w wieku 40lat nigdy nie będzie to tak smakować jak w wieku 20 i mniej.Pomijamy też ojca dziecka.W nastoletnim wieku nie jest to raczej miłość na całe życie ,a zwykła wpadka ,a ty się męcz z drobiazgiem albo z tym facetem i jego rodziną ,przez całe życie..
        • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 20:18
          simply_z napisała:

          > płodność aż tak drastycznie się nie obniża,jeśli kobieta ma problemy z zajściem
          > w ciążę teraz ,to widocznie miałaby wcześniej ,albo jest to jakiś feler partne
          > ra

          Ale nikt nie twierdzi, że obniża się drastycznie. Nie mniej się obniża i za procentami stoją dramaty ludzi, którzy czasem ze zdziwieniem odkrywają, że sielankowa wizja macierzyństwa po 30 nie jest dostępna dla wszystkich.

          > Nie wyobrażam sobie tego,tych wszystkich fa
          > jnych rzeczy,które człowieka w międzyczasie ominą albo ominęły.

          No to wyobraź sobie te wszystkie rzeczy jakie cię ominą gdy urodzisz dziecko w wieku lat trzydziestu.
          Żyjesz? Żyjesz. Da się? Da się.
          Tak samo daje radę młodsza mama od ciebie.

          Odbije sobie gdy ty będziesz w pieluchach.
          • simply_z Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 20:28
            nie ,nie ominą mnie.Bo będzie to świadome macierzyństwo ,coś co chciałam ,a nie wpadka w szkole.
          • triss_merigold6 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 20:52
            Widzisz, w wieku 30 lat wiem, że mnóstwo rzeczy mnie nie ominie, bo już je przeżyłam. Imprezy, naukę, różnych chłopaków, spontaniczne wyjazdy, szaleństwa, smak kasy którą mogę wydać tylko i wyłącznie na siebie itd. I mogłam w/w zaliczyć bez obciążenia, bez odpowiedzialności za kogoś, na własne egoistyczne ryzyko. Teraz dobijam czterdziestki i mam dwoje dzieci, w tym dwulatkę na stanie. Dyskoteki mnie nie kuszą, nocne życie tez nie, nie mam poczucia że coś mnie ominęło, że musze nadrabiać.
            • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 21:21
              triss_merigold6 napisała:

              > Widzisz, w wieku 30 lat wiem, że mnóstwo rzeczy mnie nie ominie, bo już je prze
              > żyłam. Imprezy, naukę, różnych chłopaków, spontaniczne wyjazdy, szaleństwa, sma
              > k kasy którą mogę wydać tylko i wyłącznie na siebie itd. I mogłam w/w zaliczyć
              > bez obciążenia, bez odpowiedzialności za kogoś, na własne egoistyczne ryzyko. T
              > eraz dobijam czterdziestki i mam dwoje dzieci, w tym dwulatkę na stanie. Dyskot
              > eki mnie nie kuszą, nocne życie tez nie

              No ale teraz nie wyjedziesz sobie spontanicznie, a kasę do 60-tki będziesz wydawać na dzieci.
              Twoja równolatka która dzieci ma dorosłe, zamiast tracić energię na wywiadówki, walkę o przedszkole i szkolno - przedszkolną - zawodową logistykę zajmuje się sobą.
              To już nie czasy, że 40 latki mogły jedynie siedzieć w domu, świat stoi otworem, a zgodnie z tym co mówisz, człowiek z wiekiem lepiej wie czego chce, na więcej go stać i zamiast bzykać się na dyskotekach z byle kim można zwiedzać świat albo realizować nieco ciekawsze hobby niż całonocne imprezy z pijanym towarzystem, które szybko robią się dość nudne.
              • triss_merigold6 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 21:30
                Ależ ja mam w d..ie spontaniczne wyjazdy, im jestem starsza, tym bardziej lubię mieć wszystko zaplanowane, poukładane i pod kontrolą. Jakoś mnie nie przeraża perspektywa wydawania kasy na dzieci do 60-tki, przypuszczam że bedę to robić do końca życia.
                Wiesz, jak byłam po studiach i pracowałam, to było mnie stać na więcej tylko dla siebie tak konsumpcyjnie niż przy dwójce dzieci i ze znacznie szerszym gestem wydawałam kasę. Na temat modelu spędzania czasu każdy ma własne zdanie i własne upodobania, kiedyś kochałam balować i szczerze wątpię czy równie dobrze bym się czuła w klubach studenckich i motocyklowych mając lat 40, a nie sporo mniej.
                • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 21:45
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Ależ ja mam w d..ie spontaniczne wyjazdy, im jestem starsza, tym bardziej lubię
                  > mieć wszystko zaplanowane, poukładane i pod kontrolą. Jakoś mnie nie przeraża
                  > perspektywa wydawania kasy na dzieci do 60-tki, przypuszczam że bedę to robić d
                  > o końca życia.

                  Ale w Sevres jako wzorzec nie leżysz? Bo jeśli nie, to nie znaczy, że wszyscy mają jak ty.
                  Wcale się nie dziwię, że lubisz mieć wszystko pod kontrolą i poukładane, bo wcześniej miałaś kompletnie rozpieprzone życie, można to oczywiście nazywać "wyszumieniem się", skądś jednak tak silna potrzeba kontroli się bierze. To jest pewna cena jaką się płaci za "szumienie".

                  > Na temat modelu spędzania czasu każdy ma własne zdanie
                  > i własne upodobania, kiedyś kochałam balować i szczerze wątpię czy równie dobr
                  > ze bym się czuła w klubach studenckich i motocyklowych mając lat 40, a nie spor
                  > o mniej.

                  Ale spędzać ciekawie czas, a nawet o wiele ciekawiej, można też w inny sposób niż w klubach studenckich, nie wiem skąd w części z was takie przekonanie, że jedynie w dyskotekach, na studiach i w klubach motocyklowych można się dobrze bawić, a potem już nie ma co robić.
                  Właśnie dlatego, że mając 40 lat ma się większą świadomość własnych potrzeb i większą kasę można robić coś więcej niż laskę motocyklistom.
                  • aandzia43 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 23:44

                    > Ale spędzać ciekawie czas, a nawet o wiele ciekawiej, można też w inny sposób n
                    > iż w klubach studenckich, nie wiem skąd w części z was takie przekonanie, że je
                    > dynie w dyskotekach, na studiach i w klubach motocyklowych można się dobrze baw
                    > ić, a potem już nie ma co robić.
                    > Właśnie dlatego, że mając 40 lat ma się większą świadomość własnych potrzeb i w
                    > iększą kasę można robić coś więcej niż laskę motocyklistom.

                    Ależ mamy tę świadomosć! I ja, i Triss, spokojnie smile Czas spędzać ciekawie można zawsze i wszędzie, obrazki malować i tańczyć flamenco mogę sobie teraz, mając 50 lat. Triss jak odchowa najmłodszą z pieluch też może smile Ksiązki czytać, kształcić się, pojechać na wycieczkę czy bawić się w ezoterykę w klubie natchnionych pań i niedorobionych panów też można wink Ale jesli ktoś ma chęć (a ja miałam) poza tymi szlachetnymi i rozwijającymi zajęciami pouprawiać te mniej szlachetne, to sorry, ale miejsce i czas na nie jest właśnei w młodości. Gdybym kiedyś życia nie użyła również w ten głośny i niegrzeczny sposób zostałabym starą, niewyżytą babą. A to jest i śmieszne, i straszne. Szczególnie dla otoczenia. Teraz jestem uroczą, spełnioną na różne sposoby i stabilną kobietą i rodzina nie musi się wstydzić za nieprzystojne zachowania matki, córki i żony big_grin
                  • murwa.kac Lajente 10.11.13, 09:24
                    Ty jednak masz cos nie tak z glowa.

                    i zazdrosc posladki chyba sciska, bo szufladkujesz negatywnie z taka zawiscia te szalenstwa mlodosci, jakbys musiala w swojej mlodosci lizac ciastko przez szybe.
              • aandzia43 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 22:45
                Sorry, Lajente, ale ubawiłam się twoim postem wink Około czterdziestki już nie chciało mi się biegać po dyskotekach i uskuteczniac jakieś nocne harce. To robiłam jako nasto, dwudziestolatka. Potem urodziłam dziecko mając 25 lat i będąc już wybieganą klaczą nie miałam szczególnego niedosytu wrażeń. Choć mozna bylobciut dłużej.Wybiegałam się razem z moim pokoleniem. Miałam towarzystwo do fikania. Nawet gdyby mi się teraz chciało, to z kim miałabym biegać po tych dyskotekach i imprezach? Z młodszymi o pokolenie chłopcami? Żałosne, nie sądzisz? Kijem Wisły nie awrocsz. Oczywiście można życia użyć w każdym wieku, tak jak to czynię teraz mając lat 50, ale są rzeczy które zdrowo jest robić tylko w młodości.
                • murwa.kac Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 09:30
                  aandzia43 napisała:

                  Cytat Sorry, Lajente, ale ubawiłam się twoim postem wink Około czterdziestki już nie chciało mi się biegać po dyskotekach i uskuteczniac jakieś nocne harce. To robiłam jako nasto, dwudziestolatka. Potem urodziłam dziecko mając 25 lat i będąc już wybieganą klaczą nie miałam szczególnego niedosytu wrażeń. Choć mozna bylobciut dłużej.Wybiegałam się razem z moim pokoleniem. Miałam towarzystwo do fikania. Nawet gdyby mi się teraz chciało, to z kim miałabym biegać po tych dyskotekach i imprezach? Z młodszymi o pokolenie chłopcami? Żałosne, nie sądzisz? Kijem Wisły nie awrocsz. Oczywiście można życia użyć w każdym wieku, tak jak to czynięteraz mając lat 50, ale są rzeczy które zdrowo jest robić tylko w młodości.


                  ot to to
                • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 17:08
                  aandzia43 napisała:

                  > Sorry, Lajente, ale ubawiłam się twoim postem wink Około czterdziestki już nie c
                  > hciało mi się biegać po dyskotekach i uskuteczniac jakieś nocne harce. To robił
                  > am jako nasto, dwudziestolatka. Potem urodziłam dziecko mając 25 lat i będąc ju
                  > ż wybieganą klaczą nie miałam szczególnego niedosytu wrażeń.

                  Ha, ha, ty też mnie ubawiłaś w kontekście tego "wyszumienia i wybawienia" mając dziecko w wieku 25 lat.
                  Przecież to według forumowych standardów bardzo wcześnie, tu dla prawie każdej z tego wątku ciąża przed 30-tką to tragedia więc w sumie nie wiem w którym szeregu stoisz.

                  > Nawet gdyby mi się teraz chciało, to z kim miałabym biegać po tych dyskotekac
                  > h i imprezach? Z młodszymi o pokolenie chłopcami? Żałosne, nie sądzisz?

                  To by się nadawało do wątku "czego nie lubię w Polakach". Jakoś cały świat potrafi się bawić nie zależnie od wieku, a u nas po 30-tce "nie wypada". Pomijam już fakt tych dyskotek. Co wy z nimi macie? W moim środowisku chodzenie do dyskotek to był obciach, zazwyczaj chodzili tam ludzie po zawodówkach, nawet podział był dość wyraźny na muzykę dyskotekową i nową falę, a wydaje mi się że z podobnych roczników jesteśmy.
              • franczii Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 13:10
                >
                > No ale teraz nie wyjedziesz sobie spontanicznie, a kasę do 60-tki będziesz wyda
                > wać na dzieci.
                > Twoja równolatka która dzieci ma dorosłe, zamiast tracić energię na wywiadówki,
                > walkę o przedszkole i szkolno - przedszkolną - zawodową logistykę zajmuje się
                > sobą
                > To już nie czasy, że 40 latki mogły jedynie siedzieć w domu, świat stoi otworem

                '

                Jak sie ma dzieci to kiedys ze spontanu zrezygnowac trzeba i kiedys te pieniadze na dzieci wydac. Kobieta kolo 30 , ktora juz troche samodzielnego zycia poznala chetniej z tego spontanu zrezygnuje i to nie jest dla niej zadne wyrzeczenie. Gdybym wpadla jako nastolatka to byloby mibardzo ciezko i nie wykluczam, ze bylby to dla mnie dramat zas juz 10 lat potem kiedyvurodzilam pierwszego syna z planowanej ciazy i z dojrzalego zwiazku moje podejscie bylo diametralnie inne, wyzwania i obowiazki zwiazane z macierzynstwem byly dla mnie radoscia i tak jest do tej pory, nigdy nie poczulam sie uwiazana, nigdy nie poczulam, ze cos trace, ze z czegos musze zrezygnowac. Nie sadze, zebym sie tak potrafila cieszyc macierzynstwem gdybym wpadla jako nasto- 20 latka.

                > , a zgodnie z tym co mówisz, człowiek z wiekiem lepiej wie czego chce, na więc
                > j go stać i zamiast bzykać się na dyskotekach z byle kim można zwiedzać świat a
                > lbo realizować nieco ciekawsze hobby niż całonocne imprezy z pijanym towarzyste
                > m, które szybko robią się dość nudne.

                Byc moze wie czego chce ale i tak najczesciej ma kolejne dzieci. Znam kilka wpadkowych sytuacji z bliska i po pierwszej wpadce w mlodym wieku i ze zwiazku niedojrzalego, ktory ma nikle szanse na przetrwanie dziewczyny decyduja sie ns swiadome macierzynstwo wlasnie kolo 30 z nowym partnerem. To po pierwsze a po drugie zgodnie z twoim podejsciem dziecko takiej wpadkowej mamy tez powinno sie rozmnozyc prsed 20 i wtedy d... zbita, znow nici ze spontanu i wydawania kasy tylko nasiebie.
                • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 17:11
                  franczii napisała:

                  > Jak sie ma dzieci to kiedys ze spontanu zrezygnowac trzeba i kiedys te pieniadz
                  > e na dzieci wydac. Kobieta kolo 30 , ktora juz troche samodzielnego zycia pozna
                  > la chetniej z tego spontanu zrezygnuje i to nie jest dla niej zadne wyrzeczeni
                  > e.

                  Och, tak, żadne wyrzeczenie. To dlaczego tyle narzekań, na czele z lipcową, która żałuję, że wcześniej dzieci nie miała?
                  • franczii Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 17:38
                    Nie znam zadnej ktora narzeka, ze miala za pozno. Jedyny wyrzut jaki miewaja to ze nie starczylo juz czasu na trzecie lub czwarte dzieckosmile Mam pare znajomychza to, ktore wpadly, nawet nie jako nastolatki ale juz na studiach i tez suma sumarum nie zaluja ale kazda na kolejna ciaze sie decydowaladopiero kolo 30 i wtedy sie ciaza i macierzynstwem DELEKTOWAlY, smakowaly kazda chwile. To tez o czyms swiadczy.
      • aandzia43 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 20:19

        > A potem przypominam sobie farmazony, jakie wyznawałam, depresję, z jaką walczył
        > am, swoje ogólne życiowe nieogarnięcie i podejście do macierzyństwa, to myślę,
        > że skończyłoby się bardzo, bardzo źle, i mówię tu o opcji najgorszej z możliwyc

        No właśnie o tym już w wątku wspominałam. O tym, że czas burzy i naporu u wielu młodych ludzi przebiega tak burzliwie, że trudno o jako taką równowagę psychiczną. Do tego wszystkeigo dołóżmy ciążę i mamy tragedię.
        • andaba Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 20:38
          Pewnie, ze bym wolała, ale to raczej tak nie działa, albo-albo...
        • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 21:00
          aandzia43 napisała:

          > O tym, że czas burzy i naporu u wielu
          > młodych ludzi przebiega tak burzliwie, że trudno o jako taką równowagę psychic
          > zną. Do tego wszystkeigo dołóżmy ciążę i mamy tragedię.

          No a na depresję chorują zazwyczaj ludzie po 30-tce.
          • triss_merigold6 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 21:03
            Natomiast nastolatki z definicji mają zaburzoną równowagę emocjonalną, są chwiejne, mało odporne, skrajnie egocentryczne (też element dojrzewania) i mają słabsze hamulce niż dorośli tj. duuuużo wyżsżą impulsywność.
            • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 21:10
              triss_merigold6 napisała:

              > Natomiast nastolatki z definicji mają zaburzoną równowagę emocjonalną, są chwie
              > jne, mało odporne, skrajnie egocentryczne (też element dojrzewania) i mają słab
              > sze hamulce niż dorośli tj. duuuużo wyżsżą impulsywność.

              Natomiast starsze kobiety są bardziej lękliwe, nadopiekuńcze, przewrażliwione, kontrolujące, despotyczne, mają mniej siły i nadmiernie chuchają na dziecko.
              • aandzia43 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 23:32
                > > sze hamulce niż dorośli tj. duuuużo wyżsżą impulsywność.
                >
                > Natomiast starsze kobiety są bardziej lękliwe, nadopiekuńcze, przewrażliwione,
                > kontrolujące, despotyczne, mają mniej siły i nadmiernie chuchają na dziecko.


                Starsze czyli w jakim wieku? Mające pierwsze i jedyne dziecko, czy wszystkie starsze matki?
                A propos depresji: leczą się na nią pewnie głównie trzydziesto i czterdziestolatki. Dalczego? Bo są to ludzie zmuszeni do funkcjonowania na pełnych obrotach, bo utrzymują siebie i rodziny i od nich wymaga się bycia na chodzie. Natomiast depresja seniorów jest faktem, ale nieznanym powszechnie. Seniorzy się nie leczą. Ale nie chce mi się teraz o seniorach. Ja o depresji młodzieży. Tak jak Triss napisała: człowiek w wieku dojrzewania jest z definicji rozchwiany emocjonalnie. Hormony szaleją, neurony się organizują od nowa - burza jednym słowem. Depresje w tym wieku to norma rozwojowa. Nie trzeba ich zazwyczaj leczyć, same mijają. Pod warunkiem, że reszta przebiega mniej więcej prawidłowo. Podobno depresji w tym wieku nie miewają tylko psychopaci smile No więc mnie chodziło w poprzednim poście o to, że nietrudno u słabszej neurologicznie jednostki o klapę psychiczną wywołaną wypadnięciem z toru z powodu np. ciąży i macierzyństwa. Daltego nie uważam, że ciąża nastolatki nie jest żadnym problemem jeśli rodizna jest gotowa pomóc w wychowaniu wnuka. Czasem i rodzina nie pomoże, jak się nastolatce psyche wali.
          • redheadfreaq Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 13:51
            No patrz, a ja cierpiałam na nią od circa 19 roku życia, z nawrotami już później. Nadal nie mam 30. Nie wiem, skąd masz takie informacje...
            • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 10.11.13, 17:10
              redheadfreaq napisała:

              > No patrz, a ja cierpiałam na nią od circa 19 roku życia, z nawrotami już późnie
              > j. Nadal nie mam 30. Nie wiem, skąd masz takie informacje...

              Ludzie, czemu wy wszystko traktujecie tak dosadnie, bez wyjątków?
              Najczęściej chorują osoby po 30-tce, to nie znaczy że wyłącznie po 30-tce.
    • mamusia1999 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 20:46
      ja o tej troche glodnej co sie glodujacym skarzyc nie chce.
      ja cie rozumiem. sama po 1 dziecku i 2 wczesnych poronieniach bardzo sie balam i bardzo pragnelam drugiego dziecka. i bardzo sie wkurzalam, jak jeden i drugi lekarz potraktowal kwestie lekko, ze niby gdzie problem, skoro jedno juz mam.
      najpierw sie wkurzalam jeszcze wiele dni po wizycie, ale wpewnym momencie.....pomoglo. sama tak do tgeo podeszlam, ze jak nie to nie. i sie udalo.
      pewnie juz nie mozesz tego sluchac, ale mam pare znajomych, ktorym odpuszczenie tematu dalo 2 dzieci. a mieli b. ciezka sytuacje wyjsciowa, znacznie ciezsza niz wiele innych par. najpierw odpuscili/odlozyli start IV, bo przeprowadzka etc. 1 dziecko. potem sie nawet w tej beznadziejnej sytuacji nie zabezpieczali, bo po co. bec, 2 dziecko.
    • an_ni Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 20:51
      nigdy w zyciu
      na mnie spadloby wychowywanie jej dziecka, no way!
      ja zamierzam odzyc jak ona szkole skonczy

      • triss_merigold6 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 20:56
        No właśnie. Zakładam, że - jeśli tylko będę mogła, a dzieci będą chciały - pomogę przy wnukach, o ile te będą. Pomogę, ale niespecjalnie bawi mnie wizja zajmowania się wnukiem w wersji: mieszkać razem, utrzymywać, opiekować się non stop, bo nastolatka w szkole i musi się uczyć.
        • an_ni Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 21:22
          no patrz a tu wszystkie chetne do wczesnego babciowania a wlasciwie powtornego matkowania
          ciekawe... beda zasuwac do 67 r.z a okolo 40 chca zostac babcią
          to moze mąż bedzie utrzymywal powiekszoną bande darmozjadow??
          • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 21:27
            No przy rodzeniu w okolicy 40-tki niedługo babcie będzie znane tylko z bajek.
            • triss_merigold6 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 21:33
              Wiesz, moja matka zmarła jak miałam 30 lat, za to babcia mojego partnera (a prababcia mojej córki) ma 90 wiosenek i jest w znakomitej kondycji. Zero reguły.
              • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 21:48
                triss_merigold6 napisała:

                > Wiesz, moja matka zmarła jak miałam 30 lat, za to babcia mojego partnera (a pra
                > babcia mojej córki) ma 90 wiosenek i jest w znakomitej kondycji. Zero reguły.

                Ale oczywiście, że nie ma 100% reguły, zdecydowanie jednak częściej ludzie chorują i umierają z wiekiem. czy też zaczniemy udowadniać, że jednak nie.
            • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 21:35
              > No przy rodzeniu w okolicy 40-tki niedługo babcie będzie znane tylko z bajek.

              Może zamiast pitolić farmazony przytoczyłabyś dane GUSU lub Eurostatu dotyczące średniej długości życia kobiet w Polsce? Podpowiem, zdaje się 81?
              • lajente Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 21:50
                wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisał(a):

                > > No przy rodzeniu w okolicy 40-tki niedługo babcie będzie znane tylko z ba
                > jek.
                >
                > Może zamiast pitolić farmazony przytoczyłabyś dane GUSU lub Eurostatu dotyczące
                > średniej długości życia kobiet w Polsce? Podpowiem, zdaje się 81?

                No i? Może policz sobie.
                Twoja mama cię rodzi gdy ma 40 tkę, ty rodzisz gdy masz 40-tkę.
                Zagadka - Ile lat ma twoja mama gdy zostaje babcią i jak się to ma do twojej podpowiedzi?
                • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 22:00
                  Moja matka już mnie urodziła, nawet gdybym zdecydowała się na dziecko w okolicach 40, matka będzie pewnie jeszcze żyć. Ale pewności nie ma się nigdy, umrzeć można w wypadku po 20.
                  Ciekawe ile kobiet decyduje się na dziecko, bo: mam już 31, chcę by moje dziecko miało babcię, a ile w wyniku sprzyjających okoliczności życiowych: zdrowia, pracy, ok chłopa, dobrych warunków materialnych.
                  Wiek urodzenia pierwszego dziecka mamy w Polsce jeden z najniższych w UE (i wcale to dobrze IMO nie świadczy) nie wspominając, że w islamskich Maroko i Algierii kobiety później rodzą pierwsze dziecko niż w Polsce, więc nie ma co piać.
          • echtom Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 21:40
            Nikt nie jest "chętny" - po prostu rodzina jest m. in. od tego, by ogarniać nieprzewidziane problemy, zamiast przed nimi uciekać.
            • triss_merigold6 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 21:42
              A panienka ma myśleć chociaż trochę i nie dowalać radośnie i spontanicznie owych problemów. Chłopak zresztą też, ale to panna poniesie większe konsekwencje.
              • echtom Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 22:02
                No jasne, ale mówimy o sytuacji, kiedy mimo antykoncepcji stało się, a zdarza się nawet dojrzałym, doświadczonym kobietom, nie tylko nastolatkom. Nie wyobrażam sobie, że 17-latka przychodzi do mnie z newsem o ciąży, a ja na to: "Co za tragedia, musisz natychmiast usunąć i udawajmy, że tej ciąży w ogóle nie było."
                • triss_merigold6 Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 22:05
                  Akurat usunięcie ciąży to pierwsze co mi przychodzi do głowy. Dojrzała kobieta decyduje sama lub z mężem/partnerem, nastolatka jakoś uwzględniać zdanie rodziców powinna.
            • an_ni Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 21:48
              takie probelmy mozna przewidziec i im zapobiec
      • echtom Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 21:33
        > nigdy w zyciu

        Znaczy co - zmusisz do aborcji?
        • an_ni Re: Wolałabym, żeby moje dziecko wpadło... 09.11.13, 21:43
          wolalabym bylo w temacie
          odpowiadalam na to
          nigdy w zyciu bym nie wolala
          ale tak zaproponowalabym interwencje

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka