marzeka1
10.11.13, 18:02
Mam wrażenie, że byłam na planie jakiegoś medycznego serialu: mąż jest po operacji (12 godzin!- kto kiedyś czekał tyle na ważną wiadomość, wie, jaka jest waga takiego czekania) , termin został przyspieszony, rokowania dobre (a mnie w końcu "puścił" kamień w sercu)- ale to, co mnie zdumiewa do podejście lekarzy z kliniki, w której leży mój mąż . Są nie tylko profesjonalistami, ale zobaczyłam lekarzy z powołania- miłych i zajmujących się pacjentami (obserwuję codziennie), tłumaczących, żartujących, po prostu dobrych ludzi.Po 12-godzinnej operacji lekarz spokojnie udzielał mi info przez telefon, rozumiejąc moje emocje.
Nie ma żadnych znajomości, wszystko było na NFZ, my nawet nie jesteśmy z Białegostoku- a od diagnozy do operacji- to było 10 dni "bo to młody człowiek i trzeba było termin znaleźć"- ot całe tłumaczenie.
Po prostu nie mogę wyjść z podziwu- i jak patrzę na nich, to widzę, jak piękny i trudny to może być zawód. Naprawdę to + wsparcie, jakie otrzymałam od różnych ludzi- bardzo przywraca wiarę w to, jak wiele osób potrafi być dobrymi ludźmi.