ja nie umiem i wstyd mi, bo są takie sytuacje, w których wychodzę na strasznego sztywniaka, a w głębi serca jestem przekonana, że gdybym umiała to bym lubiła. Zwykle nie pojawiam się tam, gdzie wiem, że po krótkim toaście wszyscy ruszą na parkiet i trochę mnie w tym życiu omija. A tańczyć nie umiem wcale. Wiem, bo próbowałam pójść na żywioł, mały drink na rozluźnienie i katastrofa. Strasznie depczę partnera, kompletnie plączą mi się nogi, wygląda to wszystko przekomicznie i o ile jeszcze takie zachowanie u nastolatki jest dopuszczalne to u kobiety 30+ jest nie do przyjęcia. Dajcie jakiś patent na szybkie nauczenie się jak poruszać kopytami, bo szykuje mi się w przyszłym roku kilka imprez, na które pójść bym chciała, ale znając siebie to z bólem serca odmówię wymyślając strasznie-ważny-powód

Jako nastolatka robiłam kilka kursów, ale wiecie podstawy typu - walc, tango, rumba, samba...ale na muzyce to znam się na zasadzie grają-nie grają. Widziałam wiele razy (aż zagryzałam pięści z zawiści), że niektóre kobiety tak z gracją tańczą do wszystkiego... jakieś obroty, jakiś jeden kro na wszystko... Podpowiedzcie coś

))