czy po prostu chwyt stosowany w handlu?
Juz pisze o co chodzi. Nie mieszkam w Polsce, ale czasem jade na zakupy. Mam juz obcykane "swoje towary" i jak jestem w Polsce to wiem w jakim sklepie co mam kupic.
Z Biedronki kupowalam zawsze slonecznik luskany. Praze na patelni jako dodatek do salatek, a ten z biedronki jest naprawde ok, zdarzylo mi sie kupowac w innych sklepow splesnialy czy gorzkawy.
Ostatnio po dluzszej nieobecnosci w owym sklepie kupilam slonecznik, Zadowolona jak cholera, ze nie podrozal ( a ciagle slysze ze wszystko drozeje)
Dopiero w domu zauwazylam, ze zamiast 400 g jak zawsze, opakowanie zawiera 300g. Najpierw myslalam ze to chyba niemozliwe, ale od tylu lat kupuje ten slonecznik ze mialam zakodowane te 400g i faktycznie. Sprawdzilam, bo w domu jeszcze mialam 2 opakowania kupione kiedys...
Czyli ze cena nie poszla w gore tylko na regale, dla nieswiadomego jak ja klienta. Bo jakby nie patrzec placi sie tyle samo za 25% mniej towaru.
Zastanawiam sie czy w innych sklepach tez tak jest? Zaczne chyba bojkotowac insekta...z drugiej strony, gdzie ja kupie te pyszne rurki z waniliowym nadzieniem?

Tylko ze z biedrony nam smakuja. (jak ktos wie gdzie kupie takie same w smaku to poprosze namiary)