(Wątek smutaśny)
Dla mnie był. Zmarła moja mama. Miesiąc wcześniej jej brat, a mój chrzestny- upadł na ulicy i to był koniec. Drugi jej brat, a mój wujek- rak z przerzutami. Bliska kuzynka- ciężka choroba nieuleczalna.
Najgorsze, że 2014 wiele nie naprawi, bo zmarli nie ożyją.
Została mi jedna ciocia - siostra mamy i tak się pocieszamy w tym wszystkim, bardzo nam pomagała w chorobie mamy.
Ale jest ciężko, słabo sobie radzę z tym wszystkim. Zwłaszcza ze śmiercią mamy- stara krowa ze mnie, a jakoś się czuję ... wydziedziczona, znikła moja zasadnicza oś

Chyba to jeszcze do mnie nie dochodzi, budzę się z niedowierzaniem, że jej nie ma. Coś się dziwnego z człowiekiem dzieje, gdy nie ma już rodziców.