jak-nie-ja-to-kto 15.01.14, 22:31 Idzie matka z małym dzieckiem za rękę. Dziecko się drze, łzy lecą jak grochy, wyrywa się i wije jak piskorz, próbuje się położyć na chodnik. Matka nic. Idzie, tempem dziecka. Należy zareagować? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
d.d.00 Re: Małe dziecko na ulicy 15.01.14, 22:36 Serce mi się kroi, jak obce dziecko płacze. Natomiast, gdy mój wymusza to nie reaguje. Odpowiedz Link Zgłoś
zurekgirl Re: Małe dziecko na ulicy 15.01.14, 22:37 Raczej nie. Widze siebie z wlasna corka na tym obrazku. Ona sie drze i wije, bo chce moj telefon, a ja jej telefonu nie dam i juz. Nie jestem na nia zla, po prostu nie bede tysiac razy powtarzac, ze nie i dlaczego nie i sie bida mala wije z bezsilnosci i wscieklizny. Odpowiedz Link Zgłoś
bbuziaczekk Re: Małe dziecko na ulicy 15.01.14, 22:42 Ja bym matce pogratulowala anielskiej cierpliwosci. Bo niejedna by juz wyszla z siebie i stanela obok. Odpowiedz Link Zgłoś
podkocem Re: Małe dziecko na ulicy 15.01.14, 22:42 No, moja tez tak potrafi bo np nie kupiłam jej loda albo była niegrzeczna na placu zabaw, popchnęła inne dziecko i postanowiłam zabrac ją wczesniej do domu. Odpowiedz Link Zgłoś
kol.3 Re: Małe dziecko na ulicy 15.01.14, 22:43 Szczerze mówiąc dziś po południu w hipermarkecie rodzice lat 30++ robili zakupy z panienką lat 5-6. Na oko wykończeni, bo to koniec dnia po pracy, a i pogoda koszmarna. Panienka z gatunku "jestem królewna i ja tu rządzę" postanowiła dać publiczny występ, rzucając skafander na podłogę. Tatuś był lekko zdenerwowany i usiłował ją pohamować, matka płaciła przy kasie. Popatrzyłam na nią takim wzrokiem, że zrezygnowała. Dzieci potrafią dać popalić. Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 Re: Małe dziecko na ulicy 15.01.14, 22:53 > i usiłował ją pohamować, matka płaciła przy kasie. Popatrzyłam na nią takim w > zrokiem, że zrezygnowała. Zrezygnowała z płacenia? Odpowiedz Link Zgłoś
cygarietka Re: Małe dziecko na ulicy 15.01.14, 23:49 > Zrezygnowała z płacenia? PADŁAM!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: Małe dziecko na ulicy 16.01.14, 10:53 kol.3 napisała: , matka płaciła przy kasie. Popatrzyłam na nią takim wzrokiem,że zrezygnowała. Masz wpływ na ludzi.I ta odeszła i nie zapłaciał? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Małe dziecko na ulicy 15.01.14, 22:47 Tak, milczącym podziwem dla cierpliwej matki. Dziecko ma pewnie rzut buntu z powodu środy. Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: Małe dziecko na ulicy 15.01.14, 22:54 Zależy od sytuacji. Ja miałam taką sytuację z moją córką- wtedy 2-3 latką w okresie dla nas najgorszym z możliwych bunt dwulatka połączony ze zmianą mieszkania, przeprowadzką. Po którejś wycieczce do Ikei dziecko usiadło na podłodze i zaczęło się drzeć jakbym ją obdzierała ze skóry. Ja oczywiście spokojna- wiem, że tylko spokój mnie moze uratować. A tu stary dziad do mnie podchodzi i patrzy mi w oczy bezczelnie w sensie, co z ciebie za matka. a ja do niego- "podszedł pan do mnie, żeby mi pomóc? dziękuję serdecznie. " Obrócił się na pięcie i uciekł wystraszony Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Małe dziecko na ulicy 15.01.14, 23:43 > A tu stary dziad do mnie podchodzi i patrzy mi w oczy bezczelnie > w sensie, co z ciebie za matka. a ja do niego- "podszedł pan do mnie, żeby mi p > omóc? dziękuję serdecznie. " Obrócił się na pięcie i uciekł wystraszony Nie dziwię mu sie: pan chciał zapytać, gdzie znajdzie dzial mebli kuchennych, a ty na niego napadłaś Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: Małe dziecko na ulicy 16.01.14, 09:16 nie nie, uwaga, że on miał pięcioro i takie rzeczy się nie zdarzały (jak to opisuje dziewczyna poniżej) i że jestem wyrodną matką miał na końcu języka, spojrzenie pełne wyższości i pogardy. Odpowiedz Link Zgłoś
gaskama Re: Małe dziecko na ulicy 16.01.14, 09:22 > nie nie, uwaga, że on miał pięcioro i takie rzeczy się nie zdarzały (jak to opi > suje dziewczyna poniżej) i że jestem wyrodną matką miał na końcu języka Ty wróżka, i tak mu zwisała z tego końca języka? Jeśli masz wyrzuty sumienia, bo uważasz, że jesteś kiepską matką, to zaczynasz widzieć "wyższość i pogardę" w oczach innych. Jaki z tego wniosek: 1. Albo jesteś kiepską matką. 2. Albo nie i powinnaś popracować nad sobą. Nie wiem, czy aż psycholog jest potrzebny, ale praca nad sobą na pewno. Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: Małe dziecko na ulicy 16.01.14, 09:27 A może powinnam wystawić własne walizki za drzwi? Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: Małe dziecko na ulicy 16.01.14, 09:34 Może to pasożyty? Lamblie albo tasiemiec... No i borelioza. Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: Małe dziecko na ulicy 16.01.14, 09:34 a no i od razu się rozstanę z partnerem, nie ma co tego wszystkiego przedłużać. Odpowiedz Link Zgłoś
gaskama Re: Małe dziecko na ulicy 16.01.14, 09:41 Jednak psycholog będzie wskazany. Sama nie dasz rady. Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: Małe dziecko na ulicy 16.01.14, 21:13 Gaskamo, dziękuję. Nie wiem, co by było, gdyby nie Twoje mądre rady. Inni wspóczuliby moim dziecią. Odpowiedz Link Zgłoś
jak-nie-ja-to-kto Tak się zastanawiałam.... 15.01.14, 22:54 ....jak na to reagują postronne osoby. Historia opisana jest dla mnie codziennością, bo opisałam siebie i swoje dziecko, które generalnie jest na NIE. Myślałam że mnie zjecie, a tu miłe zaskoczenie. Na szczęście jeszcze nigdy nikt mi nie zwrócił uwagi że taka wyrodna jestem i tak się znęcam, ale dziecku wiele osób już pogadało. Czasem wtedy mam chęć się odezwać, ale nie robię tego żeby mi nerwy nie puściły. Odpowiedz Link Zgłoś
d.d.00 Re: Tak się zastanawiałam.... 15.01.14, 23:15 czyli chciałaś nas sprawdzić czy byśmy Cie zlinczowały na ulicy Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Tak się zastanawiałam.... 15.01.14, 23:44 Gdybym to widziała, to wiesz, dużo zależy od zachowania tej mamy. Jest ogromna różnica, czy robi swoje, spokojna, widać, że życzliwie i z miłością odnosi się do dziecka, czy np. szarpie za rączkę, ma zacięte usta, grymas złości itd.. Jak widzę mamę w ten sposób wychowującą dziecko _świadomie_ i ze spokojem, z poszanowaniem dziecka, to się uśmiecham życzliwie. Cieszę się, że ktoś wychowuje dziecko bez krzyków, bez bicia, konsekwentni i spokojnie. Jak widzę irytację czy zapędy w stronę poniżania - trochę mi smutno-przykro. Tak BTW, ktoś wyżej pisał o dziewczynce w markecie. Bo rodzice zmęczeni. Bo pogoda zła. Czemu dziecka to nie usprawiedliwia? tak samo usprawiedliwia, czy raczej tłumaczy. Trzeba wychować, ale po co nazywać "księżniczką" i przypisywać złe intencje? Odpowiedz Link Zgłoś
nowi-jka Re: Tak się zastanawiałam.... 16.01.14, 09:16 Gdybym to widziała, to wiesz, dużo zależy od zachowania tej mamy. Jest ogromna > różnica, czy robi swoje, spokojna, widać, że życzliwie i z miłością odnosi się > do dziecka, czy np. szarpie za rączkę, ma zacięte usta, grymas złości itd.. wiesz jak próbujesz cos załatwic a dziecko odstawia taki cyrk juz kilkadziesiat minut to nawet złośc w oczach jest uzasadniona. Ale miec złośc na dziecko nei oznacza jeszcze bycia niedobra matką. Odpowiedz Link Zgłoś
lelija05 Re: Tak się zastanawiałam.... 16.01.14, 09:19 Ja nie miałam złości, tylko mord w oczach i pewnie dlatego nikt mi nie zwrócił uwagi, gdy moje dziecko odstawiło mi taki cyrk. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Tak się zastanawiałam.... 16.01.14, 11:26 Po co te wielkie słowa? zaraz tam "niedobra matka". Fakt jest taki, że opiekun (matka, ojciec, babcia, niania, whatever), który pozwala dziecku przez "kilkadziesiąt minut" "odstawiać cyrk" jest po prostu nieskuteczny w tym co robi. Są metody. można się nauczyć, można je ćwiczyć, nie trzeba bezwolnie poddawać się takim sytuacjom i reagować złością na dziecko. Dziecko nie jest od tego, że za nas opiekunów załatwiało to, co naszym psim obowiązkiem jest - naszym obowiązkiem - czyli to my musimy przewidywać, zapobiegać, wychowywać ciągle i konsekwentnie itd., reagować aby nie dochodziło do eskalacji złości dziecka itd.. Jak w przykładzie wyżek (nie powiem, poruszył mnie mocno): rodzice mieli prawo być zmęczeni po pracy, ale dziecko nie miało już prawa być zmęczone, głodne, spocone (chodzi mi o "księżniczkę" przy kasach). My jesteśmy dorośli i to my mamy kombinowac, jak się nie wściekać na dzieci. Oczywiście może się każdemu zdarzyć epizod złości, ale nie ma się tym co szczycić. Nie świadczy o byciu "złą matką", świadczy o potrzebie pracy przede wszystkim nad sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Tak się zastanawiałam.... 16.01.14, 13:40 Ile masz dzieci i jak oceniasz procentowa swoja skutecznosc? Bo ja dzisiaj rozwazalam jak skuteczny moze byc klapsik przy histerii Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik-niecodziennik Re: Tak się zastanawiałam.... 16.01.14, 16:10 > Gdybym to widziała, to wiesz, dużo zależy od zachowania tej mamy. Jest ogromna > różnica, czy robi swoje, spokojna, widać, że życzliwie i z miłością odnosi się > do dziecka, czy np. szarpie za rączkę, ma zacięte usta, grymas złości itd.. szarpać nie szarpię (choc moze tak wyglądać bo mała sie szarpie, ja ją trzymam i cholera wie jak to z boku wygląda...), ale zacięte usta i grymas złości w takiej sytuacji mam na bank. so what?... Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Wiesz, jeśli ktoś ma dziecko w wieku 16.01.14, 09:04 takim jak opisane albo niewiele starsze, względnie nie ma jeszcze galopującej sklerozy, to doskonale zdaje sobie sprawę, że taka akcja to, jak trafnie ujęła to Triss "rzut buntu z okazji środy" i współczuje matce tym bardziej, im częściej jego prywatne dziecko urządzało mu taki cyrk, względnie im częściej mu ludzie postronni reagowali w stylu "co za wyrodna matka". Albowiem owszem, istnieje druga grupa osób, linczujących w takiej sytuacji rodzica i składa się zasadniczo z dwóch typów: - bezdzietni eksperci od wychowywania dzieci - stare baby/dziady, którym "nigdy się nic takiego nie przydarzyło" choć "pięcioro dzieci wychowali" i którzy bez ogródek dzielą się swą refleksją o, wariantnie, "niewychowanym bachorze" lub "beznadziejnej dzisiejszej matce". Odpowiedz Link Zgłoś
princy-mincy Re: Małe dziecko na ulicy 15.01.14, 23:12 Jako bezdzietna, wieszalabym psy na takim rodzicu i żałowała dziecka. Ale mając juz doświadczenie 4- letnie jako matka, wiem, ze dziecku obiektywnie nie dzieje sie krzywda, ze raczej próbuje płaczem cos wymusić. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Małe dziecko na ulicy 15.01.14, 23:29 Ja z moim dzieckiem. Czy w tle (jakies 20metrow) znajduje sie porzucony wozek i autostrada? Odpowiedz Link Zgłoś
ladnyusmiech Re: Małe dziecko na ulicy 15.01.14, 23:30 W takiej sytuacji wyrazy zrozumienia dla mamy Moje dziecko po wyjściu w placu zabaw przykleiło twarz do kafelek na ziemi (w galerii handlowej). Spokojnie czekałam aż mu się znudzi. Jednak komentarz mojej teściowej, moich rodziców i męża był taki: i ty mu pozwoliłaś tak leżeć?! Więc to różnie bywa Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Małe dziecko na ulicy 15.01.14, 23:41 > przykleiło twarz do kafelek Muszę,wybacz: KAFELKÓW! Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Małe dziecko na ulicy 16.01.14, 20:46 mam ciężki dzień za sobą i szybko przeczytałam "wybacz kafelkom" tzn biedne kafelki, że takie dziecko do nich się przykleiło Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: Małe dziecko na ulicy 15.01.14, 23:54 Ale na co? Że dziecko wyje? Pewnie wyje, bo chce iść w drugą stronę. Albo że chciało lizaka a mama nie kupiła. Albo chciało banana i mama kupiła, ale był krzywy, a ono chciało prostego banana... Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Małe dziecko na ulicy 16.01.14, 20:48 bo w sumie, to już nie wiem kim trzeba być, jakim wrednym rodzicem, żeby dziecku kupić krzywy banan Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Małe dziecko na ulicy 16.01.14, 09:13 Podejść do dziewczynki i grobowym tonem powiedzieć "Jak nie będziesz słuchać mamusi to Cię wezmę". Odpowiedz Link Zgłoś
lelija05 Re: Małe dziecko na ulicy 16.01.14, 09:15 Tylko co, jeśli mamusia i dziecko ochoczo przystaną na taką propozycję Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: Małe dziecko na ulicy 16.01.14, 09:17 Gazecia miałaby bejbusia, ale byłoby zabawnie Zakładałaby posty o rodzajach pieluszek itp Odpowiedz Link Zgłoś
lelija05 Re: Małe dziecko na ulicy 16.01.14, 09:21 Eee, chyba nie. Bardziej stawiam na wątki pochwalne ile nowych gier komputerowych poznało i że słodyczami tez można dzieciaka wyżywić, i ogólnie o co tyle szumu Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: Małe dziecko na ulicy 16.01.14, 09:35 haha dobre Gazecia i bejbuś- to byłoby niezłe połaczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
mag1982 Re: Małe dziecko na ulicy 16.01.14, 09:35 Na moją córkę jakiekolwiek teksty ze strony osób postronnych, gdy jest w takim stanie, działają tak, że zaczyna głośniej ryczeć (choć czasem wydawałoby się, że to niemożliwe). Celują w takich odzywkach zazwyczaj starsze panie, choć nie zdarza mi się to często. Do mnie bezpośrednio nikt nic nie powiedział, ale kiedyś zdarzyło się, że Starsza pani rzuciła do towarzyszącej jej młodszej kobiety "Biedna mała. Dlaczego matka jej nie przytuli i nie uspokoi?". Na to młodsza powiedziała "Ja tam moich nie uspokajałam" i się temat skończył. Na moją córkę gdy jest w takim stanie (na szczęście nieczęsto) nic nie działa, żadne przytulanie, a wszystko co powiem może się obrócić przeciwko mnie, więc przeważnie nie mówię nic i czekam aż przejdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
zuwka Re: Małe dziecko na ulicy 16.01.14, 09:48 > Podejść do dziewczynki i grobowym tonem powiedzieć "Jak nie będziesz słuchać ma > musi to Cię wezmę". Uważaj Gazeta, bo ja raz czytałam jak na tekst postronnego obserwatora "jak będziesz niegrzeczny, to Cię zabiorę" matka odpowiedziała "Ja nie oddaję dzieci takim brzydkim ludziom" Odpowiedz Link Zgłoś
jak-nie-ja-to-kto Re: Małe dziecko na ulicy 16.01.14, 10:19 Moje dziecko nie ma obiekcji co do obcych, niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: Małe dziecko na ulicy 16.01.14, 10:31 Kiedyś jakaś stara wiedźma próbowała straszyć moje płaczące dziecko. No cóż... po tym co zrobiłam jestem pewna, że nigdy więcej sobie nie pozwili na podobny wyczyn względem jakiegoś malucha. Ja też potrafię być wiedźmą. I nie waham się, zwlaszcxa jak ktoś próbuje krzywdzić moje dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
melancho_lia Re: Małe dziecko na ulicy 16.01.14, 09:23 Ja kiedys tak wracaam z 2,5 letnim synkiem. Wycie spowodowane było wyjściem z placu zabaw. Młody szedł i się darł, próbował się kłaść na chodniku. Ja ze stoickim spokojem holowałam go za rękę (byłam w 8 m-cu ciąży). Ostatnia rzecz o jakiej marzyłam to to by ktoś się wtrącił... Odpowiedz Link Zgłoś
gaskama Re: Małe dziecko na ulicy 16.01.14, 09:24 Tak należy. Należy jak najszybciej spier..ć, by bębenki w uszach nie popękały. Odpowiedz Link Zgłoś
saszanasza Re: Małe dziecko na ulicy 16.01.14, 09:26 Nie reagowałabym. Matka moim zdaniem zachowała się książkowo i jak najbardziej poprawnie. Odpowiedz Link Zgłoś
aagnes Re: Małe dziecko na ulicy 16.01.14, 09:27 To wypisz wymaluj ja - chociaz nieraz i ja sie potrafie wydrzec. nie dalej jak wczoraj prowadzilam wijące sie i wrzeszczace dziecko do domu, ja rowniez krzyczalam i tylko czekalam az mnie policja zgarnie jako patologie. u nas srody sa tragiczne i ok 19-ej jak wracamy razem do domu to moze zdarzyc sie wszystko. mam w dupie co mysla o mnie ludzie na okolo, a jakby ktos sprobowal mi zwrocic uwage to tez by swoje uslyszal. Odpowiedz Link Zgłoś
schere Re: Małe dziecko na ulicy 16.01.14, 09:30 Raz mi dziecko urządziło taki "książkowy" bunt dwulatka na ulicy. Po kwadransie anielskiej cierpliwości byłam pełna zrozumienia dla bijących pociechy rodziców, opisywanych w mediach. I wtedy przyplątała się "babcia dobra rada" która próbowała mnie pouczyć, a usłyszała ode mnie kilka niemiłych zdań. O dziwo uspokoiło to też synka, wstał i poszliśmy sobie dalej. O co była awantura nie pamiętam, ale babcię która przejęła na siebie naszą złość wspominam do dziś . Odpowiedz Link Zgłoś
gaskama Re: Małe dziecko na ulicy 16.01.14, 09:31 O co była awantura nie pamiętam, ale babcię która przejęła na siebie naszą złoś > ć wspominam do dziś . Pewnie z dużym rozrzewnieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Małe dziecko na ulicy 16.01.14, 09:34 Nie wtrącać się. Pamiętam, jak siedziałam na murku z rozhisteryzowaną córką i czekałam, aż jej trochę przejdzie, bo nie miałam jak odholować do domu na raz jej i siatek. Powód: nie kupiłyśmy tacie na urodziny damskiej bluzki, którą wypatrzyła. Odpowiedz Link Zgłoś
zuwka Re: Małe dziecko na ulicy 16.01.14, 09:57 hehe ja raz siedziałam na murku obok kościoła, a moje dziecko leżało za murkiem wśród spadających liści i się niemiłosiernie darło. Bo ona chce zostać w kościele, i pobiegać z dziećmi po czerwonym dywanie, robiąc małpie miny. Nie jestem jakimś fanatykiem religijnym, ale mam szacunek dla osób wierzących, więc nie pozwoliłam na to. Wyobraźcie sobie spojrzenia i miny tych starszych pań i panów, kiedy to obserwowali. Nikt a szczęście uwagi mi nie zwrócił. A dziecko powyło z 10 minut wstało i poszłyśmy dalej. No doobra raz wrzasnęłam na nią, bo mi nerw puścił Odpowiedz Link Zgłoś
zuwka Re: Małe dziecko na ulicy 16.01.14, 09:39 nie, póki dziecko nie wybiega na ulicę. Jakby mi ktoś zareagował w sklepie, w którym dziecko waliło kończynami w podłogę leżąc na niej (bo poszłyśmy nie tą alejką co chce - a było to c.a. w okresie buntu dwulatka) to bym chyba ugryzła osobę reagującą. Dziecko trzeba przetrzymać stanowczością i siłą spokoju. Nawet jak w środku szlag Cię trafia. Póki dziecku nie dzieje się krzywda, nie jest ono narażone na niebezpieczeństwo, dajmy pole do popisu matce / ojcu Odpowiedz Link Zgłoś
tully.makker Czy wy nie macie za grosz empatii? 16.01.14, 09:57 Nawet wobec wlasnych dzieci? Dla doroslego powod placzu moze byc bzdyrny, ale dla malego dziecka to tragedia, ktora ciezko przezywa. Czescia uczenia dziecka radzenia sobie z frustracja i negatyenymi emocjami jest milosc i wparcie. bardoz wazne jest, zeby pokazac dziecku, ze jego uczucia nie sa bzdura niewarta uwagi, zaslugujaca na zignorowanie. zawsze mowie moim dzieciakow w takiej sytuacji, ze rozumiem, co czuja, ze jest mi przykro, ze tego czy tamtego nie moga zrobic,ofiaruje nim przytulenie i pocieszenie, proponuje czynnosci zamienne. No i wazne jest, zeby zamiast reagowac, zapobiegac takiem napadom. Nawet ja, matka dlugo pracujaca, wiem jakie sa przyciski moich dzieci i starm sie ich nie naciskac. Przed pojsciem w miejsca generujace wrzaski, typu sklep, z wyprzedzniem okreslam zasady (nie bedziemy kupowac zadnych samochodow). Naprawde nie ejst trudno, wystarczy chciec. Odpowiedz Link Zgłoś
mag1982 Re: Czy wy nie macie za grosz empatii? 16.01.14, 10:02 Moja córka na tym podobne przemowy o rozumieniu reaguje wrzaskiem "nic mi nie mów, nic mi nie mów", przytulić się nie da. Rozumiem, że na siłę z wielkim ciążowym brzuchem mam przytulać wyrywające się i kopiące dziecko? Z zapobieganiem zgadzam się, że to najlepsza metoda ale niestety nie zawsze się da. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Czy wy nie macie za grosz empatii? 16.01.14, 10:18 Oj, jakbym siebie widziala. Wiele razy. I niestety nic nie pomaga "nazywanie uczuc", solidaryzowanie sie, rozumienie. Syn ma to glegoko w rzyci, jedyne co, to ewentualnie podkreca jeszcze glosniej fonie i wydluza atak szalu. Szalu, bo raz doszlo do tego, ze oprocz wycia gryzl mnie, bil, podskakiwal i kopal z calej sily wozek z mlodszym bratem. Na przeczekanie tez nie moge go wziac, bo w efekcie bym siedziala circa godzine badz dluzej w jednym miejscu, co spowodowaloby, ze poki co spokojny mlodszy w wozku zaczalby wariowac chcac z niego wyjsc i mialabym stereo. Jedynym rozwiazaniem bylo po prostu isc w strone dworca (zeby dojechac do domu), wlokac starszego i probujac nie dopuscic, zeby zrobil krzywde komukolwiej z naszej trojki. Na szczescie przechodzacy ludzie wysylali mi wzrokiem mega fale sympatii i wspolczucia A w polowie drogi wyczerpany szalem syn zazyczyl sobie slabym glosikiem "na plecki" (do chusty). Po pieciu minutach zasnal. Powod: nie chcialam mu kupic wypatrzonego na wystawie drogiego modelu pociagu, wiecie, takiego dla kolekcjonerow. Dziadostwo uzywane kosztuje tyle, co tygodniowe zakupy spozywcze. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Czy wy nie macie za grosz empatii? 16.01.14, 10:22 Kiedyś to w dupsko można było strzelić i jakoś bunt szybko mijał. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Czy wy nie macie za grosz empatii? 16.01.14, 10:23 Za uszy porządnie wytargać, klaps jest karalny, ale ciąganie za uszy jeszcze nie, jak ją zaboli szybko przestanie, z małymi dziećmi jak ze zwierzętami - tylko tresura. Odpowiedz Link Zgłoś
tully.makker Re: Czy wy nie macie za grosz empatii? 16.01.14, 10:59 No wiadomo, ze nie zawsze sie da. Ale dziecko z czasem sie nauczy, a poki sie nie nauczy, fakt, ze jego emocje nie sa bagatelizowane powwoduje, ze szybciej sie uspokoi ( znaczy po 30 minutach, zamiast po 50) Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik-niecodziennik Re: Czy wy nie macie za grosz empatii? 16.01.14, 20:39 jakiekolwiek próby okazania empatii mojemu dziecku w chwili histerii powodują nasilenie objawów i dzikie wrzaski "nie gadaj, nie tytaj" oraz próby agresji. jedyne co działa to pozwolić jej się wyryczeć i poczekać az sama przyjdzie. wtedy owszem, ukochac sie da jak najbardziej. a w kwestii unikania - czasem dziecko chce np koniecznie sie bawic w tej kaluzy na środku ulicy. i ni ch...usteczki nie interesuje jej ani inna kałuza, ani inna zabawa. mam pozwolic? bo zapobiegac sie nie da, ta kałuza jest naprzeciwko wejscia do domu... łatwo sie radzi ogolnie, a dzieci sa różne i różne rzeczy dzialaja. znasz przyciski swoich dzieci, nie wszystkich na świecie... Odpowiedz Link Zgłoś
zuwka Re: Czy wy nie macie za grosz empatii? 16.01.14, 10:07 nie rozśmieszaj mnie. To , że nie tulę mojego dziecka w momencie ataku histerii nie jest brakiem empatii. To jest po prostu niemożliwe. Dziecko w pełnej histerii nie daje się z reguły przytulić, a już nie powiem o mówieniu do niego. To jest techniczne niemożliwe i w zasadzie bezcelowe, bo i tak do niego nie trafi! Moje dziecko już wyrosło z histerii w miejscach publicznych, ale pamiętam doskonale jak to wygląda. Przecież można odczekać aż mu przejdzie i wtedy przytulić, porozmawiać, wyjaśnić. I dziecko wie, że je jego uczucia nie są bzdurą niewartą uwagi. Ty naprawdę masz dzieci? Zapobiegać / reagować przeciwko takim napadom?? w trakcie buntu dwulatka / trzylatka, kiedy z równowagi potrafi wyprowadzić je krzywo zawiązana sznurówka? dobre sobie Odpowiedz Link Zgłoś
zuwka Re: Czy wy nie macie za grosz empatii? 16.01.14, 10:12 p.s. cytuję: Czescia uczenia dziecka radzenia sobie z frustracja i negatywnymi emocjami moim zdaniem cześcią uczenia dziecka radzenia sobie ze złymi emocjami, jest pozwolenie na okazywanie tych emocji. Nawet jak jest to wicie się na podłodze. Najważniejsze, żeby zadbać o to, żeby dziecku wtedy nie stało się nic złego, a później o tym porozmawiać, kiedy histeria minie. To naprawdę dużo bardziej skuteczne, niż tulenie na siłę wijącego się dzieciaka i mówienie do niego kiedy i tak nic nie słyszy, bo jest zajęte wrzeszczeniem Odpowiedz Link Zgłoś
tully.makker Re: Czy wy nie macie za grosz empatii? 16.01.14, 11:01 Ty naprawdę masz dzieci? Zapobiegać / reagować przeciwko takim napadom > ?? w trakcie buntu dwulatka / trzylatka, kiedy z równowagi potrafi wyprowadzić > je krzywo zawiązana sznurówka? dobre sobie Tak, mam 3 dzieci. Najmlodsze jest wlasnie dwulatkiem w trakcie buntu, a srodkowe ma ADHD i sile osmiolatka, ale emocjonalnosc trzylkatka. Odpowiedz Link Zgłoś
schere dopóki 16.01.14, 10:07 mi się nie przydarzył atak histerii dziecka myślałam dokładnie jak ty. Ale jak się już dziecko rozkręci (a rozkręcają się momentalnie) to nie pomaga przytulanie, czynności zamienne (czyli co, konkretnie?) ani wyrażanie zrozumienia. I obiecałam sobie, że nigdy tego nie powiem... ale: wzruszają mnie mamy określające zasady zakupów i umawiające się z dwulatkiem, że "dzisiaj żadnych samochodów". Dziecko pamięta o takiej umowie całe 5 minut, a już na pewno nie w sklepie wypełnionym bogactwem (akurat w sklepie moje dziecko nigdy nie zrobiło awantury, chociaż raz miał pretensje, że tego chłopczyka którego znaleźliśmy oddaliśmy a nie zabraliśmy sobie do domu). Odpowiedz Link Zgłoś
bozenka78 Re: Czy wy nie macie za grosz empatii? 16.01.14, 10:17 > Naprawde nie ejst trudno, wystarczy chciec. Wiesz, ja chcę bardzo, ale zwyczajnie czasem to nie pomaga. Fajnie, że masz takie dzieci, które mają określoną liczbę przycisków, mój syn też taki jest. Moje córki już niestety nie. I nie jestem w stanie wymyślić zasad, które obejmowałyby każdy możliwy powód ich frustracji. A o przytuleniu czy pocieszaniu w takim momencie, to już w ogóle mogę zapomnieć. Empatii to ja w sobie mam ogrom, tylko że przy okazji jestem też człowiekiem i niestety nie zawsze udaje mi się zachować spokój i uśmiech w takich sytuacjach. Odpowiedz Link Zgłoś
jak-nie-ja-to-kto Re: Czy wy nie macie za grosz empatii? 16.01.14, 10:24 O matko O_o Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: Czy wy nie macie za grosz empatii? 16.01.14, 21:15 negatyenymi emocjami Nie istnieją negatywne emocje. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Czy wy nie macie za grosz empatii? 17.01.14, 07:39 owszem, mam empatie, przytulam i tlumacze. tylko, ze robie to dopiero po zakonczeniu sceny dramatcznej z wrzaskiem w roli glownej. kiedy moj syn sie drze, nic do niego nie dociera, a na moje slowa reaguje zwiekszeniem decybeli. kiedy widze, ze emocje zaczynaja opadac i wrzask slabnie, to jest dla mnie sygnal, ze teraz jest dobry moment, zeby go przytulic. poza tym on zwykle sam mowi "przytul mnie", kiedy minie najgorszy atak furii. nie zaluje mu przytulania, ale po prostu znam swoje dziecko i wiem kiedy wcisnac odpowiedni guziczek. z zapobieganiem jak najbardziej sie zgadzam, ale to nie zawsze da sie przewidziec i nie zawsze da sie uniknac/zapobiec, bo niektore rzeczy po prostu trzeba zrobic. dla przykladu: ja doskonale wiem, ze nie byloby porannej histerii, gdybym sama od a do z ubrala mojego synka. tylko, ze on ma juz ponad 4 lata, w lutym idzie do przedszkola i po prostu musi ubierac sie sam. Odpowiedz Link Zgłoś
joxanna Re: Małe dziecko na ulicy 16.01.14, 10:30 Jeden raz zareagowałam. Byłam w sklepie, obok matka z rzucającym się to na półki to na ziemię dwulatkiem i wianuszek oburzonych pomrukujących starych bab dookoła. Podeszłam do niej i głośno powiedziałam: trzymaj się, zaraz minie. Baby rozeszły się. Matkę spotkałam później przy kasie, pouśmiechałyśmy się, dziecko - jakby nigdy nic się nie wydarzyło. Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: Małe dziecko na ulicy 16.01.14, 10:50 jak-nie-ja-to-kto napisała: > Idzie matka z małym dzieckiem za rękę. Dziecko się drze, łzy lecą jak grochy, w > yrywa się i wije jak piskorz, próbuje się położyć na chodnik. Matka nic. Idzie, > tempem dziecka. > > Należy zareagować? chyba se jaja robisz??? we wszystko widzę ematka musi się w...ć. Robię całkiem podobnie.Jak mój młodszy ma focha na wszystko,że nawet wiatr mu przeszkadza,albo słońce.Idzie i wyje a ja nie reaguję. A co? może mam mu strzelić jednego?żeby nie ryczał,bo jeszcez na pani ematka zauważy i będzie chciała zareagować Dajcie naprawdę spokój.Nie macie włąsnego życia?! Odpowiedz Link Zgłoś
mag1982 Re: Małe dziecko na ulicy 16.01.14, 13:19 Widać, że całego wątku nie czytałaś, bo autorka dalej wyjaśnia, że właśnie o sobie i swoim dziecku pisze. I ciekawa była jak to jest postrzegane z zewnątrz. Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: Małe dziecko na ulicy 16.01.14, 21:10 mag1982 napisała: > Widać, że całego wątku nie czytałaś, bo autorka dalej wyjaśnia, że właśnie o so > bie i swoim dziecku pisze. I ciekawa była jak to jest postrzegane z zewnątrz. No chyba nie sądzisz ze mam tyle wolnego czasu zeby caly watek czytac? Odpowiedz Link Zgłoś