Dodaj do ulubionych

przyjaciółka grubaska...

22.01.14, 17:32
na faliwink

spotykacie się z dawno nie widzianą koleżanką, która wcześniej żali wam się kilkukrotnie na fejsie, gg, czy przez telefon, ze przytyła i schudnąć nie może, chociaż "przecież ja nic nie jem".

w rozmowach pocieszacie ją, wspieracie, doradzacie ćwiczenia, a ona na wszystko reaguje: "ach nie mam czasu, bo dzieeeeci" (przy czym wy pracujecie i łączycie pracę z opieką nad dziećmi i prowadzeniem domu - dzieciaki macie w tym samym wieku, a ona niepracująca od ośmiu lat) "ach, to takie drogie" (tłumaczycie, że nie musi mieć karnetu na siłownię, bo i wy nie macie, wystarczy odpalić filmiki na youtubie), "ach tyle gotowania" (to o diecie), tłumaczycie, że no co ty! na początek wystarczy odstawić pieczywo jasne i zamienić je na pieczywo chrupkie lub ciemne i ograniczyć slodycze, a nie bawić się w wołowiny, owoce morza i tym podobne wyszukane sprawy.

no i dochodzi do spotkania face 2 face.

w kawiarni (takiej dzieciolubnej) - spotykacie się tachając ze sobą potomstwo

wy zamawiacie latte. tak po prostu. oraz "chipsy" jabłkowe dla dziecia.

koleżanka zamawia: latte z podwójnym cukrem, tartę ze szpinakiem dla siebie oraz paróweczki dla swojego smyka....

po czym rzecz jasna narzeka, że ojejejejeje ja to jak świnka przy tobie wyglądam.....
Obserwuj wątek
    • shumi-mi-las Re: przyjaciółka grubaska... 22.01.14, 17:33
      wyrypałybyście jej prawdę między oczy, czy też uważacie, jak owa przyjaciółka, że ona przecież nic nie je...? wink
    • sagan137 Re: przyjaciółka grubaska... 22.01.14, 17:36
      o, widze, ze pojawil sie kolejny watek "guba sama sobie winna bo zre"
      nic nie dociera, prawda?
      • shumi-mi-las Re: przyjaciółka grubaska... 22.01.14, 17:51
        ha ha sagan, ja mam niedoczynność od przeszło pięciu lat, w zasadzie to hashimoto nawet ostatnio zdiagnozowane, a koleżanka mimo wieeelkiej nadziei i porobionych wszystkich badań w tym kierunku (taka ostatnia deska ratunku i możliwość usprawiedliwienia wielkiej dupy z "powietrza") zdrowa jak rydz wink
    • shumi-mi-las Re: przyjaciółka grubaska... 22.01.14, 17:37
      tyleż samo co ja czyli 35
    • majenkir Re: przyjaciółka grubaska... 22.01.14, 17:38
      Hehe, widze, ze slina Ci poszla na widok tej tarty big_grin.
      • shumi-mi-las Re: przyjaciółka grubaska... 22.01.14, 17:40
        masz mnie wink
    • ichi51e Re: przyjaciółka grubaska... 22.01.14, 17:42
      Mowie: nie przejmuj sie - ja to sama nie wiem jak to sie dzieje - chyba mam po prostu dobre geny. (Smirk smirk)
    • solaris31 Re: przyjaciółka grubaska... 22.01.14, 18:00
      mam prostą zasadę - nie wpieprzać się w czyjeś życie. chce jeść tę tartę, niech sobie je.

    • kota_marcowa Re: przyjaciółka grubaska... 22.01.14, 18:03
      Znam takie osoby, zamawiają pizzę xxl, ale idą w zaparte, że prawie nic nie jedzą, a tyją tongue_out

      Natomiast prawdą jest, że te osoby WIERZĄ, że jedzą jak wróbelek i tyją z powietrza.
      Olewam, nie komentuję.
      • ichi51e Re: przyjaciółka grubaska... 22.01.14, 18:09
        Dokladnie. Badania pokazywaly ze te osoby faktycznie tak uwazaja. Znajde bo to bylo bardzo ciekawe badanie i wkleje.
        • kozica111 Re: przyjaciółka grubaska... 22.01.14, 18:14
          A po co umawiasz sie z nia w knajpie skoro uważasz że ma problem?Żeby sobie poprawić humor jaka to masz silną wole a ona nie?
          • shumi-mi-las Re: przyjaciółka grubaska... 22.01.14, 18:19
            to byla kawiarniasmile)) umowilysmy sie na kawesmile)) w cafe bebe w poznaniu dokładnie.

            i sorry, ale nie wiedziałam, ze "ma problem" z silną wolą.
            myślałam, ze faktycznie bidulka ogranicza się jak może a nie potrafi schudnąć.

            sorry, ale nie powiedziała mi że jest uzależniona od żarcia uncertain
            • kozica111 Re: przyjaciółka grubaska... 22.01.14, 18:27
              Jeżeli ma insulinoopornosc czyli brak wrażliwości tkanek na insulinę odczuwa ciągły dręczący głód mimo spożycia sporej ilości kalorii, wtedy silną wole można sobie w buty włożyć.Insulinoopornosc to podła dolegliwość i dość popularna niestety.
              Ty zamiast ją wesprzeć /za diabły nie moge pojąc czemu nazywasz ją przyjaciółka/ robić sobie z niej polewe na forum froterując swoje ego.
              • shumi-mi-las Re: przyjaciółka grubaska... 22.01.14, 18:32
                daj spokój. badania w kierunku cukrzycy tez robiła. insulinoodporność również przerobiła jak również alergie i wszelkie inne przyczyny. ona nic nie jadła. tylko sorry, ale jak ktos nic nie je, to nie słodzi kawy latte slodkiej z natury ( a mówiła mi wcześniej, ze codziennie wypija ok. pięciu kaw latte ze swojego ekspresu) dwoma dodatkowymi porcjami cukru!!! no sorry.
                i nie zamawia tarty z ciasta pólfrancuskiego, które składa się z samego tłuszczu, nawet jeśli jako dodatek ma zdrowy z natury szpinak wink

                nie jest już moją przyjaciólką, bo grzecznie i zwięzłowato zasugerowałam jej to i owo. wolała użalać się nad sobą popijajac goraca czekoladę i zagryzając pięcioma naleśnikami z nutellą.
                • yenna_m Re: przyjaciółka grubaska... 22.01.14, 22:23
                  > nie jest już moją przyjaciólką, bo grzecznie i zwięzłowato zasugerowałam jej to
                  > i owo. wolała użalać się nad sobą popijajac goraca czekoladę i zagryzając pięc
                  > ioma naleśnikami z nutellą.

                  i to jest powód do zerwania przyjaźni?

                  szczerze? nigdy to nie była żadna przyjaźń
                • majenkir Bede sie czepiac 23.01.14, 14:14
                  shumi-mi-las napisała:
                  > jak ktos nic nie je, to nie słodzi kawy latte slodkiej z natury


                  Latte nie jest slodka z natury. Jest slodka jak ja poslodzisz tongue_out.
            • kk345 Re: przyjaciółka grubaska... 22.01.14, 23:07
              > sorry, ale nie powiedziała mi że jest uzależniona od żarcia uncertain

              Fakt, zamówienie tarty szpinakowej dobitnie świadczy o uzależnieniu, to ogólnie znana rzecz...
          • shumi-mi-las Re: przyjaciółka grubaska... 22.01.14, 18:23
            i twoja wypowiedź świetnie obrazuje problem. to wszyscy naokoło są winni, bo pieką, sprzedają, gotują pyszne jedzenie, a biedny gruby musi im ulegać....
            • yenna_m Re: przyjaciółka grubaska... 22.01.14, 22:22
              a niezbyt mądry i lojalny inaczej "przyjaciel" musi na forum klepać, co ten "zaprzyjaźniony" grubas robi ze swoim życiem wink
              • malwa51 Re: przyjaciółka grubaska... 23.01.14, 16:34
                Amen.
    • ga-ti Re: przyjaciółka grubaska... 22.01.14, 18:10
      No cóż prawdy w oczy bym nie powiedziała (chyba że miałabym już dość tej koleżanki), ale przestała doradzać w kwestii odchudzenia oraz ucinała narzekania koleżanki. Jej życie, jej sprawa w sumie.
    • yenna_m Re: przyjaciółka grubaska... 22.01.14, 22:20
      przyjaciółce się nie obrabia dupska na forum wink
      nie nazywa się jej również grubaską

      to tak, jak by grubaska z IQ 180 napisała o swojej przeciętnej koleżance: przyjaciółka głupia tongue_out
    • buuenos Re: przyjaciółka grubaska... 22.01.14, 22:37
      Ja raczej nie umowilabym sie w kawiarni a w parku na dluuugi spacer,zeby w spokoju pogadac i kalorie zbic. I tego chyba moznaby oczekiwac od przyjaciolki a ,,przyjaciolka" wiadomo do cukierni powlecze..
      • yenna_m Re: przyjaciółka grubaska... 22.01.14, 22:42
        gdyby przyjaciolka byla alkoholiczką, to pewnie powlekłaby ją na lampkę wina wink
        i też by się dziwiła, że tamta się złamała wink
    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: przyjaciółka grubaska... 22.01.14, 22:46
      spoko, nie frustruj się, wieczna głodówka źle działa na człowieka, to i nic dziwnego, że gula skacze na widok innych, którzy się nie przejmują i jedzą smile
      weź przykład z "przyjaciółki" zamiast obrabiać jej tyłek na forum
      lepiej być grubą, najedzoną i szczęśliwą
      niż
      szczupłą, wiecznie głodną i złą aż tak, że się wylewa żale na forum smile
    • naomi19 Re: przyjaciółka grubaska... 22.01.14, 23:03
      nawet nie wiedziałam, że tarta ze szpinakiem jest tucząca
    • black_halo Re: przyjaciółka grubaska... 22.01.14, 23:32
      ty zadna przyjaciolka nigdy nie bylas bo gdybys byla to nie wylewalabys swojej zlosci na forum na to, ze twoja kolezanka je tarte ze szpinakiem.

      a z tym doradzeniem to przewaznie jest tak, ze pseudo przyjaciolki daja te rady zupelnie nieproszone i jeszcze sie obrazaja jak ktos nie chce sie dostosowac.
      • shumi-mi-las Re: przyjaciółka grubaska... 23.01.14, 06:35
        Watek zalozony i czytany w kontekscie dwoch obok o jedzeniu i uzaleznieniu nabiera sensu. Nie ja wysnulam wniosek o uzaleznieniu, do glowy mi nie przyszlo. To raz, dwa probowalam przeforsowac spacer, zajecia ruchowe dla mam z dzieciaczkami, wypad do lasu, w koncu padla propozycja KAWY.
        Trzy ogolnie chodzi mi o to, ze jak narzekam ze jestem gruba , a ona narzekala i oczekiwala rad oraz twierdzila ze nic nie je, to staram sie ograniczyc, a nie uzywac podwojnego cukru np.
        Specjalnie nie zamawialam niczego zeby jej nie kusic. Przyszlam pogadac i na kawe a nie jesc. Umowilysmy sie po obiedzie.
        To bylo przeszlo dwa lata temu i nasza znajomosc urwala sie rowniez z innych wzgledow - okazala sie toksyczna dla nas obu, wiec tym samym pozwolilam sobie sytuacje oisac. Jesli ktod nadal uwaza ze to ja mam problem z pierniczkiem, tarta czy odchudzaniem, trudno. Do pewnych rzeczy trzeba poprostu dojrzec i dojsc samemu. Pozdrawiam i koncze dyskusje.
        • kropkacom Re: przyjaciółka grubaska... 23.01.14, 06:44
          Dwa lata temu... Jestem zdania, ze sobie historyjkę spreparowałaś na potrzeby forum. Jakie to typowe, ze teraz piszesz, ze chciałaś jakąś aktywność, a ona kawę. Teraz znowu, ze nie zamawiałaś nic by jej nie kusić, a nie bo sama nic nie chciałaś. I tak dalej.
    • franczii Re: przyjaciółka grubaska... 23.01.14, 07:08
      >wyrypałybyście jej prawdę między oczy, czy też uważacie, jak owa przyjaciółka, że ona >przecież nic nie je...?

      Nie wyrypalabym jej nic miedzy oczy. Jesli suugestie i porady w sprawie diety i sportu nic nie daja to bym po prostu dochodze do wniosku, ze przyjaciolka chce sobie tylko kokieteryjnie ponarzekac a tak naprawde to najbardziej kocha jedzenie i w tym by nie potrafila sie ograniczac ani kontrolowac.
      • bei Re: przyjaciółka grubaska... 23.01.14, 10:07
        Ale to jej sprawa co je, jej dziecko, jej kaska i jej narzekanie.
        Ona nie prosi o pomoc, tylko chce sobie ponarzekać smile
        No i tak naprawdę to nie wiem, czy ona zawsze tak je, czy tylko od wielkiego dzwonu.
        • arista80 Re: przyjaciółka grubaska... 23.01.14, 11:56
          Shumi znowu w akcji. Jak już doszczętnie objechała singielkę w kawiarni to teraz przyszła kolej na koleżankę grubaskę. Kobieto przestań zaglądać innym do talerza ile jedzą, z kim, przez ile czasu, tylko zajmij się sobą. I współczuję tej koleżance, że musiała biedaczka trafić na taką "super przyjaciółkę", która dowartościowuje swoje ego obgadywaniem na forum.
          • atoness Re: przyjaciółka grubaska... 23.01.14, 12:47
            Nie będę się wdawać w dywagacje, czy autorka wątku ma jakiś problem, czy nie.
            Jeśli chodzi o temat właściwy: to zależy od stopnia zażyłości. Siostrze wyłożyłam w żołnierskich słowach, że mam dość jej biadolenia. Ja ruszam z buta, ona by wolała samochodem. Ja na wakacjach idę na gimnastykę w wodzie, ona leży. Ja na deser biorę kawałek ciasta i owoce, ona pięć kawałków ciasta. Więc nie chcę słuchać o tym, jaka jest biedaczka gruba. Koleżance widywanej od czasu do czasu nic bym nie mówiła. Wielu ludzi ma jakiś problem, wielu mydli sobie oczy. Ich sprawa.
    • misseczka Re: przyjaciółka grubaska... 23.01.14, 12:45
      No dobra, trochę nadwagi, trudno, może i nie zaszkodzi, problem estetyczny. A co, jeśli to nie przyjaciółka grubaska, tylko bardzo otyła?
      Ja mam taka właśnie przyjaciółkę, znamy się od dziecka, siedziałyśmy w podstawówce w jednej ławce. Teraz mieszkamy w różnych miastach, ale kontakt wciąż mamy, odwiedzamy się, spotykamy.
      Ona zawsze była okrąglutka, czasem mniej, czasem bardziej. Podejmowała próby odchudzania, skuteczne mniej lub bardziej; niestety, aktualnie jest fatalnie, sądzę, że waży ze 130 kg, może więcej, przy wzroście 164. W minione wakacje poznały się z moją druga przyjaciółką (z trochę późniejszych czasów); i ta moja druga przyjaciółka się autentycznie przeraziła. I powiedziała mi: "słuchaj, gdyby to by ktoś mi bliski, to zrobiłabym coś, żeby jej pomóc, coś bym powiedziała, może by dotarło, przecież jej serce w pewnej chwili nie wytrzyma!"

      Jestem świadoma, że jej problemy z nadwagą mają związek z jej zdrowiem - ma zdiagnozowana pewną chorobę, która sprzyja tyciu. Ale wiem też, niestety, że odżywianiu (pomijając próby odchudzenia się) też można zarzucić niejedno. Ona świetnie gotuje, jak do nich przyjeżdżamy (nawiasem mówiąc, ma świetną rodzinę, bardzo fajnego męża, zresztą zawsze była bardzo lubiana, i nadwaga w niczym tu nie przeszkadzała) - na stół wjeżdżają pyszności. Niestety, nie dietetyczne; panierki, torty, zasmażki. Jak oni przyjeżdżają do nas - staram się raczej dietetycznie ugotować, ale też i z tym nie przesadzić, żeby jej uczuć nie urazić; z drugiej strony, sama skłonności do nadwagi mam, więc zawsze to jakieś alibi. Niestety, bywają sytuacje, kiedy nie mam wątpliwości, że jej otyłość to nie tylko choroba. W minione wakacje podróżowałyśmy razem, ich samochodem. No i postoje w fastfoodach obowiązkowo, albo w pizzeriach. I wtedy nie sałatka, tylko wieśmac, frytki i shake, albo pizza XXL i duże lody.

      Waszym zdaniem, powinnam coś powiedzieć, zasugerować - czy uznać, że jej talerz, jej sprawa? Bo ja się zwyczajnie o nią martwięsad
    • szamanta Re: przyjaciółka grubaska... 23.01.14, 14:26
      "Przyjaciółka grubaska"hmm.. taktowność wobec przyjaciół to chyba nie jest twoją mocną stroną? nie ładnie to tak doopsko obrabiać przyjaciółce na forum ,do tego jeszcze mało taktownymi określeniami rzucać na jej osobe. Fałsz z twojej strony
      • mrs.petronela Re: przyjaciółka grubaska... 23.01.14, 17:17
        Niestety też mam w towarzystwie podobną koleżankę, bardzo ją zresztą lubię. Dziewczyna ma BMI w granicach I/II stopień otyłości (sama mi to powiedziała). No i to takie niesprawiedliwe, że inne takie chude, a ona gruba. Przecież ona NIC nie je. Okazało się, że ma dni, że rzeczywiście je jak ptaszek, zdrowo, chudo, po czym przychodzi weekend albo zniżka formy albo dół i potrafi sama wciągnąć wielką pizzę na grubym spodzie, KFC, kebaby, chińszczyzna itd. Do tego drinki, wino, piwo, bo wychodzi sporo i często. Nie dosypia, je nieregularnie, stres w pracy, metabolizm siadł i w to akurat wierzę, bo komu by po latach takiego życia nie siadł. No i co? Wtrącać się czy nie? Wyciągam na ćwiczenia (z marnym skutkiem), spacerów nie lubi itd.. Lubię ją, ale póki sama nie będzie chciała to nikt się za nią nie zmieni...
    • ira_07 Re: przyjaciółka grubaska... 23.01.14, 17:55
      Zbyt "typowa" i stereotypowa ta koleżanka grubaska, wątpię w jej istnienie. Bo co ma na celu ten wątek? Obśmianie koleżanki, że gruba i głupia? Czy obśmianie grubych tak ogółem? Bo o żadne rady jak ją przekonać nie pytasz, opisujesz tylko rzekomą grubą koleżankę. I co formurowiczki mają z tym zrobić? Napisać co by zrobiły na twoim miejscu? Opisać swoje koleżanki?

      na
      > początek wystarczy odstawić pieczywo jasne i zamienić je na pieczywo chrupkie
      > lub ciemne i ograniczyć slodycze

      Nie wystarczy, zwłaszcza że ciemne pieczywo jest tak samo kaloryczne, tylko zdrowsze po prostu. Samo ograniczenie słodyczy niewiele da, jeśli je się ich dużo. Bo co to jest ograniczenie? Trzy kawałki ciasta w tygodniu zamiast siedmiu?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka