Jak praktykujecie?
W zeszłym roku po prostu zaprosiłam 3 dzieci z rodzicami do domu. Bawiły się właściwie same, od czasu do czasu ktoś z rodziców do nich wszedł, ja też. Było ok.
Córka otrzymywała w minionym roku zaproszenia na urodziny w sali lub z animatorem.
I teraz zastanawiam się, jak postąpić w tym roku.
Skłaniam się do wersji z zaproszeniem animatora do domu (córka nie chce sali zabaw), szczególnie, że dzieci w tym roku byłoby już więcej (7-8 gości) i nie bardzo czuję się na siłach zabawić towarzystwo. Poza tym mam poczucie, że to teraz norma. A jak Wy to widzicie?
Przyznam jednak, że z drugiej strony, jakoś tak mi niewygodnie z taką koncepcją - dziwi mnie, że teraz dzieci po prostu same się nie bawią. Ja tak wspominam przyjęcia urodzinowe z mojego dzieciństwa. Rodzice wkraczali do akcji tylko w razie konfliktów

No i tak nie do końca wiem, co robić... Wesprzecie dobrą radą?
Na marginesie: koszt animacji dla nas jest dość wysoki, no ale może warto...