blond_suflerka
03.02.14, 14:50
Jakie jest Wasze zdanie w temacie rozstań związkowych? Czasem się słyszy albo można przeczytać, że ten który odchodzi od żony( lub ta-od męża) to świnia, że zmarnował jej lata, że jak on mógł, w ogóle to nieodpowiedzialny gnój.
Czyli jak raz ktoś się zdeklaruje, ze chce z kimś byś to już nie ma prawa zmienić zdania?
Czy odpowiedzialność to pozostanie w związku w ktorym jest źle? Czy może jednak odpowiedzialnością jest rozstać się i dac sobie i partnerowi szansę na szczęście?
Czy jedynym wyznacznikiem przyzwoitości jest fakt czy ktoś pozostał z żoną?