Dodaj do ulubionych

Koleżanka chce się wprowadzić

    • echtom Właśnie sobie pomyślałam, 08.02.14, 21:07
      że ta znajomość ma jednak swoje dobre strony - może dzięki niej nauczę się w końcu asertywności wink Jestem dumna ze swojej asertywnej odpowiedzi - zamiast się wić i wymyślać wymówki, powiedziałam wprost, że bardzo potrzebuję być teraz sama i nie chcę brać na siebie zobowiązań, którym mogłabym nie sprostać.
    • asia_i_p Re: Koleżanka chce się wprowadzić 08.02.14, 21:49
      Musiałabym mieć dla tej osoby osobny pokój (na zasadzie - sypialnia, pokój dziecka, salon i jeszcze dodatkowy gościnny). W przeciwnym razie byłoby to bardzo dla mnie męczące.

      No chyba, że byłaby to sytuacja ostro podbramkowa - typu albo do mnie, albo na ulicę, i bliska osoba.
      • bi_scotti Re: Koleżanka chce się wprowadzić 08.02.14, 22:15
        Gdybys byla pania na Downton Abbey ze sluzba i niepoliczalna iloscia pokoi goscinnych to co by Ci szkodzilo? No sama powiedz tongue_out Ale poki nie jestes, to spotkania z kolezanka ogranicz do od-czasu-do-czasu upijania jej winem (na to mozesz chyba odzalowac wink ) a pomysl wspolnego zamieszkania w ogole nie powinien byc rozpatrywany na powaznie. Cheers.
    • echtom Z ostatniej chwili 09.02.14, 17:07
      Koleżanka właśnie zadzwoniła, że w aktualnym lokum już się ułożyło. Niniejszym oddala się wizja, że przemyśli sprawę jeszcze raz i stanie w moim progu z walizką tongue_out
      • rosapulchra-0 Re: Z ostatniej chwili 09.02.14, 17:12
        Być może twoja odmowa była kopem do działania w ułożeniu sobie poprawnych stosunków w jej obecnym lokum. W każdym razie - gratuluję! smile
    • hexe28 Re: Koleżanka chce się wprowadzić 09.02.14, 21:47
      To ja byłam z drugiej strony medalu. Z dnia na dzień zostaliśmy z mężem i dziećmi bez dachu nad głową. I chyba sprawdza się przysłowie, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Pojechaliśmy, do naszych przyjaciół z pytaniem czy przygarną nas na max. 2 miesiące, dopóki nie ogarniemy naszego domu, który na tamtą chwilę był prawie w surowym stanie (okna, drzwi wstawione, elektryka i ogrzewanie rozłożone, wylewki zrobione + tynki na ścianie). Nie mieliśmy wody, prądu, pieca niczego, a załatwienie takich spraw trwa. Kasy też tylko trochę odłożone (to zawsze jakoś da się zorganizować). I wiecie, zgodzili się. Ot, tak po prostu. A gdy mieliśmy problemy z przyłączeniami powiedzieli, że możemy zostać na zimę i mamy się nie martwić. To dzięki nim przeżyliśmy, a dzieciaki miały fajne wakacje. Przeprowadziliśmy się po 2 miesiącach do siebie. Wiem, że mogę na nich liczyć i vice versa.
      • rosapulchra-0 hexe28, OT 09.02.14, 22:30
        hexe28, podoba mi się twoja sygnaturka smile
        • hexe28 Re: hexe28, OT 10.02.14, 21:42
          Sprawdza się w życiu smile
      • lady-z-gaga Re: Koleżanka chce się wprowadzić 09.02.14, 22:31
        Nie, Ty nie byłas z drugiej strony medalu, ponieważ sama piszesz Z dnia na dzień zostaliśmy z mężem i dzieć
        > mi bez dachu nad głową.

        To jest całkiem co innego, niż zwalanie się komus na łeb z nudów, albo z oszczędności
        • hexe28 Re: Koleżanka chce się wprowadzić 10.02.14, 21:37
          Fakt, to nie były nudy, czy oszczędności, ale nasi przyjaciele wcale nie musieli nas przygarniać, tym bardziej, że z rodziny 4 osobowej zrobiło się nagle 8 osób. Decyzję podjęli w ciągu minuty, bez wahania, a to też coś znaczy, bo większość zastanowiłaby się chociaż 5 minut.
          • echtom Re: Koleżanka chce się wprowadzić 10.02.14, 22:08
            Może znali was na tyle, by wiedzieć, że jeśli wy prosicie, to jest sytuacja podbramkowa, nie fanaberia. Sama kilkanaście lat temu zgarnęłam z ulicy, co prawda na krótko, pięcioosobową rodzinę w dramatycznej sytuacji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka