Dodaj do ulubionych

Pieniądze należące do dziecka?

10.02.14, 14:33
Moje dziecko zapragnęło mieć furby sad . No cóż - ja nie dałabym 300 zł za tą zabawkę dlatego postawiłam warunek, że dziecko może sobie ową rzecz kupić ale za swoje pieniądze, ponieważ ja nie lubię wyrzucać pieniędzy w błoto. Zrobiłam dziecku listę rzeczy, które mogłoby sobie kupić gdyby zrezygnowało z zakupu furby. Ostateczna decyzja dziecka była jednoznaczna - furby. No dobrze - nie będę dyskutować - zawiozłam do sklepu, pozwoliłam kupić.

A teraz do rzeczy - dziecko zabrało zabawkę do babci. Wszystko było dobrze do momentu gdy się córka nie wygadała ile kosztował. Foch.. pretensje do całego świata, że pozwalamy dziecku na takie głupie zakupy? Mieszkamy osobno, prowadzimy osobne gospodarstwa domowe, dziadkowie pomagają nam finansowo TYLKO JEŚLI CHCĄ. My nie prosimy ich o pieniądze - nam na czynsz i jedzenie starcza - oni są bogatsi, bywa że odwiedzając nas zostawiają nam lub naszym dzieciom jakieś kwoty pieniędzy ale nie na naszą prośbę. Wręcz często odwrotnie - my odmawiamy przyjęcia a oni i tak gdzieś zostawiają. Córka smutna, słysząc babci pretensje zaproponowała zwrot zabawki do sklepu sad . Babcia uważa, że córka powinna sobie kupić nowy telefon albo dozbierać do laptopa. Telefon był na liście, którą dziecku wręczyłam - wybrało furby o laptopie nie ma mowy - dziecko ma w domu nieograniczony dostęp do naszego komputera lub mojego laptopa - nie chcę by siedziało w swoim pokoju w sieci samo. Starczyło mi jak córce, która miała iść spać tablet spod kołdry zabierałam. Pozwalając kupić furbiego uznałam, że własne pieniądze ma między innymi po to by móc je wydać na głupstwa, których rodzice nie sponsorują (bo sa głupotami). Od tego jest chyba własna kasa???

A Wy pozwalacie własnym dzieciom przehulać ich pieniądze czy kontrolujecie im zakupy?
Obserwuj wątek
    • mx3_sp Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 14:37
      ja własnie jestem w takiej sytuacji. Syn zapragnął gadżetu za 1000 i jeśli sam nazbiera sobie 800 ja mu dołożę i kupi.
      • eo_n Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 14:39
        Pozwalam kupić to, co chce. To normalne, że ma inny gust i potrzeby - w końcu dzieli nas pokolenie.
    • ichi51e Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 14:39
      Uwazam ze dziecko ma prawo wydawac na co chce. To dziecko to chce wydawac na interesujace go rzeczy. Np ja jako osoba na wyzszym poziomie poznania moge uwazac ze w sumie nie ma co kupowac glupiego kompa a nalezy zainwestowac na gieldzie czy w budowe wodociagu w Afryce. Ale co z tego?
      W kazdym razie dziecku babcia przyjemnosc sp;:&@:la. Gratulacje. Pociesz dziecko i powiedz ze jej Furby jest najpiekniejszy na swiecie i babcia sie jeszcze na nim pozna jak bedzie spiewal i tanczyl. :p
      • viviene12 Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 17:31
        W kazdym razie dziecku babcia przyjemnosc sp;:&@:la. Gratulacje. Pociesz dzieck
        > o i powiedz ze jej Furby jest najpiekniejszy na swiecie i babcia sie jeszcze na
        > nim pozna jak bedzie spiewal i tanczyl. :p


        albo niech rozbroi babcie stwierdzeniem, ze kupila Furbiego, bo jej tak bardzo babcie/dziadka przypominasmile
    • gaskama Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 14:41
      Beatulek, ile osób, tyle zdań na ten temat. Ja pozwalam mojemu synowi na ekstrawaganckie wydatki, które sama uważam za debilne. Ale coś takiego ma miejsce bardzo rzadko. Dobrze zarabiamy z mężem, to ja pomagam finansowo moim rodzicom. Też nieraz nie dwa widziałam ich niezadowolenie w podobnych sytuacjach. Ale nie wyrażają tego w sposób otwarty, bo w końcu nic do interesu nie dopłacają. Ja moim otwarcie powiedziałam, by nie mędzili wnukowi. Ma się cieszyć, z tego, co kupił. Powiem ci, że syn ma aktualnie prawie 12 lat i jest raczej mądry w swoich wydatkach. Ale ostatnio spytał, czy może kupić jakiś upgrate do gry na telefon za chyba 50 zł. Uważam, że to bez sensu, ale się zgodziłam, tym bardziej, że chciał oddać ze swoich. Ja uważam, że życie jest na tyle krótkie, niesie ze sobą często tyle bólu, że należy je sobie uprzyjemniać. Nie psujcie dziecku frajdy z zabawki. Ale to moje zdanie.
    • skarolina Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 14:41
      Oczywiście, że pozwalam, jeśli uzbiera sobie własne pieniądze.
      Tak jak Ty - przedstawiam argumenty przeciwko takiemu zbędnemu (w moich oczach) zakupowi, upewniam się, że zrozumiało, zapamiętało, rozważyło i jeśli nadal pozostaje przekonane, że chce kupić, to kupuje.
    • triss_merigold6 Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 14:46
      Kontroluję w rozsądnych granicach (gdyby marzyło rok o tej zabawce, to pozwoliłabym kupić) i nie pozwalam wtrącać się do tejże kontroli czy komentować.
      • iwoniaw Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 14:58
        Dokładnie jak u Triss. Jeśli wydatek wydaje mi się wyjątkowo wysoki jak na wartość, jaką dla mnie przedstawia upragniony gadżet, to dziecko musiałoby nie tylko mieć uzbierane "ze swoich", ale i chcieć tego konsekwentnie przez dłuższy czas mimo przedstawianych alternatyw.
    • atteilow Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 14:47
      Zalezy od wieku. Etap kupowania glupot przechodzi kazde dziecko. Potem przychodzi refleksja. Mój do ok. 10 roku zycia wszystko wydawał na lego, zestawy za 200, 100, albo jakies małe figurki wszystko go cieszyło. Z lego wyrósł. Potem zaczął oszczędzać. Babcie wręczały pieniadze z okazji urodzi, swiąt, dostawał kieszonkowe. My dołożyliśmy i mial laptopa.Teraz ponownie kasa się go nie trzyma, bo kazde wyjście z domu wiąże się z wydatkiem na napój, slodycze itp. Wiem,ze niedlugo zacznie marudzić, że model telefonu jest nieaktualny. Wróci ponownie do oszczędności, a napić się przyjdzie do domu.
    • beatulek Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 14:51
      Dziękuję Wam za odpowiedzi bo już się sama zaczynałam zastanawiać czy może babcia nie miała racji. Żeby córce nie było przykro sama "przegadałam" z Furbym ponad godzinę. Dzieciak miał frajdę jak mama się bawiła i zobaczył, że mamie się zakup spodobał. (Wcale mi się nie spodobał ale dziecka mi było szkoda) .
      • mala-wiedzma Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 14:55
        dziecku ma się podobać, nie babci czy Tobie moim zdaniem. skoro dziecko wydało na to własne pieniądze to ok. mój ma dopiero 4,5 roku i wie, ze na pewne rzeczy mnie naciągnie a pewne rzeczy kupuje z własnej skarbonki (i musi wcześniej na nie nazbierać bo skarbonka nie jest bez dna). ale kasa ze skarbonki jest jego i uważam, ze w ten sposób uczy się gospodarowania kasą.
    • mamusia1999 Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 14:52
      moje maja kieszonkowe, stala kwote na doladowanie komorek, kase na obiady w dlugie szkolne dni. z prezentow (od babci, cioc etc na swieta, urodziny) dostaja ulamek, reszta na konto. z konta finansuja w 50% (reszta my rodzice) kosztowne zapotrzebowania typu koncertowy klarnet, takiz saksofon etc. moga oddawac butelki zwrotne, ja moge zaplacic za mycie samochodu dzieciom zamiast myjni. drobiazgi. wszystko co zaoszczedza z posiadanej gotowki wydaja wg wlasnego uznania. szlaban na alkohol, papierosy i (nie do sparwdzenia neistety) slodycze. pod grozba szlabanu na kieszonkowe.
    • guderianka Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 15:00
      Dzieciaki mają wolność w ograniczonym kontrolowanym zakresie- to znaczy zbierają i kupuja co chcą ale tez pytają wcześniej od zdanie- wiedzą że nie będziemy oszukiwać ale zwrócimy uwagę na wszystkie parametry, wykonanie, sprawdzimy cene gdzie indziej, przydatność , użyteczność, bezpieczeństwo itd.
      Furby na szczęście Młodsza nie chce (uważam za rozboj taką cenę ) ale gdyby chciała, uzbierala, kupiła- NIKT by jej w ten sposób nie skrytykował i nie zrobil przykrości. Glupia babcia tongue_out
      • ichi51e Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 15:03
        Tez bym nie kupila Furbiego! Pleo jest o niebo lepszy suspicious
    • myelegans Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 15:05
      A jaki % tych oszczednosci poszedl na zabawke? 10% 20% czy 95%

      U nas jakos tak jest od zawsze, ze pieniadze swoje sie wydaje na co ochota, ale, nie splukujemy sie do spodu, nie zaciagamy dlugow u rodzicow, nie wydajemy jednorazowo wiecej niz polowe tego co mamy. Jak nie mamy to musimy pasa zacisnac, dooszczedzac i odwlec zakup na miesiac czy dwa. W ogromnej wiekszosci przypadkow to odwleczenie skutkuje tym, ze juz fascynacja sie skonczyla.
      Mowimy tu o dzieciach wczesnopodstawowkowych, w ramach nauki gospodarowania budzetem, nastolatkowi juz bym do kieszeni nie zagladala. Chce sie splukiwac, na zdrowie....
      • beatulek Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 16:07
        Dziecko kl 2 Sp. Wydała swoje pieniądze - nie zaciągnęła długu u rodziców ani nikogo innego. Właśnie o tą naukę gospodarowania budżetem chodzi. Na początku kl 1 chodziła do sklepiku szkolnego w dniu wypłaty kieszonkowego i kupowała całej sobie i całej klasie to na co kto miał ochotę. Przełknęłam ale tez do następnego kieszonkowego miała w szkole kanapkę i wodę mineralną do picia. Po kilku miesiącach (i rozmowach z nami) załapała, że źle na tym wychodzi a inne dzieci mają swoich rodziców, którzy ich sponsorują. Kieszonkowe zaczęła odkładać do skarbonki - nie chciała zabierać do szkoły. Skutek był taki, że w szkole nadal miała jedynie kanapkę i wodę (owoce czasami) ale za to raz na jakiś czas wybierała się na zakupy kupowała sobie co tam chciała. W ten sam sposób zaoszczędziła na furby (trochę dołożyła z tego co dawała jej babcia ale jak pisałam w pierwszym wpisie, babcia sama jej dawała - nikt babci nie prosił o pieniądze).
        Do tego nałożył się jeszcze "problem" z zimowymi butami. W połowie stycznia mojemu dziecku rozleciały się obie pary kozaków. Trudno - o tej porze roku buty zimowe są już tak przecenione, że zwyczajnie zabrałam do sklepu i kupiłam JEDNĄ PARĘ. Jedną dlatego, że to buty najwyżej na miesiąc. Za rok już będą za małe. Buty przecenione z 219 na 110 zł. Przecenione bo sezon się kończy - niczego im nie brakuje. I tu też problem, że dziecko ma tylko jedną parę butów (znaczy kozaków bo ma jeszcze 3 pary wysokich adidasów) a rodzice pozwalają na głupoty. A dla mnie głupotą jest kazać dziecku kupować buty za własne pieniądze. (poza wypadkami skrajnej biedy)
    • asia_i_p Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 15:36
      Dokładnie jak ty, sugeruję, że to nie najlepszy pomysł, a potem pozwalam. Jej pieniądze (czy to z prezentów, czy to z uzbieranego kieszonkowego), jej sprawa, chyba żeby się brała za coś niebezpiecznego czy nielegalnego, wtedy bym oczywiście interweniowała.
    • aagnes Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 15:53
      ..."Mieszkamy osobno, prowadzimy osobne gospodarstwa domowe, dziadkowie pomagają nam finansowo TYLKO JEŚLI CHCĄ. My nie prosimy ich o pieniądze - nam na czynsz i jedzenie starcza - oni są bogatsi, bywa że odwiedzając nas zostawiają nam lub naszym dzieciom jakieś kwoty pieniędzy ale nie na naszą prośbę..."

      ale czad! nie ma sprawiedliwosci na tym swiecie, ja tez tak chce!!!!
      • beatulek Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 16:50
        Naprawdę byś chciała??? Później sobie dziecko zabawkę kupuje babcia ma focha a ja wyrzuty sumienia i zastanawiam się ile córce babcia dołożyła ( w sensie, że kiedyś dała przy okazji jakiejś wizyty a córka włożyła do skarbonki). Jak chcą dawać to niech nie komentują później zakupów. Nikt z nas bez ich pomocy głodny ani nagi nie chodzi.
        • aagnes Re: Pieniądze należące do dziecka? 11.02.14, 07:48
          Nie wiem, w ogole sobie tego nie wyobrazam, ale tak to jest jak wszystko co sie ma, poczawszy od gaci na sobie po mieszkanie ma sie z wlasnej pracy (krwawicy wrecz), dlatego pisze, ze nie ma sprawiedliwosci ze niektorzy tak se po prostu dostaja kase, mieszkania, samochody, kobity potrafia byc latami na utrzymaniu facetow i juz (aha i czesto maja pretensje do calego swiata, ze tak im zle - zauwazcie, ze to jest wrecz regula
    • solejrolia Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 16:01
      to zależy.
      jest kieszonkowe i są większe kwoty.

      kieszonkowe służy na "przechulanie" dziecko dostaje je od nas, rodziców, co tydzień i dyponuje nimi jak chce. jak są ferie, wycieczka, wyjazd, to kieszonkowe może jednorazowo zwiększyć się.

      ale już większe kwoty- nie. absolutnie nie!
      pieniędze z urodzin, czy uzbierane z różnych okazji, dziecko oddaje mi, poniewaz mieliśmy taką sytuację, ze dziecko zbierało na laptopa, już niewiele brakowało i ...rozpirzyło kasę w kilka dni. to dlatego kwotę powiedzmy powyżej 50zł rekwiruję i odkładamy do koperty na jakiś cel, (dziecko ustala na jaki cel) i z tych pieniedzy nie korzystamy na co dzień, pamiętając, że na co dzień do dyspozycji jest kieszonkowe.
      i tak na przykład z pieniedzy z komunii dziecko mogło pojechać rok po roku na kolonie (jedne wypasione, bo takie sobie wybrało, a drugie bliżej domu). celem był też laptop.
      aktualnie dziecko zbiera na zakup gier PS3 (chce kupić aż 3 różne, no to niech zbiera, niech oszczędza)
    • setia Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 16:26
      beatulek napisała:
      Babcia uważa, że córka powinna sobie kupić
      > nowy telefon albo dozbierać do laptopa.

      babcia trochę za dużo uważa. po co tyle dywagacji nad głupią zabawką; zostały rozważone za i przeciw, zakup dokonany, trzeba się cieszyć, a nie psuć dziecku radość z zabawki zakupionej za jego własne pieniądze.
      • beatulek Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 16:36
        setia napisała:

        > babcia trochę za dużo uważa.

        No właściwie chyba masz rację. Ja osobiście także uważam, że niektóre wydatki dziadków są niepotrzebne ale do głowy by mi nie przyszło pouczać ich o tym dopóki są świadomi tego co robią i wydają własną kasę a nie moją.
    • nangaparbat3 Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 17:00
      Kontrolowalam o tyle, żeby sobie nie kupiła pornosa czy poł litra.
      Babcia (Twojej corki) zachowała się okropnie, popsula dziecku przyjemność posiadania wymarzonej zabawki oraz satysfakcję z samodzielnego uzbierania na nią.
    • to_ja_tola Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 17:46
      W ŻYCIU ! nie pozwoliłabym kupić tak durnej zabawki i to za tyle kasy.
      Tak,tak dla ematki to 300zł na waciki idzie,ale dla mnie 300zł na TAKĄ! zabawke to przeginka.
      I tak.Kontroluję zakupy dziecka.
      Jak coś chce...oki,ale pod kontrolą,z tym że mój dzieć to niespełna 7latek.

      Co do babci?
      No hm? ma trochę racji,ale z drugiej strony faktycznie ...w końcu macie osobne życie i nie powinno im być nic do tego.
    • ledzeppelin3 Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 17:50
      Dżizas, dziś wysyp wątków o duszących się pępowiną. Oczy wam na wierz wyłażą, zacisk na szyi coraz mocniejszy, a wy zamiast się uwolnić to się na forach wyżalacie.
      • triss_merigold6 LOL 10.02.14, 21:46
        Lol, uzależnienie od opinii rodziców nawet przy kupnie zabawki dziecku, to znacznie powszechniejszy problem niż sensowne zorganizowanie dzieciakom czasu i obowiązków (w nawiązaniu do sąsiedniego wątku).
    • figrut Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 18:07
      Jeśli któreś z dzieci zapragnęłoby tak drogiej zabawki nie wartej swojej ceny, musiałoby na nią samo zapracować i systematycznie odkładać. Jeśli ta zabawka miałaby być kupiona z większych kwot, które dzieci dostają od rodziny, wtedy nie ma mowy o takim wydatku na byle co. Pieniądze które dzieciaki dostały przy okazji I komunii mogły być wydane na karabiny, czołgi na pilota i inne tego typu bzdury, ale ja na to nie pozwoliłam. Każdy darczyńca ciężko na te darowane pieniądze pracował i chcę, aby dzieci umiały to docenić. Wybraliśmy z dzieciakami zabawki trwałe i wieloletnie (np. dużą trampolinę). Takie, które nie nudzą się po miesiącu czy dwóch.
      Moje dzieci w wcześniejszym okresie życia dostawały mnóstwo "upragnionych" rzeczy i doszło do tego, że niczego tak naprawdę nie potrafiły uszanować i coraz krócej ich cieszyły. Teraz uczą się cenić to, co dostają i nie ma już rzuconych w kąt nie działających helikopterów którymi sterowało się na wariata, samochodzików wjeżdżających na ścianę, malutkich klocków pomieszanych z stertą zabawkowych śmieci.
      • beatulek Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 18:16
        Każdy darczyńca ciężko na te darowane pienią
        > dze pracował i chcę, aby dzieci umiały to docenić. Wybraliśmy z dzieciakami zab
        > awki trwałe i wieloletnie (np. dużą trampolinę). Takie, które nie nudzą się po
        > miesiącu czy dwóch.

        Ok. Dziecko ma całkiem sprawny ale już nie nowy telefon. Także wolałabym aby córka kupiła sobie tel niż Furbiego - do telefonu nawet mogłabym jej dołożyć bo to akurat uważam za sensowny wydatek. Tylko, że ona się czuje lepiej z Furbym i starszym telefonem niż z wypasioną komórką. Ona ma inne marzenia niż ja. Po co jej własne pieniądze jeśli może je wydawać na jedyne słuszne zdaniem jej matki cele?
        • figrut Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 18:26
          Po co
          > jej własne pieniądze jeśli może je wydawać na jedyne słuszne zdaniem jej matki
          > cele?
          Sądząc po zabawce, córka ma pewnie 6-7 lat, a takie dziecko moim zdaniem nie potrafi jeszcze uszanować pieniądza. Czym innym jest 10-20 zł. kieszonkowego przehulane na bzdury, a czym innym tak duża kwota jak 300 zł. Gdzieś dobrze jest postawić granice na wydawanie takich pieniędzy na zachcianki, ale to jest moje zdanie i nie każdy musi się ze mną zgadzać.
          • ledzeppelin3 Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 18:35
            Szczerze mówiąc, ja też furbiego bym nie kupiła. Z zasady. Uważam, że to zgadzanie się na złodziejskie naciąganie ludzi.
          • lily-evans01 Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 21:54
            Popieram zdecydowanie, nawet gdyby mi się super dobrze powodziło, że te 300 zł to by było na przysłowiowe waciki wink. Przecież te 6- i 7-latki ledwie w granicach 20 dodają i odejmują, mam wrażenie, że kwoty powyżej setki stają się dla nich z lekka abstrakcyjne, a stąd też i bezsensowne decyzje.
            • eliszka25 Re: Pieniądze należące do dziecka? 11.02.14, 00:08
              lily-evans01 napisała:

              Przecież te 6- i 7-latki ledwie w granica
              > ch 20 dodają i odejmują, mam wrażenie, że kwoty powyżej setki stają się dla nic
              > h z lekka abstrakcyjne, a stąd też i bezsensowne decyzje.

              moj 7-latek w drugiej klasie podstawowki akurat jest na etapie mnozenia w zakresie do 100, wiec mysle, ze wiekszosc dzieci wcale nie jest taka glupiutka, jak sadza rodzice. tobie nigdy nie zdarzylo sie zaszalec i wydac jakas normalnie bezsensowna kwote na jakies swoje marzenie?

              pamietam, jak krotko po rozpoczeciu swojej pierwszej pracy zbieralam na jakies niebotycznie drogie buty. codziennie chodzilam do pracy obok tego sklepu i sprawdzalam, czy buty wciaz sa na wystawie. modlilam sie do nich wrecz, zeby nikt ich nie kupil do mojej wyplaty. fakt, wtedy sie splukalam i musialam sie posilkowac zupkami chinskimi do nastepnej wyplaty, ale jakie mialam za to piekne buty tongue_out. najwiecej wnioskow czlowiek wyciaga ze swoich wlasnych bledow. nigdy wiecej nie wydalam niemal calej wyplaty na jakas pie..., chocby najpiekniejsza. nie widze tez powodu, dla ktorego moje dziecko nie mogloby spelnic swojego marzenia, finansujac je ze swoich wlasnych, skladanych dlugimi miesiacami pieniedzy.
              • lily-evans01 Re: Pieniądze należące do dziecka? 11.02.14, 18:21
                U nas w klasie I dzieci są na etapie działań do 10 wg programu, córa oblicza do 20, troszkę się zainteresowała mnożeniem, ale doszła gdzieś do 30 z tym mnożeniem wink. Jak widzę, w jakim tempie jej to liczenie idzie, to nie dałabym jej trzech stówek do ręki.
                A te buty to trochę inna sprawa, człowiek musi jakoś do pracy wyglądać - mnie niejeden raz zdarzyło się oszczędzać na jedzeniu, jak jeszcze byłam wolna i młoda, żeby wyglądać w pracy reprezentacyjnie. Jak dla mnie, to nie była jedynie przyjemność, ale i swego rodzaju inwestycja - każdy woli pracownika nienagannie ubranego, zwłaszcza jeśli ten ma dużo do czynienia z ludźmi.
                Nic nie poradzę na to, mam dość zdroworozsądkowe podejście do pieniędzy, jestem w stanie wydać bardzo dużo na coś pożytecznego albo będącego długofalową korzyścią dla dziecka, natomiast co do zabawek, od pewnego czasu zdecydowanie ograniczam na nie jednorazowo środki do kilkudziesięciu zł. Też słyszałam ostatnio zachwyty nad Furbym, ale zamiast tego badziewia na urodziny zaproponowałam młodej wypasioną hulajnogę, nawet droższą i jakoś chwyciło. Na tej hulajnodze chociaż trochę na powietrzu pojeździ, wolę jej kupować rzeczy pożyteczne, rozwijające i dobrej jakości - w przedziale cenowym tego rzędu oczywiście.
            • turzyca Re: Pieniądze należące do dziecka? 11.02.14, 22:53
              mam wrażenie, że kwoty powyżej setki stają się dla nic
              > h z lekka abstrakcyjne, a stąd też i bezsensowne decyzje.

              Ale Beatulek pokazala dziecku, co oznacza wydanie takiej kwoty. Przelozyla ja z wirtualnych cyferek na namacalne dobra. I jesli dziecko woli furby'ego niz nowa komorke, to jego sprawa. Moze wolec. A moze za pol roku odkryc, ze jednak wolaloby nowa komorke i wtedy odkryje, ze jednak trzeba bylo zadecydowac inaczej. Kiedys musi sie tego nauczyc, to jest bardzo dobry moment. Lepiej przez pol roku miec przestarzala komorke niz kiedys odkryc, ze na czynsz zabraklo, bo kasa na telewizor poszla.


              A gdzies ostatnio czytalam dobry tekst (w duzym formacie?), ze zabawki pelnia taka sama role, jak gadzety u doroslych - sluza do uzyskania statusu w grupie. I mozliwe, ze z punktu widzenia dynamiki grupy corka Beatulek podjela swietna decyzje, bo nowa komorka, ktora byla alternatywa, jest z jakichs powodow nieatrakcyjna, a podwyzszanie pozycji w grupie za pomoca zabawki, jak na razie sie udaje. Jesli dziewczyna jest dobra w takie klocki, to wykorzysta te zdobyta pozycje, zeby wydrapac sie wyzej.
              • lily-evans01 Re: Pieniądze należące do dziecka? 12.02.14, 12:02
                O tym, że zabawki podwyższają status w pewnych określonych grupach dziecięcych, w określony sposób zresztą najpierw wychowywanych przez rodziców, nie trzeba czytać - to się widzi w niejednej klasie.
                Ja jednak mam nadzieję, że moje dziecko będzie popularne i akceptowane przez grupę szkolną nie dlatego, że przyniosło furby'ego, tylko dlatego, że da się lubić i jest fajne dla innych ludzi.
                To, o czym piszesz, to uczenie dziecka manipulowania otoczeniem poprzez wykorzystywanie do tego wyłącznie rzeczy, a nie własnych zalet ("> e. Jesli dziewczyna jest dobra w takie klocki, to wykorzysta te zdobyta pozycje
                > , zeby wydrapac sie wyzej. ")
                . Czyli, jeżeli jakieś dziecko jest biedniejsze, ale fajne, kontaktowe i bezproblemowe w grupie, to i tak to się nie liczy - bo nie ma gadżetów.
                No przestań, ja cię proszę...
                Zmieniłam szkołę dziecku m.in. dlatego, żeby nie nasiąkało wyłącznie takimi ideami, bo trafiło właśnie w takie lansiarskie od małego środowisko...
                Ale już rozumiem, skąd się takie wzorce biorą sad.
                • turzyca Re: Pieniądze należące do dziecka? 12.02.14, 12:58
                  > To, o czym piszesz, to uczenie dziecka manipulowania otoczeniem poprzez wykorzy
                  > stywanie do tego wyłącznie rzeczy, a nie własnych zalet ("> e. Jesli dziewc
                  > zyna jest dobra w takie klocki, to wykorzysta te zdobyta pozycje
                  > > , zeby wydrapac sie wyzej. ")


                  Nie, wychowywanie by bylo, gdyby Beatulek kupila dziecku zabawke wlasnie w tym celu, zeby bylo popularne w grupie. I to moze jeszcze sie zapozyczajac. A tu dziecko samo chcialo fajna zabawke i na ten cel dosc dlugo oszczedzalo. i ta zabawka sprawia radosc jemu i jego otoczeniu. A ze posiadanie tej zabawki jest wieloaspektowe to jest zupelnie inna sprawa. I o niej wlasnie pisze, bo to co ja serwuje, to opis dzialania grupy, a nie postulowane zasady wychowywania.
                  Btw. fajne zabawki sa tylko jednym ze srodkow budowania pozycji, niefajne dzieci z fajnymi zabawkami nie sa szczegolnie popularne.

                  > No przestań, ja cię proszę...

                  A czy jestes w stanie rozroznic dostrzezenie jakiegos zjawiska od jego oceny, a to wszystko jeszcze od srodkow wychowawczych stosowanych wobec dzieci? No ja Cie prosze, wlasnie Ci w poscie wykwitl potfur dzeder.
    • slonko1335 Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 21:03
      Tak pozwoliłabym kupić córce za jej kasę taką durną nawet zabawkę. W życiu nie kupiłabym tego dziadostwa ale dałabym poczuć na własnej skórze jak to jest ulec głupiej reklamie i wydać tyle kasy na takie g...podczas gdy można w zamian kupić tyle fajnych rzeczy...ale też uznałabym to za dobrą lekcję wiec niezupełnie zmarnowane pieniądze.
      • beatulek Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 21:11
        ..ale też uznałabym to za dobrą lekcję wiec niezupełnie
        > zmarnowane pieniądze.

        Tylko jaką lekcję wyciągnie z tego moja córka w sytuacji gdy ona się do tej durnoty cieszy??? A co gorsza - zaimponowała koleżankom w klasie, które szumnie zaprosiła do nas na zabawę tym gów... i teraz one jej zazdroszczą sad . Gdyby się rozczarowała mogłabym tradycyjnie wtrącić swoje "a nie mówiłam" a tak....
        • slonko1335 Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 21:29
          Spokojnie, spokojnie-żadnej z koleżanek/przyjaciółek/ kuzynek mojej córki Furby nie cieszył dłużej niż 2 tygodnie ale szczególnie dziwne to nie jest bo to zabawa mniej wiece na tyle właśnie......przyjdzie taki moment, że córka oszaleje na następną rzecz gdy Furby rozpracowany do konca będzie leżał w kącie ale niestety nie będzie miała na nią pieniędzy bo wydała na furbiego...
          • slonko1335 Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 21:32
            acha a jakby się okazało, że ja i tyle innych ludzi się pomyliło i zabawka/rzecz okazałaby się hitem zabawkowym na lata, najcudowniejsza zabawką pod słoncem-przekazywaną z pokolenia na pokolenie, itd. to tylko się cieszyć, że dziecko taką fajna rzecz za swoje kupiło, nieprawdaż?
            Pieniądze moje dziecko zdecydowanie może wydać na to co chce o ile oczywiste nie dostało ich z konkretnym przeznaczeniem.
      • lily-evans01 Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 21:51
        Słonko, obawiam się, że dziecko nie wyciągnie z tego lekcji, widzę to po mojej córce, która skutecznie naciągnęła rodzinę na całą gromadę Monster High (rok temu były zdecydowanie droższe, przy różnych tam okazjach wszyscy jej toto kupowali), parę razy zaniosła do szkoły, a potem pirzgnęła w kąt.
        Teraz jęczy właśnie o furby'ego, ale u nas nikt jej nie daje do ręki zbyt wielkich kwot, więc musiałaby pewnie z rok zbierać. Ale jakby tak dostawała większe kieszonkowe plus gotówkowe prezenciki, to byłoby na zasadzie - łatwo przyszło, łatwo poszło. Czyli, za parę miesięcy spokojnie wymyśliłaby sobie następną fanaberię, nie kupiłaby paru gazetek na rzecz następnej pierdoły... po czym ta pierdoła wylądowałaby po paru razach głęboko na półce. Dzieci 7-, 8-letnie nie widzą wartości pieniądza, te pieniądze pojawiają się w ich kieszeni przy okazji kieszonkowego albo jakichś tam urodzin i wolę, żeby naukę gospodarowania nimi zacząć jednak od zdecydowanie mniejszych kwot wink.
        Jak dla mnie, 300 zł to sporo za zabawkę i nie zamierzam tego dziadostwa kupować, okrutna jestem, wiem wink.
        • slonko1335 Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 22:00
          No pewnie, że nie wyciągnęła lekcji bo nie wydala na nie swoich pieniędzy tylko cudze. Jak pozbiera dłuższy czas a potem wyda na badziew to następnym razem się lepiej zastanowi...
          Moja jak była młodsza jęczała o chi-chi love, pet shopy, gazetki na okrągło a potem dostała kieszonkowe i takie rzeczy musiała sobie sama kupować i nagle okazało się, że 16 piesek jednak wcale jej do szczęścia potrzeby nie jest a pet shopy już sie nie mieszczą w domku, wiec nie ma potrzeby aby kupować kolejne.....
          Ja furbiego też bym nie kupiła(no chyba, że zażyczyłaby sobie jako prezent, który może wybrać) ale kupić córce za swoje pozwoliłabym bez najmniejszego problemu...
          • lily-evans01 Re: Pieniądze należące do dziecka? 11.02.14, 18:12
            Moja córa nie ma jednorazowo tyle "swojego" i nieprędko będzie miała, na razie operuje kwotami rzędu 20-40 zł i tyle może wydać na to, co jej się podoba.
            Czasem zamiast różnych rzeczy oczywiście ktoś daje pieniądze jako prezent dla młodej, ale jak na razie odradzałam coś takiego rodzinie i nie dawałam jej zresztą do ręki - chyba, że mamy jakiś większy, długofalowy cel (właśnie np. chyba jest czas zacząć zbierać kasę na własny akordeon dla młodej).
    • pierwszykot furby kontra kozaczki 10.02.14, 21:53
      Moje jest jeszcze bardzo małe i nie umie wyrazić takich zyczen - ale gdyby byla starsza i chciala kupic furbego - jak najbardziej bym sie zgodzila. bo patrzac z jej perspektywy : "mamo po co ci kolejne kozaczki? przeciez juz masz i zakup kolejnych jest bez sensu" (a ja marze o nich bo beda swietnie pasowac do nowego płaszcza smile ). Po prostu marzenia są różne i to co dla nas jest bez sensu dla dzieci jest niezbędnym zakupem i na odwrót smile.
    • kkalipso Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 22:12
      Moja nie dostaje od nikogo pieniędzy i mam przynajmniej na dzień dzisiejszy problem z głowy.

      W sobotę byliśmy na zakupach obiecałam jej, że może sobie wybrać zabawkę do pewnej kwoty. Wybrała ubranka dla barbie ale firmy nieznanej wytłumaczyłam jej, że popsuje się to i porwie bardzo szybko lepiej kupić coś firmowego co będzie nie do zniszczenia i po dłuższym zastanowieniu dała się przekonać.
      • melikoto Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 23:02
        Oszczedzila I miała prawdo sobie kupic i powinna byc dumna z siebie ze jej sie udało a przy okazji na pewno dużo ja to nauczyło wytrwałości i samozaparcia.
        Ja bym pozwoliła kupic.
        Natomiast nie pozwililabym dziecku kupic sobie własnego laptopa.
    • eliszka25 Re: Pieniądze należące do dziecka? 10.02.14, 23:48
      moj 7-latek swoje pierwsze kieszonkowe w calosci wydal na..... zelki w naszym sklepie pod domem big_grin. szczery chlopak, bo pieniadze podzielil na pol i kupil zelkow po rowno dla siebie i brata. przez jakis czas w ogole co tydzien kupowal sobie zelki za kieszonkowe. potem porozmawialismy troche o pieniadzach, wytlumaczylam, ze dostaje kieszonkowe co tydzien, ale to nie znaczy, ze przez ten tydzien musi wszystko wydac. jak chce, to moze, ale moze sobie tez odkladac i uzbierac na jakas fajna zabawke czy gre. teraz zbiera i od czasu do czasu liczy, zeby sprawdzic, co juz moglby sobie za to kupic. poki co kupil sobie 4 gry na ps3, wiec uzbieral calkiem spore kwoty. nie ingeruje w jego finanse. pieniadze sa jego i moze wydac na co chce. oczywiscie nadzoruje i na rzeczy niebezpieczne czy np. gry nieodpowiednie do wieku bym sie nie zgodzila. jednak to jego kasa i gdyby mu sie zamarzylo kupic jakas wypasiona zabawke za niewiadomo ile, to bym nie zabronila. ewentualnie zrobilabym tak samo jak ty, czyli wytlumaczyla, ze to sporo pieniedzy i co za te kwote moze kupic.

      jak dla mnie babcia przegiela. dziecko bylo dumne z tego, ze uzbieralo taka kwote i kupilo zabawke za swoje, a dostalo zyebke. moj syn tez jest niezmiernie dumny, kiedy uda mu sie uzbierac cala kwote na gre.
    • misterni Re: Pieniądze należące do dziecka? 11.02.14, 08:23
      W zeszłym roku moje młodsze dziecko miało fazę na lalki MH. Wydawała na nie całe niemałe bieżące kieszonkowe (150 zł/m ma które składają się obie babcie i my) i oszczędności z wcześniejszych.
      W ciągu niecałego pół roku (tyle trwała faza), wydała na to ponad 1200 zł.
      Oczywiście, tłumaczyłam, pokazywałam inne możliwości, ale argument dziecka był taki, że przecież kieszonkowe dostaje na swoje przyjemności, a w tym momencie jej przyjemnością i priorytetem są te lalki.
      Ja tę argumentację przyjęłam, z tego co wiem, babcie też, zresztą one są akurat ostatnimi osobami, które by dziecku chciały psuć frajdę.
      Teraz z kolekcji zostały 2 lalki, pozostałe korzystnie sprzedane all i forum. wink
      Generalnie nie lubię takiej postawy u niektórych rodziców, która zresztą widzę jest obecna i w tym wątku, że nie ważne, że to dziecka pieniądze, że samo sobie je uzbierało, i tak nie może je wydać na to co chce. To taka forma niewolnictwa moim zdaniem.
    • grave_digger Re: Pieniądze należące do dziecka? 11.02.14, 08:34
      Tak, gdy starszej znudziła się zimowa kurtka, którą kupiłam a która sama wybrała, chcąc nowej musiała ją kupić ze swoich zaoszczędzonych pieniędzy. Dorzuciłam do czapki.
      Młodsza tydzień temu kupiła sobie do pokoju taką fotelo-kanapę dziecięcą ze swoich pieniędzy. Chciała ją bardzzo, ja kasy nie miałam, ona tak wink Więc ma.
      To samo z prezentami urodzinowymi. Ostatnio starsza na urodziny zachciała remont pokoju (przemalowanie ścian). Więc taki prezent dostała smile

      Marzenia trzeba spełniać, gdy tylko się da.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka