Dodaj do ulubionych

Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośnie

    • paszczakowna1 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 11:40
      Ja w tym wszystkim jednej rzeczy nie rozumiem. Jeśli ktoś zawalił x przedmiotów na politechnice na pierwszym roku i chce zacząć inny kierunek na tejże politechnice, powinien mieć świadomość, że większość przedmiotów na pierwszym roku jest wspólna (albo prawie wspólna) dla wszystkich kierunków. W związku z tym:

      a) powinien się zastanowić, czy da sobie radę na tym drugim;

      b) jako że, z tego co wiem, zawalenie egzaminów semestralnych nie powoduje na ogół skreślenia z listy studentów (mogę się mylić, bo to kwestia regulaminu studiów poszczególnych wydziałów), należałoby udać się do dziekanatu tego nowego kierunku, zapytać, jakie przedmioty ze starego kierunku da się przepisać i co się da pozaliczać jeszcze na starym, by całkiem tego roku nie stracić.

      > Kolega dostał z lekka szału i zapowiedział młodemu pełnoletniemu, że ma znaleźć
      > dowolną pracę i od kwietnia dorzucać działę do utrzymania w kwocie 800 zł i za
      > każdy miesiąc siedzenia w chałupie bezczynnie będzie mu naliczać dług.

      Dostał szału i nagadał głupot. Zawalenie pierwszego roku na studiach to nie kryminał, należy spokojnie rozpatrzeć różne opcje, a nie dostawać szału i wygłaszać nierealne groźby.
      • joa66 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 11:46
        Moim zdaniem są dwie możliwości:

        -albo programy np architektury i chemii jednak się różnią
        -albo młodzieniec spanikował (z różnych powodów) i stracił zdolnośc logicznego myslenia.
        • joa66 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 11:47
          p.s. pomijam oczywiście możliwośc studiowania nauk społęcznych na PW bo to osobna bajka big_grin
          • joa66 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 11:51
            P.S. 2

            spojrzałam na program architektury i chemii na pierwszym roku - chyba żaden przedmiot się nie powtarza.
    • szalona_krycha Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 11:46
      Bardzo madra postawa rodziców. Im wcześniej rodzic tupnie nogą, tym lepiej. Ja mam kolegę, którego rodzice nigdy w ten sposób nie potraktowali, i co wyszło:
      Kolega najpierw "studiował" prawie do 30 roku życia (najpierw licencjat, który robił chyba z 5 lat, potem magisterka - kolejnych kilka lat) aż na "studiach" stuknęła mu trzydziestka. Teraz "szuka pracy", jęczy, że nic nie może znaleźć (jest po filozofii) big_grin Kolega ma 32 lata, jeszcze nie skalał się w życiu pracą. Oczywiście żadna praca typu call center nie wchodzi w grę.
      Rodzice kibicują mu w poszukiwaniach i oczywiście utrzymują, nijak nie potrafią zmusić pana lat 32 do podjęcia pracy.


      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 11:51
        A moim zdaniem bardzo głupia. Szacunek do pracy najczęściej wynosi się z domu. Skoro przez 20 lat rodzice nie wpoili dziecku szacunku do pracy nie mają zadnego prawa oczekiwac cudow.
        • joa66 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 11:54
          10/10
      • igge Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 17:55
        Znam też trzydziestoparolatka na utrzymaniu rodziców pogrążonego w grach komputerowych. Zawalił prywatne studia, nieszczęśliwie się zakochał, pracy za marną pensję nie chciał nigdy podjąć. Łatwo oceniać innych. Pochopnie.
        Po tym chłopaku nic nie widać ale jest poważnie chory na nieuleczalną chorobę. Ale umrzeć raczej nie umrze.
        Jam uważam, że powinien inaczej żyć przynajmniej w dugich stosunkowo okresach remisji i na lekach. Powinien uczyć się/pracować. Dla mnie to co robi to wegetacja i marnowanie młodości. Ale cóż, jego życie, jego decyzje.
        Nawet chorobę jedni traktują jak wyzwanie, inni się poddają lub/i traktują jak usprawiedliwienie. Ja tam wolę go usprawiedliwiać. Nie każdy umie poradzić sobie z przeciwnościami i kłodami rzucanymi pod nogi przez los.
    • rosapulchra-0 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 11:55
      Jedna z moich córek poszła do pracy dorywczej jako 17-latka, na łykędy, sobota i niedziela po 12 godzin. Nikt jej nie kazał, oprócz tego uczy się full time, w tym roku zdaje maturę i nadal pracuje w łykędy (będzie niedługo musiała czasowo przestać, bo zaczynają się zajęcia przygotowawcze do matur w soboty), druga właśnie się wybiera do tej samej pracy, też uczy się w pełnym wymiarze godzin. Jakoś ta dorywcza praca starszej w ogóle nie przeszkadzała, ani nie przeszkadza w nauce.
      Pieniędzy na życie nikt od nich nie wymaga i pewnie, gdyby sobie zrobiły rok czy dwa przerwy w nauce, to nie wyciągałabym rozpaczliwie konsekwencji od nich w postaci sankcji finansowych, ale wspierałabym w nauce przede wszystkim.
      Uważam, że teraz postępowanie ojca wobec syna jest przesadzone. Niech da trochę spokoju chłopakowi, a jeśli okaże się, że próbuje zawalić kolejny rok, to już wtedy szlaban na gary i własne utrzymanie.
      • joa66 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 11:58
        ważam, że teraz postępowanie ojca wobec syna jest przesadzone. Niech da trochę
        > spokoju chłopakowi, a jeśli okaże się, że próbuje zawalić kolejny rok, to już
        > wtedy szlaban na gary i własne utrzymanie.


        No proszę i zgadzam się z rosą.
        • morekac Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 12:37
          O, i ja się podpiszę.
          Naprawdę - zawalenie jednego roku czy zmiana kierunku studiów najdalej po roku (bo okazały się pomyłką po prostu) nie jest niczym strasznym i raz można spokojnie na to przymknąć oko. Moim zdaniem też lepiej - ze względu na obecny system studiowania i opłat za przekroczone semestry- że młody zrezygnował po I semestrze, zamiast po dwóch.
          • verdana Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 13:29
            I ja także. Się podpiszę. Pod Rosą.
      • najma78 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 12:45
        rosapulchra-0 napisała:

        > Uważam, że teraz postępowanie ojca wobec syna jest przesadzone. Niech da trochę
        > spokoju chłopakowi, a jeśli okaże się, że próbuje zawalić kolejny rok, to już
        > wtedy szlaban na gary i własne utrzymanie.

        A mlody czlowiek znajdzie nastepny kierunek (wszak wg niektorych ma prawo do pomylek) albo jakies studium itp i pozwie rodzicow o alimenty i jesli mlodziec bedzie sie "uczyc" to rodzice prawem beda zmuszeni go utrzymywac.
        Nikt nie nauczy sie szacunku do pracy jesli pracowac nie bedzie.
        • rosapulchra-0 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 14:07
          Z opisu tris wynika, że nie mamy tu do czynienia z żadną patologią, która jest zdolna do takich czynów.
      • black_halo Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 14:52
        > Uważam, że teraz postępowanie ojca wobec syna jest przesadzone. Niech da trochę
        > spokoju chłopakowi, a jeśli okaże się, że próbuje zawalić kolejny rok, to już
        > wtedy szlaban na gary i własne utrzymanie.

        Przyznam szczerze, ze gdyby nie zaczyla pierwszej sesji i oswiadczyla rodzicom, ze pojde na podobny kierunek za rok, tylko trudniejszy to popukaliby sie w glowe albo wpadliby w szal i tez kazaliby sobie na te zachcianki zarobic.

        Zaden normalny rodzic nie wpada w szal bo dzieciak nie zaczyl sesji na studiach.
    • inguszetia_2006 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 12:11
      Witam
      Córce swojej dałabym się polenić. Narobi się przy dzieciach;-P Czasami takie okresy przestojowe są korzystne, bo można sobie w głowie różne sprawy poukładać. A że na koszt rodziców? Cóż.
      Przeca mam tylko jeden klejnot w koronie. Niewychowawcze niby? Może trochę. Ale wolno mi.
      Pzdr.
      Ing
      • snakelilith Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 13:07
        inguszetia_2006 napisała:

        > Witam
        > Córce swojej dałabym się polenić. Narobi się przy dzieciach;-P Czasami takie ok
        > resy przestojowe są korzystne, bo można sobie w głowie różne sprawy poukładać.
        > A że na koszt rodziców? Cóż.

        A córka wywinie ci numer, dzieci żadnych nie urodzi, za to wyjdzie bogato za mąż (opcjonalnie zrobi karierę zawodową, ale z podejściem lenia, opcja mało prawdopodobna), wejdzie w lepsze sfery, będzie wiodła wygodne, beztroskie życie i do naiwnej matki nie będzie się przyznawać, a tym bardziej finansowo wspierać. Cóż, wolno jej, przeca pokazałaś jej, że jest klejnotem w koronie, którego racja jest ponad wszystko. wink
        • rosapulchra-0 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 14:10
          Nie sądzę, aby twoje życzenia się spełniły. Inguszetia nie z tych, co sobie daje w kaszę dmuchać.
          • snakelilith Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 15:10
            rosapulchra-0 napisała:

            > Nie sądzę, aby twoje życzenia się spełniły. Inguszetia nie z tych, co sobie daj
            > e w kaszę dmuchać.

            To nie życzenia, a scenariusz jeden z możliwych. A Inguszetia dała do zrozumienia, że dobro córki jest jej (naj)ważniejsze, więc jej własne korzyści, czy niekorzyści nie grają tu roli. To raczej dla tych, którzy zdanie Inguszeti co do bezwarunkowej miłości wprawdzie podzielają, ale długoterminowo oczekują jednak pewnej wzajemności.
            • rosapulchra-0 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 15:52
              Masz dzieci?
              Ja mam. I nie znam rodzica, który dla swojego dziecka zrobiłby wszystko, aby żyło mu się jak najlepiej. Nawet w przerwie w studiach.
              Czarne scenariusze najczęściej budują osoby mega sfrustrowane własnym życiem i chcące mieć rację w porażkach życiowych innych osób.
              • snakelilith Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 16:27
                rosapulchra-0 napisała:

                > Masz dzieci?
                > Ja mam. I nie znam rodzica, który dla swojego dziecka zrobiłby wszystko, aby ży
                > ło mu się jak najlepiej. Nawet w przerwie w studiach.
                > Czarne scenariusze najczęściej budują osoby mega sfrustrowane własnym życiem i
                > chcące mieć rację w porażkach życiowych innych osób.

                Nie mam dzieci, ale gdybym je miała, to chciałabym dla nich najlepiej i wolałabym by były mądre, ambitne, zaradne życiowe i samodzielne, zamiast głupie, leniwe, niezdecydowane i duszące się we własnej niemocy i depresyjnym sosie. Nadmierna opiekuńczość bardziej szkodzi niż pomaga i moja wizja, to nie czarny scenariusz, a realistyczne spojrzenie na świat. Sfrustrowana nie jestem, bo mój pragmatyzm chroni mnie przed sentymentalizmem, pobożnymi życzeniami i rozczarowaniami, że miało być przecież tak fajnie, bo tyle serca i miłości się włożyło, a nie jest.
                • rosapulchra-0 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 17:10
                  Hallo! Gdzie tu widzisz nadopiekuńczość??
                  • snakelilith Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 17:26
                    rosapulchra-0 napisała:

                    > Hallo! Gdzie tu widzisz nadopiekuńczość??

                    A pieścić się nad wyrośniętym maleństwem, bo on taki zgnojony niepowodzeniami i teraz odpocząć sobie w hotelu mama i tata musi, najlepiej przytulony do piersi dziewczyny, to co? Miłość rodzicielska? Czemu ma to niby służyć? I po czym on ma się otrząsać i energię zbierać, że parę godzin pracy zarobkowej byłoby zamachem na jego zdrowie i emocjonalną równowagę? Chłopak nie ma 10 lat, czas dojrzewania też ma już za sobą, może więc powoli przejąć część odpowiedzialności za swoje życie na siebie.
                    • rosapulchra-0 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 18:16
                      Pogadamy, jak będziesz miała swoje własne dzieci w tym wieku, ok?
                      • snakelilith Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 18:31
                        rosapulchra-0 napisała:

                        > Pogadamy, jak będziesz miała swoje własne dzieci w tym wieku, ok?

                        Ja nie będę miała dzieci, bo wyszłam z wieku reprodukcyjnego. Jestem więc na tyle dojrzała by wiedzieć, że mniej lub bardziej udane wychowanie własnej dwójki, czy trójki nie robi jeszcze z nikogo pedagogicznego autorytetu.
                        • verdana Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 18:32
                          A nie wychowanie nikogo - tym bardziej.
                        • rosapulchra-0 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 18:39
                          Biorąc pod uwagę fakt, że ich nie posiadasz, tym bardziej nie jesteś autorytetem w ich wychowaniu, a mądrzysz się jakbyś co najmniej siódemkę zacnie wychowała.
                          • snakelilith Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 19:18
                            rosapulchra-0 napisała:

                            > Biorąc pod uwagę fakt, że ich nie posiadasz, tym bardziej nie jesteś autorytete
                            > m w ich wychowaniu, a mądrzysz się jakbyś co najmniej siódemkę zacnie wychowała
                            > .

                            Nie pultaj się, bo nie masz potrzeby. Dorosły człowiek może przyswoić sobie pewne informacje i wiedzieć, że płyta jest gorąca, bez jej dotykania. Inaczej nie mogłabyś chodzić do lekarza, który sam nie przeszedł twojej choroby. Poza tym mówimy o relacji aspirujące do dorosłości dziecko- dorosły rodzic, a nie o metodach przewijania niemowląt, a w tym pierwszym mogę mieć na przykład z racji zawodu więcej doświadczenia od ciebie.
                            • rosapulchra-0 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 19:27
                              Jasne, zgaduj zgadula, gdzie złota kula. Wyjątkowo nie podobają mi się twoje wypowiedzi, mało tego - brzmisz mniej niż niewiarygodnie, więc kto tu się pulta?
                      • najma78 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 18:37
                        rosapulchra-0 napisała:

                        > Pogadamy, jak będziesz miała swoje własne dzieci w tym wieku, ok?

                        Rosa a ja sie twoja wspoldyskutantka zgadzam. Pracuje z mlodymi osobami i obserwuje i wyciagam wnioski. Te osoby ktorym wszystkiego na tacy sie nie podaje, ktore musza brac odpowiedzialnosc lepiej sobie radza. Nie chodzi tu o odciecie, niepomaganie itp ale o pozwolenie ze zmierzeniem sie z konsekwencjami wlasnego postepowania, konstruktywna, szczera krytyka - to jest madra pomoc bo pozwala dojrzec.
                        Stwarzanie cieplarnianych warunkow w imie "milosci" do dziecka to bledna droga. Napisalam "milosci" celowo, bo nianczenie doroslych osob to nie milosc. Przekaz jest wazny, pozwalanie doroslym dzieciom dorosnac nie sprawi ze przesana nas kochac.
                        • rosapulchra-0 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 18:41
                          Najma, po pierwsze stwarzanie dziecku warunków to jedno, prawidłowe wychowanie, prowadzenie dziecka konsekwentnie to drugie. Ktoś, kto nie posiada dzieci, nie ma zielonego pojęcia, jaka to ciężka, mozolna praca. To nie tak (sama o tym wiesz), że dbasz tylko o wikt i opierunek dla swoich potomków. Pani, która się tak autorytatywnie wypowiada w temacie, o którym nie ma bladego pojęcia, delikatnie mówiąc, mocno się wygłupia.
                          • najma78 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 18:57
                            rosapulchra-0 napisała:

                            > Najma, po pierwsze stwarzanie dziecku warunków to jedno, prawidłowe wychowanie,
                            > prowadzenie dziecka konsekwentnie to drugie. Ktoś, kto nie posiada dzieci, nie
                            > ma zielonego pojęcia, jaka to ciężka, mozolna praca. To nie tak (sama o tym wi
                            > esz), że dbasz tylko o wikt i opierunek dla swoich potomków. Pani, która się ta
                            > k autorytatywnie wypowiada w temacie, o którym nie ma bladego pojęcia, delikatn
                            > ie mówiąc, mocno się wygłupia.

                            Nieposiadanie dzieci nie sykwalifikuje z autoamtu. Dzieci sa rozne, tak jak i rodzice sa rozni, dlatego doswiadczenia w ich wychowaniu nie moga byc traktowane jak wyorcznia bo kazdy ma inne. Ja zgadzam sie z jej pogladami ktore w tej dyskusji do tej pory przytoczyla.
                            • rosapulchra-0 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 19:03
                              Nie o tym piszę. Piszę o autorytatywnych wypowiedziach na temat wychowania dzieci osoby, która nigdy tego nie doświadczyła. To jest dla mnie wygłup.
                              Nie od dziś wiadomo, że największymi "ekspertami" w wychowywaniu dzieci są bezdzietni, którzy nie mają o tym bladego pojęcia.
                              • snakelilith Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 19:25
                                rosapulchra-0 napisała:

                                > Nie o tym piszę. Piszę o autorytatywnych wypowiedziach na temat wychowania dzie
                                > ci osoby, która nigdy tego nie doświadczyła. To jest dla mnie wygłup.
                                > Nie od dziś wiadomo, że największymi "ekspertami" w wychowywaniu dzieci są bezd
                                > zietni, którzy nie mają o tym bladego pojęcia.

                                Nie masz argumentów, to chcesz mnie wymobować. Prymitywna zagrywka. Tego uczysz własnych dzieci?
                                • rosapulchra-0 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 19:29
                                  Nie znasz mnie, ani moich dzieci, a jestem jakoś dziwnie przekonana, że mogłabyś się od nich uczyć i dobrego wychowania i życiowej konsekwencji, więc poprzestań na tym wpisie, aby już więcej się nie wygłupiać.
                              • cosmetic.wipes Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 19:36


                                Nie wiem czemu zabierasz glos w tej dyskusji, tam chodzi o syna, a ty przeciez wg wlasnej teorii nie masz pojecia o wychowywaniu synowtongue_out
                                • triss_merigold6 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 19:42
                                  Lol. Tak, chodzi o chłopaka. Młodego, sprawnego faceta, który ma full energii, ma czas na dziewczynę, kolegów i granie w gry, obowiązkami domowymi nie jest przeciążony, szóstek, olimpiad i super osiągnięć nigdy od niego nie wymagano - poprzeczka była ustawiona rozsądnie (z tego co wiem).
                                  Sam wybrał sobie studia, składał na 3 kierunki, dostał się na drugie w kolejności wyboru. I uczył się za mało. Qrde, proza życia, uczył się za mało, o tym że uczy się za mało słyszałam od listopada.
                                  • verdana Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 20:08
                                    Prawdę mówiąc, strasznie dziwne wydaje mi sie, że rodzice studenta wiedzą, ile on się uczy. I już w listopadzie, czyli po miesiącu, zaczynają marudzić. Dla Ciebie to normalne? Jakby w domu mieli pierwszoklasistę.
                                    • triss_merigold6 O właśnie 15.03.14, 22:23
                                      O właśnie, też mnie to dziwiło. Generalnie od początku relacji ze studiów powtarzałam, żeby się aż tak nie interesowali, nie pilnowali i nie wnikali za bardzo. Będzie chciał się uczyć, to się będzie uczył, a jak nie, to nie. Trochę się z kolegi pośmiałam, że chyba nie ma zamiaru dorosłemu koniowi zeszytów sprawdzać.
                                      • verdana Re: O właśnie 15.03.14, 22:32
                                        I wiesz, tu może być pies pogrzebany. Jako, że mam na stanie studenta I roku, to kompletnie nie rozumiem, co się w domu u Twoich znajomych dzieje. Coś w tym wszystkim jest chorego. Między innymi dlatego uważam, że tatuś się wściekł nie dlatego, ze syn zawalił sesję. I nie dlatego kazał iść do pracy, aby nauczyć syna ciężkiej roboty.
                                        On po prostu ma obsesję kontroli. Chłopak wyrwał sie spod kontroli rodziców, jak to często bywa, nie nauczony samodzielności pogubił się (albo zrobił rodzicom na złość, albo zwyczajnie nie uczył się). I rodzicom zależy nie na tym, aby go nauczyć czegokolwiek, tylko aby zaczął znowu słuchać i wiedział, kto w domu rządzi.
                                        Naprawdę , zachowanie ojca było normalne w momencie urządzanie piekła. Nie było dwa dni później, kiedy sie nie wycofał z części gróźb i zaczął opowiadać znajomym, jak to on stawia syna do pionu.
                                        • triss_merigold6 Re: O właśnie 15.03.14, 22:40
                                          Cokolwiek to było, moim zdaniem już dawno temu powinien był zalecić małolatowi pracę wakacyjną zamiast fiksować się na nauce i dopilnowywaniu. Może to schiza na punkcie jedynaka, żeby się nie zmarnował, tak przypuszczam.
                                          Nie wiem czy groźbę egzekwuje, za mało czasu minęło. Najbardziej ich wk...iło to, że młody tak lekko podszedł do planu co bedzie robił przez najbliższe miesiące i że na ich koszt, bezwysiłkowo.
                                          • verdana Re: O właśnie 15.03.14, 22:44
                                            Mógł zlecić, mógł nie zlecić, mógł sie umówić, ze na studiach pracuje, mógł robić, co chce, byle nie pilnować starego konia jak pierwszaka. To na pewno nie nauczy go samodzielności, nawet jeśli będzie pracował na 1,5 etatu i studiował dwa kierunki.
                                            Mnie trochę jednak dziwi, ze ich aż tak wq.. plan na zaledwie niecałe trzy miesiące i nawet rozsadny. Na dłużej, to bym całkowicie zrozumiała.
                                            • triss_merigold6 Re: O właśnie 15.03.14, 22:58
                                              To nie jest rozsądny plan. To było coś rzucone na odczep się i bez cienia deklaracji, że natychmiast po maturze będzie aktywnie szukał pracy na okres do października. Młody miał zdaje się ochotę, tak niepostrzeżenie przetrwać sobie spokojnie do jesieni, a potem ewentualnie myśleć co dalej. Albo nie myśleć, bo nicnierobienie wciąga.
                                              • jakw Re: O właśnie 16.03.14, 07:32
                                                No dobra, chłopak uwalił studia, twoim i rodziców/ojca zdaniem rzucił coś na odczepnego, więc co robią rodzice? Awanturę. Wściekły ojciec zaczyna pewnie krzyczeć o darmozjadach i o 800 złotych. A może powinni po prostu porozmawiać na spokojniej? Trochę czasu już minęło i zapewne wszyscy już trochę przemyśleli powstałą sytuację. Jeśli nadal nie są w stanie się porozumieć w jakiś sensowny sposób to oznacza to, że w tej rodzinie relacje są do bani. I niekoniecznie jest to wina młodego.
    • nolus Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 13:30
      Pokolenie lat 90. jest generalnie leniwe i chce mieć wszystko podane na tacy. Ale biorąc pod uwagę niż demograficzny może uważać,że rozdaje karty - przynajmniej na studiach,bo rynek pracy to zweryfikuje...Nie wiem jaki jest poziom na UW,ale wiem,że z wielu uczelni trudno jest obecnie wylecieć.Z drugiej strony - kasa za warunki kusi,ale małe uczelnie raczej z tego rezygnują wiedząc jaki jest zapał obecnych studentów...Warunek? To zrezygnują ze studiów.Podchodzenie do zaliczeń? Będą zdawać po 5 razy,a wykładowca będzie systematycznie obniżać próg,albo litościwie zaliczy.Oni po prostu doskonale wiedzą,jaka jest obecnie sytuacja i skwapliwie z tego korzystają.Moja kuzynka ma 20 lat,skończyła budowlankę i poszła na studia techniczne...Uczy się,bo musi - matka alkoholiczka poszła w tango i nikt nie wie czy żyje,ojciec również alkoholik pozbawiony praw rodzicielskich,dziewczynę wychowała babcia...Ona ma bata nad sobą i zależy jej na studiach,bo otrzymuje dzięki temu rentę rodzinną,ale z jej rówieśnikami bywa różnie...Poprawiają jedno sprawozdanie do 10 razy i nic im się nie chce,a zwłaszcza MYŚLEĆ. Normalnie nie robiłabym tragedii z tego,że ktoś zawalił pierwszy rok studiów,bo jednak woli studiować inny kierunek - wielu moich znajomych to dotyczyło.Zmienili na lepszy i skończyli go,ale biorąc pod uwagę dzisiejsze pokolenie,to miałabym obawy.Kiedyś tych leserów było jednak mniej,a ten chłopak chyba zbyt lekkomyślnie i bezproblemowo to wszystko potraktował.
      • riki_i Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 13:48
        nolus napisała:

        > Nie wiem jaki jest poziom na UW

        Poniżej dna, wodorostów i 5 metrów mułu. Przyjmuje się każdego kto oddycha. Na szczęście prowadzę firmę i nie muszę tam już pracować.

        > ,ale wiem,że z wielu uczelni trudno jest obecnie wylecieć.

        Nawet na polibudach chuchają i dmuchają na studenta. Chyba tylko medycyna się jeszcze ostała.

        > biorąc pod uwagę dzisiejsze pokolenie, to miałabym obawy.Kiedyś tych leserów było
        > jednak mniej,

        Kiedyś leserzy byli znacznie inteligentniejsi - patrz Rikuś smile
        • nolus Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 14:16
          Starsze roczniki generalnie są mądrzejsze,a rozdrabniając - leser leserowi nie równy oczywiście smile Żeby być obrotnym leserem trzeba mieć rozeznanie co do swoich możliwości i szans,trochę farta i znajomości.Ja tego nie krytykuję - w życiu przydaje się trochę sprytu i lepiej się wykazywać postawą "Co by tu zrobić,żeby się nie narobić" (nie oznacza to od razu prymitywnego cwaniactwa) niż być pracowitą mróweczką czy też niestety harować jak wół.Ja akurat nigdy nie doceniałam i nie rozumiałam sensu katorżniczej pracy.Niestety jesteśmy obywatelami kraju,gdzie pracujesz aby żyć...Ja tam zawsze wolałam wygodę i hedonizm,a pobudkę o 7 rano do dzisiaj uważam za barbarzyństwo smile
          • riki_i Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 14:19
            nolus napisała:

            > lepiej się wykazywać postawą "Co by tu zrobić,żeby się nie narobić" /.../ niż być pra
            > cowitą mróweczką czy też niestety harować jak wół. Ja akurat nigdy nie doceniała
            > m i nie rozumiałam sensu katorżniczej pracy. /.../ Ja tam zawsze wolałam wygodę i
            > hedonizm,a pobudkę o 7 rano do dzisiaj uważam za barbarzyństwo smile

            Najwyraźniej pasujemy do siebie smile
    • myelegans Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 13:53
      Podejscie rodzicow nie jest wcale nierozsadne. Oni prawdopodobnie reaguja na caloksztalt postepowania syna, ktory pewnie nie ma na koncie tylko jednokrotnego zawalenia egzaminow.

      Tez by mnie cholera wziela gdyby czlowiek w kwiecie wieku i sil fizyczno-umyslowych spedzal dnie cale na nicnierobieniu, bo poswiecanie godziny czy dwoch na nauke, to dalej nicnierobienie i zgadzam sie z Triss jest demoralizujace. Poczuwa sie chociaz mlody czlowiek do tego, zeby zajac sie bardziej obowiazkami domowymi, na zasadzie, mam czas, pozostali domownicy pracuja, wiec ja przejme czesc obowiazkow?
      Bo jezeli to jest wysypianie sie do poludnia, granie na kompie, zycie towarzyskie, to zdzierzylabym 2 tygodnie w ramach odreagowania po zawalonej sesji., pozniej poprosilabym o przedstawienie planu na przyszlosc i pewnie odpowiednio bym zareagowala.
      Jezeli byloby to, typu , do maja to ja sie bede uczyl tego jednego przedmiotu, a pozniej to moze pojde do jakiejs pracy, bez konkretow, to dalabym wikt i opierunek, natomiast wszystkie inne potrzeby: telefon wyjscia, wyjazdy, towarzyskie zycie, ubrania, hobby, musialby sobie zasponsorowac sam.
      • riki_i Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 13:59
        myelegans napisała:

        > Bo jezeli to jest wysypianie sie do poludnia

        Podobno bardzo zdrowe smile
        • nolus Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 14:49
          riki_i napisał:

          > myelegans napisała:
          >
          > > Bo jezeli to jest wysypianie sie do poludnia
          >
          > Podobno bardzo zdrowe smile

          Zdrowe,ale ze społecznego punktu widzenia niekorzystne tongue_out Dla mnie optymalnie do godziny 10.

          A co do leserów jeszcze to niestety zazwyczaj króluje wśród nich płeć męska.Aczkolwiek znałam jedną dziewczynę - straszna leserkę,która miała jakiś tam potencjał,a skończyła jako nieudacznik,przede wszystkim z powodu swojego lenistwa.U niej sytuacja była podobna - zawaliła II semestr 2 roku studiów i w kolejnym roku akademickim miała ten semestr powtórzyć.Jeden zaliczony semestr dawał jej kilka miesięcy wolnego i sądzę,że ona to wszystko sobie obmyśliła,żeby po prostu mieć czas na nicnierobienie i spanie do południa.Te kilka miesięcy laby stały się chyba podwaliną jej życia,bo wtedy właśnie weszła w schemat pewnego życiowego postępowania,które powtarza chyba do dzisiaj.Czy zaliczyła powtarzany semestr?Nie,zawaliła studia,a potem próbowała jeszcze ciągnąć to zaocznie,a nawet studiować inny kierunek i niczego nie skończyła.Ok,w jej głowie najprawdopodobniej coś kiełkowało już po krótkim okresie studiowania,może i nigdy się do studiowania nie nadawała,ale...To w czasie tego wolnego semestru po prostu "dała sobie spokój ze wszystkim" i to rozciągnęło się na inne sfery życia.Rodzice zawsze dawali sporo luzu,ale żadnej patologii wcześniej nie było,wręcz przeciwnie - sporo kasy,dobre liceum,zagraniczne wyjazdy.Panienka miała po prostu poczucie,że bogaty tatuś zawsze będzie "zapleczem",a dzisiaj jest podrzędnym pracownikiem biurowym za 1600 zł brutto.Mieszka z rodzicami i jedyne,co może to jeść ciastka i pielęgnować nadwagę.Faceta żadnego nie ma,bo żaden by nie wytrzymał takiego podejścia do życia na dłużej.A niby to ładna dziewczyna,jeszcze przed 30-tką wink
          • nolus Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 14:52
            .Panienka miała po prostu poczucie,że
            > bogaty tatuś zawsze będzie "zapleczem",a dzisiaj jest podrzędnym pracownikiem
            > biurowym za 1600 zł brutto.

            To oczywiście ona pracuje w biurze,a nie tatuś.Tatuś nadal bogaty,ale już nie chce sponsorować suspicious
            • myelegans Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 15:18
              PrYnajmniej ma szanse na duzy spadek ;0)

              Mozna dawac szanse wielokrotnie po potknieciach, wszystko zalezy i wszystko jest kwestia umowy i wzajemnego dialogu rodzice- dziecko, nie narzucanie z gory przez rodzicow, na co sie obie dorosle strony umowia i jakie konsekwecje ponosza. Zle jezeli jest to robione w zlosci i zalu zamiast spokojnie z potraktowaniem jako lekcji zycia. Pt. miej plan A, trzymaj sie go, nie powiedzie sie, miej plan B, sprobuj przemyslec rozne scenariusze i miej plan co w kzadym zrobisz, i nie powtarzaj tych samych bledow.

              Podejrzewam, ze w tym przypadku cos sie przelalo. Rodzice widzac wysilek, nawet taki ktory zaowocuje zawaleniem roku, nie odcieliby dziecka od zrodelka za pierwszym potknieciem. Rodzina nie wyglada na taka.

              Jak szlam na studia rodzice, zawsze ciezko pracujacy, mama w fabryce fizycznie na 4-zmianach zasuwala przez 30 lat, dostalam jasny przekaz, dokad bedziesz studiowac dotad damy Ci na akademik, bilety ksiazki, i jedzenie, znaczy obiady, na wszystko inne musisz zaplacic sama.. Jeste jeszcze brat mlodszy, dla ktorego tez musi wystarczyc.
              Wiedzialam na czym stoje i od 2 roku studiow dosyc technicznych bylam na wlasnym utrzymaniu: stypendium naukowe, praca sezonowa, dorywcza, jakies fuchy, jakies tlumaczenia, sprzatanie wagonow na nocnej zmianie, latem saksy. Nigdy czlowiek nie szanuje tak pieniadza, jak go nie zarobi w krwawicy. I nie przesadzajmy z tym zmeczeniem u 20 latkow, ile razy czlowiek prosto z nocnej zmiany szedl na zajecia, a wieczorem na impreze zaiwanial. W tym wieku regeneracja jest szybka, to jest akie energizing bunny, mozna duzo
              Tylko ten przekaz ma byc od przedszkola. Tak wychowujemy tez syna.
              • verdana Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 15:29
                Masz 100% racji. Mnie się też wydaje, ze normalna rodzina , gdzie nie było problemów, nie zareagowałaby w ten sposób na pierwsze niepowodzenie. Być może Triss nie wie jednak wszystkiego. Może nie chodzi tu o to, ze chłopak nie pracuje juz całe trzy tygodnie, ale kryje sie pod tym zupełnie inna sprawa i to jest ostatnia kropla. Wtedy rozumiem zachowanie ojca, albo mogę je zrozumieć.
                Ale dyskusja jest jednak o tym, co napisała Triss. Czyli o tym, ze pierwsze potknięcie dziecka to powód do ukarania go natychmiast, do wymyślania od darmozjadów. Nie oceniam tej rodziny, bo tez sadzę, ze tam poszło o coś jeszcze. Ale ze smutkiem czytam odpowiedzi, z których wynika, ze nie należy tolerować najmniejszego potknięcia dorosłego dziecka i w razie pierwszego niepowodzenia zadaniem dobrych rodziców jest dokopać, nie pomóc.
                • myelegans Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 15:51
                  Bliscy znajomi mieli taka sytuacje ostatnio z synem. Mlody czlowiek z ADD, wiec rodzice pomogli w uzyskaniu wszelkiej mozliwej pomocy i wsparcia na 1 roku studiow, wlacznie z coucillor, ktory pomagal w ukladaniu planu zajec i wyborze zajec, organizacji i generalnie trzymal reke na pulsie, rodzice placili grube pieniadze za tuition, taka byla umowa.
                  Po pierwszym semestrze prawie wszystkie przedmioty zawalone, rodzice dali szanse, placac za kolejny semestr, syn przyrzekl, ze na zajecia bedzie chodzil i da z siebie uczciwy wysilek itd. Uczelnia znowu pomagala ile mogla, bo ADD.
                  Rodzice uprzedzili, ze jak zawali po raz kolejny, wroci do domu bedzie musial podjac prace, i pomyslec co z zyciem swoim zrobi. Przeszedl przez 1 rok, drugi rok zaczal od jakis potkniec np nie chodzil na zajecia bo cos tam, w koncu dal sie zlapac przez policje na campusie bo palil trawe z kolega w samochodzie w bialy dzien, wiec zostal dyscyplinarnie wyrzucony z akademika. Wrocil do domu, dojezdzajac ukonczyl 1 semestr drugiego roku, wrocil do domu na dobre, rodzice nie wspomagaj finansowo, pracuje w jakims fast food i teraz pewnie prejdzie na jakies zaoczne studia, za ktore bedzie musial sam placic.
                  Rodzina dosyc zamozna, ale konsekwentnie daje przekaz, ze jestes kowalem wlasnego losu, mozna podjac ryzyko i polec i cie wesprzemy, ale jak polegniesz bo po raz kolejny beztrosko zrobiles kosmiczna glupote, konsekwencje juz ponosisz sam. I niech to bedzie lekcja zyciowa.
                  • verdana Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 15:57
                    I to rozumiem, popieram jak najbardziej.
                    Ale nigdy taką postawę po pierwszym potknięciu. Tym bardziej, ze mam wśród znajomych przykłady, i to liczne, jak taka pomoc wyszła wszystkim na dobre. Ale pod warunkiem dobrej woli młodego człowieka, a nie liczeniu, że rodzic ma, to rodzic da.
                • bi_scotti Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 15:53
                  verdana napisała:

                  > Ale ze
                  > smutkiem czytam odpowiedzi, z których wynika, ze nie należy tolerować najmniejs
                  > zego potknięcia dorosłego dziecka i w razie pierwszego niepowodzenia zadaniem d
                  > obrych rodziców jest dokopać, nie pomóc.

                  Problem chyba jednak i w tym, ze kazdy z tu piszacych ma okreslona swoja wlasna interpretacje tego, co jest "dokopaniem" a co jest "pomoca". Mozna zalozyc, ze krzywda jest stawianie wymagan, mozna zalozyc dokladnie opposite - krzywda jest ich nie stawianie. I tak mozemy bez konca smile Kazdy z tu piszacych realizuje/realizowal/zrealizowal swoja wlasna wizje wychowania rowniez w oparciu o przekonanie czym/jak moge wlasne dziecko skrzywdzic vs. czym/jak moge moje dziecko wspierac/motywowac. No i tu sie te rozne wizje scieraja. A monopolu na racje, jak zwykle, nie ma nikt. Life.
                  • verdana Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 16:04
                    Dla mnie w tym wypadku postawa rodziców, ze trzy miesiące bez pracy, spędzone na przygotowaniu się do kolejnego egzaminu to postawa darmozjada - to oczywiste dokopanie. I zapowiedź, że praca ma być natychmiast, co w Polsce - jak zapewne sie nie orientujesz - jest zwykłą złośliwością.
                    W dodatku, czego też nie wiesz, te 800 zł, jeśli chłopak ma znaleźć pracę już, to najprawdopodobniej 100%, albo niemal 100% tego, co może zarobić. Innymi słowy, przy okazji zostanie absolutnie bez grosza.
                    I matury prawdopodobnie nie zda. Bo przygotowanie sie do zdania matury rozszerzonej na 90% - a pewnie tyle potrzeba, to nie jest, jak próbują wytłumaczyć niektórzy, kwestia dwóch godzinek dziennie po pracy.
                    Wymaganie wiec brzmi "Idź do pracy, zapomnij o studiach, zarobki oddawaj nam". To trochę inaczej brzmi, prawda?
                    Ja całkowicie bym rozumiała, gdyby taki warunek postawiła rodzina od maja i nawet bym ochoczo przyklasnęła. Przy czym to byłoby nawet niesprzeczne z Twoją wizją. Chodzi bowiem tylko o 2,5 miesiąca, nie o całe życie.
                    • rosapulchra-0 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 17:08
                      Verdana, 100/100
                  • myelegans Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 16:19
                    Wic jeszcze polega na tym, w jaki sposob ten przekaz i te intencje sie przekazuje, jezeli wynika to ze zlosci i frustracji rodzicow to moze to byc dokopanie, jezeli to samo przekaze sie traktujac tego nastolatka z szacunkiem i przekazujac mu jasno i spokojnie informacje, ktore tak na prawde sa podyktowane troska i miloscia, to bedzie to pomaganie. I bedzie to ta sama informacja, ale forma przekazu bedzie inna. Dialog doroslych i zakladam dojrzalych, albo pol dojrzalych ludzi vs. my way or a highway. Tylko zaczynanie tego w ieku 19-20 jest z deczka za pozne.
                    Jezeli bylo to przekazywane od zawsze to postepowanie rodzicow nie powinno byc dla mlodego czlowieka zaskoczeniem, jak wyskoczyli z tym impulsywnie pod wplywem narastajacej frustracji to moze to byc paralizujacy kubel zimnej wody.
                  • nangaparbat3 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 18:39
                    Mnie się zdaje, ze nasz problem jest nieco inny - że niemożebnie przeceniamy znaczenie wychowania intencjonalnego, nie doceniamy ani modelowania, nie czynnikow, na ktore za bardzo wpływu nie mamy, w tym naszych wlasnych nieuświadamianych, a w kazdym razie nieintencjonalnych zachowań. Tracimy też z oczu fakt, ze nasze zachowania wobec dzieci calkiem czesto maja skutek dokladnie przeciwny do zamierzonego. Wtedy zwalamy na geny lub brak dobrej woli potomstwa - ale najmedrsi wciąż nie wiedzą, jak to działa.
                • snakelilith Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 16:07
                  verdana napisała:

                  Ale ze
                  > smutkiem czytam odpowiedzi, z których wynika, ze nie należy tolerować najmniejs
                  > zego potknięcia dorosłego dziecka i w razie pierwszego niepowodzenia zadaniem d
                  > obrych rodziców jest dokopać, nie pomóc.

                  To podaj proszę przykłady takiej konstruktywnej pomocy w tym przypadku, bo ja do tej pory jej ani w twoich, ani innych wypowiedziach miłosiernych matek nie spotkałam. Zorganizowanie człowiekowi dnia w postaci konkretnych obowiązków i regularnej pracy, to jest moim zdaniem pomoc. Jak głupim trzeba być, by myśleć, że rodzicom chodzi tylko o te durne 800zł? Oni chyba lepiej znają swego syna i wiedzą jakiej struktury potrzebuje. Widać z daleka zresztą, że potrzebuje, bo jedną ważną rzecz już zawalił. Pomylić się można, wybrać nie te studia i mieć ochotę zmienić kierunek, ale trzeba od razu zawalać całą sesję? Ambitny człowiek chociażby dla własnego lepszego sampoczucia zaliczyłby coś, by pokazać, że potrafi. A jemu się nie chciało. Głaskanie po główce tutaj pewnie nie zadziała, tu potrzeba mobilizacji i jasnego przekazu. Biedakowi krzywda się żadna nie dzieje.
                  • verdana Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 16:15
                    W tym przypadku konstruktywną pomocą byłoby pogadanie, dlaczego zawalił rok, pogadanie o tym, czy warto iść na inny kierunek na politechnice, ewentualne korepetycje z przedmiotu maturalnego i wymóg pracy po maturze do października co najmniej.
                    Te rady padły tu wielokrotnie.
                    Oczywiście, ja też nie sądzę, że chodzi tu o 800 zł. Ale dyskusja toczy się o opisanym przypadku, a nie o hipotetycznym. O przypadku przyzwoitego ucznia, sportowca, nie sprawiającego problemów, który zawalił całą sesję. Przyczyn może być mnóstwo - od braku zdolności, po zakochanie. Może być i tak, że zawalenie sesji było świadome - na przykład to kierunek, którego życzyli sobie rodzice, a nie zainteresowany. Wtedy reakcja byłaby zrozumiała - to byłaby reakcja na pierwszą próbę buntu.
                    Ale to wszystko jest gdybanie. Dyskusja toczy się o przypadku, gdy dotychczas nie sprawiający problemów młody człowiek oblewa sesję, a nie o ćpunie, który przestał sie uczyć, czy zbuntowanym dziecku toksycznych rodziców.
                    • snakelilith Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 16:48
                      verdana napisała:

                      > W tym przypadku konstruktywną pomocą byłoby pogadanie, dlaczego zawalił rok, po
                      > gadanie o tym, czy warto iść na inny kierunek na politechnice, ewentualne korep
                      > etycje z przedmiotu maturalnego i wymóg pracy po maturze do października co naj
                      > mniej.
                      > Te rady padły tu wielokrotnie.

                      Ale czas gadania się skończył i coś obgadane zostało, bo plan przecież stoi. Chłopakowi szansy na wyższe wykształcenia nie odebrano, jak pewnie co niektóry sfrustrowany rodzic by zrobił. Zmiana zainteresowań została zaakceptowana, dostał nową szansę i w tym celu zostały nawet ustalone konkretne kroki, powtórka matury. Że do tego rodzic dorzucił swój warunek, praca zarobkowa do chwili podjęcia studiów, to dla mnie zrozumiałe. To gwarancja, że młodzian potraktuje ten nowy plan poważnie, bo pierwszy cel pomimo wygodnych warunków zlekceważył. Jeszcze łatwiej mają mu robić? I moim osobistym zdaniem, ktoś kto potrzebuje płatnych korepetycji na studiach, do tej fory wykształcenia się nie nadaje i powinien szukać innych opcji zdobycia zawodu. To i tak fajnie ze strony tych rodziców, że tego do razu nie zaproponowali i pozwalają dalej bawić się w studenta, chociaż rokowania nie są najlepsze. Brak predyspozycji do wyższego wykształacenia, to nie choroba, którą trzeba leczyć sanatorium, oszczędzaniem sił i leżakowaniem w słońcu.
                      • najma78 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 18:20
                        snakelilith napisała:

                        >, Brak predyspozycji do wyższego wykształacenia, to nie choroba, którą trzeba leczyć sanatorium, oszczędzaniem sił i leżakowaniem w słońcu.

                        Jakze trafne.

                  • as_mama Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 16:54
                    Dostać się na studia to jedno, utrzymać drugie. Chłopak w życiu nie utrzyma się na trudnym kierunku jeśli nie będzie przyzwyczajony do systematycznej pracy. Rodzice robią najlepszą rzecz, jaką mogą zrobić w tej sytuacji. Po roku obijania się w domu chłopak miałby minimalne szanse by od nowego roku akademickiego wdrożyć się do regularnej nauki, szczególnie że wcześniej mu to nie wychodziło. A tak pójdzie do jakiegoś Maca do pracy, pozna co to ciężka praca za marne pieniądze i że warto się teraz przyłożyć do nauki by potem lepiej wylądować.

                    Zadaniem rodziców jest dać kopa w 4 litery, gdy dziecko tego potrzebuje, a nie zagłaskać na śmierć.
                    • verdana Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 17:55
                      Tak sobie myślę, ze mam cholerne szczęście. Moi dziadkowie dali korepetycje, a nie wysłali matkę do natychmiastowej pracy, dzięki czemu zdała po wakacjach poprawkę z chemii. Moja babcia nie zrobiła piekła i nie wysłała do natychmiastowej pracy, tylko dała dwa miesiące, oraz bezwzględne wsparcie, aby syn nauczył sie do poprawki z fizyki i matematyki na maturze.
                      Dzięki temu, być może, jestem dzieckiem pisarki i profesora, nie nie dwojga reedukowanych pracą leserów, bez matury.
                      Mój ojciec w dodatku jest chorobliwie pracowity. Zaczął być pracowity, o zgrozo, na studiach.
                      • mamma_2012 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 18:18
                        Widzisz, to rodzice znają dzieci najlepiej.
                        Jeśli rodzic widzi, że dziecko się stara, ale mu nie wychodzi, bo się zakochał, bo potrzebuje więcej czasu niż rówieśnicy na opanowanie materiału niż rówieśnicy, bo coś tam, wtedy postępuje jak Twoi rodzice czy teściowie.
                        Są jednak dzieciaki, które mają potencjał, mają możliwości i wsparcie, a jedyną przeszkodą jest brak motywacji albo tryb olewacki. W przypadku takich osób sprawdzają się inne metody. Błędem jest wpisywanie takich samych efektów w jeden mechanizm ich powstawania.
                        Ty chyba jesteś humanistką, Twoi rodzice i dzieci też. Naukami humanistycznymi czy społecznymi rządzą jednak inne prawa niż ścisłymi, tu potrzebna jest systematyczność, a braków nie da się ukryć, tak jak na studiach humanistycznych. Każdy, kto decyduje się na taką ścieżkę, powinien być tego świadomy.
                      • snakelilith Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 18:20
                        verdana napisała:

                        > Tak sobie myślę, ze mam cholerne szczęście. Moi dziadkowie dali korepetycje, a
                        > nie wysłali matkę do natychmiastowej pracy, dzięki czemu zdała po wakacjach pop
                        > rawkę z chemii. Moja babcia nie zrobiła piekła i nie wysłała do natychmiastowej
                        > pracy, tylko dała dwa miesiące, oraz bezwzględne wsparcie, aby syn nauczył si
                        > e do poprawki z fizyki i matematyki na maturze.

                        A ja korepetycji nigdy żadnych nie potrzebowałam, w czasie studiów pracowałam, egzaminów przez to nie zawalałam i pomimo tego, że geniuszem nie jestem, skończyłam te (studia) z całkiem dobrym wynikiem. Pogardy do proletariatu nie odczuwam, rodziców bez wyższego wykształcenia też się nie wstydzę i moja miłość do nich nie byłaby większa, gdyby byli pisarką i profesorem. To, że mnie udało się wyskoczyć z rodzinnego schematu zawdzięczam właśnie ich konsekwencji przekazu - rób w życiu co chcesz, ale rób to dobrze. Nie tytuł profesora, czy pozycja pisarki się bowiem liczą, tylko kontrola nad swoim życiem i sukces w tym, co nam osobiście daje potwierdzenie i zadowolenie, snobko.
                        • verdana Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 18:37
                          A co ma miłość do rzeczy? Chodzi o nie marnowanie potencjału dziecka, które sie wychowywało tylko po to, aby mu pokazać, kto rządzi i że w razie każdego problemu rodzina nie tylko nie pomoże, ale postara się, aby nawet całkiem niezłe plany młodego człowieka zniweczyć. Dla zasady, bo młody człowiek nie ma prawa do wpadki, gorszego okresu, złego wyboru.
                          Zwracam uwagę, zę w opisywanym wypadku kontrolę nad życiem chłopaka przejęli rodzice. I to ma go czegokolwiek nauczyć? Wątpię.
                          • triss_merigold6 Kontrolę?! 15.03.14, 19:33
                            Kontrolę?!
                            Przecież to pełnoletni facet. Zdrowy, intelektualnie i fizycznie sprawny. Miał wybór, mógł w ogóle zrezygnować ze studiowania i od razu szukać pracy, mógł się uczyć i nie zawalać sesji - przy pierwszym brzdąknięciu, że ma problemy z przedmiotem X, dostał korepetytora z uczelni. Teraz też nadal ma wybór, nikt go z domu nie wyrzuca, lodówki nie zamyka.
                            Niemniej, jest dorosły i - licząc się z rodzicami - powinien przedstawić jakiś realistyczny plan, co zamierza w związku z własną przyszłością.
                            • rosapulchra-0 Re: Kontrolę?! 15.03.14, 20:03
                              triss_merigold6 napisała:

                              > Kontrolę?!
                              > Przecież to pełnoletni facet. Zdrowy, intelektualnie i fizycznie sprawny. Miał
                              > wybór, mógł w ogóle zrezygnować ze studiowania i od razu szukać pracy, mógł się
                              > uczyć i nie zawalać sesji - przy pierwszym brzdąknięciu, że ma problemy z prze
                              > dmiotem X, dostał korepetytora z uczelni. Teraz też nadal ma wybór, nikt go z d
                              > omu nie wyrzuca, lodówki nie zamyka.
                              > Niemniej, jest dorosły i - licząc się z rodzicami - powinien przedstawić jakiś
                              > realistyczny plan, co zamierza w związku z własną przyszłością.

                              Ja bardzo chętnie poczekam te kilkanaście lat, aż twój osobisty syn odwali ci podobny numer. Jestem bardzo ciekawa, co zrobisz i jak bardzo okażesz się konsekwentna.
                              • triss_merigold6 Re: Kontrolę?! 15.03.14, 22:25
                                Rosa, cherie, pożyjemy, zobaczymy. Uznam to za porażkę wychowawczą z jednej strony, a z drugiej - nie ponoszę odpowiedzialności za działania/brak działań dorosłego człowieka.
                                • rosapulchra-0 Re: Kontrolę?! 16.03.14, 18:11
                                  Czyli nie dasz synowi szansy na zmianę kierunku w trakcie roku akademickiego?
                          • snakelilith Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 20:10
                            verdana napisała:

                            > A co ma miłość do rzeczy? Chodzi o nie marnowanie potencjału dziecka, które sie
                            > wychowywało tylko po to, aby mu pokazać, kto rządzi i że w razie każdego probl
                            > emu rodzina nie tylko nie pomoże, ale postara się, aby nawet całkiem niezłe pla
                            > ny młodego człowieka zniweczyć. Dla zasady, bo młody człowiek nie ma prawa do w
                            > padki, gorszego okresu, złego wyboru.

                            A w jaki sposób oni marnują ten jego potencjał i niweczą jego plany na świetlaną przyszłość? Trzymaj się proszę konkretów i nie układaj melodramatów. Chłopak może studiować co chce i rodzice będą go wtedy utrzymywać. Tylko do tego momentu ma nadmiar czasu wykorzystać produktywnie. Nawet to, że powtarza maturę, to nie ich wina, mógł lepiej się starać za pierwszym razem, skoro miał takie ambitne plany. Pomylił się ok, ale konsekwencje pomyłki też muszą być, bo to nie bezstresowe wychowanie. Już nawet małe dzieci uczy się łańcucha związków przyczynowo-skutkowych i pokazuje, że jak coś się zrobi, to coś się może stać. A on w wieku lat 18-tu jeszcze nie załapał? Teraz ma trochę trudniej i musi parę miesięcy bardziej zacisnąć tyłek, ale mam wrażenie, że dla niektórych to jak zesłanie na Syberię czy inne kamieniołomy. Paranoja jakaś.
                            • joa66 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 20:16
                              A uznajesz pomoc komukolwiek z rodziny lub przyjaciół jeżeli ten ktos popełni błąd (po raz pierwszy)?

                              Czy tylko do dzieci masz taki stosunek?

                              Rodzice uczą nie tylko szacunku do pracy (co oczywiście jest bardzo ważne) ale też relacji międzyludzkich, tego czy rozliczamy bliskich z błędów z excelem pod ręką, czy podajemy pomocną dłoń także tym, którzy idealni nie są.
                              • verdana Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 20:19
                                Jak marnują potencjał? Bardzo prosto, facet szukający gorączkowo pracy i mający napięte stosunki w domu, raczej do matury się nie nauczy.
                                • snakelilith Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 20:35
                                  verdana napisała:

                                  > Jak marnują potencjał? Bardzo prosto, facet szukający gorączkowo pracy i mający
                                  > napięte stosunki w domu, raczej do matury się nie nauczy.

                                  To oczywiście wiesz, że się nie uczy. A ja wiem, że się może uczyć, bo wielokrotnie miałam do czynienia z ludźmi, którzy musieli uczyć się i równocześnie szukać pracy, bo nie mieli co do garnka włożyć. A ten chłopak nie musi mieć pracy na już, ma u rodziców kredyt. Wystarczy jak dwie godziny dziennie poświęci na szukanie pracy, a resztę na naukę (olaboga, jednego przedmiotu), nie potrzebuje fefnastu miejsc pracy, a tylko jednego. Nie musi utrzymwywać pięciosobową rodzinę, a zarobić tylko 800zł. Napięte stosunki się rozluźnią, jak wykaże inicjatywę, dlaczego to tylko rodzice muszą wychodzić mu ciągle na przeciw? Przecież to on zawalił i jest podobno dorosły. Jestem pewna, że rodzice głowy mu nie urwą, jak praca będzie marnie płatna i zarobi tylko 600zł, ta suma jest przecież tylko symbolem, że ma coś robić.
                                  • verdana Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 20:47
                                    Nie NAUCZY. Nie "nie będzie uczył". Oczywiście, wszystko jest możliwe, ale mało prawdopodobne, aby w 2,5 miesiąca można było sie nauczyć do matury nie tak, aby ją zdać, ale tak, aby ją zdać doskonale. Poza tym on musi prace znaleźć, więc weźmie wszystko - a to oznacza szukanie nie dwie godziny, tylko ile się da. Jeśli znajdzie pracę to nie na dwie godziny, skoro ma płacić 800 złotych. Chyba nie wiesz , ile teraz pracuje sie na 800 zł, bez żadnych kwalifikacji. I nie, nie sądzę, aby suma była symboliczna.
                                    Oczywiście, wszyscy, poza dzisiejsza młodzieżą, byli pracowici, uczyli sie doskonale, mieli same piątki i wystarczyła im kromka chleba, kawałek ołówka, miejsce w łazience i dwie godziny po 12-godzinnym dniu pracy. Od tysięcy lat starsi to samo opowiadają młodzieży. I od tysięcy lat to nieprawda.
                                    I słusznie napisałaś "Dlaczego rodzice muszą wychodzić ciągle naprzeciw". Nie muszą. Nie powinni nawet. Ale raz, po 12 latach bez problemów jednak powinni.
                                    • snakelilith Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 20:59
                                      verdana napisała:

                                      > Nie NAUCZY. Nie "nie będzie uczył". Oczywiście, wszystko jest możliwe, ale mało
                                      > prawdopodobne, aby w 2,5 miesiąca można było sie nauczyć do matury nie tak, ab
                                      > y ją zdać, ale tak, aby ją zdać doskonale.

                                      No to takim razie cały plan chłopaka jest do bani i rodzice pewnie o tym wiedzą, że on buja w obłokach i na te studia się nie dostanie. Chcą jednak zaoszczędzić mu rozczarowania i pokazać alternatywy, takie jak zarobkowa praca. Być może ta jego przerwa w studiach potrwa bowiem trochę dłużej zanim facet nie zacznie mierzyć siły na zamiary i robić realistyczne plany. Czasem taki semestr zarobkowy pokazuje nam dopiero do czego naprawdę się nadajemy i gdzie leżą nasze talenty.
                                      • verdana Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 21:09
                                        Innymi słowy, nie masz pojęcia o zdobyciu ponad 90-95 punktów na rozszerzonej maturze z fizyki czy chemii. To wymaga PRACY. Nie wymyślaj historyjek. Gdyby naprawdę chcieli mu pokazać, zę na studia nie ma szans, powinni mu dać czas i pokazać, że nie jest w stanie zdać lepiej matury. Teraz pokazują tylko, że nie dano mu szansy, a nie że sie na studia nie nadaje.
                                        Najśmieszniejsze jest to, ze cały czas mieli pretensję, że nie poświęca czasu nauce, wiec oblewa. A tera pokazują, zę na naukę nie trzeba czasu.
                                        Facet , gdyby nie zdał, nauczyłby sie bez porównania więcej, jesli rzeczywiście nie nadaje sie na studia.
                                        • snakelilith Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 21:38
                                          verdana napisała:

                                          > Innymi słowy, nie masz pojęcia o zdobyciu ponad 90-95 punktów na rozszerzonej
                                          > maturze z fizyki czy chemii.

                                          A co to ma do rzeczy? Przecież to tylko matura, wiem co to jest, a nie zdobycie nagrody Nobla w fizyce kwantowej. Jestem też pewna, że dla chcącego nic trudnego, nawet jakby ten ktoś przez te 2 miesiące miał nie dosypiać. I tu chodzi tylko o jeden przedmiot. Ale zgadzam się, że ktoś mniej zdolny może mieć problemy. Może być, że rodzice go już odpisali i mają wszelkie racje po swojej stronie, on nie popisał się pracowitością i nie potrafił przekonać, że na studiach mu zależy. Teraz to on musi udowodnić, że jednak chce, przecież siłą przeciągać go nie będą. To może być zwyczaj w twojej rodzinie, ale nie wszyscy lubią niańczyć potomstwo do 30-tki. Nie zapominaj, że chodzi o dorosłego chłopaka, mnie się w głowie nie mieści, że komuś takiemu należy rozkładać dywan, bo mu się nóżka powinęła. Być może wcale nie powinien studiować, a jak ma jednak potencjał i ambicje, to znajdzie drogę i się przebije.
                                          • verdana Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 21:55
                                            Nie, najwyraźniej nie wiesz. Moi znajomi, którym potrzebne było 95-98 % na maturze z fizyki i chemii uczyli sie poprawy do matury rok. Z korepetytorem. Bardzo zdolni ludzie. Maturę jest naprawdę bardzo łatwo zdać, natomiast bardzo trudno jest dostać tak dużo punktów.
                                            Pomyśl - rodzice "odpisali" nie obcego faceta, którego znają od pół roku, tylko kogoś, kogo znają 19-20 lat i dotychczas uczył się całkiem przyzwoicie, dobrze zdał maturę, dostał sie na studia. Nawet jeśli pół roku przebalował, co jest możliwe, to naprawdę nie powód, aby go skreślać. Takie rzeczy zdarzają sie często i to nie tylko ludziom leniwym, niedbałym i nie rokującym. Warto dać szansę - jedną, z tym sie zgodzę - a nie skreślać własnego syna. Może być jeszcze gorzej - facet się uczył, ale na tym kierunku rzeczywiście nie był w stanie sobie poradzić. Dlaczego zatem utrudniać mu dalsze studia na innym kierunku? No i on nie ma 30-tki, ma 20 lat. Pomoc zresztą to nie niańczenie, myślisz, ze pomoc komuś po 30-ce, kto nie poradził sobie w nowej pracy też jest karygodna?
                                            Między "rozkładaniem dywanu", a "rzucaniem kłód pod nogi" jest spora przestrzeń na normalne zachowanie.
                                            • triss_merigold6 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 22:30
                                              Na inny kierunek (niejeden) obecne wyniki matury mu w zupełności wystaczą, ten na który ma zamiar składać, jest: - oblegany; - trudny (trudny, wymaga dużej systematyczności, siedzenia nad projektami, perfekcyjnych podstaw z matematyki, fizyki, informatyki, tam nie ma miejsca na zaległości, a uczelnia nie przyjmuje każdego kto oddycha).
                                              • verdana Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 22:37
                                                No i bardzo dobrze - należy sie cieszyć, ze chce na taki kierunek iść i dać mu te 2,5 miesiąca (a nie 2,5 roku) aby to ewentualnie ułatwić. Bardzo zdolny syn znajomych zdawał na kierunek, gdzie jest 9 miejsc i chyba 60 chętnych. Nie dostał się. Powiedział rodzicom, ze jak sie nie dostanie za rok, to wybierze co innego, ale rok chce się przygotowywać - w jego wypadku nie chodzi o powtórzenie matury, tam są egzaminy (i nie jest to szkoła teatralna).
                                                Rodzice się zgodzili, choć ojciec biadał, że sie syn zdemoralizuje.
                                                Syn załatwił sobie wchodzenie na wykłady, jako wolny słuchacz, dorabia - innymi słowy, okazał się, wbrew oczekiwaniom, rozsądny. Czasem warto dac szansę.
                                                • triss_merigold6 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 22:43
                                                  Tak, jeśli to pasja życia i w ogóle innej ścieżki młody człowiek sobie nie wyobraża.

                                                  Tu nie ma pasji życia, są takie czy inne preferencje i predyspozyje, to nie jest młody geniusz, tylko przeciętnie zdolny i przeciętnie leniwy nastolatek i w jego wypadku wybór powinien być rozsądny.
                                                  • verdana Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 22:45
                                                    No, ale tu tez nie ma na razie żadnego dramatu. Chce nauczyć się, zdawać jeszcze raz i studiować. Nie ma o co się tak wściekać.
                                              • black_halo Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 10:14
                                                triss_merigold6 napisała:

                                                > Na inny kierunek (niejeden) obecne wyniki matury mu w zupełności wystaczą, ten
                                                > na który ma zamiar składać, jest: - oblegany; - trudny (trudny, wymaga dużej sy
                                                > stematyczności, siedzenia nad projektami, perfekcyjnych podstaw z matematyki, f
                                                > izyki, informatyki, tam nie ma miejsca na zaległości, a uczelnia nie przyjmuje
                                                > każdego kto oddycha).

                                                To znaczy, ze chce isc na informatyke. Faktycznie, nadal oblegany kierunek.

                                                Jesli nie poradzil sobie na latwiejszych (strzelam, ze wydzial elektryczny, mechaniczny, mam nadzieje, ze nie ochrona srodowiska) to i na informatyce dlugo nie pociagnie. Fizyka na tych studiach nie jest tak bardzo potrzebna, potrzebny jest czas na pisanie projektow a to oznacza, ze na zycie towarzyskie zostaje duzo mniej czasu. Dla kogos kto lubi balowac to moze byc nie do zniesienia.

                                                Osobiscie znam paru absolwentow tego kierunku i nalezy byc szczerym: jesli ktos chce uzywac zycia studenckiego to powinien isc na inne studia, wiekszosc nie daje rady a nawet jesli jakims cudem sie przeslizgna do obrony to i tak zostaje dla nich praca w rodzaju szkolnego informatyka, ktory uczy pierwszaki programowac w LOGO.
                                                • jakw Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 10:29
                                                  Ale nie wiemy czy chłopak aż tak bardzo lubi balować czy po prostu nie sprostał fizyce. W tym 2-gim przypadku jak najbardziej ma szanse przetrwać na informatyce. Btw jeśli chodzi o informatykę to jakimś rozwiązaniem awaryjnym może być też inna uczelnia czy szkoła policealna. Wszak rodzice nie są podobno nastawieni na to , że młody musi koniecznie skończyć studia wyższe. Tym bardziej nie powinni być nastawieni na to, że to musi być koniecznie PW.
                                                  • triss_merigold6 Skąd ten wniosek? 16.03.14, 10:49
                                                    Skąd wniosek, że chce iść na informatykę? Nie, nie na informatykę, natomiast podstawy informatyki są tam niezbędne, żeby się w ogóle utrzymać. I niekoniecznie na PW, są też inne uczelnie techniczne.
                                      • jakw Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 21:56
                                        snakelilith napisała:
                                        >
                                        > No to takim razie cały plan chłopaka jest do bani i rodzice pewnie o tym wiedzą
                                        > , że on buja w obłokach i na te studia się nie dostanie. Chcą jednak zaoszczędz
                                        > ić mu rozczarowania i pokazać alternatywy, takie jak zarobkowa praca.
                                        Realną alternatywą studiów dla kogoś, kto ma po prostu maturę, nie jest pójście do omawianego już przerzucania gnoju, tylko szkoła policealna.
                                    • black_halo Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 21:20
                                      Poza tym on musi prace znaleźć, więc
                                      > weźmie wszystko - a to oznacza szukanie nie dwie godziny, tylko ile się da. Je
                                      > śli znajdzie pracę to nie na dwie godziny, skoro ma płacić 800 złotych. Chyba
                                      > nie wiesz , ile teraz pracuje sie na 800 zł, bez żadnych kwalifikacji. I nie, n
                                      > ie sądzę, aby suma była symboliczna.

                                      Nie rozumiem dlaczego sie tak oburzasz. Kiedys sama pisalas, ze Twoje wlasne dzieci po studiach i doktoratach zarabiaja jakies nedzne grosze przez co 3 razy na tydzien wpadaja na obiadek u mamusi. Dlaczego wiec osoba bez zadnego wysztalcenia poza nowa matura, ktora jest dzisiaj symbolem upadku edukacji, ma zarabiac wiecej?

                                      Zreszta pisalam juz - nie wierze, zeby rodzice ktorzy cale zycie pomagali, wysylali na korki, kursy i oplacali zajecia sportowe, nagle zmienili front i zaczeli wymagac zeby dziecko zaczelo za to wszystko placic. Calkiem mozliwe, ze student wywinal numer typu - caly semestr przebalowal za kase rodzicow, nie zaliczyl nic a teraz wymyslil sobie poprawianie matury i jeszcze trudniejszy kierunek.

                                      Mialam na studiach kolege, ktora jakos na trzecim roku "poszedl w tango" i tak mu sie to spodobalo, ze zaczal pozyczac pieniadze najpierw od znajomych rodzicow, potem od kolegow i kolezanek a nastepnie od rodzicow owych kolegow i kolezanek. Poniewaz ten kolega czasem u mnie bywal bo mieszkal blisko i nieraz pozyczalismy sobie notatki, to znal takze moich rodzicow. I od moich rodzicow kase tez pozyczyl. Jak juz wszystko sie po jakims roku wydalo, w miedzyczasie nie zaliczl semestru i musial powtarzac, tylko rodzicom zapomnial powiedziec, to rodzice sie za niego zabrali. Zabranie sie polegalo na tym, ze mlodzieniec musial odpracowac wszystkie dlugi co do grosza i kazdemu z osobna osobiscie te pieniadze zwrocic, wraz z przeprosinami. Chodzil z rodzicami a to byl juz 22 letni byk. J
                                      • verdana Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 21:32
                                        A. Nie po doktoratach.
                                        B. Jedno nie wpada, albowiem założyło rodzinę. Drugie wpada, bo mieszka blisko i nie ma ochoty siedzieć zawsze samo. Straszne. Poza ożywionym życiem towarzyskim czasem je obiad u rodziców.
                                        C. Co to ma do rzeczy? Jesli nawet ludzie po studiach zarabiają początkowo niewiele, to jakim cudem ma w ciągu paru dni znaleźć pracę za ok. 800 zł. To raczej będzie trudniejsze, czyż nie?
                                        D. To, ze jakiś kolega poszedł w tango, nie oznacza, ze każdy, kto zawali jeden semestr pójdzie w tango. Ja miałam znajomą, która skończyła dobre studia, wyemigrowała, dostała dobra pracę , ale ja straciła i wylądowała w przytułku. Czy to znaczy, że dobre studia i emigracja to prosta droga do przytułku?
                                        Znam też faceta, który łaskawie sie nie przyznał, zę dwa lata nie studiował, choć kasę od rodziny brał. Byłam zdania, ze należy go wykopać. Rodzice dali mu jednak szansę , facet studia skończył i ma rozwijający sie biznes. Czy to znaczy, że tak kończy każdy kłamca, oszust i leser? Chyba tez raczej nie.
                                        • black_halo Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 10:17
                                          > D. To, ze jakiś kolega poszedł w tango, nie oznacza, ze każdy, kto zawali jeden
                                          > semestr pójdzie w tango. Ja miałam znajomą, która skończyła dobre studia, wyem
                                          > igrowała, dostała dobra pracę , ale ja straciła i wylądowała w przytułku. Czy t
                                          > o znaczy, że dobre studia i emigracja to prosta droga do przytułku?

                                          Oczywiscie, ze nie. Przyklad kolegi byl po to, zeby pokazac ze czasem trzeba kims potrzasnac. Mozesz uznac, ze kara byla okrutna bo kolega pracowal we wszystkie weekendy a oprocz tego musial sie spowiadac z wynikow na studiach. A dlugow narobil parenascie tysiecy. Tak wiec zanim wszystko oddal minal mu czwarty rok studiow. A gdyby rodzice postanowili dac szanse i splacili wszystko za niego?
                                • mamma_2012 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 21:27
                                  Jesli ktoś nie jest w stanie pracować na pół czy ćwierć etatu i przez pół roku nauczyć sie go jednego przedmiotu ja maturze, musi poważnie przemyśleć swoje predyspozycje do studiowania.
                                  • verdana Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 21:34
                                    O, super, z 2,5 miesiąca już mamy pół roku. Byle pokazać, jaka ta młodzież wstrętna jest.
                                  • jakw Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 22:15
                                    mamma_2012 napisała:

                                    > Jesli ktoś nie jest w stanie pracować na pół czy ćwierć etatu
                                    Należy jeszcze znaleźć pracę na ćwierć etatu. Na dokładkę znaleźć szybko. I jeszcze na te ćwierć etatu należy zarabiać 800 złotych. Myślisz, że to realne?
                                    Z ostatnich ogłoszeń z serii "praca dla studentów" - chodzi o wciskanie ludziom lokat i kredytów:
                                    "nienormowany czas pracy zarobki ok 1000 do 2000 zł dla najlepszych"
                                    Albo "Pakowanie produktów na magazynie sklepowym - status ucznia/studenta mile widziany":
                                    wymagana książeczka sanepidu; 8,73 brutto/h. Na te 800 złotych to chłopak będzie pracował na jakieś 3/4 etatu.

                                    >i przez pół roku
                                    > nauczyć sie go jednego przedmiotu ja maturze
                                    Nie przez pół roku, a góra 3 m-ce. Sesja skończyła się pewnie ze 2-3 tygodnie temu. Matury są w maju.
                              • rosapulchra-0 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 22:57
                                joa66 napisała:

                                > A uznajesz pomoc komukolwiek z rodziny lub przyjaciół jeżeli ten ktos popełni b
                                > łąd (po raz pierwszy)?
                                >
                                > Czy tylko do dzieci masz taki stosunek?

                                Ona nie ma dzieci, dlatego jest taką mega ekspertką.
                        • rosapulchra-0 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 18:38
                          No to w takim razie wychowaj tak samo swoje dzieci, których nie posiadasz, bezdzietna istoto. Wtedy możemy sobie porównać swoje sukcesy wychowawcze.
                          • snakelilith Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 19:31
                            rosapulchra-0 napisała:

                            > No to w takim razie wychowaj tak samo swoje dzieci, których nie posiadasz, bezd
                            > zietna istoto.

                            Acha, zapomniałam się pośmiać. "Bezdzietna istoto", dobra inwektywa. Idę leczyć zespół stresu pourazowego. wink
                            • rosapulchra-0 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 20:05
                              Nie zakumałaś. No cóż - twój problem.
                  • nangaparbat3 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 18:41
                    >> Zorganizowanie człowiekowi dnia w postaci konkretnych obowiązków i regularnej pracy, to jest moim zdaniem pomoc.

                    Moim zdaniem to jest niewolnictwo.
                    • rosapulchra-0 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 18:43
                      nangaparbat3 napisała:

                      > >> Zorganizowanie człowiekowi dnia w postaci konkretnych obowiąz
                      > ków i regularnej pracy, to jest moim zdaniem pomoc.
                      >
                      > Moim zdaniem to jest niewolnictwo.

                      100/100
                    • snakelilith Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 19:21
                      nangaparbat3 napisała:

                      > >> Zorganizowanie człowiekowi dnia w postaci konkretnych obowiąz
                      > ków i regularnej pracy, to jest moim zdaniem pomoc.
                      >
                      > Moim zdaniem to jest niewolnictwo.

                      To w takim razie wszystkie niepełnoletnie dzieci są niewolnikami, bo to rodzice decydują o ich życiu. A jeżeli 18-latek zachowuje się ciągle jak dziecko, to co mają robić?
                      • rosapulchra-0 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 19:30
                        No i wyszło twoje niedoświadczenie w tej kwestii. Uważasz, że rodzice nie traktują swoich dzieci po partnersku? O naiwności! Obyś dzieci nie miała, bo rzeczywiście to będą niewolnicy!
                        • snakelilith Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 19:49
                          rosapulchra-0 napisała:

                          > No i wyszło twoje niedoświadczenie w tej kwestii. Uważasz, że rodzice nie trakt
                          > ują swoich dzieci po partnersku? O naiwności! Obyś dzieci nie miała, bo rzeczyw
                          > iście to będą niewolnicy!

                          Właśnie udowodniłaś, że w ogóle mnie nie czytasz, tylko gonisz własne uprzedzenia. Napisałam przecież, że wyszłam z wieku reprodukcyjnego, więc dzieci mieć nie będę. A o partnerstwie pogadamy, jak nieletnie dziecko zadecyduje, że od jutra nie pójdzie do szkoły i będzie zarabiać jako galerianka. Ja nie piszę o wyborze koloru majtek i smaku tortu urodzinowego, a o decyzjach mających życiowe konsekwencje.
                          • rosapulchra-0 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 20:07
                            O twoim braku możliwości posiadaniu przeczytałam, ale ty o moich dzieciach nie. Na tym polega różnica.
                            • snakelilith Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 20:19
                              rosapulchra-0 napisała:

                              > O twoim braku możliwości posiadaniu przeczytałam, ale ty o moich dzieciach nie.
                              > Na tym polega różnica.

                              Wrzucam rosapulchra-0 w sieć i książki o tobie mogę pisać. Nie wiedziałaś, że w internecie nic nie ginie? O mnie możesz jeszcze wiedzieć, że świadomie zdecydowałam się przeciwko własnym dzieciom, nie uważam, że posiadanie dzieci w jakikolwiek sposób nobilituje. Podczytuję to forum, bo "życzliwe dusze" mówiły, że mogę mojej decyzji żałować, bo coś tam się dzieje wtedy z kobietą, ale widzę, że dzieci nie zmieniają ludzi nic a nic.
                              • rosapulchra-0 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 21:47
                                Złośliwość jest tu nie na miejscu. Fakty są takie - ty nie masz dzieci, ani żadnego doświadczenia w ich wychowywaniu, więc nie powinnaś się wypowiadać na tematy ci zupełnie nieznane.
                                • snakelilith Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 11:14
                                  rosapulchra-0 napisała:

                                  > Złośliwość jest tu nie na miejscu. Fakty są takie - ty nie masz dzieci, ani żad
                                  > nego doświadczenia w ich wychowywaniu, więc nie powinnaś się wypowiadać na tema
                                  > ty ci zupełnie nieznane.

                                  Ja napisałam tylko, że nie mam własnych dzieci. Czy nie mam doświadczenia w wychowaniu dzieci nie wiesz. A obce dzieci, to tobie tematy też nieznane.
                                  • rosapulchra-0 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 13:51
                                    I tu się mylisz.
                                    • snakelilith Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 16:06
                                      rosapulchra-0 napisała:

                                      > I tu się mylisz.

                                      Widzę, że bardzo potrzebujesz poczucia sukcesu. Mylę się, owszem. Błądzić jest ludzkie, matko nieomylna. Ja dopuszczam pomyłki, szczególnie gdy rozmawia się o hipotetycznych konstruktach, jak w tej dyskusji. Której zresztą zakończenie oraz wnioski biorących w niej udział osób mnie ani grzeją, ani ziębią, bo nie mam obowiązku kierować się nimi przy moich decyzjach. A czy mylę się w twoim przypadku, to już całkiem mi powiewa.
                                      • rosapulchra-0 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 18:12
                                        Zrozum kobieto, że jako osoba nie mająca doświadczenia w aktywnym wychowywaniu dzieci naprawdę nie masz zbyt wiele do powiedzenia poza własnym chciejstwem. Nidyrydy inaczej. Serio, serio.
                                        • snakelilith Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 20:16
                                          rosapulchra-0 napisała:

                                          > Zrozum kobieto, że jako osoba nie mająca doświadczenia w aktywnym wychowywaniu
                                          > dzieci naprawdę nie masz zbyt wiele do powiedzenia poza własnym chciejstwem. Ni
                                          > dyrydy inaczej. Serio, serio.

                                          Poskarż się moderatorom, że jakaś bezdzietna się tu panoszy i przestań mnie już zanudzać.
                          • nangaparbat3 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 00:08
                            snakelilith napisała:



                            >
                            A o partnerstwie pogadamy, jak nieletnie dziecko zadecyduje, że od jut
                            > ra nie pójdzie do szkoły i będzie zarabiać jako galerianka. Ja nie piszę o wybo
                            > rze koloru majtek i smaku tortu urodzinowego, a o decyzjach mających życiowe ko
                            > nsekwencje.
                            Wydawalo mi się, że pisalaś o organizowaniu czlowiekowi dnia.
                  • jakw Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 21:44
                    snakelilith napisała:

                    >Ambitny człowiek
                    > chociażby dla własnego lepszego sampoczucia zaliczyłby coś, by pokazać, że potr
                    > afi. A jemu się nie chciało.
                    Może i słusznie, że mu się nie chciało. Chyba straciłby w ten sposób punkty ECTS.
                • mamma_2012 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 21:37
                  Verdano, jesli dziecko uznaje prace za rodzaj kary, to rzeczywiście rodzice popełnili błąd.
                  Jesli traktujesz prace, adekwatna do aktualnych kwalifikacji, jako formę dokopania dziecku, to chyba powinnaś przemyśleć temat.
                  Naiwnym jest myślenie, ze w życiu pomoc to zawsze głaskanie po główce, czasem o wiele więcej mozna osiągnąć mobilizując człowieka do działania, nawet jesli w pierwszej chwili odczyta to jako złośliwość.
                  • joa66 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 21:44
                    Karą nie jest PRACA.

                    Karą jest nastawienie rodziców.
                  • verdana Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 21:46
                    Nie, nie udawajmy - ta praca to ma byc kara i jest kara. Gdyby rodzice powiedzieli "OK, masz od maja iść do pracy" i oddawać nam pół pensji - to byłoby OK. Teraz wysłano chłopaka do pracy, gdy potrzebne mu dosłownie 2,5 miesiąca. W dodatku do pracy, z której najprawdopodobniej całą kasę odda na utrzymanie.
                    To nie jest żadna mobilizacja do pracy, to najlepszy sposób, aby zniechęcić do pracy. Zreztą nie mówimy tu o facecie, który od dawna nic nie robi - tylko o kims, kto 2-3 tygodnie temu zawalił sesję.
                    • joa66 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 21:53
                      TA praca ma być karą.

                      Praca jako taka -nie.
        • myelegans Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 15:02
          Jezeli pracujesz na druga zmiane
    • okruszek_a Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 17:07
      Ja sama byłam w podobne sytuacji jak ten chłopak naście lat temu. Też Politechnika tylko, że w Krakowie, zawalony semestr II, rodzice zawiedzeni, pamiętam jak bałam się przyjechać do domu i im oznajmić, że zawaliłam rok. Jednak moi wykazali się większą wyrozumiałością i od września zaczęłam studia jeszcze raz te same. W wakacje nie poszłam do pracy, trochę zgnojona psychicznie byłam i myślę, że rodzice to zauważyli (choć starałam się jak mogłam tego nie okazywać). Studia skończyłam z wynikiem b.dobrym, przez trzy lata miałam stypendium naukowe. Nie wiem dlaczego za pierwszym razem nie poszło, a potem zaczęło się wszystko pięknie układać, bo chęci i czas włożony w naukę porównywalny.
    • zeldaf Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 20:55
      Też jestem ciekawa. Ja w jego wieku byłam niedojrzała, a moi rodzice pobłażliwi z wygodnictwa. Chciałabym myśleć, że gdyby "pokazali jaja" usamodzielniłabym się wcześniej. Ale czy ja wiem?
    • kikki123 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 21:24
      Właściwie dlaczego nie powiodło mu się na tych egzaminach? (trochę niejasno piszesz, raz- że poza jedną wpadką na maturze zdawał wybornie a w innym miejscu, że leń i przeciętniak). Kierunek mu nie przypasował czy po prostu go przerósł? Czy rodzice o tym z nim rozmawiali czy poszli na łatwiznę myślową, że syn leń? Jeśli to ostatnie (kierunek przerósł) a chłopak nie chce się do tego przed sobą i rodzicami przyznać (znowu celuje ambitnie!) - scenariusz może się powtórzyć, o ile ponownie pójdzie na trudny kierunek. Ja bym raczej o tym pogadała z chłopakiem. Na spokojnie. Podjęcie pracy dorywczej – bardzo dobrze: wychowawczo, poznawczo, rozwojowo mobilizacyjnie, finansowo. etc Ale nie za karę na litość boską. Okres pracy przedstawiłabym jako czas na ogarnięcie się, rozeznanie w sobie, prawdziwy wstęp do dorosłego życia, które mimo, ze trudniejsze i pracowitsze – to będzie lepsze niż to na garnuszku i pod skrzydłami rodziców. No i że to fajnie zarabiać własne pieniądze i podejmować własne decyzje. Reakcja ojca jak dla mnie mocno przesadzona, niedojrzała, niepraktyczna i, podejrzewam, nierealna – 800 pln z pierwszej pracy na dom? Przecież budżet domowy odczułby pozytywnie nawet 3 stówy zwłaszcza, że chłopak miałby przez siebie zarobioną kasę na osobiste wydatki. Po co groźba rosnącego długu? Nie kupuje też, ze po chłopaku porażka spłynęła jak po kaczce, nawet jeśli na zewnątrz chojrakuje Takie rzeczy i w tym wieku bolą. Czy rodzice zastanowili się nad tym jak on się z tym czuje, z tą porażką? Przyszło mi też do głowy, że być może przedstawiając rodzicom ten ambitny plan B (poprawka matury i kolejny trudny kierunek) - dał im nie to, co chciałby faktycznie zrobić (możliwie, że sam tego jeszcze nie wie) tylko dał im to, co jak sądził mogli łatwiej i chętniej łyknąć, czysta strategia przetrwania.
      Bo to, że sam wybrał pierwszy kierunek niekoniecznie oznacza, że wybór był realizacją własnych ambicji, a nawet jeśli - mógł się pomylić. W tym wieku jeszcze naprawdę można.
      Choć w domu chłopaka jak widać nie tylko nie można ale nawet nie można o tym spokojnie porozmawiać

      Oboje rodzice umiarkowanie liberalni, młody dotąd pracą się nie skalał i nie wy
      > magali tego od niego, bo miał studiować i taki był jasny przekaz: studiujesz dz
      > iennie na PW - utrzymujemy, nie studiujesz - czas dorosnąć.
      >

      Praca i dorosłość przy takim ultimatum brzmią jak wyrok a nie nowy wymiar życia. Jeśli tak mu to sprzedali, sprzedawali, to nic dziwnego że chłopak się nie pali ani do jednego ani do drugiego.
      • verdana Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 21:42
        Święte słowa.
        Tylko jednej rzeczy nie rozumiesz - wiele osób, jak widać zresztą z dyskusji, nie przyjmuje w wypadku porażki młodego człowieka żadnych wyjaśnień. Młody człowiek ma pracować i ma odnosić sukcesy. Nic go nie usprawiedliwia, nawet to, co u dorosłego byłoby całkowicie zrozumiałe. Tylko rodzice mogą mieć gorszy okres, mogą dokonać złego wyboru, mogą realizować własne ambicje. Młodzież nie może mieć żadnego usprawiedliwienia dla niepowodzenia - ma obowiązek odnosić sukcesy. Za brak sukcesu należy ukarać, postawić do pionu.
        Są rzeczy, które coraz mniej rozumiem. Nie bardzo rozumiem rodziców którzy od listopada!!! opowiadają znajomym, ze student się nie uczy. Którzy w ogóle wiedzą, ile student się uczy. Cóż, nawet rozumiem wybuch ojca, bywa. Ale on nie tylko wybuchł, on jeszcze upokorzył syna, opowiadając o jego klęsce i karze znajomym, czyli nawet nie zamierza się zreflektować i pogadać. No, nie rozumiem i już.
        • triss_merigold6 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 22:48
          Jakie upokorzenie, oszalałaś chyba. Przecież nikt z 40-50-letnich znajomych rodziców nie będzie o tym z małolatem rozmawiał, ani w ogóle wspominał w jakikolwiek sposób. Odpadam, jak Boga kocham... stary się wkurzył, postawił warunki, na fali wkurzenia opowiedział żeby sobie ulać i tyle.
          • verdana Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 23:00
            Wiesz, jak ktoś nie rozmawia z facetem (nie małolatem zresztą), to nie znaczy, zę facet o tym się nie dowie. Dowie się, szybciutko. Zaręczam. Bo wielu znajomych ma dzieci w podobnym wieku.
            Pewnych rzeczy na fali wkurzenia sie o rodzinie nie mówi, jak Boga kocham.
            • triss_merigold6 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 23:08
              Od kogo? Wspólnych znajomych ani dzieci w tym samym wieku nie mamy.
              Zresztą, nawet jeśli młody się dowie, że inni wiedzą, to korona mu z głowy nie spadnie, powinien się wstydzić za numer jaki wywinął i starać załagodzić sytuację z rodzicami, a nie strzelać fochy.
              • verdana Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 10:28
                O tak - własna porazka jest "numerem wywiniętym rodzicom". To ja pas.
          • jakw Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 23:03
            triss_merigold6 napisała:

            > Jakie upokorzenie, oszalałaś chyba. Przecież nikt z 40-50-letnich znajomych rod
            > ziców nie będzie o tym z małolatem rozmawiał, ani w ogóle wspominał w jakikolwi
            > ek sposób. Odpadam, jak Boga kocham... stary się wkurzył, postawił warunki, na
            > fali wkurzenia opowiedział żeby sobie ulać i tyle.
            Tylko przy okazji powiedzą: "A ja chyba czytałam o tobie w internecie. Tak jakoś mi pasowało: zawalenie roku, wkurzony ojciec i te 800 złotych" wink
      • nangaparbat3 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 00:13
        Jeszcze by mozna się zastanowić, na ile te wybory ambitnych kierunków są jego wybormi, a na ile uleganiu naciskom rodziców. Znam mnostwo młodych ludzi, ktorym rodzice wybierja kierunek studiow, czasem juz w gimnazjum. Czasem to prowadzi do prawdziwych dramatow.
        • joa66 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 08:38
          Rodzice nie muszą wybierać bezpośrednio, teraz większość jest światła i wie, że tak się nie robi.

          Wystarczy, że od lat jak mantrę powtarzają kto skończy w opiece społecznej, a kogo czeka kariera, które studia dla idiotów, a które dla ambitnej młodzieży. Potem można dać dziecku wolną rękę wink
          • nangaparbat3 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 10:08
            Jak najbardziej i to mam na mysli smile
    • obrus_w_paski Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 22:28
      Tez mnie zaintrygował ten listopad. Skąd rodzice wiedza, ze sie dorosły facet nie uczy od listopada (tj od drugiego miesiąca studiów?). Dlaczego z nim o tym nie rozmawiali? A jesli rozmawiali, ale nic nie wyszło, to wyglada na porażkę rodzicielska.

      Wg mnie młodzież, która studiuje w tym samym mieście, w którym sie wychowała ma autentycznie przerabane (no chyba ze rodzice im fundneli mieszkanie). Niby studenci i dorośli, ale wciąż ich ktoś kontroluje.
      I niestety pierwszy rok jest często szokiem, młody sie pewnie uczył solidnie do matury i myślał, ze jak sie bedzie uczył w podobnym rytmie na studiach to wystarcy. Mnóstwo ludzi oblewa pierwsze egzaminy, wtedy trzeba rozmawiać, pocieszyć, porozmawiać wspólnie o przyszłości i organizacji a nie sepic 8 stow od dzieciaka, który pewnie jeszcze nigdy nie pracował i jesli znajdzie prace to na pewno sie nic wiecej nie nauczy.
      Zreszta, to bedzie 1600zl do maja (matury), naprawde rodzice są w tak tragicznej sytuacji finansowej? Zanim chłopak znajdzie prace, rytm w pracy, to juz bedzie po maturach.

      Swoją droga, gdyby zapytać sie moich rodziców kiedy ja sie uczyłam to pewnie by do tej pory z ręka na sercu twierdzili, ze jestem geniuszem, bo nie uczyłam sie wcale. Po szkole zazwyczaj spałam 2-3 godziny, potem spotykałam sie z chłopakiem, a pierwsza książkę otwierałam kiedy moja rodzina juz słodko spała.
      • triss_merigold6 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 22:35
        Bo zwracali uwagę na to co robi, interesowali się. Tak, moim zdaniem za bardzo się interesowali i swoje zdanie mówiłam x razy w formie weź się od niego odwal i nie wnikaj, indeksu staremu koniowi nie będziesz sprawdzał.
        Rozmawiali, napominając, że to sorry politechnika. Nie uważam za porażkę wychowawczą tego, że dorosłe dziecko dokonuje wyboru, który niekoniecznie podoba się rodzicom, byle za ów wybór odpowiadało na włąsny rachunek.
        Ja się uczyłam albo nie uczyłam, ale w porównaniu z liceum studia były bajką. Lekką łatwą i przyjamną, tyle że byłam na humanistycznych i chodzenie na zajęcia + wykłady + dobra pamięć i notatki załatwiały 90% nauki.
        • verdana Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 22:41
          Zaczynam się zastanawiać, czy facet nie oblał tego na złość rodzicom. To jakiś horror opisujesz. Wprawdzie od czasu, gdy nasza przyjaciółka obdzwoniła znajomych, odwołując przyjecie i prosząc, aby nikt do niej nie przychodził, bo syn oblał egzamin na I roku, jej rodzice nie wiedzą, gdzie oczy podziać ze wstydu, ona sama jest zrozpaczona i teraz to go musi pilnować, to ja już uwierzę we wszystko.
          • triss_merigold6 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 22:52
            Jaki horror? Ludzie opowiadają o egzaminach dzieci, wybieraniu szkoły, ślubach, to i o studiach opowiadają. A że akurat najpierw mu kibicowali, a potem się niemiło zdziwili, to trudno żeby przełknęli spokojnie.
            Nie mam bladego pojęcia czy będą naliczać mu ten dług i czy faktycznie wymuszą znalezienie pracy teraz. Ale tolerować tego, że zdrowy byczek wysypia się do południa, a potem robi nic, nie zamierzają i słusznie. Młodemu dobrze zrobi trochę kontaktu z realem.
            • verdana Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 23:03
              Nie, nie opowiadają. Tzn opowiadają, ale raczej ogólnie, o jakiś sukcesach, a nie o tym, jak postawili studenta do pionu. Takie opowieści naprawdę zanikają, gdy dziecko robi się coraz starsze.
              O ile rozumiem, syn nie robi nic już całe trzy tygodnie.
              • triss_merigold6 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 15.03.14, 23:10
                Jest połowa marca, tak? Od lutego nic nie robi, z tego co kojarzę.
                A ja się spotykam z b. szczegółowymi historiami, może dlatego że wśród znajomych rozmawiamy ze sobą nie ogólnie i nie tylko o sukcesach.
                • jakw Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 07:23
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Jest połowa marca, tak? Od lutego nic nie robi, z tego co kojarzę.
                  Luty skończył się 2 tygodnie temu. Raczej nie miał uwalonej całej sesji już 1 lutego
            • kikki123 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 11:28
              Młodemu dobrze zrobi troch
              > ę kontaktu z realem.

              owszem, jak najbardziej tak. tylko byłoby to efektywniejsze i lepsze, gdyby odbyło się nie na zasadzie wściekłego, ślepego kopa w. z półobrotu i wygórowanych żądań nie liczących się z rzeczywistością. Rodzice są wściekli i bezradni, bo dotychczasowe metody zawiodły, pokazują to fakty na tyle gołe,ze nie da się ich ignorować, ale zamiast odłożyć na bok własne rozczarowanie i strach, żeby nie przeszkadzały w ocenie sytuacji i zastanowić się co i dlaczego (w tym nad sobą - uczciwie), wciąż idą tą samą ścieżką tylko przykręcając śrubę: żądają żeby chłopak w trymiga, z dnia na dzień dojrzał i dorósł - ale sami wciąż zachowują dla siebie przywilej traktowania go jak g...wniarza i kontroli. Tyle, ze to się nie składa. Rodzicom też przydałby się kontakt z realem - realem tej konkretnej sytuacji i własnego postępowania.
        • nangaparbat3 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 00:18
          triss_merigold6 napisała:

          > Bo zwracali uwagę na to co robi, interesowali się. Tak, moim zdaniem za bardzo
          > się interesowali i swoje zdanie mówiłam x razy w formie weź się od niego odw
          > al i nie wnikaj, indeksu staremu koniowi nie będziesz sprawdzał.


          No i juz. Normalka. Tacy kontrolujący rodzice prędzej czy później poniosą porażkę, nie ma zmiłuj.
          Teraz karzą go za to, co sami schrzanili. Też normalka.
          • snakelilith Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 11:29
            nangaparbat3 napisała:


            > No i juz. Normalka. Tacy kontrolujący rodzice prędzej czy później poniosą poraż
            > kę, nie ma zmiłuj.
            > Teraz karzą go za to, co sami schrzanili. Też normalka.

            Jasne, z tego niewolniczego miejsca chłopak powinien jak najszybciej uciekać. Pójść na swoje, zasądzić rodziców o alimenty i w pełnej niezależności oraz błogości ducha udowodnić, że da się skończyć wymarzone studia bez upierdliwości i kontroli starych. A jeszcze lepiej w ogóle nie zdobywać wykształcenia. Zameldować się jako bezrobotny, migać od wszelkiej pracy, by rodzicie byli zobowiązani do końca swoich dni płacić na utrzymanie pokrzywdzonego geniusza. Wszak krewnych w pierwszej lini bez środków do życia trzeba alimentować. Niech mają karę, że rzucali mi kłody pod nogi i zmarnowali taki potencjał. wink
            Was tu chyba porąbało. Moim rodzicie po lekturze tego wątku dostaliby trzydniowych drgawek ze śmiechu.
            • vre-sna Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 11:51
              Ze skrajności w skrajność. Może warto wypośrodkować. Każdy ma swoją ścieżkę rozwoju, ludzie naprawdę są różni.
              Mój syn ma 20 lat i studiuje. Teraz nagrał płytę (jest bębniarzem w swoim zespole), kasy z tego niewiele w sumie, ale on wierzy w to co robi, a ja wierzę, że on wie co wybrał. I o dziwo teraz do pracy go nie ciągnie, a w liceum dorabiał sobie pracując w kiosku.
              Może ta moja wiara w niego kiedyś się rozbije o twardą rzeczywistość, ale lubię tego mojego syna za jego pasję i uważam, że to taki ostatni, beztsoski moment w jego życiu, gdzie mogę być dla niego wsparciem.
              • bi_scotti Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 15:59
                vre-sna napisała:

                > Mój syn ma 20 lat i studiuje. Teraz nagrał płytę (jest bębniarzem w swoim zespo
                > le), kasy z tego niewiele w sumie, ale on wierzy w to co robi, a ja wierzę, że
                > on wie co wybrał. I o dziwo teraz do pracy go nie ciągnie, a w liceum dorabiał
                > sobie pracując w kiosku.
                > Może ta moja wiara w niego kiedyś się rozbije o twardą rzeczywistość, ale lubię
                > tego mojego syna za jego pasję i uważam, że to taki ostatni, beztsoski moment
                > w jego życiu, gdzie mogę być dla niego wsparciem.

                A moj syn skonczy w tym roku 23 lata, pisze wiersze i teksty piosenek, gra na gitarze, od lat wystepuja z kumplami w roznych pubs i gdzie sie da. I my go wspieramy jak najbardziej - gdy jestesmy w jego okolicy albo oni graja w naszej okolicy - zawsze jestesmy z grupa znajomych, bijemy brawo i zachwycamy sie ile sie da. Znajomi kupili pierwsze CD i uprzejmie download co sie da. Bo jak inaczej? Ale przeciez my nie mozemy byc jego "mecanasami", bo zwyczajnie nas na to nie stac. On musi sobie sam ... I on to wie "od zawsze" wiec i te gigs z muzyka i poezja to bardziej hobby niz zarabianie na zycie. Na zycie to on zarabia uczac jazdy na snowboard i na nartach, prowadzac turystow w takie rozne niedostepne miejsca, czyszczac sprzet w tourist lodges etc. etc. A ja pisze to wszystko dlatego, ze wspieranie doroslego dziecka to taka troche wanka-wstanka = im wiecej samo takie dorosle dziecko samo z siebie daje, tym wiecej sie chce je wspierac. A jak facet z postu #1 majacy lat 18 siedzi w domu przez miesiac bez planu, pomyslu, wyraznej akcje zeby robic "cos" produktywnego (sorry, dla mnie osobiscie uczenie sie JEDNEGO przedmiotu nie jest zajeciem full-time dla osoby z normalnym IQ szzcegolnie gdy to narazie jest potencjalne uczenie sie!), to i "wspieranie" staje sie przede wszystkim stawianiem wymagan. I jak napisalam gdzies tam wyzej, milion postow temu, dla mnie podstawowy problem w tej historii to to, ze sam ten 18latek sie nie poczuwa - nie poczuwa sie do tego zeby naprawic co zapieprzyl. Nikt nie kjwestionuje tego, ze zapieprzenie zdarza sie kazdemu niezaleznie od wieku, ale co potem? A ten mlody ma teraz wlasnie czas/mozliwosc/koniecznosc zeby sobie samemu ale rowniez starym udowodnic, ze faktycznie jest rozsadny, odpowiedzialny i ze mu zalezy. Zalezy rowniez do dobrych stosunkach z ludzmi, ktorzy go kochaja i ktorych on zapewne tez kocha ... No i znow wyszlo sentymentalnie wink
                • verdana Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 16:32
                  Naprawdę nauczenie się jednego trudnego przedmiotu z trzech lat nauki, tak by zdać maturę nie jest zajęciem na cały dzień.
                  Ale nie jest również zajęciem na dwie godziny dziennie po pracy, szczególnie nowej. I tu naprawienie tego, co spieprzył nie polega na płaceniu rodzicom 800 zł, ale na nauczeniu się solidnie i podjęciu studiów. Chyba, ze uznajemy, ze liczy się w całej tej historii tylko jedno - ze nie zdając chłopak nie spełnił oczekiwań rodziny, a jeśli rodzina na niego łoży, to ma te obowiązki spełniać, niezależnie od tego, czy jest leser, czy niezdolny, czy źle wybrał kierunek.
                  • nangaparbat3 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 16:43
                    A moze o to chodzi, żeby nie wyszło?
                    Pamiętam dziewczynę, mądrą i pracowitą, bardzo dobrą uczennicę - rodzice nie mieli matury, opowiadała, że są z niej dumni i bardzo im na tej jej maturze zależy, i nagle, na jakis miesiąc czy dwa przed egzaminami, zaczęli remontować - malutkie - mieszkanie. Pamiętam, jak plakala, ze nie ma w domu gdzie sie podziać, że remont toczy się popołudniami i wieczorem, kiedy chcialaby sie uczyć, i ze musi w tym remoncie uczestniczyć, co zacznie sie uczyć - jest odrywna. I jeden przedmiot, na ustnej, oblala, ku oslupieniu nauczycielki.
                    Ludzie nie postępują konsekwetnie - w sensie, że nasze motywacje, pragnienia, decyzje, wcale nie są spójne, w każdym razie nie na tyle, na ile sobie wyobrażamy.
                  • snakelilith Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 17:34
                    verdana napisała:

                    > Naprawdę nauczenie się jednego trudnego przedmiotu z trzech lat nauki, tak by z
                    > dać maturę nie jest zajęciem na cały dzień.
                    > Ale nie jest również zajęciem na dwie godziny dziennie po pracy, szczególnie no
                    > wej. I tu naprawienie tego, co spieprzył nie polega na płaceniu rodzicom 800 zł
                    > , ale na nauczeniu się solidnie i podjęciu studiów.

                    A konieczność zarobienia 800 zł ma mu przypominać, że czas obijania się skończył. Nie musi przecież też pracować codziennie 8 godzin i zostają mu jeszcze weekendy. Nie mówimy przecież o na zawsze, a tylko do czasu podjęcia studiów. Im szybciej to zrobi, tym więcej luzu będzie miał potem. I ja ciągle nie rozumiem trudności z nauką. Przecież on nie zdaje matury na nowo, a poprawia tylko wynik w jednym, zdanym już przedmiocie. Chodzi więc tylko o odświeżenie i podszlifowanie wiedzy do wyższego poziomu. Egzamin zdawał nie tak całkiem dawno, więc jeżeli nie miał w międzyczasie amnezji, to nie będzie zaczynał od zera i przypomnijmy, że chodzi o przedmiot preferowany, zgodny z uzdolnieniami, bo jest on przecież podstawą wybranych przez chłopaka studiów. Więc nie przesadzajmy z tym czasem włożonym w naukę, bo w takim razie, to ile uczą się młodzi ludzie przygotowywujący się do kilku przedmiotów równocześnie przed maturą? No i ja jestem chyba naiwna, ale wydawało mi się, że matura jest ukoronowaniem długiego procesu edukacji i jak ktoś zmarnował lata nauki i zabiera się do niej na pięć przed dwunastą, to musi już posiadać lotny umysł, inaczej sam zaprzepaścił swój potencjał.
                    Nie wiemy, ile talentu posiada ten młody mężczyzna i być może nie starczy mu tego czasu na naukę plus praca, ale to jest teraz świetny test, w którym może się wykazać i pokazać, że mu zależy. Szansę posiada, ale potrzebuje widocznie motywacji, bo dotychczasowa, pobłażliwa postawa rodziców się nie sprawdziła. Nie ma żadnego prawa gwarantującego każdemu dziecku bezstresowe studiowanie. To umowa pomiędzy dzieckiem i utrzymującym go w tym czasie rodzicem, i obowiązki z niej wynikające, są po obu stronach. Obowiązek alimentacyjny rodziców ustaje w razie braku pozytywnych wyników studiów. Tak, to 800 zł do zapracowania ma być nauczką, lenistwo bowiem kosztuje. I gdyby to pięciolatkowi spadł batonik do kałuży, to kupiłabym mu nowy zamiast marudzić, że fajtłapa, ale 18-latek powinien widzieć, że w życiu ponosi się konsekwencje za swoje czyny. Może przecież też jeszcze podjąć inne studia, takie na które pozwala mu wynik matury, albo poszukać innych, mniej ambitnych możliwości zdobycia zawodu, skoro z tym wszystkim mu za ciężko.
                    • joa66 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 17:42
                      Proste pytanie: jaką szkodę materialną, emocjonalną i wychowawcza poniesie rodzina jeżeli chłopak pójdzie do pracy po 2,5 miesiąca od oblanej sesji czyli po maturze? Czyli, że rodzice będę go utrzymywać przez 2,5 miesiąca syna, który do tej pory nigdy nie nawalił?
                      • bi_scotti Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 17:49
                        A to juz sa bardzo (bardzo!) indywidualne odczucia - szczegolnie te emocje smile Ja bym byla totalnie zdolowana emocjonalnie i czulabym sie pokonana jako matka gdybym widziala, ze ktoremus z moich dzieci wisi porazka na studiach i ze nie poczuwa sie do zadnego wspoludzialu w czymkolwiek w domu, gdy reszta rodziny pracuje/uczy sie a ten jeden osobnik po prostu sobie "egzystuje". Z watku wynika, ze dla wiekszosci wypowiadajacych sie rodzicow to nie bylby zaden problem wiec z pokora przyjmuje moje miejsce w szeregu mniejszosci, ale tej akurat kwestii nie da sie rozwiazac w glosowaniu wink
                        • joa66 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 21:57
                          Proste pytanie: jaką szkodę materialną, emocjonalną i wychowawcza poniesie rodzina jeżeli chłopak pójdzie do pracy po 2,5 miesiąca od oblanej sesji czyli po maturze? Czyli, że rodzice będę go utrzymywać przez 2,5 miesiąca syna, który do tej pory nigdy nie nawalił?
                          • snakelilith Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 22:24
                            joa66 napisała:

                            > Proste pytanie: jaką szkodę materialną, emocjonalną i wychowawcza poniesie rodz
                            > ina jeżeli chłopak pójdzie do pracy po 2,5 miesiąca od oblanej sesji czyli po m
                            > aturze? Czyli, że rodzice będę go utrzymywać przez 2,5 miesiąca syna, który do
                            > tej pory nigdy nie nawalił?

                            Jak to nie nawalił? Przecież zawalił sesję na całej linii i nadwyrężył zaufanie rodziców. Nagrodzenie go teraz wolnym czasem jest nieporozumieniem i domaganie się tego pachnie emocjonalnym szantażem. Co za wredni rodzice, ośmielają się czegoś wymagać od księcia. Na pewno go nie kochają. A on przecież taki ambitny, wybrał sobie kolejny trudny kierunek, w którym może się popisać zdolnościami i pracowitością. Szkoda polegałaby na fałszywym sygnale, bo w rodzinie nie tylko życzenia i szczęście dziecka się liczą i pełnoletnie dziecko musi to wiedzieć. Oczywiście, że mogliby mu teraz jeszcze odpuścić, ale różni ludzie mają różną cierpliwość i dla tych rodziców przy tym dziecku, bo wszystkiego przecież o nich nie wiemy, jest właśnie teraz koniec z zabawą.
                            • joa66 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 22:35
                              Do tej pory nie nawalił.

                              Pierwszy błąd.

                              I co złego może wyniknąć z tego, że do pracy pójdzie dopiero w maju?

                              Bo moim zdaniem nauczy się 2 rzeczy:

                              -tego, że konskwencją będzie praca do października a nie wakacje studenckie
                              -tego, że ludzie sobie pomagają, pomagaja nawet tym któzy nie są idealni, a jednocześnie nie dają się wykorzystywać.

                              Czy gdyby zadzwoniła do Ciebie przyjaciółka z płaczem, że rzucił ją narzeczony, odłożyłabyś słuchawkę, bo tysiąc razy jej mówiłaś, że to idiota i nie powinna się z nim wiązać?

                              Pytam ponownie:

                              Czy naprawdę macie taki stosunek do innych ludzi????
                            • nangaparbat3 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 22:39
                              Nawalił - podobno - po raz pierwszy. I z tego co pisze Triss - nawalił, bo go traktowano jak dziecko. Na Dzeusa, jeśli sama Triss pisze, że wielokrotnie mowila ojcu, by ograniczył kontrolowanie dorosłego syna, wielokrotnie i bezskutecznie - to znaczy, ze chlopak nie miał szansy dorosnąć. Rodzice spieprzyli wychowanie, a teraz karzą za to syna. Gdzie sens, gdzie logika?
                              Nie sprawdzilo sie poszturchiwanie, to dają kopa. Zamiast zmieniać metodę, wzmacniają ją.
                              I nie chodzi o to, czy pracuje, czy nie - chodzi o to, że jest traktowany calkowicie przedmiotowo. Traktuje sie go jak przedmiot, a jednocześnie żąda aktywności.
                              • joa66 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 22:52
                                Rodzice spieprzyli wychowanie, a teraz karzą za to syna

                                No właśnie - nie pojmuję.

                                Nikt nie jest święty i każdy rodzic popełnia błędy. Jeżeli efekty tych naszych błędów wydają się poważne, to wypadałoby to wziąć na klatę i wspólnie znaleźć rozwiązanie.

                                Jeżeli rodzice karmią dzieci tortem i słoniną, dziecko jest otyłe, to nie mówimy "masz schudnąć 10 kg do końca miesiąca, a jak nie to wysyłam Cię do sanatorium na pół roku" tylko razem rozwiązać problem, stopniowo.
                                • nangaparbat3 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 23:04
                                  joa66 napisała:

                                  > Jeżeli rodzice karmią dzieci tortem i słoniną, dziecko jest otyłe, to nie mówim
                                  > y "masz schudnąć 10 kg do końca miesiąca, a jak nie to wysyłam Cię do sanatoriu
                                  > m na pół roku"

                                  Ależ mowimy, mowimy, na to wszystko polega, niestety.
                      • nangaparbat3 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 17:56
                        Poważną szkode emocjonalną.
                        Syn poniosl porażkę, calkiem poważną - jeśli go za nią ukarzą, dowiodą sobie i swiatu, że zawinil, on i tylko on. A my, rodzice, samo dobro, madrość, oddanie.
                        Wydaje im się, ze karząc go, uwolnią siebie od poczucia winy.
                        Nie przychodzi im do glowy, ze nie trzeba szukac winnego, wystarczy rozwiązac problem.
                        My tak jesteśmy wychowywani, niestety -
                        • snakelilith Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 20:14
                          nangaparbat3 napisała:

                          > Poważną szkode emocjonalną.
                          > Syn poniosl porażkę, calkiem poważną - jeśli go za nią ukarzą, dowiodą sobie i
                          > swiatu, że zawinil, on i tylko on. A my, rodzice, samo dobro, madrość, oddanie.
                          >
                          > Wydaje im się, ze karząc go, uwolnią siebie od poczucia winy.

                          Nie rozumiesz. Tu nie winę chodzi, tylko o konstruktywne rozwiązanie problemu. Sytuacja wygląda bowiem tak - Przeciętnie zdolny młody człowiek wybiera ambitne studia, które zawala na całej linii. Każdy normalny rodzic, gdy nie widzi jakieś widocznej traumy (a młody człowiek jej nie sygnalizuje), musi zapytać jak do tego doszło. Widzę tu dwie możliwości:

                          1. Te studia były dla niego za trudne. Zdarza się. Niektórzy nawet pomimo mniejszych zdolności specjalnie wybierają ambitne kierunki, gdy im na zdobyciu danego zawodu zależy. Wiąże się to jednak z zaangażowaniem i sporem nakładem pracy. Jeżeli się nie udaje, to należy zastanowić się, czy przerwanie kierunku i wybór podobnie ambitnego z dodatkowym utrudnieniem powtórki z matury jest mądrym wyjściem. Wygląda na to, że chłopka sam sobie to wyjście wybrał, należy więc pytać, czy nie poniesie ponownej porażki. Mądry rodzic kazałby mu się zastanowić i wybrać coś, co ma szanse skończyć. Zaoszczędzi mu to niepowodzeń w przyszłości i da większą satysfakcję ze studiowania.

                          2. Studia nie były za trudne, ale student jest za leniwy. W takim wypadku rodzic może być nieco wkurzony i nałożyć odpowiednie sankcje. Chcesz zmienić kierunek, to udowodnij nam i przede wszystkim sobie, że masz wystarczająco motywacji, by sytuacja z pierwszym kierunkiem się nie powtórzyła. Jeżeli sprawa rozbije się o odrobinę dodatkowej pracy, to znaczy, że aż takiego parcia na studia ten młody człowiek nie ma i lepiej teraz porażka na całej linii, niż proszenie, przepychanie i marnowanie czasu. Bo szansa, że z takim podjeściem skończy te następne ambitne studia jest mała. Lenie nie powinny wybierać zbyt ambitnych kierunków, bo przebywanie w warunkach niezgodnych z własną naturą jest frustrujące. Dla niego i otoczenia. Kto ma go ciągle z tego wyciągać i z nim walczyć?

                          Jak dla mnie rodzice optymistycznie zakładają, że zdolności i potencjał jakieś chłopak ma, pozwalają mu bowiem zrealizować wymyślony przez siebie plan. Pozostaje sprawa pokonania lenistwa. I tu szczęść Boże na drogę. Jak rodzice nie popuszczą, wjadą ostro na ambicję, to może się uda. Łatwo jest bowiem obiecać poprawę, jednak od słów do czynów droga jest długa, niektórym trzeba widocznie pomóc.
                          • morekac Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 22:22
                            Jest jeszcze wariant III: te studia nie były za trudne, to po prostu nie było to.
                            • snakelilith Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 22:32
                              morekac napisała:

                              > Jest jeszcze wariant III: te studia nie były za trudne, to po prostu nie było t
                              > o.

                              To chociażby z nudów mógł zaliczyć jakiś egzamin. Zaraz po maturze ma się jeszcze umiejętność uczenia się wielu mało interesujących rzeczy i aż ta strasznie się nie cierpi. Byłaby lepsza pozycja do wynegocjowania nowego kierunku. Rodziców by nie drażnił i uwierzyliby, że da radę poprawić maturę i nie zawali studiując coś równie ambitnego jak teraz. Obdarzyliby go zaufaniem i dali wolny czas. No ale wybrał dziecinadę, oblać wszystko i pultać się, że kierunek był zły. To traktują go jak dziecko.
                              • joa66 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 22:37
                                To traktują go jak dziecko.

                                No właśnie - traktują go jak dziecko czy jak dorosłego? wink
                          • nangaparbat3 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 23:01
                            Nie rozumiesz. Tu nie winę chodzi, tylko o konstruktywne rozwiązanie problemu.

                            big_grin big_grin big_grin

                            Myślę, ze chłopak nie jest ani leniwy szczegolnie, ani kierunek nie jest zbyt trudny.
                            Myślę, że poczul sie "dorosły", trochę jak pies spuszczony z lańcucha, przyzwyczajony do kontroli ze strony szkoły i rodzicow, kiedy przeszedl na system akademicki i nie czuł nad sobą bata odpytywania i klasowek, zacząl sie uczyc w ostatniej chwili, poświecajac czas zyciu towarzyskiemu (na przyklad).
                            Myślę, ze zdecydowanie powinien brac się do roboty - natomiast wyznaczanie mu nagle tej kwoty 800 zł - o, tu ojczulek pojechal, to jest calkowicie nieracjonalne w tej konkretnej sytuacji i świadczy wylącznie o tym, ze tatusia zlość zalała.
                            Myślę też, że w sytuacji jak ta, rodzic winien powiedzieć: zawaliłes, nie wyszło, czy mogę coś zrobic, zeby ci pomóc? A potem omawiać szczegoły. I rodzic może żądać zapracowania przynajmniej na część wydatków, ale nie ma sensu stawianie poprzeczki aż tak wysoko - chyba, ze syn z tych, ktorzy lubią "pokazać", ktorych najłatwiej zmotywować złością. Zdarza się.
                    • jakw Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 21:07
                      > Nie musi przecież też pracować codziennie 8 godzin i zostają mu jeszcze week
                      > endy. Nie mówimy przecież o na zawsze, a tylko do czasu podjęcia studiów
                      Tylko żeby te studia podjąć - to prawdopodobnie powinien maturę poprawić. Zostało mu 2,5 m-ca. Nie tak dużo na przypomnienie sobie tego co umiał i opanowanie tego czego nie umiał. Sądząc po uczelni o której myśli - przygotowanie wymaga rozwalenia wielu zadań, nawet jeśli już je kiedyś zrobił warto to zrobić dla przypomnienia. Na to trzeba po prostu czasu. I nie tylko w weekend - przy kumulacji zadań mózg się przegrzeje. A zarobienie 800 złotych będzie wymagało w jego przypadku pracy na co najmniej 3/4 etatu.
            • jakw Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 12:34
              Odpowiednie przepisy głoszą, że rodzic nie musi utrzymywać dorosłego delikwenta, który nie zmierza do usamodzielnienia się (czyli nie uczy się).
            • nangaparbat3 Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 13:34
              snakelilith napisała:

              > Was tu chyba porąbało. Moim rodzicie po lekturze tego wątku dostaliby trzydniow
              > ych drgawek ze śmiechu.

              No widzisz - smiech to zdrowie.
              A moja mama kupiła wszystkim swoim wnuczkom i wnukom tabliczki na drzwi z napisami: Tu rządzi Basia/Kasia/Dorota/Maciek/Jaś.
    • anorektycznazdzira Re: Nie studiujesz i nie pracujesz? Dług ci rośni 16.03.14, 15:09
      No co. Nic dodać nic ująć, zgadzam się w 100%.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka