Dodaj do ulubionych

Mężowe zachcianki :)

20.03.14, 11:06
O tym, że mój mąż miewa pomysły, które postrzegam jako.... dziwne wink, nieraz pisałam na forum, więc teraz dopiszę kolejny - otóż mojemu mężowi zamarzył się konik ! Żywy, prawdziwy konik miniatura, który mieszkałby w stajence (której chwilowo nie mamy) oraz uroczo brykał po ogrodzie.
Dzisiaj ma mi przynieść zdjęcia owego konika (bo już nawet konkretnego ma na oku).
Wątek jest w rodzaju "light", bo oczywiście nawet przez moment nie zakładam, że zgodzę się na tę fanaberię. Na razie pozwalam mężowi bawić się tym pomysłem - bo wiadomo - przyjemnie jest sobie pomarzyć smile
Obserwuj wątek
    • lelija05 Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 11:07
      No co się dziwisz, przecie chłopy to jak dzieci, więc marzenie pasuje.
      • kietka Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 11:08
        wyslij meza do stajni, niech popracuje 3 h przy kupach konskich, odechce mu sie smile
    • kikimora78 Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 11:09
      Hehe - też kiedyś o-mało-co nie zostałam właścicielką pewnego konika (zapisaliśmy się na jazdy, gó... umiałam, ale wyobrazenia wielkie i takie tam) ale na szczęście w między czasie inny konik "złamał mi" rękę (gó... umiałam a wyobrażenia wielkie big_grin) i od tego czasu nie lubię koników, więc w sumie wyszło na dobre big_grin
      • cilantre Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 11:13

        Załóż jakąś plantację czegoś tam, aby wykorzystać codzienne porcje świeżego nawozu ... big_grin
    • jak_matrioszka Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 11:12
      Mojemu mezowi zamarzyl sie pies. Najchetniej cocker spaniel, ale dopuszcza labradora. Powiedzialam mu ze najpierw kupie mu smycz, i z ta smycza bedzie wychodzil na dwor przez 3 miesiace: rano, po poludniu i wieczorem, w kazda pogode i bez wzgledu na stan zdrowia, jak opusci jeden spacer to zaczynamy liczenie od poczatku. Dopiero jak wytrzyma te spacery, to ja sie zgodze na psa. W koncu z marzeniami jakos trzeba walczyc wink
      • attiya Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 11:25
        to identycznie jak w książce pana Kasdepke pt.: "Rózga"
        jeśli moje dziecko będzie nalegać na zwierzę w domu, to tylko pies i tylko po właśnie takim trzymiesięcznym treningu. Przerwy w czasie chorób dopuszczalne.
        Z psów preferuję zwykłe kundle, bo to ponoć najfajniejsza rasa smile
        • aneta-skarpeta Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 11:40
          dla mnie ta metoda jest idiotyczna

          sama bym w życiu nie chodziłabym 3 miesiace z sama smyczą, bo by mi się nie chciało

          natomiast z psem chodzę, bo muszę
          inna kwestia, ze pies członkiem całej rodzinywink i biorac psa wydaje mi się, że można się wspomagać, gdy komuś się nie chce wyjśc to wyjdzie ten drugi
          • attiya Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 11:56
            na szczęście nie dla wszystkich idiotyczna
            idiotyczne jest brać pieska do domu bo dzieciątko czy mąż tak chce a potem mieć pieska na swojej głowie
            dobry sposób na pokazania, że trzeba, bo to żywe stworzenie, że piesek nie jest tylko do głaskania, przytulania i zabawy i żeby później nie było zdziwienia, że już nikt z pieskiem nie chce wychodzić i nikt nie chce się nim zajmować.
            tak, piesek jest członkiem całej rodziny, tylko jakoś tak dziwnie owa cała rodzina szybko zapomina o tym piesku, co pokazało już tu kilka dobrych wątków
            metoda uczy cierpliwości, pokazuje, że pies jako żywe stworzenie nie może być odłożone dziś na półkę, bo jestem zmęczony, może pokaże komuś, że jeśli nie wie się do końca czy podoła się takiemu zadaniu, to można zrezygnować na etapie chodzenia ze smyczą, coby później psa w lesie nie zostawiać albo oddać z powrotem do schroniska
            • aneta-skarpeta Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:09
              attiya napisała:

              > na szczęście nie dla wszystkich idiotyczna
              > idiotyczne jest brać pieska do domu bo dzieciątko czy mąż tak chce a potem mieć
              > pieska na swojej głowie
              > dobry sposób na pokazania, że trzeba, bo to żywe stworzenie, że piesek nie jest
              > tylko do głaskania, przytulania i zabawy i żeby później nie było zdziwienia, ż
              > e już nikt z pieskiem nie chce wychodzić i nikt nie chce się nim zajmować.

              oczywiscie, ze to jest idiotyczne, ale wiele osób biorąc psa, bierze go z całą odpowiedzialnością

              ja rozumiem matrioszkę, która wie, że córka i mąż nie beda potem z nim wychodzic- wiec bardziej chodzi w tym przypadku o to, zeby im pokazac, że pękają

              mój syn bardzo chciał psa i w sumie ze wzgledu na niego psa mamy, choc kazde z nas też tego chciało- i każdemy z nas czasem się nie chce z psem wyjśc, ale wtedy wychodzi ktos inny, albo wszyscy się zmuszamy

              i jak sama zaznaczam, sama bym kursu 3miesiecznego ze smyczą nie przeszła, a psem się opiekujemy i dbamy o niego
              • attiya Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:27
                dla niektórych wszystko jest idiotyczne suspicious
          • jak_matrioszka Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:01
            Dla Ciebie moze idiotyczna, a dla mnie nie. Mysmy psa mieli, ja chcialam i maz sie wtedy zgodzil na rase jaka ja chcialam (a ja sie zgodzilam zeby to on wybral konkretnego szczeniaka z miotu). I okazalo sie ze pies jest czlonkiem rodziny, ale obowiaze opieki jest w 100% moj. Na spacery wychodzilam tylko ja, jesc i pic dawalam tylko ja, do weterynarza jezdzilam sama i wszystko przy psie robilam sama. Kiedy bylam chora to chodzilam z psem na spacer zgieta w pol i zarzygujac pobocze sciezek lasku, bo to ja chcialam tego psa. I w tej chwili nie kieruje mna chec zemsty, ale swiadomosc ze jesli sie zlamie i powiem ze ja chce zebysmy kupili psa, to po pierwszym zachwycie znow moge zostac z obowiazkami sama. Bo mna kieruje glupie poczucie ze ja musze, zero asertywnsci, pies poczekac az pan wstanie czy wroci z pacy nie moze, a pan jak juz wstal czy wrocil z pracy, to uwazal ze psu te pol godziny ze mna wystarczy.
            • aneta-skarpeta Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:13
              Na spacery wychodzilam tylko ja, jesc i
              > pic dawalam tylko ja, do weterynarza jezdzilam sama i wszystko przy psie robila
              > m sama. Kiedy bylam chora to chodzilam z psem na spacer zgieta w pol i zarzyguj
              > ac pobocze sciezek lasku, bo to ja chcialam tego psa.

              to w sumie strasznie smutne, u Ciebie rozumiem tą metode, choć wiem jaki ma przynieść skutekwink
        • jak_matrioszka Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 11:44
          Nie wiedzialam smile Ale ja i autor z tego samego rocznika, wiec moze nasz rocznik takie pomysly ma?
          Dziecku to moze i bym odpuscila w czasie choroby, mezowi nie, bo on chory codziennie. Ja psa mialam i wiem jak to jest, a on psa widzial tylko w czasie wakacji u ciotek i cala swoja chec posiadania bazuje na planowanym przerzuceniu obowiazkow zwiazanych z opieka nad zwierzeciem na mnie (wcale sie z tym nie kryjac). Ja zapowiedzialam ze nie wyjde z psem ani razu, nie dam jesc ani pic, nie bede jezdzic do weterynarza ani podawac lekow, ale poza tm nie mam nic przeciwko temu zeby sobie psa wzieli (meza popieraja oczywiescie dzieciaki). No i moj zdecydowanie nieubezwlasnowolniony maz psa jeszcze nie przyprowadzil do domu, a gadaja o tym juz ze dwa lata. Jak go mocniej przycisnie i pospaceruje ze smycza (lub bez) przez te trzy miesiace, to ja moge pozniej przez kolejne 15 lat sie psem zajac. Mloda tez dostala taki warunek i nie wytrzymla. Tzn. wychodzila przez kilka dni, az ktoregos dnia po szkole zadzwonila ze ona "z psem jest na dworze" - a ze ja bylam wtedy w domu, to jej powiedzialam ze z prawdziwym psem tak sie nie da, ze po prawdziwego trzeba do domu przyjsc, i "skasowalam licznik". Moze jestem niedobra matka, ale w tym momencie wazniejsze jest dla mnie dobro zwierza, niz zachcianka czlowieka.
          • aneta-skarpeta Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 11:50
            az ktoregos dnia po szkole zadzwonila ze ona "z psem jest na dworze"
            > - a ze ja bylam wtedy w domu

            big_grinbig_grin cwaniara
            • jak_matrioszka Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:03
              Widzisz, na etapie wyprowadzania smyczy to tez mnie smieszylo, ale na etapie posiadania prawdziwego psa to juz by smieszne nie bylo.
          • attiya Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 11:58
            brawo smile
            tak samo zrobię jak mnie dziecko z mężem przycisną smile
      • nevada_r Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 11:37
        >Powiedzialam mu ze najpierw kupie mu smycz, i z ta smycza bedzie wychodz
        > il na dwor przez 3 miesiace: rano, po poludniu i wieczorem, w kazda pogode i be
        > z wzgledu na stan zdrowia, jak opusci jeden spacer to zaczynamy liczenie od po
        > czatku. Dopiero jak wytrzyma te spacery, to ja sie zgodze na psa.

        Pomysł trochę bezsensowny, bo nigdy wcześniej nie wiadomo, ile tych spacerów pies rzeczywiście będzie potrzebował. Z maluchem trzeba latać kilkanaście razy dziennie [w nocy też], a co, jak pies się struje czymś i będzie miał sraczkę? Trzy spacery dziennie to będzie mało.

        Poza tym i cocker spaniel, i labrador to zwierzęta wymagające OGROMNEJ ilości ruchu - więc twój mąż ma codziennie odbębniać godzinę-dwie marszobiegu po pobliskich laskach? Schudnie przy okazji. big_grin
        • kanga_roo Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 11:59
          ten pomysł ze smyczą jest po prostu głupi. pies to nie jest zawieszka na smycz, tylko żywe stworzenie, z którym buduje się relacje, i z którym chętnie spędza się czas.
          • attiya Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:04
            o tak, bardzo chętnie, przez pierwszy tydzień
            a później trzeba sprzątać po piesku kupy a to jest takie obrzydliwe, fuj, i już piesek nie jest taki fajny i tak fajnie z nim czasu się nie spędza itd itd
            • kanga_roo Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:09
              no popatrz, a ja spędzałam chętnie czas przez ostatnie dziesięć lat, i właśnie trzeci miesiąc nie mogę się pozbierać, że już nie spędzam. podobnie reszta rodziny.
              no ale jak się traktuje psa jako zawieszkę do smyczy, to nic dziwnego, że się nudzi po tygodniu.
              • nisar Kanga! 20.03.14, 14:34
                Nie masz racji.
                Dziecka raczej nikt nie traktuje przedmiotowo, kocha się toto do granic wyobrażenia, ale jednak fafnasta pobudka w nocy nie sprawia, że lecisz z czułym uśmiechem jak na skrzydłach, prawda?
            • aneta-skarpeta Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:16
              attiya napisała:

              > o tak, bardzo chętnie, przez pierwszy tydzień
              > a później trzeba sprzątać po piesku kupy a to jest takie obrzydliwe, fuj, i już
              > piesek nie jest taki fajny i tak fajnie z nim czasu się nie spędza itd itd

              bo nie każdy nadaje się do posiadania psa i może sie okazać, że ktos odwali tyrkę ze smyczą, ale z psem więzi nie zbuduje i wtedy nawet podanie psu wody jest dramatycznym czynem

              dla każdego z nas, włącznie z synem sprzatanie kup jest obrzydliwe, ale trzeba to robić i sie robi.

              to jest dokładnie taka sama zależnośc jak z opieką nad dziećmi
              • attiya Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:30
                raczej nie bo moje dziecko samo załatwia się i samo sobie tyłek wyciera, wiec chyba to jak kula w płot z tym porównaniem
                po psie zawsze będziesz musiała sprzątać - o ile sprzątasz
                • aneta-skarpeta Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:49
                  oczywiscie, że sprzatam, i na spacerze i na podwórku, mój syn tez sprząta, choc wszyscy uważamy ze to obrzydliwe- bo jest
                  małym dzieciom też trzeba zmieniać pieluchy i też to jest obrzydliwe- nawet chyba bardziej, ale sie to robi. Dla nas pies to psi członek rodziny i dlatego porównałam to do dzieci, ze poczucie obowiązku i uczucie do dziecka/psa powoduje, ze pewne rzeczy sa oczywiste, bo dbamy o tą istotę, choc wymaga to robienia rzeczy obrzydliwych.

                  mój syn 10letni miewał mega wymioty i musialam mu pomóc, sprzątnąc, czasem nawet dorosły zrobi cos "obrzydliwego" i tez sprzątamy po nim, prawda? dla mnie to oczywista oczywistosc
          • aneta-skarpeta Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:11
            kanga_roo napisała:

            > ten pomysł ze smyczą jest po prostu głupi. pies to nie jest zawieszka na smycz,
            > tylko żywe stworzenie, z którym buduje się relacje, i z którym chętnie spędza
            > się czas.


            ooo!!!!
            O to mi chodziło, że z psem buduje sie relazje, kocha go etc

            tak samo nie chciałabym, olewałabym zajmowanie się lalką, jak niemowlakiem, ale żywym dzieckiem jak najbardziej bym się opiekowała

            wyjscie z pustym wózkiem na spacer? no way, z dzieckiem? nawet jak się średnio chce to się idzie
            • jak_matrioszka Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:33
              Dziecku (a i mojemu mezowi) smycz ma uzmyslowic pewna czesc konsekwencji posiadania psa. Bo fajnie ze sie buduje relacje i sie zwierze kocha, ale wciaz najwazniejsza relacja na linii czlowiek-pies jest to, ze to czlowiek jest odpowiedzialny i ma sie opiekowac psem. A opieka ta bywa zmudna, monotonna i smierdzaca. Jezeli ktos ma sasiada, ktory pozyczy do eksperymentu wlasnego psa, to fajnie, ale jak sie nie ma, to sie eksperymentuje na smyczy.
              Ja naprawde nie watpie ze moi nablizsi moga pokochac slicznego cockera czy uroczego, potykajacego sie o wlasne lapy labka, ja chce im tylko uzmyslowic ze poza tym kochaniem, beda jeszcze obowiazki. Czasem latwo jest kochac psa, trudniej kiedy wracasz do domu po ciezkim dniu i odkrywasz ze ktos pozostawil pudelko z maslem orzecjowym w zasiegu psich lap i pyska, wiec podczas waszej nieobecnosci pies najpierw zafundowal sobie peeling orzechowy a nastepnie wytarl sie w nowo zakupiona kanape i dopiero co wyprany dlugowlosy dywan (spisane z fb mojej kolezanki z zeszlego tygodnia).
              • kanga_roo Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:43
                ale przecież możesz powiedzieć, że nie chcesz psa, bo trzeba z nim wychodzić, sprzątać na dworze i w domu, i generalnie się nim zajmować. po co udowadniać reszcie rodziny, że oni się nie wywiążą?
                może jesteśmy dziwni i nietypowi, ale zarówno ja, mąż jak i dzieci zdają sobie sprawę z potrzeb zwierzęcia. ja i mąż dodatkowo z tego, że dziecko nie nadaje się na jedynego opiekuna zwierzaka - bo jest dzieckiem, i może nie podołać takiej odpowiedzialności.
                • jak_matrioszka Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 13:03
                  Przeczytaj watek - mysmy juz mieli psa w domu i ani maz, ani starsza corka nie zauwazyli niedogodnosci zwiazanych z posiadaniem zwierzecia bo pies byl moj. Kochali na zasadzie glaskania i rzucenia pilki jak wyszlismy razem w sloneczna niedziele czy na wakacje, a jak padalo, wialo i bylo -20C, to pies byl moj. Teraz im nie mowie ze nie wolno im kupic psa, ja im zapowiedzialam ze to bedzie ich pies, ich i tylko ich, ja palcem nie kiwne. Jedyna umowa jaka jestem sklonna zawrzec jest ta, ktora Ty uwazasz za idiotyczna: oni podejmuja sie czegos przez 3 m-ce, ja wchodze w spolke i tez bede sie psem opiekowac. Wiesz jak nierowny to uklad? Maz musi sie przemoc przez 90 dni, mnie przypadnie w udziale wiekszosc obowiazkow przez kolejne 15 lat. Ja chce zeby zaplanowali psa liczac tylko na siebie, tak jak ja zaplanowalam psa nie liczac specjalnie na innych (i jakos nigdy sie na tym nie przejechalam, bo jedyna osoba ktora mi przy psie pomogla jest moja mama, ktora na posiadanie psa nigdy nie wyrazila zgody).
                  • kanga_roo Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 13:09
                    a jak to powiesz mężowi normalnie, uczciwie i przyjaźnie, to nie wystarczy? musisz z niego robić głupka przez trzy miesiące?
                    • jak_matrioszka Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 13:44
                      No widzisz, i na tym polega problem: dla mnie reguralne wychodzenie na spacery nie jest rownoznaczne z robieniem z kogos glupka. Ja nigdzie nie napisalam ze mu kupie pieciometrowa smycz w kolorze oczojebnym i ma ja za soba ciagnac, mi chodzi tylko o fakt ze ma z domu wychodzic i te kilkaset metrow przejsc bez wzgeldu na pogode i checi. Gdyby zaczal, to po dwoch miesiacach by sie wciagnal i trzeci miesiac by mu zlecial niezauwazalnie, a w czwartym juz by i psa nie potrzebowal wink Ale moj maz nie chce, twierdzi ze pies go do tego zmusi, a ja w to nie wierze. Dwa lata temu mu to powiedzialam uczciwie, no moze niezbyt przyjaznie, ale prosto w oczy. Nie uwierzyl, wiec mamy sytuacje patowa. I tutaj dochodzimy do sedna sprawy: maz nie potrzebuje psa, on potrzebuje kogos do wychodzenia na spacer. Ja moge isc, ale jak wieje i leje (jak dzis), to mi sie nie chce, a wtedy maz mnie z radoscia popiera i wygodnie rozciaga sie na kanapie. Po czym na internecie sprawdza czy moze gdzies w blizszych okolicach sa szczeniaki na sprzedaz. I wysyla mi linki ze zdjeciami. A ja mu wysylam link do sklepu zwierzecego z promocja na smycze. Czasami mysle ze gdyby nie kwestia psa, to bysmy sie chyba zaczeli ze soba nudzic, bo mamy za duza zgodnosc poza tym jednym tematem big_grin
              • aneta-skarpeta Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:51
                koleżance pies wziął butelkę z olejem i rozniósł zawartość po domu:]
        • jak_matrioszka Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:13
          Nie zakladam ze od razu kupimy psa z nieustajaca sraczka, poza tym te trzy razy dziennie naprawde wystarcza w ramach treningu. Co do ras, to maz sie kieruje wygladem i stereotypami (labek fajne zwierze) i to jest kolejny powod dla ktorego jestem sceptycznie nastawiona do pomyslu psa w domu. Niedawno sie wydalo, ze maz nie wie ze cockery to psy mysliwskie a labki to aportery. Nie bede mu tlumaczyc ze te psy potrzebuja duzo wiecej niz siknac trzy razu dziennie, niech najpierw zacznie wogole wychodzic, zle wiadomosci trzeba dawkowac ostroznie.
          • zakonna Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 18:28
            nie kupujcie labradora ani innej rasy pracującej! Są inne rasy, mniej wymagające. Weź chociaż to mężowi uświadom. szkoda psa.
      • 3-mamuska Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:04
        jak_matrioszka20.03.14, 11:12
        Mojemu mezowi zamarzyl sie pies. Najchetniej cocker spaniel, ale dopuszcza labradora. Powiedzialam mu ze najpierw kupie mu smycz, i z ta smycza bedzie wychodzil na dwor przez 3 miesiace: rano, po poludniu i wieczorem, w kazda pogode i bez wzgledu na stan zdrowia, jak opusci jeden spacer to zaczynamy liczenie od poczatku. Dopiero jak wytrzyma te spacery, to ja sie zgodze na psa. W koncu z marzeniami jakos trzeba walczyc

        Idiotyzm łazić z sama smyczą. Z psem chodzi sie o wiele wygodniej, a do tego twój maz to dziecko ktore trzeba sprawdzać i testować?
        • kanga_roo Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:10
          dziecka też nie powinno się traktować jak idioty.
          • jak_matrioszka Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:36
            Nie traktuje jak idoty, wprost przeciwnie. Zamiast dlugiej przemowy o obowiazkach i niedogodnosciach jednym zdaniem uzmyslowilam mezowi na czym polega haczyk w posiadaniu psa. Od dwoch lat o psie napomyka, a wciaz nie kupil - nie jest idiota, zrozumial konsekwencje.
            • kanga_roo Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:46
              sugerujesz, że dorosły, samodzielny człowiek nie rozumie bez Twojej podpowiedzi, że zwierzęciem trzeba się zajmować? hm.
              • jak_matrioszka Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 13:31
                Tak. Nie sugeruje, mowie wprost. Powiem jeszcze ze kiedys wydawalo mi sie to nierealne, ze ktos moze nie wiedziec co to znaczy miec psa, ale znam wiecej ludzi z ta sama ulomnoscia, moj maz nie jest wyjatkiem. Moj maz nigdy psa nie mial, nikt z jego kolegow z podworka nigdy psa nie mial, nikt z klasy nie mial (tzn w klasie moze ktos mial w domu, ale sami koledzy sie tymi psami nie zajmowali). Mieszkam poza granicami Polski (szuruburu, tadam!) i po przyjezdzie do Norwegii czulam sie bardzo dziwnie, bo cos bylo "nie tak", tylko nie wiedzialam co. Tym czyms jest brak psow. Nie to ze wogole ich tutaj nie ma, ale na jakies 300 rodzin z najblizszej okolicy przypadaly w sumie 2 psy. Tam gdzie dorastalam w PL na blok 100-rodzinny tych psow bylo kilkanascie jak nie kilkadziesiat. Moj maz psa widywal u ciotek latem, na wsi, kwestia spacerow nie istniala, obowiazkow nie widzial. Cudem nie jest, ze rzeczy dla mnie i Ciebie oczywiste, dla niego sa nowoscia. Zanim nie kupilismy pierwszego psa nawet nie przypuszczalam ze tacy ludzie istnieja, a juz najmniej bym sie tego spodziewala po swoim mezu, ktory psa bardzo chcial miec. Teraz juz wiem, rownoczesnie zdaje sobie sprawe ze jak ktos tego sam nie zobaczy, to nie uwierzy i tyle. Dla mojego meza posiadanie psa, to jak dla mieszkanca tropikow zabawa w sniegu: fajne biale platki i jak super chlodza, ale doswiadczenie na wlasnej skorze ze wystepuja tylko w ujemnych temperaturach jest szokujace, nawet jesli sie podejrzewalo ze skrystalizowana woda prawa bytu przy +25C raczej nie ma.

                Ja nikogo nie namawiam na eksperyment ze smycza, ani nie uwazam ze jest on absolutnie konieczny w kazdym jednym domu. Zastanow sie jednak zanim napiszesz ze jest to idiotyzmem w kazdej sytuacji.
                • aneta-skarpeta Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 13:43
                  ok, rozumiem i nie rozumiem, bo psa juz mieliscie i mąz widział jak to wygląda, nawet jesli w tym nie uczestniczył i nadal sobie nie zdaje sprawy ze to takze przykry obowiazek? nawet jesli tylko ty to robiłas to nie umie tego przelozyc na- aha to jak teraz pies bedzie moj, to ja bedę tak udupiony jak ona, a ona to tylko go bedzie głaskac i kochac?
                  • jak_matrioszka Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 13:56
                    Umie, pewnie ze umie. Juz chyba nawet napisalam: juz wie co to znaczy miec psa i dlatego chce zebym ja w tym partycypowala. A ja stawiam jedno zadanie: zanim ja wyraze chec na psa, to on musi przejsc przez te trzy miesiace. Podkreslam chec, bo ZGODE na psa to ja juz dwa lata temu wyrazilam, zaznaczajac ze ja w tym udzialu nie wezme. Skoro przez dwa lata psa nie kupil, tylko dlaje pracuje nad urabianiem mnie, to znaczy ze wie w co sie moze wpakowac i z gory szuka mozliwosci zcedowania obowiazkow. A ja chce zeby wzial psa bez tej mozliwosci ucieczki. Kocham swojego meza, ale ja wciaz jeszcze placze po naszym pierwszym psie i nie jestem gotowa na kolejnego. Skoro on chce i jest gotowy, to musi go z dobrodziejstwem inwentarza przyjac pod nasz dach, na wlasna reke.
                    • aneta-skarpeta Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 14:01
                      a dlaczego przy poprzednim psie nie wychodził z nim w ogóle?
                      • jak_matrioszka Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 14:23
                        Wogole to za duzo powiedziane. Wychodzil z nim sam przez pierwsze 3 doby, kiedy mnie nie bylo w domu bo bylam w pracy. Wychodzil z nim razem ze mna, jak byla ladna pogoda. Im bardziej pies rosl, tym mniej maz byl zainteresowany wychodzeniem, a i samym psem tez. Nie pamietam w ktorym momencie powiedzial nie po raz pierwszy, ja jestem z tych szurnietych ematek, co to psa swego kochaja nad zycie i nie przeszkadzalo mi, ze maz sie z psa wymeldowal. Ja kupujac psa bylam przygotowana na to, ze moga byc gorsze dni a zywy pies funkcji stand by nie ma, ale dla mnie nie byl to pierwszy pies (pierwszy nasz wspolny) i ja wiedzialam w co wchodze. Teraz on wie w co moze wejsc, a nie wchodzi - mezczyzni maja czesto wyzszy poziom asertywnosci i pewnie lepiej rozwiniety instynkt samozachowawczy wink
                        • aneta-skarpeta Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 14:32
                          mi bardziej chodziło o wychodzenie za ciebie, np gdy jestes chora- a o tym pisałaś, że potrafiłaś czuc sie fatalnie i z psem to ty musialas wyjsc
                          • jak_matrioszka Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 14:41
                            Maz przestal wychodzic z psem calkowicie bo kierowanie zwierzem go przeroslo. Pies go nie sluchal = maz z nim nie wychodzil. Mowa o wychodzeniu na smyczy, bo bez smyczy jest zakaz. Nie pamietam kiedy to sie stalo, ale po pewnym czasie juz nie bylo odwrotu. Nastapilo sprzezenie zwrotne: pies nie chcial isc na spacer z panem. Tzn. fizycznie mogl go malzonek wywlec za drzwi, ale pies ciagnal najpierw do tylu, a jak nawracali to ciagnal do przodu - zawsze w kierunku domu. Na spacerze z panem czasem siknal, ale nigdy nie zrobil kupy, wiec i tak ja musialam isc. Zanim doszlo do mojej choroby, to juz sytuacja byla mocno zasiedziala a maz niechetny na jej odkrecenie, wiec tak wyszlo. Nie obwiniam meza: nie umie obchodzic sie z psami, a ja nie wiedzialam ze mozna (do tego stopnia) nie umiec. Gdyby maz jezdzil z nami na kursy dla szczeniakow, to by sie moze czegos nauczyl, ale tego tez mu sie nie chcialo. Bywa, ale czy trzeba koniecznie miec psa, skoro sie nie jest sklonnym do poswiecenia przez glupie trzy miesiace?
                • kanga_roo Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 13:46
                  ale przecież mieliście już psa w domu, więc nawet, jeśli wtedy nie wiedział, co się z tym wiąże, teraz wie. a jeśli nie kojarzy, nie pamięta, wyparł ze świadomości to dalej uważam, że rozmowa da więcej niż takie gierki. no ale - nie mój mąż, nie moje małpy, nie mój cyrk.
    • jolinka102 Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 11:13
      Moj maz marzy o brykajacym w ogrodku osle. Podobno jest to jego marzenie z dziecinstwa i chyba bedzie musial zaakceptowac, ze nie wszystkie marzenia sie spelniaja.
      • kikimora78 Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 11:20
        > Moj maz marzy o brykajacym w ogrodku osle.

        to mi się marzy koza - miała by na imię Mieczysława, oraz kurki ozdobne. Niestety mój "szeregowy" ogórdek ma może ze 20m2 więc nie ma opcji.
        • jak_matrioszka Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 11:22
          Ja tez bym chciala kury, moga byc nieozdobne. Ale z kurami sie trudno na wakacje jezdzi, wiec nie mam sad
      • babsee Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:16
        I ja marze o osiołku!!!
        dokladnie o takim :
        www.google.pl/search?q=osio%C5%82+poitou&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=cc0qU9zMJ-jiywPJuYHABw&ved=0CCcQsAQ&biw=1024&bih=599#facrc=_&imgdii=_&imgrc=Ss1K6DDdPDgNwM%253A%3BQmFTcBxYlO-YpM%3Bhttp%253A%252F%252Fhdpuzzle.com%252Fimg%252Fpuzzle%252F201%252F100%252Fh400%252F72e5e8e73389.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fhdpuzzle.com%252Fpuzzle%252F201%252F546%3B533%3B400
    • rhodesian_ridgeback Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 11:14
      Na razie pozwalam mężowi bawić się tym pomysłem -
      > bo wiadomo - przyjemnie jest sobie pomarzyć smile

      Zwodzisz go, szujowink

      Chłop się nakręci, wszystko nagra, a ty mu potem obuchem w łeb. Nieładniebig_grin
    • a1ma Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 11:14
      Zgodzisz? Twoj maz jest ubezwlasnowolniony?
      • kikimora78 Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 11:19
        tak samo byś odpowiedziała na post "mój mąż chce, żeby zamieszkały z nami jego trzy kochanki i mamusia"?
      • jak_matrioszka Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 11:19
        A jezeli maz nie jest ubezwlasnowolniony, to jest to niby rownoznaczne z tym ze autorka nie ma mozliwosci sie nie zgodzic?
        • aneta-skarpeta Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 11:42
          w zyciu nigdy bym nie postawiła męża przed faktem dokonanym z psem, koniem, motocyklem, łódką etc

          mój mąz się nawet pyta czy może w niedziele pojechać na ryby- bo bierze pod uwagę moje zdanie i gdy nie chce zeby jechał, to negocjujemy, albo zmienia plany
          • jak_matrioszka Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:42
            No wiec wlasnie. Zazwyczaj jak ktos napisze ze "nie pozwala" na cos wspolmalzonkowi, to od razu jest mowa o "ubezwlasnowolnieniu" tej osoby. A przeciez w zwiazku nie jest tak ze jedno jest albo ubezwlasnowolnione, albo jest panem i wladca (pania i wladczynia), wiec okreslenie "nie pozwalam" wyraza najczesciej: ja sie nie zgadzam, a przeforsowanie danego pomyslu wymaga obopulnej zgody. Maz autorki nie jest ubezwlasnowolniony, ale sama autorka tez nie jest, wiec maz kucyka nie kupi bez jej aprobaty.
    • ichi51e Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 11:18
      Kon wbrew pozorom musi miec nie tylko polko do brykania ale i domek (chyba ze maz planuje trzymac wzorem slowianskim na pokojach.) Do tego kon smierdzi. Nie mowie tu o slicznym koniozapachu tylko o gigantycznych kupskach ktore coz cuchna. Konia trzeba uzywac i objezdzac, musi sie wybiegac. Zarcie kosztuje. Inwestycja na lata. Potem utylizacja (chyba ze od razu na kielbaski bedzie hodowal). Na wakacje nie pojedziesz. Kosztowne.
      Lepsza swinia -'wytresujesz i trufle ci bedzie przynosic. Zarobi na siebie. big_grin
    • kochamruskieileniwe Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 11:18
      Konik szetlandzki?
      Bardzo cżesto są "złośliwe" - lubią gryźć.....
      Dlatego, momio, ze wyglądaja na idealne do ciagnięcia wózków dziecięcych - rzadko sie ich uzywa w tym celu

      Choc fakt, wyglądają jak duże pieski smile

      • aqua48 Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 11:29
        Polecam mężowi śliczną ośliczkę, będziesz mieć parkę smile jeśli nie macie hektarów na których konik mógłby się wybiegać i najeść.. One powinny mieć towarzystwo, jak są same to szybko zdychają.
      • default Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 11:33
        No właśnie nie wiem, czy chodzi o szetlandzkiego czy o jeszcze mniejszego - falabellę. A być może o mieszankę tych dwóch ras. W każdym razie to konik typowo "do towarzystwa", bo z racji rozmiaru nie nadaje się do jazdy - chyba że dla maleńkiego dziecka.
        I podobno faktycznie lubi capnąć znienacka za tyłek smile
        • kochamruskieileniwe Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 11:42
          no to sie modl, by capnął za tyłek męza, gdy bedzie go oglądał. Duża szansa, ze pomysł nie wypali tongue_out
          troche to bolesne i trudne do oduczenia....

          a wydawałoby sie, ze idealny do dziecięcego zaprzęgu....
    • beataj1 Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 11:27
      Matko. Mój ojciec taki jest.
      Przeżyliśmy już plany dotyczące: Konia, krowy, kóz, stada owiec, wykopał dziurę w ziemi celem założenia stawu rybnego (pomysł umarł na etapie wielkiej dziury), gołębie, daniele a w przypływie dużej fantazji pawie (mamy prawie 8000 m2 ziemi do realizacji kolejnych pomysłów mojego taty)

      Ojciec miał (udało mu się zrealizować) króliki - niestety wyzdychały ponieważ mój ojciec kwestię leczenia chorych zwierząt traktuje jako fanaberię. Kury, indyki, kaczki - i dwie łabędziokaczki (albo łabędziogęsi albo cos w tym stylu). Część ptactwa albo gdzieś uciekła albo padła ofiarą psów.
      Od tej pory każdy jego pomysł jest natychmiast duszony w zarodku z litości nad biednymi zwierzętami które mogły by trafić pod opiekę mojego ojca.
      • kanga_roo Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 11:50
        ale mąż default dba o swoje zwierzęta, tak? utrzymuje je, opiekuje się, leczy?
        to dlaczego, do jasnej anieli, nie może mieć konika? dlaczego jego chęć posiadania konika jest postrzegana jako fanaberia? nie ogarniam tego.
        • attiya Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:01
          koleżanka ma konika
          koszt - kilkaset zł miesięcznie - bo koń stoi w stajni związku jeździeckiego, trzeba płacić za wyżywienie, za stajnię, weterynarza itd itd
          to średni koszt utrzymania konia, dlatego, że na koniu jeżdżą klienci tej stajni, więc koleżanka nie płaci aż tak dużo ale na początku czasem była to i kwota przekraczająca 1000 zł
          • kanga_roo Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:04
            ale w tym wątku chodzi o konika rozmiaru większego psa, wiesz. nie o takiego do jazdy.
            oczywiście, że taki też kosztuje, ale nie jest to jakiś kosmos, jak podejrzewam.
        • beataj1 Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:18
          Po to nie pierwsze marzenie. Ponieważ realizacji marzenia zwykle nie jest przemyslana i jest "od dupy strony" a konsekwencje spadają na innych. W tym przypadku mąż zapwene widzi w głowie jak to będzię pieknie miec konika a: nie ma planu co z nim zrobić. Gdzie postawić stajenkę, czym go karmić i jak tak naprawdę wygląda opieka. Gdyby pomysł nie był torpedowany zapewne droga wyglądała by tak: pomysł- kupno konika- nagłe olśnienie co dalej, jak sie nim zaopiekować- opieka spadała by na zonę a mąż poszukałby kolejnego pomysłu.
          To jest taka cecha charakteru że zawsze pomysły projekty są duże i widowiskowe. I wiem o czym mówię bo też tak mam. Tylko ja realizuje sie w domu i mniej kosztownie. Szydełkuje - robię plany - to nigdy nie sa skromne plany- jak kocyk to co najmniej 2 x2 metry bo mniejszego to żal zaczynać. Planuje i wybieram. Kupuje włóczkę - zwykle w takiej ilości że wystarcza na 3 koce a potem zapał i entuzjazm siada bo okazuje się że miało być tak pięknie a wygląda normalnie. Sam etap planowania i zakupów jest najlepszy potem już jest tylko gorzej bo rzeczywistość nigdy nie wygląda tak pięknie jak w marzeniach... Tu jest podobnie tylko zamiast sterty włóczki zostaje zwierze do opieki
      • default Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:00
        beataj1 napisała:

        > każdy jego pomysł jest natychmiast duszony w zarodku

        Ja już dusiłam w zarodku pomysł pawi, kurek ozdobnych, kur-niosek i królików. Daniel był forsowany krótko i upadł samoistnie, bez mojej interwencji, podobnie świnka wietnamska.
        Natomiast mam bardzo nieduży wpływ, jeśli chodzi o nowe koty czy psy - na ogół jestem stawiana nieomal przed faktem dokonanym (tzn. pytania są, ale są to raczej pytania "pro forma").
    • antychreza Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 11:44
      Mój tata jak miałam 10 lat, to wymyślił sobie, że w domu na wsi będziemy trzymali kozę. Nawet wymyślił jej imię. Matylda miała być. Zapytałyśmy z mamą co z nią zrobi jak skończą się wakacje i wrócimy do Krakowa. Odpowiedział, że chyba trzeba będzie ubić na mięso. I na tym zakończył się temat kozy.
      Mój chłop marzy sobie o wilczaku czeskim, cairn terierze i pembroke corgie na raz. A ja bym chciała czernyszka. Ładnie będzie wyglądał nasz ogródek jak nazbieramy taką menażerię.
      • eo_n Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 11:49
        A ja bym chciała mieć kozę... Tylko mąż się nie zgadza. Czasem wkurzający są tacy rozsądni ludzie tongue_out
        I żeby nie było - z psem chodzę.
        • default Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:03
          eo_n napisał:

          > A ja bym chciała mieć kozę... Tylko mąż się nie zgadza

          I ma rację. Dwie posesje od mojej kobieta trzyma stadko kilkunastu kóz - OMG, jak to towarzystwo śmierdzi, to nie jest taki łagodny amoniakalno-sianowy zapach jak od koni, ale powalający, jadowity smród. Kiedyś całe to stado chodziło samopas po okolicy - jak przeszły koło naszej bramy, to jeszcze pół godziny później w powietrzu stał cieżki odór.
          • kanga_roo Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:06
            no patrz, a ja spędzałam kiedyś wakacje w gospodarstwie, gdzie były kozy - z 6 czy 7. i nie było smrodu. podejrzewam, że to kwestia sprzątania i zaopiekowania zwierząt, a nie gatunku. aha, no kozły pachną dość mocno, to wiadomo, ale kozy?
      • antychreza Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:00
        aha, właściwie to sama chciałabym konika, najlepiej wielgachnego cudnego fryzyjczyka
        • miliwati Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:09
          > aha, właściwie to sama chciałabym konika,
          najlepiej wielgachnego cudnego fryzyj
          > czyka

          Dosiadanego przez Rutgera Hauera w czarnej zbroi?
          • antychreza Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:22
            Niekoniecznie, wolałabym sama dosiadać. Fryzyjczyka, nie Rutgera. Ten film był nakręcony w tym samym roku, w którym się urodziłam. Teraz dziwnie się na mnie patrzą w pokoju, bo zamiast pisać odpowiedź na pozew, szczerzę się do zdjęć fryzyjczyków sad
            • hamerykanka Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 20:23
              Ja tez mialam ochote na fryzyjczyka, ale jak poczytalam i poogladalam o tzw gaited horses to wsiaklam.
              Marzy mi sie Tennessee Walking Horse i mam nadzieje go miec, jak nie w tym to w przyszlym roku smile
              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/mj/bb/5mg5/cZsshw1ZFQRZaVor0X.jpg
        • miliwati Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:20
    • 3-mamuska Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:05
      default moge zamieszkać zstępują mezem, konik to tez mine marzenie big_grinbig_grinbig_grin
    • ga-ti Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:12
      Mnie od posiadania psa odstrasza fakt karmienia i sprzątania kupek (oczywiście argumentów za i przeciw jest więcej i pewnie bardziej poważnych). A taki konik, nawet mały to jednak tych kupek trochę robił będzie...
    • gaskama Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:12
      Szczerze mówiąc, to jedyne, co mi przychodzi do głowy, że jak na mój gust, to dziwny macie związek. Traktujesz męża jak dziecko. Nie zgodzisz się na jego fanaberie?! Dla mnie to brzmi strasznie.
      • kanga_roo Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:14
        10/10
      • miliwati Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:33
        > ziwny macie związek. Traktujesz męża jak
        dziecko. Nie zgodzisz się na jego fana
        > berie?! Dla mnie to brzmi strasznie.

        Strasznie to brzmią te wszystkie niewolnicze teksty jak to nie można się nie zgodzić na mężowski pomysł, bo mąż przecież dorosły.

        Konikowe fanaberie z całą pewnością odbiją się na d*pie żony, kwestia czy wyłącznie na jej d*pie, czy będzie miała towarzystwo. Oczywiście że w takiej sytuacji żona ma prawo mieć swoje zdanie, a nawet wetować fanaberię.

        A co do spacerów ze smyczą to pomysł doskonały właśnie dlatego że spacer jest bez sensu. Jak się wytrzyma kwartał bezsensu, to lata sensownego wyprowadzania pewnie też. Natomiast jeżeli podstawą do chęci mania psa jest romantyczna wizja puchatego szczeniaczka z reklamy to zderzenie z kwartałem rutynowego dreptania jest bardzo korzystne.

        Zaś wszelkie bajdy "ale z prawdziwym psem to bym przecież na pewno wychodziła bo Więź"... cóż, to są bajdy.
        • kanga_roo Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:58
          no to tak samo nie halo są teksty o zgadzaniu i o nie zgadzaniu, trzeba imo szukać kompromisu.
          i nie halo są teksty o fanaberii, bo to z założenia bezsensowna zachcianka, a dla mnie to, czego chcę, nie jest bezsensowne, i takie stwierdzenie jest zwyczajnie obraźliwe.
          i wysyłanie kogoś na bzdurne spacery z samą smyczą też, że tak powiem, uwłaczałoby według mnie, inteligencji tak wysyłającego, jak wysyłanego.
          a co do ostatniego akapitu, cytuję:
          Zaś wszelkie bajdy "ale z prawdziwym psem to bym przecież na pewno wychodziła bo Więź"... cóż, to są bajdy.

          to cóż - współczuję. na szczęście nie wszyscy tak mają.
          • miliwati Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 13:21
            > no to tak samo nie halo są teksty o
            zgadzaniu i o nie zgadzaniu, trzeba imo szu
            > kać kompromisu.

            Yhy. Weźmy połowę konika. Tę od uroczego łebka. Będzie ładnie wyglądał, a zadepcze połowę mniej i, nie mając zadu, nie na*ra.


            > i wysyłanie kogoś na bzdurne spacery z samą
            smyczą też, że tak powiem, uwłaczał
            > oby według mnie, inteligencji tak
            wysyłającego, jak wysyłanego.

            A wysyłanie pilota do symulatora żeby jak debil udawał że lata też mu uwłacza?

            > a co do ostatniego akapitu, cytuję:
            > Zaś wszelkie bajdy "ale z prawdziwym
            psem to bym przecież na pewno wychodził
            > a bo Więź"... cóż, to są bajdy.

            >
            > to cóż - współczuję. na szczęście nie wszyscy
            tak mają.

            No widzisz - sama przyznajesz że nie wszyscy tak mają że "prawdziwym to się zajmą".
            • aneta-skarpeta Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 13:27

              A wysyłanie pilota do symulatora żeby jak debil udawał że lata też mu uwłacza?

              przepraszam, ale na symulator lotów nie wysyłaja- jak ci sie nie znudzi to kupimy ci samolot, tylko na symulatorze czlowiek sie uczy obsługi samolotu czesto w warunkach, których na pstryk nie ma w rzeczywistosci

              chodzenie ze smycza nie ma za zadanie uczyc jak wychodzic z psem tylko pokazac, ze chce się czy nie to trzeba wychodzic
              • miliwati Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 13:43
                >
                > przepraszam, ale na symulator lotów nie
                wysyłaja- jak ci sie nie znudzi to kupi
                > my ci samolot, tylko na symulatorze czlowiek
                sie uczy obsługi samolotu czesto w
                > warunkach, których na pstryk nie ma w
                rzeczywistosci

                Na symulator wysyłają na zasadzie "jak przejdziesz szkolenie i się sprawdzisz, to będziesz naprawdę latać". I nie ma żadnych pierdół że z prawdziwym samolotem to by była Więź i by się pilot starał, a na symulatorze to taka tam niepoważna zabawa.

                • aneta-skarpeta Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 13:54
                  > Na symulator wysyłają na zasadzie "jak przejdziesz szkolenie i się sprawdzisz,
                  > to będziesz naprawdę latać". I nie ma żadnych pierdół że z prawdziwym samolote
                  > m to by była Więź i by się pilot starał, a na symulatorze to taka tam niepoważn
                  > a zabawa.

                  chyba za bardzo odpływasz. Jestem osoba dorosłą i jak sie decyduję na psa to mam świadomość, że ten pies musi się załatwiać, bawic etc etc i będzie żył ileś lat

                  tak samo jest dla mnie jest oczywistością, że skoro po sobie sprzątam jak sie załatwiam _ co prawda spuszczam wodę i myje kibel_ to tak samo robie z psem, bo sama nie mam ochoty chodzić między kupami

                  nie muszę uczyc się tych czynności na smyczy, bo umiem sobie wyobrazic pewne rzeczy na przykładzie siebie i np dziecka ( sprzątanie nieczystości etc). Nie jest to wiedza tajemna, nie jest to zaskoczenie, ze pies robi kupke i siusiu etc, nie trzeba sie tego specjalnie uczyc, trzeba to poprostu robic- tzn wyprowadzac, sprzatac- tak jak sprzata sie w domu, sprząta po sobie etc

                  nie ma się to nijak do lotów samolotem i symulatora
                  • miliwati Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 14:11
                    > chyba za bardzo odpływasz. Jestem osoba

                    No, widzę. W rejony w których nie masz merytorycznych kontrargumentów, więc próbujesz walczyć z chochołem.

                    Symulator służy także do SPRAWDZENIA czy poradzisz sobie w rzeczywistości. Nie sprawdzisz się kwartał z udawanym psem? Nie będziemy ryzykować całego prawdziwego psiego życia.

                    I nie pitol więcej że wyprowadzania psa nie trzeba się uczyć na sucho, bo nie o naukę tu idzie, a o test.

                    dorosłą i jak sie decyduję na psa to ma
                    > m świadomość, że ten pies musi się
                    załatwiać, bawic etc etc i będzie żył ileś l
                    > at

                    Nie masz świadomości, masz teoretyczną wiedzę. Wiesz co robi teoretyczny pies, ale nie wiesz JAK TO JEST ZAJMOWAĆ SIĘ PSEM BEZ MOŻLIWOŚCI ODPUSZCZENIA SOBIE.
                    • aneta-skarpeta Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 14:21
                      > Symulator służy także do SPRAWDZENIA czy poradzisz sobie w rzeczywistości.

                      oczywiscie, nie każdy jest zdolny ogarnac latanie, czasem nie ma predyspozycji.

                      i mozesz sobie myslec- chce byc pilotem, ale na symulatorze wychodzi, ze np nie radzisz sobie z opanowaniem maszyny, byłabys kiepskim pilotem- tak jak nie kazdy nadaje sie na kierowcę, handlowca, piosenkarkę

                      ale wychodzenie z psem, sprzatanie kup itd można samemu przewidziec, tymbardziej, że mamy dzieci i wiemy co to obowiazek, mamy znajomych

                      osoba bezdzietna i srednio inteligentna nie mająca dziecka wie, ze jak to dziecko juz bedziesz miała to wymaga to dziecko OPIEKI i ODPOWIEDZIALNOŚCI, ze nie bedzie tak jak kiedys etc i dziecka nie dostawisz na półkę, prawda?

                      no ja tak miałam, nie musiałam testowac macierzystwa na lalce i nawet jak mi sie czegos nie chciało, mialam dosyc etc to odpowiedzialnosc brała górę i pieluchę zmieniałam, w nocy wstawałam, do tego nawiazała sie więź z dzieckiem co moja odpowiedzialność wzmocniła, jakbym do dziecka nic ne czuła to bym mogła je np komus oddać- nie wyrzucic tylko oddac odpowiedzialnemu opiekunowi

                      tak samo z psem

                      wydawało mi sie to oczywiste dla ludzi, którzy sa dorosli i jeszcze często mają dzieci, a tu widze, ze trzeba symulatora do wychodzenia z psem

                      tak samo nie wyobrazam sobie- sorry matroszka, zeby mi np mąz nie pomógł, nawet jesli pies jest tylko mój, gdy jestem chora i nie wyszedł z nim.

                      dla mnie to neiwyobrazalne, tak samo w drugą stronę
                      • jak_matrioszka Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 14:32
                        Nie obrazam sie. Zdaje sobie sprawe, ze moj maz sie w sytuacji z psem nie sprawdzil, co nie do konca jest jego wina. Moze gdybysmy kupili cockera lub labka, to by wychodzil (nie przetestowane, to nie moge odrzucic teorii).
              • jak_matrioszka Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 14:08
                Jesli jest taka mozliwosc, to wychodzenie z zywym (np. pozyczonym) psem jest lepsze. Niestety, sa osoby ktore odrzuciwszy opcje ze smycza jako idiotyczna, kupuja od razu psa i na nim eksperymentuja. Efekty tych eksperymentow trafiaja do schroniska (to wersja optymistyczna), na ulice (zdazaja sie happy endy) albo do lasu (przywiazane smycza do drzewa). No ale z nikogo sie glupka nie zrobilo, to najwazniejsze, prawda?
                • aneta-skarpeta Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 14:13
                  Niestety, sa osoby ktore odrzuciwszy opcje ze smycza jako idiotyczna, kup
                  > uja od razu psa i na nim eksperymentuja. Efekty tych eksperymentow trafiaja do schroniska (to wersja optymistyczna), na ulice (zdazaja sie happy endy) albo do lasu (przywiazane smycza do drzewa). No ale z nikogo sie glupka nie zrobilo, to najwazniejsze, prawda?


                  albo go kochaja i się nim zajmują


                  nie znasz takich ludzi?
                  • miliwati Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 14:17
                    > Niestety, sa osoby ktore odrzuciwszy opcje
                    ze smycza jako idiotyczna, kup
                    > > uja od razu psa i na nim eksperymentuja.
                    Efekty tych eksperymentow trafia
                    > ja do schroniska (to wersja optymistyczna),
                    na ulice (zdazaja sie happy endy) a
                    > lbo do lasu (przywiazane smycza do drzewa).
                    No ale z nikogo sie glupka nie zrob
                    > ilo, to najwazniejsze, prawda?

                    >
                    > albo go kochaja i się nim zajmują
                    >
                    >
                    > nie znasz takich ludzi?

                    Czyli żądasz prób na żywym, czującym psie bo CZASAMI SIĘ UDAJE. Nie wiem czy jesteś bardziej podła, czy bardziej głupia.

                    • aneta-skarpeta Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 14:26
                      Czyli żądasz prób na żywym, czującym psie bo CZASAMI SIĘ UDAJE. Nie wiem czy je
                      > steś bardziej podła, czy bardziej głupia.

                      czy ja żądam? nie, wyrazam swoją opinię. Widocznie jestem ponadprzecietnie inteligentna i mam ponadprzecietnie czułego i pomagajacego męza stad moje przekoszone spostrzeganie świata.

                      po prostu sie dziwie, ze człowiek, który PSA MIAŁ, musi przechodzic test smyczy- to jest dobre dla dzieci, zeby im uzmysłowic pewne kwestie- choc mojemu nie musiałam- takie wyjatkowe dziecko mamtongue_out

                      w związku z tym, ze jestesmy wybitnie wyjatkowi ze swoim sprzataniem po psie i wychodzeniem z nim w niepogodę, choc nam się czasem ku...ko nie chce- to jestem zaskoczona, ze dorosłemu człowiekowi trzeba uzmysłac takie obowiazki testem smyczy

                      ale człowiek uczy sie całe zycie
                  • jak_matrioszka Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 14:24
                    Znam. Zaden z nich nie mial nic przeciwko treningowi cierpliwosci ze smycza.
            • kanga_roo Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 13:54
              rozbawiłaś mnie szczerze, miliwati smile
              wszystkie kompromisy w Twoim wykonaniu są takie, czy tylko na potrzeby tego wątku?
              btw, motyw podzielenia się zwierzęciem gospodarskim w myśl zasady, że jeden bierze tył, a drugi przód, przewijał się już gdzieś w literaturze.
              odpowiednikiem symulatora samolotu byłby w omawianym przypadku symulator psa - i są nawet takie gierki na telefon, gdzie trzeba zwierzaczkowi poświęcać czas regularnie, karmić, kąpać i sprzątać oraz zabawiać, ale sama smycz nijak się ma do możliwości symulacji czegokolwiek.
              miałam na myśli, że na szczęście nie dla wszystkich więź z innym żywym stworzeniem to bajdy. poczytaj sobie Herriota.
            • rosapulchra-0 Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 19:58
              Ależ ty jesteś wulgarna, miliwati.
      • default Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:37
        gaskama napisała:

        > Szczerze mówiąc, to jedyne, co mi przychodzi do głowy, że jak na mój gust, to d
        > ziwny macie związek. Traktujesz męża jak dziecko

        Nie męża traktuję jak dziecko, tylko niektóre jego pomysły traktuję jak dziecinne zachcianki. A konik jest taką zachcianką, naiwną i nieprzemyślaną. Gdyż (m.in.):
        - nie znamy się ani ja, ani on na koniach - jak je chować, jak żywić, na co uważać, jak o nie dbać, jaką mają psychikę, na co mogą chorować,
        - mamy już dużo zwierząt (5 psów i 3 koty), które i tak generują sporo kosztów i zachodu,
        - konik żyje podobno ok. 30 lat - więc jest spora szansa, że nas przeżyje,
        - mamy nieduży - jak na konia, nawet małego - ogród, mąż lubi o niego dbać i chyba nie zastanowił się, że konik całą tę pracę zmarnuje.
        Mąż owszem opiekuje się naszymi zwierzętami, ale ja również - po prostu nie da się nie dzielić tymi obowiązkami i w przypadku konia ja także musiałbym część opieki wziąć na siebie. A nie mam ochoty.
        Mąż ma także inne fanaberie - takie, które nie dotykają mnie tak bezpośrednio - i te realizuje bez problemów z mojej strony (jak np. kupowanie starych aut i remontowanie ich czy zbudowanie koło domu mini warsztatu z kanałem).
        • gaskama Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:58
          Default, nie musisz się tłumaczyć. To twój mąż, to ty musisz żyć z jego fanaberiami. To twoja decyzja, że przez jakiś czas pozwolisz mu się tą fanaberią porozkoszować, by go potem sprowadzić na ziemię. Jeśli Wam to odpowiada, to super.
          My jesteśmy nudni, przewidywalni i zdroworozsądkowi. Więc jeśli któreś z nas ma jakąś fanaberię, to najczęściej to drugie go gorąco namawia do jej realizacji. Raczej też nie stosuję taktyk w twoim stylu wobec męża. Za dobrze się znamy, szybko by rozgryzł moje "niecne" plany.
          • default Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 13:28
            > My jesteśmy nudni, przewidywalni i zdroworozsądkowi.

            No widzisz, a mój mąż jest zakręcony, trochę szalony, miewa sto pomysłów na godzinę i często emocje biorą górę nad zdrowym rozsądkiem. Kiedyś, kiedy go nie znałam tak dobrze, sama dawałam się nieraz porwać - bo też jestem trochę zakręcona wink
            To że nie gaszę go od razu, a tylko delikatnie wyrażam wątpliwości - daje mu czas na pobawienie się nowym pomysłem, nacieszenie się nim, a jednocześnie - na zastanowienie się nad nim. Gdybym od razu wypaliła : "Po moim trupie" - to poczułby się urażony, rozżalony, zawiedziony. A tak - zanim dojdzie do jakichś konkretów, on nieco ochłonie, przemyśli, zastanowi się - i sam zrezygnuje z pomysłu. Najczęściej smile
            • gaskama Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 13:33
              smile rozumiem.
            • aneta-skarpeta Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 13:36
              mój co prawda nie chce konika, ale tez ma dziwne pomysły i najgorszą taktyka jest powiedzenie- chyba oszalałes!!!!
              bo się zatnie, pokłócimy sięwink- po co to komu
              trzeba sposobemwink

              mój mąz też ma na mnie takie sposoby, natomiast nie wyobrazam sobie, ze np przynosze zwierze do domu bez uzgodnienia z nim i bez jego zgody, bez jego zgody to torebke mogę kupićwink
            • elle.hivernale Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 17:56
              > To że nie gaszę go od razu, a tylko delikatnie wyrażam wątpliwości - daje mu cz
              > as na pobawienie się nowym pomysłem, nacieszenie się nim, a jednocześnie - na z
              > astanowienie się nad nim. Gdybym od razu wypaliła : "Po moim trupie" - to poczu
              > łby się urażony, rozżalony, zawiedziony. A tak - zanim dojdzie do jakichś konkr
              > etów, on nieco ochłonie, przemyśli, zastanowi się - i sam zrezygnuje z pomysłu.
              > Najczęściej smile

              O matko, mój facet robi mi to samo.
              Ja: "miejmy miniaturową owcę!", on "uhm" (ale nie mówi nie), ja - wyszukuję rasy, czytam o żywieniu, chorobach, rozmnażaniu i charakterze owiec, o pochodzeniu i ewolucji owiec, o wykorzystaniu surowców z owiec, czas leci i nadchodzi ten dzień kiedy dziecko jest chore, pada deszcz, pies nie wie czy chce wyjść czy zostać i myślę sobie jak to qfa cudownie, że nie mam miniaturowej owcy.
    • neffi79 Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:33
      my własnie przymierzamy się do zakupu koniasmile
      a że warunków przy domu nie mamy (w pełni zagospodarowany ogród) kon bedzie mieszkać w stadninie. Jest to marzenie (fanaberia??) córki, która jeździ konno, i zawsze marzyła o własnym. w sumie zgoda na ten pomysł wyszła od męza.
      Najpierw były pomysły by budowac stajnie (liwidując moj ulubiony zakątek w ogrodzie),...

      na pewnym etapie był moment, że założyłabym podobny wątek...ale nie wiem czy na ematce czy na forum psychologicznymwink
      no cóż - mówi się, że u facetów "najtrudniejsze jest pierwsze 40 lat dzieciństwa"big_grin
    • joanekjoanek Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 12:56
      U mnie mają zamieszkać koguty ozdobne.
      Bez kur, no bo przecież ozdobne, to jajka niepotrzebne.
      Koguty kiełkują w wyobraźni zbiorowej (czyt. u męża oraz u jednego z synów) już tak z rok. No i co z tego, że mi się to nie podoba. Im się może nie podobać czwarty kot, którego sobie przyniosłam z pola, który gryzie i drapie, i przez którego wszystkie pozostałe koty rozpoczęły kampanię szczania wszędzie oraz naprawdę wszędzie. Ale jest, uparłam się i co mi zrobią. To ja im i ich kogutom też nic nie zrobię. Jeno, że kurnik muszą jakiś postawić, i tylko to im stoi na przeszkodzie chyba.
      Na konika może bym krzyczała głośniej niż na koguty. Ale mój kot jest gorszy, więc swoje krzyki mogłabym sobie pewnie w buty wsadzić. Life.
    • peggy_su Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 13:18
      Niech zacznie od wolontariatu w jakiejś stadninie, odechce mu się może smile
      A w ogóle ja zawsze chciałam konika, mogę do Ciebie przyjezdzać czasem i go oporządzać big_grin
    • hermenegilda_zenia Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 14:21
      Jeżeli mąż naprawdę przemyślał sprawę i wie, jakie są konsekwencje kupna konia, a was na to stać, to nie widzę powodu, by traktować to jako fanaberię. Też miałam taką "fanaberię" prawie 10 lat temu i ją spełniłam. Prawda jest jednak taka, że nawet z koniem umieszczonym w komercyjnej stajni-pensjonacie (Neffi sprawdź sobie znaczenie słowa "stadnina") trzeba mieć kontakt i się nim zajmować. Główny problem to w większości przypadków koszty, widzę po osobach permanentnie zalegających z płatnościami za utrzymanie konia - i to nie tylko stajni, wyżywienia, kowala, ale i nie daj bóg leczenia w przypadku choroby. Miesięcznie na podstawowe wydatki konia wierzchowego trzeba liczyć minimum 1000 PLN. Poza tym na początek jeszcze potrzebne kilka tysięcy - bliżej 5-6 na zakup rzędu końskiego, jeżeli koń ma służyć do jazdy. Z drugiej strony kuc szetlandzki też jest koniem, a niewiele większy od psa, zatem i koszty mniejsze, a może służyć za kosiarkę. Więc może pomysł męża nie do końca taki szalony smile
      • raczek47 Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 14:30
        Ja bym wolała osiołka albo dwie kózki zamiast konika.Jakbym miała możliwosci finansowo-lokalowe to na pewno bym kupiła, więc jak Was stać to jak najbardziej popieram, fajny pomysł.
      • default Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 14:43
        hermenegilda_zenia napisała:

        > Jeżeli mąż naprawdę przemyślał sprawę i wie, jakie są konsekwencje kupna konia,
        > a was na to stać, to nie widzę powodu, by traktować to jako fanaberię.

        Ha – właśnie o to chodzi, że mąż nic nie przemyślał, tylko "się napalił" oraz nie wie jakie są konsekwencje… On w ogóle do tej pory nigdy nie interesował się końmi, ba – on się nawet trochę boi normalnych dużych koni smile
        To już ja wiem o koniach więcej, bo w młodości ładnych parę lat należałam do klubu i sporo jeździłam konno. I w sumie więcej miałabym zrozumienia dla marzeń o koniu wierzchowym, niż o takim „pizdryku” nie wiadomo do czego służącym.
        Mąż wyobraża sobie, że to faktycznie taki większy piesek, który będzie się z nim bawił w ogrodzie jak nasze psy, a dodatkowo będzie budził podziw i zaciekawienie sąsiadów, znajomych i przechodniów – bo to takie oryginalne i nietypowe mieć konika-miniaturkę jako ozdobę ogrodu. A już jak go weźmie na lince na spacer po lesie - to dopiero będzie szpan smileTakie wnioski wyciągnęłam z tego co mi wczoraj na temat konika opowiadał – i dlatego jestem pomysłowi przeciwna. Po prostu uważam, że motywacja męża jest naiwna i niepoważna.
    • helufpi Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 17:26
      Powiedz mężowi, że koń zwierzę stadne. Będzie mu smutno samemu. Niech kupi dwa.
    • kozica111 Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 17:38
      A jak nabędzie bez twojej zgody to co?
      • kozica111 Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 17:40
        Tak szczerze to rozumiałabym jakby post był utrzymany w tonie "jak wybić mężowi konika z głowy" ale jest utrzymany "jakiego mam głupiutkiego męża" i zgrzyta mi to...
        • kochamruskieileniwe Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 17:53
          ojtam otam....
          wątek lajtowy, jak sama autorka zaznaczyła.
          Po prostu anegtotka o szalonym i z lekka nieobliczalnym mężu fantaście
          big_grin
          Tyle tylko, ze niektóre forumki odczytały ten wątek szalenie powaznie.

          Ja tam rozumiem, ze ludzie są rózni. Są szaleni, rozważni, nudziarze, fantasci,, przwidywalni, ciepłe kluchy. Odpowiedzialni i nieodpowiedzialni. - cała gama .I czasami wykazując sie dużym wygodnictwem w pewnych kwestiach (mąż matrioszki smile )
          I trochę mnie dziwi, ze ematka, w innych dyskusjach wykazuje się otwartym światopoglądem - tej jednej kwestii nie moze ogarnąć. Ze ludzie są rózni
          (no i fajnie, bo inaczej straaaszliwie nudno by na świecie było...)
        • default Re: Mężowe zachcianki :) 21.03.14, 08:12
          kozica111 napisała:

          > Tak szczerze to rozumiałabym jakby post był utrzymany w tonie "jak wybić mężowi
          > konika z głowy" ale jest utrzymany "jakiego mam głupiutkiego męża" i zgrzyta m
          > i to...


          Wow, może załóż Komitet Obrony Męża Default (w skrócie KOMODA big_grin)
          Zapewniam Cię, że mojejmu mężowi nic nie zgrzyta w moim zachowaniu (inaczej chyba nie sterczałby przy mnie od 26 lat smile
    • rosapulchra-0 Re: Mężowe zachcianki :) 20.03.14, 19:48
      Mój mąż ma jakieś zwykłe w takim razie. Kupuje wieczne pióra na potęgę, albo szachy, albo stare meble. Jakoś niespecjalnie walczę z tego typu zachciankami, a niech je sobie, są względnie niemęczące, więc spoko jak dla mnie.
      • wioskowy_glupek Re: Mężowe zachcianki :) 21.03.14, 09:55
        Męża nie mam to też jego fanaberii brak wink ale wypowiem się na temat psiaka. IMO pomysł ze smyczą jest idiotyczny. Mam psa 16 lat, teraz już drugiego i wiem, że za cholerę bym nie wychodziła z żadną smyczą na pole. Raz że robienie z siebie idioty na osiedlu jest niekonieczne a dwa że pies to nie żywe stworzenie, które się kocha i jest za nie odpowiedzialnym. Owszem jak jest brzydka pogoda, wcześnie rano to ze smyczą mi się nie będzie chciało wychodzić a niby z psem mi się chce ? Oczywiście, że mi się nie chce ale to zwierzę i wiem że musi sikać i się wyhasać. Wcale każdy spacer z nim to nie jest radość, jak leje wieje, jest późno albo bardzo wcześnie ale to jest pies a nie kawałek sznurka...
        Test smyczy to można ewentualnie kilkakrotnie z dzieckiem przerobić ale nie z dorosłym człowiekiem. Mąż chyba nie jest upośledzony ani małoletni, żeby nie kumać OCB z psem.
        Poza tym, nie wierzę w sytuację pod tytułem mieszkamy w domu w 5 osób a pies jest tylko czyjś tam. Owszem pies jest mój ja z nim w większości wychodzę, czeszę, daję jeść idę do weterynarza, niemniej jak nie mogę to idzie mama. Jak pies nie ma żarcia w misce a jest głodny albo piszczy, że chce na spacer to ona z nim idzie. Pies to decyzja rodzinna nie jednej osoby i to warto sobie uświadomić, bo to pies sobie wybiera pana. U mnie jest tak, że ja skaczę wokół młodego i się nim zajmuje a on ma mnie w odwłoku, bo ukochaną pancią jest i będzie moja mama wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka