kikimora78
24.03.14, 11:01
Spotkałam wczoraj na placu zabaw sąsiadkę (ona norweżka, on niemiec, dwoje dzieci: dziewczynka 4 lata skończyła w grudniu a synek dwa lata w styczniu).
W zeszłe lato - pamiętam - ich córka sama wychodziła na plac zabaw (osiedle domków osłonięte, ale nie ogrodzone, przytyka do dwóch innych osiedli, drogi i lasu), bardzo często sąsiadka latała pod wieczór po osiedlowych placach zabaw (mamy dwa) i na te drugie osiedla, również po domach innych dzieci, szukając córki.
No i wracając do "a wczoraj" - więc wczoraj mi mówi, że się zastanawia, jak w tym roku zrobić z synkiem, w sumie to będzie go puszczała samego, tzn. razem z siostrą, żeby go siostra pilnowała, to się obydwoje więcej samodzielności i odpowiedzialności nauczą.
Jaka jest u was granica wieku "puszczania luzem" dzieci?
Ja takie dylematu jeszcze nie mam, bo moja jest mamusi córusia i sama dwóch kroków nie zrobi - w najlepszym razie trzeba być nie dalej niż 5 metry i na nią patrzeć, ale w życiu by sama nigdzie nie poszła.