Dodaj do ulubionych

siostry zakonne...

    • vi_san Re: siostry zakonne... 11.04.14, 11:44
      Po pierwsze: nie uważam księży, za zepsutych/sfrustrowanych. Owszem, bywają i tacy, ale bywają też frustraci i psychopaci wśród nauczycieli, policjantów i lekarzy. Większość księży, których znam [a znam sporo] to wspaniali ludzie, chętni do pomocy i życzliwi.
      Po drugie: większość sióstr zakonnych, których też co najmniej kilka znam, to radosne, serdeczne i ciepłe kobiety.
      Po trzecie wreszcie: z moich doświadczeń wynika, że najbardziej "wali na dekiel" [jak się wyraziłaś] świeckim katechetom i katechetkom. Też znam co najmniej kilkoro, ale ani jednego normalnego...
    • jowita771 Re: siostry zakonne... 11.04.14, 12:30
      Myślę, że często problemem jest to, że dziećmi osobami starszymi czy niepełnosprawnymi opiekują się siostry, które wcale tego nie chcą, nie mają powołania czy kwalifikacji. Często jest tak, że przełożona zakonu nie zastanawia się nad dobrem podopiecznych tylko kieruje swoim widzimisię, tzn. uważa, że jakąś siostrę należy nauczyć pokory i wysyła ją do pracy z niepełnosprawnymi, jeśli zakon akurat taki prowadzi. Ta oddelegowana nie ma cierpliwości i nie lubi tego, ale to nie ma znaczenia, a cierpią podopieczni.
    • mamma_2012 Re: siostry zakonne... 11.04.14, 15:40
      Kiedys pracowałam dla domu opieki w którym pracowali świeccy i siostry zakonne. Podopieczni twierdzili, ze takich upokorzeń, wrogości i złego traktowania jak od sióstr nie doświadczają od żadnej ze świeckich opiekunek.
      Mam nadzieje, ze to tylko specyfika tego miejsca.
      Inne zakonnice, ktore jakos tam pamietam były dość zwyczajne, ani szczególnie sympatyczne ani bardzo wredne.
    • 0ldjoanna Re: siostry zakonne... 11.04.14, 19:05
      Moim zdaniem ani księża, ani zakonnice nie są w zdecydowanej większości zepsutymi ani sfrustrowanymi osobami.

      Pytam zupełnie serio - czy są wg was równi
      > e zepsutymi/sfrustrowanymi
      osobami jak księża?
      • slonecznik1981 Re: siostry zakonne... 11.04.14, 21:31
        Przy najbliższe okazji opowiem swojej cioci zakonnicy o przeczytanych tu domorosłych psychoanalizach osób trafiających do zakonów.

        Albo lepiej prześlę jej linka. Pośmiejemy się z forumowych teoretyczek, czystego serca ,dobrych z natury i z wyzwolonym umysłem big_grin
        • jowita771 Re: siostry zakonne... 13.04.14, 12:55
          Nawet jeśli Twoja ciocia zakonnica jest miłym i dobrym człowiekiem, również dla obcych i podopiecznych, to nie jest jedyną zakonnicą na świecie.
    • nangaparbat3 Re: siostry zakonne... 13.04.14, 13:29
      Nie znam zadnej osobiscie, ale mam bardzo wierzacą przyjaciołke, ktora dostała ataku nerwowego na wieść, że corka chce iść do zakonu. Tłumaczyła mi, ze to straszne życie, całkowite podporządkowanie sie przelożonej, często nieludzkiej. Przyjaciołka ma w rodzinie zakonnice, i jest bardzo zwiazana z KK, więc myslę, ze mozna ufac temu, co w tej sprawi mowi.
    • ga-ti Re: siostry zakonne... 13.04.14, 13:47
      Znam zakonnice z dwóch zakonów, oba są dość otwarte, zajmują się działalnością wśród dzieci i młodzieży. Fajne babki. Te, które znam bliżej są mniej więcej w moim wieku. Mają różna charaktery, jedna wesołe, otwarte, energiczne, lekko szalone wink inne bardziej zrównoważone, inne skromne, wstydliwe, normalnie przekrój różnych charakterów. Jednak nie mogę im zarzucić zepsucia, frustracji, czy jakiegoś walnięcia na dekiel wink
      Droga przed ślubami wieczystymi w tych zakonach jest długa, składa się z kilku różnych etapów, na których można się wycofać, dziewczyny na prawdę przechodzą, że tak powiem selekcję, mają kilka lat na podjęcie ostatecznej decyzji. Te, które znam wydaje się, że podjęły dobrą decyzję.

      Mam też w dalszej rodzinie dziewczynę, która śluby wieczyste złożyła w zeszłym roku, po kilku latach w zakonie, po wcześniejszym dość długim zmaganiu się z przyjęciem tego 'głosu wewnętrznego' (powołania), po roku życia w odosobnieniu, w modlitwie, w trudnych warunkach, by miała czas i możliwość zdecydować, że na prawdę chce. Świetna dziewczyna, mająca za sobą normalne życie nastolatki i młodej dziewczyny. I teraz też jest bardzo szczęśliwa.

      Myślę, że każdy ma swoje powołanie. Jedne by być żoną, inne by żyć jako singielki, inne by wstąpić do zakonu (o różnej specyfice). Jedne realizują się jako matki wielodzietne, inne deklarują chęć 'posiadania' jedynaka, jedne są kurami domowymi i dobrze im w tym, inne realizują się zawodowo w różnych profesjach itd. itp. Najważniejsze, by dobrze się czuć w tym swoim życiu, by dokonać trafnych wyborów.
      Amen smile
      • antyk-acap Re: siostry zakonne... 13.04.14, 13:55
        A powołanie do bycia katem? Czy może raczej można tu mówić o braku powołania. Tylko dlaczego wciąż zajmowały się dziećmi? Ave Satan.
      • nangaparbat3 Re: siostry zakonne... 13.04.14, 15:33
        że każdy ma swoje powołanie. Jedne by być żoną, inne by żyć jako singielki, inne by wstąpić do zakonu (o różnej specyfice). Jedne realizują się jako matki wielodzietne, inne deklarują chęć 'posiadania' jedynaka, jedne są kurami domowymi i dobrze im w tym, inne realizują się zawodowo w różnych profesjach itd. itp. Najważniejsze, by dobrze się czuć w tym swoim życiu, by dokonać trafnych wyborów.
        Dokładnie to samo mowiłam przyjaciołce, o ktorej piszę wyżej - nic nie pomoglo.
        Myślę, ze może byc bardzo roznie - połącznie wladzy z przeświadczeniem, że Bog stoi za mną i wszystko co robie, jest zgodne z jego wolą, daje potworne efekty. Nie zawsze, moze nie zazwyczaj, ale daje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka