Dodaj do ulubionych

Żalę się na faceta

13.04.14, 18:42
można mi ten wątasek wypominać przy innych okazjach.

niniejszym proszę araceli i wwC o niewypowiadanie się tongue_out

otóż mój niemąż ma mniejsze bądź większe wady, ale jedna mi spędza sen z powiek. Otóż jest anty-nauka. Moja nauka. Moje kursy czy studia, zawsze mu były solą w oku. Ja nie wiem czemu. Próbowałam rozmawiać, negocjować i niczego konkretnego się nie dowiedzialam. Jak pytam czamu ty jesteś na nie, słyszę bo to strata czasu, lepiej pospać dłużej w soboty. A ostatnia sytuacja, kiedy ktoś na moje miejsce wsadził nianię swoich dzieci, gdy ja musiałam się dokształcać kilka miesięcy, żeby zdobyc to stanowisko, jeszcze bardziej go utwierdziła w tym, że ma rację. Zaznaczam, że problemem nie jest kasa, bo tę mam, nawet za wcześniejsze płacił bez mrugnięciem oka, ale zawsze powtarzał, że wolałby żebym zamiast na studia wydała ją np na skok na bungee tongue_out
Zapytany wprost, mówi że na wuja mi to, prace zdobywa sie po znajomościach, a jak jestem głodna nauki, to mam sobie w necie poczytać.
Macie jakiś pomysł jak to ugryść? Nie chcę się rozstawać z tego powodu, chciałam w październiku wrócić na kurs CAE i zrobić podyplomówkę, uważam, że nie ma to lepszego czasu niż rodzicielski/wychowwczy. Nie chcę też stawiać go przed faktem dokonanym, już kiedyś wzięłam do domu koty bez jego wiedzy i choć koty kocha, długo trawił że zrobiłam to wbrew jego woli.
Emamo, poradź. Jeszcze kilka faktów:
- ja już jestem lepiej wykształcona od nm. Tymczasem kiedy moje zarobki to x, jego to 3x w porywach do 5x.
- Niemąż nigdy nie musiał się starać o pracę, w przeciwieństwie do mnie. Każdą dostawał z polecenia bądź przechodził do konkurencji.
- Niemąż studia zrobił już jako mocnodorosły, jako już specjalista w branży. I cały czas mówił, jako to głupota, jak skostniałe są uczelnie, jak daleko nauka rozmija się z praktyką.
Jedyny trop jaki mam, to może to że się tak rozleniwił, że nie chce, w czasie kiedy ja się będę uczyć zajmować dziećmi (nie posądzam go o to, ale faceci do dobrego się szybko przyzwyczajają), jeśli tak to trochę smutne....jeśli kogoś interesuje, dlaczego ja chcę się uczyć, to dla odmiany powiem, że lubię, w młodości nei miałam możliwości, to teraz nadrabiam. Oraz ja z tej frakcji wierzącej w self-development.
Obserwuj wątek
    • moofka Re: Żalę się na faceta 13.04.14, 18:50
      w danej sytuacji bym nie konsultowala
      nie on jest decyzyjny
      ty chcesz, potrzebujesz, robisz plany
      a przekonywac - po co
      nie on za ciebie egzaminy robi
      informowalabym organizacyjnie o zjazdach i tyle
      oczywiscie zgodnie z nvc i innymi modnymi trendami nalezy wysluchac, pokiwac glowa, a nastepnie usmiechnac sie ze zrozumieniem i robic swoje smile
    • plain-vanilla Re: Żalę się na faceta 13.04.14, 18:54
      Przyznaj, ze ma 100% racje i faktycznie prace zdobywa sie z polecenia i po znajomosci.
      Po tym, jak to zrobisz, powiedz ze ciebie te wszystkie kursy po prostu uszczesliwiaja, bo w mlodosci nie mialas kiedy sie uczyc, a dzieki temu wzrasta twoje poczucie wartosci i masz poczucie, ze sie rozwijasz. Na pewno za jego plecami nie ma sensu isc na nastepny kurs.
      • bi_scotti Re: Żalę się na faceta 13.04.14, 19:06
        Tak szczerze to nie bardzo wiem czego od niego oczekujesz smile Bo rozumiem, ze on sie Rejtanem w progu nie rzuca, klod i zapor minowych nie stawia zeby Cie przed ta nauka zatrzymac/powstrzymac. Jedyne co robi, to wyraza brak entuzjazmu, tak? No to niech wyraza. Przyjmujesz do wiadomosci, rozumiesz, ze jego Twoje self-development podnieca umiarkowanie lub wcale ale dopoki efekt tego to wylacznie jego skrzywienie ust i uniesione bez zachwytu brwi, psy szczekaja - karawana idzie dalej. Pewnie, ze byloby fajnie gdyby on byl entuzjastycznym supporter Twoich pomyslow i planow, no ale nie jest. Tak dlugo jak nie bruzdzi i nie przeszkadza, rob swoje. Good luck.
        • stacie_o Re: Żalę się na faceta 13.04.14, 19:24
          LWyjdzie ze z niego buc ale troche bucowato potrafił się zachowywać. Typu mały sabotaz. Jak byłam na uczelni potrafił zjeść wszystko i nie zrobić zakupów, Bo przecież zakupy i obiad to moja broszka a ze nie jestem w St anie iść na zakupy bo jestem Na zajęciach to przecież sama chciałam to mam
          • bi_scotti Re: Żalę się na faceta 13.04.14, 19:33
            stacie_o napisała:

            > Na zajęciach to przecież sama chciałam to mam

            Brzmi jak zdesperowany 9-latek wink Ja bym na takie dictyum zamowila ulubiona pizza, otworzyla sobie piwo i demonstracyjnie, pod nosem wyzeracza mlaskala glosno i sie oblizywala. Eh, nie takie prztyczki w nos ludzie sobie w malzenstwie serwuja od czasu do czasu wink
      • najma78 Re: Żalę się na faceta 13.04.14, 19:06
        Jesli twoja edukacja nie powoduje problemow logistycznych ani nie pogarsza drastycznie waszej sytuacji materialnej to twoj partner nie ma prawa wyrazac swojego niezadowolenia ani cie odwodzic od tego. Masz do tego prawo. Zapytalabym go o co mu wlasciwie chodzi i w czym problem oraz czy chce o tym porozmawiac. Tak czy inaczej poinformowalabym go ze czy mu sie to podoba czy nie to twoja decyzja i nic mu do tego.
    • sanciasancia Re: Żalę się na faceta 13.04.14, 19:07
      Powiedziałabym, że kurs w przeciwieństwie do skoku na bungee to moje hobby.
      I spokojnie się na kurs zdecydowała.
    • mama.gucia Re: Żalę się na faceta 13.04.14, 19:22
      Ja bym wysluchala i zrobila swojewink. Jak mam ochote isc na podyplomowke to swojego informuje i ide. Nasze zdania moga sie roznic, nie jestesmy tacy sami!. Nie potrzebuje jego zgody. To nie kwestia kredytu do emerytury tylko podyplomowka w pol roku. Kazdy weekend zwykle zajety nie jest. W jeden posiedzi z dzieckiem/dziecmi, w drugi niech idzie realizowac swoje marzenia.
      • bergamotka77 Re: Żalę się na faceta 13.04.14, 19:31
        Obstawiam ze nie chce mu sie siedziec z dziecmi
    • lady-z-gaga Re: Żalę się na faceta 13.04.14, 19:30
      No cóz, wnioski na temat Twojego partnera nasuwają się same, nic pocieszającego nie da się napisać.
      • stacie_o Re: Żalę się na faceta 13.04.14, 19:33
        Wiem. .. walizki.
        • metro_2033 Re: Żalę się na faceta 13.04.14, 19:38
          Związałaś się z jakimś bucowatym pseudo macho, który uważa cię za śliczną słodką idiotkę i najchętniej widziałby cię malującą paznokcie na kanapie i czekającą, aż pan i władca wróci do domu. Po urodzeniu dziecka będzie tylko gorzej. Wymyśli milion powodów, dla których powinnaś ugrzęznąć w domu na wieki wieków. Czym ci ten buc zaimponował?
        • lady-z-gaga Re: Żalę się na faceta 13.04.14, 19:44
          Nie, nie walizki.
          Walnięcie pięścią w stół i dalsze kształcenie, bo facet jest słabo rokujący i albo wywalczysz szacunek dla siebie, albo prędzej czy później będziesz miała dość, albo dojdą jeszcze inne kwiatki. Tak czy inaczej dbaj o własny interes, a nie o zgodę w domu, bo możesz obudzic się z tzw ręką w nocniku.
        • riki_i Re: Żalę się na faceta 13.04.14, 20:50
          Facet ma rację i mówię to jako wieloletni wykładowca akademicki. Oczywiście, nikt nie zabrania zapisywać się na wszelkie pierdu pierdu i słuchać tego aż do upojenia. Ale kasę, pracę i biznesy załatwia się innymi drogami.
    • ina_nova Re: Żalę się na faceta 13.04.14, 19:36
      >Macie jakiś pomysł jak to ugryść?

      ugryźć
      • stacie_o Re: Żalę się na faceta 13.04.14, 19:42
        ahaha, jak widać edukacja mi pilnie potrzebna smile
    • iwonn47 Re: Żalę się na faceta 13.04.14, 20:36
      Twoj maz to praktyk, ale zapewne brak mu "szkoly", ty za to masz podwojny problem, bo jak jeszcze skzole mozna przejsc, to trudno ci bedzie zostac prkatykiem tj. zgrac szkole z zyciem. I ja mam tak smao, tez mam studia, nawet 2, tezp odyplomwe, teraz kolejne cos i o prace mi trudniej niz mojemu, ktory to z poelcenia badz tez dlatego ,ze orbi dobre wrazenie odstaje prace.
    • stacie_o Re: Żalę się na faceta 14.04.14, 10:11
      Odniosę się do kilku postów tongue_out owszem, czasami się nm zachowywał bucowato, w większości wtedy właśnie, gdy nasze priorytety się rozmijały. ma jednak sporo też zalet i żal mi byłoby go zostawiać i niszczyć fajną rodzinę.
      Niech on ma tam te swoje układy i znajomości, ja wyznaję inny model i na znajomościach nigdy nie będę polegać, bo ich po prostu nie mam, można powiedzieć że jestem odludkiem tongue_out
      Opieka nad dziećmi, to też nie powód, bo są chętni żeby przejąć wnuczęta z pieśnią na ustach, aczkolwiek bym tego nie chciała, bo z racji mojego urlopu rodzicielksiego i tego, że ogarniam gross spraw domowych sama, pan tata poczuł się zbytnio wyluzowany i zwolniony z obowiązków domowych i trzeba mu o nich przypominać.
      Może się czuje rozczarowany tym, że mimo że trochę kasy wpompowałąm w sowją edukację (uamodzielniłam się zaraz po maturze) to w dalszym ciągu ciężar utrzymania rodizny spoczywa głównie na nim...chociaż z drugiej strony sam prosił, żebym rodzicielski wzięła tylko na siebie bo on musi się zaangażować w nowy projekt bardziej.
      Jak mu mówię, że czuję oddech konkurencji na job market, bo mam styczność z cv i widzę że ludzie inwestują w siebie i boję sie po prostu, że potem pracy nie znajdę, to mówi żebym nie przesadzała, zawsze mi jakieś miejsce znajdzie u znajomych...ale ja tak nie chcę, poza tym łaska pańska na pstrym koniu jeździ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka