można mi ten wątasek wypominać przy innych okazjach.
niniejszym proszę araceli i wwC o niewypowiadanie się
otóż mój niemąż ma mniejsze bądź większe wady, ale jedna mi spędza sen z powiek. Otóż jest anty-nauka. Moja nauka. Moje kursy czy studia, zawsze mu były solą w oku. Ja nie wiem czemu. Próbowałam rozmawiać, negocjować i niczego konkretnego się nie dowiedzialam. Jak pytam czamu ty jesteś na nie, słyszę bo to strata czasu, lepiej pospać dłużej w soboty. A ostatnia sytuacja, kiedy ktoś na moje miejsce wsadził nianię swoich dzieci, gdy ja musiałam się dokształcać kilka miesięcy, żeby zdobyc to stanowisko, jeszcze bardziej go utwierdziła w tym, że ma rację. Zaznaczam, że problemem nie jest kasa, bo tę mam, nawet za wcześniejsze płacił bez mrugnięciem oka, ale zawsze powtarzał, że wolałby żebym zamiast na studia wydała ją np na skok na bungee

Zapytany wprost, mówi że na wuja mi to, prace zdobywa sie po znajomościach, a jak jestem głodna nauki, to mam sobie w necie poczytać.
Macie jakiś pomysł jak to ugryść? Nie chcę się rozstawać z tego powodu, chciałam w październiku wrócić na kurs CAE i zrobić podyplomówkę, uważam, że nie ma to lepszego czasu niż rodzicielski/wychowwczy. Nie chcę też stawiać go przed faktem dokonanym, już kiedyś wzięłam do domu koty bez jego wiedzy i choć koty kocha, długo trawił że zrobiłam to wbrew jego woli.
Emamo, poradź. Jeszcze kilka faktów:
- ja już jestem lepiej wykształcona od nm. Tymczasem kiedy moje zarobki to x, jego to 3x w porywach do 5x.
- Niemąż nigdy nie musiał się starać o pracę, w przeciwieństwie do mnie. Każdą dostawał z polecenia bądź przechodził do konkurencji.
- Niemąż studia zrobił już jako mocnodorosły, jako już specjalista w branży. I cały czas mówił, jako to głupota, jak skostniałe są uczelnie, jak daleko nauka rozmija się z praktyką.
Jedyny trop jaki mam, to może to że się tak rozleniwił, że nie chce, w czasie kiedy ja się będę uczyć zajmować dziećmi (nie posądzam go o to, ale faceci do dobrego się szybko przyzwyczajają), jeśli tak to trochę smutne....jeśli kogoś interesuje, dlaczego ja chcę się uczyć, to dla odmiany powiem, że lubię, w młodości nei miałam możliwości, to teraz nadrabiam. Oraz ja z tej frakcji wierzącej w self-development.