Dodaj do ulubionych

obraza a święta..

19.04.14, 12:24
Ojciec obrazil sie na dziecko, nie odzywa sie od miesiaca...
Jestem z nim po rozowodzie, nie wiem co zrobic ze swietami. Do tego syn bedzie w ta niedziele chrzczony ( o czym ojciec wiedzial) Czy powinnam dzwonic i prosic zeby spotkal sie z dzieckiem? Od miesiaca nie ma od niego znaku zycia, jakby sie zapadl, dziecko pyta i wspomina oraz teskni, bo do tej pory ojciec byl obecny kilka razyw tyg.. Jestem rozdarta. Z jednej strony nie mzona zmusic niktgo do niczego z drugiej sytuacja mnie rozwwala, bo zal dziecka...Gdybyscie byly na moim miejscu co byscie zrobily?
Obserwuj wątek
    • gretchen184 Re: obraza a święta.. 19.04.14, 12:29
      zadzwoniłabym do męża i jako była żona i matka dziecka zrobiłabym wszystko,żeby ojcu fochy na dziecko przeszły.
      swoją drogą tatuś obrażający się na dziecko to niezły buc. mój tez taki był. obecnie jest obrażony na wnuki.
      • niktmadry Re: obraza a święta.. 19.04.14, 12:36
        A ile dziecko ma lat? Może jest wystarczająco duże by zrozumieć, że ma nie najlepszego ojca? Jesli ojciec strzela takie fochy to ja chyba nie dążyłabym na siłę do kontaktów ojca z synem (ale tez nie dążyłabym do ich ograniczania) im mniej się będą spotykac tym syn będzie mniej tęsknił i mniej się rozczaruje jak zrozumie, że tata ma go w zadku. Jesli ojciec wychodziłby z propozycją spotkania i syn by chciał to bym nie przeszkadzała, na siłę bym do spotkań nie doprowadzała.
    • scher Re: obraza a święta.. 19.04.14, 12:37
      m.nikla napisała:

      > Ojciec obrazil sie na dziecko, nie odzywa sie od miesiaca...

      To może dziecko powinno go przeprosić?
      • niktmadry Re: obraza a święta.. 19.04.14, 12:42
        W relacji rodzic - dziecko to chyba zawsze rodzic jest odpowiedzialny za tą relację. Na własne dziecko można sie obrazić jedynie w celach wychowawczych ale to nie jest normalne, zeby trwało to miesiąc. Nawet jesli wina wyraźnie jest po stronie dziecka. Dorosły czeka aż mu złośc przejdzie a nastepnie z dzieckiem rozmawia, wychowuje, informuje co zrobiło źle. Pisze oczywiście o dzieciach niepełnoletnich.
        • yvona73pol Re: obraza a święta.. 19.04.14, 12:46
          W ogole idea "obrazenia sie" na dziecko, szczegolnie male (tak wnioskuje) jest co najmniej smieszna i zle swiadczy o delikwencie.
          Szczegolnie, ze wiedzial o chrzcie, to raczej wazne wydarzenie w zyciu dziecka.
        • scher Re: obraza a święta.. 19.04.14, 12:46
          niktmadry napisał(a):

          > W relacji rodzic - dziecko to chyba zawsze rodzic jest odpowiedzialny za tą
          > relację.

          Dlatego rodzic musi tak wychować dziecko, aby przepraszało, kiedy zrobi komuś przykrość. Szacunek dla ludzi - z rodzicami na czele. To jeden z najważniejszych celów wychowania.
          • niktmadry Re: obraza a święta.. 19.04.14, 12:54
            Owszem zgadzam się. Ale takie wychowanie nie polega na miesięcznym obrażaniu sie na dziecko i to jeszcze podczas tak dużej uroczystości jak własny chrzest.
            • scher Re: obraza a święta.. 19.04.14, 14:41
              niktmadry napisał(a):

              > Owszem zgadzam się. Ale takie wychowanie nie polega na miesięcznym
              > obrażaniu sie na dziecko

              Nie wiemy, o co poszło, jakie tam są relacje i kto jest bardziej winien.
              • koronka2012 Re: obraza a święta.. 19.04.14, 18:34
                scher napisał:

                > Nie wiemy, o co poszło, jakie tam są relacje i kto jest bardziej winien.

                To nie ma najmniejszego znaczenia, jeśl mowa o kilkulatku. Ojciec zachowuje się jak buc i tyle.
                • verdana Re: obraza a święta.. 19.04.14, 20:03
                  Scher- siedmiolatek to nie siedemnastolatek - nie może zrobić nic takiego, aby ojciec przestał odzywać sie przez miesiąc. Przy czym to nie jest ojciec, który poza tym interesuje sie dzieckiem - to facet, który zostawi dziecko zonie i milczy. Nie ma co tu szukać usprawiedliwień, ani zmuszać dziecko do przeprosin - bo wina ojca jest bezdyskusyjna. Gdyby obraził sie na jeden dzień i zadzwonił, ze czeka na przeprosiny - to można by dyskutować. Tu masz ojca nie wywiązującego sie z podstawowych obowiązków względem dziecka.
          • nangaparbat3 Re: obraza a święta.. 20.04.14, 11:43
            Ojciec uczy dziecko szacunku traktując je - oraz innych ludzi - z szacunkiem. Nie ma innej drogi.
        • amidala Re: obraza a święta.. 19.04.14, 20:20
          Nie no, dobre... a jak ojciec się obraża na 12-sto letnie dziecko i nawiązuje kontakty po 20 latach, bo chce być zaproszony na ślub, to też jest wina dziecka?
          Różni są ludzie i ich postrzeganie świata...
      • morekac Re: obraza a święta.. 19.04.14, 13:12
        W jaki sposób kilkulatek (jak sądzę) może przeprosić kogoś, kogo nie widuje na oczy? I co takiego musi zrobić taki maluch, żeby ojciec uznał za właściwe niekontaktowanie się z nim przez miesiąc.Dziecko być może już nawet nie pamięta, co nabroiło.
        Myślę, że nie w tym problem i po prostu tata ma dziecko gdzieś.Zmył się.
        • lily-evans01 Pan się zmył strategicznie, żeby... 19.04.14, 16:33
          ... nie partycypować w kosztach chrztu, czyli zapewne jakiegoś obiadu po, nie kupować jakiegoś okolicznościowego prezentu itp. Ot i cała tajemnica wink.
      • sanciasancia Re: obraza a święta.. 19.04.14, 14:45
        > > Ojciec obrazil sie na dziecko, nie odzywa sie od miesiaca...
        >
        > To może dziecko powinno go przeprosić?
        To jest doskonały sposób na wychowanie neurotyka.
        Jak dziecko coś zrobi źle, to się mu jasno mówi, co i dlaczego zrobiło źle, a nie "obraża się na nie". Na tym polega wychowanie, a nie na warunkowaniu dziecka, żeby miało poczucie, że wszystko robi źle.
        • scher Re: obraza a święta.. 19.04.14, 14:46
          sanciasancia napisała:

          > > To może dziecko powinno go przeprosić?
          > To jest doskonały sposób na wychowanie neurotyka.

          Pierniczenie takie. Wszystko zależy od sytuacji.
          • sanciasancia Re: obraza a święta.. 19.04.14, 16:59
            > Pierniczenie takie. Wszystko zależy od sytuacji.
            Napisał znany piernik.
            Wychowanie polega na dawaniu jasnych komunikatów i dobrego przykładu dziecku. Nagłe obrażenie się to nie jest jasny komunikat. Można powiedzieć, że człowiekowi jest przykro, bo dziecko zrobiło cośtam, ale nie się obrażać. Nie mówiąc o tym, że siedmioletnie dziecko nie jest wystarczająco dojrzałe emocjonalnie, żeby sobie z takim obrażeniem się poradzić.
            To tak abstrahując od tego, że samo obrażanie się nie jest specjalnie dojrzałym zachowanie,
            • scher Re: obraza a święta.. 19.04.14, 17:10
              sanciasancia napisała:

              > Można powiedzieć, że człowiekowi jest przykro, bo dziecko zrobiło cośtam,
              > ale nie się obrażać.

              Ja tam nie wiem, jak było, bo nie znam relacji drugiej strony.

              > Nie mówiąc o tym, że siedmioletnie dziecko nie jest wystarczająco dojrzałe
              > emocjonalnie, żeby sobie z takim obrażeniem się poradzić.

              I tu jest rola matki. Powinna dziecku spróbować wyjaśnić, co może czuć druga osoba, i podsunąć możliwe rozwiązanie.
              • niktmadry Re: obraza a święta.. 19.04.14, 17:24
                I tu jest rola matki. Powinna dziecku spróbować wyjaśnić, co może czuć druga os
                > oba, i podsunąć możliwe rozwiązanie.


                Sorki a dlaczego matki. Jak rozumiem coś zaszło między ojcem a synem tak? dlaczego ojciec z własnym synem nie może sobie kwasów wyjaśnić? Dlaczego tylko matka ma wychowywać? A później będą kolejne kwasy, że matka się wtrąca w relacje ojca z synem, że jakoś nastawia syna wbrew ojcu?

                Sorki obrazić się na miesiąc to można na sąsiada czy kolegę z pracy. Z własnym dzieckiem się ROZMAWIA bez względu na to co zrobiło.

              • koronka2012 Re: obraza a święta.. 19.04.14, 18:36
                scher napisał:
                > I tu jest rola matki. Powinna dziecku spróbować wyjaśnić, co może czuć druga os
                > oba, i podsunąć możliwe rozwiązanie.

                Nie, to nie jest rola matki. Dziecko wychowują rodzice, a nie tylko matka.
              • sanciasancia Re: obraza a święta.. 21.04.14, 17:23
                > I tu jest rola matki. Powinna dziecku spróbować wyjaśnić, co może czuć druga os
                > oba, i podsunąć możliwe rozwiązanie.
                >
                Aha, czyli ojciec ma prawo do "przeżywania swoich emocji", a matka ma stanąć na wysokości zadania.
                Zaiste, jak moja szefowa ostatnio stwierdziła, że mężczyźni to tylko takie chodzące opakowania na testosteron, to protestowałam. Ale jeżeli twoje opinie to "męski punkt widzenia", to opinia mojej szefowej wydaje się być zupełnie trafna.
                • scher Re: obraza a święta.. 21.04.14, 20:26
                  sanciasancia napisała:

                  > Aha, czyli ojciec ma prawo do "przeżywania swoich emocji", a matka ma
                  > stanąć na wysokości zadania.

                  Niektórym paniom z tym wątku to chyba jakieś feministyczne bielmo oczy przesłania. Są w stanie każdy temat sprowadzić do walki klas.
                  Mnie gie obchodzi, która płeć, nie ma to żadnego znaczenia. Ojciec jest od tego, żeby w razie potrzeby tłumaczyć dzieciom, co przeżywa matka, matka - co przeżywa ojciec. Przynajmniej u mnie w rodzinie to tak funkcjonuje i od prawie 20 lat bardzo sobie z żoną chwalimy taki układ.

                  > Zaiste, jak moja szefowa ostatnio stwierdziła, że mężczyźni to tylko takie
                  > chodzące opakowania na testosteron

                  Mógłbym odpowiedzieć tym samym, pisząc coś pogardliwego o kobietach, ale ktoś musi być mądrzejszy. Kobieta z mężczyzną nie ma walczyć, mają się uzupełniać. Wielu kobietom dzisiaj niestety nie jest dane zaznać tego szczęścia i wzajemnego uzupełniania się, więc swoje zgorzknienie odreagowują agresją w stylu "samiec twój wróg".
                  • sanciasancia Re: obraza a święta.. 22.04.14, 02:05
                    > Mógłbym odpowiedzieć tym samym, pisząc coś pogardliwego o kobietach, ale ktoś m
                    > usi być mądrzejszy. Kobieta z mężczyzną nie ma walczyć, mają się uzupełniać. Wi
                    > elu kobietom dzisiaj niestety nie jest dane zaznać tego szczęścia i wzajemnego
                    > uzupełniania się, więc swoje zgorzknienie odreagowują agresją w stylu "samiec t
                    > wój wróg".
                    Jak na razie każdym słowem utwierdzasz mnie w przekonaniu, że moja szefowa może mieć dużo racji, przynajmniej w kwestii starszego pokolenia. Całe szczęście mój mąż jest normalnym człowiekiem, który jest w stanie się spiąć, schować ego i problemy do kieszeni i zająć odpowiedzialnym wychowaniem dziecka, dzięki czemu nie muszę córce tłumaczyć, że tatuś ją oczywiście kocha, ale swoje ego kocha bardziej, ale za kilka miesięcy foch mu przejdzie. Bo tłumaczenie w przypadku "przeżywania" to ja rozumiem, jak ktoś ma ciężką depresję.
                    Oraz, serio uzupełniać się? I może jeszcze dwie połówki pomarańczy, Anię z Zielonego Wzgórza wciągałeś nosem?
                  • demonii.larua Re: obraza a święta.. 22.04.14, 10:25
                    >Przynajmniej u mnie w rodzinie to tak funkcjonuje i od prawie 20 la
                    > t bardzo sobie z żoną chwalimy taki układ.
                    To co sprawdza się w zgodnym co do wychowania potomstwa (zakładam, że zgodnym lub potrafiącym się dogadać mimo odmiennych zdań) małżeństwie, nie zawsze sprawdza się między dorosłymi po rozstaniu, zwłaszcza jeśli dorośli nie bardzo ze sobą współpracują.
                    Wyobrażasz sobie strzelić miesięcznego focha na dziecko? Bez wyjaśnienia, bez rozmowy?
                    Obstawiam, że raczej bierzesz sprawy w swoje ręce i nie zwracając uwagi na pitolenie eks robisz to co uważasz za słuszne, prawda?
                    • scher Re: obraza a święta.. 22.04.14, 10:33
                      demonii.larua napisała:

                      > Wyobrażasz sobie strzelić miesięcznego focha na dziecko? Bez wyjaśnienia,
                      > bez rozmowy?
                      > Obstawiam, że raczej bierzesz sprawy w swoje ręce i nie zwracając uwagi
                      > na pitolenie eks robisz to co uważasz za słuszne, prawda?

                      Prawda, ale to ja. Są mężczyźni, którzy rozumują inaczej. Z nimi też, dla wyższego dobra, można próbować się jakoś porozumieć.
                      • triss_merigold6 Re: obraza a święta.. 22.04.14, 10:43
                        To o czym piszesz byłoby nawet śmieszne, gdyby nie było takie straszne.
                        Dorosły facet strzelający focha siedmiolatkowi jest żenujący i kompletnie nie widzę powodu dla którego inicjatywa w nawiązywaniu kontaktu miałaby nalezeć do matki dziecka czy samego dziecka.

                        Uważam zresztą, że przyczyna jest banalna, gościu nie chcial dokładać się do chrzcin i dlatego milczy.
                        • lily-evans01 Re: obraza a święta.. 22.04.14, 13:15
                          Co do przyczyny, od początku jestem takiego samego zdania.
                          Tym bardziej, że synu może jeszcze o jakimś droższym prezencie marzył wink.
                          Tatko znajdzie się gdzieś w półtora tygodnia po imprezie.
          • aqua48 Re: obraza a święta.. 19.04.14, 17:36
            scher napisał:

            > Pierniczenie takie. Wszystko zależy od sytuacji.

            A JAKA sytuacja usprawiedliwia nieodzywanie się przez miesiąc do własnego dziecka? Ignorowanie jego ważnej uroczystości?

            • scher Re: obraza a święta.. 19.04.14, 18:31
              aqua48 napisała:

              > > Pierniczenie takie. Wszystko zależy od sytuacji.
              > A JAKA sytuacja usprawiedliwia nieodzywanie się przez miesiąc do
              > własnego dziecka? Ignorowanie jego ważnej uroczystości?

              "Pierniczenie" dotyczyło poglądu, że kiedy zachęcimy dziecko, by zadzwoniło do ojca z przeprosinami, wychowamy neurotyka.
              • verdana Re: obraza a święta.. 19.04.14, 20:06
                Po dwóch dniach nie. Po miesiącu, gdy ojciec zaniedbuje zwyczajnie dziecko - już tak. Ojciec mógł zadzwonić następnego dnia, z awanturą, z żądaniem przeprosin - oczywiście, mógł. Ale on nie zamierza dziecka wychowywać, zamierza wymuszać na dziecku milczeniem (co w tym wypadku jest także nieobecnością w życiu dziecka) właściwe jego zdaniem zachowanie. Innymi słowy, nie będzie dla tego dziecka ojcem, jeśli dziecko jest niegrzeczne, nawet z wychowania rezygnuje. Po prostu skreśla syna. Naprawdę, to jest absolutnie nie do usprawiedliwienia.
                • scher Re: obraza a święta.. 19.04.14, 20:47
                  verdana napisała:

                  > Ale on nie zamierza dziecka wychowywać, zamierza wymuszać na dziecku
                  > milczeniem

                  Wg mnie on się odgrywa raczej na matce dziecka. A kto jest winien, nie docieczesz.
                  • aqua48 Re: obraza a święta.. 20.04.14, 11:25
                    scher napisał:

                    > Wg mnie on się odgrywa raczej na matce dziecka. A kto jest winien, nie dociecze
                    > sz.

                    Odgrywa się na matce waląc w dziecko swoim milczeniem.. Ręce opadają.
                    • best_bej Re: obraza a święta.. 20.04.14, 11:44
                      Scher prezentuje nam tu męski punkt widzeniawink
                  • agnewo Re: obraza a święta.. 20.04.14, 21:02
                    Boze, nie pamietam kiedy ostatni raz czytalam gorsza bzdure.
            • sanciasancia Re: obraza a święta.. 21.04.14, 17:24
              > A JAKA sytuacja usprawiedliwia nieodzywanie się przez miesiąc do własnego dziec
              > ka? Ignorowanie jego ważnej uroczystości?
              Ewidentnie "więk męski, wiek klęski".
          • nangaparbat3 Re: obraza a święta.. 20.04.14, 11:47
            No widzisz? Tak brzydko sie odzywasz podczas zwyklej dyskusji z innymi dorosłymi, a dzieci chcesz uczyć szacunku? Co najwyzej nauczysz je gry w okazywanie szacunku podszytego strachem przed karą.
    • kagrami Re: obraza a święta.. 19.04.14, 13:33
      Wg mnie dobrze zrobi powtarzanie dziecku, że to nie jego wina i uzmysłowienie że dorośli tez czasem robią dziwne (czyt. głupie) rzeczy.
      Niestety, tatuś sobie robi szkodę takim zachowaniem. Kiedyś będzie chciał kontaktu ale już będzie posprzątane..
      Nie martw się, tylko zrób wszystko co możesz zrobić i wspieraj dziecko.
      Szczęśliwych Świąt!!!
    • noname2002 Re: obraza a święta.. 19.04.14, 13:42
      Napisałabym mail albo smsa, że dziecko za nim tęskni i pyta o spotkanie i co mam odpowiadać.
      Nie jako jakieś prośby czy błagania tylko, żeby pokazać jak wygląda to od strony dziecka.
      Mój eks też się często o jakieś dziwaczne rzeczy obraża, ale dla dobra syna jakoś się umie wziąć w karby.
    • sueellen Re: obraza a święta.. 19.04.14, 13:50
      wszystko zalezy od tego ile lat ma dziecko...
    • jagienka75 Re: obraza a święta.. 19.04.14, 13:56
      nie prosiłabym. olałabym i dała krzyżyk na drogę.
      Ty masz go prosić, żeby łaskawie do dziecka się odezwał???
      sorry, ale to jakieś nieporozumienie.
      to moje zdanie a co Ty zrobisz, to już Twoja sprawa.
      • m.nikla Re: obraza a święta.. 19.04.14, 14:22
        Ojciec wychowywal dziecko przez 7 lat, nagle z dnia na dzien koniec. Staram sie podjac decyzje dla dobra dziecka co dalej. Juz pisalam smsa co mam dziecku mowic- jakis tydzien po zaniku kontaktu..., zostal bez odpowiedzi. Potrzebuje potwierdzenia ,ze nie jestem zla matka - ze nie bede prosic o uwage i zainteresowanie dla wlasnego dziecka sad
        • dantonka Re: obraza a święta.. 19.04.14, 14:39
          Nie rozumiem opisanej tutaj sytuacji.
          O co się obraził?
          Na pewno się obraził?
          Może miał wypadek i nie żyje?
          Zadzwoniłabym - nie z prośbą, ale pytaniami: o co chodzi, jak sobie wyobraża relacje z dzieckiem w przyszłości, czy będzie obecny na chrzcie.
        • scher Re: obraza a święta.. 19.04.14, 14:45
          m.nikla napisała:

          > Ojciec wychowywal dziecko przez 7 lat, nagle z dnia na dzien koniec.

          Skąd wiesz, że w ogóle żyje? Może zaginął, jest w szpitalu, może został zamordowany? 7 lat był dobrym ojcem, nagle zniknął, a ty nawet nie zadzwoniłaś, że się o niego martwicie? Mogłaś też kazać dziecku zadzwonić - pod pretekstem przeprosin.
          • bei Re: obraza a święta.. 19.04.14, 16:18
            Smutnesad
            Moze zgubił telefon?
            Niech to będzie coś banalnego, niech odezwie się i przerwie domysly...
            Probuj kontaktu, dziecko nie powinno cierpieć...
            • m.nikla Re: obraza a święta.. 19.04.14, 16:24
              Nie zgnial . Obrazil sie , bo dziecko raz mu powiedzialo ze nie chec gdzies z nim isc. Stwierdzil ,że skoro dziecko nie chce to on juz wcale nie bedzie sie z nim widywal- i jak powiedzial tak robi ..
              • scher Re: obraza a święta.. 19.04.14, 16:31
                m.nikla napisała:

                > Nie zgnial. Obrazil sie, bo dziecko raz mu powiedzialo ze nie chec gdzies
                > z nim isc.

                Dziecko już ma 7 lat, więc niech usłyszawszy od matki, że tacie się po prostu zrobiło przykro i poczuł się niekochany, zadzwoni i powie wesoło: Tatusiu, tęsknię za tobą, czy możesz mnie gdzieś zabrać?

                W rodzinie trzeba umieć się godzić - i trzeba uczyć tego dziecko.
                • lily-evans01 Re: obraza a święta.. 19.04.14, 16:40
                  No kurde, mnie moja córka niejednokrotnie mówi, że nie chce GDZIEŚ TAM właśnie iść.
                  Bo np. nie ma ochoty mierzyć 10 spódnic w galerii handlowej czy co tam.
                  Bynajmniej nie czuję się przez nią NIEKOCHANA, jak mi generuje takie komunikaty. Musiałabym być bardzo niedojrzała emocjonalnie, żeby czuć się odrzucona przez dziecko tylko dlatego, że ma inne zdanie nt. spędzania wspólnie czasu niż ja.
                  Są sprawy, w których mogę się z nią zgodzić i nie chodzić z nią w jakieś miejsca, a są takie, gdzie jej obecność jest potrzebna i nie ma miejsca na dyskusję (np. szybko rośnie stopa, więc nie kupuję butów bez niej, ma iść, mierzyć, mówić, czy niewygodnie itp.).
                  W ten sposób dziecko rozróżnia, co może być polem wyrażenia własnej opinii, a co nie podlega dyskusji i jest konieczne z jakiegoś powodu.
                  Jeśli tata wymyślił sobie jakieś miejsce, gdzie weźmie syna, a synowi się to nie podoba, powinni się razem naradzić i szukać tego, co im odpowiada. Bo w końcu to ma być fajnie spędzony razem czas.
                  Tu na forum pojawiają się często podobne posty, ale przeważnie dotyczą dziadków, którzy upatrują rozrywkę dla wnuków w tym, co IM daje rozrywkę i z uporem je tam ciągną. Ciekawe, czy w tej sytuacji też byś komentował tak samo.
                  • scher Re: obraza a święta.. 19.04.14, 18:41
                    lily-evans01 napisała:

                    > No kurde, mnie moja córka niejednokrotnie mówi, że nie chce GDZIEŚ TAM
                    > właśnie iść.
                    > Bo np. nie ma ochoty mierzyć 10 spódnic w galerii handlowej czy co tam.
                    > Bynajmniej nie czuję się przez nią NIEKOCHANA

                    Ale w opisanej rodzinie nie ma zdrowych relacji, bo rodzice są po rozwodzie. Nie wiadomo, czy matka nie robi czegoś, co ojciec odbiera jako pozbawianie go wpływu na wychowanie własnego dziecka.

                    Mężczyźni różnie w takich sytuacjach reagują. Wielu buntem, na zasadzie "Nie jestem dla dziecka ważny jako ojciec, to trudno, niech je matka sobie zabierze i wychowuje po swojemu. Skoro to jej dziecko, to jej je zostawię".

                    Ojcowska miłość to nie jest miłość matczyna. Ojciec chce być dumny z osiągnięć syna, mieć poczucie, że jego dziecko to krew z krwi, kość z kości, że ma wpływ na formowanie jego charakteru. Kiedy ten wpływ traci, często reaguje wycofaniem się do swojej jaskini.

                    Tu nie może chodzić o błahostkę, o to, że dziecko kiedyś tam nie chciało gdzieś iść. Tu problem musi być głębszy, a jego źródło tkwi w relacjach z matką dziecka.
                    • oqoq74 Re: obraza a święta.. 19.04.14, 18:57
                      scher napisał:

                      > Mężczyźni różnie w takich sytuacjach reagują. Wielu buntem, na zasadzie "Nie je
                      > stem dla dziecka ważny jako ojciec, to trudno, niech je matka sobie zabierze i
                      > wychowuje po swojemu. Skoro to jej dziecko, to jej je zostawię".

                      Jakie jej dziecko? Chyba ich, a nie jej, czy jego? I oboje są za dziecko odpowiedzialni. Dziecko to nie rzecz. Jeśli faceci faktycznie myślą tak jak piszesz, co więcej, tak się zachowują, to nie dziwi mnie, że często dzieci po rozwodzie wychowuje kobieta.


                      >
                      > Ojcowska miłość to nie jest miłość matczyna. Ojciec chce być dumny z osiągnięć
                      > syna, mieć poczucie, że jego dziecko to krew z krwi, kość z kości, że ma wpływ
                      > na formowanie jego charakteru. Kiedy ten wpływ traci, często reaguje wycofaniem
                      > się do swojej jaskini.
                      >
                      > Tu nie może chodzić o błahostkę, o to, że dziecko kiedyś tam nie chciało gdzieś
                      > iść. Tu problem musi być głębszy, a jego źródło tkwi w relacjach z matką dziec
                      > ka.

                      Może jeszcze winą za wszystko obarczysz matkę? A tego, że to ona pisze SMSy, chce jakoś te kontakty z dzieckiem naprawić to nie widzisz?
                      Wyjątkowo głupie i nieodpowiedzialne jest przekładanie problemów w małżeństwie na stosunki z dziećmi.
                      Facet nie odzywający się do własnego syna przez miesiąc jest niedojrzały. Tyle.
                    • verdana Re: obraza a święta.. 19.04.14, 20:09
                      Tym bardziej nie dziecko ma te relacje naprawiać. Naprawdę, chcesz aby dziecko poddawało sie szantażowi ojca, który daje do wyboru "Alb idziesz ze mną tam gdzie chcę i kiedy chcę, albo nie masz ojca"?
                      Nie usprawiedliwiaj faceta, który wypiął sie na siedmiolatka, bo ten nie chciał sie z nim bawić. Ojciec ma nie wycofywać sie do jaskini, tylko brać udział w wychowaniu własnego syna. Facet, obrażający sie na dzieciaka za głupstwo jest zaburzonym mięczakiem.
                    • morekac Re: obraza a święta.. 19.04.14, 20:23
                      Tu nie może chodzić o błahostkę, o to, że dziecko kiedyś tam nie chciało gdzieś iść. Tu problem musi być głębszy, a jego źródło tkwi w relacjach z matką dziecka.

                      Tak ze zdroworozsądkowego punktu widzenia: jaka jest w takiej sytuacji wina 7-latka i za co ma przepraszać? Normalny ojciec nie obraża się na 7-latka na miesiąc (albo i na całe życie), bo mu relacja z mamą nie pasuje.
                    • anorektycznazdzira Re: obraza a święta.. 21.04.14, 19:00
                      > Mężczyźni różnie w takich sytuacjach reagują.
                      No błagam, użyłeś słowa "mężczyźni", co przynajmniej z założenia powinno oznaczać osobę dorosłą, zrównoważona emocjonalnie i względnie dojrzałą- a nie histeryka z fochami i problemami z poczuciem własnej wartości.
                      Tatuś obrażony przez miesiąc na kilkulatka sam jest mentalnie kilkulatkiem. A wymaganie od dziecka żeby było bardziej dojrzałe niż jego ojciec- nauczy dziecko nie szacunku, tylko politowania dla emocjonalnej niepełnosprawności.
                    • lily-evans01 Re: obraza a święta.. 22.04.14, 08:42
                      > Mężczyźni różnie w takich sytuacjach reagują. Wielu buntem, na zasadzie "Nie je
                      > stem dla dziecka ważny jako ojciec, to trudno, niech je matka sobie zabierze i
                      > wychowuje po swojemu. Skoro to jej dziecko, to jej je zostawię"

                      Tak nie robi Mężczyzna. Tak robi histeryczny, zakompleksiony chłoptaś.

                      > Ojcowska miłość to nie jest miłość matczyna. Ojciec chce być dumny z osiągnięć
                      > syna, mieć poczucie, że jego dziecko to krew z krwi, kość z kości, że ma wpływ
                      > na formowanie jego charakteru. Kiedy ten wpływ traci, często reaguje wycofaniem
                      > się do swojej jaskin

                      OMG. A co, jeśli syn nie ma specjalnych osiągnięć, jest np. łamagą sportową, a za to fajnym dzieciakiem, koleżeńskim, dobrym, kochającym rodziców? Szanowny tato nie dostrzeże?
                      A co, jeśli dziecko ma inny charakter niż rodzice by sobie życzyli? Przy czym inny - nie oznacza gorszy, zły, zwyrodniały, nieprawidłowy itp.? Obraza do końca życia, bo starszy synek chce np. być kucharzem/projektantem mody, a nie piłkarzem/prawnikiem itp.?

                      To, co piszesz, to po prostu totalitaryzm w czystej postaci...
                      • scher Re: obraza a święta.. 22.04.14, 10:05
                        lily-evans01 napisała:

                        > > Mężczyźni różnie w takich sytuacjach reagują. Wielu buntem, na zasadzie"
                        > > Nie jestem dla dziecka ważny jako ojciec, to trudno, niech je matka sobie
                        > > zabierze i wychowuje po swojemu. Skoro to jej dziecko, to jej je zostawię"
                        > Tak nie robi Mężczyzna. Tak robi histeryczny, zakompleksiony chłoptaś.

                        Możliwe. Jednak niektóre kobiety też mają mnóstwo wad i bywają tragicznymi matkami. Poza wszystkim wolałbym, aby wzorce męskości ustalali mężczyźni, nie kobiety.

                        > A co, jeśli dziecko ma inny charakter niż rodzice by sobie życzyli? Przy czym
                        > inny - nie oznacza gorszy, zły, zwyrodniały, nieprawidłowy itp.? Obraza do
                        > końca życia, bo starszy synek chce np. być kucharzem/projektantem mody,
                        > a nie piłkarzem/prawnikiem itp.?

                        Jak wiesz, bywa różnie. Różni są rodzice, różne oczekiwania i różne ich reakcje na zawiedzione ambicje. Zarówno ojców, jak i matek. Czy to kwestia płci?
                        • lily-evans01 Re: obraza a święta.. 22.04.14, 13:18
                          Zauważ, że to TY piszesz o oczekiwaniach ojca, które syn ma spełniać.
                          Każdy ma jakieś oczekiwania, plany czy marzenia co do dzieci. Mądry rodzic schowa je w kieszeń, jeśli widzi, że dziecko wybrało co innego, ale idzie sensowną drogą, ma fajne życie i jest samodzielne finansowo.
                          Co do mężczyzn uustalających wzorce... Też chciałabym, żeby w tym wątku wypowiadali się mężczyźni, a nie internetowy troll.
                          • scher Re: obraza a święta.. 22.04.14, 17:12
                            Dyskusja z tobą jest jak gra w szachy z gołębiem. Obmyślasz strategię, a gołąb porozrzuca figury, nasr* na szachownicę, a potem będzie się jeszcze szczycił, że wygrał.
                • incubus_0 Re: obraza a święta.. 19.04.14, 16:40
                  Idiotyczna rada. Dziecko ma prawo nie chcieć gdzieś iść, a tatuś nie ma prawa strzelać o to fochów.
                  • scher Re: obraza a święta.. 19.04.14, 16:55
                    incubus_0 napisała:

                    > Dziecko ma prawo nie chcieć gdzieś iść, a tatuś nie ma prawa strzelać o to
                    > fochów.

                    Nie podoba mi się taki sposób rozmowy o relacjach międzyludzkich, szczególnie tych nacechowanych miłością. Ojciec dziecka jest przede wszystkim człowiekiem, ze swoimi uczuciami i słabościami. Jeżeli się kogoś kocha, to się go pociesza w chwilach smutku.

                    Jeżeli nasza odmowa uraziła bliską nam osobę, to gdy jesteśmy winni, przepraszamy, a gdy winy po naszej stronie nie ma (uwaga dla niekumatych: to omawiany przypadek), mimo wszystko staramy się naprawić relacje i wyciągnąć rękę "na zgodę". Kładziemy plaster miłości, a nie obwiniamy.

                    Małostkowość nie idzie w parze z miłością.
                    • antyideal Re: obraza a święta.. 19.04.14, 17:03
                      Ojoj, biedny malutki obrazony tatus sad

                      musi dziecko teraz isc z przeprosinami i prezentem,
                      moze da sie ugłaskac
                      • scher Re: obraza a święta.. 19.04.14, 17:11
                        antyideal napisała:

                        > Ojoj, biedny malutki obrazony tatus sad

                        No jest to zdecydowanie wzorzec języka miłości, o który mi chodziło wink
                    • sanciasancia Re: obraza a święta.. 19.04.14, 17:03
                      > Nie podoba mi się taki sposób rozmowy o relacjach międzyludzkich, szczególnie t
                      > ych nacechowanych miłością. Ojciec dziecka jest przede wszystkim człowiekiem, z
                      > e swoimi uczuciami i słabościami. Jeżeli się kogoś kocha, to się go pociesza w
                      > chwilach smutku.
                      Mówisz o relacjach dorosły-dorosły. Dziecko nie jest dorosłe, nie jest od tego, żeby rodzica pocieszać i nie jest od tego, żeby rodzicowi było miło. Wręcz przeciwnie, to rodzic ma obowiązki wobec dziecka i jest za nie odpowiedzialny, co sprowadza się do tego, że czasem te swoje uczucia i słabości musi schować do kieszeni.
                      Dorosły człowiek, jak ma takie potrzeby kupuje sobie psa albo wchodzi w relację z innym dorosłym człowiekim.
                      > Małostkowość nie idzie w parze z miłością.
                      Małostkowość to jest właśnie obrażanie się na własne dziecko.
                      • scher Re: obraza a święta.. 19.04.14, 17:13
                        sanciasancia napisała:

                        > Mówisz o relacjach dorosły-dorosły. Dziecko nie jest dorosłe

                        Dlatego mówię, żeby je dopiero tego uczyć. Przedstawiłem pewien plan.

                        > nie jest od tego, żeby rodzica pocieszać

                        Nie jest od tego, ale gdy umie wykonywać gesty miłości, korzysta na tym cała rodzina. Miłość się mnoży, kiedy się nią dzieli.
                        • lily-evans01 Re: obraza a święta.. 19.04.14, 17:46
                          Dlaczego więc dorosły nie umie i nie chce wykonać tego gestu miłości?
                          Jak można nauczyć miłości dziecko, skoro samemu mu się jej nie daje i nagle znika się z jego życia z powodu kompletnej bzdury?
                          Btw, parę lat swojego życia spędziłam niestety z psychicznym przemocowcem. Co ciekawe, zawsze uważał, że to jego należy przepraszać i ugłaskiwać przy każdym sporze (czytaj: kiedy podejmowałam inne decyzje, niż jemu się podobało) - sam nigdy nie wyciągał ręki i twierdził, że nie stać mnie na gesty miłości...
                          Aż mnie ciarki przechodzą, jak Cię czytam...
                          • scher Re: obraza a święta.. 19.04.14, 18:20
                            lily-evans01 napisała:

                            > Btw, parę lat swojego życia spędziłam niestety z psychicznym
                            > przemocowcem.

                            Coś koło tego myślałem po lekturze dotychczasowych twoich postów w tym wątku.
                            • lily-evans01 Re: obraza a święta.. 22.04.14, 08:43
                              I niestety Twój tok rozumowania bardzo mi go przypomina... Smutne.
                        • sanciasancia Re: obraza a święta.. 21.04.14, 17:27
                          > > Mówisz o relacjach dorosły-dorosły. Dziecko nie jest dorosłe
                          >
                          > Dlatego mówię, żeby je dopiero tego uczyć. Przedstawiłem pewien plan.
                          Który jest kompletnie bez sensu. Taki plan musi być dostosowany do możliwości emocjonalnych i intelektualnych dziecka, a nie dorosłego człowieka.
                          > Nie jest od tego, ale gdy umie wykonywać gesty miłości, korzysta na tym cała ro
                          > dzina.
                          Rodzice uczą dziecko okazywania miłości przez przykład, czyli okazując tęże miłość, a nie przez focha. Okazując focha nauczysz dziecko wyłącznie tego focha.
                          >Miłość się mnoży, kiedy się nią dzieli.
                          Owszem, rodzic to pokazuje, okazując miłość dziecku.
                        • anorektycznazdzira Re: obraza a święta.. 21.04.14, 19:05
                          To miłość się wymusza fochami??? To dorosły i teoretycznie dojrzały facet nie umie się zdobyć na gest miłości i omówić z dzieckiem swoich zastrzezeń do dziecięcego zachowania, tylko znika z jego życia na miesiąc??? To, wreszcie, DZIECKO ma rozumieć, że w tej rodzinie układy są nieco bardziej skomplikowane i uczucia ludzkie mogą być wrażliwsze, a ten ojciec o własnym dziecku tego wiedzieć nie musi???!
                          Kompletna zamiana ról, jak widzę suspicious
                    • aqua48 Re: obraza a święta.. 19.04.14, 17:05
                      scher napisał:

                      Ojciec dziecka jest przede wszystkim człowiekiem, z
                      > e swoimi uczuciami i słabościami. Jeżeli się kogoś kocha, to się go pociesza w
                      > chwilach smutku. Małostkowość nie idzie w parze z miłością.

                      To siedmiolatek ma wychowywać ojca? I jego smutek z powodu zerwania przez ojca kontaktów z synem jest mniej istotny niż foch obrażonego dorosłego? To jakaś paranoja..
                      Miłości uczą się dzieci OD rodziców. Tu ojciec uczy syna małostkowości..
                      • scher Re: obraza a święta.. 19.04.14, 17:15
                        aqua48 napisała:

                        > To siedmiolatek ma wychowywać ojca? I jego smutek z powodu zerwania
                        > przez ojca kontaktów z synem jest mniej istotny niż foch obrażonego
                        > dorosłego?

                        Widzisz, tu telefon od dziecka, tatusiu, smutno mi bez ciebie, to lekarstwo na oba smutki.
                        • gryzelda71 Re: obraza a święta.. 19.04.14, 17:32
                          A jak ma dziecko zadzwonić jak ojciec nie odbiera?
                          • nanuk24 Re: obraza a święta.. 21.04.14, 16:55
                            No co ty. Dobrze wychowane dziecko, przepelnione miloscia do tatusia zadzwoni tak, ze ojciec odbierze hehe.
                        • aqua48 Re: obraza a święta.. 19.04.14, 17:33
                          scher napisał:

                          > Widzisz, tu telefon od dziecka, tatusiu, smutno mi bez ciebie, to lekarstwo na
                          > oba smutki.

                          Moim zdaniem taki telefon to obowiązek ojca ale nie po MIESIĄCU nieodzywania się do dziecka, tylko na drugi dzień.. Karanie własnego dziecka milczeniem to przemoc psychiczna.
                          Odpowiedzią na przemoc nie może być stłumienie własnych uczuć i poddanie czyjejś presji i paskudnej(bo odnoszącej sie do dziecka) manipulacji.
                          • scher Re: obraza a święta.. 19.04.14, 18:28
                            Jakie te wasze posty przewidywalne, i bliźniaczo do siebie podobne. Muszą być zresztą podobne, jeśli jest to nieustanna żonglerka kilkoma modnymi do urzygu pojęciami: przemoc, przemoc psychiczna, przemoc taka, przemoc śmaka i owaka, manipulacja... Jak to czytam, widzę tylko przed oczyma jedną wielką - nie, olbrzymią! - kozetkę u psychoanalityka.

                            Język określa świadomość. Ja wybieram inny język i inny sposób postrzegania świata.
                            • purpurowa_komnata Re: obraza a święta.. 19.04.14, 18:48
                              Miesięczne nieodzywanie się do siedmioletniego dziecka- jest dziecinne i głupie.
                              Jeśli ojciec chce być autorytetem to niech wyjaśni dziecku co źle zrobiło, oczekuje przeprosin itp, Żartujesz człowieku,ze matka ma łagodzić sytuację bo tatusiowi było przykro.
                              Jedyne co może zrobić matka to zgodnie z prawdą stwierdzić: nie chciałeś się wybrać razem z ojcem...to teraz on z niezrozumiałych powodów nie odzywa się do Ciebie.
                              Mnie jest również bardzo przykro z tego powodu ale to tata musi wyjaśnić tą sytuację.
                            • aqua48 Re: obraza a święta.. 20.04.14, 12:01
                              scher napisał:

                              > Jakie te wasze posty przewidywalne, i bliźniaczo do siebie podobne. Muszą być z
                              > resztą podobne, jeśli jest to nieustanna żonglerka kilkoma modnymi do urzygu po
                              > jęciami

                              Tak, skoro większość forum jest innego zdania niż Ty i inaczej interpretuje przedstawioną sytuację, to po co przyznać, że możemy mieć rację, łatwiej zmieszać nas z błotem i obrazić się. Dokładnie jak ten mężczyzna z wątku...

                              > Język określa świadomość. Ja wybieram inny język i inny sposób postrzegania świ
                              > ata.

                              Współczuję. Języka i całej reszty..
                              >
                    • lily-evans01 Re: obraza a święta.. 19.04.14, 17:39
                      Dlaczego więc tata, dorosły i dojrzały, nie robi tego wszystkiego, o czym piszesz????
                      Zdecydowanie łatwiej mu uporać się z emocjami niż 7-latkowi.
                      I co to za gadanie, że 7-latek ma pocieszać w chwili smutku, to rodzice powinni pocieszać i wspierać tak małe dzieci, żeby były stabilne emocjonalnie. Tata powinien wytłumaczyć dziecku, że np. dane zachowanie lub sposób odzywania się sprawia mu przykrość bądź jest np. niekulturalne - ale nie stawiać się w roli tego skrzywdzonego i do pocieszania.
                      Moi rodzice zachowywali się w sposób, o jakim piszesz, zwłaszcza matka, wymagając ode mnie, małego dziecka, potem nastolatki, nieustannego wsparcia, zrozumienia, usprawiedliwienia jej stanów emocjonalnych. Dzisiaj mogę szczerze stwierdzić, że niestety jestem po prostu typowy borderline. I nieludzko męczę się ze swoim życiem.
                    • larrisa Re: obraza a święta.. 19.04.14, 18:38
                      scher napisał:


                      > Ojciec dziecka jest przede wszystkim człowiekiem, z
                      > e swoimi uczuciami i słabościami. Jeżeli się kogoś kocha, to się go pociesza w
                      > chwilach smutku.
                      >
                      > Jeżeli nasza odmowa uraziła bliską nam osobę, to gdy jesteśmy winni, przeprasza
                      > my, a gdy winy po naszej stronie nie ma (uwaga dla niekumatych: to omawiany prz
                      > ypadek), mimo wszystko staramy się naprawić relacje i wyciągnąć rękę "na zgodę"
                      > . Kładziemy plaster miłości, a nie obwiniamy.


                      Ale tu nie ma równej relacji pomiędzy dwiema dorosłymi osobami, tu jest relacja: małe, 7 -letnie dziecko i dorosły mężczyzna. Nie można oczekiwać od dziecka reakcji jak od dorosłego, bo to nie jest partnerski, równy układ gdzie każdy dysponuje tym samym rodzajem dojrzałości. Dziecko jest zależne od rodzica, znajduje się w pozycji podporządkowanej, słabszej, dlatego to na dorosłym spoczywa rozwiązywanie problemu w dorosły sposób, a nie na zasadzie fochów, gierek i oczekiwania, że to dziecko rozwiąże problem i pierwsze "wyciągnie rękę".
                • asia_i_p Re: obraza a święta.. 19.04.14, 18:55
                  Pod warunkiem, że tatuś jest normalny i nie zacznie dopiero nadawać.

                  Mam wuja psychopatę, obrażonego na swojego syna od kilku lat (będzie z 5? 6?). Syn próbował po drodze dzwonić - to usłyszał od macochy, że niestety tatuś nie chce z nim rozmawiać (bardzo uprzejmie, bardzo serdecznym tonem). Raz zastał ojca w dzień ojca, to usłyszał wyniosłe pytanie, po co właściwie dzwoni.

                  Młody facet za każdym razem, kiedy widzi rodzinę ojca, pyta, co u ojca. Ojciec, choć wie, że syn z rodziną jest w kontakcie, ani razu nie zapytał o syna.

                  Więc zanim się wystawi siedmiolatka na taki telefon, to trzeba wiedzieć, czego się można spodziewać.
                  • scher Re: obraza a święta.. 19.04.14, 19:07
                    asia_i_p napisała:

                    > Więc zanim się wystawi siedmiolatka na taki telefon, to trzeba wiedzieć,
                    > czego się można spodziewać.

                    Jasna sprawa.
                • agnewo Re: obraza a święta.. 20.04.14, 21:10
                  Co za glupota. Dlaczego wszystko zrzucasz na matke ? Ojciec sie obrazil a ty po raz enty piszesz , ze to matka powinna interweniowac .To nie matka sie obrazila tylko ojciec - wiec to jemu sie moglo zrobic ewentualnie przykro dlatego, ze syn nie chcial gdzies z nim isc i w zwiazku tym sie obrazil ( buhahaha) i to ojciec ma rozmawiac z dzieckiem o swoich odczuciach w zwiazku z zaistniala sytuacja ... Masz racje trzeba sie umiec godzic w rodzinie - wiec OJCIEC powinien wziac sprawy w swoje rece tylko cos mi sie zdaje, ze ma swojego syna bardzo gleboko w d....
                • nanuk24 Re: obraza a święta.. 21.04.14, 16:48
                  Gamoniu, dzieci czesto(prawie codziennie wrecz) rodzicom mowia, ze nie chca gdzies tam z nami isc. Wczoraj nawet mi powiedzial, ze nie chce ze mna isc na spacer, a ojcu, ze jechac z nim gdzies tam. Teraz powinnismy z ojcem dziecka wyjsc z domu i nie wracac przez pol roku.
                  Walnij sie w czolo czlowieku, bo bredzisz.
              • dantonka Re: obraza a święta.. 19.04.14, 18:28
                m.nikla napisała:

                > Nie zgnial . Obrazil sie , bo dziecko raz mu powiedzialo ze nie chec gdzies z n
                > im isc. Stwierdzil ,że skoro dziecko nie chce to on juz wcale nie bedzie sie z
                > nim widywal- i jak powiedzial tak robi ..

                Teraz rozumiem.
                Mam nadzieję, że przynajmniej płaci wysokie alimenty ;P
              • nangaparbat3 Re: obraza a święta.. 20.04.14, 21:59
                m.nikla napisała:

                > Nie zgnial . Obrazil sie , bo dziecko raz mu powiedzialo ze nie chec gdzies z n
                > im isc. Stwierdzil ,że skoro dziecko nie chce to on juz wcale nie bedzie sie z
                > nim widywal- i jak powiedzial tak robi ..

                Czy jesteś pewna, ze nic się nie stalo - choroba, wypadek, cokolwiek?
                Skąd wiesz, ze obrażenie sie jest jedynym powodem?
                Może to zbieg okolicznosci.
              • karola1008 Re: obraza a święta.. 22.04.14, 15:07
                m.nikla napisała:

                > Nie zgnial . Obrazil sie , bo dziecko raz mu powiedzialo ze nie chec gdzies z n
                > im isc. Stwierdzil ,że skoro dziecko nie chce to on juz wcale nie bedzie sie z
                > nim widywal- i jak powiedzial tak robi ..
                No to idiota ten ojciec. Bęcwał do kwadratu. W takiej sytuacji zaryzykowałabym dziecku powiedzenie prawdy, z uwzględnieniem oczywiście oceny tatusia. Czasami głupka trzeba nazwać głupkiem-mniej lub bardziej delikatnie. Dla higieny psychicznej dziecka.
        • nangaparbat3 Re: obraza a święta.. 20.04.14, 11:58
          Potrzebuje potw
          > ierdzenia ,ze nie jestem zla matka - ze nie bede prosic o uwage i zainteresowan
          > ie dla wlasnego dziecka

          Sytuacja rozwiedzionych rodzicow jest trudna i delikatna. Pomysl, by obrazić się na dziecko, jest dla mnie w ogóle nie do pomyślenia, jednak doświadczenie rozwodki od lat wielu podpowiada mi, że wszelkie pouczanie, wymuszanie, obwinianie są całkowicie nieskuteczne. Skutkuje mowienie o tym, że dziecko tęskni, czeka, potrzebuje, i że kontakt z ojcem wiele mu daje. Mowienie w dodatku w taki sposób, żeby nie wzbudzac poczucia winy.
          Kiedy czytam, że "nie bedziesz prosić o uwagę i zainteresowanie dla wlasnego dziecka", mam wrazenie, ze obrażasz się w imieniu dziecka. To jest naturalne i w pelni zrozumiała, ale nie pomoze.
          Wydaje mi się, że rodzic, ktory po rozwodzie mieszka bez dziecka, nawet jeśli byl strona ewidentnie inicjujaca rozwód, czuje sie wyautowany, do tego ma - mniejsze lub większe, ale zawsze jakieś - poczucie winy. często potrzebuje potwierdzenia, że jest dziecku potrzebny, ze jest dla dziecka ważny, ze dziecko tęskni, czeka i kocha. A nawet kiepski ojciec jest wazny i potrzebny. schowalabym dume do kieszeni i zadzwonila albo napisala.
          • aqua48 Re: obraza a święta.. 20.04.14, 12:04
            nangaparbat3 napisała:

            > wszelkie pouczanie, wymuszanie, obwinianie
            > są całkowicie nieskuteczne. Skutkuje mowienie o tym, że dziecko tęskni, czeka,
            > potrzebuje, i że kontakt z ojcem wiele mu daje. Mowienie w dodatku w taki spos
            > ób, żeby nie wzbudzac poczucia winy.
            > Kiedy czytam, że "nie bedziesz prosić o uwagę i zainteresowanie dla wlasnego d
            > ziecka", mam wrazenie, ze obrażasz się w imieniu dziecka. To jest naturalne i w
            > pelni zrozumiała, ale nie pomoze.
            > Wydaje mi się, że rodzic, ktory po rozwodzie mieszka bez dziecka,
            > często potrzebuje potwierdzenia, że jest dziecku potrzebny, ze jest dla dziecka ważny, ze dziecko tęskni, czeka i kocha, schowalabym dume do kieszeni i zadzwonila albo napisala.

            A to są bardzo mądre i rozważne słowa, przychylam się.
    • lily-evans01 Re: obraza a święta.. 19.04.14, 16:30
      Na dziecko się obraził?
      Co za patafian, mówiąc szczerze. Ile syn ma lat? Bo jeśli nie jest zbuntowanym, chamowatym nastolatkiem, który pogardliwie odzywa się do rodziców, to obrażanie się przez ojca na dziecko jest nieco... komiczne.
      Nic bym nie robiła. Absolutnie nic. Albo sam ochłonie i dostrzeże, co jest ważniejsze w tej sytuacji - jego foch czy chrzest, tzn. ważne zdarzenie w życiu syna (równie dobrze to mogłyby być np. urodziny), albo to po prostu patafian wink. Niestabilny emocjonalnie, dodajmy.
    • asia_i_p Re: obraza a święta.. 19.04.14, 18:47
      A jest realna szansa, że twój telefon pomoże? Jeśli tak, to dzwoń.
      • m.nikla Re: obraza a święta.. 19.04.14, 19:38
        Ostatnia próba mojego kontaktu skonczyla sie zignorowaniem i nie odebraniem tel. Nawet jesli nie slyszal , to chyba zobaczyl ze dzownilam?... nie bede wydzwaniac codziennie . Miesiac temu byla taka sytuacja ,ze on odezwal sie - zeby o cos zapytac , ja oddzwonilam z odpowiedzia- to wtedy zalezalo mu wiec odebral. Jak zadzwonilam kilka minut pozniej jeszcze raz juz nie odbierał- nie potrzebowal informacji. Mysle czy to nie lepiej, ze tak sie stalo- moze nie powinnam babrac dziecko w takiego tatusia
        • niktmadry Re: obraza a święta.. 19.04.14, 19:46
          m.nikla napisała:

          Mysle czy to nie lepiej, ze tak sie stalo- moze nie powinnam babr
          > ac dziecko w takiego tatusia

          Tak właśnie myślę. Lepiej dla dziecka będzie jesli nie będzie mocno związane emocjonalnie z takim ojcem. Mniej będą bolały fochy tatusia.
        • nangaparbat3 Re: obraza a święta.. 20.04.14, 12:10
          Mysle czy to nie lepiej, ze tak sie stalo- moze nie powinnam babrac dziecko w takiego tatusia

          Jest "ubabrany" od 7 lat.
          Zastanawiam się, czy aby nie jest tak , ze masz juz tego mężczyzny po dziurki w nosie i chcesz się raz na zawsze od niego uwolnic, ostatecznie od niego uwolnić, no i nadarzyla sie okazja.
          A jednak to jest to jest ojciec Twego syna i zdecydowanie lepiej popracować nad lepszymi relacjami niż się odcinać. Oczywiście z wyjątkiem sytuacji, kiedy kontakt miałby byc dla dziecka wylącznie szkodliwy - nie piszesz jednak, by takie sytuacje powtarzaly się wielokrotnie.
        • nangaparbat3 Re: obraza a święta.. 20.04.14, 12:13
          Na temat odbierania telefonow pogadalabym z exem powaznie - powinna byc miedzy Wami umowa, że Ty nie dzwonisz bez istotnego powodu, a on zawsze odbiera lub oddzwania - to jego syn, moze potrzebowac pomocy.
          Warto spokojnie pogadać, a nie obrażać się.
          • m.nikla Re: obraza a święta.. 20.04.14, 20:50
            Ojciec nie przyszedl na chrzest. Ja jeszcze wczoraj probowalam dzownic ,ale tel byl wylaczony . Co ja mam zrobic? jechac do niego z kwiatami i prosic? Nie o mnie tu chodzi absolutnie i moje uczucia sa tu najmniej wazne.. Jednak dziecko nigdy ode mnie nic zlego o swoim ojcu nie uslyszalo, wrecz przeciwnie zawsze go tlumaczylam ,ale sil mi zabraklo po dzisiejeszym dniu juz zupelnie. A zreszta boje sie ze jesli ja bede ciagle prosic , to on nie bedzie dziecka szanowal zupelnie sad
            • iziula1 Re: obraza a święta.. 20.04.14, 21:01
              Daj sobie spokój. Przestań też tłumaczyć się za kogoś. Szkoda czasu i własnego autorytetu.
              Daj dziecku własną miłość, czas i zaangażowanie.
              Czasem tak bywa, że ojciec okazuje się nie wart bycia rodzicem i nic na to nie poradzisz. To bolesne ale życie nie zawsze jest słodkie i różowe tongue_out
              Porozmawiaj z synem a raczej wysłuchaj Go. Jeśli jest mu źle i smutno w związku z sytuacją z ojcem przytul go i powiedz, że to nie jego wina.
              Nie tłumacz, nie usprawiedliwiaj na siłę bo na takie zachowanie nie ma ŻADNEGO wytłumaczenia.
            • nangaparbat3 Re: obraza a święta.. 20.04.14, 21:05
              Przyszło mi do głowy takie pytanie: czy o chrzcie dziecka decydowaliscie wspolnie?
              • m.nikla Re: obraza a święta.. 20.04.14, 21:08
                tak wspolnie, tyle ze tatus sie wycofał i koncowke organizowalam juz sama
                • nangaparbat3 Re: obraza a święta.. 20.04.14, 21:16
                  Ale wycofal sie z powodu obrażenia sie na syna?
                  Trudno w to uwierzyć - przez poprzednie 7 lat nie było oznak szaleństwa?
                  • m.nikla Re: obraza a święta.. 20.04.14, 21:27
                    Nie byl idealny ale zajmowal sie dzieckiem czesto- kilka razy w tyg byl zawsze obecny.
                    • nangaparbat3 Re: obraza a święta.. 20.04.14, 21:55
                      I jestes pewna, że nic ponad obrazenie się nie mialo miejsca? Ja bym starala sie porozmawiać, żeby zrozumiec, co sie wlasciwie dzieje. Wysluchać, jak najspokojniej.
                      Dziwie się, ze niektore osoby tak latwo radzą zerwać kontakty. Mam w najbliższej rodzinie siedmiolatka, ktorych wychowuje sie z ojcem "na przychodne". Czasem widzę, jak bardzo maly tęskni za ojcem, ile dla niego znaczy kazdy z nim kontakt - najbardziej kochająca matka jest tylko (i AŻ) matką, dziecko potrzebuje obojga rodzicow i dlatego uzbroilabym sie w spokój i cierpliwość.
                      • scher Re: obraza a święta.. 20.04.14, 22:03
                        nangaparbat3 napisała:

                        > I jestes pewna, że nic ponad obrazenie się nie mialo miejsca?

                        Ja jednak nie wykluczam wypadku albo śmierci.
                        • m.nikla Re: obraza a święta.. 20.04.14, 22:07
                          Znajac go nie wykluczam najbardziej checi zwrocenia na siebie uwagi najbardziej niestety sad
                          • nangaparbat3 Re: obraza a święta.. 20.04.14, 22:20
                            Myślisz, że poczul się aż tak odrzucony? To troche dziwne, że zajmujac się dzieckiem przez 7 lat kilka razy w tygodniu nagle tak gwaltownie reaguje. Nie mozna wykluczyć, ale jeśli tak, mozna podejrzewać, ze coś się dzieje jeszcze, coś co przyczyniło sie do tak niewspolmiernej do bodźca reakcji.
                            Ja bym zadzwonila, podejrzewając, że to foch, rżnęlabym glupa: czy wszystko w porzadku? czy cos się wydarzyło?
                            To chyba normalne pytania w sytuacji, kiedy nagle tracimy ciągnacy się latami kontakt, i jeśli ktoś, kto dotąd zachowywal się przyzwoicie, nagle, w ważnych okolicznościach, znika. Niezadanie ich jest niewiele mniej dziwaczne jak mega foch wobec siedmiolatka.
                            Byc może obrazil się na syna bo wcześniej zdarzyło sie coś 9niekoniecznie związane z dzieckiem czy z Tobą), co znacząco podkopalo jego odporność na stres czy poczucie wartości.
                            • mruwa9 Re: obraza a święta.. 21.04.14, 00:40
                              ja bym nie strugala lupa, tylko w dosadnych, zolnierskich slowach powiedziala, co sadze o takim goovniarskim zachowaniu, nazywajac rzeczy po imieniu. Ze na swoja eks moze sie obrazic, jesli chce, ale wobec wlasnego potomstwa ma obowiazki i ma sie zachowywac wobec niego jak dorosly, a nie strzelac fochy i znizac sie do poziomu piaskownicy.
                              Dupek jeden.
                              • antyideal Re: obraza a święta.. 21.04.14, 12:54
                                Zgadzam sie jak najbardziej, tylko jak ma to zrobic, gdy
                                fochniety tatus profilaktycznie nie odbiera telefonu ?
                          • jagienka75 Re: obraza a święta.. 21.04.14, 16:56
                            a może w jego życiu pojawiła się nowa panna?
                            może dlatego milczy?
                            wiesz, one nie lubią dzielić się swoim cennym czasem/chłopem z jego potomstwem.
                • lily-evans01 Re: obraza a święta.. 22.04.14, 10:00
                  I o to właśnie chodziło - o tę organizację i koszty imprezy wink.
                  Tatko odnajdzie się po chrzcinach, a kto wie, czy nie wparuje na końcówkę przyjęcia, jakby nigdy nic, oczywiście bez jakichkolwiek okolicznościowych prezentów. Przyjmuję zakłady, że tak będziewink.
            • koronka2012 Re: obraza a święta.. 21.04.14, 19:05
              m.nikla napisała:

              > Jednak dziecko n
              > igdy ode mnie nic zlego o swoim ojcu nie uslyszalo, wrecz przeciwnie zawsze go
              > tlumaczylam ,ale sil mi zabraklo po dzisiejeszym dniu juz zupelnie. A zreszta b
              > oje sie ze jesli ja bede ciagle prosic , to on nie bedzie dziecka szanowal zup
              > elnie sad

              Źle robisz. Tzn. dobrze, że nie najeżdżasz na ojca, ale dziecko powinno otrzymywać jasne komunikaty. Ty tymczasem dajesz mu sprzeczne - z jednej strony dziecko czuje, że coś jest nie tak, a ty - zamiast to potwierdzić i dać mu do zrozumienia, że ma prawo być złe i rozczarowane - zaczynasz tłumaczyć tatusia. Po co?

              dziecko oczekuje po prostu potwierdzenia, że zachowanie ojca jest złe, i że to nie jego wina.

              Jak dziecko ma nauczyć się odróżniać dobro od zła, jeśli ewidentne s.....kie zachowania są usprawiedliwiane i bagatelizowane?
              • nangaparbat3 Re: obraza a święta.. 21.04.14, 22:41
                dziecko oczekuje po prostu potwierdzenia, że zachowanie ojca jest złe, i że to nie jego wina.
                Niekoniecznie.
                Kiedy się rozstalismy, corka moja miala 8 lat. Zdarzalo się, że ojciec spóźnial sie po nią, co bardzo przeżywala. Ale mnie nie pozwalala na poł zlego czy po prostu krytycznego słowa o ojcu.
                To sie zmienilo dopiero w okresie dojrzewania. Wcześniej, kiedy byla mala, krytykowanie ojca przeze mnie lub kogokolwiek innego było dla niej nie do zniesienia. To nie znaczy, że sama nie widziala, ze robi coś źle, że nie byla na niego zla i nie mowiła o tym. Była, widziałaa, mowiła - ale tylko jej "było wolno".
                Wydaje mi się, że warto pamietać, że dziecko kocha zazwyczaj oboje rodzicow, nawet jesli daleko im do doskonalości. Może sobie tych rodzicow obgadywac z innymi dziećmi - jednak krytykowanie ich przez waznych doroslych zaburza poczucie bezpieczeństwa dziecka czasem silniej, niż glupi czy zly czyn rodzica. Z tym trzeba bardzo ostrożnie, tym ostrozniej, im mlodsze dziecko.
                Autorka watku pisze, że ojciec do tej pory zachowywal sie przyzwoicie, dbal o syna. Moze jeden, nawet powazny, bląd, nie powinien tego przekreślać - przede wszystkim ze wzgledu na dziecko.
                • nangaparbat3 Re: obraza a święta.. 21.04.14, 22:43
                  Acha - tez jestem za tym, zeby dziecku wyjasnić, ze to nie jego wina - ale żeby nie bylo to jednoznaczne z obwinianiem ojca.
                • anorektycznazdzira Re: obraza a święta.. 21.04.14, 23:02
                  Mnie się cały czas nie wydaje możliwe, że jakiś względnie się do tej pory zachowujący ojciec tak się zdematerializował. Nie do końca rozumiem to, co Autorka napisała o objawach: ten telefon jest wyłączony zawsze czy bywa włączony ale nieodbierany? Gość nie daje znaku życia czy w ogóle nie można go znaleźć mimo szukania? O ile nie jest tak, że dochodzą słuchy że był tu czy tam, że telefon nieraz jest włączony ale nieodbierany albo rozłączany- ja bym myślała, że jednak coś się stało. Co minimum, to telefon zgubił. Albo jemu się coś stało.
                  • triss_merigold6 Re: obraza a święta.. 22.04.14, 10:06
                    A co tu rozkminiać, facet nie chce pokryć połowy kosztów imprezy i dlatego nie daje znaku życia.
                    • nangaparbat3 Re: obraza a święta.. 22.04.14, 10:12
                      Pytia.
                      • triss_merigold6 Re: obraza a święta.. 22.04.14, 10:19
                        Życie. Jakby panu się coś stało, to na pewno ktoś z jego rodziny byłby uprzejmy eks żonę poinformować albo bank by się zgłosił albo pracodawca, bo pan ma ściągane alimenty. Spoko, znaleźliby byłą żonę jakby do spraw spadkowych doszło.
    • anorektycznazdzira Re: obraza a święta.. 21.04.14, 18:47
      Ja jestem taka, że bym zadzwoniła.
      Byłabym na siebie zła, bo to najprawdopodobniej bezużyteczny pomysł, który niczego nie da, tylko się człowiek zdenerwuje. Ale chciałabym spróbować dla dziecka, jakoś to rozwiązać, coś powiedzieć.
      Strasznie nieprzyjemna sytuacja, a ojciec to debil do kwadratu.
    • lelija05 Re: obraza a święta.. 22.04.14, 10:22
      A czy ten facet ma jakiś rodziców, krewnych, znajomych? Może jego bliscy cos wiedzą, czy tez udają, że ich nie ma?
      • m.nikla Re: obraza a święta.. 22.04.14, 10:41
        Nie ma tu rodziny zadnej oprocz dziecka wlasnie, ale ma nowa "pania " z tego co widzialam ostatnio...
        • lelija05 Re: obraza a święta.. 22.04.14, 10:43
          Aha, i zapomniał o tym powiedzieć...Nie ściemniaj dziecku, bo zacznie mieć pretensje do ciebie, a nie do ojca, który zawalił.
          • triss_merigold6 Re: obraza a święta.. 22.04.14, 10:45
            Dokładnie. Nie należy podtrzymywać w dziecku iluzji, że tatuś kocha nad życie tylko ale coś tam coś tam.
          • m.nikla Re: obraza a święta.. 22.04.14, 10:52
            nie mam do kogo zadzownic, bo nie ma rodziny, moge sprobowac napisac do kogos z jego znajomych ... ale ja juz nie probujue skontaktowac sie z nim telefonicznie, a zaczne pisac do obcych ludzi?
            • lelija05 Re: obraza a święta.. 22.04.14, 10:54
              No to olej go, a dziecku powiedz prawdę.
            • triss_merigold6 Re: obraza a święta.. 22.04.14, 10:56
              Olej, a dziecku powiedz prawdę. Jeśli umarł, to jakiś bank/komornik/prawnik/szpital się do Ciebie zgłosi, więc luzik.
        • triss_merigold6 Re: obraza a święta.. 22.04.14, 10:45
          Dla spokoju sumienia zadzwoń do matki eksa czy kogo tam znasz z jego rodziny i zapytaj czy facet żyje. Jak żyje, to git, nie ma się czym przejmować. Odezwie się jak mu foch przejdzie, a na wszelki wypadek tłumacz dziecku, że nie odpowiadasz za działania jego ojca i nie masz na nie żadnego wpływu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka