Dodaj do ulubionych

Jak to po aborcji bywa...

19.04.14, 17:37
Moja teściowa heros nie kobieta, zwojowała pół świata, z tytułami przed nazwiskiem i wzór niedościgły dla wielu w pewnej dziedzinie medycny, co wieczór przed snem od wielu lat płacze do poduszki. W ciągu dnia musi się "trzymać", nikt by nie powiedział, że czegokolwiek żałuje, pewnie ona sama nigdy by się nie przyznała. Nie pomagają terapie najlepszych specjalistów, lekami nie chce się zagłuszać. Mój mąż ma tylko siostrę - najstarszą, którą urodziła młodo. On jest najmłodszy, teściowa urodziła go bliżej 40 niż 30. Miał szczęście.W sumie ja też miałam szczęście. Po latach teściowa (chyba tylko mi się zwierza, nawet córce czy synowi nie mówi wszystkiego) mówi, że ta tytaniczna praca to nic... Wolałaby mieć przy sobie swoje dzieci - gdy patrzy na te żyjące i na wnuki. I na nic moje tłumaczenia, że to przecież inne czasy, inna świadomość. Antykoncepcja, która zawodziła i 100% aprobata kolegów po fachu, traktujących aborcję jak antykoncepcję. Teściowa jest ateistką, z kościołem jej nie po drodze, więc cudownego nawrócenia też nie było. Możecie po mnie jechać, w sumie nie planuję pisać już w tym wątku i nikogo nawracać. Teściową pytałam czy mogę tu napisać, bez zgody bym się chyba nie odważyła. Mam jednak prośbę - gdyby zajrzała tu twójaniołstróż - proszę o kontakt na prv (chciałabym jakoś pomóc teściowej - o ile to w ogóle możliwe). Napisałam, bo pojawiają się takie wątki - kiedyś kobiety się skrobały i żadna nie ma z tym problemów. No to ja napiszę - o święta naiwności...
Obserwuj wątek
    • mama303 Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 17:42
      Ludzie mają rozmaite schizy
    • grave_digger Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 17:42
      ale o co chodzi?
      • sueellen Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 17:46
        o to ze aborcja to nie splunięcie i wiele kobiet jednak żałuje. Tez jestem ateistką, ale nie mogłabym usunąć i już. Nie tylko Krk jest przeciw aborcji.
        • eo_n Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 20:35
          sueellen napisała:

          > Tez jestem atei
          > stką, ale nie mogłabym usunąć i już.

          Też nie jestem katoliczką, a na 99 % bym nie usunęła.
    • best_bej Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 17:54
      Dziewczyna mojego brata miała aborcję i mimo że całym sercem jestem za prawem kobiet do aborcji, bardzo to przeżyłam, oplakałam i długo miałam nadzieję, że jednak zdecyduja się na urodzenie.
      Sama nie wiem jaką decyzję bym podjęła. Znam kilka kobiet które usuneły i nigdy nie załowały. Nie znam kobiet które żałują, co nie oznacza oczywiście że takie nie istnieją. Pewnie sie wstydza i o tym nie mówią.
    • awesome810 a w czym niby 19.04.14, 17:55
      ma pomóc twojej teściowej opisanie jej problemów na forum??
      • chyba.ze a niby w tym samym 19.04.14, 18:11
        co zakładanie codziennie nowych wątków z różnorakimi problemami.
        Temat jak każdy inny.
    • boo-boo A ja niapiszę 19.04.14, 18:13
      Nie każda jest twoją teściową, nie każda jest taka sama.
      Rozumiem, że jak ty dostaniesz sraczki po czekoladzie zakąszonej śledziami to ja też mam dostać......
      • chyba.ze Re: A ja niapiszę 19.04.14, 18:23
        boo-boo napisała:

        > Rozumiem, że jak ty dostaniesz sraczki po czekoladzie zakąszonej śledziami to j
        > a też mam dostać......

        Słaby argument.
        To znaczy, że jak NIE dostaniesz- zagwarantujesz, że ja też nie dostanę?
        • boo-boo Re: A ja napiszę 19.04.14, 21:31
          A co ma piernik do wiatraka ?

          "To znaczy, że jak NIE dostaniesz- zagwarantujesz, że ja też nie dostanę? "

          I przy jednym i drugim osoba sama musi podjąć decyzję i różnie będzie- jedna do końca życia będzie sobie w brodę pluła, a druga przejdzie nad tym do porządku dziennego jeszcze zanim z gabinetu wyjdzie.

          Nikt nikogo nie zmusza i nie namawia więc o jakim "gwarantowaniu" ty piszesz...........
    • lily-evans01 Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 18:14
      Może ktoś wzbudził w niej poczucie winy?
      Bo ja z kolei znam też kobietę, która opowiedziała mi o swojej aborcji i jej podłożu (kiepska sytuacja finansowa rodziny w danym momencie, na stanie małe dziecko operowane i potem leczone w CZD itp.) - twierdzi, że to była najbardziej racjonalna decyzja w tamtym momencie. A to były czasy, kiedy o aborcji farmakologicznej coś tam słyszano zaledwie, więc zabieg łyżeczkowania macicy. Rozmawiałyśmy swobodnie, pytałam więc o ewentualny żal czy syndrom po. Nic z tych rzeczy. Raczej pamiętała stres przed zabiegiem i jego możliwymi powikłaniami.
      • lily-evans01 Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 18:17
        Ale faktem jest, że ludzie mają różny próg wrażliwości i różnie znoszą rozmaite rzeczy. Jedna będzie np. miesiącami opłakiwać poronienie w 7 tygodniu, inna stara się jak najszybciej podnieść na nogi po stracie dziecka w 30 tc itp. itd.
        Dlatego doradzanie komuś usuń/nie usuwaj jest trochę bez sensu - to co dla mnie jest tragedią, dla kogoś łatwizną i vice versa.
    • vilez Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 18:16
      > kiedyś kobiety się skrobały

      Gdyby nie to sformułowanie, to może bym ci nawet uwierzyła.
      • cud_bogini_w_bikini [...] 19.04.14, 19:24
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • vilez Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 20:27
          No własnie. Twoja mama.
          To podpucha nawiedzonej.
        • to_ja_tola Re: Jak to po aborcji bywa... 22.04.14, 12:53
          moja ciocia usunęła chyba ze 3 ciąże.
          Lata 80te ,więc może "coś jest" w tym stwierdzeniu.?
    • triismegistos Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 18:17
      Nikt chyba nie zaprzecza, że są kobiety, które żałują aborcji. Nie jest jednak prawdą, że żałują wszystkie jak leci.
    • dantonka Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 18:51
      A ja mam koleżankę, która bardzo płakała, bo zaszła w ciążę, nie chciała tego dziecka i zastanawiała się czy nie usunąć ciąży.
      Następnie poroniła i... również strasznie płakała, bo stwierdziła, że jednak chciała tego dziecka.
      Wniosek? Kobity zawsze sobie znajdą powód do cierpienia.
      • verdana Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 18:59
        Jeśli całe lata po aborcji teściowa codziennie płacze w poduszkę, to wymaga intensywnej terapii. Tym bardziej, zę jak rozumiem, nie była to jedna aborcja. Innymi słowy, teściowa miała aborcje, jakoś nie rozpaczała i miała następne. Dopiero propaganda antyaborcyjna wpędziła ją w poczucie winy, którego wcale przedtem nie miała.
        • totorotot Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 20:04
          verdana napisała:

          > Jeśli całe lata po aborcji teściowa codziennie płacze w poduszkę, to wymaga int
          > ensywnej terapii. Tym bardziej, zę jak rozumiem, nie była to jedna aborcja. Inn
          > ymi słowy, teściowa miała aborcje, jakoś nie rozpaczała i miała następne. Dopie
          > ro propaganda antyaborcyjna wpędziła ją w poczucie winy, którego wcale przedtem
          > nie miała.

          AMEN
          A ja miałam poronienie na własne życzenie i to była najlepsza rzecz, jaka mnie spotkała w tamtym czasie. Obecnie mam dzieci i bardzo kochane, ale więcej mieć nie chcę. Na wszystko jest dobry czas. Gdybym miała dziecko za wcześnie, to na pewno nie byłoby szczęśliwe.
          • salsadura Re: Jak to po aborcji bywa... 20.04.14, 16:20
            Podpisuję się pod amen i całą resztą.
    • azja001 Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 19:03
      A może to temat zastępczy, teściowa chce aby nad nią nieco pochlipać. Moja tak ma, że swoje dolegliwości bardzo podkreśla bo lubi zamieszania wokół własnej osoby. Dziwne, że po wielu latach nagle tak ją ścisnęło sumienie.
      • asia_i_p Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 19:08
        Niekoniecznie sumienie - nie każdy żal to poczucie winy.
        Dla mnie nawet jest logiczne, że dopóki miała szanse na następne dzieci, to aborcje jej nie ruszały, a teraz, kiedy niektóre drzwi są pozamykane, to zaczyna myśleć "co by było gdyby".

        Myślę, że w pewnym wieku zaczyna się przeżywać życie wstecz i rozważa różne decyzje i ich skutki. I jeśli ktoś zamartwia się decyzjami, że tak powiem, obojętnymi politycznie, to mu wszyscy współczują - a jeśli ma pecha i jego wątpliwości są w jednym z gorących tematów, to niestety część będzie z niego robić argument w dyskusji, a część będzie nie dowierzać w jego cierpienie, bo jest dla nich niezręczne.
        • nangaparbat3 Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 23:38
          asia_i_p napisała:
          >
          > Myślę, że w pewnym wieku zaczyna się przeżywać życie wstecz i rozważa różne dec
          > yzje i ich skutki.

          Otóz to.
          Wystarczy przypomniec sobie książkę czytaną dwukrotnie, w roznych okresach zycia - to zupełnie odmienne teksty. Podobnie moze byc z naszymi wlasnymi doświadczeniami, nie trzeba szczegolnej propagandy, najbardziej zmienia naszą perspektywe to, czego bezpośrednio doświadczamy.
      • amyszka07 Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 19:15
        nie, zdecydowanie nie "po wielu latach". Ostatnie dziecko urodziła właśnie dlatego, że ścisnęło ją sumienie, a to już 35 lat temu. Teściowa ogólnie trzyma się dobrze i nikt, zaręczam, że nikt z zewnątrz nawet się nie domyśla, ale wewnątrz - najgłębiej to się odzywa. Czasem jest lepiej, a czasem gorzej, właśnie w takich momentach jak śluby, narodziny - teściowa ma (jak to zostało określone "jazdy") a jak wyglądałby te jej dzieci, a czy miałyby wnuki itp. Wiem, dla większości z was to odchyły stetryczałej wariatki.
        • demonii.larua Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 20:00
          To ileż tych aborcji ona miała, że cały czas używasz liczby mnogiej?
    • triss_merigold6 Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 19:10
      To znaczy, że teściowa ma w cholerę czasu, żeby tak codziennie móc płakać w poduszkę. Lekarz czy naukowiec i nie wie o antydepresantach?
      Znam kilka kobiet, które miały aborcję i żadna nie ma takich jazd.
    • neffi79 Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 19:11
      cóż, Twoja teściowa ma typowy syndrom poaborcyjny (wiek oraz odległości czasowe nie mają tu znaczenia), na który jest tylko jedno lekarstwo - jak chcesz to napisz do mnie na priv.
      • amyszka07 Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 19:16
        neffi79 napisał(a):

        > cóż, Twoja teściowa ma typowy syndrom poaborcyjny

        ... który PODOBNO nie występuje ?
        • triss_merigold6 Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 19:19
          Wszystko można sobie wygenerować, i widzenie Bozi na brudnej szybie, i syndrom poaborcyjny.
          • neffi79 Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 19:21
            to, żeś palnęła
            • triss_merigold6 Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 19:23
              Jak ktoś niestabilny psychicznie i musi znaleźć sobie powód do płakania, to znajdzie.
        • neffi79 Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 19:20
          nie? pierwsze słyszę.
        • karla.on Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 19:30
          u mojej tesciowej jest podobna historia.
          Tez usunela swoje 3 dziecko, bo byla strasznie zmeczona, bo stwierdzili ze ich nie stac na wiecej dzieci, bo maz ja namawial.
          Moj maz i ona wogole sa antyreligijni, ona nigdy jemu nie powiedziala, mowila mu o poronieniach, bo tez miala, ale o aborcji-nie.
          Powiedziala mnie i swojej kuzynce, starsznie plakala, zalowala, zaluje do dzis.
          Dla mnie to tez niezrozumiale, jak mozna usunac COS co juz zaistnialo-czyli wlasne dziecko.
          Wiekszosc kobiet ma syndrom poaborcyjny, ale o tym, niestety sie nie mowi, kobiety sie namawia do aborcji, a pozniej do konca swoich dni sa zostawione same sobie z cierpieniem.
          • cud_bogini_w_bikini [...] 19.04.14, 19:32
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • aurita Re: Jak to po aborcji bywa... 20.04.14, 14:31
            > Wiekszosc kobiet ma syndrom poaborcyjny, ale o tym, niestety sie nie mowi, kobi
            > ety sie namawia do aborcji, a pozniej do konca swoich dni sa zostawione same so
            > bie z cierpieniem.


            a kto je tak do aborcji namawia a potem zostawia same???? z ciekawosci pytam???
            • anaspa Re: Jak to po aborcji bywa... 22.04.14, 12:24
              fundacje pro choice, kliniki aborcyjne, partnerzy, przyjaciółki, rodzice.... świat gdzie mówi się kobiecie, "masz prawo decydować o swoim ciele", "jesteś taka nowoczesna i wyzwolona, syndrom po aborcyjny to wymysł kleru..." itp.
              Kiedy kobieta wpada w depresję po usunięciu ciąży, te osoby już raczej nie chcą jej słuchać i wsparcie kończy się na " "nie przejmuj się, przecież to nie było dziecko etc.".. albo nie rozczulaj się nad sobą - podobnie jak pisały tu niektóre o teściowej, czy wy naprawdę wiecie, że kobieta chce na siebie zwrócić uwagę ?
              Dla mnie rozmawianie o syndromie po aborcyjnym z osobami które aborcji nie miały jest jak próba udowodnienia że kobiecy orgazm istnieje kobiecie która nigdy go nie miała, a swoje męża uważa za boga seksu.

              • aandzia43 Re: Jak to po aborcji bywa... 22.04.14, 12:40
                > Dla mnie rozmawianie o syndromie po aborcyjnym z osobami które aborcji nie miał
                > y jest jak próba udowodnienia że kobiecy orgazm istnieje kobiecie która nigdy g
                > o nie miała, a swoje męża uważa za boga seksu.

                Obsesjonaci syndromu poaborcyjnego też zazwyczaj aborcji nie mieli i powołują się ciągle na przypadki kobiet, które cierpią bardzo po aborcji nie przyjmując do wiadomosci, że dysponują tylko jakimś wycinkiem informacji. A jak im się trafi kobieta po aborcji zaświadczająca, że żadnego syndromu nie ma, to albo zostaje okrzyknięta kłamczynią, albo socjopatką, albo biedną, wypierającą swe uczucia kobieciną.
                • gazeta_mi_placi Re: Jak to po aborcji bywa... 23.04.14, 08:26
                  Albo że będzie miała ten syndrom jak nie teraz to za rok, jak nie za rok to jak urodzi dzieci, jak już urodziła dzieci i nadal nie ma to pewnikiem za kilka lat, jak nadal nie ma to na stare lata, jak na stare lata też nie to (serio, taką dyskusję widziałam na jednym forum) na .... łożu śmierci big_grin
                  I w sumie racja, syndromem można straszyć do usranej śmierci, bo nawet jak teraz taka Triss nie ma to skąd wiadomo co zdarzy się na łożu śmierci? big_grin
      • gazeta_mi_placi Re: Jak to po aborcji bywa... 23.04.14, 08:22
        Ja wiem jaki, duchowa adopcja.
    • cytrynamalina Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 19:22
      Moja teściowa, a dokładnie mama mojego chłopaka urodziła go w wieku 16,5 lat i wiecie co? Mysle, ze 90% ematek nie zobaczyla tyle świata ile ona, nie prowadzi tak świetnie prosperujących działalności, jest tak pełna entuzjazmu, zadowolenia z zycia. Mąż rok starszy. Zmierzyli się z macierzynstwem super w tak młodym wieku, a mnie i syna traktuja bardziej po partersku niz rodzicowo smile. Myślę, że wiele z was chciałoby oddychać pełnią zycia tak jak ona. nawet te ktore urodzily po 30 i tak doradzają młodym dziewczynom aborcję. Teściowa ma tez roczną córę, grubo po 30. I szczerze cieszy sie z odchowanego dziecka. W niczym jej to nie przeszkodziło chociaz studia skonczyla z poslizgiem bo w wieku 30lat ale jak pisze kobieta sukcesu jak się patrzy. Nie rozumiem tego doradzania aborcji, nie od dzisiaj wiadomo ze aborcja wywoluje syndrom poaborcyjny nawet po kilkunastu latach.
      • zonawloczykija Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 19:48
        Moja matka usunęła osiem ciąż, ja miałam być dziewiąta, ale ojciec wybłagał. Może i źle się stało, moja matka nigdy nie powinna mieć dzieci, zresztą sama niejednokrotnie podczas kłótni wypominała ojcu, że ją wrobił w pieluchy. Ja też nie raz słyszałam, że żałuje, że mnie nie wyskrobała.
        • cytrynamalina Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 20:12
          Roznie bywa. Ja jako 16latka lubilam dzieci i napewno bym urodzila, chociaz tu tylko o lubienie nie chodzi. Nie uwazacie, ze studiuje obecnie tyleeeeee osob ze dla kazdego starczy miejsca? ja juz mowilam mam 21lat praktycznie 100% moich znajomych studiuje czy dziennie czy wieczorowo, czy studia cokolwiek teraz daja? tak tutaj padaja argumenty o te studia. Czy jedzic po świecie nie mozna z dzieckiem? no moj chlopak zwiedzial z rodzicami polowe swiata. Czy szalec sie nie da? hmmm? gdybym miala dziecko napewno przez 3lata byloby aborbujaco ale pozniej juz luzniej. Czy nie mozna od czasu do czasu dziecka zostawic rodzicom/ tesciom i isc na impreze z mezem? ja nie widze problemu. Moi rodzice pewnie oszaleliby na punkcie wnuka i cieszyliby sie ze moga pomoc. Studenckie zycie no jest fajne. Duzo imprezuje, moge jechac na zagraniczna szkole na wakacje i szkolic sie w zawodzie, jechac na wymiane studencka ale jakos mysle, ze spokojnie mozna bez tego przezyc albo odlozyc na za rok-dwa lata. Jak dla mnie naprawde zadna tragedia rodzic w mlodym wieku. Moze to moje spojrzenie. Mimo wszystko dziwny stereotyp, ze rodzisz mlodo to jestes patologia, studiow nie skonczysz i w ogole to juz jest koniec swiata. Bo wszystko da sie poukladac. Niektorzy rodza po 30 i co z tego? skonczyli studia, siedza w pastwowej budzetowce za najnizjsza krajowa albo za 2tys zł czy to jest to szczecie ktore ich spotkalo? to ta oszalamiajaca kariera? a wiele osob tu takich doradza, bo jak dowiedzialy sie ile wydaje na ubrania to zrobily najazd nawiedzonych. Wiec to te karierowiczki??? rodzace po 30??? to ja dziekuje wolalabym byc w skorze mojej tesciowej smile
          • larrisa Re: Jak to po aborcji bywa... 22.04.14, 11:29
            cytrynamalina napisała:

            > Niektorzy rodza po 30 i
            > co z tego? skonczyli studia, siedza w pastwowej budzetowce za najnizjsza krajow
            > a albo za 2tys zł czy to jest to szczecie ktore ich spotkalo? to ta oszalamiaja
            > ca kariera? a wiele osob tu takich doradza, bo jak dowiedzialy sie ile wydaje n
            > a ubrania to zrobily najazd nawiedzonych. Wiec to te karierowiczki??? rodzace p
            > o 30??? to ja dziekuje wolalabym byc w skorze mojej tesciowej smile

            big_grin
    • amidala Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 19:54
      Oj, idź na spacer, a nie pieprz głupot. Nie twoja sprawa, nie twoja aborcja, nie twój interes z jakiego powodu depresja. Jakby miała dzisiaj piątkę dzieci i zero kariery, emerytury, czy innych korzyści, to też by miała doła. I za złe. I wypłakiwała się TYLKO tobie w rękaw. Litości...
      • wioskowy_glupek Re: Jak to po aborcji bywa... 22.04.14, 01:47
        Jej sprawa młotku, bo to jej wypłakuje się teściowa.
        --
        "Zdajesz sobie sprawę, że próbujesz uzyskać racjonalną odpowiedź od czegoś, czego mentalność jest mieszaniną mentalności prymitywnego wieśniaka i odczuć autystyka, i co nigdy nie będzie w stanie zrozumieć sytuacji innej niż ta której samo doświadczyło?" ~ kosheen4
    • twoj_aniol_stroz Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 20:06
      napisałam smile
    • demonii.larua Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 20:13
      To raczej normalne, że jeśli teściowa robiła aborcję wbrew sobie/swoim przekonaiom (nie trzeba być gorliwym wyznawcą jakiejkolwiek wiary, by aborcja nie mieściła się w światopoglądzie) to będzie jej to wadziło.
      Są też kobiety, które nawet po latach zwyczajnie nie myślą o tym. Mają następne dzieci i żyją sobie normalnie bez codziennych łez do poduszki.
    • green_land Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 20:19
      Powiedz, że jej nienarodzone dzieci dawno już jej wybaczyły. I że sama sobie też ma wybaczyć, bo inaczej im, tym jej nienarodzonym dzieciom będzie bardzo cieżko.
      Niech zapali świeczkę, chociażby na parapecie, na ich pamięć, albo kupi obraz z ich alegorycznym czy jakimkolwiek innym wyobrażeniem. Optymistyczny, ale byle nie przesłodzony!
    • vilez Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 20:40
      Dajcie spokój, to kolejna nawiedzona z misją.
    • kerri31 Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 20:52
      I niech ten post będzie przestrogą dla innych idiotek.
    • aniani7 Re: Jak to po aborcji bywa... 19.04.14, 22:47
      A ja znam dwie kobiety z bliskiej rodziny, które usunęły i żadna absolutnie nie żałuje. Za to bardzo wierząca koleżanka nie usunęła tylko z powodu wiary, dziecko już ma z dziewięć lat i widzę, że koleżanka cały czas żałuje, że go nie usunęła. Trafiła jej się dziewucha z piekła rodem, której nikt nie jest w stanie okiełznać, także specjaliści.
    • princess_yo_yo Re: Jak to po aborcji bywa... 20.04.14, 13:09
      tesciowa - lekarz i naukowiec jest na tyle niestabilna psychicznie ze zafundowala sobie iluzje rzeczywistosci ktora jej przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu i na dodatek nie ma zadnego psychiatry we wsi ktory moglby sie zajac jej problemem i racjoalnie tenze problem przedyskutowac... jakze prawdopodobny przypadek
      • nangaparbat3 Re: Jak to po aborcji bywa... 20.04.14, 13:54
        Moja mama jest niezwykle stabilna i trzeźwa, niewierząca, racjonalna. Jednak i ona powiedziala mi kiedyś, ze żaluje, ze swego czasu, juz kiedy oboje z bratem bylismy na świecie, dwukrotnie przerwała ciążę.
        Czego by nie mowić o aborcji, to sprawa powazna, i związane z nią rozterki nie powinny byc traktowane z lekceważeniem.
    • vilez Re: Jak to po aborcji bywa... 20.04.14, 14:02
      Mam nadzieję, że macie zgodę kobiet, o aborcjach których tak lekce teraz opowiadacie?
      • chyba.ze a niby po co? 20.04.14, 14:38
        vilez napisała:

        > Mam nadzieję, że macie zgodę kobiet, o aborcjach których tak lekce teraz opowia
        > dacie?

        Nikt tu imieniem i nazwiskiem nie epatuje.
        • vilez Re: a niby po co? 20.04.14, 14:47
          Ale pisza o swoich mamach czy teściowych. A w necie nie jest się anonimowym.
          • verdana Re: a niby po co? 20.04.14, 16:00
            Poza tym ja rozumiem, ze sporo kobiet żałuje aborcji, bo ma wyrzuty sumienia, ale z drugiej strony wcale nie żałuje, zę nie ma czworga czy siedmiorga dzieci. Żałuje, bo po latach ma poczucie winy, którego wcale nie miały w momencie aborcji, po latach myśli sobie, ze chciałyby to dziecko, ale jakoś nie myśli o tym,z ę nie mogły go mieć, albo nie były psychicznie czy finansowo w stanie go mieć. To takie idylliczne wyobrażenie kolejnego dorosłego dziecka przy stole, a nie wyobrażenie przerwania pracy, obniżenia poziomu życia tych żyjących już dzieci, niemożności sprostanie obowiązkom. I ja nawet rozumiem ten żal nad życiem alternatywnym i bez wyrzutów sumienia - ale co innego sporadyczny żal od czasu do czasu, a co innego rozpacz i płacze w poduszkę. To ostatnie nadaje sie do leczenia, albo jest wyrazem żalu, ze te dzieci, które sa nie są do końca udane, może te inne byłyby lepsze?
            • antychreza Re: a niby po co? 20.04.14, 16:33
              Wydaje mi się, że verdana trafiła w dziesiątkę. Po latach zbladły problemy takie jak mieszkanie kątem u teściów, brak pieniędzy, perspektywa ciągłego zmęczenia i braku czasu, strach przed utratą pracy albo szansy zawodowej. Została wizja kolejnego dorosłego dziecka, może lepszego niż te, które są.
            • aandzia43 Re: a niby po co? 20.04.14, 20:59
              Pod każdym słowem Verdany podpisuje się kazdą ze swoich czterech łap. Tęsknota za wyidealizowaną rzeczywistością alternatywną i wyrzucenie z.pamięci ważkich powodów tamtej decyzji - jednym słowem zaćmienie i oderwanie od reala. Dodam, że nie mam na myśli tej odrobiny smutku i żalu, które zawsze pozostają na dnie duszy po trudnych decyzjach - to akurat normalka. Mam na myśli reakcje pani z postu założycielskiego.
          • chyba.ze Re: a niby po co? 20.04.14, 16:59
            Większość tu piszących opisuje życie swoje/ przyjaciółek/ kuzynek/ sąsiadek/ mężów/ kochanków i jak dotąd żadna z w/w osób nie miała nic przeciwko wink
          • nangaparbat3 Re: a niby po co? 20.04.14, 20:33
            vilez napisała:

            > Ale pisza o swoich mamach czy teściowych. A w necie nie jest się anonimowym.
            masz rację, niestety, bo się zagalopowalam sad
    • jola-kotka Re: Jak to po aborcji bywa... 22.04.14, 01:15
      Aborcja zabieg jak wiele innych a to co zostaje usuniete to jeszcze nie dziecko i tak bezpieczniej do tego podchodzić.Jedna usunie i zapomni zaraz po wyjściu druga bedzie pamietac,rozpaczac wszystko zależy od danej kobiety.
      • kocio_007 Triss... 22.04.14, 10:46
        Znam kilka kobiet, które miały aborcję i żadna nie ma takich jazd.

        Oj tam zaraz "kilka kobiet"... Triss nie bądź taka, podziel się wrażeniami ze swojej własnej aborcji, która miałaś we wczesnej młodości. To będzie najbardziej wiarygodne. No, śmiało.
        • triss_merigold6 Re: Triss... 22.04.14, 10:55
          Jesteś ciekawa pikantnych szczegółów? Nie było takich, byłam pełnoletnia, a usuwanie ciąży jeszcze wtedy było legalne. I tanie. Rodzicom głowy nie zawracałam, załatwiłam z chłopakiem we własnym zakresie. Ponieważ ciąża w wieku 18 lat jawiła mi się jako coś gorszego od złośliwego raka, to po czułam wyłącznie gigantyczną ulgę. Znam ileś kobiet, które zaliczyły wpadki i korzystały z pomocy ginekologów. Jak sądzisz, dlaczego w dobrych, dających niemal 100% szans na studia dzienne liceach nie było panienek z brzuchami?
          • gazeta_mi_placi Re: Triss... 22.04.14, 10:56
            Dlaczego?
          • kocio_007 Re: Triss... 22.04.14, 11:10
            Nie, nie jestem ciekawa szczegółów, nie lubię tylko hipokryzji.
            • nangaparbat3 Re: Triss... 22.04.14, 11:18
              A na czym niby ta hipokryzja mialaby polegać?
              I jak nazwać kogoś, kto nie ma odwagi pisac pod stalym nickiem, kiedy atakuje nizej pasa?
              • kocio_007 Re: Triss... 22.04.14, 11:33
                To jest mój stały nick. Pisuję bardzo rzadko, często czytam. Nazywaj mnie jak chcesz, jeśli cię to ucieszy smile
                Co do hipokryzji - triss jest dla mnie (oczywiście możesz mieć inne zdanie) jej wręcz książkowym przykładem, w kilku kluczowych tematach. Aborcja - kiedyś triss jako "kobieta wyzwolona" opisywała swoja aborcję, kochanków, one night standy itp. Teraz, jako mieszczańska cnotka, nabrała wody w usta. Nie pierwszy to raz, nt. aborcji powołuje się na "KOLEŻANKI" dyskretnie przemilczając własne doświadczenie. No ale to nie pasuje do obrazu, który kreuje obecnie.
                Nie chce mi się, a i szkoda mi czasu na uzasadnianie - mimo, iż pracuję stale przy komputerze, nie jestem w stanie poświęcić tyle czasu ile niektóre z forumek (w tym triss) na wpisy, bez utraty jakości mojej pracy.
                tak więc pa!
                • aandzia43 Re: Triss... 22.04.14, 12:01
                  Aborcja - kiedyś tri
                  > ss jako "kobieta wyzwolona" opisywała swoja aborcję, kochanków, one night stand
                  > y itp. Teraz, jako mieszczańska cnotka, nabrała wody w usta.

                  Buhaha, alem się ubawiła big_grin Czterdziestolatka w jakimś tam momencie życia, pochłonięta dziećmi i związkiem, ma uparcie poruszać te same co dziesięć lat wcześniej tematy, żeby wydała ci się wiarygodna i nie zasłużyła na miano hipokrytki? A może ma się cofnąć do stanu świadomości nastolatki i taką siebie nam serwować, bo przecież ostatecznie kiedyś miała te naście lat? wink Nie zauważyłam, by Triss zmieniła zdania na kwestie zasadnicze.
                  • nangaparbat3 Re: Triss... 22.04.14, 12:20
                    aandzia43 napisała:

                    Czterdziestolatka w jakimś tam momencie życia, poc
                    > hłonięta dziećmi i związkiem, ma uparcie poruszać te same co dziesięć lat wcześ
                    > niej tematy, żeby wydała ci się wiarygodna i nie zasłużyła na miano hipokrytki?
                    > Nie zauważyłam, by T
                    > riss zmieniła zdania na kwestie zasadnicze.
                    >
                    Podpisuje się.
                  • larrisa Re: Triss... 22.04.14, 12:34
                    Tu chyba nie chodzi o to, żeby nie zmieniać zdania przez całe życie, ale triss z osoby wyzwolonej stała się przewodnią postacią na forum piętnującą singielki i kobiety bezdzietne. Trochę jak te starsze moherowe babcie, które plują na widok młodej dziewczyny w mini.
                    Wydawać by się mogło, że osoba mająca konwencje w głębokim poważaniu będzie bardziej otwarta
                    na różne drogi życiowe.
                    • aandzia43 Re: Triss... 22.04.14, 12:50

                      > Tu chyba nie chodzi o to, żeby nie zmieniać zdania przez całe życie, ale triss
                      > z osoby wyzwolonej stała się przewodnią postacią na forum piętnującą singielki
                      > i kobiety bezdzietne. Trochę jak te starsze moherowe babcie, które plują na wid
                      > ok młodej dziewczyny w mini.

                      Prawdę mówiąc nie zauważyłam piętnowania i braku akceptacji faktu, ze ludzie idą w różnych kierunkach. Raczej w porywach złośliwe wytykanie wad, jakie długotrwałemu singielstwu często towarzyszy wink I tu trudno mi się nie zgodzić z jej spostrzeżeniami smile
                    • triss_merigold6 Re: Triss... 22.04.14, 12:54
                      A co ma do tego aborcja? Byłam w opcji pro choice i nadal jestem.
                  • kocio_007 Re: Triss... 22.04.14, 12:50
                    Miło mi, że się ubawiłaś.
                    Ale nie zrozumiałaś mnie w ogóle. Triss to taka Lipcowa, tylko "z wyższej półki". Używa oczywiście innego języka, przykładów i argumentów, ale mechanizm uzasadniania że "moja racja jest najmojsza" - ten sam.
      • anek130 Re: Jak to po aborcji bywa... 22.04.14, 11:43
        Ty tak myślisz? że aborcja to zabieg jeden z wielu?

        Ania
        • jola-kotka Re: Jak to po aborcji bywa... 23.04.14, 01:56
          Tak dokładnie taki jak tysiące innych! Reszta to już kwestia tego jakie podejście mamy do niej.
    • gazeta_mi_placi Re: Jak to po aborcji bywa... 22.04.14, 10:57
      Może kobita ma depresję, aborcja czy nie aborcja to by płakała, paskudna choroba niestety.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka