Dodaj do ulubionych

Urazowość dzieci...

02.05.14, 08:46
Ostatnio przeczytałam, że najwięcej różnych urazów ciała dotyczy chłopców w wieku wczesnonastolatkowym. Macie też takie spostrzezenia w związku ze swoimi synami? Co się dzieje z tymi chłopakami w tym wieku? Spuszczeni ze wzroku rodziców, małpi rozum? Moje dzieci dopiero wchodzą w ten wiek smile
Obserwuj wątek
    • demonii.larua Re: Urazowość dzieci... 02.05.14, 09:00
      Raczej nie mam, najstarszy "porysował się" dość mocno zjeżdżając z górki na rolkach w wieku 12 lat. Najbardziej ucierpiały wtedy jego kości biodrowe, na rękach i nogach miał ochraniacze, kask na głowie, na biodrach ma blizny do dziś. Potem mając lat 17 dorobił się skomplikowanego złamania dużego palucha u stopy podczas gry w piłkę. I tyle. Młodszy jeszcze nastolatkiem nie jest big_grin
      Córki częściej się uszkadzają, ale te to pędziwiatry - starsza zwłaszcza.
    • gazeta_mi_placi Re: Urazowość dzieci... 02.05.14, 09:08
      W sumie za czasów dzieciństwa nie miałam żadnych urazów, żadnych złamań, wizyt na pogotowiu, szyć itp.
      Najgorszy uraz to rozcięcie łba o kant mebla w wieku dwóch lat, obyło się bez szycia, blizna została.
      Ale oprócz biegania po podwórku nie uprawiałam żadnych sportów.
      • rosapulchra-0 Re: Urazowość dzieci... 03.05.14, 09:35
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Najgorszy uraz to rozcięcie łba o kant mebla w wieku dwóch lat, obyło się bez s
        > zycia, blizna została.

        I wszystko jasne.
    • cosmetic.wipes Re: Urazowość dzieci... 02.05.14, 09:09
      Mój syn jest niezwykle urazowy od wczesnego dzieciństwa, a nastolatkiem za chwilę już nie będzie. Ale on jest nietypowy, bo ma dość duzy astygmatyzm, oraz (niewielkie, ale jednak) problemy z koordynacją ruchową i równowagą jako pozostałości wcześniactwa. Paradoksalnie obie te cechy powodowały, że jako dziecko był okrutnie uważający - do 4 r.ż nie schodził sam ze schodów, nigdy nie wspinał się meble, później nie ciągnęło go do jakichś urazogennych akcji typu łażenie po drzewach czy eksploracja studzienek ściekowych, co czyni namiętnie mój 9-letni sąsiadsmile
      Biedaczek i tak bez przerwy potykał się o własne nogi, wywalał na gładkim asfalcie, czy spadał schodząc z jednego stopnia. Raz zdarzyło mu się na pełnym rozbiegu wbiec w witrynę sklepową. Skutki bywały opłakane, kilka razy wyglądał jak po zderzeniu z czołgiem. Szczęściem teraz, jako prawie dorosły i duzy facet panuje nad tym (bardzo pomogły okulary i niemal profesjonalne pływanie), choć na WF-e zdarza mu się zaliczyć kontuzję średnio raz na półtora miesiąca.
      A córkę mam nadaktywną furiatkę, uzaleznioną od adrenaliny, wyczynia takie rzeczy, że buty spadają. Najgroźniejszym jej urazem do tej pory były obite kolana i siniaki.
      Tak więc na moim przykładzie mogę jedynie stwierdzić, że nie ma reguływink
    • magic.meadows Re: Urazowość dzieci... 02.05.14, 09:10
      To łatwo wytłumaczyć choćby prawami fizyki. Nagle zwiększają masę , rozwijają większe prędkości, a mózg dopiero uczy sie obsługi większego ciała, wiec koordynacja troche spada. Dodać do tego młodzieńczą głupawke, chęć bycia naj, zaimponowania i mamy problemy
    • marzeka1 Re: Urazowość dzieci... 02.05.14, 09:13
      Miałam taki okres w życiu starszego syna, kiedy myślałam, że PZU zacznie mnie podejrzewać o wyłudzenia odszkodowania big_grin - jak nie uraz nogi, to wybita jedynka na rowerze, wymagający szycia łuk brwiowy, złamana ręka- a potem przeszło. Z młodszym trochę tez atrakcji było, ale nie tyle co ze starszym.
    • gretchen184 Re: Urazowość dzieci... 02.05.14, 09:22
      różnie to bywa
      mój syn ma 16 lat i tylko raz miał szyte kolano
      za to ja byłam bardzo urazowym dzieckiem co było o tyle dziwne,że byłam bardzo spokojna, nie chodziłam po drzewach i płotach.
      miałam złamaną rękę, rozbitą głowę, mam parę blizn po oparzeniach, szwy na głowie, kolanie, rękach. z wakacji u babci na wsi zawsze wracałam poobijana, z ranami i stłuczeniami. na urazówce byłam stałym gościem.
    • vilez Re: Urazowość dzieci... 02.05.14, 09:27
      Dwóch synów- żadnych urazów. Za to ja jako wczesnonastolatka latająca po dachach i drzewach...no, działo się.
      To chyba zależy od dziecka.
    • tryggia Re: Urazowość dzieci... 02.05.14, 09:42
      Weź mnie nie strasz, że wszystko przed nami.
      Mój starszy syn (ten z zab. SI) był już szyty 4 razy, raz o mało nie stracił oka. Lat 7,5.
    • guderianka Re: Urazowość dzieci... 02.05.14, 11:47
      Zobaczę jak będzie z synem za 10 lat ale póki co moja Młodsza bije na głowę swoich kolegów i kolegów Starszej i ją samą. Po prostu jest niezdarna. Jak cos się trafia-to zawsze jej, na prostej drodze potrafi się wywrócić, potknąć, uderzyć w palec o stół, przytrzasnąć palec (przedwczoraj) oparzyć, coś skręcić itd. No geniusz w tej dziedzinie wink
    • evee1 Re: Urazowość dzieci... 02.05.14, 12:04
      Moje jakos specjalnie nie sa, a sporty uprawiaja dosc urazowe - narty, deski, rower, rolki, konie.
      Zlaman jak do tej pory nie bylo wink.
      Jak przypominam sobie co ja wyczynialam jako dziecko, to dziwie sie, ze wyszlam z tego calo. Owszem, mialam raz wstrzasnienie mozgu, szycie wargi, ze o wiecznych strupach na kolanach nie wspomne, ale powazne skrecenie nogi, majace konsekwencje az do dzisiaj, zaliczylam na wuefie, wiec niby pod kontrola.
      Z obserwacji znajomych nastolatkow wynika, ze istnieja osobniki, ktorym w nastolectwie rozum jakos wyparowuje i po prostu robia rozne glupoty. Dodatkowo filmy typu jackass poddaja im rozne pomyslu, na ktore byc moze sami by nie wpadli. Ale to sa raczej wyjatki niz regula. Wiekszosc nastolatkow, nawet tych plci meskiej, nadal kojarzy, ze pewne dzialania moga miec zgubne konsekwencje, ale fakt, ze chlopcy mniej sie boja niz dziewczyny i czesciej ryzykuja.
    • marianna72 Re: Urazowość dzieci... 02.05.14, 12:18
      my na koncie mamy jeden syn piec lat zlamana reka z przemiszczeniem pobyt w szpitalu lezal na wyciagu pozniej operacja gips plus sruby na koniec rehabilitacja .Przewrocil sie w przedszkolu popchniety przez inne dziecko.
      Drygi syn w wieku 9 lat dwa razy palec raz wybity raz zlamany gral w pilke nota bene zawsze jak bylismy u tych samych znajomych .Plus zlamana reka raczej male pekniecie reka unieruchomiona na tylko 10 dni ( 11 lat) przewrocil sie . Jesli wiecej mnie czeka pozniej to dziekujewink))
      • andaba Re: Urazowość dzieci... 02.05.14, 12:22
        Mój jeden miał złamaną rękę w piątej klasie, zero jego winy, kolega na wu-efie go kopnął.
        A, i rok wcześniej ten sam się potłukł, bo ćwiczyli z kolegą wrestling i kolega nim rzucił o podłogę - tu już małpi rozum obydwu.

        Poza tym wszystko zależy od trybu życia, grając w Metina trudno doznawać urazów, grając we nogę znacznie łatwiej.
        • raczek47 Re: Urazowość dzieci... 02.05.14, 12:36
          U mnie raczej na odwrót-syn do tej pory (11 lat) żadnych urazów,mimo,że trenował karate a teraz piłkę ręczną , córka (15) dwa razy złamana noga(ta sama-raz na placu zabaw pod domem, raz w szkole), teraz kuśtyka od dwóch tygodni o dwóch kulach, bo zwichnęła rzepkę( w drugiej nodze)-w szkole.Uprawia tylko pływanie.
    • antyk-acap Re: Urazowość dzieci... 02.05.14, 12:39
      Dzieciom więcej wolno. Wolno biegać, skakać, wspinać się na drzewa. A to oznacza więcej okazji do pozdzierania skóry z kolan. Za moich czasów ciągle miałem plastry na kolanach.
      • kropkacom Re: Urazowość dzieci... 02.05.14, 13:01
        Tia, bo o plastry chodzi...
    • mona_mayfair Re: Urazowość dzieci... 02.05.14, 12:49
      Mój jakoś poki co urazowy nie jest wcale, ale wszystko przed nami ;p Ja najpoważniejsza kontuzję zaliczyłam w wieku jakichś 12 lat, jak mi wielka, pociągowa kobyła stanęła na stopie (trochę mi potrzaskała kości). Az dziwne, bo wiele razy spadałam z koni, drzew, czy innych wysokości ;p
    • rene1311 Re: Urazowość dzieci... 02.05.14, 12:51
      nie ma reguły czy to chłopiec czy dziewczynka, ja ma dwie córki i ta młodsza bije na głowę w kategorii urazów wszystkie dzieci z naszego najbliższego otoczenia. Ma 8 lat a zaliczyła już dwa złamania - w tym jedno bardzo poważne z operacyjnym nastawianiem kości, szycie łuku brwiowego, podbicie oka w taki sposób że przez tydzień nie chodziła do szkoły bo nic na nie nie widziała, poobijane żebra w taki sposób, że pani w przedszkolu powiedziała, że jeśliby nas nie znała od kilku lat to wezwałaby policje że bijemy dzieckocrying a nogi ma tak posiniaczone że ubranie sukienki czasem jest problememsmile
      • kropkacom Re: Urazowość dzieci... 02.05.14, 13:03
        Hmmm... Nie chce wyjść na przewrażliwioną, ale nie chcieliście tego diagnozować?
        • rene1311 Re: Urazowość dzieci... 02.05.14, 21:53
          chcieliśmy, po drugim złamaniu trochę się przeraziłam ,a le ortopedzi i chirurdzy nie widzieli w tym nic nadzwyczajnego. Ponoć córka mieści się w normie, ma tylko większego pechawink zresztą co jakiś czas mamy robione kompleksowe badania w związku z innymi podejrzeniami - ostatnio pół roku temu - i jak do tej pory jedynym największym problemem zdrowotnym są robakiwink
          • rene1311 Re: Urazowość dzieci... 02.05.14, 21:59
            wszyscy też zgodnie twierdzą , że powodem większości urazów jest fakt, że córka jest bardzo szczupła, żeby nie powiedzieć chuda...wszystkie kosteczki wystają i się obijająsad a że przy tym nie usiedzi nawet 5 min to tak się kończy.
    • kai_30 Re: Urazowość dzieci... 02.05.14, 14:53
      U moich się zgadza - do wieku wczesnonastolatkowego prawie nic, poza dwukrotnie złamaną ręką najstarszego (ale to też dopiero w wieku szkolnym). Później - w wieku 13 lat najstarszy doznał skompresowanego złamania kręgu, a średni w wieku lat 12 wieloodłamowego złamania ręki w łokciu, z koniecznością operacji. Wszystkie złamania i inne urazy (stłuczenia) miały miejsce podczas uprawiania sportu, żadne nie było wynikiem wygłupów czy beztroski - najstarszy na wf, podczas skoku wzwyż, skoczył za daleko na materac i spadł plecami na parkiet, średni wywalił się grając w piłkę. I tak, masa ma znaczenie - obaj moi synowie są duuuzi, 90-97 centyl zarówno wzrostowo, jak i wagowo, więc impet uderzenia o ziemię jest dużo większy i pozornie błahe przewrócenie się może być przyczyną poważnego złamania, wystarczy źle się podeprzeć ręką i kość może nie wytrzymać.
    • kerri31 Re: Urazowość dzieci... 02.05.14, 22:02
      Myślę, że to się bierze z hormonów. Wtedy chłopcy są odważni, rżadni przygód i świata.
      Mój kuzyn w wieku 11 lat zawiesił się na jajach....dosłownie.
      Chciał pfrzeskoczyć okrakiem słupek, zawisł na klejnotach. Ponoć obrażenia były ciężkie.

      Potem chciał przeskoczyć płot, złamał rękę.
      Bojaźliwość chłopaków jest większa, potrzebują się wyżyć, wyszaleć. Dziewczyny wolą napisać pamiętnik w tym czasie.
      Ale za to potem, w późniejszym etapie 16-20 lat to dziewczyny są słabsze ...psychicznie,
      To z czym dziewczyna sobie prawie nie radzi i ma ochotę popełnić samobójstwo , chłopak zlewa i idzie na motor lub spotkać się z kumplami.
      Takie moje obserwacje z otoczenia,
      • rosapulchra-0 Re: Urazowość dzieci... 03.05.14, 09:55
        kerri31 napisała:

        > Myślę, że to się bierze z hormonów. Wtedy chłopcy są odważni, rżadni przygód i
        > świata.
        > Mój kuzyn w wieku 11 lat zawiesił się na jajach....dosłownie.
        > Chciał pfrzeskoczyć okrakiem słupek, zawisł na klejnotach. Ponoć obrażenia były
        > ciężkie.
        >
        > Potem chciał przeskoczyć płot, złamał rękę.
        > Bojaźliwość chłopaków jest większa, potrzebują się wyżyć, wyszaleć. Dziewczyny
        > wolą napisać pamiętnik w tym czasie.

        > Ale za to potem, w późniejszym etapie 16-20 lat to dziewczyny są słabsze ...psy
        > chicznie,
        > To z czym dziewczyna sobie prawie nie radzi i ma ochotę popełnić samobójstwo ,
        > chłopak zlewa i idzie na motor lub spotkać się z kumplami.
        > Takie moje obserwacje z otoczenia,

        Przydałyby ci się dodatkowe lekcje z języka polskiego oraz logiki.
    • kamunyak Re: Urazowość dzieci... 02.05.14, 22:35
      u mnie nie zgadza się, moi synowie rozbijali się głównie w wieku przedszkolnym. W pewnym momencie bałam się nawet, że zaczną podejrzewać mnie o maltertowanie dzieci, dziś byłoby to niewykluczone, kilkanaście lat temu wygladało trochę inaczej.
      Synowie wówczas byli w nieustannym "zwarciu", byle pretekst wystarczył do kłótni. To raz, drugie, że byli wyjątkowo energicznymi chłopcami. Kiedys młodszy rozciął głowę o brzeg tapczanu. Oczywiście, ostry dyżur, szwy itp. Od tej pory tapczan był obłożony grubymi kocami, włożonymi pod materac. I tak znalazl sobie 'wolną" szparkę i znowu rozciął głowę. Znowu ostry dyżur, szwy itp.
      W sumie starszy raz miał uraz głowy (duży guz wyskoczył), młodszy 3 razy był szyty. I to mimo pilnowania, niby.
    • lola211 Re: Urazowość dzieci... 03.05.14, 09:28
      Co się dzieje z tymi chłopakami w tym wieku? Spuszczeni ze wzroku rodziców,
      > małpi rozum?
      Tak.Z chwila, kiedy dzieci nie sa juz na oku rodziców robia rozne głupoty bez zadnego nadzoru, to wpływa na liczbe wypadków.A ze chlopcy w tym przoduja to normalne z uwagi na fakt jakie zabawy preferuje ta płec.
    • rosapulchra-0 Re: Urazowość dzieci... 03.05.14, 09:31
      Tak, chłopcy potrafią być nieprzewidywalni i robić bardzo nierozsądne rzeczy. Większość ma szczęście, ale niektórym się nie udaje. W końcu ni na darmo firmy ubezpieczeniowe obliczają składkę ryzyka na podstawie statystyk wypadków dzieląc ubezpieczonych na grupy wiekowe i płeć.
      • lola211 Re: Urazowość dzieci... 03.05.14, 09:53
        dzieląc
        > ubezpieczonych na grupy wiekowe i płeć.
        To sie jakis czas temu sie zmienilo- nie roznicuje sie juz skladki z uwagi na płec.
        • rosapulchra-0 Re: Urazowość dzieci... 03.05.14, 10:10
          Wiek i płeć to są PODSTAWOWE elementy szacowania ryzyka, więc proszę cię, nie pisz głupot.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka