Dodaj do ulubionych

karierowiczko po co ci dziecko?

20.08.04, 20:53
drogie mamy sprawa dotyczy moejej dobrej kolezanki, ktora pnie sie po
szczeblach kariery i.. narzeka ze nie ma czasu dla dziecka. wyszla za maz ,
zaraz urodzila dzieko, po 4 mies. urlopu wrocila do pracy, bo czekal na nie
awans(z ktorego mogla zrezygnowac)w pracy siedziala od 7 rano do 7 wieczorem
plus wyjazdy sluzbowe w polsce i za granice, duzo pracy, nerwy, stres, i..w
konsekwencji brak czasu dla dziecka. owszem twierdzi ze za ddzeickeim bardzo
teskni, ale po prostu nie ma innego wyboru, musi pracowac, zeby im sie dobrze
zylo, a po za tym ona to wszystko robi dla dziecka. ha! i tu zaczynam nie
rozumiec, bo ona naprawde ma dobra sytuacje finansowa tzn maz dobrze zarabia,
ona moglaby mniej pracowac na nizszym stanowisku za mniejsze pieniadze, ale
wybrala inaczej i.. narzeka. teraz dostala nastepny awans, ichce nastepne
dzieko, bo , jak twierdzi, poki mozna to wykorzysta mame do wychowania dzieci
a ona wtym czasie bedzie robic duzo kase, i nie wiedziec dzieci po calych
dniach. wszytsko byloby ok gdyby nie narzekala ze malo czasu poswieca dziecku
i ma wyrzuty sumienia. ja naprawde nie wiem co ma jej wtedy poradzic. rzuc
robote! to jej sprawa i zycie, ale tak sie zastanawiam kiedy my matki robimy
wiecej dla dzieci jak siedzimy z nimi w domu czy jak zostawiamy je na caly
dzien pod opieka innych i robimy swoje. chyba juz koncze te opowiesc.
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • kalafior_tez_kwiat Re: karierowiczko po co ci dziecko? 20.08.04, 21:06
      Wszystko zależy od kobiety, ale ja mimo posiadania dziecka nigdy nie zrezygnuję
      z własnego JA i życia i NIGDY bezgranicznie nie oddam się dziecku czy to ktoś
      potępi czy nie. A zresztą w nosie mam cudze opinie na ten temat i tobie też
      radzę zająć się swoimi sprawami a nie analizować życie swojej koleżanki i
      zaglądać jej do portfela !
    • josik11 Re: karierowiczko po co ci dziecko? 20.08.04, 21:07
      trudno na to pytanie odpowiedzieciec
      ja tez wracam do pracy po macierzysnkim i miesiecznym urlopie wypoczynkowym...
      nie mam innego wyjscia, maz studiuje , mamy w planach kupno wiekszego
      mieszkania (mamy kawalerke) z jednej penji byloby ciezko ale mozeby sie dalo
      przezyc ale w koncu skoro mam mozliwoesc powrotu do pracy a z corka zostanie
      zmama to skorzystam z tego.
      Dziecko podrosnie i tak wtredy pojdzie do przedszkola a ja bym byla bez pracy
      tak wiec nie wiem czy lepiej byc z dzieckiem i narzekac na stan konta (wiele
      moich znajomych na wychowawczych tak ma, ciagle narzekania, nerwowka w domu a
      dziecko to widzi i po co to?)
      co innego jak sie twojej kolezance dobrze powodzi tylko w tym wypadku jesli
      przyzwyczaila sie do zycia na wys. poziomie to jednak brak jej pensji moglby to
      zmienic a ona tego nie chce?
      moja tesciowa zrezygnowala z pracy i wychowala 4 dzieci bo tesc bdb zarabial,
      no ale teraz wsyztsko sie zmienilo, tesc na zasilku tesciowa bez prawa do
      emerytury... zaluje ze nie wrocila do pracy bo z dziecmi mial kto byc
      moze twoja koelzanka tez tak mysli...
      ja nie odpowiem na to pytanie bo kazdy robi tak jak mu pasuje i nie sadze ze to
      sie odbywa kosztem dzieci (moja mama tez wrocila do pracy po macierzysnkim a ja
      bylam z babcia i wcale nie uwazam ze jestem gorsza od dzieci ktorych mamy nie
      pracowaly) tylko mnie wkurza ze ktos robi tak a nazreka ze moglby zrobic
      inaczej ale tego nie robi...
      ale namotalam
      hihih
    • mamania Re: karierowiczko po co ci dziecko? 20.08.04, 21:09
      a ja podziwiam te dziewczyne i wiem ile ja to kosztuje
      otoz sprawa nie jest taka prosta ze jest sie albo dobra tzn niepracujaca matka
      albo zwyrodniala karierowiczka bez instynktu
      jesli jest tak dobra ze osiaga kolejne szczeble awansu i zarabia duzo pieniedzy
      czy ma sie zadowolic jak piszesz nizszym stanowiskiem i miejsza kasa tylko
      dlatego ze ma male dziecko?
      zastanawiam sie gdzie sie zaczyna dyskryminacja
      i widze, że nie od prezesow w garniturach tylko jednak od takich blum ktorym
      nie miesci sie w glowie ze mozna byc doskonalym pracownikiem i wspaniala matka
      a ze czasem ponarzeka? jest zwyczajnie przemęczona
      a kilka wątków niżej jest wątek dziewczyny, któa wcześniej bardzo aktywna
      zawodowo nie może sie odnaleźć siedzac li i jedynie z małym dzieckiem w domu
      co jej poradzisz? zadasz jej takie pytanie jak w tytule?
      • kalafior_tez_kwiat do mamania 20.08.04, 21:15
        Całkowicie się zgadzam z przedmówczynią. Może należałoby podziwiać tą kobietę
        za jej zaradnosć a nie potępiać i krytykować! Nie potrafię zrozumić takiej
        głupiej zawiści ! I nic mnie tak nie dołuje jak to, że nie jedna blum tak
        właśnie myśli...
      • blum5 Re: karierowiczko po co ci dziecko? 20.08.04, 21:17
        mamania napisała:

        > a ja podziwiam te dziewczyne i wiem ile ja to kosztuje
        > otoz sprawa nie jest taka prosta ze jest sie albo dobra tzn niepracujaca matka
        > albo zwyrodniala karierowiczka bez instynktu
        > jesli jest tak dobra ze osiaga kolejne szczeble awansu i zarabia duzo
        pieniedzy
        >
        > czy ma sie zadowolic jak piszesz nizszym stanowiskiem i miejsza kasa tylko
        > dlatego ze ma male dziecko?
        > zastanawiam sie gdzie sie zaczyna dyskryminacja
        > i widze, że nie od prezesow w garniturach tylko jednak od takich blum ktorym
        > nie miesci sie w glowie ze mozna byc doskonalym pracownikiem i wspaniala matka
        > a ze czasem ponarzeka? jest zwyczajnie przemęczona


        nie wierze w to ze mozna byc idealna matka i dobrym pracownikiem . niestety.
        > a kilka wątków niżej jest wątek dziewczyny, któa wcześniej bardzo aktywna
        > zawodowo nie może sie odnaleźć siedzac li i jedynie z małym dzieckiem w domu
        > co jej poradzisz? zadasz jej takie pytanie jak w tytule?
        • mamania Re: karierowiczko po co ci dziecko? 20.08.04, 21:23
          blum5 napisała:

          >> nie wierze w to ze mozna byc idealna matka i dobrym pracownikiem . niestety.

          ja w ogole nie wierze ze mozna byc idealna matka smile
          etat nie ma nic do tego
        • emma Re: karierowiczko po co ci dziecko? 26.08.04, 17:15
          Można. ja taka jestemsmile) Tym bardziej, ze szefuje małej firmie. Tyle, ze mam
          męża który jednocześnie jest ojcem mojego dziecka i pamieta o tym.

          blum5 napisała:

          > mamania napisała:
          >
          > > a ja podziwiam te dziewczyne i wiem ile ja to kosztuje
          > > otoz sprawa nie jest taka prosta ze jest sie albo dobra tzn niepracujaca
          > matka
          > > albo zwyrodniala karierowiczka bez instynktu
          > > jesli jest tak dobra ze osiaga kolejne szczeble awansu i zarabia duzo
          > pieniedzy
          > >
          > > czy ma sie zadowolic jak piszesz nizszym stanowiskiem i miejsza kasa tylk
          > o
          > > dlatego ze ma male dziecko?
          > > zastanawiam sie gdzie sie zaczyna dyskryminacja
          > > i widze, że nie od prezesow w garniturach tylko jednak od takich blum kto
          > rym
          > > nie miesci sie w glowie ze mozna byc doskonalym pracownikiem i wspaniala
          > matka
          > > a ze czasem ponarzeka? jest zwyczajnie przemęczona
          >
          >
          > nie wierze w to ze mozna byc idealna matka i dobrym pracownikiem . niestety.
          > > a kilka wątków niżej jest wątek dziewczyny, któa wcześniej bardzo aktywna
          >
          > > zawodowo nie może sie odnaleźć siedzac li i jedynie z małym dzieckiem w d
          > omu
          > > co jej poradzisz? zadasz jej takie pytanie jak w tytule?
          >
        • judytak Re: karierowiczko po co ci dziecko? 27.08.04, 11:04
          blum5 napisała:


          > nie wierze w to ze mozna byc idealna matka i dobrym pracownikiem . niestety.

          to nie jest kwestia wiary
          życie pokazuje milionami przykładów, że można być dobrą matką i dobrym
          pracownikiem

          a idealna matka, tak, jak idealny pracownik, nie występuje w przyrodzie :o)

          pozdrawiam
          Judyta
        • matania Re: karierowiczko po co ci dziecko? 27.08.04, 11:48
          blum5 napisała:

          > nie wierze w to ze mozna byc idealna matka i dobrym pracownikiem . niestety.

          większość pracodawców w to nie wierzy i dlatego po info o zajściu w ciążę
          kobieta ceniona dotąd w pracy zaczyna być persona non grata a po powrocie z
          urlopu macierzyńskiego często gęsto się dowiaduje, że się niepotrzebnie
          fatygowała. tymczasem kobieta ma prawo pracować i dbać o swoją karierę ORAZ
          mieć rodzinę tak samo jak mężczyzna. widzisz w tym coś złego?
          • dyrgosia Re: karierowiczko po co ci dziecko? 27.08.04, 12:01
            Jako pracodawca nie dyskryminuję ciężarnych ani matek , jednak są takie, które
            nadużywają swoich PRZYWILEJÓW.
    • icek11 Re: karierowiczko po co ci dziecko? 20.08.04, 21:09
      w niektorych zawodach pracuje sie na full albo wogole i nie ma mozliwosci
      robienia tego na pol gwizdka. natomiast pozostanie z dzieckiem w domu i
      rezygnacja z pracy wogole oznacza czesto wypadniecie z zawodu i brak
      samodzielnosci finansowej. nie wszystkie malzenstwa przeciez sa wieczne.
      • blum5 Re: karierowiczko po co ci dziecko? 20.08.04, 21:15
        czekalam na te gromy z jasnego nieba, ale nie zgadzam sie z tym ze dyskryminuje
        kogos, bo nie dyskryminuje zadaje normalne pytanie jako matka ktora woli mniej
        pracowac a wiecej siedziec z dzieckiem, a po drugie nie zagladam nikomu do
        portfela, bo to nie w moim styli jak sie tu niektorym wydaje. jesli ktos ma
        ochote rzucac jeszzcze jakies obelgi pod moim adresem to niech sie chwile
        zastanowi, bo po prostu mnie nie zna.
        • kalafior_tez_kwiat Re: karierowiczko po co ci dziecko? 20.08.04, 21:17
          Blum to nie jest obelga. W taki właśnie sposób odebrałam Twój post. Ja nie mam
          zamiaru nikogo tutaj obrażać, bo to nie w moim stylu
    • donatta Re: karierowiczko po co ci dziecko? 20.08.04, 21:29
      Problem polega na tym, że niestety nie ma idealnego rozwiązania. To znaczy są
      dwa:
      1. Rodzę dzieci i siedzę z nimi w domu, osiągając z tego powodu pełną
      satysfakcję, do pracy mnie nie ciągnie, mąż zarabia tyle, że jest nam dobrze.
      2. Chcę robić karierę, pracować, awansować, wyjeżdżać. W moim życiu nie ma
      miejsca na dziecko.
      Tylko, że są to przypadki skrajne. Większość z nas plasuje się gdzieś po
      środku, a czy bliżej pierwszego, czy drugiego punktu, to już kwestia
      indywidualna. W każdym razie pogodzenie pracy i macierzyństwa jest trudne i
      zawsze będzie rodzić wątpliwości.
      Ja na przykład fizycznie siedzę w domu z dziećmi. Czyli zgodnie z powszechną
      opinią, mam full czasu i zajmuję się moją trójka non stop. Guzik prawda. Jestem
      karierowiczką i pracoholikiemsmile Biorę udział w jednym projekcie za drugim, a
      jak nic nie ma to sobie wymyślam sama i piszę książkismile I też mam wyrzuty
      sumienia. Widzę dzieci cały boży dzień, a one widzą mnie, rozmawiamy,
      komunikujemy się, ale pożytku ze mnie czynnego przez cały czas nie mają. Bo
      siedzę przy kompie i pracuję. Bo nie mam nikogo do pomocy, a Matka Polka ze
      mnie kiepska. Potrzebuję tej pracy jak kania dżdżu. Zresztą za parę lat
      wszystkie dzieci będą w szkole, a ja co? Seriale brazylijskie?
    • poleczka2 Re: karierowiczko po co ci dziecko? 20.08.04, 21:40
      Ja też jestem z tych którzy lubią pracować. Bardzo wahałam się czy iść na pół
      etatu do pracy którą bardzo lubiłam po urodzeniu dziecka. W końcu zdecydowałam
      się za także ze względu na męża. Do pracy na cały etat chcę wrócić jak
      najszybciej.
      Rozumiem tę dziewczynę. Żeby żyć komfortowo trzeba na to zapracować, w
      dzisiejszych czasach też długie godziny.
      Jeżeli byłabym w sytuacji tej dziewczyny to nie ocbchodziłoby mnie co inni na
      ten temat myślą tylko nadal robiła swoje.
    • blum5 Re: karierowiczko po co ci dziecko? 20.08.04, 21:52
      drogie mamy, widze ze niektore z was tez sa zestresowane, wnioskuje po tym ze
      zostalam nazwana osoba zawistna, dyskryminuje czy zagladam do portfela. nic z
      tych rzeczy, chcialam grzecznie zadac nurtujace mnie pytanie, jakie tez
      zadalam, i czekalam na odpowiedzi. faktycznie na tym forum ostatnio strach sie
      o cos zapytac zeby nie zostac zlinczowanym. dla wyjesnienia dodam ze nikomu nie
      zazdroszcze takiej sytaucji (zwlaszccza mojej dobrej kolezance), bo sama nie
      mam w zyciu na co narzekac. mieszkam w usa, mam prace na pol etatu, meza bdb
      zarabiajacago i tzw komfort w zyciu. tez mam owszem na co ponarzekac (jak
      wszyscy, ale staram sie tego nie robic), tez nie zrezygnowalam z pracy
      doszczetnie z tego powodu ze mam dziecko, ale nie narzekam!!!!! a moja
      kolezanka robi kariere, narzeka i che miec jeszcze jedno dziecko. o to mi
      chodzilo w moim poscie. dziekuje za sensowne odpowiedzi.kropka
      • blum5 Re: karierowiczko po co ci dziecko? 20.08.04, 21:53
        za duzo narzekac...a niehc tam..
        • utalia Re: karierowiczko po co ci dziecko? 20.08.04, 23:35
          A co tu do podziwiania??? I jak mozna byc WSPANIALA MATKA ok. 20 wieczorem?
          Pewnie mozna.. zwlaszcza, ze dziecko spi kiedy sie wraca a jeszcze spi gdy sie
          wychodzi. Ideal! Ale jakby co to jak stuknie jej czterdziestka nie bedzie
          zalowala, ze nie skorzystala z mozliwosci bycia matka a byc moze nawet
          dwukrotnie. A dlaczego nie, skoro wychowywanie dzuiecka jest taaakie proste.
          Nie ma co podziwiac, poniewaz to nie jest kwestia RADZENIA SOBIE. Tego typu
          kobiety sobie radza jedynie z praca zawodowa, prowadzeniem domu i wychowaniem
          dzieci zajmuje sie ktos inny wiec coz w tym nadzwyczajnego? Ot wybor. Utalia
          • mamania tego typu kobiety? 21.08.04, 08:04
            utalia napisała:

            > A co tu do podziwiania??? I jak mozna byc WSPANIALA MATKA ok. 20 wieczorem?
            > Pewnie mozna.. zwlaszcza, ze dziecko spi kiedy sie wraca a jeszcze spi gdy
            sie
            > wychodzi. Ideal!

            az takich szczegolow nam blum nie nakreslila, to chyba za daleko idace wnioski
            zreszta skoro mozna byc matka o 11 to mozna tez o 20. skad to oburzenie?

            Ale jakby co to jak stuknie jej czterdziestka nie bedzie
            > zalowala, ze nie skorzystala z mozliwosci bycia matka a byc moze nawet
            > dwukrotnie.

            moze bedzie moze nie bedzie, to jest jej wybor na ten czas najlepszy dla niej

            >A dlaczego nie, skoro wychowywanie dzuiecka jest taaakie proste.

            nie jest, ale duuuuuuzo trudniejsze pogodzenie jest wychowywania dziecka i
            pracy zawodowej jednoczesnie

            > Nie ma co podziwiac, poniewaz to nie jest kwestia RADZENIA SOBIE. Tego typu
            > kobiety sobie radza jedynie z praca zawodowa, prowadzeniem domu i wychowaniem
            > dzieci zajmuje sie ktos inny wiec coz w tym nadzwyczajnego?

            a powiedz mi prosze kto? kto obsluguje cala bytowa stone zycia TEGO TYPU KOBIET
            i do tego wychowuje im dzieci, zeby one mogly sobie spokojnie z glowa wolna od
            problemow z pieknie zrobionymi pazurkami pachniec przed komputerem? bo ja kurde
            nie wiem,
            warto spytac te dziewczyne czy odkad poszla do pracy znacznie jej tych
            obowiazkow ubylo, ciekawe co odpowie,

            >Ot wybor. Utalia
    • mama_oli_i_tomka Re: karierowiczko po co ci dziecko? 21.08.04, 00:03
      Ja rozumiem Twoje spojrzenie na sprawę blum.
      Nie chodzi o wybór drogi życiowej, jakiego dokonała Twoja koleżanka. Chodzi o
      to, że narzeka iż podjęła taką a nie inną decyzję.
      Skoro dziewczyna zdecydowała, że chce pracować i to dużo pracować to niech nie
      narzeka, że ma mało czasu dla dziecka. Bo taką decyzję podjęła - śmiem
      przypuszczać - całkiem świadomie.
      A i jeszcze jedno - jeśli usłyszałabym od kogokolwiek, że zrobi sobie drugie
      dziecko bo "jak twierdzi, poki mozna to wykorzysta mame do wychowania dzieci
      > a ona wtym czasie bedzie robic duzo kase..." to by mnie szlag trafił. Mamę to
      można uprzejmie poprosić o pomoc i mama to może się zgodzic lub nie. Ale żeby
      wychodzić z założeni - pochodzę w ciąży, urodzę a resztą zajmie się mama...
      sorry dziewczyny ale to już przesada.
      I myslę, że taki był kontekst postu blum.
      Pozdrawiam
    • agacz2905 Re: karierowiczko po co ci dziecko? 21.08.04, 10:42
      Osobiście uważam, że albo rybki albo akwarium niestety. Jestem mamą i trochę
      pracująca (no, jeszcze przede mną 2 m-ce wychowawczego) i wychowującą dzieci,
      zwł to młodsze, bo Szymka tewraz w wielkim stopniu kształtuje żłobek, na
      szczęście dobrze wybrany. Każda mama ma wybór, oczywiście wybór w zakresie
      możliwości, jakie są przed nią, prawda? Ja zdawałam sobie sprawę z tego, że i
      tak wyżyn w zawodzie nie osiągnę i postawiłam na rodzinę. Zwłaszcza, że bardzo
      tej rodziny pragnęłam. Po ślubie bez większych dylematów (bo mniejsze były)
      zrezygnowałam z pozaetatowej aplikacji prokuratorskiej, która cóż...chyba nic
      by mi nie dała, oprócz stresu, papierka w szufladzie...Dzięki tej rezygnacji
      wskoczyłam za to na cały etat w urzędzie i tego się trzymamsmile) Najchętniej bym
      siedziała w domu z dziećmi, wolę to sto razy niż stukanie decyzji
      administracyjnych i tonę urzędowych papierów. Mąż ma ciekawszą pracę i on
      zdecydowanie lubi to co robi - choć karierowiczem cięzko go nazwać. Ale mimo,
      że nie robimy karier - jakoś te nasze dzieciaki wychowamy, może one postawią
      kiedyś na kariery? To będzie ich wolny wybór, pozdrawiam
      Agnieszka
    • libra.alicja Re: karierowiczko po co ci dziecko? 21.08.04, 12:07
      Niestety nie każdy ma możliwość pogodzenia wychowywania dzieci i pracy w
      zawodzie.
      Ja kiedyś pracowałam bardzo dużo, od rana do wieczora i musiałam zrezygnowac z
      takiej stresującej i wymagającej pracy żeby wogóle móc się spokojnie leczyć i
      zajść w ciążę.
      Nie mam możliwości wykonywania tej pracy na pół etatu. Więc nie pracuję wcale,
      tylko wychowuję dzieci. Mąż tez pracuje do wieczora, więc choć jedno z nas jest
      w domu. Inaczej z dziecmi byłby ktoś obcy lub częściowo babcie.
      Podobno kariera stała przede mną otworem, ale niestety wiem, że juz nie wrócę
      do takiego stylu pracy. Będę szukać czegoś innego, tak by mieć choć trochę
      czasu dla dzieci, gdy wrócą z przedszkola. I nie wiem, czy taka praca da mi
      satysfakcję (o sensownych pieniądzach nie wspominając), ale to jest właśnie mój
      wybór.
      • verdana Re: karierowiczko po co ci dziecko? 21.08.04, 15:19
        Ja też nie wiem, po co jej dziecko? Moze po to, zeby mieć już wszystko - i
        pieniądze i karierę i dziecko i być przedmiotem ogólnego podziwu. Świetnie
        rozumiem sytuację, gdy matka pracuje od rana do wieczora by dziecko utrzymać,
        albo gdy jest to przejściowe. Uwazam jednak za absolutnie karygodne totalne
        zaniedbywanie dziecka dla kariery. kariera fajna rzecz, ale nie kosztem
        dziecka, którego przecież nikt nie każe mieć.
        • pawlinka Re: karierowiczko po co ci dziecko? 21.08.04, 15:25
          Tak jest!!!
          Blum ujęła się wszelako za dzieckiem, które kiedyś też może zadać właśnie takie
          pytanie.
    • emma Re: karierowiczko po co ci dziecko? 26.08.04, 17:14
      Może ona nie chce pracować na niższym stanowisku i mniej zarabiac i zeby ja mąż
      utrzymywał (z drugiej strony jestem ciekawa dlaczego maznie zrezygnował dla
      dziecka z dobrze płatnej posady.
      Doskonale to rozumiem. ja też nie zamierzam całego zycia poświęcić dziecku. Z
      nim jest ono bogatsze ale pojawienie się dziecka nie dla wszystkich oznacza
      spełnianie się wyłącznie w jego wychowaniu, w imię jego dobra siedzenie w domu
      etc. Pozandto do tych roli bardzo dobrzy są równiez tatusiowie wiec zcemuż to
      kobieta ma ponośic wszelkie konsekwencje?
      • emma Re: karierowiczko po co ci dziecko? 26.08.04, 17:21
        Ale narobiłam literówek, sorki. Ale właśnie robię karierę i zestresowało mnie
        ile mam jeszcze roboty. Za to jutro nie idę do pracy; nie chce mi się smile))
        Ponadto przeczytałam teraz wszystkie Wasze posty i wiecie co, jestem w szoku.
        tylko w jednym (moim) pojawiła się kwestia, ze nie tylko matki muszą byc
        obciążone ( w pewnym sensie oczywiście) wychowywaniem dzieci. Panowie nie sa
        usprawiedliweni robieniem karier. To tak samo są ich dzieci!
        No co Wy, dziewczyny? Potem się dziwicie, ze musicie dokonywać jakichś skrajnych
        wyborów i padacie na twarze ze zmeczenia?
        emma napisała:

        > Może ona nie chce pracować na niższym stanowisku i mniej zarabiac i zeby ja mąż
        > utrzymywał (z drugiej strony jestem ciekawa dlaczego maznie zrezygnował dla
        > dziecka z dobrze płatnej posady.
        > Doskonale to rozumiem. ja też nie zamierzam całego zycia poświęcić dziecku. Z
        > nim jest ono bogatsze ale pojawienie się dziecka nie dla wszystkich oznacza
        > spełnianie się wyłącznie w jego wychowaniu, w imię jego dobra siedzenie w domu
        > etc. Pozandto do tych roli bardzo dobrzy są równiez tatusiowie wiec zcemuż to
        > kobieta ma ponośic wszelkie konsekwencje?
        • dyrgosia Re: karierowiczko po co ci dziecko? 26.08.04, 19:13
          nie wiem czy jestem karierowiczką, ale zajmuję wysokie, odpowiedzialne
          stanowisko i jestem mamą trzech synów, najmłodszy jeszcze nie może wyrazić
          swojego zdania, ale starsi twierdzą, że mają super mamę.
          Myślę,że można pogodzić karierę i bycie żoną i mamą , to zależy od dobrej
          organizacji i miłości, można być złą mamą siedząc z dzieckiem 24 godz na dobę.
          Kobieta sflustrowana siedzeniem w domu nie będzie dobra dla dziecka, ponieważ
          podświadomie będzie go winić za swoją sytuację.
          • wiklinka Re: karierowiczko po co ci dziecko? 26.08.04, 22:11
            dyrgosia napisała:

            > Myślę,że można pogodzić karierę i bycie żoną i mamą , to zależy od dobrej
            > organizacji i miłości, można być złą mamą siedząc z dzieckiem 24 godz na dobę.
            > Kobieta sflustrowana siedzeniem w domu nie będzie dobra dla dziecka, ponieważ
            > podświadomie będzie go winić za swoją sytuację.

            Mam nadzieję, że i mnie się uda w ten sposób godzić obowiązki. Mam 29 lat i w
            listopadzie rodzę pierwsze dziecko. Dotychczas pracowałam pełną parą (w czasie
            ciąży także) i z dużą satysfakcją zresztą. Będzie nam o tyle łatwiej, że mężulo
            większość czasu pracuje w domu. Nie wiem jeszcze jak wszystko sobie poukładamy
            czasowo, życie pokaże, ale trudno mi wyobrazić sobie na dziś, żebym mogła
            siedzieć w domku z dzieckiem non stop, całkowicie rezygnując z pracy (tym
            bardziej, że odczulibysmy to bardzo w sensie finansowym). Nie uważam jednak,
            żebym - podejmując decyzje powrotu do pracy - miała być z automatu gorsza mamą,
            tzn. ufam, że tak nie będzie.
            Pozdrawiam Was cieplutko

            PS. Żeby było zabawniej, to moja teściówka uważa, że tylko poprzez maciezynstwo
            kobieta może sie całkowicie zrealizowac i juz nawet swoje zycie zaczęła układać
            pod katem narodzin wnuka (w sensie pomocy mi we wszystkim), ale my wolimy sami,
            a mężulo na szczeście ma zdrową hierarchię i zdanie żonci wazniejsze, uf wink


    • evee1 Re: karierowiczko po co ci dziecko? 27.08.04, 02:47
      Zglasza sie matka pracujaca i od czasu do czasu narzekajaca. Tak, narzekam,
      bo nie jest latwo po nieprzespanej nocy wstawac co rano o wpol do siodmej
      i nie ma zmiluj sie! I ja nie moge sobie przysnac w ciagu dnia jak dziecko
      spi czy gulga w lozeczku.
      A po co to robie? W moim zawodzie praktycznie nie ma ofert pracy na pol etatu.
      Wiem, bo stale sie za taka rozgladam. A rezygnacja z pracy oznacza, ze za pare
      lat bede musiala startowac praktycznie od samego poczatku, bo wszystko strasznie
      szybko sie zmienia. Doczytywanie czy nauka w domu niestety nie zastapia
      praktyki, a ta sie jedynie liczy przy szukaniu pracy. No, i nie jest tak latwo
      zrezygnowac z tych kilku tysiecy miesiecznie smile).
      Ale matka chyba zla nie jestem, bo dzieci sa wesole, szczesliwe i mam z nimi
      bardzo dobry kontakt. Z tym, ze ja odkad mam dzieci, to nigdzie nie wyjezdzam
      i do domu staram sie wracac o rozsadnej porze.
      Zreszta ciekawe, ze i ja i maz pracujemy dokladnie tyle samo, zarabiamy tez
      dokladnie tyle samo, ale on nie ma wyrzutow sumienia, ze za malo czasu spedza
      z dziecmi. I nie sadze, ze ktos sie dziwi, ze on pracuje i nie rezygnuje z
      pracy, bo ma dzieci.
      • paulajal Re: karierowiczko po co ci dziecko? 27.08.04, 06:51
        Moja mama opiekowała się mną i moim bratem osobiście po 3 miesiące po naszych
        narodzinach i wracała do pracy, my zostawaliśmy z nianią i to w czasach, gdy
        większość kobiet pozostawała w domu ze 3 lata po porodzie.
        Zajęła się karierą naukową i czesto nie było jej w domu, a tata wiele lat
        pracował za granicą w clach zarobkowych. I nie mam do nich żalu, wręcz
        przeciwnie, jestem dumna i imponuje mi stopien naukowy mojej mamy i stanowisko
        pracy mojego taty. jakoś nie widzę, by nasze stosunki na tym ucierpiały, teraz
        gdy jestem dorosła, rodzice "karierowicze" są dla mnie ciekawymi partnerami do
        rozmowy, mają za sobą wiele doświadczeń zawodowych i chetnie z tego korzystam.
        Także można być i rodzicem i osobą pracującą i rozwuijającą się zawodowo i
        intelektualnie.

        pozdr

        Paula 34tc (jeszcze nie wiem kiedy w małym wymiarze godzin wrócę do pracy, ale
        na pewno nie chcę z niej calkowicie rezygnować)
    • wieczna-gosia Re: karierowiczko po co ci dziecko? 27.08.04, 08:03
      Moim zdaniem dziewczyna w ogole nie dokonala wyboru- tzn plynie jak jej zycie
      daje usilujac byc ta sama osoba co byla przedtem plus dziecko. Wiec pracuje jak
      pracowala robi co robila plus dziecko. Z jednym dzieckiem tak sie podobna da wink

      Ale brak podjetej decyzji ja meczy i dlatego narzeka.

      Moja mama wybrala kariere. Wychowala mnie babcia wraz z nianiami. Mame kocham
      itd ale zbytnio zwiazana z nia nie jestem z babcia o wiele bardziej. Uwielbiam
      jej poswiecac swoj czas- mamie lubie ale bez rozrzewnien. I teraz to moja mama
      cierpi, i nawet sie staramy przewqlic ten nasz uklad. Ale ciezko to idzie. A
      kariera tez wyszla taka raczej cienka wink)
      • melka_x Re: karierowiczko po co ci dziecko? 27.08.04, 08:47
        Mam przyjaciółkę, która wybrała podobny model życia do opisywanego, tyle że ona
        nie narzekasmile. Raz tylko wyrwało jej się rozgoryczone pytanie jak to jest, że
        gdy mężczyźni tyle pracują, to nikt im nie zarzuca, że są złymi ojcami,
        przeciwnie uchodzą za odpowiedzialnych, którzy robią wszystko, żeby zapewnić
        rodzinie utrzymanie na przyzwoitym poziomie. Sama bym takiego modelu nie
        wybrała, ale jej rozgoryczenie rozumiem. Zresztą według mnie najgorszym
        rozwiązaniem jest model wiekszości naszych matek (fakt, że wyboru raczej nie
        miały), czyli udajemy że pracujemy, udajemy że zarabiamy i udajemy, że
        wychowujemy dziecko.

        I jeszcze jedno - nie lubię słowa karierowicz, karierowiczka, bo są to
        niewątpliwie wartościujące określenia. Podobnie -jak z drugiej strony
        barykadywink- nie lubię określenia kura domowa.
        • mela007 Re: karierowiczko po co ci dziecko? 27.08.04, 11:07
          Zalezy czy lubisz ta kolezanke czy nie
          Jesli nie, porzucaj w nia kamieniem jak panie powyzej.
          Jesli tak, to jako przyjaciolka pomoz jej uswiadomic
          ze nie mozna miec wszystkiego ale mozna dokonywac wyborow
          zdajac sobie sprawe z konsekwencji i godzac sie na nie.
          Chce pracowac i miec dzieci OK
          ale musie sie pogodzic ze ktos inny bedzie mial wplyw na ich wychowanie
          ze nie beda takie byc moze jak by chciala
          ze nie beda do niej bardzo przywiazane (ale moze to lepiej dla nich jak
          podrosna?)
          Wszystko zadziala jesli tylko pojawi sie w jej miejsce ktos
          kto da im milosc cieplo i uwage
          to moze byc maz jesli ograniczy prace czy z niej zrezygnuje,
          to moze byc babcia jesli ma sile i chec zeby to robic a nie jest przymuszona,
          dla malych dzieci jest najlepsza niepracujaca mama ew tata.
          Wtedy kiedy najwazniejszy jest czas i relacje w rodzinie
          dla starszych rodzice sa rowniez odnosnikiem w zyciu spolecznym
          sa dumne z rodzicow ktorzy cos osiagneli
          Widze to u mojej 12 letniej corki ktorej kolezanki w klasie wstydza sie
          niepracujacych mam "stojacyc przy garach" jak jedna napisala do gazetki
          szkolnej.

          Moja mama pracowala. Czasami duzo. Jest znanym i cenionym lekarzem i swietna
          kobieta. Nie mialam z nia moze symbiotycznego kontaktu. Ale jestem z niej
          dumna, podziwiam jej aktywnosc, to ze w wieku 65 lat nauczyla sie uzywac
          komputer, uczy sie jezykow, jest aktywana, nie zyje na sile naszym zyciem.
          Inaczej wygladaja kobiety w jej wieku ktore "poswiecily sie" lub wybraly dom.

          Ja tez pracuje. jestem zadowolona karierowiczka ktora prawie calkowicie
          poswiecila sie swoim dziecion do ok drugiego roku ich zycia, karmila piersia,
          zrezygnowala z innych aktywnosci (wylaczajac 7 godzin pracy dziennie kiedy
          mlodsza skonczyla rok), a teraz z zadowoleniem i zaangzowaniem owa kakiere
          probuje nadal robic smile)

          Zlosliwie odposujac mozna by stwierdzic ze niektore z pan ktore powyzej ciskaja
          kamieniami z oburzeniem w pracujace intensywnie matki (nigdy ojcow!) sa po
          prostu za "cienkie bolki" zeby probowac robic jakakolwiek kariere. Stad "Matka
          Polka" w natarciu. Ciekawe czemu nigdy nie ma odwrotnych atakow ?wink



          • brucha Re: karierowiczko po co ci dziecko? 27.08.04, 16:03

            z tymi cienkimi bolkami masz pewnie trochę racji, ale typowa epoka 'przy
            garach' też chyba jest trochę w odwrocie. znam kilka matek polek z wyboru i nie
            wydaje mi się że ich dzieci mają powód do wstydu - dziewczyny zadbane,
            oczytane, mają czas na własne zainteresowania, a i żeby odwieźć dziecko na jego
            ulubione zajęcia i poświęcić tymże zainteresowaniom trochę czasu. to potrafi
            zbliżyć nawet do już wyrośniętych pociech. poza tym zawsze wiedzą co się na
            świecie dzieje bo ja np. często w amoku dzieciato-pracowym nie mam czasu nawet
            gazety przeczytać.

            pracuję bo chcę i nie o karierę tu chodzi - interesuje mnie dobrze wykonana
            praca za adekwatną płacę, ale bez oddawania duszy firmie. pracuję, bo
            świadomość, że nie jestem niezależna chyba by mnie zabiła. ale świadomość, że
            nie mam dla moich dzieci tyle czasu ile bym chciała też boli.

            może moje ego mnie zaślepiło ale mimo wszystko wydaje mi się że jestem i dobrą
            matką i nie najgorszym pracownikiem.
            • mela007 Re: karierowiczko po co ci dziecko? 27.08.04, 16:55
              Slowa "kariera' uzuwam trocje z zartu i przekory.
              Wiem ze w polskich realiach glosno takiego slowa kobiecie wypowiadac nie
              wypada.
              Ja robie kariere z czystej kalkulacji i lenistwa wink
              W mojej firmie mozna pracowac 8 godzin i jej nie robic.
              Ale czesto gesto trzeba i tak zostawac wtedy po godzinach.
              Mozna dodac jedna-dwie godziny wiecej i sprobowac "pokarierowac"
              w przeciagu kilku. Jesli sie jest bardzo dobrym to wtedy juz mozna sobie tak
              powoli ustawic prace, ze schodzac do 9 godzin i troche pracy w domu wieczorem
              mozna zarabiac wielokrotnosc tego co maja "nierobiace kariery panie" liczac, ze
              w wieku 40-45 lat bedzie mozna przejsc na zasluzona finansowa emeryture,
              otowrzyc wlasna ksiegarnie i pracowac dla przyjemnosci.
              Wedlug mnie lepsze to niz pracowania do 60 roku zycia bez zbytniego
              zaangazowania i pomagania w tym czasie panom wspinajacym sie po moich plecach
              zeby utrzymac niepracujace zony smile - to zart oczywiscie.

              A dusza pozostaje czysta i niezmacona wink

    • kubusala Jestem dzieckiem karierowiczki....... 27.08.04, 11:24
      Pracować od 7 -19 mając małe dziecko? Współczuje temu dziecku serdecznie.
      A te które tak usilnie podziwiają pracująca mamusię odsyłam do wspomnień z
      dzieciństwa, bo chyba Wam sie już zatarły. Przypomnijcie sobie ile Wasze
      mamusie spędzały z Wami czasu i jak to dla Was było ważne. Gdy ja sięgam do
      dzieciństwa to widzę:
      Moją mamusię, która jakby mogła to urwałaby sie do pracy z własnego porodu.
      Miałam super ciuszki, zabawki-dzieci mi zazdrościły. ale ja zazdrościłam im
      duzo bardziej: miały przy sobie mamusię w piaskownicy, na szkolnych
      teatrzykach, gdy dostały pierwszy okres,gdy sie zakochały... A ja byłam sama.
      Czy na prawdę nie wiecie jak dziecko bardzo potrzebuje matki?? Wy Jej nie
      miałyście? i jak to wspominacie?
      Triss.. możesz swoje dziecko nawet oddac do adopcji, nic mnie to nie obchodzi,
      ale nie uważaj się za super oryginalną, po prostu nie masz instynktu i tyle.
      Jakoś z tym musisz żyć, Ty i Twoje dziecko. Jednak nie jest to powód do dumy
      oddając trzymiesięczne dziecko do żłobka.
    • adzia_a A co to w ogóle jest, ta kariera... 27.08.04, 11:38
      Wiecie co, w moim systemie wartości nie ma w ogóle takiego słowa.

      Pracuję zawodowo. Od września idę do innej pracy - ciekawszej, ale raczej na
      pewno bardziej wymagajacej. Robię to dlatego, bo praca, w której teraz jestem
      zmusiłaby mnie za parę miesięcy do dłuzszych wyjazdów, a na to nie chcę i nie
      mogę sobie pozwolić. Właśnie ze względu na rodzinę.

      Jeśli trafią się nadgodziny, jeśli wieczorami będę przewalać tony dokumentacji -
      będę musiała sobie przypominać, po co to robię.

      Chciałabym bardzo być w domu z dziećmi, niestety kredyt, który wzięliśmy na dom
      sam się nie spłaci sad

      I tak się zastanawiam, czy i mnie ktoś nie ocenia, jako goniącą za karierą...
    • gabbik ... 27.08.04, 16:15
      No i wkurzyłam się na koniec tego tygodnia. Już za chwilke będę wychodzić z
      pracy i na koniec jeszcze weszłam na chwilę na forum. To miało być miłe. I że
      też musiałam przeczytać ten wątek. Powiem tak, że post blum jest dla mnie albo
      pełen zazdrosci (może jakichś kompleksów), albo raczej jest dowodem na to że
      blum nie jest przekonana o słuszności swoich własnych wyborów życiowych i
      potępiając innych po cichu szuka akceptacji dla siebie. Wiem, że blum
      zaprzeczała już takeij interpretacji, ale ja tak to odbieram. No i wcale nie
      chce mi się wchodzić w kolejną dyskusję na temat wyższosci Świąt Bożego
      Nardzodzenia nad Wilekanocą. Ale chcę powiedzieć, że mnie się ten post nie
      spodobał i zezłościł mnie. No to się wyżaliłam. A teraz jak przystało na
      wyrodną matkę, idę zrobić zakupy, zapłacić za przedszkole, odwiedzić rodziców.
      No i gdzieś koło 19:00 pewnie dotrę do domu do mojej maluszki.
    • gabbik Re: karierowiczko po co ci dziecko? 27.08.04, 16:17
      Skończyła pisać poprzedniego posta i jeszcze raz spojrzałam na tytuł postu
      blum. No i znowu mnie to zezłościlo więc Ci odpowiem blum:

      "A co Ci do tego, ."

      Miłego weekendu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka