Dodaj do ulubionych

Nie kochają

22.05.14, 10:44
rodzice mojego chłopa.

Wczoraj dostał awans- wyczekiwany, wystarany, zasłużony pracą.
Poinformował mamę smsem.
Przesłał mi jej odpowiedź:
" Czy ty rozumu nie masz? Przyjąłeś? Czekaj, czekaj, 2 miesiące i cię zwolnią, słów już nie mam"

I to nie pierwszy taki tekst.

To są ogólnie ludzie specyficzni, którzy nie dają prezentów ani sobie, ani nikomu i z żadnej okazji, nie okazują uczućfizycznych (całus, przytulenie), nie lubią dzieci( córki mojego chłopa nie znają!!)

Wiecznie go krytykują za wszystko, od progu padają teksty, że jest brzydki (fryzura), źle ubrany( bo w tym wieku to wypada koszulę , a nie tshirt- sytuacja codzienna, a nie święto, uroczystość),
źle spakowany (!), brzydko ma w mieszkaniu (bo nie ma firan,a te są obowiązkowe) itd.

Jeśli ja i on robimy coś tak samo, mówimy, mamy podobną opinię to ja jestem komplementowana, względnie traktowana obojętnie
a on krytykowany.
Przykład: odmawiamy nałożenia buraczków(takich klasycznych zmemłanych i na ciepło) i jemu jest to wypominane, a mnie zaproponowana alternatywa.

I tak jest wciąż i wciąż, głównie w sytuacjach błahych, jak ta z buraczkami.

Nigdy nie słyszałam pod jego adresem pochwały, komplementu, miłego słowa, wieczna krytyka.


Mój chłop jest inteligentnym, wrażliwym, kochającym mężczyzną, okazującym uczucia zarówno słowem jak i gestem mnie, dzieciom,
znajomym.
Nie ma tych dziwacznych "zaburzeń" jakie mają jego rodzice.

Co z nimi jest nie tak?
Obserwuj wątek
    • morgen_stern Re: Nie kochają 22.05.14, 10:46
      Zupełnie by mnie to nie interesowało. Nie jeździłabym do nich, kontakty ograniczyła do minimum, po co się męczyć? Oni się już nie zmienią.
      • niecierpek_25 Re: Nie kochają 22.05.14, 11:48
        Jak dla mnie to jest minimumsmile

        Były święta BN, teraz majówka, ale to przypadkiem, bo zaprosili nas znajomi.

        Raz na 5 miesięcy to jak dla mnie wielkie minimum.
        Z moimi widzę się raz, dwa na tydzień, głównie z powodu dziecka, ale zawsze i uważam, że to często big_grin
        • fituq Re: Nie kochają 22.05.14, 12:11
          Żeby było normalnie, syn powinien wprost powiedziec co mu przeszkadza, że jest mu przykro że matka go tylko krytykuje, ścąga na dno. Powiedziec wprost, że nie utrzymuje kontaktu dlatego, że narzekactwem zatruwaja atmosferę. To bardziej da rodzicom do myślenia i może uruchomić jakis proces zmian. Gdy się postawi i wyznaczy granice. Głośno mówic, że jej wieczna krytyka jest nienormalna i powinna isc z tym do lekarza.
          Bo w tym momencie "urodzili sobie jedynaka" a on się "wypiął na rodzinę" , więc matka jest jeszcze bardziej sfrustrowana i szuka możliwości by sobie ulać.
          Z jednej strony jest samotna i pewnie się czuje pokrzywdzona , a z drugiej jest toksyczna i pewnie nie zamierza przyjac do wiadomości, że to ona musi się zmienić by ktoś chciał z nią gadac, że ona musi odwiedzic specjalistę.
          Dla zdrowia psychicznego męża- powinien granice postawić. Możliwe, że kontakty się ostudzą jeszcze bardziej, ale być wiadrem na wylewanie cudzych frustracji - to watpliwy rozwój i wątpliwa funkcja... Co powiedza dzieci gdy zobacza jak babcia i dziadek się odnosza do ich ojca?
          • eilian Re: Nie kochają 22.05.14, 12:29
            Nie zgadzam się. Takim ludziom nic nie da do myślenia, to jest typ niereformowalny niestety. Jedyne co można, to ograniczyć kontakty i spróbować zdystansować się psychicznie.
            • fituq Re: Nie kochają 22.05.14, 12:45
              chodzi mi o to, żeby syn nie robił za worek na frustracje i nie pozwalał by wobec niego rodzice ciągle stosowali przemoc. krytykanctwo, umniejszanie - to jest przemoc emocjonalne.
              z uwagi- że to rodzice- można im powiedzieć co się ma przeciw nim i dlaczego ma się ich dość. to można stosowac na bieżąco- matka dzwoni i krytykuje to od razu mówić "mam serdecznie dosc twojego krytykanctwa i poniżania mnie, zadzwoń jak się nauczysz mówić do mnie jak do człowieka a nie śmiecia" i odłożyć słuchawkę. niech się wkurzą, pobuntują, nie odzywają, ale niech więcej nie przekraczaja granic. Tylko- te granice trezba wyznaczyć. Jak na razie syn im na wszystko pozwala i ustępuje lub chowa się przed agresją. A powinien raczej im dac komunikat - holahola - ani się wazcie tak zachowywac w stosunku do mnie. Jak nie umiecie inaczej- to nie dzwońcie wcale.
              Po informacji o awansie matka dzwoni i beszta. A co na to syn? nic? uznaje że ok? Za pół roku znowu wyśle informacje o czymś do rodziców?
          • niecierpek_25 Re: Nie kochają 22.05.14, 13:16
            Jak napisałam w pierwszym poście.
            Jego rodzice nigdy nie poznali swojej wnuczki, bo nie lubią dzieci oraz nie akceptowali ich matki.

            To było dla mnie największym szokiem, bo moi rodzice za wnuka życie by oddali

            Wspólnych dzieci nie planujemy
            • fituq Re: Nie kochają 22.05.14, 13:26
              tym bardziej nie ma potrzeby informowac rodzicow o wlasnym życiu.
              prawdopodobnie w ich zyciu zdarzyły się koszmary z ktorymi sobie psychicznie nie poradzili ale wolą zostać w chorobie i emocjonalnej przemocy niż problem rozwiązać u podstaw, wola powielac to samo niż się zmienic.
              gwałty, kazirodztwa, przemoc, nałogi - to nie tak rzadkie w "na pozor normalnych" rodzinach. Ale dzieci nie muszą się do tego dostosowywać, tym bardziej juz dorosle dzieci.
    • tabakierka2 Re: Nie kochają 22.05.14, 10:47
      oziębłość emocjonalna?
      perfekcjonizm?
    • vilez Re: Nie kochają 22.05.14, 10:49
      Dystans, przepracowac ból (jesli jeszcze boli) i robić swoje.
    • fituq Ty sobie odpowiedz na pytanie 22.05.14, 10:49
      "co z wami jest nie tak, że ciągle z tymi ludźmi utrzymujecie częste kontakty i informujecie ich o swoim życiu?"
      chłop niech przestanie czekać i zabiegac o akceptacje rodziców. niech ich oleje- wtedy będa musieli zacząc go inaczej traktowac. Dziwię się, że chlop toleruje to jak jest traktowany i nie stawia rodzicom granic.

      • niecierpek_25 Re: Ty sobie odpowiedz na pytanie 22.05.14, 11:03
        No nie wiem: bo to jego rodzice?
        Najbliższa rodzina?

        Ja tam ich o niczym nie informuje, ale on tak.
        Może na coś liczy, jednak na jakąś czułość, uwagę.

        Też powtarza, że oni tacy są.

        A z innej beczki: Czemu Twoje pytanie jest w cudzysłowie?

        Poza tym nie utrzymujemy z nimi częstych kontaktów i nigdzie tak nie napisałam.
        Częste kontakty to ja mam ze swoimi rodzicami, a mój partner częstszy ma z moimi niż ze swoimi.
        • fituq Re: Ty sobie odpowiedz na pytanie 22.05.14, 11:21
          > A z innej beczki: Czemu Twoje pytanie jest w cudzysłowie?

          albowiem pozwalam wam to wykorzystac jako własne tongue_out


          Partner ma niskie poczucie wartości i powinien coś z tym zrobić bo mu się czkawka odbije albo stworzycie przemocowy związek. takiej toksycznej mamuśce dawno należalo postawic granice. ona go gnoi i poniza, a on do niej "mamusiu kochana' i leci informowac o swoim zyciu wiedząc, że ona go wyśmieje, zgnoi, poniży.
          może partner już nie umie funkcjonowac bez uzależnienia od negatywnych bodźców otrzymywanych zawsze od rodziców. spieprzy sobie kawał życia jak będzie pozwalał się źle traktowac najbliższym.
          • niecierpek_25 Re: Ty sobie odpowiedz na pytanie 22.05.14, 11:46
            Ten sms był akurat przykładem.

            Telefony i smsy są głównie z jej strony.

            Z jego strony są głównie teksty typowo informacyjne i odpowiedzi na jej pytania.

            W tym przypadku to było tak naturalne, że nawet nie wyobrażam sobie, że można inaczej.
            Nie tylko ją wszak powiadomił.
            • fituq Re: Ty sobie odpowiedz na pytanie 22.05.14, 11:50
              Rodzice są nieszczęśliwi ze sobą, może syn był "przymusem" dla ktorego ze sobą byli (wymówka by swoich problemów nie rozwiazywac), a teraz syn poszedł z domu więc nie ma na kogo frustracji wylewać.
              • niecierpek_25 Re: Ty sobie odpowiedz na pytanie 22.05.14, 11:57
                Hmm, może.

                Jak dla mnie to wszystko w tej rodzinie- małżeństwie to są pozory i pokazówka.

                Ale z domu to on "poszedł" kilkanaście lat temu, więc to chyba już ze spokojem sumienia mogliby się rozwieść...
                • fituq Re: Ty sobie odpowiedz na pytanie 22.05.14, 12:00
                  wiesz, ja znam niejedna osobę która woli bluzgać na wlasnego męża/żonę ale za nic w świecie się nie rozwiedzie.
                  bo chodzi o to- żeby mieć się na kim wyżyć i żeby miec wymówkę, że to zło które się dzieje to nie jej wina ale tych innych.
                  niektórzy sa chorzy na nienawiść. - możliwe, że maja przewlekłą nieleczoną depresję lub są np Dorosłymi dziećmi alkoholików lub innych dysfunkcji. I niosą agresje z pokolenia na pokolenie.
    • gaskama Re: Nie kochają 22.05.14, 10:52
      Moja teściowa jest podobna. Ale mój mąż nie zabiega o jej względy i totalnie ją zlewa. Może czas na zmiany w myśleniu twojego chłopa?
      • niecierpek_25 Re: Nie kochają 22.05.14, 11:06
        On też zachowuje się jakby zlewał.
        Te opisane odczucia są moje.

        On twierdzi, że oni tacy są i idzie przywyknąć.

        Moje odczucia wynikają z tego, ze pierwszy raz się z czymś takim spotkałam, a moi rodzice są czuli, mili, spontaniczni, drobnym gestem potrafią sprawiać radość, uwilebiają pomagać i obdarowywać siebie i innych.

        On te kontakty utrzymuje, po prostu, rzadko, raz na jakiś czas.
        Jest jedynakiem
        • kietka Re: Nie kochają 22.05.14, 11:08
          dziewczyno, ile ty masz lat, ze pomimo takiego wspolzycia wywylasz im smsa z sukcesem meza?
          sama swinia worek drze i sama kwiczy, nie obraz sie, moze juz czas przestac probowac zasłuzyc na ta czulosc i uwage?
          jak sama nie potrafisz spojrzec trzezwo na sprawe idz na terapie, bo masz problem emocjolany.
          • niecierpek_25 Re: Nie kochają 22.05.14, 11:35
            A Ty naucz się czytać!
          • morgen_stern Re: Nie kochają 22.05.14, 11:38
            A teraz ładnie ją przeproś.
            • niecierpek_25 Re: Nie kochają 22.05.14, 11:42
              Hahaha.
              Przeprosin nie oczekuję od kogoś kto zdania po polsku sklecić nie potrafi, ani przeczytać wink
              Szkoda energii.
              Swoją wykorzystam na zjedzenie truskawek big_grin
        • daisy Re: Nie kochają 22.05.14, 11:11
          Wczoraj dostał awans- wyczekiwany, wystarany, zasłużony pracą.
          Poinformował mamę smsem.
          Przesłał mi jej odpowiedź
          :

          Ten cytat świadczy o czymś zupełnie innym. Zabiega o ich uwagę, przejmuje się ich reakcjami.
          Może powinnaś mu pomóc się odciąć, odseparować. Co z tego, że rodzice - jak się trafią toksyczni, to trzeba uciekać, bo potrafią ranić jak nikt inny na świecie.
          • niecierpek_25 Re: Nie kochają 22.05.14, 11:39
            Może i tak.

            Widzisz, dla mnie to rzecz normalna, spontaniczne poinformowanie bliskich o jakimś pozytywnym wydarzeniu z życia.
            Też tak robię i pewnie masa ludzi tak robi.

            Ja zaczynałam rozmowy na ten temat i słyszałam, że on to zlewa i oni tak mają, ale się nie zmienią.

            Gdy on nie napisze/ zadzwoni to matka zadzwoni z ciekawości się wypytać np. o taką rekrutacje. ale na pozytywny rezultat zareaguje już bardzo negatywnie.

            On nie dzwoni z każdą pierdołą, a wręcz jest dość powściągliwy, ale to akurat przyszło mu jak mniemam naturalnie.

            Normalnie to pierwszy kontakt jest z ich strony ( a właściwie jej, bo z ojcem to on rozmawia telefonicznie raz do roku- w ojca urodziny) i wypytywanie oraz drążenie, często zresztą przez mojego chłopa zbywane.


            "Lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich."
            • fituq Re: Nie kochają 22.05.14, 11:47
              uhu, czyli oni wszyscy w tej rodzinie sie nie kochają i nie lubią.
              kontaktuja się o tyle o ile myśla że wypada zachować jakies pozory rodziny, ale robią to z poczucia obowiazku, lub z poczucia żalu że druga strona się nie odzywa.
              emocjonalnie- cała trójka jest patologiczna. i może matka powinna się leczyc na depresję a nie zatruwac życie wszystkim narzekactwem i krytykanctwem, zaś twoj facet powinien zacząć stawiac granice temu jak sie do niego odnoszą a nie twierdzić że "zlewa, tak jest i już" .
              • niecierpek_25 Re: Nie kochają 22.05.14, 11:54
                Nie chcę na forum zbyt wiele szczegółów podawać, ale tam jest inny problem
                Związany z dzieciństwem jednego z rodziców.
                Ja jako domorosły psycholog w tym upatruję wyzucia z uczuć i zarażenia tym drugiej połowy.
                • fituq Re: Nie kochają 22.05.14, 11:57
                  tak czy siak, czy to alkoholizm czy choroba psychiczna - rodzice moga iśc po pomoc do specjalistów jak chcą. bo obecnie możliwosci leczenia problemów sa ogromne.
                  A Twoj mąz ma obowiązek szanowac siebie samego - czyli nie pozwalać się poniżać nawet (i przede wszystkim) własnym rodzicom.
            • daisy Re: Nie kochają 22.05.14, 11:53
              Wyrazy współczucia dla męża. Musi mu być z tym wszystkim ciężko.
              Ale od rodziców da się oderwać, chociaż jedynakom pewnie jest trudniej. Lepsze to niż pozwalać się niszczyć. Nie pamiętam, czy o tym pisałaś, ale jeśli macie dzieci, własną rodzinę, która jest dla męża wsparciem, to powinien sobie poradzić.
    • pederastwa Re: Nie kochają 22.05.14, 11:56
      Na przyszłość.
      NIech nie wysyła smsów, że dostał awans. Najlepiej w ogóle nie wspominać, że się o awans ubiega. O wszelkich zmianach w życiu informować hurtem, raz do roku w czasie kurtuazyjnej wizyty świątecznej.
    • karola1008 Re: Nie kochają 22.05.14, 11:57
      Twój facet to się chyba powinien całkowicie odciąć od tych rodziców. Nie jeździć, nie dzwonić, nie podtrzymywać kontaktów. Jak zapytają dlaczego, to szczerze powiedzieć. Jest jednakże duża szansa na to, że się obrażą i tego nie zrobią, a wtedy - krzyżyk na drogę.
      • bei Re: Nie kochają 22.05.14, 14:01
        Niecierpku, tych rodziców już nie zmienisz, po prostu tacy są. Zamykają oczy na świat, nie zreformowali się, nie zauważyli, że inni dzieci traktują inaczej.
        Dobry Bóg, los, a może dobry Dżos smile zrekompensował Twojemu mężowi błędy rodzicielskiego wychowania, ma teraz obok siebie drugą połówkę, która kocha, rozumie, wspiera smile
        Bardzo Cię lubię smile za ten post, Ty po prostu widzisz to, co powinnaś smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka