Moje dziecko przez 4 lata uchowało się bez antybiotyku. Z przedszkola w UK przywlokla tylko ospę, poza tym zero problemów. Hiszpanska zima tez bezchorobowa, aż trzy tygodnie temu w niedziele dostała bólu brzucha i gorączkę. Pojechaliśmy na ostry dyżur pediatryczny. Lekarka zrobiła wymaz i stwierdziła paciorkowca. Powiedziała, że ból brzucha może być od tego (wykluczyła wyrostek).
Przywaliła antybiotyk.
No i sie zaczęło. Po 7 dniach brania (w końcu się udało i po 2 dniach cyrków zaczęła łykac bez oporów) dostała wysypki. Podejrzewałam uczulenie na antybiotyk, ale że byłam świezo po lekturze ematki

(dwa wątki o różyczkach

), znów pojechaliśmy na ostry dyżur. Lekarz stwierdził, że trzeba zmienić antybiotyk, bo tamten nie zadzialał i paciorkowiec wciaż w gardle siedzi. Na pytanie co to za wysypka, odpowiedział, że wirus (???). Nie wierzę w tego wirusa, zwłaszcza że zniknął na drugi dzien po odstawieniu antybiotyku. Dostała inny antybiotyk, kurację zakończyła wczoraj rano i poszła do szkoły. Wróciłyśmy ze szkoły, szykuję obiad, wołam dziecko, a dziecko w łóżku leży. 39.5. Od razu podałam paracetamol w czopku, w pół godziny goraczka spadła i już nie wróciła (w nocy sprawdzałam kilkakrotnie - wzrastała do 37st i koniec). Dziś znów nie poszła do szkoły (od 11 maja była 3 dni w szkole!). Poza tym dziwne te objawy - nie ma kaszlu, kataru tylko ból brzucha i gorączka. Po paracetamolu spada i nie wraca - wszystko wydaje się ok, dziecko zachowuje się jak zawsze. Wasze dzieci miały cos takiego??? W środę idziemy na kontrolę do lekarza. Sprawdzałam wczoraj gardło - czerwone. Boję się, że przywalą jej trzeci antybiotyk

.
Zastanawiam się, czy w ogole nie zabrać jej już ze szkoły i nie zrobić 3 miesiecy wakacji bo taki wyjałowiony organizm zaraz znowu złapie jakąś zarazę. Córka ma 4 lata, szkoła w tym wieku nie jest obowiązkowa, ale mała bardzo lubi tam chodzić. M twierdzi, żeby posyłac, córka chce chodzic, a ja się waham. Co byście zrobiły?